Preludium
Opowieść o zespole Omega
Duszą firmy był zespół Omega. Podczas gdy reszta przedsiębiorstwa dzięki różnym komercyjnym zastosowaniom słabej sztucznej inteligencji przynosiła dochód, utrzymując jego działalność, zespół Omega zajmował się intensywnie badaniem tego, co zawsze było marzeniem dyrektora generalnego: stworzeniem silnej sztucznej inteligencji. Większość pozostałych pracowników postrzegała Omegi, jak ich pieszczotliwie nazywali, jako grupę marzycieli pozostających nieustannie dziesiątki lat od osiągnięcia celu. Chętnie jednak im dogadzali, ponieważ podobał im się prestiż, jaki firma uzyskiwała dzięki ich nowatorskiej pracy, oraz dlatego, że doceniali udoskonalone algorytmy, które tamci im okazjonalnie dostarczali.
Nie zdawali sobie jednak sprawy z tego, że członkowie Omegi, by ukryć tajemnicę, starannie wykreowali swój wizerunek. Byli bowiem bardzo bliscy przeprowadzenia najbardziej śmiałego planu w historii ludzkości. Charyzmatyczny dyrektor generalny wybrał ich nie tylko dlatego, że byli wybitnymi badaczami, ale także z powodu ich ambicji, idealizmu i silnego zaangażowania w pomoc ludzkości. Przypomniał im, że ich plan jest niezwykle niebezpieczny i gdyby potężne rządy dowiedziały się o nim, zrobiłyby praktycznie wszystko - łącznie z porwaniem - aby go unicestwić lub wykraść jego kody. Oni jednak znaleźli się tu z tego samego powodu co wielu czołowych fizyków świata, gdy przyłączyli się do projektu Manhattan, mającego na celu budowę broni jądrowej. Byli bowiem przekonani, że gdyby nie zrobili tego pierwsi, to mógłby tego dokonać ktoś o mniej idealistycznych pobudkach.
Zbudowana przez nich sztuczna inteligencja, nazwana Prometeuszem, zdobywała coraz większe możliwości. Chociaż jej zdolności poznawcze w wielu dziedzinach, na przykład umiejętności społeczne, nadal pozostawały daleko w tyle za ludzkimi zdolnościami, Omegi uparcie dążyły do wyspecjalizowania jej w jednym konkretnym aspekcie: programowaniu systemów sztucznej inteligencji. Badacze celowo wybrali taką strategię, ponieważ uwierzyli w argument o eksplozji inteligencji, przedstawiony przez brytyjskiego matematyka Irvinga Gooda w 1965 roku: "Niech ultrainteligentna maszyna będzie z definicji taką, która może daleko przewyższyć wszelką intelektualną aktywność dowolnego człowieka bez względu na jego zdolności. A ponieważ projektowanie maszyn jest jednym z tych intelektualnych działań, ultrainteligentna maszyna mogłaby zaprojektować jeszcze lepsze maszyny; bez wątpienia nastąpiłaby wówczas "eksplozja inteligencji", a inteligencja człowieka pozostałaby daleko w tyle. A więc pierwszą ultrainteligentną maszyną będzie ostatni wynalazek, jaki człowiek kiedykolwiek stworzył, pod warunkiem że maszyna taka okaże się na tyle uległa, by powiedzieć nam, jak utrzymać nad nią kontrolę".
Członkowie zespołu zdawali sobie jednak sprawę, że gdyby udało im się uruchomić to rekurencyjne samodoskonalenie, maszyna szybko stałaby się na tyle zdolna, że mogłaby sama nauczyć się wszystkich ludzkich umiejętności, które byłyby jej przydatne.
PIERWSZE MILIONY
Była godzina dziewiąta w piątek rano, kiedy postanowiono rozpocząć. Prometeusz został uruchomiony w specjalnie skonstruowanym klastrze komputerowym, umieszczonym w długich rzędach regałów w rozległej, klimatyzowanej sali, do której wstęp był ściśle kontrolowany. Ze względów bezpieczeństwa został on całkowicie odłączony od Internetu, ale zawierał lokalną kopię dużej części stron internetowych (Wikipedia, Biblioteka Kongresu, Twitter, wybór materiałów spośród następujących źródeł: YouTube, większość Facebooka itd.) wykorzystywanych jako dane służące mu do nauki1. Termin jego uruchomienia wybrano tak, aby rodziny i przyjaciele badaczy myśleli, że spędzają oni weekend w jakimś ustroniu na spotkaniu integracyjnym zorganizowanym przez firmę. Aneks kuchenny został zawalony mrożonkami do odgrzewania w mikrofalówkach i napojami energetycznymi, a członkowie zespołu byli gotowi do roboty.
Kiedy uruchomili Prometeusza, okazał się on nieco gorszy od nich w programowaniu systemów sztucznej inteligencji, ale nadrabiał ten brak tym, że był znacznie szybszy, wyrabiał tysiące roboczogodzin, podczas gdy ludzie w tym czasie pociągali red bulla. Do godziny 10.00 rano wykonał pierwszą przeróbkę samego siebie, wersję 2.0, która była nieco lepsza, ale wciąż nie dorównywała człowiekowi. Kiedy o godz. 14.00 członkowie Omegi uruchomili Prometeusza 5.0, byli zachwyceni, bo pobił wskaźniki ich wydajności, a tempo jego rozwoju wydawało się coraz większe. Po zapadnięciu nocy zdecydowali się uruchomić Prometeusza 10.0, aby rozpocząć drugą fazę planu: zarabianie pieniędzy.
Ich pierwszym celem był MTurk, Amazon Mechanical Turk. Po wprowadzeniu na rynek internetowy w 2005 roku stał się szybko rozwijającym się forum, na którym dziesiątki tysięcy osób na całym świecie rywalizowały anonimowo przez całą dobę o odpłatne wykonywanie ściśle określonych prac zwanych HIT-ami (Human Intelligence Tasks). Było to szerokie spektrum zadań, począwszy od transkrypcji nagrań dźwiękowych po klasyfikację obrazów i opisy stron internetowych. Wszystkie te zadania miały jedną wspólną cechę: jeśli wykonuje się je dobrze, to nikt się nie domyśli, że stoi za tym sztuczna inteligencja. Prometeusz 10.0 był w stanie dość dobrze realizować około połowy takich zadań. Dla każdej ich kategorii członkowie Omegi za pomocą Prometeusza zaprojektowali moduł sztucznej inteligencji, który wykonywał jedno konkretne zadanie i nic więcej. Następnie załadowywali taki moduł na Amazon Web Services, platformę programowania w chmurze, która mogła operować na tylu maszynach wirtualnych, ile ich wypożyczyli. Za każdego dolara, którego płacili działowi programowania w chmurze firmy Amazon, zarabiali ponad dwa dolary z jej działu MTurk. Amazon nie podejrzewał istnienia takiej niesamowitej możliwości dokonywania transakcji arbitrażowych we własnej firmie!
Aby ukryć ślady swojej działalności, kilka miesięcy wcześniej projektanci dyskretnie utworzyli tysiące fikcyjnych kont na MTurku, a zbudowane przez Prometeusza moduły przejęły następnie tożsamość ich posiadaczy. Klienci MTurka przeważnie płacili po mniej więcej ośmiu godzinach pracy, a wtedy członkowie Omegi reinwestowali pieniądze w czas obliczeniowy w chmurze i wprowadzali najnowszą wersję modułów stworzonych na bazie coraz doskonalszego Prometeusza. Ponieważ byli w stanie podwoić swoje dochody co osiem godzin, wkrótce zaczęli nasycać rynek zadań MTurka i zrozumieli, że nie mogą zarobić więcej niż jakiś milion dolarów dziennie bez zwracania na siebie uwagi. To jednak z nawiązką wystarczyło, aby sfinansować ich kolejny krok, i wyeliminowało potrzebę zwracania się do dyrektora finansowego z wnioskami o następny zastrzyk gotówki.
NIEBEZPIECZNE GRY
Oprócz przełomowych odkryć w dziedzinie sztucznej inteligencji jednym z ostatnich projektów, który członkom Omegi sprawił największą przyjemność, było zaplanowanie jak najszybszego zarobku po uruchomieniu Prometeusza. W istocie cała e-gospodarka była teraz do zagarnięcia. A może lepiej było zacząć od tworzenia gier komputerowych, muzyki, filmów lub oprogramowania, pisania książek bądź artykułów, handlu na giełdzie lub tworzenia wynalazków i ich sprzedawania? Chodziło im jednak o maksymalizację stopy zwrotu z inwestycji, a normalne strategie inwestycyjne były jedynie wykonywaną w zwolnionym tempie parodią tego, czego mogliby dokonać. Tam, gdzie zwykły inwestor mógł być zadowolony z dziewięciu procent zwrotu inwestycji w ciągu roku, ich inwestycje w MTurk przynosiły dziewięć procent zysku w ciągu godziny, dziennie doprowadzając do ośmiokrotnego powiększenia puli pieniężnej. Teraz, gdy już nasycili rynek MTurka, pojawiło się pytanie: co dalej?
Pierwszą myślą było łatwe i szybkie zarobienie dużych pieniędzy na giełdzie - wszak prawie wszyscy w pewnym momencie odrzucili lukratywną ofertę pracy nad stworzeniem sztucznej inteligencji dla funduszy hedgingowych, które dużo inwestowały w ten pomysł. Niektórzy pamiętali, że w filmie Transcendencja właśnie w ten sposób sztuczna inteligencja zarobiła pierwsze miliony. Jednak po zeszłorocznej katastrofie na giełdzie nowe regulacje dotyczące instrumentów pochodnych ograniczyły ich możliwości. Szybko zdali sobie sprawę, że nawet jeśli mogliby uzyskać znacznie lepszy zwrot niż inni inwestorzy, nie byliby w stanie zapewnić go sobie na poziomie, który mogliby osiągnąć ze sprzedaży własnych produktów. Kiedy jesteś posiadaczem pierwszej sztucznej superinteligencji pracującej dla ciebie, lepiej wychodzisz na inwestowaniu w swoje firmy niż w firmy innych! Chociaż mogą istnieć sporadyczne wyjątki (takie jak wykorzystanie nadludzkich zdolności Prometeusza do hakerstwa w celu uzyskania wewnętrznych informacji i wykupienia akcji, które mają wkrótce gwałtownie wzrosnąć), zespół Omegi uznał, że nie było to warte zwracania na siebie niepotrzebnej uwagi.
Kiedy jego członkowie skupili się na produktach, które mogliby rozwijać i sprzedawać, najpierw oczywistym wyborem wydawały się gry komputerowe. Prometeusz mógłby szybko stać się niezwykle kompetentny w projektowaniu atrakcyjnych gier. Dawałby sobie łatwo radę z kodowaniem, projektowaniem graficznym, techniką śledzenia promieni na zdjęciach i we wszystkich innych zadaniach niezbędnych do przygotowania finalnego produktu. Ponadto, po przeanalizowaniu wszystkich danych internetowych na temat ludzkich preferencji, wiedziałby dokładnie, co lubi każda z kategorii graczy, i mógłby osiągnąć nadludzką zdolność optymalizacji gry w celu uzyskania dochodów ze sprzedaży. The Elder Scrolls V: Skyrim, gra, podczas której wielu członków Omegi zmarnowało więcej czasu, niż miałoby ochotę do tego się przyznać, w pierwszym tygodniu 2011 roku przyniosła ponad 400 milionów dolarów przychodu, wszyscy byli zatem przekonani, że Prometeusza stać na równie niesamowite osiągnięcie jak to, czego dokonał w ciągu dwudziestu czterech godzin z jednym milionem dolarów z zasobów programowania w chmurze. Potem mogliby sprzedać grę online i wykorzystać Prometeusza, aby podszywał się pod ludzi zachwalających ją w blogosferze. Gdyby to przyniosło 250 milionów dolarów w ciągu tygodnia, podwajaliby swoje inwestycje osiem razy w ciągu ośmiu dni, co dałoby zwrot w wysokości 3 procent na godzinę - rezultat nieco gorszy niż start w MTurku, ale o wiele bardziej trwały. Członkowie zespołu doszli do wniosku, że tworząc każdego dnia zestaw coraz innych gier, będą mogli zarobić w krótkim czasie 10 miliardów dolarów, nie nasycając rynku gier.
Jednak specjalistka do spraw bezpieczeństwa cybernetycznego w ich zespole odradziła im realizację takiego planu. Zwróciła uwagę, że byłoby to niedopuszczalne ryzyko, Prometeusz bowiem mógłby się uwolnić i przejąć kontrolę nad własnym losem. Ponieważ badacze nie byli pewni, jak jego cele będą ewoluować podczas rekurencyjnego samodoskonalenia, postanowili przeprowadzić plan bezpiecznie i utrzymać Prometeusza zamkniętego ("zapuszkowanego") w taki sposób, aby nie mógł uciec do Internetu. Główny silnik Prometeusza pracujący w serwerowni miał fizyczne ograniczenie: po prostu nie połączono go z Internetem, a Prometeusz mógł jedynie wysłać wiadomości i dokumenty do komputera kontrolowanego przez członków Omegi.
Równocześnie uruchamianie jakiegokolwiek skomplikowanego programu stworzonego przez Prometeusza na komputerze podłączonym do Internetu wiązało się z ryzykiem: skoro członkowie Omegi nie mogli w pełni zrozumieć, co mógłby on zrobić, nie byli pewni tego, czy, na przykład, nie zacznie się sam rozprzestrzeniać online za pomocą stworzonego przez siebie wirusa. Podczas testowania oprogramowania, które Prometeusz napisał w celu rozpracowania MTurka, członkowie Omegi zabezpieczyli się przed takim rozwojem sytuacji, uruchamiając go tylko wewnątrz maszyny wirtualnej. Jest to program, który symuluje działanie komputera: na przykład wielu użytkowników komputerów Apple kupuje oprogramowanie do maszyn wirtualnych, które pozwala im na uruchamianie na maszynie wirtualnej programów pracujących w systemie Windows. Członkowie Omegi stworzyli własną maszynę wirtualną, zwaną Puszką Pandory, która symulowała ultrauproszczoną maszynę pozbawioną wszystkich bajerów, jakie zwykle kojarzą nam się z komputerami: bez klawiatury, bez monitora, bez głośników, bez łączności z Internetem. Podczas transkrypcji audio opracowywanych dla MTurka członkowie Omegi ustawili system w taki sposób, aby wszystko, co trafiało do Puszki Pandory, mogło być jednym pojedynczym plikiem audio, a wszystko, co mogło z niej wyjść - jednym dokumentem tekstowym, czyli transkrypcją. Takie prawa stosowane do oprogramowania wewnątrz Puszki Pandory są podobne do praw fizyki obowiązujących nas wewnątrz Wszechświata: oprogramowanie nie może opuścić Puszki Pandory, tak jak my nie możemy podróżować szybciej niż światło, bez względu na to, na jakim jesteśmy poziomie rozwoju. Poza tym pojedynczym wejściem i wyjściem oprogramowanie wewnątrz Puszki Pandory zostało skutecznie uwięzione w równoległym wszechświecie z własnymi zasadami obliczeniowymi. Członkowie Omegi ogarnięci byli tak wielkim strachem przed utratą kontroli nad Prometeuszem, że dodali również zabezpieczenie ograniczające czas działania niezaufanego kodu. Na przykład po każdym zakończeniu transkrypcji pliku audio cała zawartość pamięci Puszki Pandory zostawała automatycznie kasowana i program był ponownie instalowany. W ten sposób kiedy zaczynał następną transkrypcję, nie miał wiedzy na temat tego, co działo się poprzednio, i nie mógł się uczyć.
W czasie wykonywania projektu dla MTurka i wykorzystując chmurę Amazona, projektanci umieszczali wszystkie moduły stworzone przez Prometeusza w czymś w rodzaju wirtualnych pudełek, gdyż wejście i wyjście tego oprogramowania było bardzo proste. To jednak nie sprawdziłoby się w odniesieniu do gier komputerowych, których ze względu na skomplikowaną grafikę nie dałoby się umieścić w takiej wirtualnej maszynie, gra bowiem musi mieć dostęp do sprzętu komputera gracza. Znacznie rosło więc ryzyko tego, że jakiś łebski użytkownik dokona analizy kodu gry, odkryje Puszkę Pandory i zbada jej kod źródłowy. Obecnie ryzyko wykrycia uniemożliwiało wejście nie tylko na rynek gier komputerowych, lecz także na bardzo lukratywny rynek innego oprogramowania, wart setki miliardów dolarów.
PIERWSZE MILIARDY
Członkowie Omegi zawęzili swe poszukiwania do produktów, które były bardzo wartościowe, zawierały tylko technikę cyfrową (co umożliwiało ich szybką produkcję) i były łatwe do zrozumienia (na przykład teksty lub filmy, o których wiedzieli, że nie będą stwarzać ryzyka włamania do kodu). Ostatecznie postanowili założyć firmę medialną, która zaczęła działalność od animowanej rozrywki. Zanim jeszcze Prometeusz stał się sztuczną superinteligencją, do publikacji były już gotowe: strona internetowa, plan marketingowy i komunikaty prasowe - brakowało w nich tylko treści.
Mimo że Prometeusz stał się zadziwiająco zdolny już w niedzielę rano, czego dowiódł, stale zgarniając pieniądze od MTurka, jego zdolności intelektualne były nadal dość wąskie: został celowo zoptymalizowany do projektowania systemów sztucznej inteligencji i pisania oprogramowania, które wykonywało ogłupiające zadania dla MTurka. Był słaby na przykład w produkcji filmów - nie z jakichś głębszych powodów, ale po prostu tak samo jak James Cameron w wieku niemowlęcym, jest to bowiem umiejętność wymagająca czasu do nauki. Podobnie jak dziecko, Prometeusz mógł się dowiedzieć, czego chciał, na podstawie danych, do których miał dostęp. Podczas gdy James Cameron uczył się czytać i pisać w ciągu lat, Prometeusz nauczył się tego w piątek, kiedy to znalazł również czas na przeczytanie całej Wikipedii i kilku milionów książek. Trudniej było z kręceniem filmów. Pisanie scenariusza, który byłby interesujący dla człowieka, było równie trudne jak napisanie książki wymagającej szczegółowej wiedzy o ludzkim społeczeństwie i o tym, co dla ludzi jest zabawne. Przekształcenie scenariusza w ostateczny plik wideo oznacza konieczność symulowania głosów, produkcji przykuwających uwagę muzycznych ścieżek dźwiękowych, żmudnego śledzenia promieni symulowanych aktorów i złożonych scen, w których się oni poruszali, i tak dalej. W niedzielę z rana Prometeusz obejrzał dwugodzinny film w ciągu około minuty, obejmowało to również czytanie każdej z książek, na których opierał się scenariusz, a także wszystkich recenzji i ocen umieszczonych w Internecie. Członkowie Omegi zauważyli, że Prometeusz po szaleńczym maratonie kilkuset filmów zaczął dość dobrze przewidywać, jakiego rodzaju recenzje otrzyma film i jak zostanie przyjęty przez różnorodną widownię. Komentując wszystko, od fabuły i aktorstwa po szczegóły techniczne, takie jak oświetlenie i kąt kamery, w istocie nauczył się sam pisać recenzje filmów w sposób dowodzący ich rzeczywistego zrozumienia. Dla członków Omegi oznaczało to, że skoro Prometeusz tworzył własne filmy, wiedział już, co oznacza sukces.
Polecili mu więc skupić się najpierw na animacji, aby uniknąć kłopotliwych pytań o to, kim są symulowani aktorzy. W niedzielę wieczorem skrócili swój dziki weekend i przyciemniwszy światło, uzbrojeni w piwo i prażoną kukurydzę oglądali debiutancki film Prometeusza. Była to animowana komedia w duchu Krainy Lodu Disneya, w której do śledzenia promieni posłużył kod stworzony przez Prometeusza w chmurze Amazona za jeden milion dolarów dziennego zysku z MTurka. Kiedy film się zaczął, widzowie odkryli, że jest jednocześnie fascynujący i przerażający, bo został stworzony przez maszynę bez ludzkich wskazówek. Niebawem jednak śmiali się z gagów i wstrzymywali oddech w dramatycznych momentach. Niektórzy z nich tak wciągnęli się w tę fikcyjną rzeczywistość, że nawet trochę się popłakali podczas wzbudzającego emocje finału, zapominając, kim jest twórca tego filmu.
Członkowie Omegi zaplanowali uruchomienie swojej strony internetowej w piątek, dając Prometeuszowi czas na stworzenie większych zasobów treści i na robienie czegoś, co wzbudzało ich nieufność wobec niego: kupowanie reklam i rozpoczynanie rekrutacji pracowników do firm fasadowych, które założyli w ciągu ostatnich miesięcy. Aby ukryć ślady swej działalności, posłużyli się następującą oficjalną przykrywką: pewna spółka medialna (która nie miała związków z członkami Omegi) kupowała większość swoich treści od niezależnych producentów filmowych, zazwyczaj od firm rozpoczynających działalność w sektorze zaawansowanych technologii w regionach o niskich dochodach. Owi fikcyjni dostawcy mieli bardzo dogodną lokalizację, w tak odległych miejscach jak Tiruchirapalli czy Jakuck, do których nawet najdociekliwsi dziennikarze nie byliby skorzy przyjechać. Jedyni pracownicy, których tam zatrudniali, zajmowali się marketingiem i administracją i mieli każdemu odpowiadać, że ich zespół produkcyjny przebywa gdzie indziej i obecnie nie udziela wywiadów. Aby dopasować się do tej przykrywki, projektanci wybrali korporacyjne hasło: "Channeling the world's creative talent" (Aktywowanie talentów twórczych na świecie) i określili firmę jako niezwykle zróżnicowaną dzięki stosowaniu najnowocześniejszych technologii w celu wzmocnienia pozycji ludzi kreatywnych, zwłaszcza w krajach rozwijających się.
Kiedy nadszedł piątek i ciekawi goście zaczęli przeglądać ich stronę, natykali się na coś, co przypominało internetowe serwisy rozrywkowe Netflix i Hulu, ale z pewnymi ciekawymi różnicami. Całe serie animacji, o których widzowie nigdy nie słyszeli, były nowe. Były też urzekające: większość z nich składała się z czterdziestopięciominutowych odcinków o zajmującej fabule, które kończyły się w taki sposób, że z chęcią oczekiwało się na kolejny. Były także tańsze niż produkcje konkurencji. Pierwszy odcinek każdej serii był darmowy i można było oglądać pozostałe za czterdzieści dziewięć centów z rabatami na zakup całej serii. Początkowo pojawiły się tylko trzy serie z trzema epizodami, ale codziennie dodawano nowe odcinki, a także nowe serie przeznaczone dla różnych kategorii odbiorców. W ciągu pierwszych dwóch tygodni działalności Prometeusza jego zdolności filmowe gwałtownie się poprawiły, nie tylko pod względem jakości filmu, ale również pod względem algorytmów symulacji postaci i śledzenia promieni, co znacznie zmniejszyło koszty przetwarzania w chmurze każdego nowego odcinka filmu. W rezultacie w ciągu pierwszego miesiąca członkowie Omegi wprowadzili na rynek dziesiątki nowych serii, koncentrując się na różnorodnych odbiorcach, od małych dzieci do dorosłych, jak również rozszerzyli działalność na wszystkie główne rynki języków obcych, dzięki czemu ich strona internetowa stała się bardziej międzynarodowa w porównaniu ze stronami konkurentów. Na niektórych komentatorach wrażenie wywarło to, że wielojęzyczna była nie tylko ścieżka dźwiękowa, lecz także same filmy wideo, na przykład, kiedy postać mówiła po włosku, mimika jej ust odpowiadała wypowiadanym włoskim słowom, towarzyszyła jej także charakterystyczna włoska gestykulacja. Choć Prometeusz był teraz doskonale przystosowany do tworzenia filmów z symulowanymi aktorami, którzy nie odróżnialiby się od prawdziwych ludzi, członkowie Omegi nie chcieli do tego dopuścić, aby nie zdradzać swego planu. Wyemitowali jednak wiele seriali, w których wystąpiły półrealistyczne animowane postacie ludzi, konkurujących z tradycyjnymi filmami i programami telewizyjnymi łączącymi grę aktorską z animacją.
Sieć okazała się całkiem uzależniająca i osiągnęła spektakularny wzrost widowni. Wielu fanów uznawało fabuły wraz z bohaterami za lepsze i nawet ciekawsze od tych z najdroższych hollywoodzkich wielkoekranowych produkcji i z radością przyjęło, że mogli oglądać je po znacznie przystępniejszych cenach. Zafascynowani agresywną reklamą (na którą członkowie Omegi mogli sobie pozwolić dzięki niemal zerowym kosztom produkcji), znakomitym przekazem medialnym i przekazywanym ustnie entuzjastycznym opiniom widzowie przyczynili się do tego, że w ciągu miesiąca od chwili pojawienia się na rynku światowe przychody Omegi gwałtownie wzrosły do 10 milionów dolarów dziennie. Po dwóch miesiącach były większe od dochodów Netflixa, a po trzech miesiącach osiągnęły ponad 100 milionów dolarów dziennie i jako jedna z największych światowych sieci medialnych mogli oni rywalizować z Time Warner, Disneyem, Comcastem i Foxem.
Ów rewelacyjny sukces wywołał wiele niepożądanej uwagi, w tym spekulacje na temat posiadania silnej sztucznej inteligencji, ale wykorzystując jedynie niewielki ułamek swych dochodów, członkowie Omegi przeprowadzili dość skuteczną kampanię dezinformacyjną. W urządzonym z ostentacją nowym biurze na Manhattanie świeżo wynajęci rzecznicy opracowali historię, na której opierała się ich przykrywka. Wynajęto też wielu ludzi mających uwiarygodnić ich działalność, w tym prawdziwych scenarzystów z całego świata, którzy zaczęli tworzyć nowe seriale, lecz żaden z nich nic nie wiedział o Prometeuszu. Zagmatwana międzynarodowa sieć podwykonawców sprawiła, że większość ich pracowników była przekonana, że inni w innym miejscu wykonują większość prac.
Aby zmniejszyć zagrożenie i nie tłumaczyć się z nadmiernego zajmowania czasu obliczeniowego w chmurze, zatrudnili również inżynierów w celu rozpoczęcia budowy potężnych obiektów komputerowych na całym świecie, należących do pozornie niepowiązanych ze sobą podstawionych firm. Chociaż rozliczały się one z miejscowymi władzami jako "zielone centra danych", ze względu na zasilanie głównie energią słoneczną, w rzeczywistości koncentrowały się na obliczeniach, a nie na przechowywaniu danych. Prometeusz zaprojektował wszystko z dokładnością do najdrobniejszego szczegółu, wykorzystując tylko dostępny już sprzęt i optymalizując go w celu zminimalizowania czasu budowy. Ludzie, którzy budowali i prowadzili te centra, nie mieli pojęcia, co tam obliczano: myśleli, że zarządzali komercyjnymi chmurami obliczeniowymi podobnymi do tych, które prowadzą Amazon, Google i Microsoft, i wiedzieli tylko, że cała sprzedaż jest zarządzana zdalnie.
NOWE TECHNOLOGIE
W paru ciągu miesięcy dzięki nadludzkiemu planowaniu Prometeusza imperium biznesowe kontrolowane przez członków Omegi zaczęło się umacniać w kolejnych gałęziach światowej gospodarki. Analizując dokładnie dane z całego świata, Prometeusz już w pierwszym tygodniu przedstawił swoim projektantom szczegółowy plan wzrostu, który krok po kroku ulepszał i doskonalił, w miarę jak rozrastały się jego dane i zasoby komputerowe. Mimo że daleko mu było do wszechwiedzy, jego możliwości tak bardzo wykraczały poza możliwości człowieka, że członkowie Omegi postrzegali go jako idealną wyrocznię, rzetelnie udzielającą błyskotliwych odpowiedzi na wszystkie ich pytania.
Oprogramowanie Prometeusza zostało teraz tak zoptymalizowane, aby jak najlepiej wykorzystywać konstruowany przez ludzi sprzęt średniej klasy, na którym działał i którego - jak spodziewali się członkowie zespołu Omega - radykalnego udoskonalenia wkrótce dokonał. Obawiając się jego ucieczki, odmówili jednak budowania obiektów cybernetycznych, które Prometeusz mógł bezpośrednio kontrolować. Zamiast tego w wielu miejscach zatrudnili dużą liczbę naukowców i inżynierów światowej klasy i dostarczali im opracowywane przez Prometeusza raporty wewnętrzne z badań jako pochodzące od badaczy z innych miejsc. Raporty te szczegółowo opisywały nowe efekty fizyczne i nowe techniki produkcji, które ich inżynierowie wkrótce sprawdzali, zrozumieli i opanowali. Normalne ludzkie cykle badań i rozwoju (R&D) trwają oczywiście wiele lat, w dużej mierze dlatego, że wiążą się z wieloma długotrwałymi cyklami prób i błędów. Obecna sytuacja była jednak zupełnie inna: Prometeusz powziął już kolejne kroki, a więc czynnikiem ograniczającym było to, jak szybko ludzie mogli je zrozumieć i zbudować odpowiednie urządzenia. Dobry nauczyciel umożliwia studentom nabycie wiedzy naukowej znacznie szybciej, niż mogliby to zrobić, samodzielnie budując ją od podstaw, a Prometeusz ukradkiem robił to samo z badaczami. Ponieważ mógł dokładnie przewidzieć, ile czasu potrzeba ludziom, mającym do dyspozycji konkretne narzędzia, na zrozumienie i zbudowanie odpowiednich urządzeń, opracował najszybszą metodę rozwoju, opartą na nowych narzędziach, które można szybko zbudować i opanować i które byłyby najbardziej przydatne do tworzenia jeszcze bardziej zaawansowanych konstrukcji.
Zespoły inżynierów zachęcano w duchu kultury makerów do wykorzystywania własnych maszyn do konstruowania maszyn jeszcze lepszych. Ta samowystarczalność nie tylko pozwoliła zaoszczędzić pieniądze, ale także zmniejszyła ich podatność na przyszłe zagrożenia pochodzące z zewnątrz. W ciągu dwóch lat produkowali już znacznie lepszy sprzęt komputerowy niż gdziekolwiek indziej na świecie. Aby uniknąć wzmocnienia konkurencji zewnętrznej, technologia ta pozostawała utajniona i wykorzystywana była jedynie do unowocześnienia Prometeusza.
Świat zauważył jednak zadziwiający boom technologiczny. Firmy z całego świata wprowadzały na rynek rewolucyjne nowe produkty we wszystkich niemal dziedzinach. Nowo powstała południowokoreańska spółka wypuściła baterię, która magazynowała o połowę więcej energii niż ta stosowana w laptopach, miała o połowę od niej mniejszą masę i mogła zostać naładowana w ciągu minuty. Firma fińska zaczęła sprzedawać tani kolektor słoneczny o dwukrotnie większej wydajności, niż osiągały produkty konkurentów. Niemiecka firma oznajmiła, że masowo produkuje nowy typ nadprzewodzącego w temperaturze pokojowej drutu, który rewolucjonizował sektor energetyczny. Grupa biotechnologiczna z siedzibą w Bostonie ogłosiła drugą fazę badań klinicznych nad pierwszym skutecznym lekiem na odchudzanie niewywołującym skutków ubocznych. Tymczasem pogłoski sugerowały, że firma indyjska sprzedaje już coś podobnego na czarnym rynku. Przedsiębiorstwo z Kalifornii ripostowało, że prowadzi drugą fazę testu leku przeciwnowotworowego, który powoduje, że układ odpornościowy organizmu rozpoznaje i atakuje komórki wszystkich powszechnych mutacji nowotworów. Napływające wciąż przykłady skłaniały do myśli o nowym złotym wieku nauki. Co zaś najważniejsze, na całym świecie firmy cybernetyczne powstawały jak grzyby po deszczu. I choć żaden z botów nie osiągał ludzkiej inteligencji i większość z nich nie przypominała w niczym człowieka, to dramatycznie zakłóciły funkcjonowanie gospodarki, a w nadchodzących latach stopniowo zastąpiły większość pracowników w przemyśle wytwórczym, transporcie, magazynowaniu, handlu detalicznym, budownictwie, górnictwie, rolnictwie, leśnictwie i rybołówstwie.
Świat nie zauważył dzięki ciężkiej pracy doborowego zespołu prawników, że wszystkie te firmy były kontrolowane przez członków Omegi przez wielu pośredników. Za pośrednictwem różnych pełnomocników Prometeusz zalewał światowe urzędy patentowe sensacyjnymi wynalazkami, które stopniowo prowadziły do dominacji we wszystkich dziedzinach techniki.
Chociaż te destrukcyjne nowe firmy z jednej strony narobiły sobie potężnych wrogów wśród konkurencji, to z drugiej zdobyły jeszcze bardziej wpływowych przyjaciół. Charakteryzowała je wysoka opłacalność, ale pod hasłem "Inwestujemy w naszą społeczność" wydawały znaczną część zysków na zatrudnianie pracowników do projektów społecznych - często ludzi zwolnionych z firm, które ucierpiały na skutek ich działalności. Wykorzystano szczegółowe analizy opracowane przez Prometeusza, określające, jakie miejsca pracy są odpowiednie do danych lokalnych warunków, takie, które jak najmniejszym kosztem dawałyby maksymalną satysfakcję pracownikom i całej społeczności. W regionach o wysokim poziomie usług publicznych często chodziło o budownictwo społeczne, związane z kulturą i opieką socjalną, podczas gdy w biedniejszych regionach ich działalność obejmowała również uruchamianie i utrzymywanie szkół, obiektów opieki zdrowotnej, opieki dziennej, opieki nad osobami starszymi, tanich mieszkań, parków i podstawowej infrastruktury. Prawie wszędzie mieszkańcy uważali, że były to inwestycje, które już dawno temu należało poczynić. Lokalni politycy dostali hojne wsparcie i zadbano, by patrzyli na to przychylnym wzrokiem i zachęcali przedsiębiorstwa do inwestycji w społeczności lokalne.
ZDOBYWANIE WŁADZY
Członkowie Omegi założyli firmę medialną nie tylko po to, by sfinansować swoje wczesne przedsięwzięcia technologiczne, ale również po to, by zrealizować kolejny krok w ich odważnym planie przejęcia kontroli nad światem. W ciągu roku od swej premiery firma na całym świecie do swojej oferty programowej dodała znakomite kanały informacyjne. W przeciwieństwie do innych takich kanałów te zostały stworzone celowo, aby nie przynosić dochodu, i zostały zakwalifikowane jako usługa publiczna. W istocie nie było w nich żadnych reklam i kanały udostępniano bezpłatnie każdemu, kto miał połączenie internetowe. Reszta imperium medialnego była tak ogromną machiną przynoszącą tak wielkie pieniądze, że grupa z Omegi mogła wydawać o wiele więcej środków na swój serwis informacyjny, niż dokonał tego ktokolwiek w historii świata. Dzięki agresywnej rekrutacji i ofertom bardzo konkurencyjnych wynagrodzeń dla dziennikarzy i dziennikarzy śledczych na ekranach pokazywano niezwykłe talenty i niezwykłe osiągnięcia. Globalny serwis internetowy, który płacił każdemu, kto ujawniał coś wartego uwagi, od lokalnej korupcji po zdarzenia zapierające dech w piersiach, pozwalał zazwyczaj, aby to media Omegi pierwsze nadawały wiadomości z ostatniej chwili. Przynajmniej tak wierzyli ludzie, bo w istocie często owo pierwszeństwo wynikało z tego tylko, że Prometeusz dzięki monitorowaniu Internetu w czasie rzeczywistym odkrywał historie przypisywane dziennikarzom obywatelskim. Wszystkim filmowym serwisom informacyjnym towarzyszyły podcasty i artykuły drukowane.
Pierwszy etap strategii informacyjnej polegający na zdobyciu zaufania ludzi udał się znakomicie. Bezprecedensowe zasoby pieniężne umożliwiły niezwykle skrupulatne opracowywanie wiadomości lokalnych i regionalnych, przy czym dziennikarze śledczy często ujawniali skandale, które istotnie wzbudzały zainteresowanie widzów. Tam, gdzie społeczeństwo było silnie politycznie podzielone i przyzwyczajone do podawania tendencyjnych wiadomości, imperium Omegi obsługiwało różne frakcje polityczne, uruchamiając poświęcone im kanały informacyjne, rzekomo należące do różnych firm, i tym sposobem stopniowo zdobywało zaufanie takiej frakcji. Tam, gdzie to było możliwe, za pomocą pośredników kupowano istniejące już najbardziej wpływowe kanały, stopniowo je ulepszając przez usuwanie reklam i wprowadzanie własnych treści. W krajach, w których cenzura i ingerencja polityczna zagrażały tym wysiłkom, początkowo godzono się na to, czego od nich wymagał rząd, aby pozostać w biznesie, mając jednak na uwadze swój wewnętrzny slogan: "Prawda i tylko prawda, ale może nie cała prawda". Prometeusz zwykle udzielał w takich sytuacjach znakomitych rad, wyjaśniając, których polityków należy ukazać w pozytywnym świetle (na ogół byli to skorumpowani lokalni działacze), a których można demaskować. Udzielał również nieocenionych wskazówek, za jakie sznurki pociągać, kogo przekupić i jak najlepiej tego dokonać.
Strategia ta odniosła ogromny sukces na całym świecie, a kanały sterowane przez członków Omegi stały się najbardziej wiarygodnymi źródłami informacji. Nawet w krajach, w których rządy do tej pory psuły im szyki, budowali reputację godnych zaufania, a wiele z ich doniesień rozpowszechniano pocztą pantoflową. Menedżerowie konkurencyjnych kanałów informacyjnych czuli, że ich walka o widza jest beznadziejna: jak można w końcu konkurować z kimś, kto ma większe fundusze i kto upublicznia swój produkt bezpłatnie? Wraz ze spadkiem oglądalności coraz więcej sieci decydowało się na sprzedaż kanałów informacyjnych - zazwyczaj takim konsorcjom, które później okazywały się kontrolowane przez członków Omegi.
Mniej więcej dwa lata po uruchomieniu Prometeusza, kiedy faza zdobywania zaufania została w dużej mierze zakończona, członkowie Omegi rozpoczęli drugą fazę swojej strategii informacyjnej: perswazję. Jeszcze zanim to nastąpiło, przenikliwi obserwatorzy zauważyli płynące z nowych mediów sugestie programu politycznego: wydawało się, że istnieje delikatny nacisk w kierunku centrum, bez odwoływania się do wszelkiego rodzaju ekstremizmu. Posiadana przez nich mnogość kanałów odwołująca się do różnych grup nadal prezentowała animozję między Stanami Zjednoczonymi a Rosją, Indiami i Pakistanem, różnymi religiami, frakcjami politycznymi i tak dalej. Jednak krytyka była nieco złagodzona, zazwyczaj skupiała się raczej na konkretnych kwestiach związanych z pieniędzmi i władzą niż na atakach personalnych, sianiu paniki i rozpowszechnianiu niczym niepopartych pogłosek. Gdy faza druga na dobre się już zaczęła, ten bodziec do łagodzenia starych konfliktów stał się bardziej widoczny, wraz z częstymi wzruszającymi historiami o trudnej sytuacji tradycyjnych adwersarzy przeplatanych reportażami śledczymi o tym, jak wiele głośnych konfliktów wywoływanych było przez osoby kierujące się chęcią zysku.
Komentatorzy polityczni zauważyli, że równolegle z tłumieniem konfliktów regionalnych pojawił się duży nacisk na ograniczenie zagrożeń globalnych. Na przykład lokalnie zaczynano nagle dyskutować o zagrożeniach związanych z wojną jądrową. W kilku filmach, które stały się przebojami sezonu, przedstawiano czarną wizję przypadkowego lub celowo sprowokowanego wybuchu wojny nuklearnej i jej skutku w postaci zimy nuklearnej, upadku infrastruktury i masowego głodu na świecie. Zgrabnie zredagowane programy dokumentalne podawały szczegółowe informacje o tym, co spowoduje zima nuklearna w każdym z krajów. Naukowcy i politycy opowiadający się za deeskalacją jądrową otrzymywali wystarczająco dużo czasu antenowego, by omówić działania, które można by podjąć w ramach badań finansowanych przez organizacje naukowe, sponsorowane dużymi darowiznami od firm z sektora nowych technologii. Na skutek tego pojawił się silny nacisk polityczny na obniżenie gotowości użycia pocisków rakietowych i na zmniejszenie arsenałów jądrowych. Zwrócono również na nowo uwagę mediów na problem globalnych zmian klimatu, często podkreślając niedawne rozwiązania technologiczne, osiągnięte dzięki inicjatywom Prometeusza, które umożliwiały ograniczanie kosztów wytwarzania energii odnawialnej. Zachęcano też rządy do inwestowania środków finansowych w tę nową infrastrukturę energetyczną.
Równolegle z przejęciem mediów członkowie Omegi wykorzystali Prometeusza do zrewolucjonizowania edukacji. Biorąc pod uwagę wiedzę i umiejętności każdej osoby, Prometeusz określał najszybszy sposób nauki każdego przedmiotu w taki sposób, który sprawiał, że osoby te stawały się bardzo zaangażowane i silnie zmotywowane do kontynuowania nauki. Wytwarzał także odpowiednio zoptymalizowane filmy wideo, materiały do czytania, ćwiczenia i inne narzędzia edukacyjne. W związku z tym firmy kontrolowane przez członków Omegi sprzedawały online kursy dotyczące praktycznie wszystkiego, dostosowane nie tylko pod względem językowym i kulturowym, ale również pod względem stopnia zaawansowania. Niezależnie od tego, czy dotyczyło to czterdziestoletniego analfabety, który chciał nauczyć się czytać, czy też doktora biologii poszukującego najnowszych informacji na temat immunoterapii nowotworowej, Prometeusz oferował doskonale dobrany do jego potrzeb kurs. Oferta ta niewiele przypominała dzisiejsze kursy online: dzięki wykorzystaniu talentów filmowych Prometeusza materiały wideo naprawdę wciągały w tematykę, dostarczając metafor, które silnie przemawiały do widza i sprawiały, że pragnął zdobycia większej wiedzy. Niektóre kursy sprzedawano dla zysku, ale wiele udostępniono nauczycielom na całym świecie w celu wykorzystania ich na lekcjach, udostępniano je też za darmo każdemu, kto chciał się czegokolwiek nauczyć.
Te edukacyjne superpomoce okazały się potężnymi narzędziami wykorzystywanymi w celach politycznych. Na bieżąco tworzono "ciąg perswazji" w postaci filmów wideo, które mogły wpłynąć na czyjeś poglądy lub motywowały do obejrzenia innego, powiązanego filmu. Na przykład gdy celem było rozładowanie napięcia między dwoma narodami, pokazywano niezależnie dokumentalne programy historyczne w obu krajach i w odmiennym świetle przedstawiano w nich źródła i przebieg konfliktu. Informacyjne przekazy historyczne o nastawieniu pedagogicznym wyjaśniały, kto po każdej ze stron sporu stawał się jego beneficjentem i jakie były techniki jego podsycania. Równocześnie w popularnych kanałach rozrywkowych zaczęły się pojawiać pozytywne postaci należące do tego drugiego narodu, podobnie jak w przeszłości przedstawiano w pozytywnym świetle wywodzące się z grup mniejszości seksualnych osoby broniące praw obywatelskich tychże mniejszości.
Niebawem komentatorzy polityczni zdali sobie sprawę z rosnącego poparcia dla programu politycznego koncentrującego się wokół siedmiu haseł:
1. Demokracji
2. Obniżenia podatków
3. Rządowych cięć wydatków socjalnych
4. Redukcji wydatków na wojsko
5. Swobodnego handlu
6. Otwartych granic
7. Prospołecznej działalności firm.
Mniej oczywisty był ich cel podstawowy: osłabienie wszystkich poprzednich struktur władzy na świecie. Pozycje od 2 do 6 miały zniszczyć władzę państwową, a demokratyzacja świata - dać imperium biznesowemu członków Omegi większy wpływ na wybór przywódców politycznych. Odpowiedzialne społecznie firmy jeszcze bardziej osłabiały władzę państwa, przejmując coraz większą część usług, które świadczyły (lub powinny świadczyć) rządy. Tradycyjna elita biznesowa została osłabiona tylko dlatego, że nie mogła konkurować na wolnym rynku z firmami wspieranymi przez Prometeusza i z tego powodu coraz bardziej zmniejszał się jej udział w światowej gospodarce. Tradycyjni opiniotwórczy liderzy należący do partii politycznych lub grup wyznaniowych nie mieli wszak mechanizmu perswazji umożliwiającego konkurowanie z imperium medialnym członków Omegi.
Tak jak w konsekwencji każdej daleko posuniętej zmiany, byli zwycięzcy i przegrani. Choć w większości krajów wyczuwało się optymizm związany z poprawą kształcenia, wzrostem poziomu usług społecznych i infrastruktury, z ustąpieniem konfliktów i wprowadzeniem przez lokalne firmy przełomowych technologii, które pojawiły się na całym świecie, nie wszyscy byli zadowoleni. Chociaż wielu pracowników zostało zatrudnionych w celu realizacji projektów społecznych, ci, którzy posiadali władzę i bogactwo, na ogół wiedzieli, że i tu nastąpią cięcia. Zaczęło się od sektora mediów i technologii, ale rozprzestrzeniało się praktycznie na wszystkie gałęzie. Redukcja konfliktów światowych doprowadziła do redukcji budżetów obronnych, co odbijało się na kondycji finansowej wykonawców projektów wojskowych. Rozwijające się nowe firmy zazwyczaj nie były notowane w obrocie publicznym, co uzasadniano tym, że akcjonariusze nastawieni na maksymalizację zysku blokowaliby swoje wydatki na projekty publiczne. W ten sposób światowy rynek akcji tracił na wartości, co zagrażało zarówno potentatom finansowym, jak i zwykłym obywatelom, którzy liczą na swoje fundusze emerytalne. Jakby kurczące się zyski spółek notowanych na giełdzie nie były wystarczającą katastrofą, to jeszcze firmy inwestycyjne na całym świecie zauważyły niepokojący trend: wszystkie ich dotychczas skuteczne algorytmy transakcyjne przestały działać, przynosząc mniejsze efekty niż proste fundusze indeksowe. Gdzieś tam ktoś je przechytrzał w ich własnej grze i wygrywał z nimi.
Chociaż wielu ludzi oparło się fali zmian, ich reakcja była zadziwiająco nieskuteczna, niemal jakby wpadli w dobrze zastawioną pułapkę. Ogromne zmiany następowały w tak oszałamiającym tempie, że trudno było je śledzić i opracowywać skoordynowaną reakcję. Ponadto nikt nie bardzo wiedział, czego należy żądać. Większość haseł tradycyjnej prawicy politycznej została przejęta, a obniżki podatków i poprawa warunków prowadzenia działalności gospodarczej w większości wypadków wspomagały jej konkurentów z sektora zaawansowanych technologii. Praktycznie każda gałąź tradycyjnego przemysłu głośno domagała się teraz ratunku, ale ograniczony budżet rządowy pozostawiał je osamotnione w beznadziejnej walce przeciw sobie nawzajem, podczas gdy media przedstawiały owe przedsiębiorstwa jako dinozaury poszukujące dotacji państwowych tylko dlatego, że nie były konkurencyjne. Tradycyjna lewica polityczna sprzeciwiała się wolnemu handlowi i rządowym ograniczeniom wydatków na cele socjalne, ale zachwycała się cięciami budżetu obronnego i zmniejszaniem ubóstwa. A co więcej, poprawa usług socjalnych świadczonych przez przedsiębiorstwa kierujące się idealistycznymi zasadami, a nie przez państwo, wyrwała jej teraz oręż z ręki. Sondaże prowadzone jeden po drugim wykazywały, że większość wyborców na całym świecie odczuwa poprawę jakości życia i że sytuacja na ogół zmierza w dobrym kierunku. Miało to proste matematyczne wyjaśnienie: przed Prometeuszem najuboższe 50 procent ludności Ziemi zarabiało tylko około 4 procent globalnego dochodu, co umożliwiło kontrolowanym przez członków Omegi firmom zdobycie jej serc (i głosów) dzięki dzieleniu się z nią zaledwie skromną częścią swych zysków.
KONSOLIDACJA
W rezultacie w każdym narodzie przytłaczającą większością głosów odnosiły zwycięstwa partie opierające się na siedmiu sloganach wysuniętych przez członków Omegi. W starannie zaplanowanych kampaniach partie te przedstawiały się jako centrum spektrum politycznego, ukazując prawicę jako chciwego, poszukującego subwencji sprawcę konfliktów społecznych i krytykując lewicę za dążenie do silnej rządowej kontroli i nakładania ogromnych obciążeń podatkowych hamujących innowacje. Prawie nikt nie zdawał sobie sprawy, że Prometeusz starannie wybrał kandydatów i umiejętnie pociągał za sznurki, aby zapewnić im zwycięstwo.
W miarę upływu czasu, gdy rządy poszczególnych krajów zaczęły podupadać, Sojusz w coraz większym stopniu zaczął odgrywać rolę rządu światowego. Budżety krajowe kurczyły się z powodu cięć podatkowych, podczas gdy budżet Sojuszu rósł kosztem budżetów rządów wszystkich państw. Na skutek takiego rozwoju wypadków rządy krajowe stawały się coraz bardziej zbędne i nieistotne. Sojusz zapewnił zdecydowanie najlepsze usługi socjalne, najlepszą edukację i infrastrukturę. Media zneutralizowały konflikty międzynarodowe do tego stopnia, że wydatki militarne stały się w dużej mierze zbędne, a rosnący dobrobyt wyeliminował większość przyczyn starych konfliktów, wynikających z konkurowania o skąpe zasoby. Kilku dyktatorów opierało się gwałtownie temu nowemu porządkowi świata i nie dali się przekupić, ale w końcu zostali obaleni w dobrze zorganizowanych zamachach stanu lub powstaniach.
Członkowie Omegi dokonali najbardziej dramatycznej przemiany w historii życia na Ziemi. Po raz pierwszy nasza planeta była zarządzana przez pojedynczy ośrodek władzy, wspomagany przez inteligencję tak silną, że mogła w ciągu miliardów lat podtrzymywać rozkwit życia na Ziemi, a nawet w najbliższym kosmosie - ale jaki konkretnie był jego plan?
* * *
Była to opowieść o zespole Omega. Reszta tej książki dotyczy kolejnej opowieści - dotąd jeszcze nienapisanej: o naszej własnej przyszłości, gdy będziemy dysponować sztuczną inteligencją. Jak według was ta opowieść powinna się rozwijać? Czy mogłoby się zdarzyć coś podobnego do historii członków zespołu Omega, a jeśli tak, czy chcielibyście, aby się to stało? Pomijając rozważania o nadludzkiej inteligencji, jak ma się ta opowieść rozpocząć? W jaki sposób w ciągu nadchodzącej dekady sztuczna inteligencja powinna według was wpływać na stosunki pracy, na prawo i na zbrojenia? Gdy patrzycie jeszcze dalej w przyszłość, jakie przewidujecie jej zakończenie? To jedna z tych opowieści o prawdziwie kosmicznym wymiarze, ponieważ ma dużo wspólnego z przyszłością życia w naszym Wszechświecie. I jest to opowieść, którą musimy sami napisać.
1 Dla uproszczenia założyłem w tej historii dzisiejszy poziom gospodarki i technologii, chociaż większość badaczy przypuszcza, że od sztucznej inteligencji na ludzkim poziomie dzielą nas co najmniej dziesięciolecia. Plan Omega powinien stać się jeszcze łatwiejszy do realizacji w przyszłości, o ile cyfryzacja gospodarki będzie nadal się rozwijać i coraz więcej usług będzie można zamówić online bez żadnych pytań.