Zwolon - Cyprian Kamil Norwid

Kup ebooka

12.49 zł
10.24 zł (5,90 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

OGRÓD NA WAŁACH

(król i zabór - przechadzają się wzdłuż okopu).

KRÓL

Wszechwładztwu memu, którzy są na drodze Jak kruche zlepki, pod mem berłem zginą Część miasta wyższą zburzysz - żywej nodze Ujść nie dasz - dziatwę wymordujesz srodze I nazwę z ulic zmażesz... Ugolino, Przezywam odtąd, krwi i zwalisk pole Bo tam zwaliska, i krew będzie sama I nic nie będzie nad to...

(po oliwili - pokazując ręką w głąb widoku):

Trzy topole

Ocalisz - w okien wchodząc diorama. Jakoby sprzętem stały się zamkowym Zostaną!...

(kiedy król się oddala - na wierzy, trąbkę uderzają.)

ZABÓR (spogląda w stronę wierzy - potem za królem postępując:)

Goniec -

król (uchodząc):

Jeźli z spiskiem nowym To jak się wyżej rzekło...

GONIEC

O! Hetmanie Boskiego - mężu wielki...

ZABÓR

do powieści -

GONIEC

Królewskie roty pierzchły niespodzianie Przed ludem, który wodzów ma trzydzieści - Z najodleglejszych przedmieść, grodów, wiosek Jak tylko okiem sięgnąć można z wierzy Plebs bieży - każdy że tak powiem kłosek W chorągiew przewiał i dzidą się jeży A każde ziarno, rzec by można, w kłosie W uzbrojonego rnęża zmieniło się...

ZABÓR

Podobne wieści mogąż brudzić usta Królowi wierne - ? bunt podnosisz słowy

(Słychać bicie zegaru - miecznik wstrzymuje się - i potem)

- Aleć przebaczam - żyj - godzina szósta... (Do liczby sześciu pociąg mam takowy Iż trza-by karku z pełniejszym czerepem Bym o tak rannej dobie, - bił oszczepem).

Jedna stroną zabór zstępuje w głąb tarasu - drugą strażny nadbiega - goniec zostaje.

GONIEC (widząc strażnego):

Zkąd? - czego - po co?...

STRAŻNY

O! jeden z zamkowych Pogoni, bardzo nad innymi wzniesion Straszliwa... wróżba...

GONIEC

Z rzeczy co ludowych?

STRAŻNY

Królewski nagle się obalił jesion Ów stary, cieciu rzucający strugą Któremu z dworska dano imie: Tytan. Precz mi! a jeżli z taką wieścią drugą Powrócisz kiedy, i znów ani pytasz Przez naciągnięte zdradziecko uwagi Będziesz mi starał się dołożyć wagi Do rzeczy z siebie nie będącej niczem; To cię zasmagać każę, prochu biczem...

Goniec oddala się, Strażny zostaje pomięszany - aliści Pachole ogrodowe z dzbanem cwałem się przybliża;

PACHOLE

Ogrodów wielkich, wielki słoneczniku!...

STRAŻNY

Co jest?

PACHOLE

Rurami z przedmieść podziemnemi Do wodotrysków słodkie idą wody...

STRAŻNY - (nagląc)

Dalej!...

PACHOLE

Ach - Panie ! szedłem owdzie z dzbany By najjaśniejsze zrosić tulipany Brrum...

STRAŻNY - (gniewnie)

Gadaj!...

PACHOLE

- Czarne muszą tam jagody Na górach tłoczyć - wszystkie w sadzie ścieki Funtanny wszystkie, krwią żygnęły rudą. -

STRAŻNY

Milcz - podły malcze, jać tu zaraz ćwieki Założę w język, - i jak czaplę chudą Na ogrodowym rozepnę parkanie, Żebyś mi rannych nie truł chwil tyranie.

Strażny oddala się zwolna w gląb ogrodu - Pachole truchlejąc pozostaje - chwila milczenia.

PACHOLE (zwracając się ku dzbanom).

Przeklęte dzbany! sprawież ja wam łaźnię

(stawia dzbany - polem oddalając się - ku jednemu):

A tobie naprzód, prochu, nędzo, błaźnie -

(do drugiego - potrącając go noga):

I tobie również opieszalcze gruby Co się odymasz za mną z urąganiem Tak cię za ucho porwę, i tak w kluby Raz wezmę, że się nie wywiniesz łganiem -

(porywa jeden dzban za ucho - drugi pędzi przed sobą)

Co wam do rzeczy, się dziejących w górze Czy krew czy woda jedno - - tulipanom Jakie mi mędrki!! przecież i ja służę A milczę - co to rozumować dzbanom ? -

(oddala się - pozostawiając za sobą grunt skopany.) Drugą strona powoli wchodzi Zwolon w szacie nakształt pielgrzymiego płaszcza zarzuconej - tymczasem z głębi wraca Strażny, spogląda na ścieżkę, a potem przystępując nagle do Zwolona.

STRAŻNY

Cóż to jest? koła kreślisz czarowniku I nieporządek na pańskim trawniku Mów...

ZWOLON (z wielkim spokojem):

Jest to pieczęć, panie urzędniku

STRAŻNY

Jaka? -

ZWOLON

Królewska pieczęć

STRAŻNY

Być nie może.

ZWOLON

Na sprzętach taką kładzie się ogrodnych.

STRAŻNY (uważając wycisk dzbanów na piasku)

Ha! - wiem, rozumiem...

ZWOLON - (solennie).

- Tak jak słowo Boże Przez chóry chórom, płynie aż do godnych I tam rozognia, niżej rozpłomienia A niżej cieszy - A jeszcze niżej rozzielenia; Tak i inna moc, kamień, tak się głupi spieszy Po zagonach zniszczenia. Ale nie rozzielenia ... Podrzeźniać wszakże prawdzie winien Krzywych spadów chórem, chórem ryniesz.

(po chwili - w niebo spoglądając)

Znów się na deszcz zabiera... Do widzenia

- (oddala się)

STRAŻNY - (po pewnym namyśleniu).

Ten człowiek dziwny wpływ wywiera.

WSTĘP

Różno-głosego dotąd monologu

Na żadnej jeszcze scenie nie widziano A przeto staję z objaśnieniem w progu I przepowiadam rzeczy jak się staną. I głoszę - wszystkim, o tej awenturze Na dialogu zmienionej ruchomość Gdzie huczeć będą, jak przelotne burze Lud, urzędnicy, dwór i Król Jegomość. A wszystko słowem prędkiem - bo pisano Przy łunach, które tu i owdzie błysły W Italii trochę (gdzie jest Ercolano) Trochę na łodzi, gdzie znów łzy się wcisły Bardzo słonego morza!... resztę w domu. Co do Charona podobniejszy promu. Jest to więc dramat wcale emigrancki Któryby scenę splamił koturnową Z marmurów białych, w pierścień elegancki Zaokrągloną - wewnątrz gradusową. Jak to się jeszcze, dziś w Tusulum widzi Gdzie teraz zwiędły, szumiąc liść wawrzynu Jaszczurkom grywa, gdy bokiem zeń szydzi Komicznej maski twarz.... poezya gminu!... Będzie to jednak, ile da się, schludnie, Lubo moralny sens, nie dosyć świeci; I romans - (ten-bo znów rozwiały grudnie!) Ależ wystrzałów za to huk... dla dzieci. Ktoby zaś płakać lubił, pewna chwila Ku temu w sposób da się szczególniejszy - A komu nakształt złotego motyla Pierzchliwy uśmiech, byłby powabniejszy; Niebędziem mieli nic przeciwko temu Bo czemuż nie ma się roześmiać... czemu? I owszem - wszelki niechaj uczuć promień Elementarnych zbywszy się poskromień, Niehamowane spełnia prawo funkcyi. Nawet i zdięci chłodem doświadczenia (Którym by mogły robić źle natchnienia) Znajdą tez żywioł swój: część interpunkcyi. Jakoż - nie dramat serc, i głosów wielu Pozaplatanych gałęźmi żywota Przez które świeci, jasny błękit celu - Ni monologu, jest to czarna grota Gdzie myśl jak Kain brnie lub Iskarjota: Lecz raczej (ucha, niech to nieskaliczy) Tłum-pustek - ciszy-wrzawa, samotniczej...