Zwierzęta Przemówiły - Iwona Gajda

Kup ebooka

35.70 zł
24.58 zł (24,73 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

ZWIERZĘTA

PRZEMÓWIŁY

Iwona Gajda

Niniejszy utwór stanowi wytwór wyobraźni autora,

a wszelkie podobieństwo do osób żyjących lub zmarłych

i wydarzeń jest całkowicie przypadkowe.

Wszelkie prawa zastrzeżone. Żadna część tej publikacji nie może być powielana ani rozpowszechniana za pomocą urządzeń elektronicznych, mechanicznych, kopiujących, nagrywających czy innych, bez uprzedniego wyrażenia zgody przez właściciela praw.

? Copyright by

BPC GROUP POLAND Sp. z o.o.

Katowice 2023

Opracowanie graficzne/skład: Aleksandra Siwek

Korekta tekstu: Agnieszka Gajda

Redakcja: BPC GROUP POLAND Sp. z o.o.

www.iwonagajda.com

www.bpc-group.pl

www.bpc-guide.pl

ISBN: 978-83-965967-4-1

ZWIERZĘTA

PRZEMÓWIŁY

Iwona Gajda

Zasady walki określa Reglamento de Espectáculos Taurinos. Na arenie wszystko jest precyzyjnie zaplanowane. Poruszamy się tak, jak zechce toreador.

9

-Ole! - krzyknął Sanchez i wskoczył do strumienia. Woda rozprysnęła na wszystkie strony, a on gnał po kamieniach i balansował tułowiem. I choć wokół rozpościerały się piękne pola Andaluzji, myślami był przy Pazyfae. Oczami wyobraźni widział grecką królową Krety zachwycającą się jego tańcem w wodzie. Bo przecież został jej ofiarowany na wieki.

-Obudź się wreszcie! - zawołał do niego Carlos, który pędził brzegiem. - Zaraz zaczną El trapío.

-Dzisiaj? - zatrzymał się.

-Tak, będą ważyć i mierzyć.

-Widziałeś ich? Jacy są? - dopytywał Sanchez.

-Jedynie z daleka. Postawili ogrodzenie od strony łąki.

-Boją się?

-Nie chcą, abyśmy ich oglądali. W trakcie corrida de toros powinniśmy kierować się naturalnym instynktem, chcą naszej dzikości. Dlatego nie możemy poznać człowieka.

-Przesada! - rzucił Sanchez i żwawo ruszył w kierunku skały. - Zasady walki określa Reglamento de Espectáculos Taurinos. Na arenie wszystko jest precyzyjnie zaplanowane. Poruszamy się tak, jak zechce toreador.

-Ale przecież możemy wygrać! - rzucił Carlos z przekorą, a zarazem nutą nadziei w głosie.

-Nie możemy - uciął Sanchez.

-A indulto!?

GLORIA!

10

GŁOS ZWIERZĄT - BYKI

Hiszpania składa się z 17 wspólnot autonomicznych (Comunidades Autónomas), zwanych potocznie regionami. Andaluzja to drugi co do wielkości region Hiszpanii (zajmuje 17,3% powierzchni kraju). Często nazywany jest "miejscem spotkań mórz", "pomostem między kontynentami" lub "bramą Europy", dlatego że położony jest pomiędzy Europą a Afryką oraz Morzem Śródziemnym a Oceanem Atlantyckim. Na zdjęciu herb Andaluzji obowiązujący od 1918 roku.

11

GŁOS ZWIERZĄT - BYKI

-Zapomnij o tym prawie łaski. Zdarza się bardzo, bardzo rzadko. Idziemy umrzeć w honorze i to jest nasz cel. Tak trzeba myśleć - stanowczo oznajmił Sanchez, przyspieszając kroku.

Tuż przy dębowym lesie minęli stado kilkunastu byków toro bravo, które wracały z pomiarów. Wszystkie czarne i silnie umięśnione, poruszały sprężyście nogami. Miały rozłożyste i nieco obniżone ku ziemi piersi, a na mięsistych karkach osadzone były łby z długimi, ostrymi rogami. Gdy zobaczyły Sancheza i Carlosa, zatrzymały się.

-Dzisiaj tylko ważą - powiedział byk idący na przedzie i spojrzał na nich wielkimi oczami. -Kompletują skład - dodał.

-Kiedy będą wyniki? - zapytał Sanchez.

-Benicio przedstawi je wieczorem, po wykładzie.

-Czy podadzą całkowitą ocenę?

-Nie wiemy.

Byki ruszyły dalej, a Sanchez z Carlosem pognali pod skałę. Już z oddali zauważyli, że jest inaczej niż zwykle. Obok miejsca pomiarowego stały dwa samochody i kręciło się kilku mężczyzn. Pokazywali coś rękami. Stali zwróceni w stronę lasu.

-Pooglądajmy ich - szepnął Sanchez.

Zatrzymali się, lecz w tym samym momencie dostrzegł ich Antonio.

-Chodźcie tutaj! - zawołał. - Wchodźcie pojedynczo na wagę.

Zazwyczaj wszystko trwało krótko i bykom nie podawano wyników. Dowiadywały się o nich dopiero w zagrodzie. Po badaniach Antonio przybijał na ogrodzeniu całą listę El trapío z podziałem na cechy zewnętrzne: wymiary, waga, kształt głowy i poroża, wygląd skóry oraz sierści. Każdy byk bitewny toro bravo miał na tablicy zaznaczoną swoją rasę i parametry wzorcowe.

Tym razem jednak Antonio podszedł do Sancheza, gdy ten wychodził

12

GŁOS ZWIERZĄT - BYKI

Andaluzja słynie z pięknych, różnorodnych krajobrazów. Znajdują się tam piaszczyste i kamieniste plaże; wulkaniczne pejzaże pustyni Tabernas; łagodne, zalesione góry, np. Sierra de Grazalema, Sierra de Aracena czy Sierra Norte de Sevilla, jak również te dużo wyższe, z ośnieżonymi szczytami, m.in. Sierra Nevada za Granadą. Od setek lat na łąkach Andaluzji hodowane są hiszpańskie byki bitewne toro bravo.

13

GŁOS ZWIERZĄT - BYKI

z ogrodzonego terenu.

-Pięćset pięćdziesiąt kilogramów, trzy lata - powiedział, głaszcząc go po tułowiu. - Więc się kwalifikujesz. Słyszałem, że poszukują byków rasy casta andaluza, czyli twojej - dodał.

Sanchez spojrzał na Antonia. To był jedyny człowiek, którego kiedykolwiek widział. Nie uważał, że jest zły. Przez te trzy lata nawet go polubił, chociaż nie mieli wiele kontaktu.

-Czy mógłbym go zabić? - przemknęło mu przez myśl. - Nabić na rogi lub podeptać? Przecież w walce ktoś musi zginąć... ale dlaczego ja?

Nieoczekiwanie Antonio podniósł rękę i mocno klepnął go w zad.

-Przygotuj się - powiedział. - Mogą cię wybrać.

To lekkie uderzenie rozwścieczyło nagle Sancheza. Poczuł się zlekceważony. W jednej sekundzie krew napłynęła mu do głowy i fala złości wypełniła jego wnętrze. Przestał myśleć i obrócił się tułowiem w prawo. Potem spuścił łeb i ruszył co sił w nogach w stronę wagi. Antonio wskoczył do samochodu. Sanchez uderzył rogami w przedni błotnik, po czym pognał na wzgórze. Dopiero tam się uspokoił.

-Co to było? - zapytał siebie, kiedy opadły emocje. Był przerażony.

Spojrzał w dół. Obok samochodu biegali ludzie, Carlosa już nie było.

-Musiał pójść na wykłady - pomyślał. Wolnym krokiem ruszył w kierunku leśnej polany. Wiedział, że profesor Benicio nie lubi spóźnialskich, lecz nie chciał oraz nawet nie potrafił iść szybciej. W głowie rozbrzmiewał mu jeszcze odgłos uderzenia, a serce waliło jak oszalałe.

-Zwariowałem...? - analizował. - Może mam jakieś niekontrolowane wybuchy złości? - przestraszył się. - Przez co nie zakwalifikują mnie do walki?

Gdy wchodził na polanę, lekcja już trwała. Byki siedziały w półokręgu na trawie, a profesor coś mówił. Podszedł więc powoli i zajął miejsce obok Carlosa.

14

GŁOS ZWIERZĄT - BYKI

Byki toro bravo posiadają odpowiedni temperament oraz budowę ciała (są mocno umięśnione, mają rozłożystą i obniżoną pierś oraz ostre rogi), które predysponują je do walk.

15

GŁOS ZWIERZĄT - BYKI

-Co się dzieje? - zapytał go ściszonym głosem.

-Zaraz będzie pytał z historii.

Profesor Benicio stanął naprzeciwko nich i rozejrzał się wokół. Był olbrzymim bykiem toro bravo rasy Casta Castellana. Potężna masa i dostojny wygląd budziły respekt na pastwisku. Ale prawdziwy szacunek zyskał dzięki indulto. W hodowli Petrosa był jedynym bykiem, który mógł poszczycić się aktem łaski.

Takiego zaszczytu mogą dostąpić tylko te osobniki, które swoją dzielną postawą wzbudziły podziw matadora. Od czasu pamiętnej walki krążyły legendy o tym, jak prezydent corridy wywiesił na balkonie loży honorowej zieloną chustę. To był znak, że Benicio staje się simentalem i może wrócić na pastwisko, aby przekazywać swoje geny kolejnemu pokoleniu byków bojowych. Toteż od kilku lat nie bierze on już udziału w corrida de toros. Do późnej starości może przebywać na łąkach.

-Ludzie oceniają nasz wygląd - powiedział, kontynuując wykład. - Lecz również waleczność i szlachetność. Patrzą na nas i obserwują, jak zachowujemy się wewnątrz stada. Od zarania dziejów jesteśmy dla nich ważni. Alfonso - zwrócił się do jednego z byków po swojej prawej stronie. - Powiedz, co takiego widzieli w nas ludzie w czasach prehistorycznych?

Wielki, czarny byk powstał i spojrzał na swoich kolegów. Minę miał tak zdziwioną, jakby zupełnie nie był przygotowany na tego typu pytanie. Niektórzy zaczęli nawet parskać i śmiać się, widząc jego konsternację.

-Byliśmy dla nich obiektem kultu - zaczął mówić niepewnie Alfonso. - Cenili naszą siłę fizyczną i płodność.

-Skąd o tym wiemy? - zapytał Benicio.

-Z malowideł na ścianach skalnych, najstarsze pochodzą z epoki kamienia gładzonego.

16

GŁOS ZWIERZĄT - BYKI

-Bardzo dobrze, podaj jakieś przykłady.

-Altamira w północnej Hiszpanii - odpowiedział Alfonso. - Mają one piętnaście tysięcy lat. Albo Afryka, gdzie okres bawoli trwał od szóstego do trzeciego tysiąclecia przed naszą erą.

Benicio spojrzał z zachwytem.

-Widzę, że znakomicie przygotowałeś się na dzisiejsze zajęcia - pochwalił go. Chciał coś jeszcze dodać, ale nie dokończył, ponieważ Carlos, oburzony tą pochwałą, stał już w pozycji bojowej. Ze spuszczonym łbem przesuwał się w kierunku Alfonsa.

-Uspokój się! - krzyknął Benicio. - Co w ciebie wstąpiło?

-Zdenerwował się - stwierdził Sanchez. - Myślał, że będzie najlepszy.

-Ale to nie jest sposób na udowodnienie swojej wiedzy! - przekonywał Benicio, ustawiając się przed nim. Niestety, Carlos nie słuchał. Widać było, że zazdrość przesłoniła mu oczy. Wściekły ruszył do ataku, nie zważając na żadne argumenty. Benicio natomiast przyjął pozycję bojową i przesuwał się tyłem w kierunku drzewa. Gdy Carlos rzucił się w jego stronę, ten zwinnym ruchem schował się za pniem i młody byk uderzył w grupy konar i upadł na trawę.

-Na dziś koniec zajęć - powiedział profesor, spoglądając na byki.

Te wstały i natychmiast zaczęły rozchodzić się po lesie. Jedynie Sanchez pozostał i spojrzał na leżącego przyjaciela.

-Co się dzieje? - zapytał Benicia.

-Nadszedł czas, abyście sięgnęli po trofeum - spojrzał mu w oczy. - Wy dwoje osiągnęliście odpowiedni wiek oraz parametry, aby wziąć udział w corrida de toros.

17

GŁOS ZWIERZĄT - BYKI

***

Słońce delikatnie oświetlało dolinę Gwadalkiwiru. Rosa pokrywała trawę i liście, jednak życie zdawało się już toczyć z pełnym rozmachem. Sanchez i Carlos stanęli nad górskim potokiem. Po kamieniach woda spływała ze zbocza, a potem wąskim korytem płynęła poprzez pola.

-Dzisiaj nasze końcowe przemówienie - powiedział Sanchez, wpatrując się w strumień. - Jutro nasz ostatni dzień na łąkach.

-Boisz się? - zwrócił się do niego Carlos.

-Trochę.

-Czego najbardziej?

-Że to będzie koniec. Tu jest tak dobrze... Chce się żyć, a trzeba umierać.

-Sam mówiłeś, że każdy musi umrzeć. Pamiętasz? Wczoraj wzięli do ubojni Pabla. Nie nadawał się do walki.

-Prawda - przyznał smutno Sanchez. - A lepiej żyć szczęśliwie i zginąć w glorii, jak byki toro bravo, niż gnieść się w ciasnych zagrodach i trafić na hak.

Więc co zrobimy w te ostatnie dni? - zapytał nagle pobudzony i rozbawiony Carlos.

-Poskaczemy w naszych haremach! - zawołał Sanchez i ruszył galopem za przyjacielem.

Stado kilkudziesięciu krów pasło się pod wapiennymi skałami, nieopodal zagajnika. Już z daleka widać było, że wiele z nich jest w rui. Niektóre skakały na siebie wzajemnie, unosiły ogony i ryczały. Sanchez podbiegł do grupy stojącej przy młodych brzózkach. Kiedy krowy go zobaczyły, zastygły w bezruchu. Nagle jedna z nich podeszła do niego. Zaczęła go obwąchiwać i obskakiwać. Po chwili obróciła się tyłem. Położył jej głowę na zadzie, po czym wskoczył na nią i wepchnął penisa do wewnątrz. Trwał w takiej pozycji

18

GŁOS ZWIERZĄT - BYKI

Byki toro bravo dorastają w stadzie, spędzając czas na otwartych zielonych pastwiskach.

19

GŁOS ZWIERZĄT - BYKI

około dwie minuty. Potem pokrywał wybraną jałówkę jeszcze trzy razy. Gdy skończył, wbiegł w środek stada i zaczął obwąchiwać kolejne krowy, podwijając górną wargę, co pozwoliło mu na dokładniejszą analizę feromonów samicy. Tego poranka Sanchez zaliczył dziesięć krów. Około południa musiał przerwać zabawę, gdyż trzeba było iść na ostatni wykład.

-Jak tam? - zapytał Carlos, kiedy wracali do doliny.

-Jutro znowu przyjdę - odpowiedział tylko, parskając.

Szli w milczeniu przez kilka minut. Oboje wpadli w dziwne przygnębienie, które stopniowo zaczęło przemieniać się w strach.

-Nie możemy się poddać - stwierdził nagle Sanchez. - Przez trzy lata czekaliśmy na tę chwilę. To ma być dla nas upragniony czas. Jeśli teraz zwątpimy, przegramy.

-Masz rację - przyznał Carlos. - Przygotujmy się zatem do ostatniego wystąpienia.

-Idziecie na wykłady? - wtem usłyszeli znajomy głos, dochodzący z zarośli. Odwrócili się i zobaczyli Leonarda, rocznego byczka, który przez ostatnie dni sprawiał wszystkim problemy. Nie potrafił zrozumieć corridy i nie chciał być tam zabity.

-Tak - odparł Sanchez. A ty? Idziesz?

-Nie wiem. Zastanawiam się, czy nie uciec.

-Gdzie?

-Obojętnie, na przykład do lasu.

-Znajdą cię tam.

-Dzisiaj mamy ostatnią mowę - odezwał się Carlos. - Przyjdź, posłuchaj.

Leonardo pomyślał chwilę, po czym podążył za nimi.

Profesor Benicio niecierpliwie przestępował z nogi na nogę, próbując znaleźć odpowiednie miejsce na środku polany. Co chwilę zmieniał pozycję

W obrębie toro bravo występuje kilka ras (castas), które różnią się od siebie wielkością, walecznością oraz budową niektórych części ciała. Do najpopularniejszych należą: casta navarra, casta jijona, casta castellana, casta andaluza, casta cabrera, casta vazque?a, casta vistahermosa i casta atanasio-fernández.

21

GŁOS ZWIERZĄT - BYKI

bykom, które siedziały wokół tworząc półkole. Na jego znak wstawały, przemieszczały się o kilka metrów i znów siadały. Gdy Sanchez z Carlosem podeszli bliżej zatrzymał na nich spojrzenie.

-Który będzie mówił pierwszy? - zapytał.

-Ja - odparł Sanchez - ustawiając się na środku obok niego.

-Pomimo tego, że jesteśmy bykami bitewnymi toro bravo - rozpoczął Profesor - to różni nas rasa, cechy zewnętrzne - trapio, oraz alegria, czyli waleczność i sprawność w bojach wewnątrz stada. Lecz jest jeszcze jedna bardzo ważna cecha - zawiesił na chwilę głos, aby dodać powagi słowom - Nobleza, czyli szlachetność - dokończył myśl i kontynuował. - Posiadający ją byk potrafi zawsze atakować w linii prostej, bez nieskoordynowanych ruchów głową na boki. To dzięki niej jesteśmy w stanie rozpoznać osobniki silne i przygotowane do przystąpienia w corrida de toros. Carlos i Sanchez opuszczają nas jutro. Uzyskali najwyższe wyniki w każdej z kategorii. Można zatem określić ich mianem toro noble. Dzisiaj po raz ostatni staną oni przed nami i powiedzą, co dla nich było, jest i będzie najważniejsze.

Byki w jego stronę.

-Dużo się tutaj nauczyłem - zaczął mówić powoli. - Dlatego wierzę, że dam radę stanąć na arenie i walczyć z honorem. W tej chwili to jest dla mnie najważniejsze. Nie chcę ginąć od noża w ubojni.

-Daj nam wskazówkę! - zawołał Leonardo. - Jak żyć, gdy wkrótce czeka nas śmierć?

-Każdy ma inny sposób - odpowiedział Sanchez. - Dla mnie ważne są marzenia. Dzięki nim każdy dzień ma sens. Kiedy było mi bardzo ciężko, wyobrażałem sobie lepszy świat. Wierzyłem w jego istnienie. Dzięki marzeniom pokonywałem trudności w normalnym życiu. Walczyłem z pasją i wiarą o to, że mogę zdobyć cokolwiek chcę.

22

GŁOS ZWIERZĄT - BYKI

-Zdobywałeś?

Sanchez uśmiechnął się tajemniczo.

-Wszystko, co sobie wymarzyłem - odparł.

-A wolność? Marzyłeś o niej? - dopytywał Leonardo.

-Wiele razy.

-Opowiedz o Pazyfae -poprosił Carlos.

-Grecy wierzyli, że byk wyłonił się z fal morskich - odpowiedział Sanchez. - Przez co powinien zostać złożony w ofierze Posejdonowi. Jednak Minos, król Krety, będąc zauroczony jego pięknością oszczędził zwierzę i podarował je żonie, Pazyfae. Ta pokochała je i urodziła Minotaura, czyli człowieka z głową byka.

-Czemu tak bardzo lubisz ten mit? - zapytał Benicio.

-Bo wierzę w miłość, która łamie granice.

Gdy Carlos wychodził na środek polany, byki chciały słuchać już tylko praktycznych wskazówek.

-Przestańcie - uspokajał Benicio. - W ostatnim wystąpieniu każdy byk może mówić o tym, o czym chce.

-Ja nie jestem takim idealistą jak Sanchez - uśmiechnął się Carlos na wstępie. - Lubię wino i dobrą zabawę w haremach.

W tym momencie byki zaryczały, dając w ten sposób uznanie dla mówcy.

-Moim idolem jest Dionizos. To wesoły bóg, który jeździł z orszakiem pijanych Sylenów oraz półnagich Mened, śpiewających dzikie i szalone pieśni. Na ziemi trackiej czczono go pod postacią białego byka, na cześć którego urządzano orgie piwne. A temu wszystkiemu towarzyszyła zabawa, śpiew, mnóstwo seksu oraz rozkoszy. Warto wspomnieć - dodał poważnie Carlos - że był on bardzo potężnym bogiem, bowiem czuwał nad życiem i śmiercią, a także opiekował się teatrem i dramatem.

23

GŁOS ZWIERZĄT - BYKI

-Boisz się? - zapytał Leonardo.

-Tak. Ale wtedy śpiewam, sam do siebie, Gloria! Niech prowadzi mnie mój Dionizos.

Po tych słowach na środek wyszedł Benicio, aby przedstawić plan pracy na następny dzień.

-Nie chcemy już słuchać - krzyknął jeden z byków. - Chcemy się bawić!

Nagle wszystkie zerwały się z miejsc i zaczęły biegać po łące. Parskały, goniły się i bodły. Niektóre wskakiwały na siebie udając, że kopulują, a jeszcze inne biegały z podniesionymi ogonami.

El trapío to zespół zewnętrznych cech byka, takich jak rozmiary, waga, kształt głowy, kształt poroża, wygląd skóry i sierści. Jeśli spełniają one odpowiednie kryteria, wówczas byki posiadają el trapío i dopuszczane są do walk na corridzie.

Samica byka żyje w strachu i bólu. Po odebraniu jej małego cielaczka, płacze czasami cały dzień i noc. Ludzie zabierają im mleko, a potem znowu zapładniają.

Codziennie wznosił się ponad las i uczył wpadać w kominy termiczne. Kołował w nich, unosząc się wyżej i wyżej. Ślizgał od jednego do drugiego, uzyskując coraz lepsze wyniki.

83

Szafran nie chciał wracać do Zatoki Biskajskiej. Przez kilka godzin szybował nad Pirenejami. Kiedy minął przełęcz Somport, łapał gorące prądy powietrza i na nich ślizgał się w kierunku Orhy. Nad tym najdalej wysuniętym na zachód szczytem górskim zatoczył dwa koła. Pewnie krążyłby jeszcze długo, gdyby nie głód. Dopadł go nagle i nie pozwalał latać beztrosko dalej. Natychmiast zmienił kurs i pofrunął w stronę Akwenu. W locie złożył skrzydła, wyciągnął nogi, zanurkował. Złapał rybę w szpony i odleciał z nią na skalną półkę.

Rozrywając ją usłyszał, jak coś obok zaszeleściło. Podniósł głowę i spostrzegł cień, który przesuwał się po zboczu.

-Ksena? Co tu robisz?

-Poluję. Widzę, że dorwałeś piękny okaz - powiedziała orlica, spoglądając na postrzępioną rybę. - Na oko ma metr długości. Znowu byłeś w przestworzach? - dodała.

-To mój świat.

-Gratuluję zwycięstwa i pobicia rekordu prędkości - Ksena podeszła do ryby i urwała kawałek mięsa.

-Skąd wiesz? - przestał jeść i spojrzał na nią.

-Rano ogłoszono wyniki przelotów. W nurkowaniu przekroczyłeś trzysta dwadzieścia kilometrów na godzinę.

-Naprawdę? - zapytał z niedowierzaniem.

-Wszyscy już o tym mówią - odpowiedziała i przeskoczyła dwa metry dalej, aby lepiej widzieć zatokę. - Powiedz, skąd u ciebie taka

PIRENEJE

84

GŁOS ZWIERZĄT - PTAKI

potrzeba latania?

-Latanie to wolność. Wtedy serce jest lekkie i śpiewa.

-Nieprawda! - oburzyła się. - Serce jest lekkie, jak nie ma problemów, a nie w powietrzu. Myślałam o tym wiele razy.

-Szybując w przestworzach - tłumaczył dalej - nie czuję granic. Jestem sam na sam w ogromnej otchłani, mogę wszystko.

-Nigdy nie możesz wszystkiego! - oburzyła się orlica, po czym rozpostarła skrzydła i sfrunęła ze skały. Uważaj dzisiaj na grad! - zawołała z powietrza. - Chmury przesuwają się nad masywem Maladeta. Jeszcze jedno, Heliodor ma wobec ciebie specjalne plany, leć do niego.

-Jakie?

-Niech sam ci powie. To on jest przecież królem ptaków.

Szafran nie dokończył posiłku. Poderwał się do lotu i skierował się w stronę złotego lasu. Serce biło mu jak szalone.

-Udało się! Udało się! - powtarzał w myślach. - Pobiłem rekord!

Odkąd opuścił rodzinne gniazdo, intensywnie trenował i brał udział w zawodach latania.

-Talent to jedno - mówił mu ojciec. - Ciężka praca to drugie.

Codziennie wznosił się więc ponad las i uczył się wpadać w kominy termiczne. Kołował w nich i unosił coraz wyżej i wyżej. Ślizgał od jednego do drugiego, uzyskując coraz lepsze wyniki. Jednak najbardziej fascynowało go nurkowanie, kiedy chował skrzydła i gnał po swoją zdobycz. Dzisiaj znowu wygrał i teraz mknął po trofeum. Trofeum za rekord szybkości, zarezerwowany dla najlepszych.

Nazwa Pireneje pochodzi od imienia Pirene (słowo w języku greckim oznacza ogień) - mitologicznej córki Atlasa. Legenda głosi, że zgwałcona została ona przez Heraklesa. Ponieważ bała się, że urodzi węża, uciekła w góry. Tam pożarły ją dzikie zwierzęta. W 450 r. p.n.e. Herodot zaznaczył miejsce jej pobytu, czyli teren Pirenejów, na swojej mapie. Natomiast inne źródła podają, że nazwa Pireneje wywodzi się z języka baskijskiego i oznacza góry księżyca.

Pireneje rozciągają się pomiędzy Oceanem Atlantyckim na zachodzie i Morzem Śródziemnym na wschodzie. Łańcuch górski ma długość 450 km, a jego szerokość waha się od 50 do 150 km. Masyw dzieli się na Pireneje Zachodnie (lub Atlantyckie), które znajdują się na terenie od Zatoki Biskajskiej do przełęczy Somport; Środkowe - rozciągające między przełęczą Somport a doliną rzeki Ari?ge; Wschodnie - ciągnące się do Morza Śródziemnego.

87

GŁOS ZWIERZĄT - PTAKI

***

Heliodor był nieco dziwnym władcą. Uwielbiał chować się pomiędzy drzewami. Zawsze siadał na gałęzi wysokiego, rozłożystego dębu i stamtąd przemawiał do orłów. Było w nim coś dostojnego, a zarazem służebnego wobec innych. Gdy mówił, unosił głowę i egzaltował się każdym wypowiedzianym słowem. Nadawał im szczególną wartość, jakby wypływały z samego źródła mądrości. Gdy natomiast słuchał, wbijał wzrok w rozmówcę, a jego brązowe oczy nie przyjmowały sprzeciwu. Choć namawiał do wypowiadania własnego zdania, dla wszystkich było oczywiste, że to on podejmuje decyzje. Interesował się wieloma rzeczami. Pytał ptaki o ilość zniesionych jaj, o wielkość gniazda czy zdobyty pokarm. Tego popołudnia był wyraźnie poddenerwowany. Jego długie, czarne szpony mocno wbijały się konar, a biało-kremowy kark co chwilę zmieniał pozycję.

-W naszych szeregach mamy zdrajców! - oznajmił wzburzony, kiedy został sam na sam z Szafranem. - Musisz jak najszybciej lecieć do Andory. Od wielu miesięcy porywane są tam ptaki drapieżne. Ludzie zamykają je w klatkach i zmuszają do ciężkiej pracy.

-Sugerujesz, że ptaki współpracują z kłusownikami?

-To jest pewne. Nie potrafimy jednak rozpoznać, które.

-W jaki sposób?

-Wskazują kłusownikom miejsca na limesticki.

-Czyli?

-Patyki posypane jemiołą lub klejem owocowym, często z żywymi przynętami. Ponadto siadają w trawie i wołają przelatujących. Ci schodzą do nich, przerywając tym samym migrację, i wtedy są zabijani lub łapani.

Pireneje stanowią naturalną granicę włosko-hiszpańską. Przebiegają także przez Andorę, jedno z najmniejszych państw na świecie. Powierzchnia Andory wynosi 468 km kwadratowych, kraj w całości znajduje się na terenie Pirenejów.

89

GŁOS ZWIERZĄT - PTAKI

-Dlaczego ptaki to robią?

-Tego nie wiemy. Ty musisz się dowiedzieć. Jutro, najpóźniej pojutrze nad Andorą przefrunie dwanaście orlików krzykliwych. Ich szlak migracyjny wiedzie ponad łąkami, na których będą poszukiwać pokarmu.

-Nie mam kontaktów w Andorze.

-Polecisz z Amandą, doskonale zna te tereny.

Szafran spojrzał na drzewo obok. Na wysokiej gałęzi dostrzegł przepiękną orlicę. Wpatrywała się w niego już od dłuższej chwili. Podleciał do niej.

-Znasz drogę? - zapytał.

-Znam wiele dróg - odpowiedziała kokieteryjnie.

-Ile czasu potrzebujemy, aby dotrzeć do Andory?

-To zależy od tego, jak szybko polecimy i czy warunki będą nam sprzyjać.

Splotły się ich spojrzenia, a Szafran poczuł, jak iskra przebiega mu przez gałki oczne. Chociaż po raz pierwszy widział tę orlicę, jakaś dziwna więź już budowała się pomiędzy nimi. Podskoczył, trzepocząc skrzydłami.

-Lećmy zatem, czasu jest mało - powiedział tylko.

Amanda sfrunęła z gałęzi i wyprzedziła go nad złotym lasem.

***

Gdy dotarli do wąwozu Lumbier, powiało chłodem. Ciężkie, deszczowe chmury wisiały nad ich głowami, a z oddali jaskrawe światło błyskawic przecinało niebo na pół.

-Przeczekajmy burzę - zaproponował Szafran.

Zniżyli lot. Rzeka Salazar wartko płynęła korytem, uderzając o skaliste zbocza wysokiego kanionu. Gdzieniegdzie dobijała do wystających głazy i kamieni, pryskając wodą na różne strony. Otoczone pianą, przypominały

Trzeba uciekać z Alaski. Za niedługo kłusownicy zaczną nas masowo wybijać. Zniesiono wszystkie prawa, które chroniły dzikie zwierzęta.

163

ALASKA

To był piękny, bezchmurny dzień. Pokryte śniegiem zbocza gór Alaski błyszczały w słońcu. Mount McKinley, najwyższy szczyt, niczym diament przyciągał wzrok. Wataha wilków podążała doliną lodowcową pomiędzy stromymi ścianami skał. Zwierzęta posuwały się ostrożnie i powoli. Jeden za drugim, według ustalonej wcześniej kolejności. Drogę w śniegu torował Vox, ojciec, a tym samym przywódca grupy. Tuż za nim ustawiła się Ksea, wilczyca-matka, po śladach której przesuwały się cztery szczenięta. Kolumnę kończyło pięć starszych wilków z poprzednich miotów. Gdy weszły w strefę tundry, zaczął padać śnieg. Gromada nieco przyspieszyła kroku, lecz nadal wszyscy trzymali szyk. Po kilku godzinach dotarli na leśną polanę, ukrytą między drzewami.

-Sprawdź, czy nie ma intruzów - polecił Parysowi ojciec.

Młody wilk natychmiast oddalił się od stada i zaczął penetrować pobliski teren. Zaraz po tym, jak zniknął za kępą drzew, rozejrzał się wokół i usiadł. Chwilę nasłuchiwał, następnie wszedł do lasu. W pełnym skupieniu zaczął obwąchiwać trawę, leśną ściółkę oraz korę. Każdą z czynności wykonywał rutynowo, ponieważ jego myśli zaprzątały zupełnie inne sprawy. Za kilka dni miał odejść ze stada i założyć własną watahę.

-Nad Jeziorem Wonder spotkasz partnerkę swojego życia - mówił mu ojciec. - Urodzą się wam dzieci, zostaniesz alfą, będziesz kierował własnym stadem.

-A jeśli nie znajdę? - pytał.

164

GŁOS ZWIERZĄT - WILKI

-Przestań tyle myśleć - uspokajał go. - Ułoży się.

Szedł więc z rodziną nad Jezioro Wonder i godzinami rozmyślał o tym, kogo tam spotka. Każdego roku o tej porze przybywało tam kilkanaście watah, aby połączyć wilcze pary. Młodym przekazywano wiedzę o tym, jak wychowywać szczeniaki. Najmniejsze uczono wyć oraz polować. Wieczorami gromady konkurowały ze sobą, która z nich wydobędzie najlepszy dźwięk, wyjąc do księżyca. Mocny podmuch wiatru wyrwał Parysa z głębokiej zadumy. Jeszcze raz rozejrzał się po lesie i wrócił na polanę.

-Nie ma intruzów - powiedział ojcu. - Znalazłem jedynie odchody jeleniowatych.

-Dobrze - ucieszył się Vox. - Jutro będziemy polować.

-Nie możemy czekać - wtrąciła wadera. - Szczenięta są głodne. Od dwóch dni nic nie jadły. Jeśli chcesz, aby jutro trenowały, musisz zdobyć jedzenie.

Alfa wstał i zaczął nerwowo chodzić wokół legowiska.

-W takim razie pójdę sam - stwierdził w końcu.

-To niebezpieczne - próbował powstrzymać go Parys. - Wnyki mogą być ukryte pomiędzy gałęziami. Wczoraj Kars dostrzegł traperów, którzy ustawiali je wzdłuż granicy parku.

-Dam wam znać - oznajmił stanowczo Vox, nie dopuszczając innej opcji. - Jeśli nie wrócę do dwóch dni, wtedy musicie ruszać dalej sami.

Zaraz po tych słowach zniknął w gęstwinie. Parys położył się obok matki.

-Boisz się o niego? - zapytał, spoglądając na nią. Leżała z głową na kamieniu, wpatrując się w las.

-Zawsze, kiedy znika.

-Zazdroszczę ci, że masz za kim tęsknić.

-Też będziesz miał. Nad jezioro przybędą samice, z pewnością którąś wybierzesz. To już czas, abyś został alfą swojej watahy.

165

GŁOS ZWIERZĄT - WILKI

Alaska jest największym stanem USA (jej powierzchnia wynosi 1 723 337 kilometrów kwadratowych). Leży w północno-zachodniej części Ameryki Północnej, a jedna trzecia jej terytorium znajduje się za kołem podbiegunowym. Ze względu na taką lokalizację, z dala od reszty stanów Ameryki, uzyskała przydomek The Last Frontier, czyli Ostatnia Granica.

166

GŁOS ZWIERZĄT - WILKI

-Co będzie, jeśli nie znajdę swojej wadery? - wtopił w nią wzrok.

-Znajdziesz - odparła. - Jest luty, właśnie mamy okres godowy. W tym czasie wilki dobierają się w pary. Znajdziesz wilczycę i wszystko będzie dobrze. Po sześćdziesięciu dwóch, sześćdziesięciu czterech dniach urodzi wasze małe szczenięta. Twoje potomstwo będzie naturalnym przedłużeniem naszego gatunku. Parys wstał i zębami przesunął gałąź, która leżała pod świerkiem. Kolejno łapami wygrzebał trochę ziemi oraz ulokował się bliżej matki. Ich ciepło przenikało poprzez sierść, rozgrzewając nie tylko ciała, ale i serca.

-Będzie mi cię brakowało - przyznała.

-Dlaczego muszę odejść? - popatrzył w przestrzeń. -Dlaczego nie mogę żyć z wami?

-Bowiem musiałbyś przestrzegać hierarchii panującej w watasze. Nie byłbyś alfą. A wiesz przecież, że wysoki status w grupie oznacza pierwszeństwo rozrodu i dostępu do jedzenia.

-Do tej pory nie mieliśmy problemów ze zdobywaniem pożywienia... - odparł Parys.

-Prawda. Ojciec pilnował rytmu wędrówek, dzięki czemu mogliśmy lepiej eksplorować teren, a zimą na spokojnie przemieszczać się nawet o kilkadziesiąt kilometrów. Latem natomiast bez żadnych przeszkód osiąść na nowym terytorium, które miało kilkaset kilometrów. Teraz wszystko się zmieni.

-Czyli to pewne? Trzeba stąd odejść? - Parys znowu spojrzał na matkę.

-Na Alasce zniesiono wszystkie prawa, które chroniły dzikie zwierzęta: wilki, kojoty, niedźwiedzie czy renifery. Teraz mogą zabijać matki z młodymi, wchodzić do naszych nor, strzelać z helikopterów i wybudzać hibernujące niedźwiedzie. Nie mamy innego wyjścia.

-Ale przecież Denali National Park to narodowy rezerwat!

-Prawo obejmuje również rezerwaty.

167

GŁOS ZWIERZĄT - WILKI

-Dlaczego tak zrobili?

-Chcą polować. Lubią zabijać, a nasze szczątki traktują jako trofea.

-Lecz niedawno wilki były na liście gatunków zagrożonych.

-Już nie są, wykreślono nas.

Słońce zaszło nad leśną polaną, a małe wilczki zasnęły po wyczerpującej podróży. Parys z matką leżeli pod wielkim świerkiem, coraz bardziej pogrążeni w smutku. Patrzyli przed siebie, zagubieni i przestraszeni jutrem. Jeśli nawet ucieczka na inne terytorium byłaby ratunkiem, to i tak wiązałaby się z dużym ryzykiem. Wiatr delikatnie kołysał małe gałązki sosen, świerków oraz modrzewi. Zasnęli.

***

-Wuuuu, wuuuu - obudziło ich jednostajne wycie. Po kilku sekundach nastąpiła przerwa, po czym dźwięk się powtórzył. Tym razem trwał jednak dłużej i był znacznie głośniejszy.

-To ojciec - zerwał się Parys. - Wytropił zwierzynę. Jest kilka kilometrów stąd.

Cała wataha natychmiast powstała z miejsc.

-Idźcie - Ksea spojrzała na Parysa oraz cztery starsze wilki. - Ja z młodymi pójdę za wami - dodała.

Parys wraz z braćmi ruszyli w drogę. Biegli za głosem nawołującego ich ojca. Co pewien czas zatrzymywali się i wyli, informując go w ten sposób o swojej pozycji. Trasa wiodła stromym zboczem w górę poprzez iglaste lasy. Następnie weszli na rozległy skalisty teren, który częściowo porastały płaty karłowatych drzew krummholz oraz inne krzewy. Powierzchnia była nierówna i w wielu miejsca zamarznięta. Rozejrzeli się wokół, próbując zlokalizować Voxa.

-Tam! - krzyknął Parys, wskazując na bryłę skalną ukrytą między dwoma rozłożystymi jodłami. Ojciec stał obok martwego łosia.

168

GŁOS ZWIERZĄT - WILKI

Alaska to lodowy świat pełen dzikiej i surowej przyrody. Teren w większości pokryty jest górami. Znajduje się tam siedemnaście z dwudziestu najwyższych szczytów Ameryki, ponad którymi króluje Denali - najwyższy na kontynencie.

Szczyt Denali wchodzi w skład tzw. Korony Ziemi i mierzy 6 194 m n.p.m. W latach 1896-2015 nadano mu nazwę Mount McKinley na cześć Williama McKinleya, dwudziestego piątego prezydenta USA. W 2015 roku znowu przywrócono pierwotną nazwę, którą niegdyś nadali mu Atapaskowie - plemię Indian, pierwotni mieszkańcy tych ziem.

169

GŁOS ZWIERZĄT - WILKI

-To padlina - oznajmił, gdy byli już blisko. - Leży tu przynajmniej dwa dni.

Wilki spojrzały na skałę. Przypominała oblodzoną skocznię. Najprawdopodobniej łoś poślizgnął się na jej grzbiecie, a potem spadł z wysoka na ostre kamienie. Wilki pochyliły się nad zwierzęciem, aby powąchać mięso. W tej samej chwili usłyszały dziwne odgłosy dochodzące z lasu. Wszystkie wyprostowały się i podniosły uszy.

-Niedźwiedzie - szepnął Parys i spojrzał na ojca.

Vox wskoczył na skałę i dał znak pozostałym, aby ukryli się w pobliżu. Ci przesunęli się nieznacznie w lewo oraz schowały za jodłami. On tymczasem powoli ruszył w stronę kamienia leżącego obok skoczni i tam przykucnął. Kilka chwil później tuż przed ich oczami pojawiło się pięć niedźwiedzi grizzly. Były potężne, ciemnobrązowe. Szły obok siebie, zupełnie nieświadome niebezpieczeństwa. Vox dał sygnał. W jednym momencie wilki wybiegły z ukrycia i ruszyły do ataku. Przestraszone niedźwiedzie zaczęły uciekać stromym zboczem w dół. Jeden z nich nadepnął na pokryty lodem ogromny, płaski kamień. Zjechał po nim, po czym uderzył głową w wystający korzeń. Od tego momentu nie był już w stanie biec tak szybko jak pozostałe. Wilki podążyły za nim. Zagoniły ofiarę w kierunku lasu. Tam otoczyły niedźwiedzia z różnych stron i zaczęły go kąsać, doprowadzając do osłabienia i wykrwawienia. Gdy zwierzę padło martwe, Vox rzucił się na nie i przegryzł mu gardło. Potem wilki ustawiły się obok ciała i zaczęły wyć, przywołując matkę ze szczeniętami. Długie i głośne wuu, wuu rozniosło się po lesie. Kolejność jedzenia była następująca: najpierw do zwierzęcia podszedł wilk alfa, czyli ojciec. Kiedy zaspokoił pierwszy głód, dopuścił do mięsa pozostałych. Każdy urwał po kawałku i odsunął się na bok, ponieważ z lasu nadbiegała wadera z młodymi. Po posiłku wszyscy zgromadzili się tuż przy skoczni.

-Podejdziesz do Jeziora Wonder i zorientujesz się, kto przybył - polecił

170

GŁOS ZWIERZĄT - WILKI

Parysowi ojciec. - Zwróć uwagę na pułapki zastawiane przez ludzi. Jest ich coraz więcej. Zawyj, gdy będziemy mogli zejść.

-To może potrwać nawet dwa dni - odparł Parys. - Niektóre watahy zapewne dopiero dochodzą.

-Wiem - zamyślił się Vox. - Ale samotność dobrze ci teraz zrobi. Jest konieczna, abyś przygotował się do nowego życia. O nas się nie martw. Potrzebujemy czasu na próby.

Wadera zebrała szczenięta razem i głośno zaintonowała zbiorowe śpiewanie hymnu czarnej watahy. Małe zaczęły wydobywać z siebie dźwięki. Lecz zamiast jednej, harmonijnej muzyki, słychać było nieskoordynowane wycie w różnych tonacjach.

-No cóż - ojciec zwrócił się do Parysa. - Im też potrzeba czasu. Musimy poćwiczyć techniki wydobywania głosu. Powodzenia - spojrzał na syna i dołączył do grupy.

***

Parys wolnym truchtem schodził ze zbocza. Po godzinie zatrzymał się i spojrzał na Mount McKinley. Olbrzymi masyw śnieżny wyglądał groźnie.

-Czy dam radę? - pomyślał.

Doskonale wiedział, że założenie własnej watahy to duża odpowiedzialność, a na nią nie był jeszcze gotowy. Ale czy mógł żyć inaczej? Gdzieś głęboko przepełniała go tęsknota za innym światem, którego niestety nie znał. Natomiast życie zdawało się wymuszać na nim kolejne etapy i pchać w obszary, których pragnął uniknąć.

-Nie myśl tyle - usłyszał nagle za swoimi plecami. - Jeszcze ci dzieci podrzucą.

-Co takiego? - odwrócił się gwałtownie. Na okrągłym, płaskim kamieniu stała średniej wielkości wilczyca. Miała czerwonawą sierść, która zdawała się

171

GŁOS ZWIERZĄT - WILKI

Park Narodowy Denali jest jednym z największych parków narodowych w Stanach Zjednoczonych. Zajmuje powierzchnię ponad 6 milionów hektarów. Nazwa pochodzi od najwyższego szczytu Ameryki Północnej - Denali (Mount McKinley), wznoszący się na jego terytorium. W parku znajduje się lodowiec Muldrow, który schodzi z północnego stoku góry Denali i ma długość 60 kilometrów. Tereny parku zamieszkują m.in. niedźwiedzie grizzly, wilki, karibu oraz łosie.

172

GŁOS ZWIERZĄT - WILKI

błyszczeć ogniem w świetle słońca. Parys drgnął na jej widok.

-Idziesz nad Jezioro Wonder? - zapytała.

-Tak - odrzekł. - Badam okolicę.

-Jestem Sara - powiedziała wilczyca i podeszła bliżej. - Rasa iberyjska.

-Nie widziałem nigdy wilka tej rasy.

-To zagrożony gatunek - stwierdziła, obchodząc go dookoła. - Na Półwyspie Iberyjskim pozostało nas zaledwie dwa tysiące. Jesteśmy nieco dziwni. Preferujemy życie samotne lub w parach. Rodziny tworzymy dopiero, gdy urodzą się szczenięta. A ty? - spojrzała na Parysa. - Wilk szary o czarnej barwie?

-Wilk kanadyjski - przeszył ją wzrokiem.

-O czym tak myślałeś? - spytała, nie spuszczając go z oczu.

-Czy dam radę wejść na Mount McKinley - odpowiedział natychmiast, jakby rzeczywiście zastanawiał się nad tym.

Odwróciła głowę i zerknęła na górę.

-Po co miałbyś tam wchodzić?

-Żeby zobaczyć cały świat, a potem uciec na jego koniec.

-Aby nikt cię nie zmuszał do niczego?

-Skąd wiesz?

-Cóż - westchnęła. - Znam te koleje. Pójdę, więc z tobą - dodała.

Parys zawahał się przez chwilę.

-Co jest? - wyczuła ten moment. - Chciałbym, lecz nie mogę? - zadrwiła.

Obruszył się. Ta wilczyca zaczęła go intrygować. Nie była wyważona jak jego matka ani pokorna jak inne wadery, od dziecka przygotowywane do życia w stadzie. Miała w sobie pewną dzikość i tajemniczość, które go pociągały. Jednak z drugiej strony, jej wyniosła i zarozumiała postawa denerwowała go coraz bardziej.

173

GŁOS ZWIERZĄT - WILKI

-Tobie też się spieszy na koniec świata? - zapytał buńczucznym tonem.

-Koniec świata jest na biegunie północnym - powiedziała po chwili poważnie.

-Skąd wiesz?

-Rozmawiałam z wilkami polarnymi, które mieszkają w Anchorage.

-Co to za wilki? - zainteresował się.

-Żyją na lodowatych terenach, w ekstremalnie niskich temperaturach. Mają bardzo grube futro i specjalną ochronę na łapach, żeby mogły łatwiej chodzić po śniegu i lodzie. Są całkowicie białe. Jeśli chcesz, możemy pobiec do Anchorage, aby z nimi pogadać. Powiedzą, którędy iść.

Parys zatopił wzrok w Sarze.

-O czym ona mówi? - pomyślał. - Miałbym zostawić wszystko i biec z nią w nieznane? Przecież żartowałem. Chociaż - rozważał - jest to pewna opcja. Może poznam inne życie? - popatrzył na nią ponownie. Znowu siedziała na kamieniu, ze wzrokiem wtopionym w Mount McKinley. Kątem oka dostrzegła jego spojrzenie i podeszła.

-Co się stało? - zapytała, tym razem poważniej.

-Obiecałem ojcu, że rozpoznam teren. Czeka z watahą na moją odpowiedź.

-Więc zawyj teraz - odparła spokojnie. - Powiedz mu, że idziesz ze mną do Anchorage. Przecież może wysłać na zwiady kogoś innego.

Parys oddalił się o kilka kroków. Zawył. Najpierw długo i bez żadnych przerw, a potem dwa razy i krótko. Kilkanaście sekund później powtórzył sekwencję i zamilkł. Echo roznosiło się po górach, a on miał wrażenie, że przekazuje otchłani najważniejszą wiadomość swojego życia. Po chwili jednak usłyszał odpowiedź ojca, a następnie matki.

-Ruszamy - oznajmił. - Pożegnałem się.

Szedł pewnym krokiem i był z siebie bardzo zadowolony. Przez moment poczuł się ważny. Po raz pierwszy w życiu podjął decyzję, która nie była zgodna

174

GŁOS ZWIERZĄT - WILKI

z wolą ojca. Wydawało mu się nawet, że stał się większy. Jego klatka piersiowa napełniła się powietrzem, a kręgosłup wydłużył o kilka cali. Wiedział, że to iluzja, ale mimo wszystko wyprostował sylwetkę i podniósł nieco głowę. Zerknął na Sarę. Poruszała się wolnym truchtem, co jakiś czas zmieniając pozycję. Raz była przed nim, raz za nim, czasami obok.

-Piękna - pomyślał. - Ciekawe, dlaczego chce stąd uciec? Nie znała go, a jednak zdecydowała się na długą podróż. A może zostaną już razem...? - przemknęło mu przez myśl.

Rozejrzał się dookoła. Jakiś ptak przeleciał pomiędzy koronami drzew i zrzucił na ziemię drobinki śniegu. Mieniły się w słońcu niczym kamienie szlachetne. Miał wrażenie, że magia unosi się w powietrzu, a on rozpoczyna właśnie nowe, szczęśliwe życie.

-No, pożegnaj się z Denali Park - poinformowała Sara, gdy zobaczyła w oddali George Parks Highway, główną autostradę prowadzącą do Anchorage.

-Myślisz, że już tu nie wrócimy? - zapytał niepewnie.

-Trzeba uciekać z Alaski - odpowiedziała. - Nie słyszałeś? Za niedługo kłusownicy zaczną nas masowo wybijać. Już teraz rozłożyli w lesie wnyki i potrzaski. Wczoraj mój brat wpadł w ich sidła - dodała smutno.

-Co się z nim stało? - spojrzał na nią.

-Wykrwawił się zanim go znaleźliśmy. Nie miał jeszcze roku.

Parys odwrócił się i jeszcze raz popatrzył na zaśnieżony Mount Mckinley.

-Żegnaj diamencie - westchnął. - To zapewne nasze ostatnie spotkanie.

-W pewnym sensie - odezwała się Sara z pewną melancholią w głosie. - Nigdy nie opuścimy tego miejsca. Wody lodowców płyną przecież do Zatoki Cooka, gdzie my idziemy.

-Skąd ty to wszystko wiesz? - dociekał Parys.

-Nauczyli mnie rok temu nad Jeziorem Wonder.

175

GŁOS ZWIERZĄT - WILKI

-Byłaś tam? Nie znalazłaś swojej drugiej połówki?

-Jej nie szuka się nad jeziorem - sprostowała go natychmiast. - Ona sama nas znajduje. A my nie wiemy, gdzie i kiedy.

Szacuje się, że na terenie Alaski występuje ponad sto tysięcy lodowców, które pokrywają pięć procent jej powierzchni.

176

GŁOS ZWIERZĄT - WILKI

Aktywny wulkan w Parku Narodowym Katmai

177

GŁOS ZWIERZĄT - WILKI

Na Alasce znajduje się około stu tysięcy wulkanów. Co piętnaście minut dochodzi w tym regionie do wstrząsów, z których część przekracza wielkość 3,5 w skali Richtera. W 1964 roku Alaskę nawiedziło trzęsienie ziemi o magnitudzie 9,2; nazwano je Great Alaskan Earthquake, wraz z wywołanym przez nie tsunami zabiło ono 131 osób. Fale osiągnęły wówczas wysokość 67 metrów. Na fotografiach powyżej widać zniszczenia spowodowane przez Great Alaskan Earthquake - aktywny wulkan w Parku Narodowym Katmai.

Musimy znaleźć nowe miejsce do życia. W Denali National Park, jak i w ogóle na Alasce, zrobiło się teraz bardzo niebezpiecznie. Zaczynają się masowe polowania na dzikie zwierzęta.

Ludzie bawią się nami, mutują nas, krzyżują rasy... Tymczasem my umieramy w nędzy i głodzie.

241

PRAWDA PIERWSZA

Izyda najeżyła sierść i tyłem przesunęła się w kierunku urwiska. Nie spuszczała wzroku z kotów, które otoczyły ją z każdej strony. Wychudzone i dzikie, spychały ją centymetr po centymetrze w stronę przepaści.

-Precz z Rodos, czarna kocico! - syczały. - To nasza wyspa.

Będąc w pułapce, spojrzała za siebie i zaryzykowała. Przeskoczyła na gruby konar samotnie wiszący nad zboczem. Po nim zsunęła się w dół, aż w końcu, rozpędzona, opadła na wystający ze skarpy płaski kamień. Delikatnie przytuliła ścianę i zatopiła wzrok w przestrzeni dookoła. Wypełnił ją strach. Zobaczyła ogromną czeluść o dnie pokrytym skałami, o które rozbijały się fale oceanu. Podniosła wzrok. Z góry spoglądały na nią oczy kotów, pełne nienawiści i pogardy.

-Skacz, tchórzu! - wolały, śledząc jej każdy ruch.

Została sama. Najpierw szukała drogi powrotu, a potem zrezygnowała i zasnęła. Rankiem obudziło ją ostre słońce oraz przeraźliwy krzyk ptaków. Rozejrzała się wokół. Jeszcze raz zmierzyła wzrokiem odległość pomiędzy półką skalną, na której stała, a konarem. Przerażona, skuliła się w kłębek.

-Hej! Żyjesz? - usłyszała nagle głos, który dochodził z ponad niej.

Podniosła głowę. Tym razem patrzyły na nią duże, złote oczy lamparcicy. Przebiegł ją dreszcz. Wielkie stworzenie, nie spuszczając z niej wzroku, przesuwało swój tułów po powierzchni, przygotowując się do skoku. Nagle rzuciła się na konar i zwinnym ruchem obróciła na gałęzi. Chwyciła Izydę zębami i wróciła z nią na powierzchnię.

242

GŁOS ZWIERZĄT - KOTY

-Jak się tam znalazłaś? - zapytała lamparcica, kładąc ją na trawę.

-Uciekałam przed kotami.

-Długo tam byłaś?

-Od wczorajszego popołudnia.

Lamparcica chodziła niecierpliwie tam i z powrotem, próbując zebrać myśli. Ani na moment nie spuściła z niej oka.

-Ogromna, piękna i straszna - myślała Izyda, mierząc ją wzrokiem.

Z przerażeniem patrzyła na jej błyszczącą, jasną sierść pokrytą ciemnymi, szeroko rozmieszczonymi wzorami. Czekała na wyrok.

-Gdzie mieszkasz? - spytała.

-Uciekłam z ZOO.

-Urodziłaś się tam?

-Tak. Ale ja nie chcę tam żyć - tłumaczyła roztrzęsiona Izyda. - Prześlizgnęłam się przez druty i uciekłam.

-Zginiesz na wolności - powiedziała lamparcica, po czym skoczyła kilka metrów w bok. Chwyciła w zęby padalca i rzuciła małej.

-Jedz.

Izyda rozgryzła gada na pół i zaczęła gryźć po kawałku.

-Kim jesteś? - zapytała, gdy skończyła przeżuwać.

-Jestem lampartem amurskim, mam na imię Junota.

-Należysz do tej samej rodziny co ja?

-Tak, ja też jestem panterą.

-W ZOO mówili, że na Rodos nie ma drapieżnych kotów.

-Prawda - przyznała lamparcica, nie przestając chodzić. - Jestem tu przejazdem i niebawem przewożą mnie w inne miejsce. Teraz ludzie chronią mnie, ponieważ jestem najpiękniejszym lampartem na świecie. Na wolności żyje nas garstka, kilkadziesiąt sztuk. Ty, co zamierzasz? - zerknęła na nią.

243

GŁOS ZWIERZĄT - KOTY

RODOS - Grecka wyspa położona na granicy Europy i Azji. Zlokalizowana pomiędzy dwoma morzami: Śródziemnym i Egejskim. Jej długość wynosi 80 km, a maksymalna szerokość to 40 km. Najwyższym szczytem wyspy jest Ataviros (1215 m n.p.m.).

244

GŁOS ZWIERZĄT - KOTY

1. Lampart amurski 2. Czarna pantera

245

GŁOS ZWIERZĄT - KOTY

-Nie wiem. Wszędzie pełno kotów. Nikt mnie nie lubi.

-Chyba oczywiste - uśmiechnęła się lamparcica.

-Dlaczego? - zaskoczona tym stwierdzeniem Izyda spojrzała na nią.

-Jesteś czarną panterą, to wystarczający powód.

-Panterą? - powtórzyła i wstała przestraszona. - Przecież jestem tylko małym, czarnym kotkiem!

-Jesteś młoda, więc mała - odparła Junota. - Niebawem urośniesz i będziesz większa niż ja.

-Ale przecież moją matką była kocica syjamska!

Junota wstała i rozejrzała się wokół.

-A skąd pomysł, że to twoja matka? - dociekała.

-Karmiła mnie.

-Być może, ale na pewno nie urodziła. Kot syjamski nie może urodzić pantery.

-Gdzie żyją czarne pantery? - zapytała po chwili Izyda.

-W różnych miejscach na świecie, ale nie na Rodos. Tutaj możesz zginąć. Zabiją cię lub złapią do ZOO.

-Nie wiem, co zrobić. Mogę iść teraz z tobą? - poprosiła.

-Lamparty są samotnikami. Poza tym, za niedługo mnie stąd zabiorą.

-Nie będę ci przeszkadzać... - spojrzała na nią proszącym wzrokiem.

Junota oddaliła się od niej kilka kroków i wskoczyła na wielkie drzewo oliwne. Usiadła na gałęzi i przez kilka minut obserwowała morze. Myślała. W końcu zeskoczyła i podeszła do Izydy.

-Szkoda byłoby takiej czarnej pantery... - przeniknęła ją wzrokiem. - Sama nie dasz rady. Będziesz posłuszna? - zapytała.

-Tak - odpowiedziała z pokorą.

246

GŁOS ZWIERZĄT - KOTY

***

Pantery opuściły wybrzeże i pognały w kierunku Ataviros, najwyższego szczytu górskiego na Rodos. -Pokażę ci wyspę - powiedziała Junota. - Widok z góry jest najważniejszy. Nigdy nie zapomnij o tej perspektywie.

-Dlaczego jest tak ważny? - pytała Izyda.

-Bo tylko wtedy zobaczysz wroga i ofiarę. Z wysokości lepiej ocenisz sytuację - odrzekła i ruszyła przodem.

Izyda galopowała za nią. Podziwiała jej wdzięk, zwinność i duże łapy. Obserwowała, jak przeskakuje przez kamienie, strumienie oraz powalone drzewa. Jej giętki korpus zdawał się nie mieć wtedy kości.

-A to futro...? - myślała. - Jest grube i delikatne zarazem. Jak to możliwe?

-Potrafię skoczyć na długość ośmiu metrów - pochwaliła się Junota, kiedy siedziały na leśnej polanie.

-To trudne? - spojrzała na nią. -Też bym tak chciała.

-Jesteś panterą, więc będziesz.

-Ale ja jestem zupełnie inna niż ty! Zobacz, jaka czarna - upierała się.

-Czarna jesteś dlatego, że masz więcej melaniny.

-Czego? - przestraszyła się Izyda.

-Czarnego pigmentu, który barwi skórę i sierść.

-To dla mnie dobrze, czy źle?

Junota uśmiechnęła się.

-Dzięki temu jesteś bardziej tajemnicza i mistyczna - odparła, po czym poderwała się nagle i wskoczyła na drzewo. - Chodź za mną - postanowiła. - Nauczę cię polować.

Chwilę później obie nieruchomo stały na gałęzi. Były tak cicho, że nie zakłóciły nawet najmniejszego, najdelikatniejszego podmuchu wiatru.

247

GŁOS ZWIERZĄT - KOTY

Pierwszym dzikim kotem był Proailurus lemanensis. Pojawił się na Ziemi 25 mln lat temu (w oligocenie). Zwierzę większość czasu spędzało na drzewach, chroniąc się w ten sposób przed drapieżnikami.

20 milionów lat temu (w miocenie) pojawił się Pseudaelurus, z którego wyodrębniło się później kilkanaście gatunków dzikich kotów oraz podrodzina szablozębnych małych dzikich kotów - Felinae. 6,4 mln lat temu wyodrębniła się z niej podrodzina dużych dzikich kotów, Pantherinae, w której 3,8 mln lat temu pojawił się rodzaj Panthera. Ciała dzikich kotów są mocno wydłużone.

Zwierzęta mają okrągłe głowy, krótkie pyski i od 30 do 32 zębów, z silnie rozwiniętymi kłami i łamaczami. Posiadają 5 palców; tylne 4 są zakończone pazurami. Ich oczy skierowane są do przodu. Wielkie dzikie koty mają okrągłe źrenice, małe zaś - pionowe.

Dzikie koty są mięsożercami. Żywią się ssakami, ptakami, gadami, rybami i owadami. Rozmnażają się raz lub dwa razy w roku. Młode rodzą się ślepe, a ich wychowaniem przez pierwsze 12-24 msc (u dużych dzikich kotów) zajmuje się samica. W miotach znajduje się od jednego do sześciu kociąt.

248

GŁOS ZWIERZĄT - KOTY

Guziec przewrócił się. Wtedy ona jeszcze mocniej zacisnęła zęby i wciągnęła go na drzewo.

249

GŁOS ZWIERZĄT - KOTY

W bezgłosie i gotowości czyhały na swoją ofiarę. Aż wreszcie przyszła. Średniej wielkości guziec zbliżył się do wystającego spod ziemi korzenia i szturchnął go wygiętymi w górę kłami. Junota zeskoczyła z gałęzi wprost na jego kręgosłup i szczękami ścisnęła mu szyję. Guziec przewrócił się. Wtedy ona jeszcze mocniej zacisnęła zęby i wciągnęła go na drzewo.

-Dlaczego wleczesz go tak wysoko? - zainteresowała się Izyda.

-Aby nie porwały go inne drapieżniki, na przykład hieny czy lwy.

-Myślałam, że trzeba się czołgać w kierunku ofiary - przyznała Izyda, gdy jadły mięso.

-Tak też można - potwierdziła Junota, połykając kolejny kęs.

Wieczorem pobiegły nad Zatokę Anthony'ego Quinna. Było ciepło i przyjemnie. Najpierw goniły się po skałach, następnie wokół zacumowanych przy molo łódek. Po godzinie, zmęczone położyły się na grubych konarach drzewa.

-Jakie są koty? - zapytała Izyda, opierając się o łapy towarzyszki.

-Różne. Są koty uczciwe, dobre, które potrafią kochać i nie zdradzą cię w potrzebie. Ale są też fałszywe, nikczemne, które będą się cieszyć z twojego bólu.

-A my?

-Pantery to najszlachetniejsza rasa na świecie. Dorównują nam jedynie lwy, jaguary i tygrysy. Lecz my mamy od nich lepszy refleks, jesteśmy szybsze i znacznie odważniejsze. Naszą przewagą nad innymi kotami jest inteligencja i mądrość.

-Kto jest naszym wrogiem?

Junota spojrzała jej w oczy.

-Prawda jest taka, że nie wolno ufać nikomu - powiedziała poważnie. - Nikomu, pod żadnym pozorem.

250

GŁOS ZWIERZĄT - KOTY

-Przecież tak nie można żyć! - oburzyła się Izyda.

-Tak trzeba żyć - odparła stanowczo Junota. - Naszym wrogiem może być człowiek, hiena czy jakikolwiek inny kot, nawet stado pawianów. Zawsze bądź ostrożna.

-Co to znaczy?

-Nie zdradzaj swoich słabych stron.

-Jak w ogóle mogę je rozpoznać?

-Pomyśl o tym, czego się boisz, a potem nie mów o tym nikomu. Staraj się walczyć ze swoim strachem, jednocześnie nie daj go po sobie poznać. Inaczej wróg wykorzysta twoją słabość i użyje jej przeciwko tobie.

-Więc co z miłością?

-Chroń ją. Zataj przed światem prawdziwe uczucie, gdyż wróg je zniszczy.

-A jak je rozpoznać?

-Czas ci pokaże.

Junota wstała i pobiegła nad morze, Izyda zaraz za nią. W pewnym momencie usłyszały dziwny odgłos. Przypominał płacz dziecka bądź zwierzęcia. Spojrzały na wodę. W oddali widać było łódkę, która płynęła blisko drewnianego pomostu.

-Jakiś człowiek wrzucił do morza kota i ten jęczy - stwierdziła Junota i zaczęła chodzić nerwowo po wybrzeżu. Patrzyła, jak zwierzak płynie w stronę brzegu. Oceniała odległość, którą musi pokonać.

-Za mały, sam nie dopłynie - powtarzała. - Za mały.

Nagle wskoczyła do morza. Fale przykry jej głowę, a woda wdarła się do oczu i nosa. Przepłynęła kilkadziesiąt metrów i chwyciła kota w zęby. Potem zawróciła i powoli przesuwała się w kierunku brzegu.

Izyda patrzyła, jak walczy z wodą i własnymi siłami. Potem zobaczyła człowieka i zamarła. Stał on na łodzi, wyciągał strzelbę. Próbował mierzyć

251

GŁOS ZWIERZĄT - KOTY

Zatoka Anthonego Quinna nad Morzem Śródziemnym znajduje się na wschodnim wybrzeżu wyspy Rodos. W latach 60-tych kręcono w niej amerykański film wojenny Działa Navarony, w którym jedną z głównych ról zagrał hollywoodzki aktor Anthony Quinn. W podziękowaniu za promowanie kraju, ówczesne władze Grecji podarowały aktorowi tę zatokę na własność. Zmieniono również nazwę, która wcześniej brzmiała Ladiko-Vagies.

252

GŁOS ZWIERZĄT - KOTY

w stronę płynących kotów. Nie wychodziło mu to jednak, bowiem fale kołysały łodzią na różne strony. Junota płynęła coraz wolniej i wolniej, zmęczona.

-Co robić? - myślała Izyda, rozglądając się dookoła. - Łodzie! Wykorzystam je.

Pogalopowała na molo i zaczęła odgryzać sznur, którymi przymocowano jedną z nich do pomostu. Zauważyła, że można go podnieść, wtedy lina opada do morza. Po kolei zaczęła podnosić jedną za drugą. Niebawem osiem łodzi dryfowało już wokół mola. Niektóre z nich wypływały na zatokę. Człowiek odłożył strzelbę i powiosłował w tamtym kierunku. Tymczasem Junota z małym kotem w zębach miały możliwość dopłynięcia do brzegu i schowania się w pobliskim lesie.

***

Pantery ukryły się w niewielkiej, wyżłobionej przez wodę jaskini. Junota położyła kota na kamiennym podłożu. Żył, ale nic nie mówił. Wyczerpany, podniósł pyszczek i rozejrzał się wokół. Jednak głowa upadła mu znowu na ziemię, zasnął natychmiast.

-Tutejszy - stwierdziła Junota. - Rdzenny, grecki kot.

-Skąd wiesz?

-Jest ich tu mnóstwo. To rasa egejska.

Izyda patrzyła na jego białą sierść pokrytą rudymi plamami.

-Wygląda na zadbanego, dobrze umięśniony. Przeżyje? - zapytała.

-Da radę - odparła Junota. - Potrzebuje czasu.

Po chwili wyszła przed jaskinię. Rzuciła okiem na otoczenie.

-W porządku - oznajmiła.

-Kim jesteście? - mały kot nagle się ocknął i otworzył oczy.

-Wybawcami - odpowiedziała. - A ty?

-Osana.

253

GŁOS ZWIERZĄT - KOTY

-Jak się czujesz?

Osana wstał, przeszedł kilka kroków i znowu się położył.

-Słaby i głodny. Dziękuję za uratowanie życia... - wyszeptał.

Junota pobiegła do zatoki i niedługo później wróciła z wielkim okoniem.

-Dlaczego człowiek chciał cię zabić? Kim był? - dociekała Junota patrząc, jak Osana je rybę.

-To mój pan. Przestraszył się kotów cmentarnych. Od miesięcy przychodziły do naszego domu całymi grupami. Było ich kilkanaście i więcej. Zniszczyły wszystko.

-Ty je zapraszałem?

-Nie, ale chodziłem na cmentarz, a on mnie kiedyś zobaczył i myślał, że jestem jednym z nich.

-Po co tam chodziłeś?

-Przygotowuję koty do walki z ludźmi. Źle się dzieje. Koty głodują, chorują, są bite i zabijane. Ludzie traktują nas z coraz większą pogardą.

-W jaki sposób chcesz zmienić sytuację? - pytała, nie spuszczając go z oczu.

-Spotykamy się koło Meczetu Murada Reissa. Na starym osmańskim cmentarz, zamkniętym dla zwiedzających. Żyje tam najwięcej kotów. Przychodzą do nas też te z okolicy. Chcemy zaatakować równocześnie. Nie tylko na Rodos, ale i na całym świecie.

Junota usiadła bliżej i zatopiła wzrok w Osana. Ten mówił dalej.

-Problem jest poważny. Ludzie bawią się nami, mutują nas, krzyżują rasy... Tymczasem my umieramy w nędzy i głodzie.

-W innych krajach też jest źle? - zainteresowała się Izyda.

-Tak. W Grecji, Turcji, Rumunii, Bułgarii, nawet we Włoszech jest mnóstwo kotów bez opieki oraz jedzenia. Po ulicach Białorusi i Ukrainy chodzą przestraszone i chore szkielety - żalił się Osana.

254

GŁOS ZWIERZĄT - KOTY

-Ale przecież turyści i knajpiarze karmią je!?

-Ty to nazywasz jedzeniem? - oburzył się. - Dają nam ochłapy! Koty podchodzą i żebrzą, a po sezonie głodują, ponieważ oduczają się polować.

-Wszystko jest bardzo smutne - westchnęła Izyda.

-Jednak - wtrąciła się Junota - są ludzie, którzy kochają koty. Działają organizacje, które im pomagają.

-A słyszeliście, co było w 2012 roku w Wielkiej Brytanii? - Osana wstał. - Największa organizacja pomagająca zwierzętom zabiła ich ponad pięćdziesiąt trzy tysiące. Tak, masz rację - popatrzył na Junotę. - Może i niektórzy nas kochają, ale jest ich za mało. Co więcej, są też tacy, którzy znęcają się nad nami. W Chinach koty murowane są w ścianach nowych domów. Ci mordercy mówią, że to na szczęście. Natomiast koty umierają godzinami w męczarniach.

-Co teraz zrobisz? - zapytała Junota.

-Poszukam sobie innego mieszkania. Skąd jesteście? - spojrzał na nie. - Myślałem, że na Rodos nie ma drapieżnych kotów na wolności.

-Nie ma - odrzekła Junota. - Jesteśmy przejazdem, jutro wyruszamy statkiem do innego miejsca. Właśnie, musimy już iść - powiedziała nagle. - Inaczej zaraz zaczną nas szukać.

Wyszła z jaskini, a za nią Izyda.

-Czemu powiedziałaś mu, że wyjeżdżamy? - dopytywała, gdy były na zewnątrz.

-Nie pamiętasz starej prawdy? - spojrzała na nią przenikliwie. - Nie ufaj nikomu.

-Przecież uratowałaś mu życie!

-To nic nie zmienia, nigdy nie trać czujności. Nie wiesz, kim jest. W jego opowiadaniu jest dużo niewiadomych. Teraz schowajmy się po przeciwnej stronie wyspy - zarządziła i pognała przodem.

255

GŁOS ZWIERZĄT - KOTY

Tygrysy (Panthera tigris) to największe dzikie koty żyjące obecnie na Ziemi. Długość ich ciała sięga 2,8 metrów wysokość w kłębie - ponad metr, a masa dochodzi do 250 kg. Sierść mają od koloru jasnożółtego do rdzawobrunatnego, w czarne pręgi (występują też odmiany albinotyczne). U samców pojawiają się charakterystyczne bokobrody. Tygrysy żyją około 15-17 lat, a dojrzałość płciową osiągają w 4 roku życia. Samice rodzą od dwóch do trzech młodych.

Wyróżnia się 5 podgatunków, m.in.: tygrys bengalski (królewski), największy - tygrys syberyjski oraz 3 inne, które zostały wytępione w XX wieku: tygrys kaspijski, tygrys jawajski oraz tygrys balijski.

Zamieszkują gęste zarośla i górskie lasy, zwykle w pobliżu rzek (są dobrymi pływakami), południowo-wschodniej Azji i Archipelagu Malajskiego. Te dzikie koty są najczęstszymi ofiarami kłusowników. Sto lat temu populacja żyjących na wolności tygrysów liczyła około 100 000 osobników. W 2010 roku zmalała o 95% - do 3200 sztuk.

Tygrysy są gatunkiem parasolowym. Oznacza to, że chroniąc je, chronimy jednocześnie wiele innych, współwystępujących gatunków oraz ich naturalne siedliska. Tygrysy regulują populację zwierząt, którymi się żywią, dbając tym samym o zachowanie różnorodności biologicznej i zrównoważone funkcjonowanie środowiska.

311

GŁOS ZWIERZĄT - KOTY

SPIS TREŚCI

BYKI ____________________________________________________ 6

Gloria! _________________________________________________ 8

Kłamstwo _______________________________________________ 24

Podstęp ________________________________________________ 40

Okrucieństwo ___________________________________________ 54

Nowe życie _____________________________________________ 70

PTAKI __________________________________________________ 80

Pireneje _______________________________________________ 82

Człowiek ______________________________________________ 100

Przemiana ______________________________________________ 114

Wiatr __________________________________________________ 130

Wolność _______________________________________________ 144

WILKI __________________________________________________ 160

Alaska _________________________________________________ 162

Ucieczka _______________________________________________ 178

Śnieżny rajd __________________________________________ 196

Wyzwania ______________________________________________ 214

Diamentowy szlak _____________________________________ 230

KOTY __________________________________________________ 238 Prawda pierwsza ______________________________________ 240

Prawda druga _________________________________________ 256 Prawda trzecia ________________________________________ 268 Prawda czwarta _______________________________________ 286

Prawda piąta __________________________________________ 300

Ukończyła studia magisterskie oraz doktoranckie z zakresu zarządzania i marketingu na Uniwersytecie Ekonomicznym w Katowicach. Przez kilka lat współpracowała z dziennikami ogólnopolskimi, publikując teksty o tematyce gospodarczej.

Autorka opowiadań i książek pogranicza różnych gatunków literackich, łączących elementy fantastyki, literatury naukowej, reportażu, bajki oraz powieści. W swoich książkach opisuje i interpretuje rzeczywistość. Łączy fakty, trendy oraz postawy ludzi.

Zawodowo związana z branżą IT. Otrzymała wyróżnienie "Strong Women in IT 2021 - Global Edition". Tym samym została zaliczona przez Kapitułę Projektu, do grona 195 kobiet z całego świata, które znacząco wpłynęły na kształt branży nowych technologii.

Strona autorska

www.iwonagajda.pl

Fanpage

www.facebook.pl/gajda.iwona

Iwona Gajda

Hologramowy Świat.

Planeta Ziemia i Człowiek (2022r.)

Cykl: Granice Ziemi (2022r.)

Bezimienii (Meksyk) część I

Niedotyklani (Indie) część II

Ocaleńcy (Kanada) część III

Cykl: Raport Ziemi (2021r.)

Powrót Cesarza (Chiny) część I

Znaki Czasu (Stany Zjednoczone) część II

Droga do Raju (Izrael) część III

Ręka Boga (Argentyna) część IV

Czas Snu (Australia) część V

Cykl: W drodze do siebie (2020r.)

Potomkowie Bogów (Rzym)

Wolność (Paryż)

Rzeka Prawd (Ateny)

Prawa Ulicy (Bukareszt)

Diamentowy Szlak (Lizbona)

Cykl: Papierówki (2021r.)

Papierówki w Londynie

Papierówki w Moskwie

Podróże poza czasem (Londyn, Moskwa, Egipt)

Tomik Poezji (2022r.)

W kolowrocie zmysłów

Pisarka, publicystka. Relacjonuje świat.

Hologramowy Świat.

Planeta Ziemia i Człowiek (2022r.)

Cykl: Granice Ziemi (2022r.)

Bezimienii (Meksyk) część I

Niedotyklani (Indie) część II

Ocaleńcy (Kanada) część III

Cykl: Raport Ziemi (2021r.)

Powrót Cesarza (Chiny) część I

Znaki Czasu (Stany Zjednoczone) część II

Droga do Raju (Izrael) część III

Ręka Boga (Argentyna) część IV

Czas Snu (Australia) część V

Cykl: W drodze do siebie (2020r.)

Potomkowie Bogów (Rzym)

Wolność (Paryż)

Rzeka Prawd (Ateny)

Prawa Ulicy (Bukareszt)

Diamentowy Szlak (Lizbona)

Cykl: Papierówki (2021r.)

Papierówki w Londynie

Papierówki w Moskwie

Podróże poza czasem (Londyn, Moskwa, Egipt)

Tomik Poezji (2022r.)

W kolowrocie zmysłów

Książki dostępne na internetowych platformach sprzedaży:

Wydawnictwo: www.bpc-guide.pl/wydawnictwo

Tutaj rządzi człowiek. On ustala reguły życia i śmierci. Może zabijać zwierzęta, aby się nimi żywić. Może zdzierać z nich skórę, bawić się ich cierpieniem, modyfikować ich organizmy - twierdząc jednocześnie, że jest mądrą i czułą istotą. Głos Zwierząt to cztery historie, których bohaterami są zwierzęta:

byki rasy toro bravo, które od urodzenia przygotowane są do walki na Corrida de toros. Razem z nim przeżywamy udział w Encierro na ulicach Pampelunie i walki na Corrida de toros;

orły iberyjskie wiodące szczęśliwe życie w Pirenejach i porwane przez kłusowników. Oglądamy ich życie w niewoli i desperacką ucieczkę;

wilki, które podążają szlakami doliny lodowcowej, by znaleźć nowe miejsce do życia, gdyż na Alasce zostały zniesione prawa chroniące dzikie zwierzęta. Uczestniczymy także w Iditarod Trail Sled Dog Race najważniejszym w Ameryce rajdzie psich zaprzęgów.

koty żyjce na ulicach Grecji oraz drapieżne porwane z ich naturalnych terenów życia.

Identyfikujemy się z uczuciami zwierząt poznajemy realia, w których żyją. Razem z nimi przeżywamy cierpimy i kochamy.

Wejdź do świata zwierząt i posłuchaj o czym one mówią?

Nie bądź obojętny, na ich głos!

Iwona Gajda - autorka

GŁOS ZWIERZĄT