Zupełnie inni czy tacy sami - John Ortberg

Kup ebooka

29.90 zł
24.82 zł (24,02 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

Rozdział 1 - Czy jesteś ze mną? - czym jest intymność

Znać kogoś intymnie i łączyć się z nim w głęboki sposób - to zawsze wymaga przekroczenia granic i zawsze oznacza napięcie, nawet jeśli jesteś z tą osobą w związku małżeńskim od pięćdziesięciu lat.

AMY BLOOM

Dawno, dawno temu na przedmieściach za siedmioma górami i za siedmioma lasami sądziłem, że będę najlepszym mężem na świecie.

A potem wziąłem ślub.

Wówczas sądziłem, że wiem wszystko, co człowiek może wiedzieć na temat intymności. Nie miałem jednak pojęcia, jak bardzo jestem niedojrzały emocjonalnie. Wierzyłem, że intymność to poczucie bliskości, w które popadnę na dźwięk słów pastora: "Możesz teraz pocałować pannę młodą". Od tego momentu wszystko będzie przypominało musicalową sielankę rodem z Hollywood. Pomysł, że intymność jest czymś, nad czym muszę pracować, nawet nie przychodził mi do głowy. Jak możecie się spodziewać, przysporzyło mi to kilku problemów.

Kiedy Nancy i ja zaczęliśmy randkować, zdarzało jej się powiedzieć lub zrobić coś, co mi się nie podobało. Być może nazbyt stanowczo wyraziła swoją niezgodę z czymś, co powiedziałem w gronie innych osób, albo powiedziała coś, co brzmiało, jakby się rządziła albo była zawzięta. Jak na ironię, jedną z rzeczy, która mnie do niej przyciągnęła, było właśnie to, że uwielbiała mówić i miała bardzo stanowcze poglądy. Była taka od zawsze. Oceniając jej zachowanie w przedszkolu, jej nauczyciel powiedział: "Nancy dobrze się zaaklimatyzowała, ale ma tendencje do prowadzenia rozmów w porze drzemki". A zatem, choć pociągała mnie jej otwartość i ekspresja, z jakiegoś powodu jej osobowość nieco mnie jednak niepokoiła.

Nie potrafiłem sobie z tym radzić zbyt dobrze.

Ilekroć nie zgadzaliśmy się, zamiast rozmawiać o tym z Nancy, coś we mnie stygło i zaczynałem się dąsać. Bardzo się dąsać. To był mój dar duchowy. Pewnie gdybym był superbohaterem, dąsanie byłoby moją supermocą. Doprowadziłbym swoim dąsaniem złoczyńców do takiego poczucia winy i do takich wyrzutów sumienia, że od razu oddawaliby się w ręce policji.

Dąsanie może być wspaniałą, choć oczywiście niekonwencjonalną supermocą. Jest ono także zabójcą intymności.

W wieczór, gdy urządzaliśmy próbną kolację weselną, byłem o coś zły na Nancy - nie pamiętam, o co chodziło. Jednak zamiast powiedzieć jej, co mnie trapi, żebyśmy mogli to przepracować (jak to robią dorośli), stałem się uprzejmie wycofany i odległy. Oczywiście ona to zauważyła i czas, który powinien być czasem radości, stał się dość bolesnym doświadczeniem.

Kolejnego dnia bez wyjaśnienia zaistniałego nieporozumienia pojechaliśmy do kościoła, pobraliśmy się i wyjechaliśmy na miesiąc miodowy.

Często słyszy się, że miesiąc miodowy to doskonały czas - a ja, mąż doskonały, miałem na niego równie doskonały plan. Nancy to typowa dziewczyna z Kalifornii. Zawsze uwielbiała ocean i ciepły klimat wybrzeża, więc oczywiście w podróż poślubną zabrałem ją do... Wisconsin3.

Pomyślałem: To doda dreszczyku emocji!

Jakoś nie wyszło. Kto by pomyślał.

Nie będzie zaskoczeniem, jeśli powiem, że nasz miesiąc miodowy był emocjonalną kolejką górską. Ilekroć Nancy zrobiła coś, co mi się nie podobało, zamiast z nią rozmawiać, wycofywałem się i trzymałem to w sobie. Pewnego popołudnia siedzieliśmy przy basenie (to był idealny dzień na dąsanie), a ja czytałem książkę, aby zdystansować się od mojej świeżo poślubionej żony. (Tak jest - nie tylko zabrałem na miesiąc miodowy książkę, ale w dodatku czytałem ją przy basenie). Całe życie czekałem na miesiąc miodowy. Od czasów dojrzewania żyłem dla miesiąca miodowego. A teraz oto siedzę w pięknym kurorcie w Wisconsin i zamiast budować intymność z moją żoną, czytam książkę. I to nie byle jaką - biografię Zygmunta Freuda. (Nie, nie zmyślam). Jak być może wiecie, Freud pisał głównie o seksie. Więc mogłem uprawiać seks, ale zamiast tego - czytałem o nim.

Co powiedziałby na to Freud?

Co powiedziałby na to Jezus?

Oto co powiedziała Nancy: "Odłóż tę książkę!".

Choć to właściwie ocenzurowana wersja. W oryginale użyła jeszcze przymiotnika na opisanie książki. Było to słowo, jakiego być może użyłbyś, gdybyś uderzył się w palec młotkiem. Bardzo niebaptystyczne słowo.

O kurczę - pomyślałem. Jesteśmy w podróży poślubnej, a ona już używa takich słów.

Widzicie, jak to rozegrałem? Zamiast odnieść się do frustracji Nancy, zwyczajnie skrytykowałem jej formę wyrazu. Innymi słowy, zupełnie nie zrozumiałem.

Mówiąc mi, żebym odłożył książkę i zwrócił na nią uwagę, Nancy zapraszała mnie do intymności (w swój własny niebaptystyczny sposób). A mnie to umknęło. Z racji mojego wykształcenia psychologa klinicznego oraz kaznodziei myślałem o sobie jak o ekspercie w dziedzinie intymności. W rzeczywistości jednak moje poczucie intymności było poważnie zaburzone.

ZROZUMIEĆ INTYMNOŚĆ

W umysłach wielu osób w naszej kulturze słowo intymność zostało trwale związane z seksem. Jednak choć istnieje związek pomiędzy tymi dwoma słowami, nie można ich używać zamiennie, a jedno od drugiego nie zależy. Nie musimy uprawiać seksu, by budować z kimś intymność. Nie musimy też posiadać intymnej relacji z kimś, by uprawiać z tą osobę seks. W zasadzie wiele naszych intymnych relacji nie ma nic wspólnego z seksem. Intymność może być obecna w relacjach z dziećmi, rodzicami, przyjaciółmi czy współpracownikami - a nawet w naszej relacji z Bogiem.

Intymność to nie jest uczucie. To nie mistyczne doświadczenie, które jedni mogą przeżywać z powodu wrodzonej wrażliwości, podczas gdy inni są skazani na jego nieodczuwanie. Nie jest ona właściwa jedynie dla osób o określonych temperamentach czy tych, które w psychometrycznym teście MBTI wypadają na "uczuciowych". Intymność nie pojawia się też w jakiś czarodziejski sposób, gdy dwie osoby mówią sobie "tak".

Najlepsza definicja intymności, jaką znam, pochodzi od mojego przyjaciela Dallasa Willarda.

Dallas był szefem katedry filozofii na Uniwersytecie Południowej Kalifornii. Jest takie powiedzenie, że jeśli jesteś najmądrzejszą osobą w pomieszczeniu, to jesteś w niewłaściwym pomieszczeniu. Dallas zawsze był w niewłaściwym pomieszczeniu. Znał też Biblię lepiej niż ktokolwiek inny, kogo miałem okazję spotkać. Ludzie chcieli przebywać w jego otoczeniu, bo nieustannie mówił niezapomniane rzeczy, które nie mogły wyjść z ust kogoś innego. Na przykład takie:

-Królestwo Boże nigdy nie ma kłopotów, podobnie jak ludzie, którzy w nim przebywają.

-Rzeczywistość to coś, z czym się zderzasz, kiedy nie masz racji.

-Chrześcijanie to osoby, które lepiej wychodzą na tym, że umierają.

Jednak ważniejsza niż jego zdolność do snucia niezwykle mądrych przemyśleń, była jego zdolność do odbierania życia jako niespiesznego daru - i do dzielenia się tym doświadczeniem z innymi.

Pewnego razu mój przyjaciel pracował jako pomocnik naukowy dla Dallasa podczas intensywnych dwutygodniowych warsztatów dla kaznodziejów. Przebywali razem w tym samym domu, gdzie wieczorami Dallas ściągał swoje formalne ubranie i odziewał krótkie spodenki i T-shirt, ale pozostawał w brązowych skarpetach i eleganckich skórzanych butach.

Któregoś wieczoru skakali po kanałach i trafili na hiszpańskojęzyczny program, w którym ludzie uczyli się tańczyć salsę. Dallas powiedział: "To wygląda na dobrą zabawę, powinienem spróbować tych ruchów".

Już sama myśl o tym, że Dallas Willard - urodzony i wychowany w baptystycznej rodzinie na wiejskich obszarach Missouri ekspert od fenomenologii husserlowskiej w średnim wieku - ubrany w T-shirt, bermudy i eleganckie brązowe buty, wykonuje ruchy salsy, jest bezcenna i równie niezapomniana, jak jego nauczanie.

Tak czy owak, pewnego razu powiedział mi: "Jesteś nieprzerwanym przepływem doświadczeń. Żyć to posiadać zdolność do doświadczania rzeczywistości".

To brzmi zwodniczo prosto, jednak to stwierdzenie pomogło mi nazwać najgłębsze pragnienia mojej duszy. Uwielbiam przeżywać doświadczenia, które wzbogacają moje życie - pierwszy płacz nowo narodzonego dziecka; surfing na plaży Cowell's Beach; piękno piosenki Jean Valjean wykonującej "Bring Him Home" (Przyprowadź Go do domu) głębokie rozmowy w środku nocy przy świetle trzaskającego ogniska z kimś, kogo kocham; oglądanie deszczu meteorów na dachu z moimi dziećmi, podczas gdy leżymy w śpiworach i słuchamy piosenki Dona McLeana "Starry, starry night..." (Gwiaździsta noc...).

Dallas wyjaśniał: "Intymność to nic innego jak doświadczenie, które z kimś dzielisz".

Pomyśl tylko. Jeśli życie składa się z doświadczeń, to do pewnego stopnia jakość naszego życia wyrażona jest jakością naszych doświadczeń. Doświadczenia kształtują perspektywę względem życia i pomagają lepiej rozumieć świat. Jeśli zatrzymasz się, by rozważyć, co sprawiło, że jesteś osobą, którą obecnie jesteś, łatwo dostrzeżesz rolę własnych doświadczeń.

Czasem używamy telefonów, by robić zdjęcia tego, jak dobrze się bawimy, ponieważ chcemy utrwalić i zachować dobre czasy. Oczywiście nie utrwalamy momentów, o których wolelibyśmy zapomnieć. Nikt nie robi sobie zdjęcia nad oblanym testem, kiedy dostał kosza, został wyrzucony z pracy albo został wystawiony do wiatru na pierwszej randce. Robimy sobie selfie na meczu, na wyprawie w góry, na koncercie albo podczas prowadzenia auta (chociaż to lekko przerażające).

Oto ciekawy fakt, jaki odkryłem po drodze: w 2015 roku więcej osób zmarło, robiąc sobie zdjęcie, niż od ataku rekina4. To nieco zaskakujące, że podczas ataku rekina nikt nie robi sobie selfie.

Nie tylko świętujemy nasze doświadczenia, ale mamy też potrzebę dzielenia się nimi. Kiedy dzielimy się doświadczeniami z innymi ludźmi - tymi dobrymi, tymi złymi oraz tymi codziennymi chwilami, które wypełniają nasze dni - dzielimy z nimi także nasze życie. I to tworzy więzi, które stanowią kolejny nieodzowny element intymności.

Podczas naszego miesiąca miodowego Nancy chciała stworzyć ze mną więź. Była zła, ponieważ nie skupiałem się na niej. Była zła, bo nie byłem dla niej emocjonalnie dostępny. Była zła, ponieważ zawlokłem ją do Wisconsin na naszą podróż poślubną. Jednak była najbardziej zła z tego powodu, że nie dzieliłem z nią doświadczenia naszej podróży poślubnej. To, czego nie potrafiłem sobie uświadomić w tak krytycznym momencie naszego związku, to to, że współdzielone doświadczenia stanowią fundament intymności.

Ilekroć łączymy się z kimś poprzez wspólne doświadczenie, stwarzamy potencjał do budowania intymności. Jeśli nie potrafisz planować albo nie jesteś osobą przesadnie sentymentalną, możesz pomyśleć, że stracisz sposobność do budowania intymności. Tak jednak nie jest. Intymność nie powstaje w oparciu o wielkie wymowne gesty. To nie musi być coś głębokiego i dramatycznego - wyszukany romantyczny wyjazd, dramatyczne wyznania czy sentymentalne słowa. Na intymność składają się raczej tysiące małych codziennych interakcji.

To pytanie dzieci, jak minął im dzień. To pytanie i przykładanie wagi do tego, w co ubrała się twoja żona, wychodząc na spotkanie. To wysłuchanie dowcipu. To zapamiętanie, jakie kto lubi wino, książkę czy serial w telewizji. To tryknięcie głową w kask podczas rozgrywki futbolowej. To dostrzeganie przygnębienia na twarzy i kilka słów zachęty. To mrugnięcie okiem do kolegi podczas trudnego spotkania, co znaczy: "Damy sobie z tym radę". To odłożenie książki Freuda i wysłuchanie zawiedzionej żony podczas podróży poślubnej do Wisconsin.

Pojedyncza nuta w muzyce nie znaczy wiele. Jednak jeśli zbierzesz ich odpowiednią liczbę i uporządkujesz we właściwy sposób, otrzymasz IX Symfonię Beethovena. Podobnie jest z dzieleniem wspólnych doświadczeń. Pojedyncze spotkanie może nie znaczyć wiele, jednak jeśli przejdziemy wspólnie wiele doświadczeń... Tak buduje się intymność.

INTYMNOŚĆ WYMAGA CZASU I OBECNOŚCI

Jeśli mój miesiąc miodowy może czegokolwiek dowodzić (poza tym, że Freud raczej rzadko poprawia nastrój), to właśnie tego, że intymność nie jest automatycznym skutkiem bycia w tym samym miejscu i w tym samym czasie. Możemy być w tym samym miejscu, ale niekoniecznie dzielić ze sobą doświadczenie.

Nie istnieje coś takiego, jak jednostronna, samodzielnie zbudowana intymność. Z natury intymność musi być obustronna. Dlatego podstawowym budulcem intymności - czy to z Bogiem, czy z ludźmi - są wspólne doświadczenia, które tworzą znaczące więzi. Zwykle intymność pojawia się, kiedy jedna osoba zaprasza drugą do dzielenia wielu zwyczajnych (a czasem nadzwyczajnych) chwil codziennego życia, a zaproszenie to jest nie tylko przyjęte, ale też odwzajemnione.

Aby móc naprawdę dzielić ze sobą doświadczenie, musimy być obecni, musimy zainteresować się innymi. Musimy rozmawiać o tym, o czym myślimy, co czujemy, czego doświadczamy, i musimy aktywnie słuchać, kiedy druga osoba robi to samo. W przeciwnym razie jesteśmy jedynie dwojgiem ludzi, których połączyło to samo miejsce i czas. Jeśli moje ciało jest tutaj, ale mój umysł jest rozproszony, jeśli moje myśli dryfują w stronę notowań giełdy albo problemów w pracy, kiedy ty opowiadasz o swoim dniu, tak naprawdę nie dzielimy tego doświadczenia.

Dwoje ludzi może siedzieć przy posiłku, oglądać film, wybrać się do sklepu, a nawet przeżywać tragedię utraty dziecka, a mimo to zamiast pogłębiać intymność, mogą w rezultacie oddalać się od siebie.

Całkiem niedawno siedzieliśmy z Nancy przy kolacji, ale moja uwaga skupiona była na ekranie telefonu. Kilka minut po tym, jak zaczęliśmy jeść, dostałem wiadomość - od Nancy - w której przeczytałem: "Ja tu siedzę". Ekrany są przydatne, ale zdarza nam się zapomnieć, gdzie jest ich miejsce. Ekrany są dla ludzi, a nie ludzie dla ekranów.

Czy wymiana wiadomości to dobrze spędzony czas? Nie. A może sprawdzanie e-maili? Nie. A oglądanie telewizji? Cóż, to zależy, co akurat grają. Dramat na żywo podczas meczu piłki nożnej, kiedy doświadczacie wspólnie wzlotów i upadków - naturalnie tak. Jeśli leci akurat "Kawaler do wzięcia" - to niebiblijne, więc używaj mądrości i zdrowego rozsądku.

Niesamowitym wymiarem miłości Jezusa była Jego zdolność do bycia w pełni obecnym dla ludzi. W całej Biblii nie znajdziemy nawet wzmianki o tym, by Jezus powiedział do kogoś: "Przepraszam, co powiedziałeś? Nie słuchałem. Rozproszyła mnie cała ta praca Mesjasza". Jezus bez ustanku był świadomy tego, co robią Jego przyjaciele.

Oczywiście bycie obecnym wymaga wydzielenia czasu.

Czas jest cenny, ponieważ jest bardzo ograniczonym zasobem. Możemy zarobić więcej pieniędzy, ale nie możemy dostać więcej czasu. Z tego względu ofiarowanie komuś daru naszego czasu jest tak intymnym aktem. To coś, czego nie odzyskamy.

Zabieganie o intymność w najważniejszych relacjach powinno stać się dla nas najwyższym priorytetem w zarządzaniu czasem.

Mieliśmy kiedyś z Nancy rozmowę na temat naszych relacji i tego, jak spędzamy czas. Spytałem ją: "Czy ja za dużo pracuję?".

Jej natychmiastowa odpowiedź brzmiała: "Nie jest tragicznie".

Fakt, to zawsze lepiej niż tragicznie, ale na skali nie wypada za wysoko. Jezus nie powiedział: "Wszyscy poznają, że jesteście moimi uczniami przez to, że wasze relacje nie będą tragiczne".

Oto największe wyzwanie, jeśli chodzi o czas: zawsze jest coś innego, czym mógłbyś się zająć. Zawsze jest więcej e-maili czekających na odpowiedź, więcej spraw do załatwienia i projektów do skończenia. Jednak dzieci raczej rzadko proszą: "Mamo, tato, idźcie sobie do biura i popracujcie przez resztę wieczoru".

Jeśli chodzi o czas, nie ma możliwości, żebyś kogoś w końcu nie rozczarował. Nie pozwól, by byli to ludzie, których kochasz najbardziej. Bo ostatecznie nasze relacje - nasze wspólne doświadczenia - są tym, co się liczy.

Nie słyszałem jeszcze, żeby ktoś na łożu śmierci powiedział: "Przynieście moje CV, żebym mógł je jeszcze raz przeczytać. Muszę przejrzeć też mój portfel inwestycyjny. I poodhaczać wszystkie moje osiągnięcia z listy".

Czas i obecność. To właśnie składniki doświadczeń, które dzielimy ze sobą. Bez nich nie jesteśmy w stanie doświadczyć prawdziwej intymności. Nie ma też większego daru, jaki możemy dać tym, których kochamy.

Skoro już jesteśmy przy darach... Wiele lat temu wziąłem żonę i dzieci - wówczas w wieku przedszkolnym - by zrobić sobie wspólne zdjęcie. Chciałem, żebyśmy mieli rodzinny portret do rozsyłania na Boże Narodzenie, żeby każdy mógł zobaczyć, jaka intymność łączy naszą rodzinę.

Nie wiem, kto zarządzał tym zakładem fotograficznym, ale ktokolwiek to był, powinno się go zamknąć za to paskudne doświadczenie. Facet za aparatem wyciągał różne dziwne rzeczy i pokazywał je, strasząc moje dzieci, aż zaczęły płakać.

Żaden ze mnie ekspert, ale jestem przekonany, że jeśli wysyłasz kartkę świąteczną z trójką płaczących dzieci, to raczej nie jest to dobre zdjęcie. Szczególnie jeśli jesteś pastorem. Przeszliśmy więc wiele, żeby dzieci w końcu uśmiechały się do zdjęcia.

Najpierw była "faza szczęścia", w której radosnym głosem mówiłem: "Dzieci, to będzie dobra zabawa! Będzie wam się podobało!".

To jednak nie przyniosło efektu i przeszliśmy do drugiej fazy - przekupstwa.

"Dzieciaki, na dole jest cukiernia pani Fields. Jeśli zrobimy ładne zdjęcia z uśmiechniętymi buziami, pójdziemy tam i będziecie mogli wybrać sobie największe czekoladowe ciastko, jakie znajdziecie. Tylko się uśmiechnijcie".

Nie pomogło. Przeszliśmy zatem do fazy trzeciej, czyli gróźb.

"Mówię, żebyście się uśmiechnęli! Będziecie mi tu płakać? Dobrze, zaraz dam wam powód do płaczu".

Jakbyście nie wiedzieli - jest to sprawdzona metoda, by spowodować uśmiech u małych dzieci. Spędziłem na wyższej uczelni wiele lat, by posiąść wiedzę dotyczącą tej szczególnej techniki. A jednak - ku mojemu zaskoczeniu - nie zadziałała. Było coraz gorzej.

W tym czasie zakład fotograficzny wypełniały kolejne rodziny, które również przyszły z dziećmi, by zrobić sobie wspólne zdjęcia. Teraz także te dzieci płakały, widząc, co spotyka naszą rodzinę.

Byłem zdesperowany. Wziąłem na bok nasze środkowe dziecko - trzyletnią wówczas Mallory - która płakała najbardziej. Jej małym ciałkiem miotał spazmatyczny płacz, więc powiedziałem: "Nie jesteś szczęśliwa, prawda?". (To się nazywa empatia - kolejna porcja wiedzy z lat spędzonych na studiach). "Założę się, że wiem, czego byś teraz chciała..."

Mallory zawsze uwielbiała małe lalki, pluszowe zwierzaki i inne zabawki, a jej ulubioną w tym czasie była lalka, którą nazywała Dzidzia Szczypczyki. To była pierwsza lalka, której nadała, imię i nie mamy pojęcia, jak Mallory na nie wpadła. Lekarze nie musieli używać szczypców przy porodzie, a jednak Mallory tak właśnie postanowiła nazwać swoją lalkę.

W tej chwili wiedziałem, że jeśli jest coś, co może przynieść mojej córce pociechę, to właśnie myśl o jej małej lalce, którą tak kochała. Powiedziałem więc: "Mal, założę się, że gdybyś mogła poprosić o cokolwiek na świecie w tym momencie, to chciałabyś, żeby twoja Dzidzia Szczypczyki była tu z tobą. Mam rację?".

Do jej oczu napłynęła nowa fala łez, a dolną wargę wydęła tak, że ptak mógłby sobie na niej przysiąść. Nie potrafiła wydusić z siebie słowa. Kiwnęła tylko głową.

Bardzo łagodnym głosem powiedziałem: "Jeśli chcesz jeszcze zobaczyć swoją Dzidzię...".

Przechodząc do sedna: byłem z moimi dziećmi w tym samym miejscu, ale nie dzieliłem z nimi tego, czego doświadczały. Spieszyło mi się. Martwiłem się, że ludzie, którzy nam się przyglądali, mogliby uznać, że nie kontroluję swojej rodziny (jakby to w ogóle mogło być możliwe). Byłem pochłonięty tym, żeby zająć się kolejną rzeczą w moim grafiku. Przejmowałem się, że będę musiał zapłacić za zdjęcia płaczących dzieci, które rozesłane jako świąteczne kartki ściągnęłyby nam na głowę opiekę społeczną.

Sam fakt "bycia z kimś" wymaga cierpliwości i poświęcenia. To oznacza przedłożenie tego, czego pragnie i potrzebuje inna osoba, przed naszymi potrzebami i bycie gotowym na zainwestowanie tyle czasu, ile potrzeba, żeby ta osoba poczuła się doceniona i kochana.

MISTRZ WSPÓŁDZIELONYCH DOŚWIADCZEŃ

Jezus był mistrzem kultywowania intymności poprzez czas i uwagę. Widzimy to szczególnie w kręgach ludzi, z którymi był najbliżej - Jego przyjaciołach, którzy poniekąd stali się rodziną.

Ewangelia Marka podkreśla intencje Jezusa, kiedy wybierał swoich uczniów: "Wybrał ich po to, by Mu towarzyszyli" (Mk 3,14).

Powód był prosty: chciał, by z Nim byli. Kiedy? Okazuje się, że spędzali ze sobą sporo czasu, gdy ich uczył, gdy podróżowali, gdy razem jedli, gdy odpoczywali, kiedy uwielbiały Go tłumy, a potem, gdy Go opuszczały.

Czasem oddalał się od apostołów, żeby się modlić i odświeżyć, ale poświęcił znaczną część swojego życia, po prostu z nimi będąc. Nie zawsze był z nich zadowolony - właściwie to oni często utrudniali mu pracę - nie próbował też ich uszczęśliwiać. Ale oto czego w Biblii nie znajdziesz: nigdy nie zobaczysz, jak któryś z apostołów przychodzi do Jezusa i mówi: "Jezu, jak to jest, że nie masz już dla nas czasu? Teraz jesteś sławny, tłumy przychodzą Cię oglądać, każdy mówi do Ciebie Mesjaszu... Przez te wszystkie prośby o wygłoszenie przemówienia, kampanie spotkań z modlitwą o uzdrowienie -praktycznie już Cię nie widujemy". Od samego początku, gdy całą służbę pełnili oni, poprzez intensywność uwagi całego narodu zwróconej na Jezusa i ciężaru, jaki spoczywał na barkach Jezusa, Jego przyjaciele mogli być pewni jednego: On zawsze miał dla nich czas.

Przez trzy lata zapraszał swoich przyjaciół do wspólnego doświadczenia wydarzeń ze swojego życia. Niedawno poświęciłem trochę czasu, by spojrzeć na doświadczenia, jakie Jezus dzielił ze swymi uczniami i byłem zaskoczony tym, ile ich znalazłem.

Razem chodzili

Najczęstszą rzeczą, jaką razem robili, było chodzenie. Było to pierwsze wspólne doświadczenie, jakie połączyło ich z Jezusem: "Gdy przechodził brzegiem Jeziora Galilejskiego, zobaczył Szymona i jego brata Andrzeja [...]. Jezus zwrócił się do nich: Chodźcie za Mną" (Mk 1,16-17).

Chodźcie za Mną. To może być najwspanialsze i najbardziej zmieniające życie zaproszenie do intymności, jakie kiedykolwiek wypowiedziano. Jezus nie powiedział: "Bądźcie mi posłuszni", choć posłuszeństwo jest składową pójścia za Nim. Nie powiedział też: "Wierzcie we właściwe rzeczy na mój temat", a jednak gdy bliskość między nimi rosła, Jego naśladowcy uwierzyli. Nie powiedział: "Służcie mi", choć później stało się to wyższym celem. On zaprosił ich na przechadzkę. Okazało się, że przechadzka ta zajęła trzy lata.

Wspólne chodzenie - od tego wszystko się zaczęło i nawet po zmartwychwstaniu Jezus poszedł na kilkukilometrowy spacer do Emaus z dwoma swoimi uczniami.

Pójście na przechadzkę jest proste. Nie wymaga nakładów finansowych. Nie wymaga szczególnych umiejętności. Bardzo mocno łączy ludzi. Jezus tak bardzo wykorzystywał chodzenie, że "droga" oraz "chodzenie z Jezusem" stało się synonimem bycia Jego uczniem w Nowym Testamencie. Znać Jezusa oznaczało chodzić z Nim. Nadal tak jest.

Jedli razem

Kolejna prosta rzecz. Każdy musi jeść. Nie potrzeba do tego szczególnych kompetencji. Ani wielu pieniędzy. Kiedy Jezus nie był akurat na przechadzce z ludźmi, zasiadał z nimi przy stole. "Potem, przy stole w domu Mateusza, do Jezusa i Jego uczniów przyłączało się wielu celników i grzeszników" (Mt 9,10).

W opisie najbardziej znanego posiłku w całej Biblii - ostatniej wieczerzy - padają słowa, że Jezus gorąco pragnął spożyć tę Paschę z uczniami, choć wiedział, że umrze (por. Łk 22,15). To dopiero akt intymności.

Uczyli się razem

Jezus spędzał wiele czasu, ucząc swoich uczniów. W Biblii wielokrotnie czytamy, że gdy "rozłożyli się przy Nim Jego uczniowie, wtedy zaczął do nich przemawiać" (Mt 5,1-2; zobacz też Mt 13,36; Mt 15,15; Mt 16,21; Mk 4,34; Mk 8,31; Mk 9,30-31; Łk 24,27).

Coś niezwykłego dzieje się w relacji, kiedy uczysz się, poszerzasz swoje zrozumienie i wzrastasz razem z kimś. Pomyśl tylko, o ile bogatsze jest doświadczenie książki, którą czytasz, jeśli możesz wdać się w ożywioną dyskusję na jej temat ze swoimi przyjaciółmi.

Wyświadczali sobie przysługi

"Jeśli zatem Ja, Pan i Nauczyciel, umyłem wam nogi, wy również powinniście sobie nawzajem to czynić" (J 13,14).

Załatwienie czegoś za kogoś i robienie przysług innym nie przeszkadza w pracy na rzecz Bożego Królestwa - to stanowi pracę na rzecz Królestwa, ponieważ jest to Królestwo oparte na miłości. Jeśli nie masz czasu na okazywanie miłości, to jesteś zbyt zajęty. Kropka.

Wspólnie odpoczywali

"Niech teraz każdy z was uda się samotnie5 na odludne miejsce i tam trochę odpocznie. Wiele bowiem osób przychodziło i odchodziło, tak że nie mieli nawet czasu na posiłek" (Mk 6,31). Pływali razem łodzią.

"Odpłynęli więc łodzią na odludzie, aby pobyć w samotności" (Mk 6,32).

Chodzili na górskie wyprawy

"Jezus wziął z sobą Piotra, Jakuba oraz Jana i tylko z nimi samymi wszedł na wysoką górę, z dala od ludzi" (Mk 9,2).

Modlili się razem

"Kiedyś Jezus modlił się w pewnym miejscu, a gdy skończył, jeden z Jego uczniów zwrócił się do Niego z prośbą: Panie, naucz nas modlić się, tak jak Jan nauczył swoich uczniów" (Łk 11,1).

Łowili ryby

"Gdy przestał mówić, zwrócił się do Szymona: Wypłyń na głęboką wodę. Zarzućcie tam sieci na połów" (Łk 5,4).

Razem jedli lody

"Rozpuść lód. Niech ludzie idą do wiosek i kupią coś do zjedzenia" (parafraza Mt 14,15)6.

To, co istotne w postępowaniu Jezusa, to bycie obecnym, które nie stawiało efektywności ponad intymność. Jezus był gotowy wykonać swoje działania wolniej, jeśli to oznaczało przebywanie z przyjaciółmi w głębszych relacjach.

ZASADA 10 000 GODZIN

Jak bardzo Jezus był oddany swoim najbliższym przyjaciołom? Na tyle, na ile możemy to stwierdzić, Biblia wskazuje, że spędzili z Nim około trzech lat. Przyjmijmy, że byli ze sobą dziesięć godzin dziennie i na potrzeby naszych dywagacji załóżmy, że co miesiąc mieli dwa dni wolnego. To dawałoby około 340 dni uczniostwa każdego roku.

10 godzin dziennie * 340 dni roku * 3 lata służby = 10 200godzin uczniostwa z Jezusem

Dziennikarz Malcolm Gladwell w swojej książce "Poza schematem" pisze o tzw. zasadzie 10 000 godzin. Stojąca u podłoża tego pomysłu idea mówi, że aby w mistrzowski sposób opanować jakąś umiejętność, potrzebne jest około 10 000 godzin. Nieważne, czy mowa jest o programowaniu, czy nauce gry na skrzypcach, o operacjach na otwartym sercu, czy odbijaniu podkręconej piłki w baseballu7.

Gdybyśmy mieli odnieść tę zasadę do uczniów Jezusa, to jakiego "rzemiosła" starali się nauczyć podczas ponad 10 000 godzin spędzonych z Jezusem? Mniej więcej kiedy dochodzili do 10 000 godzin, Jezus powiedział im: "Daję wam nowe przykazanie: Kochajcie się wzajemnie; kochajcie jedni drugich tak, jak Ja was ukochałem. Po tym wszyscy poznają, że jesteście moimi uczniami, jeśli jedni drugich darzyć będziecie miłością" (J 13,34-35).

Można więc powiedzieć, że czas, który spędzili razem, i wspólne doświadczenia stanowią klucz do opanowania sztuki życia w intymnej relacji z Jezusem i sobą nawzajem, oraz że miłość jest tym, co definiuje nasz sukces.

Największy dar

Tak jak czynili to apostołowie, te same zasady dotyczą nas, niezależnie czy szukamy intymności z Bogiem, czy ze sobą nawzajem. Dziel doświadczenia. Poświęcaj czas. Bądź obecny.

Ponieważ Bóg jest zawsze obecny, intymność z Nim jest możliwa w każdej chwili naszego życia. On już tu jest. Musimy się tylko pojawić i spędzić z Nim czas.

Jeśli potrzebujesz pomocy, powiedz Mu o tym. A potem skup swoją uwagę i spodziewaj się siły, mądrości czy właściwego pomysłu, który pomoże ci iść dalej. Kiedy jesteś radosny, rozpoznaj w tym Jego dobroć i oddaj Mu chwałę. Kiedy dostrzegasz w czymś piękno, dostrzeż w tym rękę Artysty i podziękuj Mu za to. Poproś Go, by otworzył twoje oczy, abyś mógł jeszcze lepiej widzieć świat z Jego perspektywy. Poproś Boga, by dzielił z tobą swoje doświadczenia. Powiedz: "Ojcze, co czujesz, gdy patrzysz na tę osobę? Co było w Twoim sercu, gdy stwarzałeś to drzewo? Jakiej radości doświadczasz, patrząc na ogrom piękna Twojego stworzenia?".

Ludzie, którzy pragną związać się z Bogiem, mają zdolność do znajdowania Go w najbardziej zwyczajnych miejscach. Święty Ignacy mówił o znajdowaniu Boga we wszystkim8. Misjonarz Frank Laubach nazwał to "grą minut", w której celem jest "pomyślenie o Bogu podczas co najmniej jednej sekundy na każde sześćdziesiąt"9. Brat Wawrzyniec, siedemnastowieczny karmelita, opisał to w ten sposób:

W trakcie mojej pracy nieprzerwanie mówiłem do Pana tak, jakby był tuż przy mnie, ofiarując Mu swoje usługi i dziękując za Jego wsparcie. Zaś na koniec pracy sprawdzałem ją dokładnie. Jeśli znalazłem w niej dobro, dziękowałem Bogu. Jeśli zauważyłem wady, prosiłem Go o wybaczenie bez zniechęcenia, po czym przystępowałem znów do pracy, wciąż przebywając z Nim10.

Spróbuj. Być może odkryjesz, że zwykły dzień - taki jak dziś - stanie się najbardziej intymnym dniem, jaki spędziłeś z Bogiem.

Ale zaraz - jest tego więcej.

Jeśli intymność to wspólne doświadczenia, to być może najważniejszym przykładem zaproszenia do intymności jest wcielenie - ten mistyczny, cudowny moment, w którym Bóg postanowił upodobnić się do nas: przyjść na ziemię, przyjąć ciało i żyć, przeżywając radości, smutki, pokusy i zwycięstwa, tak jak my, byśmy zrozumieli, jak możemy stać się podobni do Niego.

Mógł kochać nas na dystans. Jednak On pragnął czegoś więcej niż kochać nas. Chciał intymności z nami. Dlatego Bóg stał się w pełni człowiekiem, aby w pełni dzielić doświadczenia ludzkości. Poprzez Jezusa Bóg doświadczył poczucia osamotnienia, zmęczenia, niepewności, cierpienia. Dzielił z nami radość i ból. Dzielił otuchę bycia przyjętym i żal odrzucenia.

Wcielenie pokazuje, że historia świata to historia Bożego pragnienia intymności. Jego bólu spowodowanego przez stratę, wynikającą z naszego upadku, Jego determinacji, aby nas odzyskać i radości płynącej z Jego odkupienia. Jeśli to prawda, to może już jesteśmy bliżej Boga, niż nam się wydaje. Może intymność z Nim to nie tylko coś, co możemy zrobić, ale też coś, co możemy przyjąć.

I być może, być może możemy nieco w niej odpocząć.

O autorze

John Ortberg to autor książek, mówca i starszy pastor Kościoła Menlo nad Zatoką San Francisco. John naucza, w jaki sposób podążać za sposobem  życia Jezusa, to znaczy jak wiara w Chrystusa może wpływać na nasze codzienne życie z Bogiem. Napisał takie książki jak: "All the Places to Go... How Will You Know? (Tyle miejsc, gdzie można pójść... Jak znaleźć to właściwe?); "Soul Keeping" (Dbanie o duszę); "Who Is This Man?" (Kim jest ten człowiek?); "Życie, jakiego pragniesz" (Aetos); "Faith and Doubt" (Wiara i zwątpienie); "Ja, którym chcę być" (Esprit) oraz "Jeśli chcesz chodzić po wodzie, musisz wyjść z łodzi" (Aetos). John naucza w kościołach i podczas konferencji na całym świecie.

Urodził się w Rockford w stanie Illinois, ukończył Wheaton College. Magisterium z teologii oraz doktorat z psychologii klinicznej ukończył na Seminarium Fullera, kontynuował też pracę badawczą na Uniwersytecie w Aberdeen w Szkocji.

John jest członkiem zarządu powierniczego Seminarium Fullera, gdzie pracuje jako adiunkt. Jest także członkiem Centrum Formacji Duchowej Dallasa Willarda, w przeszłości służył jako członek zarządu Christianity Today International.

Po wprowadzeniu dzieci w dorosłość John wraz z żoną Nancy cieszą się surfowaniem nad Pacyfikiem i również w ten sposób dbają o kondycję własnych dusz. Można śledzić go na Twitterze: @johnortberg.

1 Victor Hugo, "Nędznicy", Warszawa 1900, nakład Księgarni S. Bukowieckiego, dostęp: Wikiźródła.

2 Charlie Brown to postać z kreskówek. Naiwnie ufa on Lucy, dziewczynce z bajki, że przytrzyma piłkę futbolową, gdy on będzie ją wykopywał. Ona jednak zabiera piłkę, a Charlie, niecelnie zamachnąwszy się nogą, ląduje na ziemi (przyp. tłum.).

3 Stan położony na północy USA w regionie wielkich jezior.

4 Helena Horton, "More People Have Died by Taking Selfies This Year than by Shark Attacks", Telegraph, 22 września 2015, www.telegraph.co.uk/technology/11881900/More-people-have-died-by-taking-selfies-this-year-than-by-shark-attacks.html.

5 W przekładzie zastosowanym przez autora czytamy w tym miejscu: "Chodźcie ze mną sami". Jezus chciał w ten sposób podkreślić, że razem z Nim mają się oddalić, pozostawiając tłumy. Następujące wydarzenia potwierdzają słuszność tego rozumowania (przyp. tłum.).

6 W oryginale autor sparafrazował wers z Dziejów Apostolskich, by stworzyć grę słowną, której nie sposób było przetłumaczyć na język polski. Zachowując żart autora, polegający na niewielkiej zmianie tekstu, wybrany został inny fragment, który na taki żart pozwolił. W oryginale było: "Wybierali się na przejażdżki samochodem: A gdy nadszedł dzień Pięćdziesiątnicy, byli wszyscy razem zgromadzeni w jednej hondzie". Język angielski pozwalał na zastosowanie takiej gry słów (przyp. tłum.).

7 Malcolm Gladwell, "Poza schematem. Sekrety ludzi sukcesu". Znak Literanova 2009. Szczególnie rozdział 2. Praca Gladwella w dużym stopniu opiera się na badaniach szwedzkiego psychologa Andersa Ericssona i jest nieco kontrowersyjna.

8 Anthony de Mello, "Seek God Everywhere: Reflections on the Spiritual Exercises of St. Ignatius", New York: Doublesday 2010, s. 169 (tłum. wł.).

9 Frank C. Laubach, "The Game with Minutes" (1953 pamphlet); http://hockleys.org/wp-content/uploads/Game_with_Minutes.pdf.

10 Joseph de Beaufort, "The Life of Brother Lawrence", in The Brother Lawrence Collection, Kindle edition Radford, VA: Wilder Publications, 2008, loc. 1521 (tłum. wł.).

11 Taką dyskusję po angielsku zobacz choćby tutaj: w.

12 Nora Ephron, "Heartburn", Nowy Jork: Vintage, 1996, s. 158 (tłum. wł.).

13 Nora Ephron, "What I Wish I'd Known", w: "I Feel Bad about My Neck", Nowy Jork: Vintage, 2008, s. 125 (tłum. wł.).

14 Tomasz z Akwinu, "Summa Theologica", w: "Great Books of the Western World, vol. 20", Nowy Jork: Encyclopedia Britannica, 1952, s. 483 (tłum. wł.).

15 Cliff Penner, rozmowa z autorem, data nieznana.

16 Gary Chapman, "The Five Love Languages", Chicago: Nothfield 1995, s. 126 (tłum. wł.). Książka ta ukazała się pt. "Pięć języków miłości" nakładem Oficyny Wydawniczej Logos (przyp. tłum.).

17 Samuel L. Clemens, list do Gertrude Natkin, 2 marca 1906, w: "Mark Twain's Aquarium: The Samuel Clemens Angelfish Correspondence, 1905-1910", red. John Cooley, Athens, GA: University of Georgia Press, 2009, s. 16 (tłum. wł.).

18 Dietrich Bonhoeffer, "Life Together", New York: Harper & Row, 1954, s. 38 (tłum. wł.). Książka ukazała się nakładem wydawnictwa Alleluja pt. "Życie wspólne" (przyp. tłum.).

19 W Polsce serial "Brady Bunch" nie był emitowany, dlatego to porównanie może być trudne do zrozumienia. Marcia była najstarszą z sióstr Brady, była piękna, popularna i inteligentna, czego Jan - młodsza od niej - wciąż jej zazdrościła.

20 Carol Tavris, "Anger: The Misunderstood Emotion", rev. ed., New York: Touchstone, 1989, s. 129 (tłum. wł.).

21 Deborah Tannen, "You Just Don't Understand: Women and Men in Conversation" Nowy Jork: Quill, 2001, s. 47, 298 (tłum. wł.). Książka ukazała się w języku polskim pt. "Ty nic nie rozumiesz!" nakładem wydawnictwa Zysk i S-ka (przyp. tłum.).

22 Tamże, s. 24 (tłum. wł.).

23 Por. Mk 9,33-34; Łk 9,46; Łk 22,24.

24 Tannen, s. 25 (tłum. wł.).

25 Tamże, s. 113-114 (tłum. wł.).

26 Jessie Jones, Nicholas Hope, and Jamie Wooten, "Always a Bridesmaid", Nowy Jork: Dramatists Play Service, Inc., 2013, s. 29.

27 W oryginale wykorzystana została gra słów wynikająca z homofonii - takiego samego brzmienia wyrazów o innym sensie i zapisie: "flour" - mąka, oraz "flower" - kwiat. Monette zapytała o kwiat, a mąż odpowiedział nazwą marki mąki. Nie dało się tego oddać w języku polskim, stąd inny żart. Kalafior to oczywiście kwiat i - jak mąka - też nawiązuje do kuchni (przyp. tłum.).

28 John M. Gottman i Julie Gottman, "Love Maps", dostęp: www.gottman.com/wp-content/uploads/2016/09/Love-Maps-White-Paper.pdf.

29 John Steinbeck, "The Grapes of Wrath", Centennial edition, Nowy Jork: Penguin, 2002, s. 419 (tłum. wł.); książka ukazała się nakładem wydawnictwa Pruszyński i Spółka pt. "Grona gniewu".

30 Charles Taylor, "A Secular Age", Cambridge, MA: Belknap Press, 2007, 25 (tłum. wł.).

31 Lewis B. Smedes, "Union with Christ: A Biblical View of the New Life in Jesus Christ", rev. ed.; Grand Rapids, MI: Eerdmans, 1983, s. 58 (tłum. wł.).

32 Cornelius Plantinga Jr., "Pray the Lord My Mind to Keep", Christianity Today, 10 sierpnia 1998, 2, www.christianitytoday.com/ct/1998/august10/8t9050.html?start=2 (tłum. wł.).

33 Cornelius Plantinga Jr., "Not the Way It's Supposed to Be: A Breviary of Sin" Grand Rapids, MI: Eerdmans, 1995, s. 29 (tłum. wł.).

34 Tamże, s. 197 (tłum. wł.).

35 James Randerson, "How Many Neurons Make a Human Brain? Billions Fewer than We Thought", Guardian, February 28, 2012, www.theguardian.com/science/blog/2012/feb/28/how-many-neuros-human-brain.

36 Książka ukazała się w Polsce pt. "Rozwój umysłu. Jak stajemy się tym, kim jesteśmy", nakładem Wydawnictwa Uniwersytetu Jagiellońskiego, 2009 (przyp. tłum.).

37 Tamże, s. 10.

38 Tamże, s. 48-49. Według Siegela "komórki, które są jednocześnie aktywne, wzmacniają swoje połączenia" - to parafraza, którą neurobiolog Carla Shatz zaczerpnęła od Donalda Hebb, "który w roku 1949 zdefiniował prosty aksjomat: neurony, które raz były jednocześnie aktywne, wykażą jednoczesną aktywność również w przyszłości" (tłum. wł.). Wersja Shatz jest o wiele bardziej chwytliwa.

39 Tamże.

40 Tamże.

41 John M. Gottman oraz Joan DeClaire, "The Relationship Cure" New York: Three Rivers Press, 2001, s. 25-26.

42 Rankin Wilbourne, "Union with Christ: The Way to Know and Enjoy God", Colorado Springs: David C. Cook, 2016, s. 245.

43 Dallas Willard, "Renovation of the Heart: Putting on the Character of Christ", Colorado Springs: NavPress, 2001, s. 179 (tłum. wł.).

44 Julian of Norwich (1373), "Revelations of Divine Love", w: Devotional Classics, red. Richard Foster oraz James Bryan Smith, San Francisco: HarperSanFrancisco, 1990, s. 68-69. Książka Juliany z Norwich ukazała się w Polsce pt. "Objawienia Bożej miłości" nakładem Wydawnictwa W drodze, 2007 (przyp. tłum.).

45 Tamże, cytat z Przedmowy, Brewster, MA: Paraclete Press, 2011, ix.

46 Rachel Feltman, "Stephen Hawking Announces $100 Million Hunt for Alien Life", Washington Post, 20 lipca, 2015, www.washingtonpost.com/news/speaking-of-science/wp/2015/07/20/stephen-hawking-announces-100-million-hunt-for-alien-life/?utm_term=.b9251f88ab60.

47 Charlie Cooper, "Stephen Hawking: There Is 'No Bigger Question' in Science than the Search for Extraterrestrial Life", Independent, 20 lipca, 2015, www.independent.co.uk/news/science/stephen-hawking-there-is-no-bigger-question-in-science-than-the-search-for-extraterrestrial-life-10402432.html (tłum. wł.).

48 John M. Gottman and Joan DeClaire, The Relationship Cure New York: Three Rivers Press, 2001, s. 4.

49 Tamże (tłum. wł.).

50 Tamże (tłum. wł.).

51 Tamże (tłum. wł.).

52 Cornelius Plantinga Jr., "Not the Way It's Supposed to Be: A Breviary of Sin", Grand Rapids, MI: Eerdmans, 1995), s. 11, (tłum. wł.).

53 Elizabeth Barrett Browning, "Aurora Leigh" (1856), in Aurora Leigh and Other Poems, New York: Penguin, 1995, s. 232, (tłum. wł.).

54 Książka ukazała się w Polsce pt. "Inteligencja emocjonalna" nakładem Wydawnictwa Media Rodzina, 1997 (przyp. tłum.).

55 Książka ukazała się w Polsce pt. "Solilokwia i inne dialogi o duszy" nakładem PWN, 2009 (przyp. tłum.).

56 John Calvin, "Institutes of the Christian Religion", ch. 1, sec. 3, Christian Classics Ethereal Library, www.ccel.org/ccel/calvin/institutes.iii.ii.html (tłum. wł.).

57 St. Bernard of Clairvaux, "Sermon 37: Knowledge and Ignorance of God and of Self" in Commentary on the Song of Songs, trans. Matthew Henry, Altenmünster, Germany: Jürgen Beck, s. 209 (tłum. wł.).

58 Joseph Butler, "Upon Self-Deceit" w: "The Works of the Right Reverend Father in God Joseph Butler", London: J. F. Dove, 1828, s. 103 (tłum. wł.).

59 Frederick Buechner, "Peculiar Treasures: A Biblical Who's Who", New York: HarperCollins, 1979, s. 128-130 (tłum. wł.).

60 Książka ukazała się w Polsce pt. "Cztery miłości" nakładem Wydawnictwa Pax, 1962 (przyp. tłum.).

61 Książka ukazała się w Polsce pt. "Notatki z Podziemia" nakładem Państwowego Instytutu Wydawniczego, 1964 (przyp. tłum.).

62 Daniel Richardson, "Social Psychology for Dummies", Chichester, West Sussex: John Wiley & Sons, 2014, s. 125.

63 Mark R. McMinn, "Why Sin Matters: The Surprising Relationship between Our Sin and God's Grace", Carol Stream, IL: Tyndale House, 2004, s. 70.

64 Dyskusja na temat uprzedzeń służących nam samym oraz na temat podstawowego błędu atrybucji pochodzi z książki McMinn, "Why Sin Matters", s. 69-75.

65 David Brooks, "The Road to Character", New York: Random House, 2015, s. 6 (tłum. wł.).

66 Tamże, s. 6-7.

67 Peter F. Drucker, "Managing Oneself", Boston: Harvard Business School, 2008, s. 4 (tłum. wł.).

68 Richard Rohr, "Breathing Under Water: Spirituality and the Twelve Steps", Cincinnati: St. Anthony Messenger Press, 2011, xxi (tłum. wł.).

69 Brené Brown, "Daring Greatly: How the Courage to Be Vulnerable Transforms the Way We Live, Love, Parent and Lead", 2012; repr. New York: Avery, 2015, s. 11.

70 Henri J. M. Nouwen, "In the Name of Jesus: Reflections on Christian Leadership", Chestnut Ridge, NY: Crossroad, 1989, s. 27-28 (tłum. wł.).

71 Książka ukazała się w Polsce pt. "Opowieści z Narnii: Podróż Wędrowca do Świtu", nakładem Media Rodzina, 1996 (przyp. tłum.).

72 Daniel Goleman, "Social Intelligence: The New Science of Human Relationships", New York: Bantam, 2006, s. 86 (tłum. wł.).

73 Anne Lamott, "Bird by Bird: Some Instructions on Writing and Life", New York: Anchor, 1994, s. 122 (tłum. wł.).

74 Emma M. Seppälä, "The Science behind the Joy of Sharing Joy", "Psychology Today", 15 lipca 2013, www.psychologytoday.com/blog/feeling-it/201307/the-science-behind-the-joy-sharing-joy.

75 Nicholas Wolterstorff, "Lament for a Son", Grand Rapids, MI: Eerdmans, 1987, s. 86 (tłum. wł.).

76 Mandy Oaklander, "The Science of Crying", "Time", 16 marca 2016. http://time.com/4254089/science-crying.

77 Robert Herrick, "Tears Are Tongues", w: "Hesperides, or Works Both Human and Divine", Londyn: George Routledge, 1887, s. 47 (tłum. wł.).

78 Ad Vingerhoets, "Why Only Humans Weep: Unravelling the Mysteries of Tears", Oxford: Oxford University Press, 2013 (tłum. wł.).

79 Ad Vingerhoets, Niels van de Ven, and Yvonne van der Velden, "The Social Impact of Emotional Tears" "Motivation and Emotion" 40 (2016), s. 455-463, www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC4882350.

80 Oaklander, "The Science of Crying".

81 Dinah Maria Mulock Craik, "A Life for a Life", Lipsk: Bernhard Tauchnitz, 1859, s. 270-271. Kursywa w tekście za oryginałem (tłum. wł.).

82 Paul Ekman, "Basic Emotions", w: Handbook of Cognition and Emotion, red. Tim Dagleish i Mick Power, Sussex, Wielka Brytania: John Wiley & Sons, 1999, s. 45-60. Zobacz też: Paul Ekman, "Emotions Revealed", Nowy Jork: Holt, 2004.

83 Paul Coleman, "The Complete Idiot's Guide to Intimacy", Nowy Jork: Alpha, 2005, s. 146-148, (tłum. wł.).

84 Zaczerpnięte z: Daniel Goleman, "Emotional Intelligence", Nowy Jork: Bantam, 1995, s. 124-126 (tłum. wł.). Książka ukazała się w języku polskim pt. "Inteligencja emocjonalna" nakładem wydawnictwa Media Rodzina (przyp. tłum.).

85 Lewis B. Smedes, "Caring and Commitment", New York: Harper and Row, 1988, s. 7 (tłum. wł.).

86 Więcej informacji na temat Centrum Sztuki Cyrkowej można znaleźć na: http://circuscenter.org.

87 Henri Nouwen, "Our Greatest Gift: A Meditation on Dying and Caring", first paperback edition, New York: HarperCollins, 1995, s. 63-64 (tłum. wł.).

88 Andy Stanley, "It's Only Physical" kazanie, North Point Community Church, Alpharetta, GA, 18 września, 2009, www.sermoncentral.com/sermons/its-only-physical-andy-stanley-sermon-on-sexuality

89 Robert J. Sternberg, "Triangular Theory of Love", www.robertjsternberg.com/love

90 Smedes, "Caring and Commitment", s. 11.

91 G. K. Chesterton, "A Defence of Rash Vows", 1992, w: "The Defendant", Mineola, NY: Dover, 2012, s. 9 (tłum. wł.).

92 Tamże, 13.

93 Z uwagi na to, że mówimy tutaj o Bogu, a prawda jest istotna, muszę zauważyć: Cortés nie spalił swoich okrętów, on je wysadził. Możliwe, że jeden pozostawił nienaruszony w celu przewiezienia skarbów z powrotem do Hiszpanii (oraz aby sprowadzić ze sobą kilku przywódców, gdyby cały plan legł w gruzach).

94 Zaadaptowano z: Aaron T. Beck, "Love Is Never Enough: How Couples Can Overcome Misunderstandings, Resolve Conflicts, and Solve Relationship Problems through Cognitive Therapy", New York: HarperPerennial, 1989, s. 217.

95 Urie Bronfenbrenner, cited in Anne B. Smith, "Understanding Children's Development", 4th ed., Wellington, NZ: Bridget Williams Books, 1998, s. 268 (tłum. wł.).

96 William Law, "A Serious Call to a Devout and Holy Life", 4th ed., London: W. Innis and R. Manby, 1739, s. 15. Kursywa zapożyczona z oryginału (tłum. wł.).

97 Cicero, from Laelius de Amicitia, 13.47, quoted in Aelred of Rievaulx, "Spiritual Friendship", book 2, trans. Lawrence C. Braceland, ed. Marsha L. Dutton, Collegeville, MN: Liturgical Press, 2010, s. 81 (tłum. wł.).

98 Samuel Taylor Coleridge, "Youth and Age".

99 Arystoteles zacytowany w: Kent Dunnington, "Addiction and Virtue: Beyond the Models of Disease and Choice", Downers Grove, IL: InterVarsity Press, 2011, s. 187.

100 Aelred of Rievaulx, "Spiritual Friendship", s. 103-105.

101 Książka ukazała się w Polsce pt. "Kondycja ludzka" nakładem Fundacji Aletheia, 2000 (przyp. tłum.).

102 Dallas Willard w rozmowie z autorem, Catalyst West Roadtrip 2010, Catalyst Podcast, episode 124, http://catalyst.libsyn.com/episode-124-dallas-willard-and-john-ortberg Ta część rozmowy zaczyna się w 33 minucie.

103 Zaadaptowane z: Dallas Willard, "The Great Omission: Reclaiming Jesus's Essential Teachings on Discipleship", New York: HarperOne, 2006, s. 151.

104 Chesterton, "A Defence of Rash Vows", s. 13 (tłum. wł.).

105 Zaczerpnięte z: Atul Gawande, "Being Mortal: Medicine and What Matters in the End", Nowy Jork: Metropolitan Books, 2014, s. 119.

106 Tamże, s. 122.

107 Zaadaptowano z: Atul Gawande, Being Mortal, s. 123.

108 Tamże, s. 21.

109 Tamże, s. 18.

110 Tamże, s. 127; zobacz też http://www.edenalt.org.

111 John Milton, "Paradise Lost", księga IV, wers 143 (tłum. wł.). Książka dostępna w Polsce pt. "Raj utracony" (przyp. tłum.).

112 "Great Wall of China", History.com, 2010, www.history.com/topics/great-wall-of-china.

113 Immanuel Kant, "Fundamental Principles of the Metaphysic of Morals", (1785), tłum. Thomas Kingsmill Abbott, Mineola, NY: Dover, 2005, s. 24. (tłum. wł.).

114 G. J. Mattey, "Notatki z kursu poświęconego ujęciu metafizyki moralności Kanta", University of California-Davis, wiosna 2002, http://hume.ucdavis.edu/mattey/phi001/grounding.html.

115 Wiersz "Naprawianie muru" autorstwa Roberta Frosta przytoczony z przekładu Leszka Elektorowicza https://malowane-wierszem.blogspot.com/2013/08/naprawianie-muru-robert-frost.html (przyp. tłum.).

116 Robert Frost, "Mending Wall", w:"North of Boston", New York: H. Holt, 1915, s. 11-12.

117 Brené Brown, Daring Greatly (2012; repr. Nowy Jork: Avery, 2015), s. 150 (tłum. wł.). Książka ukazała się po polsku nakładem wydawnictwa Laurum pt. "Z wielką odwagą".

118 Olivia B. Waxman, "Church Pastor Starts a 'Tip-Shaming' Website", Time, 11 marca 2014, http://time.com/18977/church-pastor-starts-a-tip-shaming-website.

119 Steve Corbett and Brian Fikkert, "When Helping Hurts: How to Alleviate Poverty without Hurting the Poor... and Yourself", Chicago: Moody, 2012, s. 127-128 (tłum. wł.).

120 Chodzi o krótki wpis w mediach społecznościowych, a nie powstrzymywanie się od spożywania posiłków (przyp. tłum.).

121 Yalda T. Uhls et al., "Five Days at Outdoor Education Camp without Screens Improves Preteen Skills with Nonverbal Emotion Cues", Computers in Human Behavior, 39, październik 2014, www.sciencedirect.com/science/article/pii/S0747563214003227.

122 Cytat za: Nicholas Kardaras, "Generation Z: Online and at Risk?", Scientific American, 1 września 2016, www.scientificamerican.com/article/generation-z-online-and-at-risk.

123 Larry Rosen, "Phantom Pocket Vibration Syndrome", Psychology Today, 7 maja 2013, www.psychologytoday.com/blog/rewired-the-psychology-technology/201305/phantom-pocket-vibration-syndrome.

124 Strona Brandie Johnson na Facebooku, 2 listopada 2015, cytat z: Angel Chang, "This Mom's 28 Tallies Beg Us to Put Down Our Phones", Strona Little Things, www.littlethings.com/parents-put-down-the-phone (tłum. wł.).

125 Sherry Turkle, "Connected, but Alone?", TED, napisy i transkrypcje, opublikowane: kwiecień 2012, www.ted.com/talks/sherry_turkle_alone_together/transcript?language=, począwszy od 12.41.

126 John M. Gottman and Nan Silver, "The Seven Principles for Making Marriage Work", 1999; wyd II. Nowy Jork: Harmony Books, 2015, s. 2. (tłum. wł.). Książka ukazała się po polsku nakładem Wydawnictwa Uniwersytetu Jagiellońskiego pt. "Siedem zasad udanego małżeństwa".

127 O ile nie zaznaczono inaczej, wykorzystanie tej metafory w odniesieniu do związku zaczerpnięto z: Gottman, "The Seven Principles for Making Marriage Work", s. 30-33.

128 D. P. Rakel et al., "Practitioner Empathy and the Duration of the Common Cold", Family Medicine 41, nr 7, Lipiec/Sierpień 2009, s. 494-501, www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/19582635.

129 Frederick Buechner, "Wishful Thinking: A Seeker's ABC", Nowy Jork: Harper and Row, 1973.

130 F. Murray, "Abraham jako Antonio Salieri", w: "Amadeusz" (1984), scenariusz: Peter Shaffer, www.youtube.com/watch?v=yencLfqOh5A (tłum. Piotr Zieliński, Warner Bros. Polska, 1990).

131 F. Murray, Abraham w "Amadeusz", www.youtube.com/watch?v=-2ulXbpKaTg (cytat zaczyna się o czasie: 1:00), (tłum. Piotr Zieliński, Warner Bros. Polska, 1990).

132 M. Scott Peck, "The Different Drum: Community Making and Peace", Nowy Jork: Touchstone, 1988, s. 88 (tłum. wł.).

133 Dla głębszej dyskusji na temat chaosu w relacjach można sięgnąć do: M. Scott Peck, "The Different Drum", s. 90-94.

134 Anne Lamott, "Bird by Bird: Some Instructions on Writing and Life", Nowy Jork: Anchor, 1995, s. 19.

135 Matthew Hutson, "People Prefer Electric Shocks to Being Alone with Their Thoughts" Atlantic, 3 lipca 2014, www.theatlantic.com/health/archive/2014/07/people-prefer-electric-shocks-to-being-alone-with-their- thoughts/373936.

136 Diagramy w tej sekcji zaczerpnięte z: Andy Crouch, "Strong and Weak: Embracing a Life of Love, Risk, and True Flourishing", Downers Grove, IL: InterVarsity Press, 2016, s. 13-14.

137 Crouch, "Strong and Weak", s. 35 (tłum. wł.).

138 Crouch, "Strong and Weak, s. 43-44. (tłum. wł.).

139 Trąbki to rodzaj spodni, w oryginale "trunks" - trąby to inna nazwa spodenek kąpielowych, a żart zawierał pytanie: "Dlaczego dwa słonie nie mogą razem pływać".

140 Crouch, s. 40 (tłum. wł.).

141 Wallace Stegner, "Crossing to Safety", Nowy Jork: Modern Library, 1987, s. 4 (tłum. wł.).

142 Walter Brueggemann, "Of the Same Flesh and Bone", "Catholic Biblical Quarterly" 32 ,1970, s. 533 (tłum. wł.).

143 Tamże, s. 534 (tłum. wł.).

144 Zaadaptowane z: Andy Crouch, "Strong and Weak", s. 95 (tłum. wł.).

145 Brené Brown, "Daring Greatly", 2012; wyd. II, Nowy Jork: Avery, 2015, s. 232 (książka dostępna po polsku pt. "Z wielką odwagą").

146 Brown, "Daring Greatly", 5-6 (książka dostępna po polsku pt. "Z wielką odwagą"; tłum. wł.).

147 Tamże, s. 6 (tłum. wł.).

148 Henry Cloud, rozmowa z autorem, maj 2016.

149 Madeleine L'Engle, "Walking on Water: Reflections on Faith and Art", Nowy Jork: North Point Press, 1995, s. 190, 193 (tłum. wł.).

150 Cytat z: Harold Holzer, "If I Had Another Face, Do You Think I'd Wear This One?", "American Heritage" 34, nr 2, Luty/Marzec 1983, www.americanheritage.com/content/%E2%80%9Cif-i-had-another-face-do-you-think-id-wear-one%E2%80%9D.

151 Wendy Farley, "The Wounding and Healing of Desire: Weaving Heaven and Earth", Louisville: Westminster John Knox Press, 2005, s. 151 (tłum. wł.).

152 Elizabeth O'Donnell Gandolfo, "The Power and Vulnerability of Love: A Theological Anthropology", Minneapolis: Fortress Press, 2015, s. 208 (tłum. wł.).

153 Por. Rdz 29,17. W tłumaczeniu użytym przez autora pada zwrot "słabe oczy", ale polskie tłumaczenia podają: "delikatne spojrzenie" (Przekład Ewangeliczny EIB 2016), "oczy bez blasku" (Biblia Lubelska 1998-2010), "smutne" (Biblia Paulistów), "chore" (Biblia Poznańska) czy "czułe" (Biblia Tysiąclecia V) - przyp. tłum.

154 R. Kent Hughes, "Genesis: Beginning and Blessing", Wheaton, IL: Crossway, 2004, s. 373-380.

155 Sarah Griffiths, "Babies Do Fake Cry: Infants Pretend to Be Distressed to Get Attention", Daily Mail, 16 stycznia 2014, http://www.dailymail.co.uk/sciencetech/article-2540677/Babies-DO-fake-cry-Infants-pretend-distressed-attention.html.

156 Kent Dunnington, "Addiction and Virtue: Beyond the Models of Disease and Choice" Downers Grove, IL: InterVarsity Press, 2011, s. 187 (tłum. wł.).

157 Gandolfo, "The Power and Vulnerability of Love", s. 229.

158 Książka ukazała się w Polsce pt. "Ciemność" nakładem Dowodów na Istnienie, 2016 (przyp. tłum.).

159 Książka ukazała się w Polsce pt. "Kształtuj swój charakter" nakładem Laurum, 2016 (przyp. tłum., tłum. wł.).

160 Tamże.

161 David Von Drehle, with Jay Newton-Small and Maya Rhodan, "How Do You Forgive a Murder?", "Time" 186, nr 21, 23 listopada 2015, http://time.com/time-magazine-charleston-shooting-cover-story (tłum. wł.).

162 Książka ukazała się w Polsce pt. "Rozwój umysłu. Jak stajemy się tym, kim jesteśmy" nakładem Wydawnictwa Uniwersytetu Jagiellońskiego, 2009 (przyp. tłum.).

163 Siegel, "Rozwój umysłu. Jak stajemy się tym, kim jesteśmy".

164 Deborah Tannen, "You Just Don't Understand: Women and Men in Conversation", New York: Quill, 2001, s. 49-73.

165 Brooks, "The Road to Character", s. 100 (tłum. wł.).

166 Lewis B. Smedes, "How Can It Be All Right When Everything Is All Wrong?", San Francisco: HarperSanFrancisco, 1992, s. 85.

167 Dan B. Allender, "Leading Character" in Bill Hybels, John Ortberg, and Dan B. Allender, "The Call to Lead: Following Jesus and Living Out Your Mission", Grand Rapids, MI: Zondervan, 2008, s. 70-77.

168 Nicholas Wolterstorff, "Lament for a Son", Grand Rapids, MI: Eerdmans, 1987, s. 90.

169 Ze Składu Apostolskiego, Christian Classics Ethereal Library, www.ccel.org/creeds/apostles.creed.html

170 Jeśli chciałbyś zobaczyć "terapię odrzucenia", przez którą przeszedł Jia Jiang, zajrzyj na poniższą stronę, aby obejrzeć jego "100 dni odrzucenia": http://rejectiontherapy.com/100-days-of-rejection-therapy.

171 Jia Jiang, "Rejection Proof: How I Beat Fear and Became Invincible through 100 Days of Rejection", New York: Harmony Books, 2015, s. 42-43.

172 Książka ukazała się w Polsce pt. "Dziękuję za informację zwrotną" nakładem Oficyny Wydawniczej Logos, 2017 (przyp. tłum.).

173 Lewis B. Smedes, "Shame and Grace: Healing the Shame We Don't Deserve", San Francisco: HarperSanFrancisco, 1993, s. 5.

174 Dallas Willard, "The Divine Conspiracy: Rediscovering Our Hidden Life in God", San Francisco: HarperSanFrancisco, 1998, s. 218.

175 Gershen Kaufman, "Shame: The Power of Caring", Rochester, VT: Schenkman Books, 1992, s. 12,30.

176 Niddah 4:1, in A History of the Mishnaic Law of Purities, ed. Jacob Nausner, part 15, Niddah commentary, Leiden, Netherlands: E. J. Brill, 1976, 63.

177 Ethan Kross et al., "Social Rejection Shares Somatosensory Representations with Physical Pain", Proceedings of the National Academy of Sciences USA 108, no. 15, 12 kwietnia 2011, www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC3076808.

178 Ephrem the Syrian (c. 306-373), cited in J. A. Findlay, The Fourth Gospel: An Expository Commentary, London: Epworth, 1956, 61 (tłum. wł.).

179 Quoted and adapted from Lewis B. Smedes, Shame and Grace, 105-7 (tłum. wł.).

180 William Betcher, "Intimate Play: Creating Romance in Everyday Life", New York: Viking, 1987, 2-3 (tłum. wł.).

181 John M. Gottman and Nan Silver, "The Seven Principles for Making Marriage Work", New York: Three Rivers Books, 1999, s. 23 (tłum. wł.).

182 Charlie W. Shedd, "Remember I Love You: Martha's Story", New York: HarperCollins, 1992, (tłum. wł.).

183 Książka ukazała się w Polsce pt. "Inteligencja emocjonalna" nakładem Wydawnictwa Media Rodzina, 1997 (przyp. tłum.).

184 Tamże.

185 Książka ukazała się w Polsce pt. "Istota małżeństwa" nakładem Wydawnictwa Szaron, 2018 (przyp. tłum., tłum. wł.).

186 Tamże.

187 Tamże.

188 Tamże.

189 Jeśli nie oglądałeś filmu "Życie biurowe" (napisany i wyreżyserowany przez Mike'a Judge, Twentieth Century Fox, 1999), zajrzyj pod poniższy link, aby zorientować się w fabule: http://mentalfloss.com/article/57338/what-tps-report.

190 Gottman and Silver, "The Seven Principles for Making Marriage Work", s. 27.

191 Shawn Achor, "The Happiness Advantage: The Seven Principles of Positive Psychology That Fuel Success and Performance at Work", New York: Crown, 2010, s. 92.

192 Joseph J. Ellis, "Founding Brothers: The Revolutionary Generation", New York: Vintage, 2002, s. 163 (tłum. wł.).

193 Tamże (tłum. wł.).

194 Lewis B. Smedes, Forgive and Forget: Healing the Hurts We Don't Deserve, New York: HarperCollins, 1984, s. 82 (tłum. wł.).

195 Również: Ps 18,12; 104,2; 1 Tm 6,16.

196 See Philip Yancey, "Disappointment with God: Three Questions No One Asks Aloud", Grand Rapids, MI: Zondervan, 1988.

197 Książka ukazała się w Polsce pt. "Zaskoczony radością" nakładem Wydawnictwa Esprit, 2010 (przyp. tłum., tłum. wł.).

198 Zaczerpnięte z: Patrick M. Morley, "The Man in the Mirror: Solving the 24 Problems Men Face", Grand Rapids, MI: Zondervan, 1997, s. 99-100.

199 Tamże, s. 100 (tłum. wł.).

200 Tamże (tłum. wł.).

201 Darren Hardy, "The Entrepreneur Roller Coaster", Dallas: Success, 2015, roz. 2, akapit 4 (tłum. wł.).

202 Tamże (tłum. wł.).

203 Józef Flawiusz, "Antiquities of the Jews", vol. XVII, roz. 6, akapit 5, tłum. William Whiston.

204 Zaczerpnięto z: Martin E. P. Seligman, "Authentic Happiness: Using the New Positive Psychology to Realize Your Potential for Lasting Fulfillment" Nowy Jork: Simon & Schuster, 2002, s. 49.

205 William Betcher, "Intimate Play: Creating Romance in Everyday Life", Nowy Jork: Viking, 1987, s. 219ff (tłum. wł.).

206 Tamże, s. 236.

207 Thomas Mallon, "Dear Cat, Dear Pig", sekcja książek "New York Timesa", 9 maja 1999, http://www.nytimes.com/books/99/05/09/reviews/990509.09mallont.html.

208 Betcher, "Intimate Play" (tłum. wł.).

209 C. S. Lewis, "The Four Loves", Nowy Jork: Harcourt, Brace, 1960, s. 35 (tłum. wł.). Książka ukazała się w Polsce nakładem wydawnictwa Media Rodzina pt. "Cztery miłości" w roku 2010 (przyp. tłum.).

210 Daniel James Brown, "The Boys in the Boat: Nine Americans and Their Epic Quest for Gold at the 1936 Berlin Olympics", Nowy Jork: Penguin, 2013, s. 161 (tłum. wł.).

211 Tamże, s. 353.

212 Tamże, strony początkowe.

213 Cornelius Plantinga Jr., "Not the Way It's Supposed to Be: A Breviary of Sin", Grand Rapids, MI: Eerdmans, 1995, s. 10.

214 Dallas Willard, "The Divine Conspiracy: Rediscovering Our Hidden Life in God", San Francisco: HarperSanFrancisco, 1998, s. 399 (tłum. wł.).

215 Sheldon Vanauken, "A Severe Mercy: A Story of Faith, Tragedy, and Triumph", Nowy Jork: Bantam, 1977, s. 134.

216 Jean Vanier, "Community and Growth", edycja poprawiona, Nowy Jork: Paulist Press, 1989, s. 31.

217 Liz Ryan, "Why Employee Happiness Is the Wrong Goal", "Forbes", 22 marca 2015, www.forbes.com/sites/lizryan/2015/03/22/why-employee-happiness-is-the-wrong-goal/#3aa39f2028c5.

218 Tamże.

219 Informacje zawarte w tym fragmencie zaadaptowano z: Ben Witherington III, "The Acts of the Apostles: A Socio-Rhetorical Commentary", Grand Rapids, MI: Eerdmans, 1998, s. 331-333.

220 Dziękuję słownikowi Merriam-Webster's 11th Collegiate Dictionary za wsparcie mnie definicją słowa obcować.

221 Barbara Williams-Skinner w rozmowie z autorem - 2016.

222 Ivory Toldson, wywiad z Michelem Martinem w: "Tell Me More", w stacji NPR, 23 kwietnia 2013, www.npr.org/2013/04/23/178601467/are-there-really-more-black-men-in-prison-than-college (stoi to w sprzeczności z rozpowszechnionym poglądem, jakoby chłopiec urodzony w afroamerykańskiej rodzinie był bardziej obciążony prawdopodobieństwem trafienia do więzienia niż na studia).

223 Philip Yancey, "What's So Amazing about Grace?", Grand Rapids, MI: Zondervan, 1996, s. 39.

224 "Brené Brown o empatii, YouTube, opublikowano 10 grudnia 2013, www.youtube.com/watch?v=1Evwgu369Jw.

225 Pauline Rose Clance oraz Suzanne Imes, The Imposter Phenomenon in High Achieving Women: Dynamics and Therapeutic Intervention" w: "Psychotherapy Theory, Research and Practice", nr 3 (jesień 1978), s. 15, www.paulineroseclance.com/pdf/ip_high_achieving_women.pdf.

226 Ta wersja eseju S?rena Kierkegaarda "The King and the Maiden" (Król i Służebnica) została zaczerpnięta z blogu Nicka Wattsa: "Reading Theology", 18 kwietnia 2011, www.readingtheology.com/?s=king+and+the+maiden (tłum. wł.). Pełny tekst można znaleźć w: S?ren Kierkegaard, "Parables of Kierkegaard", red. Thomas C. Oden, Princeton, NJ: Princeton University Press, 1978, s. 40-45.

227 Orygenes, "On First Principles", tłum. G. W. Butterworth, Notre Dame, IN:Ave Maria Press, 2013, s. 136-37.

228 Elizabeth O'Donnell Gandolfo, "The Power and Vulnerability of Love: A Theological Anthropology", Minneapolis: Fortress Press, 2015, s. 231 (tłum. wł.).

229 Książka należąca do kanonu klasycznej literatury dziecięcej ukazała się w Polsce nakładem wydawnictwa Pruszyński i S-ka (1996 i 2017) oraz Miasto Książek (2015), (tłum. wł).

230 Margery Williams, "The Velveteen Rabbit: Or How Toys Become Real", Garden City, NY: Doubleday, 1922, http://digital.library.upenn.edu/women/williams/rabbit/rabbit.html (tłum. wł.)..

231 Tamże.

232 Tamże.

233 Williams, "The Velveteen Rabbit", kursywa autora (tłum. wł.).

234 Tamże.

235 Shauna Niequist, Present over Perfect: Leaving Behind Frantic for a Simpler, More Soulful Way of Living, Grand Rapids, MI: Zondervan, 2016, s. 231 (tłum. wł.).

236 Dallas Willard, rozmowa z autorem.

237 Williams, "The Velveteen Rabbit", kursywa autora.

Informacje o książce

Tytuł oryginału: I'd Like You More If You Were More like Me

Autor: John Ortberg

Tłumaczenie: Justyn Czekański

Redakcja: Joanna Rączkowiak

Korekta: Marta Arent, Agnieszka Luberadzka

Skład i przygotowanie do druku: Marta Legierska

Projekt graficzny okładki: Marta Legierska

Polish Translation Copyright ? 2020

Wydawnictwo Szaron, ul. 3 Maja 49a, 43-450 Ustroń, tel.: 503 792 766 (503-SZA-RON), e-mail: wydawnictwo@szaron.pl / www.szaron.pl

Originally published in English in the U.S.A. under the title:

I'd Like You More If You Were More like Me, by John Ortberg

Copyright ? 2017 by John Ortberg

Polish edition ? 2020 by Wydawnictwo Szaron with permission of Tyndale House Publishers, Inc. All rights reserved

All rights reserved.

Książka ani żadna jej część nie może być przedrukowywana ani w jakikolwiek inny sposób reprodukowana czy powielana mechanicznie, fotooptycznie, zapisywana elektronicznie lub magnetycznie, ani odczytywana w środkach masowego przekazu bez pisemnej zgody wydawcy.

Cytaty biblijne pochodzą z:

EIB - Biblia, to jest Pismo Święte Starego i Nowego Przymierza - przekład Ewangelicznego Instytutu Biblijnego (dr Piotr Zaręba).

BP - Biblia Paulistów

BT - Biblia Tysiąclecia, wyd. V, Pallotinum, Poznań 2003

BW - Biblia Warszawska

BG - Biblia Gdańska

Wydanie I, 2020

ISBN 978-83-66494-50-3

Dystrybucja na terenie całego świata:

Księgarnia i hurtownia wysyłkowa Szaron

43-450 Ustroń, 3 Maja 49a, 

tel.: 503 792 766 (503-SZA-RON)

e-mail: wydawnictwo@szaron.pl / www.szaron.pl

Tę książkę z wdzięcznością i miłością dedykuję

Santiago (Jimmy'emu) Mellado, Nancy Beach, Dougowi Veenstra,

Fredowi Vojtsek, Dickowi Andersonowi

i niezastąpionemu dr Gilbertowi Bilezkianowi

Wprowadzenie

Stolik dla jednej osoby

Kiedy myślę o miłości, myślę o stole.

Wychowałem się w szwedzkiej rodzinie w Rockford w stanie Illinois, otoczony Szwedami. My, Szwedzi, nie należymy do najbardziej ekspresyjnych osób. Nie umiemy wyrażać siebie i nie jesteśmy wygadani. Czasem, gdy wracam do domu, a moja żona Nancy pyta, jak mi minął dzień, mówię jej: "Wybacz, wykorzystałem limit słów na dzisiaj. Nie powiem już nic więcej". Nancy nie może tego zrozumieć, bo ona nie ma takich ograniczeń. Nancy jest niewyczerpanym źródłem słów. Wodospadem Niagara pełnym słów.

Jedną z rzeczy, którą posiadają wszyscy Szwedzi, jest stół. Dla osób, wśród których dorastałem, zasiadanie przy stole było podstawowym językiem miłości. Kiedy ktoś został zraniony, zachorował, pobrał się, kupił samochód, przechodził kryzys, gdy komuś urodziło się dziecko albo ktoś komuś zmarł - właśnie to robiliśmy. W domu zawsze unosił się bogaty aromat kawy (nie pomarańczowego mocha frapuccino, normalnej kawy) i zbieraliśmy się dokoła stołu, żeby rozmawiać, śmiać się czy płakać - razem.

Jeśli się nad tym zastanowić, okaże się, że wiele chwil, które kształtują nasze życie, ma miejsce przy stole. Najbardziej wyraźne wspomnienia z mojego dzieciństwa miały miejsce przy szklanym prostokątnym stole, mieszczącym się w niewielkiej jadalni przy Brendanwood Terrace 227 w Rockford w stanie Illinois.

Gdy zamykam oczy, nadal to widzę: na końcu stołu siedzi mój tato. Na lewo od niego mój młodszy brat Barton. Ja to ten chłopak w okularach i z aparatem na zębach, a mama siedzi na rogu po mojej prawej.

Pamiętam, jak raz jedliśmy śniadanie, a mama trzymała kawałek tosta posmarowanego masłem orzechowym. To był ten moment, kiedy chleb był na tyle ciepły, że masło orzechowe mogło się na nim nieco rozpuścić. Mama właśnie podnosiła tosta do ust, kiedy ja szybkim ruchem popchnąłem kanapkę prosto w jej twarz. Nim zdążyliśmy się zorientować, wszyscy smarowaliśmy się masłem orzechowym i śmialiśmy się do łez.

Dobre czasy.

A czasem nie aż tak dobre.

Kilka lat temu mój przyjaciel - też pochodzący ze szwedzkiej rodziny - stracił swoją mamę. Jak tylko się o tym dowiedziałem, kilka godzin po jej śmierci zadzwoniłem do niego. Okazało się, że cała jego rodzina zebrała się w naleśnikarni - siedzieli przy stole, pijąc kawę. Natychmiast poczułem, jak w moim duchu odbija się to echem.

Znam tę rodzinę.

Przez lata było też wiele innych stołów.

Pamiętam pierwszy raz, kiedy usiadłem do stołu z rodziną Nancy. Wspomniała, że kupiła opony u dealera samochodowego, a ktoś przy stole natychmiast odpowiedział:

- W życiu bym nie kupił u dealera, kasują za opony jak za zboże. Ja kupuję na Shellu.

- Na Shellu? - wtrącił ktoś inny. - Kupujesz opony na stacji paliw? Nigdy bym tak nie zrobił, mają beznadziejne opony. Za darmo bym ich nie chciał. Ja kupuję goodyeary.

- Goodyeary? - podjął trzeci członek rodziny. - Ich obsługa klienta leży i kwiczy! Jeśli kupisz opony w dyskoncie oponiarskim, to za darmo wyważą ci koła raz na 6 tysięcy mil. Tak tylko mówię.

To trwało bez końca.

Potem zapytałem Nancy:

- O co ta kłótnia?

- Jaka kłótnia?

- Ta przy stole, o opony.

- To nie była kłótnia - powiedziała. - Próbowaliśmy sobie pomóc.

Serio? Przy tej niespotykanej okazji, jeślibym kupił opony, moja mama powiedziałaby coś w stylu: "Ach, synku, kupiłeś opony. Jesteśmy z ciebie dumni. Wychowujesz dzieci, starasz się, jak możesz, by nauczyć je, co dobre, a co złe, ale nie wiesz, jak się potoczy życie i takie chwile sprawiają, że wiesz, że wykonałeś dobrą robotę. Zróbmy sobie zdjęcie".

Różne stoły, różne style, różne zasady. Dla Nancy rozmowa przy stole zakłada brutalnie szczere przywiązanie do rzeczywistości - głęboką szczerość na temat trudności życia. Bez piedestałów i idealizowania. Kwiecisty język tylko ją drażni.

Pewnego razu byliśmy w restauracji w Menlo Park, gdzie mieszkamy. Śmialiśmy się z czegoś, kiedy nagle podeszła do nas kobieta i powiedziała:

- Chodzę do waszego Kościoła. Cudownie jest widzieć, w jaki sposób ze sobą rozmawiacie i cieszycie się nawzajem swoją obecnością. I ten sposób, w jaki na siebie patrzycie - musicie być naprawdę wspaniałym małżeństwem.

- Czasem jesteśmy - wystrzeliła Nancy. Ona zawsze pragnie przy stole prawdy, a ja nauczyłem się to doceniać i lubić. Zwykle.

Kiedy chodziliśmy ze sobą, przychodziliśmy czasem na obiad do Gladys - babci Nancy. Cała rodzina siadała przy starym mahoniowym stole przywiezionym do Kalifornii z Teksasu. Siedząc przy nim, czułem się częścią ich rodziny. Nancy kochała ten stół.

Kiedy się zaręczyliśmy, zapłaciłem Gladys dolara, żeby stół był zarezerwowany dla nas, kiedy jej już nie będzie. Napisałem nawet małą umowę, żeby móc dochodzić swoich roszczeń i przykleiłem ją pod spodem stołu, żeby zachłanna kuzynka Nancy nie mogła go sobie przywłaszczyć po śmierci Gladys. Kiedy zmarła, jej stół trafił do jadalni w naszym domu.

Kiedy przy stole są tylko dwie dorosłe osoby, wszystko wygląda elegancko i stylowo; inaczej wygląda stół, przy którym pojawia się małe dziecko - zamienia się on w absolutny bałagan. Oczywiście jest prosty sposób, żeby na stole panował porządek: nie wolno pozwolić nikomu przy nim siadać. Jednak czasem zabałaganiony stół tworzy wspomnienie, którego czysty nigdy by nie zapewnił. Kiedyś jedno z naszych dzieci wylało coś na stół zbyt wiele razy i już obmyślaliśmy karę, kiedy nasze dziecko wyciągnęło banknot, położyło go na stół i powiedziało: "Może pan Waszyngton pomoże ci zmienić zdanie?". Rzeczywiście pomógł.

Cała trójka naszych dzieci pojawiła się na świecie w niewielkich odstępach czasu i pamiętam, że pierwszy posiłek, podczas którego nic się nie rozlało, nikt nie płakał i nikt nie wypluwał jedzenia, był wielkim triumfem. Nasze najmłodsze dziecko miało wówczas dwadzieścia jeden lat, ale to i tak był wielki dzień dla naszej rodziny.

Inna sprawa w kwestii stołów - przynajmniej w mojej rodzinie - była taka, że każdy miał swoje miejsce. Moje miejsce jest naprzeciw Nancy i na ukos od mojej córki Laury. Nawet po wyprowadzce dzieci, gdy wracały w odwiedziny, zajmowały swoje własne miejsca. Laura po jednej stronie, Johnny i Mallory po drugiej; mąż Laury, Zack, obok niej. Nikt nad tym nie głosował. Nie było żadnego schematu, według którego przypisano nam te miejsca. Jest po prostu coś głęboko zakorzenionego w naszej ludzkiej duszy, co podpowiada: "Muszę mieć swoje miejsce przy tym stole". Wiem, że w moim przypadku to prawda i pragnę, żeby każdy w mojej rodzinie miał tu swoje krzesło. I cieszę się, kiedy one nie stoją puste.

Posiadanie miejsca przy stole oznacza, że jest miejsce, do którego przynależymy. Mamy tożsamość. Jesteśmy czyimś rodzeństwem, rodzicem, małżonkiem. Jesteśmy.

Dla mnie stół to przypomnienie, że to, co naprawdę liczy się w życiu, to relacje. Jesteśmy zaprogramowani, by emocjonalnie łączyć się z innymi. Chcemy być znani. Pragniemy, by ktoś nas kochał. Chcemy być akceptowani przez kogoś, kto jest świadomy naszych talentów i darów, ale także naszych wad i słabości, ale pomimo tego pragnie z nami być. W dwóch słowach: pragniemy intymności.

Na małym biurku w moim gabinecie mam przyklejoną kartkę z cytatem z Nędzników, powieści Victora Hugo.

To też surdut mój i ja żyjemy w przykładnej zgodzie. Przystał do wszystkich mych fałdów, w niczem mi nie zawadza, leży jak ulany na moich garbach i uprzejmie nagina się do wszystkich mych poruszeń, czuję go tyle tylko, że mi w nim ciepło. Stare surduty to jak starzy przyjaciele1.

Na odwrocie kartki długopisem napisane są cztery słowa: Jesteś jak mój surdut. Moja żona podpisała się poniżej. To właśnie intymność.

Możesz sobie teraz myśleć: Nancy musi być wspaniałą żoną.

To prawda.

Jest nią czasem.

ZE STRACHU PRZED INTYMNOŚCIĄ

Choć jej pragniemy, intymność jest dla wielu osób przerażającym konceptem. Kiedy wspominałem niektórym ludziom, że piszę książkę na temat intymności, niektórzy zauważalnie się spinali. Niektórzy czerwienili. Nancy się śmiała.

Czasem zastanawiam się, dlaczego ludzie tak mocno reagują. Dlaczego tak bardzo boimy się intymności?

Po pierwsze, sądzę, że boimy się zranień. Intymność oznacza, że dajemy się komuś poznać - jak Nancy zna mnie, na przykład. Ona zna moje słabości i moje silne strony, moje nadzieje i obawy. Może wykorzystać tę wiedzę, by zacieśnić ze mną relację, albo może mnie zawstydzić, zranić albo zdradzić.

Boimy się intymności także dlatego, że może nas narazić na rozczarowanie. Jeśli ty i ja nie jesteśmy szczególnie blisko, nie będę zdruzgotany faktem, że nie spełnisz moich oczekiwań, bo istnieje prawdopodobieństwo, że nie spodziewałem się po tobie zbyt wiele. Jednak jeśli pragnę bliskości z tobą, jeśli polegam na naszej przyjaźni i potrzebuję miłości, odrzucenie czy opuszczenie z twojej strony zraniłoby mnie dogłębnie. Czułbym się jak głupiec, że ci zaufałem - jak Charlie Brown leżący plackiem na plecach, bo po raz kolejny uwierzył, że Lucy tym razem przytrzyma piłkę, gdy on zamierzy się, by ją kopnąć2. Intymność może też sprawić, że będziemy wyglądali na potrzebujących lub - co gorsza - ujawni nasz niedostatek. Mówiąc ogólnie, nie wyglądamy na potrzebujących. Lubimy myśleć o sobie, że jesteśmy silni. (Jak na ironię, wybór podążania za intymnością, czyli decyzja o odsłonięciu naszych słabości i potrzeb, wymaga ogromnej siły).

Wielu z nas obawia się intymności, bo uważamy, że na nią nie zasługujemy. Boimy się, że nasze braki i wady będą musiały się wynurzyć i jeszcze bardziej boleśnie będziemy odczuwali utratę intymności, niż gdybyśmy jej w ogóle nie doświadczyli. Za każdym razem, kiedy kogoś wpuszczamy do naszego wnętrza, ryzykujemy odrzucenie lub ból. Zwykliśmy więc tego unikać.

Jak na ironię, jednak w głębi pragniemy intymności. Chcemy być kochani, lubieni, chwaleni, chcemy mieć kogoś, kto nas zaakceptuje bez względu na wszystko. Pragniemy przeżywać wspaniałe przyjaźnie. Chcemy mieć do kogo się zwrócić, gdy przyjdzie kryzys. Chcemy mieć kogoś godnego zaufania, komu możemy zdradzić nasze tajemnice. Nie tylko pragniemy intymności - zostaliśmy do niej stworzeni.

Czy jesteś mężczyzną, czy kobietą; duszą towarzystwa, czy podpierasz ściany; czy myślisz analitycznie, czy kierujesz się uczuciami, czy przynależysz do kategorii nieznanej naukom humanistycznym - zostałeś stworzony do relacji. Do więzi. Zostałeś stworzony do intymności.

Widzimy to za każdym razem, kiedy na świecie pojawia się dziecko i po raz pierwszy patrzy swojej mamie w oczy. Jakimś cudem przylega do piersi i zaczyna ją ssać. Moja żona nigdy nie była jedną z tych kobiet, które zachwycają się noworodkami, ale kiedy trzymała nasze pierwsze dziecko na rękach, wyznała łamiącym się głosem: "Zabiłabym za to dziecko".

Zatroskany o jej instynkt macierzyński, zapytałem: "Masz na myśli, że byś za nie umarła?".

"Coś ty, zwariowałeś? Wtedy bym nie żyła i kto by się nią zajął. Zabiłabym za nią".

Intymność ma w sobie gwałtowność, której zdystansowanie nigdy nie zrozumie. Wewnątrz każdego z nas istnieje głód akceptacji i sięga on głębiej niż jakikolwiek inny głód.

Widzimy to, kiedy para zakochanych nie może oderwać od siebie wzroku. Widzimy to, kiedy małżeństwo, które przetrwa próbę czasu, na starość spaceruje, trzymając się za ręce. Widzimy to w dzieciach, które jaśniejąc nowo nabytą wiedzą, przychodzą, by wyszeptać nam na ucho swój sekret. Widzimy to w Biblii, gdy Bóg, patrząc na Adama, mówi: "Nie jest dobrze, by człowiek był sam" (Rdz 2,18 BP), po czym przystępuje do stworzenia partnerki właściwej dla mężczyzny.

Kiedy doświadczamy intymności, możemy stawić czoła wszystkim przeciwnościom. Bez niej nawet nasze największe osiągnięcia bledną. Jaka jest radość z sukcesu, jeśli nie mamy kogoś ukochanego, kto podzieli ją z nami? Dlatego pogoń za intymnością jest największym i najważniejszym dążeniem, jakie istnieje.

Zgoda - dla większości z nas dążenie do intymności nie jest tak proste, jak wzbogacenie diety o błonnik. Nie można tego zrobić, nie myśląc o tym. Musimy nad tym pracować. Jednak jedno jest pewne - warto o nią zabiegać, bo głęboko w sercu czujemy, że bliskość z innym człowiekiem liczy się jak nic innego na świecie. A bliskość z Bogiem? To wprowadza nas na zupełnie nowy poziom.

Być może myślisz o posiadaniu "intymnej relacji z Bogiem" raczej jak o jeszcze jednym obowiązku w twoim i tak przytłaczającym już życiu. Ostatecznie intymność z osobami z krwi i kości jest wystarczająco trudna. Jak możemy mieć nadzieję na intymną relację z kimś, kogo nie widać? Z duchową istotą?

A co, gdybym powiedział ci, że Bóg nie tylko stworzył cię do intymności, ale sam od początku zabiegał o posiadanie z tobą intymnej relacji?

Wkrótce po tym, jak zdecydował, że nie jest dobrze, aby człowiek był sam, czytamy o tym, jak Bóg przechadzał się po ogrodzie, poszukując Adama i Ewy. Byli Jego stworzeniem, cieszył się ich towarzystwem i pragnął spędzać z nimi czas. Lecz oni się ukrywali. W końcu zawołał: "Gdzie jesteście?" (por. Rdz 3,8-9).

Niestety wąż przekonał Ewę do zjedzenia z drzewa poznania dobra i zła, a ona zaproponowała ten owoc Adamowi. Ich relacja z Bogiem uległa zmianie - więzi intymności zostały zerwane. Pierwszy raz w życiu zdali sobie sprawę z tego, że są nadzy. Poczuli się zawstydzeni i zakłopotani. Pierwszy raz poczuli też lęk przed byciem dostrzeżonym i poznanym przez Boga. Dlatego się ukryli.

A oto interesująca część historii - Bóg pozwala im się ukryć, ponieważ intymność nie może być wymuszona. Bóg nie pragnie ślepego poddania, On pragnie połączenia. Intymność szanuje dystans, choć się z niego nie cieszy. Podobnie jak Bóg w ogrodzie, intymność nawołuje: "Gdzie jesteś?". A Bóg w swoim pragnieniu intymności nigdy nie przestał zadawać tego pytania.

Bóg pragnie mieć ciebie i mnie przy swoim stole. "Oto stoję u drzwi! Pukam. Jeśli ktoś usłyszy mój głos i otworzy drzwi, wstąpię do niego i będę z nim ucztował, a on ze mną" (Ap 3,20; EIB). Podzielimy się posiłkiem, jak przyjaciele.

Jan, bliski przyjaciel Jezusa, był już bardzo starym człowiekiem, kiedy zapisał te słowa. Z pewnością mógł sobie przypomnieć tysiące posiłków, które spożyli z Jezusem. Pisząc to, posłużył się obrazem zasiadania z Nim przy stole, by opisać doświadczenie dostępne dla ciebie i dla mnie. Kiedy myślę o miłości, o intymności - myślę o stole, podobnie jak Jezus.

To, że zostaliśmy zaproszeni do intymnej relacji z Bogiem, stanowi tajemnicę - nie ma wątpliwości. Ale jak to działa? Czy to możliwe, że Bóg mówił do nas cały czas, a my cały czas słyszeliśmy szept, ale nie byliśmy świadomi, że to On? Czy możliwe jest, byśmy przybliżyli się do Boga nieświadomie? Uważam, że tak. Tak naprawdę uważam, że On wykorzystuje nasze relacje z innymi ludźmi, by nauczyć, jak kochać Jego. Im bardziej zabiegamy o intymność w naszych relacjach z innymi, tym lepiej rozumiemy niewiarygodnie odważną Bożą miłość.

Mówiąc to, wyprzedzam nieco bieg wydarzeń. Więc na chwilę zwolnijmy i porozmawiajmy o tym, czego nauczyłem się na temat intymności podczas mojego miesiąca miodowego.