- Dokąd jedziemy, Mamrotku? - spytał zaniepokojony skrzat Dziamdziorek.
- Przed siebie, jak zwykle przed siebie - odparł jego starszy brat, Mamrotek, nadgryzając kolejną kanapkę.
Za oknami migały łodygi kwiatów i ziół, wonne powietrze owiewało policzki, a kolejka pędziła wzdłuż drogi wysadzanej rozkwitającymi lipami.
- Mieliśmy nie ruszać się z naszego domu - rzekł niezadowolony Dziamdziorek.
- Ach, co tam! - Mamrotek machnął dłonią umazaną miodem. - Byle dalej!... Trzeba poznawać świat.
- W taki upał - Dziamdziorek otarł pot z czoła - nic mi się nie chce.
- Nie marudź, Dziamdziorku - obruszył się Mamrotek. - Aż się prosi, żeby w piękny, lipcowy dzień wyruszyć na...
- Jeśli chodzi o wyruszanie na...
- Dziamdziorku, widzisz to, co ja? - przerwał mu brat skrzat.
- Jeśli to można nazwać widzeniem - odparł bez namysłu Dziamdziorek i wpatrzył się w krajobraz za oknem. Po czym przetarł oczy ze zdumienia i spytał cicho: - Albo... przywidzeniem?
- Tam coś jest - rzekł z przekonaniem Mamrotek.
- Mamrotku, czy to możliwe?
- Jakby się unosiło...
- Wszystko przez ten upał, braciszku...
- Faluje w naszą stronę - zaniepokoił się Mamrotek.
- Białe, powiewne... - zastanawiał się Dziamdziorek. - Panna młoda zgubiła welon na łące.
- Jakby jakaś postać...
- Zawoalowana - Dziamdziorek włożył palec do ust. - Wiesz co, braciszku?...
- Wzlatuje i opada, wzlatuje i opada - powtarzał jego starszy brat, podskakując z wrażenia.
- Pewnie jakaś... bratnia dusza? - kombinował Dziamdziorek, nie wyjmując palca z ust.
- Dusza? Co ty pleciesz! - wołał rozgorączkowany Mamrotek. - W samo południe?! To może być tylko duch.
Wysoka postać w powiewnej, białej sukni polatywała obok pędzącego pociągu. Jej twarz nakrywała biała woalka, spod której wymykały się długie, białe włosy. Woalkę przytrzymywał na głowie wianek z białych róż.
- Zaraz welon wkręci się w koła kolejki - zauważył rzeczowo Dziamdziorek.
- Duch jest coraz bliżej! - wołał Mamrotek, nie przestając podskakiwać.
- Wszystko przez ten upał, braciszku. Uspokój się...
- Nie mogę! - krzyknął Mamrotek. - Duch jest tuż-tuż!
- A jeśli to tylko - rozmyślał Dziamdziorek - ta... jak jej tam... fatamorgana?
Trzask wylatującego z torów pociągu, przerwał jego domysły. Kolejka stoczyła się do rowu i spłoszyła pszczoły, które z głośnym brzęczeniem uniosły się nad pole koniczyny.
- Wyciągnę was! - usłyszeli srebrzyście brzmiący głos i dwie blade dłonie pomogły skrzatom wydostać się z przewróconego wagonika.
To niestety koniec bezpłatnego fragmentu. Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki.