2
Wiosna 1937
Następnego ranka Nils czekał już w lobby, kiedy Kitty zeszła na dół. Zatrzymała się, a na jej twarzy pojawił się uśmiech. Brat posturą przypominał wikinga i nawet kiedy mówił łagodnie, jak w tej chwili, każdy w promieniu trzydziestu metrów go słyszał.
Podeszła do niego od tyłu na palcach. Kiedy znalazła się dość blisko, podniosła ręce i zakryła mu oczy dłońmi.
- Zgadnij kto to!
Jej brat wyswobodził się i porwał ją w niedźwiedzi uścisk. Był ponad dziesięć centymetrów wyższy od niej i miał szerokie ramiona. Jego ciemnoblond włosy były zaczesane do tyłu, ukazując wysokie czoło.
- Kitty! - zagrzmiał. Musiała się zaśmiać. W porównaniu z drobnym, powściągliwym i mówiącym cicho personelem hotelowym, jej brat wyglądał w lobby jak ogromny posąg z Wyspy Wielkanocnej.
- Dobrze cię widzieć - powiedziała. - Dziękuję za pomoc w ucieczce.
- Rose jest trochę zazdrosna - odparł Nils. - Mówi, że odesłanie jej z powrotem do Bostonu z Berlina, żeby w samotności urodziła dziecko, to podstawa do rozwodu.
- Rozmawiałam z Rose dzień przed wyjazdem. Nic jej nie będzie.
- Chcesz powiedzieć, że nic mi się nie stanie.
- Szczęśliwa żona to szczęśliwe życie! - Kitty się zaśmiała.
- Tak czy inaczej, cieszy się z wyjazdu z Berlina. To tylko dwa miesiące, a potem będzie mogła zacząć pakować się do Tokio. - Przytrzymał Kitty na wyciągnięcie ręki i przyjrzał jej się uważnie. - Wiem, że wolisz późne śniadania. Jesteś już głodna, czy chcesz najpierw pójść na spacer i wszystko mi opowiedzieć?
- Spacer - powiedziała Kitty. - Nadal odczuwam zmęczenie podróżą.
Nils poprowadził ją w stronę wyjścia.
- Więc, zamierzasz powiedzieć mi, dlaczego tak naprawdę zaprosiłeś mnie do Japonii? - zapytała.
- To znaczy poza wyciągnięciem cię poza zasięg furii maman?
Złapała go pod rękę i starała się dorównać jego długim krokom. Minęli długą, prostokątną fontannę i zatrzymali się przy krawężniku.
- Kochany, od kiedy w ogóle interesujesz się moimi kłótniami z Claudette?
Nils udał oburzenie i podniósł kapelusz, żeby zatrzymać pędzące samochody. Przeszli przez ulicę i skierowali się w stronę Ogrodów Pałacu Cesarskiego.
- Wiesz, że zawsze stoję po twojej stronie.
- Opuściłeś dom, kiedy miałam dwanaście lat - zadrwiła Kitty. - Wtedy nawet jeszcze nie było tak źle.
- Skakałyście sobie do oczu od dnia twoich narodzin. Maman chciała idealnej, małej, francuskiej laleczki, a dostała swawolnego ducha swojego męża w ciele prawdziwej chłopczycy. Mogłabyś przebić większość kumpli ojca w paleniu, piciu i strzelaniu.
- Przestań w tej chwili. Jestem całkowicie kobieca.
Nils przyjrzał jej się z rozbawieniem, ale Kitty zauważyła też jego aprobatę.
- Teraz tak. Pogoniłaś dwóch narzeczonych i zerwałaś z nimi zaledwie kilka godzin przed pójściem do ołtarza. Rzeczywiście zadziorna z ciebie kocica!
- Nie wyolbrzymiaj, bo będziesz dokładnie taki jak Claudette. Do ślubu z Toddem Hallem były jeszcze dwa tygodnie. A z Hankiem cztery miesiące. Żadne tam godziny.
Śmiejąc się, Nils poprowadził ją przez bramy ogrodu. Turyści i mieszkańcy spacerowali swobodnie pod kwitnącymi drzewami śliw i wiśni. Kitty rozejrzała się wokoło, podziwiając najróżniejsze parasole, jasne lampiony zwisające z drzew i kolorowe łódki sunące wzdłuż fosy. Gdzieś z ogrodu dobiegała muzyka i dało się wyczuć zapach smażonej ryby oraz ryżu jaśminowego. Słońce przebiło się przez rzadkie chmury, tworząc na alejkach teatry cieni.
Kitty skręciła w stronę straganów kupieckich stojących wzdłuż jednej ze ścieżek. Sprzedawali tam wszystko, od pocztówek po wędzone ryby, ozdóbki z japońską kaligrafią, słodkie czerwone fasolki i marynowane pąki kwiatów.
Nils nadal nie porzucił tematu Claudette.
- Nasza matka nie jest taka zła, Kitty. Walczyła zaciekle, żeby uzyskać tę profesurę na uniwersytecie. Jest kobietą. Jest Francuzką. Poza tym jest drobniutka i specjalizuje się w japońskich gobelinach. Trzeba mieć naprawdę ogromną pasję do czegoś, żeby przekonać zarząd uniwersytetu do wyboru ciebie. A ty jesteś bardzo pamiętliwa, nadal nazywając ją Claudette po tych wszystkich latach.
Kitty posłała mu całusa.
- Wiesz, że ją kocham. To po prostu kwestia relacji matki z córką. I nazywam ją tak tylko za jej plecami.
Nils szturchnął ją z wdzięcznością i zarzucił rękę na jej ramiona. Zatrzymali się przy kolejnym stoisku i Kitty zamówiła miseczkę r?men; wytrawny zapach był zbyt bogaty, by można mu się oprzeć. Odwróciła się, by zapytać Nilsa, czy też chciałby zamówić, ale on oddalił się do najbliższego pomostu i oparł o barierkę, zamyślony. Zapłaciła za swoje jedzenie i podeszła do niego. Odepchnął się i uśmiechnął, kiedy złapała porcję makaronu pałeczkami i podała mu do ust.
- Wszystko z tobą w porządku? Z tobą i Rose? - zapytała Kitty.
Zabrał jej miskę i szybko pochłonął jeszcze dwie porcje, makaronu zanim zdołała odzyskać swoje śniadanie.
- Chodzi ci o dziecko? Rose jest Irlandką z Bostonu, twardą jak skała. Opiekuje się nią sześć sióstr i dobrze wiem, że mnie tam nie chcą.
- Czy cieszy się z późniejszego przyjazdu do Tokio?
- Wyszła za dyplomatę. Wie, czego się spodziewać.
- Właśnie w tym problem, co? - powiedziała Kitty cicho. - Bierzesz ślub i... - Wypiła bulion.
- Wygląda na to, że nie żałujesz zerwania z kongresmenem Hallem.
Kitty przewróciła oczami.
- Kiedy tylko wykończył swój dom, miałam być kolejnym meblem do postawienia w jego wnętrzu.
Nils skrzywił się i znowu spojrzał na fosę.
- Nie wiedziałby co zrobić z tętniącym energią geniuszem, skrytym pod tą płytką fasadą.
Kitty wzdrygnęła się, ale uśmiech Nilsa był łagodny.
- Rodzice są sfrustrowani, bo nie rozumieją, czego chcesz, Kit. A czego właściwie chcesz?
- Chcę robić to, co ty - powiedziała, wskazując pałeczkami. Przypomniała sobie, że to przynosiło pecha, więc zanurzyła je z powrotem w misce, zanim zrobiła z siebie widowisko.
- Uważaj, czego sobie życzysz - ostrzegł Nils.
- Nie chcę uważać - spierała się. - Chcę robić coś, co ma znaczenie. Po tym wszystkim, co widziałam i czego doświadczyłam w ostatnich latach, chcę dopilnować, aby Stany Zjednoczone przyjęły bardziej humanitarną politykę imigracyjną. Chcę być urzędniczką służb dyplomatycznych.
Nils skinął głową i czule pogłaskał ją po głowie, zanim zdążyła się uchylić.
- Moja siostra, mając całe dwadzieścia cztery lata, chce odcisnąć swój znak na świecie.
Kitty spojrzała na niego nieco żałośnie.
Podniósł pustą miskę i odniósł ją na stragan, a potem poprowadził Kitty przez fosę.
- Podejrzewałem to wszystko. To jeden z powodów, dla których po ciebie posłałem.
- Posłałeś po mnie? - Kitty się zaśmiała. - Do usług, sir!
Ale Nils był teraz bardzo poważny.
- Napięta sytuacja pomiędzy Mandżurią i Cesarstwem Wielkiej Japonii sprawiła, że nasz urząd jest w stanie pełnej gotowości. Wszyscy w Departamencie Stanu są skupieni na sprawach, które rozwijają się w Europie. Zwłaszcza w Niemczech i we Włoszech. W Hiszpanii. Ale to Japonia naprawdę powinna zajmować naszą uwagę, głównie dlatego, że według mnie Hitler bierze z niej przykład.
- Zastanawiałam się, co się dzieje. Wczoraj wieczorem poszłam do baru, żeby poszukać gazety, ale moją uwagę przyciągnęła grupka plotkujących dyplomatów z różnych krajów. - Po drugim drinku z ginem zapomniała, że poszukiwała informacji.
Nils posłał jej porozumiewawcze spojrzenie, ale pozostał poważny.
- Uważamy, że Japonia zamierza najechać Chiny. Nie wiemy kiedy, nikt nie wie. Ale zapewne wkrótce.
- Intrygujące... - Kitty przypomniała sobie, co jej sąsiad podczas lotu powiedział o demonstracji siły.
Nils przyjrzał się jej.
- Prawie skończyłaś swoje szkolenie dla służb dyplomatycznych. Mógłbym znaleźć ci pracę tutaj, jeśli podoba ci się Tokio. Rozejrzyj się. Może dobrze ci zrobi, jeśli między tobą a rodzicami znajdzie się, no wiesz, większy zbiornik wodny.
Ten pomysł ją podekscytował.
- Byłabym urzędniczką?
- Spokojnie, Kit. Na początku sekretarką. Poza tym to Japonia. Ale są ponowne przydziały w...
Nils nagle spojrzał ponad jej ramieniem, wystraszony. Kitty odwróciła się, żeby sprawdzić, o co chodziło. Ale to nie było coś, tylko ktoś. Mężczyzna - czarujący, to słowo od razu przyszło jej do głowy - z czupryną jasnobrązowych włosów i głębokimi dołeczkami w policzkach, zmierzał w ich stronę. Miał na sobie jasną, wełnianą marynarkę i białą koszulę; jedno i drugie wyglądało zdecydowanie europejsko. Wyciągnął rękę z olśniewającym uśmiechem, jakby w jego głowie przewijały się szczęśliwe wspomnienia.
- Nils Larsson. Nikt nie mógłby cię pomylić, prawda? - Nieznajomy ścisnął dłoń Nilsa. - Chyba usłyszałem cię, jeszcze zanim zobaczyłem.
Jej brat się zająknął.
- Edgar Ragatz. Mój Boże, chłopie. Kopę lat, stary druhu.
Kitty wybuchnęła śmiechem.
- Stary druhu? Niech zgadnę, poznaliście się w Oksfordzie. Zawsze wiem, kiedy tylko Nils zaczyna używać tego brytyjskiego akcentu. "Panu również życzę dobrego dnia, gubernatorze!". Ale twój? - Zerknęła na przystojnego nieznajomego. - Nie jest brytyjski.
Wzrok mężczyzny spoczął na Kitty. Niebieskozielone oczy, bardziej niebieskie. Teraz zielone. Kitty musiała się wyprostować. Miała wrażenie, jakby biegła i nagle uderzyła prosto w ścianę. Jego uśmiech zbladł i wyczuła, jak jego myśli przeskoczyły z Nilsa na nią. Wtedy jego dłoń znalazła się w jej i pochylił się nad nią.
- Doktor Edgar Ragatz, z Wiednia. Przykro mi, że nie udało mi się dotrzeć na wasz ślub. Byłem w...
- Ha! - zagrzmiał Nils. - To nie Rose. To moja siostra, Gertrude.
Przerażona Kitty posłała Nilsowi spojrzenie, które powinno unicestwić jej przypominającego wikinga brata, ale Nils tylko zmarszczył twarz.
- No co? - powiedział. - To przecież twoje imię, prawda?
- Kitty - rzuciła zjadliwie w stronę Nilsa. - Po prostu Kitty.
Nigdy nie przedstawiał jej imieniem nadanym przy chrzcie, ale doktor Ragatz otrząsnął się ze swojego faux pas i teraz zbliżył jej dłoń do swoich ust.
- Cała przyjemność po mojej stronie, panno Kitty. - Wpatrywał się w jej knykcie, nim podniósł wzrok z zachwycającym uśmiechem.
Tym razem Kitty była pewna, że już nigdy nie będzie w stanie oddychać. Jego spojrzenie było bezpośrednie, intensywne i, ku jej zachwytowi, rozpoznała w nim figlarność. Dowcip wśród warstw głębokiej inteligencji. I to wielu warstw.
- Co tu robisz, Edgarze? - zapytał go Nils. - To znaczy w Tokio. Oczywiście poza otwartym czarowaniem mojej siostry.
Wzrok Edgara znowu delikatnie zatańczył na postaci Kitty. Poczuła żar wstępujący na jej twarz, spuściła wzrok i zawinęła pasek swojego płaszcza na palcu.
- Jestem tu z delegacją Departamentu Handlu Zagranicznego. Właśnie u nich wylądowałem po Oksfordzie.
Nils zarechotał.
- Wiedziałem, że pójdziesz na całego. - Odwrócił się do Kitty. - Ten oto mężczyzna był w Oxfordzie w każdym klubie i zrzeszeniu zawsze jako lider.
- Tylko wtedy, kiedy ty nim nie byłeś - odparł Ragatz. - Jestem tu w interesach przez dwa lub trzy dni, zanim mój wujek będzie musiał lecieć z powrotem. - Ponownie to spojrzenie w stronę Kitty, zanim skupił pełną uwagę na Nilsie. - A ty? Nadal wozisz listy dyplomatyczne przez granice?
Nils potrząsnął głową.
- Awansowałem. Jestem sekretarzem głównego konsula.
- Gratulacje! - wykrzyknął Edgar. Poklepał Nilsa po plecach, zanim znowu uśmiechnął się do Kitty. - Więc zapewne będziesz na balu dziś wieczorem. W Imperial? Oboje będziecie?
Nils przytaknął.
- Owszem. Prawda, Kitty?
Kitty oderwała wzrok od długiej, pełnej gracji szyi, idealnych dołeczków i tych oczu. Jego głos był gładki jak jedwab, a akcent nawet bardziej apetyczny niż u paryżan.
- Tak, idę. Zabrałam suknię i wszystkie dodatki.
- Wspaniale - powiedział Edgar, rozkładając lekko ramiona. - Nie mogę się doczekać naszego następnego spotkania.
Równie dobrze mógł być z nią w tym ogrodzie sam na sam. Kitty nigdy nie słyszała niczego bardziej intymnego. Czuła się fizycznie rozdarta, kiedy się rozdzielili.
Starając się zachować swobodną postawę, gdy szli z Nilsem dalej, Kitty zapytała:
- Skąd go znasz?
- Dobrze zgadłaś. Z Oksfordu. Studiował prawo międzynarodowe i ekonomiczne w Wiedniu i postanowił spróbować czegoś innego dla odmiany. Studiował też we Francji.
- W Paryżu? Jak ja?
- Nie, gdzieś w Alpach. Nie pamiętam dokładnie. Literaturę francuską. To coś, co was łączy.
- Prawo i literatura. - Kitty się zamyśliła. - Intrygująca kombinacja.
- Teraz się odwrócisz - zażartował Nils. - Nie rób tego, Kitty. Nie...
- Za późno - wypaliła. Przyłapała Edgara, jak obserwował ich od strony mostu. Czy to możliwe, żeby dojrzeć uśmiech z takiej odległości? Uniósł rękę. Ona odpowiedziała tym samym.
Nils jęknął.
- Kitty znowu jest zadurzona.
- Przepraszam bardzo? - odparła. - Nic z tych rzeczy.
Ale tak właśnie było. I zastanawiała się, czy było za późno, żeby sprawdzić układ miejsc przy kolacji. Musiała się upewnić, że doktor Edgar Ragatz będzie siedział tego wieczora przy tym samym stoliku co ona.