Znowu poniedziałek - Kirsten Khaschei

Kup ebooka

12.72 zł
10.56 zł (10,80 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

Poniedziałek jak bumerang

Nie­dziel­ne po­po­łu­dnie. Do­bry na­strój stop­nio­wo cię opusz­cza - czy to moż­li­we, że ju­tro zno­wu po­nie­dzia­łek? My­śli krą­żą wo­kół cze­ka­ją­cych cię za­dań: e-ma­ile, te­le­fo­ny, spo­tka­nia... Li­sta sta­je się co­raz dłuż­sza, a sa­mo­po­czu­cie co­raz gor­sze. Za­drę­czasz się cały wie­czór. Mimo naj­lep­szych chę­ci wciąż masz zły hu­mor. W koń­cu nad­cho­dzi po­nie­dział­ko­wy po­ra­nek. Czu­jesz się sfru­stro­wa­ny, po­nie­waż zno­wu mu­sisz iść do pra­cy.

Po­nie­dział­ko­wa chan­dra

Po­nie­dział­ko­wa chan­dra, któ­ra jest efek­tem na­głe­go uświa­do­mie­nia so­bie, że week­end wła­śnie się skoń­czył, może do­paść każ­de­go, nie­za­leż­nie od wy­ko­ny­wa­ne­go za­wo­du czy bran­ży, w któ­rej pra­cu­je. Je­śli tak­że ty w po­nie­dział­ko­wy po­ra­nek wy­cho­dzisz do pra­cy w złym hu­mo­rze, może po­cie­szy cię to, że nie je­steś je­dy­ny. Każ­de­go po­nie­dział­ku wie­lu z nas musi wy­ka­zać się szcze­gól­ną siłą i pod­jąć wal­kę ze złym na­stro­jem, któ­ry czę­sto to­wa­rzy­szy po­cząt­ko­wi ty­go­dnia.

W an­kie­cie in­ter­ne­to­wej prze­pro­wa­dzo­nej przez nie­miec­ki In­sty­tut Ba­da­nia Ryn­ku "Ears and Eyes" 79% re­spon­den­tów przy­zna­je, że w po­nie­dział­ko­we po­ran­ki bar­dzo nie­chęt­nie wsta­je z łóż­ka. Co ósmy ba­da­ny uwa­ża na­wet, że po week­en­dzie trud­no mu się po­ro­zu­mie­wać z prze­ło­żo­ny­mi i ko­le­ga­mi z pra­cy. Z ko­lei z ba­da­nia on­li­ne por­ta­lu ka­rie­ry "Mon­ster", w któ­rym wzię­ło udział 1420 osób, wy­ni­ka, że oko­ło po­ło­wie py­ta­nych pra­ca w po­nie­dział­ki wy­da­je się szcze­gól­nie nie­przy­jem­na.

Te wy­ni­ki nie po­win­ny dzi­wić, gdyż sto­pień za­do­wo­le­nia z pra­cy w nie­miec­kich fir­mach nie na­le­ży do naj­wyż­szych. Ba­da­nia prze­pro­wa­dzo­ne w 2006 roku przez In­sty­tut Gal­lu­pa - mię­dzy­na­ro­do­wą fir­mę do­rad­czą, wy­ka­zu­ją, że więk­szość osób za­trud­nio­nych w Niem­czech (68%) nie jest za­do­wo­lo­na ze swo­jej pra­cy i nie czu­je się emo­cjo­nal­nie zwią­za­na z fir­mą. Z tego wzglę­du pra­cow­ni­cy wy­ko­nu­ją sta­wia­ne przed nimi za­da­nia w spo­sób me­cha­nicz­ny, nie wy­kra­cza­jąc poza pod­sta­wo­we wy­ma­ga­nia pra­co­daw­cy. Nie­mal jed­na pią­ta (19%) znaj­du­je się wręcz w sta­nie "we­wnętrz­ne­go wy­po­wie­dze­nia pra­cy" i świa­do­mie wy­ko­nu­je swo­je obo­wiąz­ki nie­wła­ści­wie, aby do­pro­wa­dzić fir­mę do strat i dez­or­ga­ni­za­cji. Ozna­cza to (przy­najm­niej sta­ty­stycz­nie), że w Niem­czech spo­śród ok. 35 mi­lio­nów osób czyn­nych za­wo­do­wo je­dy­nie 13% jest za­do­wo­lo­nych ze swo­jej pra­cy i wy­ko­nu­je ją chęt­nie. [Zgod­nie z ba­da­niem "Sa­tys­fak­cja z pra­cy 2009" prze­pro­wa­dzo­nym przez IIBR po­nad po­ło­wa Po­la­ków (63%) czu­je się za­do­wo­lo­na z obec­ne­go miej­sca pra­cy. Jed­nak w po­rów­na­niu z ro­kiem 2005 jest to wy­nik gor­szy aż o 10%. Zwięk­sza­ją się też oba­wy do­ty­czą­ce przy­szło­ści za­wo­do­wej. 35% re­spon­den­tów są­dzi, że w tym roku ich sy­tu­acja za­wo­do­wa się po­gor­szy - przyp. red. Źró­dło: http://www.ego­spo­dar­ka.pl/39057Za­do­wo­le­nie-Po­la­kow-z-pra­cy-2009,1,39,1.html]

Może to wy­ni­kać z tego, że w ostat­nich la­tach ży­cie za­wo­do­we sta­ło się znacz­nie mniej róż­no­rod­ne. Dwie trze­cie za­trud­nio­nych w Niem­czech pra­cu­je dziś w biu­rach, od po­nie­dział­ku do piąt­ku sku­pia­jąc swo­ją uwa­gę na jed­nym lub na­wet kil­ku mo­ni­to­rach, sie­dząc w oto­cze­niu fak­sów, te­le­fo­nów, dru­ka­rek i ska­ne­rów, czy­ta­jąc mi­lio­ny e-ma­ili, prze­glą­da­jąc sto­sy do­ku­men­tów oraz róż­ne­go ro­dza­ju akt.

Czy na­praw­dę trud­no zro­zu­mieć ko­goś, kto po sło­necz­nym week­en­dzie ma pro­blem z ak­cep­ta­cją mo­no­ton­nej pra­cy biu­ro­wej - przy kom­pu­te­rze i sztucz­nym oświe­tle­niu? Zgod­nie z ta­kim punk­tem wi­dze­nia po­nie­dział­ko­wą chan­drę moż­na trak­to­wać jako prze­jaw wi­tal­no­ści, jako do­wód na to, że nie zga­dzasz się bier­nie na swój los i ocze­ku­jesz od ży­cia cze­goś wię­cej.

Poza tym po­nie­dzia­łek nie jest prze­cież dniem jak każ­dy inny. Zgod­nie z nor­mą ISO 8601 w więk­szo­ści eu­ro­pej­skich kra­jów jest on pierw­szym dniem ty­go­dnia. Ten stan­dard wy­zna­cza Mię­dzy­na­ro­do­wa Or­ga­ni­za­cja Nor­ma­li­za­cyj­na (w skró­cie ISO), któ­ra usta­la for­mat dat i da­nych do­ty­czą­cych po­da­wa­nia go­dzi­ny.

Jed­nak w tra­dy­cji ży­dow­skiej i chrze­ści­jań­skiej ty­dzień roz­po­czy­na się w nie­dzie­lę (tak jak ma to miej­sce do dziś w USA), na­to­miast w kra­jach arab­skich - już w so­bo­tę, po­nie­waż tam pią­tek od­po­wia­da na­szej nie­dzie­li.

We­dług nor­my ISO 8601 każ­dy po­nie­dzia­łek jest po­cząt­kiem ko­lej­ne­go ty­go­dnia ka­len­da­rzo­we­go. Ta re­gu­ła obo­wią­zu­je tak­że na prze­ło­mie lat. Nor­ma okre­śla więc pre­cy­zyj­nie licz­bę ty­go­dni w roku na 52 lub 53, czy­li od­po­wied­nio 52 lub 53 po­nie­dział­ki, w któ­re z mniej­szym czy więk­szym po­wo­dze­niem mu­sisz za­po­mnieć o week­en­dzie i na­sta­wić się na pra­cę.

Sta­ty­stycz­nie wy­pad­ki przy pra­cy naj­czę­ściej zda­rza­ją się wła­śnie w po­nie­dział­ki. Jed­nak nie są one tak po­waż­ne, jak w po­zo­sta­łe dni ty­go­dnia. Naj­groź­niej­sze sy­tu­acje mają miej­sce w so­bo­ty. Może więc po­nie­dzia­łek nie jest wca­le taki zły..

Emo­cje a dni ty­go­dnia

Czy za­uwa­ży­łeś, że róż­ne dni ty­go­dnia bu­dzą w to­bie od­mien­ne od­czu­cia? Cho­ciaż na co dzień praw­do­po­dob­nie się nad tym nie za­sta­na­wiasz, in­a­czej od­bie­rasz po­nie­dzia­łek, a in­a­czej śro­dę czy so­bo­tę. Więk­szo­ści osób po­nie­dzia­łek ko­ja­rzy się z pra­cą, obo­wiąz­ka­mi, me­lan­cho­lią, a tak­że z róż­ne­go ro­dza­ju uster­ka­mi. Je­śli coś ma się ze­psuć, na pew­no ze­psu­je się wła­śnie w po­nie­dzia­łek. Na­wet na swo­je­go sze­fa pa­trzysz w ten dzień nie­co in­a­czej niż zwy­kle. Z ba­dań so­cjo­lo­gicz­nych prze­pro­wa­dzo­nych w Ham­bur­gu wy­ni­ka, że u 42% ko­biet i 36% męż­czyzn prze­ło­że­ni wy­wo­łu­ją w po­nie­dział­ki szcze­gól­ne roz­draż­nie­nie.

Oso­bom, któ­re nie­zbyt lu­bią swo­ją pra­cę, śro­da ko­ja­rzy się z pół­met­kiem i to­wa­rzy­szą­cym mu uczu­ciem ulgi: "Te­raz już z gór­ki, byle do week­en­du...". Pią­tek lu­bią wszy­scy, gdyż - zgod­nie z mod­nym ostat­nio po­wie­dzon­kiem "Pią­tek to week­en­du po­czą­tek". A po­tem dwa wol­ne dni, któ­re mo­żesz spę­dzić tak, jak chcesz.

Nie­dzie­la ko­ja­rzy się ze szczę­ściem. W wie­lu kul­tu­rach przy­ję­ło się, że naj­le­piej uro­dzić się wła­śnie w nie­dzie­lę, po­nie­waż zwal­nia to z obo­wiąz­ku cięż­kiej pra­cy, po­zwa­la żyć w zgo­dzie z lo­sem oraz za­pew­nia po­wo­dze­nie w spra­wach fi­nan­so­wych. Pod­czas gdy w so­bo­tę czę­sto je­steś jesz­cze za­an­ga­żo­wa­ny w róż­ne­go ro­dza­ju obo­wiąz­ki do­mo­we, nie­dzie­la to dzień, któ­ry w peł­ni mo­żesz wy­ko­rzy­stać dla sie­bie, by cie­szyć się ży­ciem.

Sowy i skow­ron­ki

Po­nie­dział­ko­wy po­ra­nek to bru­tal­ny ko­niec week­en­do­wej sie­lan­ki. Tego dnia roz­po­czy­na się ty­dzień pra­cy i cią­gły brak cza­su. Każ­dy pró­bu­je po­ra­dzić so­bie z tym na swój spo­sób, naj­le­piej jak po­tra­fi.

Mimo do­brych chę­ci nie za­wsze uda­je ci się zdą­żyć do biu­ra. A zda­rza się to naj­czę­ściej w po­nie­dzia­łek - ulu­bio­ny dzień wszyst­kich spóź­nial­skich. Może po­cie­szy cię to, że więk­szość sze­fów pa­trzy na nie­wiel­kie spóź­nie­nia z przy­mru­że­niem oka - przy­najm­niej do­pó­ki do­brze wy­ko­nu­jesz swo­je obo­wiąz­ki. Jed­nak z prze­pro­wa­dzo­nych ba­dań wy­ni­ka jed­no­cze­śnie, że dla 10% prze­ło­żo­nych jed­no­krot­ne lub dwu­krot­ne spóź­nie­nie jest wy­star­cza­ją­cym po­wo­dem do zwol­nie­nia pra­cow­ni­ka.

Z po­ran­ną punk­tu­al­no­ścią naj­więk­szy pro­blem mają oso­by o tzw. chro­no­ty­pie "sowy". Rytm ak­tyw­no­ści każ­de­go czło­wie­ka jest w du­żym stop­niu zde­ter­mi­no­wa­ny ge­ne­tycz­nie. Ludz­kie cia­ło ma wła­sny ze­gar bio­lo­gicz­ny. Na­ukow­cy z ber­liń­skie­go Uni­wer­sy­te­tu Me­dycz­ne­go Cha­ri­te od­kry­li nie­daw­no, że we­wnętrz­ny ze­gar osób o chro­no­ty­pie "sowy" cho­dzi wol­niej i roz­po­zna­je nowy dzień do­pie­ro po 25 go­dzi­nach, a nie po 24, jak ma to miej­sce u więk­szo­ści lu­dzi. We­wnętrz­ny ze­gar "skow­ron­ka" cho­dzi na­to­miast w ryt­mie 23-go­dzin­nym. Dla­te­go oso­by o tym chro­no­ty­pie póź­nym wie­czo­rem mają pro­ble­my z za­cho­wa­niem ak­tyw­no­ści. Na­ukow­cy zwra­ca­ją uwa­gę, że wro­dzo­ny bio­rytm nie jest ła­twy do prze­sta­wie­nia.

Przy­spa­rza to kło­po­tów tak­że uczniom. O 8.00 rano, gdy za­czy­na­ją się lek­cje, we­wnętrz­ny ze­gar ty­po­wej "sowy" nadal jest za­pro­gra­mo­wa­ny na sen. Od­bi­ja się to ne­ga­tyw­nie na wy­ni­kach w na­uce. Bio­log Chri­stoph Ran­dler od­krył, że oce­ny ma­tu­ral­ne uczniów lu­bią­cych wsta­wać wcze­snym ran­kiem są śred­nio o pół stop­nia wyż­sze niż tych o chro­no­ty­pie "sowy". Nie zna­czy to jed­nak, że oso­by po­trze­bu­ją­ce rano dłuż­sze­go snu są mniej in­te­li­gent­ne. Ich we­wnętrz­ny ze­gar po pro­stu nie współ­gra z pla­nem za­jęć szkol­nych.

Nie­ste­ty pro­blem nie zni­ka wraz z ukoń­cze­niem szko­ły. Wie­lu do­ro­słych każ­de­go ran­ka nadal wal­czy z bu­dzi­kiem, po­nie­waż nie­moż­li­we jest ani prze­sta­wie­nie, ani oszu­ka­nie we­wnętrz­ne­go ze­ga­ra bio­lo­gicz­ne­go. W Da­nii za­ło­żo­no na­wet spe­cjal­ne sto­wa­rzy­sze­nie B-So­cie­ty (www.b-so­cie­ty.org), któ­re kwe­stio­nu­je naj­częst­sze go­dzi­ny pra­cy. Po­my­sło­daw­czy­ni Ka­mi­la Kring jest prze­ko­na­na, że każ­dy czło­wiek po­wi­nien mieć pra­wo do pra­cy w zgo­dzie z in­dy­wi­du­al­nym bio­ryt­mem. B-So­cie­ty dąży do wpro­wa­dze­nia dla osób o chro­no­ty­pie "sowy" ela­stycz­nych go­dzin pra­cy. Sto­wa­rzy­sze­nie od­nio­sło już pierw­szy suk­ces - po­ja­wi­ły się spe­cjal­ne umo­wy o pra­cę, któ­re umoż­li­wia­ją oso­bom o ta­kim bio­ryt­mie wy­ko­ny­wa­nie swo­ich obo­wiąz­ków od go­dzi­ny 10.00.

"I don't like Mon­days"

Ela­stycz­ne go­dzi­ny pra­cy dla "sów" i śpio­chów? Świet­ny po­mysł. Gdy w po­nie­dzia­łek w biu­rze spo­ty­ka się zbyt wie­le na­dą­sa­nych osób, nie ma szans na do­bry na­strój. Jed­nych de­ner­wu­je szef, inni cier­pią, po­nie­waż nadal my­ślą o uko­cha­nej czy uko­cha­nym, któ­rzy zo­sta­li w domu lub tkwią w in­nym biu­rze, cza­sem w od­le­głym mie­ście lub na­wet kra­ju. I cho­ciaż przy­gnę­bie­nie zwią­za­ne z roz­sta­niem po­wta­rza się nie­mal co ty­dzień, trud­no się do nie­go przy­zwy­cza­ić. Nie­któ­rzy w po­nie­dział­ko­we po­ran­ki po pro­stu nie mają ocho­ty na żad­ne roz­mo­wy i w spo­ko­ju chcie­li­by dojść do sie­bie. Tym­cza­sem mu­szą wy­słu­chi­wać week­en­do­wych opo­wie­ści swo­ich ko­le­gów z biu­ra. Pierw­szy dzień ty­go­dnia nie jest ła­twy.

Czy to dziw­ne, że tak wie­le osób w po­nie­dział­ki ma pro­ble­my ze swo­im na­stro­jem i re­agu­je zbyt emo­cjo­nal­nie? Na­pi­sa­no wie­le pio­se­nek, któ­re traf­nie przed­sta­wia­ją po­nie­dział­ko­wy stan du­szy. Pre­zen­te­rzy ra­dio­wi do­brze o tym wie­dzą i chęt­nie pusz­cza­ją tego dnia ta­kie hity, jak "Ma­nic mo­na­dy" ame­ry­kań­skiej gru­py The Ban­gles, "Stor­my Mon­day Blu­es" T-Bone Wal­ke­ra czy "I don't like Mon­days" ze­spo­łu Bot-town Rats. In­spi­ra­cją do po­wsta­nia ostat­nie­go z wy­mie­nio­nych utwo­rów nie była zwy­kła po­nie­dział­ko­wa chan­dra, lecz ma­sa­kra w jed­nej z ka­li­for­nij­skich szkół, któ­ra wy­da­rzy­ła się wła­śnie w po­nie­dzia­łek, 29 stycz­nia 1979 r. Obłą­ka­na 16-let­nia spraw­czy­ni tra­ge­dii na py­ta­nie jed­ne­go z po­li­cjan­tów: "Dla­cze­go?" ("Tell me why?") od­po­wie­dzia­ła: "Bo nie lu­bię po­nie­dział­ków" ("I don't like Mon­days").

Bry­tyj­ski psy­cho­log z Uni­wer­sy­te­tu Car­diff, dr Cliff Ar­nall, wy­li­czył za po­mo­cą wzo­ru, że do naj­gor­szych dni w roku na­le­żą po­nie­dział­ki w dru­giej po­ło­wie stycz­nia. Co praw­da w krę­gach na­uko­wych dys­ku­tu­je się nad za­sad­no­ścią tego stwier­dze­nia, jed­nak teo­ria dr. Ar­nal­la bez wąt­pie­nia jest god­na uwa­gi.

Za po­mo­cą wzo­ru:

na­uko­wiec sta­rał się stwo­rzyć do­wód ma­te­ma­tycz­ny na to, że 22 stycz­nia 2007 r. był naj­bar­dziej przy­gnę­bia­ją­cym dniem ca­łe­go roku. Do ob­li­czeń po­słu­ży­ły mu sy­tu­acje wy­wo­łu­ją­ce przy­gnę­bie­nie, ta­kie jak desz­czo­wa po­go­da (W = We­ather), za­dłu­że­nie (D = Debt) lub stan port­fe­la da­nej oso­by, któ­ry po Świę­tach Bo­że­go Na­ro­dze­nia i Syl­we­strze za­zwy­czaj wy­glą­da fa­tal­nie i od któ­re­go trze­ba od­jąć wy­cze­ki­wa­ne z utę­sk­nie­niem wy­na­gro­dze­nie za sty­czeń. To wszyst­ko na­le­ży po­mno­żyć przez czas, któ­ry upły­nął od świąt, a wła­śnie w trze­cim ty­go­dniu stycz­nia naj­bo­le­śniej uświa­da­mia­my so­bie, że po­rzu­ci­li­śmy więk­szość no­wo­rocz­nych po­sta­no­wień (TQ = Time sin­ce fa­iled Quit At­tempt). Ilo­czyn po­wyż­szych ele­men­tów na­le­ży po­dzie­lić przez ak­tu­al­ną mo­ty­wa­cję (M = Mo­ti­va­tion), któ­ra po no­wo­rocz­nym za­pa­le znacz­nie się zmniej­sza, po­mno­żo­ną przez czyn­nik NA (NA = The Need to take Ac­tion), czy­li po­trze­bę by­cia ak­tyw­nym i od­czu­wa­nia ra­do­ści z cze­goś przy­jem­ne­go. Nie­ste­ty na naj­bliż­szy week­end, ko­lej­ne świę­ta czy inną prze­rwę mu­sisz jesz­cze po­cze­kać. Co za mie­siąc! Co za po­nie­dzia­łek!

Na­dzie­ja na lep­sze ju­tro

Je­śli prze­trwa­łeś po­sęp­ne stycz­nio­we po­nie­dział­ki, naj­gor­sze dni roku masz już wła­ści­wie za sobą. Może się jed­nak zda­rzyć, że ktoś na po­cząt­ku ty­go­dnia spoj­rzy na stan swo­je­go kon­ta ban­ko­we­go i wspo­mni pa­mięt­ny "czar­ny po­nie­dzia­łek" z 19 paź­dzier­ni­ka 1987 r., kie­dy to na­stą­pił pierw­szy krach na gieł­dzie po II woj­nie świa­to­wej. Wskaź­nik gieł­dy ame­ry­kań­skiej Dow Jo­nes spadł wów­czas znacz­nie w cią­gu jed­ne­go dnia, a kry­zys roz­prze­strze­nił się bły­ska­wicz­nie na wszyst­kie waż­ne in­dek­sy gieł­do­we na ca­łym świe­cie.

Za­miast pa­trzeć na po­czą­tek ty­go­dnia przez pry­zmat "czar­ne­go po­nie­dział­ku", le­piej daj się za­in­spi­ro­wać re­wo­lu­cyj­nym na­stro­jom de­mon­stra­cji, ja­kie mia­ły miej­sce w by­łym NRD wła­śnie w po­nie­dział­ki. Pierw­sza z nich od­by­ła się na dwa mie­sią­ce przed upad­kiem muru ber­liń­skie­go, w Lip­sku, w po­nie­dzia­łek 4 wrze­śnia 1989 r.

Uczest­ni­cy ma­ni­fe­sta­cji, bę­dą­cy pod wra­że­niem ma­so­wych ucie­czek z kra­ju oby­wa­te­li NRD la­tem 1989 r., uwie­rzy­li w moż­li­wość zmia­ny nie­za­do­wa­la­ją­cej ich rze­czy­wi­sto­ści i za­czę­li do­ma­gać się przede wszyst­kim swo­bo­dy prze­miesz­cza­nia się. Już ty­dzień póź­niej - w ko­lej­ny po­nie­dzia­łek 9 paź­dzier­ni­ka 1989 r. - 70 000 uczest­ni­ków de­mon­stra­cji do­ma­ga­ło się na­leż­nych im praw po­li­tycz­nych. Na po­cząt­ku li­sto­pa­da na ber­liń­skim Ale­xan­der­platz od­by­ła się naj­więk­sza de­mon­stra­cja w dzie­jach by­łej NRD z udzia­łem oko­ło mi­lio­na osób. Już trzy dni póź­niej rząd i Biu­ro Po­li­tycz­ne po­sta­no­wi­ły ustą­pić, a 9 li­sto­pa­da 1989 r. w te­le­wi­zyj­nym wy­stą­pie­niu na żywo oznaj­mio­no, że oby­wa­te­le NRD mogą od za­raz skła­dać wnio­ski o pry­wat­ne wy­jaz­dy za­gra­nicz­ne.

Czy ten przy­kład nie do­wo­dzi, że w po­nie­dział­ki moż­na wie­le zdzia­łać? Moż­na do tego jesz­cze do­dać, że Re­pu­bli­ka Fe­de­ral­na Nie­miec zo­sta­ła za­ło­żo­na wła­śnie w po­nie­dzia­łek 23 maja 1949 r. Po­nie­dzia­łek nie musi być za­tem naj­gor­szym dniem ty­go­dnia. Wręcz prze­ciw­nie, może to być od­po­wied­ni czas na wy­zna­cza­nie no­wych ce­lów, szki­co­wa­nie pla­nów na przy­szłość i czy­nie­nie po­sta­no­wień.

A co z po­nie­dział­ko­wą chan­drą? Świad­czy ona tyl­ko o tym, że ży­cie nie jest ci obo­jęt­ne. Uświa­da­mia, że mu­sisz coś przed­się­wziąć, aby nie pod­dać się nu­dzie i nie po­paść w ru­ty­nę. Nie jest do­brze, je­śli pra­ca skła­da się tyl­ko ze stre­su i fru­stra­cji, a ty mu­sisz być dys­po­zy­cyj­ny 24 go­dzi­ny na dobę, nie­za­leż­nie od dnia ty­go­dnia. Po­nie­dział­ko­wa chan­dra po­ka­zu­je, że masz ocho­tę wy­ła­mać się z co­dzien­ne­go pędu.

Tak na­praw­dę wszy­scy, któ­rzy do­świad­cza­ją uczu­cia po­nie­dział­ko­wej chan­dry, to praw­dzi­wi ma­rzy­cie­le w na­szym spo­łe­czeń­stwie. Wi­taj w ich gro­nie!

Czas na zmia­ny

"Na­resz­cie po­nie­dzia­łek!" - tak wła­śnie po­wi­nie­neś re­ago­wać na te dni ty­go­dnia po prze­czy­ta­niu ni­niej­szej książ­ki i za­sto­so­wa­niu się do za­war­tych w niej wska­zó­wek. Po­mo­że ci ona prze­zwy­cię­żyć po­nie­dział­ko­wą fru­stra­cję i zgro­ma­dzić ener­gię na roz­po­czy­na­ją­cy się ty­dzień. Niech po­nie­dział­ki nie będą już dla cie­bie udrę­ką, lecz za­czną wy­zna­czać nową ja­kość ży­cia!

W wy­ja­śnie­niu przy­czyn złe­go sa­mo­po­czu­cia na po­cząt­ku każ­de­go ty­go­dnia po­mo­że ci test za­miesz­czo­ny w na­stęp­nym roz­dzia­le ("Nie lu­bisz po­nie­dział­ków?"). Na pod­sta­wie wy­ni­ków okre­ślisz cha­rak­ter swo­jej po­nie­dział­ko­wej chan­dry i bę­dziesz mógł świa­do­mie pod­jąć od­po­wied­nie kro­ki za­rad­cze. Po­pra­wisz tak­że ja­kość swo­je­go ży­cia - i to nie tyl­ko na po­cząt­ku ty­go­dnia. W pod­su­mo­wa­niu znaj­dziesz do­dat­ko­wo zbiór krót­kich wska­zó­wek do­bra­nych spe­cjal­nie do two­ich po­trzeb.

Pe­łen ze­staw wska­zó­wek za­miesz­czo­no w roz­dzia­le "Au­to­mo­ty­wa­cja

- 50 po­my­słów na jej po­pra­wę". Znaj­dziesz tu wszyst­ko, co spra­wi, że w po­nie­dzia­łek zno­wu bę­dzie ci się chcia­ło żyć - po­cząw­szy od pro­stych środ­ków do­raź­nych aż po za­sad­ni­cze zmia­ny spo­so­bu za­cho­wa­nia. Spis wska­zó­wek na koń­cu książ­ki uła­twi szyb­kie zna­le­zie­nie od­po­wie­dzi na kon­kret­ne py­ta­nia. Aby tra­fić na prak­tycz­ne rady i za­ska­ku­ją­ce po­my­sły, nie mu­sisz czy­tać książ­ki w po­rząd­ku li­ne­ar­nym. Rów­nie do­brze mo­żesz swo­bod­nie kart­ko­wać stro­ny.

Wy­rusz więc w dro­gę pro­wa­dzą­cą ku lep­szym po­nie­dział­kom! Niech jej pierw­szym eta­pem bę­dzie wspo­mnia­ny już test.

Nie lubisz poniedziałków?

Apa­tia, ner­wo­wość, draż­li­wość - do­łek psy­chicz­ny, w jaki wpa­da­my po week­en­dzie, może ob­ja­wiać się na wie­le spo­so­bów. Czy ty tak­że do­świad­czasz po­nie­dział­ko­wej chan­dry? Jak roz­po­czy­nasz nowy ty­dzień? Czu­jesz się spo­koj­ny i od­prę­żo­ny? A może draż­ni cię zła at­mos­fe­ra w biu­rze? Ko­lej­ne stro­ny po­mo­gą ci zwe­ry­fi­ko­wać wła­sne od­czu­cia.

W te­ście znaj­dziesz wie­le stwier­dzeń do­ty­czą­cych spo­so­bu za­cho­wa­nia, któ­re bę­dziesz mógł za­kwa­li­fi­ko­wać jako praw­dzi­we lub fał­szy­we. Sta­raj się przy tym od­po­wia­dać zgod­nie z rze­czy­wi­sty­mi od­czu­cia­mi i przy­zwy­cza­je­nia­mi do­ty­czą­cy­mi da­ne­go dnia lub ty­go­dnia. Test opie­ra się na za­ło­że­niu, że na po­nie­dział­ko­wy zły hu­mor mają wpływ róż­ne czyn­ni­ki. Każ­dy z nich może od­dzia­ły­wać na two­je za­cho­wa­nie za­rów­no ne­ga­tyw­nie, jak i po­zy­tyw­nie, o czym prze­ko­nasz się po prze­czy­ta­niu wy­ni­ków.

Dzię­ki temu po­znasz róż­ne ob­li­cza po­nie­dział­ko­wej chan­dry - po­cząw­szy od po­ran­ka, po­przez wy­zwa­nia za­wo­do­we, aż po roz­ma­ite czyn­ni­ki mo­ty­wu­ją­ce. Je­śli chcesz się z nią upo­rać, mu­sisz wie­dzieć, z ja­kich ele­men­tów się skła­da. Pa­mię­taj: nie ma złe­go ani do­bre­go wy­ni­ku te­stu. To ba­da­nie ma ci po­móc le­piej ra­dzić so­bie z po­cząt­kiem każ­de­go ty­go­dnia.

Test: praw­da czy fałsz?

Przy każ­dym z po­niż­szych stwier­dzeń za­znacz, czy cię ono do­ty­czy, czy nie. "1" ozna­cza: "Praw­da " to mnie do­ty­czy"; a "2": "Fałsz, to mnie nie do­ty­czy".

Praw­da

Fałsz

T

W po­nie­dział­ki czę­sto czu­ję się tak, jak­by ktoś siłą wpy­chał mnie w nowy ty­dzień.

- 1

- 0

Z

Gdy rano dzwo­ni bu­dzik, za­zwy­czaj jesz­cze głę­bo­ko śpię.

- 1

- 0

K

Mój szef bar­dzo dzia­ła/Moi ko­le­dzy w pra­cy bar­dzo dzia­ła­ją mi na ner­wy.

- 1

- 0

R

W za­sa­dzie każ­de­go dnia ro­bię to samo.

- 1

- 0

W

Już po pół go­dzi­nie w biu­rze sam nie wiem, w co wło­żyć ręce.

- 1

- 0

P

Wa­run­ki pra­cy w na­szej fir­mie są trud­ne.

- 1

- 0

W

W nocy z nie­dzie­li na po­nie­dzia­łek czę­sto nie sy­piam do­brze.

- 1

- 0

N

Cza­sa­mi sam sie­bie de­ner­wu­ję.

- 1

- 0

Z

Już wie­le razy pró­bo­wa­łem zro­bić coś z moim zmę­cze­niem w pra­cy.

- 0

- 1

T

W po­nie­dzia­łek rano czę­sto ro­bię róż­ne rze­czy cha­otycz­nie.

- 1

- 0

K

Cza­sem w pra­cy zbyt szyb­ko się de­ner­wu­ję.

- 1

- 0

W

Stres w pra­cy dzia­ła na mnie do pew­ne­go stop­nia mo­ty­wu­ją­co.