9
I
Kate obudziła się w szpitalu, nie pamiętała jak tam dotarła.
Starała się sobie przypomnieć co się działo poprzedniego dnia, wiedziała, że dostała telefon ze szpitala, Mark miał wypadek, ale co było potem?
Na salę ktoś wszedł, to był Lloyd.
- Cześć, jak się czujesz? Blado wyglądasz.
- W zasadzie to w porządku. Czy mógłbyś mi powiedzieć co się stało?
- No cóż, kiedy odebrałaś telefon, rozmawiałaś z pielęgniarką z tego szpitala, potem zasłabłaś. Udało mi się postawić cię na nogi na tyle, że nie było konieczne wezwanie pogotowia, ale postanowiłem, że zabiorę cię do szpitala i spróbuję się dowiedzieć co z Markiem.
- No właśnie co z nim? - Kate podniosła się na łóżku.
- Zaraz do tego dojdę. W szpitalu powiedziałem im, że prawie zemdlałaś, więc zabrali cię na badania, po jakiejś godzinie powiedzieli mi tylko, że zostaniesz na obserwacji do jutra. Mark jest dwa piętra niżej, na oddziale. W zasadzie wszystko gra, jest tylko trochę poobijany, jego również zatrzymali, ale powinien dzisiaj wyjść. Miał sporo szczęścia z samochodu podobno niewiele zostało.
- Ale co się stało, wiesz?
- No wiem tylko tyle ile zdołał ustalić agent, którego szef wysłał na miejsce. W samochód Marka uderzyła ciężarówka, która wjechała na skrzyżowanie na czerwonym świetle. Kierowca był bardzo rozpędzony i dosłownie zmiażdżył samochód. Najgorsze jest to, że uciekł stamtąd nim ktokolwiek zdołał się zorientować co się stało. Zniknął w tym całym zamieszaniu.
- Sądzisz, że to naprawdę był wypadek?
Lloyd spojrzał na nią z niepokojem.
- A uważasz, że mogło być inaczej? Nie przesadzasz trochę? Wiem, że ostatnio przytrafiają ci się dziwne rzeczy, ale po co ktoś miałby atakować Marka?
- Wiesz, że to wszystko jest skomplikowane, może po prostu ktoś nie chce doprowadzić do tego żeby misja się odbyła. Potrzebujemy nagrań z miejsca wypadku, zeznań świadków, informacji o tej ciężarówce. Ktoś mógł widzieć tego kierowcę jak uciekał. Czy policja przesłuchuje wszystkich którzy tam byli?
- Uspokój się. Szef przydzielił do tej sprawy agenta, który ma się zająć wyjaśnieniem tej sytuacji. Myślę, że mimo iż wygląda to na wypadek, to jednak z uwagi na to, że coraz więcej dziwnych wydarzeń przytrafia się tobie, Markowi i temu nowego agentowi, postanowił mieć pewność, że to faktycznie nie jest próba wyeliminowania was.
- Ale ty sądzisz, że to wszystko jest po prostu wypadkiem i zbiegiem okoliczności?
- Nie tylko staram się nie popadać w paranoję.
W tym momencie otworzyły się drzwi do sali i wszedł Mark.
Miał trochę siniaków ma twarzy i skręcony nadgarstek, faktycznie niewiele mu się stało.
- Cześć Kate, miło, że mnie odwiedziłaś, choć nie musiałaś aż tak się wczuwać w moją sytuację.
Miał bardzo dobry humor, a ona cieszyła się, że nic mu się nie stało, dlatego postanowiła nie komentować tego żartu. Lloyd postanowił zostawić ich samych i poszedł po lekarza, który prosił go by go powiadomić jak Kate się obudzi.
- Cześć, nawet sobie nie wyobrażasz jak mnie zdenerwował ten telefon.
- No widzę, Lloyd musiał cię odstawić do szpitala na obserwację, ale mówił, że dzisiaj wychodzisz, mnie chyba tez nie będą tutaj dłużej trzymać, w sumie nic mi nie jest. Ręka szybko się zagoi, do wylotu będę jak nowy. Robią mi jeszcze jakieś prześwietlenie i mogę stąd uciekać. Ok, pójdę już na salę, kazali mi tam czekać na pielęgniarkę, która mnie zawiezie na badania.
Pocałował ją w czoło i wyszedł.
Za drzwiami zobaczył lekarza Kate, który właśnie szedł do niej by sprawdzić czy wszystko z nią w porządku.
- Dzień dobry panie doktorze, czy mógłby mi pan powiedzieć co z moją żoną?
- Dzień dobry kapitanie Wiliams, w zasadzie wszystko ok, choć nieco zaniepokoiło nas to zasłabnięcie pańskiej żony. Zrobiliśmy wszystkie badania i poprosiliśmy o konsultację specjalistę.
- Słucham? Jakiego specjalistę? Kate jest przecież zdrowa, zdenerwowała się tylko, to normalne.
- Oczywiście, że to normalne, jednak mam wątpliwości co do jednego prześwietlenia, musimy jeszcze zrobić tomografię i skonsultować wyniki z onkologiem, ale pańska żona dzisiaj wieczorem będzie mogła wyjść do domu. Będzie musiała jutro przyjechać by omówić wyniki.
- Nie rozumiem, jaki onkolog? Przecież to jest specjalista od...
- Nowotworów, kapitanie, ale proszę się nie denerwować na zapas, to na pewno nic takiego, jednak jako lekarz muszę to sprawdzić.
- Oczywiście.
- A teraz przepraszam, muszę zobaczyć się z pańską żoną.
Mark nie mógł uwierzyć własnym uszom. Onkolog? Kate ma raka? To przecież niemożliwe, jest zdrowa, zawsze tak dobrze się czuje, nigdy nie miała większych problemów ze zdrowiem.
Poszedł na swój oddział, szukała go już pielęgniarka, która miała zabrać go na prześwietlenie i nie była zadowolona, że na nią nie czekał.
Kate wieczorem odebrała wypis ze szpitala, Mark już dawno był w domu, wypuścili go zaraz po prześwietleniu kiedy okazało się, że wszystko jest w porządku. Co prawda lekarz sugerował, żeby została jeszcze jeden dzień, ale uznała, że nie może sobie pozwolić na kolejny dzień bezczynności.
Poprosiła Lloyda by ją odebrał, nie chciała fatygować męża, który musiał odpoczywać. Zależało jej by był w jak najlepszej formie, w końcu nie mogła pozwolić na to, żeby misja się odwlekła w czasie.
Jutro z samego rana musiała zrobić spotkanie zespołu i żeby tym razem wszystko się udało postanowiła pojechać z Markiem prosto z domu. Kazała Lloydowi zebrać wszystkich na sali konferencyjnej.
Następnego dnia wsiedli do samochodu i skierowali się do centrum.
- Kate podrzucisz mnie potem do szpitala? Musze się spotkać z lekarzem, ma mi przepisać jakieś leki, które mają przyśpieszyć gojenie nadgarstka, no i będę miał rehabilitację, żeby szybciej to wyleczyć. Zostało niewiele czasu.
- Nie planowałam jazdy w stronę szpitala kochanie, ale mogę poprosić Lloyda, albo naszego kierowcę, żeby cię tam zawiózł.
- Twój lekarz mówił mi wczoraj, że musisz dzisiaj przyjechać po odbiór wyników.
- O to ci chodzi? Nigdzie się nie wybieram, nic mi nie jest, naprawdę wszystko jest w porządku.
Starała się uciąć rozmowę, a Mark, domyślił się, że Kate nie ma zamiaru z nim o tym rozmawiać.
W biurze jak zwykle panował straszny hałas, przeszli od razu do sali konferencyjnej gdzie czekał Lloyd i reszta zespołu. Kate natychmiast przeszła do rzeczy.
- Cześć wszystkim. To jest kapitan Mark Wiliams, który jak wiecie wykonuje pierwszą część zadania, do którego się przygotowujemy. Ma zrobić zdjęcia lotnicze interesującego nas terenu. Przejrzałam wasze raporty, musimy teraz w miarę krótko omówić wszystkie najważniejsze punkty. Poruszamy najpierw te tematy, które mają bezpośredni związek z lotem.
Omówili po kolei wszystkie ważne tematy, zaczynając od map, możliwych tras lotu oraz zdjęć satelitarnych. Mark musiał dokładnie wiedzieć co chcieli zobaczyć na zdjęciach. W tym temacie wypowiadała się specjalistka z zespołu, która była odpowiedzialna za analizę dokumentacji, którą już udało im się zdobyć, jak również za to by określić ich wymagania co do informacji, których potrzebują oraz za analizę tego co otrzymają od Marka.
- Przede wszystkim chodzi nam o jak najbardziej wyraźne zdjęcia zabudowań, które tam powstają, czasu jest coraz mniej, ponieważ niedługo budynki zostaną dokładnie zamaskowane i wtedy nie będziemy w stanie określić ich charakteru. Najważniejsze to dowiedzieć się po co są budowane i jaką mają pełnić funkcję.
Mark słuchał uważnie wszystkiego, wiedział jak bardzo ważne jest dokładne ustalenie celu, wtedy spożytkuje czas, który będzie miał podczas przelotu w sposób najbardziej optymalny.
Ostatnim tematem było omówienie całego przebiegu misji co było zadaniem Kate.
- Podczas przelotu będziesz miał stały kontakt ze mną oraz zespołem, wszystkie zdjęcia będą przekazywane na bieżąco, nagrywany będzie również film. Wszystkie dane dotyczące samolotu także będziemy widzieć, kiedy polecisz będą tutaj mechanicy oraz specjaliści z zakresu obsługi samolotu na wypadek gdyby coś było nie tak. Ze względu na wysokie ryzyko podczas misji założymy ci czujniki tętna oraz temperatury. W ubraniach będą lokalizatory widoczne tylko dla naszego sprzętu.
- Rozumiem. Znamy już datę wylotu?