Znajomi nieznajomi - Kio Stark

Reflow text when sidebars are open.
Lada u rzeźnika jest tak wysoka, że aby zwrócić na siebie uwagę mężczyzny robiącego kanapki, muszę wspinać się na palce. Składam zamówienie, a on kiwa głową. Kiedy odchodzę od kontuaru, dobiega mnie głos z góry. - Jak się pani ma? - pyta rzeźnik, stojąc na drabinie, z której uzupełnia zapasy. - Nie najgorzej - odpowiadam. - A będę się miała dużo lepiej, kiedy zjem tę kanapkę. - Śmieje się w odpowiedzi i wraca do układania puszek na półkach.
- A pan?
Obraca się w moją stronę. - Ja? Wystarczy, że pani wejdzie do sklepu, a wszystko zaczyna wyglądać lepiej.
Kłania się w moją stronę i uśmiecha. To ma być komplement i postanawiam tak go zinterpretować. - Ma pani dziś wolne?
Nie dziwi mnie, że o to pyta. Nie jestem ubrana do biura.
- Cóż, jestem pisarką, więc spędzę ten dzień przy komputerze. - Naśladuję ruch pisania na klawiaturze. On pyta, nad czym teraz pracuję.
- To książka o rozmowach z nieznajomymi.
- Serio? A to dobre. - Schodzi z drabiny. - Wie pani, ja robię to bez przerwy. To znaczy, tutaj to moja praca. Ale robię to też wszędzie poza pracą.
Rozkłada ręce, tak jakby chciał nimi objąć całe miasto. - Wie pani, w windzie albo w podobnym miejscu, ale nie zawsze, bo czasami się to nie sprawdza. Ale po prostu mówię "dzień dobry". Parę dni temu jadę sobie windą i odzywam się do kobiety obok, patrzę na nią i po prostu mówię "dzień dobry", a potem znowu odwracam wzrok w stronę drzwi. Nie chcę, żeby pomyślała, że czegoś od niej chcę, to nie o to chodzi. A ona obraca się w moją stronę i mówi: "Dzień dobry panu". I dodaje: "Wie pan co, bardzo panu dziękuję. Wreszcie czuję się jak człowiek". Po prostu staram się tak robić. Chciałbym, żeby wszyscy się o tym dowiedzieli. Przecież nie musimy tak żyć, jakbyśmy nie cieszyli się ze swojej współobecności.
Rozmowa z osobami, których nie znam, to dla mnie przygoda. To radość, bunt i wyzwolenie. To sposób życia.