Zmyślone choroby. Jak pokonać przewlekłe choroby i prowadzić zdrowsze, dłuższe i szczęśliwsze życie - Dr Jeffrey S. Bland, Mark Hyman

-
Proszę czekać

SŁOWO WSTĘPNE

Wyobraź sobie, że żyjesz w czasach, w których ludzie umierają lub cierpią z powodu nieuleczalnych ostrych chorób zakaźnych. Przypomnij sobie epokę przed nadejściem antybiotyków, kiedy kobiety umierały w gorączce połogowej, ostra infekcja płuc mogła doprowadzić do śmierci, paciorkowce powodowały uszkodzenia serca, a kończyny były amputowane z powodu zainfekowanych ran...

Dzisiaj podobne przypadki wydają się nie do pomyślenia. Jednak nawet na obecnym etapie rozwoju medycyny stajemy wobec naporu chorób przewlekłych, które w ciągu najbliższych dwudziestu lat będą kosztować globalną gospodarkę czterdzieści siedem trylionów dolarów i zabiją dwa razy więcej ludzi na całym świecie niż wszystkie choroby wywołane infekcjami.

Wydajemy coraz więcej pieniędzy na ochronę zdrowia, a w zamian dostajemy coraz mniej. Stany Zjednoczone mają gorsze wyniki działań opieki zdrowotnej i niższą statystyczną długość życia niż niemal wszystkie inne kraje rozwinięte. Choroby serca, cukrzyca, rak, choroby autoimmunologiczne, zaburzenia trawienia, demencja, alergie, astma, artretyzm, depresja, ADHD, autyzm, choroba Parkinsona, problemy hormonalne - jak przedwczesne dojrzewanie i bezpłodność - te i wiele innych problemów powodują niekończące się cierpienie i wyczerpanie naszych zasobów finansowych. Choroby przewlekłe dotykają już co drugiego Amerykanina i pochłaniają osiemdziesiąt procent wydatków na ochronę zdrowia. Pomimo wprowadzania ogromnej liczby nowych leków i procedur, wskaźnik chorób przewlekłych wciąż rośnie, nie tylko w Stanach Zjednoczonych, ale na całym świecie, gdyż kraje rozwijające się przejmują od nich najgorsze zwyczaje jedzeniowe i kulturowe.

Podsumowanie tego paradoksu powinno być oczywiste dla nas wszystkich: nasze działania nie przynoszą skutku. Nasz współczesny model medycyny został stworzony po to, by leczyć ostre przypadki, które w większości potrafimy opanować. Wskazujemy jedynego sprawcę chorób - mikroba - i jedyny sposób na leczenie - antybiotyki. Medycyna stawia sobie nowe wyzwanie: wynalezienia pigułki na wszelkie dolegliwości. Te poszukiwania nie przynoszą skutków. Potrzebujemy innego paradygmatu, nowego sposobu diagnozowania i leczenia nowej epidemii chorób przewlekłych.

Zmyślone choroby poddają analizie porażkę medycyny w rozwiązywaniu kryzysu zdrowotnego i wyznaczają nową ścieżkę prowadzącą do zrozumienia i leczenia chorób opartych na medycynie funkcjonalnej oraz fundamentalnej zmianie wzorca - od medycyny bazującej na objawach do medycyny opartej na przyczynach, od medycyny zajmującej się chorobami do medycyny zajmującej się systemem, od medycyny organów do medycyny organizmu. Jest to nowe ekologiczne spojrzenie na ciało, w którym wszystkie powiązania naszego organizmu wpływają na siebie i wzajemnie na siebie oddziałują w dynamicznych procesach odpowiedzialnych zarówno za choroby, które atakują, gdy następuje zakłócenie tych systemów, jak i za ich zdrowie, kiedy pozostają one w harmonii. Spojrzenie to sięga po wszystkie elementy wiedzy, wszystkie składowe i dane na temat tego, w jaki sposób zaczynamy chorować oraz co dobrze na nas działa. Reorganizuje je w narrację, która ma sens, która ma szansę rozwiązać kryzys ochrony zdrowia niemal z dnia na dzień, gdyby ta wiedza została szeroko zastosowana.

Medycyna to najmłodsza z nauk. Nie ma czegoś takiego jak teoria medycyny. Nie istnieją też zasady organizujące działania wobec chorób przewlekłych. Medycyna funkcjonalna to teoria przełomowa, największa rewolucyjna idea w medycynie od czasów odkrycia mikrobów i antybiotyków.

To radykalna zmiana w naszym nowym spojrzeniu na biologię. W pewnych momentach historii nauka budzi się nie do wzrostu, lecz do transformacji - Kolumb udowadniał, że Ziemia jest okrągła, nie płaska, Galileusz pokazywał, że Ziemia wcale nie znajduje się w centrum wszechświata, Darwin wyjaśniał, że gatunki ewoluowały, a nie powstawały w swej ostatecznej formie, a Einstein obalał nasze wyobrażenie o czasie i przestrzeni. Medycyna funkcjonalna stanowi efekt równie wybitnej i znaczącej zmiany paradygmatów.

Choroba zdaje się być rzeczywista i stała, tak jak Ziemia wydaje się płaska, a czas i przestrzeń linearne i stałe. W Zmyślonych chorobach, ojciec medycyny funkcjonalnej, dr Jeffrey Bland, człowiek, który posiadł więcej wszechstronnej wiedzy medycznej niż jakikolwiek inny lekarz w ostatnich trzydziestu latach, podważa nasze rozumienie choroby. Choroba, jak ją postrzegamy, to fałszywe zjawisko. Nie istnieje w taki sposób, jak dotąd uważaliśmy. Nazwy, które nadajemy chorobom, są użyteczne w wynajdowaniu odpowiednich leków, ale nie docierają do sedna, które pomogłoby wynaleźć prawdziwe lekarstwo.

Kiedy mówimy pacjentowi - który odczuwa symptomy smutku i beznadziei, nie może spać, nie jest zainteresowany codziennymi aktywnościami, jedzeniem i seksem - że ma depresję, to wcale mu nie pomagamy. Depresja nie jest przyczyną jego nieszczęścia; to jedynie nazwa nadana zespołowi objawów choroby. Leczymy następnie te symptomy antydepresantami, które działają zaledwie odrobinę lepiej niż zwykły łut szczęścia.

Prawdziwa przyczyna depresji może być bardzo różna w zależności od pacjenta. Może być nią perforacja jelita spowodowana glutenem, co aktywuje system immunologiczny do produkcji przeciwciał do walki z tarczycą, a to z kolei powoduje jej niską aktywność i depresję. Może być to niedobór witaminy B12, który wynika z długiego nadużywania leku na refluks, albo niedobór kwasu foliowego spowodowany przez gen nazywany MTFHR lub też brak witaminy D wynikający z niedostatecznego nasłonecznienia. Może być to zatrucie rtęcią z powodu diety zawierającej zbyt duże ilości tuńczyka albo brak kwasów Omega-3, gdy w diecie brakuje tłustych ryb, lub wczesny stan cukrzycowy spowodowany spożywaniem zbyt dużych ilości cukru. Symptomy mogą pojawiać się z powodu zmian w chemii mózgu wywołanych przez traumy lub stres, a nawet przez zmianę flory jelitowej spowodowaną stosowaniem antybiotyków. Każdy z tych czynników - mający źródło w diecie, środowisku, stylu życia - tworzy inny rodzaj braku równowagi, co z kolei skutkuje depresją. Nazwa choroby nie mówi nam nic o jej przyczynie; nie prowadzi nas do prawidłowego leczenia. To właśnie złudzenie choroby.

Studiowałem medycynę funkcjonalną przez dwadzieścia lat, a jako praktyk na co dzień stykam się z porażką współczesnego modelu medycyny, mając okazję obserwować cudowne efekty leczenia przy zastosowaniu nowych medycznych paradygmatów. Mam silne przekonanie, że stoimy na skraju prawdziwej rewolucji w medycynie.

Medycyna funkcjonalna nie polega jedynie na ulepszeniu diety czy włączeniu większej ilości ćwiczeń, na ograniczaniu stresu i redukowaniu kontaktu z zanieczyszczeniami środowiska, które to czynniki wpływają na zdrowie jednostki. Medycyna funkcjonalna jest przede wszystkim nauką pozwalającą budować zdrowie. Choroba odchodzi na bok, jako efekt uboczny terapii.

Medycyna funkcjonalna to spersonalizowana metoda docierania do źródeł symptomów, skoncentrowana na odzyskiwaniu równowagi. To historia małej dziewczynki, Elise, która cierpiała na nieuleczalną łuszczycę, a jej skóra była czerwona, pełna ran i podrażniona od stóp do głów od kiedy skończyła sześć miesięcy. Rodzice zabierali ją do najlepszych lekarzy, podawano jej najbardziej wymyślne leki, w tym silne leki immunologiczne i ograniczające łaknienie, a także chemioterapię, która miała leczyć zapalenie. Kiedy po raz pierwszy zobaczyłem Elise, miała cztery lata. Właśnie skończyła miesięczny okres intensywnej opieki medycznej, podczas którego zwalczała zagrażające życiu zakażenie gronkowcem wywołane przez jej lek, Enbrel, który zaatakował jej system immunologiczny. Nie zajmując się przyczyną jej zapalenia skóry, lekarze stosowali lek, by znieść jego symptomy. A dziewczynka nie czuła się lepiej. Nikt nie zapytał o jej dietę ani o historię przyjmowania przez nią antybiotyków, które zaatakowały florę bakteryjną w jej jelitach i stworzyły warunki do rozwoju zapalenia.

Medycyna funkcjonalna poprowadziła mnie do innego zestawu pytań. Nie pytałem, jaki ma stosować lek, by znieść symptomy, dociekałem przed wszystkim, co spowodowało to zapalenie - był to prosty pomysł, jakże obcy rozumowaniu współczesnej medycyny. Istnieje kilka powodów zapalenia - mikroby, alergeny, toksyny, nieodpowiednia dieta, stres. Zastanowiłem się, czego potrzebuje system immunologiczny Elise, by odzyskać równowagę. Potem zastosowałem wobec niej zasady, usuwając najczęstszą przyczynę zapaleń w naszej diecie - gluten, który jak wiadomo jest powiązany z łuszczycą. Wyczyściłem jej jelita ze złych mikrobów, osiadłych tam z powodu stosowanych przez lata antybiotyków i sterydów. Dodałem również kilka składników potrzebnych do wsparcia odpowiedniego funkcjonowania jej systemu immunologicznego - tłuszcze Omega-3, cynk, witaminę D i probiotyki, aby wyrównać florę bakteryjną.

W ciągu dwóch tygodni jej skóra, czerwona i szorstka przez trzy lata, stała się gładka. To nie był cud, ale wymierny efekt przełamania iluzji choroby i zastosowania nowego stylu działania w celu rozwiązania przewlekłej choroby, która powoli staje się epidemią.

Zmiany paradygmatów są trudne, zawsze pojawiają się głosy krytyczne, jednak wobec dowodów i tak ewidentnej nieskuteczności dotychczasowych metod działania potrzeba zmian staje się oczywista dla wszystkich studentów medycyny. Nadszedł czas na radykalną zmianę w opiece zdrowotnej, by zakończyć nieprzerwane cierpienia milionów ludzi. Zmyślone choroby są manifestem nowej medycyny. Każdy jej student, każda osoba zaangażowana w kwestie opieki zdrowotnej i każdy urzędnik zajmujący się ochroną zdrowia powinni tę książkę przeczytać. Jeśli chodzi o resztę z nas, stanowi ona drogowskaz prowadzący do prawdziwego wyleczenia i osiągnięcia zdrowia.

dr n. med. Marek Hyman

Prezes Instytutu Medycyny Funkcjonalnej

19 listopada 2013 r.

West Stockbridge, Massachusetts

WPROWADZENIE

CHRONICZNE TROSKI

Przenieście się ze mną do końca dziewiętnastego wieku - do epoki tuż po Wojnie Secesyjnej, kiedy w Stanach Zjednoczonych stabilizował się bardzo jeszcze chwiejny pokój. Czym martwili się ludzie w tamtym czasie?

Jeśli byłeś rodzicem, martwiłeś się o to, że twoje potomstwo ulegnie jednej z wielu infekcji, które uśmiercały niemowlaki i małe dzieci w tamtych czasach - a były to błonica, koklusz, zapalenie płuc. Jeśli byłaś kobietą, która miała zostać matką po raz pierwszy, trzeci, piąty lub ostatni, martwiłaś się, że możesz umrzeć z powodu infekcji poporodowej, czyli zakażenia krwi, które zabijało wiele kobiet wkrótce po urodzenia dziecka, odbierając im szansę zajmowania się nim. Jak twoi rodzice i dziadkowie przed tobą, a wcześniej ich rodzice i dziadkowie, martwiłbyś się, że wybuchnie epidemia - grypa, inna plaga - i zdziesiątkuje albo unicestwi twoją rodzinę, twoją społeczność, a nawet świat - taki, jakim go znasz.

Cztery pokolenia temu podobne lęki były realne i w pełni uzasadnione. Poprzez stulecia setki milionów ludzi było zmiatanych z powierzchni Ziemi przez choroby zakaźne, wywołane, jak wierzono, przez morowe powietrze, miazmat - szkodliwe opary pochodzące z rozkładającej się materii - które unosiły się w powietrzu albo były roznoszone przez kontakt fizyczny. Zalecenia medyczne wobec chorób spowodowanych przez miazmat ograniczały się do porady, by pacjent wybrał się do innego miejsca, gdzie powietrze będzie czystsze. Była to typowa metoda na infekcje.

Jednak zanim skończył się dziewiętnasty wiek, naukowcy tacy jak na przykład Joseph Lister, Robert Koch, Louis Pasteur i inni zrewolucjonizowali sposób, w jaki postrzegano choroby, co pociągnęło za sobą zmianę w podejściu do praktyki medycznej. Teoria zarazków, którą objawili światu ci naukowcy, wyjaśniła, że to właśnie te mikroskopijne organizmy, a nie morowe powietrze, powodują choroby zakaźne. Kiedy zidentyfikowano odmiany submikroskopowych organizmów wywołujących poszczególne choroby, ludzki organizm mógł być przeciwko nim uodporniany.

Ta teoria zapoczątkowała proces, który dziś nazwalibyśmy zmianą paradygmatów w świecie opieki zdrowotnej - rewolucję bakteriologiczną. Zmieniło się wszystko - szkolenie medyczne, techniki operacji, standardy sanitarne i te dotyczące zdrowia publicznego. Pojawił się też całkiem nowy dział produkcji, przemysł farmaceutyczny, wraz z ogromną ofertą uodparniających szczepionek, a w dwudziestym wieku również antybiotyków - leków mogących leczyć infekcje, na które nie było szczepionki.

To historia niebywałego sukcesu. W samych Stanach Zjednoczonych średnia długość życia wzrosła od czterdziestu siedmiu lat w 1910 roku do siedemdziesięciu czterech w latach, kiedy piszę te słowa, właśnie dzięki teorii bakterii i zmianie paradygmatów, które ona przyniosła. Oznacza to, że inaczej niż twoi przodkowie z dziewiętnastego wieku i wszystkie pokolenia twojej rodziny przed nimi, nie musisz martwić się nadmiernie z powodu śmiertelnych infekcji, które przez wieki stanowiły dopust boży. Nawet jeśli choroby - jak na przykład ospa - nie zostały całkowicie wyeliminowane, to istnieją już na nie skuteczne lekarstwa.

Niestety nie oznacza to, że nie musimy się dziś niczym martwić. Bo mimo że szczepionki i kuracje antybiotykowe spowodowały, że choroby zakaźne stały się mniej rozpowszechnione i mniej przerażające, inna grupa chorób zyskuje coraz większe znaczenie i zatacza coraz szersze kręgi: choroby przewlekłe.

Używając określenia "choroby przewlekłe", mam na myśli wszelkie uwarunkowania, dolegliwości i zaburzenia, które sprawiają, że chorujemy, i które nas nie opuszczają. To nie ich natura. One chcą zostać albo wciąż wracać na nowo. Możemy łagodzić ich działanie i znajdować chwilową ulgę, ale nie potrafimy ich pokonać, tak jak nie potrafimy całkowicie zniszczyć chorób zakaźnych. W ten czy inny sposób dolegliwości te nas osłabiają i odbierają nam sprawność, po prostu wyciągają z nas życie.

Jakie to schorzenia? Znamy je wszyscy, prezentują sobą całą skalę pełną cierpienia i niebezpieczeństw. Wśród nich są:

choroby serca i układu krwionośnego, jak cukrzyca typu 2, dna moczanowa, nadciśnienie, demencja, zapalenia autoimmunologiczne, np. artretyzm, zaburzenia neurologiczne, jak depresja, ADHD, autyzm, choroby przewodu pokarmowego: refluks żołądkowy, guz dwunastnicy i zapalenie jelit, choroby kości, np. osteoporoza, utrata objętości płuc i astma, bóle mięśniowe, zespół chronicznego zmęczenia i fibromialgia, dolegliwości nerek i wątroby, problemy z widzeniem, jak zwyrodnienie plamki żółtej i retinopatia, rak.

Co mają ze sobą wspólnego, że kwalifikuje się je wszystkie jako "choroby przewlekłe"? Łączą je cztery cechy wspólne.

Po pierwsze - choroby przewlekłe nie leczą się same przez się; fachowo określa się to mianem braku "samoograniczania". Zwykłe przeziębienie jest samoograniczające się, co znaczy, że przechodzi wszystkie swoje etapy i się kończy. Nie dzieje się tak jednak w wypadku chorób przewlekłych.

Po drugie - choroby przewlekłe z czasem mają coraz cięższy przebieg. Ponieważ możemy je jedynie uśmierzać, a nie leczyć, przynajmniej na razie, nie ma więc powrotu do zdrowia, pozostaje jedynie nieustanne powstrzymywanie lub opanowywanie nawrotów tych chorób.

Po trzecie - choroby przewlekłe nie mają jednej konkretnej przyczyny, którą można by było wskazać, wywołuje je zazwyczaj kilka czynników.

Po czwarte - choroby przewlekłe mają przeważnie złożony zestaw objawów, co oznacza, że osoby nimi dotknięte skarżą się na wiele różnych dolegliwości i można u nich rozpoznać symptomy różnych chorób.

Choroby przewlekłe, złożone i powszechne, mają zazwyczaj wiele trudnych do rozpoznania przyczyn, ale nigdy nie mają jednego źródła. Coraz częściej stanowią natomiast okoliczności, w jakich przychodzi nam żyć. Coraz więcej z nas żyje w ten sposób, a jest to drogi styl życia. Niestety jeśli nie wprowadzimy drastycznych zmian, to według statystyk będziemy zmierzać prosto ku słabemu zdrowiu, a w podeszłym wieku - większość czasu poświęcać na lekarzy i łykanie pigułek.

Tak nie musi być. Jak dowiecie się z kolejnych stron tej książki, przełomowe odkrycia naukowe dały nam moc, by unikać zderzeń z osłabieniem i chorobą, by stworzyć podwaliny dla prawdziwej rewolucji w ochronie zdrowia. Potrafimy obecnie identyfikować objawy chorób przewlekłych w konkretnych przypadkach, a stosując podejście opisane w tej książce, możemy doprowadzać do ich wyleczenia. Co więcej, możemy identyfikować objawy chorób przewlekłych, zanim staną się chorobą, oraz cofać ich rozwój poprzez wczesną interwencję. Ma to przełomowe znaczenie. Stanowi równoznacznik zmiany paradygmatu w medycynie, który nastąpił po odkryciu szczepionek i antybiotyków w leczeniu chorób zakaźnych. Nazywam to "rewolucją medycyny funkcjonalnej". I przez ostatnie czterdzieści lat, jako badacz nauk biologicznych i klinicznych, a także wykładowca medycyny, inicjowałem krok po kroku wprowadzanie tej zmiany.

Co rozumiem pod pojęciem "medycyny funkcjonalnej"? Jak wiecie, wasze ciało to skomplikowana sieć systemów. Mówimy o systemie krwionośnym, systemie trawiennym, systemie nerwowym, układzie hormonalnym, systemach odpornościowym, rozrodczym, oddechowym i tak dalej. Każdy z nich jest złożony z organów, które współpracują w swoich funkcjach biologicznych: serce i naczynia krwionośne układu krwionośnego rozprowadzają po ciele krew; mózg, oskrzela i krtań z układu oddechowego rozsyłają tlen po organizmie, by ciało mogło funkcjonować. Każdy z tych systemów musi dawać z siebie wiele i być w szczytowej formie. Co więcej, systemy te wpływają na siebie nawzajem poprzez sieć skomplikowanych powiązań, co dodaje jeszcze zawiłości do dynamiki całego naszego biologicznego funkcjonowania. Kiedy więc myślimy o tym, jak pracuje nasze ciało oraz co najczęściej robimy, kiedy coś w nim szwankuje - powinniśmy zastanawiać się nad tym, jaki wpływ mają na siebie nawzajem oraz na wszystkie inne systemy elementy naszego organizmu.

Nasz współczesny model medycyny i to, jak jest skonstruowana służba zdrowia, sposób szkolenia lekarzy oraz strategia stosowanych przez nich terapii nie są jednak oparte na takim myśleniu. Dokładnie dlatego, że system ten wywodzi się od teorii zarazków i opiera się na myśleniu redukcyjnym: znaleźć bakterię i zniszczyć ją lekarstwem stworzonym specjalnie do tego celu. Kropka. System ten działa idealnie w wypadku pomocy doraźnej, ale nie robi nic, aby utrzymać równowagę między systemami funkcjonalnymi organizmu ani siecią ich powiązań.

Medycyna funkcjonalna zajmuje się właśnie tym. Przygląda się wzorom dysfunkcji, które leżą u podłoża chorób przewlekłych, które zakłócają zdrowe życie, i oferuje modele opieki, które mogą zapobiec lub leczyć te choroby. Jak działa taki system opieki? Dowiecie się w kolejnych rozdziałach tej książki. W skrócie wystarczy powiedzieć, że opiera się on na wiedzy o tym, jak stymulowane są nasze geny, na ich reakcjach na to, co dzieje się w otaczającym nas świecie oraz na to, jakie mamy aktywności. Jeśli więc uda nam się zmienić to ostatnie - nasze środowisko i nasze aktywności - możemy też zmienić nasze zdrowie. Oznacza to, że jeśli potrafimy zmienić rodzaj stymulacji naszych genów i sposób, w jaki one na te stymulacje odpowiadają - ponieważ regulują i kierują naszymi funkcjami biologicznymi - można będzie również zmieniać ścieżki, którymi podąża nasze zdrowie.

To nowa nauka. Wywodzi się z rewolucji genomicznej, która tworzy na nowo nasze rozumienie tego, w jaki sposób geny kształtują naszą indywidualność, jak przechodzimy od genotypu do fenotypu, od ukrytych możliwości genetycznych, z którymi się rodzimy, do niepowtarzalnych jednostek, którymi się stajemy i które wykorzystują jedyne w swoim rodzaju cechy sprawiające, że jesteśmy właśnie sobą. Nowa nauka uczy nas, że nie dzieje się tak z powodu jednoznacznych cech nadanych przy poczęciu naszym genom, a raczej z powodu interakcji, w jakie nasz genotyp wchodzi ze środowiskiem, co z kolei stymuluje odpowiedzi w naszych procesach fizjologicznych, które zachodzą w nas przez całe życie.

Tak głęboka zmiana w rozumieniu wymaga z pewnością nowego modelu opieki zdrowotnej, który skupiłby się na interakcji i na tym, jak przebiegają te procesy, aby skutecznie móc poprawić ich funkcjonowanie.

To właśnie jest zadanie medycyny funkcjonalnej. Model medycyny tradycyjnej skupia się na symptomach chorób i wyprowadzeniu z nich diagnozy, podczas gdy modele alternatywne i interakcyjne oferują całą gamę rozmaitych sposobów podejścia do procesów chorobowych. Medycyna funkcjonalna stosuje natomiast najnowsze naukowe odkrycia z zakresu biomedycyny, by móc skoncentrować się na ukrytych przyczynach problemów ze zdrowiem pacjenta.

Co niezwykle zajmujące, medycyna funkcjonalna łączy te odkrycia i technologie i zestawia je z tematami ochrony zdrowia tak ważnymi w naszych czasach - chorobami przewlekłymi - w poszukiwaniu ukrytych przyczyn interakcji między wyjątkowością genetyczną każdego z nas a naszym stylem życia, wpływem środowiska oraz dietą. Medycyna funkcjonalna, która angażuje pacjenta i jego lekarza w projektowanie skrojonego na miarę programu ochrony zdrowia, łączy wiedzę farmaceutyczną tam, gdzie to potrzebne, z wprowadzeniem zmian w środowisku, diecie i stylu życia pacjenta - nie tylko po to, by przynieść mu ukojenie, ale również, aby uzmysłowić mu, że ma w sobie ogromny genetyczny potencjał żywotności i długowieczności.

To działa. Przez ostatnie czterdzieści lat obserwowałem raz za razem, jak to działa. Dla ludzi, w wypadku których to zadziałało, był to cud. Wiem, co mówię. Mój syn Justin jest takim cudem.

Justin urodził się przedwcześnie, było to w 1982 roku. W porównaniu ze swoimi dwoma starszymi braćmi miał połowę ich wagi urodzeniowej i zanim pozwolono mu wrócić do domu, wymagał specjalnej opieki na oddziale intensywnej terapii noworodków. A kiedy już został wypuszczony ze szpitala, wydawało się nam, że coś jest z nim nie w porządku. Po trzech miesiącach stało się jasne, że rozwija się u niego wodogłowie - co wiąże się z opuchlizną mózgu. Nawet po interwencji chirurgicznej, w której wyniku wstawiono mu dren, by zredukować ciśnienie wewnątrz czaszki, nie było pewne, jak będzie się dalej rozwijał. W kolejnych latach otrzymał możliwie najlepszą opiekę medycyny tradycyjnej od wykwalifikowanych i oddanych lekarzy; stało się też jasne, że będą mu potrzebne wyzwania percepcyjne i stymulacja do nauki. Tego, jak się wydawało, Justin potrzebował najbardziej, ale niestety nie mogła mu tego zapewnić nawet najlepsza opieka medyczna.

Przez przypadek poznałem Glenna Domana, założyciela Institutes for the Achievement of Human Potential (Instytutu Osiągnięć Ludzkiego Potencjału, IAHP) w Filadefii, który pomagał dzieciom dotkniętym uszkodzeniem mózgu w osiąganiu ambitnych celów. Działo się to dzięki spersonalizowanemu programowi, który rozwinął jego Instytut. Program ten mieli wprowadzać w życie przede wszystkim rodzice tych dzieci.

Wtedy nastąpiły wydarzenia, które odmieniły życie całej naszej rodziny. Justin skończył renomowaną szkołę średnią, a następnie wyższą, w której napisał pracę magisterską z dziedziny nauk politycznych. Jednym z najważniejszych momentów w moim życiu było wysłuchanie wykładu, jaki mój syn wygłosił przed personelem IAHP. Opisał w nim to, jak czuł się w kolejnych stadiach swego rozwoju. Najpierw jako dziecko, które zastanawiało się, czy ma jakiekolwiek szanse wobec wszystkich swoich mentalnych ograniczeń, a które następnie zaczęło podejmować wyzwania i stało się pełnosprawnym dorosłym, rozumiejącym swą wyjątkowość. Po drodze nabył wiele użytecznych umiejętności, które pomagają mu w samodzielnej drodze przez życie. Można to różnie nazywać, ale ja jako ojciec nazywam to cudem.

Nie tylko Justin skorzystał z tego programu. U mojego bratanka zdiagnozowano autyzm i mimo że przepowiadano mu przyszłość w szkołach specjalnych, ukończył zwykłe liceum, a potem z powodzeniem odnalazł się na uczelni.

Nie dziwi więc fakt, że stałem się członkiem naukowej rady doradczej tego instytutu. Każdej wiosny, kiedy w Filadelfii kwitną wiśnie, biorę udział w ceremonii Graduation to Life (Wejście w Życie) organizowanej przez IAHP i jestem świadkiem tego, jak dzieci "z uszkodzonym mózgiem" pokazują swe osiągnięcia na niezwykłym poziomie - w gimnastyce synchronicznej, na koncertach skrzypcowych, grając z pamięci zawiłe utwory, wystawiając sztuki Szekspira (również grane z pamięci). Wejście w Życie zawsze doprowadza mnie do łez, ponieważ co roku widzę potwierdzenie tego, że niemożliwe staje się możliwe, jeśli zastosuje się odpowiednio spersonalizowany program, wsparty oddaniem i miłością rodziny i przyjaciół.

Jak to się dzieje? Poprzez intensywny reżim dostosowanego do jednostki programu leczenia, w którego skład wchodzą specjalnie opracowane ćwiczenia fizyczne, stymulowanie organizmu, ćwiczenia umysłowe i rozwijanie nawyków, a także odpowiednie odżywianie i dieta. Program stawia na siłę rutyny i powtórzeń, a jest przy tym wcielany z elastycznością i dostosowaniem do specyficznych potrzeb dziecka, które wynikają z jego stanu zdrowia, wpływu otoczenia i genetyki. Jest to pediatryczny program z zakresu medycyny funkcjonalnej, skupiający się na poprawie funkcji poznawczych, emocjonalnych i fizycznych. Dzieci tworzą nowe ścieżki dla swoich genów, by odpowiednio reagować na otoczenie. Na przestrzeni czasu zmienia to ich fizyczne i mentalne funkcjonowanie. Ich dieta jest bogata w pełnowartościowe pożywienie, a uboga w cukier i tłuszcze nasycone. Przyjmują też suplementy diety, które chronią mózg przed uszkodzeniami i wspomagają jego naprawę. Angażują się w ćwiczenia umysłowe i fizyczne, budujące siłę, wytrwałość i elastyczność. Kiedy ich ciała przekształcają się z kalekich, spastycznych form, jakie mają dzieci z uszkodzeniami mózgu, w ciała silnych i atletycznych nastolatków, ich funkcje poznawcze rozwijają się w podobny sposób, aż do momentu, w którym ich pozornie nieuleczalne choroby ustępują miejsca zdrowiu. Jest to dowód siły medycyny funkcjonalnej w podejściu do chorób przewlekłych.

Te doświadczenia dały mi dużo wiedzy na temat elastyczności zdrowia i choroby. W naszych genach jest zapisanych wiele historii. Niektóre z nich to zdrowotne tragedie, ale inne to zdrowotne cuda. Program medycyny funkcjonalnej skupia się jak laser na odnalezieniu tego osobistego klucza otwierającego wszystkie historie genów jednostki, które doprowadzą do polepszenia funkcji organizmu. Poprawione funkcje w jednym genie stają się lekcją dla następnych, lekcją, która może prowadzić do ulepszenia kolejnych. Wiedza medyczna zawsze działała w ten sposób. Kiedy spojrzysz na chorobę w świeży sposób, zmienisz swój sposób postępowania wobec niej. Tak następuje rewolucja w medycynie. Kiedy jest już w toku, zastanawiamy się, jak mogliśmy kiedykolwiek postrzegać chorobę albo prowadzić leczenie w dawny sposób.

Wcześniej wspomniałem, że zakażenia poporodowe bywały śmiertelne dla wielu kobiet w czasach naszych prababek. Pewna młoda kobieta, która cierpiała na tę dolegliwość, będąc niemal na skraju śmierci, stała się pierwszą osobą, której wstrzyknięto penicylinę i którą wydarto z rąk śmierci. Decyzja, kto będzie pierwszym odbiorcą tego leku, była ważkim krokiem dla zespołu badawczego, który pracował nad penicyliną, czyli nad pierwszym testowanym na ludziach antybiotykiem. Członkowie tego zespołu wiedzieli, że jeśli Pierwszy Odbiorca źle zareaguje, będzie to miało negatywny wpływ na przyszły rozwój prac nad lekiem. Podobnie - pierwsze pozytywne efekty powinny być na tyle znaczące, by działanie leku zostało zauważone. Dla tej matki dotkniętej chorobą, która zabiła miliony innych świeżo upieczonych matek w historii, nie było innych możliwości. Penicylina miała szansę uratować jej życie albo następnego dnia mogła nie żyć. Zdecydowano, że ta kobieta otrzyma pierwszą w historii dawkę penicyliny, jaką kiedykolwiek podano umierającemu pacjentowi. Następnego dnia zwalczyła infekcję.

Działo się to mniej niż osiemdziesiąt lat temu, a jednak to, co wtedy zostało uznane za cud, szybko weszło do kanonu działań opieki medycznej. Teraz właściwie nie zdarza się, by kobieta - przynajmniej w krajach rozwiniętych - umierała z powodu zakażenia powstałego po porodzie. To była rewolucja, która zmieniła sposób naszego myślenia o chorobie oraz sposób, w jaki zajmujemy się chorymi.

Inny przykład: nie tak dawno temu ludzie, którzy cierpieli na atak serca, otrzymywali wskazania, by się nie forsować. Uważano bowiem, że każda forma wysiłku fizycznego spowoduje nasilenie choroby. Kilku lekarzy pionierów zaczęło jednak dociekać, czy program odpowiednich ćwiczeń nie byłby pomocny w odbudowywaniu funkcji serca. W ten sposób zrewolucjonizowali kardiologię. Dzisiejszy standard leczenia polega na nakłanianiu pacjentów do utrzymywania pozycji stojącej i do ruchu podczas rehabilitacji kardiologicznej tak szybko, jak tylko jest to możliwe, aby uniknąć kolejnego ataku serca. Rehabilitacja kardiologiczna skrojona na miarę indywidualnego stylu życia dla każdego pacjenta nie zmienia genów w sercu, a jedynie zachowanie i styl życia leczonego. Te zmiany na nowo definiują wiadomość przekazywaną ze środowiska do jego genów, co z kolei zmienia ich reakcję na dany przekaz - w ten sposób modyfikuje się biologiczne funkcjonowanie pacjenta oddziału kardiologicznego. Rezultat poprawia działanie całego systemu serca i naczyń krwionośnych, a to z kolei nie tylko pomaga w zapobieganiu drugiemu atakowi serca, lecz także wspomaga wszystkie inne aspekty zdrowia. W ten sposób cuda w danych czasach stają się standardami w czasach, które po nich następują.

Wierzę, że medycyna funkcjonalna nie jest cudem, a raczej - jak dowiecie się z tej książki - umocowaną dowodami nauką. To rodzaj opieki zdrowotnej, która skupia się na chorobach, z jakimi mamy do czynienia w dzisiejszych czasach - chronicznymi dolegliwościami zakłócającymi nasze życie i zabijającymi nas przed czasem.

W 2012 roku w Seattle, aby wspierać tworzenie modelu medycyny funkcjonalnej jako modelu operacyjnego, który ma zmienić całe nasze przyszłe podejście do chorób przewlekłych, powołałem do życia Personalized Lifestyle Medicine Institute (Instytut Medycyny Spersonalizowanego Stylu Życia). Instytut ten jest organizacją edukacyjną działającą na zasadach non-profit. Ma służyć jako miejsce spotkań - zarówno wirtualnych, jak i realnych - dla profesjonalistów z zakresu ochrony zdrowia, dla badaczy, szkoleniowców oraz dla dbających o swoje zdrowie pacjentów. Ma szerzyć ideę zwrócenia się ku medycynie funkcjonalnej i angażować w dyskusję na temat tego, jak może to służyć każdemu człowiekowi. Strona internetowa instytutu: www.plminstitute.org jest pełna postów badaczy i lekarzy oraz pacjentów, pytań do naszego personelu i ich odpowiedzi, informacji o najnowszych odkryciach dotyczących spersonalizowanej opieki zdrowotnej, a także ciągłego strumienia ważnych informacji od indywidualnych pacjentów, którzy zastosowali opracowane dla nich programy zdrowotne. To wehikuł dla tych, którzy chcą brać udział w rewolucji dotyczącej ochrony zdrowia. Zapraszam czytelników, by zajrzeli na naszą stronę i przyłączyli się do nas.

Wprowadzenie medycyny funkcjonalnej do standardów codziennej opieki zdrowotnej to prawdziwy przełom. Możecie w nim uczestniczyć już dziś, ucząc się, jak dostosować do swoich potrzeb własny program ochrony zdrowia, a następnie zarządzać nim aż do zatrzymania lub odwrócenia skutków chorób przewlekłych i powrotu do wykorzystywania w pełni swojego potencjału życiowego.

Zrób pierwszy krok, by stworzyć swój osobisty plan ochrony zdrowia, odpowiadając na pytania dotyczące twojego zdrowia.

MOJA SAMOOCENA ZDROWIA

Czy uważasz, że twoje zdrowie pogorszyło się w ciągu ostatnich dwóch lat? Czy zyskałeś lub utraciłeś więcej niż 10% wagi ciała w ciągu ostatnich lat - nawet jeśli nie stosowałeś specjalnych diet? Czy masz problemy ze snem lub z zasypianiem? Czy ból w stawach lub mięśniach ogranicza twoją aktywność fizyczną lub mobilność? Czy często czujesz się zmęczony bez wyraźnego powodu? Czy często czujesz się przygnębiony lub niespokojny? Czy masz problemy z pamięcią? Czy słyszysz w uszach nieustanne dzwonienie? Czy czujesz, że tracisz siły? Czy przyjmujesz jakieś leki na receptę? Czy jest ich więcej niż dwa? Co z lekami bez recepty? Czy często używasz któregoś z leków należących do jednej z poniższych grup? leki przeciwzapalne leki zobojętniające kwas żołądkowy leki przeciwbólowe leki wspomagające sen Czy cierpisz na jakieś alergie? Czy miewasz epizodyczne problemy z koncentracją albo zdarza się, że czujesz się zagubiony? Czy zdarza ci się tracić oddech lub dostać zadyszki? Czy w ciągu kilku ostatnich lat straciłeś smak lub węch? Czy w ciągu kilku ostatnich lat straciłeś masę mięśniową? Czy usłyszałeś od lekarza, że masz następujące dolegliwości: wysokie ciśnienie wysoki poziom cholesterolu podniesiony poziom cukru we krwi Czy dentysta powiedział ci, że cierpisz na chorobę dziąseł lub paradontozę? Czy miewasz zatwardzenia lub biegunki albo czujesz innego rodzaju dyskomfort w obrębie układu trawiennego? Czy masz chronicznie nieświeży oddech? Czy jesteś niższy niż dawniej byłeś? Czy masz oznaki zalegania wapnia? Czy jesteś podatny na przeziębienia?

Jest to pierwsze z ośmiu zadań samosprawdzających, których wykonanie zaleci ci ta książka. W ten sposób uzyskasz ogólną wiedzę na temat swojego zdrowia. Później, w części drugiej, wytłumaczę ci, jak przebiegają najważniejsze procesy fizjologiczne w twoim organizmie, a w części trzeciej całą tę samoanalizę przełożysz na stworzenie własnego spersonalizowanego programu dbania o zdrowie.

Zacznijmy jednak od rozpatrzenia szerszego kontekstu zdrowia i choroby.