Zmienne losy Afryki. Pięć tysięcy lat bogactwa, chciwości i pracy - Martin Meredith

Kup ebooka

90.00 zł
74.70 zł (73,80 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

PRZEDMOWA

Już od czasów faraonów Afryka była obiektem pożądania ze względu na swoje bogactwa. Piramidy w dolinie Nilu uważano za cud świata nie tylko z uwagi na geniusz ich architektów i budowniczych; stanowiły także symbol bogactwa egipskich władców, którzy wznieśli je jako swoje schody do życia pozagrobowego.

Krążące przez całe tysiąclecia wieści o bogactwach Afryki przyciągały odkrywców i zdobywców z dalekich krain. Biblijne opowieści o złocie i drogich kamieniach, jakie królowa Saby złożyła w darze królowi Salomonowi, gdy odwiedziła go w Jerozolimie w X wieku p.n.e., przyczyniły się do powstania legendy o przebogatej krainie Ofir. Trzy tysiące lat później baśnie te pchnęły do Afryki europejskich poszukiwaczy złota. Tak rozpoczął się podbój południa kontynentu.

Ziemi pożądano nie mniej niż złota. Rzymskie kolonie w północnej Afryce dostarczały zboża, którym żywiło się rosnące miasto. Jednej ze swoich nadbrzeżnych prowincji Rzymianie nadali miano Africa, co znaczy ziemia Afrów; tak bowiem zwało się berberyjskie plemię mieszkające na obszarze dzisiejszej Tunezji. W ślad za Rzymianami pojawili się najeźdźcy arabscy; pierwsza ich fala przybyła na kontynent w VII wieku, ostatecznie wypierając lokalne wodzostwa w większości północnej Afryki. Nadbrzeżny region, który niegdyś Rzymianie nazwali Africa, po arabsku nazywał się Ifrikijja.

Kiedy w XV wieku europejscy żeglarze rozpoczęli eksplorację atlantyckiego wybrzeża Afryki, objęli tą nazwą cały kontynent. Z początku pragnęli jedynie znaleźć drogę morską do kopalni złota w Afryce Zachodniej, z których - takie krążyły pogłoski - wyruszały karawany wielbłądów objuczonych złotem, by przez pustynię zwaną Sahara dotrzeć do portów handlowych na afrykańskim wybrzeżu Morza Śródziemnego. Zainteresowanie Europejczyków zachodnioafrykańskim złotem wzmogła wizyta władcy imperium Mali, mansy Musy, w Kairze w 1324 roku. Malijski mansa podczas pielgrzymki do Mekki zatrzymał się w Egipcie i tak hojnie rozdawał tam złoto, że zrujnował lokalny rynek pieniężny na ponad dziesięć lat. Europejscy kartografowie nie przegapili tego faktu. Wizerunek Musy zdobi atlas z 1375 roku, znany jako Atlas Kataloński, jeden z najwcześniejszych europejskich zestawów map zawierających wiarygodne informacje o Afryce. Podpis pod wizerunkiem władcy brzmi: "Tak obfite jest złoto, które znajduje się w jego kraju, że jest on najbogatszym i najszlachetniejszym królem na całej ziemi". Według współczesnych szacunków mansa Musa był najbogatszym człowiekiem, jaki kiedykolwiek żył na kuli ziemskiej; był bogatszy nawet od dzisiejszych miliarderów

Kolejnym wysoce pożądanym towarem, w jaki obfitowała Afryka, byli niewolnicy. Niewolnictwo występowało powszechnie w wielu afrykańskich społeczeństwach. Jeniec wojenny zazwyczaj stawał się niewolnikiem; budujący własne państwa afrykańscy wodzowie używali jeńców jako robotników i żołnierzy. Handel niewolnikami na duże odległości, który miał trwać ponad tysiąc lat, nadał temu procederowi nowy, przerażający wymiar. Począwszy od IX wieku niewolnicy z Czarnej Afryki byli prowadzeni karawanami przez Saharę, przewożeni przez Morze Czerwone, z jego wschodniego wybrzeża gnani dalej i sprzedawani na targach Lewantu, Mezopotamii, Półwyspu Arabskiego i Zatoki Perskiej. Śródlądowy handel niewolnikami przeznaczonymi na sprzedaż za granicę prowadzili w większości afrykańscy handlarze i watażkowie. W XVI wieku europejscy kupcy rozpoczęli handel transatlantycki, przewożąc niewolników statkami do obu Ameryk. Fortuny rosły na obu końcach tego szlaku. Szacuje się, że do końca XIX wieku przedmiotem handlu afrykańskimi niewolnikami stało się łącznie około 24 milionów mężczyzn, kobiet i dzieci.

Kontynent afrykański był także głównym światowym dostawcą kości słoniowej. Przez wieki największy popyt na afrykańską kość słoniową był w Azji, na rynkach indyjskich i chińskich. Jednak w XIX wieku, gdy rewolucja przemysłowa w Europie i Ameryce Północnej nabrała rozpędu, kość słoniową zaczęto wykorzystywać do produkcji klawiszy fortepianowych, kul do gry w bilard, instrumentów naukowych i szerokiej gamy artykułów gospodarstwa domowego. To uczyniło z niej jeden z najbardziej dochodowych towarów na świecie.

Chciwy i przebiegły europejski monarcha, Leopold II król Belgów, zamierzał zbudować prywatny majątek na handlu kością słoniową, ogłaszając się "suwerenem Wolnego Państwa Kongo", czyli ponad dwóch milionów kilometrów kwadratowych w dorzeczu Konga. Kiedy zyski z handlu kością słoniową zaczęły maleć, Leopold zwrócił uwagę na inny towar, na który właśnie rósł popyt. Był to kauczuk. Podporządkował gospodarkę całej kolonii pozyskiwaniu kauczuku. Kosztem życia kilku milionów Afrykańczyków król Belgów stał się jednym z najbogatszych ludzi na świecie.

Walkę o afrykańskie terytoria, jaka rozgorzała wśród europejskich mocarstw pod koniec XIX wieku, zapoczątkowało głównie - chociaż nie wyłącznie - dążenie Leopolda do zdobycia tego, co był on łaskaw nazwać "kawałkiem tego magnifique gâteau africain", wspaniałego afrykańskiego tortu. Do tego czasu działalność Europejczyków w Afryce ograniczała się głównie do małych, izolowanych enklaw handlowych na wybrzeżu, a europejskie osadnictwo zapuściło korzenie jedynie wzdłuż śródziemnomorskiego wybrzeża Algierii i na samym krańcu południowej Afryki. Teraz jednak cała Afryka stała się przedmiotem zaciekłej rywalizacji.

W ciągu dwudziestu lat - głównie w nadziei na korzyści gospodarcze, lecz także ze względu na prestiż narodowy - europejskie mocarstwa weszły w posiadanie praktycznie całości kontynentu. To oczywiście wywołało opór i w nieomal każdym jego zakątku wybuchły wojny. Wielu afrykańskich władców, którzy sprzeciwili się kolonialnym rządom, zginęło w walce, zostało straconych lub wygnanych po klęsce. W końcowym akcie podziału kontynentu Wielka Brytania, wówczas stojąca u szczytu swej imperialnej potęgi, zapragnęła położyć rękę na najbogatszym złożu złota, jakie kiedykolwiek odkryto, i sprowokowała wojnę z dwiema republikami burskimi w południowej Afryce. Spuścizna goryczy i nienawiści, jaką wojna ta pozostawiła wśród Afrykanerów, przetrwała przez kilka pokoleń.

Pod koniec tej batalii o ziemię europejskie mocarstwa scaliły około dziesięciu tysięcy afrykańskich państw w zaledwie czterdzieści kolonii. Prawie wszystkie nowe terytoria były sztucznymi bytami, z granicami wytyczonymi bez zwracania uwagi na istniejące tam niezliczone monarchie, wodzostwa i inne społeczności. Większość kolonii obejmowała dziesiątki różnych grup, które nie miały wspólnej historii, kultury, języka ani religii. Niektóre z nich powstały w poprzek wielkiej przepaści między pustynnymi regionami Sahary a pasem lasów tropikalnych na południu, łącząc żywiące do siebie skrytą wrogość ludy muzułmańskie i niemuzułmańskie. Jednakże wszystkie te sztuczne terytoria przetrwały, tworząc podstawę współczesnych państw afrykańskich.

Rządy kolonialne przyniosły bezlik zmian. Europejskie władze budowały drogi i linie kolejowe, próbowały stymulować wzrost gospodarczy i dać nowym terytoriom samowystarczalność. Ustanowiono nowe wzorce działalności gospodarczej. Afrykańskie kolonie stały się znaczącymi eksporterami towarów rolnych, takich jak bawełna, kakao i kawa. Na wyżynach wschodniej i południowej Afryki europejscy osadnicy weszli w posiadanie ogromnych połaci ziemi, kładąc podwaliny pod komercyjne rolnictwo na dużą skalę. Największą uwagę przyciągały jednak zasoby surowców mineralnych Afryki. Odkrycie ogromnych złóż w Katandze opisano jako "prawdziwy skandal geologiczny". Okazało się, że Afryka posiada nie tylko obfitość złota, diamentów i miedzi, ale także wiele innych cennych kopalin, w tym ropę naftową.

Spodziewano się, że rządy kolonialne będą istnieć wieki, ale okazało się, że były tylko przerywnikiem w historii Afryki: przetrwały niewiele ponad siedemdziesiąt lat. W obliczu narastającej fali antykolonialnych protestów i powstań rządy europejskie przekazały swoje afrykańskie terytoria ruchom niepodległościowym. Częścią spuścizny kolonialnej były systemowe ramy szkolnictwa, usług medycznych i infrastruktury transportowej państw afrykańskich. Zachodnia edukacja oraz umiejętność czytania i pisania przekształciły społeczeństwa Afryki tropikalnej. Powstało jednak tylko kilka wysp nowoczesnego rozwoju gospodarczego, z których większość ograniczała się do obszarów przybrzeżnych lub przedsiębiorstw górniczych na takich obszarach, jak Katanga i pas złóż miedzi w Zambii. Znaczna część interioru pozostawała niezagospodarowana, odległa i odcięta od kontaktu z nowoczesnym światem. Co więcej, europejskie władze zniknęły, lecz europejskie firmy zachowały kontrolę nad budowanymi przez pół wieku imperiami biznesowymi. Prawie cała nowoczesna produkcja, bankowość, handel importowo-eksportowy, żegluga, górnictwo, plantacje i przedsiębiorstwa drzewne pozostały w rękach zagranicznych korporacji. Widząc zbliżający się kres swojego panowania w koloniach, Europejczycy zastosowali starą zasadę: "Dajcie im parlament, a banki zachowajcie dla siebie".

Era niepodległości, jaka rozpoczęła się w latach pięćdziesiątych, wywołała ogromną radość Afrykańczyków oraz spotkała się z aprobatą społeczności światowej. Afrykańscy przywódcy z energią i entuzjazmem przystąpili do realizacji zadań związanych z rozwojem. Wszystko zapowiadało się pięknie. Ale jutrzenka swobody szybko zgasła. Nowe państwa afrykańskie nie były "narodami"; nie posiadały etnicznego, klasowego czy ideologicznego spoiwa, które trzymałoby je razem. Po wygaśnięciu zapału, jaki towarzyszył obaleniu rządów kolonialnych, na pierwszy plan wysunęły się układy i koneksje, stare powiązania i dawne ambicje, często wykorzystywane przez polityków do własnych celów. Afrykańscy przywódcy zaczęli skupiać się na zdobyciu monopolu na władzę. Swoje państwa kontrolowali, tworząc systemy klienckie. Elity rządzące wykorzystywały każdą okazję do wzbogacenia się, bez żadnych zahamowań grabiąc aktywa państwowe. Całe dekady upływały bezproduktywnie - zasoby trawiła korupcja i nieudolność władz, czas marnowano na konflikty wewnętrzne.

Pomimo wysokiego ryzyka i potencjalnych kłopotów związanych z eksploatacją pokusa zagarnięcia bogactw Afryki pozostaje tak samo silna w XXI wieku, jak była w przeszłości. Obok zachodnich korporacji na rynku pojawili się nowi gracze. Rosnąca potęga gospodarcza Chin i innych krajów azjatyckich spowodowała wzrost popytu na afrykańskie zasoby ropy naftowej i surowców mineralnych. Ziemia ponownie stała się cennym towarem. Aby zabezpieczyć dostawy żywności, zagraniczne korporacje weszły w posiadanie ogromnych majątków ziemskich w Afryce, podobnie jak niegdyś Rzymianie.

Jednak znaczna część zasobów finansowych generowanych przez działalność podmiotów zagranicznych odpływa poza kontynent. Afrykańskie elity rządzące dodatkowo drenują swoje kraje z funduszy, przechowując ogromne sumy na rachunkach bankowych i w nieruchomościach za granicą. Bank Światowy szacuje, że 40 procent prywatnego majątku Afryki jest przechowywane poza nią. Afryka pozostaje zatem kontynentem o ogromnym potencjale, ale ograniczonych perspektywach.

Kompilując swoje encyklopedyczne dzieło Historia naturalis, rzymski uczony Pliniusz Starszy nawiązał do greckiego powiedzenia, które przytoczył Arystoteles w IV wieku p.n.e., odnoszącego się do obfitości występujących w Afryce osobliwych zwierząt: "Ex Africa semper aliquid novi"1, czyli "Z Afryki zawsze coś nowego przychodzi". Nic w tym dziwnego: Afryka jest rzeczywiście kontynentem o wielkiej różnorodności. Posiada mnogość krajobrazów i kultur. Mówi się tam około 1500 językami. Zagrożenia, jakie stwarza, są równie zróżnicowane. Znaczna część Afryki ma surowy i zmienny klimat. Częstotliwość i obfitość opadów deszczu trudno przewidzieć, dokuczają długotrwałe susze. Jej tereny są trudne do pokonania, gleby - słabe. Na ludzi i zwierzęta czyha mnóstwo chorób. Ale to, co również wyróżnia Afrykę na tle innych kontynentów, to ogromne bogactwo zasobów naturalnych. To właśnie ta obfitość odegrała tak znaczącą rolę w kształtowaniu losów Afryki w ciągu ostatnich pięciu tysięcy lat. Aby ogłosić "nowiny o złotych czasach, dniach pełnych wesela", Shakespeare nie bez kozery przywoływał obraz przebogatego kontynentu: "To, o czym mówię, to skarby Afryki"2.

WSTĘP

Nad pustynnymi równinami w południowo-zachodnim zakątku Egiptu wznoszą się wysokie klify płaskowyżu Dżilf Kabir (Hadabat al-Dżilf al-Kabir). To tajemnicze miejsce. Płaskowyż znajduje się w samym środku najbardziej jałowej i niegościnnej części Sahary, największej pustyni na świecie, która rozciąga się na całą szerokość Afryki: od Oceanu Atlantyckiego do Morza Czerwonego. Dzisiaj na skalistym pustkowiu Dżilf Kabir nikt nie mieszka. Jednak prehistoryczne malowidła i ryty przedstawiają tańczących, polujących, pływających i nurkujących ludzi. To dowodzi, że kiedyś było tu inaczej. Jako świadectwo swego istnienia dawni mieszkańcy Dżilf Kabir pozostawili również wiele odcisków dłoni o rozczapierzonych palcach, a na północnym krańcu płaskowyżu zbudowali krąg z kamieni. Kamienie te ustawili zgodnie z astronomicznymi wyliczeniami: dawno temu na Dżilf Kabir obserwowano gwiazdy.

Kiedyś na Saharze nie brakowało wody. Była to ziemia trawiastych sawann, jezior i rzek oraz obfitych opadów deszczu. Zamieszkiwali ją koczowniczy pasterze bydła i myśliwi. Było to też królestwo dzikiej fauny o ogromnej różnorodności: słoni, żyraf, nosorożców, hipopotamów i wielkich bawołów. Jednak około 7000 lat temu pas opadów napędzanych wiatrem znad południowego Atlantyku zaczął stopniowo przesuwać się na południe. Klimat stał się suchy i to zmusiło pasterskie plemiona do migracji. 6000 lat temu znaczna część Sahary była już niezdatna do zamieszkania, jej krajobraz zredukował się do nagich skał i ruchomych wydm. Mieszkańcy Dżilf Kabir, podobnie jak inne społeczności wschodniej Sahary, porzucili swoje dotychczasowe siedziby i skierowali się w stronę Nilu. Poza kilkoma oazami na jałowym pustkowiu było to jedyne źródło wody w regionie.

Pasterze z Sahary, przynoszący ze sobą zwyczaj rzeźbienia w kamieniu i znajomość ruchu gwiazd, osiedlali się wśród ludów doliny, które na terenach zalewowych Nilu uprawiały już rośliny zbożowe - pszenicę, jęczmień i proso. Szybko rosło zaludnienie doliny Nilu, wąskiego pasa żyznej ziemi z obu stron ograniczonego pustynią.

Około 5500 lat temu dolina Nilu na całej swej długości - od pierwszej katarakty, nieprzebytych bystrzyn w pobliżu współczesnego miasta Asuan, aż do bagien w jego delcie, gdzie rzeka dzieliła się na siedem odnóg - była pokryta ciągiem wiosek. Z czasem kilka ich skupisk rozwinęło się w otoczone murami miasta. Miasta stały się ośrodkami kultu lokalnych bogów. Aby zapewnić płodność ziemi, a tym samym stabilność życia mieszkańców, należało składać tym bogom przebłagalne ofiary. Rozwijały się idee religijne: od wiary w magiczną moc przedmiotów, poprzez wiarę w magiczną moc zwierząt, takich jak jastrząb, szakal, wąż i krokodyl, aż po wiarę w bogów o zwierzęcych głowach i ludzkich ciałach.

Nowe społeczeństwa, które pojawiły się w dolinie Nilu, stawały się coraz bardziej hierarchiczne. Szczyt tej hierarchii zajmowała niewielka, bogata elita, która sprawowała władzę nad tłumem poddanych, kontrolowała handel i sieć dostaw, a także obejmowała mecenatem nową klasę społeczną: wykwalifikowanych rzemieślników, znających się na obróbce tak twardego, jak i miękkiego kamienia lub wytwarzających przedmioty osobiste z miedzi, złota, srebra i kości słoniowej. Wytwórcy ceramiki zaczęli malować skomplikowane wizerunki na misach, garnkach i wazach. W ten sposób rozwijała się praktyka ilustracji i projektowania, z której z czasem wyłoniło się pismo hieroglificzne.

Elita ulegała także coraz silniejszym wpływom koncepcji zmartwychwstania. Zwyczaje pogrzebowe, przygotowujące zmarłego do życia w zaświatach, stawały się bardziej wyszukane. Bogacze znad Nilu wydzielali dla siebie osobne cmentarze, gdzie grobowce były wspaniale zdobione i wypełnione cennymi przedmiotami. Ciała zmarłych mumifikowano: balsamowano je i owijano w lniane płótna nasączone żywicą, aby ich nieśmiertelnym duszom zapewnić wieczne trwanie.

Życie i śmierć zwykłych mieszkańców doliny Nilu pozostały proste. Większość z nich uprawiała ziemię i łowiła ryby na własne potrzeby, a mieszkała w glinianych lepiankach. Nadwyżki produktów rolnych, jakie powstawały w ich wioseczkach, były wysoko opodatkowane. Mieli oni także obowiązek dostarczać siłę roboczą do wykonania projektów rządowych. Ich ciała grzebano w dołach wykopanych w piasku, bez trumny i wyposażenia grobowego.

Poziom opadów był tak znikomy, że los społeczności zamieszkujących dolinę Nilu zależał całkowicie od corocznych wylewów rzeki. Każdego roku na wyżynach w głębi Afryki padały rzęsiste monsunowe deszcze. Wtedy rzeka gwałtownie wzbierała, osiągając szczyt w lipcu i sierpniu, a we wrześniu cofała się, umożliwiając rolnikom sadzenie upraw. Plony dojrzewały w miesiącach zimowych, a wiosną je zbierano. W dobrych latach tereny zalewowe, wzbogacone osadami mułu, dawały ogromne nadwyżki rolne. Stale jednak groziło nadejście złych lat. Powodzie niszczyły domostwa i zatapiały pola. Gdy wody Nilu nie wezbrały dostatecznie, ziemia pozostawała spieczona i jałowa, a wtedy nastawał głód. W późniejszych relacjach biblijnych będzie mowa o "siedmiu latach tłustych i siedmiu latach chudych".

Rytm wzbierania i opadania wód Nilu wpływał na całe życie. Wśród wielu lokalnych bóstw i duchów domowych, czczonych przez nilowe społeczności, ważną rolę odgrywał Hapi, pan rzeki i jej wylewów. Wzbieranie Nilu powszechnie nazywano "przybyciem Hapi", które wieśniacy świętowali, wrzucając do rzeki ofiary, amulety i inne dary w nadziei, że dzięki temu bóg ześle im rok obfitości.

Nil służył również jako arteria komunikacyjna i handlowa, nić łącząca odległe społeczności. Żeglugę ułatwiały nie tylko skierowane na północ prądy rzeki, lecz także dominujące wiatry, które wiały ku południowi. Wyprawiano się łodziami na dalekie południe, aby pozyskać luksusowe surowce: kość słoniową, heban, kadzidło i skóry egzotycznych zwierząt. Z północy na południe płynęły sztabki miedzi i wonne olejki.

W miarę jak społeczeństwa doliny Nilu stawały się coraz bardziej zorganizowane, tempo innowacji przyspieszało. Około 5100 lat temu elita rządząca rozpoczęła eksperymenty z rodzimym systemem pisma obrazkowego przy użyciu hieroglifów. Najwcześniejsze znane nam przykłady egipskiego pisma znaleziono na kościanych etykietkach przymocowanych do elementów wyposażenia grobowego w ozdobnym grobowcu lokalnego możnowładcy, którego pochowano na królewskim cmentarzu w Abydos, niedaleko starożytnego miasta Tinis (w okolicach dzisiejszego miasta Dżirdża), około 3100 roku p.n.e. Wczesne teksty zapisane są na glinianych tabliczkach; znaki ryto w mokrej glinie, a później tabliczkę suszono. Następnie Egipcjanie opracowali prototyp papieru, wytwarzany ze zmiażdżonych, splecionych z sobą łodyg papirusu.

Przez kilka stuleci trzy małe królestwa w dolinie Nilu rywalizowały ze sobą o ziemię i kontrolę nad handlem. Z upływem czasu królowie Tinis rozszerzyli swoją władzę na całą dolinę Nilu, czyli obszar z czasem nazwany Górnym Egiptem. Później królowie Górnego Egiptu ruszyli na północ, rozpoczynając podbój Dolnego Egiptu, czyli delty Nilu - aluwialnej równiny w kształcie wachlarza, rozciągającej się aż do wybrzeży Morza Śródziemnego.

Zjednoczenie Górnego i Dolnego Egiptu, które miało miejsce prawie 5000 lat temu, oznaczało powstanie pierwszego na świecie państwa narodowego. Jego władcy - kolejne dynastie faraonów, które miały panować przez 3000 lat - uzyskali status bogów i nie szczędzili czasu ani środków na demonstrowanie swojego boskiego autorytetu i wszechmocy. Zbudowali ogromne królewskie grobowce i świątynie, sfinansowali prowadzone na wielką skalę projekty budowlane i stanęli na czele jednej z najbardziej olśniewających cywilizacji w historii ludzkości.

Rozdział 1NA ZIEMI FARAONÓW

Jednym z najcenniejszych skarbów Muzeum Egipskiego w Kairze jest pokryta płaskorzeźbami płyta z mułowca, aleurytu, o wysokości ponad sześćdziesięciu centymetrów. Po obu jej stronach z fachową precyzją przedstawiono osiągnięcia króla Narmera, pierwszego faraona, który rządził "Oboma Krajami" - Górnym i Dolnym Egiptem. Na awersie płyty Narmer przedstawiony jest jako triumfujący król Górnego Egiptu: na głowie ma Białą Koronę, stoi nad klęczącym jeńcem, trzyma go za włosy i wznosi maczugę, by roztrzaskać mu czaszkę. Z góry z aprobatą spogląda na niego sokół - to bóg Horus, patron królestwa. Trzyma on na uwięzi sześć trzcin papirusu, symbol Dolnego Egiptu. Rewers przedstawia Narmera jako władcę Dolnego Egiptu: nosi on Czerwoną Koronę i przygląda się dwóm rzędom ciał z odciętymi głowami i genitaliami; tak oto skończyli jego wrogowie. Paletę Narmera - bo pod taką nazwą płyta jest znana egiptologom - wyrzeźbiono po to, by ukazać władzę faraonów i wszechmoc ich panowania.

Największym wyzwaniem, jakie czekało Narmera i jego następców z I dynastii, było utrwalenie władzy nad około milionem poddanych, którzy pochodzili z różnych ludów i rozproszeni byli w państwie rozciągającym się od pierwszej katarakty Nilu na południu aż do wybrzeży Morza Śródziemnego na północy. Jedną z ich najwcześniejszych decyzji było założenie nowej stolicy w Memfis (dzisiaj jej ruiny znajdują się kilkanaście kilometrów na południe od Kairu). Ze strategicznego punktu widzenia wybór miejsca był doskonały: miasto leżało na zachodnim brzegu Nilu, na styku Górnego i Dolnego Egiptu, co pozwalało faraonom jednakowo kontrolować oba kraje. Memfis pozostawało centralnym punktem egipskiego państwa przez większą część jego dynastycznej historii. Aby strzec południowej granicy, faraonowie z I dynastii zbudowali fortecę w kolejnym strategicznie położonym punkcie: na wyspie na Nilu tuż poniżej pierwszej katarakty, znanej pod nazwą Abu albo - ze względu na jej rolę w handlu kością słoniową - Elefantyna.

System władzy wprowadzony za panowania I dynastii z czasem objął każdy aspekt życia w Egipcie. Ustanowiony przez władców aparat państwowy sprawił, że cały kraj znalazł się pod królewską kontrolą. Górny Egipt podzielono na dwadzieścia dwie prowincje, a Dolny na dwadzieścia prowincji. Każdą z nich zarządzał namiestnik prowincji odpowiedzialny przed samym władcą. Dzięki sieci urzędników podatki od handlu i produktów rolnych płacone były sprawnie i o czasie; wpływy szły na finansowanie aparatu państwowego oraz podejmowanych przez władców wielkich projektów budowlanych. Chłopi musieli oddawać część swoich plonów lub odsłużyć należność jako robotnicy, wydobywając kamień lub kopiąc kanały na państwowych budowach. Państwo przywłaszczyło sobie wielkie połacie ziemi, które stały się posiadłościami faraona. W królewskich warsztatach wytwarzano najróżniejsze produkty, takie jak kamienne wazy, garbowane skóry, lniane tkaniny i wyroby koszykarskie, a dochody z nich szły do skarbu państwa. Władza królewska stała się absolutna.

Wszystkie te decyzje były usankcjonowane ceremoniami, rytuałami oraz królewskimi pismami, które głosiły, że panujący faraon jest żywym bogiem, ziemskim wcieleniem najwyższego niebiańskiego bóstwa, Horusa. Serech - pieczęć faraona odciskana na towarach handlowych w celu oznaczenia królewskiej własności lub ryta w kamieniu na królewskich pomnikach - przedstawiała boga jako sokoła stojącego na szczycie prostokątnego panelu, w którym widniało "Horusowe imię" władcy. Według inskrypcji na fragmencie bazaltowej steli, znanym pod nazwą Kamień z Palermo, następca Narmera, król Aha, co dwa lata objeżdżał państwo, ukazując się poddanym w całym majestacie, wydając wyroki sądowe i upewniając się, że podatki zostały zebrane. Objazd ten, zwany "podążaniem za Horusem", oznaczał po prostu inspekcję państwową. Pojęcie boskiej władzy królewskiej głęboko zakorzeniło się w świadomości Egipcjan. Faraon, jako wcielony bóg, był uważany za gwaranta stabilności i dobrobytu zarówno w tym, jak i w przyszłym życiu.

Faraonowie I dynastii, ich urzędnicy, doradcy i dworzanie żyli w zbytku, lecz znaczną część dochodów państwa przeznaczali na budowę coraz bardziej wyszukanych grobowców i otoczonych murami kompleksów grobowych, zaprojektowanych tak, by zapewnić im wszelkie wygody w życiu pozagrobowym. Nie inaczej było w czasach II dynastii, kiedy to po raz pierwszy oprócz cegieł z suszonej gliny do budowy użyto także kamienia. Zabudowania grobowe ostatniego władcy z II dynastii, króla Chasechemui, zostały zaprojektowane na monumentalną skalę. Ściany obwodowe miały ponad pięć metrów grubości i prawie osiemnaście metrów wysokości. Zbudowano je z suszonej cegły, lecz centralna komora grobowa była już z ciosanego wapienia. Grobowiec składał się z pięćdziesięciu ośmiu pomieszczeń. Na ostatnią podróż Chasechemui został wyposażony w ogromną liczbę miedzianych narzędzi i naczyń, w ceramiczne misy i dzbany wypełnione zbożem i owocami, a także w całą flotyllę łodzi, które miały przewieźć go w zaświaty. Umysły możnych zajmowało przede wszystkim dążenie do wieczności. Egipscy faraonowie spodziewali się kontynuować panowanie po śmierci, przemierzając niebiosa w towarzystwie bogów.

Za panowania III dynastii projekty grobowców uległy daleko idącemu ulepszeniu. W Sakkarze, na skraju pustynnej skarpy z widokiem na stolicę Memfis, wzniesiono piramidę o sześciu stopniach, która miała pomieścić grobowiec panującego w XXVII wieku p.n.e. faraona Neczericheta (Dżesera). Budowę nadzorował Egipcjanin szlachetnego rodu imieniem Imhotep. Piramida schodkowa w Sakkarze była pierwszym na świecie pomnikiem grobowym wzniesionym w całości z kamienia. Mierząc 62,5 metra wysokości, była także najwyższym budynkiem swoich czasów. Jej budowa zapoczątkowała erę piramid.

W porównaniu do wszystkich poprzednich grobowców, budowa piramidy w Sakkarze stanowiła ogromne przedsięwzięcie logistyczne. Wymagało ono między innymi powołania wysoce zorganizowanego systemu dostaw, obejmującego kamieniołomy, kopalnie, stocznie, magazyny, warsztaty oraz tysiące robotników. Piramida składała się z bloków wapiennych o łącznej wadze sześciuset tysięcy ton. Główną komorę grobową tworzyło dziesięć bloków granitu, każdy o wadze dwunastu i pół tony, które przetransportowano barką rzeczną z kamieniołomów w Asuanie. Ale piramida to jeszcze nie wszystko. Otaczał ją czterdziestohektarowy kompleks budynków, okolony prostokątem murów obwodowych o boku ponad półtora kilometra. Mury te wzniesiono z pięknie obrobionego białego kamienia. Szacuje się, że liczba miedzianych dłut, jakiej potrzeba było do ociosania tylu kamiennych bloków, równała się siedemdziesięciu tonom kruszcu. Miedź do ich wykonania trzeba było dostarczyć do warsztatów z nowo otwartych kopalni miedzi na wschodniej pustyni.

Szczyt ery piramid nastąpił sto lat później, za panowania IV dynastii, czyli około 4500 lat temu. Wkrótce po wstąpieniu na tron król Chufu (Cheops) rozpoczął budowę miejsca swojego pochówku, które miało być wspanialsze niż którykolwiek z grobowców wzniesionych dla jego poprzedników. Jako lokalizację wybrał płaskowyż Giza, nieco w dół rzeki od Sakkary. Przez następne dwadzieścia lat dziesiątki tysięcy robotników: kamieniarzy wydobywających ciosy w kamieniołomach oraz kamieniarzy obrabiających bloki, wytwórców narzędzi, rzemieślników, pracowników ekip transportowych, z których wielu było chłopami wziętymi do tej pracy z branki, pracowało bez wytchnienia, aby ukończyć pomnik przed śmiercią faraona. Skala przedsięwzięcia była niezwykła. Po ukończeniu Wielka Piramida faraona Chufu składała się z 2,3 miliona kamiennych bloków, z których każdy ważył średnio ponad tonę, i osiągnęła wysokość blisko stu pięćdziesięciu metrów. Zewnętrzne powierzchnie pokryto licówką z gładzonego białego kamienia, który lśnił w słońcu. Całość zaprojektowano z niezwykłą precyzją. Podstawa, zajmująca powierzchnię nieco ponad pięciu hektarów, była niemal idealnym kwadratem, precyzyjnie ustawionym względem stron świata, z dokładnie wyliczoną orientacją na rzeczywistą północ. W późniejszych czasach Wielką Piramidę uważano za jeden z siedmiu cudów starożytnego świata. Pozostawała najwyższą budowlą na świecie przez trzydzieści osiem wieków.

Syn Chufu, faraon Chefren, wybudował w Gizie swój własny kompleks grobowy. Jego piramida osiągnęła podobną wysokość, ale kompleks zawierał dodatkową cechę: wzdłuż grobli prowadzącej do piramidy, głową zwrócony na wschód, w kierunku wschodzącego słońca, stanął ogromny posąg strażnika: leżącego lwa z twarzą króla. Posąg stał się znany jako Wielki Sfinks i nic dziwnego, bowiem mierzył ponad siedemdziesiąt metrów długości i dwadzieścia metrów wysokości, licząc od piaszczystego, pustynnego podłoża. Był to wyrazisty symbol władzy królewskiej.

Następca Chefrena, faraon Menkaure, postawił w Gizie trzecią piramidę, ale była ona już zaprojektowana na znacznie mniejszą skalę. Egipscy faraonowie nie byli w stanie dłużej dźwigać kosztów budowy tak kolosalnych pomników.

Faraonowie z V i VI dynastii przestali koncentrować się na rozmiarach; zamiast tego odmienili wygląd wewnętrznych komór swoich piramid, zdobiąc je wspaniałymi dekoracjami oraz wprowadzając szereg innych zmian. Ściany zbudowanej w XXIV wieku p.n.e. komory grobowej króla Unisa pokryto pionowymi rzędami rzeźbionych, malowanych na niebiesko hieroglifów. Inskrypcje te - zestaw różnego rodzaju modlitw i zaklęć - stanowią najstarszy na świecie zbiór pism religijnych. Miały one pomóc Unisowi podczas podróży w zaświaty i zagwarantować mu mieszkanie "w krainie światła przez całą wieczność". Niektóre zawierały ślady ustnych tradycji sięgających najwcześniejszych egipskich dynastii; inne dotyczyły bardziej współczesnych wierzeń. Do tego zestawu dodano później kolejne teksty, które archeolodzy odkryli w grobowcach dziewięciu kolejnych królów i królowych.

W tych inskrypcjach szczególnie często wymieniani byli dwaj bogowie. Jednym z nich był Ra, bóg słońca z Heliopolis, ośrodka kultu położonego na wschodnim brzegu Nilu, na północny wschód od Memfis (dziś na przedmieściach Kairu). Kult Ra zyskiwał na znaczeniu od czasów III dynastii. Faraonowie z IV dynastii włączyli tę nazwę do swoich własnych tytułów, używając przydomka "syn Ra". Faraonowie z V dynastii zbudowali kilka świątyń Ra z inskrypcjami podkreślającymi rolę boga słońca jako najwyższego dawcy życia i spiritus movens natury, z którym, jak twierdzili, byli związani. Pod królewskim patronatem kult Ra szybko stał się najpotężniejszym kultem egipskiego państwa.

Drugim bogiem najczęściej wymienianym w Tekstach Piramid był Ozyrys, król świata podziemnego - krainy umarłych. Pierwotnie był on lokalnym bóstwem ze wschodniej części delty, związanym z rolnictwem i corocznie powtarzającymi się zjawiskami przyrodniczymi, takimi jak wylewy Nilu, lecz z czasem stał się potężnym symbolem odnowy życia po śmierci, z którym faraonowie V dynastii gorliwie się identyfikowali. W Tekstach Piramid król Unas figuruje jako Ozyrys Unas.

Po upadku VI dynastii nastąpiło kilku słabych królów, którzy okazali się niezdolni do utrzymania jedności Egiptu. Prowincjonalni urzędnicy zamiast sprawować kontrolę w imieniu władcy, skupiali w swoich rękach coraz większą władzę. Doprowadziło to do upadku rządów centralnych i kresu tego, co historycy później nazwali Starym Państwem, erą słynną z budowy piramid. Przetrwawszy tysiąc lat, państwo egipskie rozpadło się wzdłuż linii regionalnych; rozpoczął się okres wojen domowych, który miał trwać ponad sto lat. Chaos potęgował przedłużający się cykl słabych wylewów Nilu. Wioski, jedną po drugiej, nawiedzał głód. W biograficznym tekście wyrytym na filarach jego skalnego grobowca lokalny władca Anchtifi napisał: "Cały kraj stał się niczym szarańcza wędrująca w górę i w dół rzeki" - nieszczęśni Egipcjanie szukali pożywienia.

Za czasów Średniego Państwa, okresu w dziejach Egiptu, który rozpoczął się w XXI wieku p.n.e. i miał trwać czterysta lat, faraonowie znów rządzili całością ziem Egiptu, przywracając dobrobyt gospodarczy i wspierając renesans literatury, sztuki i architektury. Dzięki nowo wybudowanym systemom nawadniania wielkie połacie ziemi trafiły pod uprawę. Do Lewantu i do krainy Punt, leżącej w Afryce na południowym krańcu Morza Czerwonego, wysłano wyprawy handlowe.

Założyciel Średniego Państwa, faraon Mentuhotep II, był dynastycznym władcą z Teb w Górnym Egipcie, który zwyciężył w wojnie domowej i przejął władzę nad całym krajem. Wcześniej Teby były tylko małym prowincjonalnym miastem na wschodnim brzegu Nilu, a teraz stały się nową stolicą kraju. Na swój przyszły pochówek Mentuhotep wybrał miejsce dziś zwane Deir el-Bahari (Ad-Dajr al-Bachri), położone na zachodnim brzegu Nilu, naprzeciwko Teb, gdzie jego kolosalny grobowiec wyciosano w skalnym urwisku nad doliną rzeki. Aby okazać potęgę swej władzy, Mentuhotep zlecił budowę kilkunastu świątyń i budowli religijnych w całym Egipcie; nazywano go w nich "żywym bogiem, pierwszym wśród królów".

Z czasem także inne warstwy ludności Egiptu przejęły zainteresowanie faraonów życiem wiecznym. Nie uważano już, że wyłącznie faraon ma prawo do życia pozagrobowego w towarzystwie bogów. Wyżsi urzędnicy zaczęli zamieszczać na bokach swoich drewnianych trumien fragmenty i ilustracje zaadaptowane z Tekstów Piramid i innych świętych tekstów zawierających zestaw instrukcji, jak bezpiecznie dotrzeć do życia w zaświatach - do nieba - oraz jak uniknąć piekła, czyli wielu niebezpieczeństw i demonów, które czaiły się na drodze do wiecznej szczęśliwości. Teksty Trumienne, jak je później nazwano, zawierały również porady dotyczące takich kwestii, jak "założenie przez mężczyznę rodziny w królestwie zmarłych".

Wśród innych koncepcji, które zyskały na popularności, był pogląd, że nie tylko królowie, lecz wszyscy ludzie posiadają ba, duchową siłę mającą odzwierciedlać istotę unikalnej osobowości człowieka i która jest w stanie przetrwać jego śmierć. Egipcjanie zaczęli również wierzyć, że dostęp do bóstw można uzyskać bezpośrednio, a nie za pośrednictwem króla lub kapłanów. Kolejnym elementem zerwania z tradycją było powszechne uczestnictwo w rytuałach Ozyrysa: zwykli ludzie zaczęli otrzymywać błogosławieństwa, które kiedyś były zarezerwowane dla królów. Ozyrys stał się bogiem wszystkich Egipcjan, symbolizującym triumf dobra nad złem i obietnicę ogólnodostępnej nieśmiertelności. Królowie zachęcali poddanych do uczestnictwa w rytuałach ku jego czci podczas festiwali i ceremonii. Wkrótce kult Ozyrysa osiągnął nowy poziom, wypierając wiele dawnych wierzeń i kultów innych bóstw.

Odzyskawszy władzę nad całością Egiptu, faraonowie Średniego Państwa szukali możliwości zdobycia bogactw i rozszerzenia swojego panowania w regionie, zwłaszcza w Wawat (Dolnej Nubii), czyli na obszarze doliny Nilu leżącym na południe od pierwszej katarakty. Nubia od dawna przyciągała uwagę egipskich władców, była bowiem głównym źródłem złota i miedzi. Wyprawy handlowe na jej tereny wysyłano od czasów VI dynastii. Odkrywca imieniem Harkuf relacjonował, jak jego karawana powracała z wyprawy "z trzema setkami osłów objuczonych kadzidłem, hebanem, drogocennym olejkiem, zbożem, skórami panter, kłami słoni, kijami myśliwskimi: wszystko to [były] dobre daniny".

W XX wieku p.n.e. wodzowie z Wawat coraz mniej chętnie podejmowali współpracę. Amenemhat I, faraon z XII dynastii, zarządził wówczas wyprawę wojenną. Wracając w triumfie z Wawat, doradca króla i wódz wyprawy przechwalał się: "Płynąłem zwycięski w górę rzeki, zabijając Nubijczyka na jego ziemi, i płynąłem w dół rzeki, wyrywając z korzeniami rośliny uprawne i wycinając pozostałe jeszcze drzewa. Paliłem domy, tak jak czyni się to buntownikom przeciwko królowi". Aby wzmocnić swoją władzę nad Dolną Nubią, faraonowie z XII dynastii zbudowali łańcuch potężnych twierdz, który biegł od pierwszej katarakty aż do południowego krańca drugiej katarakty, gdzie ustanowiono nową południową granicę Egiptu.

Średnie Państwo, podobnie jak wcześniej Stare Państwo, upadło w wyniku przedłużającego się kryzysu wywołanego problemami z następstwem tronu. W ciągu około stu lat przyszło i odeszło mniej więcej siedemdziesięciu władców - jeden słaby król po drugim; niektórzy panowali nie dłużej niż kilka miesięcy. Trudną sytuację Egiptu po raz kolejny pogorszył okres słabych wylewów Nilu, których skutkiem był głód i choroby. Osłabione państwo było podatne na ataki najeźdźców. Na południu Egipcjanie musieli opuścić twierdze w Dolnej Nubii, co otwarło drogę do przejęcia tego obszaru Nubijczykom z królestwa Kusz, leżącego na południe od Wawat i rywalizującego z nim. Na północy migranci z Lewantu wkroczyli do delty, zakładając tam własne osady.

Sytuacja dalece się pogorszyła w XVII wieku p.n.e., kiedy to armia Hyksosów z Lewantu przekroczyła północny Synaj, weszła do delty, przejęła kontrolę nad całym Dolnym Egiptem i zdobyła starożytną stolicę Memfis. Hyksosi byli ludem zaawansowanym technologicznie i posiadali doskonałą broń, między innymi kute z brązu groty włóczni, groty strzał i ostrza toporów bojowych, łuki kompozytowe klejone z laminowanych pasów drewna, rogu i ścięgien, co podwajało ich zasięg, oraz konne rydwany, które miały ogromną przewagę nad oddziałami piechoty. Władcy Hyksosów utrzymali się u władzy przez ponad sto lat. Państwo faraonów zredukowało się do spłachetka ziemi wokół Teb.

Egipcjanie mieli dość uprzykrzonych najeźdźców. Młody ród wojowniczych królów opanował nowe technologie wojskowe i poprowadził lepiej wyszkolone i wyposażone oddziały do walki o wyzwolenie. Po trzydziestu latach wojen faraon z XVIII dynastii, Amhose I, zdołał wyprzeć Hyksosów z delty i odzyskać kontrolę nad Dolną Nubią i jej kopalniami złota. Jego triumf zapoczątkował kolejną wspaniałą erę cywilizacji faraońskiej, którą historycy nazwali później Nowym Państwem.

W epoce Nowego Państwa Egipt wyrósł na mocarstwo. Faraonowie wyruszali na wyprawy wojenne, zawierali sojusze dyplomatyczne i tworzyli sieci handlowe, budując imperium, które rozciągało się na ponad trzy tysiące kilometrów: od Eufratu w Syrii do nowych granic na górnym Nilu w Nubii. Jego podstawą była zawodowa armia. Do tej pory egipscy władcy polegali na armiach zaciężnych, rekrutowanych doraźnie z ogółu ludności i wspieranych przez zagranicznych najemników. Nowa armia, teraz już stała, składała się z wyspecjalizowanych jednostek uzbrojonych w zaawansowany technicznie sprzęt bojowy. Armię tę zbudowano według wzorców przejętych od Hyksosów: w jej skład wszedł elitarny korpus rydwanów, a także oddziały piechoty morskiej wyszkolonej do walki na lądzie i z pokładu statku, łuczników wyposażonych w łuki kompozytowe oraz piechoty wyposażonej w pancerze i wyszkolonej w technikach bojowych.

Jedna z pierwszych kampanii wojennych ery Nowego Państwa skierowana była przeciwko królestwu Kusz z Górnej Nubii. W 1492 roku p.n.e. faraon Totmes I rozpoczął podbój Kusz, obracając w gruzy jego stolicę, miasto Kerma w pobliżu trzeciej katarakty, i posuwając się w górę rzeki aż poza czwartą kataraktę, do Kurgus, które ogłosił nową południową granicą Egiptu. W drodze powrotnej Totmes na znak zwycięstwa kazał zawiesić na dziobie swojego okrętu flagowego zwłoki władcy Kusz, głową w dół. Odtąd kraina Kusz była zarządzana przez egipskich urzędników jako kolonia i wysyłała na północ regularne dostawy złota, kości słoniowej, bydła i niewolników.

Następną wyprawą Totmesa był krótki wypad na ziemie Lewantu w celu zbadania potencjału tego obszaru w kwestii zarówno sławy wojennej, jak i zasobów. Był to region państw-miast i mniejszych osad, które bogaciły się na handlu. Dotarłszy do brzegów Eufratu i pozostawiwszy tam pamiątkową inskrypcję, Totmes powrócił do Egiptu. Jego misję kontynuował wnuk, Totmes III, który w 1458 ro-ku p.n.e. poprowadził dziesięciotysięczną armię, zamierzając narzucić państwom Lewantu egipską hegemonię i zdobyć kontrolę nad szlakami handlowymi. Była to pierwsza z jego szesnastu kampanii, które w ciągu dwóch dekad dały Egiptowi dominację nad rozległym obszarem Kanaanu i Syrii. Zwasalizowane przez Egipt państwo czy miasto mogło zachować własny system administracyjny i pozostać pod rządami lokalnego władcy (oczywiście pod warunkiem, że złożyło przysięgę wierności i grzecznie dostarczało coroczną daninę), ale w portach wzdłuż wybrzeża osadzone zostały egipskie załogi.

Łupy, które Totmes zdobył podczas wojen w Lewancie, stanowiły ogromny zastrzyk dla egipskiego skarbca. Rejestr zdobyczy przejętych po upadku Megiddo (czyli biblijnego Armagedonu) obejmował między innymi dwa tysiące koni, blisko tysiąc rydwanów oraz dwadzieścia pięć tysięcy owiec, bydła i kóz. Wojskowi skrybowie odnotowali również przychód w postaci 2500 osób wziętych w niewolę oraz 340 jeńców wojennych. Do Egiptu pojechał ogromny transport złota, srebra, miedzi, drewna, zboża, wina i wonnych olejków.

Oprócz wypraw wojennych Egipt wysyłał też misje handlowe. Jedna z najbardziej ambitnych wypraw wyruszyła w 1463 roku p.n.e. za panowania Hatszepsut, córki Totmesa I. Zgodnie z serią rzeźbionych płaskorzeźb na ścianach jej świątyni grobowej w zachodnich Tebach pięć statków załadowano na karawanę wozów zaprzęgniętych w woły i przewieziono przez pustynię z Teb aż do portu Mersa Gawasis nad Morzem Czerwonym. Następnie flotylla skierowała się na południe i po sześciotygodniowej podróży dotarła do wybrzeża Punt. Tamtejsi władcy, zdumieni przybyciem Egipcjan, pytali dowódcę wyprawy: "Jak tutaj dotarłeś, do tej krainy, o której nikt nie wie?".

Z wybrzeża Egipcjanie powędrowali w głąb lądu, do serca krainy Punt. Po drodze zauważyli, że domostwa tubylców są osadzone na palach, mają kształt ula i wchodzi się do nich po drabinie. Wyprawa powróciła z najbardziej imponującym ładunkiem afrykańskich towarów, jakie kiedykolwiek widziano w Egipcie: złota, hebanu, skór lampartów, kości słoniowej oraz wonności: mirry, gumy żywicznej (olibanum) i rozmaitych kadzideł. Do przetransportowania tych wszystkich wspaniałości do Teb potrzebna była ogromna karawana osłów. Królową Hatszepsut szczególnie ucieszyło trzydzieści jeden ukorzenionych sadzonek kadzidłowca, przewiezionych w koszach wraz z ziemią, w której rosły; władczyni kazała zasadzić je w ogrodzie przed swoją świątynią grobową.

Od narodzin imperium rozpoczęła się era rozkwitu Teb. Kolejni faraonowie, teraz już uznawani za samodzielne boskie istoty, zlecali budowę królewskich pałaców, świątyń i grobowców oraz przewodniczyli festiwalom i ceremoniom, aby zademonstrować swoją moc i wiecznotrwałą władzę. Bóstwo opiekuńcze Teb, Amon, co znaczyło Ukryty, scaliło się z wielkim bogiem słońca Ra i przekształciło w najwyższego boga państwowego - Amona-Ra, na którego kult hojnie łożyli faraonowie. Świątynia Amona-Ra w Ipetsut (dziś Karnak) została sanktuarium państwowym, które z czasem rozbudowało się w rozległy kompleks kaplic i obelisków, warsztatów i magazynów obsługiwanych przez zastępy kapłanów i rzemieślników. Drugą świątynię poświęconą Amonowi-Ra wzniesiono za panowania faraona Amenhotepa III w Luksorze, na południowym krańcu Teb, niecałe pięć kilometrów na południe od Ipetsut.

Na zachodnim brzegu Nilu, po przeciwnej stronie doliny niż Teby, faraonowie z XVIII dynastii wybudowali nowy kompleks królewskich świątyń grobowych. Totmes I jako pierwszy uznał, że aby uniknąć zagrożenia ze strony rabusiów grobowców, jego świątynia powinna zostać wyciosana w skale, a zlokalizowana w odległej dolinie, na pustynnej skarpie, z dala od ciekawskich spojrzeń. Zatrudniony do tego architekt Ineni zapisał: "Nadzorowałem drążenie grobowca jego majestatu na urwisku, w tajemnicy. Nikt nie widział i nikt nie słyszał". Następcy Totmesa poszli w jego ślady, zakładając nekropolię, która dziś znana jest jako Dolina Królów.

Tymczasem ciekawskie spojrzenia kierowały się na szereg królewskich kompleksów świątynnych położonych także naprzeciwko Teb, lecz na dnie doliny. Królowa Hatszepsut, najpotężniejsza kobieta, jaka rządziła starożytnym Egiptem, zbudowała tam jeden z najbardziej spektakularnych pomników grobowych w historii: świątynię na tle skalnych urwisk, do której prowadziła - i prowadzi do dziś - rampa, niegdyś obramowana ponad setką sfinksów o twarzy królowej, oraz gigantyczne schody z kolumnadowymi tarasami. Świątynia była poświęcona "mojemu ojcu Amonowi", a na jej ścianach wyryto opowieść o tym, jak to Amon spłodził królową i dał jej prawo do rządzenia państwem jako faraon. Z kolei rozległego kompleksu świątynnego Amenhotepa III strzegły dwa prawie dwudziestometrowe posągi króla, widoczne z odległości wielu kilometrów.

Przygotowując się do życia w zaświatach, faraonowie wypełniali swoje komory grobowe ogromną obfitością najprzeróżniejszych skarbów. W następnych stuleciach większość z nich została splądrowana. Pewne wyobrażenie o bogactwach w nich gromadzonych daje królewski grobowiec Tutanchamona, odkryty w stanie nienaruszonym w 1922 roku. Młodziutki król rządził dziesięć lat, aż do swojej śmierci w 1322 roku p.n.e., a na życie pozagrobowe wyposażony został w bajeczny zestaw pozłacanych łóżek, rydwanów, modeli łodzi, pięknych tkanin, ozdobnych mebli, szkatułek, podgłówków, biżuterii, pojemników na żywność, plansz do gier, prętów pomiarowych oraz kilkuset uszebti, figurek sług i rzemieślników, którzy w zaświatach mieli wykonywać jego polecenia. Wewnętrzna trumna Tutanchamona została wykonana z litego złota, a na twarzy owiniętego w płótno ciała spoczywał dowód znakomitych umiejętności egipskich złotników - złota maska pogrzebowa, która stała się symbolem bogactw i tajemnic starożytnego Egiptu.

Elita rządząca - najwyżsi kapłani, oficerowie armii, namiestnicy i administratorzy - mieli swój udział w państwowym bogactwie. W szczególności kapłani zyskiwali coraz większą władzę nad gospodarką Egiptu. Aktywa świątyń rosły wraz z rozprzestrzenianiem się kultu Amona-Ra w całym państwie; ich własnością były spichlerze, browary, piekarnie, kapłani sprawowali też kontrolę nad jedną dziesiątą gruntów rolnych. Rodziny członków elity mieszkały w przepysznych willach w ogromnych posiadłościach i rozkoszowały się wystawnymi bankietami z udziałem muzyków, tancerzy i śpiewaków. Bogaty Egipcjanin doceniał też przyjemności płynące z umiejętności czytania i pisania, lubił spędzać czas, recytując opowieści i wiersze spisane na arkuszach papirusu. Na niższych szczeblach hierarchii urzędniczej cała armia skrybów zajmowała się sporządzaniem dokumentów gospodarczych oraz innymi zadaniami administracyjnymi.

Godną uwagi cechą egipskiego społeczeństwa był status przyznawany kobietom. Kilka kobiet rządziło jako faraonowie; w szczególności należy tu wspomnieć Hatszepsut. Zdarzało się, że królowe współdzieliły władzę ze swoimi mężami i miały wielki wpływ na funkcjonowanie państwa. Co ważniejsze, kobiety posiadały prawa i przywileje niespotykane w innych częściach ówczesnego świata - i to w każdej dziedzinie życia: trudniły się różnymi zawodami oraz posiadały i kontrolowały majątek, a także miały prawo spisać testament.

Jednakże każdy Egipcjanin, niezależnie od swojej rangi i statusu, najwięcej uwagi poświęcał życiu pozagrobowemu. W okresie Nowego Państwa zbiór zaklęć i modlitw, które pojawiły się w Tekstach Piramid, a następnie w Tekstach Trumiennych, został rozszerzony do nowej wersji, która wówczas była znana jako Księga Wyjścia za Dnia, ale w XIX wieku p.n.e. zyskała swą dzisiejszą nazwę: Księga Umarłych. Zwykle Księgę zapisywano na zwoju papirusu; jej zawartość różniła się w zależności od tego, które teksty dana osoba wybrała jako potencjalnie potrzebne lub przydatne w czekającej ją podróży przez Duat, czyli świat podziemny, do zaświatów.

Mówiono, że podróż ta jest pełna niebezpieczeństw. Gdy duch zmarłego opuścił swoje ciało, musiał przejść przez ciąg bram, jaskiń i kurhanów, których pilnowały dziwne nadprzyrodzone stworzenia. Atakowały one wędrującą duszę; bezpieczne przejście zapewniała wyłącznie znajomość właściwych procedur i odpowiednich zaklęć. Przeszedłszy przez straszliwy podziemny świat, zmarły stawał przed radą bogów i był sądzony w rytuale znanym jako "ważenie serca". Recytując tekst "negatywnej spowiedzi", oskarżona dusza zaprzeczała popełnieniu kolejnych grzechów: "Nie okradałem ubogich"; "Nie złorzeczyłem sługom"; "Nie znęcałem się nad bydłem"; "Nie odbierałem mleka dzieciom od ust". Bogowie ważyli serce zmarłego na wadze ustawionej przed wizerunkiem Maat, bogini prawdy. Jeśli szale pozostały w równowadze, zmarły mógł przejść do zaświatów. Jeśli serce okazało się zbyt ciężkie, przerażający potwór znany jako Ammit, Pożeracz Umarłych, zjadał je, unicestwiając wszelkie szanse zmarłego na życie pozagrobowe. Egipską koncepcję sądu ostatecznego - surowego, lecz dającego nadzieję na chwalebne zmartwychwstanie - przejęły późniejsze tradycje religijne, w szczególności chrześcijaństwo.

Obok wyposażenia zmarłego w odpowiednie teksty pogrzebowe, Egipcjanie przywiązywali ogromną wagę do zachowania jego ciała. Ludzie zamożni zatrudniali biegłych balsamistów, aby upewnić się, że po śmierci zostaną zmumifikowani zgodnie ze świętymi tekstami, owinięci w najlepsze płótno i przystrojeni kosztownymi amuletami. Ich trumny zdobiły osobiste inskrypcje i dekoracyjne rzeźbienia, a w skład wyposażenia grobowego wchodziły między innymi meble i malowidła. Ubodzy robili wszystko, by zaoszczędzić na zakup trumny i odłożyć sobie kilka przydatnych przedmiotów, by kiedyś zabrać je ze sobą w zaświaty.

Radykalne zerwanie z dawnymi tradycjami religijnymi nastąpiło za panowania Amenhotepa IV, faraona z XVIII dynastii. Powziął on ambitny plan ustanowienia własnego kultu, a tym samym podważenia wpływów potężnych kapłanów Amona. Miał to być kult życiodajnego boga imieniem Aton, widzialnego pod postacią tarczy słonecznej. Faraon ogłosił, że jest jego synem, zmienił swoje imię na Echnaton, co oznacza "duch Atona", i zażądał od poddanych całkowitego posłuszeństwa. Nadał niezwykłą rangę swojej żonie, królowej Nefertiti (imię to oznacza "piękna kobieta przybyła"), dobrze znanej z portretowego popiersia dłuta rzeźbiarza imieniem Totmes, które dziś jest jednym z najbardziej ikonicznych dzieł sztuki z tej epoki. Na reliefach świątynnych parę królewską przedstawiano zawsze w obecności słonecznego dysku Atona. Władca i władczyni poddający się pieszczotom świetlistych promieni zakończonych ludzkimi dłońmi: to była boska triada, od której zależały losy państwa.

Kult Amona pozostał jednak głęboko zakorzeniony w Tebach. Po pięciu latach spędzonych w tym mieście zirytowany Echnaton postanowił więc całkowicie je opuścić i założyć nową stolicę. Miejsce, które wyznaczył, znajdowało się prawie trzysta dziewięćdziesiąt kilometrów na północ od Teb; miało to umożliwić rozkwit popieranego przez faraona kultu bez sprzeciwu ze strony kapłanów. Zbudowane od podstaw miasto Achetaton, z kompleksami pałacowymi, świątynią Atona oraz dzielnicami mieszkalnymi, zajęło prawie 2700 hektarów na wschodnim brzegu Nilu.

Echnaton nie poprzestał na oddzieleniu się od konkurencyjnych kultów odległością, lecz także zakazał oddawać cześć innym bóstwom i zadekretował, że od tej chwili Aton będzie nie tylko najwyższym, ale i jedynym bogiem. Zamierzając narzucić Egiptowi ścisły monoteizm, nakazał zniszczyć świątynie i oszpecić posągi, które gloryfikowały władców i bogów z poprzednich epok, aby zatrzeć pamięć o nich. Głównym celem tych niszczycielskich działań był kult Amona.

Jednakże pomimo wysiłków faraona popierany przezeń kult nigdy się nie przyjął. Echnaton umarł w siedemnastym roku panowania, a jego następcy odrzucili jego rewolucyjne wierzenia, zawrócili Egipt na ścieżkę tradycji i z takim samym zapałem jak on niszczył pomniki poprzedników, zaczęli zacierać wszelkie ślady jego rządów. Jego ukochana stolica obróciła się w gruzy i wkrótce została zapomniana. Jej pozostałości odnaleziono dopiero około 3500 lat później.

W XIII wieku p.n.e., na samym początku panowania XIX dynastii, Egipt był nadal mocarstwem z potężną armią i sprawną administracją. Imperium egipskie istniało dzięki potędze militarnej połączonej ze sprawną dyplomacją. Faraonów nadal uważano za boskich królów, od których zależał dobrobyt ludności. Nadal też demonstrowali oni swoją władzę, zlecając ogromne przedsięwzięcia budowlane. Za panowania Ramzesa II budowa pałaców, świątyń i posągów osiągnęła bezprecedensowy poziom.

Ramzes II urodził się w wojskowej rodzinie ze wschodniej części delty Nilu, rządził Egiptem przez sześćdziesiąt siedem lat - od 1279 do 1213 roku p.n.e., spłodził ponad pięćdziesięciu synów i tyleż córek, a w spadku pozostawił swojemu państwu budowle, z których wiele uważanych jest za najwspanialsze zabytki egipskiej architektury. Wśród nich była założona w ojczyźnie jego przodków, delcie Nilu, nowa stolica dynastyczna, której architektoniczny majestat nie miał sobie równych, a także świątynie i posągi samego faraona, które stawiano wzdłuż i wszerz kraju.

W Dolnej Nubii, na północ od drugiej katarakty, tysiące nubijskich robotników zapędzono do pracy przy budowie nowej świątyni (dziś: Abu Simbel). Świątynia została wydrążona w skale wznoszącej się nad Nilem świętej góry. Wejścia do niej strzegły cztery posągi tronującego Ramzesa II, każdy o wysokości ponad dwudziestu metrów. Za fasadą znajdowała się sala kolumnowa z ośmioma kolosalnymi posągami faraona w postawie stojącej, przedstawionego jako Ozyrysa, a w wewnętrznym sanktuarium stały posągi czterech głównych bogów, obrońców Egiptu oraz jego nubijskich i lewantyńskich posiadłości (jednym z tych bogów był Ramzes II we własnej osobie). Wewnętrzne sanktuarium zaprojektowano tak, by dwa razy w roku, w równonoc wiosenną i jesienną, promienie wschodzącego słońca wpadały przez wejście do świątyni i oświetlały posągi.

Świątynia grobowa Ramzesa II w Tebach zaprojektowana była na podobnie kolosalną skalę. Znajdował się w niej granitowy posąg faraona o wysokości dziewiętnastu metrów i wadze około tysiąca ton. Wiele lat później posąg ten przewrócił się podczas trzęsienia ziemi. W I wieku p.n.e. grecki historyk Diodor Sycylijczyk, opisując pierwotny wygląd posągu, odnotował, że na jego podstawie widniała inskrypcja odnosząca się do jednego z imion tronowych Ramzesa II, Usermaatra. Diodor przekształcił to imię tak, aby brzmiało bardziej z grecka: Ozymandias. W inskrypcji tej władca zwracał się do potomności: "Jam jest król królów, Ozymandias. Kto chce poznać moją wielkość i miejsce spoczynku, niech przewyższy moje dzieła"1.

Panowanie Ramzesa II stanowiło szczytowy okres w dziejach Egiptu. Faraonowie już nigdy więcej nie mieli osiągnąć ani tak wielkiej władzy, ani podobnego prestiżu. Następcom Ramzesa groziły spiski pałacowe i bratobójcze walki. Gospodarka, obciążona wydatkami wojskowymi i kosztami wielkich projektów budowlanych, zaczęła słabnąć. Sytuację pogorszył okres słabych wylewów Nilu. Granice Egiptu atakowali najeźdźcy z Libii oraz grasujące hordy Ludów Morza ze wschodniej części Morza Śródziemnego. Aby utrzymać bezpieczeństwo wewnętrzne, garnizony stacjonujące w lewantyńskich portach trzeba było odwołać do kraju. To oznaczało upadek egipskiego imperium. Rosły niepokoje społeczne; zaczęto rabować grobowce. W Tebach wybuchły zamieszki. Królewska nekropolia została splądrowana; z prawie wszystkich grobowców królewskich zniknęły skarby, nietkniętych zachowało się tylko kilka. Nawet mumie wielkich faraonów Nowego Państwa rozerwano na strzępy i pozbawiono drogocennych amuletów. Władzę w Tebach przejęło wojsko. Ramzes XI wysłał do Teb oddziały ze swojej ojczyzny w delcie, starając się odzyskać kontrolę nad stolicą i zapobiec groźbie wojny domowej, lecz jego żołnierze zbuntowali się i ustanowili w Tebach własny rząd. Ramzes XI zmarł w 1069 roku p.n.e. Ze śmiercią faraona dobiegła końca era Nowego Państwa. Zapanował chaos, Egipt podzielił się na dwie części i tak osłabiony stał się łatwym kąskiem dla grasantów, którzy już nadciągali spoza jego granic.

Legenda o Ozymandiasie i jego pomnikach samouwielbienia przetrwała. W 1817 roku angielski poeta Percy Bysshe Shelley napisał sonet o posągu faraona i o tym, że imperia budowane przez tyranów, niezależnie od tego jak potężne mogły się wydawać w swoich czasach, czeka nieuchronny uwiąd i rozpad:

Podróżnik wracający z starożytnej ziemi

Rzekł do mnie: - Nóg olbrzymich z głazu dwoje sterczy

Wśród puszczy bez tułowia. W pobliżu za niemi

Tonie w piasku strzaskana twarz. Jej wzrok szyderczy,

Zacięte usta, wyraz zimnego rozkazu -

Świadczą, iż rzeźbiarz dobrze na tej bryle głazu

Odtworzył skryte żądze, co, choć w poniewierce,

Przetrwały rękę mistrza i mocarza serce.

A na podstawie napis dochował się cało:

"Ja jestem Ozymandyas, król królów. Mocarze!

Patrzcie na moje dzieła i przed moją chwałą

Gińcie z rozpaczy!" Więcej nic już nie zostało...

Gdzie stąpić, gruz bezkształtny oczom się ukaże

I piaski bielejące w pustyni obszarze2.

Rozdział 2W GŁĘBI KONTYNENTU

Tymczasem w Afryce Zachodniej trwała jedna z największych długookresowych migracji w historii ludzkości. Zapoczątkowała ją grupa społeczności mówiących językiem bantu, a zamieszkujących wyżynny region między rzeką Nyong a rzeką Sanaga na obszarze, który dziś jest południową częścią Kamerunu. Tamtejsza grupa bantu była częścią szerszej grupy zachodnioafrykańskich społeczności należących do rodziny języków nigero-kongijskich. Nie wiadomo, co spowodowało tę migrację; językoznawcy, którzy w XX wieku zajmowali się klasyfikacją języków afrykańskich, określili jedynie miejsce jej początku. Ustalili mianowicie, że niemal wszystkie języki używane w południowej Afryce są ze sobą blisko spokrewnione. Okazało się, że grupa około sześciuset języków ma wiele wspólnych słów i terminów. Jest wśród nich rdzeń ntu, który znaczy "człowiek", oraz przedrostek ba - wyznacznik liczby mnogiej. Termin "bantu", który dosłownie znaczy "lud", ukuł dziewiętnastowieczny niemiecki filolog Wilhelm Bleek na oznaczenie mnogości podobnych do siebie języków, które europejscy kolonizatorzy napotkali w południowej Afryce. Pierwotną ojczyzną ludów posługujących się językiem bantu były oddalone o ponad cztery tysiące kilometrów wyżyny Kamerunu.

Strefa, którą na początku czwartego tysiąclecia p.n.e. zamieszkiwały ludy nigero-kongijskie, rozciągała się od rzeki Senegal na zachodzie do Kamerunu na wschodzie. Jej wschodnią część zajmowała podgrupa Benue-Kwa. Potomkami Benue-Kwa są współczesne grupy etniczne Joruba, Ibo i Akan. Użytkownicy języka bantu byli podgrupą Benue-Kwa zamieszkującą wschodnie pogranicze jej zasięgu, na skraju równikowego lasu deszczowego.

Benue-Kwa byli rolnikami przystosowanymi do tropikalnego środowiska. Uprawiali głównie pewną odmianę pochrzynu, jadalnej bulwy pochodzącej z zachodniej Afryki, a także kilka rodzajów drzew. Była wśród nich palma olejowa, dostarczająca oleju do gotowania i wina palmowego, palma iglasta, której włókna - rafii - używano do produkcji tkanin, oraz orzechy kola, które później stały się podstawą zachodnioafrykańskiego handlu. Byli także utalentowanymi szkutnikami; czółna do połowu ryb i transportu rzecznego ciosali z pojedynczych kłód. Snycerze specjalizowali się w produkcji posążków i masek, których używano podczas świąt. Podobnie jak inne ludy nigero-kongijskie, Benue-Kwa byli wyjątkowo muzykalni. Częścią ich repertuaru było polirytmiczne bębnienie na bębnach o różnych tonach; były to rytmy, które z czasem weszły do zasobu muzycznego dzisiejszego świata. Inną cechą społeczeństwa Benue-Kwa była głęboka cześć, jaką oddawali duchom przodków. Przodkowie wymagali szacunku i pamięci; zaniedbanie ich mogło spowodować nieszczęście. Benue-Kwa wierzyli również, że nieszczęście mogą na człowieka sprowadzić także złe intencje osób żyjących; środków zaradczych na tego rodzaju uroki szukali u uzdrowicieli.

Pod koniec czwartego tysiąclecia p.n.e. rolnicy mówiący językiem bantu ruszyli na południe, przez region lasów deszczowych, przenosząc swoje umiejętności rolnicze, kamienne narzędzia, czółna i techniki garncarskie na obszary dotychczas zajmowane przez starożytny zbieracko-łowiecki lud Batwa, w językach europejskich powszechnie znany pod nazwą Pigmejów. Wędrówka ludów Bantu przez lasy deszczowe była bardzo powolna: przemieszczali się oni nie więcej niż dwadzieścia kilometrów na dekadę. Jednak do około tysięcznego roku p.n.e. grupy Bantu, wykorzystując rzeki jako szlaki komunikacyjne, przeniknęły do większości dorzecza Konga, a na wschodzie i południu dotarły do zewnętrznego skraju lasu równikowego.

Za granicą lasu rozciągały się sawanny wschodniej i południowej Afryki - królestwo ludów zbieracko-łowieckich, potomków jednej z najstarszych na świecie linii ludzkich. Byli to ludzie niewysocy, mierzący zazwyczaj poniżej półtora metra wzrostu; posiadali szeroki wachlarz umiejętności doskonalonych przez tysiące lat wędrownego życia na sawannie. Wytwarzali narzędzia z drewna, kości i kamienia, włókna roślinne splatali w cienkie powrozy i sieci, z trzciny robili maty i promienie strzał. Wynaleźli także liczne trucizny myśliwskie, jedne pochodzenia roślinnego, a inne wytwarzane z owadów lub jadu węży.

Jednakże najbardziej niezwykłe były ich malowidła naskalne. Tradycja ich tworzenia sięgała dwudziestu ośmiu tysięcy lat wstecz. We wschodniej Afryce głównymi motywami sztuki naskalnej były malowane palcami geometryczne wzory, najczęściej koła i równoległe linie. W południowej Afryce, poniżej rzeki Zambezi, artyści z grup etnicznych, które później stały się znane pod nazwą San3, kontynuowali inną tradycję. W tysiącach miejsc w całym regionie drobnymi pociągnięciami pędzla malowali sceny przedstawiające ludzi zajętych różnymi czynnościami, zwierzęta totemiczne i wyimaginowane stwory. Twórcy malowideł naskalnych byli szamanami, czołowymi postaciami w społeczeństwie San; ich malowidła odzwierciedlały wspomnienia przeżyć i halucynacji doznanych w stanie transu wywołanego tańcem. Według wierzeń San taniec taki umożliwiał wejście do świata duchów, gdzie szaman mógł wykorzystać nadprzyrodzone moce, aby wywołać deszcz, uleczyć chorego, złagodzić napięcia społeczne czy podprowadzić bliżej stado antylop. Malowidła naskalne przedstawiają tancerzy - pochylonych do przodu, z grzechotkami u nadgarstków i kostek nóg, trzymających w dłoniach kije używane podczas tańców transowych, w towarzystwie takich zwierząt, jak antylopa eland, żyrafa i słoń, które uważano za posiadające nadprzyrodzoną moc.

Języki używane przez San były - i wciąż są, ponieważ lud ten żyje w Afryce do dzisiaj - bardzo stare. Występują w nich rozmaite mlaski i inne dźwięki, które dawno, dawno temu mogły stanowić podstawę rodziny językowej rozciągającej się od współczesnej Etiopii po południową Afrykę; później jednak ewolucja nowszych języków spowodowała ich zaniknięcie.

Od czwartego tysiąclecia p.n.e. ziemie zamieszkane przez zbieracko-łowieckie ludy wschodniej Afryki przyciągały różne grupy migrantów. Z północnego wschodu, z górskiego regionu Etiopii, nadciągnęli pasterze mówiący językami kuszyckimi, sprowadzając ze sobą zwierzęta hodowlane i umiejętność uprawy roli; w drugim tysiącleciu p.n.e. osiągnęli oni południową granicę swego zasięgu, równiny Serengeti we współczesnej Tanzanii. Z doliny Nilu na północnym zachodzie przybyli niloccy pasterze, którzy uprawiali rośliny takie jak sorgo. Jednakże najbardziej dalekosiężny wpływ miało przybycie ludów Bantu. Nadeszli oni z regionu kongijskich lasów deszczowych na zachodzie. Społeczności posługujące się językami bantu stopniowo rozprzestrzeniały się we wschodniej Afryce, podążając w kierunku wybrzeża, a po drodze nabywając bydło i ucząc się nowych technik uprawy roli. Przez pewien czas ludy zbieracko-łowieckie koegzystowały z przybyszami, handlując z nimi, lecz ostatecznie zostały przez nich wchłonięte. Do dziś we wschodniej Afryce przetrwały tylko dwie grupy ich potomków: ludy Hadzabe (Hadza) i Sandawe w Tanzanii.

Pojawienie się technologii obróbki żelaza zmieniło dynamikę kultur tropikalnej Afryki. W połowie pierwszego tysiąclecia p.n.e. technologia ta była już dobrze znana w regionie między kotliną Czadu a Wielkimi Jeziorami we wschodniej Afryce. Rozprzestrzeniła się również na obszary Afryki Zachodniej. W Taruga na płaskowyżu Dżos (we współczesnej Nigerii) przedmioty z żelaza wytwarzali członkowie kultury Nok, znanej z terakotowych rzeźb ludzkich głów. W Dżenne--Dżeno (Djenné-Djenno), osadzie miejskiej na terenach zalewowych w środkowym biegu Nigru, hutnicy wytwarzali wysokiej jakości metal podobny do stali. Myśliwi cenili sobie żelazne groty włóczni i strzał; żelazne narzędzia, takie jak siekiery i motyki, pozwoliły rolnikom wykarczować duże obszary lasu i przygotować ziemię pod uprawę, dzięki czemu rolnictwo stało się bardziej produktywne.

Mieszkańcy wschodniej Afryki przejęli umiejętność obróbki żelaza od grup mieszkających w Międzyjezierzu, czyli na obszarze Wielkich Jezior Afrykańskich, w regionie Maszariki. Konieczność zaopatrywania pieców hutniczych w węgiel drzewny sprawiła, że wykarczowano wówczas duże obszary lasów. Bantyjscy mieszkańcy Maszariki należący do kultury Urewe nie tylko umieli wytapiać żelazo, lecz także zaczęli wytwarzać ceramikę z charakterystycznymi zdobieniami, która rozpowszechniła się w różnych formach we wschodniej i południowej Afryce.

Końcowa faza ekspansji ludów Bantu do południowej Afryki u schyłku pierwszego tysiąclecia p.n.e. przebiegała w szybszym tempie. Począwszy od III wieku p.n.e., grupy pionierów przemieszczały się ze wschodniej Afryki kilkoma różnymi szlakami. Bantu, wyposażeni już w żelazne narzędzia, przesuwali granicę rolnictwa na południe. Na zajętych przez siebie terenach wprowadzali też hodowlę bydła i owiec. Najchętniej osiedlali się na ziemiach dobrze nawodnionych oraz w dolinach rzek. Ich podstawowymi produktami spożywczymi były sorgo i proso; trudnili się także rybołówstwem, zbieractwem i łowiectwem. W II wieku p.n.e. niektóre grupy Bantu dotarły do środkowego biegu Zambezi. Inne przemieszczały się w dół wybrzeża Oceanu Indyjskiego, odżywiając się po drodze morskimi rybami i skorupiakami; w II wieku n.e. grupy te dotarły do doliny Limpopo, a sto lat później do bujnych zielonych wzgórz i dolin współczesnego Natalu. Ich ekspansja zatrzymała się na rzece Groot-Kei, za którą rozciągał się region Przylądka Dobrej Nadziei, gdzie nie można było już uprawiać roślin tropikalnych, takich jak sorgo.

Zapuściwszy korzenie na nowych terenach, społeczności rolnicze zaczęły rozwijać odrębne tożsamości i kultury regionalne, lecz zachowały wiele cech wspólnych. Pojęcia i praktyki społeczne i religijne z czasów ich nigero-kongijskich przodków przekazywano z pokolenia na pokolenie przez kilka tysięcy lat migracji. Ludy mówiące językami bantu nadal czciły duchy przodków i wierzyły, że nieszczęścia wywołują złe intencje zawistników. Posiadały również podobny talent do gry na bębnach i do tańca.

Podstawę gospodarki tych społeczności stanowiła uprawa zbóż; z czasem jednak coraz większego znaczenia gospodarczego i społecznego nabierało bydło. Posiadanie krów stało się głównym wyznacznikiem bogactwa, zapewniając właścicielom status i prestiż znacznie przewyższający status i prestiż rolników. Było także metodą tworzenia patronatu i systemu zobowiązań. Wiele grup zdobyło władzę dzięki posiadaniu i kontrolowaniu stad bydła.

Ludność napływowa mówiąca językami z rodziny bantu wywarła ogromny wpływ na zbieracko-łowieckie społeczności San z południa Afryki. Kilka grup, na przykład Khoikhoi znad środkowego biegu Zambezi, przystosowało się do nowego, pasterskiego stylu życia, łącząc wypas bydła i owiec z polowaniem i zbieractwem. W poszukiwaniu pastwisk Khoikhoi rozpoczęli ekspansję na południe, przenosząc swoje stada na stepy Kalahari, a wreszcie docierając do południowej części Kraju Przylądkowego. Niektóre grupy San zostały wchłonięte przez społeczności Bantu, inne zdołały przetrwać jako nomadyczni zbieracze, lecz często były przepędzane na suche tereny lub w regiony górskie, mało przydatne dla rolników.

Na terenach wzdłuż rzeki Oranje i w innych częściach Kraju Przylądkowego szamani z grupy językowej taa-kwi, odgałęzienia ludu San, utrzymywali starożytne tradycje wykonywania malowideł naskalnych jeszcze przez tysiąc lat. Należy ten okres zapamiętać jako ostatni wielki rozkwit najstarszej formy sztuki w historii ludzkości.

Rozdział 3STARCIE IMPERIÓW

W pierwszym tysiącleciu p.n.e. na nadmorskich równinach północno-zachodniej Afryki nastąpiła rewolucja handlowa. Przez długie wieki ludy berberyjskie zamieszkujące żyzny pas od dzisiejszego Maroka na zachodzie po Tunezję na wschodzie z powodzeniem uprawiały rolnictwo i hodowały bydło. Jednak w X wieku p.n.e. z Lewantu nadciągnęli feniccy kupcy poszukujący źródeł złota, srebra, miedzi i cyny. Ich przybycie zrodziło nowy system handlu. Region zaczął również nabierać znaczenia strategicznego. Wiele afrykańskich kolonii wyrosło z placówek, które Fenicjanie założyli wzdłuż wybrzeża jako punkty zaopatrzeniowe i schronienie przed nagłymi burzami morskimi. Jedna z nich, Kartagina, stała się najpotężniejszym miastem-państwem w zachodniej części basenu Morza Śródziemnego, a jej imperium obejmowało nie tylko łańcuch osad w północno-zachodniej Afryce, lecz także duże połacie południowej Europy, w tym część Hiszpanii, Sardynii i Sycylii. Z czasem jednak potędze afrykańskiej Kartaginy rzucił wyzwanie szybko rosnący w siłę europejski Rzym. Stawką w tej rozgrywce była kontrola nad zachodnim regionem Morza Śródziemnego.

Położone na cyplu z widokiem na Zatokę Tuniską miasto stało u wrót zachodniej części Morza Śródziemnego i kontrolowało żeglugę przez Cieśninę Sycylijską. Według starożytnej tradycji założenie Kartaginy miało miejsce w 814 roku p.n.e. W ciągu stulecia miasto rozrosło się do kwitnącej metropolii handlowej, zamieszkanej przez około trzydziestu tysięcy ludzi. Za jej murami wyrósł ośrodek przemysłowy zajmujący się obróbką żelaza oraz produkcją ceramiki i dóbr luksusowych. Ziemia w Kartaginie i okolicach była dzierżawiona od miejscowej ludności berberyjskiej. Wraz ze wzrostem populacji granice Kartaginy stopniowo przesuwały się w głąb lądu. W żyznej dolinie Madżardy na zachodzie i na półwyspie Cape Bon na wschodzie rozkwitało rolnictwo. Kartagina szybko zyskała renomę w całym Śródziemnomorzu jako producent oliwek, owoców i win. Traktat o agronomii autorstwa Kartagińczyka imieniem Mago, zawierający porady dotyczące sadzenia drzew, zbioru owoców, uprawy winorośli i hodowli zwierząt, często cytowali autorzy tak greccy, jak i rzymscy. Dzisiaj niektórzy uczeni uważają opracowanie Mago za biblię rolniczą starożytnego świata.

W V wieku p.n.e. Kartagina była już niezależną potęgą handlową i dysponowała jedną z największych flot wojennych w basenie Morza Śródziemnego. Jej elita rządząca nieustannie dążyła do rozszerzenia nie tylko kartagińskiego imperium handlowego, lecz także podległych jej terytoriów w Afryce. Na wybrzeżu na wschód od miasta, na obszarze znanym obecnie jako Trypolitania, zakładano nowe osady. Kartagińskie statki wpływały na Atlantyk.

Na początku V wieku p.n.e. kartagiński żeglarz imieniem Hannon poprowadził dużą wyprawę morską przez Słupy Herkulesa (czyli Cieśninę Gibraltarską). Celem przedsięwzięcia było założenie kolonii wzdłuż zachodniego wybrzeża Afryki. Zgodnie ze zwięzłą relacją z jego podróży, skopiowaną przez Greków z inskrypcji na ścianie świątyni w Kartaginie, Hannon dotarł do Soloeis (dziś przylądek Cantin), a następnie popłynął dalej wzdłuż wybrzeża, zakładając tam siedem osad. Po drodze spotkał różnych ludzi "o dziwnym wyglądzie". Wyprawa dotarła do zalesionej wyspy, opowiadał Hannon, "na której wylądowaliśmy. W dzień widzieliśmy tylko las, ale w nocy pojawiły się liczne ognie i słyszeliśmy dźwięki piszczałek, cymbałów i bębnów oraz wielki gwar głosów. Przejął nas strach i wróżbici poradzili opuścić wyspę"4.

Gdziekolwiek Kartagińczycy wylądowali, ich głównym celem był handel. W V wieku p.n.e. grecki historyk Herodot opisał system wymiany towarów stosowany przez nich w kontaktach z afrykańskimi plemionami:

Opowiadają też Kartagińczycy, co następuje. Jest w Libii [Afryce] miejscowość i osiadli tam ludzie poza Słupami Heraklesa. Skoro do nich przybędą i wyładują swe towary, kładą je rzędem na wybrzeżu morskim, po czym wsiadają na statki i wzniecają dym. Krajowcy, widząc go, idą nad morze, potem za towary składają złoto i usuwają się od nich na sporą odległość. Wtedy Kartagińczycy wysiadają z okrętów, aby się przypatrzyć: jeżeli złoto wyda im się równowartościowe z towarami, zabierają je i oddalają się; jeżeli zaś nie, z powrotem wchodzą na statki i tam siedzą. Wtedy znowu zbliżają się krajowcy i przyczyniają złota, aż ich zadowolą. Żadna strona nie krzywdzi drugiej: ani bowiem Kartagińczycy nie tykają złota, aż uznają je za równowartościowe z towarami, ani krajowcy nie tykają wprzód towarów, zanim tamci złota nie zabiorą5.

Kartagińczycy nie tylko prowadzili handel przybrzeżny, lecz także eksplorowali szlaki transsaharyjskie. Berberyjscy koczownicy wyprawiali wielkie karawany koni jucznych do osad po drugiej stronie pustyni (było to na długo, zanim w północnej Afryce pojawiły się wielbłądy). Jeden prowadził na południe, od kartagińskiej osady Lixus (dziś Larache/Al-Ara'isz w Maroku) w kierunku złotonośnych piasków krainy Bambuk w dolinie Senegalu. Inny biegł z Trypolitanii do oaz w samym sercu pustyni, w krainie Fazzan, gdzie przedsiębiorczy saharyjski lud Garamantów stworzył kwitnącą cywilizację miejską.

Korzystając z niewolnej siły roboczej, Garamantowie wydrążyli sieć podziemnych tuneli i szybów, w języku berberyjskim znanych jako foggara, które umożliwiały pobór wody z warstw wodonośnych położonych głęboko pod piaskiem pustyni i wapiennymi skałami. Dzięki rozbudowanemu systemowi nawadniania byli w stanie uprawiać winogrona, figi, jęczmień i pszenicę. Handlowali zbożem, solą i niewolnikami w zamian za wyroby ceramiczne, szkło, wino i oliwę. W ciągu tysiąca lat trwania fazzańskiej cywilizacji Garamantowie wznieśli duże miasta, twierdze i cmentarze, lecz kiedy obniżył się poziom wód podziemnych, ich społeczeństwo wyginęło.

Tymczasem Rzym wyrósł z małego miasta-państwa w środkowej Italii na regionalną potęgę. Kartagińczycy podeszli do tego pragmatycznie: chętnie handlowali z Rzymianami i podpisali z nimi traktaty - pierwszy w 509 roku p.n.e., następny w 348 i kolejny w 278 roku p.n.e. - które określały strefy wpływów. Do starcia dwóch śródziemnomorskich mocarstw doszło na Sycylii, której jedna część była zajęta przez Kartagińczyków, a na drugą wkroczyli Rzymianie. Pierwsza wojna punicka (po łacinie Kartagińczycy nazywali się Poeni, Fenicjanie, a ich język - punicus, stąd określenie) trwała dwadzieścia cztery lata. W korpusie ekspedycyjnym, jaki Kartagińczycy wysłali na Sycylię, było blisko sto słoni. Były to czołgi starożytnego świata: w specjalnych ośrodkach Kartagińczycy szkolili je do natarcia szarżą, zastraszania piechoty i burzenia fortyfikacji. Państwo kartagińskie miało łatwy dostęp do wielkich stad słoni, które zamieszkiwały nadmorskie równiny współczesnej Tunezji i Maroka oraz lasy i bagna u podnóża gór Atlas. Były to słonie "leśne", mniejsze i łatwiejsze do kontrolowania niż ich pobratymcy z afrykańskich sawann. Dzięki wykorzystaniu słoni jako machin wojennych Kartagińczycy odnosili pewne sukcesy, lecz o wyniku wojny przesądziła miażdżąca klęska ich floty w 241 roku p.n.e. Kartagińczycy poprosili o pokój i opuścili Sycylię.

Kolejny etap długiej walki między Kartaginą a Rzymem o dominację w zachodniej części basenu Morza Śródziemnego rozpoczął się w Hiszpanii. Kiedy młody kartagiński wódz Hannibal Barkas rozpoczął kampanię mającą na celu rozszerzenie terytorium Kartaginy w południowej Hiszpanii, Rzym interweniował, wspierając swoich tamtejszych sojuszników. Ponieważ jednak rzymska flota miała przewagę w zachodniej części Morza Śródziemnego, Hannibal opracował śmiały plan zaatakowania Rzymian z zaskoczenia, na ich własnym terenie. Przeprowadził swoje wojsko lądem: przez Pireneje, przez nieznane mu ziemie Francji, przez wysokie przełęcze Alp i przez północną Italię - dwa i pół tysiąca kilometrów. W składzie armii, którą zebrał w 218 roku p.n.e., były duże odziały piechoty i konnicy z północnej Afryki, w szczególności berberyjskich jeźdźców z Numidii, którzy nie używali siodeł, ogłowi ani wodzy. Hannibal miał też hufiec słoni liczący trzydzieści siedem sztuk i spodziewał się, że siły rzymskie, nieprzygotowane na atak wielkich zwierząt, wycofają się w nieładzie.

Po pięciu miesiącach od wyruszenia z Hiszpanii Hannibal dotarł do równin północnej Italii, ale po drodze stracił połowę swojej armii. Gdy w Alpach spadł śnieg, ludzie ześlizgiwali się w przepaść lub ginęli z zimna i wyczerpania. Na szlaku pozostały setki ciał. Podobny los spotkał konie wierzchowe i juczne muły (ale wszystkie trzydzieści siedem słoni przeżyło).

Hannibal ze swoim wojskiem krążył po Italii przez piętnaście lat, dotarł do bram Rzymu, choć nie udało mu się zdobyć miasta. W międzyczasie jednak Rzymianie wypędzili Kartagińczyków z Hiszpanii, a następnie najechali północną Afrykę. To zmusiło Hannibala do wycofania się z Italii; trzeba było bronić ojczyzny.

Decydująca bitwa miała miejsce w 202 roku p.n.e. Wojska spotkały się pod Zamą, na południowy zachód od Kartaginy. W początkowej fazie bitwy Hannibal posłał osiemdziesiąt słoni do szarży na rzymskie szeregi. Jednak niektóre z nich, przerażone rykiem trąb, zawróciły i uciekły, tratując kartagińskich żołnierzy, przed innymi zaś Rzymianie sprawnie się rozstąpili, skierowali je przez luki w swoich szeregach na tyły i tam zakłuli włóczniami. Kartagińczycy walczyli mężnie, lecz w końcu musieli ustąpić.

Warunki pokoju, jakie podyktowali Rzymianie po zwycięstwie pod Zamą, były upokarzające. Kartagińczykom zakazano prowadzenia jakichkolwiek wojen poza granicami Afryki. Musieli też oddać wszystkie swoje słonie i zobowiązać się, że już nigdy więcej nie będą ich szkolić do celów wojskowych. Flota kartagińska została ograniczona do zaledwie dziesięciu okrętów. Nadwyżkę Rzymianie spalili na popiół. Zmusili przy tym mieszkańców miasta, by na to patrzyli.

Kartagina poniosła wprawdzie druzgoczącą porażkę, lecz szybko odzyskała znaczną część swojej potęgi, ponieważ skoncentrowała się na rolnictwie i handlu, a przy tym nie była już obciążona kosztami wojen i utrzymywania imperium. Wzrosła produkcja pszenicy i jęczmienia. Kartagina szybko stała się wielkim eksporterem zboża, w które zresztą zaopatrywała głównie Rzym, dzięki czemu szybko spłaciła reparacje wojenne. Powstały nowe porty z magazynami i rozległymi nabrzeżami, przy których mogło zacumować blisko trzysta statków.

Wkrótce Rzym nie mógł już dłużej ignorować rosnącego bogactwa Kartaginy. Niektórzy rzymscy politycy przedstawiali ją jako śmiertelne zagrożenie dla państwa. Po wizycie w Kartaginie w 152 roku p.n.e. Marek Porcjusz Katon, znany ze swojej nienawiści do Kartagińczyków, wielokrotnie przypominał Senatowi, że należy ją zniszczyć: "Ceterum censeo Carthaginem delendam esse". Pewnego razu z rozmachem wyciągnął spod togi dojrzałą figę i oznajmił swoim kolegom, że została zerwana w Kartaginie zaledwie trzy dni wcześniej (miało to im przypomnieć, jak blisko stamtąd do Rzymu). Oprócz tego Katon wskazywał, że Kartagina to nie tylko potencjalne niebezpieczeństwo: gdyby zniszczyć miasto i poddać jego posiadłości władzy rzymskiej, można by sobie przywłaszczyć także jej wielce dochodowe rolnictwo.

Sprawę rozstrzygnęła frakcja jastrzębi. W 149 roku p.n.e. wojsko rzymskie popłynęło do północnej Afryki, obległo Kartaginę i odcięło ją od dostaw żywności. Wygłodzeni i bezustannie atakowani Kartagińczycy opierali się przez prawie trzy lata. Koniec nadszedł w 146 roku p.n.e. Zniszczywszy ostatnie gniazda oporu, rzymscy żołnierze chodzili od domu do domu, mordując mężczyzn, kobiety i dzieci. Rzeź trwała sześć dni i nocy. Około pięćdziesięciu tysięcy ocalałych sprzedano w niewolę. Następnie Rzymianie podpalili miasto. Zaanektowane przez Rzym dawne ziemie kartagińskie otrzymały nazwę administracyjną Provincia Africa. Pochodziła ona od małego berberyjskiego plemienia Afrów, ale z czasem przyjęła się jako nazwa całego kontynentu.

Rozdział 4ŚMIERĆ NA NILU

W okresie upadku państwa władzę w Egipcie przejęli obcy. Libijczycy zdobyli podzielony kraj w XI wieku p.n.e. i władali nim przez około cztery wieki. Na polecenie libijskich królów mumie faraonów, ich żon i rodzin zostały usunięte ze świętych grobowców w Tebach, pozbawione kosztowności i ponownie pochowane, już w losowych grupach, w skromnych schowkach. W VIII wieku p.n.e. z południa nadciągnęli Kuszyci, starzy wrogowie Egipcjan, już odrodzeni po straszliwej klęsce, jaką zadał im Totmes I podczas wyprawy na Kusz w XV wieku p.n.e., i założyli własną dynastię "czarnych faraonów". Greccy pisarze, między innymi Herodot, nazywali ich Etiopami, czyli "ludźmi o spalonych obliczach". W czasach, gdy Rzym był jeszcze wioseczką nad brzegiem Tybru, Kuszyci rządzili imperium mierzącym trzy tysiące dwieście kilometrów od granicy do granicy. Na jego południowym krańcu, w Nubii, nieco poniżej czwartej katarakty Nilu i w pobliżu wielkiej skalnej mesy Dżabal Barkal, leżała jego stolica - miasto Napata, a północną granicę stanowiło wybrzeże Morza Śródziemnego. W VII wieku p.n.e. Kuszytów wyparli najeźdźcy z Asyrii, uzbrojeni już w broń z żelaza. Teby po raz kolejny zostały złupione i splądrowane. Egipt przetrwał jako skromna prowincja Wielkiej Asyrii, ale przynajmniej przyswoił sobie technologię obróbki żelaza. W VI wieku p.n.e. rozpoczął się pierwszy podbój perski. Perscy królowie, znani jako XXVII dynastia, utrzymali się na tronie Egiptu przez ponad sto lat.

Stulecia najazdów, które przetrwało egipskie państwo, nadały mu kosmopolityczny charakter, lecz sami Egipcjanie zachowali charakterystyczne tradycje kulturowe i religijne oraz silne poczucie własnej tożsamości. Grecki historyk Herodot podróżował po Egipcie około 450 roku p.n.e.; zwiedził Teby i Memfis, a później udał się na południe i dotarł aż do Elefantyny. Po drodze dziwił się wielu lokalnym osobliwościom, od klimatu po obyczaje ludności i zachowanie wód Nilu. Pisał, że "Egipcjanie mają zwyczaje i obyczaje prawie pod każdym względem przeciwne aniżeli wszystkie inne ludy".

Kobiety u nich przebywają na rynku i handlują, a mężowie siedzą w domu i przędą; lecz inni ludzie przędą w ten sposób, że wątek przędzy wybijają do góry, Egipcjanie zaś - na dół. Ciężary noszą mężczyźni na głowie, kobiety na ramionach. Kobiety oddają mocz stojąc, mężczyźni przysiadając. Wypróżniają żołądek w domu, a jadają poza domem na ulicy [...]. Kapłani bogów gdzie indziej noszą długie włosy, a w Egipcie je strzygą. U innych ludów panuje zwyczaj, że z powodu żałoby strzygą włosy ci, których ona najbardziej dotyczy, a Egipcjanie, jeśli im ktoś umrze, zapuszczają na głowie i brodzie długie włosy, które dotąd strzygli. Inni ludzie wiodą życie oddzielnie od zwierząt domowych, Egipcjanie żyją z nimi razem. Inni ludzie żyją z pszenicy i jęczmienia, a Egipcjaninowi, dla którego te rodzaje zboża stanowią środek pożywienia, uchodzi to za największą hańbę [...]. Ciasto ugniatają nogami, a glinę rękami, a także gnój rękami zbierają. Członki rodne zostawiają inni ludzie takimi, jak je stworzyła natura, a Egipcjanie i ci, którzy się tego od nich nauczyli - obrzezują je. Szaty każdy mężczyzna nosi dwie, każda zaś kobieta jedną. Pierścienie żagli i liny przywiązują inni ludzie od zewnątrz, Egipcjanie od wewnątrz. Hellenowie piszą litery i rachują kamykami, prowadząc rękę od lewej strony do prawej, Egipcjanie zaś od prawej do lewej: a chociaż tak robią, utrzymują, że oni robią to w prawo, Hellenowie zaś w lewo6.

Herodota zdumiewały także coroczne wylewy Nilu. Historyk zastanawiał się, gdzie mogą leżeć źródła potężnej rzeki, ale nie zdołał się tego dowiedzieć, ponieważ, jak się poskarżył swoim czytelnikom, "o źródłach Nilu nikt ani z Egipcjan, ani z Libijczyków, ani z Hellenów, z jakimi wdałem się w rozmowę, nie utrzymywał, że coś wie, z wyjątkiem zarządcy majątku świątynnego Ateny w egipskim mieście Sais" w delcie Nilu. Człowiek ten twierdził, że "są dwie góry z ostro zakończonymi szczytami, które leżą między Syeną, miastem Tebaidy, a Elefantyną [...]. Otóż źródła Nilu, bezdenne, tryskają ze środka tych gór, a połowa wody płynie w stronę Egiptu i ku północy, druga zaś połowa w stronę Etiopii i ku południowi". Herodot powątpiewał jednak w wiedzę skryby z Sais: "Ten jednak zdawał mi się żartować, kiedy twierdził, że wie to dokładnie". Historyk dodał przy tym, że jego własne obserwacje również są niepewne. "Mianowicie aż do miasta Elefantyny doszedłem sam jako świadek naoczny, odtąd zaś już tylko ze słuchu rzecz badałem"7. Położenie źródeł Nilu odkryto dopiero ponad dwa tysiące lat później.

Ogólnie rzecz biorąc, Egipt wywarł na Herodocie duże wrażenie. Historyk tłumaczył swoim czytelnikom, że będzie o nim opowiadał bardzo obszernie, "ponieważ zawiera bardzo wiele osobliwości i w porównaniu ze wszystkimi innymi krajami wykazuje dzieła większe, niźli się da to wyrazić"8.

W 332 roku p.n.e. pojawili się nowi najeźdźcy. Po serii podbojów w zachodniej Azji Aleksander Macedoński przekroczył granicę Egiptu i przejął władzę, kładąc kres drugiemu podbojowi perskiemu. Został powitany jako wyzwoliciel zarówno przez rdzennych Egipcjan, jak i greckich osadników. Spędził w Egipcie tylko cztery miesiące i już nigdy więcej tam nie powrócił, ale w tym czasie opracował projekt nowego systemu administracji, który łączył macedońskie metody dowodzenia armią z egipskim zarządzaniem sprawami cywilnymi. Wybrał również lokalizację dla nowej stolicy: nie w głębi lądu, lecz na wybrzeżu Morza Śródziemnego. Legenda głosi, że gdy Aleksander wyznaczał zasięg jej murów i siatkę ulic, wyobrażając sobie wielką metropolię o niezrównanej potędze, jego żołnierze szli za nim z workami kaszy jęczmiennej i zaznaczali, czego sobie wódz życzy, sypiąc ją ciurkiem na ziemię.

Aleksander zmarł w 323 roku p.n.e. Po jego śmierci Ptolemeusz, jeden z dowódców jego armii, przyjął tytuł faraona i założył grecką dynastię, która przetrwała prawie trzysta lat. Pierwszy wiek rządów Ptolemeuszy przyniósł Egiptowi odrodzenie, wielki dobrobyt i nową sławę. Aleksandria - ta sama nadmorska stolica, którą Aleksander zaprojektował za pomocą kaszy - stała się handlowym i kulturalnym centrum świata śródziemnomorskiego. Miała ona dwa przedzielone groblą głębokowodne porty morskie, w których mogło cumować mnóstwo statków handlowych, a na południe od miasta, na jeziorze Mareotis, był jeszcze trzeci port, rzeczny, od którego biegł kanał łączący Aleksandrię z Nilem i wnętrzem Egiptu.

Główne miasto zostało rozplanowane jako siatka ulic i podzielone na dzielnice. Jego sercem była dzielnica królewska z pięknymi pałacami i pawilonami z widokiem na morze. Na północnym wschodzie znajdowała się dzielnica żydowska, w której mieszkała największa społeczność Żydów poza Judeą. Imponujące rezydencje w śródmieściu zajmowali kupcy greccy. W dzielnicy na zachodnim krańcu miasta mieszkała większość aleksandryjczyków pochodzenia egipskiego.

Ze wschodu na zachód miasto mierzyło prawie sześć i pół kilometra. Przez całą jego długość biegła Droga Kanopska - szeroka aleja obramowana kolumnadami. W Aleksandrii były też teatry, świątynie, sanktuaria, gimnazjony i łaźnie publiczne. Ptolemeusze, podobnie jak ich egipscy poprzednicy z dawnych czasów, wprost uwielbiali wspaniałe procesje i widowiska. Ich bogactwo, którego źródłem były podatki pobierane od ziemi, towarów, nieruchomości i wszelkich wyrobów, osiągnęło bajeczne rozmiary.

Ich ambicje sięgały jednak dalej. Ptolemeusz I zamierzał przekształcić Aleksandrię w wiodący ośrodek nauki i badań naukowych. Wzorem była dlań szkoła i biblioteka, w której niegdyś Arystoteles uczył jego samego oraz jego przyjaciela z dzieciństwa, Aleksandra. Ptolemeusz przeznaczył fundusze na budowę instytutu naukowego w dzielnicy królewskiej oraz założenie biblioteki, która wkrótce zyskała międzynarodową sławę. Podstawę zbiorów biblioteki stanowiła jego własna kolekcja rękopisów, ale Ptolemeusz wysłał również swoich plenipotentów z zadaniem przywiezienia po jednym egzemplarzu każdego tekstu, jaki istniał. Biblioteka Aleksandryjska stała się największym zbiorem rękopisów w dziejach starożytnego świata. Podobno można w niej było znaleźć wszystkie dzieła, jakie kiedykolwiek napisano po grecku.

Do Aleksandrii ściągano całe tłumy filozofów, poetów i naukowców, aby tu wykładali i prowadzili badania, kwaterując ich w luksusowych pomieszczeniach i karmiąc w ogromnej wspólnej jadalni. Wśród luminarzy nauki, którzy mieszkali w Aleksandrii w III wieku p.n.e., był egipski kapłan Manetho, któremu zlecono napisanie historii Egiptu. Manetho zidentyfikował trzydzieści rządzących Egiptem domów, czyli dynastii, sięgających 3000 roku p.n.e.; jego dzieło stanowiło podstawę wszystkich późniejszych opisów starożytnego Egiptu. Wśród gości ze świata greckiego był Euklides, który w Aleksandrii skodyfikował geometrię, matematyk Archimedes z Syrakuz, który podczas pobytu w Egipcie wynalazł prosty a skuteczny podnośnik do wody, później nazwany śrubą Archimedesa, geograf Eratostenes z Cyreny, który z niezwykłą dokładnością obliczył obwód ziemi, korzystając z pomiarów wykonanych w Aleksandrii i Syene (dziś Asuan), a także astronom Arystarch z Samos, pierwszy badacz, który umieścił Słońce w centrum układu słonecznego. To właśnie w Aleksandrii lekarze ustalili również, jak działają układy anatomiczne: nerwowy, trawienny i naczyniowy.

Kolejnym przedsięwzięciem zainicjowanym przez Ptolemeusza I, a ukończonym za panowania Ptolemeusza II, była budowa gigantycznej latarni morskiej na wysepce Faros, która leżała na północ od głównego portu, oraz połączenie Faros wielkimi groblami ze stałym lądem. Samą latarnię zbudowano z bloków o wadze średnio 75 ton. Ocenia się, że mogła ona sięgać nawet 120 metrów wysokości. Źródłem jej światła był ogień wzmocniony lustrami z polerowanego brązu. W I wieku n.e. historyk Józef Flawiusz zapisał, że "ogromna wieża" na Faros "daje znaki świetlne wpływającym okrętom na trzysta stadiów"9, co oznacza, że jej światło byłoby widoczne z odległości ponad pięćdziesięciu kilometrów. Latarnia na Faros, uważana za jeden z siedmiu cudów starożytnego świata, przetrwała tysiąc lat; w 956 roku n.e. zniszczyło ją trzęsienie ziemi.

Już od VII wieku p.n.e. Egipcjanie używali uproszczonej, demotycznej wersji pisma egipskiego, opartej na kursywnej formie hieroglifów. Jednakże aby transliterować starożytny język egipski na grecki, opracowano nowe pismo, znane jako alfabet koptyjski. Powstał on na podstawie alfabetu greckiego (który zresztą Grecy przyjęli od Fenicjan) z dodatkiem siedmiu liter oddających dźwięki, które w języku greckim nie istniały, ale dla języka staroegipskiego były niezbędne. Samo słowo "Kopt" ilustruje transformacje, jakie tu nastąpiły: jego źródłem jest greckie słowo Aigyptos, które z kolei wywodzi się od słowa Hikaptah, jednej z nazw Memfis, pierwszej stolicy starożytnego Egiptu.

Źródłami dobrobytu, jakim cieszyła się Aleksandria, były międzynarodowy handel, płody rolne i złoto. Na początku swojego panowania Ptolemeusz II najechał Dolną Nubię i przejął kontrolę nad tamtejszymi kopalniami złota. Założył także nowe porty na wybrzeżu Morza Czerwonego, otwierając szlaki morskie do Indii. To uczyniło Egipt osią handlu między Morzem Śródziemnym a zachodnią częścią Oceanu Indyjskiego. Zamorskie towary, głównie przyprawy i lśniące jedwabie, przynosiły ogromne zyski.

Jedna z osad, którą Ptolemeusz II kazał założyć daleko na południu na wybrzeżu Morza Czerwonego, Ptolemais Theron, czyli Ptolemais Myśliwych, według współczesnej inskrypcji wyrosła na "wielkie miasto", samowystarczalne pod względem upraw i bydła. Osada miała przede wszystkim służyć jako baza do chwytania słoni, których Ptolemeusz chciał używać do celów wojennych. Okazało się jednak, że lokalni "etiopscy" myśliwi nie chcieli chwytać słoni żywcem, ponieważ woleli je zabijać na mięso. W II wieku p.n.e. grecki geograf Agatarchides z Knidos odnotował: "Ptolemeusz, król Egiptu, namawiając owych myśliwych, by powstrzymali się od zabijania słoni - aby sam miał je żywe - i obiecując im rozliczne wspaniałe rzeczy, nie tylko ich nie przekonał, lecz usłyszał także w odpowiedzi, że nie zamieniliby swego obecnego życia za całe królestwo"10. W końcu jednak łowcy słoni z Ptolemais Theron, skuszeni przynętą finansową, zaczęli odnosić sukcesy. Jak zapisał w I wieku p.n.e. wspomniany już historyk Diodor Sycylijczyk, "Ptolemeusz II, który gorliwie zajmował się łowieniem słoni i ludziom organizującym niezwykłe łowy na najdzielniejsze zwierzęta przyznawał wielkie nagrody, wyłożywszy wiele pieniędzy na spełnienie tego pragnienia, sprawił sobie wiele słoni bojowych"11.

Przewóz słoni do Egiptu, chociaż odbywał się na specjalnie skonstruowanych statkach transportowych, nie był bezpiecznym przedsięwzięciem. Załogi musiały radzić sobie ze zdradzieckimi wiatrami, ukrytymi rafami koralowymi i ciągłym ryzykiem rozbicia się. Diodor odnotował, że

statki przewożące słonie, z powodu ciężaru głęboko zanurzone w wodę i obciążone ekwipunkiem, pływających na nich narażają na wielkie i straszne niebezpieczeństwo. Płynąc z postawionymi żaglami, często także nocą pchane siłą wiatru, niekiedy rozbijają się, wpadając na skały, czasem wpadają na płytkie przesmyki. Marynarze nie mogą wysiąść z okrętu, ponieważ głębokość większa jest niż wzrost człowieka. Skoro zaś nic nie wskórają, pomagając statkowi za pomocą żerdzi, wyrzucają wszystko prócz żywności12.

Z początku przewożono słonie statkami morskimi aż do oddalonej o tysiąc sześćset kilometrów Zatoki Sueskiej, a stamtąd, przeładowawszy na statki rzeczne, kanałem do Memfis. Jednak długa trasa morska była tak ryzykowna, że w połowie drogi w górę wybrzeża wybudowano specjalny port do przeładunku słoni, Berenice Troglodytica (Berenike Trogodytike). Z Berenice słonie prowadzono drogą lądową, szlakiem karawanowym przez wschodnią pustynię do Nilu, wzdłuż którego specjalnie w tym celu założono obozowiska i wodopoje. Ich ostatecznym miejscem przeznaczenia była główna stajnia słoni w Memfis. Niektóre słonie szły dalej, miały bowiem zamieszkać w zwierzyńcu, który Ptolemeusz II założył w Aleksandrii.

Pomimo oszałamiających osiągnięć dynastii Ptolemeuszy pod ich rządami Egipt pozostawał podzielony tak, jak był od wieków: z jednej strony autokratyczna klasa rządząca, a z drugiej - ogromna masa egipskiego ludu, który coraz bardziej niepokoił się o swoją przyszłość. Handel zagraniczny Egiptu i życie gospodarcze zdominowali greccy kupcy, osiągając największe zyski. Administracją zarządzali greccy urzędnicy, których głównym celem było bezlitosne egzekwowanie od ludności rosnących podatków. Językiem władzy był grecki. Praca na roli i płody żyznej egipskiej ziemi także były nierówno rozdzielone. Chłopi skorzystali wprawdzie na wprowadzeniu sakija, napędzanego siłą zwierząt koła wodnego, które umożliwiło nawadnianie ogromnych obszarów oddalonych od Nilu, a zatem zwiększenie produkcji, ale następnie zostali obciążeni mnogością podatków, więc pozostali tak samo ubodzy jak zwykle. Ujawnił się również podział regionalny. Ptolemeusze żyli w przepychu i luksusie w swojej stolicy w Aleksandrii, na samym krańcu kraju, i rzadko wyprawiali się poza nią, a tymczasem na wielkich obszarach doliny Nilu i Górnego Egiptu ich poddanych coraz bardziej oburzał i drażnił brak troski ze strony greckich władców.

Ptolemeusze spróbowali zjednoczyć kraj. Ogłosili, że prawo ich dynastii, by rządzić jako boscy królowie, jest takie samo, jak niegdyś było prawo egipskich faraonów (czyli zastosowali zasady egipskiego systemu religijnego, by wzmocnić legitymację swojej władzy). Podtrzymywali rodzime kulty, zlecili odbudowę i upiększenie licznych świątyń w Górnym i Dolnym Egipcie, a także usilnie starali się zdobyć sobie poparcie kapłanów. Świątynie nadal otrzymywały hojne fundusze na utrzymanie i rozwój; nadal też pełniły swoje odwieczne funkcje ośrodków gospodarczych, producentów rozmaitych towarów oraz mecenasów różnorodnej działalności artystycznej. Na ścianach świątyń przedstawiano Ptolemeuszy w pozach faraońskich.

Ale to nie wystarczyło, aby zapewnić sobie lojalność Egipcjan. Raz po raz wybuchały bunty. W wielu częściach kraju władza Ptolemeuszy trwała tylko dzięki represjom. Rozgromienie jednej z grup rebeliantów na terenie delty w 197 roku p.n.e. upamiętniono, ryjąc w kamieniu tekst znany jako Dekret z Memfis. Gest ten miał doniosłe konsekwencje dwa tysiące lat później. Otóż ów tekst wyryto na kamiennej steli w trzech alfabetach: greckim, egipskim hieroglificznym oraz egipskim demotycznym, codziennym piśmie tamtych czasów. Pierwotnie umieszczono stelę w świątyni w Dolnym Egipcie, później jednak użyto jej ponownie - jako materiału budowlanego. Stela, dziś znana pod nazwą Kamień z Rosetty, została odkryta w forcie Raszid na wybrzeżu delty Nilu, na wschód od Aleksandrii, podczas wyprawy Napoleona do Egiptu w 1799 roku, a wypisany na niej trójjęzyczny tekst dostarczył klucza do odczytania hieroglifów, które z czasem ujawniły nam tajemnice historii starożytnego Egiptu.

Rozdzierany konfliktami społecznymi, nękany złym zarządzaniem, korupcją urzędników, wyniszczającymi wojnami za granicą, okresowymi klęskami głodu i szalejącą inflacją, Egipt Ptolemeuszy nieubłaganie chylił się ku upadkowi. Do listy nieszczęść należało też dodać ciągłe waśnie i spory między członkami rodziny królewskiej, przenoszące się z pokolenia na pokolenie, naznaczone licznymi morderstwami i rozlewem krwi. Wśród tego chaosu to jedno, to drugie z aleksandryjskich ugrupowań politycznych zwracało się do Rzymu, wschodzącego supermocarstwa Morza Śródziemnego, z prośbą o wsparcie dla swojej sprawy. Miało się to skończyć zabójczą rozgrywką, w jaką uwikłał się ostatni władca - a raczej władczyni - z dynastii Ptolemeuszy.

W 51 roku p.n.e. królową Egiptu została osiemnastoletnia Kleopatra VII. Zgodnie z wolą ojca tron dzieliła ze starszym ze swoich dwóch braci, dziesięcioletnim Ptolemeuszem XIII, a Rzym był ich oficjalnym protektorem. Kleopatra była bardzo wykształcona, bystra, dobrze obeznana z polityką i dyplomacją. Jak twierdzi historyk Plutarch z Cheronei, biegle władała dziewięcioma językami i rozmawiając z cudzoziemcami, rzadko potrzebowała tłumacza. Jako pierwszy i jedyny z Ptolemeuszy nauczyła się też języka siedmiu milionów ludzi, którymi rządziła - egipskiego. Wychowywana jako bogini, miała imponującą charyzmę. Z wyglądu nie była szczególnie atrakcyjna, jej wizerunki na monetach przedstawiają ją z haczykowatym nosem i wydatnym podbródkiem. To jej osobowość i sposób bycia były niezwykłe. Zdaniem Plutarcha "zetknięcie się z nią miało coś zniewalającego". Kleopatra emanowała nieodpartym urokiem i potrafiła czarująco prowadzić konwersację. Plutarch dodaje: "Przyjemny miała już sam głos w rozmowie"13. Była również, nie da się ukryć, najbogatszą osobą w całym basenie Morza Śródziemnego.

Jednak w jej karierze jako władczyni szybko nastąpiły poważne zawirowania. Wylewy Nilu w latach 51-50 p.n.e. były słabe, co wywołało klęskę głodu. Chcąc rządzić samodzielnie, Kleopatra wdała się w długotrwały spór ze swoim bratem, Ptolemeuszem XIII. Uwikłała się też w rzymską wojnę domową, a konkretnie w starcie dwóch mocarzy: Juliusza Cezara z jego byłym zięciem i sojusznikiem, Pompejuszem. Kiedy Pompejusz poprosił ją o wsparcie, zdecydowała się stanąć po jego stronie, tak jak wcześniej zrobił to jej ojciec. Jej brat poparł Cezara. Wrogość opinii publicznej zmusiła Kleopatrę do ucieczki do Palestyny. Zebrawszy tam armię, w 48 roku p.n.e. królowa powróciła do Egiptu, aby we wschodniej części delty Nilu stawić czoła siłom Ptolemeusza.

W tym kluczowym momencie u wybrzeża Egiptu pojawił się okręt Pompejusza. Rzymianin chciał szukać w Egipcie schronienia po miażdżącej porażce w bitwie przeciwko siłom Cezara pod Farsalos. Ptolemeusz wysłał mu wiadomość powitalną, ale potem spokojnie patrzył, jak podczas przeprawy łódką na brzeg grecki oficer na jego żołdzie pchnął Pompejusza mieczem, a następnie odciął mu głowę.

Cezar przypłynął do Aleksandrii trzy dni później. Przyniesiono mu głowę Pompejusza i jego sygnet. Był wstrząśnięty; nie pragnął śmierci dawnego przyjaciela. Zszedłszy na ląd, zainstalował się w pawilonie na terenie pałacu przylegającego do królewskiej przystani, po czym wezwał do siebie zarówno Ptolemeusza, jak i Kleopatrę, zamierzając rozstrzygnąć ich spór. Wtedy zaprotestowali mieszkańcy Aleksandrii, którym nie spodobała się niechciana interwencja rzymskiego wodza, i pod murami pałacu wybuchły zamieszki.

Kleopatra zamierzała bronić swoich racji, ale nie mogła przybyć do Aleksandrii, by zobaczyć się z Cezarem, gdyż na jej drodze stały wojska Ptolemeusza okopane we wschodniej części delty. Opracowała zatem śmiały plan: przyjechała do miasta okrężną drogą i kazała przemycić się do własnego pałacu. "Kleopatra wzięła z sobą jednego ze swych zaufanych ludzi, Apollodora z Sycylii", relacjonuje Plutarch, "wsiadła z nim do łodzi i gdy się już ściemniło, podpłynęła na niej pod pałac królewski. Nie mogąc się inaczej ukryć, weszła do skórzanego worka na pościel, ułożyła się w nim wzdłuż, po czym Apollodor zasznurował worek rzemieniem i tak go poniósł wprost do Cezara"14. W ten sposób królowa przygotowała scenę dla niezwykle dramatycznego spotkania, które później przez długie wieki miało zapładniać wyobraźnię dramaturgów, poetów i filmowców.

Cezar miał wtedy pięćdziesiąt dwa lata i był najpotężniejszym człowiekiem w świecie śródziemnomorskim; Kleopatra miała lat dwadzieścia jeden i była obaloną, pozbawioną armii królową, której za jedyną broń służył jej własny rozum. Ale zdołała go przekonać. Ku wściekłości Ptolemeusza i jego doradców Cezar stanął po stronie Kleopatry. Armia Ptolemeusza obległa pałac. Oblężenie trwało sześć miesięcy, podczas których Cezar i Kleopatra zostali kochankami. Decydująca bitwa rozegrała się w 47 roku p.n.e. na zachodnim brzegu Nilu. Cezar powrócił do Aleksandrii w triumfie. Ptolemeusz XIII utonął w Nilu, jego ciało nigdy się nie odnalazło. W miejsce zmarłego Kleopatra mianowała królem swojego ostatniego brata, jedenastoletniego Ptolemeusza XIV. Aby uczcić zwycięstwo, Cezar i Kleopatra wybrali się w uroczystą podróż na południe, w górę rzeki. Jeszcze tego samego lata Cezar opuścił Egipt, aby na nowo podjąć działania wojenne. Wkrótce po jego wyjeździe królowa urodziła mu syna, którego nazywano Cezarionem.

Latem następnego roku Kleopatra pojechała do Rzymu, zabierając ze sobą Cezariona. Cezar gościł ją tam przez ponad półtora roku; jej pobyt zakończyło jego zabójstwo w marcu 44 roku p.n.e. Po powrocie do Aleksandrii królowa kazała zamordować swojego młodszego brata, podejrzewając go o nielojalność, i ogłosiła trzyletniego Cezariona Ptolemeuszem XV. Teraz już dzierżyła najwyższą władzę w państwie. Jako samowładczyni, Kleopatra utożsamiła się ze starożytnym egipskim bogiem Horusem, najważniejszym symbolem boskiej władzy królów, i tak też kazała się tytułować: "Horus w kobiecej postaci, wielka pani, mistrzyni doskonałości, błyskotliwa w radzie, władczyni Dwóch Ziem, Kleopatra, bogini kochająca swego ojca".

Zgubę przyniósł jej związek z innym rzymskim wodzem. Po zabójstwie Cezara i wojnie domowej, którą ono wywołało, rzymskie imperium podzielili między siebie dwaj rywalizujący ze sobą dowódcy: Oktawian, cioteczny wnuk i prawny spadkobierca Cezara, oraz Marek Antoniusz, dawny protegowany Cezara, żołnierz dzielny, lecz krnąbrny, żonaty z siostrą Oktawiana. Marek Antoniusz pilnował interesów Rzymu we wschodniej części Morza Śródziemnego. Kleopatra nawiązała z nim kontakt, po czym została jego kochanką i urodziła mu troje dzieci. Nasilająca się rywalizacja między dwiema rzymskimi frakcjami wciągnęła ją w działania wojenne. W Rzymie Oktawian uznał ją za wroga publicznego. Pokonani w bitwie pod Akcjum we wrześniu 31 roku p.n.e., Antoniusz i Kleopatra uciekli z powrotem do Aleksandrii. Latem 30 roku p.n.e. doścignęły ich tam wojska Oktawiana. Gdy Rzymianie wdarli się do miasta, Kleopatra wycofała się do ufortyfikowanego budynku w dzielnicy królewskiej. Usłyszawszy, że królowa odebrała sobie życie - co było jedynie pogłoską - Antoniusz rzucił się na miecz. Przyniesiono go, śmiertelnie rannego, do kryjówki Kleopatry, gdzie umarł w jej ramionach. Obawiając się niewoli, Kleopatra również popełniła samobójstwo, prawdopodobnie połykając truciznę. Miała trzydzieści dziewięć lat. Rządziła przez prawie dwadzieścia dwa.

Z jej śmiercią upadła dynastia Ptolemeuszy, a niepodległy dotąd Egipt stał się rzymską prowincją. Suwerenność odzyskał dopiero w XX wieku.

Rozdział 5RZYMSKIE INTERMEZZO

Z czasem cała północna Afryka znalazła się pod władzą Rzymu. Po upadku Kartaginy i jej aneksji jako prowincji Africa w 146 roku p.n.e., jako następne skapitulowało berberyjskie królestwo Numidii, położone dalej na zachód wzdłuż wybrzeża (dziś jest to wschodnia część Algierii). Rzymianie wcielili je do swoich dominiów w 46 roku p.n.e. i nazwali Africa Nova. Dekadę później przejęli Mauretanię, kolejne berberyjskie królestwo, leżące na zachód od Numidii, aż do wybrzeża Atlantyku. Pod koniec I wieku p.n.e. rzymskie imperium rozciągało się ze wschodu na zachód, wzdłuż nadmorskich równin, na długości blisko pięciu tysięcy kilometrów: od Egiptu po dzisiejsze Maroko. Wzdłuż krawędzi saharyjskich stepów Rzym ustanowił trwałą granicę wojskową ? limes, system kamiennych umocnień patrolowanych przez lotne oddziały żołnierzy skoszarowanych w warowniach i wieżach strażniczych. Ich zadaniem było trzymać "barbarzyńców" z wnętrza lądu z dala od posiadłości rzymskich.

Pod władzą Rzymu region się bogacił. Głównym celem nowych władców było zapewnienie regularności dostaw afrykańskiego zboża niezbędnego do wyżywienia ludności Rzymu. Należało zatem zwiększyć produkcję rolną. W północno-zachodniej Afryce, na ziemiach skonfiskowanych kartagińskim i numidyjskim właścicielom ziemskim oraz berberyjskim pasterzom, rzymscy administratorzy osiedlali legionistów-weteranów i innych imigrantów. Rzymscy senatorowie i spekulanci nabywali rozległe posiadłości ziemskie, wydzierżawili działki dzierżawcom i poddzierżawcom w zamian za jedną trzecią ich zbiorów i zbijali fortuny na wysokich cenach eksportowanego zboża. Nowe obszary, jeśli tylko nadawały się do uprawy, natychmiast trafiały pod pług. W I wieku n.e. Afryka zaspokajała ponad 60 procent zapotrzebowania Rzymu na zboże. Sam Egipt dostarczał stu tysięcy ton ziarna rocznie. Dostawy z pozostałych obszarów w Afryce Północnej wynosiły dwieście tysięcy ton. Rokrocznie z Afryki płynęło statkami do Rzymu około pół miliona ton zboża - przez ponad trzysta lat.

Drugim produktem rolnym, na którym zaczęła bogacić się północna Afryka, była oliwa. Był to towar niezbędny: w czasach klasycznych używano jej nie tylko do gotowania, ale również do produkcji mydła, jako paliwa do lamp i utrwalacza do perfum. Podobnie jak w przypadku zboża, Italia nie produkowała wystarczającej ilości oliwy na własne potrzeby, więc był popyt na import. Władze w sposób nieznoszący sprzeciwu zachęcały chłopów do sadzenia gajów oliwnych na tarasach wzgórz oraz w suchszych obszarach interioru, które nie nadawały się pod inne uprawy. Rozległe gaje oliwne pojawiły się na całym suchym obszarze południowej Tunezji i południowej Numidii, aż po masyw Dżabal al-Auras.

Rzym nie tylko wymusił rozwój rolnictwa w północno-zachodniej Afryce, lecz także przekształcał gospodarkę tamtejszych prowincji, budując wzorcowe miasta, akwedukty, porty i drogi. W III wieku n.e. liczba miast i miasteczek sięgała już prawie sześciuset, a sieć komunikacyjna liczyła blisko dwadzieścia tysięcy kilometrów dróg starannie opatrzonych kamiennymi znacznikami odległości. Kartagina została odbudowana jako kolonia, z prostokątną siatką ulic pokrywającą stare punickie ruiny oraz osiemdziesięciokilometrowym akweduktem, który łączył miasto z górą Zaghwan. Z czasem stała się trzecim, po Rzymie i Aleksandrii, największym miastem imperium; prawdopodobnie liczba jej ludności sięgała czterystu tysięcy.

Rzym był dla swoich afrykańskich prowincji wyrozumiałym panem. W Egipcie rzymscy namiestnicy polegali na starym aparacie urzędniczym, którego zadaniem było, jak wcześniej, trzymać ludność w ryzach i zbierać najwyższe możliwe podatki. Na szczycie hierarchii społecznej stała niewielka elita obywateli rzymskich, która miała monopol na władzę. Poniżej była duża społeczność grecka, nadal prężnie działająca w ośrodkach miejskich. Wpływy greckie pozostały silne. Preferowanym językiem handlu z innymi częściami wschodniej części Morza Śródziemnego była greka, a nie łacina. Kolejne szczeble drabiny społecznej zajmowała znaczna społeczność żydowska, początkowo ciesząca się protekcją cesarzy. Na najniższym szczeblu znajdowała się ogromna masa chłopstwa. Chłopi mówili językiem koptyjskim, płacili wysokie podatki, a Rzymianie mieli ich w pogardzie. Delta Nilu stawała się coraz ważniejszym ośrodkiem rolniczym, ziemia przynosiła coraz wyższe plony dzięki ulepszonym technikom nawadniania, lecz kultura wsi egipskiej nie zmieniła się od wieków.

Rzym zezwalał prowincjom północno-zachodniej Afryki na szeroką autonomię. Lokalna punickojęzyczna klasa rządząca pozostała w dużej mierze na swoim miejscu. Język punicki był nadal w powszechnym użyciu. Miasta pozostawiono w gestii samorządów. Każda rada miejska starała się wystawić jak najwięcej (a na pewno więcej niż w sąsiednim mieście) obiektów użyteczności publicznej, takich jak rynki, fontanny, amfiteatry, a także stadiony do wyścigów rydwanów, które były popularną rozrywką. Ulice dekorowano posągami i monumentalnymi łukami, płacąc za to z funduszy miejskich. Zamożni obywatele fundowali świątynie, teatry i szkoły dobroczynne. Serce życia miejskiego stanowiły łaźnie publiczne, miejsce wymiany plotek i uprawiania polityki; korzystali z nich wszyscy. Niektóre z nich budowano w stylu pałacowym, ze sklepionymi sufitami, misternymi mozaikami, marmurowymi okładzinami i systemem grzewczym pod podłogą. W północno-zachodniej Afryce powstało więcej wspaniałych łaźni niż w którejkolwiek innej porównywalnej z nią części imperium.

Poza miastem rzymskie wille i posiadłości przeplatały się z berberyjskimi wioskami. Niektóre berberyjskie rodziny zyskały bogactwo i status elity. Ale wielu innym także udało się poprawić warunki życia, o czym świadczy inskrypcja na grobowcu pewnego Berbera ze skromnej rodziny, który mieszkał w Maksarze w II wieku n.e.:

Urodziłem się z biednych rodziców; mój ojciec nie miał ani dochodów, ani własnego domu. Od dnia narodzin zawsze uprawiałem swoje pole; ani moja ziemia, ani ja nigdy nie odpoczywaliśmy. [...] Kiedy przybywali żeńcy, aby nająć się we wsiach wokół Cirty, stolicy Numidii, lub na równinach pod górą Jowisza, to ja zbierałem cały plon jako pierwszy. Następnie, opuszczając moją okolicę, przez dwanaście lat zbierałem cudze plony pod ognistym słońcem; przez jedenaście lat byłem przełożonym drużyny żeńców i ścinałem zboże na polach Numidii. Dzięki własnej pracy i temu, że niewiele mi było potrzeba do szczęścia, w końcu stałem się właścicielem domu i kawałka ziemi. Dziś żyję w dostatku. Osiągnąłem nawet zaszczyty: powołano mnie do senatu mojego miasta, a choć kiedyś byłem skromnym chłopem, zostałem cenzorem. Patrzyłem, jak moje dzieci i wnuki dorastają wokół mnie. Moje życie było pracowite, spokojne, doznawałem szacunku od wszystkich.

Rzymianie zaczęli również popierać handel między swoją bazą w Egipcie a regionami położonymi dalej w dolinie Nilu, w głębi Afryki. Po serii starć z królestwem Kusz w 20 roku p.n.e. podpisali z nim traktat pokojowy ustanawiający granicę na południowym krańcu Egiptu. Odtąd przez następne trzysta lat Rzym uważał Kusz za "królestwo klienckie", zaprzyjaźnione, lecz leżące poza jego bezpośrednią kontrolą.

Rzymianie próbowali dotrzeć do źródeł Nilu. Jak relacjonuje rzymski pisarz i filozof Seneka, w 66 roku n.e. cesarz Neron, który szczerze interesował się geografią, wysłał w górę rzeki "dwóch centurionów, aby znaleźli źródła Nilu". Centurionowie, dzięki pomocy władcy Kuszytów, "który polecił ich królom sąsiednich krajów, dotarli wreszcie po długiej podróży bardzo daleko", czyli zapewne aż do Bahr al-Ghazal, dopływu Białego Nilu, ale drogę na południe zagrodziły im moczary. "Po wielu dniach drogi - opowiadali - doszliśmy do niekończących się bagnisk. Jak daleko się ciągną, tego nie tylko nie wiedzą nawet tamtejsi mieszkańcy, ale i nikt nie może w przybliżeniu określić". Zarosłe szuwarem bagna okazały się niemożliwe do przebycia: "W najlepszym razie jeden człowiek w niewielkim czółnie może się zapuścić w te trzęsawiska - zdradliwe, błotniste, gdzie wszędzie czyha niebezpieczeństwo"15. Dopiero w XIX wieku znaleziono drogę przez ten trzystukilometrowy labirynt pływających wysp z trzcin i papirusów, znany jako Sudd (As-Sudud).

Wypędzeni z Egiptu przez Asyryjczyków w VII wieku p.n.e., władcy Kusz przenieśli swoją stolicę na południe, do Meroe, miasta położonego w środkowym biegu Nilu, pomiędzy piątą i szóstą kataraktą, na skraju pasa letnich opadów. W Meroe wykształciła się charakterystyczna kultura, łącząca aspekty religii egipskiej z lokalnymi wierzeniami. Władcy Kusz wznosili piramidy królewskie i duże budowle sakralne. Zapożyczając dwadzieścia trzy egipskie symbole, opracowano tu lokalne sylabiczno-alfabetyczne pismo zwane pismem meroickim. Język meroicki, klasyfikowany przez językoznawców jako raczej nilo-saharyjski niż afroazjatycki jak egipski, jest bardzo słabo zbadany.

Podstawą kuszyckiej gospodarki była uprawa sorgo i bawełny oraz hodowla bydła, chociaż Rzymian bardziej interesował handel złotem, kością słoniową i niewolnikami. Kuszyci przejęli także od Asyryjczyków technologię obróbki żelaza i słynęli z produkcji wyrobów żelaznych. Okolice Meroe były bogate zarówno w rudę żelaza, jak i w drewno drzew liściastych, potrzebne do wytopu jako surowiec do produkcji węgla drzewnego. Wyrabiana przez Kuszytów broń bojowa, groty do włóczni myśliwskich i narzędzia rolnicze były doskonałej jakości, ale produkcja węgla drzewnego miała niszczycielski wpływ na ich kraj. Kuszyci ogołocili równinę Butana z lasów, pozostawiając po sobie jałowy krajobraz i ogromne hałdy żużlu, które można zobaczyć tam do dzisiaj. Według obliczeń archeologów rozmiar hałd w Meroe wskazuje, że tamtejsze piece zużywały co najmniej tysiąc sześćset metrów sześciennych drewna rocznie przez trzysta lat.

Obok handlu z krainami interioru Afryki, rzymski Egipt odnotował ogromny wzrost handlu drogą morską. Żeglarze z Arabii i Indii od dawna wykorzystywali wiatry monsunowe zachodniego Oceanu Indyjskiego, które od maja do września wiały z południowego zachodu, a z północnego wschodu od listopada do kwietnia, co ułatwiało podróż w obu kierunkach. Teraz także i kupcy z Egiptu pragnęli uzyskać wyraźny udział w wymianie handlowej z portami na wybrzeżach Morza Czerwonego oraz północnej części Oceanu Indyjskiego.

Aby ich w tym wspomóc, w połowie I wieku n.e. pewien przedsiębiorczy kupiec opracował Periplus Maris Erythraei (Periplus Morza Erytrejskiego) - fachowy przewodnik po handlu w tym regionie. Nazwisko autora nie jest znane, ale był to z całą pewnością Grek z Egiptu, który pisał na podstawie osobistych doświadczeń z podróży do wschodniej Afryki, południowej Arabii i Indii, czyli obszaru objętego Periplusem. Przewodnik był przeznaczony nie dla marynarzy, lecz dla kupców, gdyż autor zamieścił w nim informacje handlowe na temat towarów, które można kupić i sprzedać w danym porcie, a nie wskazówki dotyczące żeglugi.

Punktem wyjścia doradzanej przezeń trasy były Myos Hormos i Berenike, dwa główne egipskie porty na wybrzeżu Morza Czerwonego. Afrykańska trasa z Egiptu biegła w dół Morza Czerwonego, przez cieśninę Bab al-Mandab, wzdłuż afrykańskiego wybrzeża Zatoki Adeńskiej i Morza Arabskiego, a następnie wzdłuż wschodniego wybrzeża Afryki do Rhapty, portu gdzieś w pobliżu dzisiejszego Dar es Salaam. Ze względu na niebezpieczne mielizny na Morzu Czerwonym statki podążające wzdłuż wybrzeża pływały tylko za dnia, zatrzymując się o zmroku na najbliższym dostępnym kotwicowisku. Pierwszym ważnym przystankiem na polecanej przez autora trasie było Adulis, przynależące do położonej w głębi lądu krainy Aksum - port wówczas jeszcze niewielki, ale już znany z handlu kością słoniową, rogiem nosorożca i szylkretem. "Słonie i nosorożce, które się tam zabija w wielkich ilościach, zamieszkują regiony wyżynne, aczkolwiek niekiedy można je również zobaczyć wzdłuż wybrzeża wokół samego Adulis", informował czytelników ów życzliwy kupiec. Dalej na południe znajdowały się pachnące kadzidłem porty w północnej Somalii, gdzie najważniejszymi towarami w obrocie były wonne substancje żywiczne: mirra i olibanum, z których robiono kadzidła.

Statki zmierzające na afrykański szlak handlowy zwykle opuszczały Egipt w lipcu. Płynąc na południe z północno-wschodnim monsunem dmącym w żagle, po około dwóch miesiącach okrążały przylądek Gwardafuy na czubku Rogu Afryki i docierały do Rhapty w listopadzie lub grudniu. Tam żeglarze byli zmuszeni pozostać przez osiem miesięcy, czekając z wyruszeniem na ostatnie powiewy monsunu południowo-zachodniego. Do Gees Gwardafuy statki docierały nie wcześniej niż w październiku, akurat na czas, by złapać w żagle pierwsze podmuchy monsunu północno-wschodniego, który pomagał im przemierzyć Zatokę Adeńską. Podróż w obie strony trwała zatem około osiemnastu miesięcy.

Periplus zawiera niewiele spostrzeżeń na temat Rhapty, odnotowuje tylko, że dostępne tam są "duże ilości szylkretu i kości słoniowej", że mieszkańcy portu to "ludzie o bardzo potężnych ciałach" oraz że obszar ten jest pod panowaniem arabskim. Autor nadmienia też, że Rhapta to "ostatni port handlowy na wybrzeżu Azanii"; tak Grecy nazywali wschodnią Afrykę.

Na temat wnętrza Afryki nie było praktycznie żadnych wiadomości. Przez długie wieki jedyne zdawkowe informacje o rozległym interiorze pochodziły z relacji greckiego kupca imieniem Diogenes z połowy I wieku n.e. Twierdził on, że wracając z podróży do Indii, wylądował w Rhapcie na kontynencie afrykańskim, a następnie przez dwadzieścia pięć dni jechał w głąb lądu. Dotarł, jak napisał, "w pobliże dwóch wielkich jezior i ośnieżonego pasma gór, skąd Nil czerpie swe bliźniacze źródła". Sto lat później aleksandryjski geograf Klaudiusz Ptolemeusz włączył te informacje do swojej mapy świata i uznał, że źródło Nilu leży w Lunae Montes, Górach Księżycowych. Przez tysiąc siedemset lat mapa Ptolemeusza była jedynym drogowskazem do tajemniczych źródeł Nilu.

Rozdział 6 ŚWIĘCI I SCHIZMATYCY

Pod osłoną pokoju, jaki przyniosła rzymska władza, w północnej Afryce zakorzeniła się nowa religia: chrześcijaństwo. To, co zaczęło się w I wieku n.e. od mało znanej żydowskiej sekty szukającej zwolenników na obrzeżach palestyńskich synagog, w II wieku rozrosło się w ruch misyjny, który znalazł wyznawców wśród mówiących po grecku mieszkańców miast handlowych całego świata śródziemnomorskiego. Centrum działalności chrześcijan stała się Aleksandria, w której mieszkała największa zwarta społeczność Żydów poza Palestyną. Pierwsze wieści o nowej wierze przynieśli palestyńscy kupcy; za nimi pojawili się jej zagorzali propagatorzy. Według piszącego w IV wieku historyka Euzebiusza jeden z pierwszych naśladowców Chrystusa, ewangelista Marek, przybył do Aleksandrii około 60 roku n.e. i pomógł założyć tam wspólnotę. W krótkim czasie miasto, obok społeczności żydowskiej, dorobiło się sporej i zamożnej społeczności chrześcijańskiej.

Biskupstwo aleksandryjskie było jedną z potęg rodzącego się Kościoła i odegrało wiodącą rolę w rozwoju teologii. Chrześcijańska myśl teologiczna ewoluowała, stopniowo odchodząc od swoich żydowskich korzeni. Co więcej, nie była to wiara, która by kogokolwiek wykluczała. Aktywnie poszukując kandydatów do ochrzczenia, chrześcijańscy kaznodzieje przekształcili chrześcijaństwo w religię "uniwersalną", przemawiającą tak do bogacza, jak i do żebraka, tak do chłopa, jak i do mieszczanina. Za rządów Demetriusza, biskupa Aleksandrii w latach 180-232, do Górnego Egiptu udały się misje, zdobywając tysiące nowych wiernych wśród ludności wiejskiej. W IV wieku Egipt miał już pięćdziesiąt jeden biskupstw, a teksty biblijne w języku koptyjskim były powszechnie dostępne.

W III wieku, obok rosnącej w siłę władzy biskupiej, w Egipcie rozwinęła się alternatywna forma praktyki chrześcijańskiej: ruch monastyczny, skupiony na ascezie i surowej samodyscyplinie. Jego najsłynniejszym orędownikiem był egipski pustelnik, niejaki Antoni. Apologetyczna biografia Antoniego spisana wkrótce po jego śmierci przez Atanazego, biskupa Aleksandrii, uczyniła zeń jedną z najbardziej szanowanych postaci w historii chrześcijaństwa. Antoni urodził się około 251 roku w wiosce Koma opodal Herakleopolis Magna (dziś Ihnasijja) w Dolnym Egipcie. Jego rodzice byli zamożni. W domu mówiło się po koptyjsku. Już jako chłopiec Antoni głęboko interesował się życiem monastycznym i w okolicznych wioskach szukał chrześcijan, którzy wiedli pustelniczy żywot lub ćwiczyli się w ascezie. Kiedy miał dwadzieścia lat, zmarli jego rodzice, pozostawiając mu cały swój majątek. Jednak usłyszawszy fragment z Ewangelii Mateusza, w którym Chrystus mówi bogaczowi: "Jeśli chcesz być doskonały, idź, sprzedaj wszystko, co posiadasz, i daj ubogim, a będziesz miał skarb w niebie" (Mt 19,21), Antoni uznał, że te słowa odnoszą się do niego, sprzedał cały swój majątek i rozpoczął wypełniony modlitwą, postem i umartwieniami żywot pustelnika. Odkrył wówczas, według słów biografa, że "charakter duszy wzmacnia się, gdy słabną pożądliwości ciała"1.

Żył tak przez piętnaście lat, mieszkając najpierw w swojej wiosce, a później w pobliskim grobowcu, po czym postanowił unikać wszelkich kontaktów z ludźmi. Przeprawił się więc na drugi brzeg Nilu i zamieszkał na wschodniej pustyni, w opuszczonej rzymskiej warowni na wzgórzu Pispir (dziś Dajr al-Majmun). Spędził tam dwadzieścia lat, nie widując nikogo, żyjąc o chlebie i wodzie, które wierni podawali mu przez szparę w dachu. Atakowały go demony pod postacią dzikich zwierząt, węży, skorpionów i zalotnej ślicznotki, ale pokonał je, według relacji Atanazego, mocą modlitwy. Ku powszechnemu zdumieniu wyszedł ze swej samotni w pełni sił cielesnych i umysłowych. Oczekujący go ludzie "zdziwili się, widząc, że jego ciało [...] nie jest ani otyłe jak u kogoś, kto nie ćwiczy, ani nie jest wychudzone przez posty i walki z demonami, ale takie, jakie widzieli przed jego odejściem". Widok ten, podobnie jak słowa zachęty ze strony ascety, "przekonał wielu do wybrania życia samotnego. I tak powstały i w górach pustelnie, i pustynia stała się miastem mnichów"2.

1 ???????? ???????? ?????????? ????. ?? ?? ??? ??????? ???????? ??????? ???? ??? ??? ??????, ?????? ?? ??? ???? ?????, Diodor Sycylijczyk, Bibliotheca historica, ks. I, rozdz. 47, 4, przeł. Klaudyna Michałowicz; por. "Jestem król królów, Osymandyas. Jeśli ktoś chce wiedzieć, jaki jestem wielki i gdzie spoczywam, niech prześcignie moje dokonania", w: Diodorus Siculus, Aegyptiaca (Bibliotheca historica I) / Diodor Sycylijski, Starożytności egipskie (Biblioteka Historyczna I), przeł. Małgorzata Wróbel, seria Fontes Historiae Antiquae t. 32, Wydawnictwo Naukowe Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza, Poznań 2016, s. 85.

2 Percy Bysshe Shelley, Ozymandias, przeł. Adam Asnyk, w: Poezye, t. 3, Gebethner i Wolff, Lwów 1898, s. 235.

3 Europejczycy nazywali ludy San Buszmenami. Obecnie nazwę tę uważa się za niewłaściwą; opinie na temat jej pejoratywności są niejednolite (przyp. tłum.).

4 Cyt. za: Sabatino Moscati, Świat Fenicjan, przeł. Michał Gawlikowski, Państwowe Wydawnictwo Naukowe, Warszawa 1971, s. 206-207.

5 Herodot, Dzieje, ks. IV, rozdz. 196, przeł. i oprac. Seweryn Hammer, Czytelnik, Warszawa 2020, s. 293.

6 Herodot, Dzieje, ks. II, rozdz. 35-36, s. 115.

7 Tamże, rozdz. 28-29, s. 112.

8 Tamże, rozdz. 35, s. 115.

9 Józef Flawiusz, Wojna żydowska, ks. IV, rozdz. X, 5 (212-215), przeł. Jan Radożycki, Oficyna Wydawnicza Rytm, Warszawa 2016, s. 300.

10 Agatarchides z Knidos, Mar. Eryth. fr. 56, w: tegoż, Dzieje, przeł. Gościrad Malinowski, Wydawnictwo Uniwersytetu Wrocławskiego, Wrocław 2007, s. 517.

11 Diodor Sycylijczyk, Starożytności egipskie (Biblioteka Historyczna I), ks. III, rozdz. 36, 3, s. 567.

12 Tamże, ks. III, rozdz. 40, 4-5, s. 609.

13 Plutarch z Cheronei, Antoniusz, rozdz. 27, w: tegoż, Żywoty sławnych mężów (Z żywotów równoległych), przeł. Mieczysław Brożek, t. 3, seria Arcydzieła Kultury Antycznej, Zakład Narodowy im. Ossolińskich - De Agostini, Wrocław 2006, s. 462.

14 Plutarch z Cheronei, Gajusz Juliusz Cezar, rozdz. 49, w: tegoż, Żywoty sławnych mężów (Z żywotów równoległych), przeł. Mieczysław Brożek, t. 2, seria Arcydzieła Kultury Antycznej, Zakład Narodowy im. Ossolińskich - De Agostini, Wrocław 2004, s. 618-619.

15 Lucjusz Anneusz Seneka, O zjawiskach natury, ks. VI, cz. VIII, 3-5, przeł. Leon Joachimowicz, Instytut Wydawniczy Pax, Warszawa 1969, s. 225-226.