1.DANIEL
Pozwoliłem jej odejść, myśląc, że dzięki temu oddam jej wolność, której przecież tak bardzo potrzebowała. Pozwoliłem jej odejść, choć w głębi serca od początku wiedziałem, że nie dam sobie bez niej rady. Rozstałem się z nią, wierząc, że to najlepsze rozwiązanie. Przecież byłem o nią zazdrosny. Cholernie zazdrosny. Kontrolowałem ją niemal na każdym kroku i nigdy nie wierzyłem do końca w szczerość jej uczuć, ale... Natalia była kobietą mojego życia, a raczej - Natalia JEST kobietą mojego życia i to nie zmieni się nigdy. Ta skomplikowana prawda dotarła do mnie w najmniej oczekiwanym momencie. Ale zacznijmy od początku...
Był piątek, dzień jak co dzień. Akurat wracałem z pracy, kiedy zadzwonił mój telefon. Amanda... Moja ukochana, najmłodsza siostrzyczka, za którą byłbym w stanie zabić.
Dosłownie zabić.
- No cześć, braciszku. - Usłyszałem jej piskliwy głos, gdy odebrałem połączenie. - Dzwoniłam dzisiaj do ciebie już kilka razy, ale nie odbierałeś...
- No tak, wybacz. Przez cały dzień miałem urwanie głowy - kłamałem jak z nut, bo akurat tego dnia wyjątkowo leniłem się za biurkiem.
- Ty i ta twoja praca... Mógłbyś wreszcie dać sobie z tym spokój. - Ton głosu Amandy wskazywał, że jak zwykle nie była zadowolona, gdy temat schodził na moje sprawy zawodowe.
Moja praca to w rodzinie tabu, nie chciałem z nikim o niej rozmawiać, a już w szczególności z Amandą, Olivią, czyli drugą siostrą, i z naszą matką Olgą. Cieszyłem się, że nie wiedziały, czym się zajmuję.
- I zadzwoniłaś po to, aby mi o tym przypomnieć? - warknąłem sarkastycznie, bo nie miałem ochoty na taką rozmowę.
- Nie, dzwonię, bo... - Amanda zawahała się na moment.
- Bo? - zapytałem, czując coraz większe poirytowanie.
- Ale obiecaj, że coś z tym zrobisz, dobrze? - To zabrzmiało poważnie.
- Jakim cudem mogę ci to obiecać, skoro nie wiem, o co chodzi? - odpowiedziałem, otwierając drzwi swojego czarnego SUV-a, a dokładniej audi Q7, którym jeździłem od jakiegoś czasu. - No, słucham? Chyba nie chcesz mi powiedzieć, że twój kochaś postanowił jednak wrócić do ciebie, pomimo moich ostrzeżeń? - spytałem, przypominając sobie o niedawnym rozstaniu Amandy i Romaina.
Moja siostra była z nim ponad pięć lat, ale na szczęście to już przeszłość, bo słowo daję, nie znam gorszego od niego człowieka. Romain to najbardziej sprzedajna świnia, jaką miałem okazję w życiu spotkać, i bez wątpienia jeden z tych facetów, od których wszystkie zdrowo myślące kobiety powinny trzymać się z daleka.
- Nie, Daniel... On dał mi już spokój...
- To co to za sprawa, hm? Mogłabyś wreszcie powiedzieć? Nie ukrywam, że akurat wyszedłem z pracy i chciałbym pojechać do mieszkania i odpocząć...
- No dobrze, powiem ci, choć nie wiem, czy powinnam to robić, bo... Po prostu nie mam pojęcia, jak zareagujesz, Daniel. To wszystko... - Amanda zaczęła szlochać, co zupełnie wyprowadziło mnie z równowagi. - To wszystko jest chore i takie skomplikowane...
- Mów, do cholery, co się stało, albo zaraz przyjadę do ciebie i skopię ci tyłek, kobieto! - krzyknąłem.
- Natalia... - Kiedy wypowiedziała to imię, poczułem dziwnie ukłucie w brzuchu. - Ja... Ja spotkałam się z jej siostrą, wiesz? Wczoraj wieczorem w sklepie... Nie widziałyśmy się, no wiesz, od twojego i Natalii rozstania. I wiesz co? Nie mogę przestać o tym myśleć. Natalia wychodzi za mąż, rozumiesz? - Usłyszałem przerażająco smutny głos Amandy i w jednej chwili pękło mi serce, choć w zasadzie... Czy mogło pęknąć coś, co od dawna było już martwe?
Kurwa mać! Nie tak miał wyglądać ten dzień... - pomyślałem.
- I to wszystko, co masz mi do powiedzenia?
- Daniel, to nie wszystko, bo... Bo on jest psychopatą, rozumiesz? Pierdolonym psychopatą, który najchętniej zamknąłby ją w szafie i ukrył przed całym światem... - Moja siostra była wyraźnie roztrzęsiona.
- Może po prostu jest w niej zakochany? I nie widzi świata poza nią... - stwierdziłem stanowczo, powstrzymując się przed wyznaniem tego, co czułem.
Od naszego rozstania minęło już tyle lat... Nie kontaktowałem się z Natalią, bo wiedziałem doskonale, że to nic nie da. Ta kobieta była dla mnie niczym narkotyk - odurzająca, a ja jak ten najgorszy ćpun stałem się od niej uzależniony. Kiedy zerwaliśmy, przysiągłem sobie, że nie będę szukał z nią żadnego kontaktu. Słowa dotrzymałem, choć nie było to łatwe, bo doskonale wiedziałem, że Natalia kontaktuje się od czasu do czasu z naszymi dawnymi znajomymi. Dlatego od ponad czterech lat mieszkałem w innym mieście. W miejscu, w którym zacząłem krok po kroku budować swoje życie na nowo. Co prawda Natalia również mieszkała już w zupełnie innym miejscu, jednakże, ilekroć odwiedzałem "nasze" miasto, tylekroć wszystko - szczególnie dom mojej matki, w którym niegdyś spędzaliśmy najwięcej czasu - przypominał mi o niej, co cholernie mnie dobijało. Nic dziwnego, że stałem się człowiekiem bez serca, bezwzględnym skurwielem, dla którego nie liczyły się uczucia innych osób.
- Tak, oczywiście. I dlatego ją bije i wykańcza psychicznie?! - wykrzyczała Amanda, a ja w jednej chwili zrozumiałem sens jej wypowiedzi.
Co za skurwiel z tego człowieka! Ma u swojego boku mój najcenniejszy skarb i nie potrafi tego docenić? - pomyślałem.
- Skąd o tym wiesz? Joanna ci powiedziała, tak? I jakim cudem w ogóle spotkałaś ją w sklepie, skoro ona podobno mieszka kilkaset kilometrów stąd... - Próbowałem nie dać po sobie poznać, jak podziałały na mnie jej słowa. W tamtej chwili miałem ochotę rzucić wszystko i pojechać na spotkanie z tym złamasem, by po męsku wytłumaczyć mu, jak postępuje się z kobietami.
- Klasyczny zbieg okoliczności. Joanna jest przecież nauczycielką i akurat przyjechała ze swoją klasą na wycieczkę do naszego miasta. Gdy zobaczyłam ją wczoraj w tym tłumie, początkowo myślałam, że mam przywidzenia, ale nie... To była ona. Nie miałyśmy czasu na długą rozmowę, ale wymieniłyśmy się numerami... Wróciłam wieczorem do domu, wysłałam jej SMSa i od tego się zaczęło... Po kilku wiadomościach zadzwoniłam do niej i gadałyśmy przez kilka godzin. Wniosek jest jeden: Natalia potrzebuje pomocy. Daniel, ona przeżywa istny horror z tym psycholem. Musisz jej pomóc, rozumiesz? Obiecałam to Joannie...
- Jak mam jej pomóc, skoro ona nigdy, przez te wszystkie lata po naszym rozstaniu, nie szukała ze mną kontaktu? Mam tak po prostu pojechać do niej? I co dalej?! - Emocje wzięły górę i zacząłem krzyczeć na Bogu ducha winną siostrę.
- Przypominam, że to nie ona zostawiła ciebie, tylko ty ją...
- I co z tego? Gdyby naprawdę mnie kochała, to...
- To co, Daniel? Prosiłaby cię o litość? Wróciłaby do ciebie na kolanach? Boże, człowieku, w takich chwilach mam wrażenie, że jesteś adoptowany, bo gadasz takie głupoty, że aż ciężko uwierzyć, że ktoś taki może pochodzić z naszej rodziny... - Sarkazm to drugie imię Amandy.
- Daruj sobie - prychnąłem. - Poza tym dziękuję za informację. Nie jestem zainteresowany, nie pomogę jej. Nie rzucę nagle wszystkiego i nie wrócę na stare śmieci tylko po to, by pomóc komuś, kto ewidentnie nie chce tej pomocy. Sorry, Amanda, ale muszę kończyć. Właśnie jadę do domu, cześć. - Nie czekając na jakąkolwiek odpowiedź, rozłączyłem się.
Nie byłem jednak w stanie logicznie myśleć. Z nadmiaru emocji zdołałem jedynie odpalić silnik, lecz zgasiłem go już po kilku chwilach, czując ogromną złość. Nie chciałem przecież stwarzać zagrożenia na drodze, a pod wpływem tak silnych uczuć nie byłoby trudno o jakąś głupotę.
Niech to, kurwa, wszystko szlag... - przekląłem w myślach. Natalia potrzebowała pomocy, a ja... nie umiałem jej pomóc, bo to, co ją spotkało, było moją winą. Po tym wszystkim, czego najprawdopodobniej doświadczyła, nie mógłbym spojrzeć jej w oczy. Ale jak miałem żyć ze świadomością, że jakiś skurwiel jej nie szanuje? I w dodatku najprawdopodobniej używa wobec niej przemocy fizycznej, czego nie powinien robić żaden szanujący się facet. Przecież to, kurwa, niemożliwe - wyrzucałem sobie i wiedziałem, że pomimo wstydu musiałem zareagować. Musiałem jej pomóc.