Złoty środek - Krzysztof Siciarz, Łukasz Rotyński, Filip Kołacze, Mateusz Karbowy, Robert Berger

Kup ebooka

39.99 zł
31.79 zł (31,49 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

Dlaczego zacząłem szukać matematyki wszędzie?

Robert Berger

Matematyka napędzała mnie od zawsze - choć długo nie potrafiłem powiedzieć dlaczego. Czułem wewnętrzny głos, który mówił: "To jest Twój kierunek. Nie puszczaj tego".

W liceum pomagałem innym z przedmiotów ścisłych. Czasem w pięć minut przed sprawdzianem ktoś nieznajomy stawał obok z dość częstym pytaniem: "Słyszałem, że ogarniasz. Pomożesz?".

Gdyby ktoś w tamtym momencie powiedział mi, że buduję swoją markę, uznałbym to za dość nietypową i zaskakującą informację. Im więcej osób dzięki mojej pomocy zaczęło postrzegać matematykę jako nie tylko zło konieczne, tym bardziej rosło we mnie przekonanie: mam coś, czym mogę się dzielić. I to było niesamowicie wzmacniające.

Przełomem okazał się czas, kiedy zacząłem prowadzić pierwsze korepetycje. Dostrzegłem wtedy tę ciemniejszą stronę nauczania - stres, presję, przekonanie uczniów i rodziców, że niektóre tematy "są bez sensu".

W takich momentach moją rolą było:

- stać po ich stronie,

= pokazać im, że damy radę - razem.

Często zadajemy pytanie o sens, coś, co nie ma swojego celu, nas nuży, demotywuje, a wiedząc, co tak naprawdę ma do przekazania matematyka, postanowiłem zadać ważne pytanie: "Dlaczego nikt nie pokazuje praktycznych zastosowań matematyki?". Człowiek buntuje się przeciwko temu, czego nie rozumie. Wystarczy jeden przykład, żeby zmienić nastawienie. Jeden "klik".

W 2020 roku postanowiłem zrobić to sam. Uruchomiłem na YouTubie serię: "Po co mi ta matematyka w życiu?". Szukałem tam, gdzie większość nawet nie zagląda, a tak naprawdę codziennie ma z nią styczność. Czy zdajesz sobie sprawę, że używasz jej nieświadomie częściej niż hasła do Netflixa?

Moje poszukiwania znalazły jej codzienne zastosowanie w wielu sferach, z którymi masz do czynienia każdego dnia. Jako ludzie lubimy się rozwijać, ułatwiać sobie życie na co dzień.

Co się okazało? Oto kilka prostych przykładów:

- taniec to geometria w ruchu;

- fotowoltaika to sinusy i tangensy ustawiające panele;

- iluzja to nieskończona liczba "wyjść" z triku - jak alternatywne rozwiązania zadania;

- dietetyka to czyste proporcje i matematyka bilansu;

- biznes to procenty i równanie: przychód - koszt = zysk;

- sen to cykle, jak w funkcjach trygonometrycznych;

- muzyka to ułamki, rytm i fale;

- nieruchomości to geometria 3D i statystyka;

- kawa to proporcje, statystyki i skala;

- emerytura to wykresy i procent składany;

- wystąpienia publiczne to praca z osiami: czasu, sceny i skupieniem publiczności - uwagą.

Jak sam widzisz, dziedzin jest wiele i to wcale nie koniec listy. Skupmy się na tym, jak ta wiedza może Ci pomóc na co dzień odkryć rolę matematyki w mniej lub bardziej złożonych codziennych czynnościach.

Czy myślałeś kiedyś, co zrobić, żeby każda kawa smakowała zawsze tak samo dobrze, w czym tkwi sekret pięknego tańca czy dobrej umowy z bankami...? Przyjrzymy się temu bardzo dokładnie i odsłonimy działanie matematyki, która często jak niewidzialna siła działa po kryjomu, bardzo schematycznie i subtelnie.

Wyobraź sobie, że wchodzisz na parkiet, światła gasną - zostaje tylko rytm. Robisz obrót: precyzyjny, równy. Jeszcze nikt nie ma świadomości, że to, co widzi, to magia matematyki w czystej postaci. Mówiąc językiem matematycznym, pokażę Ci prostą analogię, a pomoże mi w tym geometria analityczna. Poszukajmy więc tu wspólnie przecięcia się dwóch prostych:

Działamy? Super! Tak jak w tańcu drogę tego zadania przejdziemy kroczek po kroczku, a oto co musimy zrobić po kolei:

1. Znajdziemy równanie prostej.

2. Następnie znajdziemy pośredni punkt.

3. Potem znajdziemy prostą prostopadłą przechodzącą przez pośredni punkt.

4. Na koniec połączymy dwie proste i otrzymamy końcowy punkt.

Jak to się ma do tańca? Po pierwsze musimy wykonać układ choreograficzny, na który składa się kilka figur i kroków tworzących schemat. Po drugie nie możemy zapomnieć o odpowiednim dopasowaniu się do rytmu i tu nam się przyda spryt! Kluczem do sukcesu jest odnalezienie się w tempie muzyki oraz wykonanie danego ruchu precyzyjnie i w punkt.

Ten schemat możemy teraz ponownie porównać do następującego procesu:

1) Ustalamy, jakie figury należy wykonać podczas tańca.

2) Rozplanowujemy je niczym punkty na osi czasu.

3) Łączymy je odpowiednimi przejściami (punkty łączymy prostą).

4) Wykonujemy cały układ z muzyką.

Z parkietu przenosimy się do codzienności... Wyobraź sobie, że wstajesz rano, wyglądasz jak zombie, a pierwsza myśl to KAWA! Wsypujesz ją tak na oko, zaspanym jeszcze ruchem, i coś tu nie gra... Smak ma jakiś dziwny, przecież ostatnio smakowała inaczej. Sekret tkwi w matematyce, a dokładniej w jednym z najprostszych działań - w proporcjach. Zmiana o pół łyżeczki czy o 100 ml wody odmieni Twoje doznania bardziej niż najdroższy gatunek kawy na świecie.

No właśnie: a jak zbadać jakość kawy? I teraz zadanie dla Ciebie. Zapytaj pięć losowych osób, jaka jest różnica w przygotowaniu latte i cappuccino? Tu wchodzi nasza przysłowiowa królowa nauk, która określi clou sprawy: z jakich ziaren i jakich proporcji składników powstaje napój, bez którego większość społeczeństwa chodzi jak w The Walking Dead.

Im więcej analizowałem codziennych przykładów, tym wyraźniej dostrzegałem jedną rzecz:

Jeśli pokażesz człowiekowi sens, on przestaje się bać.

A gdy przestaje się bać - zaczyna działać.

To jest fundament tej książki. Pierwszą część tej drogi masz już za sobą. A teraz czas wejść w obszar, który idealnie łączy ciało i głowę - sport.

Spokojnie, nie każemy Ci liczyć logarytmów na boisku. Pokażemy, jak matematyka potrafi uporządkować wysiłek, progres i cele oraz jak dzięki temu możesz codziennie rosnąć, krok po kroku.

Bo w tej książce chodzi o jedno.

Żebyś był lepszy dla siebie. Nie od razu - codziennie po trochu.

Największe osiągnięcie

Łukasz Rotyński

Na mojej zawodowej drodze jako trenera przygotowania mentalnego było wiele ważnych momentów, ale jeden projekt wyróżnia się szczególnie - projekt, który nauczył mnie więcej niż niejeden kurs i szkolenie. Mowa tu o DZIENNIKU MOTYWACYJNYM.

DZIENNIK MOTYWACYJNY był moim pierwszym poważnym projektem wydanym w modelu self-publishingu. Droga od pomysłu do realizacji wymagała ode mnie i Kuby Wilka sporo wysiłku, gdyż zaczynaliśmy:

- bez wielkiego zaplecza finansowego,

- bez wydawnictwa,

- za to z pasją, konkretami i świetną współpracą z Kubą Wilkiem.

Kuba Wilk wziął na siebie organizację i kwestie wydawnicze, a ja treści, koncepcję, narzędzia i psychologię. To połączenie dało efekt, który przerósł wszystkie oczekiwania. Zacznijmy od liczb: DZIENNIK trafił do ponad 500 osób. To nie była tylko sprzedaż - to była wspólnota ludzi, którzy naprawdę chcieli nad sobą pracować.

Dlaczego ten projekt był przełomowy?

Bo nie opierał się na pustych frazesach, ale na tym, co w sporcie i w życiu działa:

- regularności,

- systematyczności,

- mierzalnych postępach,

- monitorowaniu procesu.

Współpracowałem z psychologiem, co pozwoliło mi zweryfikować wszystkie treści pod kątem merytorycznym. Analizowałem wiele treści i konsultowałem narzędzia. Chciałem, żeby to działało w praktyce. Zależało mi na uniknięciu pustych frazesów, więc całe swoje zaplecze przeznaczyłem na merytorykę i konkret. Tworząc DZIENNIK, nauczyłem się marketingu, sprzedaży, komunikacji, projektowania treści i budowania relacji z odbiorcą. Zrozumiałem też coś jeszcze ważniejszego:

Ludzie chcą się rozwijać, jeśli tylko dostaną narzędzie, które jest konkretne i prowadzi ich krok po kroku.

DZIENNIK okazał się właśnie takim narzędziem.

Ten proces zaprowadził mnie do...

...świadomości, że rozwój to proces, a proces to liczby, rytm, powtarzalność, konsekwencja. W sporcie liczą się powtórzenia, tak samo jak u każdego z nas codzienne decyzje.

W matematyce liczy się każdy krok prowadzący do rozwiązania. Dlatego obie te dziedziny mają ze sobą więcej, niż może się wydawać:

- porządkują chaos,

- uczą cierpliwości,

- pokazują, że efekt pojawia się dopiero wtedy, kiedy codzienność jest dobrze poukładana.

Pomysł się obronił. Ja zyskałem pewność, że mogę działać twórczo, łącząc psychologię sportu z konkretnymi narzędziami wspierającymi rozwój.

Dzięki temu projektowi poczułem, że mam realny wpływ na innych. Zobaczyłem, jak moje doświadczenie zawodowe może przerodzić się w coś fizycznego - książkę, która trafia do rąk ludzi i pomaga im zmieniać nawyki, cele i sposób myślenia. To była ogromna satysfakcja, ale też początek kolejnych pomysłów. DZIENNIK MOTYWACYJNY stał się dla mnie symbolem możliwości, jakie daje połączenie psychologii, liczb i nowoczesnych narzędzi rozwojowych.

Dziś wiem, że sukces nie zawsze rodzi się z wielkich budżetów czy wsparcia wydawnictw. Czasem wystarczy odwaga, konkretna potrzeba i narzędzie, które tę potrzebę zaspokaja. Dla mnie to była ta książka. I jestem dumny, że dzięki niej mogłem wnieść coś wartościowego do świata rozwoju osobistego - świata, w którym liczby, monitoring i codzienna praca mają realne znaczenie.