Trzy zatoki
Pieśń pierwsza
Zawsze się wpływa do pierwszej niepewnie -
kto może w tym czasie wiedzieć co to będzie?
Ciekawość - pierwszy krok.
To tak jak na plaży niewinnie z wiaderkiem -
maluszek zastawia stawik na koluszki.
Odważne zostają.
Płochliwie jednak w przeczuciu gorszego:
że to tam jest piekło, a na pewno nie raj -
inne odpływają.
Requiem w takich chwilach zawodzi Żałoba
i Lacrimosę wylewa rzewnie łzawy chór:
"Nie zaznają dzieciństwa".
Nie zaznają miłości. Zaś piękne, kapryśne,
w pogoni za szczęściem - te z głębin zatoki
ubarwiają świat.
Podziwu godny jest ich głód rozwoju,
szybkość dorastania i bezczelność miary
przerośniętej znienacka.
Pieśń druga
Wpłynąć do drugiej zatoki - marzenie
dzieciństwa w barwach pragnienia wolności,
młodego szczęścia w gwarze i słońcu.
Kropla po kropli chłonąc tajemnice,
staje w szeregu świadomy swoich cnót
odebrać powołanie do najświętszych zadań.
Co tu za gwar, ruch, radość życia, szczęście!
Nie ma żadnych przeszkód, przylądków,
falochronów, sztormów -
dorosłość się należy jak zet po igreku.
Pieśń trzecia
Flauta. Nikt nigdzie się nie spieszy.
Zwiotczałe płótna żagli.
Tłoczno jedynie wokół przylądka
zwanego Naiwnym.
Z drugiej zatoki płynie się ku niemu
jakby po nagrodę
po wielu latach pracy, służby, lojalności.
Niektórzy są zdziwieni, że koniec jest tak bliski.
Wprawdzie po całym wybrzeżu
z gracją przechadza się Śmierć,
nikt jej jednak nie bierze śmiertelnie poważnie.
Nawet - rzekłbym - jej urok bawi i podnieca.
Ona zaś nigdy nic nie robi na niby,
nawet jeśli - jak mówią - "ktoś przedwcześnie
posłany w głębiny".
W zatoce trzeciej każdy pokornieje - mój Boże!
W kolejce z bezdechem, odkąd zmienił się prąd.
Nikt tu nie zawodzi, nie szuka dawnych Mocy,
toż jasne że na wykup niemało by miał,
albo i przeciwnie: bez grosza przy duszy...
Bez duszy.