1
Z WRODZONYM TALENTEM
Budzące podziw rodzinne korzenie Thomasa Gilberta Jr. sięgały dziesięciu pokoleń wstecz, do Roberta Treata, założyciela miasteczka Newark w stanie New Jersey. Urodzony w 1625 roku w Pitminster w Anglii Robert w wieku piętnastu lat wyemigrował wraz z rodziną do Ameryki i osiadł w nowo założonej kolonii Connecticut.
W Boże Narodzenie 1647 roku dwudziestodwuletni Treat poślubił w Milford w stanie Connecticut niejaką Jane Tapp, która urodziła mu ośmioro dzieci. Został wybrany na sędziego i służył w miejskiej straży. Kiedy w 1664 roku doszło do połączenia kolonii Connecticut i New Haven, Treat, głęboko wierzący purytanin, poprowadził swoich wiernych na pielgrzymkę do nowo zbudowanego ośrodka religijnego w New Jersey.
Dwa lata później w zamian za proch strzelniczy, broń, miecze i piwo pozyskał od Indian Hackensack ziemię przy rzece Passaic. Następnie nadzorował założenie Newark, budując dwie duże arterie przelotowe, ulice Broad i Market, a następnie dzieląc nową osadę na działki o powierzchni sześciu akrów każda. Pierwotnie nosiła ona nazwę New Ark, ale później skrócono to do Newark.
W 1672 roku Robert Treat ściągnął rodzinę z powrotem do Milford w Connecticut, gdzie dowodził strażą kolonii podczas wojny króla Filipa pomiędzy angielskimi kolonistami a Indianami Narragansett. Był to ostatni zryw rdzennych Amerykanów w walce o powstrzymanie napływu angielskich kolonistów na ich tereny.
W latach 1676-1708 Treat służył w radzie gubernatorskiej, po czym dwukrotnie wybierano go na gubernatora Connecticut. Zmarł 12 lipca 1710 roku. Jego prawnuk Robert Treat Paine był jednym z sygnatariuszy Deklaracji niepodległości.
* * *
Niemal dwieście lat później, 8 października 1904 roku w Nowym Jorku urodził się Wilton Treat Rea, bezpośredni potomek gubernatora Treata z jego najmłodszego syna Josepha. W wieku sześciu lat, po dziadku Charlesie H. Treatcie, który prowadził firmę hydrauliczną w Queens, chłopiec odziedziczył tysiąc dolarów (obecnie sto dwadzieścia trzy tysiące).
Wilton uczęszczał do liceum Flushing, po czym dostał się na Princeton, gdzie był świetnym sportowcem i uczestniczył w corocznej olimpiadzie Caledonian Games. W marcu 1926 roku należał do dwudziestki studentów ostatniego roku, wybranych do honorowego bractwa uniwersyteckiego Phi Beta Kappa. Trzy miesiące później ukończył Princeton z wyróżnieniem, zdobywając tytuł licencjata z fizyki.
Swoją karierę Rea rozpoczął na Wydziale Podziału i Rozwoju w American Telephone and Telegraph Company. Następnie w 1934 roku dołączył do Bell Telephone Labs z siedzibą w Holmdel w stanie New Jersey, gdzie pełnił funkcję zastępcy wiceprezesa.
25 sierpnia 1934 roku w Greenwich Rea poślubił Clare Hickey, a pięć lat później doczekał się pierwszego dziecka, Suzanne. Jego syn William przyszedł na świat w 1943 roku, a sześć lat później urodziła się Shelley.
W trakcie II wojny światowej Wilton Rea służył w Korpusie Piechoty Morskiej, gdzie pracował nad systemami radarowymi. Po odejściu ze służby powrócił do pracy w Bell Telephone Labs, gdzie w trakcie swojej błyskotliwej kariery doprowadził do uzyskania siedemdziesięciu trzech patentów w zakresie telegrafii, sygnalizacji, radarów i transmisji danych.
Na początku lat pięćdziesiątych Rea został zwerbowany przez Departament Obrony Stanów Zjednoczonych jako konsultant w dziedzinie elektroniki. Jego prace przyczyniły się do opracowania wczesnej technologii komputerowej.
Rodzina Rea mieszkała w okazałej willi przy Mine Brook Road w Bernardsville w stanie New Jersey. Suzanne i Shelley Rea uczęszczały do kosztownej szkoły Gill przeznaczonej dla dziewcząt, w której ich ojciec zasiadał w radzie powierniczej.
Założona w 1934 roku przez pannę Elizabeth Gill szkoła w Bernardsville skupiała się na indywidualności, a nieduże liczebnie klasy zapewniały "bogate doświadczenia edukacyjne". W ramach programu uczennice spędzały co najmniej dwie godziny dziennie na zewnątrz, w malowniczym wiejskim otoczeniu New Jersey.
- Było tam pięknie - powiedziała Shelley. - Mnóstwo pastwisk i farmerów, którzy zjechali się tam z całego kraju. Uwielbiałam to miejsce.
W kwietniu 1957 roku w szkole Gill odbył się pokaz mody organizowany przez Somerset Hills Country Club, a dziesięcioletnia Shelley Rea była jedną z modelek. Dwa lata później jej zdjęcie opublikowano w "The Bernardsville News", podkreślając, że została ona wybrana na królową szkolnego karnawału.
Jako że rodzina Rea należała do jednej z najbardziej prominentnych rodzin w New Jersey, dziennikarze z lokalnych gazet bacznie się jej przyglądali.
"Bill Rea, syn pana i pani Reów, znalazł letnią pracę na ranczu Chino w Kalifornii", napisano 8 lipca 1958 roku w "Plainfield Courier News". "23 sierpnia planuje powrót do domu, by wziąć udział w ceremonii ślubnej swojej siostry".
Wystawne wesele Suzanne Rei i H. Rowlanda Vermilye'go trafiło na pierwszą stronę "Courier-News". Ceremonia miała miejsce w kościele św. Jana w Bernardsville, a Shelley pełniła rolę druhny.
"Przyjęcie weselne odbyło się w Essex Hunt Club", podano w artykule. "Panna młoda jest potomkinią Roberta Treata, kolonialnego gubernatora Connecticut".
Kariera Wiltona Treata Rei w dziedzinie komunikacji była niezwykle błyskotliwa. W 1960 roku zarząd Bell Labs mianował go dyrektorem wykonawczym i przekazał mu pieczę nad ambitnym projektem budowy nowego systemu komunikacji dla wojska. Mężczyzna borykał się jednak z depresją, którą skutecznie ukrywał przed rodziną i współpracownikami. Choroba nigdy nie wpłynęła na efekty jego pracy.
Dwa lata później przeniósł się wraz z rodziną do Cannon Hill Farm, jednej z najstarszych i najpiękniejszych rezydencji w hrabstwie Monmouth w stanie New Jersey. Wczesnoamerykański dom w Holmdel wzniesiono pod koniec XVII wieku. W 1758 roku rozbudowano go o przestronny salon, jadalnię, hol i kuchnię.
Imponujący budynek z bielonego drewna z czarnymi okiennicami pełnił kiedyś funkcję farmy, dlatego wokół niego rozciągały się rozległe pola, a w pobliżu stały odnowione stodoły i inne zabudowania farmerskie. Nieopodal, za łąką, płynął strumień, dostępny był również nowoczesny basen z przebieralnią.
Na początku XIX wieku na werandzie umieszczono kolumny w stylu greckiego odrodzenia, a pierwotne kominki wzbogacono o marmurowe gzymsy.
"Atrakcyjna i pełna energii pani Rea poświęciła większość swojego czasu i talentu na wyremontowanie nowego skrzydła starego domu", napisano w "Daily Record".
Ściany salonu pokrywały złote draperie, a na podłogach leżały stare, orientalne dywany. Dom umeblowano osiemnastowiecznymi, angielskimi antykami, do których można było zaliczyć wykonane przez Clare Reę igłowane siedziska krzeseł.
Szczególnie wyróżniał się jednak jeden rodzinny mebel.
"Wśród nich znaleźć można nieduży mahoniowy blat, używany przez rodzinę Rea jako biurko", podano w "Daily Record". "Była to kiedyś toaletka Roberta Treata, jednego z przodków pana Rei".
W maju 1965 roku rodzina Rea otworzyła Cannon Hill Farm dla społeczności podczas imprezy charytatywnej poświęconej szpitalowi. Z tej okazji w "Asbury Park Press" opublikowano całostronicowy artykuł zatytułowany W odwiedzinach u pana i pani Reów.
W pierwszych słowach napisano: "Odnowiony amerykański dom państwa Reów jest przepiękny, a jednocześnie nie traci swojej autentyczności, dzięki czemu stał się jeszcze atrakcyjniejszy niż pierwotnie".
Następnie czytelników oprowadzono po rezydencji, zaczynając od rodzinnego salonu z wyłożonym panelami sąsiednim pokoikiem, "w którym mieści się kolekcja starej broni pana Rei".
Na środku strony widniała duża fotografia uśmiechniętej Clare Rei, ubranej w szytą na miarę spódniczkę i kamizelkę, siedzącej przy kominku. Nad jej głową wisiał wielki portret króla Wilhelma III.
Czytelnicy "weszli" następnie do sypialni tylnymi schodami, sprytnie ukrytymi za drzwiami obok kominka.
"W pokoju córki, Shelley, stoi mahoniowe łóżko z czterema słupkami i białą pościelą. Całą podłogę pokrywa niebieski dywan, a na ścianach widać niebiesko-białą tapetę w kwiaty. W różowo-białej łazience wisi różowy papier toaletowy".
20 grudnia 1965 roku osiemnastoletnia Shelley Rea zadebiutowała na corocznym świątecznym balu kotylionowym w hotelu Waldorf Astoria. Ubrana w tradycyjną długą, białą suknię balową z białymi rękawiczkami, Shelley ukłoniła się i została oficjalnie przyjęta do nowojorskiej społeczności.
* * *
Sześć miesięcy później, w związku z poważną depresją, sześćdziesięciojednoletniego Wiltona Treata Rei przyjęto do szpitala psychiatrycznego Silver Hill w New Canaan w stanie Connecticut. Odkąd cztery lata wcześniej zdiagnozowano u niego chorobę dwubiegunową, nieustannie przyjmowano go i zwalniano z różnych placówek psychiatrycznych.
- Pamiętam, że mój ojciec sprawiał wrażenie dużo spokojniejszego niż do tej pory - przyznała Shelley. - Zapytałam więc matkę, czy coś złego wydarzyło się u niego w pracy. Zaprzeczyła, ale ona również to dostrzegła i była równie zaniepokojona.
Rea znalazł się na oddziale szpitala 14 maja. Umieszczono go w jednoosobowym pokoju na szóstym piętrze. Nie wolno było mu opuszczać oddziału, wychodził jedynie w towarzystwie członka personelu, by spotkać się z psychiatrą na terapii.
W czwartek, 2 czerwca, o godzinie 14:00 Rea oznajmił pielęgniarce, że czuje się świetnie. Kiedy opuścił pokój, przemknął schodami na piąte piętro, wyłączone z użytku z powodu prac remontowych. Poszedł do łazienki, otworzył okno i wyskoczył.
Dwadzieścia pięć metrów niżej dziesięcioletnia dziewczynka była świadkiem jego śmierci. O 16:55 ogłoszono śmierć Wiltona Treata Rei na miejscu.
Jego tragiczne samobójstwo trafiło na pierwsze strony gazet.
"PACJENT SZPITALA WYSKAKUJE PRZEZ OKNO Z PIĄTEGO PIĘTRA", krzyczał nagłówek w "Greenwich Time".
- To był bardzo nieszczęśliwy wypadek - oznajmił dziennikarzowi dyrektor szpitala Silver Hill, William J. Donnely.
Cztery dni po śmierci Wiltona Treata Rei pochowano go na cmentarzu kościoła św. Jana. W ceremonii wzięli udział jego koledzy i koleżanki z Princeton z rocznika 1926 roku.
Shelley Rea była zrozpaczona widokiem ojca borykającego się przez tak długi czas z chorobą psychiczną. Jego tragiczna śmierć odcisnęła swoje piętno na niej i matce, które musiały rozpocząć kolejny rozdział swojego życia.
- To było bardzo brutalne - powiedziała Shelley. - Trzeba było po prostu pójść dalej.
* * *
Po samobójstwie męża Clare Rea sprzedała Cannon Hill Farm i przeniosła się do River House, ekskluzywnego apartamentu w stylu art déco w domu przy East 52nd Street w pobliżu Sutton Place. Zbudowany w latach trzydziestych na brzegu East River dom przeznaczony był dla nowojorskiej śmietanki towarzyskiej.
"Istniało założenie, że w River House żyje społeczność złożona wyłącznie z osób, które są krystalicznie czyste", napisał historyk Michael Henry Adams. "Bycie udziałowcem w River House oznaczało automatycznie przynależność do jednego z członkostw w River Club".
Zajmujący pięć pierwszych kondygnacji River House River Club zwano "ulubionym klubem rodzinnym nowojorskiej społeczności".
Do klubu należały dwa korty tenisowe, trzy korty do squasha, basen i siłownia. Perłą w koronie była jednak majestatyczna sala balowa z błękitnymi szybami i srebrnymi panelami.
Shelley i jej matka często zabawiały znajomych w swoim okazałym mieszkaniu, o czym oczywiście wspominano na łamach gazet.
* * *
Krótko po przeprowadzce na Manhattan Shelley trafiła do prestiżowej prywatnej szkoły z internatem dla dziewcząt w Simsbury w stanie Connecticut. Następnie poszła do Hollins College, obecnie uniwersytetu w Roanoke w stanie Wirginia, któremu przyświecało motto: "Kobiety sukcesu zaczynają w Hollins".
Po ukończeniu licencjatu w dziedzinie ekonomii Shelley wkroczyła na poważnie do świata biznesu, rozpoczynając pracę w New Court Securities Corporation. Bank inwestycyjny specjalizował się w obsłudze inwestycji amerykańskich dla europejskiej rodziny bankowej Rothschildów. Dzięki wszystkim swoim nowojorskim kontaktom, Shelley okazała się dla korporacji bezcenna. W ciągu kilku kolejnych lat awansowała na stanowisko wiceprezeski, nadzorując dział gwarantowania emisji.
* * *
Około 1980 roku Shelley Rea wzięła udział w imprezie charytatywnej na Manhattanie, gdzie wdała się w rozmowę z wysokim, przystojnym finansistą z Wall Street, Thomasem Gilbertem. Dyskutowali długo na tematy biznesowe, a przed pożegnaniem wymienili się numerami telefonów.
Kiedy Thomas zadzwonił do niej w następny wtorek z propozycją spotkania, Shelley nie była pewna, z kim rozmawia, ale się zgodziła.
- Poszliśmy na drinka na dyskotece w Hippopotamusie - wspomniała z uśmiechem. - Przez trzy czwarte czasu, który spędziliśmy tam razem, miałam ochotę dać mu kuksańca i zapytać: "gdzie się podziewałeś przez wszystkie te lata?".