23. "Demonstracja siły w Dardanelach"
23
"Demonstracja siły w Dardanelach"
Przez 3.000 lat w historii i legendzie Cieśnina Dardanelska,
przebiegająca przez 40 mil niczym szeroka rzeka między wzgórzami Europy
a równinami Azji Mniejszej, była sceną wydarzeń pełnych bohaterstwa i tragedii. 4 mile od południowego wejścia do cieśniny istniało starożytne
miasto Troja. W Narrows -?w klasycznym Hellesponcie, miejscu gdzie
cieśniny mają mniej niż milę szerokości -?Kserkses poprowadził swoją
armię przez most zbudowany na łodziach.1 Tutaj mityczny
Leander przypływał nocą do swojej kochanki, bezpłodnej księżniczki Hery,
zanim ostatecznie oboje utonęli. Tutaj, w 1810 roku, romantyczny poeta
lord Byron, idąc z prądem epoki rywalizował ze swoimi "wielbicielami".
Również tutaj, na początku I wojny światowej podjęto wysiłki, które
zaowocowały jedyną podczas wojny rzeczywiście innowacyjną strategią:
prowadzoną najpierw z morza, a następnie z lądu próbą przerwania i rozbicia bariery dzielącej Rosję od jej aliantów, a dzięki temu
prawdopodobnie skracającej czas wojny.
Dardanele są drogą wodną łączącą Morze Śródziemne i Egejskie z Morzem
Marmara. Wejście do kanału koło przylądka Helles na Morzu Egejskim ma 2
mile szerokości, ale po każdej ze stron cieśniny rozszerza się do 4,5
mili, by stopniowo połączyć się w Narrows, 14 mil dalej. Za Narrows
przejście stopniowo rozszerza się, osiągając przeciętną szerokość 4 mil
i 26 mil dalej wchodząc do Morza Marmara. Wody w zatoce są głębokie, do
300 stóp w Narrows. Strome klify ciągną się po północnej stronie, na
wybrzeżu półwyspu Gallipoli; po drugiej stronie, w Azji, gdzie równiny
Troi opadają do wyspy Tenedos, linia brzegowa jest niska, a wody
płytkie. W Dardanelach nie ma pływów, ale wpadające do Morza Czarnego
rzeki i wody topniejących lodowców gór Kaukazu powodują stały prąd o prędkości od 2 do 4 węzłów.
3 połączone akweny -?Dardanele, Morze Marmara i Bosfor -?tworzą łącznie
najważniejsze na świecie przejście morskie. Wspólnie tworzą one jedyne
wejście na Morze Czarne i wyjście z niego; są autostradą dla całego
handlu z Dunaju, Dniestru, Dniepru i Donu oraz z wielkich portów w Konstantynopolu, Odessie i Sewastopolu. W 1914 roku niekończący się
potok parowców przewoził przez Dardanele 90% rosyjskiego eksportu zboża.
Przejęcie kontroli nad tym kanałem oznaczało kontrolę żywotnych linii
transportowych Rosji na morze, na zachód, do jej aliantów. Ponieważ
Dardanele stanowiły wody tureckie, Niemcy, sojusznik Turcji, postanowił
zablokować je i w ten sposób odizolować i zdławić imperium carów.
* * *
Od 21 września "psem stróżującym" tej krytycznej drogi morskiej od
strony Morza Egejskiego był wiceadmirał Sackville Hamilton Carden,
dowódca brytyjskiej Eskadry Wschodniej Morza Śródziemnego. Carden,
siwobrody, 57-letni, anglo-irlandzki oficer odpowiadał za ten akwen od
kiedy pechowy kontradmirał Troubridge został wezwany do kraju, by stanąć
przed komisją dochodzeniową w związku z jego rolą w ucieczce Goebena.
Kiedy to się stało, Carden zajmował stanowisko admirała nadzorującego
stocznię na Malcie, co było ostatnią przedemerytalną funkcją w każdej
przeciętnej, nie rzucającej się w oczy karierze. Carden nigdy nie
spodziewał się, że będzie ponownie dowodził na morzu, a tym bardziej, że
będzie musiał zmierzyć się z zadaniem o najwyższej morskiej i wojennej
randze. Wówczas, jak piorun z jasnego nieba, spadła wiadomość o odsunięciu Troubridge'a i Carden, jedyny brytyjski wiceadmirał na Morzu
Śródziemnym, został skierowany z Malty do dowodzenia eskadrą korkującą
Goebena. Logicznie, ten przydział powinien przypaść kontradmirałowi
Henry'emu Limpusowi, który jako przewodniczący brytyjskiej misji w Turcji był świetnym znawcą rządu tego kraju, jego lądowych i morskich
sił, a co miało największe znaczenie w tej sprawie -?obrony Dardaneli.
Limpus nie został wyznaczony z powodu kalkulacji Ministerstwa Spraw
Zagranicznych. 9 września, pomimo iż niemiecki admirał Wilhelm Souchon
został dowódcą otomańskiej marynarki wojennej, a niemiecki generał Otto
Liman von Sanders, przewodniczący niemieckiej misji wojskowej, był
rzeczywistym dowódcą tureckiej armii, to Turcja wciąż pozostawała
neutralna. Sir Edward Grey miał nadzieję, że uda się zachować tę
neutralność. W tak niepewnym momencie, jak wydawało się Grey'owi,
wysłanie brytyjskiego oficera, który znał większość tureckich tajemnic,
do dowodzenia eskadrą u wejścia do Dardaneli, mogło sprowokować Turków
do przystąpienia do wojny. Tak więc Limpus został wysłany do stoczni na
Malcie, a Carden skierowany do floty. Ten duet admirałów rozwścieczył
Churchilla, który nazwał ich działania "rycerskością, która z pewnością
przeszła ludzkie pojęcie". Pisząc do Grey'a, skarżył się: "Teraz okazało
się, że Turcja może nie tylko zaszkodzić pozycji całej naszej marynarki
wojennej poprzez skandaliczne odstąpienie od neutralności w kwestii
Goebena, ale ma prawo veta w sprawie mianowania przez Admiralicję ...
Jeśli [sir Louis] Mallet (brytyjski ambasador w Turcji) myśli, że ma
do czynienia z rządem wysłuchującym argumentów, perswazji i gestów
dobrej woli, to marzy ...Nic nie przemawia do tureckiego rządu z wyjątkiem
siły". Fisher był przerażony. "Kto mógł spodziewać się, że Carden
zostanie dowódcą wielkiej floty -?pisał do Jellicoe. -?Został wyznaczony
admirałem nadzorującym stocznię na Malcie, by odstawić go na półkę". Bez
względu na to, Carden został mianowany i otrzymał te same instrukcje
bojowe, co wcześniej Troubridge: "Twoim jedynym zadaniem jest zatopienie
Goebena i Breslau, bez względu na to jaką będą nosiły banderę, kiedy
będą wychodziły z Dardaneli".
Do przeprowadzenia tego zadania Carden miał swój okręt flagowy,
krążownik liniowy Indefatigable, siostrzany okręt Indomitable, 2
stare francuskie okręty liniowe, Suffren i Vérité, lekkie
krążowniki, Dublin i Gloucester, 12 niszczycieli oraz 3 brytyjskie i 1 francuski okręt podwodny. Przez tydzień od przybycia nowego admirała
eskadra patrolowała spokojnie, obserwując strumień rosyjskich statków
handlowych wciąż przechodzących tam i z powrotem przez cieśniny. Z pomocą Niemców Turcy postawili miny na wysokości Narrows, ale
pozostawiono otwarty dla żeglugi wąski kanał i statki, po wzięciu na
pokład specjalnego pilota, nieatakowane kontynuowały podróż. Wówczas, 27
września, eskadra Cardena zatrzymała i weszła na pokład tureckiego
niszczyciela wychodzącego z Dardaneli. Na pokładzie znaleziono
niemieckich marynarzy, co było pogwałceniem tureckiej neutralności i okręt został zawrócony. Natychmiast, nie konsultując się z Turkami,
niemiecki pułkownik dowodzący fortami w Narrows rozkazał zamknięcie toru
wodnego. Wszystkie latarnie morskie zostały wyłączone, na klifach
ustawiono wielkie znaki informujące, że cieśnina została zamknięta, a zasięg pól minowych został rozciągnięty w poprzek całej cieśniny. Od
tego momentu, poza wynikającymi z międzynarodowych traktatów obowiązkami
gwarantującymi swobodne przejście cieśnin statkom wszystkich państw nie
będących w stanie wojny z Turcją, Dardanele były zamknięte. Brytyjskie
zaopatrzenie militarne nie mogło już dłużej dochodzić do Rosji, z wyjątkiem kierowanego przez Archangielsk na Morzu Białym; rosyjskie
zboże, które przynosiło większość wpływów imperium carskiego z handlu
zagranicznego, nie mogło być już dłużej eksportowane. Setki statków z Rosji, Rumunii i Bułgarii, wyładowanych zbożem, drewnem i innymi
produktami, zostały zablokowane w porcie w Konstantynopolu. Nie będąc w stanie znaleźć miejsc do cumowania, stawały na kotwicy, a gęsty las ich
masztów i kominów kołysał się zgodnie z ruchem fal.
Ruch statków handlowych został odcięty, ale przez następny miesiąc
Carden i jego eskadra nadal patrolowali w spokoju wejście do cieśnin.
Wówczas, 29 października, bez wypowiedzenia wojny, admirał Souchon
poprowadził Goeben i Breslau, oba niosące turecką banderę, przez
Morze Czarne i ostrzelał południowe porty Rosji. Wielka Brytania,
odpowiadając na ten atak na swego sojusznika, skierowała do Turcji
ultimatum domagając się usunięcia niemieckiego personelu z Goeben i Breslau w ciągu ?? godzin. Brytyjskie ultimatum upływało w południe ??
października, a po południu tego dnia Turcja wypowiedziała wojnę. Pomimo
że brytyjska deklaracja wojny czekała do ? listopada, Churchill chciał
natychmiastowej demonstracji brytyjskiego niezadowolenia. ? listopada ?
krążowniki liniowe Cardena i ? francuskie okręty liniowe ostrzelały
zewnętrzne porty po obu stronach wejścia do Cieśniny Dardanelskiej.
Ostrzał nie był częścią żadnego dobrze przemyślanego planu; raczej był
po prostu wyrazem przekonania Churchilla, jak wyraził to w liście do
Fishera, że "dobrą rzeczą jest przeprowadzenie szybkiego uderzenia".
Akcja trwała 20 minut. Indomitable i Indefatigable strzelały z odległości 13.000 jardów w stronę fortów Sedd el Bahr po europejskiej
stronie, podczas kiedy 2 francuskie okręty liniowe prowadziły ogień w kierunku fortów Kum Kale po stronie azjatyckiej. Europejskie porty
pozostawały milczące przez cały czas ostrzału, ponieważ brytyjskie
okręty były poza ich zasięgiem, ale potężna eksplozja dużego magazynu w jednym z bastionów Sedd el Bahr zabiła 5 oficerów i 61 żołnierzy oraz
wytworzyła słup szarego dymu, który wzniósł się w powietrze na
imponującą wysokość 500 stóp. Francuzi odnieśli mniejszy sukces.
Ponieważ ich okręty były starsze i zasięg ich dział był mniejszy,
zmuszone były podejść bliżej Kum Kale. Zostały ostrzelane, początkowo
powoli i niecelnie, ale zanim zawróciły, pociski spadały blisko okrętów.
Pomimo wszystko dla Cardena lekcja z tego dnia wydaje się pozytywna.
Admirał przekonał się i uwierzył, że poprzez powtarzające się i przedłużające ostrzały będzie mógł metodycznie niszczyć zewnętrzne
forty, a następnie przenieść się i tak samo potraktować leżące w środkowej strefie i wreszcie forty w Narrows. Kiedy tureckie forty i działa zostaną zmuszone do milczenia, będzie mógł -?jeśli tak będzie
chciał i otrzyma takie instrukcje -?poprowadzić brytyjską flotę na Morze
Marmara.
Ta krótka listopadowa utarczka, która dodała odwagi Cardenowi i Admiralicji, posłużyła jako ostrzeżenie dla Turków i Niemców, że obrona
cieśniny wymaga wzmocnienia. Żadne ciężkie działa nie mogły być w tej
chwili kupione i zainstalowane zaraz po podjęciu decyzji, ale baterie w fortecach zostały połączone linią telefoniczną, zamontowano dalmierze, a w wodzie postawiono boje wyznaczające odległość w celu ułatwienia
celowania. Ruchome, szybkostrzelne haubice zostały przyprowadzone z Adrianopolu do Dardaneli i umieszczone na stałych pozycjach wzdłuż
europejskich i azjatyckich brzegów. Zwiększono liczbę i moc świateł
reflektorów poszukujących. Przybyło więcej niemieckich oficerów
artylerii i wyszkolonych obsług dział. Podwojono ilość zagród minowych
do 11, rozciągniętych w poprzek toru wodnego.
Kiedy jego przeciwnicy umacniali defensywę, admirał Carden i jego
eskadra po swoim krótkim listopadowym wysiłku przeszli w 3-miesięczny
stan spoczynku. Indomitable i Indefatigable zostały wezwane z powrotem do Anglii, a Inflexible, powracający z Falklandów, zastąpił
swoje w siostrzane okręty w Dardanelach. Jedyny wyjątek w tej ogólnej
apatii miał miejsce 13 grudnia. Oficerowie Cardena, obserwujący Turków w Narrows przez lornetki polowe z wejścia do cieśniny, mogli widzieć
tureckie okręty i łodzie poruszające się swobodnie. Brytyjski okręt
podwodny B-11, obsadzony przez 2 oficerów i 11 marynarzy, został
wysłany, by przysporzyć nieprzyjacielowi kłopotów. Idąc w zanurzeniu 80
stóp pod polem minowym i wykorzystując swoją prędkość w zanurzeniu
wynoszącą 4 węzły przeciwko prądowi w zatoce (3 węzły), okręt podwodny
pracowicie poruszał się w kierunku północnego brzegu do punktu tuż
poniżej Narrows. Tam podniósł peryskop i zauważył 2-kominowy, szary
okręt wojenny stojący na kotwicy. Był to 10.000-tonowy turecki okręt
liniowy Messudieh, zbudowany w 1874 roku, przebudowany w 1902 roku i teraz uzbrojony w 2 działa 9,2-calowe i 12 dział 6-calowych, operujący
poniżej Narrows jako osłona zagród minowych. Stary okręt liniowy był bez
szans; B-11 wystrzelił z odległości 600 jardów torpedę, zanurzył się,
a załoga odczuła wstrząs potężnej eksplozji, która oznaczała koniec
Messudieh. Ostatecznie każdy członek załogi B-11 otrzymał medal, a dowódca okrętu, porucznik Norman Holbrook, został odznaczony Krzyżem
Victorii.
* * *
Rzeczywistym impulsem do rozpoczęcia kampanii w Cieśninie Dardanelskiej
i na półwyspie Gallipoli był ogólny zwrot sytuacji Wielkiej Brytanii,
prowadzący do rzezi na froncie zachodnim. Niemiecki marsz na Paryż
został zatrzymany, rozpoczynając wojnę pozycyjną, i w grudniu 1914 roku
dwie wielkie armie zaczęły wzajemną konfrontację w okopach biegnących od
kanału La Manche do Szwajcarii. Niemożliwe okazało się przełamanie linii
przez którąś za stron: karabiny maszynowe zabijały żołnierzy piechoty
kiedy ci tylko wygrzebali się ze swoich okopów: do końca listopada
Wielka Brytania i Francja straciły prawie milion żołnierzy. Ten ponury
fakt nie powstrzymał marszałka polnego sir Johna Frencha, naczelnego
dowódcy BEF2, który uważał, że decydujący teatr działań leży we
Francji, a wojnę można było wygrać tylko kontynuując ciskanie fal
żołnierzy pod ogień nieprzyjacielskich karabinów maszynowych dopóki w którymś momencie niemiecka linia nie zostanie rozerwana. To jego
filozofia wojny doprowadziła Siegfrieda Sassoona, odznaczonego
żołnierza, do napisania:
"Ty tłumie o zadowolonych z siebie twarzach i roziskrzonych oczach,
Który wiwatujesz kiedy przemaszerowują obok chłopcy-żołnierze,
Wyślizgnij się do domu i módl, abyś nigdy nie dowiedział się
Jak wygląda piekło, przez które przechodzą młodzi i roześmiani."
[przekład własny tłumacza]
Przekonanie sir Johna Frencha podzielał francuski rząd i generałowie
oraz lord Kitchener, który, choć osobiście nie lubił sir Johna Frencha,
generalnie popierał go. Pomimo tego, do końca roku większość w brytyjskiej izbie wojny -?Asquith, Churchill, Lloyd George i Haldane -
silnie popierała alternatywne rozwiązanie: miejsce gdzie alianci
zaatakować mogli siły państw centralnych w najsłabszym punkcie przy
najmniejszych kosztach w ludziach. Było to przede wszystkim brytyjskie
podejście do wojny. Zawsze w przeszłości walcząc z wielkimi siłami
kontynentalnymi, Wielka Brytania używała swojej morskiej potęgi do
organizowania operacji na drugoplanowych teatrach działań wojennych; po
pewnym czasie te kampanie pochłaniały nieprzyjacielskie siły i wyczerpywały jego wolę walki. Ta strategia miała w tej konkretnej wojnie
-?atak na Dardanele -?szczególnie osobisty posmak. Pierwszy Lord
Admiralicji, Winston Churchill, pomógł stworzyć najsilniejszą broń
morską w historii świata. Teraz jego ogromna armada zdawała się niemal
bezsilna: nie mogła zadać druzgocącego ciosu ponieważ jej nieprzyjaciel
nie chciał walczyć. U osoby o takim temperamencie jak Churchill taka
pasywna rola powiększała frustrację. Pierwsza konkretna informacja o ataku na Dardanele pojawiła się podczas posiedzenia rady wojennej 25
listopada 1914 r. w związku z raportem, że Turcy przygotowują się do
lądowego ataku na Egipt i Kanał Sueski. Jako kontrposunięcie Churchill
zasugerował połączoną operację lądowo-morską w cieśninie Dardanele i na
półwyspie Gallipoli. Kitchener natychmiast oświadczył, że choć
strategicznie idea jest merytorycznie uzasadniona, to i tak nie ma na to
dostępnych żołnierzy. Churchill powiedział, że choć mogą być potrzebne
poważne siły -?40.000, 50.000, 60.000 żołnierzy -?to niekoniecznie muszą
to być Brytyjczycy. Fisher zapytał czy uda się przekonać Grecję do
wysłania armii na półwysep Gallipoli. Grey odpowiedział, że jakiekolwiek
nadzieje na udział Greków są iluzoryczne i że rada powinna przejść do
innego punktu obrad. Zasiano jednak ziarno kampanii przeciwko Turcji.
Do końca grudnia perspektywa trwającej bez końca wojny na wyniszczenie
na froncie zachodnim wydawała się najbardziej prawdopodobna. Wszyscy
członkowie rady wojennej zgodzili się, że Francja była decydującym
teatrem działań wojennych, ale większość wierzyła, że postępy będą
niewielkie, dopóki państwa centralne nie zostaną zniszczone lub
przygwożdżone na innych obszarach. Zniecierpliwienie Churchilla
dotyczące wielkiego, krwawego, frontalnego ataku we Francji było ledwo
powstrzymywane: "Czy nie ma alternatywy dla wysyłania naszych armii, by
gryzły drut kolczasty we Flandrii? -?pytał Asquitha 29 grudnia. -?Czy
siły marynarki wojennej nie mogą być użyte bezpośrednio do uderzenia na
nieprzyjaciela? ... Nie powinniśmy schodzić z obranego kursu". Asquith nie
odpowiedział wówczas, ale w wyniku niezwykłego zbiegu okoliczności głos
z zewnątrz -?pilny apel ze strony silnie naciskanego sojusznika -
spowodował dramatyczną zmianę brytyjskiej polityki. We wczesnych
godzinach rannych 2 stycznia 1915 r., ministerstwo spraw zagranicznych
otrzymało depeszę od wielkiego księcia Mikołaja, głównego dowódcy
rosyjskiej armii. Turecka armia poważnie zagrażała rosyjskiej na
Kaukazie, powiedział wielki książę. Czy istniało coś, co mogło przekonać
Turków do wycofania się lub czy marynarze mogli znaleźć coś, co mogłoby
przekonać Turków do wyprowadzenia swoich żołnierzy?
Depesza wielkiego księcia nadeszła kiedy pojawiły się w angielskim
rządzie obawy o sytuację w Rosji. Alianci zawdzięczali Rosjanom wiele:
wysłanie przez wielkiego księcia i cara Mikołaja nieprzygotowanej
rosyjskiej armii do ataku na Prusy Wschodnie i Berlin w pierwszych
tygodniach wojny, prawdopodobnie uratowało Paryż, ale kosztowało
jednocześnie Rosję druzgocącą porażkę w Stębarku i na Pojezierzu
Mazurskim. Informacja o tym, że Rosja straciła milion ludzi -?według
tajnych raportów miała ogromne braki w amunicji, a 800.000 rosyjskich
żołnierzy czekało bez broni za linią frontu -?dotarły do Biura Wojny.
Grey przesłał apel wielkiego księcia Kitchenerowi, który, bardziej niż
którykolwiek brytyjski minister, obawiał się możliwości upadku Rosji i w konsekwencji przerzucenia niemieckich dywizji na front zachodni.
Marszałek polny wziął telegram i poszedł do budynku Admiralicji, by
przedyskutować z Churchillem, co można zrobić: czy, na przykład, Wielka
Brytania ma przeprowadzić w Dardanelach manifestację siły? -?zapytał
Kitchener. Churchill odpowiedział, że możliwe mogłoby być
przeprowadzenie uderzenia połączonych sił lądowo-morskich, jeśli lord
Kitchener będzie w stanie znaleźć żołnierzy. Bez wątpienia, Kitchener
odpowiedział: nawet pojedynczy żołnierz nie może być wysłany z Francji.
Demonstracja siły, o której myślał, miała być przeprowadzona w formie
czysto morskiego ataku. Kitchener powrócił do Biura Wojny i później tego
dnia napisał do Churchilla w delikatniejszym, przepraszającym tonie:
"Nie wydaje mi się abyśmy mogli zrobić cokolwiek, co mogłoby w poważny
sposób pomóc Rosji na Kaukazie ... Nie mamy żadnych wojsk do lądowania
gdziekolwiek ... Jedynym miejscem, gdzie manifestacja siły mogłaby wywołać
jakiś efekt są Dardanele ... ale armia nie będzie gotowa aby tam się udać
przez kilka miesięcy".
Pomimo obaw o możliwość upadku Rosji, apel wielkiego księcia mógł
odnieść pozytywny skutek, i to z powodu obecności w Admiralicji Winstona
Churchilla. Pierwszy Lord Admiralicji był niechętny odrzuceniu tego
wyzwania i rano 3 stycznia zwołał radę wojenną Admiralicji i poinformował ją o rosyjskim apelu i oświadczeniu Kitchenera. Pozostała
tylko marynarka wojenna. Jakie byłyby perspektywy czysto morskiego
ataku? Admirałowie nie byli nastawieni optymistycznie, ale osiągnięto
consensus, że podjęte zostaną pewnego rodzaju działania -?prawdopodobnie
powtórka ostrzału z morza fortów nad Cieśniną Dardanelską. Stosownie do
ustaleń, tego samego dnia wielki książę został poinformowany, że
przeprowadzona zostanie demonstracja siły, choć mało prawdopodobne było,
iż doprowadzi ona do poważnego wycofania tureckich żołnierzy z Kaukazu.
Telegram skłonił Wielką Brytanię i Admiralicję do podjęcia jakiegoś
rodzaju działań; teraz przed Churchillem i Fisherem stanęło pytanie,
jaka to powinna być akcja. Fisher, ignorując oświadczenie Kitchenera,
poparł natychmiastowe, silne, wspólne uderzenie sił morskich i lądowych:
"Uważam, że atak na Turcję broni się -?napisał tego samego dnia do
Churchilla -?jednak tylko jeśli będzie natychmiastowy. Inaczej nie
powiedzie się". Zaproponował użycie 75.000 brytyjskich żołnierzy, 25.000
hinduskich z Francji, okrętowanych w Marsylii i lądujących po
południowej, azjatyckiej, stronie Dardaneli. Równocześnie Grecy mieli
wylądować po północnej stronie cieśniny, czyli na półwyspie Gallipoli,
podczas kiedy Bułgarzy otrzymaliby zadanie pomaszerowania na Adrianopol
i Konstantynopol. Jeśli chodzi o marynarkę wojenną, to Fisher
zaproponował, by admirał Sturdee zabrał flotę okrętów liniowych sprzed
drednotów i przebił się swoimi siłami przez Dardanele na Morze Marmara.
Czytając memorandum Fishera, Churchill natychmiast zauważył, że pierwsze
3 z 4 składników planu Pierwszego Lorda Morskiego były iluzoryczne: ani
Kitchener, ani sir John French nie wydadzą zgody na zabranie z Francji
100.000 żołnierzy; Grecy byli dalecy od stanu gotowości lądowania na
Gallipoli; Bułgarzy wciąż zastanawiali się, która ze stron
najprawdopodobniej wygra wojnę. Jeden element planu Fishera, który mógł
zyskać poparcie Admiralicji jako mający szansę powodzenia była sugestia
Pierwszego Lorda Morskiego wysłania przez cieśninę sił starych
krążowników liniowych, jeśli to konieczne, działających samodzielnie. Do
tej propozycji Churchill był pozytywnie nastawiony.
Ostatecznie, memorandum Fishera i reakcja na to Churchilla były również
początkiem nieporozumień, które narastały i nabierały tempa, dopóki nie
doprowadziły do upadku kariery obu mężczyzn. Fisher, pisząc swoim
tradycyjnym kwiecistym stylem nigdy nie wyobrażał sobie ofensywy
morskiej, która szturmowałaby Dardanele jedynie przy pomocy okrętów.
Jednak Churchill odrzucił nierealne elementy listu Fishera. Opowiedział
się za przejściem przez cieśniny starymi okrętami liniowymi. Osiem
okrętów typu Canopus i 8 typu Majestic, wszystkie należące do
kategorii "najmniej wartościowych okrętów Jego Królewskiej Mości", były
przeznaczone do złomowania w 1915 roku. Ich atak nie potrzebował zgody
lorda Kitchenera, ani współpracy Greków czy Bułgarów. Forty w Cieśninie
Dardanelskiej, jak wierzono, były wyposażone głównie w stare działa,
które mogły być zneutralizowane przez ciężkie działa okrętowe:
ostrzeliwujące okręty nie musiały podchodzić blisko i w związku z tym
nie mogły być trafione. Kiedy flota przeszłaby obok opisanych tureckich
fortów, zagrody minowe mogły być natychmiast oczyszczone i okręty
liniowe mogłyby przejść na Morze Marmara. Z tej wyrwy otwierała się w wyobraźni Pierwszego Lorda Admiralicji szeroka i lśniąca strategiczna
perspektywa. Goeben mógł być zatopiony i wówczas nie byłoby żadnych
przeszkód między alianckimi okrętami liniowymi a Konstantynopolem.
Imperium otomańskie było tak chwiejne, że nawet samo zagrożenie jego
stolicy mogło zniszczyć całe państwo. Nawet gdyby nie poddało się,
okręty liniowe mogły zniszczyć znaczną część miasta:3 stolica
Turcji była zbudowana w większości z drewna4 i działa okrętowe
mogły stworzyć tam piekło. Jedyne tureckie fabryki amunicji i uzbrojenia
artyleryjskiego oraz broni palnej znajdowały się nad Morzem Marmara, w zasięgu ostrzału ognia z okrętów; linie kolejowe do Europy i do Anatolii
w Azji prowadziły wzdłuż wybrzeża. Przykład Goebena był na swój sposób
dopingujący. O ile pojawienie się koło Konstantynopola pojedynczego
krążownika liniowego, uzbrojonego w 11-calowe działa mogło przyczynić
się do pchnięcia Turcji do udziału w I wojnie światowej, to z całą
pewnością przybycie 12 okrętów liniowych dysponujących łącznie 48
działami 12-calowymi powinno wystarczyć do zmiany decyzji. Gdyby Turcja
wycofała się z udziału w wojnie, droga morska do Rosji mogła być
ponownie otwarta, amunicja z zachodu mogłaby docierać do rosyjskiej
armii, a rosyjskie zboże mogłoby wychodzić na zachód. Chwiejne neutralne
państwa na Bałkanach -?Grecja, Rumunia i Bułgaria -?wiedziałyby po
czyjej stronie będzie zwycięstwo i zwróciłyby się w kierunku aliantów.
Przede wszystkim zaś czas wojny mógł być skrócony poprzez
przeprowadzenie uderzenia potężnej broni znajdującej się w rękach
Churchilla -?Royal Navy.
Churchill podzielał opinię admirała Cardena. Fisher zgodził się, że
decyzje Cardena powinny być konsultowane, ale Pierwszy Lord Morski nie
widział depeszy. W telegramie nie poruszono kwestii brytyjskich
żołnierzy z Francji, wojsk greckich i oddziałów bułgarskich. Zamiast
tego Pierwszy Lord Admiralicji zapytał wprost: "Czy uważa pan
samodzielne przejście okrętami przez Dardanele za realną operację?
Myślę, że mogą być użyte stare okręty liniowe wyposażone w odbojnice
przeciwminowe, przed którymi pójdą węglowce i inne statki handlowe
służące jako "zderzaki" przeciwminowe oraz trałowce. Znaczenie wyniku
usprawiedliwia duże straty. Chciałbym znać pański pogląd".
Odpowiedź Cardena, udzielona 5 stycznia, była ostrożna. Admirał nie
lubił tej koncepcji Churchilla: przejścia przez Dardanele używając
statków handlowych idących z przodu jako "zderzaki" przeciwminowe. "Nie
sądzę, by można było wejść do cieśniny Dardanele -?odpowiedział. -?Może
być to realne jedynie dzięki operacji z dużą liczbą okrętów". Ta
odpowiedź, choć ostrożna, dodała odwagi Churchillowi, który przeczytał
ją radzie wojennej, a następnie odesłał z powrotem do Admiralicji w celu
przedyskutowania. Fisher obejrzał telegram i nie wyraził żadnej opinii,
ale Churchill napisał później, że "w tym czasie w niemałym stopniu
popierał to przedsięwzięcie, ale traktował je jako kwestię, która w praktyce rozwiąże się sama". W związku z tym 6 stycznia Churchill wysłał
kolejną depeszę do Cardena: "Najwyższe władze zgadzają się z pańskim
punktem widzenia. Proszę zatelegrafować szczegółowo co, jak pan sądzi,
może być osiągnięte przez rozwiniętą operację, jakie siły będą potrzebne
i jak pan sądzi, w jaki sposób powinny być użyte".
Rada wojenna spotkała się ponownie 8 stycznia. Kitchener przestrzegał,
że Niemcy są gotowi do rozpoczęcia nowej ofensywy we Francji. Lloyd
George zaapelował o przeprowadzenie gdzie indziej kontrmanewru;
preferował Bałkany w celu udzielenia pomocy Serbii. Kitchener
odpowiedział, że sir John French wciąż wierzy, że niemieckie linie na
Francji mogą zostać przełamane i uważał, że żadne wysiłki nie powinny
być podejmowane na innych teatrach działań wojennych "dopóki nie okaże
się, że przerwanie linii [we Francji] jest niemożliwe". Sekretarz
wojny wykonał wówczas krok wstecz w filozofii dotyczącej frontu
zachodniego; dodał że jeśli ma być przeprowadzona ofensywa na drugim
teatrze działań, "Dardanele wydają się najbardziej stosownym celem.
150.000 ludzi -?sądził Kitchener -?powinno wystarczyć do asystowania
flocie w przejściu przez cieśninę i zdobyciu Konstantynopola". Po
przedstawieniu tej opinii Kitchener powrócił do swojej niezmiennej
mantry: "Niestety, nie mam dostępnych żołnierzy". Nikt w radzie wojennej
nie kwestionował niekonsekwencji komentarza Kitchenera. W tym czasie
cokolwiek powiedział najwyższy lord wojny, było przyjmowane bez pytania.
Jeśli Kitchener wierzył, że atak w cieśninach może się powieść, to
znaczy że powiedzie się. Kiedy zaś Kitchener powiedział, że nie ma
dostępnych brytyjskich żołnierzy do tego przedsięwzięcia, to znaczyło,
że nie ma ich.
Rano 12 stycznia do Londynu dotarł szczegółowy plan Cardena. Admirał
sugerował powolne poruszanie się przy użyciu przeważających sił,
ostrzeliwujących i uciszających forty jeden po drugim. Pierwszym
uderzeniem miał być atak u wejścia przeprowadzony z dużej odległości od
cieśniny. Kiedy forty przy wejściu zostaną zniszczone, powoli i systematycznie będzie poruszał się on w głąb cieśniny. Szereg
drugoplanowych baterii floty uciszy zainstalowane na stałe działa i będzie walczył z ruchomymi bateriami. Trałowce oczyszczą kanał
prowadzący do ciężkich dział i fortów w Chank (Çanakkle) w Narrows.
Zniszczy je i następnie wejdzie na Morze Marmara. Nie będzie się
spieszył i ryzykował poniesienia ciężkich strat. "Czas potrzebny do
przeprowadzenie operacji zależy głównie od morale nieprzyjaciela
znajdującego się pod ostrzałem; garnizon był w większości obsadzony
przez Niemców -?zauważył. -?Także od warunków pogodowych. Porywy wiatrów
teraz częste. Całość można przeprowadzić w ciągu około miesiąca. Zużycie
amunicji będzie duże". Wymagane siły, jak powiedział Carden, powinny
składać się z 12 okrętów liniowych, 3 krążowników liniowych -?2 do
zajęcia się Goebenem na Morzu Marmara -?3 lekkich krążowników, 16
niszczycieli, 6 okrętów podwodnych i 12 trałowców.
Plan przedyskutowano w radzie wojennej Admiralicji, w skład której
wchodzili: Fisher, Wilson, Jackson i Oliver, jeszcze tego samego dnia.
Nikt nie był przeciw. Wręcz przeciwnie, "Plan wywarł wielkie wrażenie na
wszystkich, którzy go widzieli -?powiedział później Churchill. -?Zarówno
Pierwszy Lord Morski, jak i szef sztabu [Oliver] wydawali się być z niego zadowoleni. Nikt w tym czasie nie miał wątpliwości co do tego, że
środki techniczne są odpowiednie ... Przeciwnie, wszyscy traktowali go
jako wyjątkowo interesującą i dającą nadzieję propozycję". Co więcej,
Fisher złożył propozycję o ogromnym znaczeniu. Zasugerował wysłanie
Cardenowi nowego okrętu liniowego Queen Elizabeth, pierwszego z typu 5
drednotów uzbrojonych w 15-calowe działa. Okręt, w tym momencie
najsilniejszy z będących w służbie, został wyposażony w Portsmouth 22
grudnia i planowano jego wyjście w morze w lutym w celu przeprowadzenia
ćwiczeń kalibracyjnych na spokojnych, wolnych od okrętów podwodnych
wodach Morza Śródziemnego w rejonie Gibraltaru. Fisher zaproponował
teraz, by okręt przetestował swoje ogromne działa ostrzeliwując tureckie
forty w Dardanelach, zamiast "wystrzeliwać bezużytecznie amunicję w morze koło Gibraltaru". Działa Queen Elizabeth miały zasięg 22.000
jardów; tak więc okręt mógł trzymać się z dala od tureckich fortów i strzelać spoza ich zasięgu. (Admiralicja wprowadziła ograniczenia w jego
zastosowaniu: w celu zabezpieczenia luf przed przegrzaniem się, drednot
nie mógł nigdy strzelać salwami; zamiast tego miał prowadzić ogień
powoli i rozważnie; 1 pocisk z 1 działa w jednym momencie). Później
Fisher poszedł dalej, dodając do sił Cardena 2 ostatnie okręty sprzed
drednotów: Lord Nelson i Agamemnon, oba ukończone zaraz po samym
Dreadnought.
Tak więc, w połowie stycznia, Churchill i Admiralicja gotowi byli wysłać
flotę 40 mil w górę płytkiego toru wodnego bronionego przez forty
wyposażone w ciężkie działa, jak również baterie ruchomych haubic.
Tradycyjnie, idea używania okrętów do ostrzału fortów budziła odrazę w Royal Navy. Pomysł, by używać dział okrętowych przeciwko artylerii
lądowej został skrytykowany przez Nelsona, który oświadczył, że "każdy
marynarz, który zaatakuje fort jest głupcem". Mahan wyjaśniał dosadnie:
"Okręt nie może walczyć przeciwko fortom, tak jak fort nie może ścigać
się z okrętami". Głównym zadaniem okrętów wojennych, oświadczyły te
autorytety, jest kontrolowanie morza poprzez zatapianie
nieprzyjacielskich jednostek, a nie atakowanie fortów, które choćby nie
wiadomo ile razy trafione, nigdy nie zatoną. Okręty są bardziej narażone
niż forty; okręt liniowy długości 500 stóp jest dużym celem, każdy jego
element może być trafiony, czasem z drastycznymi konsekwencjami dla
całej jednostki. Z drugiej strony, fort nie może być w poważny sposób
uszkodzony, z wyjątkiem trafienia w działa; zwykle tylko bezpośrednie
trafienie w działo wyłączy je z akcji. W tej kwestii -?nieskuteczności
ostrzału prowadzonego przez okręty -?Fisher miał osobiste doświadczenia.
Pierwszy Lord Morski uczestniczył we wcześniejszej najsłynniejszej
brytyjskiej próbie pokonania fortów na lądzie. W lipcu 1883 roku Fisher,
jako dowódca Inflexible, najsilniejszego w owym czasie okrętu
liniowego na świecie, uczestniczył w całodniowym ostrzale przez Flotę
Śródziemnomorską egipskich fortów w Aleksandrii. W ciągu dnia
Inflexible, kotwiczący poza falochronem, wystrzelił 88 pocisków
16-calowych w kierunku fortów. Do późnego popołudnia flota wystrzeliła
3.000 pocisków, ale uciszono tylko 10 z 44 egipskich ciężkich dział.
Churchill wierzył, że to doświadczenie sprzed 30 lat zostało
zmodyfikowane, jeśli nie odrzucone, przez nową technologię współczesnej
wojny morskiej. Był on pod dużym wrażeniem skuteczności niemieckiej
ciężkiej artylerii na froncie zachodnim. Fortece w Liége, Namur i Antwerpii klasyfikowane były wśród najsilniejszych na świecie, jednak
zostały zniszczone w ciągu kilku dni, a nawet kilku godzin przez
oblegające je niemieckie haubice. Kiedy rozpoczął się ostrzał i kiedy
runęły forty, z ruin wyczołgało się kilku oszołomionych i ubrudzonych
Belgów; poddali się. Skoro belgijskie forty były bezradne wobec tych
ciężkich lądowych dział, to w jaki sposób tureckie forty nad Dardanelami
mogły przeciwstawić się wielu 12-calowym i 15-calowym działom okrętów
liniowych? To właśnie obudziło w wyobraźni Churchilla pełen chwały obraz
Queen Elizabeth bezustannie nękającej turecką obronę swoimi
straszliwymi pociskami z monstrualnych rozmiarów dział.
Na nieszczęście, Pierwszy Lord Admiralicji zignorował lub źle zrozumiał
różnice między kontrolowaniem ognia prowadzonego przez niemiecką
artylerię z bliskiego zasięgu z wysuniętych pozycji a strzelaniem z dział okrętowych do celu odległego o 7 do 8 mil bez środków do
precyzyjnego określania, gdzie spadły pociski. Oblężnicza niemiecka
haubica była grubą, krótkolufową armatą wystrzeliwującą lecące lobem
pociski wysoko w niebo, tak iż nurkowały one w cel. Znajdujący się
blisko celu obserwator widział miejsca uderzenia pocisków i sygnalizował
baterii zmianę zasięgu dopóki nie spadały one dokładnie w wyznaczonym
punkcie. Wielkie działa okrętowe miały zupełnie inną konstrukcję i przeznaczenie. Pociski wystrzeliwane z długich luf i niską trajektorią
lotu na tysiące jardów zaprojektowano do uderzania i zatapiania
nieprzyjacielskich okrętów z jak największej możliwej odległości.
Określanie miejsc trafienia pocisków było łatwiejsze na okrętach dzięki
wznoszonym przez nie wielkim słupom wody. Obserwując przez lornetkę te
kolumny wody i korygując swoje namiary, artylerzyści z okrętu mieli
nadzieję ostatecznie trafić nieprzyjaciela. Z drugiej strony, kiedy
okręt strzela do fortu, uderzenie pocisku wytwarza nie łatwo
dostrzegalne słupy wody, ale obłoki kurzu i szczątków, które w konsekwencji zasłaniają cel, dając obserwatorowi, odległemu o setki
jardów, niewielką pomoc przy korygowaniu namiarów. Dodatkowo, pociski z okrętów lecące płaską trajektorią nie nurkują w cel lub obok niego; z reguły przelatują nad nim i spadają nawet setki jardów za nim.
O tym wszystkim miano się dopiero przekonać.
* * *
Spotkanie rady wojennej 13 stycznia 1915 r. było przedłużającą się i wyczerpującą sesją trwającą cały dzień. Jednak sprawą Dardaneli zajęto
się dopiero po zachodzie słońca. Churchill przedstawił plan Cardena,
który dostarczono Admiralicji dzień wcześniej. Hankey tak to opisał:
"Rada wojenna obradowała cały dzień. Zasunięto zasłony oddzielając pokój
od zimowego zmierzchu. Powietrze było ciężkie, a stół przedstawiał widok
zdjętych z półek dokumentów, co było rezultatem długiej sesji ... W tym
momencie sprawy przybrały dramatyczny obrót ponieważ Churchill ujawnił
nagle pilnie strzeżoną tajemnicę dotycząca morskiego ataku na Dardanele!
Idea wzbudziła zainteresowanie natychmiast. Cała atmosfera zmieniła się.
Zapomniano o zmęczeniu. Rada wojenna ochoczo zwróciła się od ponurych
wizji "przeciągających się działań" na froncie zachodnim w stronę
jaśniejszych perspektyw, które jak się wydawało, pojawiały się na Morzu
Śródziemnym. Marynarka Wojenna, do której wszyscy mieli pełne zaufanie,
a której możliwości działania były do tej pory ograniczane, teraz
wychodziła na pierwszą linię ... Churchill przedstawił swój plan ze
zręcznością jakiej można się było po nim spodziewać, błyskotliwie, ale
spokojnie, bez nadmiernego optymizmu".
Wskazując na mapę, Pierwszy Lord oświadczył, że Admiralicja "wierzy iż
plan może zostać zrealizowany w ciągu kilku tygodni poprzez
systematyczne usuwanie wszystkich fortów. Kiedy forty zostaną zniszczone
można będzie oczyścić zagrody minowe i flota ruszy do Konstantynopola i zniszczy Goebena". Churchill zadeklarował, że okręty do
przeprowadzenia tego przedsięwzięcia, wśród nich Queen Elizabeth, są
dostępne.
Argumentacja Churchilla, jak później powiedział Lloyd George,
przedstawiona została "z całą nieugiętą mocą i zawziętością, wraz z mistrzostwem prezentacji szczegółów, które pojawiały się zawsze, kiedy
był rzeczywiście zainteresowany tematem". Tak silne było uczucie
frustracji, istniała tak silna potrzeba dokonania czegoś, a prezentacja
Churchilla była tak entuzjastyczna, że większość z obecnych była ujęta
jej nowatorstwem i prostotą. Główni doradcy morscy Churchilla,
admirałowie floty Fisher i Wilson, byli obecni, ale nie zapytano ich o opinie, a i oni nie zgłosili żadnych uwag. Ich milczenie pozwoliło
Churchillowi i innym ministrom na przyjęcie tego za zgodę. Kitchener
powiedział, że plan wart jest podjęcia próby i "możemy zaniechać
ostrzału jeśli okaże się nieskuteczny". Podczas dyskusji zauważono jak
Asquith coś pisał. W trakcie spotkania premier odczytał wniosek, jaki
wcześniej zapisał: "Admiralicja powinna przygotować się do podjęcia
ekspedycji morskiej w lutym w celu ostrzału i zajęcia półwyspu Gallipoli
z Konstantynopolem jako celem". Rada wojenna przyjęła to bez sprzeciwu.
Później wielu z ministrów obecnych na spotkaniu różniło się w poglądach
na temat tego czy zapadła jakakolwiek ostateczna decyzja. Sam Asquith
rozumiał, że rada nie ustaliła niczego więcej niż rozpoczęcie
przygotowań do operacji. Ostatecznie komisja do spraw Dardaneli powinna
zadać pytanie: "W jaki sposób flota może "zająć" półwysep? W jaki sposób
ma okupować Konstantynopol?" Jednak pytań tych nie zadano przez 2
następne lata.
* * *
W połowie stycznia planowanie operacyjne w Admiralicji zdawało się
przebiegać płynnie. Rząd Frencha obiecał skierować pod rozkazy Cardena
eskadrę 4 okrętów liniowych. Jednak, choć plany ataku z morza
przybierały konkretną postać, entuzjazm Fishera słabł. Już 19 stycznia
Pierwszy Lord Morski skarżył się Jellicoe, o którym wiedział, że
przychyli się do jego opinii: "Gabinet zdecydował o zajęciu Dardaneli
jedynie przez marynarkę wojenną dysponującą w tym celu 15 okrętami
liniowymi i 32 innymi okrętami, trzymając z dala 3 krążowniki liniowe i flotyllę niszczycieli, pilnie potrzebną na teatrze działań na wodach
krajowych. Istnieje tylko jedno słuszne rozwiązanie, którym jest
rezygnacja z planu. Jednak powiedziano mi 'Nie!', co oznacza po prostu,
że jestem odpowiedzialny za część planu, z którym absolutnie się nie
zgadzam. Nie zgadzam się z żadnym podjętym krokiem ... Sposób w jaki
planowane są działania wojenne na lądzie i na morzu jest chaotyczny! Co
tydzień mamy nowy plan." Dwa dni później Fisher ponownie napisał do
Jellicoe: "Właśnie znienawidziłem operację w cieśninie Dardanele, dopóki
nie zostaną wprowadzone poważne zmiany i nie stanie się ona militarną
akcją z udziałem 200.000 żołnierzy współdziałających z flotą. Wierzę, że
Kitchener dochodzi teraz do podobnego punktu widzenia na tę sprawę."
Fisher nie był przeciwny wszystkim operacjom desantowym; w rzeczywistości, zawsze wierzył, że armia "jest pociskiem do wystrzelenia
przez marynarkę wojenną". Zadaniem floty było przerzucenie żołnierzy z jednego miejsca na drugie, ale nie prowadzenie kampanii na lądzie. Był w pełni przygotowany do prowadzenia operacji połączonych sił lądowych i morskich, ale wolałby widzieć ją gdzie indziej niż w Dardanelach. Silnie
preferował lądowanie na wielką skalę Rosjan na niemieckim wybrzeżu
Bałtyku, skąd nastąpiłby marsz na Berlin. Jego wielki program rozbudowy,
rozpoczęty tydzień po powrocie do Admiralicji, przewidywał budowę dużej
liczby opancerzonych barek desantowych, każdej zdolnej do transportu 500
ludzi i wyposażonych w rampy w celu szybkiego wyjścia żołnierzy na ląd.
Pierwsze z tych jednostek były na ukończeniu. Jednak teraz oczywiście
miały one zostać wysłane nie na Bałtyk, ale do cieśniny Dardanele.
Ukryte powody, dla których Fisher sprzeciwiał się Churchillowi tkwiły
głęboko w jego osobowości. Motywy zwrócenia się przeciwko operacji w Dardanelach wypływały przynajmniej częściowo z dziwnej administracyjnej
sytuacji, w którą wszyscy zostali wciągnięci. W listopadzie 1914 roku
Asquith utworzył radę wojenną jako wyłączony komitet rządu, w skład
którego wchodzili: Asquith, Haldane, Kitchener, Lloyd George i Grey wraz
z innymi jak Arthur Balfour, konserwatywny były premier. Na szczycie już
istniał brak równowagi: sekretarzem stanu do spraw wojny był wybitny
żołnierz i bohater narodowy, podczas kiedy Pierwszym Lordem Admiralicji
był cywil bez jakiegokolwiek doświadczenia w sprawach marynarki wojennej
i ze znikomą wiedzą militarną. Churchill poważnie obawiał się swojej
niższości: "Nie mam takiego samego znaczenia ani autorytetu jak tych 2
ministrów [Asquith i Kitchener], ani takiej samej władzy i kiedy
powiedzieli: 'To ma być zrobione, albo to nie może być zrobione', było
to ostateczne" -?powiedział Churchill. To skromne oświadczenie nie jest
całkowicie przekonywujące. Churchill miał nie mającą równych siłę
przekonywania i kłócił się z nieporównaną żywiołowością. Jednak w pierwszych latach wojny prestiż Kitchenera i jego autorytet przewyższały
jego. "Siła, spokój i rezerwa Kitchenera powodowały, że zdominował w tym
czasie wszystkie narady" -?powiedział o nim Churchill. W konkretnych
sprawach strategii i prowadzenia wojny Asquith, układny polityk, skłonny
do kompromisów parlamentarnych i Churchill, obdarzony błyskotliwą
wyobraźnią, zręczny 40-latek, nie mogli mierzyć się z tym kolosem.
Poniżej tych najwyższych władz stali generałowie i admirałowie obecni
podczas obrad rady wojennej jako doradcy, kiedy ich wezwano. Ów brak
koncepcji przekształcił się w sytuację permanentną. Ministrowie
zakładali, że dowódcy wojskowi będą swobodnie wygłaszali swoje poglądy
bez proszenia ich o to, ale ci eksperci nie rozważali możliwości, iż
powinni wyrażać swoje opinie lub odmienne zdania. Asquith, który zawsze
przewodniczył obradom, nigdy nie zachęcał obecnych dowódców wojskowych
do przemawiania, a raczej pozwalał sobie być w całości prowadzonym w kwestiach militarnych i marynarki wojennej przez sekretarza stanu do
spraw wojny i Pierwszego Lorda Admiralicji. Fisher rzadko przemawiał i nigdy nie protestował. "Przyjąłem jako zasadę, że nigdy podczas
posiedzeń rady wojennej nie będę rzucał cienia na Winstona Churchilla -
powiedział. -?Churchill był moim zwierzchnikiem i istniał jedynie wybór
między milczeniem a rezygnacją". Tak więc zgadzając się z Pierwszym
Lordem Admiralicji lub nie, admirałowie zachowywali milczenie; na
nieszczęście traktowane było ono jako zgoda. Rada wojenna przyjęła to,
by wyjść z założenia, że kiedy Churchill przemawiał, najpierw ustalał
kwestie ze swoim departamentem, a następnie prezentował je jako zdanie
całej Admiralicji.
Istniał jeszcze jeden brak równowagi, który drażnił Fishera. Jego
pozycja była całkowicie odmienna od Kitchenera. W odróżnieniu od niego
nie był ministrem; był jedynie doradcą technicznym. Nie mógł prowadzić
polityki ani głosować, nawet w kwestiach dotyczących marynarki wojennej.
W oczach brytyjskiej opinii publicznej admirał floty lord Fisher z Kilverstone był kimś więcej niż wypełniający swoje obowiązki Pierwszy
Lord Morski; był całą Royal Navy. Jego reputacja przewyższała wszystkich
z powodu drednotów, które zbudował i przemawiał mając za sobą blask ich
potężnych dział. Fisherowi, siedzącemu i słuchającemu dzień po dniu
Kitchenera, który zdominował radę wojenną, wydawało się, że lord wojny
imperium okazywał brak szacunku, a nawet brak respektu wobec tego co w Wielkiej Brytanii zawsze było najwyższą wartością.
Do połowy stycznia Fisher nie krytykował otwarcie planu ataku w Dardanelach; zamiast tego był on tym, który zaproponował włączenie do
sił Queen Elizabeth. Jednak po spotkaniu 13 stycznia był pełen obaw.
Próbował przekształcić swoje złe przeczucia w kwestii przygody w Dardanelach w jakąś logiczną argumentację, która stworzyłaby ogólne
wrażenie istniejących trudności i mogłaby być przedstawiona
Churchillowi, którego w niezwykły sposób lubił i podziwiał. Jednak kiedy
spróbował, Churchill nie miał żadnych trudności, ani prywatnie, ani
publicznie w udowodnieniu mu, że nie ma racji. Teraz nie tylko własny,
pielęgnowany schemat działań, kampania morska na Bałtyku, w oczywisty
sposób nie miał szans realizacji, ale widział również, że Wielka Flota,
filar brytyjskiej supremacji na morzu i strategii wojennej, była teraz
okrojona dla wymagań operacji w Dardanelach. Fisher był ponadto
Pierwszym Lordem Morskim, który 10 lat wcześniej sprowadził do kraju
brytyjską marynarkę wojenną w obliczu narastającego niebezpieczeństwa ze
strony cesarskich Niemiec. Teraz, wracając na stanowisko, wiedział że
nie można nic zrobić, by uniknąć utraty tej ciężko wywalczonej przewagi
nad marynarką niemiecką.
Sam Fisher spowodował kryzys 25 stycznia, kiedy przedstawił na piśmie
swoje poglądy premierowi, wysyłając kopię Churchillowi. "Pierwszy
Lordzie -?napisał w nagłówku -?nie jest moim życzeniem kontynuowanie
bezużytecznego oporu w radzie wojennej wobec planów, których nie mogę
zmienić, ale proszę o wydrukowanie załączonych dokumentów i rozesłanie
ich do członków rady wojennej przed następnym spotkaniem". Memorandum
wskazywało na szaleństwo całego schematu operacji w Dardanelach. "Pchamy
się w ręce Niemców -?napisał Fisher. -?Jeśli zaryzykujemy bezpieczeństwo
naszych okrętów w takiej operacji jak ostrzał wybrzeża czy atak na
ufortyfikowane pozycje bez współpracy z siłami lądowymi, to zwiększamy
prawdopodobieństwo, że Niemcy mogą doprowadzić do wyrównania sił ... Nie
można ryzykować bezpieczeństwa nawet starych okrętów, ponieważ ich
utrata nie jest możliwa bez strat w ludziach i tworzą one jedyną rezerwę
na tyłach Wielkiej Floty ... Wyłączne usprawiedliwianie działań
koniecznością ostrzału wybrzeża i ataku floty na ufortyfikowane pozycje,
jak ma to miejsce w przypadku ostrzału fortów nad Dardanelami, jest
wymuszaniem decyzji na morzu i nie jest to niczym usprawiedliwione.
Wielka Brytania powinna być usatysfakcjonowana utrzymywaniem na Morzu
Północnym blokady Niemiec. Mając już wszystko, co potężna flota może dać
swojemu krajowi, powinniśmy w spokoju cieszyć się przewagą, nie tracąc
sił w operacjach, które nie mogą polepszyć sytuacji". Choć Fisher prosił
o rozpowszechnienie tego dokumentu wśród członków rady wojennej,
Asquish, za namową Churchilla, odmówił.
Zamiast tego, 27 stycznia Churchill odpowiedział oświadczając, że główny
argument w piśmie Fishera był bezdyskusyjny: naczelnym zadaniem
Admiralicji jest utrzymanie siły Wielkiej Floty na poziomie
gwarantującym pokonanie w bitwie Floty Pełnomorskiej. Ta
odpowiedzialność, twierdził Pierwszy Lord Admiralicji, została sumiennie
dotrzymana. Podobnie jak miało to miejsce w listopadzie i grudniu,
Pierwszy Lord Admiralicji przedstawił liczbowe zestawienie sił obu flot.
Dodatkowo, zapewniając wszystko co potrzebne do zagwarantowania
zwycięstwa na kapryśnych wodach Morza Północnego, Wielka Brytania miała,
jak wskazał Churchill, 21 starych okrętów liniowych, silnie uzbrojonych
i opancerzonych, w pełni obsadzonych załogami i z całkowitym zapasem
amunicji, odpoczywających jako nie nadające się do starcia z nowoczesnymi niemieckimi okrętami. "Nie używanie ich tam gdzie to
konieczne z powodu obawy o ich utratę było błędem" -?upierał się
Churchill.
W tym czasie kontynuowano planowanie operacji. W ostatnim tygodniu
stycznia dostarczono zaopatrzenie na okręty. Do rozpoczęcia operacji
potrzeba było ostatecznego jej zatwierdzenia przez radę wojenną. Decyzja
miała zapaść podczas spotkania zaplanowanego na godzinę 11.30, rano 28
stycznia. Tego przedpołudnia Churchill znalazł na biurku rezygnację.
"Usilnie proszę byś uwierzył, że jeśli rzeczywiście wierzyłbym w celowość naszej pełnej jedności w czasie wojny, nie wycofałbym się z gracją i nie wrócił do róż w Richmond -?napisał Fisher. -?W moim sercu
nie będzie miejsca dla niczego innego oprócz żalu i podziwu dla ciebie".
Wiedząc, że Asquith odmówił rozpowszechnienia jego memorandum i że
członkowie rady wojennej nie będą znali jego poglądów, Fisher napisał
również do premiera, informując że nie chce uczestniczyć w posiedzeniu
rady wojennej tego dnia. "Nie zgadzam się z Pierwszym Lordem Admiralicji
i nie sądzę aby było właściwe powiedzenie tego radzie ... Mówię tylko, że
ostrzał rejonu Dardaneli może być usprawiedliwiony wyłącznie w przypadku
współpracy z wojskami lądowymi, która zrekompensowałaby poniesione
straty w okrętach oraz niezastąpionych oficerach i marynarzach. Jako
czysto morska operacja jest ona nieuzasadniona ... Bardzo niechętnie
opuszczam Pierwszego Lorda Admiralicji. Osobiście podziwiam go, ale nie
widzę możliwości ujednolicenia naszych stanowisk, a zjednoczenie takie
jest podstawą w czasie wojny, więc powstrzymuję się od pozostawania
kłodą rzuconą mu pod nogi. Imperium brytyjskie upadnie, jeśli upadnie
Wielka Flota. Nie można podejmować ryzyka".
Wycofanie poparcia Fishera w dniu, na który zaplanowano zatwierdzenie
przedsięwzięcia przez radę wojenną było niezręcznością zarówno dla
Asquitha, jak i Churchilla. Chcąc utrzymać w służbie starego admirała,
Pierwszy Lord Admiralicji obstawał, aby Fisher porozmawiał z premierem.
Przybywając z Churchillem do jego siedziby przy Downing Street kilka
minut przed rozpoczęciem posiedzenia rady, Fisher przedstawił premierowi
swoje obiekcje odnośnie operacji w Cieśninie Dardanelskiej. Churchill
ponaglał, by pozwolić na jej kontynuację. Asquith, zmuszony do dokonania
wyboru, zdecydował że jednak atak powinien zostać przeprowadzony, ale
nie powiedział kiedy. Fisher przyjął decyzję w milczeniu i zarówno
premier, jak i Pierwszy Lord Admiralicji założyli, że zaakceptował ją.
Wspólnie 3 mężczyźni udali się na posiedzenie rady wojennej w siedzibie
rządu.
Fisher wziął udział w tym spotkaniu myśląc, że we właśnie co zakończonej
rozmowie Asquith wyraził opinię, iż ostateczna decyzja w sprawie
Dardaneli nie ma zapaść tego dnia. Nastroje podczas spotkania rady były
radośnie optymistyczne. Entuzjazm Churchilla zaraził jego kolegów.
Pierwszy Lord Admiralicji poinformował, że przygotowania do ataku w Dardanelach są poważnie zaawansowane, ale rada musi zrozumieć, że
ekspedycja "niewątpliwie wiąże się z ryzykiem". Kiedy tylko Churchill
zadał pytanie, czy rada jest za atakiem na Dardanele, Fisher
interweniował mówiąc, że "rozumie iż to pytanie nie powinno być zadane
podczas tego spotkania i że premier zna jego poglądy w tej kwestii". Na
to Asquish odpowiedział, że "w świetle podjętych już kroków na to
pytanie trzeba odpowiedzieć". Usłyszawszy to, Fisher wstał i skierował
się do drzwi. Kitchener zauważył to i zerwawszy się na równe nogi,
zdołał osiągnąć drzwi pierwszy. Prowadząc Fishera w stronę okna, cicho
zapytał admirała co zamierzał zrobić. Fisher odpowiedział, że nie wróci
do stołu i chce zrezygnować z funkcji Pierwszego Lorda Morskiego.
Kitchener zrozumiał, że Fisher był jedynym obecnym na posiedzeniu, który
nie zgadzał się z proponowaną operacją; ale premier podjął decyzję.
Powiedział Fisherowi, że obowiązkiem Pierwszego Lorda Morskiego wobec
kraju jest zaakceptowanie tego i pozostanie na urzędzie. Fisher
niechętnie powrócił do stołu, gdzie ministrowie prześcigali się w optymistycznych przewidywaniach. Kitchener oświadczył teraz, że atak z morza ma żywotne znaczenie; meritum tej formy ofensywnej akcji,
powiedział, polega na tym, że "jeśli szybki postęp nie może być
osiągnięty, cały atak może być odparty". Balfour powiedział, że "trudno
wyobrazić sobie bardziej obiecującą operację". Grey stwierdził, że
"Turcy zostaną sparaliżowani strachem kiedy usłyszą, że forty są
niszczone jeden po drugim"; że neutralne kraje bałkańskie, niecierpliwie
czekające by stanąć po stronie zwycięzców, zobaczą to i że ma nadzieję
iż sukces ostatecznie zmieni nastawienie Bułgarii. Po tym wszystkim, jak
zauważył Asquith, Fisher zachował "uparte i złowieszcze milczenie".
Spotkanie odroczono do 14.00, by powrócić do tematu późnym popołudniem.
Podczas przerwy Churchill, który widział Kitchenera rozmawiającego
prywatnie z Fisherem, uciął pogawędkę ze starym admirałem w gabinecie w Admiralicji. Konwersacja była "długa i przyjacielska", używając zwrotu
Churchilla. "Nie mogę w żaden sposób przemilczeć wielkiej i stałej
presji jaką wywierałem na starego admirała" -?przyznał później
Churchill, a Fisher często skarżył się znajomym na swoją niemożność
zniesienia takiej taktyki. "Zawsze odrzucał moje zdanie" -?powiedział
jednemu z nich, a innemu: "Byłem pewny, że mam rację, ale zawsze
przekonywał mnie wbrew mojej woli. Wydawało się, że nie mogę zmienić
zdania, ale kiedy odchodził siadałem i pisałem list, że się zgadzam.
Następnie szedłem do łóżka i nie mogłem zasnąć, a przez głowę
przechodziły mi jego słowa i wiedziałem, że mam rację. Wstawałem więc i pisałem kolejny list, że nie zgadzam się i tak wciąż". Coś w tym stylu
wydarzyło się po południu 28 stycznia. Pod koniec rozmowy z Churchillem
Fisher zgodził się poprzeć operację w Dardanelach.
Kiedy rada wojenna zebrała się ponownie tego popołudnia, Churchill -?w towarzystwie Fishera -?mógł ogłosić, że wszyscy w Admiralicji zgodzili
się, że marynarka wojenna powinna przeprowadzić operację. Zmiana zdania
przez Fishera wydawała się przez moment ostateczna. "Kiedy w końcu
zdecydowałem się wejść w to -?powiedział później Fisher -?poszedłem na
całego, 'totus porcus'5." Rzeczywiście, Churchill odniósł taki
sukces, że Fisher dodał do udziału w operacji okręty Lord Nelson i Agamemnon oraz Queen Elizabeth. "To uznałem za końcowy punkt
dyskusji -?napisał Churchill. -?Później nigdy nie patrzyłem wstecz.
Pozostawiliśmy obszar dyskusji i konsultacji, bilansowania i obaw.
Sprawa wkroczyła w fazę akcji".
Fisher, chwilowo pokonany, pozostał nieprzekonany. W jego świadomości
jego punkt widzenia pozostał klarowny: popierał wspólny atak sił
lądowych i morskich, a sprzeciwiał się wyłącznej operacji morskiej.
Jednoznacznie przedstawił swój punkt widzenia Pierwszemu Lordowi
Admiralicji. Pod presją został przekonany do poparcia tego ataku. "Kiedy
podjęto operację, moim obowiązkiem od tego czasu było kontrolowanie czy
rządowy plan jest realizowany tak skutecznie jak to możliwe przy
istniejących środkach. Zrobiłem wszystko co mogłem, by zapewnić sukces.
Włożyłem w to całe serce i pracowałem jak tytan". Prywatnie nigdy nie
zaprzestał wygłaszania swoich opinii. "Im bardziej rozważałem sprawę
operacji dardanelskiej, tym bardziej jej nie lubiłem" -?napisał do
Churchilla 4 marca. Pod koniec marca napisał: "Niepowodzenie w Dardanelach lub rezygnacja byłyby niczym. Niepowodzenie na Morzu
Północnym byłoby katastrofą". 5 kwietnia ponownie napisał do Churchilla:
"Zostałeś po prostu pożarty przez Dardanele i nie mogę myśleć o niczym
innym. Cholerne Dardanele! Będą naszym grobem!".
24. Zagrody minowe
24
Zagrody minowe
Cieśnina Dardanele na całej 14-milowej długości, od wejścia przy
przylądku Helles, w górę do Narrows przy Chanak, znajdowała się w zasięgu ognia różnych typów tureckiej artylerii; rzeczywiście, nie było
miejsca na tym akwenie, gdzie nieprzyjacielski okręt nie mógł być
trafiony bezpośrednim ogniem. Obrona była zorganizowana na 3 poziomach.
Wejście było chronione przez zewnętrzne forty, stare, zakończone
blankami kamienne budowle, wzniesione na białych klifach na północnej
lub jak kto woli, europejskiej stronie. Potężny fort Sedd el Bahr,
zbudowany w XVII wieku w obronie przed wenecjanami wyposażony był w mieszane grupy dział: 2 11-calowe, 4 10-calowe i 4 6-calowe, o zasięgu
do 8.000 jardów; był on co najmniej wystarczający, skoro szerokość u wejścia wynosiła 4.000 jardów. Leżący w pobliżu fort Cape Helles
uzbrojony był w 2 działa 9,4-calowe, z których każde miało zasięg 10.000
jardów. Po drugiej, południowej czy azjatyckiej stronie, na niskim
zielonym brzegu fort Kum Kale dysponował 2 działami 11-calowymi, 4
10-calowymi, 1 8-calowym i 2 6-calowymi. Kolejny fort po azjatyckiej
stronie miał 2 działa 9,4-calowe. Łącznie wejścia do Dardaneli broniło
16 ciężkich i 7 dział o średnim zasięgu. W samym wejściu, gdzie
szerokość cieśniny wynosiła 4? mili, Turcy zorganizowali pośrednią
obronę złożoną z dział średniego kalibru, głównie 6-calowych, tworzących
5 stałych baterii, 1 po europejskiej stronie i pozostałe 4 po
azjatyckiej. Po ostrzale przeprowadzonym przez aliantów w listopadzie
1914 roku, Niemcy i Turcy wzmocnili pośrednią obronę, wprowadzając 8
ruchomych baterii haubic 6-calowych, każdą złożoną z 4 armat. Liczba
baterii reflektorów poszukiwawczych pokrywających pola minowe została
zwiększona do 8.
Końcowy punkt obrony Dardaneli leżał w Narrows, 14 mil w górę od
wejścia. Tam, gdzie Leander prawdopodobnie przypływał i gdzie Kserkses
zbudował swój most na łodziach, kanał ma mniej niż milę szerokości.
Narrows było chronione przez 2 potężne, starożytne fortece, w Kilid Bahr
na europejskim brzegu i Chanak Kale na azjatyckim. Naprzeciwko każdej z tych starych cytadeli, tuż nad plażą, zbudowano ostatnio fortyfikacje z ciężkimi wałami ziemnymi. Tam Turcy zainstalowali 72 działa o różnych
zasięgach i kalibrach, od 14- i 11-calowych po 9,2-calowe. Choć ich
celność odbiegała od nowoczesnych, a ilość amunicji była ograniczona,
stanowiły one groźną przeszkodę. Bardziej nawet niebezpieczne niż działa
były zagrody minowe postawione tuż poniżej Narrows, pomiędzy Kephez i Chanak. Tam 324 miny tworzyły 10 linii odległych od siebie o 90 jardów.
Chcąc pokonać tę obronę, Admiralicja ściągnęła z całego świata okręty
wojenne. Admirał Carden otrzymał nowego superdrednota Queen Elizabeth
z 8 działami 15-calowymi, krążownik liniowy Inflexible z 8 działami
12-calowymi oraz 12 brytyjskich i 4 francuskie okręty liniowe z ery
sprzed drednotów, dysponujące łącznie 56 działami 12-calowymi i 8
10-calowymi. Osiem starych okrętów liniowych -?Cornwallis,
Irresistible, Ocean, Albion, Canopus, Vengeance, Majestic i Prince
George -?przeznaczono do złomowania w ciągu 15 miesięcy, ale w tym
czasie ich stare 12-calowe działa miały przeprowadzić ostrzał starych
tureckich fortów w Dardanelach. Admiralicja dodała również Triumph i Swiftsure, parę dziwacznych okrętów liniowych wyposażonych w 10-calowe
działa, zbudowanych w Chile, a teraz -?po wyeliminowaniu Spee -?mogące
powrócić z Dalekiego Wschodu. Cztery francuskie okręty liniowe -
Suffren, Bouvet, Gaulois i Charlemagne -?były odpowiednikami
brytyjskich predrednotów i zostały podobnie uzbrojone. Carden miał
również 4 lekkie krążowniki, 15 brytyjskich i francuskich niszczycieli
oraz 4 brytyjskie i francuskie okręty podwodne. Najniżej w hierarchii, w tym czasie o nieznanym jeszcze znaczeniu, stało 21 brytyjskich i 14
francuskich trawlerów rybackich przebudowanych na trałowce. Dwa
bataliony królewskiej piechoty morskiej zostały skierowane jako
tymczasowe siły desantowe, nieprzeznaczone do ataku na brzegu okopanych
pozycji nieprzyjaciela lub jego przeważających sił. Zastępca Cardena,
kontradmirał John de Robeck, był szczęśliwy z przeniesienia z nudnego
przydziału dowódcy patroli starych krążowników, strzegących przed
niemieckimi rajderami rejon przylądka Finisterre. Szefem sztabu Cardena
został niestrudzony Roger Keyes, przeniesiony z dowództwa okrętów
podwodnych dalekiego zasięgu w Harwich nad Morzem Północnym. W 1906 i 1907 roku Keyes był attaché morskim w Konstantynopolu i często
czarterował parowiec, by obserwować przez teleskop forty nad cieśniną
Dardanele. Teraz służył pod rozkazami 3 brytyjskich admirałów, którzy
kolejno dowodzili flotą w Dardanelach od stycznia 1915 do stycznia 1916
roku.
Cofniętymi bazami Cardena były Malta i Aleksandria, a wysuniętą bazę
utworzono w Mudros na greckiej wyspie Lemnos, 60 mil na południowy
zachód od Dardaneli. Mudros był ogromnym, naturalnym portem, o szerokości 2 do 3 mil i głębokości od 30 do 45 stóp, dającym schronienie
setkom statków. Grecja nie brała udziału w wojnie, ale premier-anglofil
Eleuthérios Venizélos, pozwolił aliantom na używanie wyspy jako bazy w walce przeciwko odwiecznemu wrogowi Grecji -?Turcji. Kiedy 22 lutego
kontradmirał Rosslyn Wester Wemyss przybył jako dowódca bazy w Mudros,
senna egejska wioska nie była w pełni przygotowana, by stać się dużą
bazą morską lub lądową. Miała kościół, 70 lub 80 małych domów z kamienia, drewna i mułu, zamieszkałych przez rybaków, którzy uprawiali
też oliwki i winogrona. Port miał tylko 1 drewniane nabrzeże. Nie było
materiałów do budowy większego pirsu, żadnych urządzeń do załadunku i rozładunku statków, żadnej infrastruktury lądowej, brakowało również
słodkiej wody. Kiedy w marcu przybyło z Egiptu 4.500 australijskich
żołnierzy, zostali oni zmuszeni do pozostania na swoich okrętach, z których spoglądali na błękitną wodę w porcie. Za portem krajobraz
tworzyły: sucha trawa, małe, sękate drzewa i nagie, smagane wiatrem
wzgórza.
Atak Cardena na zewnętrzne forty rozpoczął się bladym świtem 19 lutego.
Morze było spokojne i nie było żadnego podmuchu wiatru, kiedy okręt
flagowy Cardena, krążownik Inflexible i 5 brytyjskich oraz 4
francuskie predrednoty zakotwiczyły na przepastnych, błękitnych wodach i rozpoczęły powolny, systematyczny ostrzał fortów z dużej odległości
12.000 jardów. Turcy, których działa nie miały takiego zasięgu,
milczeli. O godzinie 14.00 Carden podszedł na 6.000 jardów, skąd
artyleria średniego kalibru okrętów liniowych mogła też już otworzyć
ogień. Tureckie działa wciąż nie odpowiadały, ale o 16.45, kiedy Carden
wysłał Vengeance, Cornwallis i Suffren jeszcze bliżej brzegu -?3.000
do 4000 jardów -?tureckie forty po obu stronach cieśniny rozpoczęły
kanonadę, pokazując że w ogóle nie zostały uszkodzone. Wówczas, przy
gasnącym świetle dnia i fortach przykrytych całunem dymu i kurzu, Carden
rozkazał wstrzymać ogień. Jego zastępca, kontradmirał de Robeck na
pokładzie Vengeance, poprosił o zgodę na przedłużenie ataku, ale
Carden odmówił. Wynik ostrzału był nieprzekonywujący. Alianckie okręty
wystrzeliły 139 pocisków 12-calowych. Forty zostały trafione
wielokrotnie, ale tureckie działa odpowiadały ogniem. Ostatecznie
marynarze przekonali się, że nie było łatwo trafić w forty ciężkimi
pociskami; jedynym sposobem trwałego wyłączenia z akcji dział
nieprzyjaciela było bezpośrednie trafienie w nie. Artylerzyści
obsługujący działa na lądzie mieli takie same trudności z trafieniem;
pod ostrzałem wycofali się po prostu do schronów i czekali. Pod tym
względem wydarzenia dnia były pożyteczną lekcją: chcąc uciszyć turecki
ogień, nie trzeba było niszczyć poszczególnych tureckich dział
bezpośrednim ogniem. Okręty mogły zdominować bitwę po prostu trzymając
obsługi z dala od ich dział; wówczas okręty liniowe mogły podejść
jeszcze bliżej i ostatecznie były w stanie zetrzeć na proch forty,
działa i artylerzystów.
Niestety, flota nie miała możliwości skorzystania z tej nowej wiedzy.
Tej nocy pogoda zmieniła się; przez następnych 5 dni sztormowe wiatry
omiatały morze, a silnym ulewom towarzyszyły błyskawice i pioruny,
zmieniając deszcz w deszcz ze śniegiem i śnieg. Te warunki ograniczały
dostęp światła, a ponieważ Carden nie mógł pozwolić sobie na marnowanie
amunicji podczas złej widoczności, flota wycofała się do Mudros. 24
lutego Carden sygnalizował do Londynu: "Nie zamierzam zaczynać działań
przy złej pogodzie, pozostawiając wynik niepewnym, o czym przekonał nas
pierwszy dzień. Jestem pewny, że przy dobrych warunkach pogodowych
zniszczenie fortów u wejścia do cieśniny może być przeprowadzone w ciągu
1 dnia.
25 lutego sztorm ustał i ponowiono ostrzał zewnętrznych fortów. Queen
Elizabeth, Agamemnon, Irresistible i Gaulois zakotwiczyły 12.000
jardów od swoich celów i rozpoczęły prowadzenie systematycznego ognia.
Queen Elizabeth wystrzelił jeden po drugim 18 pocisków 15-calowych w kierunku fortu na przylądku Helles; 2 z nich trafiły bezpośrednio i zniszczyły 2 działa. Irresistible oddał 35 strzałów pociskami
12-calowymi w stronę drugiego fortu na Helles i zniszczył 2 działa.
Agamemnon podniósł działa i też rozpoczął ostrzał. Kiedy okręt
zakotwiczył, zastępca dowódcy, odpowiedzialny za elegancki wygląd
okrętu, rozkazał wolnym od wachty marynarzom przejść na lewą burtę i malować kadłub. Jednak okręt znalazł się zbyt blisko nieprzyjaciela i fort na przylądku Helles wystrzelił do niego 56 pocisków, trafiając
Agamemnona, zabijając 3 ludzi i raniąc 7, zanim okręt zdążył podnieść
kotwicę i przemieścić się. O godzinie 14.00 admirał de Robeck
poprowadził okręty do wejścia do cieśniny i rozpoczął walkę z fortami z bliskiej odległości. Tureckie działa umilkły i w dymie i gęstych
chmurach kurzu wydawało się, że działa i forty musiały zostać
zniszczone. O godzinie 16.00 okazało się, że zostały zniszczone.
(Tureccy i niemieccy artylerzyści zostali tymczasowo ewakuowani). Pod
koniec tego dnia francuski dowódca, wiceadmirał Emile Guépratte,
ulokował się na wyeksponowanym miejscu na pomoście swego flagowego
okrętu, Suffren, i poprowadził swoją eskadrę za Inflexible z francuską orkiestrą grającą "Boże chroń króla" i "Tipperary". Brytyjscy
marynarze wiwatowali i ich orkiestra okrętowa odpowiedziała
"Marsylinką".
Następnego dnia, 26 lutego, okręty liniowe wysadziły pododdziały
królewskiej piechoty morskiej w celu osłony oddziałów marynarki wojennej
kończących dzieło zniszczenia -?zwykle 50 marines osłaniało 30
marynarzy. Przeszli oni przez forty na przylądku Helles i w Kum Kale,
wysadzając materiałami wybuchowymi opuszczone działa. W porzuconych
fortach Sedd el Bahr i Kum Kale w złom przekształcono 19 ciężkich dział.
Na pobliskich stanowiskach zniszczono też tuzin ciężkich haubic Kruppa.
Jedna z grup piechoty morskiej z Irresistible doszła aż do Krithia,
wioski leżącej u stóp wzgórza zwanego Achi Baba, dominującego nad
półwyspem; na ironię, był to jedyny przypadek podczas kampanii na
Gallipoli, kiedy brytyjscy żołnierze dotarli aż do Krithia, 4 mile na
północ od Sedd el Bahr. Lądowanie to kosztowało 9 zabitych i rannych.
Jednak 4 marca opór nasilił się. Tureccy żołnierze, powracający
większymi siłami, wyparli brytyjskich marines i marynarzy z Kum Kale i przylądka Helles, zabijając 22 ludzi i raniąc 27. Tak czy inaczej, w czasie 3 lądowań zniszczono 50 tureckich dział dużego kalibru.
Wiadomości o tym, że kombinacja ognia artylerii okrętowej i pododdziałów
piechoty zmiażdżyła stare kamienne forty i działa strzegące wejścia do
cieśniny Dardanele, ucieszyła Admiralicję i gabinet. Pierwszy Lord
Admiralicji otoczony był przez uśmiechnięte twarze i był pod wrażeniem
"ilości osób które teraz popierały operację w Dardanelach i przypisywały
sobie udział w jej zapoczątkowaniu". Churchill napisał do Jellicoe:
"Nasze sprawy w Dardanelach prosperują dobrze, choć nie rozłupaliśmy
jeszcze orzecha". 2 marca Carden poinformował Admiralicję, że jeśli
utrzyma się dobra pogoda to ma nadzieję przejść na Morze Marmara w ciągu
2 tygodni. Podczas spotkania 10 marca rada wojenna dyskutowała o tym, co
zrobić po upadku Konstantynopola.
Zniszczenie zewnętrznych fortów w Dardanelach zrobiło wrażenie również w krajach neutralnych. Włochy, myślące o przyłączeniu się do Ententy,
zostały zdopingowane do uczynienia tego szybciej. Reperkusje były
szczególnie widoczne na Bałkanach. Gdyby brytyjska flota miała pojawić
się przed Konstantynopolem i imperium otomańskie miałoby upaść, żadne z bałkańskich państw nie chciało być nieobecne podczas podziału łupów.
Bułgarzy ciążyli w stronę aliantów. 1 marca rząd Grecji zaoferował 3
dywizje -?a sugerował użycie 4 lub 5 -?do ataku na półwysep Gallipoli.
Turków przepełniał pesymizm. W pobliżu Konstantynopola, po azjatyckiej
stronie cieśniny Bosfor, 2 specjalne pociągi czekały w gotowości, by
przewieść sułtana, jego harem i dwór jako uchodźców w głąb Azji
Mniejszej. W mieście ambasador Niemiec martwił się, że jego ambasada,
wielki, żółty budynek usytuowany na wyróżniającym się wzgórzu, może stać
się pierwszoplanowym celem dla alianckich dział okrętowych i zaczął
deponować bagaż swego personelu w celu bezpiecznego przechowania go w ambasadzie amerykańskiej. Daleko stąd, ponieważ myślano, że rosyjskie
zboże wkrótce popłynie przez Bosfor i Dardanele, spadły jego ceny na
giełdzie w Chicago. W Berlinie admirał von Tirpitz zanotował, że "upadek
jednego małego państwa może w fatalny sposób wpłynąć na przebieg całej
wojny. Zdobycie Dardaneli będzie dla nas strasznym ciosem ... Nie
pozostają nam żadne atuty".
W Londynie oczywiste zwycięstwo wzmocniło zaufanie do Admiralicji i rady
wojennej, że cieśnina może być zdobyta przez samą marynarkę wojenną.
Jeśli z niewielkimi stratami kilkuset żołnierzy piechoty morskiej i marynarzy mogło przejąć niemal bezdyskusyjną kontrolę nad fortami po obu
stronach wejściach do cieśniny, to plan Kitchenera okazał się mądry:
żołnierze nie byli potrzebni, by asystować flocie w Dardanelach, choć
kiedy okręty się przedrą, armia będzie niezbędna do zajęcia
Konstantynopola. Na miejscu jednak Carden zaczął odkrywać inny sposób
użycia żołnierzy wojsk lądowych. Oficerowie kierowania ogniem w naziemnych stacjach obserwacyjnych na brzegu umożliwiliby okrętom
celniej prowadzić ogień na forty w Narrows. Haubice i artyleria polowa
rozstawione po obu stronach cieśniny mogły być z łatwością zniszczone
atakiem z lądu. W miarę posuwania się floty, żołnierze mogli wejść i zająć półwysep, uniemożliwiając Turkom powrót. Mając to na uwadze,
Carden poprosił generała sir Johna Maxwella, dowódcę brytyjskich sił w Egipcie, o wysłanie 10.000 żołnierzy w celu wysadzenia ich u nasady
półwyspu teraz, kiedy zewnętrzne forty zostały zniszczone. Odpowiedź dla
Cardena nadeszła nie od Maxwella, ale z biura wojny w Londynie; surowo
oświadczono, że na tym etapie wojska lądowe nie są istotną częścią
operacji morskiej. Z pewnością Kitchener ostrzegł generała sir Williama
Birdwooda, dowódcę sił Anzac, przed ryzykiem wysłania małych sił na
półwysep Gallipoli, gdzie, jak myślano, Turcy mieli 40.000 ludzi.
Żołnierze, którzy już są w obozie na Lemnos, zarządził Kitchener, mają
pozostać na wyspie dopóki flota nie zmusi fortów do poddania się;
skutkiem tego marszałek polny uznał, że konieczne może być umieszczenie
kilku ludzi na brzegu Gallipoli w celu zabezpieczenia przed
podchodzeniem odizolowanych grup tureckich żołnierzy na półwyspie
Gallipoli. Carden nie mógł się z tym spierać. Kilka tygodni wcześniej
poinformował Admiralicję i radę wojenna, że cieśnina może zostać
pokonana przez samą flotę. Teraz musiał tego dokonać.
Jak na ironię, choć sukces Cardena skłonił ludzi władzy w Londynie do
gratulowania sobie i zdopingował rządy państw bałkańskich do ponownego
przeanalizowania ich dyplomatycznych działań, morski atak w cieśninie
Dardanele zaczął załamywać się. Flota aliancka była teraz bardzo duża,
licząca łącznie 90 okrętów z 814 działami, w tym 100 największego
kalibru. Jednak od 1 marca natarcie admirała Cardena stopniowo zwalniało
tempo. Zewnętrzne forty zostały uciszone i okręty mogły teraz swobodnie
wejść do cieśniny. Następnym etapem było poruszanie się w górę toru
wodnego, wyeliminowanie baterii po obu stronach, zwłaszcza ciężkich
dział w Narrows -?w Chanak na azjatyckim brzegu i w Kilid Bahr na
Gallipoli. Chcąc to osiągnąć, Carden postanowił zastosować taktykę,
która sprawdziła się w przypadku zewnętrznych fortów: najpierw ostrzał z daleka, później, kiedy tureckie działa zamilkną, podejście bliżej i starcie ich na proch ogniem artylerii. Nieszczęśliwie, ukształtowanie
terenu, które faworyzowało Cardena podczas jego ataku na zewnętrzne
forty, teraz faworyzowało Turków. Atakując zewnętrzne forty, prowadzące
ostrzał okręty były w stanie używać do manewrowania rozległych wód Morza
Egejskiego kiedy koncentrowały ogień na małych obszarach lądu, gdzie
wzniesiono forty. Teraz korzyści z położenia geograficznego odwróciły
się: obrona w strefie środkowej i w Narrows mogła być atakowana tylko z wąskiego przejścia wewnątrz cieśniny i kiedy okręty weszły w tę
ograniczoną przestrzeń, mogły stać się celem dla ognia artyleryjskiego z każdego brzegu, z wąwozów i wzniesień po obu stronach cieśniny.
Ostrzał wewnętrznych fortów rozpoczął się 26 lutego. Stare okręty
liniowe minęły ciche, obrócone w ruinę zewnętrzne forty i prowadząc
ogień z dużej odległości, wyrządziły niewiele szkód w fortach w Narrows.
Forty, odpowiadając ogniem, nie dokonały we flocie żadnych zniszczeń.
Okręty były jednak wielokrotnie trafiane przez ruchome baterie haubic
rozlokowane wzdłuż obu wybrzeży. Haubice nie mogły mieć nadziei na
poważne uszkodzenie, a tym bardziej zatopienie, okrętów liniowych, ale
pocisk z haubicy uderzając w stary okręt mógł być dokuczliwy i wprowadzać zamieszanie, więc okręty liniowe robiły wszystko co w ich
mocy, by zlokalizować i wyeliminować swoich adwersarzy. Trudności w realizacji tego stały się szybko widoczne: kiedy tureckie baterie polowe
otworzyły ogień, okręty desperacko próbowały je zlokalizować, ale działa
były tak dobrze ukryte, że rzadko odnosiły sukces. Dodatkowo haubice
zmieniały pozycje z dnia na dzień. W sytuacjach kiedy ogień artylerii
okrętowej stawał się celny, tureccy i niemieccy artylerzyści po prostu
chowali się w swoich jaskiniach lub schronach, dopóki nie zakończył się
ostrzał i wówczas rzucali się, aby używając wołów ciągnąć swoje działa
na inne ukryte pozycje w zaroślach. Kilka godzin później haubice
wznawiały ogień.
Queen Elizabeth, której Admiralicja zabroniła wejścia do cieśniny,
próbowała czegoś innego. 5 marca drednot zakotwiczył przy egejskim
wybrzeżu Gallipoli i prowadził ogień z ciężkich dział na forty w Narrows
ponad półwyspem. Pojawienie się 15-calowych pocisków z niespodziewanego
kierunku wprowadziło zamieszanie wśród Turków, ponieważ ich ochrona
została zaprojektowana tylko przed ogniem z okrętów idących w górę
cieśniny. Jednak bez właściwego naprowadzania ognia pociski nie trafiły
niczego ważnego. W tym samym czasie kotwiczący okręt liniowy został
trafiony 17 razy przez jedno małe działo polowe; pocisk zniszczył
okrętową piekarnię. Następnego dnia Queen Elizabeth powróciła do
prowadzenia ostrzału, ale Turcy sprowadzili ciężkie, ruchome, 6-calowe
haubice, które trafiły drednota 3 razy w kadłub poniżej linii wodnej,
nie przebijając jednak opancerzenia. Okręt ponownie zmienił pozycję, ale
było oczywiste, że Queen Elizabeth nie trafi niczego dopóki nie
wejdzie do cieśniny i nie otworzy bezpośredniego ognia w stronę fortów.
Niektórzy we flocie już zaczęli wątpić, czy ostrzał z okrętów może być
skuteczny w jakikolwiek sposób. "Nie możemy kontynuować zużywania
amunicji na te daremne ostrzały -?powiedział Keyes. -?Musimy również
brać pod uwagę wysiłek dział, które mają ograniczony żywot".
Carden w tym czasie zmagał się z poważnym problemem, który mógł
zdecydować o powodzeniu lub klęsce całej morskiej ofensywy: jak poradzić
sobie z tureckimi zagrodami minowymi. Dolna połowa 14-milowego przejścia
w górę do Narrows była wolna od min; ustaliły to trałowce Cardena. Za
tym punktem jednak rozciągało się w poprzek toru żeglugowego 8
umiejętnie postawionych i osłanianych przez wiele dział dużych zagród
minowych. Żaden rozsądny admirał nie poprowadziłby cennych okrętów przez
te wody, dopóki nie zostałby oczyszczony tor prowadzący przez nie.
Admiralicja została uprzedzona, że Turcy zaminowali Dardanele i wyposażyli Cardena w prowizoryczne trałowce. Flotylla ta składała się z 21 małych trawlerów rybackich z Morza Północnego, świeżo wyposażonych w urządzenia do trałowania min, ochranianych przed kulami i odłamkami
stalowymi płytami, obsadzonych regularnymi załogami statków rybackich,
teraz powołanymi do rezerwy marynarki wojennej. Okręty miały tak małą
moc, że trałując zwykle z prędkością od 4 do 6 węzłów, idąc pod prąd w cieśninie rozwijały od 2 do 3 węzłów. Zanurzenie trawlerów było większe
niż głębokość min od powierzchni; tak więc jeśli trawler przechodził
przez zagrodę minową istniało ryzyko, że wyleci w powietrze. Ta
informacja obniżyła morale załóg, ale zaakceptowały one
niebezpieczeństwo i były gotowe iść naprzód i trałować -?dopóki po raz
pierwszy nie znalazły się pod silnym ogniem z brzegu.
Ogień haubic, który mógł być niepokojący dla okrętów liniowych, był
znacznie poważniejszym problemem dla powolnych, nieuzbrojonych
trałowców. Zanim rozpoczęły one pracę, załogi trawlerów spodziewały się
iż flota zlokalizuje i uciszy ruchome haubice. Jednak niewidzialne
działa ukryte w wąwozach były niemożliwe do wytropienia. Brytyjscy
admirałowie znaleźli się w nowej i trudnej sytuacji; ich postępy były
opóźniane przez mądrze zorganizowane, wzajemnie uzupełniające się
systemy obrony. Forty, ruchome haubice i zagrody minowe były zależne
jedno od drugiego: zagrody minowe blokowały przejście przez cieśninę;
ruchome haubice uniemożliwiały trałowanie zagród minowych; forty i ich
większe działa chroniły ruchome haubice, trzymając na dystans okręty
liniowe. To tworzyło sytuację patową. Już 3 marca kontradmirał de
Robeck, dowodzący czołowym uderzeniem sił, przedstawił swoją opinię, że
cieśnina nie może zostać pokonana dopóki jeden lub drugi brzeg nie
zostanie zajęty przez żołnierzy alianckich.
Chcąc zmniejszyć niebezpieczeństwo zagrażające jego trałowcom, Carden
zdecydował się wysyłać je do akcji w nocy, kiedy ciemności mogły ukryć
je przed wzrokiem tureckich artylerzystów na lądzie. Jednak tureccy i niemieccy doradcy pomyśleli i o tym. Zainstalowano 5 baterii silnych
reflektorów-szperaczy, pokrywających światłem zagrody minowe. Kiedy w nocy 1 marca podjęto pierwszą próbę trałowania, wzięło w niej udział 7
trawlerów eskortowanych przez lekki krążownik Amethyst i 4
niszczyciele. Trałowce prowadziły swoje działania i zaczęły poruszać się
w górę cieśniny, idąc pod prąd. Dotarły do punktu półtorej mili poniżej
zagród minowych, kiedy mały okręt został nagle oświetlony przez
reflektor i stał się celem dla 10 baterii dział, 6 z północy i 4 z południa. Trawlery szybko wycofały się, a niszczyciele przez 45 minut
prowadziły wymianę ognia z bateriami. Próbując trafić działa,
niszczyciele nie miały żadnego celu do namierzenia z wyjątkiem czarnych
luk pomiędzy świecącymi reflektorami. Miały niewielką szansę trafienia
czegokolwiek i ostatecznie dały za wygraną. Żaden z trałowców nie został
trafiony.
Następnej nocy, 2 marca, trałowce powróciły pod jasno świecącym
księżycem i zbliżając się do zagród minowych napotkały zaporę ogniową.
Ponownie żaden okręt nie został trafiony, ale ponownie trałowce musiały
wycofać się. Doświadczenie to powtórzyło się 3 marca. Tak jak
poprzednio, trawlery idące w górę cieśniny z rozciągniętymi urządzeniami
trałującymi były zbyt powolne, by rzeczywiście iść naprzód pod silny
prąd. Niemal stojąc w miejscu, zostały wychwycone przez reflektory i stały się bezradnymi celami w bliskiej odległości od tuzinów
nieprzyjacielskich dział. Znowu zawrócono. Trałowce powróciły 6 marca,
tym razem w towarzystwie 2 okrętów liniowych i Amethysta, które miały
stłumić ogień nadbrzeżnych baterii. Kiedy trałowce weszły w światło
reflektorów-szperaczy, 3 okręty wojenne otworzyły ciągły ogień, ale nie
trafiły niczego. Kiedy nieprzyjaciel otworzył ogień do trałowców, te
wycofały się, niedraśnięte.
Załogi cywilnych trałowców były dzielne, ale nie miały żadnego
doświadczenia w działaniu pod ogniem. Trawlery z trudem były w stanie
poruszać się pod silny prąd. Były oświetlane przez reflektory w nocy i jeszcze bardziej rzucały się w oczy za dnia; operowały pod ciągłym
ogniem nadbrzeżnych dział. Nie jest zaskoczeniem, że ich morale słabło i ostatecznie upadło. Ich oficerowie poinformowali Keyesa, że ludzie
"poznali ryzyko trałowania i nie dbają o to czy zostaną wysadzeni w powietrze, ale nienawidzą ognia artyleryjskiego i ... nie będą trałować
pod ostrzałem, bo nie takie były założenia operacji". Zirytowany Keyes
osobiście objął dowództwo nad siłami trałowców. Poprosił Cardena by
zwrócił się do Admiralicji o zgodę na zaoferowanie załogom trawlerów
pieniężnych premii, aby te wytrwały na stanowiskach. Admiralicja
odpowiedziała, że może zaoferować wszystko, cokolwiek tylko chce. Keyes
zasugerował również, by młodzi oficerowie z floty zgłosili się na
ochotnika do służby na trałowcach, by wzmocnić załogi. Carden zgodził
się, ale Admiralicja nie zaakceptowała tego do 12 marca.
W nocy 10 marca flotylla trałowców podjęła 7 próbę, używając innego
podejścia. Uprzednio trawlery z trałami za rufą nie były w stanie czynić
znaczących postępów, idąc pod prąd. Tym razem miało trałować 7 trawlerów
-?w cieśninie nie było miejsca dla większej liczby idących ramię w ramię. Musiały one tym razem pójść pod prąd przez zagrody minowe i minąć
punkt Kephez. Tam miały wykonać zwrot w przeciwnym kierunku, rozstawić
swoje trały i skierować się w dół, z prądem, trałując w drodze
powrotnej. Keyes na pokładzie okrętu liniowego Canopus, idąc za nimi
meldował co się wydarzyło: "Kiedy weszliśmy do cieśniny, zauważyliśmy 5
działających silnych reflektorów. Canopus otworzył ogień. Światła
nadal paliły się i wydawało się niemożliwym wyłączenie ich z akcji.
Strzelano do nas ze wszystkich stron. Można było zobaczyć błyski świateł
ze wzgórz z kierunku baterii 6-calowych dział pokrywających ogniem pola
minowe po obu stronach cieśniny, a po nich rozlegał się jęk pocisków,
eksplozje szrapneli i ryk ciężkich pocisków, które unosiły fontanny
wody. Ogień był bardzo gwałtowny, ale Canopus nie został trafiony,
jednak na całe szczęście zbliżając się do reflektorów-szperaczy,
mogliśmy prowadzić ogień jak w południe".
Tak czy inaczej 7 trawlerów przeszło w jednej linii przez zagrody
minowe, wykonało zwrot i zaczęło rozstawiać trały. Wówczas jednak załogi
były tak roztrzęsione, że 4 z 7 nie wystawiły za rufę sprzętu. Jedna
para trawlerów zebrała miny i zdetonowała dwie; 1 trawler uderzył w minę
i wyleciał w powietrze, ale załoga została uratowana. Jednak eksplozja
zdawała się obudzić całą okolicę. Cieśnina skąpała się nagle w świetle
reflektorów-szperaczy i wszystkie działa na lądzie skierowały ogień na
małe okręty. Dwa kolejne trawlery zostały zasypane ogniem 6-calowych
haubic i wtedy próba została odwołana. Pozostałe trawlery wycofały się.
Jeden trałowiec zatonął, a pozostałe uszkodzono, ale w jakiś sposób
tylko 2 ludzi zostało rannych. Następnej nocy Keyes spróbował ponownie.
Trawlery wyszły same bez wsparcia okrętu liniowego, mając nadzieję
zaskoczenia Turków. Wynikiem tego było kolejne fiasko. "Im mniej
powiedzieć o tej nocy, tym lepiej -?napisał Keyes. -?Ujmując to krótko,
trałowce podwinęły ogony i uciekły kiedy tylko znalazły się pod
ostrzałem. Byłem wściekły i powiedziałem oficerom ... że nie ma znaczenia
czy stracimy wszystkie 7 trałowców, ponieważ mamy jeszcze 28 i miny
muszą zostać usunięte. Jak mogli mówić o tym, że zatrzymał ich silny
ogień, skoro nie zostali trafieni?"
Z Londynu zmartwiony Churchill sygnalizował admirałowi:
"Pańskie oryginalne rozkazy wywarły presję na załogi i urozmaiciły
stosowane do tej pory metody prowadzenia akcji. Wysoko cenimy
umiejętności i cierpliwość, dzięki którym szedł pan dotąd naprzód bez
strat. Osiągnięcie pożądanych wyników jest jednak tak istotne, że
usprawiedliwia utratę okrętów i śmierć ludzi, jeśli sukces nie może być
osiągnięty bez tego... Nie zamierzamy ponaglać pana i zmuszać do działania
wbrew pańskiemu osądowi, ale widzimy jasno, że w pewnym momencie
operacji będzie pan musiał podjąć zdecydowaną decyzję i chcielibyśmy
wiedzieć czy uważa pan, że to właśnie ten punkt operacji". Carden
otrzymał tę depeszę 12 marca i odpowiedział 13 marca. W pełni podzielał
pogląd, że nastał czas na podjęcie "w pełni uzasadnionej energicznej
akcji ... Ostateczna próba [oczyszczenia zagród minowych] -?poinformował
Pierwszego Lorda Admiralicji -?zostanie podjęta tej nocy".
W nocy 13 marca trałowce, niektóre z nich z załogami w skład których
wchodzili ochotnicy z marynarki wojennej, z determinacją podjęły
działania. Okręt liniowy Canopus poszedł pierwszy i przygwoździł
ogniem na godzinę reflektory-szperacze i baterie osłaniające zagrody
minowe. O godzinie 2.00 Amethyst i 4 niszczyciele poszły za nim.
Następnie, o 3.00, pojawiło się 7 trawlerów6 idących naprzód
w linii. Ponownie ich zamiarem było przejście przez zagrody minowe,
wykonanie zwrotu w przeciwną stronę, rozstawienie trałów i trałowanie
min w miarę wracania na dół z prądem. W trakcie tego manewru Turcy
zobaczyli jak nadchodzą i oświetlili ich szlak 2 potężnymi reflektorami.
Kiedy trałowce osiągnęły środek zagród minowych, światła reflektorów
nagle zgasły i "minutę później -?powiedział Keyes -?wszystkie ponownie
zapaliły się". To był sygnał: grad pocisków eksplodował wokół trawlerów.
Małe statki parły naprzód, aż do punktu wykonania zwrotu. Ostrzał
przybierał na sile i ludzie pracujący na pokładzie wśród wybuchów
pocisków i latających szrapneli, słupów wody i oślepiających świateł
reflektorów, próbowali przygotować trały. Dwóm trawlerom w całości
odstrzelono ich urządzenia trałujące. Na jednym zabity został dowódca i wszyscy ludzie znajdujący się na pokładzie. Kolejny trawler staranował
inny i te dryfowały razem przez zagrody minowe, stając się celem
skoncentrowanego ognia. Ku zdumieniu wszystkich, żaden trawler nie
zatonął. Dwa pozostałe ostatecznie wytrasowały kilka min. Największe
straty tej nocy poniósł Amethyst, czekający na skraju zagród minowych,
by osłaniać odwrót. Lekki krążownik został trafiony w urządzenie sterowe
i przez 20 minut, stojąc w cieśninie bez możliwości ruchu, był
doskonałym celem. W tym czasie ciężki pocisk eksplodował na zatłoczonym
pokładzie mesowym, zbijając 24 ludzi i raniąc 36; szczątki ludzkie były
tak porozrywane, że musiały być zbierane do worków.
Była to ostatnia tej nocy próba Cardena oczyszczenia pól minowych. Po
tym, zdecydował, że powinien zmienić swoją taktykę na przeciwną. Zamiast
próbować trałowania zagród minowych zanim flota uciszy tureckie działa,
używając ciemności jako osłony, admirał zdecydował, że musi zniszczyć
lub przygwoździć działa w fortach rozmieszczonych wzdłuż wybrzeża
ciężkim ostrzałem artylerii okrętowej, zanim można będzie przystąpić do
trałowania min. Ta operacja -?najpierw masowy ostrzał prowadzony przez
artylerię całej floty, następnie trałowanie min -?mogła być
przeprowadzona tylko za dnia. Natychmiast po tym jak Carden doszedł do
tego wniosku, otrzymał ostrą reprymendę od zniecierpliwionego Pierwszego
Lorda Admiralicji:
"Nie rozumiem dlaczego trałowcom przeszkadza ostrzał, który nie powoduje
żadnych ofiar. 200 lub 300 zabitych byłoby średnią ceną za oczyszczenie
z min podejścia do Narrows. W pełni popieram pańską propozycję uzyskania
ochotników z floty na potrzeby trałowców. Zadanie to musi być wykonane
bez względu na to, jakie będą straty w ludziach i małych jednostkach
pływających; im szybciej tym lepiej... Mamy informacje, że tureckim fortom
brakuje amunicji. Niemieccy oficerowie zwrócili się do Niemiec o więcej
pocisków... Poważnie rozważają wysłanie niemieckiego lub austriackiego
okrętu podwodnego... Wszystko to uzasadnia fakt, że operacja musi iść
naprzód metodycznie i rozsądnie w nocy i w dzień. Nieuniknione straty
muszą być zaakceptowane. Czas jest cenny, a włączenie się okrętów
podwodnych jest poważnie brane pod uwagę".
Carden odpowiedział, że jego atak nastąpi w ciągu 3 dni.
Ponaglenie ze strony Churchilla wynikało z obawy, że atak traci dogodny
moment. W połowie marca promień nadziei na sukces, który zabłysnął w Londynie w efekcie zniszczenia przez Cardena zewnętrznych fortów, zaczął
gasnąć i rozpowszechniać zaczęło się wrażenie porażki w Dardanelach.
Wówczas, podczas przerwy spowodowanej niepowodzeniem trałowców, pojawiła
się możliwość ponownej oceny sytuacji, szansa powrotu i przerwania
operacji, gdyby okazało się to rozsądne. We wczesnych dyskusjach
Kitchener wskazał, że zaletą czysto morskiego ataku było to, że w przypadku gdyby sprawy nie poszły dobrze, wszystko można było
natychmiast zatrzymać. Churchill powiedział, że był to również pogląd
Fishera. "Daliśmy planowi Cardena możliwość przeprowadzenia dobrej
próby. Nigdy nie lubiłem tej operacji, ale była ona znakomitą
demonstracją siły. Oszukała ona Turków; to pomogło Rosjanom; nie
kosztowało to nas praktycznie nic. Teraz pozwólcie nam przerwać
wszystko". Churchill przyznał, że gdyby rada wojenna wybrała ten
kierunek, przerwanie kampanii nie byłoby trudne. "Jeden ruch ręką
dzierżącą buławę i cała armada łączy się w Dardanelach lub wychodzi
stamtąd -?okręty liniowe, krążowniki, niszczyciele, trałowce, statki
zaopatrzeniowe, transportowce -?topnieją i znikają. Wieczór zastałby
potężną marynarkę wojenną prowadzącą szachujący świat atak. Słońce
wstałoby nad opustoszałym morzem i brzegami. "Było oczywiście wiele
powodów, dla których nie wykonano gestu buławą". Narodowy prestiż
zaangażowany został teraz w ekspedycję; zarówno Wielka Brytania, jak i Francja nie życzyły sobie, aby nieprzyjaciel lub państwa neutralne były
świadkami spektaklu, w którym siły Ententy wycofałyby się w obliczu
wroga. Co więcej, Churchill osobiście głęboko wierzył, że porażka była
tymczasowa; że zagrody minowe zostaną oczyszczone; że flota przejdzie
przez cieśninę i obali imperium otomańskie. Ostatecznie wszyscy koledzy
Pierwszego Lorda Admiralicji zgodzili się z nim. Osobliwie, "nawet
Fisher - Churchill powiedział później -?nigdy nie był bardziej rozsądny
w swoim poparciu". Pierwszy Lord Morski, "który miał odczucia, że
sytuacja przerastała Cardena, zaoferował iż osobiście uda się na miejsce
i przejmie dowodzenie atakiem, ale Churchill przekonał go do porzucenia
tej idei. Lordowie morscy bez animozji poparli kontynuowanie ataku". To
samo zrobiła rada wojenna, biuro wojny, ministerstwo spraw zagranicznych
i premier. "Ciśnienie krwi u wszystkich podniosło się -?powiedział
Churchill. -?Panowała autentyczna gotowość zrobienia tego i nie cofania
się". Jednak wszystko to spoczywało na barkach Cardena; musial iść
naprzód; musiał przedrzeć się.
Choć alianci umacniali się, by wytrwać, morale tureckich i niemieckich
artylerzystów w Dardanelach rosło. Mniej więcej w tym czasie ambasador
amerykański w Turcji, Henry Morgenthau, odwiedził forty w Hamidieh koło
Chanak i Kilid Bahr. W Hamidieh zauważył, że niemal wszyscy tam byli
Niemcami i że wszyscy w każdym miejscu mówili po niemiecku, a nie po
turecku. Po drugiej stronie Narrows, w Kilid Bahr, ambasador był
świadkiem sceny całkowicie różniącej się od spokojnego, pracowitego
profesjonalizmu Niemców w Hamidieh. "Panowała tam atmosfera
niecierpliwości i chęci działania. Ewidentnie Niemcy byli doskonałymi
instruktorami, ale istniało coś poza tym, coś co rozjaśniało twarze
fanatyzmem, który budował morale tureckich żołnierzy... Ponad wszystkimi
okrzykami, nigdy nie słyszałem szanty śpiewanej przez kierującego
pracami, intonowano natomiast modlitwę, z którą muzułmanie od 13 stuleci
rzucali się do bitwy: "Nie ma boga prócz Allacha, a Mahomet jest jego
prorokiem".
* * *
Nadciągał wielki atak w świetle dnia -?próba przełamania obrony przy
pomocy potężnych okrętów liniowych osłaniających trałowce -?kiedy nagle
kampania w Dardanelach otrzymała potężny cios: ciężko zachorował admirał
Carden. Sześć miesięcy na morzu u wejścia do cieśnin, życia z ogromną
odpowiedzialnością, zniszczyło jego zdrowie. "Mój biedny admirał -
zanotował Keyes 13 marca -?jest bardzo niedysponowany". Niewiele
pomogło, że następnego dnia rano Carden otrzymał kolejną natarczywą
depeszę od Churchilla: "Nie rozumiem dlaczego trałowce kolidują z ostrzałem, który nie powoduje żadnych ofiar ... To zadanie musi być
wykonane ... Czas jest cenny". Teraz, cokolwiek Carden przełykał
powodowało, że krzywił się z bólu. Martwiąc się minami, haubicami,
pogodą, opinią Admiralicji, nie mógł spać. Napisanie każdej odpowiedzi
na depeszę Churchilla zajmowało mu kilka dni. Nie można było tolerować
takiej sytuacji: obiecał przeprowadzenie pełnego ataku przy użyciu
jedynie floty, w który teraz już nie wierzył -?albo nie miał rozwiązania
problemu, albo brakło mu sił do dalszego dowodzenia. 15 marca, po
kolejnej złej nocy, Carden poinformował Keyesa, że to on ma prowadzić
przed atakiem narady z brytyjskimi i francuskimi admirałami i dowódcami.
Porzucenie dowodzenia w tym momencie oznaczałoby koniec jego kariery i de Robeck oraz Keyes nalegali, by ponownie rozważył swoją decyzję.
Jednak następnego dnia specjalista z Harley Street7, służący we
flocie na szpitalnym okręcie Soudan, zbadał Cardena i ogłosił, że
admirał ma niebezpieczny wrzód i jest na granicy "całkowitego załamania;
musi odpocząć przez 3 lub 4 tygodnie z dala od zmartwień" -?napisał
Keyes do swojej żony. Carden przekazał telegraficznie Admiralicji swoją
rezygnację i 17 marca na pokładzie krążownika Minerva udał się na
Maltę, a stamtąd do Anglii.
Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki