13. "Bardzo dobrze, Luce. Wyruszymy jutro"
13
"Bardzo dobrze, Luce. Wyruszymy jutro"
W Londynie 4 listopada o 7.00 rano Admiralicja otrzymała pierwsze
wiadomości o klęsce pod Coronel. Pierwszy Lord Admiralicji zareagował
natychmiast, pytając gdzie znajdują się krążowniki liniowe Australia i Invincible oraz krążowniki opancerzone Defence, Carnarvon, Corwall
i Kent, a także ile czasu zajmie każdemu z nich dotarcie do Abrolhos
Rocks, Rio de Janeiro i Punta Arenas. Pilny sygnał został wysłany do
Stoddarta: : "Carnarvon, Cornwall powinny dołączyć do Defence w Montevideo. Canopus, Glasgow, Otranto dołączyć tam jeśli to możliwe.
Kent przyjdzie z Sierra Leone. Nieprzyjaciel najprawdopodobniej pojawi
się na drodze handlowej do Rio. Posiłki z Anglii dołączą wkrótce".
Stoddart, którego okrętem flagowym był Carnarvon, dowodził teraz
wszystkimi brytyjskimi okrętami na południowym Atlantyku. Była to
kolejna niejednorodna zbieranina: 4 krążowniki opancerzone różnych typów
i o różnych możliwościach, 2 nowoczesne lekkie krążowniki (1 w trakcie
remontu), uzbrojony statek handlowy Macedonia i przestarzały okręt
liniowy Canopus, który omal nie został uziemiony na mulistym dnie w Port Stanley. Stoddart zebrał swoją eskadrę w Abrolhos Rocks. Wszystkie
krążowniki opancerzone dotarły do 17 listopada, a kilka dni później
pojawił się z Rio odremontowany Glasgow.
4 krążowniki opancerzone stanowiły znaczącą siłę, a włączenie Defence,
którego odmówiono Cradockowi, dałoby Stoddartowi ogromne szanse w spotkaniu z admirałem von Spee. Stoddart miałby 2 działa 9.2 calowe, 14
7,5-calowych, 22 6-calowe i 10 4-calowych przeciwko niemieckim 16
działom 8,2-calowym, 12 5,9-calowym i 32 4,1-calowym. Krytycznym
pytaniem był zasięg z jakiego Stoddart mógł zaangażować się w bitwę.
Ponieważ 8,2-calowe działa Spee miały większy zasięg niż wszystkie jego
z wyjątkiem 9,2-calowych dział Defence, Brytyjczycy kolejny raz
musieli podejść bliżej. Nie było wątpliwości, że niemiecka artyleria
będzie miała przewagę, ale Brytyjczycy przewyższali nieprzyjaciela
prędkością. Ogólnie siły były wyrównane, ale -?zwłaszcza po Coronel -
Admiralicja nie zamierzała sponsorować uczciwej walki. Od chwili kiedy
Churchill usłyszał o klęsce Cradocka, chciał wysłać krążownik liniowy
Invincible. "Zastałem lorda Fishera w bardziej wojowniczym nastroju -
pisał Churchill o starym admirale, którego właśnie powołał na stanowisko
Pierwszego Lorda Morskiego. -?Zabrałby 2 krążowniki liniowe z Wielkiej
Floty i skierował do stacji w Ameryce Południowej". W ciągu 6 godzin od
otrzymania pierwszego raportu o Coronel, Pierwszy Lord Admiralicji i Pierwszy Lord Morski zasygnalizowali Jellicoe w Scapa Flow: "Rozkazujemy
Invincible i Inflexible uzupełnić do pełna zapasy węgla i wyruszyć
całą naprzód do Devonport. Są pilnie potrzebne do zagranicznej misji".
Churchill dał kredyt Fisherowi dla jego odważnej decyzji. Polowanie na
nieprzyjacielskie krążowniki opancerzone i ich zniszczenie było
podstawowym celem zaprojektowanych przez Fischera krążowników liniowych.
Łączące dużą prędkość i wielkie armaty, były jego ukochanymi "chartami"
i skierowanie 2 z nich na południowy Atlantyk miało zapewnić nie tylko
zwykłe pokonanie Spee, ale jego zagładę. "Sir John Jellicoe stanął na
wysokości zadania i bez słowa wydzielił swoje 2 krążowniki liniowe" -
powiedział Churchill, ale w rzeczywistości ani Jellicoe, ani Beatty nie
byli zadowoleni z oddania 2 krążowników liniowych do polowania na 2
krążowniki opancerzone na drugim krańcu świata. Pięć dni później, kiedy
Fisher przekonał Churchilla do zabrania trzeciego krążownika liniowego,
tym razem Princess Royal, jednego z ukochanych "kociaków" Beatty'ego i wysłania go do Indii Zachodnich, by zabezpieczał przed przejściem Spee
przez Kanał Panamski, Jellicoe gwałtownie zaprotestował. "Ważne jest by
nie osłabiać teraz Wielkiej Floty -?napisał naczelny dowódca do Fishera.
-?Zrobię oczywiście wszystko co w mojej mocy środkami jakimi będę
dysponował, ale wiele oczekuje się od Wielkiej Floty i mam nadzieję, że
nie będę odpowiedzialny za to, jeśli jej siły okażą się za słabe do
zadań jakie zostaną nam powierzone". Admiralicja próbowała ułagodzić
Jellicoe wskazując, że najnowszy brytyjski krążownik liniowy, Tiger,
prowadzi teraz ćwiczenia artylerii i odpalania torped na południe od
Irlandii i wkrótce dołączy do Beatty'ego, a 3 nowe drednoty, Benbow,
Emperor of India i Queen Elizabeth są niemal gotowe. Jellicoe
pozostał niewzruszony. 4 nowe okręty nie były jeszcze częścią jego
floty, jak powiedział, a kiedy przybędą, będą surowe. Mówił również, że
jeśli trzeci krążownik liniowy musi odejść, Fisher powinien zabrać
starszy New Zealand, uzbrojony w 12-calowe działa, a nie uzbrojony w 13,5-calowe działa Princess Royal, ponieważ New Zealand był
wystarczający by radzić sobie ze Spee i bardziej ekonomiczny w zużyciu
węgla.
Chcąc uciszyć wściekłych admirałów, Fisher, w nietypowym dla siebie
przepraszającym tonie, napisał do Beatty'ego, który popierał narzekania
Jellicoe na zabieranie Princess Royal. "Przyznaję siłę wszystkich
pańskich argumentów -?oświadczył Fisher. -?Nie mamy niczego więcej na
ewentualność (jeszcze nie nieprawdopodobną) przejścia "Scharnhorst and
Co." przez Kanał Panamski do Nowego Jorku w celu zwolnienia masy
uzbrojonych niemieckich liniowców przygotowanych tam do wdarcia się na
Atlantyk. Nie wiem dlaczego Vaterland [52.000-tonowy król niemieckich
transatlantyków, internowany w Nowym Jorku z niemiecką załogą] nie
wymknął się jeszcze... Jak powiedziałem Jellicoe, gdybym wiedział o mniejszym zużyciu węgla przez New Zealand, powinienem był wziąć jego.
Jestem w pozycji szachisty, wchodzącego do gry po fatalnym ruchu na
początku, wykonanym przez pedantycznego osła... Jest bardzo trudno wygrać
źle rozpoczętą grę".
Pierwsze 2 przydzielone, Invincible i Inflexible, należały do
pierwszej generacji drednotów Jacky'ego Fishera. Ukończone w 1908 roku,
wypierały po 17.250 ton, miały po 8 dział 12-calowych i rozwijały
prędkość co najmniej 25 węzłów. Chcąc osiągnąć tak silne uzbrojenie i tak dużą prędkość przy zachowaniu określonego tonażu, trzeba było
poświęcić opancerzenie, więc nie były one lepiej chronione niż
krążowniki opancerzone. Już wcześniej oba uczestniczyły w działaniach
wojennych: Inflexible ścigał Goebena, a Invincible uczestniczył z Beattym w bitwie w zatoce Helgoland. We wtorek rano, 5 listopada, oba
krążowniki liniowe cumowały w Cromarty Firth1. Tego wieczoru z prowadzącym Invincible wyszły na Morze Północne i z prędkością 17
węzłów skierowały się na północ i na zachód przez Pentland Firth, a następnie na południe przez Kanał Irlandzki. Znalazły się tam 8
listopada o godz. 5.00 przy latarni Eddystone na zachodnim krańcu
kanału. Gęsta mgła pokryła cieśninę Plymouth i Invincible na krótko
wszedł na mieliznę; gdy poziom wody podniósł się, o 14.00 okręt był w suchym doku. Inflexible zajął miejsce w drugim suchym doku. Okręty
musiały mieć oczyszczone dna kadłubów i wyremontowane maszyny, a następnie powinny załadować węgiel, amunicję i zaopatrzenie, nie tylko
dla siebie, ale i dla innych okrętów na południowym Atlantyku. Jak
zauważył Churchill: "Kiedy okręty trafiły w ręce stoczni, pojawiły się
setki potrzeb". Następnego ranka admirał Edgerton, szef stoczni
Devonport telegrafował do Admiralicji: "Najwcześniejsza możliwa data
ukończenia remontów Invincible i Inflexible to północ 13 listopada.
Naprawa kotłów Invincible nie może być ukończona przed tym terminem".
Huragan przeszedł przez Admiralicję. "Trzynastego wypada w piątek! Który
dzień wybrać?!" -?zawołał Fisher. "Czy powinienem udzielić im nagany?" -
zapytał Churchill. Fisher chciał czegoś więcej niż tylko udzielenia
stoczni upomnienia, więc wiadomość do Edgertona, przygotowana przez
Churchilla, miała już ton rozkazujący: "Invincible i Inflexible są
potrzebne do działań wojennych i mają wyjść w środę 11 listopada.
Działania stoczni mają być dostosowane do tego. Jest pan odpowiedzialny
za szybkie wypuszczenie okrętów w pełnej gotowości. Jeśli to konieczne,
pracownicy stoczni mają być wysłani z okrętami i wrócą w miarę
istniejących możliwości".
W poniedziałek, 9 listopada, choć Invincible wciąż znajdował się w doku, na jego pokładzie zaczęły piętrzyć się stosy zaopatrzenia i prowiantu. W nocy krążownik liniowy został wyprowadzony z suchego doku w celu bunkrowania węgla. Załoga rozpoczęła jego załadunek przed północą i trwało to do 11.30 następnego dnia z przerwą na wypicie kakao o 3.00 i kolejną, na śniadanie, o 7.30. Naprawy nie zostały ukończone; kiedy
Invincible wyszedł w morze, kilkudziesięciu pracowników stoczni wciąż
było na pokładzie.
W tym czasie Admiralicja musiała wyznaczyć oficera do dowodzenia tymi
siłami. Dowodzenie 2 krążownikami liniowymi i kilkoma krążownikami
opancerzonymi wymagało kogoś w randze wiceadmirała i oficer tej rangi
był oczywiście dostępny w kręgu Admiralicji. Wyznaczenie Stoddarta nie
było wynikiem przemyślanej decyzji, ale kompromisem. Urażony był Fisher,
a kompromis był dziełem Churchilla. Pierwszy Lord Morski nienawidził
szefa sztabu, wiceadmirała sir Fredericka Dovetona Sturdee'go. To
uczucie pochodziło jeszcze z dawnych czasów. Dziesięć lat wcześniej
bowiem, podczas pierwszej kadencji Fishera jako Pierwszego Lorda
Morskiego, wyznaczył on Sturdee'go szefem sztabu lorda Charlesa
Beresforda, wówczas dowódcy Floty Śródziemnomorskiej. Zgodnie ze słowami
Sturdee'go, zanim objął stanowisko, Fisher poprosił go, "by miał oko na
Charliego ponieważ miał tendencje do bycia nieroztropnym i gwałtownym.
Prosił mnie bym pisał do niego prywatnie na temat mego szefa. Tej prośby
nigdy nie wypełniłem. Tak oczywisty akt nielojalności nie wymagał
przemyślenia". W konsekwencji tego, podczas długiej, zaciekłej wendety
prowadzonej przez Beresforda przeciwko Fisherowi, która zakończyła się
rezygnacją obu w 1910 roku, Sturdee stanął po stronie Beresforda. Fisher
całą mocą swojej wybuchowej osobowości znienawidził Sturdee'go. Kiedy
wiadomość o Coronelu dotarła do rządu, a Fisher przekonał Churchilla do
wysłania 2 krążowników liniowych, nowy Pierwszy Lord Morski wszedł do
gabinetu Sturdee'go, by przekazać mu te informacje. Sturdee nie mógł
powstrzymać się przed zaznaczeniem, że osobiście sugerował taki ruch
przed bitwą pod Coronel, ale otrzymał inne rozkazy z wyższego szczebla.
Fisher, odbierając to jako krytykę, zerwał się i wyszedł z gabinetu.
Poszedł bezpośrednio do Churchilla, by oświadczyć mu, że nie będzie
tolerował "tego cholernego głupca w Admiralicji ani dnia dłużej".
Frederick Doveton Sturdee, wówczas 55-letni, był niskim mężczyzną o budowie buldoga, z rzymskim nosem i silną dolną szczęką oraz
krzaczastymi brwiami. Wstąpił do marynarki wojennej w wieku 12 lat,
specjalizował się w artylerii i torpedach oraz zdobył reputację jako
taktyk. Po służbie pod rozkazami Beresforda na Morzu Śródziemnym i we
Flocie Kanałowej, w 1910 roku został awansowany do stopnia
kontradmirała, a w 1913 roku otrzymał tytuł szlachecki. Skierowany do
Admiralicji w maju 1914 roku, szybko zyskał sobie wrogów. Mówiono o nim,
że był surowy, pedantyczny, zarozumiały i gburowaty. Próbując zrobić
wszystko samemu, nie słuchał rad podwładnych. Kiedy jego dyspozycje
odnośnie floty były krytykowane, stawał się zawzięty; nawet po utracie 3
okrętów typu Bacchantes, Sturdee upierał się przy regularnych
patrolach krążowników w rejonie "ryczących czterdziestek". Opinie na
jego temat były podzielone: Beresford określił go jako "jednego z najbardziej błyskotliwych, jeśli nie najbłyskotliwszego jakiego znałem",
zaś Fisher nazwał go "pedantycznym osłem jakim jest, był i zawsze
będzie". Fisher winił Sturdee'ego za skierowanie okrętów i eskadr w tygodniach poprzedzających Coronel. "Nigdy więcej takich kompletnych
bzdur, jak rozrzucenie po świecie słabych jednostek! Silni nigdzie,
słabi wszędzie!"
Bez względu na to Churchill ufał Sturdee'mu. Złość Fishera musiała
zostać jakoś złagodzona, ale Pierwszy Lord Admiralicji odmówił
uczynienia z szefa sztabu kozła ofiarnego za Coronel. Nagle rozwiązanie
przyszło samo: 2 krążowniki liniowe były bliskie opuszczenia Anglii w ważnej misji; potrzebny był dowódca tych sił. Sturdee mógł być
przeniesiony z Admiralicji i Fisher byłby z tego zadowolony. Pierwszy
Lord Admiralicji wezwał Sturdee'go i powiedział mu: "Zniszczenie
niemieckiej eskadry [Spee] celem o najwyższym i najpilniejszym
znaczeniu. Proponuję powierzenie tego obowiązku panu". Sturdee przyjął
to natychmiast i przekazał swoje obowiązki szefa sztabu kontradmirałowi
sir Henry'emu Oliverowi i wyruszył pociągiem do Devonport. W środę, 11
listopada, Sturdee wszedł na pokład Invincible i wywiesił swoją
wiceadmiralską flagę. Do przedpołudnia obaj dowódcy krążowników
liniowych zameldowali się na okręcie gotowi do wyjścia w morze. "Bardzo
dobrze -?powiedział Sturdee lakonicznie -?wyruszymy o 16.00". W południe
pani Sturdee i ich córka przybyły na pokład na pożegnalny obiad. Sturdee
otrzymał nowy tytuł naczelnego dowódcy południowego Atlantyku i Pacyfiku. "Pańskim głównym i najważniejszym zadaniem -?mówiły jego
rozkazy -?jest poszukiwanie niemieckich krążowników opancerzonych ... i doprowadzenie do starcia z nimi. Wszystkie inne działania muszą być
podporządkowane temu celowi". Wszystkie brytyjskie okręty i oficerowie
marynarki wojennej, włączając Stoddarta, na wszystkich oceanach
gdziekolwiek może pojawić się Spee, zostali oddani pod rozkazy
Sturdee'go.
* * *
Krążowniki liniowe skierowały się na zachód i na południe przez Zatokę
Biskajską, okrążyły wierzchołek Hiszpanii, minęły Portugalię i Maderę z oświetlonymi słońcem szczytami gór o wysokości 6.000 stóp. Codziennie
pogoda stawała się coraz cieplejsza, a morze coraz bardziej niebieskie.
Wytworzyła się rutyna służby na morzu: śniadanie dla oficerów złożone z owsianki, pasztecików rybnych, jajek i bekonu, chleba, masła, dżemu i ciasta, a na obiad zupa, solona wołowina, makaron, ser, deser i kawa. Po
herbatce o 16.002, oficerski hokej pokładowy. W niedzielę rano od
10.00 dowódcy przeprowadzali inspekcje swoich okrętów, po czym o 11.00
odprawiano na pokładzie mszę. Jeśli pogoda była ciepła, budowano basen,
rozciągając plandekę między 2 dziobowymi działami 12-calowymi;
oficerowie korzystali z niego między 7.00 a 8.00, a marynarze wieczorem.
17 listopada oficerowie i marynarze zmienili swoje granatowe zimowe
mundury na białe letnie. Na pokładzie w jasnych promieniach słońca
obserwowali ławice latających ryb, wyglądających jak "małe stada
ptaków", wyskakujących na powierzchnię, lecących, zanurzających się,
ponownie się unoszących.
Po 6 dniach od opuszczenia Anglii krążowniki liniowe zakotwiczyły w szerokiej, półkolistej zatoce Porto Grande na St. Vincent w portugalskich Wyspach Zielonego Przylądka u wybrzeża Afryki. Kiedy tam
dotarli, brytyjscy marynarze zobaczyli wysoką na 8.000 stóp wulkaniczną
górę ze szczytem pogrążonym w chmurach, wyrastającą wprost z morza. Port
był zatłoczony, było tam także 8 niemieckich parowców, które schroniły
się w neutralnym porcie. Kiedy tylko kotwice okrętów wpadły do wody,
krążowniki liniowe zostały otoczone przez jaskrawo kolorowe łodzie
wypełnione zielonymi pomarańczami, bananami i sznurami korali na
sprzedaż. Węglowce stanęły wzdłuż burt i załadunek węgla trwał przez
całą noc. Tej czynności towarzyszyła tragedia. W środku nocy 16-letni
chłopak obsługujący silnik windy na pokładzie Invincible zasnął. Jego
ręka spoczywająca na nawijającej się linie zaplątała się w nią i chłopak
został całkowicie wciągnięty na bęben z liną. Zmarł natychmiast.
Następnego dnia Invincible, będąc w drodze zatrzymał się i chłopca
pochowano w morzu.
Sturdee szedł na południe ze stałą prędkością 10 węzłów, podobnie jak
Spee na Pacyfiku, dyktowaną zużyciem węgla. Jego okręty miały ogromne
apetyty, a dystans był znaczny: 2.500 mil z Devonport do Wysp Zielonego
Przylądka, 2.300 mil stamtąd do Abrolhos Rock, 2.200 mil z Abrolhos
Rocks na Falklandy. Admirał zamierzał podejść niezauważony. Jego okręty
zachowywały ciszę radiową i choć podróż z Devonport na Falklandy zajęła
Sturdee'mu 26 dni, informacja o tym, że nadchodzi nigdy nie dotarła do
Spee. Był to nie tyle sukces brytyjski, co nieudolność niemieckiego
wywiadu. W Devonport powszechnie wiedziano, że 2 krążowniki liniowe
wychodzą w morze by rozprawić się ze Spee. Wiadomość o podróży była
również znana w Rio de Janeiro i w Montevideo za sprawą gadatliwych
radiotelegrafistów, niemieckich i brytyjskich, na Wyspach Zielonego
Przylądka. 17 listopada w klubie w Rio porucznik Hirst z Glasgow
podsłuchał 2 Anglików rozmawiających o rychłym przybyciu 2 krążowników
liniowych. Niemcy mieli dobre połączenie telegraficzne z Chile, ale
kiedy dowiedzieli się o zbliżaniu się Sturdee'go, albo było za późno by
przekazać informację znajdującemu się w morzu Spee drogą radiową, albo
po prostu nie rozpoznano pilnego charakteru tej wiadomości.
O świcie 26 listopada Sturdee dotarł do Abrolhos i spotkał eskadrę
krążowników Stoddarta i 9 węglowców stojących na kotwicy. Wkrótce morze
zapełniło się małymi łodziami kursującymi między okrętami. Invincible
przywiózł z Angli 54 worki z pocztą, a Inflexible rozdzielił
miesięczny zapas żywności, włączając piwo, którego ludzie Stoddarta nie
smakowali od tygodni. Wówczas pod bezlitośnie palącym słońcem, w temperaturze 100° F krążowniki liniowe bunkrowały węgiel. Krążownik
opancerzony Defence, nie potrzebny już dłużej do konfrontacji ze Spee,
został skierowany do wzmocnienia eskadry w Kapsztadzie. Na konferencji
dowódców, rano 27 listopada, Sturdee oświadczył, że Spee nie może
osiągnąć ujścia La Platy przed nim. Jeśli Niemcy wejdą na południowy
Atlantyk, to prawdopodobnie skierują się na środek oceanu. Przyznał, że
Spee mógłby zaatakować Falklandy. Ustalono, że z Port Stanley wysyłany
będzie codziennie sygnał radiowy, a cisza będzie interpretowana jako
utrata kolonii. Plan Sturdee'go zakładał, że jeśli przybędzie on na
Falklandy, zanim Spee okrąży Horn, użyje wyspy jako stacji bunkrownia
węgla, a później wyśle swoje lekkie krążowniki Glasgow i Bristol do
myszkowania w portach na Ziemi Ognistej i w fiordach chilijskiego
archipelagu. Kiedy zdobycz zostanie zlokalizowana, krążowniki liniowe
miały nadejść całą naprzód. Eskadra, zapowiedział, wyruszy z Abrolhos 29
listopada. Komandor Luce z Glasgow był zaskoczony słysząc, że Sturdee
zamierza pozostać w Abrolhos jeszcze przez 2 dni. Luce, który był na
Falklandach i przejmował się sytuacją mieszkańców, czuł że było to
niewybaczalne; poza tym taktyczna potrzeba dotarcia Sturdee'go na
Falklandy przed Spee wydawała się oczywista. "Z pewnym drżeniem -
napisał później -?powróciłem po konferencji na okręt flagowy".
"Mam nadzieję, że nie ma pan nic przeciwko ponownemu rozpatrzeniu tego -
powiedział do Sturdee -?i proszę nie myśleć sobie, że kwestionuję
pańskie rozkazy, ale czuję, że powinniśmy wyruszyć jak najszybciej".
"Ależ do diabła, Luce -?odpowiedział Sturdee -?wyruszamy pojutrze. Czy
to nie jest wystarczające dla ciebie?" Luce upierał się i Sturdee w końcu ustąpił: "Bardzo dobrze, Luce, wyruszymy jutro".
O godzinie 10.00, 29 listopada, Sturdee wyprowadził swoje siły w morze.
Kierując się na południe w jasnych promieniach słońca, okręty rozwinęły
się w mającą kształt wachlarza linię przeszukiwania, a każdy okręt był
oddalony od drugiego na maksymalny dystans 12 mil podczas dobrej pogody
-?co umożliwiało wzrokową komunikację przy pomocy sygnałów świetlnych.
Dwa dni później, na morzu wciąż spokojnym i przy doskonałej widoczności,
Sturdee zarządził ćwiczenia artyleryjskie. Carnarvon holował cel dla
Kenta, który wystrzelił 144 pociski 6-calowe; następnie Kent holował
dla Carnarvon. Krążowniki liniowe wystrzeliwały swoje 12-calowe
pociski z odległości, z jakiej Sturdee zamierzał przystąpić do walki.
Invincible oddał 32 strzały, po 4 z każdego działa, do celu holowanego
przez Inflexible. Tylko jeden pocisk trafił, ale pozostałe spadły
zadowalająco blisko. Inflexible oddał następnie 32 strzały do celu
holowanego przez Invincible, trafiając 3 razy. Kiedy Invincible
holował cel, lina owinęła się wokół prawoburtowej zewnętrznej śruby
napędowej. Sturdee natychmiast zatrzymał całą eskadrę na 12 godzin na
środku oceanu, a nurkowie zeszli pod wodę i usiłowali oczyścić
zablokowaną śrubę. Nie udało im się, ale aby uniknąć straty czasu,
eskadra ruszyła w drogę z Invincible pracującym tylko 3 śrubami.
Gdy okręty kierowały się dalej na południe, powietrze stawało się coraz
chłodniejsze, morze zmieniło kolor z błękitnego na zielony i szary, a fale miały białe grzywy. Widziano wypuszczające fontanny wody wieloryby
i albatrosy; załoga ponownie zmieniła mundury z letnich białych na
granatowe zimowe. Wyspy Falklandzkie ukazały się po raz pierwszy w strugach deszczu w poniedziałek 7 grudnia o godzinie 9.00 rano. 27 dni i 7.000 mil od opuszczenia Anglii, krążowniki liniowe minęły latarnię
morską na przylądku Pembroke, wchodząc do Port Stanley i ostrożnie
przeszły przez linię zaimprowizowanych min, rozciągniętą u wejścia do
portu. Na brzegach po obu stronach kotwicowiska załogi widziały foki i kolonie pingwinów. Port Stanley podzielony jest wąskim kanałem na 2
baseny. Port William to zewnętrzne, głębsze kotwicowisko, a Port Stanley
wewnętrzne i miejsce małej osady. W Port William 2 krążowniki liniowe i krążowniki opancerzone rzuciły kotwice. Bristol i Glasgow, mające
mniejsze zanurzenie, przeszły przez wąski kanał do wewnętrznego portu,
gdzie ukazała się mała osada ciągnąca się wzdłuż brzegu. 5 minut po
zakotwiczeniu nurkowie zeszli pod wodę, by oczyścić śrubę Invincible
ze ściśle ją oplatającej liny. Przed świtem śruba była uwolniona.
Eskadra potrzebowała węgla, ale ponieważ dostępne były tylko 2 węglowce,
ich zadanie musiały przejąć okręty wojenne. Cornwall otrzymał zgodę na
wygaszenie palenisk w celu oczyszczenia kotłów, a Bristol -?na
rozebranie silnika w celu jego naprawy. Uzbrojony statek handlowy
Macedonia został wyznaczony do patrolowania u wejścia do portu, zaś
krążownik opancerzony Kent, stojący pod parą wewnątrz kotwicowiska,
otrzymał instrukcję zastąpienia Macedonii o 8.00 rano następnego dnia.
Następnie Sturdee wezwał swoich dowódców na pokład Invincible.
Pojawiły się raporty o obecności niemieckich węglowców na wyspie Dawson
na Ziemi Ognistej, co sugerowało, że Spee będzie wkrótce przechodził
wokół przylądka Horn. Sturdee, chcąc minąć Horn przed Niemcami
zapowiedział, że brytyjska eskadra pozostanie na Falklandach tylko przez
48 godzin; powinna wyruszyć w środę, 9 grudnia. W tym czasie oficerowie
z Invincible i Inflexible mieli 5 godzin wolnego na lądzie, kolej na
oficerów z krążowników opancerzonych i lekkich krążowników przypadała
następnego dnia. Udając się na brzeg w łodziach ze swoich okrętów,
oficerowie z krążowników liniowych widzieli Canopusa w jego dziwnych
barwach, spoczywającego na mulistym dnie. Zostali powitani na niewielkim
nabrzeżu przez proboszcza kościoła chrystusowego, który zaprosił ich na
popołudniową herbatę. Wracając na swoje okręty o godzinie 18.00,
spoglądali na jałowe wzgórza na zachodzie i zakładali swoje płaszcze by
ochronić się przed lodowatym wiatrem nadchodzącym znad Antarktydy.
* * *
Po zwycięstwie Spee pozostawał w porcie Valparaiso mniej niż
dopuszczalne 24 godziny i wyruszył 4 listopada. Półtora dnia później był
z powrotem w Más Afuera, 400 mil w głąb Pacyfiku. Leipzig już tam był,
mały w porównaniu z wznoszącymi się jak wieże klifami i przyprowadził ze
sobą swoją zdobycz, francuski 4-masztowy bark załadowany 3.600 tonami
węgla z Cardiff. Statek i jego ładunek zostali serdecznie przyjęci;
węgiel został schowany, a żagle pocięto i uszyto z nich 300 użytecznych
worków na węgiel.
Przez 9 dni Eskadra Wschodniej Azji pozostawała w cieniu klifów. Tutaj
niemieccy marynarze dowiedzieli się, że padło Tsingtao i że podróż
Emdena dobiegła końca. Leipzig i Dresden weszły do Valparaiso
odbierając pocztę i wysyłając wiadomości, podczas kiedy na pokładzie
zakotwiczonego Scharnhorsta Spee rozważał swój następny ruch. Dziwnie
nie spieszył się. Musiał wiedzieć, że Brytyjczycy zareagują agresywnie
na klęskę Cradocka, choć jego atutem było osiągnięcie południowego
Atlantyku zanim Admiralicja w Londynie mogła wysłać posiłki. Wciąż
zwlekał. Dlaczego? Letarg Spee miał kilka możliwych powodów. Bez
wątpienia był zmęczony; 6 miesięcy bez wytchnienia codziennej
odpowiedzialności w trakcie liczącej 15.000 mil podróży przez Pacyfik,
osiągającej kulminacyjny punkt podczas zaciekłej bitwy morskiej, było
wystarczającym powodem. Było jednak więcej przyczyn zwłoki niż znużenie.
Był agresywnym, uzdolnionym dowódcą na polu walki, ale kiedy zdał sobie
sprawę z siły swojej eskadry wobec brytyjskiej światowej potęgi
morskiej, zaczął skłaniać się ku przygnębieniu i fatalizmowi. Z wpojonym
w dzieciństwie respektem wobec Royal Navy, czuł że cokolwiek zrobi i jakakolwiek będzie jego decyzja, nie ma to większego znaczenia; jego
mała eskadra niechybnie musi spotkać się w walce z biorącym odwet
nieprzyjacielem. Te przeczucia wyjaśniają jego radę dla kobiety w Valparaiso, by zachowała kwiaty, które chciała mu wręczyć, na jego grób.
Spee napotykał również na szereg codziennych trudności. Cradock
wyrządził niewielkie materialne szkody niemieckim okrętom, ale w istotny
sposób osłabił ich zdolność bojową, uszczuplając ich magazyny. Następna
bitwa na południowym Pacyfiku, opróżniłaby je całkowicie i pozostawiła
krążowniki opancerzone niezdolnymi do jakiejkolwiek próby przedarcia się
przez brytyjską blokadę Morza Północnego. Jak zawsze Spee martwił się o węgiel i ten kłopot doprowadził go do podtrzymania w Más Afuera decyzji
podjętej na wyspie Pagan; ponownie zarządził wypady swoich lekkich
krążowników. Eskadra, jak oświadczył, ma pozostać razem.
Eskadra Wschodniej Azji opuściła Más Afuera 15 listopada, kierując się
ku nasadzie Ameryki Południowej i na południowy Atlantyk. 4 dni później
okręty weszły do zatoki Penas na wybrzeżu Chile, 300 mil na północ od
Cieśniny Magellana i zakotwiczyły w Bahia San Quintin, u podnóża
Kordylierów, wśród których w tym regionie koronę nosił Cerro San
Valentin o wysokości 13.000 stóp, szczyt był pokryty śniegiem. Niedaleko
stąd dwa lodowce, San Rafael i San Quintin, dostarczały na niziny wodę.
Ze swoich pokładów niemieccy marynarze spoglądali na kąpiące się w słońcu szczyty gór, błyszczące, mieniące się wszystkimi kolorami lodowce
i wspaniałą zieleń dziewiczych lasów wzdłuż brzegu morza. Łodzie
opuszczone na wodę wciąż gładką jak lustro krążyły tam i z powrotem
między pływającymi bryłami niebiesko-zielonego lodu, odrywającego się od
lodowców.
Otoczone naturalną ciszą tego bezludnego miejsca niemieckie okręty
ponownie załadowały węgiel i admirał przeprowadził ceremonię. Kajzer,
nie posiadający się ze szczęścia, przekazał wiadomość, że osobiście
odznaczył Spee Żelaznym Krzyżem I klasy i Żelaznym Krzyżem II klasy.
Dodatkowo admirał otrzymał rozkaz wyznaczenia spośród swoich oficerów i marynarzy 300 innych, którzy mieli otrzymać Żelazne Krzyże II klasy.
Spee wybrał swoich dowódców, oficerów artylerii, mechaników i radiooficerów oraz swój sztab; reszta odznaczeń pozostała do
indywidualnych decyzji dowódców okrętów. Admirał przechodził z okrętu na
okręt, wyczytując nazwiska odznaczonych i gratulując im (choć
odznaczenia jako takie czekały w Niemczech na powrót eskadry), a wybuchy
owacji odbijały się echem od mgły wiszącej nisko nad wodą.
W Bahia San Quintin, Spee otrzymał wiadomość z Berlina, napisaną przed
bitwą pod Coronel i przywiezioną mu z Valparaiso przez Dresden i Leipzig. W większości kwestii sygnał zawierał ogólne rady sztabu
marynarki wojennej, pozostawiając dostosowanie ich do przemyśleń i decyzji Spee:
Spodziewane są niewielkie rezultaty wojny przeciwko handlowi na
Pacyfiku. Na Atlantyku, z uwagi na ścisłą ochronę nieprzyjaciela na
głównych szlakach handlowych, rajdy przeciwko statkom handlowym
możliwe są tylko w odpowiednio dużych grupach, które nie musiałyby
obawiać się niczego ze strony nieprzyjacielskich sił morskich.
Z drugiej strony, zaopatrzenie w węgiel okrętów operujących w dużych
grupach jest trudniejsze, ponieważ z uwagi na presję wywieraną przez
Brytyjczyków, neutralne kraje rozciągają swój zakaz eksportu ...
Trudno nawet liczyć na dostawy z Nowego Jorku. Węgiel zabierany z przejętych statków z trudem pokryje potrzeby krążowników operujących
w grupach.
Zostawiamy pańskiej decyzji przerwanie działań wojennych krążowników
przeciwko handlowi, kiedy tylko uzna pan, że jest to uzasadnione, i powrót do Niemiec wszystkimi okrętami, które pan zbierze.
Może się to panu udać, jeśli szczegółowe przygotowania uzupełni łut
szczęścia. Jednym z koniecznych warunków odniesienia sukcesu jest
zabranie odpowiedniej ilości węgla w Południowej Ameryce, by dotrzeć
na Wyspy Kanaryjskie, albo w ostateczności na Wyspy Zielonego
Przylądka (Cape Verde Islands) ... Może być konieczne nawiązanie
współpracy z Flotą Pełnomorską podczas przerywania
nieprzyjacielskiej blokady na Morzu Północnym; w takiej sytuacji
musi pan poinformować wcześniej o swoich intencjach.
Relacje z Argentyną i Brazylią nie są przyjazne. Portugalia
zastanawia się nad przyłączeniem do naszych wrogów ... Hiszpania
pozostaje neutralna ... Jeśli Portugalia wypowie nam wojnę, możliwe
będzie zdobywanie węgla siłą z portugalskich wysp Cape Verde, Azorów
i Madery.
To memorandum nie zawierało żadnych informacji wywiadu ani rozkazów,
stwierdzało jasno, że sztab marynarki wojennej zgadza się używać eskadry
krążowników do atakowania handlu aliantów na całym świecie. Admirał von
Tirpitz silnie popierał ideę porzucenia przez von Spee podjęcia próby
przedarcia się do kraju. Kiedy telegram von Spee ogłosił zwycięstwo pod
Coronel, Tirpitz zaproponował "zwolnienie go z zadania, by skierował się
na środkowy Atlantyk. Ilość amunicji jaka została po jej ogromnym
zużyciu podczas bitwy wydaje się być niewystarczająca do przeprowadzenia
następnej bitwy. W związku z tym proponuję skierowanie von Spee, z którym możemy kontaktować się przez Valpariso, by ominął wschodnie
wybrzeże Ameryki Południowej i skierował się na środkowy Atlantyk lub w pobliże brzegu Afryki ... Powinniśmy poinformować Spee, że nie oczekujemy
od niego żadnej dalszej aktywnej operacji i że jego obecnym celem jest
powrót do domu jednym z szerokich szlaków wiodących przez Atlantyk ...
Powinno się podkreślić prestiż zwycięstwa pod Coronel". Tirpitz nie
dowodził jednak operacyjnie marynarką wojenną i admirał Hugo von Pohl,
szef sztabu marynarki wojennej, nie życzył sobie "wkraczania w żaden
sposób w swobodę decyzji Counta [von Spee]". Tirpitz nie mógł wydać
rozkazu Pohlowi i polecenie bezpośredniego powrotu do domu nigdy nie
zostało wydane. Depesza od Pohla, wysłana po bitwie pod Coronel dotarła
do Valparaiso 16 listopada i również została przekazana Spee przez
Leipzig. "Jakie są pańskie zamiary? Ile ma pan amunicji?" Spee
odpowiedział, że 2 krążowniki opancerzone mają po połowie swoich zapasów
amunicji, a lekkie krążowniki nawet trochę więcej. Co do swoich intencji
Spee odpowiedział: "Eskadra krążowników zamierza przedrzeć się do domu".
Węgiel, jak zawsze, był czynnikiem determinującym. Spee miał obietnice,
szacunki i rady, których nie mógł spalić w swoich paleniskach. Poza tym,
obietnice były mętne: sztab marynarki wojennej powiedział, że 40.000 ton
węgla zostanie dostarczonych z Nowego Jorku przez parowce neutralnych
państw, które zostały już wyczarterowane; następnie, w tej samej
depeszy, poinformowano go, że nie można polegać na tym zaopatrzeniu.
14.000 ton węgla czekało na Spee na Wyspach Kanaryjskich -?dopóki
Portugalia nie stanie się wrogiem, walcząc po stronie aliantów. Przed
wejściem do Bahia San Quintin, Spee wysłał depesze do Montevideo i Nowego Jorku, pytając czy parowce -?"niemieckie, jeśli to możliwe" -
spotkają go w Puerto Santa Elena na południowoatlantyckim wybrzeżu
Agrentyny z 10.000 ton węgla. W tym czasie w Bahia San Quintin jego
okręty przygotowujące się do wyjścia w morze połykały węgiel,
wypełniając ładownie bunkrowe, a następnie usypując hałdy na pokładach.
Spee musiał brać pod uwagę również rozmieszczenie brytyjskiej floty.
Wiedział teraz, że zarówno Monmouth, jak i Good Hope zostały
zniszczone i że Glasgow uciekł. Powiedziano mu, że Defence, Cornwall
i Carnarvon były u ujścia La Platy; miejsce pobytu Canopusa -?okrętu
liniowego typu "Queen" -?było nieznane. Od węglowca, który dołączył do
niego w Punta Arenas, dowiedział się, że 15 listopada brytyjski parowiec
przybył do Punta Arenas z Port Stanley i meldował, że nie ma żadnych
brytyjskich okrętów wojennych na Wyspach Falklandzkich; oczywiście
parowiec wyszedł z Port Stanley przed powrotem Canopusa 12 listopada.
Później niemieccy agenci w Rio de Janeiro dowiedzieli się, że Canopus
przebywał w Port Stanley. Informacja ta dotarła do Montevideo 20
listopada, ale ponieważ zarówno Montevideo, jak i Valparaiso były poza
zasięgiem radiowym niemieckiej eskadry, Spee przypuszczał, że Falklandy
nie były bronione i że szeroki na 1.000 mil pas oceanu na północ od
Ziemi Ognistej do rzeki La Plata był pusty.
Eskadra Wschodniej Azji opuściła zatokę Penas po południu 26 listopada.
Kierując się na ocean, okręty wpadły w silny południowo-zachodni sztorm.
Wiatr stale przybierał na sile i do późnego wieczoru morze pokryło się
wysokimi falami, a ich spienione grzbiety unosiły pył wodny. Na początku
rozmiary i moc silników krążowników opancerzonych umożliwiały im
przechodzenie przez fale, ale mniejsze okręty, wyładowane węglem po
pokłady, unosiły się, kołysały i nurzały. W miarę nasilania się wiatru,
dzioby Scharnhorsta i Gneisenau unosiły się ponad grzbiety fal,
które z łoskotem rzucały na pokład tony wody, która pieniła się omal nie
zatapiając okrętów. W miarę upływu dnia małe okręty były praktycznie
zanurzone w wysokich jak góry falach.
Najgorszym dniem przejścia Cieśniny Magellana z zachodu był 29
listopada. Między szczytami i dolinami fal Gneisenau i Scharnhorst
znikały jeden drugiemu z pola widzenia. Dla bezpieczeństwa na pokładach,
a nawet w kwaterach starszych oficerów rozciągnięto liny. Obawiając się
o bezpieczeństwo swoich okrętów, dowódcy Leipzig i Dresdena
rozkazali swoim załogom wyrzucenie węgla z pokładów za burtę. "Fale były
ogromne -?wspominał oficer z Leipzig - w jednej chwili zrównywały się
z poziomem pokładu, a w następnej opadały 40 stóp poniżej ... Schodziliśmy
z kursu. Silny sztorm przesunął ładunek pokładowy, a spływniki zostały
zatkane węglem tak, iż 3 stopy wody na pokładzie groziły przewróceniem
okrętu stępką do góry. Skierowaliśmy się pod wiatr, by utrzymać dzioby w wodzie ... podczas kiedy cała załoga szuflowała węgiel za burtę. Ludzie
stali po pas zanurzeni w lodowatej wodzie".
Do następnego rana wiatr ucichł, a choć deszcz i grad wciąż zasypywały
okręty, prędkość eskadry wzrosła do 10 węzłów. W południe 1 grudnia
niemieccy marynarze zobaczyli przylądek Horn, południowy kraniec
kontynentu amerykańskiego. "Deszczowe chmury wisiały nad postrzępionym
szczytem wznoszącym się pionowo z morza i będącym strażnikiem między
Atlantykiem i Pacyfikiem" -?powiedział oficer z Gneisenau. Następnego
dnia zauważono bladoniebieską górę lodową iskrzącą się w promieniach
słońca, wysoką na 200 stóp i długą na 650 jardów. Na wschód od przylądka
Horn eskadra napotkała i zajęła 3-masztowy brytyjski żaglowiec
przewożący 2.800 ton węgla z Cardiff. Następnego dnia, ze zdobyczą w garści, osiągnęła ona osłonięte wody na wschodnim krańcu kanału Beagle i zakotwiczyła koło wyspy Picton. Dresden, któremu brakowało węgla,
poinformował admirała, że ma go zbyt mało, by dotrzeć do Santa Elena na
wybrzeżu Argentyny. Z niepewną perspektywą uzyskania paliwa na
południowym Atlantyku, Spee zdecydował się poświęcić czas na
rozparcelowanie między okręty świeżo zdobytego angielskiego węgla.
Podczas kiedy marynarze ładowali węgiel, grupy oficerów udały się na
opustoszałe wybrzeże u stóp czarnych gór Ziemi Ognistej, by polować na
kaczki i przynieść gałązki do udekorowania kabin na święta Bożego
Narodzenia. Spee udał się na Gneisenau by odwiedzić syna i zagrać w brydża z Maerkerem. Minęły 3 dni i Spee wciąż nie okazywał żadnego
pośpiechu.
Rano 6 grudnia admirał wezwał swoich dowódców na pokład Scharnhorsta i zaproponował przeprowadzenie ataku na Wyspy Falklandzkie, o których
sądził, że były niebronione. Zamierzał zniszczyć stację radiową, klucz
do brytyjskiej łączności na południowym Atlantyku i spalić każdy
napotkany skład węgla (jego ładownie bunkrowe były pełne) oraz porwać
brytyjskiego konsula w odwecie za aresztowanie przez Brytyjczyków
niemieckiego gubernatora Samoa. Podczas tego spotkania tylko 2 oficerów
-?szef sztabu i komandor Schönberg z Nürnberg -?poparło ten plan;
pozostali dowódcy okrętów woleli ominąć Falklandy i skierować się
bezpośrednio na północ, by atakować alianckie szlaki handlowe u ujścia
La Platy. Konsultacje to jedna rzecz, dowodzenie to druga i Spee, mając
przed oczami zbyt kuszący widok bezbronnego Port Stanley, podjął decyzję
wbrew większości. Ze względów bezpieczeństwa zdecydował, że atak
przeprowadzą tylko Gneisenau i Nürnberg; reszta eskadry będzie
czekała na linii horyzontu. Wydał komandorowi Maerkerowi rozkaz
naszkicowania planu operacyjnego.
Plan operacyjny Maerkera był następujący:
Gneisenau i Nürnberg odłączą się od eskadry, skierują się z prędkością 14 węzłów do punktu odległego o 5 mil na wschód od latarni
morskiej na przylądku Pembroke, przybywając tam o 8.30. Z tego punktu
będą obserwowały wnętrze portu, sprawdzając czy jest wolne od
nieprzyjacielskich okrętów. Gneisenau podejdzie do wejścia do Port
William i opuści łodzie, które oczyszczą je z min. Wówczas Nürnberg
wejdzie całą naprzód do wewnętrznego potu, Port Stanley, podczas kiedy
Gneisenau pójdzie jego śladem aż do kanału łączącego Port William z Port Stanley. Tam wielki krążownik opancerzony zakotwiczy i wyśle do
miasta pododdziały w uzbrojonych kutrach. Pod osłoną 4,1-calowych dział
Nürnberga zniszczą one stację radiową i składy węgla oraz spróbują
uprowadzić na okręt gubernatora. Kiedy wykonają swoje zadanie, 2 okręty
opuszczą port i dołączą do eskadry nie później niż o 19.30.
Spotkanie zakończyło się w południe i dowódcy wrócili na swoje okręty.
Tego popołudnia, przy bezchmurnej pogodzie, Eskadra Wschodniej Azji
skierowała się na wschód wzdłuż południowego wybrzeża Ziemi Ognistej.
Następnego dnia, w poniedziałek 7 grudnia, admirał von Spee i jego
okręty skierowali się na północny wschód w stronę Wysp Falklandzkich.
14. Bitwa u Wysp Falklandzkich
14
Bitwa u Wysp Falklandzkich
Noc była bezchmurna, a widoczność wyjątkowo dobra nawet o 2.00 nad
ranem, kiedy oficerowie na pomoście Scharnhorsta po raz pierwszy
zobaczyli wynurzający się z ciemności na północnym horyzoncie ciemny
masyw Wysp Falklandzkich. Wczesny letni wschód słońca 3 godziny później
zapowiadał niezwykły, bezchmurny dzień, pierwszy w tym tygodniu. O 5.30
admirał von Spee zasygnalizował Gneisenau i Nürnberg, by opuściły
eskadrę i skierowały się do przeprowadzenia rekonesansu Port Stanley.
Admirał ze Scharnhorstem, Dresdenem i Leipzig miał pozostać na
południu, podczas kiedy 3 węglowce pozostawały w Port Pleasant, w zatoce
leżącej 20 mil na południowy zachód od Port Stanley. Kiedy wzeszło
słońce, komandor Maerker i komandor Hans Pochhammer z Gneisenau mieli
lepszy widok na wybrzeże, którego przylądki i wzgórza identyfikowali
przy pomocy kompasu, lornetek i map. Na pokładzie zbierała się grupa
lądująca; Pochhammer patrzył w dół z pomostu na ludzi w białych
kamaszach, trzymających karabiny. Jeden z nich zabrał nawet ze sobą
maskę przeciwgazową. Zgodnie z prognozą letni poranek był niemal
doskonały: morze było spokojne, jedynie z lekką bryzą z północnego
zachodu, łagodnie marszczącą powierzchnię wody; niebo było czyste i lazurowe. Port Stanley był ukryty od południa za pasmem niskich wzgórz,
ale o 7.00, kiedy podeszli bliżej Maerker i Pochhammer, mogli zobaczyć
swój pierwszy cel, maszt radiowy w punkcie Hookera. Zauważyli również,
blisko miejsca gdzie latarnia morska stoi na piaszczystym, usianym
skałami przylądku Pembroke, cienką smugę dymu. Okazało się, że unosi się
ona z komina okrętu.
* * *
Brytyjska eskadra rozpoczęła załadunek węgla wcześnie tego letniego
poranka. O godzinie 4.30 węglowiec Trelawny został przycumowany przy
lewej burcie Invincible i o 5.30 cała załoga została wezwana do
załadunku. Dwie godziny później, kiedy załoga została wysłana na
śniadanie, 400 ton węgla było na okręcie. Ładowania węgla nie zakończono
tego dnia. Tuż po godzinie 7.30 cywilny obserwator ma stanowisku na
wzgórzu Sapper zobaczył 2 słupy dymu na południowo-zachodnim horyzoncie.
Uniósł swój teleskop, a następnie chwycił telefon i zameldował
Canopusowi: "4-kominowy i 2-kominowy okręt kierują się na północ".
(Nürnberg miał 3 kominy, ale z uwagi na kąt z jakiego się zbliżał,
obserwator przeoczył 1).
O godzinie 7.45 Canopus otrzymał informację z Sapper Hill. Ponieważ
nie było żadnej naziemnej linii między Canopusem a flagowym okrętem
Sturdee w zewnętrzny porcie, komandor Grant nie mógł przesłać informacji
dalej przez telefon, a ponieważ Invincible był poza zasięgiem wzroku,
ukryty za oddzielającymi go wzgórzami, nie można było przekazać sygnału
środkami wizualnymi. Jednak Glasgow kotwiczył w miejscu, z którego
mógł widzieć zarówno Canopusa, jak i Invincible. W związku z tym
Canopus wywiesił sygnał: "Nieprzyjaciel w polu widzenia". Glasgow
zobaczył go i o 7.56 Luce wywiesił takie same flagi na swoim maszcie.
Nie było żadnej odpowiedzi z Invincible zajętego załadunkiem węgla i otoczonego tumanem pyłu węglowego. Zniecierpliwiony Luce, wciąż w pidżamie, warknął na swego oficera sygnalizacyjnego: "Na miłość boską,
zrób coś. Wystrzel z armaty, wyślij łódź, nie stój tutaj jak jakiś
wypchany manekin". Salut z armaty i jego echo niosące się po porcie
przyciągnęły uwagę. Kierując silne światło reflektora na pomost
Invincible, Glasgow przekazał wiadomość. W tym czasie Luce powiedział
swemu oficerowi wywiadu: "Panie Hirst, proszę wejść na top masztu i zidentyfikować te okręty". "W połowie drogi na górę -?opowiadał później
Hirst -?byłem w stanie zameldować: Scharnhorst lub Gneisenau z lekkim krążownikiem".
Spee osiągnął całkowite zaskoczenie. Sturdee, nie wyobrażając sobie
żadnego zagrożenia dla swojej eskadry, podjął minimalne środki
bezpieczeństwa. Uzbrojony statek handlowy Macedonia powoli patrolował
zewnętrzną stronę wejścia do portu. Krążownik opancerzony Kent,
przydzielony do zastąpienia Macedonii, jedyny okręt który mógł
osiągnąć pełne ciśnienie pary w czasie mniejszym niż 2 godziny,
kotwiczył w Port William. Invincible, Inflexible, Carnarvon i Cornwall przebywały tam również. Bristol i Glasgow znajdowały się
w wewnętrznym porcie, gdzie stał unieruchomiony Canopus. Do 8.00 tylko
Carnarvon i Glasgow zakończyły załadunek węgla, a pokłady
Carnarvona wciąż pokrywały sterty worków z węglem. Kent, Cornwall,
Bristol i Macedonia nie zaczęły jeszcze napełniania swoich bunkrów;
będą walczyły tego dnia z tym co im pozostało w ładowniach. Bristol
wygasił paleniska, by oczyścić kotły i rozmontował oba silniki w celu
przeprowadzenia remontu, a Cornwall miał w naprawie 1 silnik. W kwaterach starszych oficerów, a wielu z nich było już w cywilnych
ubraniach i jadło śniadanie złożone z wędzonego śledzia, marmolady,
grzanek i herbaty, przygotowywano plany na nadchodzący dzień. Miało się
odbyć polowanie na zające i kuropatwy na wrzosowiskach za miastem.
Wystrzał z Glasgow zastał admirała Sturdee w trakcie golenia się.
Oficer wpadł do kwatery admirała i zameldował, że Niemcy przybyli.
Później mówiono, że Sturdee odpowiedział: "Wyślijcie ludzi na
śniadanie". Po wojnie Sturdee przedstawił swoją wersję tego wydarzenia:
"Spee przybył w bardzo dogodnym momencie, ponieważ właśnie skończyłem
się ubierać i byłem w stanie wydać rozkaz podniesienia do oporu
ciśnienia pary i zejścia na dół na dobre śniadanie". O Sturdee'ym
mówiono, że "nikt nigdy nie widział go przerażonego". O ile admirał mógł
być zadowolony ze szczęścia, które przyprowadziło nieprzyjaciela tak
usłużnie pod jego drzwi, mógł się jednocześnie martwić, że
prawdopodobnie Spee miał jeszcze więcej szczęścia. Sytuacja brytyjskiej
eskadry była nie do pozazdroszczenia: Kent był jedynym okrętem gotowym
do walki. Istniała obawa, że Spee odważnie wejdzie do Port Stanley całą
swoją eskadrą i zarzuci gradem 8,2-calowych pocisków stłoczone okręty
stojące na kotwicy. Przy ograniczonej przestrzeni w porcie, niektóre
brytyjskie okręty mogą zasłaniać ogień pozostałym i Sturdee nie będzie w stanie wystawić niczego więcej niż tylko część swoich przeważających
sił. Celne salwy ze Scharnhorsta i Gneisenau mogły uszkodzić, a nawet unieruchomić krążowniki liniowe. Nawet kiedy brytyjskie okręty
podniosą ciśnienie pary, Spee może wciąż pozostawać u wejścia do portu i potraktować każdy próbujący wyjść z portu okręt gradem pocisków lub
serią torped. Rozumiejąc to, wszyscy skierowali wzrok na okręt flagowy,
by dowiedzieć się, jakie kroki zamierza przedsięwziąć Sturdee.
O godzinie 8.10 flagi sygnałowe powędrowały na fały Invincible.
Kent, dyżurny okręt, otrzymał rozkaz natychmiastowego podniesienia
kotwicy i przejścia przez zaporę minową w celu ochrony Macedonii oraz
prowadzenia obserwacji nieprzyjaciela. Krążowniki liniowe dostały rozkaz
odesłania swoich węglowców, aby mogły prowadzić ogień nawet stojąc na
kotwicy. Wszystkie okręty otrzymały rozkaz podniesienia ciśnienia pary i zameldowania kiedy będą gotowe osiągnąć prędkość 12 węzłów. Carnarvon
dostał rozkaz przygotowania się do akcji i wyjścia najwcześniej jak to
możliwe i "nawiązania walki z nieprzyjacielem kiedy tylko ten minie róg
przylądka Pembroke. Canopus miał rozkaz otwarcia ognia kiedy tylko
Gneisenau i Nürnberg znajdą się w jego zasięgu. Macedonia, zbyt
słabo uzbrojona do walki z okrętami nieprzyjaciela, otrzymała rozkaz
powrotu do portu. Po wydaniu tych poleceń Sturdee udał się na śniadanie.
O godzinie 8.20 stacja obserwacyjna na wzgórzu Sapper zameldowała o zauważeniu większej liczby dymów na południowo-zachodnim horyzoncie. O godzinie 8.47 stacja kontroli ognia na Canopusie zameldowała, że 2
obserwowane okręty były teraz w odległości zaledwie 8 mil i że nowo
zauważone dymy okazały się pochodzić z kominów 3 dodatkowych okrętów,
znajdujących się 20 mil od portu. W tym czasie trębacze na wszystkich
okrętach w porcie grali sygnał: "Akcja". Załogi były zajęte zwalnianiem
bunkrowców, dym wydobywał się z wielu kominów i kotwicowisko tonęło w czarnej mgiełce. Załogi maszynowe na Cornwall i Bristolu spieszyły
się, by zmontować rozebrane urządzenia.
Śniadanie Sturdee'go trwało krótko. Był na pokładzie już o 8.45, by
zobaczyć jak Kent wychodzi z portu w celu zajęcia swojej pozycji za
latarnią morską. "Kiedy znaleźliśmy się blisko wejścia do portu -
powiedział jeden z oficerów Kentu -?mogłem zobaczyć z naszej prawej
burty dym z kominów 2 okrętów unoszący się nad leżącą nisko piaszczystą
krawędzią brzegu". Musiały minąć następne 4 godziny zanim krążowniki
liniowe i Carnarvon mogły podnieść kotwice, ale wciąż więcej czasu
zanim Cornwall i Bristol będą gotowe.
W Admiralicji znano tylko kilka szczegółów i obawiano się najgorszego. O godzinie 17.00 czasu Greenwich Churchill pracował w swoim gabinecie,
kiedy admirał Oliver, nowy szef sztabu, wszedł z wiadomością od
gubernatora Wysp Falklandzkich: "Admirał Spee przybył dziś rano ze
wszystkimi swoimi okrętami i teraz prowadzi działania przeciwko całej
flocie admirała Sturdee, która uzupełniała zapas węgla". "Te 3 ostatnie
słowa spowodowały, że ciarki przeszły mi po plecach -?wspominał
Churchill. -?Czy został zaskoczony i pomimo przewagi niezdarnie,
nieprzygotowany stał na kotwicy? Co może to oznaczać? Powiedziałem do
szefa sztabu: 'Mam nadzieję, że to nie jest prawda' -?to wszystko co
powiedziałem".
* * *
"Kiedy dotarliśmy na miejsce -?wspomina dowódca Gneisenau -?ukazywać
się zaczęły oznaki życia. Tu i tam za wydmami zaczęły unosić się słupy
ciemnożółtego dymu, jakby podpalono hałdy węgla, by nie dostał się w nasze ręce. Bez wątpienia zostaliśmy zauważeni i spośród widocznych
przez dym szczytów masztów dwa wyrwały się i powoli skierowały się w stronę latarni morskiej ... Nie było już wątpliwości, że okręty wojenne
były ukryte za osłoną lądu ... Sądziliśmy, że możemy zniszczyć pierwsze 2,
później 4, później 6 okrętów i przekazaliśmy tę wiadomość przez radio do
Schanhorsta".
Do tego momentu Niemcy nie przeczuwali poważnego niebezpieczeństwa.
Wówczas oficer artylerii Gneisenau, komandor porucznik Johann Busche,
patrząc przez lornetkę z platformy namierzania na przednim maszcie,
ujrzał coś złowieszczego, mianowicie trójnożne maszty. Kiedy zameldował
o tym na pomost, komandor Maerker lakonicznie odrzucił to spostrzeżenie
jako niedorzeczne. Trójnożne maszty oznaczały drednoty, a Busche został
przecież poinformowany, że na południowym Atlantyku nie ma żadnych
drednotów. Maerker wciąż prowadził Gneisenau i Nürnberg coraz bliżej
ich pozycji do otwarcia ognia, znajdującej się 4 mile na południowy
zachód od przylądka Pembroke. Nie przekazał raportu Buschde'a admirałowi
von Spee.
Kiedy Gneisenau i Nürnberg podeszły bliżej, 12-calowe działa
Canopusa, niewidocznego dla niemieckich okrętów, zostały podniesione i wymierzone na nie z pomocą brzegowych punktów obserwacyjnych. Gdy 2
okręty Maerkera znalazły się w pobliżu Wolf's Rock (Skały Wilka), 6 mil
od przylądka Pembroke, zwolniły pracę silników, wykonały zwrot i skierowały się na północny wschód, manewrując tak, by ustawić się lewymi
burtami w kierunku stacji radiowej. Jednak Canopus, siedzący na
mulistym dnie, odezwał się pierwszy. Kiedy tylko jego oficer artylerii,
przebywający na lądzie w punkcie obserwacyjnym, ocenił odległość na
mniej niż 11.000 jardów, wysłał sygnał. O godzinie 9.20 oba 12-calowe
działa z dziobowych wież okrętu liniowego otworzyły ogień. Odbijający
się od skał huk wstrząsnął miastem i portem, powodując piskliwy wrzask
krążących stad morskich ptaków. Pociski spadły za blisko, ale Niemcy
podnieśli swoje bitewne bandery, wykonali zwrot i skierowali się na
południowy wschód. Kiedy to zrobili, Canopus odpalił ponownie kolejną
salwę, tym razem z 12.000 jardów. Ponownie pociski spadły zbyt blisko,
ale tym razem strzały były celniejsze i niektórzy obserwatorzy wierzyli,
że jeden z pocisków odbił się rykoszetem od komina Gneisenau. Ponieważ
Niemcy wyszli poza zasięg ognia, Canopus zakończył swoją część
zadania. Ocalił przed ostrzałem stację łączności radiowej, kotwiczące
okręty i miasto oraz dał eskadrze Sturdee'go czas na opuszczenie portu.
Komandor Grant nakazał przerwanie ognia.
* * *
Komandor Maerker właśnie zasygnalizował Spee, że Gneisenau jest gotowy
do otwarcia ognia, kiedy spotkał go szok. Bez ostrzeżenia 2 potężne
grzyby wody, każdy wysoki na 150 stóp, wyrosły z morza 1.000 jardów z lewej burty. To był ostrzał z dział dużego kalibru, choć same działa nie
były widoczne. Maerker natychmiast wywiesił banderę bitewną i wycofywał
się, gdy druga salwa spadła 800 jardów od jego okrętu. Przed
zaniechaniem misji, Maerker podjął ostatnią próbę wyrządzenia szkód
nieprzyjacielowi. Pierwszy brytyjski okręt wychodzący z portu został
rozpoznany jako jednostka typu County (był to Kent) i Maerker, wierząc
że okręt próbuje uciec, zwiększył prędkość, by odciąć mu drogę wyjścia z Port William. Wszedł na kurs zbliżeniowy, kiedy otrzymał sygnał ze
Scharnhorsta. Nie był to łatwy desant, jaki planował Spee. Nie miał on
zamiaru angażować się w walkę z brytyjskim krążownikami opancerzonymi i starym okrętem liniowym wyposażonym w 12-calowe działa. Rozkazał
Maerkerowi odłożenie operacji i dołączenie do krążownika liniowego.
"Proszę nie przyjmować walki. Obrać kurs na wschód, później południe.
Iść całą naprzód". Spee nie wycofał się, choć wiedział o obecności
uzbrojonych w 12-calowe działa okrętów, ale był pewny, że były to stare
okręty liniowe, nad którymi jego eskadra łatwo uzyska przewagę. Maerker
wykonał zwrot i z maksymalną prędkością skierował się w stronę
krążownika liniowego, odległego o 20 mil.
* * *
O godzinie 9.45 Glasgow wyszedł z portu i dołączył do Kenta. Dowódca
lekkiego krążownika, pamiętający Coronel, niecierpliwił się by samemu
zaatakować Niemców, ale otrzymał rozkaz pozostawania poza zasięgiem,
śledzenia nieprzyjaciela i przesyłania informacji admirałowi Sturdee. O godzinie 9.50 reszta eskadry podniosła kotwice i skierowała się do
wyjścia z portu. Pierwszy przeszedł Carnarvon ze Stoddartem na
pokładzie, następnie Inflexible, Invincible i Cornwall; jedynie
Bristol, wciąż składający swoje silniki i Macedonia pozostały z tyłu. O godzinie 10.30, kiedy ostatni z idących w linii 5 brytyjskich
okrętów przeszedł koło latarni morskiej na przylądku Pembroke, na
południowo-zachodnim horyzoncie zauważono 5 wycofujących się pióropuszy
dymu. Minęły 3 godziny od kiedy po raz pierwszy nieprzyjaciel znalazł
się w zasięgu wzroku i Sturdee mógł być wdzięczny za dobrą pogodę. Gdyby
panowała mgła lub kropił deszcz, mógłby mieć mniej niż pół godziny przed
przybyciem Spee. Zamiast tego jednak słońce świeciło z błękitnego,
bezchmurnego nieba, a łagodna bryza lekko marszczyła morze; idealne
warunki do akcji na dużą odległość. Wszyscy, po obu stronach, którzy
przeżyli bitwę, wspominali niezwykłą pogodę: "Widoczność w świeżym,
czystym powietrzu przekraczała wszystkie doświadczenia marynarzy" -
wspominał Pochhammer z Gneisenau. "To był doskonały dzień -?napisał
oficer z Inflexible -?bardzo rzadki na tych szerokościach
geograficznych. Rozciągał się przepiękny widok ... kiedy brytyjskie okręty
przeszły przez wyznaczony punkt, a wszystkie bandery (mieliśmy 5
powiewających flag, aby mieć pewność, że nie wszystkie zostaną
odstrzelone) były oświetlone promieniami słońca". Na pokładzie
Invincible podporucznik był zaskoczony wspaniałymi warunkami
atmosferycznymi. "Wziąłem aparat fotograficzny, wspiąłem się na szczyt
głównego masztu ...Kiedy tam stałem i obserwowałem nieprzyjaciela, czułem
zimne powiewy powietrza ... daleko na południowym zachodzie widać było na
horyzoncie 5 trójkątów dymu. To był cudowny słoneczny dzień z maksymalną
widocznością. Oni tam byli, eskadra o której myśleliśmy, że zmusi nas do
polowania na morzach przez szereg miesięcy, zrządzeniem opatrzności
wpadła w nasze ręce".
Krążowniki liniowe -?ich prędkość wzrosła do 25 węzłów -?pięły się
nieubłaganie na czoło linii, mijając Carnarvona, połykając Kenta.
Już jedynie Glasgow był przed nimi. Z pomostu okrętu flagowego
Sturdee, obserwując dym z 5 uciekających okrętów, wiedział że dzięki
jakimś całkowicie nieprzewidywalnym okolicznościom, Spee był na jego
łasce. Brytyjskie siły miały przewagę; Invincible i Inflexible,
które właśnie opuściły suchy dok, mogły rozwijać prędkość 25 węzłów;
krążowniki Spee, po 5 miesiącach w morzu, mogłyby mówić o szczęściu,
gdyby rozwinęły 20 węzłów. Tym sposobem Sturdee mógł wprowadzić
krążowniki Spee w zasięg swoich 12-calowych dział w niespełna 3 godziny
i miałby wówczas 6 godzin przed zachodem słońca na ich całkowite
zniszczenie. Na pogodę nie miał wpływu, ale jak dotąd nic nie wskazywało
na zmianę tych niemal doskonałych warunków. Na Invincible pojawił się
sygnał: "Pościg".
Porucznik Hirst wspominał później: "Najbardziej chwalebny moment w tej
wojnie, który pamiętam, to wywieszenie przez okręt flagowy sygnału
'Pościg' ... 15 mil na wschód od nas znajdowały się te same okręty, z którymi walczyliśmy pod Coronel i które wysłały na śmierć dzielnego
admirała Cradocka i naszych kolegów. Glasgow, będąc daleko z przodu i nieco z boku, miał doskonały widok na brytyjskie krążowniki liniowe
idące naprzód; ich dzioby przecinały spokojne, niebieskie morze, tocząc
przed sobą białe fale rozchodzące się na boki; ich rufy nurzały się w spienionej wodzie kilwaterów; a ich 12-calowe wieże kierowały się w stronę nieprzyjaciela z lufami uniesionymi do maksimum. Powyżej, na
masztach i rejach powiewały bitewne bandery Royal Navy; białe kolory
flag kontrastowały z czarnym dymem wydobywającym się z kominów. Nie było
pośpiechu, admirał miał przed sobą czysty, pusty ocean. Tak jak Spee pod
Coronel był w stanie wykorzystać swoją przewagę prędkości i cięższych
dział by zniszczyć Cradocka, tak teraz Sturdee mógł wykorzystać większą
siłę i prędkość, by zniszczyć Spee. Każdy brytyjski krążownik liniowy
miał 8 dział 12-calowych, wystrzeliwujących pociski o masie 850 funtów.
Niemieckie krążowniki opancerzone miały po 8 dział 8,2-calowych,
strzelających pociskami o masie 275 funtów. Sturdee mógł używać swojej
prędkości do wybrania zasięgu; następnie, utrzymując dystans, użyć
swoich wielkich dział do rozbicia Spee na kawałki.
Zgodnie ze słowami komandora Pochhammera z Gneisenau, aż do chwili
kiedy trwał pościg, Niemcy nie byli pewni tożsamości 2 wielkich okrętów,
które pospiesznie wyszły z portu. "Dwa okręty wkrótce same odłączyły się
od ścigającej nas grupy; wydawały się dużo szybsze i większe niż
pozostałe, ponieważ dym z ich kominów był grubszy, szerszy i bardziej
masywny -?powiedział Pochhammer. -?Wszystkie lornetki skierowały się na
ich kadłuby". Nie upłynęło zbyt wiele czasu, nim obserwacja 3 kominów i nie budzących wątpliwości trójnożnych masztów, nie uświadomiła
niemieckim marynarzom o "możliwości, a nawet prawdopodobieństwie, że
byliśmy ścigani przez angielskie krążowniki liniowe ... Była to dla nas
gorzka pigułka do przełknięcia. Zakrztusiliśmy się nieco ... ścisnęło nam
gardła, bo oznaczało to walkę na śmierć i życie, a raczej bitwę kończącą
się honorową śmiercią".
W tym czasie Sturdee spokojnie wprowadzał w życie swoją taktykę. Miał
kłopoty z obserwowaniem nieprzyjaciela z powodu ilości dymu
wydobywającego się z kominów krążowników liniowych, ale Glasgow
meldował, że Niemcy znajdują się 12 mil z przodu, idąc z prędkością od
18 do 20 węzłów. Wiedząc, że Spee nie może uciec, Sturdee postanowił
odłożyć natychmiastowe starcie. Rozkazał Inflexible trzymać się z prawej burty Invincible, Glasgow zająć pozycję 3 mile przed dziobem
Invincible nieco z lewej i poinstruował Kent, żeby wycofał się od
strony jego lewej burty. Wkrótce z krążownikami liniowymi i Glasgow
rozwijającymi 25 węzłów, zorientował się, że zostawia z tyłu swoje
krążowniki opancerzone. O godzinie 11.00 zasygnalizował na Carnarvon i Cornwall, znajdującym się 5 mil za krążownikami liniowymi, pytając
jaka jest ich maksymalna prędkość. Carnarvon odpowiedział, że 20
węzłów (w tym momencie było to 18 węzłów), a Cornwall, że 22 węzły.
Nie czekając aż jego eskadra zanadto rozciągnie się, Sturdee zredukował
prędkość z 25 do 24 węzłów, a następnie do 20 węzłów, by umożliwić
okrętom eskadry zbliżenie się do siebie. Sturdee był tak zadowolony z nadchodzącego dnia, że o 11.32 zasygnalizował: "Załogi okrętów mają czas
na kolejny posiłek". Ludzie, którzy zaczęli dzień od przerzucania worków
z węglem i byli ubrudzeni pyłem, mieli teraz możliwość umycia się i przebrania. "Piknik w kwaterach starszych oficerów -?napisał oficer z Invincible. -?Ozorki, chleb, masło i dżem". Nikt nie pozostawał na
dole i wkrótce górne pokłady zapełniły się szeregami oficerów i marynarzy z kanapkami w rękach, obserwującymi na horyzoncie niemieckie
okręty.3
Na pokładzie niemieckich okrętów nastroje były ponure. "Do południa 2
krążowniki liniowe były w odległości 18.500 jardów. Obserwowano też 4
inne krążowniki -?wspominał Pochhammer. -?Zjedliśmy posiłek o zwykłej
porze, o 11.45, ale przebiegał ciszej niż zwykle, ponieważ każdy był
zajęty swoimi myślami". Kiedy posiłek dobiegł końca, nad wodą rozległ
się huk ciężkich dział. "Werble i trąbki wezwały nas na nasze stanowiska
bojowe. Krótkie uściski ręki tu i tam, pożegnania między bliskimi
kolegami i mesa opustoszała". Tuż po południu Sturdee stał się
niecierpliwy. Było oczywiste, że flagowy okręt Stoddarta, Carnarvon,
wciąż pozostający 6 mil z tyłu i nie mogący wyciągnąć ze swoich silników
więcej mocy niż do osiągnięcia prędkości 18 węzłów, nie dogoni eskadry.
Ponieważ Cornwall rozwijał 22 węzły, otrzymał rozkaz pozostawienia
Cornarvon i ruszenia naprzód. Jednak nawet te 22 węzły wydawały się
zbyt małą prędkością, dlatego Sturdee postanowił rozpocząć swój atak 2
krążownikami liniowymi. O godzinie 12.20 komandor Richard Phillimore
poszedł na rufę Inflexible i powiedział swoim ludziom, że admirał
zdecydował się "przystąpić do pracy". Załoga wiwatowała i krążowniki
liniowe ponownie szły z prędkością 25 węzłów.
Admirał von Spee, mniej niż 10 mil z przodu, kierował się na południowy
wschód z prędkością 20 węzłów. Gneisenau i Nürnberg znajdowały się
2.000 jardów przed Scharnhorstem, Dresden był z lewej burty okrętu
flagowego, a Leipzig ciągnął się za nim. Stopniowo prędkość ta
wzrastała do 21 węzłów, z wyjątkiem Leipzig, który stale pozostawał z tyłu. O godzinie 12.47 Sturdee zbliżył się do niego na odległość 17.500
jardów i wywiesił sygnał: "Rozpocząć walkę z nieprzyjacielem".
O 12.55 pojawił się błysk, rozległ huk i uniósł dym. Pierwszy strzał
został oddany przez komandora Phillimore'a z Inflexible (znanego jako
Fidgety Phill, Niespokojny Phill), który otworzył ogień do Leipzig ze
swojej wieży A; salwa z 2 dział z odległości 16.500 jardów. Był to
dystans o 4.000 jardów większy niż ten z jakiego kiedykolwiek strzelał
brytyjski drednot do ruchomego celu. Ze swego stanowiska obserwacyjnego
na dziobowym maszcie Flexible jego oficer artylerii, komandor
porucznik Rudolf Verner, widział jak pociski spadły 3.000 jardów za
niemiecką eskadrą. Inflexible wystrzelił ponownie i Verner wspominał:
"ryk dział dziobowej wieży i ciężkie kłęby czekoladowego dymu
przetaczające się przez pokład dziobowy; długie oczekiwanie i wysokie
stalagmity wyrastające z morza za odległym nieprzyjacielem". Chwilę
później Invincible znów otworzył ogień oddając salwę z 2 dział wieży A i wysokie fontanny wody wyrosły z morza 1.000 jardów za celem. W ciągu
15 minut, kiedy zasięg zmalał do 13.000 jardów, wysokie kolumny wody
zaczęły stawać okrakiem nad Leipzig. Jedna salwa uniosła wysokie jak
wieże kolumny wody tak blisko małego okrętu, że stracono widoczność z obu burt i sądzono, że okręt został trafiony.
Sytuacja Leipzig zmusiła Spee do podjęcia decyzji. Spoglądając za
siebie mógł zobaczyć wysokie odkosy fal dziobowych krążowników linowych,
chmury czarnego dymu wydobywające się z ich kominów, błyski
pomarańczowych płomieni przebijające przez dym, a po niosącym zgrozę
oczekiwaniu, słupy wody wznoszące się bezdźwięcznie wzdłuż bezradnego
lekkiego krążownika. Admirał dokonał wyboru. O 13.20 Invincible
zauważył, że niemiecka eskadra rozdzieliła się: 3 lekkie krążowniki
wykonały zwrot na prawą burtę i skierowały się na południowy zachód,
podczas kiedy Schernhorst i Gneisenau zwróciły się w lewo na
północny wschód, dokładnie na kurs atakujących krążowników liniowych.
Spee zrozumiał, że brytyjskie połączenie 12-calowych dział i większej
prędkości nie daje jego eskadrze żadnych szans w długim pościgu i było
tylko kwestią minut kiedy Leipzig otrzyma śmiertelne uderzenie. Chcąc
dać swoim 3 lekkim krążownikom szansę ucieczki, zdecydował się rzucić
swoje krążowniki opancerzone przeciwko brytyjskim krążownikom liniowym.
"Gneisenau przyjmie walkę. Lekkie krążowniki mają odłączyć się i próbować ucieczki" -?zasygnalizował admirał. Niemieckie lekkie
krążowniki natychmiast wykonały zwrot na prawą burtę, a ich kilwatery
zaczęły oddalać się od Scharnhorsta.
Sturdee przewidział, że niemiecka eskadra może to zrobić. Na trzech
stronach maszynopisu instrukcji wydanych w Abrolhos Rocks, nakazywał, że
jeśli podczas akcji Eskadra Wschodniej Azji rozdzieli się, brytyjskie
krążowniki liniowe będą dążyły do zniszczenia niemieckich krążowników
opancerzonych, podczas kiedy brytyjskie krążowniki opancerzone zajmą się
niemieckimi lekkimi krążownikami. Dlatego kiedy tylko Luce na Glasgow
zobaczył niemieckie lekkie krążowniki wykonujące zwrot, bez sygnału od
Sturdee'go natychmiast opuścił swoją pozycję, wyprzedzającą krążowniki
liniowe i ruszył za niemieckimi okrętami. Kent i Cornwall poszły za
Luce'em w tym nowym pościgu, podczas kiedy Carnarvon, obecnie 10 mil z tyłu i zbyt powolny, by mieć jakiekolwiek szanse przechwycenia
nieprzyjacielskich lekkich krążowników, dalej szedł kilwaterem
krążowników liniowych.
Kiedy niemieckie lekkie krążowniki wykonały zwrot na południowy zachód,
Spee ostro zawrócił Scharnhorsta i Gneisenau, kierując je na
północny wschód naprzeciw Invincible i Inflexible. Rozpoczęła się
teraz główna bitwa między krążownikami liniowymi a krążownikami
opancerzonymi z dwoma admirałami ścigającymi się o zajęcie jak
najlepszych pozycji. Nadzieją Spee było dostać się tak blisko
nieprzyjaciela, jak to tylko było możliwe z uwagi na krótszy zasięg
swoich dział. Cradock próbował tak zrobić z Good Hope i Monmouth pod
Coronel. Sturdee zrozumiał ten manewr 4 minuty po tym jak skierował się
w jego stronę Spee i wykonał zwrot o 90° na lewą burtę, idąc teraz
równolegle do nieprzyjaciela. Sturdee mógł teraz walczyć ze swego
dogodnego dystansu, poza zasięgiem niemieckich 8,2-calowych dział
(13.500 jardów), ale w zasięgu swoich 12-calówek (16.400 jardów).
Zastosował przeciwko Spee tę samą taktykę, której tamten użył przeciwko
Cradockowi.
Obie eskadry kierowały się równolegle na północny wschód, z Invincible
ostrzeliwującym Scharnhorsta i Inflexible -?Gneisenau. O godzinie
13.30 niemieckie krążowniki, podnosząc swoje działa do maksymalnego
zasięgu, otworzyły ogień. Pierwsza salwa była za krótka; później, kiedy
dystans zmalał do12.000 jardów, trzecia salwa otoczyła Invincible i 5
słupów wody wyrosło wokół niego. Wkrótce wszystkie 4 okręty prowadziły
ogień burtowy, również ze swoich wież rufowych. "Prowadzenie ognia przez
Niemców stanowiło wspaniały widok -?powiedział oficer z Invincible -
doskonałe salwy z całych burt. Brązowe kłęby dymu z błyskami ognia w środku znaczyły każde działo w momencie strzału ... Ich wystrzały lądowały
wokół nas raz za razem". Zwłaszcza Schernhorst zasłużył na reputację
okrętu o świetnej artylerii i o 13.44 trafił Invincible. Pocisk
uderzył w burtowe opancerzenie krążownika, powodując silny wstrząs, ale
nie przebijając burty.
Od samego początku zamiar Sturdee'go prowadzenia walki z odległości poza
zasięgiem dział Spee został zniweczony, ponieważ Niemcy znajdowali się
od zawietrznej. Gęsty dym z kominów krążowników liniowych niósł się w stronę nieprzyjaciela, zasłaniając cele brytyjskim artylerzystom.
Dodatkowo różnica zasięgu dział między brytyjskimi 12-calowymi i niemieckimi 8,2-calowymi wynosiła zaledwie 3.000 jardów, niewielki
margines dla Sturdee'go do utrzymania korzystnej dla niego odległości.
Przez moment, kiedy dystans zszedł poniżej 12.000 jardów, Niemcy już
strzelali gwałtownie i celnie. Wówczas, o 14.00, obawiając się by
strzały Niemców nie uszkodziły jednego z jego krążowników liniowych,
Sturdee wycofał swoje okręty w lewo i otworzył ogień z odległości 16.000
jardów, gdy Spee nie mógł ich dosięgnąć. Po pewnym czasie zmniejszył
prędkość do 22 węzłów, by ograniczyć gęstość dymu wydobywającego się z kominów. Przez następnych 15 minut bitwa uspokoiła się i eskadry
stopniowo zaczęły oddalać się od siebie.
W pierwszej fazie, pomimo dysproporcji sił, bitwa nie była jednostronna.
W przeciwieństwie do szybkiego i celnego ognia Niemców, brytyjska
artyleria była żałosna. Podczas pierwszych 30 minut bitwy oba krążowniki
liniowe oddały łącznie 210 strzałów z dział 12-calowych. Inflexible
trafił Gneisenau 3-krotnie, raz poniżej linii wodnej i raz czasowo
wyłączając z akcji jego 8,2-calowe działa, podczas kiedy Invincible
zgłosił jedno prawdopodobne trafienie w Scharnhorsta. Przy takiej
celności krążowniki liniowe opróżniłyby swoje magazyny nie zatapiając
nieprzyjaciela. Powodem tej nieskuteczności był dym. Wiatr wiejący z północnego zachodu niósł gęsty dym z kominów i chmury gazów prochowych z dział kierując je w stronę nieprzyjaciela, niemal całkowicie zasłaniając
cele artylerzystom z wież na śródokręciu i na rufie Invincible. Jedyny
czysty widok miała obsługa dziobowej wieży A i oficer artylerii
znajdujący się wysoko na maszcie dziobowym. Sytuacja Inflexible była
jeszcze gorsza: widok zasłaniał mu nie tylko dym z jego kominów, ale i z Invincible, gnany w linii jego widoczności. To wyjaśnienie jednak nie
usprawiedliwiało fatalnej skuteczności krążowników liniowych. "Było to z pewnością cholernie złe strzelanie" -?powiedział kolega porucznikowi
Haroldowi Hicklingowi z Glasgow. "Byliśmy skonsternowani powolnością,
rozrzutem i niecelnością ognia artylerii krążowników liniowych" -?dodał
Hickling później. Przypadkowe strzały mogły trafić blisko celu, podczas
kiedy pozostałe pociski spadały albo o wiele za blisko, albo za daleko.
Oficer w wieży P Invincible został zaalarmowany "iż nie wydaje się,
byśmy w ogóle trafiali w cel". Hickling powiedział: "Na tym etapie
wyglądało na to, że to Sturdee, a nie von Spee zostanie zatopiony".
Nadmiar dymu nie był jedynym powodem powolnego i niecelnego ognia
krążowników liniowych. Brytyjski oficer w punkcie naprowadzania ognia
Invincible, komandor porucznik Hubert Dannreuther, który był
chrześniakiem kompozytora Ryszarda Wagnera, zauważył że jego doskonały,
wykonany w Niemczech dalmierz okazał się bezużyteczny nie tylko z powodu
dymu, ale również wibracji spowodowanych dużą prędkością okrętu i gwałtownym trzęsieniem się masztu, kiedy wieża A otwierała ogień. W wieży P Invincible warunki były ciężkie. Celowniczy dział nie mogli
zobaczyć niczego poza błyskami wystrzałów nieprzyjacielskich dział
przebijającymi się przez gęstniejący dym i za każdym razem kiedy wieża
Q, po drugiej stronie pokładu, strzelała nad nimi, wszyscy z obsługi
wieży P byli ogłuszeni i oślepieni wystrzałem. Na Inflexible komandor
porucznik Rudolf Verner w punkcie naprowadzania ognia na maszcie
krążownika liniowego był niemal jedynym na pokładzie swego okrętu, który
był w stanie ocenić pozycję nieprzyjaciela, ale z powodu
przeszkadzającego dymu z będącego przed nim okrętu flagowego, miał
poważne problemy w obserwowaniu miejsc uderzeń pocisków jego
artylerzystów.
Z oddali bitwa wyglądała jak pełne napięcia starcie. "Ze słońcem wciąż
świecącym na nie, okręty wyglądały jakby były pomalowane z tej okazji -
powiedział oficer z Kenta, przechodząc na rufę. -?Nigdy nie widziałem
ciężkich dział strzelających tak gwałtownie i z tak dobrą celnością.
Błysk za błyskiem szły wzdłuż burt od dziobu do rufy. Wszystkie ich
[niemieckie] 5,9-calowe i 8,2-calowe działa strzelały salwami. Z brytyjskich krążowników liniowych było widać mniej z powodu dymu
zasłaniającego pole widzenia. Ich pociski jednak trafiały niemieckie
okręty. Cztery lub 5 razy można było zauważyć obłoki białego dymu
wybuchających na Gneisenau pocisków ... Z powodu wiatru, huk wystrzałów
był niesłyszalny i starcie zdawało się toczyć w ciszy między 2 liniami
okrętów idącymi na wschód".
Faktem jest, że kilka brytyjskich wielkokalibrowych pocisków, które
zdołały trafić, wyrządziły poważne szkody. "Pocisk spadł koło trzeciego
komina i eksplodował na górnym pokładzie ... -?powiedział dowódca
Gneisenau, Pochhammer. -?Odłamki szrapnela przebiły się na dół i doszły do ładowni bunkrowej węgla, zabijając palacza. Oficer pokładowy
miał urwane oba przedramiona. Drugi pocisk eksplodował na głównym
pokładzie, niszcząc łodzie ratunkowe. Ich fragmenty wpadły do mesy
oficerskiej, raniąc zwierzątko oficerów, małą czarną świnkę. Kolejne
uderzenie, w rufę, trafiło w linię wodną, przeszło do pokładu pancernego
i wylądowało w komorze amunicyjnej, która została zatopiona, by uniknąć
większych zniszczeń. Te 3 trafienia zabiły lub raniły 50 ludzi".
Nagle Spee wykonał kolejny ruch: zrobił zwrot i skierował się na
południe, mając nadzieję, że kłęby dymu nad brytyjskim okrętami osłonią
jego manewr i zwracając się w tym kierunku mógł znaleźć ochronę chmur,
deszczowego szkwału i mgły. Pochhammer tak to wspomina: "Z każdą minutą
przyspieszaliśmy. Nadejście zmierzchu przesądzi o naszym losie. Silniki
pracowały całą mocą". Z powodu otaczającego dymu, zajęło oficerom
Invincible kilka minut, zanim zorientowali się co się dzieje; do tego
czasu Spee zwiększył dystans do 17.000 jardów. Kiedy Sturdee zorientował
się, wykonał zwrot swoimi krążownikami liniowymi i rozpoczął pościg z prędkością 24 węzłów. Wciąż miał dosyć czasu. Drugi pościg trwał 40
minut, w czasie których dystans zmalał do 15.000 jardów; wówczas
krążowniki liniowe wykonały zwrot na lewą burtę, umożliwiając działom
prowadzenie salw burtowych. O godzinie 14.45 brytyjskie krążowniki
liniowe rozpoczęły kanonadę.
Osiem minut po otwarciu ognia przez Sturdee'go, Spee porzucił swój
południowy kurs i w ułamku sekundy jego 2 krążowniki opancerzone
wykonały zwrot, by przyjąć bitwę. Niemieckie okręty zgodnie wykonały
manewr i ponownie oddawane były salwy z 12-calowych i 8,2-calowych
dział. Spee starał się teraz podejść bliżej. Brytyjczycy byli w zasięgu
jego 8,2-calowych dział, ale manewrował tak, by zbliżyć się na odległość
10.000 jardów, aby wprowadzić do walki swoją artylerię 5,9-calowych
dział. Stopniowo obie linie okrętów zbliżały się; o 15.00 odległość
zmalała do nieco ponad 10.000 jardów i przy maksymalnym podniesieniu
lewoburtowych, niemieckich 5,9-calowych baterii, działa te otworzyły
ogień. Invincible ucierpiał, kiedy niemieccy artylerzyści
skoncentrowali na nim swój ogień; przez następnych 15 minut okręt
flagowy Sturdee'go został trafiony wielokrotnie zarówno przez działa
8,2-calowe, jak i 5,9-calowe. Jeden z pocisków 8,2-calowych przeszedł
przez 2 pokłady i eksplodował w szpitalu okrętowym, który szczęśliwie
był pusty. Jakimś trafem szczęście wciąż sprzyjało brytyjskim okrętom;
flagowa jednostka była poobijana, ale obyło się niemal bez ofiar. Kiedy
została zniszczona kantyna, członkowie załogi ochoczo zbierali
papierosy, cygara, czekoladę i puszki z ananasami, rozrzucone po
pokładzie. Nie wszystkie niemieckie pociski eksplodowały. Jeden
8,2-calowy trafił w wylot lufy dziobowego 4-calowego działa, przebił 2
pokłady i nie wybuchając spoczął w osobistym magazynku admirała, między
jego dżemem a serem gorgonzola. Niewybuch 5,9-calowego pocisku przeszedł
przez kwaterę kapelana, wpadł do kabiny skarbnika okrętowego, skąd
rozsypał po pokładzie dziesiątki złotych suwerenów z kasety, a następnie
nieszkodliwie przeleciał za burtę okrętu.
Działania sięgnęły teraz szczytu swojej intensywności. Ogień krążowników
liniowych stał się teraz celniejszy i zarówno Scharnhorst, jak i Gneisenau zostały oślepione wielkimi strugami wody. Teraz niemieccy
celowniczy, podobnie jak brytyjscy, byli w bardzo niewygodnej sytuacji i nie mogli zobaczyć czy ich pociski trafiają. "Gęste chmury dymu z brytyjskich kominów i dział zasłaniały nasze cele tak, że poza masztami
widoczne były tylko rufy -?wspominał Pochhammer. -?Ponownie próbowaliśmy
skrócić dystans, ale tym razem nieprzyjaciel był ostrożny, i nie
pozwolił nam zbliżyć się. Wtedy zrozumieliśmy, że znaleźliśmy się w bitwie na wyczerpanie". Raz po raz Scharnhorst wzdrygał się, kiedy
12-calowe pociski przeszywały jego opancerzenie pokładu i eksplodowały
na pokładach mesowych i mieszkalnych. Jeden 12-calowy pocisk trafił
5,9-calowe działo, eksplodował i wyrzucił je wraz z załogą do morza.
Gneisenau również ucierpiał. Potężna eksplozja zmiotła prawoburtową
siłownię; woda wdarła się do środka i kiedy pompy przestały pracować,
przedział został opuszczony. Wielkie fontanny z wpadających w pobliżu do
morza 12-calowych pocisków przetaczały przez pokłady ogromne ilości
wody, czasami gasząc ognie wywołane przez wcześniejsze, celniejsze
strzały.
O godzinie 15.15 działania toczyły się od 2 godzin i kwadransa. Z wysoko
umieszczonych punktów naprowadzania ognia sceneria pozostawała taka
sama: bezchmurne niebo, spokojna powierzchnia pofałdowana bryzą i wydobywające się z 2 grup okrętów kłęby czarnego dymu upstrzone
pomarańczowymi błyskami z dział. Na pomoście Invincible Sturdee czuł,
że czas mija, popołudnie ściemnia się, a sprawy wymykają mu się spod
kontroli. Sytuacja stanowisk artyleryjskich była tak zła, iż admirał
poprowadził swoje krążowniki liniowe z powrotem przez lewą burtę,
przecinając własne kilwatery, nawigując po łuku, z którego wyszedł o 15.30, obierając kurs południowo-zachodni, z prowadzącym Inflexible.
To umieściło krążowniki na nawietrznej od okrętów niemieckich i po raz
pierwszy miały one dobry widok na swoje cele. Z Inflexible teraz przed
sobą, Verner był w stanie obserwować nieprzyjaciela i efekty ostrzału
artyleryjskiego ze swoich okrętów. O 15.35 powiedział: "po raz pierwszy
doświadczyłem luksusu całkowitej swobody od jakichkolwiek zakłóceń ...
Byłem teraz w pozycji rozkoszującego się rajem oficera naprowadzania
ognia: dobry cel, żadnych zmian kursu na przeciwny i żadnych dymów z poprzedzających okrętów lub z własnego, którymi można byłoby się
martwić". Podczas zwrotu dwa 8,2-calowe pociski ze Scharnhorsta
trafiły w rufę Invincible, niszcząc skład elektryczny i magazyn farb,
a 5,9-calowy pocisk eksplodował na przedniej płycie wieży A, powodując
jej wygięcie, ale nie przebijając opancerzenia. Trafienia w brytyjskie
krążowniki liniowe w żaden sposób nie zmniejszyły ich wartości bojowej.
Spee skontrował ruch Sturdee'go, wykonując ponownie zwrot, tym razem
przez prawą burtę, kierując się na północny-zachód, jakby chciał
odparować manewr Sturdee'go przechodząc przed jego dziobem. W rzeczywistości powodem wykonania zwrotu swoimi okrętami przez Spee było
to, że tak wiele dział Scharnhorsta na lewej burcie było wyłączonych z akcji, iż chciał wprowadzić do działania te z przeciwnej burty.
Rzeczywiście, kiedy wykonał zwrot i uwolnił swoją niezaangażowaną w bitwie burtę, świeże prawoburtowe baterie otworzyły gwałtowny ogień.
Gneisenau, nie tak bardzo uszkodzony i wciąż strzelający ze wszystkich
swoich 8,2-calowych dział, wykonał zwrot w ślad za okrętem flagowym i zaangażował się w walkę z Invincible. Brytyjskie pociski spadały do
morza blisko niemieckiego okrętu i przetaczały potoki morskiej wody
przez ruiny jego górnego pokładu. Co gorsze, trafienie w Gneisenau
poniżej linii wodnej zatopiło 2 kotłownie, zmniejszając jego prędkość do
16 węzłów i spowodowało przechył okrętu na prawą burtę, co uczyniło
prawoburtowe 5,9-calowe jego działa bezużytecznymi.
W tym momencie, kiedy obie eskadry prowadziły wymianę ciosów, 4 mile na
wschód pojawiła się zjawa. Biały kadłub 3-masztowego pełnorejowca,
powiewający norweską banderą, kierujący się w stronę przylądka Horn z postawionymi wszystkimi żaglami, według słów brytyjskiego oficera
"stanowił rzeczywiście piękny widok, kiedy szedł swobodny w lekkiej
bryzie, niczym herold pokoju dla całego świata".
Scharnhorst, wciąż zagłębiający się w las fontann wody, został
trafiony co najmniej 40 ciężkimi pociskami. Nie było odroczenia; z nieubłaganą regularnością pomarańczowe płomienie błyskały z wież
Invincible i chwilę później 850-funtowe pociski wybuchły na pokładzie
Scharnhorsta lub przebijały się do przedziałów poniżej. Tym co
zaskakiwało Brytyjczyków, była siła ognia pochodząca z tak ciężko
pogruchotanego okrętu jak Scharnhorst. Jego górne konstrukcje tworzyły
dżunglę porozrywanej i poskręcanej stali. Jego maszty i trzeci komin
zostały utracone, a pierwszy i drugi opierały się o siebie; jego pomost
i łodzie były zniszczone; chmury białej pary kłębiły się spod pokładów;
ogromna dziura była wyrwana w poszyciu koło rufy; w jego wnętrzu można
było zobaczyć czerwone i pomarańczowe płomienie, a okręt był zanurzony 3
stopy poniżej linii wodnej. Wciąż jednak jego bandera bitewna trzepotała
na zaimprowizowanym maszcie nad rufowym stanowiskiem kierowania ogniem i ciągle jeszcze jego prawoburtowe baterie prowadziły ogień. Ze stanowiska
naprowadzania ognia na Invincible Dannreuther meldował: "Został on
rozerwany pociskami i stoi w płomieniach; wydaje się niemożliwością, by
ktoś pozostał tam przy życiu". Na Inflexible Verner zdumiony
kontynuowaniem salw z niemieckich krążowników opancerzonych rozkazał
swoim załogom strzelać "gwałtownie i niezależnie", co spowodowało, że
pewnej chwili wieża P miała w powietrzu 3 pociski w jednym momencie.
Widziano, że wszystkie trafiły w cel lub blisko niego. Niemcy jednak
wciąż kontynuowali ogień. "Z całą pewnością trafialiśmy
[Scharnhorsta], ale nie mogłem powstrzymać go od prowadzenia ognia ...
Pamiętam jak zapytałem mego operatora dalmierza: 'Co do diabła możemy
jeszcze zrobić?' "
W tym mniej więcej czasie odłamek przeciął flaglinkę osobistej bandery
Spee na Scharnhorście i komandor Maerker z Gneisenau zauważył, że
admiralska flaga nie powiewa już ze szczytu okrętu flagowego. Jeśli Spee
nie żył, Maerker zostałby dowódcą eskadry. Zasygnalizował: "Dlaczego
admiralska flaga opuszczona jest do połowy masztu? Czy admirał nie
żyje?"
Spee odpowiedział: "Jak dotąd ze mną wszystko w porządku. Trafił pan w coś?'
"Dym uniemożliwia jakąkolwiek obserwację", odpowiedział Maerker.
Ostatni sygnał Spee był charakterystycznie wspaniałomyślny i fatalistyczny: "Mimo wszystko miał pan rację", powiedział do Maerkera,
który był przeciwny atakowi na Falklandy.
Pomimo tego, przez następne pół godziny prawoburtowe baterie
Scharnhorsta huczały. Tuż przed 16.00, okręt przestał strzelać.
Sturdee zasygnalizował mu, by się poddał, ale nie było żadnej
odpowiedzi. Dziób niemieckiego krążownika powoli przeszedł obok.
Przechylając się na lewą burtę, z odstrzelonymi 3 z 4 kominów i obydwoma
masztami, jego dziób nurzał się tak, że fale obmywały jego pokład
dziobowy. Scharnhorst chwiejnie skierował się przez wodę w stronę
swego nieprzyjaciela. Kiedy to zrobił, Spee wysłał swój ostatni sygnał
do Gneisenau: "Próbujcie uciec, jeśli wasze silniki są wciąż sprawne".
W tym momencie na scenie pojawił się Carnarvon i otworzył ogień ze
swoich 7,5- i 6-calowych dział. Te ciosy były już niepotrzebne. Z wodą
wdzierającą się przez dziób, Scharnhorst przewrócił się na burtę. O godzinie 16.17, z wciąż powiewającą banderą, ze śrubami napędowymi
unoszącymi się w powietrzu, krążownik opancerzony poszedł na dno,
zostawiając za sobą chmurę pary i dymu. Wszyscy z 800 ludzi znajdujących
się na pokładzie, włączając admirała von Spee, zatonęli wraz z nim.
Krążowniki liniowe Sturdee'go, będąc wciąż pod ogniem z Gneisenau,
zaprzestały poszukiwania rozbitków, a 15 minut później, kiedy
Carnarvon przeszedł przez pozycję zatopionego okrętu, jego załoga nie
zauważyła w wodzie już niczego poza szczątkami konstrukcji.
Kiedy odszedł siostrzany okręt, Gneisenau stał się obiektem ćwiczeń w strzelaniu do celu dla 2 brytyjskich krążowników liniowych. Salwy z dział 12-calowych i mniejszych kalibrów uderzały w okręt, roztrzaskując
jego kominy, maszty i nadbudówki oraz zatapiając kotłownię i maszynownię. Niemcy wciąż odpowiadali ogniem, celując głównie w Invincible, trafiając brytyjski okręt flagowy 3 razy w ciągu 15 minut.
Jedno z tych trafień uderzyło i powyginało pas opancerzenia na linii
wodnej; wynikiem tego było zalanie jednego z przedziałów krążownika
liniowego. Jednak ten sukces nie mógł zmienić ostatecznego wyniku.
Brytyjskie okręty idące w jednej poszarpanej linii, strzelały z odległości 10.000 jardów, ale dym był tak gęsty, że artylerzyści mieli
problemy z obserwowaniem własnego ognia. O godzinie 16.45, nie mogąc
dłużej znieść swojej frustracji, Phillimore z Inflexible gwałtownie
zszedł z kursu, zawrócił przez lewą burtę i przeszedł przez chmury dymu
w promienie słoneczne. Gneisenau znalazł się 11.000 jardów z jego
prawej burty. Teraz, przy wyraźnie widocznym i poruszającym się powoli
celu oraz relatywnie niewielkiej odległości, Inflexible otworzył
niszczycielski ogień. Phillimore nie otrzymał od Sturdee'go żadnego
rozkazu na wykonanie tego zwrotu, ale admirał zrozumiał to. Tak czy
inaczej, kilka minut później Sturdee rozkazał przeformowanie linii
bojowej i umieszczenie na czele okrętu flagowego. Ku wielkiemu
niezadowoleniu Vernera ponownie znalazł się on na pozycji, gdzie widok
zasłaniał mu dym z Invincible.
Dla Niemców nie było już szansy ucieczki; Maerker stanął przed wyborem
między poddaniem się a zagładą. Dokonał wyboru i wprowadził swój okręt
na kurs zderzeniowy z Invincible, rozkazując palaczom ze zniszczonych
kotłowni i maszynowni wypełnić podajniki amunicji zaopatrujące
prawoburtowe baterie. Nawet na końcu, zgodnie ze słowami oficera
artylerii "ludzie z umazanymi prochem twarzami i ramionami spokojnie
wypełniali swoje obowiązki w kłębach dymu, który gęstniał w miarę jak
kontynuowano prowadzenie ognia; grzechotanie dział, okrzyki oficerów
dodające odwagi, monotonny dźwięk z telegrafu okrętowego i jazgot
dzwonków do oddawania salw. Nie dające się rozpoznać ciała odstawiano na
bok; na ścianach bryzgi krwi i mózgów". Morska woda wlewała się do
siłowni, kotłowni i pomieszczenia generatorów, a ponad dźwiękiem
zasysanej i wirującej wody unosiły się krzyki uwięzionych i tonących
ludzi. Gęste chmury dymu i pary wirowały w całkowitych ciemnościach. W miarę przybywania zabitych i rannych, malała ilość drużyn
dostarczających amunicję. Radiostacja została zniszczona, a głowa
radiooficera odstrzelona. W punkcie opatrunkowym zabici zostali lekarz
okrętowy i kapelan.
Trzeba było to już kończyć. Sturdee podprowadził swoje okręty bliżej i zmiażdżył Gneisenau salwami z odległości 4.000 jardów. Okręt stał się
miejscem rzezi. Jego pomost i dziobowy maszt zostały odstrzelone, pokład
stał się masą powyginanej stali, a połowa załogi zginęła lub była ranna.
Jeden z pocisków z Carnarvon wypaczył opancerzony pokład Gneisenau,
wciskając go w stronę urządzenia sterowego i zmuszając do powolnego,
niezamierzonego zwrotu na prawą burtę. Wciąż, pomimo tych zniszczeń,
lewoburtowe działa krążownika opancerzonego i jego rufowe wieże
prowadziły spazmatycznie ogień. O godzinie 16.47 okręt wstrzymał ogień i nie widziano już na nim bandery, ale nie było pewności czy została ona
zdjęta -?kilka razy była już odstrzelona i za każdym razem ponownie
wywieszana. O godzinie 17.08 jego przedni komin przewrócił się na burtę.
O 17.15 Gneisenau był cicho na tyle długo, by Sturdee wydał rozkaz:
"Wstrzymać ogień", ale zanim flagi kodu zostały wywieszone, zablokowana
winda amunicyjna na Gneisenau została oswobodzona, pociski znowu
dotarły do dziobowej wieży krążownika i końcowy, pojedynczy wystrzał
został oddany w kierunku Invincible. Nieubłaganie krążowniki liniowe
powróciły do akcji. Ostatnia brytyjska salwa została oddana gdy okręt
zatrzymał się, kołysząc się na falach, a woda wdzierała się już przez
dolne prawoburtowe furty działowe. O 17.50 Sturdee powtórzył swój sygnał
przerwania ognia. Bandera niemieckiego krążownika wciąż jednak
powiewała.
O godzinie 17.40 Maerker wydał rozkazy zatopienia okrętu. Rufowe torpedy
zostały odpalone, a zanurzone wyrzutnie otwarte dla morskiej wody,
podczas kiedy w głównej i prawoburtowej maszynowni wysadzono ładunki
wybuchowe. Z gęstym dymem pokrywającym jego pokłady i wodą przelewającą
się i bulgoczącą przez kadłub, okręt powoli przechylił się na prawą
burtę. Gneisenau poszedł na dno inaczej niż Scharnhorst, zanurzając
się tak powoli, że ludzie na pokładzie byli w stanie zgromadzić się i schodzić w dół na jego burty, kiedy obracał się stępką do góry. Ocaleli
szacują, że w tym czasie żyło jeszcze około 300 osób. Wydostając się na
pokład, ludzie czarni od węgla z ładowni bunkrowych i maszynowni,
wynosili ze sobą rannych i zaczęli zakładać kamizelki ratunkowe. Kiedy
okręt powoli obracał się stępką do góry, komandor Maerker rozkazał
wydanie 3 okrzyków na cześć kajzera, a później rozległ się chóralny
śpiew "Deutschland, Deutschland über alles". Kiedy przyszedł rozkaz
"Wszyscy za burtę", ludzie ześlizgiwali się po burtach i wskakiwali do
wody. O godzinie 18.00 Gneisenau zatonął i brytyjscy marynarze,
obserwując to z Inflexible zaczęli wiwatować, dopóki dowódca nie
nakazał ciszy i rozkazał swoim ludziom, by stanęli na baczność gdy ich
nieprzyjaciel tonął.
Kiedy ich okręt poszedł na dno, między 200 a 300 ocalałych pozostało w wodzie walcząc o życie. Było mglisto, kropiła mżawka, morze zaczynało
się burzyć, wiał lodowaty wiatr, a temperatura wody wynosiła zaledwie
39° Fahrenheita4. Brytyjskie krążowniki liniowe, znajdujące
się w odległości około 4.000 jardów, ostrożnie zbliżyły się do
rozbitków, by zwodować swoje łodzie i rzucić liny. Wszędzie wokół
okrętu, wznosząc się i opadając na falach, unosili się na wodzie ludzie,
niektórzy na częściach omasztowania, wciąż żywi i walczący o przetrwanie. Tonęli, zanim łodzie zdołały do nich dotrzeć. Kilku
niemieckich marynarzy zdołało o własnych siłach dopłynąć do wysokich
burt brytyjskiego okrętu i stąd zostało wyciągniętych przy pomocy lin na
pokład. Niektórzy byli tak odrętwiali z powodu szoku termicznego
spowodowanego przebywaniem w zimnej wodzie, że nie byli w stanie
utrzymać się niczego i tonęli na oczach załóg łodzi ratowniczych i okrętów. Niektórzy byli żywi, ale zbyt słabi i zanim mogli zostać
wyciągnięci z wody, bezradnie dryfowali w ciemność. Wiatr niósł
straszliwe krzyki ludzi w wodzie. "Przerzuciliśmy przez burty końce
wszystkich lin, które mieliśmy... -?powiedział później młody angielski
aspirant -?starając się rzucić je kilku nieszczęśnikom resztkami sił
walczącym o życie kilka jardów od burty okrętu. Gdybyśmy chybili, fale
zaniosłyby rozbitków poza nasz zasięg. Nie mogliśmy wówczas zrobić nic
innego, jak próbować uratować innych rozbitków ... Niektórzy Niemcy
zostali uniesieni przez fale zbyt daleko. Szokiem było widzieć ich
spojrzenia, kiedy dryfowali coraz dalej, a my nie mogliśmy zrobić nic,
by ich uratować". Podjęto wszelkie wysiłki; kiedy Carnarvon ze
Stoddartem na pokładzie ociągał się z przyłączeniem się do akcji
ratowniczej, Sturdee zrzucił swoją maskę spokoju. "Natychmiast opuść
swoje łodzie" -?zasygnalizował i Carnarvon spuścił 3 szalupy, które
podjęły z wody 20 Niemców. O godzinie 19.30 akcja ratownicza została
zakończona. Z 850-osobowej załogi Gneisenau, Invincible wziął na
pokład 108 rozbitów, z których 40 okazało się martwych, kiedy wciągnięto
ich z wody. Inflexible podniósł 62, a Carnarvon -?20. Syn admirała,
Heinrich von Spee, nie przeżył.
Jednym z tych, którzy ocaleli był komandor Pochhammer, zastępca dowódcy
Gneisenau. Po wojnie wspominał:
"Okręt przechylał się coraz bardziej. Musiałem mocno trzymać się ściany
pomostu, by uniknąć ześlizgnięcia się ... wówczas Gneisenau zatrząsł się
gwałtownie i rozpoczął się proces jego odwracania się stępką do góry ...
czułem jak okręt ucieka spode mnie. Słyszałem nadchodzący ryk i łoskot
wody ... Morze wdarło się do rogu pomostu i schwytało mnie ... Zostałem
złapany przez wir i wciągnięty w otchłań. Woda wirowała wokół mnie,
brzęcząc w uszach ... Otworzyłem oczy i zauważyłem, że jest jaśniej ...
Wynurzyłem się na powierzchnię. Morze falowało ... Zobaczyłem [nasz
okręt] w odległości 100 jardów, jego stępka była w powietrzu, czerwona
farba pokrywająca jego dno połyskiwała w zachodzącym słońcu. W wodzie
wokół mnie byli ludzie, którzy stopniowo gromadzili się w większe i mniejsze grupy ... Albatrosy o rozpiętości skrzydeł od 3 do 4 jardów
szukały martwych i chciwie rzucały się na swój łup ... Pocieszającą myślą
był widok podchodzących pierwszych angielskich okrętów ... ujrzenie, że
stają w dryfie najbliżej jak to możliwe, a ich załogi stają w ciszy
wzdłuż burt, rzucając części omasztowania, by nam pomóc i przygotowują
się do spuszczenia łodzi. Jedną łódź opuszczono na wodę, po czym
wciągnięto, ponieważ z pewnością była uszkodzona i przeciekała ... Wiatr i fale stopniowo oddalały Anglików od nas. Ostatecznie zwodowane zostały 2
łodzie ... mniejsza z nich skierowała się w naszym kierunku, rodzaj małej
szalupy; wiosłowało 4 ludzi, a młody aspirant stał na dziobie ... długa
linka ratownicza została rzucona do mnie, ale brakowało mi sił, by
wspiąć się na łódź. Szalupa w połowie była wypełniona wodą. W końcu mała
łódka ustawiła się wzdłuż olbrzyma, którego burty miały brudnożółty
kolor. Nie miałem siły wspiąć się po rzuconej mi drabince sznurowej.
Zawiązano mi linę pod ramionami ... i wówczas, cały ociekający wodą,
znalazłem się na okręcie Jego Brytyjskiej Królewskiej Mości. Z wywieszonych bander zauważyłem, że był to Inflexible".
Owinięty w koce, po otrzymaniu butelki gorącej wody i brandy, Pochhammer
został umieszczony na koi w kwaterach admiralskich i był traktowany jako
gość honorowy. Nawet w kabinie niemiecki oficer odczuwał zimno;
brytyjskie okręty, jak odkrył, nie były ogrzewane parą, ale małymi
elektrycznymi piecykami. Komandor Phillimore przyszedł odwiedzić go i zaprosił na obiad w kwaterach starszych oficerów. Tam Pochhammerowi,
który mówił po angielsku, zaproponowano szynkę, jajka, sherry i porto.
Stopniowo pojawiali się inni uratowani niemieccy oficerowie. Tego
wieczoru, jako najstarszy stopniem oficer Eskadry Wschodniej Azji
otrzymał on wiadomość od admirała Sturdee'go: "Sygnalizowane kodem
flagowym do Inflexible. Proszę przekazać dowódcy Gneisenau: naczelny
dowódca floty jest bardzo zadowolony, że pańskie życie zostało
uratowane. Wszyscy wiemy, że Gneisenau toczył najbardziej zażartą
walkę do samego końca. Bardzo cenimy artylerię obu okrętów. Łączymy się
w żalu z powodu straty pańskiego admirała oraz tak wielu oficerów i marynarzy. Nieszczęśliwie oba kraje są w stanie wojny. Oficerowie obu
marynarek wojennych, którzy mogli nazywać siebie kolegami, muszą teraz
wypełniać obowiązki wobec swoich państw, które doprowadziły waszych
admirałów, dowódców i oficerów do ich końca". Komandor Pochhmahher
odpowiedział Sturdee'mu: "W imieniu wszystkich naszych oficerów i marynarzy bardzo dziękuję Waszej Ekscelencji za pańskie uprzejme słowa.
Żałujemy, podobnie jak pan, walki, której uczyliśmy się od was w czasach
pokoju. Wszyscy jesteśmy bezmiernie wdzięczni za dobre przyjęcie na
waszych okrętach". Tej nocy, kładąc się spać, Pochhammer czuł wibracje,
kiedy Inflexible szedł całą naprzód przez południowy Atlantyk.
* * *
Pościg za niemieckimi lekkimi krążownikami trwał przez całe popołudnie
aż do zapadnięcia ciemności. Przez ponad 2 godziny, od 13.25 do 15.45, w bezpośrednim pościgu za rufą Glasgow, Kent i Cornwall pędziły na
południe za Leipzig, Dresden i Nürnberg. Ścigające brytyjskie okręty
-?2 krążowniki opancerzone i 1 lekki krążownik -?znacznie przewyższały
nieprzyjaciela uzbrojeniem. Kent i Cornwall uzbrojone były każdy w 14 dział 6-calowych, a Glasgow miał 2 działa 6-calowe i 10 4-calowych;
gdyby Brytyjczycy złapali Niemców, wynik byłby przesądzony. W tej
sytuacji jednak sukces zależał w większym stopniu od prędkości niż dział
i z wyjątkiem Glasgow margines przewagi prędkości był niewielki.
Kiedy 3 niemieckie lekkie krążowniki oderwały się na południe, były
jakieś 10 do 12 mil przed ścigającymi. Gdyby nadal prędkość projektowa
mogła być utrzymana -?ponad 24 węzły dla Nürnberg i Dresden oraz 23
dla Leipzig -?ich szansa ucieczki byłaby wielka. Nominalnie,
Glasgow, zaprojektowany do osiągania prędkości 26? węzła, mógłby je
dogonić, ale jeden okręt nie byłby prawdopodobnie w stanie przechwycić i zwyciężyć trzy okręty wroga. Tu jednak prędkość konstrukcyjna nie miała
takiego znaczenia. Niemieckie okręty były w morzu przez 4 miesiące bez
jakiejkolwiek szansy na oczyszczenie swoich kadłubów, kotłów i kondensatorów. Jakakolwiek próba zmuszenia systemu napędowego do
wytworzenia trwale większej prędkości mogła stanowić zagrożenie awarią.
Przy ekstremalnym obciążeniu powstającym przy poruszaniu się z dużą
prędkością, kotły i rury kondensacyjne mieszczące w sobie w wyniku pracy
mechanizmów miliony galonów słonej wody mogłyby przeciekać, pękać, a nawet eksplodować.
Glasgow szybko osiągnął prędkość 27 węzłów i wysunął się przed
Cornwall i Kent. O godzinie 14.45 Luce, który był najwyższym rangą
oficerem na 3 krążownikach znalazł się prawie 4 mile przed swoimi
krążownikami opancerzonymi i w odległości 12.000 jardów od Leipzig.
Otworzył ogień ze swoich dziobowych 6-calowych dział. Jeden pocisk
trafił Leipzig, skłaniając go do wykonania gwałtownego zwrotu na lewą
burtę, by mógł odpowiedzieć salwą burtową swoich 4,1-calówek. Pierwsza
niemiecka salwa otoczyła Glasgow, a kiedy druga przyniosła 2
trafienia, Luce wycofał się poza zasięg ognia. Ten obustronny manewr był
powtarzany kilkakrotnie, za każdym razem Leipzig otwierał ogień, ale
tracił swój kurs, dając 2 wolniejszym brytyjskim krążownikom
opancerzonym szansę dojścia go.
O godzinie 15.45 siły niemieckich lekkich krążowników podzieliły się.
Dresden, będący na czele, skierował się na południowy zachód,
Nürnberg zwrócił się na wschód, a Leipzig szedł dalej na południe.
Luce musiał dokonać wyboru. Przez ponad godzinę Glasgow, idący przed
Kentem i Cornwall, prowadził ogień do Leipzig, pozostającego
najbardziej z tyłu niemieckiego okrętu. Prowadzący niemiecki okręt
Dresden, już wyprzedzał go o 16 mil. Niebo chmurzyło się, spodziewano
się deszczowych szkwałów. Gdyby ścigał odległy Dresden, Luce nie
podszedłby na odległość ognia wcześniej niż o 17.30. Postanowił więc
skupić się na 2 najbliższych, wolniejszych niemieckich okrętach i pozwolić Dresden odejść. Niebo stało się zachmurzone, później zamglone
i w końcu nadeszła mżawka. Dresden zwiększył dystans i ostatecznie
zniknął z pola widzenia.
Ścigające 3 brytyjskie okręty podążały teraz za 2 niemieckimi: Glasgow
i Cornwall ścigały na południe Leipzig, podczas kiedy Kent poszedł
na wschód za Nürnberg. Cornwall zaczął trafiać Leipzig ze swoich 14
dział 6-calowych, podczas kiedy ten odpowiadał ogniem ze swoich 10 dział
4,1-calowych. Cornwall, osłonięty swoim pancerzem, ruszył bez wahania.
Stosując taktykę Sturdee'go, zbliżył się do nieprzyjaciela całą naprzód,
strzelając ze swoich dziobowych dział, a kiedy Leipzig zaczął
odpowiadać ogniem, gwałtownie wykonywał zwrot na prawą burtę, by
umożliwić sobie oddanie salwy burtowej. Kiedy Cornwall ściągał na
siebie ogień Leipzig, Glasgow zbliżał się z innego kierunku, by
przygwoździć nieprzyjaciela ogniem swoich 6-calowych i 4-calowych
baterii. Przez blisko godzinę stosowano tę taktykę. Leipzig, trafiany
raz za razem, był zgubiony, ale jego ogień artyleryjski był doskonały.
Prowadził ostrzał gwałtownie, trafiając Glasgow 3 razy i Cornwall -
10.
O godzinie 18.00, przy odległości zmniejszonej do 7.000 jardów,
Cornwall zaczął strzelać specjalnymi pociskami zapalającymi. Efekt był
natychmiastowy. Wielki pożar wybuchł na dziobie Leipzig i jego ogień
stał się odtąd sporadyczny. Pomimo to niemiecki lekki krążownik
odpowiadał ogniem do 19.05, kiedy to utracił główny maszt i dwa ze
swoich kominów, stając się piekłem płomieni i ciemnego dymu. W tym
momencie Cornwall wstrzymał ogień, spodziewając się, że nieprzyjaciel
opuści banderę. Leipzig nie opuścił jej. W związku z tym Cornwall
zbliżył się na 5.000 jardów i oddał kolejne salwy. Kiedy 2 brytyjskie
krążowniki podeszły, by zobaczyć czy opuścił banderę, okręt był już
wrakiem, ale bandera wciąż powiewała na pozostałościach dziobowego
masztu. Luce czekał. Był bliski zasygnalizowania: "Jestem zdecydowany,
by przystąpić do ratowania życia. Czy poddajecie się?", kiedy Leipzig
oddał kolejny -?jak się okazało -?ostatni strzał.
To co wydarzyło się później było wynikiem smutnego nieporozumienia.
Leipzig oddał swój ostatni wystrzał. Komandor Haum był gotów do
opuszczenia i zatopienia swego okrętu; jego kingstony zostały otwarte i Haun wydał rozkaz, by wszyscy wyszli na pokład ze swoim sprzętem
ratunkowym. 150 ludzi zebrało się na śródokręciu, mając nadzieję, że
zostaną uratowani. Jednak niemiecka bandera nadal powiewała. Luce ze
swojej strony był gotowy przyjąć poddanie się Leipzig, ale z wciąż
powiewającą banderą okręt uznawany był za aktywnego wroga. Trudność
polegała na tym, że ogień płonący wokół podstawy masztu, na którym
powiewała bandera, uniemożliwiał jej opuszczenie. Haun wcześniej
powiedział swoim ludziom: "Trzeba dosięgnąć bandery, i ją opuścić,
inaczej nie przestaną strzelać i zatoniemy teraz"; jeden z marynarzy
spróbował przedrzeć się przez piekło, ale upadł i spalił się zanim
dotarł do masztu. Brytyjczycy czekali na odpowiedź, która nie
nadchodziła i o 19.25 Luce rozkazał obu okrętom, Glasgow i Cornwall,
wznowienie ognia. Efekt jaki to spowodowało wśród grup ludzi zebranych
na otwartym pokładzie Leipzig był przerażający. Pociski wybuchały w środku grup; w chwili kiedy lekki krążownik oddawał swój ostatni strzał,
przy życiu pozostawało 150 ludzi. Po kanonadzie zostało ich tylko 50.
O godzinie 20.12 Leipzig, przechylając się i wyglądając jakby za
chwilę miał obrócić się stępką do góry, wystrzelił 2 zielone race
oznaczające zagrożenie. Luce odebrał to jako sygnał poddania się,
ponownie rozkazał wstrzymanie ognia i ostrożnie zbliżył się na odległość
500 jardów. O godzinie 20.45 Luce rozkazał opuszczenie na wodę łodzi.
Glasgow i Cornwall opuściły po 2 szalupy każdy, tak szybko jak było
to możliwe, by zachowały morską dzielność. Wśród tych, którzy wciąż
pozostawali przy życiu na Leipzig, był komandor Haun, który kiedy
Brytyjczycy ponownie wstrzymali ogień, spokojnie zapalił papierosa. Gdy
zobaczył zbliżające się łodzie ratownicze, rozkazał swoim ludziom
wskoczenie do wody. Wówczas, wciąż paląc, poszedł w stronę dziobu i zniknął. Łodzie były w odległości 40 jardów od trafionego okrętu i ich
załogi widziały niemieckich marynarzy skaczących do wody, kiedy
Leipzig tonął. Obracając się stępką do góry przez lewą burtę,
stanowiąc masę płomieni i dymu, okręt zniknął o 21.23, w punkcie
odległym o 80 mil od miejsca gdzie na dno poszedł Gneisenau. Łodzie z Glasgow wyciągnęły z wody 7 oficerów i 10 marynarzy; Cornwall -?1
człowieka. Wysokie proporcje oficerów do ogólnej liczby uratowanych
rozbitków wynikały z faktu, że mieli oni gwizdki, które używali będąc w wodzie.
Leipzig trafił Cornwall 18 razy, ale dzięki swoim pancernym płytom
brytyjski krążownik nie stracił ani jednego działa czy człowieka.
Glasgow został trafiony dwukrotnie; 1 człowiek został zabity, a 4
rannych. Ponieważ w magazynach Glasgow nie było już 6-calowych
pocisków, oba brytyjskie okręty powróciły do Port Stanley.
* * *
O godzinie 16.15 Kent właśnie rozpoczął ostrzeliwać Leipzig, kiedy
Nürnberg pozostawił swój siostrzany okręt i skierował się na wschód.
Kent ruszył za Nürnbergiem. Oba okręty różniły się niemal pod każdym
względem. Kent był krążownikiem opancerzonym z ciężkimi działami, ale
był stary i powrócił do służby zaledwie 67 dni wcześniej. ? jego załogi
stanowili rezerwiści marynarki wojennej. Kiedy 12 października okręt
opuścił Portsmouth, kierując się na południowy Atlantyk, połowa jego
załogi zapadła na chorobę morską w Cieśninie Biskajskiej. 13 listopada
lekarz okrętowy napisał w swoim dzienniku: "Jesteśmy uszkodzonym, starym
okrętem, który wyruszył zanim jego maszynownia była rzeczywiście zdatna
do użycia. Nie jesteśmy w stanie skraplać wody wystarczająco szybko i nie możemy rozwijać prędkości powyżej 10 węzłów. Tak więc czołgamy się
na południe". Kent dołączył do eskadry Stoddarta w Abrolhos Rock przed
przybyciem Sturdee'go i wyszedł by prowadzić ogień ze swoich 6-calowych
dział do celu odległego o 5.000 jardów. "Nasze strzelanie było do
niczego" -?podsumował lekarz okrętowy. Z drugiej strony, Nürnberg był
nowoczesnym lekkim krążownikiem z profesjonalną załogą. Jego uzbrojenie
było słabsze, ale strzelanie doskonałe. Na papierze oba okręty były
wykazane jako rozwijające prędkość 23 węzłów, ale Kent po remoncie
starych silników jakimś cudem mógł ją nawet przekroczyć. O godzinie
11.00 rano w dniu bitwy o Falklandy osiągnął 23 węzły; o 16.00 poruszał
się z prędkością 24 węzłów, częściowo dlatego, że był lekki, nie ładując
węgla od Abrolhos. Swoją prędkość Kent zawdzięczał również pewnym
szaleńczym wysiłkom załogi, która, chcąc skompensować braki węgla,
karmiła paleniska pod kotłami wszystkimi przedmiotami wykonanymi z drewna: celami artyleryjskimi, trapami i drzwiami, meblami z kwater
oficerskich, stołami i ławami z mesy załogowej, pulpitem do czytania w kaplicy i biurkiem skarbnika; na końcu drewno zrywano z pokładów.
W miarę zbliżania się zmierzchu, pogoda stawała się mglista i dżdżysta.
Pomimo tego wyścig trwał nadal i Kent zaczął się zbliżać. O godzinie
17.00, kiedy był on 11.000 jardów za Nürnbergiem, ten otworzył ogień.
9 minut później Kent odpowiedział swoimi dziobowymi 6-calowymi
działami. Przez pewien czas żadne poważne szkody nie zostały wyrządzone
żadnemu z okrętów. O godzinie 17.35, dokładnie w chwili kiedy Kent
zaczął tracić nadzieję na stoczenie decydującej bitwy przed zmierzchem,
Nürnberg nagle zwolnił do 19 węzłów. Dwa jego przeciążone, zasolone
kotły eksplodowały i choć z zewnątrz okręt wyglądał na nieuszkodzony, to
nie był już w stanie uciekać. Przy odległości zmniejszonej do 4.000
jardów, komandor von Schönberg wykonał swoim okrętem zwrot do ostatniej
bitwy, stając do niej burta w burtę. Kent, gotów przyjąć uderzenia na
swój pancerz, rzucił się do bitwy używając swych cięższych dział.
Większość 4,1-calowych pocisków Nürnberga nie była w stanie przebić
kadłuba, eksplodując na opancerzonych burtach Kenta. Jednak 1 pocisk
eksplodował na stanowisku artyleryjskim, zabijając i raniąc większość
obsługi. Tuż przed 18.00 kolejne trafienie zniszczyło radiostację na
Kencie; od tej pory okręt mógł otrzymywać wiadomości radiowe, ale nie
mógł ich wysyłać.
W tym czasie Nürnberg stał w płomieniach, jego kominy były porozrywane
i powykręcane, jego główny maszt został odstrzelony i tylko 2 działa z lewej burty prowadziły ogień. Wciąż jednak okręt odmawiał poddania się.
O godzinie 18.25 okręt stał martwy na wodzie; po 18.35 nie oddał już
żadnego strzału. Wówczas Kent przerwał ogień i stał w pobliżu w oczekiwaniu, ale niemiecka bandera wciąż powiewała. Brytyjczycy ponownie
otworzyli ogień i o 18.57 bandera została opuszczona. Nürnberg, teraz
płonący wrak, opuścił rannych do swojej jedynej ocalałej łodzi, która
szybko zatonęła. Kent podszedł szybko przez mgłę i zobaczył płomienie
tańczące nad pokładem lekkiego krążownika, wybuchające przez iluminatory
i dziury wybite w kadłubie. Deszcz spadający na pokład i tłumiący ogień
przynosił niewielki efekt, ponieważ towarzyszył mu wiatr, który
rozdmuchiwał płomienie silniej niż deszcz je tłumił. Kent zwodował 2
naprędce załatane łodzie, dowódca Nürnberga zebrał ocalałych,
podziękował im, wezwał do trzech okrzyków za ojczyznę, następnie
pomaszerował w stronę pomostu, oczekując końca. Nürnberg osiadał w wodzie dziobem naprzód. Światła reflektorów-szperaczy uchwyciły
niemieckich marynarzy stojących na baczność na uniesionej rufie,
machających niemiecką banderą przytwierdzoną do kija. O godzinie 19.27
Nürnberg obrócił się na burtę i zatonął. Ludzie na pokładzie Kenta
słyszeli słabe wołania dochodzące z wody i brytyjski okręt szedł powoli
w ich stronę, rzucając przez burtę liny i używając świateł reflektorów
do pomocy załogom łodzi. Morze stawało się coraz bardziej wzburzone,
woda była wyjątkowo zimna, a albatrosy nadleciały by atakować żywych i martwych unoszących się na powierzchni w swoich kamizelkach ratunkowych.
Łodzie z Kenta prowadziły poszukiwania do 21.00. Z 400 ludzi załogi
Nürnberga, 12 zostało podniesionych żywych; 5 z nich później zmarło.
Ciała Otto von Spee nigdy nie znaleziono i stał się on trzecim członkiem
rodziny, który zginął tego dnia.
Kent został trafiony 37 razy pociskami 4,1-calowymi, ale jego
opancerzenie nie zostało przebite. Jego straty wyniosły 4 zabitych i 12
rannych. Tej nocy oficerowie na Kencie zjedli gotowaną szynkę i poszli
spać. Następnego ranka ich okręt został otoczony mgłą i dowódca nie był
pewny, gdzie się znajdował. Okrętowi krytycznie brakowało węgla. Nie
mając sprawnej radiostacji, radiooficer słyszał tylko inne okręty
nawołujące: "Kent! Kent! ...", ale nie mógł im nic odpowiedzieć.
Następnego popołudnia Kent wszedł do Port Stanley.
Sturdee, nie mając żadnych informacji od Kenta i obawiając się
najgorszego, zabrał Invincible, Inflexible i Bristol z prędkością 18
węzłów na południowy-zachód, na ostatnią znaną pozycję Kenta. Okręt
mógł zatonąć. Ludzie wciąż żywi mogli być w wodzie. Nie znalazł niczego;
następnego popołudnia dotarła do niego wiadomość z Macedonii, że
Kent kieruje się do Port Stanley i że zatopił Nürnberg. Sturdee
wciąż chciał dopaść Dresden, ale 10 grudnia o 10.30, kiedy znajdował
się 50 mil od wyspy Staten na wschodnim krańcu Ziemi Ognistej, mgła
stała się tak gęsta, że dalsze poszukiwanie stało się bezcelowe. Ze
swoimi krążownikami liniowymi, którym brakowało węgla, Sturdee zaniechał
polowania, wrócił na Falklandy i wszedł do Port William 11 grudnia o 6.30. Tam, przy silnym zachodnim wietrze pchającym fale z zatoki,
spotkał inne okręty eskadry kotwiczące i bunkrujące węgiel. Kiedy tylko
okręt rzucił kotwicę, nurkowie z Invincible zeszli pod wodę i znaleźli
wyrwę w kadłubie o wymiarach 6 na 7 stóp.
Tej nocy komandor Pochhammer z Gneisenau został zaproszony przez
Sturdee'go na oficjalny obiad na pokładzie okrętu flagowego. Jako
honorowy gość zasiadł po prawej stronie brytyjskiego admirała i podczas
posiłku odpowiadał na pytania dotyczące bitwy. Na zakończenie obiadu
podano wszystkim po szklance porto i Sturdee poinformował swoich gości,
że chciał zaproponować tradycyjny toast "za [zdrowie] króla", ale może
zrozumieć, że Pochhammer wolałby go nie wznosić. Niemiecki komandor
odpowiedział, że przyjmując zaproszenie Sturdee'go na obiad powinien
dostosować się do ustalonych zwyczajów Royal Navy, które znał z okresu
przedwojennego. Po powrocie do Niemiec po wojnie Pochhammer przedstawił
jednak inną wersję tego incydentu. Kiedy Sturdee zaproponował toast -
powiedział później -?uznał to za oburzające i miał "nieodpartą chęć
rzucenia szklanki porto na stół. Moja szklanka niemal drżała w mojej
dłoni, tak wściekły się czułem. Przez chwilę rozważałem wylanie jej
zawartości w twarz tej ważnej persony [Sturdee'go]". W rzeczywistości,
ostatecznie Pochhammer odstawił swoją szklankę na stół, nie wznosząc
toastu. Powstała po tym cisza, trwająca dopóki dowódca Inflexible,
Phillimore nie powrócił do konwersacji. Brytyjska gościnność została
rozciągnięta na wszystkich niemieckich oficerów. Tym co szczególnie
uderzyło Vernera było "zdecydowane oświadczenie niemieckich oficerów, że
jeśli otrzymają wiadomość, że Wielka Brytania zawarła sojusz z Francją,
trudno im będzie w to uwierzyć. Według ich słów byłoby 'absolutnie
niewiarygodne' by Anglicy mogli stać się aliantami tak zdegenerowanej
rasy jak Francuzi". Z Macedonii, która opuściła Port William 14
grudnia z niemieckimi jeńcami na pokładzie, niemiecki porucznik napisał
do domu: "Nie ma niczego, co wskazywałoby, że jesteśmy jeńcami
wojennymi".
O godzinie 3.00, 13 grudnia, Sturdee został obudzony i wręczono mu
raport z Admiralicji: brytyjski konsul w Punta Arenas meldował, że
Dresden wszedł do poru po południu 12 grudnia i bunkrował węgiel.
Pierwsza depesza została wysłana 36 godzin wcześniej, ale tylko
Bristol był gotowy do wyjścia w morze i opuścił port o 4.00. O godzinie 8.30 Inflexible i Glasgow poszły jego śladem. Bristol
przybył do Punta Arenas po południu 14 grudnia, by dowiedzieć się, że
Dresden opuścił port o 22.00 poprzedniej nocy. Invincible pozostawał
w Port William przez 3 dni, dokonując prowizorycznych napraw. Okręt
został trafiony 22 razy, z tego 12 razy pociskami 8,2-calowymi. Dwa
dziobowe przedziały zostały zatopione. Najpoważniejszą była paskudna
dziura na linii wodnej, przez którą zatopiona została ładownia bunkrowa
pod wieżą P, powodując 15-stopniowy przechył na lewą burtę. Wyrwa była
większa niż możliwości naprawcze załogi, więc pomieszczenie pozostawiono
zatopionym i wszystkie grodzie wodoszczelne wokół zostały zamknięte. W nadzwyczajny sposób, pomimo fizycznych zniszczeń okrętu, nikt z 950-osobowej załogi Invincible nie zginął, a tylko 2 osoby zostały
lekko ranne. Inflexible, osłaniany przez długi czas przez dym z okrętu
flagowego, otrzymał tylko 3 trafienia. Odłamki zabiły 1 osobę i raniły 3
inne.
Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki