Złota rybka - Aleksander Puszkin

Kup ebooka

6.49 zł
5.32 zł (3,90 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

Złota rybka

Nad brzegiem morza, ozłocona promieniami palącego żarem słońca, stała nędzna chateczka. Przed chatą siedziała młoda i ładna kobieta. Z niechęcią spoglądała na wesołego i sympatycznego rybaka, który dopiero od pół roku był jej mężem. Drażnił ją humor świetny biedaka i wolałaby, żeby usiadł obok niej i też lamentował i narzekał. Ale on pomimo trosk i kłopotów, nie tracił nadziei, iż wybrnie z niedoli, mając młodość i dwie silne dłonie do pracy. - Nie smuć się, Maryniu, - odezwał się do zadumanej żony, - nałowię dużo ryb, a gdy się je sprzeda, będziemy żyli spokojnie... Życie jest piękne, tylko nie trzeba patrzeć czarno w przyszłość... - Tak, tak, masz rację! zawołała żona z ironją - życie bardzo piękne, gdy się niema czego jeść i w co się przyodziać... ach! jakiś ty niemądry! I odwróciła się od niego obrażona.. Rybak westchnął i z opuszczoną na piersiach głową odszedł od żony, biorąc wędkę z przynętą.

Ale smutek u niego trwał krótko. Wnet rozweselił się i idąc żwawo ku morzu pięknym i silnym głosem wciąż śpiewał. Wreszcie stanął z siecią i raptem wrzucił ją w głębinę, gdzie zdawało mu się, iż coś poruszyło się w wodzie. Wyciąga i spostrzega trzepoczącą się żałośnie prześliczną złotą rybkę. Cieszy się i z tej marnej zdobyczy gdy naraz słyszy głosik cieniutki, błagalny: - Ach! puść mnie dobry człowieku, a nie pożałujesz... - Co to? coś zupełnie nowego! Ryba mówi... Cha! cha! cha - zaśmiał się rybak. - I cóż ty mi dobrego możesz zrobić, moje ty maleństwo? Zadumał się rybak, stanął z siecią w ręku i wnet dobroć serca w nim przemogła. - Niechtam! - wykrzyknął po chwili. - Marsz do wody!.. I dobry człowiek wpuścił złotą rybkę do morza, a ta wysunąwszy śliczny pyszczek zawołała wesoło: - Mój rybaku kochany! Za twe serce szlachetne i współczujące, czemże ci się odwdzięczę? Mów, czego chcesz, a wszystko ci uczynię. - Niczego mi nie potrzeba! - odparł rybak ze śmiechem. - Wstyd brać za wszystko zapłatę. Do widzenia! - Ale pamiętaj o tem, - odpowiedziała mu rybka, - że, o ilebyś czego potrzebował, przyjdź i wypowiedz te słowa: "O morze, morze, w twoim otworze, jest złota rybka, niech wyjdzie chybka." I poczekaj chwilkę, a wyjdę i dam ci to, o co poprosisz. Królową jestem morza, w mej mocy zrobić wszystko... Żegnaj! Znikła, a rybak długo jeszcze stał nad brzegiem morza i podziwiał stworzenie, które choć było tylko rybą tak pięknie mówić umiało. Czary! czary chyba - szeptał do siebie zdziwiony. Zamilkł rybak, gdy ujrzał zdala swą chatę a na progu siedzącą żonę. - Dokuczać mi pewnie będzie, że nie przynoszę niczego, ale trudno... - Rozum chyba postradał! - mówiła do siebie żona - Nie mam ani porządnego naczynia do gotowania, ani czego gotować, a on idzie i śpiewa. Świat mi zawiązał! Mogłabym wyjść za innego i być bogata! A może co ułowił, że się tak cieszy... I gdy rybak podszedł ku niej już blizko, zawołała ze złością: - Czegoż się tak weselisz? - Czy nie widzisz Maryniu, jak cudny jest świat cały i morze? Czegoż mam się smucić? - Tak, ale nie nasycisz się morzem, nie ubierzesz się w jego fale... Gdzież te ryby, które miałeś mi przynieść? Pewnie całą sieć masz flonder i dorszy... - Niestety, - odparł rybak ze smutkiem, - ani jednej rybki... Złapałem wprawdzie śliczną złotą, jakiej jeszcze dotąd nie złapałem w swem życiu, ale wypuściłem ją z powrotem - tak bardzo mnie prosiła... To była, Maryniu, królowa morskiej głębiny. - Taak?! - zawołała kobieta - jeśli jest królową, to powinna się była wykupić...

- Ale i mówiła mi właśnie, żebym o co poprosił, byłoby to jednak brzydko z mej strony, żądać za życie okupu. Przeciem nie bandyta, lecz rybak, człowiek zbratany z naturą, a więc z tem, co jest najpiękniejsze na ziemi. Prawda, żono, że zdanie moje podzielasz?

RESZTA TEKSTU DOSTĘPNA W PEŁNEJ WERSJI.