Zło czai się w nas - Natalia Brożek

Kup ebooka

49.90 zł
24.95 zł (24,95 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

Prolog

Kobieta, którą znalazł błąkającą się po okolicy, nadal się nie obudziła. Uderzył chyba zbyt mocno, ale musiał jakoś przetransportować ją do domu. Z nieprzytomną łatwiej było mu sobie poradzić.

Ostrożnie odblokował swój telefon, aby przyjrzeć się przesłanemu przez anonimowego nadawcę zdjęciu - tak, to była ona. Ekran nagle się rozświetlił, co wskazywało, że ktoś próbował się z nim skontaktować.

- Tak? Pali się czy co? - żachnął się, odebrawszy dzwoniący po raz kolejny telefon. - Człowiek nie może nawet w spokoju spędzić popołudnia?

Nie mógł ignorować połączeń w nieskończoność, bo jeszcze ktoś przyjechałby do niego, aby sprawdzić, czy wszystko w porządku. Musiał jednak pogodzić się z faktem, że całe urządzenie ubrudzi krwią kobiety. Trudno będzie je dokładnie doczyścić. Na szczęście miał w tym wprawę.

Jego rozmówczyni nawet się nie przywitała, od razu rzuciła pytanie:

- Słyszałeś, że w tym roku zdecydowali się ponownie otworzyć ten obóz dla dzieci w okolicy jeziora?

- Może? Chyba coś mi się obiło o uszy.

Kłamał, ale robił to już nałogowo. Lubił gorzki posmak, jaki czuł wtedy na języku. Snucie historii szło mu dość dobrze, jego głowa była ich pełna.

- Jaki desperat zdecydował się przyjechać do naszej dziury? - dopytał.

- Podobno zjadą się same bogate dzieciaki. Organizator musiał znaleźć na szybko jakiś wolny ośrodek, bo coś się stało z poprzednim, no i nadarzyła się okazja. Rozpieszczone gówniarze zawitają do naszego Spirit Falls. Survival jest podobno w modzie, nie? Tak chyba ograli temat...

- Myślisz, że będą marudzić? - zapytał.

- Myślę, że po pierwszym dniu do domu wróci przynajmniej połowa.

Zaśmiali się.

Najchętniej zakończyłby połączenie na tym etapie - gdy rozmowa nie zeszła jeszcze na tory, które wolał omijać - lecz jego rozmówczyni ewidentnie chciała podzielić się z nim wszystkimi informacjami, jakie udało jej się zdobyć.

- A w tym ośrodku pracują jacyś idioci. Byłam tam dzisiaj, wiesz... tak się rozejrzeć. I okazuje się, że jedna z pracownic już musiała zgubić się w lesie...

Zgubiła się, wiedział o tym. Była przecież u niego w domu. Wpatrywał się w nią - grzecznie spała, wyglądała na padniętą. Wydawała się... miła. Podczas wędrówki znalazła jeden z jego prezentów, które porozkładał w lesie, mając nadzieję, że ktoś na jakiś trafi. Las uważano za przeklęty, a on musiał się pogodzić z myślą, że już nie będzie tak jak kiedyś. Interes przynosił coraz mniejsze zyski...

Kobieta miała długie brązowe włosy splecione w dwa warkocze - gdzieniegdzie dostrzegał siwe pasma. Gdy spała, wyglądała na młodszą, choć pewnie dobijała do pięćdziesiątki. Uśmiechała się uroczo, a kiedy się zastanawiała, marszczyła czoło. Zauważył to, gdy rozmyślała nad tym, co takiego może robić dziwna broszka w samym środku lasu.

- Nie po to wybudowali wielki płot, aby nikt nie wchodził do lasu? - zapytał.

- Mnie to mówisz?! - wkurzyła się jego rozmówczyni. - Zepsuli te tereny. Całe wakacje będziemy słuchać wrzasków. Kocham dzieci, ale swoje. Do innych brakuje mi już cierpliwości.

- Może nie będzie tak źle?

- Jeśli wszyscy zgubią się w lesie, może nie będzie.

To byłoby ciekawe...

Podszedł do śpiącej kobiety i wyjął z kieszeni w jej spodniach okrągłą broszkę. Wsunął ją pod kran i puścił wodę. Rozmówczyni po drugiej stronie trajkotała i trajkotała. Wcale nie musiał nic odpowiadać, nawet nie musiał jej słuchać. Wystarczyło, że co jakiś czas przytakiwał, nic więcej. Przycisnął telefon ramieniem do ucha, aby mieć wolne dłonie, dzięki czemu mógł z uwagą przemyć biżuterię. Przetarł dokładnie broszkę, a później znajdujący się na jej środku wizerunek zwierzęcia.

Spojrzał do pudła, po czym wrzucił do niego kolejne ze swoich drogocennych dzieł. Nie rozumiał, czemu ludziom tak bardzo nie podobał się ten motyw... Jeleń miał bogatą symbolikę. To rogaty bóg. Przypominał o tym, że należy ufać swojemu instynktowi i kroczyć ścieżką dawnych ojców. To, że miał odcięty łeb, było jeszcze istotniejsze - mówiło o kruchości istnienia, o tym, że nawet bóg leśnych zwierząt jest śmiertelny. W oczach jelenia błyszczały kamienie szlachetne. Nie byle jakie - to musiał być niebieski topaz, który wskazywał na potrzebę kultu mocy i siły.

Mężczyzna uważał, że na tym świecie istnieje tylko jedna zasada - walcz albo zostań zgładzony. On zamierzał walczyć.