Ziut.Zapiski, listy, artykuły i homilie ks. Józefa Dancha, tom 1 -

Kup ebooka

10.00 zł

-
Proszę czekać

Zeszyt czerwony (1962, 1964)

[Cytaty: sentencje, wiersze, modlitwy (wybór Józef Danch)]

"A za nich Ja poświęcam siebie samego, aby i oni byli uświęceni w prawdzie".

aJ[an] 17, 19a1

Ea quae retro sunt obliviscens, ad ea, quae priora sunt extendens me ipsum ad destinatum persequor. [Tłum.:] bZapominając o tym, co zostało poza mną, podążając ku temu, co jest przede mną, zmierzam do celub2.

św. Pawełc

Stat Crux dum volvitur orbis3

ks. bp Bieniek Juliuszd

Gdzie jest Bóg? Jak możemy do Niego dojść?

Aby znaleźć perłę na dnie morza, trzeba bez oddychania dopłynąć z powierzchni na dno i z powrotem. Jeżeli po jednym zanurzeniu ktoś nie znajdzie perły, nie będzie twierdził, że morze nie zawiera pereł. Perły na dnie morza są niezliczone.

Podobnie, jeżeli ktoś nie dojdzie do Boga zaraz po kilku wysiłkach, nie powinien tracić odwagi. Do Boga można dojść tylko drogą cierpliwych, ale obiektywnych poszukiwań.

Ramakrishnae4

Modlitwaf

Wargi moje są wąskie, gdy mam zacięte usta,

Spójrz na mą małość, Panie, wargi mi w uśmiech ustaw.

Serce moje jest gniewne, serce me bije ciemno,

Rozjaśnij serce moje, zawieś swój spokój nade mną.

Oczy moje są złe, w mych oczach gra pożądanie,

Zakryj mi oczy Twą wizją, daj mi nie widzieć, Panie.

Ręka moja jest skąpa, druga ręka jest chciwa,

Od rąk mych zło ich oddal, jak strzałę oddala cięciwa.

Myśli moje są dumne, wzgardliwe są i pyszne,

Daj mi pokorę, Panie, nie daj mi w tłumie błyszczeć.

Grzechy moje są wielkie, dobro jest słabsze od złego,

Miej litość, Panie, nade mną, nie karz, Panie, grzesznego.

Miej cierpliwość, Ojcze, daj znów mi podnieść powiekę,

Daj mi powrócić do Ciebie, daj mi stać się człowiekiem.

M[arek] A[ntoni] Wasilewski5

Modlitwa na Dzień Dziękczynienia

Dzięki Ci, Panie, za przywilej i dar życia w świecie pełnym piękności, zachwytu i rozmaitości.

Dzięki Ci za dar dawania i przyjmowania miłości, za przyjaźń i zrozumienie, za piękno zwierząt domowych, leśnych i wodnych, za zieleń drzew, za szum wodospadu, za urzekającą piękność pstrąga w potoku.

Dzięki Ci za rozkosz muzyki i [g] dzieci, za myśli innych ludzi, za rozmowę z nimi i za ich książki, które budzą urok lekturą przy kominku lub do poduszki, gdy deszcz stuka o dach lub śnieg dmie zawieruchą za oknami.

Dzięki Ci za piękno czterech pór roku.

Dzięki Ci za świątynie i domy wznoszone przez współbraci, które trwają przez stulecia jako pomniki ludzkich dążeń i wyczucia piękna.

Dzięki Ci za potęgę rozumu, który w świecie znajduje bezkresne i niewyczerpane źródło zainteresowań i oczarowania, za zrozumienie tak wielu czynników, które nadają wartość życiu.

Dzięki Ci za wszystkie zmysły, których mi użyczyłeś, i za radość, jaką mi one przynoszą. Dziękuję Ci za samo moje ciało, które jest cudownym i zachwycającym organizmem.

Dzięki Ci za uśmiech kobiety, za uścisk dłoni przyjaciela, za spojrzenie dziecka, za psa radośnie wywijającego ogonem i za zimne dotknięcie jego nosa na mej twarzy.

Dzięki Ci za to wszystko i za wiele jeszcze innych rzeczy, a ponad wszystko dziękuję Ci za ludzi wraz z ich dobrocią i zrozumieniem, które są tak mocną przeciwwagą ich błędów, zawiści i fałszów.

Dzięki Ci, Boże, za samo życie, bez którego świat cały nie miałby żadnego znaczenia.

Jim Bishop6

(współcz[esny] pisarz amerykański)

Pan mówi w ciszy!

Pan mówi w burzy!

Głosu Pana nie słyszą ci wszyscy,

którzy ogłuchli od zgiełku świata.

Głosu Pana nie słyszą ci wszyscy,

którzy nie słyszą głosu swoich bliźnich.

Głosu Pana nie słyszą ci wszyscy,

którzy sami z sobą głośno rozmawiają.

Głos Pana słyszą wszyscy szukający.

Głos Pana słyszą kochający.

Głos Pana słyszą pokorni.

Głos Pana słyszą wszyscy,

którzy przed Nim milczą.

Głos Pana przynosi miłość i pokój.

Głos Pana daje wolność i radość.

Głos Pana przemawia ciszą.

Głos Pana grzmi i wstrząsa.

Głos Pana posyła i nakazuje.

Doświadczyłem już tego,

że Ty często najgłośniej mówisz,

kiedy milczysz.

Tajemnica jest zawsze milcząca,

a Ty jesteś tajemnicą wszelkiej tajemnicy.

Ty jesteś nieskończoną tajemnicą miłości,

w której tkwi uszczęśliwiające doznanie7.

Zbiegać za jednym klejnotem pustynię,

Iść w toń za perłą o cudu urodzie,

Ażeby po nas zostały jedynie

Ślady na piasku i kręgi na wodzie8.

L[eopold] Staff

[Cytaty: sentencje, wiersze, modlitwy (wybór Józef Danch)]

a-a W rękopisie zapisane powyżej cytatu, w lewym górnym rogu. Pod sentencją, na środku linia oddzielająca cytaty nakreślona czarnym atramentem.

b-b W rękopisie tłumaczenie zapisane drobniejszym pismem równolegle z tekstem łacińskim, poniżej linii.

c Poniżej na środku linia oddzielająca sentencje nakreślona czarnym atramentem.

d Powyżej wzdłuż sentencji znak krzyża nakreślony czarnym atramentem.

e W oryginale Ramakriszna. Poniżej na środku linia oddzielająca cytaty nakreślona czarnym atramentem.

f W rękopisie znaki krzyża na początku i końcu oraz pomiędzy literami wyrazu. Znaki krzyża także po prawej i lewej stronie pod każdą zwrotką wiersza.

g W rękopisie tu przekreślone pieś.

1 Nie udało się ustalić, z którego wydania Nowego Testamentu korzystał Józef Danch. W uwspółcześnionym przekładzie Wulgaty ten fragment z Ewangelii wg św. Jana brzmi: "A za nich ja poświęcam samego siebie, aby i oni byli uświęceni w prawdzie" (zob. i por. Nowy Testament w przekładzie polskim W.O. Jakuba Wujka T.J., wydanie nowe, przejrzane i objaśnione (poprawki L. Semkowski), Kraków [1936], s. 318; Pismo Święte Starego i Nowego Testamentu w przekładzie polskim W.O. Jakuba Wujka SJ, tekst poprawili i krótkim komentarzem opatrzyli: Stary Testament S. Styś, Nowy Testament W. Lohn, Kraków 1962, s. 1080, http://www.madel.jezuici.pl/biblia/Biblia-Wujka-C.pdf [dostęp: 16 III 2020]).

2 Myśl św. Pawła wyrażona w liście do Filipian (zob. Flp 3, 13b-14a). Nie wiadomo, z którego wydania Nowego Testamentu korzystał Józef Danch. W łacińsko-polskiej edycji Biblii z końca XIX w. fragment ten brzmi: quae quidem retro sunt obliviscens, ad ea vero qu? sunt priora, extendens meipsum, ad destinatum persequor (tłum.: "tego co nazad jest zapamiętywając, a do tego wprzód, wyciągając się, bieżę do kresu"), Biblia łacińsko-polska, czyli Pismo Święte Starego i Nowego Testamentu. Podług tekstu łacińskiego Wulgaty i przekładu polskiego X. Jakóba Wujka T.J. z komentarzem Menochiusza T.J. przełożonym na język polski, wydanie S. Kozłowskiego, t. 4: Obejmujący Księgi Nowego Testamentu, Wilno 1898, s. 614. Zob. też i por. późniejsze, uwspółcześnione tłumaczenia z łaciny: "o tym, co poza mną jest, zapominając, a wyciągając się do tego, co przede mną, biegnę do kresu" (Nowy Testament w przekładzie polskim W.O. Jakuba Wujka..., s. 573); "zapominając o tym, co poza mną jest, z natężeniem dążąc do tego, co przede mną, biegnę do wyznaczonego kresu" (Pismo Święte Starego i Nowego Testamentu w przekładzie polskim W.O. Jakuba Wujka..., s. 1173).

3 Z j. łac.: Krzyż stoi, choć kręci się świat (w innym tłum.: Krzyż trwa, podczas gdy świat się zmienia; także: Świat przemija, a krzyż trwa). Dewiza zakonu kartuzów, wybrana przez Juliusza Bieńka, biskupa pomocniczego diecezji katowickiej w latach 1937-1978, na motto posługi biskupiej (zob. J. Górecki, Ks. Biskup Juliusz Bieniek (1895-1978). Studium historyczno-pastoralne, Katowice 2010 (seria: "Studia i Materiały Wydziału Teologicznego Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach", nr 59), s. 72-73).

4 Ramakrishna Paramahansa (właśc. Gadadhara Ćattopadhjaja, 1836-1886) - indyjski myśliciel i mistyk; twórca systemu głoszącego jedność wszystkiego w absolucie. W 1897 r. jego uczniowie pod kierunkiem Vivekanandy utworzyli organizację pod nazwą Misja Ramakryszny, dzięki której ich mistrz stał się znany w Europie i Ameryce Północnej (zob. A. Świerzowska, Ramakrishna - radźajogin i mesjasz. Obraz bengalskiego mistyka w polskiej literaturze ezoterycznej okresu międzywojennego [w:] Wyobraźnia w kulturze. Duchowość, sztuka, literatura, red. I. Trzcińska, A. Świerzowska, Kraków 2017, s. 131-154).

5 Wiersz Modlitwa pochodzi z debiutanckiego arkusza poetyckiego Marka Antoniego Wasilewskiego (1924-2011), opublikowanego po raz pierwszy w zbiorowej teczce zawierającej arkusze dziesięciu młodych poetów, wydanej przez Instytut Wydawniczy "Pax" (zob. M.A. Wasilewski, Gdzie niebo mieszka [w:] Wiersze, Warszawa 1951, s. 1-15). Wiersz ukazywał się też odrębnie, np. na łamach miesięcznika wydawanego przez Prezydium Rady Zjednoczonego Kościoła Ewangelicznego w PRL (zob. "Chrześcijanin" 1979, nr 12, s. 23).

6 Jim Bishop (1907-1987) - amerykański dziennikarz i pisarz, autor publikacji poświęconych znanym postaciom (m.in. Abrahamowi Lincolnowi), a także tematyce chrześcijańskiej. Po raz pierwszy w Polsce jego książkę wydał Instytut Wydawniczy "Pax" (zob. J. Bishop, Dzień, w którym umarł Chrystus, tłum. M. Ponińska, Warszawa 1961).

7 Nie udało się ustalić autora utworu.

8 Druga strofa wiersza pt. Kochać i tracić autorstwa Leopolda Staffa (1878-1957), opublikowanego po raz pierwszy w zbiorze Łabędź i lira w 1914 r. (zob. B. Kryda, Krajobraz poezji polskiej. Antologia, Warszawa 1989, s. 237-238; I. Misiak, Podstawa poetyckiej rozmowy: Leopold Staff i Ryszard Krynicki, "Ruch Literacki" 2019, z. 2, s. 239-242).

[Rok 1962]

[Grudniowe rekolekcje powołaniowe dla maturzystów]

[a]

Dom rekolekcyjny - Kokoszyce1

27 grudnia 1962 r. [czwartek]2

Godz. 17.00 - ulokowani w pięcioosobowym pokoju wypoczywamy na łóżkach. Staś i Józek śpią, Norbert czyta Kordiana i chama3, ja w pozycji mało wygodnej zapisuję literkami stronice. Pokój jest czysty, ciepły, łóżka wygodne, szafa na ubrania, stolik i krzesła. Czekamy na Lucka, który zajmie piąte łóżko. Chłopcy z niedowierzaniem czytali kartkę informującą o zachowaniu zupełnego milczenia. Mnie osobiście bardzo to odpowiada, nie muszę odpowiadać na głupie pytania, które mnie zawsze irytują. Wolno palić, ale w naszym pokoju nikt tego przywileju nie wykorzystuje. Porządek dnia jest następujący:

6.00 - pobudka

7.00 - modlitwy poranne - Msza św.

8.00 - śniadanie

9.00 - nauka pierwsza

10.00 - czytanie duchowne w kaplicy

11.00 - nauka druga

12.00 - obiad

14.30 - różaniec

15.00 - nauka trzecia

16.00 - podwieczorek

16.30 - droga krzyżowa

17.00 - nauka czwarta

18.00 - kolacja

19.00 - nabożeństwo wieczorne

Hm, koledzy byli nieco zdumieni (Staś), ale jako doświadczony wytłumaczyłem im, że nauka nie trwa godzinę, a tylko pół godz[iny], a druga połówka jest przeznaczona na przerwę. Odetchnęli?!!!b.

Zapowiedziane na godz. 19.00 rozpoczęcie rekolekcji nie odbyło się. Powodem był ciągły napływ uczestników, których liczba dosięgła 114, zamiast zgłoszonych 85. Rychło przekonaliśmy się, że część "maturzystów" nie doszła do wieku szesnastu lat, a część zbliża się ku czterdziestce.

Strona z zeszytu (tzw. czerwonego) z zapiskami rekolekcyjnymi ks. Józefa Dancha; 1962 r. (zbiory prywatne rodziny ks. Józefa Dancha)

19.45 - wspólna kolacja, potem nabożeństwo powitalne i pierwsza nauka. Po przywitaniu uczestników ksiądz prowadzący rekolekcje wyjaśnił, na czym polega zachowanie atmosfery milczenia (dozwolona rozmowa w czasie posiłków oraz w razie konieczności). Po nauce trzy minuty zastanowienia się nad wartościami wygłoszonej nauki (na czym polega odnowa religijna), powzięcie postanowień. Postanowiłem postępować zawsze ze spokojem i [z] taktem względem bliźnich, zachowywać dwa najważniejsze przykazania Boskie (o miłości bliźniego)4. Modlitwa o łaskę i pomoc w realizacji postanowień. Bardzo się cieszę na myśl o tym, że przy minimum dobrej woli i pewnym własnym wkładzie w udoskonaleniu się potrafię zostać człowiekiem zrównoważonym, grzecznym i taktownym. Bardzo mi na tym zależy i będę się o to starał. Boję się tylko, że postanowień będzie więcej, a wtedy ich realizacja jest nierealna, dlatego na przyszłość zabezpieczam się w ten sposób, że postanowienia nie dotyczą całości mojej psychiki, ale tylko pewnych ich fragmentów, czyli drobnostek. Doszedłem bowiem do wniosku, że znacznie łatwiej jest realizować drobne postanowienia, zmieniając w ten sposób najbardziej drażniące cząstki mego charakteru, niż dokonać nagłej zmiany charakteru jako całości. Czuję natchnienie i z pewnością napisałbym traktat De voluntatec hominis et dvita internad5 (zna się tęe łacinę, co!!!), lecz nie mam bynajmniej zamiaru zagłębiać się w zagadnienia psychiki ludzkiej, a raczej zapisać kartki tym, co z tego źródła myśli wzniosłych najlepszego [można] wynieść, zresztą piszę to sobie a muzom i tylko czynię zadość własnej fantazji. A może nie fantazji, a ambicji stworzenia czegoś wartościowego, z czego można wyciągnąć korzyści na przyszłość. Może, ja wcale się nie spieram między ambicją a fantazją.

Lucek przyjechał o 19.00, śpi w naszym pokoju pod szesnastką, blisko umywalnif i ojcówg. Po wieczornym myciu zębów (ciała umyliśmy zaraz po przyjeździe) kładę się do łóżka i piszę. Czuję się sennym i chyba wkrótce zasnę. Mam świetne plany co do dnia jutrzejszego. Sennym wzrokiem wiodę po śpiącym Józku i czytających Lucku i Staśku. Odkładam pisaninę do jutra, zanim zasnę jednak, pomyślę o tych, o których lubię myśleć co wieczora (?)6. To wszystko, co mogę napisać leniwą ręką, chcę jeszcze na koniec (chcę!!!), aby dzień jutrzejszy był wspanialszy od wielu innych dni. Amen.

28 grudnia 1962 r. [piątek]

6.30 - pobudka, mycie corporis et zęborish7, sprzątanie, posłanie łóżek.

7.00 - modlitwy poranne, Msza św., Komunia św., śpiewanie kolęd podczas Mszy św. Śniadanie o godz. 8.00, a potem spacer po parku. Zimne powietrze wpływa odświeżająco. Odwiedzam stare kąty, poza tym szukam tematów do popołudniowych zajęć. Brodzę wśród śniegu, jest mi już zimno, wracam do budynku i zaczynam pisać. Dzwonek na pierwszą naukę przerywa mi kilka napisanych zdań.

Dojrzałość - to temat pierwszej nauki. Ks[iądz] bardzo obrazowo tłumaczy dojrzałość w przyrodzie, podwójną dojrzałość u człowieka. Dowiaduję się nowych rzeczy o dojrzałości psychicznej, która polega między innymi na tym, że człowiek dojrzały psychicznie potrafi ocenić [i] sytuację nie tylko z własnego punktu widzenia, ale również widzieć fakt z innej strony, ocenić obiektywnie. Ksiądzj wyjaśnia, na czym polega cywilizacja (nakłanianie przyrody i jej praw do własnego użytku) oraz kultura (podporządkowanie się pewnym prawom, nakłanianie się ku tym prawom). W trakcie nauki rozbolała mnie głowa. Krótka przerwa po nauce i czytanie książki ks. A[dama] Ziemby8 Pajda chleba - ciężkie przeżycia autora w Oświęcimiu i Dachau, wstrząsające obrazy spodlenia godności ludzkiej, warunki życia ludzi - numerów. Po przeczytaniu rozdziału książki długa przerwa do godz. 11.00. Koledzy wybierają się na spacer po parku, ja piszę, a raczej klecę nieudolnie zdania. Boję się, żeby dzwonek nie przerwał mojej pracy. Z sąsiedniego pokoju słychać gwar rozmów. Wczoraj właśnie koledzy z pokoju obok do późna [w] nocy opowiadali dorożkarskie dowcipy. Psuło to niezmiernie atmosferę milczenia naszego pokoju. Dziś znów sąsiedzi gadają bez przerwy. Panuje jakaś zupełnie inna atmosfera wśród maturzystów. Jest mi przykro. Gdy byłem tu kilka lat wstecz, panowała atmosfera dziwnego wczucia, coś tak jak gdyby każdego z nas wiązała wspólna nić, która była szczerą chęcią pomagania sobie nawzajem. Było mi wtedy tak dobrze, a teraz???

Głos dzwonka woła na drugą naukę.

Poruszył ksiądzk na niej sprawę odnoszenia się maturzystów do swoich rodziców i młodszego rodzeństwa. Wykazywał, na czym polega ta dojrzałość psychiczna i do czego młodzież upoważnia zdobycie tej dojrzałości. Do rodziców w razie zatargu podchodzi się spokojnie i okazując im szacunek na pierwszym miejscu, potem rzeczowo wyjaśnia się własne stanowisko wobec spornej sprawy. Podkreślenie tego szacunku w stosunku do rodziców pomoże znaleźć zawsze wspólny język.

Na obiad marchewka, kartofelki i jajuszkol. Wyborne!!! Po obiedzie kładę się spać na pół godziny. Budzę się o 14.05. Ze zdjęć nici, ale na szczęście wykorzystałem przedpołudniowe słońce i "zepsułem" kilka klatek. Na jutro planuję zdjęcia poruszające tematykę przyrody, chwytanie jej piękna na gorąco. No cóż, materiał do zdjęć jest, tylko doświadczenie zapalonego amatora fotografii trochę szwankuje.

O 14.30 droga krzyżowa - bardzo krótka (20 min), oddająca rzeczowo sedno sprawy, prowadzona w swoisty sposób.

Nauka trzecia porusza sprawy dojrzewania fizycznego, wykazuje Boskie pochodzenie pewnych rzeczy, każe patrzeć na tę sprawę czysto ludzko, mając na uwadze ich wzniosłą misję.

Podwieczorek o godz. 16.00 nasycił nas bułką z marmoladą. Po uczcie dwie dziesiątki różańca z rozmyślaniami, a potem nauka czwarta, o wstydliwości, bardzo rzeczowa. Chcąc zapanować nad ciałem i jego popędem naturalnym, należy: unikać źródeł zgorszenia, hartować ciało, hartować wolę. Szczególną wagę przywiązuję do ostatniego czynnika. Kształtowanie silnej woli jest moim nowym, bodaj najważniejszym postanowieniem. Chcę być nieubłaganym wobec samego siebie, nie rozleniwiać się, hartować wolę podobnie jak Sadok z powieści Grabskiego9. Dowiedziałem się, że źródłem wstydliwości był grzech pierworodny, mprzed popełnieniem fatalnego w skutkach błędu A[dam] i E[wa] nie zauważyli swojej nagości, dopiero po grzechu spustoszyli drzewo figowem.

Odtąd człowiek wstydzi się nie nagości ciała, ale wstydzi się swej własnej słabości wobec ciała, wie, że jego wola jest słaba i nie potrafi utrzymać na wodzy swoich zmysłów i dlatego używa "zasłon figowych", nie może bowiem się wstydzić narządów, o których wyraźnie Pismo św. mówi, że pochodzą od Istoty Najwyższej.

Kolacja składająca się z dwu potraw i dwu płynów nasyciła i napełniła po brzegi wór skórno-mięśniowy, czyli bufet.

Godz. 19.00 - wystawienie Najświętszego Sakramentu, Litania do Serca [Pana] J[ezusa], błogosławieństwo i wspaniałe modlitwy wieczorne, sumujące cały dzień. Po modlitwach zostałem jeszcze chwilę czasu w kaplicy, a potem urządziłem spacer. Skrzypiący śnieg, przerażająca czerń lasu, niebo usiane gwiazdami, a ponad tym wszystkim obecność kogoś bliskiego, przewyższającego przyrodę, stojącego poza nią. Wunderbarn10!!! Wracam do budynku, przeglądam ze Stasiem spis książek znajdujących się w bibliotece, krótka modlitwa w kaplicy i powrót do pokoju sypialni.

Pax hominibus bonae voluntatis11 śpiewali aniołowie w Betlejem. Bonae voluntatis - dobrej woli, takiej, jaką chciałbym posiadać. Chciałbym!!! Amen.

29 grudnia 1962 r. [sobota]

Zbudziłem się o godz. wpół do szóstej. Chłopcy spali, zaświeciłem światło i poleżałem do 6.00. Poszedłem się umyć, a gdy wróciłem, zabrałem się do książki Dobraczyńskiego Manna i chleb12.

O 6.30 dźwięk dzwonka otworzył chłopcom oczy i przypomniał im obowiązki dnia powszedniego rekolekcji. Ubrany, patrzyłem na krzątających się chłopców, planowałem spacery po parku, obmyślałem plan fotografowania. Za pięćo siódma zszedłem z Józkiem do kaplicy. Modlitwy poranne, Msza św., Komunia św., a gdy wszyscy po nabożeństwie poszli do pokojów sprzątać (przewidujący, zrobiłem to wcześniej), zostałem w kaplicy, przygotowując się do dzisiejszej spowiedzi generalnej. Wróciłem przed śniadaniem na górę, by zanieść książeczkę do nabożeństwa. Lucek tymczasem obmyślał plan zdobycia drzewa na podpałkę. Było to o tyle trudne, że miał zatarg z jedną z sióstr, która przyrzekła "szusowi"13 (Luckowi), że drzewa nie dostanie. Lucek postarał się o drzewo od stróża, a gdy byliśmy na śniadaniu, to jedna z sióstr przyniosła pełną węglarkę drzewa. Na śniadaniu omówiliśmy wspólne plany (rozmowa w czasie posiłków była nakazana!). Ogień wesoło trzaska w piecu, chłopcy zajęci są czytaniem pobożnych knig14, Lucek pilnuje ognia, w sąsiednim pokoju odbywa się nader głośna rozmowa (atmosfera milczenia w tym pokoju nigdy nie miała miejsca). Po południu będzie spowiedź św., która jest ukoronowaniem rekolekcji, jest [p] logicznym ich rozwiązaniem. Przygotuję się do niej sumiennie, zależy mi na tym. Z przykrością stwierdzam, że jutro opuszczę to miejsce spokoju wewnętrznego, które dostarczyło mi tylu wspaniałych i cudownych wrażeń. No cóż, przyzwyczaiłem się łatwo, trudniej będzie się odzwyczaić. Żal mi już teraz tych miejsc.

Nauka pierwsza traktowała o modlitwie jako o kontakcie z Bogiem. Ksiądzq podał nam prosty, a jakże zarazem bogaty sposób odmawiania modlitwy. Nie należy odmawiać modlitw takich jak Ojcze nasz i inne wtedy, gdy w ustroniu chcemy rozmawiać z naszym Ojcem; należy wtedy powiedzieć wszystko, co dyktuje serce. Modlitwa powinna być przede wszystkim [r] odmawiana w skupieniu, powinna zawierać te prośby, co Ojcze nasz, ale wypowiadane własnymi słowami. Nie należy prosić w modlitwie o rzeczy ziemskie, a raczej starać się o uszlachetnienie duszy. Sprawy ziemskie, nieprowadzące do zbawienia, wymagają cudownej ingerencji Boskiej, a Bóg ingeruje tylko w razie konieczności. sModlitwa powinna być potrzebą, a nie obowiązkiems.

10.00 - Pajda chleba [ks. Ziemby] - cd. Wstrząsnęło mną to opowiadanie, a szczególnie rozdział zatytułowany Ave Maria. Gdy wieczorem więźniowie pokładli się spać, słychać było z korytarza dźwięk mazurków i kujawiaków. Wyszedł ks. Ziemba (autor) na korytarz i w chwili gdy uważał, że wszystko stracone, że nie wytrzyma morderczego tempa pracy, nie ma sił stanąć rano na apel, gdy bliski był załamania psychicznego, wtedy poprosił skrzypka o Ave Maria [Franciszka] Schuberta. Sam zaśpiewał, włożył w tę pieśń swoją skargę, włożył to, co mu pozostało, zaufał tej Pani. Pieśń ta była gorącą modlitwą, modlitwą o ratunek. Gwar rozmów ucichł po barakach, a cudowna modlitwa płynęła do stóp Najczystszej [Maryi Panny], wzruszyła Jej serce swoją szczerością i żarliwością. Pisarz blokowy wyszedł ze swego pokoju, poprosił księdza do siebie, zapisał go na listę chorych, zawołał człowieka, który opatrzył rozbitą głowę i ciało księdza. Był uratowany. Nigdy tego obrazu nie zapomnę, zawsze będę pamiętał o potędze modlitwy, w chwilach upadku lub cierpienia ucieknę się do niej, nie będę prosił o cudowne wstawiennictwo, ale zaufam opatrzności Bożej i poproszę o łaski pozwalające przezwyciężyć tę słabość. Jak mi przykro, że w sąsiednim pokoju chłopcy głośno zabawiają się, mówią sprośne żarty. Nie pozwala mi to należycie skupić się, przeszkadza mi.

Nauka druga przygotowała nas do sakramentu pokuty. Już wcześniej postanowiłem, że odprawię spowiedź generalną. Rano już częściowo przygotowałem się do spowiedzi, po obiedzie i zrobieniu kilku zdjęć poszedłem do kaplicy dopełnić przygotowania. Jeszcze, co się tyczy zdjęć, to musiałem zrezygnować ze zdjęć przyrody, gdyż nie pozwalała na to pogoda (silnie zachmurzone niebo). Spowiedź jest o 14.30, mam jeszcze 50 min czasu. Odpocznę 20 lub 25 min, zejdę na dół, a po odprawieniu spowiedzi i tzanotowaniu de factot wykończę film, odprawię pokutę, skonsumuję podwieczorek i poczytam trochę.

Uff! Po wszystkim. Czuję się jak nowo narodzony. Doprawdy, najwspanialszy z dni. Wewnętrzne oczyszczenie, jakaś radość po pozbyciu się ciężarów.

Bawimy się z chłopcami w układankę wyrazów (rozmowa po spowiedzi dozwolona), o godz. 17.00 nauka o Najświętszym Sakramencie. Mistyczne ciało Chrystusa jest pokarmem, co więcej chlebem, a więc powinno być często używane, przez to Chrystus chciał wyrazić, że powinniśmy jak najczęściej przystępować do stołu Pańskiego. Chleb jest przecież naszym codziennym pokarmem, P[an] Jezus nie objawił swego ciała w torcie, bo to nie jest pokarm. Postanowienie, jakie powziąłem w związku z tą nauką, to częste, codzienne przystępowanie do stołu Pańskiego. Godne przyjęcie Istoty Najwyższej.

Godzina 18.00 - suta kolacja, prawie połowa niezjedzona.

Nabożeństwo o godz. 19.00. Od godz. 21.00 milczymy, ksiądz ubardzo prosiu, by milczenie to ofiarować jako intencję na godne przyjęcie Mistrza. Jutro bowiem gromadnie przystępujemy do Komunii św. Ponieważ jest sobota, śpiewamy litanię loretańską. Modlitwy wieczorne odprawiamy prywatnie. Zejdę jeszcze do kaplicy pomodlić się.

Wspaniałe uczucie zstępować ze schodów, otworzyć drzwi hallu, następnie wejść do kaplicy, usiąść, a raczej przyklęknąć w pierwszej ławce, skupić się i wejść w kontakt z[e] Stwórcą. Niezapomniane wrażenie. Więcej chyba nie będę pisał, może w domu uzupełnię niektóre rzeczy.

Zdecydowałem się jednak pisać. Niedługo braknie mi atramentu. Sąsiedzi obok grożą nam. Zastawiliśmy drzwi szafą. Pomodliłem się za nich. Brak mi już skupienia, nie mogę się modlić, wracam na górę, kładę się na łóżko, jeszcze trochę piszę, potem odmówię różaniec. W ten sposób żegnam dzisiejszy dzień, pełen radosnych i smutnych wrażeń. Przypomina mi się kolęda, z której [v] znam trochę słów:

wNie było miejsca dla Ciebie, Jezu, u ludzi, urodziłeś się w stajence.

Dlaczego na świecie tyle łez, krzywdy i złości?

Bo nie ma miejsca, Jezu, dla Ciebie w sercach ludzkichw15. Amen.

30 grudnia 1962 r. [niedziela]

Godz. 19.00 - znajduję się, och, niestety, w domu. Nie notowałem dzisiaj nic. Byłem za szczęśliwy, żeby móc to wyrazić słowami. Dopiero w domu pomyślałem, że nie wolno mi pozostawić xtego dniax tylko myślom, trzeba go upamiętnić w tych notatkach.

Noc była spokojna, wstałem wcześnie, umyłem się, posłałem łóżko i czekałem na dzwonek. Zszedłemy na dół do kaplicy przed dzwonkiem. W ciszy grudniowego poranka w błogim ustroniu tej kaplicy przyklęknąłem i...z Och, jak mi było wtedy dobrze, jak byłem szczęśliwy, jak nie chciałem opuścić tych murów, nie [chciałem] wracać w przyziemne sprawy tego świata, [chciałem] być z dala od nich, poświęcić się jakiemuś wyższemu celowi i nie wrócić. Nie, to byłoby tchórzostwo, ucieczka przed tym, co mnie czeka. Chcę wrócić, ale inny, pełen silnej woli, pogody ducha, opanowany i spokojny, grzeczny i taktowny, no wprost uświęcony. Chcę to mało. Muszę. Wszystkie intencje i modlitwy ofiaruję na ten cel. Chcę się pokazać inny, odnowiony wewnętrznie, uświęcony. Na ten cel ofiaruję Komunię św., którą przyjmuję w czasie rannego nabożeństwa. Potem dziękczynienie.

Śniadanie i nauka pierwsza o Mszy św. Dopiero w trakcie nauki zdałem sobie sprawę z tej wielkiej ofiary, dopiero wtedy zrozumiałem sens obecności wiernych na Mszy św. Postanawiam nigdy nie spóźniać się na Mszę św. Cóż to byłaby wtedy za ofiara dla Stwórcy, kiedy ofiarujący się spóźnia. Ofiara takiego jest niepełna, uboga, odarta, a takiej Bóg nie przyjmie.

Druga nauka - dzień Pański, właściwe wykorzystanie niedzieli, [o] ofiarowaniu w tym dniu Bogu tych czynności, które pomogą aw zlikwidowaniua niewłaściwości z poprzedniego tygodnia.

Pomiędzy naukami czytanie Pajdy chleba - [tam] przekonanie o potędze modlitwy, która pomaga w zachowaniu zdrowego życia psychicznego.

Ostatnia nauka, ostatnie czytanie, ostatni obiad. Szkoda!

W czasie rannego nabożeństwa [była śpiewana pieśń] Pod Twą obronę, Ojcze na niebie, a na zakończenie potężny, wstrząsający mym ciałem hymn My chcemy Boga.

Po obiedzie zdjęcia z księdzemb i marsz do Wodzisławia poprzez piękny, nowoczesny kościół w Kokoszycach. Żal mi czegoś, czego, nie wiem. Wiem tylko, że to nie wróci, to zostanie tam, w murach domu rekolekcyjnego. Nie wróci, nie wróci... Szkoda, [że] nie można w słowa włożyć całej siły uczucia, nie można oddać w całej pełni tego, co się w duszy dzieje. Znów mi przykro, ale nie łamię się. Wrócę do codziennych spraw, ale z Przyjacielem najlepszym, z mocnymi postanowieniami, odnowiony.

Żegnajcie mury d[omu] r[ekolekcyjnego], żegnajcie kochane, może do was wrócę, na pewno wrócę. Wrócę, gdy będę zmęczony i znękany, smutny i łaknący, ale to, co było, nie wróci. Amen.

cRekolekcje prowadził ks. Holubars16 z Cieszynac.

[Rok 1962]

a Na lewo, na sąsiedniej stronie ozdobny napis Pax Christi, pod nim grafika.

b Tak w rękopisie.

c W rękopisie voluntatis skorygowane niebieskim atramentem przez nadpisanie e na i oraz przekreślenie ostatniej litery.

d-d W rękopisie vitae internae skorygowane niebieskim atramentem przez przekreślenie ostatnich liter e.

e W rękopisie błędnie tą.

f W rękopisie litera n wraz z oznaczeniem miejsca wstawienia dopisana czerwonym atramentem nad wyrazem.

g W rękopisie OO (skrót oznaczający ojców duchownych).

h Tak w rękopisie.

i W rękopisie tu przekreślony nieczytelny wyraz.

j W rękopisie X.

k W rękopisie X.

l Tak w rękopisie.

m-m W rękopisie błędna składnia o ile przed popełnieniem fatalnego w skutkach błędu przez A[dama] i E[wę] nie zauważyli oni swojej nagości, a dopiero po grzechu spustoszyli drzewo figowe.

n W rękopisie błędnie Wundebar.

o W rękopisie 5 min.

p W rękopisie tu przekreślone jej.

q W rękopisie X.

r W rękopisie w tym miejscu zakreślony wyraz naszym.

s-s W rękopisie zdanie zapisane na lewym marginesie, wzdłuż akapitu.

t-t Tak w rękopisie. Być może łaciński zwrot (w istocie, w rzeczywistości) został użyty tu w znaczeniu "o fakcie".

u-u W rękopisie bardzo o to prosi.

v W rękopisie w tym miejscu przekreślone przypom.

w-w W rękopisie fragment zaznaczony jako cytat.

x-x W rękopisie ten dzień.

y W rękopisie Zeszedłem.

z Tu i dalej wykropkowane puste miejsce oznaczające zawieszenie myśli. Tak w rękopisie.

a-a W rękopisie do zlikiwdowania.

b W rękopisie X.

c-c W rękopisie zdanie zapisane na lewym marginesie, wzdłuż akapitu. Nazwisko zapisane błędnie jako Cholubars. W nazwisku litera r wraz z oznaczeniem miejsca wstawienia dopisana czarnym atramentem powyżej.

1 Od 1975 r. w granicach Wodzisławia Śląskiego jako jedna z jego dzielnic. Dom rekolekcyjny istnieje do dziś, mieści się w zespole pałacowo-parkowym z końca XIX w. Szerzej na ten temat zob. P. Porwoł, Kokoszyce - oaza ciszy. Z dziejów Archidiecezjalnego Domu Rekolekcyjnego im. bpa Stanisława Adamskiego w Wodzisławiu Śl.-Kokoszycach, Katowice 2008.

2 Zapiski z pierwszego dnia tych rekolekcji zostały opublikowane in extenso w książce z 2017 r. przygotowanej przez Wojciecha Salę, bez krytycznego opracowania naukowego (zob. Ksiądz Józef Danch 1945-1982..., s. 11-13).

3 Powieść Leona Kruczkowskiego (1900-1962), pierwszy raz wydana w 1932 r. przez wydawnictwo Gebethner i Wolff w Krakowie, wielokrotnie publikowana w drugiej połowie XX w. przez wydawnictwo Czytelnik, zob. np. L. Kruczkowski, Kordian i cham, Warszawa 1962 (wyd. 16).

4 Przykazanie miłości Boga i bliźniego zob. i por.: Mt 22, 34-40; Mk 12, 28-34. Pismo Święte Starego i Nowego Testamentu. Najnowszy przekład z języków oryginalnych z komentarzem, oprac. zespół biblistów polskich z inicjatywy Towarzystwa Świętego Pawła, Częstochowa 2009, s. 2190, 2240.

5 Z j. łac.: O woli człowieka i życiu wewnętrznym.

6 Najprawdopodobniej ? oznacza tu bliskie osoby zmarłe, otaczane pamięcią i modlitwą przez Józefa Dancha.

7 Z j. łac.: ciała i zębów (ostatnie słowo zapisano w żartobliwej, zlatynizowanej formie).

8 Adam Ziemba (1913-1961) - kapłan archidiecezji krakowskiej, święcenia kapłańskie w 1936 r. W czasie II wojny światowej członek Związku Walki Zbrojnej, więzień niemieckich obozów koncentracyjnych w Auschwitz i Dachau. Po wojnie m.in. proboszcz parafii w Kościelisku (1951-1958; w tamtejszym kościele umieścił ocalony obraz Chrystusa w pasiaku, stworzony przez nieznanego malarza włoskiego, więźnia obozu w Auschwitz), proboszcz parafii w Niegowici (1958-1961). Pochowany na cmentarzu komunalnym w Nowym Sączu. Opis obozowych przeżyć opublikował w 1957 r. (zob. A. Ziemba, Pajda chleba, oprac. graficzne M. Dolna, [Poznań 1957]; szerzej zob. A. Ziemba, Pajda chleba, [biogram i wspomnienia oprac. A. Florek], Kraków 2016; Ziemba [Zięba] Adam (1913-1961) [w:] Represje wobec osób duchownych i zakonnych na terenie woj. krakowskiego 1944-1975. Leksykon biograficzny, t. 1, red. J. Marecki, Kraków 2014, s. 268-269).

9 Władysław Jan Grabski (1901-1970) - polski pisarz, publicysta i poeta, tworzący w nurcie katolickim. Sadok to bohater powieści z 1939 r. oraz jej kontynuacji z 1948 r., kilkakrotnie wznawianych w drugiej połowie XX w. (zob. np. W.J. Grabski, W cieniu kolegiaty, Poznań 1957; idem, Konfesjonał, t. 1-2, Poznań 1957).

10 Z j. niem.: cudownie, wspaniale.

11 Z j. łac.: pokój ludziom dobrej woli.

12 Jan Dobraczyński (1910-1994) - polski pisarz i publicysta; żołnierz Armii Krajowej, uczestnik powstania warszawskiego. Poseł na Sejm PRL z ramienia Stowarzyszenia "Pax" (1952-1956, 1985-1989), przewodniczący Patriotycznego Ruchu Odrodzenia Narodowego (PRON). Autor m.in. powieści podejmujących tematykę metafizyczną i moralną, opartych na motywach biblijnych, jak Święty miecz (1949), Listy Nikodema (1951), Pustynia (1955). Powieść Manna i chleb po raz pierwszy w 1954 r. wydał Instytut Wydawniczy "Pax" (szerzej zob. A. Rogalski, Jan Dobraczyński (1910-1994), "Życie i Myśl" 1994, nr 2, s. 56-59).

13 Szus - w gwarze śląskiej ktoś szybki, porywczy (też pocisk, wystrzał). Zob. B. Kallus, Słownik g?rnośl?nskij g?dki. Słownik polsko-górnośląski. Słownik górnośląsko-polski, Chorzów 2020, s. 395.

14 Tj. książek. Книга (ros.) - książka.

15 Nie jest to dosłowny tekst, lecz parafraza pierwszej i ostatniej zwrotki kolędy. W oryginale: "Nie było miejsca dla Ciebie, w Betlejem w żadnej gospodzie, i narodziłeś się, Jezu, w stajni w ubóstwie i chłodzie. [...] A dzisiaj czemu wśród ludzi, tyle łez, jęków, katuszy? Bo nie ma miejsca dla Ciebie, w niejednej człowieczej duszy". Utwór napisał w 1932 r. ks. Mateusz Jeż (kapłan diecezjalny krakowski), muzykę skomponował ok. 1938 r. jezuita o. Józef Łaś. Po raz pierwszy kolędę zaprezentował w lutym 1938 r. w Nowym Sączu chór mieleckiego gimnazjum, drukiem ukazała się ona rok później (zob. i por. Ks. Mateusz Jeż - nasz promotor, https://www.sercanie.pl/strony/ks--mateusz-jez---nasz-promotor [dostęp: 27 III 2021]; A. Szypuła, Nie było miejsca dla Ciebie, "Niedziela. Niedziela Rzeszowska" 2015, nr 4, s. 7 - tam ks. Jeż został błędnie przedstawiony jako jezuita).

16 Henryk Holubars (1911-1986) - kapłan diecezji katowickiej, wybitny katecheta i kaznodzieja. Święcenia kapłańskie w 1935 r. Rektor kościoła Krzyża Świętego w Cieszynie. Od 1964 r. wykładowca pedagogiki, katechetyki i psychologii rozwojowej w Wyższym Śląskim Seminarium Duchownym w Krakowie. W okresie letnim wygłaszał niedzielne kazania oraz tygodniowe cykle konferencji wieczornych dla wczasowiczów podgórskich miejscowości diecezji katowickiej: Brennej, Koniakowa, Ustronia i Wisły. W 1972 r. przeszedł na emeryturę (szerzej zob. Henryk Holubars [w:] Słownik biograficzny duchowieństwa (archi)diecezji..., s. 121-122; J. Klistała, Duchowni. Ofiary niemieckiego zniewolenia - lata powstań śląskich i plebiscytu 1919-1921, lata okupacji niemieckiej 1939-1945, Kraków 2019, s. 194).

[Rok 1964]

[Wrześniowe rekolekcje dla kandydatów do seminarium]

Śląskie Seminarium Duchowne1, Kraków, 14[-17] września 19[64] r.a

Pax Christi

Godz. 20.00 - wystawienie Najśw[iętszego] Sakramentu, błogosławieństwo, konferencja - wstęp do rekolekcji, silentia2.

15 września 1964 r. [wtorek]

9.30. - czytanie Pisma św. (Listy [św.] Pawła, I List do Koryntian). Konferencja - [wątki:]b ksiądz - wzór wiary - wiara - skarb nieoceniony - cgratia suponit naturac3 - wiara darem łaski specjalnej - wiara autentyczna - wiara siłą elastyczną, rozrastającą się, rosnącą, dojrzewającą - powinna być ciągłym szukaniem Boga, trzeba być otwartym na punkcie wiary - być otwartym, wyczulonym na prawdę i realizm - niebezpieczeństwo relatywizmu i sceptycyzmu - pokochać odwagę realizmu, prawdzie patrzeć w oczy - wiara jest pełnym oddychaniem rzeczywistością nadprzyrodzoną.

11.30 - Ewangelia św. Marka.

Wiara a współczesność (nowoczesność) - Camus4 - dNie jest istotne, że Europejczyk umiera w rozpaczy przy telewizorze, a Afrykańczyk w dżungli - istotą jest to, że umierają w rozpaczy5. Dlatego nieistotne w nowoczesności są stroje, sposób zachowania. Chodzi o unowocześnienie życia religijnego, życia duchowego. Nowoczesność pracy kapłańskiej, duszpasterskiej. Kościół reprezentuje wartości niezmienne, dogmatyczne, ale sam uważa, że powinien być reformowany, musi się zmienić aplikacja prawd, dogmatów. Sobór6 dostarcza wiele cennych materiałów do renowacji, do unowocześnienia nie tylko zbiorowego życia religijnego, ale również indywidualnego. Postępowość katolicyzmu polega na ewangelizacji życia (prostota ewangeliczna), przeżyć religijnych. Człowiek dzisiejszy chce mieć proste, jasno sformułowane poglądy, podobnie jak w Ewangelii.

Duch ubóstwa (Paweł VI, encyklika)7 - nawrót do ubóstwa ewangelicznego.

Prymat miłości (ePaweł VI, encyklikae).

Ekumenizm - zbliżenie się do braci odłączonej, dialog - zbliżenie [f].

Konferencja

Pismo św. - List [św.] Pawła do Galatów.

Uniwersalizm - przeciwieństwo faryzeizmu i liberalizmu (Klucz mądrości8, Dobraczyński).

Uniwersalizm - katolickie spojrzenie na sprawy, współpraca między kapłanami.

Niezawężone działanie kapłana - wszechstronna działalność (przeszkadza czasami specjalizmg). Ciasnota myśli, zapatrzenie w jeden szczegół przeszkadzają w pełnym dostrzeżeniu całości.

16 września 1964 r. [środa]

Humanitash9 - ludzkie, bezpośrednie, chrześcijańskie, kapłańskie podejście do każdego człowieka, dziecka. Samotność kapłana, a z drugiej strony silne obcowanie z ludźmi. Samotność medytacyjna powinna być pewnym przygotowaniem do obcowania z ludźmi10. Sposób obcowania z ludźmi, brak jednolitego poglądu na tę sprawę. Kapłan nie powinien wdawać się z ludźmi w bliższe stosunki towarzyskie, w zażyłości (Cytadela)11 iCavete hominesi12 - słowa Pana. Mentalność tłumu, psychologia tłumu nie pozwala jednostce wybić się, zagłusza, kroi na swoją miarę. Kontakty z ludźmi nie powinny być towarzyskie, zbyt zażyłe, ale również urzędowe, biurokratyczne podejście jest jak najbardziej niewłaściwe. Uprawianie demagogii, uzyskiwanie popularności jest błędem w życiu kapłańskim. Hosanna śpiewana Chrystusowi przez lud zamieniła się w końcu na wołanie "zabić go"13. Demagogia jest bardzo szkodliwa w konsekwencjach dla Królestwa Bożego.

Kapłan - satrapa - czasami należy postąpić ostro, gwałtownie zawalczyć. Trzeba umieć człowieka wysłuchać, [mieć] cierpliwość.

Dyscyplina kościelna. Kapłan - dyscyplina kościelna a wolność osobista. Kościół to nie tylko prąd duchowy, ale przede wszystkim jinstytucja społeczna wyposażonaj w[e] władzę o wielkich prerogatywach. Kościół może tylko wtedy spełnić swoje dziejowe misjek, jeżeli będzie panować ład. Władza ta nie musi być despotyczna, musi się ona kierować pewną współodpowiedzialnością względem pracowników. Symbioza dyscypliny i wolności osobistej. Człowiek, jego osobowość wymaga wolności osobistej. Człowiek również jest istotą społeczną, potrzebny jest mu do współżycia ład społeczny, a ten jest tylko możliwy wtedy, gdy panuje dyscyplina. Zagadnienie nadużywania władzy ([Adolf] Hitler).

I List [św.] Pawła do Koryntian - charyzmat rządzenia. "Nie przyszedłem na świat, aby mi służono, ale bym służył" - słowa Pana14.

("Znak", [nr] 108, ks. K[arl] Rahner)15

(Pastor - Historia papieży)16.

Zagadnienie dyscypliny osobistej.

Kleryk Józef Danch; około 1964 r. (zbiory Archiwum Archidiecezjalnego w Katowicach)

Zagadnienie głoszenia słowa Bożego. "Nauczajcie tedy wszystkie narody..."17.

Zagadnienie głoszenia tzw. drętwej mowy18. Wina stoi w pewnym nieprzygotowaniu kaznodziei i słuchaczy. "Słowo Boże ma być jako miecz" (słowa św. Pawła)19.

("Homo Dei" - [nr] 113l - Głos[y] spod ambony)20.

("Homo Dei" - [nr] 105m - Prośby słuchaczy)21.

Kapłan musi mieć coś do powiedzenia, coś płynącego z serca, to musi być wewnętrzny mus głoszenia słowa Bożego. nKazanie musi być wewnętrznie przemedytowane. Trzeba przemyśleć głoszony problem, rozważyć słowo Boże, a później dopiero wziąć [je] za materiałn. Sprawa języka22 (I List [św.] Pawła do Koryntian, język komunikatywny, 14 w[erset] i dalej23). oPrzykłady wspaniałych kazańo to kazania św. Pawła, kazania apostołów. W ich głoszonym słowie Bożym przebijają fakty, tylko fakty, a nie zawiłe teorie. Człowiek współczesny lubi konkret, żadnych medytacji filozoficznych.

Pius XII - 1954 r. - Najbardziej istotne zadanie apostolskie wieku współczesnego to głoszenie słowa Bożego24.

17 września 1964 r. [czwartek]

Caritas25. Przykazanie miłości - najważniejsze z przykazań (Życie Jana XXIIIp)26. Miłość - rzecz najbardziej istotna, elementarna, na niej buduje się wszystko. Religia nasza jest i musi być religią miłości. (Europa posiada ogromną [q] miłość do wiedzy, ale nie posiada wiedzy o miłości). Miłość to strawa dnia codziennego, jest koniecznością życiową. (Żywot św. Franciszka z Asyżu - Zakochany w miłości)27. Miłość to nie luksus. Na tę codzienną miłość istnieje ogromne społeczne zamówienie. Na co dzień szczery, prawdziwy, serdeczny uśmiech, gest życzliwości czy dobroci. Tym można zdobyć dla siebie dziecko czy młodego człowieka.

Miłość prawdziwa jest wynalazcza. Nie wystarczą tylko szczere chęci, trzeba działać, trzeba wprząc się w służbę miłości.

Żarliwość. Odcień chrześcijańskiej caritas. Kapłaństwo trzeba ukochać całkowicie, oddać się w całości sprawie, do której powołał [r] Pan. Żarliwość to nie patos, uroczysty werbalizm, jakiś słomiany ogień, patronalizm. Żarliwość to swego rodzaju zaangażowanie się w pełni w jakąś sprawę. Człowiek zaangażowany z góry przewiduje klęski, zawody, przeszkody, ale on dostrzega tylko finał, godne zakończenie sprawy, której się poświęcił. Frustracja, kompletne załamanie się, pustka w życiu to kontrast gorliwości, kontrast pełnego zaangażowania. (Papini - Listy papieża Celestyna VI [do ludzi])28. Sukces [s] tylko wtedy jest pewny, gdy pomimo oporów i przeszkód idziemy naprzód, całkowicie zaangażowani, poświęceni tej sprawie, idziemy do końca.

Przebiegłość, roztropność. Naiwność, prostota niejednokrotnie tprzeszkadzat, ale i pomaga.

"Bądźcieu przebiegli jako węże, i prości jako gołębica..." - słowa Pana29. Przebiegłość jezuicka - teologia moralna nie jest jeszcze właściwie zorientowana w problemie przebiegłości czy roztropności. Dzisiejszy świat jest zbyt przebiegły, zbyt kłamliwy, by można go zdobyć, by zwalczyć przeciwnika gołębią prostotą. Przeciwnik podstępny niejednokrotnie sam podsuwa broń, którą mamy go zwalczyć. Nie należy dyskutować, ale wysuwać kontrargument. Dyskusja jest bezowocna. Protekcja przez przekupstwo nie jest zgodna z teologią moralną. Opierać się raczej na czynnikach nadprzyrodzonychv, prosić Ducha św. o roztropne słowo. Odpowiedni humor jest również bronią sprytnościw, można poczuciem humoru podać wiele prawd. Humor stwarza autentyczną atmosferę życia chrześcijańskiego. "Weselcie się..." - słowa Pana30.

Prześladowanie. Dz[ieje] Ap[ostolskie] rozdz[iał] 4; [Ewangelia według św. Mat[eusza] roz[dział] 10.

xPozycja społeczna kapłana jest czystą sprawą nadprzyrodzoną. Socjologiczna pozycja nie jest istotna, nie można go [kapłaństwa] mierzyć miarą socjologiczną, a raczej [należy] mierzyć kapłaństwo kategorią nadprzyrodzonąx. Kapłaństwo rzeczywiście posiada godność, wielką godność, ale męczeńską. Każdy kapłan posiada pewnego rodzaju stygmat męczeński. Kasata zakonu jezuitów w 1766 r. za Benedykta31 wzmogła na nieopisaną skalę akcję antyklerykalną w Europie. Aby przeciwdziałać prześladowaniu, należy poznać prześladowcę, jego taktykę, dopiero później działać. Stanowisko należy zająć spokojne, ale twarde. Prześladowania spotykają kapłanów nie tylko ze strony ateistów, ale również ze strony ludu swego, co jest tym bardziej bolesne.

Ksiądz Józef Danch; początek lat siedemdziesiątych XX w. (zbiory Wandy Wacław)

Męstwo. yPrześladowanie i ukamienowanie św. Szczepana - Dz[ieje] Ap[ostolskie]y32.

Cnota męstwa jest gotowością do przyjęcia wszelkich cierpień, a nawet śmierci w obronie sprawy słusznej i sprawiedliwej. Zaparcie [się Jezusa przez] Piotra; w czasie Drogi Krzyżowej apostołowie pouciekali. Męstwo to cnota kardynalna, to osobliwy dar Ducha św. Męstwo należy do istoty kapłaństwa. Strach i lęk to uczucia, które często towarzyszą człowiekowi. Szczególnie potęgują ten strach obecne czasy, czasy wizji atomowej. Strach człowieka upadla, krępując jego najszlachetniejsze instynkty. Męstwo posiada w Polsce bogatą tradycję (Jasna Góra, powst[anie] warszawskie), każdy Polak posiada iskrę męstwa, bohaterstwa, należy się często modlić do Ducha św. o dar męstwa.

Postawa defensywy katolickiej - nie zawsze [jest] słuszna. M[a]t[eusza] roz[dział] 10 - "Przyszedłem rozdzielić syna od ojca, bo kto Mnie [z] miłuje mniej niż matkę swoją, nie jest mnie godzien" - słowa Pana33. Strach to siła, ogromna siła destrukcyjna, ale mamy się modlić o męstwo szczepanowe, abyśmy potrafili męstwem zaznaczyć naszą postawę.

Zdrowie. Do pracy w terenie potrzebne jest fizyczne silne zdrowie kapłanowi. Higieniczno- aasportowe życie jest dużą pomocą w uzyskaniu kondycji fizycznej. Uduchowienie ciała i ucieleś­nienie ducha. Nauka św. Tomasza - powiązanie pierwiastka nadprzyrodzonego i pierwiastka materialnego34. Thillman35 - ciało jest nie tylko skutecznym narzędziem duszy, ale może stać się siłą wyzwalającą niskie namiętności i pożądliwości. Dz[ieje] Ap[ostolskie]36 - "Duch ochoczy, ale ciało mdłe"37. Rola życia sportowego, właściwego wypoczynku ("Homo Dei" - [nr] 106ab)38.

Źródło: Zbiory prywatne rodziny ks. Józefa Dancha, Zeszyt czerwony z zapiskami Józefa Dancha z 1962 i 1964 r., rkps.

[Rok 1964]

a W rękopisie dwie ostatnie cyfry w dacie nieczytelne z powodu rozmycia atramentu. Poniżej na środku dopisek niebieskim atramentem Rekolekcje, zakreślony otokiem z kresek.

b Wymienione dalej wątki pozostawiono w oryginalnym, hasłowym zapisie, z charakterystyczną interpunkcją.

c-c W rękopisie gratias suponit naturam.

d W rękopisie w tym miejscu otwarcie cudzysłowu, dalej brak znaku zamykającego.

e-e W rękopisie znaki oznaczające powtórzenie - || - || -.

f W rękopisie w następnej linii dwa wyrazy nieczytelne z powodu rozmycia atramentu.

g Tak w rękopisie.

h W rękopisie poniżej dopisek I Sobór Jerozolimski - uchwalenie karty humanitaryzmu chrześcijańskiego.

i-i W rękopisie fraza podkreślona.

j-j W rękopisie instytucją społeczną wyposażoną.

k W rękopisie wyraz napisany powyżej przekreślonego słowa sprawy.

l Tak w rękopisie, oznacza numer czasopisma w numeracji ciągłej.

m Tak w rękopisie, oznacza numer czasopisma w numeracji ciągłej.

n-n W rękopisie błędna składnia Kazanie musi być wewnętrznie przemedytować głoszony problem, rozważając słowo Boże, później dopiero wziąć za materiał.

o-o W rękopisie liczba pojedyncza Przykład wspaniałego kazania.

p W rękopisie błędnie Jan XXII.

q W rękopisie tu przekreślony niepełny wyraz wiedz.

r W rękopisie tu go.

s W rękopisie tu przekreślony wyraz leży.

t W rękopisie przeszkodzi.

u W rękopisie Bądzie.

v W rękopisie nadprzyrodzonej.

w W rękopisie sprytości.

x-x W rękopisie błędna składnia Pozycja społeczna kapłana jest czystą sprawą nadprzyrodzoną, socjologiczna pozycja, to nie jest istotne, nie można go, przymierzyć w miarą socjologiczną, a raczej mierzyć kapłaństwo kategoriami nadprzyrodzoną.

y-y W rękopisie zdanie zapisane na końcu poprzedniego akapitu. Obok niego, po lewej stronie, strzałka w dół wskazująca właściwe umiejscowienie zdania.

z W rękopisie tu przekreślone mnie.

aaa W rękopisie tu przekreślone fizyczne.

abb Tak w rękopisie, oznacza numer czasopisma w numeracji ciągłej.

1 Śląskie Seminarium Duchowne do 1980 r. mieściło się w Krakowie, przy al. A. Mickiewicza. Na ten temat zob. A. Palion, "Seminarium to też budynek". Zarys historyczny powstawania budynków Wyższego Śląskiego Seminarium Duchownego w Krakowie i Katowicach [w:] Wyższe Śląskie Seminarium Duchowne 1924-2004, red. J. Kupny, Katowice 2004, s. 139-174.

2 Tj. cisza, milczenie (spolszczony wyraz łaciński silentium).

3 Z j. łac.: łaska zakłada istnienie natury.

4 Albert Camus (1913-1960) - francuski pisarz, dramaturg, eseista, publicysta. Laureat Literackiej Nagrody Nobla (1957). Autor m.in. powieści: Obcy (1942), Dżuma (1947), Upadek (1956), dramatów: Kaligula (1944), Stan oblężenia (1948), eseju Człowiek zbuntowany (1951). Szerzej zob. H. Andrzejczak, Moralne oblicze współczesności w ujęciu Alberta Camusa, "Znak" 1961, nr 2, s. 163-203.

5 Najprawdopodobniej nie jest to cytat z utworu Alberta Camusa, lecz para­fraza jego refleksji, wpisującej się w nurt egzystencjalizmu (zob. D. Kozicka, Egzystencjalizm [w:] Historia literatury polskiej w dziesięciu tomach, t. 9: Literatura współczesna (1939-1956), red. A. Skoczek, Bochnia-Kraków-Warszawa 2005, s. 19-21).

6 Mowa o obradującym wówczas Soborze Watykańskim II (1962-1965). Na temat jego genezy, przebiegu i uczestników zob. Atlas historyczny Soboru Watykańskiego II, red. A. Melloni, tłum. P. Borkowski, Warszawa 2015. Dokumenty soborowe zob. Sobór Watykański II. Konstytucje, dekrety, deklaracje. Tekst polski, [red. J. Groblicki, E. Florkowski, wstęp K. Wojtyła], Poznań 1968.

7 Tu i poniżej odwołanie do Ecclesiam suam, pierwszej encykliki papieża Pawła VI, ogłoszonej w Rzymie 6 VIII 1964 r., traktującej o działalności misyjnej Kościoła, jego odnowie i dialogu (zob. Paweł VI, Ecclesiam suam. Encyklika o drogach, którymi Kościół katolicki powinien kroczyć w dobie obecnej przy pełnieniu swojej misji, Paris 1967).

8 Powieść Jana Dobraczyńskiego o średniowiecznych zmaganiach chrześcijaństwa z islamem w Ziemi Świętej, wydana w 1951 r. przez Instytut Wydawniczy "Pax", wielokrotnie publikowana w drugiej połowie XX w. przez tę oficynę (zob. np. J. Dobraczyński, Klucz mądrości, Warszawa 1964, wyd. 7).

9 Z j. łac.: ludzkość, człowieczeństwo, ludzka natura.

10 Przedstawione tu tezy korelują z treścią artykułu ks. Józefa Pastuszki zamieszczonym na łamach "Homo Dei" (zob. J. Pastuszka, Samotność kapłana, "Homo Dei" 1961, nr 3, s. 207-211).

11 Odwołanie do powieści Archibalda Josepha Cronina (1896-1981) - szkockiego pisarza tworzącego w języku angielskim, napisanej w 1937 r., traktującej o etycznych dylematach i wyborach młodego lekarza. Książka ukazała się w Polsce nakładem Instytutu Wydawniczego "Pax" (zob. A.J. Cronin, Cytadela, tłum. J. Szpecht, Warszawa 1954).

12 Z j. łac.: Strzeżcie się ludzi (miejcie się na baczności). Zob. i por. zapowiedź prześladowań uczniów Jezusa (Mt 10, 17), Pismo Święte Starego i Nowego Testamentu. Najnowszy przekład..., s. 2155.

13 Hosanna (z j. hebr.) tu w znaczeniu: chwała mu. Zob. Mt 21, 9 oraz Mt 27, 22 (uroczysty wjazd Jezusa do Jerozolimy i odrzucenie Jezusa), ibidem, s. 2205.

14 Jezus wypowiedział te słowa w osobie trzeciej: "Bo Syn Człowieczy nie przyszedł, aby Mu służono, lecz aby służyć" (zob. Mk 10, 45 /por. Mt 20, 28/, ibidem, s. 2236).

15 Odwołanie do artykułu Karla Rahnera SJ (1904-1984) - niemieckiego teologa katolickiego (członka Towarzystwa Jezusowego), na temat relacji przełożonych i podwładnych w zakonie (tekst pierwotnie zamieszczony w "Stimmen der Zeit" 1956, nr 4). Zob. K. Rahner, Refleksje o posłuszeństwie, "Znak" 1963, nr 108, s. 692-709.

16 Odwołanie do publikacji Ludwiga Pastora (1854-1928) - austriackiego historyka, dyrektora austriackiego Instytutu Historii w Rzymie, posła Republiki Austriackiej przy Watykanie. Jest to monumentalne dzieło przedstawiające pontyfikaty z okresu od XV do XVIII w. (zob. L. Pastor, Geschichte der Päpste seit dem Ausgang des Mittelalters, t. 1-16, Freiburg im Breisgau 1886-1933).

17 Por. Mt 28, 19, Pismo Święte Starego i Nowego Testamentu. Najnowszy przekład..., s. 2209.

18 Tj. wypowiedzi zawierającej niewiele treści, nużącej.

19 Por. Hbr 4, 12, ibidem, s. 2627. Autorstwo Listu do Hebrajczyków nie jest potwierdzone, wiele przemawia za tym, że nie jest nim św. Paweł (ibidem, s. 2621).

20 Odwołanie do artykułu ks. Tadeusza Ryłki (1924-2006) na temat treści i recepcji kazań adresowanych do młodych ludzi. Zob. T. Ryłko, Głosy spod ambony, "Homo Dei" 1963, nr 3, s. 161-170. Zob. też: idem, Głosy spod ambony (II), "Homo Dei" 1963, nr 4, s. 234-237.

21 Jest to odwołanie do artykułu zamieszczonego w dziale "Z problematyki duszpasterskiej", w którym zostały przedstawione i omówione praktyczne wskazania dla kaznodziejów opracowane na podstawie wyników ankiet przeprowadzonych na zachodzie Europy w środowiskach katolików świeckich (zob. J. Dajczak, Współczesne kaznodziejstwo Zachodu pod obstrzałem krytyki katolików świeckich, "Homo Dei" 1961, nr 3, s. 258-261).

22 Dotyczy języka, jakiego powinien używać kapłan w komunikowaniu się z wiernymi.

23 Jest tu mowa o wersetach pochodzących z rozdziału pierwszego. Tam m.in.: "Chrystus przecież nie posłał mnie, abym chrzcił, lecz abym głosił Ewangelię, i to nie przez mądre wywody, by nie został pomniejszony krzyż Chrystusa" (1 Kor 1, 17), Pismo Święte Starego i Nowego Testamentu. Najnowszy przekład..., s. 2490.

24 Przywołane zdanie to parafraza słów Piusa XII (właśc. Eugenio Maria Giuseppe Giovanni Pacelli, 1876-1958; sprawował pontyfikat w latach 1939-1958) wypowiedzianych w trakcie międzynarodowego kongresu kaznodziejskiego w Montpellier w 1954 r. Papież apelował wtedy do uczestników, aby ów kongres "wszczepił w serca kapłanów przekonanie, że jak w pierwszych wiekach Kościoła, tak i dziś nie ma bardziej istotnego zadania jak głoszenie słowa Bożego; nie ma trudu bardziej apostolskiego jak sprawowanie we wszelkich formach posłannictwa głosiciela Ewangelii" (cyt. za: R. Waldera, Przepowiadanie wczoraj i dziś, "Śląskie Studia Historyczno-Teologiczne" 1979, nr 12, s. 197).

25 Z j. łac.: miłość; czynne spełnianie miłości bliźniego.

26 Najprawdopodobniej jest to odwołanie zarówno do postawy Jana XXIII, zwanego "dobrym papieżem" (właśc. Angelo Giuseppe Roncalli, 1881-1963; sprawował pontyfikat w latach 1958-1963), jak i jego biografii pióra Aldena Hatcha, którą wydał w Polsce i wielokrotnie wznawiał Instytut Wydawniczy "Pax" (zob. A. Hatch, Człowiek imieniem Jan. Życie papieża Jana XXIII, tłum. J. Kossakowska, B. Zgorzalewicz, Warszawa 1964). Jan XXIII, święty Kościoła katolickiego, do historii przeszedł jako ten, który zwołał Sobór Watykański II (1962-1965). Ogłosił osiem encyklik, w tym Mater et Magistra (1961) oraz Pacem in terris (1963). Zob. Jan XXIII, Dziennik duszy, tłum. J. Ledóchowska, Kraków 1967.

27 Odwołanie do opowieści o Biedaczynie z Asyżu autorstwa Ewy Szelburg-Zarembiny, wydanej w 1961 r. przez Instytut Wydawniczy "Pax", wielokrotnie wznawianej w drugiej połowie XX w. przez tę oficynę (zob. np. E. Szelburg-Zarembina, Zakochany w miłości, Warszawa 1964).

28 Mowa o książce Giovanniego Papiniego (1881-1956) - włoskiego pisarza i eseisty, autora m.in. powieści Dzieje Chrystusa (1921, wyd. pol. 1922), wspomnień Powtórne narodziny (1958, wyd. pol. 1965). Fragment Listów papieża Celestyna VI do ludzi (w tłum. J. Woźniaka), zob. G. Papini, Modlitwa do Boga, "Przegląd Katechetyczny" 1948, nr 1, s. 1-7.

29 Por. Mt 10, 16, Pismo Święte Starego i Nowego Testamentu. Najnowszy przekład..., s. 2155.

30 Por. Mt 5, 12, ibidem, s. 2140.

31 Informacja nieprecyzyjna. Za pontyfikatu Benedykta XIV (1740-1758) europejskie monarchie absolutne zaczęły walczyć z Towarzystwem Jezusowym i wywierać naciski na Kościół w sprawie rozwiązania zakonu, oskarżanego m.in. o działalność polityczną. Do pierwszego ataku na jezuitów doszło w Portugalii po tym, jak Benedykt XIV uległ presji i zezwolił (1758) na wizytację zakonu. W okresie pontyfikatu Klemensa XIII (1758-1769) władze świeckie zajęły dobra i zlikwidowały domy jezuitów w Portugalii, Hiszpanii i we Francji (1759-1767). Naciski w kwestii kasaty nie ustały po bulli Apostolicum Pascendi (1765), w której papież podkreślił, jaki pożytek z zakonu ma Kościół powszechny. Z kolei Klemens XIV (1769-1774) wydał brewe kasacyjne Dominus ac Redemptor (1773). Zakon został przywrócony przez Piusa VII (1800-1823) bullą Sollicitudo omnium ecclesiarum (1814). Zob. M. Banaszak, Historia Kościoła katolickiego, t. 3: Czasy nowożytne 1758-1914, Warszawa 1991, s. 6-11; B. Kumor, Historia Kościoła, t. 6: Czasy nowożytne. Kościół w okresie absolutyzmu i oświecenia, Lublin 1985, s. 90-93; H. Stadler, Leksykon papieży i soborów. Dzieje Kościoła w dziejach świata. Osoby, zdarzenia, pojęcia, tłum. M.L. Kalinowski, M. Struczyński, B. Tarnas, Warszawa 1992, s. 37-38, 155-157.

32 Por. Dz 6, 8 - 7, 60, Pismo Święte Starego i Nowego Testamentu. Najnowszy przekład..., s. 2401-2404.

33 Por. Mt 10, 35-37, ibidem, s. 2157.

34 Jest to odwołanie do myśli dominikanina św. Tomasza z Akwinu (ok. 1225-1274) - teologa i filozofa, twórcy tomizmu. Na ten temat zob. T. Stępień, Wprowadzenie do antropologii filozoficznej św. Tomasza z Akwinu, Warszawa 2013.

35 Być może jest to nawiązanie do osoby i myśli Tilmana Pescha SJ (1836-1899) - niemieckiego teologa katolickiego (jezuity), filozofa, autora m.in. przetłumaczonej z niemieckiego na polski i wydanej przez jezuitów Chrześcijańskiej filozofii życia, t. 1-2, Kraków 1924, wyd. 2 - 1931. O jego znaczeniu napisano: "W szeregu ludzi, którzy w zeszłym stuleciu przyczynili się wybitnie do odrodzenia filozofii chrześcijańskiej i do rozbudzenia ducha katolickiego naprzód w Niemczech, następnie i poza ich granicami, zajmował niepoślednie stanowisko" (zob. J. Andrasz, [Przedmowa] [w:] T. Pesch, Chrześcijańska filozofia życia, t. 1, Kraków 1931, s. 5).

36 Dzieje Apostolskie w tym miejscu przywołano błędnie lub nie została zanotowana myśl, do której odnosi się to wskazanie. Podany dalej cytat pochodzi z Ewangelii według św. Mateusza.

37 Por. Mt 26, 41, Pismo Święte Starego i Nowego Testamentu. Najnowszy przekład..., s. 2201.

38 Najprawdopodobniej odwołanie do artykułu zamieszczonego na łamach "Homo Dei", w którym ks. Franciszek Leśniak poruszył problem obciążeń psychicznych w pracy kapłana i postulował, by zorganizować specjalny ośrodek wypoczynkowy dla księży wyczerpanych nerwowo i psychicznie (zob. F. Leśniak, O zdrowie psychiczne kapłana, "Homo Dei" 1961, nr 4, s. 364-366).

Przypisy

Wstęp

1 H. Bednorz, "Wypełnił czasów wiele" [kazanie wygłoszone na pogrzebie ks. Józefa Dancha w Cieszynie-Bobrku w dniu 13 VIII 1982 r.], "Gość Niedzielny" 1982, nr 25, s. 3.

2 T. S[nopkowska], Kapłan. Wspomnienie o ks. Józefie Danchu, "Gość Niedzielny" 1982, nr 39, s. 3.

3 Cyt. za: H. Bednorz, "Wypełnił czasów wiele"..., s. 3.

4 T. S[nopkowska], Kapłan. Wspomnienie..., s. 3.

5 H. Bednorz, "Wypełnił czasów wiele"..., s. 3.

6 T. S[nopkowska], Kapłan. Wspomnienie..., s. 3.

7 Relacja Józefa Plachy pt. Z przymrużeniem oka. Wspomnienie o śp. księdzu Józefie Danchu, Laski, 4 I 2022 r., w zbiorach autorki; Relacja Krystyny Pycińskiej-Taylor pt. Wspomnienie o ks. Ziucie (Ks. Józef Danch), Dublin, 23 I 2023 r., w zbiorach autorki.

8 O dacie i okolicznościach śmierci rodzina dowiedziała się dopiero w 1958 r. od naocznego świadka Ludwika Rajewskiego, współwięźnia KL Flossenbürg, polonisty i wykładowcy akademickiego. Podczas egzaminu z historii literatury polskiej, który zdawała u niego Wanda Danch, córka Józefa, skojarzył on nazwisko i zaświadczył o śmierci jej ojca wskutek odważnej i humanitarnej postawy; Józef Danch został skatowany, a potem powieszony, po tym jak ujął się za leżącym na ziemi starszym więźniem, na którego esesman szczuł wilczura (Relacja Wandy Wacław pt. Okoliczności śmierci naszego Ojca, Gubin, 23 VIII 2014 r., w zbiorach autorki).

9 Zob. wyznanie ks. Józefa Dancha o ks. Stanisławie Chwili zapisane pod datą 26 IV 1980 r. (w tzw. zeszycie granatowym).

10 Relacja Wandy Wacław pt. Krótka biografia, Gubin, 20 VIII 2014 r., w zbiorach autorki.

11 Ibidem; Relacja Wandy Wacław pt. Wspomnienia o moim bracie ks. Józefie Danchu, Gubin, 22 VIII 2014 r., w zbiorach autorki.

12 Archiwum Archidiecezjalne w Katowicach (dalej: AAKat), Akta personalne (dalej: AP), 48/124, Ks. Józef Danch, Świadectwo moralności dla Józefa Dancha wystawione przez ks. Alojzego Brzezinę, Ruda Śląska, 27 VI 1964 r., k. 4.

13 Ibidem, Kolokwium - wywiad dotyczący zgłaszającego się do seminarium, wypełnił ks. Alojzy Brzezina, 1 VII 1964 r., k. 17.

14 Relacja Wandy Wacław, 25 VIII 2014 r., notatka z rozmowy w zbiorach autorki.

15 AAKat, AP, 48/124, Ks. Józef Danch, passim; Danch Józef (1945-1982) [w:] Słownik biograficzny duchowieństwa (archi)diecezji katowickiej 1922-2008, red. J. Myszor, Katowice 2009, s. 62.

16 Tygodnik współredagowali konsultanci z różnych dziedzin (m.in. liturgii, teologii, ekumenizmu, informacji), tworzący zespół, który na cyklicznych spotkaniach oceniał pismo i proponował nowe zagadnienia (zob. A. Grajewski, Twój Gość, Katowice 2008, s. 123-124; 75 lat Gościa Niedzielnego 1923-1998, koncepcja albumu, red. i oprac. graficzne J.W. Brzoza, Katowice 1998, s. 44-45). Do ks. Dancha należało prowadzenie działu reportażu (zob. AAKat, AP, 48/124, Dekret bp. Herberta Bednorza, 4 XI 1975 r., k. 77).

17 Relacja ks. Alojzego Bindy, 26 II 2016 r., notatka z rozmowy w zbiorach autorki.

18 Danch Józef (1945-1982) [w:] Słownik biograficzny duchowieństwa (archi)diecezji..., s. 62; A. Przewłoka, Kluby Inteligencji Katolickiej w województwie katowickim 1956-1989, Katowice 2016, s. 105.

19 Relacja Wandy Wacław pt. Wspomnienia o moim bracie ks. Józefie Danchu, Gubin, 22 VIII 2014 r., w zbiorach autorki.

20 AAKat, AP, 48/124, Kolokwium - wywiad dotyczący zgłaszającego się do seminarium, wypełnił ks. Alojzy Brzezina, 1 VII 1964 r., k. 17.

21 Ibidem, Opinia o diakonie Józefie Danchu przed święceniami kapłańskimi wystawiona przez rektora WŚSD w Krakowie ks. Stanisława Szymeckiego, Kraków, 16 III 1971 r., k. 55.

22 AAKat, Akta rzeczowe (dalej: ARz), 47/5, Duszpasterstwo Akademickie 1947-1987, Pismo bp. H. Bednorza do ks. Franciszka Otremby, 29 VII 1971 r., k. 417.

23 Fragment pochodzi z homilii wygłoszonej przez abp. Damiana Zimonia podczas Mszy św. sprawowanej w 30. rocznicę śmierci ks. Dancha, opublikowanej w: Ksiądz Józef Danch 1945-1982: we wspomnieniach i fotografiach, zebrał i oprac. W. Sala, Katowice 2017, s. 5.

24 Zob. AAKat, AP, 48/124, Pismo młodzieży parafii Bogucice do biskupa ordynariusza H. Bednorza, Katowice, [sierpień 1973 r.], k. 66.

25 Ibidem, Nominacja podpisana przez bp. H. Bednorza, Katowice, 4 IV 1972 r., k. 61.

26 Zob. Archiwum Instytutu Pamięci Narodowej Oddział w Katowicach (dalej: AIPN Ka), Wojewódzki Urząd Spraw Wewnętrznych w Katowicach (dalej: WUSW Ka), 07/179, t. 1, Sprawa obiektowa kryptonim "Wierni" dot. Duszpasterstwa Akademickiego w Katowicach 1972-1975, Pismo zastępcy komendanta miejskiego MO ds. SB w Katowicach do naczelnika Wydziału III KW MO w Katowicach, 17 V 1974 r., k. 263; ibidem, t. 4, Sprawa obiektowa kryptonim "Wierni" dot. Duszpasterstwa Akademickiego w Katowicach 1971 [1976], Ośrodki duszpasterstwa akademickiego działające na terenie Katowic, [1976 r.], k. 2.

27 Zob. AAKat, AP, 48/124, Sprawozdanie o życiu i pracy ks. wikarego J. Dancha w parafii NP NMP w Katowicach sporządzone przez proboszcza ks. Damiana Zimonia, Katowice, 27 III 1975 r., k. 76.

28 Na przykład w zastępstwie diecezjalnego duszpasterza kierował połączoną grupą młodzieży z ośrodków DA działających w Katowicach, uczestniczącą w ogólnopolskich dniach modlitwy młodzieży akademickiej organizowanych na Jasnej Górze (AIPN Ka, WUSW Ka, 07/179, t. 1, Informacja dot. udziału młodzieży akademickiej z terenu województwa katowickiego w 38. dniu modlitw młodzieży akademickiej na Jasnej Górze, 5 V 1974 r., k. 289).

29 Pismo metropolity krakowskiego kard. Karola Wojtyły do ks. Józefa Dancha, 21 I 1977 r., kopia w zbiorach autorki, udostępniona przez Wandę Wacław.

30 N. Miazgowicz, Ksiądz Józef Danch - wspomnienie [w:] Ksiądz Józef Danch 1945-1982..., s. 39.

31 Zob. AIPN Ka, WUSW Ka, 00233/2949, Teczka kandydata na tajnego współpracownika dot. Danch Józef, Notatka służbowa. Wyciąg z doniesienia TW ps. "Ośrodek" z dnia 23 I 1978 r., Katowice, 24 I 1978 r., k. 10.

32 Zob. AIPN Ka, WUSW Ka, 0130/5, t. 2, Oceny stanu zagrożenia woj. katowickiego, informacje o pracy i plany pracy wydziałów SB KW MO w Katowicach z lat 1975-1976, Informacja dot. współdziałania Wydziałów IV i III na odcinku duszpasterstwa akademickiego, 10 XI 1976 r., k. 169.

33 Zob. AIPN Ka, WUSW Ka, 085/9, t. 6, Informacje dot. działalności kurii katowickiej, opolskiej, częstochowskiej i krakowskiej oraz duchowieństwa z terenu woj. katowickiego, przebiegu uroczystości religijnych i kościelnych oraz polityki wyznaniowej z lat 1977-1978, k. 80, 165, 233; AIPN Ka, WUSW Ka, 455/32, Teczka punktu zakrytego kryptonim "Gzyms", k. 1-2; AIPN Ka, WUSW Ka, 00233/3505, t. 1, Teczka kandydata na tajnego współpracownika dot. Thomas Oskar, k. 23-24, 27-30; AIPN Ka, WUSW Ka, 00233/3505, t. 2, Teczka ewidencji operacyjnej na księdza dot. Thomas Oskar, Apel duszpasterzy akademickich ks. O. Thomasa i ks. J. Dancha do księży o wsparcie materialne na rzecz DA, 1977 r., k. 55.

34 Zob. AIPN Ka, WUSW Ka, 085/9, t. 6, Informacja sporządzona przez kpt. J. Birnbacha [z Wydziału IV KW MO w Katowicach], 1978 r., k. 233.

35 Do funkcjonariuszy aparatu bezpieczeństwa docierały głosy, że głównym powodem tej decyzji jest solidaryzowanie się "ks. Dancha z grupą studentów, którzy zamierzali [prowadzić] głodówkę w katowickiej katedrze". Również pracownicy resortu mieli przyczynić się do przenosin ks. Dancha, przesyłając do kurii "różne dokumenty na temat jego działalności", przedstawiając ją - jak można domniemywać - w fałszywym świetle (zob. AIPN Ka, WUSW Ka, 085/7, t. 2, Notatki z informacjami uzyskanymi od tajnych współpracowników przez funkcjonariuszy Wydziału IV KW MO w Katowicach z 1980 r., Notatka dot. spotkania z TW ps. "Ryszard", 12 XII 1980 r., k. 3).

36 Taki pogląd pojawił się w środowisku osób blisko współpracujących z ks. Danchem. Dostrzeżono na przykład, że w razie kolizji obowiązków przedkładał on pełnienie posługi sakramentalnej nad uczestnictwo w posiedzeniu rady duszpasterskiej pod przewodnictwem bp. Bednorza.

37 Przypuszczano, że kuria skierowała ks. Dancha na maleńką cieszyńską parafię, by potem powierzyć mu w tym mieście centralną parafię św. Marii Magdaleny w związku z tym, że jej proboszcz ks. Walter Wrzoł miał wkrótce przejść na emeryturę (Relacja ks. Alojzego Bindy, 26 II 2016 r., notatka z rozmowy w zbiorach autorki).

38 AAKat, AP, 48/124, Podanie ks. J. Dancha do kurii diecezjalnej w sprawie udzielenia praw proboszczowskich, 14 XII 1979 r., k. 86.

39 Na ten temat zob. Ł. Marek, "Nie-tajność" obroną przed współpracą z SB, "Biuletyn Instytutu Pamięci Narodowej" 2009, nr 7, s. 84-91.

40 Zob. zapis pod datą 12 XI 1978 r.

41 Relacja Józefa Plachy, 17 XII 2021 r., notacja nagrana w Laskach, zapis w zbiorach autorki.

42 Relacja Anny Pawełczak-Gedyk, 31 XII 2021 r., korespondencja elektroniczna w zbiorach autorki.

43 Relacja Józefa Plachy, 17 XII 2021 r., notacja nagrana w Laskach, zapis w zbiorach autorki.

44 Relacja Anny Pawełczak-Gedyk, 31 XII 2021 r., korespondencja elektroniczna w zbiorach autorki.

45 Relacja Józefa Plachy, 17 XII 2021 r., notacja nagrana w Laskach, zapis w zbiorach autorki.

46 Zob. zapisy pod datami 29 XII 1970 r., 21 i 22 XI 1974 r., 19 IX 1975 r., 20 IX 1980 r.

47 Relacja Józefa Plachy, 17 XII 2021 r., notacja nagrana w Laskach, zapis w zbiorach autorki. W okresie pobytu w Laskach Józef Placha zaczął rozważać zmianę kierunku studiów i rozeznawać powołanie do życia w małżeństwie. Za zgodą przełożonych dokończył studia teologiczne w śląskim seminarium bez przystępowania do święceń, następnie powrócił do Lasek. Założył rodzinę z Małgorzatą Pawełczak i na dobre związał się ze środowiskiem Lasek (zob. zapisy pod datami 1 XI i 12 XII 1970 r., 19 IX 1971 r. w tzw. zeszycie granatowym).

48 AAKat, AP, 48/124, Sprawozdanie o życiu i pracy ks. wikarego J. Dancha w parafii NP NMP w Katowicach sporządzone przez proboszcza ks. Damiana Zimonia, Katowice, 27 III 1975 r., k. 76.

49 Zob. N. Miazgowicz, Ksiądz Józef Danch - wspomnienie [w:] Ksiądz Józef Danch 1945-1982..., s. 39.

50 "Było to w roku 1976 w Laskach. Ziutek, jako nasz zaprzyjaźniony kolega i kapłan, został poproszony do udzielenia tego sakramentu. Okazało się, że w czasie polewania wodą nowego chrześcijanina nie tylko był krzyk wniebogłosy, ale także Kubuś zaczął ściągać z siebie wszystko, co było w jego zasięgu, ku uciesze rozbawionego Ziutka i jego studentów, pomagających mu w tej ceremonii" (Relacja Józefa Plachy pt. Dalsze epizody związane z ks. Józefem Danchem, Laski, 8 I 2022 r., w zbiorach autorki).

51 Ibidem.

52 Fragment pochodzi z homilii wygłoszonej przez abp. Damiana Zimonia podczas Mszy św. sprawowanej w 30. rocznicę śmierci ks. Dancha, opublikowanej w: Ksiądz Józef Danch 1945-1982..., s. 5.

53 Klemens Kosyrczyk (1912-1975) - proboszcz parafii św. Józefa w Rudzie Śląskiej (1957-1963). Redaktor naczelny "Gościa Niedzielnego" (1945-1950), uznany felietonista. Jeden z autorów Gawęd Stacha Kropiciela, pisanych gwarą i publikowanych na łamach tego czasopisma w latach 1924-1973 (szerzej zob. Kosyrczyk Klemens [w:] Słownik biograficzny duchowieństwa (archi)diecezji..., s. 173; Śląskie gawędy Stacha Kropiciela, red. i oprac. J. Pixa, Opole 2015, s. 8-15; K. Kosyrczyk, Gawędy Stacha Kropiciela, zebrał i oprac. J. Smandzich, Katowice 1994).

54 AAKat, AP, 48/124, Świadectwo moralności dla Józefa Dancha wystawione przez ks. Alojzego Brzezinę, Ruda Śląska, 27 VI 1964 r., k. 4.

55 Ibidem, Świadectwo moralności dla alumna Józefa Dancha z wakacji wielkanocnych wystawione przez ks. Karola Orlińskiego, Ruda Śląska, 24 IV 1965 r., k. 25.

56 Cyt. za: H. Bednorz, "Wypełnił czasów wiele"..., s. 3.

57 T. S[nopkowska], Kapłan. Wspomnienie..., s. 3.

58 Zob. AIPN Ka, WUSW Ka, 085/43, t. 3, Notatki z informacjami uzyskanymi od tajnych współpracowników przez funkcjonariuszy grup terenowych Wydziału IV KW MO w Katowicach z 1978 r., Informacja sporządzona przez kpt. J. Cichonia z Wydziału IV KW MO w Katowicach, 22 II 1978 r., k. 375; AIPN Ka, WUSW Ka, 00233/2949, Wyciąg z notatki TW ps. "Jesion", Katowice, 3 II 1978 r., k. 11; AIPN Ka, WUSW Ka, 00233/3505, t. 2, Wyciąg z notatki TW ps. "Jesion", Katowice, 15 XII 1977 r., k. 46.

59 H. Bednorz, "Wypełnił czasów wiele"..., s. 3.

60 AIPN Ka, WUSW Ka, 0103/107, t. 13, Informacje o stanie bezpieczeństwa i porządku publicznego w woj. katowickim za okres od 1 VII 1982 r. do 30 IX 1982 r., Informacja dotycząca stanu bezpieczeństwa i porządku publicznego w województwie katowickim, Katowice, 10 VIII 1982 r., k. 207.

61 Ksiądz Danch nie posiadał auta, gdy jako duszpasterz akademicki został skierowany przez kurię do pomocy w szpitalu w Katowicach-Ochojcu, dlatego brał bursę z wiatykiem i wsiadał do autobusu, by dojechać do szpitala. Sporadycznie, gdy była taka możliwość, ktoś z ochojskiej parafii przyjeżdżał po niego i zawoził do szpitala. Na zaistniałą sytuację zareagował biskup katowicki Herbert Bednorz. Z jego inspiracji i w wyniku interwencji jego oraz proboszcza z Ochojca ks. Alojzego Bindy biskup pomocniczy Czesław Domin zakupił dla ks. Dancha samochód, "malucha" (Relacja ks. Alojzego Bindy, 26 II 2016 r., notatka z rozmowy w zbiorach autorki).

62 Relacje Wandy Wacław, 1 X 2014 r. oraz 8 I 2020 r., korespondencja elektroniczna w zbiorach autorki.

63 Ksiądz Danch zginął w wieku 37 lat. Ksiądz Oskar Thomas zmarł w lutym 1984 r., mając niespełna 44 lata, w wyniku komplikacji po operacji. Ksiądz Stanisław Bista zmarł na zawał serca w taksówce w grudniu 1985 r. w wieku 56 lat. W niewyjaśnionych okolicznościach odszedł też Andrzej Szyja, jeden z animatorów wspólnoty DA absolwentów wyższych uczelni, współzałożyciel katowickiego KIK, aktywny działacz NSZZ "Solidarność". Zginął w sierpniu 1983 r. w wypadku samochodowym w Orzeszu-Jaśkowicach, miał niespełna 32 lata (A. Przewłoka, Kluby Inteligencji Katolickiej..., s. 342; E. Babuchowska, J. Neja, Szyja Andrzej [w:] Encyklopedia Solidarności. Opozycja w PRL 1976-1989, t. 3, red. G. Waligóra et al., Warszawa 2019, s. 597; Andrzej Szyja 1951-1983. Budowniczy. Miał godną podziwu siłę zmiany świata, zebrał i oprac. W. Sala, współpraca K. Szyja et al., Katowice-Chrzanów 2022).

64 Odpowiedź Prokuratury Rejonowej Katowice Północ w Katowicach (znak: PR Ko. 229.2017) z dnia 1 II 2017 r. na pismo Oddziałowego Archiwum IPN w Katowicach (znak: BUKa II 510-9(2)/2017) z dnia 27 I 2017 r., kopia w zbiorach autorki.

65 Ibidem.

66 H. Bednorz, "Wypełnił czasów wiele"..., s. 3.

67 W. Sala, Wstęp [w:] Ksiądz Józef Danch 1945-1982..., s. 3-4.

68 Idem, Dzieci Ziuta, "Dlatego. Biuletyn Klubu Inteligencji Katolickiej w Katowicach" 2013, nr 3, s. 16.

69 Spośród pamiętnikarsko-epistolograficznej spuścizny ks. Dancha dotychczas opublikowano tylko zapiski z pierwszego dnia rekolekcji powołaniowych w 1962 r. oraz cztery listy do rodziny datowane 21 X 1981 r., Wielkanoc 1982 r., 2 VI 1982 r. i 15 VI 1982 r. Ukazały się one in extenso, bez komentarza i krytycznego opracowania naukowego (zob. Ksiądz Józef Danch 1945-1982..., s. 11-20).

70 Zob. zapis pod datą 9 IV 1982 r.

71 Zob. zapis pod datą 2 X 1970 r.

72 W styczniu 1970 r., w okresie pobytu w Laskach, wraz z Józefem Plachą wziął udział w konkursie poetyckim dedykowanym twórcom seminaryjnym, którzy w ramach ogólnopolskiego sympozjum poświęconego literaturze katolickiej spotkali się w budynku jezuitów przy ul. Rakowieckiej w Warszawie. Zaprezentował utwór Plachy pt. Złudzenie w interpretacji bardzo dobrze przyjętej przez publiczność. Konkurs był okazją do bezpośredniego kontaktu z uczestnikami sympozjum, zasiadającymi w jury, jak prof. Stefan Sawicki z KUL, redaktor "Tygodnika Powszechnego" Marek Skwarnicki, uznany poeta ks. Jan Twardowski (Relacja Józefa Plachy pt. Dalsze epizody związane z ks. Józefem Danchem, Laski, 8 I 2022 r., w zbiorach autorki).

73 Alojzy Wacław (1932-2013) - lekarz.

74 Seminaryjny kolega Dancha wspomina: "przy różnych okolicznościowych okazjach jego obecność rzucała się w oczy; był nawet postrzegany jako swoistego rodzaju wodzirej - często głośno wyrażał swoje myśli i odważnie je formułował bez jakichkolwiek zahamowań. [...] Na ostatnim roku studiów było już trochę inaczej: był bardziej wyciszony i skupiony, co przekładało się na jego bardziej dojrzały sposób bycia, wynikający z pewnością z autentycznej pracy nad sobą i głębszego życia wewnętrznego" (Relacja Józefa Plachy pt. Z przymrużeniem oka. Wspomnienie o śp. księdzu Józefie Danchu, Laski, 4 I 2022 r., w zbiorach autorki).

75 AAKat, AP, 48/124, Świadectwo moralności dla Józefa Dancha wystawione przez ks. Alojzego Brzezinę, Ruda Śląska, 27 VI 1964 r., k. 4.

76 Zob. Ł. Marek, Codzienność kapłana. Zapiski ks. Józefa Dancha z lat 1970-1982 jako źródło historyczne, "Prace Komisji Naukowych Polskiej Akademii Nauk Oddział w Katowicach" 2016, z. 39-40, s. 217-221.

Wstęp

Słów kilka o autorze i jego spuściźnie

"Stawszy się w krótkim czasie doskonałym, wypełnił czasów wiele" (Mdr 4, 13) - tymi biblijnymi słowami ordynariusz katowicki bp Herbert Bednorz żegnał przedwcześnie i tragicznie zmarłego w 1982 r. duchownego diecezji katowickiej Józefa Dancha. Dodał: "Cytat z Księgi Mądrości zwykle odnosimy do św. Stanisława Kostki. Dzisiaj możemy go stosować także do naszego brata w kapłaństwie Chrystusowym, gdyż wiele mamy obiektywnych podstaw, by tak właśnie postąpić"1. W krótkim życiu, trwającym zaledwie 37 lat, w tym 11 spędzonych w kapłaństwie, ks. Danch zaskarbił sobie serca i wdzięczną pamięć młodzieży akademickiej, młodych małżonków, inteligencji katolickiej, parafian w Katowicach i Cieszynie-Bobrku, a także osób poznanych w środowisku podwarszawskich Lasek. Był kimś bliskim i ważnym, godnym zaufania. Traktowano go jak brata, ojca, przyjaciela - "kogoś niezbędnego, istotnego. Kogoś, kto wnosi w [...] życie wartość"2. Kształtował postawy i odcisnął trwały ślad na życiu wielu ludzi dzięki swojej indywidualności, duchowo-egzystencjalnej dojrzałości i mądrości, otwartości na nowe formy pracy duszpasterskiej, a przede wszystkim pełnym zaangażowaniu i oddaniu tym, do których był posłany.

"Nieprzeciętna osobowość o dużej sile oddziaływania. Przy tym ogromna inteligencja, kultura i rozległa wiedza. Przymioty te sprawiły, że jeszcze w czasach seminaryjnych koledzy wybrali go duktorem, a po święceniach w dalszym ciągu przewodził całemu rocznikowi, organizując wspólne spotkania, dni skupienia, rekolekcje i załatwiając sprawy ogólnokursowe" - tak napisał o nim jeden z rocznikowych kolegów3. "Tym, którzy go znali, może kojarzyć się z drogowskazem: wskazywał Boga, znikał, stawał z boku, odsuwał się, gdy ktoś komuś pomagał, z kimś rozmawiał, komuś podał życzliwą dłoń" - takie z kolei świadectwo dała reprezentantka środowiska, któremu towarzyszył i posługiwał jako opiekun młodzieży, a następnie duszpasterz studentów i absolwentów śląskich uczelni w ramach Duszpasterstwa Akademickiego4.

Uwagę zwracały jego harmonijna osobowość, spokój, roztropność, opanowanie, pokora, skromność. Dzięki tym zaletom nawiązywał dobry kontakt zarówno z przełożonymi, współbraćmi w kapłaństwie i współpracownikami, jak i tymi, wśród których pełnił posługę5. W pamięci pozostał jako człowiek "uśmiechnięty, skory do pomocy, mądry w radach, cierpliwy, wiarygodny, jak trzeba, to i stanowczy"6. Cechowały go poczucie humoru, dystans do otaczającej rzeczywistości oraz mądrość - wrodzona i uzyskana przez lata7. Jego osobowość, dojrzałość i wrażliwość kształtowały się pod wpływem osób z najbliższego otoczenia, sytuacji rodzinnej, własnych studiów i doświadczeń z wczesnego dzieciństwa, lat młodzieńczych i okresu przygotowywania się do kapłaństwa.

Małgorzata (z d. Szumilas) i Józef Danchowie - rodzice Ziuta (zbiory Wandy Wacław)

(Ksiądz) Ziut

Urodził się 15 lutego 1945 r. w Rudzie Śląskiej jako najmłodsze dziecko Józefa i Małgorzaty (z d. Szumilas) Danchów, trzecie po Wandzie (ur. 1933) i Joachimie (ur. 1941). Imię otrzymał na cześć ojca, którego nie było dane mu poznać. Trzy miesiące przed narodzinami syna, 18 listopada 1944 r., Józef Danch został aresztowany przez okupanta i wywieziony na przymusowe roboty do Niemiec. Po czterech miesiącach od zatrzymania, 15 marca 1945 r., poniósł śmierć w obozie koncentracyjnym Flossenbürg w Górnym Palatynacie, gdzie przewieziono go dwadzieścia dni wcześniej z obozu Gross-Rosen. Jeszcze wiele lat po wojnie najbliżsi nie znali jego losu8. Brak ojca miał wpływ na sytuację domową, wzrastanie i dojrzałość młodego Józefa. Być może był powodem, dla którego później darzył on szczególną atencją seminaryjnego ojca duchownego i nawiązał z nim pogłębioną relację9.

Gdy ukończył pierwszy rok życia, jego matka podjęła zatrudnienie, aby utrzymać rodzinę. Do trzeciego roku życia chłopcem zajmowała się ciotka, siostra Małgorzaty mieszkająca w Lipinach (obecnie część Świętochłowic). Pracując jako ekspedientka w domu obok, mogła doglądać malca. Bawił się i dużo czasu spędzał sam, co w ocenie jego siostry Wandy, psycholog z doświadczeniem w pracy z dziećmi i młodzieżą, "przyczyniło się niewątpliwie do rozwoju wyobraźni i dużej samodzielności"10. Jako czterolatek uległ poważnemu wypadkowi - wpadł pod tramwaj. Lekarze podejrzewali, że jeśli przeżyje, to w wyniku doznanego urazu głowy będzie głęboko upośledzony. Wstępna diagnoza się nie potwierdziła. Po pięciu tygodniach hospitalizacji opuścił szpital w pełni sił, sprawny zarówno ruchowo, jak i intelektualnie. Rodzina uznała to za cud, wynik wysłuchanej modlitwy, zanoszonej do Boga z głęboką wiarą. Matka ofiarowała go wtedy do służby kapłańskiej. Nie wiedział o tym fakcie. Nie ujawniono go przed nim, aby nie determinować jego wyborów życiowych11.

Po ukończeniu szkoły podstawowej w Rudzie Śląskiej rozpoczął edukację w liceum w Świętochłowicach, gdyż uczono tam łaciny, w przeciwieństwie do liceum rudzkiego12. W 1963 r. uzyskał maturę i podjął studia na Wydziale Mechaniczno-Energetycznym Politechniki Śląskiej w Gliwicach. Rok później wstąpił do Śląskiego Seminarium Duchownego w Krakowie. Nie była to decyzja nagła. Od lat młodzieńczych rozeznawał powołanie do życia kapłańskiego. Wikariusz i katecheta z jego rodzinnej parafii św. Józefa w Rudzie Śląskiej zaświadczył: "Od dłuższego czasu myślał o kapłaństwie i dlatego dojeżdżał do liceum ogólnokształcącego z jęz[ykiem] łacińskim w Świętochłowicach"13. Za radą zaprzyjaźnionego księdza nie wybrał seminarium zaraz po maturze, aby uniknąć nacisków ze strony aparatu władzy, który szykanował uczniów podejmujących taką decyzję14.

Święcenia kapłańskie przyjął 8 kwietnia 1971 r. w katowickiej katedrze Chrystusa Króla z rąk bp. Herberta Bednorza. Pracę duszpasterską rozpoczął w parafii św. Szczepana w Katowicach-Bogucicach. Posługiwał głównie wśród dzieci i młodzieży. Po dwóch latach został skierowany do pobliskiej parafii Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny (Mariackiej) w centrum Katowic, gdzie pełnił funkcję wikariusza, opiekuna młodzieży i duszpasterza akademickiego. W 1976 r. przeniesiono go do Centralnego Ośrodka DA przy katowickiej katedrze. Jako drugi diecezjalny duszpasterz akademicki wspierał najpierw ks. Stanisława Holonę, a od 1977 r. ks. Oskara Thomasa. W 1976 r. współorganizował pierwszy Tydzień Kultury Religijnej w Katowicach. W 1980 r. pomagał utworzyć Klub Inteligencji Katolickiej w Katowicach. W 1972 r. był członkiem podkomisji na I Synodzie Diecezji Katowickiej, a w 1975 r. przedstawicielem księży wikarych na jego sesjach plenarnych15. W 1975 r. został też konsultantem "Gościa Niedzielnego" (był nim aż do śmierci)16. Udzielał sakramentów chorym w szpitalu w Katowicach-Ochojcu - kuria wyznaczyła go do tej posługi w odpowiedzi na prośbę o pomoc, którą złożył tamtejszy proboszcz ks. Alojzy Binda17.

W grudniu 1980 r. bp Bednorz mianował ks. Dancha wikariuszem-ekonomem, a miesiąc później proboszczem parafii Najświętszego Imienia Maryi Panny w Cieszynie-Bobrku. W nowym miejscu bardzo szybko przystąpił do budowy salek katechetycznych, troszcząc się o religijną edukację i rozwój młodych parafian. Mimo nawału obowiązków i problemów, z którymi mierzył się jako administrator parafii, utrzymywał kontakt ze środowiskiem studencko-inteligenckim i posługiwał w nim. Opiekował się miejscowym duszpasterstwem akademickim. Pomagał założyć Klub Inteligencji Katolickiej w Bielsku-Białej i był kapelanem oddziału tego KIK w Cieszynie z tymczasową siedzibą w parafii św. Marii Magdaleny. Jego życie i aktywną pracę duszpasterską przerwał nagle i niespodziewanie wypadek samochodowy. Kapłan zginął 10 sierpnia 1982 r. w Katowicach-Starych Panewnikach. Trzy dni później został pochowany na cmentarzu w Cieszynie-Bobrku18.

"W domu nazywano go Józek, Józiu. Dopiero w czasach studenckich został Ziutem" - wspomina siostra Wanda19. Ta ostatnia wersja imienia przylgnęła do niego w okresie pracy duszpasterskiej. Pozostał w pamięci jako "Ziut" ("ksiądz Ziut") i tak po latach mówią o nim współbracia w kapłaństwie, członkowie środowiska akademickiego i przyjaciele.

Pierwsza Komunia św. Józefa Dancha (Ziuta) w kościele św. Józefa w Rudzie Śląskiej; 1954 r. (zbiory Anny Pawełczak-Gedyk)

Duszpasterz akademicki. Pod obserwacją SB

"Podoba mu się praca wśród młodzieży" - stwierdził katecheta Józefa Dancha, gdy ten ubiegał się o przyjęcie do seminarium duchownego20. Predyspozycje do posługi w tym środowisku dostrzegli też przełożeni seminaryjni: "Diakon Józef Danch nadaje się do pracy w parafii miejskiej. Mógłby z pożytkiem pracować wśród młodzieży akademickiej"21. Kuria starannie dobierała kapłanów do posługi duchowo-formacyjnej wśród studentów. Opiekę nad przyszłą inteligencją powierzano księżom z odpowiednimi zdolnościami i doświadczeniem, otwartym na nowe metody przekazu. Wskazywano: "Od dobrego bowiem prowadzenia duszpasterstwa akademickiego w wielkiej mierze zależeć będzie przyszłość Kościoła w diecezji katowickiej"22. Ksiądz Danch był uformowany duchowo i intelektualnie do takiej posługi. Miał właściwe cechy, przygotowanie, nastawienie i zapał, by sprostać wyzwaniu, toteż kuria sukcesywnie rozszerzała zakres jego zadań i środowisko, w którym je wykonywał.

Ksiądz Danch "wyróżniał się jako duszpasterz akademicki, interesował się młodzieżą. Był człowiekiem niezwykle przygotowanym do głoszenia Królestwa Bożego. [...] On miał zacięcie niezwykle misyjne. Młodzieży to imponowało"23 - tak wspominał go po latach seminaryjny wychowawca i proboszcz parafii Mariackiej w Katowicach, późniejszy biskup/metropolita katowicki Damian Zimoń. Na pierwszej placówce duszpasterskiej w Bogucicach, gdzie jako wikariusz opiekował się młodzieżą, ks. Danch stał się wzorcem dla młodych24. W związku z I Synodem Diecezji Katowickiej otrzymał nominację na członka komisji ds. przekazu ewangelicznego - podkomisji katechizacji dzieci i młodzieży25. Z kolei w parafii Mariackiej wyznaczono go na duszpasterza akademickiego. Według danych zgromadzonych przez funkcjonariuszy Służby Bezpieczeństwa w spotkaniach stale uczestniczyło 20-25 studentów. W ocenie resortu była to znaczna frekwencja, wynikająca ze śródmiejskiego położenia placówki26, postawy ks. Dancha, jego podejścia do młodzieży i sposobu, w jaki prowadził DA27. Jako opiekun był zaangażowany, wyróżniał się. Wspomagał diecezjalnego duszpasterza akademickiego28. W rezultacie powierzono mu pracę w Centralnym Ośrodku DA. W tym okresie metropolita krakowski kard. Karol Wojtyła powołał go na członka Zespołu Konsultacyjnego "Młodzież" I Synodu Metropolii Krakowskiej29. Jako diecezjalny duszpasterz akademicki ks. Danch był otwarty na nowe idee i metody pracy. Wsparł m.in. inicjatywę Marriage Encounter (rekolekcji małżeńskich metodą dialogową) i pomagał ją przeszczepić na grunt polski30. Jego zaangażowanie w pracę z młodymi małżeństwami nie umknęło uwadze SB31.

Duszpasterstwo studentów stanowiło konkurencję i alternatywę dla państwowego, zideologizowanego modelu wychowania młodych intelektualistów, przyszłych "budowniczych socjalistycznej Polski". Władza uznawała działalność ośrodków DA za szkodliwą społeczno-politycznie, gdyż propagowały one treści odmienne od ideologii marksistowskiej, krzewiły światopogląd idealistyczny, przeciwstawiały się laicyzacji życia społecznego, negowały administracyjne i polityczne decyzje rządzących. Upatrywała w nich zagrożenia ze względu na treść i formy pracy z młodzieżą, gdyż oprócz tych tradycyjnych (pielgrzymki, nabożeństwa, rekolekcje) duszpasterze wprowadzali i rozwijali nowe, atrakcyjniejsze metody docierania z przekazem do młodzieży i opiekowania się nią zarówno w sferze duchowej, jak i materialnej32.

Prymicjant ks. Józef Danch wraz z ks. Stanisławem Krzoską - kaznodzieją prymicyjnym i rodakiem z parafii św. Józefa w Rudzie Śląskiej; 12 kwietnia 1971 r. (zbiory Wandy Wacław)

Z powyższych względów SB obserwowała ks. Dancha i jego aktywność w ramach DA33. Miał on tego świadomość, zdawał też sobie sprawę, że władze usiłują ograniczyć zasięg DA i jego wpływ na młodzież. Ostrzegał studentów przed inwigilacją i uczulał, aby nie dawać pretekstu do ingerencji w działalność ośrodków DA. Prosił, by w czasie zajęć nie było "żadnego politykowania"34, i sam prezentował taką postawę. Tym trudniej dociec, dlaczego tak nagle przeniesiono go z Katowic do Cieszyna i powierzono mu funkcję administratora parafii. Jedni postrzegali to jako skutek działań SB35, inni jako reakcję ordynariusza na zbyt niezależną postawę kapłana36, jeszcze inni jako nagrodę za jego zaangażowanie w pracę duszpasterską37. Faktem jest, że rok wcześniej, po ukończeniu zaocznych studiów na Wydziale Teologicznym ATK w Warszawie i uzyskaniu tytułu magistra teologii, ks. Danch wnios­kował do kurii o przyznanie praw proboszczowskich38.

Z uwagi na pełnioną funkcję i niewątpliwy wpływ na postawę młodego pokolenia SB inwigilowała ks. Dancha, osaczała go z myślą o pozyskaniu do tajnej współpracy. Taką próbę podjęła w 1978 r., gdy starał się on o paszport w związku z planowanym wyjazdem do Włoch (by uczestniczyć w międzynarodowym sympozjum młodzieży katolickiej, które jednak nie odbyło się z powodu śmierci Pawła VI), i po jego powrocie z zagranicy. Dzięki temu, że nie zatajał tych faktów przed otoczeniem, a także sprytowi ks. Oskara Thomasa, drugiego diecezjalnego duszpasterza akademickiego, wobec którego SB równolegle prowadziła podobne działania, uniknął uwikłania w nieformalne kontakty z przedstawicielami aparatu bezpieczeństwa39. Te trudne doświadczenia w zapiskach skwitował jednym zdaniem: "Niepokój o paszport, nieprzyjemne rozmowy"40.

Laski - szczególne miejsce i szczególne przyjaźnie

Ważną rolę w życiu ks. Dancha odegrały Laski, zarówno samo miejsce, jak i ludzie poznani w otoczeniu ośrodka dla niewidomych. Laskami zarażał młodzież, tam znajdował wytchnienie, regenerację fizyczną i duchową. Laski odkrył dzięki Józefowi Plasze, koledze z rocznika seminaryjnego. Zachęcony przez niego, w wakacje 1969 r. wziął udział jako pomoc w letnich koloniach środowiska rodzin niewidomych, absolwentów Lasek, odbywających się w Sobieszewie (obecnie część Gdańska)41. Był to pierwszy kontakt z tym środowiskiem i początek znajomości z siostrami Anną i Małgorzatą Pawełczak, która zaowocowała przyjaźnią z całą rodziną Pawełczaków z Warszawy. "Ziutek, bo tak nazywany był w naszym gronie - wspomina po latach Anna - przyjechał z grupą studentów z Krakowa (byli tam też klerycy z seminarium śląskiego), aby pomagać na turnusie organizowanym przez "Nową Pracę Niewidomych" i siostry franciszkanki z Lasek. Kadrę m.in. stanowili studenci z Krakowa zaproszeni do tej pracy przez ks. Adama Bonieckiego. Byłam w tym czasie - już od liceum - bardzo zaangażowana w działania Duszpasterstwa Niewidomych przy kościele św. Marcina w Warszawie, więc wszyscy wczasowicze byli mi doskonale znani. Nasza rola na turnusach polegała na towarzyszeniu osobom niewidomym i ich dzieciom w organizowaniu zajęć i zabaw, wyprawach nad morze, pomocy w kuchni i w jadalni"42.

Po zakończeniu trzytygodniowego turnusu w Sobieszewie s. Klara Jaroszyńska ze Zgromadzenia Sióstr Franciszkanek Służebnic Krzyża w Laskach zaproponowała Danchowi i Plasze pracę wychowawczą w zakładzie dla niewidomych, wiedząc, że są oni zobligowani odbyć roczną praktykę robotniczą w ramach formacji przed święceniami kapłańskimi43. Anna Pawełczak-Gedyk wspomina, że w czasie tego roku Józef Danch stał się przyjacielem jej całej rodziny, co skutkowało częstymi wzajemnymi odwiedzinami. Dodaje: "Szczególna więź łączyła Ziutka (mojego rówieśnika) z moim Tatą"44. Choć dzieliły ich różnica pokolenia i doświadczenie życiowe, wytworzyła się między nimi duchowa bliskość, wynikająca ze wspólnych zainteresowań i pasji, którymi były przede wszystkim turystyka piesza, umiłowanie gór i piękna przyrody. Stanisław Pawełczak - dawny żołnierz, powstaniec warszawski, więzień niemieckiego obozu jenieckiego - z powodu doświadczeń wojennych i powojennych "był trochę zagubiony w sensie religijnym, choć pochodził z rodziny religijnej", był "troszeczkę jakby z boku życia Kościoła"45. Wspólne wędrówki górskie stanowiły płaszczyznę pogłębionych rozmów duchowych, a spotkania w Warszawie okazję do chłonięcia kultury i dyskusji na aktualne tematy polityczne, ekonomiczno-gospodarcze, historyczne, a także moralne46. Stanisław był kimś ważnym dla ks. Dancha, który liczył się z jego zdaniem. Józef Placha stwierdził: "Ziutek z kolei na Stanisława miał wpływ taki, że dokonały się w nim pewne procesy jakby ponownego nawrócenia. Można powiedzieć, Ziutek był kimś takim opatrznościowym w życiu ojca mojej żony [Małgorzaty]"47.

Laski odcisnęły się trwale na życiu i formacji kapłańskiej Dancha. W kolejnych latach wracał tam sam i z grupami młodzieży. Zabierał do Lasek studentów jako opiekun DA przy kościele Mariackim48 i jako diecezjalny duszpasterz akademicki. Laski zaproponował na miejsce pierwszych w Polsce rekolekcji dla małżeństw prowadzonych metodą Marriage Encounter, zorganizowanych w maju 1977 r., które wspierał jako kapłan i dusz­pasterz DA49. Do końca życia utrzymywał przyjacielskie kontakty z Józefem Plachą, który osiadł w Laskach, i z jego rodziną (m.in. udzielił sakramentu chrztu najmłodszemu synowi)50. Pozostawał w bliskiej relacji ze Stanisławem i Aleksandrą Pawełczakami oraz ich najbliższymi. Gdy od czasu do czasu przyjeżdżał do Warszawy, zatrzymywał się u nich w mieszkaniu przy ul. Nowy Świat. Józef Placha wspominał po latach: "Na półce w przedpokoju, wśród sterty innych kapci, osobno stały te, które były zarezerwowane dla Ziutka. I nikt nie mógł z nich korzystać. Zresztą był wyraźny napis zabraniający tego typu nadużycia - co dobrze funkcjonowało do czasu, gdy Ziutek nie mógł już przyjeżdżać, z powodu jego przedwczesnej śmierci"51.

"Autentyczny, prawdziwy kapłan katolicki"

Ksiądz Ziut został zapamiętany jako "kapłan odważny, konkretny, apostolsko zorganizowany", "bardzo aktywny głosiciel Bożego Królestwa"52. Już w okresie liceum proboszcz jego rodzinnej parafii (św. Józefa w Rudzie Śląskiej), ks. Klemens Kosyrczyk, doświadczony duszpasterz i publicysta53, uważał go za młodzieńca bardzo inteligentnego, oczytanego (pożyczał książki z probostwa), "dobry materiał na księdza". Podobne wrażenie odniósł ks. Alojzy Brzezina, tamtejszy wikariusz i katecheta, który zwrócił uwagę, że Józef nie zaniedbywał religii w trudnym okresie przygotowania do matury (1962/1963). Z zaangażowaniem uczestniczył we wszystkich katechezach. Kapłan napisał: "Był najaktywniejszym słuchaczem. Zawsze żywo dyskutował. Interesował się przedmiotem. Często po lekcji podchodził do mnie, aby jakiś problem pogłębić, wypożyczyć jakąś książkę dotyczącą przedmiotu (jak się przekonywałem, książki te naprawdę czytał). Cieszył się wielkim poważaniem i szacunkiem wśród koleżanek i kolegów całej grupy klas jedenastych [tj. maturalnych - Ł.M.]. Od lat czyta "Tygodnik Powszechny" (ostatnio nawet abonuje), żywo interesuje się problemami religijnymi"54. Poszukiwaniom intelektualnym towarzyszyły rozwój duchowy i zaangażowanie religijne. Regularnie przystępował do sakramentów świętych, pomagał w pracy duszpasterskiej w parafii (m.in. w corocznej pielgrzymce do sanktuarium w Piekarach Śląskich). "Uważam, że ten inteligentny, zdolny i pogodny chłopak jest dobrym materiałem na alumna naszego seminarium" - skonkludował ks. Karol Orliński55.

Wczesne opinie na temat Dancha korelowały z późniejszą postawą kapłańską. Jeden z rocznikowych kolegów napisał: "Darzono go zaufaniem i ceniono jego koleżeńskość, szybkość i trafność w podejmowaniu decyzji. Potrafił łączyć w sobie stanowczość i rzeczowość - cechy, które mogą odpychać innych - z wielką dobrocią, uczynnością i uprzejmością. Dzięki temu był powszechnie lubiany. Dla każdego znajdował czas, potrafił wysłuchiwać innych. Charakterystyczny był również jego stosunek do spraw materialnych. Nie przywiązywał żadnej wagi do posiadania. Raczej dysponował tym, co miał, dla dobra innych"56. Cały oddawał się pracy duszpasterskiej. Uczestniczka DA absolwentów i rekolekcji dla małżeństw zaświadczyła: "Tkwił w rzeczywistości, którą przeżywał. Jeśli rozmawiał z kimś - to właśnie to było najważniejsze, to istniał ten człowiek, ta sprawa. Zabiegany - zwłaszcza wtedy, gdy został proboszczem - stale gdzieś się spieszył, coś robił, załatwiał - zostawiał niedopitą kawę i pędził dalej, lecz gdy ktoś potrzebował Jego obecności - zostawiał wszystko i potrafił się zatrzymać, skupić, poświęcić czas, uwagę - kosztem pośpiechu..."57.

Do pracowników SB, którzy gromadzili informacje na temat duchownych, oprócz pozytywnych docierały też krytyczne sądy o ks. Danchu, formułowane przez tajnych współpracowników wywodzących się ze środowiska kapłańskiego. Jednak nawet w tych niepochlebnych opiniach, niewolnych od domniemań i subiektywnych odczuć, podkreślano jego dobre relacje z otoczeniem: "Wśród kolegów jest nawet lubiany [...]. Przez młodzież może być nawet lubiany"; "cieszy się dużą popularnością wśród kurialistów za polot i inwencję w pracy na swoim odcinku"; "stanowi silny intelekt, za co jest ceniony przez kolegów w kurii"58.

W trakcie uroczystości pogrzebowych, żegnając ks. Dancha i wspominając kilkanaście odbytych z nim rozmów, ordynariusz katowicki bp Herbert Bednorz scharakteryzował go tak: "Co mnie zawsze mile uderzyło, to jego spokój wewnętrzny, z którego wyrastała postawa zewnętrzna, wolna od nerwowych ruchów, pełna rozwagi w słowach i czynach. To wielka zaleta charakteru kapłańskiego. Posiadał ją śp. ks. prob[oszcz] Danch i m.in. dzięki temu stawał się coraz bardziej autentycznym, prawdziwym kapłanem katolickim, szczerze oddanym Kościołowi, a przez Kościół Bogu samemu, Jezusowi Chrystusowi"59.

Poniósł śmierć w wyniku wypadku samochodowego na obrzeżach Katowic. Według informacji SB: "Prowadził on samochód osobowy Fiat 126p i nagle zjechał na lewą stronę jezdni, zderzając się czołowo z prawidłowo jadącą ciężarówką"60. Zginął w pojeździe zakupionym dla niego i służącym mu jako narzędzie w spełnianiu posług sakramentalnych i duszpasterskich61. W kręgu związanych z nim osób, zarówno duchownych, jak i świeckich, zrodziła się myśl, że za jego śmierć mogą odpowiadać funkcjonariusze SB, którzy sami do zdarzenia doprowadzili (kierowali samochodem łączności, który zderzył się z autem kapłana) lub je zainspirowali62. To podejrzenie pogłębiła seria przedwczesnych zgonów księży związanych z katowickim KIK, którzy zmarli w dziwnych okolicznościach63. Dostępne materiały źródłowe nie pozwalają zweryfikować tej hipotezy. Postępowanie w związku z wypadkiem (sygn. 1 Ds. 512/82) Prokuratura Rejonowa w Katowicach umorzyła 22 listopada 1982 r. z powodu śmierci sprawcy64 - jednoznacznie obarczyła więc odpowiedzialnością ks. Dancha. Akta sprawy wybrakowano w 2001 r., zgodnie z procedurą archiwalną65. Z powodu braku dokumentacji nie można zaznajomić się z wnioskami i uzasadnieniem decyzji prokuratora, materiałami zgromadzonymi w trakcie postępowania, nazwiskami uczestników kolizji ani potwierdzić lub wykluczyć, że byli oni pracownikami aparatu bezpieczeństwa bądź milicji.

Na pogrzebie 13 sierpnia 1982 r. bp Bednorz powiedział: "Stoimy przed trumną jednego z najmłodszych naszych proboszczów, który rokował wiele dobrych, bardzo dobrych i wspaniałych nadziei kapłańskich i duszpasterskich, z których mogłoby wyrastać dobro Cieszyna, Śląska Cieszyńskiego i całej diecezji katowickiej. Ja sam oceniałem tak jego przyszłość, a ze mną razem czyniło to wielu innych: kapłani i świeccy, z biskupami pomocniczymi i całą kurią biskupią w Katowicach na czele. Wszyscy ufaliśmy, byliśmy przekonani, że śp. ks. prob[oszcz] Józef Danch dokona jeszcze wiele, bardzo wiele pożytecznych i wartościowych dzieł kapłańskich i duszpasterskich dla dobra Kościoła i należącego do niego ludu Bożego"66.

Spuścizna

Wychowankowie ks. Ziuta, jego duchowe dzieci, uczestnicy DA absolwentów, któremu posługiwał, utrwalają ślad jego życia i działalności. Upamiętniają go modlitwą (uczestniczą w Mszach św., odwiedzają mogiłę) i za pomocą różnych inicjatyw (umieszczenie tablicy pamiątkowej w kościele akademickim w Katowicach, publikacja artykułów, wspomnień, organizowanie spotkań rocznicowych)67. Tłumaczą to następująco: "Bo chcemy podziękować Bogu, że go powołał na kapłana, a on to kapłaństwo przyjął i służył pośród nas. Chcemy dać świadectwo, że to dla nas było i jest bardzo ważne, że jego cząstka jest w nas"68.

Ksiądz Danch zapisał się w życiu i pamięci osób, którym posługiwał i z którymi stykał się w różnych okolicznościach. Wciąż jest też obecny w swoich myślach i spostrzeżeniach utrwalonych w zapiskach, listach do rodziny, słowie drukowanym. Niniejsza publikacja prezentuje jego materialną spuściznę, szerzej nieznaną69, w formie krytycznej edycji źródłowej. Ze względu na charakter prezentowanego dziedzictwa książkę podzielono na trzy zasadnicze części. W pierwszej zamieszczono osobiste notatki Józefa Dancha, zachowane w dwóch zeszytach (w brulionie z czerwoną okładką znajdują się zapiski z 1962 i 1964 r., a w tym z granatową - z lat 1970-1982), w drugiej listy pisane do siostry Wandy Wacław i jej rodziny w latach 1979-1982, a w trzeciej artykuły opublikowane w okresie 1975-1978 na łamach pism katolickich "Gość Niedzielny" i "Biblioteka Kaznodziejska".

Zeszyt czerwony to jakby duchowy pamiętnik Józefa Dancha obejmujący czas rekolekcji odprawionych w odstępie ponad roku. Pierwsze notatki, z okresu przygotowań do matury i podejmowania życiowych decyzji, dotyczą rekolekcji powołaniowych w dniach 27-30 grudnia 1962 r. w domu rekolekcyjnym w Kokoszycach. Drugie, utrwalone po pierwszym roku studiów na politechnice, są zapisem rekolekcji dla kandydatów do seminarium odbytych w dniach 14-17 września 1964 r. w Śląskim Seminarium Duchownym w Krakowie. Józef Danch zarejestrował tematy i treści nauk, harmonogram spotkań, ale przede wszystkim odczucia. Skupił się na wewnętrznych przeżyciach, doświadczeniach w pracy nad sobą, refleksjach na temat otoczenia. Z notatek emanuje dojrzałość religijna młodego człowieka. Świadczą one o jego duchowości, krytycznej ocenie zdarzeń oraz świadomym rozeznawaniu powołania i wyborze kapłańskiej drogi życia. Dowodzą też dalekowzroczności przewodników duchowych, którzy odwoływali się do nauki II Soboru Watykańskiego w jego trakcie. Mówili o ekumenizmie, odnowie indywidualnego i wspólnotowego życia Kościoła. Rzucone wówczas soborowe ziarno zaowocowało w późniejszej pracy ks. Dancha.

W zeszycie w granatowej okładce znajdują się notatki na temat ostatniego roku formacji seminaryjnej (1970/1971) i przyjęcia święceń kapłańskich, posługi wikariusza oraz duszpasterza młodzieży i studentów, a także sprawowania funkcji proboszcza. Pierwszy wpis pochodzi z 2 października 1970 r., powstał po tym, jak kapłan wrócił do budynku śląskiego seminarium w Krakowie po rocznej przerwie związanej z odbywaniem praktyki robotniczej w Laskach, a ostatni powstał cztery miesiące przed tragiczną śmiercią, 9 kwietnia 1982 r., w Wielki Piątek. Symboliczna data i ostatnie zdanie, proste, a zarazem nacechowane głębią, niejako puentuje postawę filozoficzno-humanistyczną ks. Dancha: "Siedzę w domu i rozmyślam o najróżniejszych sprawach"70. Notatki prowadził z przerwami trwającymi kilka, a nawet kilkanaście miesięcy (brak wpisów z 1972 r.). Część z nich powstawała na bieżąco, inne z opóźnieniem (np. we wrześniu wspominał wydarzenia z lipca). Można domniemywać, że te luki są skutkiem braku czasu, co z kolei wynikało z pełnego oddania się pracy duszpasterskiej. 14 listopada 1973 r. stwierdził, że we wrześniu został skierowany do parafii NMP w Katowicach, gdzie jego czas wypełniały sprawy studentów i młodzieży. Tę uwagę można uznać za usprawiedliwienie przerwy w notatkach trwającej od września 1971 r. Intensywność zapisków wzrosła po wyborze kard. Karola Wojtyły na papieża. Od końca 1978 r. są one systematyczniejsze, obszerniejsze, zawierają opinie i refleksje, tak jakby ks. Danch zdawał sobie sprawę z wagi wydarzeń, których był świadkiem i współuczestnikiem.

W zapiskach odnajdujemy codzienność kapłańską osadzoną w rzeczywistości i wydarzeniach społeczno-politycznych. Duchowe refleksje i wzmianki na temat wyzwań duszpasterskich przeplatają się z opisami sytuacji powszednich, wyrazami troski o bliskich, znajomych, podopiecznych, osoby napotkane w różnych okolicznościach. Myśli filozoficzno-egzystencjalne widnieją obok krótkich recenzji przeczytanych książek i wydarzeń kulturalnych, sentencji z nich zaczerpniętych, zachwytów nad przyrodą, obserwacji odnoszących się do ludzi i zdarzeń. Nie brak rozmów z Bogiem (np. przed święceniami kapłańskimi), rozterek związanych z posługą duszpasterską. Duchowym przeżyciom towarzyszy zaduma nad wydarzeniami z nieodległej historii Polski oraz bieżącymi zajściami w kraju i na świecie. Dużo miejsca przeznaczył na kwestie dotyczące Sierpnia '80, m.in. zamieścił relację ze strajku w kopalni 1 Maja w Wodzisławiu Śląskim i opisał sytuację po wprowadzeniu 13 grudnia 1981 r. stanu wojennego. Na tym tle pojawiają się krytyczne refleksje na temat władz państwowych, kondycji społeczeństwa, postawy współbraci w kapłaństwie. Można też odnaleźć wzmianki o życiu codziennym (problemy z benzyną, paszportem, materiałami budowlanymi, wyłączaniem prądu itp.), kulturalnym (film, muzyka, literatura, poezja), sporcie (awans polskiej reprezentacji na mistrzostwa świata w Hiszpanii). Krótko, wręcz hasłowo, autor sygnalizował trudności, z którymi mierzył się jako kapłan, troski, kłopoty dnia codziennego, samotność, fakt, że na parafii jest zdany na samego siebie. Więcej uwagi poświęcił kontaktom z otoczeniem oraz istotnym dla niego osobom. Na tym tle opisał przyjaźnie i szczególne relacje, swoją troskę o Józefa P. (Plachę) i więź z małżeństwem P. (Pawełczaków) z Warszawy. Ich personalia zapisywał na ogół w formie skróconej, zanonimizowanej, co utrudniło przygotowanie notatek do edycji źródłowej. Ustalenie, kim byli ci ludzie, wymagało wręcz detektywistycznych poszukiwań.

Dopiero skonfrontowanie notatek ks. Dancha z relacjami osób, które zetknęły się z nim i jego działalnością, pozwala w pełni dostrzec, jak lakonicznie pisał o sobie samym. Nie skupiał się na tym, co robił w ramach pracy duszpasterskiej, jak mocno angażował się na rzecz młodych ludzi. Nie wspomniał np. o tym, że wspiera metodę Marriage Encounter, organizuje dla młodych małżonków rekolekcje w Laskach i Pewli Małej koło Żywca. O tym wszystkim zaświadczają wychowankowie. Pisał w duchu pokory, zgodnie z myślą, którą utrwalił u progu ostatniego roku formacji seminaryjnej: "Moja miłość własna jest silniejsza, niż przypuszczałem. Muszę całkowicie wyeliminować z mojego życia opowiadanie o własnych sukcesach, o kłopotach. Częściej dostrzegać pozytywy u kolegów i podkreślać je w rozmowie z nimi. O własnych osiągnięciach rozmawiać tylko z Bogiem"71. Jego dokonania wspominają ci, których kształtował, którym służył. Dzięki poświęceniu i pełnemu oddaniu posłudze duszpasterskiej zostawił w młodych ludziach ślad, cząstkę siebie. Zrealizował refleksję utrwaloną 14 listopada 1973 r. ("Pisać historię swojego życia nie długopisem, ale troską, pracą, zaangażowaniem, miłością").

Osobnego wyjaśnienia wymagają złote myśli (sentencje, cytaty, wiersze, modlitwy) zamieszczone na początku zeszytu czerwonego i na końcu granatowego. Józef Danch dużo czytał, pożyczał książki od duszpasterzy z rodzinnej parafii, prenumerował "Tygodnik Powszechny", interesował się poezją72. W trakcie lektury zapisywał fragmenty utworów, które skłaniały go do refleksji i których przesłanie z jakichś powodów było dla niego ważne w danym momencie życia. Są one świadectwem rozwoju duchowego, wrażliwości oraz ewolucji intelektualnej, dlatego w edycji źródłowej je pozostawiono. Starano się ustalić autora i źródło pochodzenia, by ukazać środowisko, zasięg dociekań oraz lektury Dancha. Fragmenty zamieszczone na początku czerwonego zeszytu, wybrane w okresie licealnym, wskazują na młodzieńcze poszukiwanie drogi życiowej, rozeznawanie powołania, umacnianie się w nim i w wierze, definiowanie celu ziemskiej egzystencji - "perły", której zdobyciu i głoszeniu poświęci całe życie. Odpowiedzi na nurtujące pytania odnajdywał wtedy w słowie różnej proweniencji: w myślach św. Jana i św. Pawła zapisanych na kartach Pisma św., biskupim zawołaniu katowickiego sufragana bp. Juliusza Bieńka, utworze indyjskiego myśliciela i mistyka Ramakrishny, wierszach współczesnych polskich poetów Marka Antoniego Wasilewskiego i Leopolda Staffa, twórczości amerykańskiego pisarza Jima Bishopa. Z kolei na końcu brulionu granatowego przeplatają się fragmenty dzieł autorów rodzimych, takich jak Tadeusz Różewicz, Krzysztof Kamil Baczyński i Julian Tuwim, i przedstawicieli literatury światowej, takich jak William Blake i Rabindranath Tagore.

W drugiej części publikacji zamieszczono 26 listów napisanych przez ks. Dancha do siostry Wandy Wacław, jej męża Alojzego73 oraz ich dzieci Jadwigi i Grzegorza. Kapłan pisał je od czasu, gdy wyjechali oni i osiedlili się w Szwecji, aż do niemal swoich ostatnich dni. Pierwszy list jest datowany 16 września 1979 r., ostatni - wyjątkowo skreślony na pocztówce - 14 lipca 1982 r. W korespondencji dominują tematy rodzinne. Ponieważ jednak powstawała ona, gdy ks. Danch pełnił posługę jako duszpasterz akademicki w Katowicach, a następnie administrator/proboszcz w Cieszynie-Bobrku, w rozważaniach na temat dnia codziennego poruszał też kwestie duszpasterskie, związane z nimi refleksje, plany i zamierzenia. Dzielił się z rodziną odczuciami i przemyśleniami dotyczącymi bieżących wydarzeń w kraju i na świecie, rozważaniami natury egzystencjalnej, duchowej, religijnej (listy nr 2, 6 i 23). Zawarł też obserwacje dotyczące negatywnych postaw społecznych, takich jak brak solidarności - przejawiający się w walce o towary oraz w ich magazynowaniu (list nr 19), a także zazdrość i zawiść, ujawniające się przy dystrybucji darów z Niemiec (list nr 22). W obawie przed perlustracją korespondencji i szykanami ze strony tajnej policji państwowej zmieniał imiona adresatów na ustalone pseudonimy. Ponadto anonimizował nazwiska osób wspominanych w kontekś­cie spraw rodzinnych. W edycji źródłowej kwestie te zaznaczono i wyjaśniono.

Na część trzecią publikacji składa się osiem tekstów drukowanych autorstwa ks. Dancha, o których wspomniał on bezpośrednio lub pośrednio, bądź korelujących ze wspomnianą w zapiskach działalnością. Cztery artykuły zamieszczono w tygodniku diecezji katowickiej "Gość Niedzielny", a cztery homilie w miesięczniku "Biblioteka Kaznodziejska", wydawanym przez oficynę Księgarnia św. Wojciecha w Poznaniu. Prezentowane artykuły dotyczą ogólnych zagadnień determinujących posługę kapłańską ks. Dancha (Nieśmiertelny Król, Wspólnoty w Kościele) oraz wydarzeń lokalnych (Tydzień kultury religijnej, Piekary - 1978), w których uczestniczył. Z kolei adresatami proponowanych przez niego homilii były dzieci (Czy Jezus-Bóg żył na ziemi?, Co ważniejsze?, Ofiarowanie Jezusa) i młodzież (Nabierzcie ducha i podnieście głowy!), szczególnie mu bliskie w pracy duszpasterskiej.

Jako młody chłopak Józef Danch odznaczał się na tle rówieśników dojrzałością religijną, intelektualną i psychiczną. Odważnie formułował i głośno wyrażał swoje myśli w grupie, pracując przy tym nad sobą i pogłębiając życie wewnętrzne74. "Zrównoważony i realnie patrzący na świat" - tak opisał go proboszcz rodzimej parafii w okresie pierwszego roku formacji seminaryjnej75. Tak oceniano go w kolejnych latach, także gdy pełnił posługę kapłańską, i taki obraz wyłania się z utrwalonych przez niego rozważań, uwag, spostrzeżeń i refleksji czynionych na kanwie obserwacji. Notatki są świadectwem jego duchowości i wrażliwości oraz posługi kapłańskiej w realiach społeczno-politycznych lat siedemdziesiątych i początku następnej dekady. Mogą stanowić źródło dla badaczy epoki76. Nie oddają jednak skali aktywności i zaangażowania autora w pracę duszpasterską, zwłaszcza na rzecz środowiska akademickiego i inteligencji. Zgodnie z refleksją, którą zapisał pół roku przed święceniami kapłańskimi, przestał opowiadać o własnych sukcesach i kłopotach, a o osiągnięciach starał się rozmawiać tylko z Bogiem.

Niniejsza książka to pierwsza część dwutomowej publikacji poświęconej ks. Józefowi Danchowi "Ziutowi". Ukazuje osobowość, pracę, codzienność i otoczenie społeczno-polityczne aktywnego duszpasterza przez pryzmat jego refleksji konfrontowanych z relacjami osób wzmiankowanych w osobistych notatkach oraz innymi źródłami. W części drugiej życie i działalność kapłana zostaną zaprezentowane w kontekście rzeczywistości społeczno-politycznej PRL - przez pryzmat akt proweniencji państwowej związanych z inwigilacją i próbą werbunku przez Służbę Bezpieczeństwa, a także wspomnień i doświadczeń jego współpracowników oraz duchowych dzieci.

Na zakończenie serdeczne podziękowanie kieruję pod adresem siostry ks. Józefa Dancha, pani Wandy Wacław, za udostępnienie zapisków i listów brata oraz wyrażenie zgody na ich wykorzystanie w pracy naukowej i niniejszej edycji źródeł. Dziękuję za pomoc w rozszyfrowaniu koligacji rodzinnych, za wspomnienia na temat brata i rodziców, udostępnione fotografie. Dziękuję za godziny rozmów, poświęcony czas i zaangażowanie, za cierpliwość w oczekiwaniu na publikację. Wyrazy wdzięczności składam również s. Faustynie ze Zgromadzenia Sióstr Franciszkanek Służebnic Krzyża w Laskach. Dzięki niej udało się ustalić personalia kolegi, z którym ks. Danch odbywał praktykę robotniczą w Laskach. To z kolei umożliwiło identyfikację zaprzyjaźnionego małżeństwa z Warszawy. Dziękuję panu Józefowi Plasze za otwartość i podzielenie się historią życia, za refleksje i wspomnienia o "Ziucie". Dziękuję pani Annie Pawełczak-Gedyk za osobiste przemyślenia, informacje na temat rodziców i udostępnione fotografie. Wyrazy wdzięczności kieruję wobec osób, które zechciały rozmawiać o kontaktach z ks. Danchem (m.in. pani Krystyny Pycińskiej-Taylor, pana Krzysztofa Jedlińskiego) i wszystkich tych, którzy w jakikolwiek sposób przyczynili się do powstania niniejszej publikacji, do tego, że spuścizna ks. Dancha trafi do szerszego grona i dla jednych stanie się świadectwem minionej epoki, a dla innych duchową pomocą i źródłem refleksji. Szczególne i osobiste podziękowanie składam samemu autorowi i bohaterowi publikacji, ks. Józefowi. Dziękuję, że za jego przyczyną trafiłam do Lasek i je odkryłam - dla siebie.

Łucja Marek

Nota edytorska

Edytowane w niniejszej publikacji zapiski i listy pochodzą ze zbiorów rodziny ks. Józefa Dancha, do której osobiste notatki kapłana trafiły po jego śmierci. Niestety nie udało się wyjaśnić, czy są one kompletne, czy w okresie formacji seminaryjnej, od momentu jej rozpoczęcia po praktykę robotniczą w Laskach, Józef Danch utrwalał duchowe przemyślenia i obserwacje związane z codziennym życiem i bieżącymi wydarzeniami. Za hipotezą, że tak było, może przemawiać fakt, iż zapisków w zeszycie z granatową oprawą nie poprzedza żaden wstęp, wyjaśnienie. Można odnieść wrażenie, że są one kontynuacją wcześniejszych notatek, prowadzonych w innym brulionie, że roczna przerwa w pobycie w seminaryjnych murach stała się cezurą w spuściźnie duchowej, że w ostatnim roku formacji - gdy bezpośrednio przygotowywał się do kapłaństwa - autor podjął zapiski w nowym zeszycie. Jeśli tak, to spuścizna z okresu seminarium nie przetrwała lub czeka na odkrycie. Z korespondencji do bliskich przebywających w Szwecji można wnioskować, że nie zachowały się wszystkie listy, ale nie są to duże braki.

Notatki i korespondencja powstawały w ciągu wielu lat, z tego względu nie są jednolitym materiałem. Zapiski z lat 1962 i 1964 zostały skreślone czerwonym atramentem, a te z okresu 1970-1982 - w większości atramentem i tuszem niebieskim, a także czarnym oraz sporadycznie czerwonym i zielonym. Sentencje oraz fragmenty wierszy, zamieszczone na początku pierwszego i końcu drugiego zeszytu, utrwalono niebieskim atramentem i tuszem, podobnie jak korespondencję (tylko list nr 25, datowany 15 czerwca 1982 r., spisano zielonym atramentem). Większość listów sporządzono na ozdobnej papeterii przedstawiającej zabytki polskiej architektury, kilka na białym gładkim papierze, dwa na papeterii z innymi wzorami, jeden na karcie pocztowej. Korespondencja na zwykłym papierze, dostępnym w danym momencie, powstawała poza miejscem zamieszkania (zob. list nr 3, skreślony w trakcie świątecznego pobytu u brata i jego rodziny) lub w pośpiechu, aby wykorzystać wolną chwilę, udzielić szybkiej odpowiedzi albo potwierdzić otrzymanie wiadomości lub paczki. Przy każdym liście zaznaczono, na jakim papierze powstał.

W niniejszej edycji źródłowej ingerencje starano się ograniczyć do minimum. Bez zaznaczenia skorygowano interpunkcję i ortografię. Ujednolicono zapis wielką literą w odniesieniu do zmarłych rodziców (Ojciec, Mama) i także nieżyjącego już wtedy ks. Stanisława Chwili (Ksiądz - Ojciec). Uzupełniono i ujednolicono jednostki miary, a także akapity w tekście. Wyróżnienia zastosowane przez autora, takie jak wersaliki, podkreślenia, zaznaczono pogrubieniem. Wytłuszczono daty nagłówkowe w zapiskach. Wszystkie inne ingerencje i uzupełnienia zaznaczono nawiasem kwadratowym. Tekst źródłowy został opatrzony przypisami rzeczowymi - zawierającymi merytoryczne komentarze i wyjaśnienia do treści dokumentu, a także tekstowymi (literowymi), w których wyjaśniono lekcje wątpliwe lub błędne, niejasności tekstu, zmiany dokonywane przez autora w trakcie pisania.

Zgodnie z wolą i zastrzeżeniem dysponenta spuścizny, rodziny ks. Józefa Dancha, w kilku miejscach pominięto fragmenty dotyczące wątków rodzinnych oraz spraw osobistych osób trzecich. W trzech opisach ukazujących duszpasterskie zaangażowanie i problemy autora, aby zachować prywatność, zanonimizowano nazwiska postaci, których one dotyczą (Zbyszek S., Barbara Z., Grażyna G.). Wszystkie opuszczenia zaznaczono i opatrzono komentarzem. Jednocześnie starano się ustalić i rozwinąć, w nawiasach kwadratowych, inicjały nazwisk osób wspominanych w tekście. Taki zapis ks. Danch stosował na ogół w odniesieniu do osób mu bliskich (m.in. "koledzy kapłani", "znajomi studenci z DA", "małżeństwo z Warszawy"). Trudno powiedzieć, czy była to swoista autocenzura na wypadek, gdyby notatki dostały się w niepowołane ręce, czy wynikało to raczej z faktu, iż pisał o osobach bardzo dobrze sobie znanych, dlatego nie było konieczności utrwalania nazwisk. Druga opcja wydaje się bardziej prawdo­podobna. Rozszyfrowanie zanonimizowanych danych oraz identyfikacja osób poszerzyły wiedzę na temat kontaktów i oddziaływania ks. Dancha. Niestety nie udało się wyjaśnić wszystkich niewiadomych. Braki w ustaleniach opatrzono komentarzem.