***
Powrót Nadziei
Kwiecie nieziemskiej urody,
kto Cię powołał do życia?
Jesteś utkana z marzeń błogich
setek tysięcy istnień.
Porcelanowa lalko,
z gliny szlachetnej lepiona.
Stajesz czarowna pośród niegodnych
twe białe stopy całować.
Dusza twa jasny kryształ,
ciało alabastrowe.
Na ziemi poznasz wszystko,
czego nie powinnaś poznać.
Pozostań wśród nas Aniele,
twa miłość jest bogobojna.
Może odmienisz zbyt wiele
i może Cię nie zapomną...
Pani powstała z diamentów i pereł
błyszczysz blaskiem niedoścignionym.
Duszy twej szkoda w marności kalać,
wracaj Aniele do Rajskich Ogrodów.
W pospolitości żyjemy, pomrzemy,
nawet o tym nie wiedząc.
Nastań na nędzę, zetrzyj zgryzoty
nim ulecisz ku Niebom.
Chwile ulotne, chwile słotne,
przestrzeń to niebywała.
Zostałaś moment, wracasz do siebie,
szarym dniom piękna dodałaś.
Na szczęście byłem, widziałem
wejrzenie twej szlachetności.
I spoczął na mnie twój spokój,
pokój skąpany w wieczności.
***
Na prawym ramieniu stoi mój Anioł
szepcząc o miłosierdziu.
Na lewym ramieniu siedzi mój diabeł
bluźniąc groźne zaklęcia.
Z Niebios spływa tchnienie Boga,
z piekieł - oddech śmierci.
Jakim wyborom dziś podołam,
dokąd mnie diabli ponieśli?
W świecie obłudnym i okrutnym,
nie masz gdzie złożyć głowy.
Żądze rozpasłe władają ludźmi
do upadków ich wiodąc...
Co mi poradzisz jasny Aniele?
Jak mam postąpić w dzień próby?
Odejdź precz diable, nie kuś,
wiem, że przywodzisz do zguby!
Oszczędź mi Boże złych wyborów,
daj posmakować Raju.
Pokusy nęcą, pokusy dręczą,
ale szczęścia nie dają...
Diabły nie dręczcie, diabły nie nęćcie,
jestem tylko człowiekiem.
Noszę w sobie dobrego, noszę i złego ducha,
czasem słyszę jednego,
czasem drugiego usłucham.
Odwieczna walka toczy się we mnie
od narodzin po grób.
Biały Aniele na mym ramieniu
oszczędź mi przegranych prób.
Kiedy mi prawisz o szlachetności
żyje się jakoś znośniej.
Kiedy mi przyjdzie znowu wybierać
szepcz mój Aniele głośniej!