Ziemowit książę mazowiecki - Józef Żerbiłło-Łabuński

-
Proszę czekać

AKT PIERWSZY

Scena I

Sala na zamku w Płocku

Wchodzą książęta JANUSZ i ZIEMOWIT Młodszy

ZIEMOWIT

Chodź, bracie, prędzej...

JANUSZ

Jeszcze dosyć czasu,

Jeszcze się matki nawitasz do woli...

ZIEMOWIT

Mów, co chcesz, bracie, a nam wypadało

Wyjść ze wszystkimi na spotkanie ojca.

JANUSZ

Mnie wypadało! Stary zmysły stracił -

W ósmym dziesiątku lat znowu się żenić!

Niechaj zobaczy, jak my tu przyjmiemy

Tę nową żonę! Dwór będzie się kłaniał.

Ale syn starszy głowy nie pochyli!

ZIEMOWIT

Boję się trochę - rozsierdzi się stary...

Choć jam nie winien nic - ja szczerze chciałem

Z wojewodami wyjść na ich spotkanie.

Co mi to szkodzi, że on się ożenił?

JANUSZ

Zapewne, cóż ci to będzie szkodziło,

Gdy z nowej żony tuzin nowych dzieci

Dzielnice nasze rozszarpywać będzie!

ZIEMOWIT

Cicho!... czy słyszysz?... Trąby i okrzyki...

Już nadjeżdżają... Chodź, wyjdźmy przynajmniej.

JANUSZ

Ja się nie ruszę.

ZIEMOWIT

A więc ja sam pójdę.

JANUSZ

Ani mi się waż!

chwyta go za rękę

ZIEMOWIT

Ej, pójdź, bo źle będzie.

JANUSZ

Dla mnie samego - ty pewno przebłagasz.

Trąby, wchodzą DWORZANIE; za nimi KSIĄŻĘ ZIEMOWIT STARY prowadzi LUDMIŁĘ; AGNIESZKA, WOJEWODZINA KRYSTYNOWA, BISKUP JANISŁAW, GROT, WYKOSZAN, ZDZIESZEK i inni

GROT

Witaj nam, księżno, w twoim własnym domu.

BISKUP

Niechaj z twym pierwszym wstąpieniem w te progi

Bóg na nas wszystkich łaski swoje zleje!

KS. ZIEMOWIT

do zbliżających się synów

Jesteście także, łaskawi synowie?

Sądziłem, żeście zasłabli obłożnie...

To wasza matka. Choć wy starsi od niej,

Niechaj wam miarą tej czci, którą macie

Wy jej oddawać, będzie cześć i miłość,

Które wasz ojciec dla tej pani żywi.

Ja matkę waszą ni więcej, ni szczerzej

Kochałem od niej; więc i od was żądam

Takiej miłości, jak i dla nieboszczki.

ZIEMOWIT

Stanie się podług woli twojej, panie.

całuje rękę ojcu i LUDMILE; JANUSZ tylko ojcu, odchodząc, półgłosem

Prawda, że matka tak śliczna, jak anioł!

JANUSZ

Dla mnie jest ona brzydka jak ropucha.

KS. ZIEMOWIT

Milczeć, młokosy! Wara od uśmieszków,

Zapominacie się! Znać nieobecność

Ta długa nasza was rozzuchwaliła.

Jam waszym ojcem i ja księciem waszym...

do Dworzan

Patrzcie, tu ojciec z dalekiej podróży

Wraca z małżonką, a synowie mili

Zaledwie raczą kiwnąć mu głowami

I zaraz w szepty i śmieszki dwuznaczne...

ZIEMOWIT

Panie i ojcze...

KS. ZIEMOWIT

Milcz! Jużem się z wami

Przywitał - idźcie.

Książęta odchodzą

BISKUP

do LUDMIŁY

Pani, aniołem wstąp do tego domu!

Widzisz - rodzina tutaj podzielona;

Tu starsi młodszych, ani młodsi starszych

Nie chcą, czy może nie mogą, zrozumieć.

Wielkie zadanie twe, mościwa księżno:

Książę małżonek miłuje cię wielce -

Miłość niech będzie gołąbkiem w twym ręku.

Który przyniesie gałązkę pokoju...

Pogódź, pojednaj rodzica z synami.

Niech to zadaniem twoiem będzie, pani,

A na obczyźnie tej tęsknić nie będziesz

I miłą wdzięczność naszą zjednasz sobie.

Niech ci Bóg na tej drodze błogosławi,

Niech ci da męsztwo i cierpliwość świętą!

błogosławi LUDMIŁĘ; ona z płaczem pochyla mu się do kolan

KS. ZIEMOWIT

Dosyć już tego. Zmęczyłaś się, pani,

Niewygodami tej długiej podróży.

Dosyć już tego; rozgośćcie się tutaj,

Na swoim zamku. Oto twe niewiasty;

One ci twoją świetlicę pokażą.

LUDMIŁA odchodzi; za nią orszak niewieści

GROT

Przywiozłeś, panie, nam nadobną księżnę;

Ale coś bardzo bledziutko wygląda -

Takie to wątłe, jak kwiatek na wiosnę.

KS. ZIEMOWIT

Bladość ta przejdzie - niedawne rozstanie

Z bliskim rodzeństwem, zmęczenie z podróży...

To przejdzie wszystko...

wstaje

Ha, księże biskupie,

Odżyłem znowu z tą białą dzieciną;

Czuję się silnym i rześkim tak, jakbym

Lat ze czterdzieści z ramion swoich strącił.

Posępny zamek nasz z tym jednym dzieckiem

Stanie się jasnym, ludnym i wesołym,

A ja, dziad stary, znowu odmłodnieję

Znów się podniosę. Niech się Litwin strzeże,

Zdradziecki Krzyżak niech nadstawia ucha:

Stary Ziemowit obudził się, znowu

Miecz błyskawiczny gotów z pochew wyrwać!

BISKUP

Błogosławioną niech będzie ta chwila,

W której miłością Bóg twe serce natchnął!