Projekt okładki i stron tytułowych Lidia Michalak
Ilustracja na okładce svrid79; coffeecocolate; antonel/123RF
Wydawca Katarzyna Włodarczyk-Gil
Redakcja i korekta Agnieszka Janowska
Koordynator ds. redakcji Renata Ziółkowska
Koordynator produkcji Adam Krajewski
Skład wersji elektronicznej na zlecenie Wydawnictwo Naukowe PWN S.A. Michał Latusek
Książka, którą nabyłeś, jest dziełem twórcy i wydawcy. Prosimy, abyś przestrzegał praw, jakie im przysługują. Jej zawartość możesz udostępnić nieodpłatnie osobom bliskim lub osobiście znanym. Ale nie publikuj jej w internecie. Jeśli cytujesz jej fragmenty, nie zmieniaj ich treści i koniecznie zaznacz, czyje to dzieło. A kopiując jej część, rób to jedynie na użytek osobisty.
Szanujmy cudzą własność i prawo.
Więcej na www.legalnakultura.pl.
Polska Izba Książki
Copyright ? by Wydawnictwo Naukowe PWN SA
Warszawa 2023
ISBN 978-83-01-22969-6
DOI: https://doi.org/10.53271/2022.133
eBook został przygotowany na podstawie wydania papierowego z 2023r. (Wydanie I)Warszawa 2023
Wydawnictwo Naukowe PWN SA
02-460 Warszawa, ul. Gottlieba Daimlera 2
tel. 22 69 54 321, faks 22 69 54 288
infolinia 801 33 33 88
e-mail: pwn@pwn.com.pl; reklama@pwn.pl
www.pwn.pl
Przypisy
[1] Patrz rozdział Najstarsze zachowane zielniki na świecie i w Polsce, s. 16.
[2] Obecnie przygotowywane jest nowe, uaktualnione wydanie tej publikacji.
[3] Obecnie Institute of Conservation. W niniejszej pracy cytowane są dwa teksty z tej konferencji: [Gunn 1994] oraz [Walker i Hughes 1994].
[4] W niniejszej pracy cytowanych jest wiele tekstów wydanych przy okazji tej konferencji: [Down 1999; Fenn 1999; Rader i Ison 1999; Strang 1999a, Strang 1999b oraz Townsend 1999].
[5] Inny zapis zaproponowała Carrión, wymieniając w bibliografii cytowane zielniki w grupie źródeł [Carrión 2019]. W niniejszej pracy odniesienia mają jednak głównie charakter technologiczny, najczęściej nie odwołując się do treści warstwy rękopisu, w związku z czym obiekty zielnikowe wymieniono w osobnym indeksie.
[6] Opracowania skupiają się na różnych aspektach historycznych danego zbioru, jako priorytet traktując albo kontekst historyczny, albo pochodzenie i zawartość poszczególnych jego elementów [np. Rytz 1933; Britten, Savage i Dandy 1958; Lienhard i Dauwalder 2016], by wspomnieć pozycje jedynie zagranicznych autorów. Polskie opracowania wymienione są w dalszej części tekstu.
[7] W badaniach przeprowadzonych w ostatnich latach dokonano jednak parę aktualizacji [np. Stefanaki et al. 2019].
[8] Cytowane często w tej książce [Zemanek 1997 i 2009; Ogilvie 2006; Egmond 2010 i 2018; Kusukawa 2012; Mangani i Tomasi 2013; Rix 2013].
[9] Jest widoczne chociażby po cytowanych w dalszym tekście pozycjach, że temat zielników cieszy się szczególną popularnością w ostatniej dekadzie.
[10] Patrz przydatne zestawienie w tabeli u [Palmer et al. 2012].
[11] Prof. Köhler nadal opracowuje i publikuje teksty dotyczące historii polskiej botaniki (np. [Köhler 1999] i wiele innych).
[12] Arystoteles, Peri z??n mori?n (łac. De partibus animalium) oraz Peri z??n istorias (De animalium historia); Teofrast, Peri phut?n istorias (łac. De historia plantarum), ok. 350-287 p.n.e. oraz Peri phut?n ait?n (łac. De causis plantarum); Dioskurides, Peri ul?s iatrik?s (łac. De materia medica), ok. 65-77 n.e.; Pliniusz Starszy, Naturalis Historia, ok. 77 n.e.; Galen, De simplicium medicamentorum temperamentis et facultatibus, II połowa II wieku n.e.
[13] Albertus Magnus, De vegetabilibus, ok. 1259; Simon Cordo, Syno-nyma medicinae/Clavis sanationis, ok. 1292; Rufinus, De virtutibus herbarum, ok. 1297 [Reeds i Kinukawa 2013, s. 573-589].
[14] "Studia natury były gatunkiem literackim, a nie aktywnością społeczną" - pisze o ówczesnej działalności przyrodniczej Brian W. Ogilvie [Ogilvie 2006, s. 99].
[15] Wcześniej traktowana jako element filozofii przyrody, historia naturalna po raz pierwszy pojawiła się jako osobna kategoria w encyklopedii Juana Luisa Vivesa z 1531, De tradendis disciplinis, jednak w rozumieniu kategorii literackiej. Jako samodzielna dyscyplina wystąpiła dopiero w pismach Francisa Bacona, The Advancement of Learning (1605), Novum Organum (1620) oraz De augumentis scientiarum (1623): "(...) Należy więc przygotować zbiór lub częściową historię naturalną wszystkich dziwów i cudownych płodów natury, wszystkiego wreszcie, co w naturze jest nowe, rzadkie i niezwykłe (...)" (Bacon, Novum Organum, za Michałem Mencfelem [Mencfel 2010, s. 39]).
[16] Jednocześnie teksty Dioskuridesa i Galena darzono ogromnym zaufaniem, o czym świadczy fakt, że były one elementem kursu medycyny na uniwersytetach w Padwie, Bolonii i Montpellier w latach 30. XVI wieku [Ogilvie 2006, s. 33; Reeds 1976, s. 520]. Ogilvie swój traktat o narodzinach renesansowej historii naturalnej nazwał Science of Describing ("Nauka opisu" lub "Opis jako nauka") [Ogilvie 2006, s. 7 i n.], w odniesieniu do określenia Art of Describing ("Sztuka opisu"), użytego jako tytuł książki o siedemnastowiecznym malarstwie holenderskim. Autor porównuje zmagania siedemnastowiecznych malarzy holenderskich do działalności renesansowych naturalistów.
[17] Głównie Teofrasta z Eresos (370-287 p.n.e.).
[18] Użytkowanie roślin w celach leczniczych Pliniusz opisał w księgach XX-XXVII.
[19] Można oczywiście stwierdzić, że opis przyrody (a następnie kolekcjonowanie jej wytworów) w pewnym sensie zawsze jest specyficzną manifestacją dominacji człowieka nad naturą. Ta myśl przyświecała wielu twórcom systemów klasyfikacji i przyrodnikom zbierającym okazy, zwłaszcza z odległych zakątków świata. Tu jednak chodzi o czas, kiedy natura była postrzegana instrumentalnie, zanim zaczęła być podziwiana i analizowana jako zjawisko samo w sobie.
[20] Miało to mieć miejsce w ogrodzie Antoniusza Kastora, którego nazwał "największym autorytetem w dziedzinie botaniki" swoich czasów [Pliny 1961, s. 142 i n.; Ogilvie 2006, s. 126].
[21] Po pierwsze fakt, że Pliniusz nie był botanikiem i czerpał wiedzę z książek, czasem czytanych mu na głos, z których następnie dyktował notatki, zapośredniczył transfer wiedzy i umożliwiał popełnianie licznych pomyłek [Healey 1999, s. 24]. Ponadto same źródła, z których korzystał, mogły zawierać błędy, które Pliniusz następnie utrwalał [Jones 1961, s. xviii]. Faktem jest, że w dziele Pliniusza niektóre rośliny występują pod dwiema różnymi nazwami, jak również niekiedy autor jedną nazwą określa dwa różne gatunki [Jones 1961, s. xviii]. Może to także wynikać z nieścisłości w tłumaczeniu greckich traktatów, w których niektóre nazwy gatunków brzmią podobnie, podczas gdy ich łacińskie nazwy znacznie się od siebie różnią.
[22] Takie tezy wysuwał m.in. Ermolao Barbaro (1454-1493) w pracy Castigationes pliniane (1492), który kierując się puryzmem filologicznym, starał się oczyścić tekst Pliniusza z naleciałości i pomyłek narosłych z biegiem czasu podczas kopiowania tekstu i przygotowywania go do druku już w czasach nowożytnych ([Ogilvie 2006, s. 121-126], szczegółowe ujęcie tematu u Nauerta [Nauert 1979]). Niedostatki merytoryczne i logiczne uzupełniał w oparciu o lekturę rękopiśmiennych wersji "Historii naturalnej" oraz dzieł innych autorytetów z czasów starożytnych, takich jak Teofrast i Dioskurides. Mimo poprawienia około 5000 błędów nadal uważał dzieło Pliniusza za wartościowe. Innego zdania był współczesny Barbaro Niccol? Leoniceno (1428-1524), który ledwie rok później opublikował De Plinii et aliorum medicorum in medicina erroribus (1493). Leoniceno, profesor medycyny i praktykujący lekarz, zarzucił Pliniuszowi (a także średniowiecznym medykom arabskim) poważne zaniedbania, w tym brak znajomości elementarnych faktów przyrodniczych oraz dezynwolturę w nazewnictwie i opisach botanicznych [Nauert 1979, s. 81-83; Ogilvie 2006, s. 126-133; Touwaide 2010, Kusukawa 2012, s. 102-103]. Jednocześnie podkreślał wartość dzieł Galena, a przede wszystkim Dioskuridesa, zwracając uwagę na dokładność jego opisów roślin, wynikających z naocznej obserwacji. Atak Leonicena na Pliniusza przysporzył mu wielu wrogów, ale to właśnie dzięki niemu nastawienie do tekstów antycznych uległo zmianie i przeniosło punkt ciężkości z restauracji tekstu do realnego rozwoju nowożytnej wiedzy przyrodniczej.
[23] Oryginalny rękopis De materia medica... nie był ilustrowany. Każda substancja opisana jest w osobnym rozdziale. Rośliny opisane są według następującego schematu: ogólny opis, wymienienie części przydatnych w medycynie, forma wyjściowa, z której przygotowuje się lek, właściwości lecznicze i terapeutyczne, ewentualne skutki uboczne, sposoby weryfikacji sporządzonego leku, użycie w rzemiośle, kosmetyce oraz weterynarii [Touwaide 2010].
[24] Jego opisy charakteryzowały się realizmem, wolnym od filozoficznych rozważań o przyczynach i duszy przyrody, typowych dla innych tekstów starożytnych i średniowiecznych. Co ciekawe, Dioskurides nie zaznaczył, czy obserwacje, na których opierał swoje opisy, są jego własnymi. Niemniej jego praca wyznaczyła wzorzec pracy badacza roślin i schemat ich opisu [Ogilvie 2006, s. 137 i n.].
[25] De materia medica, zwłaszcza ta wydana w postaci komentarzy autorstwa Piera Andrei Matthiolego (1501-1577), stała się elementem syllabusa kursów medycznych, na uniwersytecie w Lejdzie pod koniec XVI wieku, czy w Montpellier [Ogilvie 2006, s. 37, 73 i 282]. Renesansowi botanicy mieli duże zaufanie do Dioskuridesa, mimo pewnych ograniczeń jego traktatu, opisywanych na przykład przez Antoniego Brassavolę (1500-1555) [Arber 1970, s. 11]. De materia medica inspirowała do wydawania kolejnych komentarzy, replik i drobiazgowych analiz wszystkich najbardziej znanych naturalistów epoki renesansu, do których zaliczają się Ermolao Barbaro, Niccol? Leoniceno, Euricius (1486-1535) i Valerius Cordus (1515-1544), Otto Brunfels (1488-1533), Hieronim Bock (1498-1554), Pier Andrea Mattioli oraz Caspar Bauhin (1560-1624). Praca ta była wydawana do XVIII wieku. O wciąż aktualnej sile oddziaływania tego traktatu może świadczyć fakt, że wszelkie historyczne traktaty botaniczne są analizowane właśnie w odniesieniu do De materia medica. Tak jest również w przypadku najstarszego zachowanego ilustrowanego herbarza, ze świątyni w Tebtunis [Hanson 2001; patrz również Touwaide 2010]. Dioskurides i Pliniusz Starszy mogli korzystać z tych samych źródeł, pisząc swoje traktaty. Zazwyczaj przyjmuje się, że swoje opracowania opierali na nieistniejącym dziś dziele greckiego botanika Crateuasa (Kratevasa, I wiek p.n.e.), ponieważ obydwaj podają jego nazwisko jako źródło wiedzy. Powołują się również na wiedzę Teofrasta. Korzystanie z tych samych źródeł może tłumaczyć pewne podobieństwa w tekście Naturalis Historia oraz De materia medica. Tekst Dioskuridesa nie zawiera tylu błędów, co tekst Pliniusza, co jest tłumaczone albo brakiem bariery językowej samego autora przy korzystaniu z greckiego źródła, albo korzystaniem przez Pliniusza z dzieła Crateuasa w sposób zapośredniczony, czyli przez prace łacińskich tłumaczy. Rozważano również, czy Pliniusz mógł korzystać z dzieła Dioskuridesa, który powstał w podobnym czasie co "Historia Naturalna", lecz Pliniusz, mimo podania źródeł, z których korzystał przy pisaniu traktatu, nie wymienia wśród nich Dioskuridesa [Jones 1961, xix i n.]. Healey podkreśla ponadto deklarowaną niechęć rzymskiego autora do kultury greckiej [Healey 1999, s. 30]. Galen w traktatach o lekach prostych i złożonych opisywał lecznicze właściwości roślin, lecz nie skupiał się na ich wyglądzie; wymieniał jedynie ich nazwy i określał zastosowanie w medycynie. Wiedzę o zastosowaniach medycznych roślin opierał na Dioskuridesie [Touwaide 2010]. Jego prace miały charakter ściśle medyczny. Galen opisał w nich również autorską teorię dotyczącą mechanizmu działania leków roślinnych.
[26] Takie podejście kontrastowało ze zwyczajowym bezrefleksyjnym kopiowaniem tekstów botanicznych, które, jak już wspomniano, z czasem z powodu kolejnych przetworzeń ulegały coraz większej degradacji (patrz też [Ogilvie 2006, s. 96-99]).
[27] Renesansowi badacze natury studiowali również świat zwierząt i minerałów, ale głównym obiektem ich poszukiwań i studiów był przede wszystkim świat roślin.
[28] To właśnie opis przyrody był osią zmagań tzw. naturalistów, czyli badaczy historii naturalnej, przez cały XVI i połowę XVII wieku.
[29] Największa zmiana miała miejsce już w XVI wieku, za sprawą upowszechnienia się metalowych technik graficznych.
[30] Reeds uzasadnia niechęć Linneusza do ilustracji brakiem umiejętności rysowania i wynikającym z tego złym doświadczeniem w próbach odwzorowywania roślin za pomocą rysunku. Niemniej jednak docenił on kunszt Georga Dionisyusa Ehreta (1708-1770), z którym współpracował przy opracowaniu roślin Georga Clifforda (1685-1760). Ponadto podkreślał, że jeśli jeden z artystów tworzących ostateczny wizerunek rośliny - rysownik, rytownik lub malarz - popełni błąd w czasie tworzenia, wprowadzi w tym błąd badacza [Hentschel 2014, s. 206].
[31] Obecnie dostępnych jest bardzo wiele opracowań na temat ilustrowanych traktatów botanicznych, w postaci książek i artykułów [m.in. Arber 1970; Pacht 1950; Blunt i Stearn 1994; Collins, 2000; Kusukawa 2012; Rix 2013] - by wymienić ledwie kilka z nich.
[32] Dokumentacja fotograficzna dostępna jest w cyfrowym repozytorium (The Center for the Tebtunis Papyri 2006).
[33] Mimo wszystko w przypadku Dioskuridesa wysuwane są przypuszczenia, że oryginalnie De materia... mogła jednak zawierać wizerunki roślin, ponieważ najstarszy zachowany egzemplarz (512 r. n.e.) zawiera efektowne ilustracje i chętnie stawiano tezę, że są to kopie z oryginału De materia..., a nawet - kopie z dzieła Crateuasa [Arber 1970, s. 9, 185; Touwaide 2010].
[34] Pacht [Pacht 1950] argumentuje, że o ile w czasach Pliniusza degeneracja ilustracji mogła wynikać z zaniedbań kopistów, o tyle w wiekach średnich była spowodowana również postępującą tendencją do stylizacji i syntetyzacji wizerunków, co czyniło je niewiarygodnymi źródłami wiedzy na temat realnych kształtów i kolorów roślin (patrz także analizy średniowiecznych herbarzy autorstwa Collins [Collins 2000]). Kusukawa podkreśla zaś, że jest to jedyny fragment, w którym Pliniusz krytykuje ilustracje botaniczne, w innych bowiem fragmentach "Historii naturalnej" pochwala dążenie do imitacji natury [Kusukawa 2012, s. 20].
[35] Dioskurides opisał swoje stanowisko w przedmowie De materia medica.
[36] Nazywany inaczej Codex Aniciae Julianae. Kodeks należy do zbiorów wiedeńskiej Biblioteki Narodowej (tzw. Dioskurides wiedeński, ang. Vienna Dioscorides). Ta kopia De materia... jest opisywana i cytowana w wielu publikacjach [m.in. Singer 1927; Wächter 1962; Arber 1970, s. 8-10, 185, 239; Weitzmann 1979; Collins 2000; Touwaide 2010; Janick i Stolarczyk 2012].
[37] Mimo ukazania pewnych cech osobniczych danego gatunku [Arber 1970, s. 185]. Patrz również [Pacht 1950].
[38] Herbarz, będący tłumaczeniem Liber aggregatus in medicinis simplicibus arabskiego autora Serapiona Młodszego (Ibn Serapi), żyjącego w IX wieku n.e., był niegdyś własnością Ulisse Aldrovandiego (1522-1605). Obecnie znajduje się w zbiorach British Library (BL), sygn. Egerton 2020. Wybrane ilustracje dostępne są na stronie BL (British Library, 2020). Wizerunki roślin z tego rękopisu były kopiowane w późniejszym herbarzu Benedetta Rinio z Wenecji (1419, zbiory Biblioteca Nazionale Marciana), gdzie zostały już poddane pewnej stylizacji [Pacht 1950].
[39] Niewykluczone, że praktyka ta była związana z wydziałem medycznym Uniwersytetu Padewskiego. Artystyczny mimetyzm odzwierciedla jednak również zainteresowania patrona tego manuskryptu, Francesco II z Carrary (1390-1405), właściciela wielu dzieł cechujących się naturalizmem. Francesco II da Carrara był także patronem Cennino Cenniniego, autora Il libri dell'arte (ok. 1400), w których Cennini wychwalał dążenia artysty do naśladowania natury. Naturalistyczne zainteresowania rodziny Carrara miały podkreślać ich panowanie nad naturą i legitymizować władzę rodziny w Padwie [Smith P.H. 2010].
[40] O potencjalnym związku powstawania zielników z praktyką zbierania pamiątek w trakcie pielgrzymek czytaj w rozdziale Najstarsze zachowane zielniki na świecie i w Polsce, s. 16.
[41] Często atrybucja drzeworytów ogranicza się do nazwiska Weiditza, lecz wykonawców było więcej [Kusukawa 2012, s. 16]. Ilustracje te prezentowały znacznie wyższy poziom niż tekst opisu, który im towarzyszył, toteż dzieło to było cenione głównie ze względu na warstwę ikonograficzną. Było to bolączką autora tekstu, Ottona Brunfelsa, który nie planował współpracy z ilustratorem, lecz został do tego nakłoniony przez swojego wydawcę, Johanna Schotta [Smith P.H. 2010; Touwaide 2010]. Naturalizm tych wizerunków był początkiem zjawiska, które niekiedy nazywa się ilustracją naukową [Smith P.H. 2010]. Sposób obrazowania Weiditza nie zyskał pełnego uznania, ponieważ uważano, że ukazane indywidualne cechy okazu zakłócają percepcję całości wizerunku. Stanowił jednak przełom w postrzeganiu roślin i zainicjował dyskusję o tym, jak powinna wyglądać ilustracja botaniczna i jaka jest jej rola. Pozwolił także zwrócić się ku realizmowi i uważnej obserwacji roślin oraz środowiska, w którym występują.
[42] [Ogilvie 2006, s. 194].
[43] Tak były one wartościowane m.in. przez Konrada Gessnera (1516-1565) i Clusiusa (Charlesa de l'Écluse, 1526-1609) [Kusukawa 2012, s. 143-147; Ogilvie 2006, s. 200]. Przykładem zróżnicowanych zbiorów pomocy dydaktycznych są m.in. akwarele z bogatej kolekcji Dircka Outgaertsza Cluyta (1546-1598), aptekarza i dyrektora ogrodu botanicznego w Lejdzie w latach 1594-1598, które były wykorzystywane pod koniec XVI wieku jako pomoc dydaktyczna dla studentów medycyny w Lejdzie w okresie zimowym, kiedy niemożliwe było oglądanie żywych roślin w ogrodzie uniwersyteckim. Były one wysoce cenione przez studentów, na równi z jego bogatą kolekcją okazów zielnikowych [Egmond 2010, s. 157-162; Swan 2010].
[44] Rysunki poprzedzające wycięcie drzeworytów służyły również jako wzorce kolorystyczne, np. kolorowe ilustracje Weiditza służyły jako modele do kolorowanych drukowanych wydań [Arber 1940; Ogilvie 2006, s. 202].
[45] Fuchs i Clusius nieraz zamieszczali w tekście uwagi o kolorach, zakładając, że czytelnik będzie oglądał wersję barwną [Ogilvie 2006, s. 202-206). To należało jednak do rzadkości, ponieważ kolorowe egzemplarze herbarzy znacząco zwiększały koszt takiej publikacji. W związku z tym powstawały też kopie częściowo kolorowane, a tomy w pełni barwne powstawały w ramach luksusowych zleceń zamawianych przez zamożnych przedstawicieli władzy świeckiej i kościelnej. Różni autorzy różnie określają skalę takiego wzrostu, tak czy inaczej różnica jest drastyczna: Kusukawa podaje, że koszt kolorowania stanowił 76% ceny [Kusukawa 2012, s. 53 i 60], Ogilvie podaje nawet 90% [Ogilvie 2006, s. 202]. Wynika to z faktu, że coraz bardziej zaawansowane wydawnictwa botaniczne mogły zawierać ponad 2000 wizerunków roślin, co dla malarzy oznaczało miesiące pracy.
[46] Takie obiekty posiadał w zbiorach renesansowy botanik Konrad Gessner. Metodę oddruku stosowali też inni przyrodnicy, w tym botanik włoski Paolo Silvio Boccone (1633-1704). Przykładem "zielnika" zawierającego oddruki jest rękopis z Chantilly, widoczny na ryc. 3; zob. także [Costa et al. 2018]. Technikę oddruku naturalnego stosowano na pewno w drugiej połowie XVI wieku. W 1554 roku Girolamo Cardano w De subtilitate przytaczał sposób na sportretowanie rośliny ad vivum przez dociśnięcie jej do papieru, co powodowało pozostawienie "rysunku architektonicznego" rośliny (ichnographia).
[47] Wiele przykładów można znaleźć u Dauwalder [Dauwalder 2012] i Rytza [Rytz 1933]; zob. także [Ogilvie 2006, s. 175].
[48] Wśród ilustracji można znaleźć wizerunki wycięte z dzieł Fuchsa, Matthiolego, Dodoensa (1517-1585), de l'Obela (1538-1616) i Clusiusa [Saint-Lager 1885, s. 95 i n.].
[49] Ilustracje wspomagały pamięć botaników, którzy w szybkim tempie musieli przyswajać odkrycia kolejnych gatunków roślin. Ogilvie przytacza twierdzenie, że człowiek może zapamiętać około 500 gatunków bez potrzeby klasyfikacji. Podkreśla również, że ten poziom wiedzy został ujęty w dziełach Fuchsa i Bocka i został przekroczony już ok. 1570 roku. Caspar Bauhin do 1620 roku opisał 6000 gatunków [Zemanek 1997; Ogilvie 2006, s. 208]. W 1823 roku, w zainicjowanej przez Augustina-Pyramusa de Candolle (1778-1841) 200 lat po Pinax Bauhina pracy Prodromus Systematis Naturalis Regni Vegetabilis, opisano 59 000 gatunków roślin, skupiając się jedynie na dwuliściennych. Praca została zamknięta po 50 latach przez następców de Candolle'a [Mägdefrau 2004, s. 83].
[50] Dla studentów kluczowe miało być poznawanie roślin podczas "botanizowania" lub "herboryzowania", czyli wycieczek botanicznych, włączonych do programu studiów medycznych. Ostatnie prace Caspara Bauhina, Catalogus i Pinax Theatri Botanici (1623), publikowane były bez ilustracji. W XVII wieku panowało już przekonanie, że publikacja dla uczonych naturalistów nie musi zawierać materiału ikonograficznego, ponieważ docelowy odbiorca powinien mieć podstawową wiedzę na temat botaniki. Taka tendencja pozostała aktualna do dziś [Ford 2003].
Podziękowania
Relacje między światem roślin i światem człowieka interesowały mnie od dawna, podobnie jak niezwykły świat starych dokumentów. Z tym ostatnim związałam swoją ścieżkę zawodową jako konserwator obiektów zabytkowych na podłożu papierowym, jednak ponad 10 lat temu los sprawił, że i w tym obszarze pojawiły się rośliny. Stało się to za sprawą anonimowego, XIX-wiecznego zielnika z zasuszonymi roślinami ze zbiorów Muzeum Rolnictwa im. ks. Krzysztofa Kluka w Ciechanowcu, który wymagał interwencji konserwatora. Praca nad tym obiektem okazała się jednocześnie trudnym wyzwaniem i fascynującą przygodą. Od tamtej pory w mojej praktyce zawodowej regularnie pojawiały się kolejne zielniki. Zgłębianie problematyki związanej z historią i zachowaniem zabytkowych zielników zaowocowało projektem naukowym, który następnie doprowadził do napisania pracy doktorskiej na temat ochrony i konserwacji tych niezwykłych obiektów. Niniejsza książka powstała na bazie części tej rozprawy.
Kwerendy, badania i prace konserwatorskie przytoczone w tej pracy zostały zrealizowane w ramach programu Preludium 7, w projekcie badawczym nr 2014/13/N/HS2/03118, Ochrona zabytków a etnobotanika. Badania wpływu zabiegów konserwatorskich na materiał genetyczny roślin w zabytkowych zielnikach, finansowanym przez Narodowe Centrum Nauki. Rozprawę doktorską Konserwacja i restauracja zabytkowych zielników a zachowanie jakości materiału genetycznego roślin obroniłam w styczniu 2022 roku na warszawskiej Akademii Sztuk Pięknych.
Prace badawcze nie byłyby możliwe, gdyby nie spotkania ze wspaniałymi ludźmi, których miałam szczęście spotkać na swojej drodze. Dziękuję promotorce pracy doktorskiej, dr hab. Weronice Liszewskiej, za cały czas i uwagę poświęcone mi jako doktorantce i wieloletnie już wsparcie, oraz promotorowi pomocniczemu, dr. Piotrowi Klepackiemu, za cenne uwagi i inspirujące spotkania. Dziękuję recenzentom pracy, prof. Jadwidze Wyszyńskiej i dr. hab. Łukaszowi Łuczajowi. Dziękuję wszystkim, którzy przyczynili się do realizacji badań przeprowadzonych w ramach projektu naukowego, bez którego ta książka by nie powstała: ś.p. prof. Krzysztofowi Oklejewiczowi, dr Natalii Filipowicz i dr. hab. Rafałowi Milanowskiemu, Łukaszowi Kotowskiemu, dr. hab. Tomaszowi Sawoszczukowi, dr. Bartłomiejowi Witkowskiemu, dr Annie Nowickiej, dr Joannie Kurkowskiej, dr Katarzynie Królikowskiej-Patarai, dr. Władysławowi Sobuckiemu, a także Tymonowi Rizov-Ciechańskiemu i Mirosławowi Syniawie.
Dziękuję właścicielom zbiorów za zaufanie i udostępnienie obiektów do badań i konserwacji: Muzeum Narodowemu w Krakowie i Bibliotece Książąt Czartoryskich, Zielnikowi Wydziału Biologii Uniwersytetu Warszawskiego oraz Bibliotece Głównej Uniwersytetu Przyrodniczego w Lublinie. Tu jednak muszę podkreślić, że decyzje i komfort współpracy związane są z pracą i życzliwością konkretnych osób, z którymi miałam szczęście się zetknąć. Zatem kieruję głębokie podziękowania do dr Pauliny Studzińskiej-Jaksim, dr. Mariana Butkiewicza, dr Mai Graniszewskiej i Hanny Leśniewskiej oraz Marty Winiarczyk. Dziękuję również wszystkim pozostałym instytucjom, które udostępniły wizerunki swoich obiektów do niniejszej publikacji: Zielnikowi KRAM, Zielnikowi KRA, Zielnikowi Muzeum Przyrodniczego we Wrocławiu, Bibliotece Poznańskiego Towarzystwa Przyjaciół Nauk, Zielnikowi UMK w Toruniu, Archiwum Akt Nowych w Warszawie, Naturalis Biodiversity Center w Lejdzie, Muséum national d'Histoire naturelle, Linnaean Society, Natural History Museum w Londynie, British Library, Burgerbiliothek w Bernie oraz BIU Santé médecine - Université Paris Cité.
Dziękuję wszystkim osobom pomocnym w czasie kwerend, w szczególności dr Ewie Lenard z Zielnika we Wrocławiu, prof. Marcinowi Nobisowi z Zielnika KRA i dr. Wojciechowi Paulowi z Zielnika KRAM. Dziękuję również kuratorom, konserwatorom i pracownikom instytucji zagranicznych, szczególnie Gerardowi Thijsse i Roxali Bijmoer z Naturalis Biodiversity Center w Lejdzie oraz koleżankom i kolegom ze SPNHC, Kew, Smithsonian Institution, a także wielu innym osobom, które pracują lub pracowały ze zbiorami przyrodniczymi, za pomoc, zainteresowanie, dyskusje, udział w ankiecie i gotowość do szczodrego dzielenia się wiedzą.
Dziękuję wszystkim koleżankom i kolegom konserwatorom za pomoc, zainteresowanie i motywację, szczególnie Sylwii Popławskiej i Monice Supruniuk. Dziękuję prof. dr hab. Marzennie Ciechańskiej za decyzję o możliwości realizacji projektu NCN na ASP. Wyrazy wdzięczności kieruję również do pracowników administracji Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie oraz innych instytucji, z którymi współpracowałam; bez nich moja działalność naukowa nie byłaby możliwa.
Jestem wdzięczna dr. hab. Jackowi Drobnikowi za sugestię współpracy z Wydawnictwem Naukowym PWN.
Serdecznie dziękuję Wydawnictwu Naukowemu PWN za życzliwość i wsparcie w wydaniu niniejszej książki.
Na sam koniec dziękuję najważniejszym i najbliższym dla mnie osobom - mojej wspaniałej rodzinie - za wsparcie i wyrozumiałość. Tego wsparcia nie da się oczywiście opisać jednym zdaniem. Bez Was by się po prostu nie udało.
Magdalena Grenda-Kurmanow
Przedmowa
Zielniki zawierające zasuszone okazy botaniczne stanowią dokumentację związków świata człowieka ze światem roślin, w związku z czym są źródłem wiedzy w wielu dziedzinach, które w różny sposób te relacje badają. Jako narzędzia naukowe zielniki są wykorzystywane dziś między innymi w analizach genetycznych. Wiedza uzyskana na podstawie badań, w których materiał genetyczny czerpie się z okazów roślinnych, jest wykorzystywana w szerszych analizach dotyczących bioróżnorodności, migracji gatunków, zmian klimatycznych, skażenia środowiska, farmacji, historii chorób, a także wielu innych zagadnień z dziedziny etnobotaniki, religioznawstwa, socjologii i antropologii.
Od współczesnych zbiorów naukowych wymaga się spełnienia kilku podstawowych kryteriów: okazy powinny umożliwiać identyfikację gatunku, być opatrzone nazwiskiem zbieracza oraz zawierać datę i dokładny opis stanowiska zbioru (dziś nieodzowne jest podanie precyzyjnych współrzędnych geograficznych) [Drobnik 2009, s. 15-17]. Zielniki historyczne bardzo często nie zawierają pełnej informacji naukowej: okazowi zazwyczaj towarzyszy jedynie nazwa, ale brakuje miejsca i daty jego zbioru, lub opisy te są niekompletne. Nadal mogą jednak służyć jako źródło cennej informacji na temat historycznego nazewnictwa gatunków i sposobów ich klasyfikacji, użytkowania i popularności wybranych roślin, a także samych botaników. Podkreślają to autorzy opracowań monograficznych [np. Köhler 1995, s. 7-10; Köhler 1996; Piekiełko 1981, s. 5-8]. Archiwalna wartość zabytkowych zielników jest obecna także w warstwie rękopiśmiennej, która może być cennym dowodem historycznym w analizie dokumentów, i w strukturze samego podłoża, którego przeźrocze i skład włóknisty mogą dostarczyć informacji proweniencyjnych. Zielniki pełnią też nadal funkcję dydaktyczną, zarówno w szkolnych kursach botaniki, jak i w działalności edukacyjnej muzeów i instytucji zielnikowych [Cornish i Nesbitt 2014; Adams i Fritz 2014; Drobnik 2009, s. 18]. Są również, jak już wspomniano, repozytorium materiału genetycznego.
Według dzisiejszej wiedzy pierwsze albumy zawierające zasuszone rośliny, tworzone intencjonalnie jako pomoce naukowe i dydaktyczne powstały w XVI wieku[1]. Wraz z rozwojem nauk przyrodniczych zaczęły konkurować z wydawnictwami zielarskimi i ilustracją botaniczną, która do pewnego momentu była uznawana za doskonalszą pomoc naukową. Przełomem dla zmiany pozycji zielników w nauce była działalność Karola Linneusza, który nie tylko zbudował system porządkujący świat roślin i całej przyrody, lecz rozpowszechnił także metodę mocowania okazów na indywidualnych arkuszach, wykorzystywaną do dzisiaj przy tworzeniu kolekcji zielnikowych [Linnaeus 1751, s. 7]. Wraz z usystematyzowaniem sposobu kolekcjonowania okazów nastąpił także wzrost popularności zbiorów botanicznych wśród badaczy. I choć historia ich użytkowania jako źródeł informacji naukowej miała swoje lepsze i gorsze chwile, dziś zasuszone rośliny są przedmiotem wielu badań, w których wykorzystuje się zawarty w nich materiał genetyczny.
W swojej historii zielniki były wytwarzane, zabezpieczane i naprawiane na różne sposoby, co implikuje różne problemy związane ze stanem zachowania zarówno w makro-, jak i mikroskali. Sposoby mocowania roślin, materiały, z których zielniki są zbudowane, sposób suszenia okazów i zabezpieczenia ich przed owadami wpływały niejednokrotnie znacząco również na stan zachowania materiału genetycznego.
W badaniach genetycznych zazwyczaj wykorzystuje się okazy specjalnie do tego przeznaczone, o ściśle określonej proweniencji i niezniszczone działaniem biocydów. Jednak zielniki historyczne, jako unikaty i źródło informacji, niekiedy nieporównywalnej z tym, co można pozyskać z młodszych zielników (na przykład dotyczącej najstarszych zachowanych okazów danego gatunku, gatunków wymarłych etc.), nawet nie zawierając kompletu informacji naukowej, potencjalnie mogą stać się przedmiotem takich analiz. Postęp w badaniach DNA w ostatniej dekadzie XX wieku spowodował rosnącą popularność wykorzystania genetyki w analizach taksonomicznych i filogenetycznych i znaczący rozwój tych dziedzin, związany m.in. z ewaluacją dotychczasowych powiązań taksonomicznych [Rapini 2014]. W związku z tym opiekunowie zbiorów, niezależnie od obecnej perspektywy użytkowania zielnika będącego pod ich opieką, powinni mieć na uwadze ewentualne przyszłe wykorzystanie obiektu do badań DNA.
Dla kogo jest ta książka?
Niniejsza publikacja zawiera informacje na temat historii botaniki, techniki i technologii wytwarzania zielników, budowy chemicznej elementów zabytkowych zielników, degradacji tych elementów i degradacji materiału genetycznego, a także metod ich zabezpieczania i konserwacji. Przede wszystkim jest to kompendium wiedzy dla kuratorów zielników instytucjonalnych, którzy mają pod swoją opieką zbiory zielnikowe, zarówno zabytkowe, jak i współczesne. Z publikacji skorzystają też kuratorzy zbiorów o charakterze mieszanym, w których znajdują się zielniki, a zatem pracownicy muzeów przyrodniczych i regionalnych, jednostek uczelnianych posiadających zbiory przyrodnicze, bibliotek, archiwów i innych instytucji mających pod opieką podobne obiekty. Opisane tutaj zagadnienia etyczne, historyczne, problematyka degradacji, przechowywania i metody zabezpieczania zbiorów tworzą kompleksowy obraz zielników jako obiektów podlegających ochronie kuratorskiej. Wiele z zagadnień odnosi się do ogółu zbiorów historii naturalnej, nie tylko o charakterze botanicznym. Wymienione w książce metody zabezpieczania są lub były wykorzystywane w kolekcjach w sposób globalny, w związku z czym informacje te odnoszą się nie tylko do najstarszych zabytków zielnikowych, lecz także zbiorów współczesnych. Wiele z nich było stosowanych w przeszłości, a następnie ocenionych jako szkodliwe, co sprawia, że obecni opiekunowie nieraz nie są do końca świadomi ryzyka wynikającego z pracy z danym zbiorem. Dodatkowym problemem, występującym na całym świecie, jest zbyt uboga dokumentacja przeszłych praktyk ochrony zbiorów. Wiedza na temat potencjalnych zagrożeń umożliwia kuratorom przeprowadzenie analiz ukierunkowanych na konkretne szkodliwe dla zdrowia substancje i zadbanie o bezpieczeństwo pracy. To samo dotyczy konserwatorów zbiorów przyrodniczych, do których zielniki się zaliczają. Informacje na temat degradacji i konserwacji pozwalają we właściwy sposób zaprojektować politykę ochrony zbiorów. Część historyczna i prezentacja obiektów z polskich i zagranicznych zbiorów umożliwia również rozwijanie i pogłębianie badań dotyczących własnych kolekcji.
Publikacja będzie też przydatna dla wszystkich badaczy, którzy korzystają ze zbiorów zielnikowych lub planują podjęcie badań z użyciem zielników jako źródeł informacji, a więc botaników, genetyków, etnobotaników, farmaceutów, studentów botaniki farmaceutycznej, antropologów itd. Poza nakreślonym kontekstem historycznym i technologicznym, opracowanie tłumaczy stan zachowania zbiorów i ich potencjał jako narzędzi naukowych. Poszukujący cennych informacji genetycznych dowiedzą się, co może być czynnikiem wpływającym na degradację zbiorów zielnikowych i jakie dodatkowe elementy, które mogą wpłynąć na pracę badawczą, można spotkać w takich obiektach.
Interdyscyplinarność opracowania pozwala zaadresować je również do innych grup odbiorców. Książka może być cennym źródłem informacji dla studentów nauk biologicznych, farmacji i medycyny. Mogą oni poszerzyć wiedzę na temat początków nauk przyrodniczych, wśród których kluczową rolę odgrywa botanika i zielniki jako forma dokumentacji. Znajdą również informacje na temat substancji toksycznych, używanych do ochrony zbiorów, trwale zanieczyszczających repozytoria informacji biologicznej, jakimi są zielniki, i obecnych również w innych obszarach działalności człowieka związanych z roślinami, jak rolnictwo. Książka z powodzeniem może być wykorzystana jako literatura uzupełniająca podczas kursu botaniki, zajęć dotyczących tworzenia zbiorów zielnikowych i problematyki zachowania ich materiału genetycznego.
Publikacja może być także pomocna dla studentów kierunków, takich jak archiwistyka, ochrona dóbr kultury czy konserwacja dzieł sztuki, ze względu na obszerne opracowanie wybranych aspektów problematyki degradacji obiektów zabytkowych na podłożu papierowym.
Wreszcie książka ta może być przydatna dla wszystkich miłośników botaniki i twórców współczesnych zielników, jako źródło inspiracji i wiedzy na temat świadomego tworzenia katalogów roślin i ich ochrony. Być może stanie się przyczynkiem do odpowiedzialnego dokumentowania otaczającej nas informacji biologicznej, które jako dziedzictwo docenią przyszłe pokolenia.
Cel i zakres pracy
Praca została napisana w celu możliwie pełnego zrozumienia, czym są zielniki jako obiekty dziedzictwa naturalnego, co z kolei ma na celu świadome planowanie ochrony i konserwacji zielników oraz zarządzanie zbiorami zielnikowymi w sposób, który pozwoli na zachowanie ich dla przyszłych pokoleń. Zasób informacji zawarty w książce został wybrany na podstawie konsultacji z opiekunami i konserwatorami zbiorów zielnikowych, w celu stworzenia użytecznego kompendium wiedzy na temat ochrony takich obiektów.
Obecnie nie ma publikacji, która obejmowałaby w porównywalnym ujęciu proponowany zakres tematyczny. Publikacje podręcznikowe, takie jak Zielnik i zielnikoznawstwo [Drobnik 2009] czy Herbarium Handbook [Bridson i Forman 1999] poruszają zagadnienia związane z ochroną zbiorów w sposób ogólny, jako kontekst do tematu głównego, jakim w tych przypadkach jest prawidłowe tworzenie nowych zbiorów. Nie ma jednak publikacji, która odwoływałaby się do doświadczeń samych konserwatorów takich obiektów, opisywałyby degradację materiału genetycznego, historię ochrony zbiorów zielnikowych i jednocześnie wnikałyby w teksty źródłowe dotyczące historii tworzenia zielników. Herbarium Handbook Bridson i Formana, które jest wznawiane w niezmienionej wersji od 1999 roku i jest podstawową lekturą dla opiekunów zbiorów zielnikowych, nie zawiera wystarczających informacji na temat procesów degradacji i konserwacji[2]. Nie porusza również problemów związanych z historycznymi zbiorami zielnikowymi, w tym kwestii etycznych związanych z długofalową ochroną takich zbiorów. Zielnik i zielnikoznawstwo Drobnika porusza kwestie historii i zachowania zbiorów w sposób kontekstowy. Proponowana publikacja znacznie rozszerza zasób informacji w tych właśnie obszarach, w oparciu o bogatą literaturę dotyczącą konserwacji i genetyki oraz badania własne.
Teksty dotyczące zabiegów konserwatorskich przeprowadzanych na zielnikach również nie stanowią licznej grupy źródeł. Należy do niej kilka artykułów i tekstów konferencyjnych [Clarck 1986; Egenberg i Moe 1991; Menei 2005; Dauwalder 2013; Grenda 2013a, 2015a i 2015b; Gersten 2017; Popławska, Sobucki i Zając 2017; Popławska i Zając 2018], nierozpowszechnionych lub dostępnych na specjalne zamówienie prac dyplomowych [Margez 2004, Dauwalder 2012, Keijzers 2013, Popławska 2014a i 2014b] oraz nieopublikowane skrypty bądź dokumentacje konserwatorskie [Wierda 1994, Wierda 1995; de Valk 2010; Jacobi i Phan Tan Luu 2012; Mertens i Vries 2013; Vries 2013 - pozyskane dzięki uprzejmości Gerarda Thijsse z Naturalis Biodiversity Center w Lejdzie].
Pozwalają one na prześledzenie współczesnej metodyki zabiegów konserwatorskich, choć informacje, które można z nich pozyskać, są podane na różnym stopniu szczegółowości. Zbiory zielnikowe i ich ochrona były również tematem kilku "monograficznych" konferencji, które odbyły się w latach 90. XX wieku: Conservation and the Herbarium, zorganizowana przez Institute of Paper Conservation w roku 1994 w Leigh (Wielka Brytania)[3], Conference on the Preservation of Botanical Collections, edycja pierwsza w 1993 roku w Petersburgu i edycja druga (Botanical Collections Throughout the World) w 1997 roku w Krakowie, organizowana w tym przypadku przez Instytut Botaniki Polskiej Akademii Nauk im. Władysława Szafera [Stuchlik 1998], oraz Managing the Modern Herbarium w 1999 roku w Ontario (Kanada), zorganizowana przez Society for the Preservation of Natural History Collections (SPNHC)[4]. Tak niezwykła popularność tematyki w ciągu zaledwie 5 lat nie znalazła jednak kontynuacji w postaci kolejnych konferencji w całości poświęconych zielnikom. W bardziej ogólnym ujęciu dotyczyła ich za to konferencja Herbaria i zielarstwo, zorganizowana przez Uniwersytet Przyrodniczy w Lublinie w 2015 roku. Od lat pojedyncze prace dotyczące problematyki zbiorów zielnikowych prezentowane są na konferencjach organizowanych przez SPNHC, Natural Sciences Collections Association (NatSca) i sporadycznie na innych spotkaniach konferencyjnych [np. Hawks i Bell 1999; Menei 2005; Grenda 2013a; Grenda-Kurmanow 2017].
Książka jest podzielona na pięć części: analizę historyczną (część I), analizę technologiczną (część II), przegląd procesów degradacji (część III), przegląd metod ochrony prewencyjnej i interwencyjnej (część IV) oraz część prezentującą przykłady realizacji konserwatorskich trzech XVIII-wiecznych zielników (część V).
W części I opisany został szeroki kontekst historyczny dla powstania i rozwoju botaniki jako dyscypliny naukowej, który był bezpośrednim impulsem dla stworzenia pierwszych zielników służących jako narzędzia naukowe. Ponadto opisane zostały pierwsze przykłady zastosowania zasuszonych i wyprostowanych okazów roślin w dziedzinie botaniki, początkowo wykorzystywanych jako elementy wspomagające ilustrację botaniczną. W poszczególnych rozdziałach starano się uchwycić procesy, które umożliwiły powstanie zielników i ich zastosowanie w nauce. Przytoczono również trudności technologiczne, które decydowały o traktowaniu zielników jako pośledniejszych źródeł informacji, a jednocześnie były przyczynkiem do wypracowania właściwej techniki ich wytwarzania i zabezpieczania. Prześledzono też ich rolę jako artefaktów - części kolekcji przyrodniczych, związanych ze zjawiskiem modnych curiosités, ze szczególnym uwzględnieniem rodzimych zbiorów. Ujęto też zagadnienia etyczne związane z tworzeniem zielników, mogące mieć wpływ na funkcjonowanie zbiorów i w wybranych przypadkach - na konserwację.
W części II zostały opisane różne aspekty technologiczne związane z wykonaniem zielników, charakterystyka fizykochemiczna podstawowych elementów występujących w zielnikach, ze szczególnym uwzględnieniem wspólnych aspektów struktury okazów roślinnych i papierowego podłoża. Opisano także w sposób podstawowy budowę materiału genetycznego zawartego w komórkach roślinnych.
W części III opisano procesy degradacji występujące w makroskali struktury zielników oraz w skali molekularnej. Kolejne rozdziały poświęcono hydrolizie kwasowej, degradacji alkalicznej, utlenianiu, zanieczyszczeniom, biodeterioracji i niszczącemu działaniu środków biobójczych. W osobnej części opisano poznane procesy degradacji materiału genetycznego, powołując się na liczne publikacje, w których dowiedziono, że sposób przygotowania, przechowywania i zabezpieczania zbiorów nie pozostają bez wpływu na stan ich zachowania, również na poziomie molekularnym.
W części IV ujęto zagadnienia związane z ochroną obiektów zielnikowych. Skupiono się na ocenie strategicznych założeń zintegrowanego systemu ochrony (ang. Integrated Pest Management, IPM), opisując ewolucję przekonań i niejednoznaczne oceny poszczególnych elementów IPM. Opisano także problematykę związaną z dekontaminacją i zachowaniem materiału genetycznego.
Część V opisuje metodykę konserwacji-restauracji, opracowaną na podstawie wyników wcześniej opisanych badań, kwerend oraz analiz przeprowadzonych dla trzech zabytkowych zielników: zielnika Izabeli Czartoryskiej, datowanego na rok 1746, ze zbiorów Muzeum Narodowego w Krakowie i Biblioteki Książąt Czartoryskich; zielnika Johanna Friedricha Zeidlera z 1732 roku, ze zbiorów Biblioteki Głównej Uniwersytetu Przyrodniczego w Lublinie, oraz zielnika przypisywanego Helwingowi lub Boretiusowi, ze zbiorów Zielnika Wydziału Biologii Uniwersytetu Warszawskiego, z lat 1724-1745. Każdy z obiektów został opisany w osobnym rozdziale, począwszy od techniki wykonania i stanu zachowania, przez problemy konserwatorskie występujące w każdym z obiektów i związane z nimi decyzje dotyczące przebiegu konserwacji, kończąc opisem przeprowadzonych prac konserwatorskich. Dla każdego z obiektów zdefiniowane zostały zagadnienia będące podstawą do opracowania bezpiecznej metodyki konserwatorskiej, obejmującej nieinwazyjne lub mikroniszczące badania analityczne i rozwiązania technicznych minimalizujących ingerencję fizyczną w strukturę obiektów.
W książce dużo uwagi poświęcono dwóm aspektom, uznanym za najistotniejsze i najbardziej charakterystyczne w problematyce trwałości zabytkowych zielników. Pierwszy aspekt dotyczy sposobów mocowania okazów, ze szczególnym uwzględnieniem klejów stosowanych do przyklejania roślin do papierowego podłoża. Drugim aspektem jest obecność biocydów, które były stosowane od początku powstawania zielników do zatruwania w celu ochrony przed insektami. Obecność środków biobójczych jest także poważnym zagrożeniem zdrowia i życia użytkowników zbiorów, często niestety mało im znanym lub nieuświadomionym. Zarówno w przypadku klejów, jak i biocydów zestawiono informacje dotyczące ich wpływu na stan zachowania zielników na różnych płaszczyznach,
Szczególną uwagę poświęcono kwestii zachowania materiału genetycznego. Badania genetyczne to prężnie rozwijająca się dziedzina, ale też wyboista droga badawcza, nadal pełna zagadek i kusząca tym, co jeszcze jest do odkrycia, zwłaszcza w dziedzinie ochrony i konserwacji zabytków. Można powiedzieć, że spojrzenie na ochronę zbiorów przez pryzmat ochrony materiału genetycznego otwiera nowy wymiar ochrony konserwacji i związanych z nimi kompetencji, rozszerzając także zakres odpowiedzialności opiekunów zbiorów i konserwatorów o zachowanie genetycznej materii zabytku.
Interdyscyplinarny charakter pracy widoczny jest w rozpiętości podjętych w niej tematów: od historii, przez zagadnienia związane z degradacją chemiczną na wielu poziomach, po analizę laboratoryjną i praktykę konserwatorską. Obszerność pracy wymagała zastosowania pewnych skrótów i uproszczeń, aby nie utracić czytelności. Dotyczy to zarówno części historycznej, jak i opisu procesów chemicznych, o których można by napisać dużo więcej. W przypadku informacji uznanych za przydatne starano się podać odniesienia umożliwiające czytelnikowi odnalezienie dalszych kontekstów i podjęcie własnych analiz.
Uwagi redakcyjne
Jeśli chodzi o uwagi redakcyjne, to należy wpierw wspomnieć o zupełnie podstawowej kwestii terminologicznej, jaką jest odmieniane tu na wszelkie sposoby i w wielu kontekstach słowo "zielnik". Dziś ma ono wiele znaczeń. Określeniem tym można nazwać zarówno ilustrowany katalog roślin (rękopiśmienny bądź drukowany), zielnik zawierający zasuszone rośliny, kolekcję zielników oraz instytucję posiadającą zbiory zielnikowe. Historycznie zielnikiem nazywano nieraz także kolekcję żywych roślin hodowanych w ogrodzie. Ponieważ w pracy odwołano się zarówno do rękopiśmiennych i drukowanych ilustrowanych katalogów (w części I), jak i zielników z okazami roślinnymi, zdecydowano się na używanie różnych określeń do różnych kategorii. Dla zielników zawierających rękopiśmienne i drukowane ilustracje, a nie zasuszone okazy, stosowane jest konsekwentnie staropolskie słowo "herbarz"; dla zielników zaś z okazami roślinnymi - "zielnik", czasem z uściśleniem, że chodzi o zielnik "z zasuszonymi roślinami". Autorka jest świadoma, że dziś słowo "herbarz" odnosi się do katalogu herbów szlacheckich i nie używa się go już w odniesieniu do zielników, może więc wydawać się niepotrzebnym archaizmem. Jednak używanie i ciągłe rozróżnianie "zielników zawierających ilustracje" i "zielników zawierających suszone rośliny" byłoby męczącym dla czytelnika zabiegiem stylistycznym. Stosowanie dwóch osobnych określeń jasno rozgranicza dwa różne (choć, jak czytelnik przekona się, niekiedy przenikające się) zjawiska i pozwala uniknąć pomyłek w zrozumieniu tekstu. Określenia stosowane wobec zielników zawierających zasuszone rośliny są opisane szerzej w rozdziale Określenia stosowane wobec zielników zawierających zasuszone okazy roślin.
Inną kwestią wartą poruszenia jest brak ustalonej systematyki opisu zielników. Obiekty te, z racji występowania w nich warstwy rękopiśmiennej, zaliczane są często do rękopisów, co widoczne jest chociażby w instytucjonalnych zapisach sygnatur (Rkp, Rkps lub Ms.). W związku z tym w pracy zdecydowano się na cytowanie obiektów według schematu właściwego zabytkom rękopiśmiennym: autor, nazwa obiektu (tytuł lub nazwa zwyczajowa podana w nawiasach), miejsce przechowania, sygnatura (jeśli występuje i jest znana), datowanie. W celu zachowania czytelności cytowanie skrócono pod ilustracjami w rozdziałach części V, poświęconych w całości poszczególnym obiektom. W tych przypadkach pełen cytat występuje w pierwszym przypisie do tytułu danego rozdziału.
Na samym końcu pracy znajdują się bibliografia, indeks zielników, indeksy osób i rzeczowy, spis ilustracji oraz abstrakt w języku angielskim.
W bibliografii wyszczególniono następujące rodzaje tekstów: źródła drukowane, katalogi, opublikowane opracowania naukowe (publikacje w postaci książek i artykułów), opracowania niepublikowane (prace dyplomowe, doktorskie, dokumentacje konserwatorskie, raporty badawcze) i publikacje internetowe. W odniesieniach, w których przytaczanych jest jednocześnie wiele publikacji, są one wymienione w kolejności chronologicznej. Publikacje z jednego roku są uporządkowane według kolejności alfabetycznej nazwisk pierwszych autorów. Wyjątek od tej reguły stanowią sytuacje, gdy wymienionych jest wiele publikacji jednego autora, wtedy cytowane są wszystkie publikacje jednym ciągiem [np. Köhler 1989, 1994, 1995, 1996], a następna w kolejności wymieniana jest pozycja późniejsza od pierwszej cytowanej pracy poprzedniego autora. Nazwiska autorów publikacji wieloautorskich są podawane do trzech autorów. W pozostałych przypadkach podawany jest tylko pierwszy autor publikacji. Numery stron podano w przypadku, gdy cytat jest wyjęty z publikacji książkowej, która podana jest jako całość w bibliografii. W przypadku, gdy cytowany jest cały rozdział poświęcony danemu zagadnieniu lub artykuł z prasy specjalistycznej, numery stron nie są podawane. Wynika to z faktu, że treść i wymowa tych artykułów lub rozdziałów w sposób spójny w całości odnosi się do opisywanego zagadnienia.
Sygnatury dla większości cytowanych obiektów podane są w przypisach i/lub w podpisie ilustracji, jeśli były znane i dostępne. Szczegółowe dane dla każdego z cytowanych obiektów umieszczono w indeksie zielników na końcu pracy, uporządkowanym według miejsca przechowania. Indeks jest jedną z pierwszych propozycji ujednoliconego zestawienia opisów identyfikacyjnych[5]. W przypadku cytowania zbiorów należących do zarejestrowanych instytucji zielnikowych po nazwie danej instytucji podano w nawiasie kod literowy z Index Herbariorum [Thiers 2021]. Daty życia botaników i innych postaci historycznych podano tylko przy pierwszej wzmiance o nich.
CZĘŚĆ IHISTORIA I ZNACZENIE ZIELNIKÓW Z ZASUSZONYMI ROŚLINAMI
Informacje dotyczące zabytkowych zielników są zazwyczaj rozproszone. Literatura z nimi związana skupia się wokół kilku głównych tematów. Nietrudno znaleźć szereg artykułów o charakterze historyczno-identyfikacyjnym [np. Scott i Hevett 2008; Bertin 2016; Ossenbach 2017; Andel, van i Barth 2018; Costa et al. 2018, Stech et al. 2018; Stefanaki et al. 2018; Stefanaki et al. 2019; Thijsse 2018; Thijsse i Wesseling 2021]. Artykuły te pisane są zazwyczaj przez biologów, którzy opracowywali dany zbiór. Poza wprowadzeniem historycznym, w tekstach tych znajduje się często katalog roślin występujących w danym zielniku, z aktualnym oznaczeniem gatunków. Opracowania zielników na różnym poziomie szczegółowości ukazują się także w formie monografii książkowej[6]. W tym miejscu warto wspomnieć pierwszą historię zielników z zasuszonymi roślinami autorstwa Saint-Lagera z 1885 roku, który dokonał przeglądu najstarszych zbiorów zielnikowych wraz z opisem inwentaryzacyjnym [Saint-Lager 1885]. Wcześniej sporadycznie pojawiały się publikacje o tematyce zielnikowej [Meyer 1857; Kessler 1870]. Najbardziej aktualnym i dokładnym przekrojowym opracowaniem historycznym jest również wielokrotnie cytowany w tej książce rozdział w książce De groene middeleeuven. Duizend jaar gebruik van planten ("Zielone Średniowiecze. Tysiąc lat użytkowania roślin") autorstwa Gerarda Thijsse [Thijsse 2016][7].
W szerokim kontekście rozwoju botaniki jako renesansowej nauki opisu, pomagającej ujarzmić świat przyrody, elementy historii związanej ze zbiorami zielnikowymi można odnaleźć m.in. u Ogilviego, Egmond, Riksa, Manganiego i Tomasiego czy Zemanek[8]. Liczne nawiązania występują także w opracowaniach dotyczących rozwoju botaniki w okresie późniejszym, związanym ściśle z intensywnie rozwijającym się kolonializmem [np. Davis 2018; Harris 2018; McGregor 2018a i 2018b].
Najbardziej powszechnie występującymi tekstami, w których można odnaleźć informacje na temat zabytkowych zielników, są jednak wspomniane artykuły monograficzne. Popularność tekstów z tego nurtu wzrosła szczególnie w ostatnich latach[9]. Wiele artykułów podejmujących tematykę zielnikową dotyczy podkreślenia użyteczności zielników dla różnych dziedzin wiedzy [np. Nesbitt 2014; Davis et al. 2015; Willis et al. 2017; Craine et al. 2018; Espinosa i Castro 2018; James et al. 2018; Kiss et al. 2018; Ent et al. 2019; Gallagher, Allen i Wright 2019; Meineke i Davis 2019; Pearson 2019 i wiele innych][10].
Na polskim gruncie kluczowe publikacje o charakterze historyczno-identyfikacyjnym zaczęły pojawiać się w latach 70. i 80. XX wieku. Oprócz monografii dotyczącej dwóch najstarszych zielników w zbiorach Instytutu Botaniki Uniwersytetu Jagiellońskiego, która została wydana w formie książkowej w roku 1981, prof. Piekiełko (później Zemanek) opublikowała opracowanie zielnika należącego do Izabeli Czartoryskiej, w formie artykułu [Piekiełko 1977 i 1981]. W tym samym ośrodku naukowym autorem licznych monografii w postaci książek i artykułów jest prof. Piotr Köhler, któremu zawdzięczamy m.in. szczegółowe opracowanie zielników Józefa Jundziłła (1994, 1995) i artykuły dotyczące zbiorów Mariana Raciborskiego (1989) czy Seweryna Udzieli (1996) [Köhler 1989; 1994; 1995; 1996][11]. Publikacji monograficznych w formie książki doczekały się także zielniki Brata Cypriana z Czerwonego Klasztoru (na terenie Słowacji), zielniki Tytusa Chałubińskiego z Muzeum Tatrzańskiego w Zakopanem czy zielnik Elizy Orzeszkowej ze zbiorów Poznańskiego Towarzystwa Przyjaciół Nauk w Poznaniu [Radwańska-Paryska 1991; Ochyra i Cisło 1999; Kielak 2004]. Polskie zbiory były i są upowszechniane dzięki artykułom dr Mai Graniszewskiej [Graniszewska, Leśniewska i Galera 2016; Graniszewska 2018; Graniszewska i Kapler 2018], prof. Krzysztofa Spalika i innych [m.in. Rostański 1963; Chlebicki 1991; Spalik 2014a; Pękacka-Falkowska 2018a].
Zielniki jako obiekt historyczny bywają również pokazywane na wystawach, rzadko jednak stają się głównymi bohaterami ekspozycji. Znane są przykłady ukazania zielnika jako dzieła rzemiosła artystycznego (wystawa #dziedzictwo w Muzeum Narodowym w Krakowie w roku 2017) [Paś 2017] czy ekspozycja anonimowego XIX-wiecznego zielnika w Dziale Tradycji Zielarskich Muzeum Rolnictwa im. ks. Krzysztofa Kluka w Ciechanowcu w 2014 roku. Na tym tle niezwykłym przykładem była wystawa Dziedzictwo kulturowe warszawskiego farmaceuty Ferdynanda Karo na tle inwentaryzacji świata w Muzeum Farmacji w Warszawie w 2015 roku, która prezentowała dorobek naukowy Karo, wraz z jego warsztatem pracy i wybranymi arkuszami zielnikowymi [Arabas 2015].
Warto również wspomnieć, że najstarszy zabytek zielnikowy w polskich zbiorach, autorstwa Paola Silvia Bocconego z końca XVII wieku, poza wzmianką (nieprecyzyjną) u Rostańskiego [Rostański 1963], nie doczekał się upowszechnienia ani w postaci ekspozycji, ani w postaci monografii. Podobnie jak dotąd zupełnie nieznana była historia dwu-, a pierwotnie trzytomowego zielnika Johanna Friedricha Zeidlera z lat 1732-1751, który obecnie również zalicza się do jednych z najstarszych i najcenniejszych zielników w Polsce. Pozostałe zielniki z XVII i XVIII wieku opisane są w różnym stopniu szczegółowości i z różnych perspektyw. Niektóre z tych publikacji zostały napisane kilka dekad temu. Niniejsza książka jest wprowadzeniem do ich dokładniejszego opracowania.
1Historia naturalna: od obrazu dominacji człowieka nad naturą do samodzielnej dyscypliny. Ewolucja opisu botanicznego
Początki powstawania zielników mają ścisły związek z rozwojem botaniki i całej obszernej dyscypliny, jaką jest historia naturalna. Jak zostanie opisane w kolejnych akapitach, wyodrębnienie tej ostatniej jako dziedziny nauki nastąpiło w czasach renesansu. Jednak żeby zrozumieć ten proces, trzeba wspomnieć prace o tematyce przyrodniczej powstałe w czasach starożytnych i nakreślić szerzej kontekst historyczny dotyczący badania świata natury przez człowieka.
Do najważniejszych i najbardziej nośnych utworów dotyczących przyrody należały traktaty Arystotelesa, Teofrasta, Dioskuridesa, Pliniusza Starszego oraz Galena[12]. Wspólnym mianownikiem większości utworów poświęconych roślinom jest opisanie ich właściwości leczniczych, co było związane z wykorzystywaniem roślin w celach medycznych i zapotrzebowaniem na podręczniki w tej dziedzinie. Można powiedzieć, że użytkowy aspekt roślin stanowił początki botaniki systematycznej [Arber 1970, s. 6].
Późniejsi autorzy cytowali swoich poprzedników, a najbardziej poczytne dzieła były wielokrotnie przepisywane i kopiowane, zarówno w warstwie tekstowej, jak i ilustracyjnej. Od około XI do XV wieku zauważalny jest jednak wyraźny spadek aktywności pisarskiej w dziedzinie opisu przyrody [Reeds i Kinukawa 2013, s. 570]. Z czasów średniowiecza zachowało się ledwie kilka dzieł, które świadczą o twórczej metodyce opisu świata roślin. W duchu arystotelejskiej filozofii przyrody i nieraz w postaci komentarzy do dzieła De plantis Nicolausa Damascenusa autorzy żyjący w XIII wieku, jak Albertus Magnus, Simon Cordo (Simon Genuensis) czy Rufinus, opisywali własne obserwacje natury[13]. Jednak ci prekursorzy nie znali swoich prac nawzajem i nie można powiedzieć, aby w tym czasie istniała społeczność badaczy przyrody, tworząca przestrzeń dla rozwoju dziedziny. Nie odbywały się wtedy żadne dyskusje dotyczące opisu i obserwacji botanicznych[14]. Dopiero nieco ponad dwieście lat później, za sprawą kilku publikacji oraz powstania pierwocin metodyki badawczej, botanika narodziła się jako nauka. Była to już epoka drukowanych ksiąg, umożliwiających upowszechnianie wiedzy na niespotykaną dotąd skalę i oferujących jako źródła jednorodne kopie, w przeciwieństwie do indywidualnych kopii rękopiśmiennych [Nauert 1979, s. 76-78]. Rewolucja wywołana wynalazkiem druku dała asumpt do systematycznych studiów literatury starożytnej i pójścia o krok dalej - w stronę nauki.
Restauracja i krytyczna analiza starożytnych tekstów o tematyce przyrodniczej bądź medycznej były przyczynkiem do wyodrębnienia się historii naturalnej jako dyscypliny naukowej w połowie XVI wieku [Ogilvie 2006, s. 1-7][15]. Proces restauracji polegał na oczyszczaniu tekstów z błędów narosłych podczas ich kopiowania, które to pomyłki przypisywano najczęściej arabskim kopistom. Powstanie zrewidowanych wersji tekstów klasycznych zainicjowało żywe dyskusje zarówno wśród filologów, jak i uczonych, którzy z owych źródeł korzystali w praktyce medycznej i farmaceutycznej. To właśnie wnikliwa lektura tych dzieł i poczucie niedosytu renesansowych badaczy przyczyniły się do stworzenia podwalin współczesnego opisu naukowego[16].
Traktat "Historia Naturalna" (Naturalis Historia) Pliniusza Starszego (ok. 23-79 n.e.) był 37-tomową encyklopedią wszystkich zjawisk współczesnego świata, zarówno przyrodniczych, jak i wynikających z działalności człowieka. Opracowanie Pliniusza powstało w znakomitej części w oparciu o studia literatury greckiej[17] i rzymskiej, i w zasadzie było kompilacją wiedzy pozyskanej z innych ksiąg. Pliniusz w swoim dziele do kategorii historii naturalnej zaliczał zarówno świat roślin (księgi XII-XIX), zwierząt, minerałów i ciał niebieskich, jak i antropologię, sztukę, przemysł, psychologię, uprawę roli i wiedzę medyczną[18].
Z opisów natury u Pliniusza wyłania się służebna rola natury wobec osiągnięć cywilizacji i działalności człowieka. Opisując kolejne grupy roślin, podkreśla przede wszystkim, w jaki sposób mogą być one przetworzone w różnych gałęziach przemysłu. "Historia naturalna" jest zatem pochwałą dominacji cywilizacji nad przyrodą i podkreśla użytkowy charakter różnych elementów natury [Pliniusz Sekundus 2017, s. 23-25][19]. Pliniusz w swoim katalogu umieścił nie tylko rośliny lecznicze, lecz także wszelkie rośliny, na temat których znalazł wzmiankę w dostępnej mu literaturze. Deklarował, że niemal wszystkie rośliny opisane w "Historii..." studiował także poprzez bezpośrednią obserwację[20].
O ile w wiekach średnich uczeni traktowali tekst "Historii..." jak encyklopedię i czerpali z niej wiedzę o świecie [Nauert 1979, s. 74], o tyle jego czytelnikom doby renesansu nie wystarczała już bezkrytyczna recepcja. Zaczęto zatem publikować szczegółowe komentarze do dzieła Pliniusza. W wyniku wnikliwej lektury okazało się, że w rzeczywistości jego opracowanie zawiera wiele błędów, których pochodzenie różnie interpretowano[21]. Bardziej łaskawi krytycy odpowiedzialnością za liczne pomyłki obarczali degenerację tekstów źródłowych oraz samego tekstu "Historii..." w procesie ich wielokrotnego przepisywania przez niekoniecznie wyedukowanych kopistów. Przeciwnicy takiej interpretacji zarzucali Pliniuszowi niekompetencję i brak samodzielnej obserwacji, uzmysławiając jednocześnie konieczność stworzenia współczesnych opracowań o charakterze encyklopedycznym[22].
Dzieła Dioskuridesa (ok. 40-90 n.e.) i Galena (ok. 130-200 n.e.) nie były przedmiotem tak zażartych sporów jak "Historia naturalna". De materia medica libri quinque Dioskuridesa była uznana za summę starożytnej botaniki opisowej [Ogilvie 2006, s. 96][23]. We wstępie do katalogu roślin autor podkreślił wartość obserwacji natury w pracy botanika, a także konieczność znajomości danego gatunku we wszystkich stadiach rozwoju[24]. Prymat empirycznego podejścia do analizy roślin stał się głównym aspektem rosnącej popularności Dioskuridesa wśród badaczy przez ponad 1600 lat (!), czyniąc De materia medica najdłużej poczytnym tekstem z zakresu historii naturalnej[25]. Wychodząc od sumiennej lektury Dioskuridesa, nowożytni badacze przyrody stopniowo wprowadzali wymóg własnej obserwacji natury, jak również dokładnego sprawdzania obserwacji cudzych[26]. W pewnym momencie oczywista stała także się potrzeba opisywania nowych, nienazwanych dotąd roślin. Zmiana w sposobie, w jaki czytano teksty starożytnych autorów, stworzyła grunt dla narodzin naukowego opisu przyrody, w tym przede wszystkim - świata roślin. Początki rozwoju historii naturalnej związane są bowiem właśnie z botaniką[27]. Rośliny były materiałem bardziej licznym i łatwiejszym do studiowania niż zwierzęta, ponadto materiałem "nie mogącym ukryć się przed badaczem" [Ogilvie 2006, s. 42]. Przeważające nad zoologią zainteresowanie botaniką było związane także z medycznym i farmaceutycznym wykształceniem renesansowych badaczy oraz wynikającym z tego użytkowym charakterem opracowań dotyczących roślin.
Podnoszone i żywo dyskutowane kwestie niedoskonałości antycznych opisów przyrody zaowocowały zmianą podejścia do samej natury. Efektem tego procesu jest zwrócenie się ku bezpośredniej obserwacji przyrody i tworzenie nowych standardów jej opisu[28]. Pierwsze renesansowe opracowania botaniczne, oparte na wzorcach starożytnych, koncentrują się na leczniczych właściwościach roślin bądź ich szkodliwości dla zdrowia, mając wymiar ściśle praktyczny. "Naturaliści", jak zaczęto w czasach renesansu nazywać specjalistów w dziedzinie historii naturalnej, w tym czasie starali się dowieść aktualności starożytnych traktatów, poszukując współczesnych odpowiedników roślin w nich opisywanych. W traktatach chętnie powoływali się na autorytety Galena i Dioskuridesa. Ponieważ jednak dzieła tych autorów zawierały opisy dość ograniczonej liczby roślin, obejmując zaledwie kilkaset gatunków, szybko przestały być wystarczające.
W drugiej połowie XVI wieku botanika przeistoczyła się w systematyczny opis świata roślin, niekoniecznie w połączeniu z opisem właściwości danej rośliny. Wynika to ze wspomnianej już potrzeby skatalogowania roślin dotąd nieopisanych naukowo, na etapie, kiedy rośliny opisane w traktatach antycznych zostały już dokładnie zanalizowane. Rosnąca liczba opisanych, nieznanych dotąd gatunków roślin, oraz świadomość, że istnieje niezliczona ilość kolejnych, które wymagają opisu, zainicjowała pierwsze próby stworzenia systematyki botanicznej. Było to przedmiotem rozważań zwłaszcza ostatniego pokolenia badaczy renesansowych oraz botaników żyjących w następnych epokach. Owa świadomość niezmierzonej ilości wiedzy, która wydawała się przyrastać w miarę odkrywania nowych aspektów botaniki, wymusiła stworzenie pomocniczych narzędzi naukowych. Narzędzia te miały za zadanie ułatwić zapamiętywanie informacji nabytych w czasie obserwacji botanicznych oraz umożliwić wielokrotną szczegółową analizę, bez konieczności odbywania za każdym razem czasochłonnych ekspedycji. W tym procesie do celów naukowych zaadaptowano ogrodnictwo oraz zasuszanie roślin, z których tworzono zielniki [Ogilvie 2006, s. 139-208]. Publikacje wzbogacano coraz bardziej wypracowanym materiałem ilustracyjnym, który nie tylko czynił dane wydawnictwo bardziej atrakcyjnym dla oka, ale i umożliwiał korzystanie z wiedzy botanicznej również tym, którzy dopiero zaczynali zagłębiać się w świat roślin. Ilustracje botaniczne współistniały, a niejednokrotnie rywalizowały z okazami zielnikowymi o status podstawowego narzędzia naukowego dla specjalistów, którzy intensywnie dyskutowali o ich roli i znaczeniu w nauce.
2Formy pośrednie między ilustracją botaniczną a klasyczną formą zielników
Relacje między ilustracją botaniczną i działalnością zielnikową tworzą kontekst dla emancypacji zielników jako narzędzi naukowych. Role ilustracji botanicznej i okazów zielnikowych ulegały bowiem przekształceniom. Zanim zielniki zyskały samodzielność jako narzędzia naukowe, pełniły funkcje pomocnicze dla materiału ilustracyjnego. Wizerunki roślin towarzyszyły tekstom o tematyce botanicznej od samego początku opracowań przyrodniczych i choć były pożądane przez użytkowników, były też krytykowane przez niektórych zaawansowanych znawców dziedziny. Stopniowe odejście od używania ilustracji botanicznych wynika z postępujących zmian technologicznych w zakresie reprodukcji[29] oraz utrwalenia zwyczaju pracy z autentycznymi zasuszonymi roślinami. Zwrócenie się ku zielnikom zaczęło się manifestować w sposób najbardziej spektakularny w czasach Linneusza (1707-1788), który był zresztą zdecydowanym krytykiem ilustracji botanicznych [Reeds 2004][30]. W historii opracowywania wizerunków roślin wielokrotnie jednak rysunek, wizja artystyczna i okazy zielnikowe były dla siebie punktem odniesienia, zarówno jako wzorce, jak i materiał porównawczy występujący we wspólnym albumie. Ze względu na obszerność tematu ilustracji botanicznej, liczne opracowania i obecną dostępność zdigitalizowanych herbarzy, przytoczono tutaj jedynie zjawiska, które uznano za najistotniejsze dla kontekstu powstania zielników z zasuszonymi roślinami[31].
Obecnie za najstarszy zachowany ilustrowany herbarz uznaje się pochodzący z II wieku n.e. tzw. herbarz z Tebtunis, będący częścią wyposażenia biblioteki świątynnej [Hanson 2001; Ryholt 2013; sygn. P. Tebt. 0679][32]. Jest to fragmentarycznie zachowany traktat medyczny napisany w języku greckim. Traktaty Pliniusza, Dioskuridesa i Galena oryginalnie nie zawierały wizerunków roślin[33]. Pojawiały się w nich natomiast krytyczne uwagi dotyczące przydatności ilustracji botanicznych. Pliniusz zwracał uwagę na degenerację ilustracji w procesie wielokrotnego kopiowania [Pliny 1961, s. 140; zobacz też Kusukawa 2012, s. 20 i n.; Arber 1970, s. 188 i 234][34]. Dioskurides podkreślał potrzebę znajomości kompletnego cyklu rozwojowego rośliny, choć nie wiązało się to z bezpośrednią krytyką ilustracji. Podkreślał też wagę własnego doświadczenia [Touwaide 2010, Kusukawa 2012, s. 21][35]. Galen natomiast postulował skupienie się na właściwościach rośliny, a nie na jej kształcie, ponieważ ten został według niego opisany już tak celnie przez Dioskuridesa, że nie ma potrzeby przedstawiania wizerunków roślin [Kusukawa 2012, s. 20 i 106]. Niemniej jednak najbardziej znane kopie Dioskuridesa to te zawierające ilustracje, przede wszystkim - najstarszy zachowany egzemplarz De materia medica, który jest bogato ilustrowaną bizantyjską kopią z ok. 512 roku[36]. Portrety roślin zawarte w tym kodeksie najprawdopodobniej nie są jednak studiami z natury, tylko kopiami hellenistycznych przedstawień[37]. Niezwykła popularność tego dzieła wywołała zjawisko, które krytykował Pliniusz: wielokrotne przetworzenie wizerunków, nieoparte na obserwacji z natury, powodowało często degradację informacyjnej wartości ilustracji, ponadto ich dyslokację. Ilustracje w kolejnych kopiach nie zawsze odpowiadały tekstowi, któremu towarzyszyły.
Na przełomie wieków XIII i XIV pojawiają się pierwsze ilustracje, których analiza sugeruje nie tylko obserwacje z natury, lecz wręcz także posiłkowanie się prostowanymi okazami, w celu stworzenia schematu, niemal diagramu wizerunku rośliny [Pacht 1950]. Wyjątkowym przykładem ilustrowanego rękopisu zawierającego wizerunki roślin wykonane przed epoką rozkwitu drzeworytniczej ilustracji botanicznej jest herbarz z Padwy, należący do rodziny Carrara (tzw. Carrara Herbal, ok. 1400, ryc. 1) [Pacht 1950; Smith P.H. 2010][38]. Ilustracje w tym rękopisie zdradzają wnikliwą obserwację okazów roślinnych, które najwyraźniej zostały sprasowane. Świadczą o tym charakterystyczne złamania liści oraz płatków kwiatów[39].
Wizerunki okazów roślin przymocowanych do papieru występują w godzinkach z lat 80. i 90. XV wieku. Są to przedstawienia roślin, najczęściej kwiatów, zebranych podczas pielgrzymek, mające wzmacniać pobożność pielgrzyma przez przypominanie mu materialnych pamiątek z danej podróży [Da Costa Kaufmann i Roehrig Kaufmann 1991][40].
RYCINA 1. (Carrara Herbal), Londyn, British Library, karta 12v, sygn. Egerton 2020, ok. 1400 r. Sposób przedstawienia wizerunku Artemisia zdradza, że jako modelu użyto zasuszonej rośliny ? The British Library Board
RYCINA 2. Wizerunek Arctium lappa, ilustracja do Herbarium vivae eicones Brunfelsa, widoczne indywidualne cechy okazu będącego modelem dla rysownika (Missouri Botanical Garden, Peter H. Raven Library via Biodiversity Library)
Wykorzystanie okazów zielnikowych do odwzorowania roślin jest wyraźnie widoczne również w traktacie Ottona Brunfelsa, Herbarium vivae eicones, w ilustracjach autorstwa m.in. Hansa Weiditza (1495-1537), ucznia Albrechta Dürera (pierwsze wydanie w 1532, ryc. 2)[41]. Rośliny w drzeworytach Weiditza były przedstawione w taki sposób, jakby artysta naturalistycznie sportretował rośliny zasuszone, spłaszczone i złamane w kilku miejscach, aby uwydatnić wszystkie cechy taksonomiczne i jak najpełniej pokazać czytelnikowi cechy szczególne danego gatunku [Ogilvie 2006, s. 169]. Ponadto okazy zostały udokumentowane ze wszystkimi indywidualnymi defektami, jak uszkodzenia spowodowane przez owady czy ubytki, z niektórymi elementami zasłoniętymi innymi, jak w przypadku okazów zielnikowych[42].
Preferowany był rysunek wykonany na podstawie oglądu żywej rośliny. Wizerunek wykonany na podstawie okazu zielnikowego był uważany za formę pośledniejszą, z której jednak botanicy korzystali, w przypadku braku lepszego rozwiązania[43]. Rozwój ilustracji nastąpił w kierunku form konwencjonalnych, czego początkiem był "wizerunek absolutny", pictura absolutissima, postulowany przez Leonharda Fuchsa (1501-1566), jednego z trzech "ojców niemieckiej botaniki" [Kusukawa 2012, s. 274 i n.]. Był to również wyraźny sygnał rozdźwięku między rolą i możliwościami odwzorowania realnych roślin za pomocą ilustracji a rolą okazów zielnikowych jako narzędzi naukowych.
Autorzy wizerunków roślin w XVI-wiecznych wydawnictwach botanicznych, oprócz podnoszenia problemu realizmu kształtu rośliny, zwracali również uwagę na problem z odwzorowaniem barwy roślin. Nadawanie barw ilustracjom miało opierać się z zasady na kopii bazowej, przygotowanej pod okiem autora[44]. Różnorodność zachowanych kopii kolorystycznych świadczy jednak o tym, że nie zawsze przestrzegano tej zasady. W związku z tym ilustracje barwne nie zawsze były uważane za wiarygodne [Kusukawa 2012, s. 69-81][45]. Podstawową zaś wadą okazów zielnikowych był ich zmieniony (najczęściej wyblakły) kolor. Niektóre ilustracje były komponowane z obserwacji ad vivum (czyli na podstawie oglądu żyjącej rośliny), fragmentów świeżych roślin i okazów zielnikowych jednocześnie, zależnie od dostępności rośliny [Kusukawa 2012, s. 139-161].
Okazy zielnikowe były również wykorzystywane do tworzenia tzw. oddruku naturalnego powstałego przez zastosowanie rośliny jako stempla, po uprzednim nałożeniu na nią tuszu (ryc. 3)[46].
Znane są również przykłady łączenia w całość okazów zielnikowych z ilustracją botaniczną. Johann Jakob Han (1656-1616) wykonywał zielniki, w których rośliny były przyklejone na tle "pejzaży", malowanych przez jego żonę Annę, mających zapewne kompensować pozbawienie rośliny kontekstu środowiska występowania, co było częstym zarzutem stawianym zbiorom zielnikowym. Technikę tę przejął od swojego nauczyciela, Hieronymusa Hardera (1523-1607) (ryc. 4) [Thijsse 2016].
RYCINA 3. Wizerunki roślin uzyskane metodą oddruku, z wykorzystaniem okazów botanicznych jako stempli. Paolo Silvio Boccone, [Herbier], Chantilly, Biblioth?que interuniversitaire de médecine et d'odontologie (BIU), sygn. ms. 2039, 1671 r. (BIU Santé médecine - Université Paris Cité)
RYCINA 4. Zielnik Hieronymusa Hardera, [Hieronymus Harder, Kreuterbuch [Herbarium Vivum], Monachium, Bayerische Staatsbibliothek, sygn. BSB-Hss Cod.icon. 3. 1576-1600. Karta nr 328, wizerunek Piper indicus - Capsicum annuum L. (Bayerische Staatsbibliothek München)
Niektórzy przyrodnicy łączyli również dokumentację zielnikową z rysunkową, np. Felix Platter (1536-1614) zdobył oryginalne akwarele Weiditza do drzeworytów w Herbarium vivae eicones Brunfelsa i inne współczesne wizerunki roślin, także do dzieła Fuchsa, wyciął je i wkleił do swojego zielnika, obok roślin (ryc. 5 i 6)[47]. Podobnie wycięte wizerunki ilustrujące dzieła swoich poprzedników wykorzystywał Caspar Bauhin[48].
Ilustracje przestały być wystarczającą pomocą naukową w drugiej połowie XVI wieku, ustępując zielnikom zawierającym wyłącznie zasuszone rośliny, mimo krytycznego nastawienia do nich ówczesnych botaników[49]. Ogromny i przyrastający wraz z rozwojem botaniki zasób informacji nie był już możliwy do opisania na podstawie samych ilustracji[50].
RYCINY 5 i 6. Fragmenty (sąsiadujące strony) zielnika Feliksa Plattera (Platter F., [Platter Herbarium], Berno, Burgerbibliothek Bern, sygn. ES 70.2, 1552 r., (ryc. 5) wizerunek (k. 2), (ryc. 6) okaz Iris graminea (k. 3), (Burgerbibliothek Bern)