Samotne lato
Sierpień przyniósł ogromne upały. Zezia, to znaczy Zuzia, bardzo chciała spotkać się z kimś ze swoich koleżanek i kolegów. To umiliłoby czas do końca wakacji, który zupełnie nieoczekiwanie przyszło jej spędzić w Malinówce. Niestety, Andżelika Owsianka - ulubiona koleżanka z klasy Zuzi - była na koloniach. Agata Kubiak, która mieszkała w małym domku obok domu Zuzi, też wyjechała do swojej Babci i miała wrócić w ostatnich dniach sierpnia. Nawet Mariola, córka Państwa Zbuków, spędzała wakacje gdzieś z dala od domu i wiecznie niezadowolonego Pana Zbuka. Na początku Zuzia dość mocno się nudziła. Samotne spacery po okolicy i zabawy na podwórku były dobre przez pierwsze dni. Potem już nie cieszyło jej nic.
- Radość to dzielenie się z innymi - powiedział Tata, gdy Zuzia siedziała zrezygnowana na tarasie. Po raz szesnasty obwiązywała bandażem głowę misia. Skwar był wyjątkowo dotkliwy. Tata zdecydował, że pora na nadmuchanie basenu ogrodowego. Gdy basen napełnił się wodą, Zuzia wskoczyła do niego bez większego entuzjazmu. Tata założył słomkowy kapelusz i usiadł nieopodal na ogrodowym fotelu.
Jak cudownie by było zaprosić teraz do zabawy Agatę lub sąsiada Zuzi, Krystiana! Krystian jednak spędzał wakacje za granicą u swojej Mamy, która bardzo dużo pracowała i bardzo dużo podróżowała. Zarabiała w ten sposób pieniądze dla swojego syna, ale rzadko go odwiedzała.
"Do szczęścia jest potrzebny przyjaciel" - pomyślała Zuzia, patrząc na duży basen. Tata Zuzi, który świetnie znał wszystkie swoje dzieci, wyczuł smutek jedynej córki.
- Powiedz mi proszę, czy lubisz Dziadka - zagadnął Zuzię. Dziewczynka zastanowiła się chwilkę. Dziadek był szeroko uśmiechniętym Starszym Panem. Gdy już spotykał się z wnuczką, poświęcał jej cały swój czas. Problem w tym, że Dziadka najczęściej nie było w rodzinnym domu Pani Zezik. Zuzia bardzo go lubiła, ale trudno powiedzieć, żeby go znała. Dziadek po prostu nie dawał się dobrze poznać. Gdy miał dobry humor, wyciągał z kieszeni spodni harmonijkę ustną i grał na niej piękne, skoczne melodie. Babcia uśmiechała się wtedy prawie niezauważalnie i robiło się nadzwyczaj przyjemnie i radośnie.
Dziadek najbardziej lubił towarzystwo Gilera. Nazywał go "ślujkiem" i chodził z nim na długie spacery.
O czym rozmawiali? Tego nie wiedział nikt. Giler przecież nie mówił zbyt wyraźnie. Pewne jednak było, że uwielbia towarzystwo Dziadka i bardzo, baaaaardzo lubi z nim przebywać. Dziadek nosił beret w kolorze kawy z mlekiem i parasol, którego końcówkę ostrzył ostrzałką do noży. Panicznie bał się bandytów i przechwalał się, że tym właśnie parasolem niczym szablą pokona każdego łobuza.
Kiedyś Babcia wyjątkowo długo, a według niej zdecydowanie zbyt długo czekała na Dziadka i postanowiła zrobić mu psikusa. W ciemnym korytarzu kamienicy, w której mieszkali, ustawiła miotłę, a na nią nałożyła wielkie białe prześcieradło. W nieoświetlonym zaułku tuż przy kręconych skrzypiących schodach całość wyglądała dość upiornie. Dziadek, który przecież miał walczyć swoim parasolem z całą zgrają złoczyńców, na widok białej zjawy uciekł z krzykiem w wielkiej panice.
Dziadek uwielbiał rozmowy o polityce z Tatą Zuzi. Panowie mogli całymi godzinami opowiadać o historii, geografii i dziejach świata w ogóle. Ale Dziadka tak naprawdę nikt dobrze nie znał. Poza Babcią, która oczywiście znała go najdłużej. No i Mamą Zuzi, która była zawsze bardzo szczęśliwa, gdy zastawała Dziadka w domu, i bardzo, bardzo nieszczęśliwa, gdy Dziadka jednak nie było w starej kamienicy.
- Lubię Dziadka, Tatusiu - odparła po dłuższej chwili Zuzia. - Ale nie znam go zbyt dobrze - dodała.
- To tak jak my wszyscy - rzekł Tata Zuzi. Nie było wiadomo, czy mówił do niej, czy do siebie, bo głos miał cichy i smutny.
Zuzia mocno kochała swojego Tatę i wiedziała, że ZAWSZE, ZAAAAAWSZE będzie przy niej. Dziewczynka nigdy nie chciała dostawać od Rodziców żadnych przedmiotów. Wiedziała jednak doskonale, że Rodzice uwielbiają dawać prezenty i są bardzo szczęśliwi, gdy dzieci cieszą się z tych upominków. Patrząc teraz na strapionego Tatę, Zuzia spróbowała go rozchmurzyć.
- Wiesz, Tato, w sklepie z upominkami były takie śliczne turkusowe okulary przeciwsłoneczne, myślisz, że moglibyśmy je razem obejrzeć?
Tata spojrzał na córkę z uśmiechem:
- Jeśli tylko sprawi ci to przyjemność, Zuzanno...
Zuzia prosiła ostatnio Rodziców, by zwracali się do niej właśnie w ten sposób. Było jej bardzo, baaaardzo miło, gdy oboje o tym pamiętali. Czuła wtedy, że Rodzice akceptują fakt, że Zuzanna Zezik daaaawno skończyła jedenaście lat i jest już prawie dorosła.
Do centrum Malinówki Tata i Zuzia pojechali na rowerach. Okulary były przepiękne i Tata chętnie kupił je swojej córce. Potem jeszcze podjechali do...
...(fragment)...
.
.
.
Całość dostępna w wersji pełnej