Wiadomość
Kiedy Zezia dowiedziała się, że jej Rodzice spodziewają się trzeciego dziecka, najpierw baaardzo się ucieszyła, ale potem baaardzo się zmartwiła. Po pierwsze zastanawiała się, gdzie pomieszczą się wszyscy domownicy i gdzie będzie spać NOWE DZIECKO. Po drugie, czy NOWE DZIECKO będzie bardzo hałasowało i tym samym baaardzo przeszkadzało Zezi i Gilerowi w nocy. Odkąd Giler był na diecie, Zezia ogromnie się cieszyła z każdej przespanej nocy i nie chciała, by cokolwiek - lub ktokolwiek - zburzyło ten spokój.
Zezia pamiętała bardzo niewyraźnie, ale JEDNAK, kiedy pojawił się mały Giler (wtedy jeszcze Czarek). Na początku wszystko odbywało się bez większych zmian: Zezia mieszkała wtedy w dużym pokoju, a Mama spała z Gilerem w małym i chociaż w nocy Zezia słyszała płaczącego braciszka, to w zasadzie nie musiała się wyprowadzać ani z niczego rezygnować. Problem pojawił się, gdy Giler skończył dwa lata i zaczął potrzebować wyjątkowo dużo miejsca. Wtedy Rodzice wytłumaczyli Zezi, że Giler jest troszkę innym dwulatkiem niż wszystkie znane jej dwulatki i że trzeba dać mu większy pokój. Zezia początkowo nie była zachwycona, ale z czasem polubiła swój pokoik, a i tak w ciągu dnia oboje z bratem przebywali poza domem. Zresztą Giler nigdy nie protestował, gdy Zezię odwiedzała Julka i obydwie miały ochotę spędzić czas w większym pokoju. Co jednak się stanie, gdy pojawi się NOWE DZIECKO?
Zezia od samego początku myślała i mówiła o trzecim dziecku Rodziców - "NOWE DZIECKO". Z jednej strony nie było w tym niczego złego, z drugiej - Zezia nie potrafiła inaczej określić małej osóbki, która wybrzuszała Mamę z tygodnia na tydzień. Dziewczynka bardzo uważnie obserwowała swoich Rodziców. Dopiero teraz dało się zauważyć, że są trochę bardziej nerwowi i napięci. Szczególnie Mama, która cały czas zamartwiała się, czy nie straci pracy.
Zezia bardzo nie lubiła Pani Kierowniczki z banku, w którym pracowała Mama. Pani Kierowniczka nie miała dzieci, tylko trzy psy, i zawsze głęboko wzdychała, gdy Mama dzwoniła do pracy, by drżącym głosem poinformować, że któreś z dzieci jest chore i trzeba z nim pojechać do lekarza. Mama rzadko dzwoniła, żeby zwolnić się z pracy. Nie lubiła słuchać wzdychań Pani Kierowniczki. Najczęściej prosiła Tatę, żeby zabrał dzieci do lekarza. Ale tego też nie lubiła, bo Tata nie umiał potem Mamie przekazać, co mówił lekarz, i musiała jeszcze raz dzwonić do przychodni i wszystkiego się dowiadywać. Gorzej, gdy dzieci przynosiły ze szkoły wirusy i zarażały nimi Mamę i Tatę. Kiedy Mama była chora, MUSIAŁA zadzwonić do Pani Kierowniczki. Nie mogła przecież zakatarzona i z chrypiącym głosem obsługiwać klientów banku. Dlatego Mama bardzo się martwiła reakcją Pani Kierowniczki i postanowiła powiedzieć jej o NOWYM DZIECKU jak najpóźniej. Zezia słyszała też wieczorną rozmowę Rodziców i poczuła po raz pierwszy, że awantura na cztery fajery może się w końcu zdarzyć w rodzinie Zezików.
Chodziło o to, że Mama powiedziała, że czas poszukać większego mieszkania. Jednocześnie Tata usłyszał, że Mama boi się, że nie dadzą sobie rady z pieniędzmi. Tutaj padło parę słów, których Zezia nie do końca rozumiała, ale zapisała je skrzętnie w nowym zeszycie z zielonym kotkiem na okładce. Rata, kredyt, dług, urząd skarbowy i pożyczka. Zezia postanowiła w wolnej chwili spytać Mamy Julki, o co w tym wszystkim chodzi. Na razie zrobiła osobną tabelkę we wspomnianym zeszycie, gdzie wpisała wszystkich znanych jej członków rodziny oraz znajomych i ich reakcje na wiadomość o tym, że Mama Zezi spodziewa się NOWEGO DZIECKA. Siebie postanowiła wpisać na końcu, bo szczerze mówiąc, ciągle nie wiedziała, czy zareagowała dobrze, czy źle na tę wiadomość. Giler dowiedział się o NOWYM DZIECKU przy śniadaniu na drugi dzień po tym, jak dowiedziała się Zezia. Nic nie powiedział sam z siebie, dopiero gdy Rodzice dokładnie wytłumaczyli mu, co to znaczy, że będzie jeszcze jedno dziecko w domu, Giler odpowiedział tylko "w porządku". Zezia zapisała więc w zeszycie, że Giler dobrze przyjął wiadomość o NOWYM DZIECKU.
Zezi bardzo zależało na tym, by być świadkiem reakcji każdej ze znanych jej osób, ale niestety nie udało się. Jedynie słów Babci Jasnowłosej, która przyjechała na łikend, by pomóc Rodzicom, Zezia nie musiała się domyślać, bo była w tym samym pokoju, gdy Mama poinformowała Babcię o NOWYM DZIECKU. Zezia długo zastanawiała się nad tym, co takiego miała na myśli Babcia. Kiedy to przemyślała, doszła do wniosku, że nie może zaznaczyć reakcji Babci Jasnowłosej kolorem zielonym, czyli jako dobrej, tylko musi użyć czerwonej kredki. Babcia powiedziała coś takiego, że można było pomyśleć, że Mama sama zadecydowała o przyjściu na świat NOWEGO DZIECKA i oznajmiła to Tacie, który nie miał z tym nic wspólnego i nie bardzo też miał coś do powiedzenia. A przecież Zezia wiedziała, że to nieprawda. Mimo że Mama sprawiała wrażenie osoby głośniejszej i bardziej aktywnej niż Tata, to Zezia była pewna, że wszystkie ważne decyzje Mama i Tata podejmowali wspólnie.
Reakcji Babci Ciemnowłosej Zezia mogła się tylko domyślać, bo Mama rozmawiała z nią przez telefon, gdy Zezia była w szkole. Dopiero po kilku dniach Zezi udało się rozszyfrować, że reakcja Babci Ciemnowłosej też nadawała się do zaznaczenia na czerwono. Ciocia Zagranica, z którą Mama rozmawiała jeszcze mniej niż zwykle, też była bardzo niemiła, o czym dowiedziała się Zezia przy kolacji, gdy Tata pocieszał Mamę słowami: "Co się będziesz przejmować samotną starą panną?".
Zezia jednak czuła, że to wszystko strasznie Mamę zasmuca. Powolutku pojawiło się w niej współczucie dla małego człowieczka w środku Mamy, na którego nikt oprócz Mamy i Taty za bardzo nie czekał. Zezia postanowiła więc, że będzie Mamie więcej pomagać i że od tej pory nie będzie już mówić o NOWYM DZIECKU, tylko o swoim bracie lub siostrze, a swoją reakcję zaznaczyła zieloną kredką jako dobrą. Na szczęście dobrych reakcji innych zaczęło się pojawiać coraz więcej. Mama Julki bardzo się ucieszyła i powiedziała Mamie, że we wszystkim jej pomoże. Pani Ania, sąsiadka, zapewniła, że jeśli tylko Rodzice dalej będą mieszkać w kamienicy, to ona jest do dyspozycji. Mama jednak już rozpoczęła poszukiwania nowego domu i Zezia czekała w napięciu na decyzję Rodziców.