Zespół Stalina. Niebezpieczne lata radzieckiej polityki - Sheila Fitzpatrick


Reflow text when sidebars are open.
WYDAWNICTWO CZARNE Sp. z o.o.
czarne.com.pl
Sekretariat: ul. Kołłątaja 14, III p., 38-300 Gorlice
tel. +48 18 353 58 93, fax +48 18 352 04 75
mateusz@czarne.com.pl, tomasz@czarne.com.pl
dominik@czarne.com.pl, ewa@czarne.com.pl
edyta@czarne.com.pl
Redakcja: Wołowiec 11, 38-307 Sękowa
redakcja@czarne.com.pl
Sekretarz redakcji: malgorzata@czarne.com.pl
Dział promocji: ul. Marszałkowska 43/1, 00-648 Warszawa
tel./fax +48 22 621 10 48
agnieszka@czarne.com.pl, dorota@czarne.com.pl
zofia@czarne.com.pl, marcjanna@czarne.com.pl
magda.jobko@czarne.com.pl
Dział marketingu: honorata@czarne.com.pl
Dział sprzedaży: piotr.baginski@czarne.com.pl
agnieszka.wilczak@czarne.com.pl
malgorzata.wietecha@czarne.com.pl
Audiobooki i e-booki: anna@czarne.com.pl
Skład: d2d.pl
ul. Sienkiewicza 9/14, 30-033 Kraków
tel. +48 12 432 08 52
info@d2d.pl
Wołowiec 2017
Wydanie I
Kiedy Stalin grał na zwłokę w sprawach międzynarodowych, dawał czasem do zrozumienia, że musi naradzić się ze swoim Politbiurem1. Nikt w to nie wierzył, dyplomaci słusznie zakładali, iż ostateczna decyzja należy wyłącznie do niego. Nie oznacza to jednak, że Politbiuro nie istniało ani że Stalin się z nim nie konsultował. Przywódcę otaczał zespół współpracowników. Zespół ten - zawsze około dwunastu osób, sami mężczyźni - powstał w latach dwudziestych XX wieku, po śmierci Lenina walczył z opozycją skupioną wokół Lwa Trockiego i Grigorija Zinowjewa i, o dziwo, mimo niesprzyjających okoliczności utrzymał się przez trzy dekady. Przetrwał wielką czystkę, paranoję, w którą Stalin popadł w ostatnich latach życia, i niebezpieczny okres przejściowy po jego śmierci. Trzydzieści lat razem w polityce to dużo, nawet w mniej śmiercionośnym klimacie niż ten, jaki panował w radzieckiej Rosji. Zespół przestał istnieć dopiero w 1957 roku, gdy jeden z jego członków, Nikita Chruszczow, objął przywództwo i pozbył się pozostałych.
Słowa "zespół"[1] (po rosyjsku komanda) używam na określenie grupy otaczających Stalina liderów. Posługiwał się nim jeszcze co najmniej jeden inny badacz2, ale istnieje kilka możliwości. Można mówić o gangu (ros. szajka), jeśli chce się podkreślić, że działania tej grupy i sposób, w jaki sprawowała władzę, miały charakter bezprawny i były bardziej kryminalne niż rządowe3. Można mówić o Politbiurze (to znaczy o wybieranym na zjazdach partyjnych organie wykonawczym Komitetu Centralnego partii[2]), nie jest to jednak całkiem ścisłe - skład Politbiura i skład zespołu, o którym mowa, były bardzo zbliżone, ale ze względu na upodobanie Stalina do nieformalnych grup roboczych - nigdy dokładnie takie same. W dyskursie historycznym pojawia się też pejoratywny termin "frakcja". Jeśli czytelnik woli "gang" lub inne określenie, może je sobie w myśli podstawić w miejsce słowa "zespół". Tak czy inaczej, chodzi o zbiorowy byt, którego członkowie mieli rozmaite własne obowiązki, ale regularnie się spotykali i jednoczyła ich lojalność wobec przywódcy oraz, początkowo, wobec siebie nawzajem, i który powstał, by walczyć z innymi grupami ubiegającymi się o władzę po śmierci Lenina, a gdy zwyciężył, zaczął rządzić państwem.
Jak większość drużyn również i ta miała kapitana, którego można także postrzegać jako trenera biorącego udział w grze - Józefa Stalina. Miał on nad pozostałymi wielką władzę. W praktyce dysponował, choć nie zostało to nigdzie zapisane, kluczowym z politycznego punktu widzenia prawem wybierania i odwoływania członków zespołu. Przez kilka pierwszych lat większość najbliższych współpracowników była ze Stalinem i ze sobą nawzajem na ty, a przywódcę przyjęło się traktować jedynie jako pierwszego wśród równych. W rzeczywistości Stalin był jednak kimś więcej i stawało się to coraz bardziej widoczne; w okresie powojennym tylko kilku najstarszych towarzyszy wciąż mówiło do niego po imieniu. Ta drużyna, choć zdefiniowana przez osobę swojego przywódcy - zespół Stalina (stalinskaja komanda) - po jego śmierci zdołała zrobić coś, czego nikt się nie spodziewał, a mianowicie pokierować państwem mimo braku kapitana.
W świecie akademickim, gdzie tego kapitana od dawna traktuje się jako pojedynczy przedmiot biografii politycznej, wprowadzenie pojęcia zespołu może zostać opacznie zrozumiane jako sugestia, że Stalin miał mniejszą władzę, niż przyjęło się twierdzić. Nie taki jest jednak mój cel. Kiedy zbierałam materiały do tej książki, uderzyło mnie, jak wielką Stalin miał przewagę nad swoimi towarzyszami i jak mocną pozycję, nawet gdy okoliczności, na przykład w czerwcu 1941, zdawały się wołać o to, by tę pozycję zakwestionowano. Wszystkie ważniejsze inicjatywy polityczne wychodziły od niego, podczas gdy działania pozostałych członków zespołu (często trudno je precyzyjnie wskazać, ponieważ zwyczajowo wszelką inicjatywę przypisywano Stalinowi) w zasadzie ograniczały się do obszarów ich jednostkowych kompetencji i urzędowych obowiązków w sprawach, które przywódca uważał za drugorzędne. Lecz choć Stalin był niekwestionowanym szefem, w odróżnieniu od Hitlera i Mussoliniego wolał otaczać się grupą wpływowych współpracowników, lojalnych wobec niego i działających razem. Członkowie tej grupy nie walczyli ze Stalinem o władzę, ale nie byli też ludźmi bez znaczenia czy po prostu "świtą" wodza, jak jego sekretarze i tajna policja. Zarządzali ważnymi sektorami, takimi jak wojsko, koleje i przemysł ciężki, nieraz bardzo fachowo. W Politbiurze byli rzecznikami instytucji, którymi kierowali. Spotykali się często, oficjalnie i nieoficjalnie, i omawiali ze sobą i Stalinem najważniejsze sprawy. Stalin nie potrzebował ich zgody, by działać, ale kiedy czuł, że nie popierają jakiejś jego inicjatywy albo odnoszą się do niej obojętnie, niekiedy się wycofywał albo - na przykład gdy chodziło o pozbywanie się przeciwników politycznych - czekał, aż zmienią zdanie.
Skład zespołu zmieniał się z upływem lat. Trzech członków (Siergiej Kirow, Walerian Kujbyszew i Grigorij Ordżonikidze, pseud. Sergo) zmarło lub zginęło w połowie trzeciej dekady XX wieku, kolejny (Michaił Kalinin) zmarł wkrótce po zakończeniu II wojny światowej. W drugiej połowie lat trzydziestych dołączyły cztery nowe osoby (Andriej Żdanow, Nikita Chruszczow, Gieorgij Malenkow i Ławrientij Beria). Podczas wielkiej czystki usunięto kilku pomniejszych graczy, w szczególności Stanisława Kosiora, Własa Czubara i Pawła Postyszewa, którzy działali na Ukrainie[3], a po wojnie, w ramach tak zwanej sprawy leningradzkiej, skazano na śmierć jednego z szybko pnących się w górę nowszych członków (Nikołaja Wozniesienskiego). Trzon grupy się jednak nie zmieniał i to ci ludzie - Wiaczesław Mołotow, Łazar Kaganowicz, Anastas Mikojan, Klimient (Klim) Woroszyłow i, do 1952 roku, Andriej Andriejew - wraz z tymi, którzy dołączyli do nich w latach trzydziestych, jako "kolektywne kierownictwo" przejęli władzę po śmierci Stalina.
Zmieniały się także stopień niezależności, jaką członkowie zespołu dysponowali w swoich dziedzinach, i to, na ile czuli się raczej kolektywem niż grupą rywali. Co ciekawe, te dwie rzeczy były ze sobą skorelowane. Na początku lat trzydziestych współpracownicy Stalina cieszyli się dużą swobodą i byli bardzo zgrani, pod koniec dekady w wyniku wielkiej czystki ich niezależność znacząco zmalała, a duch współpracy osłabł, podczas wojny zaś zyskali większą autonomię i znów działali bardziej zespołowo, i mimo niebezpiecznych okoliczności taki stan rzeczy utrzymywał się także po wojnie, aż do śmierci Stalina w 1953 roku. Ten ostatni etap jest szczególnie interesujący, ponieważ przywódca był wówczas niezwykle zmienny i podejrzliwy w stosunku do swoich towarzyszy, a jednocześnie nie radził sobie już z tak dużym obciążeniem pracą jak kiedyś. Wciąż występował z inicjatywami, na które pozostali musieli się godzić - takimi jak kampania antysemicka na przełomie lat czterdziestych i pięćdziesiątych - ale pod koniec jego życia w sprawach, których nie zastrzegł dla siebie, członkowie zespołu pracowali tyleż z nim, ile obok niego. Kiedy w październiku 1952 roku Stalin chciał się pozbyć Wiaczesława Mołotowa i Anastasa Mikojana, pozostali się sprzeciwili. Dwaj towarzysze, którzy popadli w niełaskę, pojawili się nawet bez zaproszenia na daczy przywódcy, bo pozostali dali im znać o spotkaniu.
Nie wiadomo, jak by się to skończyło, ponieważ w decydującym momencie Stalin zmarł. Krążyły plotki - co w tych okolicznościach nie dziwi - że ktoś pomógł mu umrzeć, ale nikt nie zdołał tego udowodnić. Śmierć przywódcy prawdopodobnie uratowała życie Mołotowowi i Mikojanowi, zapewne także szefowi służb bezpieczeństwa Ławrientijowi Berii i innym. Zanim Stalin wydał ostatnie tchnienie, jego towarzysze już wspólnie rządzili krajem. Jak się okazało, całkiem nieźle radzili sobie bez wodza - w gruncie rzeczy zdecydowanie lepiej niż z nim w ostatnich latach jego życia. Wszyscy sądzili, że po śmierci przywódcy zapanuje anarchia; jego współpracownicy też się tego obawiali, ale udało im się przeprowadzić kraj przez okres przejściowy i wdrożyć zdumiewająco szeroko zakrojone i radykalne reformy przy minimalnych, jak na panujące w ZSRR warunki, stratach w ludziach.
Podtytuł tej książki brzmi Niebezpieczne lata radzieckiej polityki, bo niebezpieczeństwo jest w tej historii kluczowe. Zespół znalazł się w niebezpieczeństwie na początku lat trzydziestych, kiedy lekkomyślna, przeprowadzana pod wpływem chorych ambicji kolektywizacja rolnictwa i przyspieszona industrializacja mogły doprowadzić do katastrofy. Wielka czystka pod koniec lat trzydziestych stanowiła drugi okres wysokiego ryzyka, zarówno dla Stalina - ponieważ terror mógł się wymknąć spod kontroli i obrócić przeciwko swojemu inicjatorowi - jak i dla jego towarzyszy: współsprawców, którym jednak wciąż przypominano, że sami mogą się stać ofiarami. Ostatecznie większość najważniejszych członków grupy przetrwała, zarówno fizycznie, jak i politycznie. Stalin okazał się lojalnym mocodawcą, choć jego współpracownicy nie mogli mieć pewności, że tak będzie, skoro ofiarą czystki padali ich krewni i zaufani podwładni. Strach przed przywódcą nie był jedyną rzeczą, która trzymała jego ludzi razem, ale jeśli pominąć pierwsze lata, bez wątpienia ani na chwilę nie znikał4.
Na początku II wojny światowej, w ciągu półtora roku niemal nieprzerwanych porażek i odwrotów, aż do przełomu w zimie 1942-1943, zagrożone były i zespół, i reżim, i kraj. W latach powojennych, które powinny być czasem triumfu, członkowie drużyny znów znaleźli się w niebezpieczeństwie. W okresie przejściowym po śmierci przywódcy jego dawni współpracownicy szybko pozbyli się Berii, ze względu na jego widoczne ambicje i pogardę dla kolektywnego sprawowania władzy, a także ze strachu, ponieważ sądzili, że Beria jest w posiadaniu dokumentów, które mogłyby ich skompromitować. Poza tym skład zespołu pozostał mniej więcej niezmieniony do 1957 roku, kiedy ambicja i samowola Chruszczowa sprawiły, że kilku pozostałych podjęło próbę odsunięcia go od władzy. Nie udało się. Chruszczow pozbył się Mołotowa, Kaganowicza i Malenkowa i zespół się rozpadł. Ale niebezpieczne lata radziecka polityka miała już za sobą. Zamiast aresztować i zabijać przeciwników, teraz po prostu pozbawiano ich wpływów.
Pomysł napisania tej książki powstał na początku lat dziewięćdziesiątych, kiedy udostępniono archiwum Stalina (fond Stalina w RGASPI, spadkobiercy dawnego archiwum Komitetu Centralnego[4]), w tym wielkie ilości korespondencji między przywódcą a jego współpracownikami. Początkowo planowałam zająć się tylko Stalinem i Mołotowem, który przez większość omawianego okresu był wicekapitanem i prawą ręką kapitana, ale potem zdałam sobie sprawę ze znaczenia i rozmiarów zespołu. Zwróciłam na to uwagę, gdy podczas innych archiwalnych poszukiwań natknęłam się na Sergo Ordżonikidzego5, który także należał do grupy i nie tylko sprawnie i z inicjatywą zarządzał przemysłem ciężkim, ale też energicznie reprezentował jego interesy w Politbiurze - co uświadomiło mi, że właśnie w ten sposób Politbiuro musiało działać. Poza tym zawsze miałam wrażenie, że powinna powstać taka książka o wielkiej radzieckiej polityce, która odłożyłaby na bok naukowe modele i skupiła się na jednostkach i relacjach między nimi; poczucie to opierało się na żywych portretach odmalowywanych w naszych rozmowach pod koniec lat sześćdziesiątych przez mojego rosyjskiego przyjaciela i mentora Igora Saca, który poznał większość partyjnych liderów w drugiej dekadzie XX wieku, gdy pracował jako sekretarz jednego z komisarzy ludowych6.
Kiedy w latach dziewięćdziesiątych otwarto archiwa radzieckiego rządu i Komunistycznej Partii Związku Radzieckiego (archiwum tajnej policji pozostało zamknięte), udostępniono bogate zbiory dokumentów większości przywódców - Stalina, Mołotowa, Kaganowicza, Mikojana, Malenkowa, Woroszyłowa, Ordżonikidzego, Kalinina, Kirowa, Andriejewa i Wozniesienskiego. Część dokumentów Chruszczowa pozostała niedostępna ze względu na jego osobliwy status zdetronizowanego wodza, archiwa Berii są natomiast niedostępne do dziś. Pisząc tę książkę, korzystałam także z wielu opublikowanych materiałów źródłowych i biografii Stalina. Autor jednej z tych biografii, Simon Sebag Montefiore7, podziela moje zainteresowanie środowiskiem, w jakim żył przywódca ZSRR, choć nie zespołem, w którym grał. Dobre prace naukowe o "wewnętrznym kręgu" radzieckiej władzy napisali też Oleg Chlewniuk, dysponujący niezrównaną wiedzą na temat źródeł, i jego angielski współpracownik Yoram Gorlizki8, a Stephen Wheatcroft opublikował ważną analizę ilościową dotyczącą najbliższych współpracowników Stalina9.
Trudno się dziwić, że Stalin w dużej mierze skupił na sobie uwagę opinii publicznej, a nawet uwagę badaczy - wielcy dyktatorzy zawsze wywołują szczególną fascynację. Istnieją jednak również inne przyczyny tego stanu rzeczy. W drużynie i poza nią przyjęło się podkreślać zasługi Stalina i nikogo innego. W latach trzydziestych radziecka prasa pisała wprawdzie często z uwielbieniem nie tylko o przywódcy, wodzu (wożd?), ale także o przywódcach (wożdi), czyli o zespole, po wojnie jednak - gdy publiczne wystąpienia najbliższych współpracowników Stalina zostały w zasadzie ograniczone do stania u jego boku na trybunie podczas pochodów pierwszomajowych i tym podobnych - przestała. Osobiste stosunki w drużynie gwałtownie się pogorszyły w tamtym okresie. Koleżeńskie więzi z początku lat trzydziestych w latach pięćdziesiątych już prawie nie istniały - w pewnej mierze dlatego, że Stalin podsycał w swoich ludziach wzajemną podejrzliwość i niechęć - a podjęte przez nich po jego śmierci próby odbudowania bliższych relacji towarzyskich i rodzinnych raczej się nie powiodły i nie przyniosły trwałych efektów.
Po roku 1953, czyli po egzekucji Berii, roku 1956, gdy potępiono Stalina, i roku 1957, gdy Chruszczow pozbył się większości pozostałych jako "grupy antypartyjnej", przypominanie, że członkowie drużyny przez długi czas pracowali razem - także z Berią i ze Stalinem - nie leżało w niczyim interesie. Skompromitowany Beria stał się kozłem ofiarnym, na którego zrzucono wszystkie winy, a jego dawni towarzysze na wyprzódki wypierali się, jakoby kiedykolwiek pozostawali z nim w koleżeńskich relacjach, o przyjacielskich nie wspominając. W 1956 roku, gdy rozpoczęła się destalinizacja, ludzie Stalina próbowali odciąć się od tego, co uznano za zbrodnie, i wskazywali palcem na kolegów. Spisywane później przez ocalałych członków drużyny oraz ich krewnych i byłych współpracowników wspomnienia są bardzo stronnicze i skupiają się na tym z przywódców, który według autora działał słusznie. Osią takich tekstów są zwykle Stalin i jego stosunki z głównym bohaterem, pozostałe postaci odgrywają role drugorzędne i przedstawiane są zwykle w niekorzystnym świetle. Sami członkowie zespołu przyznawali się do rozmiarów dawnej współpracy - choć mimochodem i często niechętnie - ich dzieci jednak niemal zupełnie pomijały ten wątek. Trudno się dziwić, jeśli weźmie się pod uwagę, że wszystkie te teksty powstały po przykrym ostatecznym rozpadzie drużyny w 1957 roku, kiedy Mołotow, Malenkow i Kaganowicz poszli w jedną stronę - ale osobno, by uniknąć podejrzeń o spisek - Chruszczow zaś, a za nim Mikojan i sponiewierany Woroszyłow, w drugą.
Kiedy otwarto archiwa i opublikowano wspomnienia, okazało się, iż w przypadku Stalina życie zawodowe i prywatne były ze sobą splecione dużo mocniej niż zwykle u przywódców politycznych. Stalin spotykał się towarzysko głównie z najbliższymi współpracownikami, w ich kremlowskich mieszkaniach lub na swojej daczy, zarówno na początku istnienia drużyny, gdy wielu jej członków, podobnie jak on, miało małe dzieci, jak i po samobójstwie swojej drugiej żony, Nadieżdy, w 1932 roku, kiedy jego życie prywatne skupiło się wokół daczy, a najbliższe otoczenie stanowili krewni jego zmarłych żon oraz ludzie z zespołu. Po śmierci Nadii Stalin był samotny, jeszcze bardziej - gdy wielka czystka rozbiła tę zastępczą rodzinę. Została mu córka, ale relacje między nimi popsuły się podczas wojny, kiedy Swietłana dorosła i wyszła za mąż. Po wojnie towarzystwo zespołu stało się dla przywódcy jeszcze ważniejsze; uczestnicy wymuszonych spotkań na daczy sugestywnie opisywali okropne całonocne imprezy - wówczas, w przeciwieństwie do lat trzydziestych, już bez żon i dzieci - które stanowiły dla drużyny ogromne obciążenie.
Dawniej nasz obraz Stalina i jego współpracowników opierał się głównie na tym, co pisał Trocki, który uważał Gruzina za drugorzędną miernotę, a jego zespół za w zasadzie niewartą wzmianki grupę polityków trzeciego sortu, drwił z Mołotowa i nie przepuszczał żadnej okazji, by ośmieszyć i poniżyć pozostałych. Ponieważ jednak pod koniec 1927 roku Trocki został wygnany z Moskwy, a dwa lata później ze Związku Radzieckiego, znał członków drużyny tylko na bardzo początkowym etapie ich karier albo nie znał ich wcale. Niewątpliwie mylił się co do Stalina, który - cokolwiek by o nim mówić - nie był ani miernotą, ani jedynie wytworem partyjnej machiny. Jeśli chodzi o jego towarzyszy, Trocki miał rację co do tego, że nie byli kosmopolitycznymi intelektualistami, tak jak on sam czy, dajmy na to, Lenin. Ale zdecydowanie nie byli też - jak zakładał i jak zakładało wielu po nim - nieodróżnialnymi od siebie mężczyznami bez twarzy.
Najbliższy współpracownik Stalina, Mołotow przezywany "kamiennym zadkiem", wyróżniał się niezwykłą pracowitością. Nikt nigdy nie nazwał go charyzmatycznym, ale jeśli wziąć pod uwagę wytrwałość, którą się przez trzydzieści lat wykazywał, nie sposób nie poczuć czegoś w rodzaju podziwu dla samej jego wytrzymałości - nie tylko jeśli chodzi o obciążenie pracą, ale także o złe traktowanie - i prawie niezachwianego uporu, z jakim odmawiał okazywania skruchy. Ordżonikidze z kolei był charyzmatyczny, porywczy i bardzo lubiany przez kolegów. Odpowiadał za przemysł ciężki na najintensywniejszym etapie industrializacji i wykonał fenomenalną pracę, walcząc zawzięcie o "swoje" fabryki i "swoich" ludzi. Beria, kolejny Gruzin, to najtrudniejszy przypadek, ponieważ po tym, jak drużyna się go w 1953 roku pozbyła, zaczęto zwalać na niego wszystkie winy i skończył z etykietką całkowicie zdemoralizowanego gwałciciela i prześladowcy. Zobaczyć go oczyma jego syna jako męża pięknej i niezwykle wykształconej naukowczyni, który cenił sobie towarzystwo intelektualistów, to spory szok. Z Kirowem problem jest odwrotny - wczesna śmierć zrobiła z niego męczennika, którego wszyscy zapamiętali jako miłego człowieka i najlepszego przyjaciela. Pyzaty Malenkow sprawiał wrażenie typowego aparatczyka - kto by pomyślał, że odsunięty od władzy, poświęci się biologii (specjalności swojego syna) i zostanie współautorem monografii o grawitacji? Andriejew, eksrobotnik, jeżdżąc robić czystki w obwodach, słuchał Beethovena na przenośnym gramofonie. Kaganowicz, despota z kompleksem niższości wobec intelektualistów, słynął z odwagi, a jego protegowany Chruszczow pod maską "prostego wieśniaka" skrywał przenikliwość i stanowczość.
Żony i dzieci członków zespołu stanowiły część ich życia i interakcji, dlatego także znalazły się w mojej opowieści. Więzi Stalina z jego własną rodziną były słabe. Pierwsza żona zmarła, druga popełniła samobójstwo; z Jakowem, synem z pierwszego małżeństwa, Stalin nigdy nie był blisko, drugi syn, Wasilij (Wasia), okazał się darmozjadem, a Swietłana, ulubienica ojca, w 1967 roku miała zrobić coś, co wydawało się nie do pomyślenia, jeśli chodzi o dziecko przywódcy - uciec na Zachód. Połowa członków zespołu była dla niej "wujkami". Wraz z bratem dorastała na Kremlu z ich dziećmi, w tym z pięcioma hałaśliwymi synami Mikojanów. Ukochaną żonę Mołotowa, Polinę Żemczużynę, wyemancypowaną, silną kobietę, która położyła fundamenty pod radziecki przemysł kosmetyczny, aresztowano za syjonizm i zesłano na osiem lat, podczas gdy jej mąż nadal pracował w Politbiurze. Syn Berii i syn Żdanowa, zachęceni przez rodziców, zostali intelektualistami, podobnie jak wiele innych dzieci Kremla - prawie wszystkie zgodnie z życzeniem ojców trzymały się z dala od polityki i większość z nich skończyła studia. Przedstawiciele pokolenia córki Stalina, wojennego i powojennego, zakochali się w Ameryce; część z nich, w tym Swietłana, studiowała historię na Uniwersytecie Moskiewskim. Większość dzieci członków zespołu pozostała w bliskich relacjach z rodzicami, a w późniejszych latach podtrzymywała pamięć o nich; córka przywódcy stanowi godny uwagi wyjątek.
Kiedy maluje się portret grupowy, zwłaszcza taki, który uwzględnia kontekst towarzyski i rodzinny, właściwie nie da się nie uczłowieczyć modeli - Stalina także. Niektórzy mogą uznać to uczłowieczanie za nieakceptowalne, ponieważ odwraca ono uwagę od zasadniczego zła, jakie reprezentowali sobą opisywani ludzie. Ale gdybym przychyliła się do tego zastrzeżenia, musiałabym postawić Stalina i jego towarzyszy poza historią i zgromadzić ich niczym w getcie w specjalnym sektorze "czystego zła", które nie podlega badaniu. Arendt, pisząc o zbrodniarzach nazistowskich, stwierdza, że zło jest banalne10. Znaczy to, inaczej mówiąc, iż popełniają je ludzie, którzy gdy przyjrzeć im się z bliska, okazują się mieć naturalne rozmiary. Dopóki wyobrażamy sobie, że są więksi i nadludzcy, nie potrafimy spojrzeć na świat z ich perspektywy i w związku z tym bardzo trudno nam zrozumieć, dlaczego zachowywali się tak, a nie inaczej. Oczywiście przyjmowanie perspektywy zbrodniarzy grozi tym, że zaczniemy usprawiedliwiać ich działania. Ale ryzyko przeciwne - że nie zrozumiemy, co się wydarzyło, ponieważ nie dowiemy się, jak aktorzy wydarzeń postrzegali swoje poczynania - jest dla historyka nawet groźniejsze.
Moje doświadczenie nie potwierdza zresztą poglądu, że jeśli prowadzi się badania dotyczące jakiejś osoby, to zaczyna się ją bardziej lubić. Bez wątpienia pewne rzeczy stają się znajome - obojętny, beznamiętny wyraz twarzy Mołotowa, gdy mu dokuczano, i jego bezruch, zakłócany tylko bębnieniem w blat palcami; nieokiełznana energia i cięty język Berii połączone z lizusowską postawą wobec przywódcy; wybuchowość Ordżonikidzego; właściwa Mikojanowi zdolność do unikania problemów i robienia swojego. Jeśli chodzi o Stalina, to z obecnych badań - poczynając od tych przeprowadzonych przez radzieckiego historyka Dmitrija Wołkogonowa podczas pierestrojki[5] - wynika, że był on o wiele mądrzejszy i bardziej oczytany, niż sądzono w latach osiemdziesiątych i wcześniej. Urok osobisty radzieckiego przywódcy nie ustępował jego okrucieństwu. Członkowie drużyny bali się go, ale także podziwiali go i szanowali, przekonani - słusznie - że ich kapitan należy do innej ligi niż oni, zwłaszcza jeśli chodzi o odwagę i przebiegłość. Choć z zewnątrz, oczywiście, ta odwaga wyglądała na obojętność wobec zabijania ludzi, a przebiegłość, często naznaczona sadystycznym rysem, przejawiała się w sprawnym wprowadzaniu ich w błąd. Cwany skurwiel - taka była moja najczęstsza prywatna myśl, kiedy czytałam jego dokumenty.
Wielu czytelników zapewne uważa, że przy pisaniu o tak wielkim złoczyńcy właściwe jest tylko nieustanne oburzenie. Ja jednak jestem zdania, iż praca historyka różni się od pracy oskarżyciela czy, dajmy na to, obrońcy. Głównym zadaniem historyka jest zrozumieć, a to co innego. Nie chcę przez to powiedzieć, że da się bez problemu zająć obiektywne stanowisko; niezależnie od tego, jak bardzo się staramy, wszyscy mamy jakieś uprzedzenia i z góry powzięte przekonania - "widoku znikąd"11 namalować się po prostu nie da. Czytając prace innych badaczy, albo zaczynam wierzyć autorom (na podstawie sposobu, w jaki traktują źródła i przedstawiają dowody), albo tracę do nich zaufanie; w tym drugim przypadku zwykle przerywam lekturę. Mam nadzieję, że moi czytelnicy mi zaufają - ale jeśli tak się nie stanie, zawsze mogą skorzystać z tej drugiej opcji.
Wciąż jednak pozostaje pytanie, skąd patrzę, skoro nie mogę patrzeć znikąd. Historycy społeczni zajmujący się Związkiem Radzieckim - w tym ja sama w jednej z wcześniejszych prac, Stalin's Peasants [Chłopi Stalina] - zasadniczo przyjmują perspektywę ofiar. Ale w historii politycznej ten punkt widzenia się nie sprawdza; chłopi z tamtej książki wygłaszali kategoryczne opinie o Stalinie, ale nie mieli okazji przyjrzeć się mu z bliska i nie dysponowali zbyt wieloma wiarygodnymi informacjami. W niniejszej pracy, badając radzieckiego przywódcę - który, czy mi się to podoba, czy nie, jest centralną postacią tej opowieści - przyglądam się mu z wnętrza jego zespołu. To perspektywa inna niż zwykle i myślę, że dostarcza ona nowych spostrzeżeń. Członkowie drużyny wodza wiedzieli o nim najwięcej, bo mieli bez porównania lepszy dostęp do informacji niż ktokolwiek inny i mnóstwo okazji do obserwowania. Co więcej, jako że byli jednocześnie towarzyszami broni Stalina i jego potencjalnymi ofiarami, postrzegali go w sposób złożony, a później, gdy ich kapitana w 1956 roku potępiono, musieli sobie jakoś z tą złożonością poradzić. Mam również, przyznaję, prywatny powód, dla którego lubię tę perspektywę. Radziecki przywódca zawsze się bał, że do jego najbliższego otoczenia wkradnie się szpieg. W tej książce takim szpiegiem jestem ja.
Wypada wspomnieć o źródłach. Archiwum Politbiura jest stosunkowo małe, po części ze względu na niechęć tej instytucji do protokołowania obrad (początkowo - w latach dwudziestych - owa niechęć wynikała z tego, że nie dało się powstrzymać krajowych i zagranicznych przecieków). Korespondencja Stalina z członkami zespołu stanowi kopalnię informacji na temat większości okresu przedwojennego; po wojnie prywatna korespondencja ustała, ale coraz dłuższe nieobecności przywódcy w Moskwie zaowocowały dużą ilością listów i telegramów, które wymieniał z Politbiurem jako całością. Radziecka historia jest pełna mitów, które wrosły zarówno w sowietologiczny, jak i w rosyjski folklor. Podchodzę do nich sceptycznie, ale mam świadomość, że mity czasem okazują się prawdziwe. Jeśli chodzi o lata pięćdziesiąte, korzystam z innego rodzaju folkloru, a mianowicie z listów obywateli do przywódców; te głosy składają się na coś w rodzaju greckiego chóru, który komentuje okres przejściowy i jego następstwa.
Zmierzenie się z obfitością wspomnień i wywiadów udzielonych na starość przez członków zespołu było jedną z atrakcji i jednym z wyzwań mojego projektu. Naturalnie wszystkie te relacje są mniej lub bardziej wyrachowane i obliczone na usprawiedliwienie ich autora lub bohatera, ponadto wiele z nich zostało spisanych długo po zdarzeniach, o których traktują, albo przez dzieci (Berii, Malenkowa, Chruszczowa) relacjonujące to, co zapamiętały z rzeczy usłyszanych niegdyś od ojców. Jako historyk czuję, że tego typu teksty są niczym przekrzykujący się lobbyści, ale książka taka jak ta nie mogłaby zostać napisana bez nich. Nie potrafiłam się też pozbyć wrażenia, iż autorzy najbardziej szczegółowych sprawozdań (Chruszczow i Mikojan) są uprzywilejowani, jeśli chodzi o forsowanie swojej wersji wydarzeń. Inne wbudowane w źródła odchylenie, o którym trzeba wspomnieć, polega na tym, że dla autorów wspomnień i sowietologów polityczne skutki działań poszczególnych osób z jednych zrobiły zbrodniarzy, a z innych świętych. Stracony w 1953 roku Beria należy do tej pierwszej kategorii. Do drugiej zaliczają się zamordowany w 1934 roku Kirow i Kalinin, w czasach radzieckich uznawany za ulubieńca ludu. (Podejrzewam zresztą, że było inaczej i ulubieńcem społeczeństwa nie był Kalinin, tylko genialny i niepozbawiony fantazji wojskowy - Woroszyłow).
Osobiste archiwum przywódcy jest bogate, lecz stanowi także dzieło sztuki, pieczołowicie przystrzyżone i ukształtowane przez wiele rąk, poczynając od jego własnych. Stalin, mistrz manipulacji, który zależnie od kontekstu potrafił bez trudu zająć dwa przeciwne stanowiska w tej samej sprawie (co nie znaczy, że nie miał swoich celów czy - specyficznie rozumianych - zasad), był zdolny do najbardziej cynicznych kłamstw, ale też do nieoczekiwanej, choć bez wątpienia niebezinteresownej prawdomówności. Miał żywą, twórczą wyobraźnię; w czasach gruzińskiej młodości uczyniła go ona poetą, w czasach radzieckich sprawiała, iż z wielką przyjemnością układał scenariusze procesów pokazowych. Był także, jak się okazuje, doskonałym, profesjonalnym redaktorem cudzych tekstów, także językowym. Jeśli chodzi o wspomnienia, na jego niekorzyść działa jednak to, że nie zostawił po sobie żadnej relacji i jest jedynym członkiem drużyny, którego dziecko (Swietłana) nie wzięło w swoich książkach jego strony.
Choć niniejsza praca powstała na podstawie dokumentów archiwalnych i źródeł bezpośrednich, nie została napisana tak, jak pisze się teksty akademickie. Wydawało mi się, że spłaszczenie całego dramatu i pominięcie osobistych szczegółów, które jak sądzę, ożywiają moich bohaterów, byłoby marnotrawstwem. Co więcej, czasy Stalina wciąż są ważne dla szerszej publiczności, szczególnie dla tych, którzy pamiętają zimną wojnę. Opisywałam już wyczerpująco społeczne, kulturalne i codzienne aspekty radzieckiego doświadczenia, ale teraz po raz pierwszy na dużą skalę porwałam się na wielką politykę i biografię. Ponieważ książka ta jest pomyślana jako popularnonaukowa, przeważnie nie podkreślałam w niej akademickich kontrowersji. Bibliografia zawiera tylko opracowania cytowane w tekście, zwykle jako źródła wiedzy o faktach. Praca ta jest jednak przeznaczona także dla naukowców, więc opatrzyłam ją szczegółowymi przypisami, które umożliwią sprawdzenie, skąd zaczerpnęłam informacje (choć by uniknąć nadmiaru odnośników, nie robiłam przypisu dla każdego źródła osobno, tylko pogrupowałam je w bloki). O tym, co moja książka wnosi do akademickiej debaty, piszę we wnioskach.
Czytelnicy, którzy znają moje wcześniejsze prace, znajdą w Zespole Stalina znajome tematy, takie jak zabieganie o interesy poszczególnych instytucji w wielkiej polityce12, sieć protekcji13 i codzienne interakcje14. W pewnym sensie piszę tu o tym samym, co omawiałam w Życiu codziennym pod rządami Stalina, tyle że przeniósłszy się ze zwykłego miejskiego środowiska do dziwnego, odizolowanego świata Kremla. Podczas swoich badań poczyniłam jednak niespodziewane odkrycia - które, mam nadzieję, zaskoczą także moich kolegów po fachu. Początkowo znałam lata trzydzieste dużo lepiej niż czasy powojenne i lata po śmierci Stalina i spodziewałam się, że to na ten pierwszy okres przypada najciekawszy i najbardziej ożywiony etap historii zespołu. Wydawało mi się, iż wielka czystka musiała znacząco osłabić drużynę. Badając archiwum Politbiura z lat 1939-1940, spostrzegłam, że podczas gdy Stalin najwyraźniej funkcjonował wówczas normalnie, pozostali, choć byli aktywni i naprawdę ciężko pracowali, by naprawić wyrządzone przez czystkę szkody, zdecydowanie się nie wychylali. Czy była to jednak zmiana trwała czy tymczasowa?
Mikojan w swoich wspomnieniach twierdzi, że okres szczytowej wydajności zespołu i jego najlepsze czasy przypadły na II wojnę światową, co oczywiście stoi w sprzeczności z hipotezą, że po wielkiej czystce drużyna straciła żywotność. Ponadto w okresie powojennym wystąpiła pewna anomalia: Stalin nie zdołał odsunąć od władzy Mołotowa i Mikojana ani pozbyć się ich ze swojego otoczenia towarzyskiego - najwyraźniej dlatego, że sprzeciwili się temu pozostali towarzysze. Skoro drużyna zdołała podważyć jego nigdy niekwestionowany przywilej wykluczania, z pewnością była wciąż żywa i miała się dobrze albo przynajmniej potrafiła stawić opór. Potem, kiedy pracowałam nad rozdziałem o latach po śmierci Stalina, uderzyło mnie, jak nadzwyczajnie jego towarzysze poradzili sobie z okresem przejściowym, chociaż obawiali się, że bez przywódcy wszystko się rozpadnie. Jakby to była najbardziej naturalna rzecz na świecie, zespół Stalina bez Stalina przeobraził się w kolektywne kierownictwo - i to w kierownictwo, które przeprowadzało reformy.
Były czasy, gdy portrety najbliższych współpracowników przywódcy noszono w pochodach pierwszomajowych obok jego portretu, a ich nazwiskami hojnie obdarzano miasta, fabryki, kołchozy i instytucje kultury w całym kraju, pozornie zapewniając im nieśmiertelność. Ale potem w 1956 i 1961 roku nastąpiła destalinizacja, w 1957 odsunięto od władzy Mołotowa, Malenkowa i Kaganowicza, w 1964 Chruszczowa, a w 1991 upadł Związek Radziecki. W 1957 roku miasto Mołotow znów stało się Permem. Podczas pierestrojki do pierwotnych nazw wróciło kilka kaukaskich i ukraińskich miejscowości, między innymi Ługańsk (za czasów ZSRR Woroszyłowgrad) i Mariupol (Żdanow). W 1991 Kujbyszew, który w trakcie II wojny światowej pełnił funkcję tymczasowej stolicy, wrócił do nazwy Samara. W atlasach zostali tylko Kalinin i Kirow, prawdopodobnie przez przypadek. Kirow miał najwięcej szczęścia - zachował nie tylko miasto (dawniej Wiatka), ale i obwód kirowski. Kalinin wprawdzie stracił Twer na zachodzie kraju, ale zachował Kaliningrad, jak został nazwany Królewiec, kiedy po wojnie przekazano go Związkowi Radzieckiemu15.
Przywódcy się pod tym względem nie powiodło. W 1961 roku Stalingrad zmienił nazwę na Wołgograd[6], Stalino na terenie dzisiejszej Ukrainy - na Donieck[7], a tadżycki Stalinabad wrócił do nazwy Duszanbe. Dzisiejsi Rosjanie wciąż spierają się o to, czy Wołgogradowi nie przywrócić jednak nazwy z czasów ZSRR, by podkreślić bohaterską przeszłość miasta jako miejsca bitwy stalingradzkiej podczas II wojny światowej. Nazwisku Stalina nie grozi w Rosji zapomnienie, ale nazwisk jego towarzyszy, może z wyjątkiem Mołotowa i Woroszyłowa, następne pokolenie nie będzie już pamiętało. Nikt nie zaproponuje, by Perm wrócił do poprzedniej nazwy, a władze powstałej niedawno na wschodzie Ukrainy Ługańskiej Republiki Ludowej[8], choć prorosyjskie, nie brały pod uwagę zmiany nazwy Ługańska na Woroszyłowgrad.
Członkowie drużyny być może nie skarżyliby się na to zapomnienie. Jeśli nie liczyć Chruszczowa - i Berii, gdyby dano mu sposobność - nie szukali dla siebie osobnego miejsca w historii; zasadniczo zadowalali się towarzyszeniem Stalinowi w wielkim dziele budowania socjalizmu, które - jak sądzili - miała docenić historia, choć z perspektywy XXI wieku wygląda to inaczej. Zwykli mawiać, skromnie, ale słusznie, że Stalin był podstawą całego przedsięwzięcia, dając do zrozumienia coś, co wydawało im się oczywiste, a mianowicie, iż nie potrafiliby tego zrobić bez niego. Ale prawdziwe jest także twierdzenie, że Stalin nie mógłby tego zrobić bez nich. I niech ono - czy to dobrze, czy źle - będzie ich epitafium.
Najpierw był to zespół Lenina. Włodzimierz Iljicz Lenin pełnił funkcję kapitana od początku, to znaczy od 1903 roku, gdy wśród rosyjskich marksistów[9] nastąpił rozłam na bolszewików i mienszewików. Frakcja Lenina przyjęła nazwę bolszewiki, czyli "ci, którzy są w większości"[10], pozostawiając opozycji łatkę mniejszości (mien?szewiki). W istocie jednak było na odwrót: to bolszewicy stanowili mniejszość i to Lenin - najbardziej bezkompromisowy i najmniej ugodowy z partyjnych przywódców - sprowokował rozłam. To, kto powinien zostać przywódcą bolszewików, nie podlegało dyskusji. Jeśli ktoś nie chciał grać w drużynie Lenina, musiał iść gdzie indziej. W latach poprzedzających I wojnę światową Lenin, podobnie jak wielu innych rewolucjonistów, żył na emigracji na zachodzie Europy, ukrywając się przed carską tajną policją. Do jego zespołu należeli emigracyjni znajomi, tacy jak Grigorij Zinowjew i Nikołaj Bucharin, wystarczająco zuchwali, by dyskutować ze swoim kapitanem o imperializmie i kapitalizmie państwowym, ale bolszewicy mieli także zwolenników w rosyjskim podziemiu rewolucyjnym, tak zwanych komitetczyków[11], weteranów więzień i zesłań, takich jak Gruzin Józef Stalin i Rosjanin Wiaczesław Mołotow.
Starzy ludzie podziemia znajdowali się kilka szczebli niżej na drabinie społecznej niż emigranci, byli prostsi i gorzej wykształceni niż oni. Wielu - na przykład Rosjanin Michaił Kalinin czy Łotysz Jan Rudzutak - było robotnikami, jak przystało na członków partii, która uważała się za "proletariacką". W rosyjskim ruchu rewolucyjnym działało tyle samo nie-Rosjan co Rosjan - stanowiło to odzwierciedlenie urazy żywionej przez mniejszości narodowe wieloetnicznego imperium do rusyfikacyjnej polityki carskich władz. W szeregach bolszewików jedną z największych grup narodowościowych stanowili Żydzi - w tym Grigorij Zinowjew, Lew Kamieniew i przyszły poplecznik Stalina Łazar Kaganowicz - liczne były też grupy mieszkańców Kaukazu (zwłaszcza Gruzinów i Ormian) i regionów nadbałtyckich (szczególnie Łotyszy, Ukraińców i Polaków). Powołany w sierpniu 1917 roku[12] bolszewicki Komitet Centralny składał się z ośmiu Rosjan, sześciu Żydów, dwóch Łotyszy, dwóch Ukraińców, Polaka, Gruzina i Ormianina16.
Po rewolucji lutowej i abdykacji cara Mikołaja II w marcu 1917 roku władzę w Rosji przejął liberalny Rząd Tymczasowy, ale jego pozycja była niepewna. Gdy nie wycofał się z I wojny światowej mimo klęsk, strat i masowych dezercji z frontu, niepokoje społeczne się nasiliły. W październiku 1917 roku zmotywowani niecierpliwością zradykalizowanych żołnierzy, marynarzy i robotników, bolszewicy przejęli władzę w Piotrogrodzie[13]. Głównym organizatorem rewolucji był dawny mienszewicki emigrant Lew Trocki, który dołączył do niegdysiejszych przeciwników, gdy zrozumiał, że ich przywódca na poważnie myśli o przejęciu władzy. Ale oczywiście to Lenin stanął na czele nowego rządu. Rząd ten ze względu na głęboką niechęć Włodzimierza Iljicza do współpracy z rewolucjonistami spoza własnej partii składał się niemal wyłącznie z bolszewików, nie był jednak wolny od wewnętrznych sporów.
Podczas wojny domowej w latach 1918-1921 w partii powstały różne frakcje - jednej z nich przewodził Trocki - ale Lenin postanowił je zniszczyć. Sposób, w jaki to zrobił, posłużył za lekcję Stalinowi i części przyszłych członków jego zespołu. Przywódca bolszewików doprowadził do tego, że w 1921 roku działalność frakcyjna została w jego partii zakazana. Żeby to osiągnąć, sam stworzył frakcję, dużo lepiej zorganizowaną niż frakcje przeciwników, w szczególności Trockiego, skupionego bardziej na bieżących sprawach politycznych - takich jak gwałtowne protesty związków zawodowych przeciwko wprowadzonemu na początku wojny domowej nakazowi pracy - niż na formowaniu stronnictwa. Frakcja Lenina prowadziła działania konspiracyjne, organizowała tajne spotkania i sporządziła listę kandydatów opozycji, przeciwko którym zamierzała głosować w wyborach delegatów na nadchodzący zjazd partii. Lenin zasugerował nawet, by poprosić o pomoc dawnego towarzysza z podziemia, który mógłby na swojej nielegalnej ręcznej maszynie drukarskiej drukować ulotki. Jako stary spiskowiec rozkoszował się całym tym przedsięwzięciem i drażnił się ze Stalinem, swoją prawą ręką do spraw organizacyjnych w partii, który miał wątpliwości co do tak ostentacyjnego angażowania się w aktywność frakcyjną w celu wprowadzenia zakazu tego typu działalności. Z kolei Mołotow, przyszły numer dwa w zespole Stalina, szczycił się, że w 1921 roku należał do "Leninowskiego spisku przeciwko Trockiemu"17. Stalin i Lenin zwrócili także uwagę na dwóch młodych bolszewików z prowincji (obaj zostali później członkami zespołu tego pierwszego), którzy doskonale sprawdzili się w pracy na rzecz Leninowskiej frakcji: dwudziestosiedmioletniego robotnika Łazara Kaganowicza, Żyda ze strefy osiedlenia[14], i dwudziestodwuletniego Ormianina Anastasa Mikojana, zwycięzców zaciętych walk frakcyjnych w, odpowiednio, Turkiestanie i nadwołżańskim Niżnym Nowogrodzie. Sergo Ordżonikidze, Gruzin, który znał Lenina od 1911 roku, działał z kolei na rzecz jego frakcji, zwalczając silną opozycję na Kaukazie18.
Błyskotliwy i arogancki Trocki dzięki temu, co osiągnął jako twórca i dowódca Armii Czerwonej podczas wojny domowej, był wówczas drugą osobą w państwie. W 1921 roku miał czterdzieści dwa lata - prawie tyle samo co Stalin i dziewięć lat mniej niż Lenin - i należał do Politbiura, czyli najwyższego ciała decyzyjnego w partii, wraz z Leninem, Zinowjewem, Kamieniewem, Stalinem i trzema młodszymi "kandydatami na członków", czyli członkami bez prawa do głosowania: Mołotowem, Bucharinem i Kalininem. Według późniejszych relacji Trockiego on i Lenin mimo konfliktów w 1920 i 1921 roku pozostali ze sobą w bliskich relacjach. Ale przynajmniej Lenin traktował tę bliskość ostrożnie. Trocki był nie tylko energicznym przeciwnikiem w rozmaitych przedrewolucyjnych polemikach na temat marksizmu, lecz także charyzmatycznym bohaterem rewolucji 1905 roku, rewolucji październikowej i zwycięskiej wojny domowej. Innymi słowy stanowił dla Lenina poważną konkurencję, niezależnie od tego, czy zamierzał z nim współzawodniczyć, czy nie. Wśród młodych bolszewików, zwłaszcza tych, którzy służyli w Armii Czerwonej, Trocki miał status postaci kultowej. Ale ci, co należeli do partii przed 1917 rokiem - starzy bolszewicy, jak zaczęto ich nazywać - traktowali go podejrzliwie, jak nowicjusza, który przyszedł na gotowe.
Stalin za to wciąż jeszcze pozostawał w cieniu. Usunięty z seminarium duchownego syn szewca z gruzińskiej prowincji był jednym z tych komitetczyków, których uformowały działalność konspiracyjna, więzienie i zesłania. Jego znajomość z Leninem sięgała czasów przedrewolucyjnych - odwiedził Włodzimierza Iljicza w Krakowie w 1912 roku, zyskał wtedy przydomek "wspaniałego Gruzina" - ale bliska współpraca zaczęła się dopiero po powrocie Lenina do Rosji w kwietniu 1917. Początkowo Stalin, podobnie jak inni działający w kraju bolszewicy, był zaskoczony bezkompromisowością przywódcy i jego niechęcią do współpracy z innymi partiami rewolucyjnymi, ale szybko się dostosował i poparł Lenina w kontrowersyjnej sprawie przejęcia władzy (któremu sprzeciwiali się Zinowjew i Kamieniew). W Carycynie podczas wojny domowej on i jego przyjaciel Klim Woroszyłow popadli w tak poważny konflikt z Trockim, że Lenin musiał mediować. Stalin był raczej samotnikiem, ale gdy w 1919 roku ożenił się z Nadią Alliłujewą, młodą córką znanego kaukaskiego rewolucjonisty, jego relacje towarzyskie z bolszewikami nieco się ożywiły. W tamtych czasach działał za kulisami i rzadko przedstawiał w Politbiurze swoją opinię. Wykazywał się w sprawach organizacyjnych i kadrowych, obserwując, które lokalne komórki wymagają wsparcia, i zapamiętując, na których delegatów można liczyć w sprawie głosowania na frakcję Lenina podczas corocznych zjazdów.
Na początku lat dwudziestych Stalin nie był ani dobrym mówcą publicznym, ani liczącym się uczestnikiem partyjnych dyskusji teoretycznych i nikomu nie wydawał się rywalem, a ówczesne opinie na jego temat niemal wszystkie są negatywne. "Miernota", "zero", "małomiasteczkowy polityk" - pisali o nim pogardliwie Trocki i inni intelektualiści. Nikołaj Suchanow, rewolucjonista, który znał wszystkich liczących się członków partii, choć sam do niej nie należał, zapamiętał jedynie "niewyraźną szarą mgłę, pojawiającą się od czasu do czasu i znikającą bez śladu". Inny kosmopolita opisuje Stalina z 1919 roku jako "przerażającego i banalnego jak kaukaski sztylet", ale prawdopodobnie w tym opisie wszystko oprócz "banalnego" stanowi późniejszą refleksję. Na jednym ze współpracowników z Komitetu Centralnego przyszły przywódca zrobił wrażenie zdyscyplinowanego, skrytego, ostrożnego, mającego świadomość, że jest gorzej wykształcony niż wielu jego kolegów z Politbiura, i mściwego. Dumny i drażliwy Gruzin wiedział, co inni o nim myślą, i miał im to za złe. Lenin jednak zwracał się do niego, "ilekroć konieczne były bezwzględność i przebiegłość"19.
Potem, po niecałych pięciu latach radzieckiego panowania, nastąpiła katastrofa. 24 maja 1922 roku Lenin miał pierwszy udar, w grudniu drugi. Zmusiło go to do wycofania się z aktywnego udziału w życiu politycznym. Umierał przez ponad rok, partia przechodziła w tym czasie kryzys sukcesyjny. Pod nieobecność przywódcy zarządzało nią - i, co za tym idzie, także krajem - Politbiuro: Trocki, Stalin, Zinowjew, Kamieniew, Michaił Tomski i nowy członek Aleksiej Rykow, który zastępował Lenina na stanowisku szefa rządu[15], a teraz je przejął. Stalin był przede wszystkim sekretarzem partii, Kamieniew przewodniczył Mossowietowi[16], Zinowjew organizacji partyjnej w Piotrogrodzie, Trocki odpowiadał za wojsko, a Tomski za związki zawodowe. Lenin zaczął tymczasem odnosić się do swojego zespołu krytycznie, wręcz wrogo; oskarżał go o tendencje "oligarchiczne". Trudno powiedzieć, czy - jak się czasem twierdzi - stanowiło to przejaw jego spóźnionego zwrotu ku demokracji, czy nie, Włodzimierz Iljicz był jednak najwyraźniej przygnębiony tym, że choroba odsunęła go na bok. Tydzień po drugim udarze napisał dość niespójny list do zjazdu partii, nazwany później testamentem, w którym ocenia swoich potencjalnych następców - wszystkich negatywnie. Stalin i Trocki to "dwóch wybitnych przywódców", pisze, ale charaktery mają tego rodzaju, iż mogliby "mimo woli doprowadzić do rozłamu". Józef Wissarionowicz jako sekretarz partii "skupił w swych rękach ogromną władzę", ale może nie zawsze korzystać z niej z należytą ostrożnością, Trocki zaś, "najzdolniejszy człowiek w obecnym KC", jest zanadto pewny siebie i przesadnie pasjonuje się "czysto administracyjną stroną spraw". Kilka tygodni później Lenin dodał postscriptum, bardzo niekorzystne dla tego pierwszego: "Stalin jest zbyt brutalny" i powinien zostać na stanowisku sekretarza generalnego zastąpiony kimś, kto "charakteryzowałby się większą tolerancyjnością, większą lojalnością, większą uprzejmością, bardziej życzliwym stosunkiem do towarzyszy, mniej kapryśnym usposobieniem itd."20.
Irytacja Lenina brała się po części z jego konfliktu ze Stalinem w sprawie polityki narodowościowej, dziedziny, co do której ten drugi twierdził, że doskonale się na niej zna. Nowo powstały Związek Radziecki[17] obejmował znajdujące się na terenie dawnego Imperium Rosyjskiego kraje kaukaskie - Gruzję, Armenię i Azerbejdżan - które włączenie do rewolucyjnego państwa przyjęły mniej lub bardziej dobrowolnie. Nie obeszło się jednak bez problemów; najbardziej drażliwy temat stanowiło to, czy Gruzja powinna zachować status osobnej republiki, czy zostać włączona do Zakaukaskiej Federacyjnej Socjalistycznej Republiki Radzieckiej. Stalin był zdecydowanym zwolennikiem tej drugiej opcji. Lenin go popierał, ale wykazywał się większą wrażliwością na obawy gruzińskich bolszewików, którzy się jej sprzeciwiali. Z oburzeniem przyjął informację, że Sergo Ordżonikidze, tamtejszy sojusznik Stalina, po prostu uderzył jednego ze swoich miejscowych przeciwników. Jakby wskutek choroby przywódca partii wrócił do kodeksu honorowego i decorum swojej szacownej mieszczańskiej młodości w latach osiemdziesiątych XIX wieku.
Podobną dziwnie niebolszewicką postawę widać w jego reakcji na niegrzeczne zachowanie Stalina wobec Nadieżdy Krupskiej. Stalin, w życiu prywatnym tylko częściowo zreformowany gruziński macho, nigdy nie dogadywał się najlepiej z kobietami takimi jak żona Lenina, bezkompromisowymi partyjnymi weterankami, które nie lubiły, gdy ktoś próbował rozstawiać je po kątach, i gardziły babskimi sztuczkami. Kiedy koledzy z Politbiura powierzyli Stalinowi niewdzięczne zadanie sprawdzenia, czy Włodzimierz Iljicz przestrzega zaleceń lekarzy, czyli odpoczywa i nie pracuje, konflikt z Krupską był w zasadzie nieunikniony. Jako lojalna żona - czy też, jak sama by to ujęła, towarzyszka - na stanowczą prośbę męża systematycznie lekceważyła zalecenia lekarzy, przynosząc mu gazety, informując go o wszystkim i przekazując towarzyszom wiadomości od niego, za co Stalin grubiańsko ją zwymyślał. Kiedy Lenin dowiedział się o tym kilka miesięcy po drugim udarze w marcu 1923 roku, napisał do Józefa Wissarionowicza lodowato, że zniewagę wyrządzoną żonie traktuje jak zniewagę wyrządzoną jemu samemu (choć bolszewicy nie mówili o swoich partnerkach w taki sposób), i zagroził zerwaniem stosunków, jeśli Stalin Krupskiej nie przeprosi. Przyszły radziecki przywódca był zdruzgotany atakiem ze strony człowieka, którego, jak powiedział jego siostrze, "kochał całym sercem". Mimo to jego przeprosiny były niezwykle wstrzemięźliwe; uważał, że wina leży po stronie Krupskiej, a Lenin zachowuje się zupełnie nieracjonalnie. "Mam ją cenić i szanować tak samo jak jego, bo korzysta z tego samego kibla?", spytał Mołotowa rozdrażniony. Mołotow, lepiej wychowany, uznał to za chamskie, choć nie przepadał za Krupską21.
21 stycznia 1924 roku Lenin zmarł. Pogrzeb odbył się 27 stycznia; trumnę nieśli członkowie Politbiura Stalin, Kamieniew, Zinowjew i Tomski, kandydaci na członków Mołotow, Bucharin i Rudzutak, a także Feliks Dzierżyński, szanowany polski bolszewik, twórca Czeka[18]. Trocki, zmęczony sporami z kolegami z Politbiura, przebywał na południu, gdzie wracał do zdrowia po chorobie, i nie przyjechał do Moskwy - decyzja w świetle deklarowanego przywiązania do Lenina zaskakująca, a z politycznego punktu widzenia samobójcza.
Walki o sukcesję już trwały. Była to dziwna rywalizacja. Stanowisko przywódcy partii formalnie nie istniało. Bolszewiccy liderzy zgodnie twierdzili, że nikt nie może zastąpić Lenina, i prawdopodobnie przez jakiś czas rzeczywiście tak myśleli. Politbiuro nigdy nie miało oficjalnego szefa; postrzegano je jako grupę równych sobie jednostek, choć Włodzimierz Iljicz ewidentnie miał wśród tych równych jednostek pierwszeństwo. Dlatego to, co historycy nazywają walką o sukcesję, nie było otwartą walką o przywództwo. Zwolennicy Stalina twierdzili, iż walczą o jedność przeciwko "frakcjonistom", którzy opierają się władzy większości, by ukryć swoje bezpodstawne pretensje do roli wodzów. Frakcjonalizm, choć oficjalnie zakazany, nadal był zmorą partii. "Mieliśmy niezwykle cienką warstwę przywódców - wspominał później Mołotow - i na tej cienkiej warstwie nieustannie pojawiały się pęknięcia"22. Bolszewicy - podobnie jak jakobini w czasach rewolucji francuskiej, której klęskę rosyjscy marksiści wciąż mieli w pamięci - mogli zostać pokonani przez rozłamy i stracić swoją niepewną władzę; bez wątpienia pomogłyby w tym także wrogie "kapitalistyczne" zachodnie siły, które już raz próbowały doprowadzić do porażki rewolucji, wtrącając się w rosyjską wojnę domową.
Trocki stanowił oczywiste zagrożenie. Nie był starym bolszewikiem, w 1920 roku ze względu na różnice polityczne uznawano go za rozłamowca i - przede wszystkim - jako dowódca Armii Czerwonej z czasów wojny domowej łatwo mógłby odegrać rolę Napoleona, a pamiętajmy, że analogia między rewolucją październikową i francuską budziła w bolszewikach duży niepokój. W rzeczywistości Trocki nie miał jednak natury frakcjonisty - był na to zbyt niecierpliwy, uparty i złośliwy, zanadto gardził ludźmi mniej inteligentnymi od siebie - a rola przywódcy bolszewików prawdopodobnie nawet go nie interesowała. Lubił jednak chodzić własnymi ścieżkami, uwielbiał spierać się o politykę i uważał się za czołowego teoretyka marksizmu w partii. Trudno się dziwić, że niezbyt przez niego poważani koledzy z Politbiura sądzili, iż dąży do władzy - zwłaszcza ci, którzy pragnęli jej dla siebie, to znaczy Zinowjew i Stalin.
Nie tylko Lenin obawiał się upadku rewolucyjnej demokracji. Naturalnie, bolszewicy opowiadali się za scentralizowaną władzą jednego ugrupowania, ale w ramach partii przywykli do względnie luźnej atmosfery pozostawiającej miejsce na wewnętrzne spory i - w praktyce - sporą swobodę na szczeblu lokalnym. Przyzwyczajeni do robienia rewolucji, po przejęciu władzy musieli zmienić modus operandi. Zmiany te nazwano "biurokratyzacją"; wszyscy przywódcy twierdzili, że się jej sprzeciwiali, i oskarżali jeden drugiego o to, iż do niej dopuścił.
Były też inne problemy. Jeden z nich stanowiła polityka gospodarcza. Po rewolucji bolszewicy próbowali przeprowadzić pełną nacjonalizację w miastach. Kiedy im się to nie udało, wycofali się i częściowo przywrócili mechanizmy rynkowe, wprowadzając tak zwaną Nową Politykę Ekonomiczną[19]. Spowodowane rekwizycjami dokonywanymi podczas wojny domowej ostre konflikty z chłopstwem, które wciąż stanowiło osiemdziesiąt procent społeczeństwa, zmusiły partię do pozostawienia rolnictwa takim, jakie było ("zacofanym", by użyć lubianego przez jej członków obelżywego określenia). Ale bolszewicy byli tyleż rewolucjonistami, ile socjalistycznymi reformatorami. Gdyby nie wdrożyli socjalistycznych reform gospodarczych, ich rewolucja zakończyłaby się fiaskiem. Pytanie brzmiało, jak te reformy przeprowadzić i kiedy.
Rok 1923, bez przywódcy, był w partii rokiem intensywnej introspekcji. Trocki chciał śmielszej polityki gospodarczej, inni pragnęli demokratyzacji w RKP(b). Kierownictwo zgodziło się na szeroko zakrojoną dyskusję. Stalin, robiąc dobrą minę do złej gry, stwierdził, że stanowi to przejaw siły, a nie słabości czy zamętu. Istniały oczywiście pewne ograniczenia: partia to narzędzie walki, nie klub dyskusyjny (znowu Stalin) i - jak szczerze przyznał Zinowjew - kiedy przychodzi co do czego, "każdy rewolucjonista mówi: do diabła ze "świętymi" zasadami "czystej" demokracji". Jednymi z najbardziej zaangażowanych dyskutantów byli zwolennicy Trockiego, który ogłosił manifest wzywający do obrania "nowego kursu" i ożywienia rewolucyjnego ducha oraz do walki ze skostniałością w partii i postawienia na młodych, przyjęty przez starą gwardię z Politbiura raczej bez zachwytu.
Zimą 1923-1924 dyskusja przerodziła się w coś w rodzaju kampanii wyborczej, ponieważ nałożyła się na wybory delegatów na nadchodzącą XIII konferencję partyjną. Opozycja, jak zaczęto ją nazywać, rozesłała do komitetów lokalnych swoich przedstawicieli. Trocki nie jeździł po kraju osobiście, ponieważ zachorował, co często mu się zdarzało w przełomowych momentach, ale jeździli jego zwolennicy i rzecznicy demokratyzacji partii (osobna frakcja, bez reprezentacji w Politbiurze). Przeciwnicy opozycji, którzy zaczęli się określać jako "większość Komitetu Centralnego", również mocno zaznaczali swoją obecność; ich najbardziej widocznym przedstawicielem był Zinowjew. Trudno ocenić, jakim poparciem cieszyli się zwolennicy Trockiego i rzecznicy demokratyzacji, ponieważ ich początkowe sukcesy w Moskwie zostały w zasadzie unieważnione po przybyciu przeciwników, twardych polityków o dużej sile perswazji, wspieranych przez Stalina, który celował w zakulisowym dyscyplinowaniu partyjnych towarzyszy. Tak czy inaczej, owa "większość" miała zapewne większe prawo do tej nazwy niż bolszewicy w 1903 roku i odniosła bezdyskusyjne zwycięstwo. Spośród stu dwudziestu ośmiu głosujących delegatów na styczniowej konferencji tylko trzech należało do opozycji. W efektownej mowie, która była jego pierwszym wystąpieniem w bardziej widocznej przywódczej roli, Stalin wyszydził wtedy późne nawrócenie się Trockiego - podczas wojny domowej surowego służbisty i znanego zwolennika centralizacji - na demokrację, a potem oskarżył go o frakcjonalizm i, co za tym idzie, ambicje przywódcze. "Przeciwstawił siebie KC - powiedział - wyobraził sobie, iż jest nadczłowiekiem stojącym ponad KC".
Choć jeszcze przez kilka lat Trocki pozostawał pełnoprawnym członkiem Politbiura i nieustępliwym uczestnikiem toczonych w nim debat, był to dla niego początek końca. Jego wystąpienie na XIII zjeździe partii w maju 1924 roku zostało źle przyjęte. Próbując nadać swojej przemowie odcień skromności, Trocki - z czego potem szydziła Nadieżda Krupska - powiedział, że "partia ma zawsze rację", ponieważ historia przyzna jej słuszność. Kilka lat później nikt nie zwróciłby na takie stwierdzenie uwagi, ale w 1924 roku brzmiało ono jeszcze dość przesadnie, a w ustach nieliczącego się ze zdaniem innych Trockiego - który zanim dołączył do bolszewików w czerwcu 1917, zaciekle ich przecież krytykował - po prostu nieszczerze23.
To, że XIII zjazd partii zwołano w maju 1924, nie wyszło na dobre Trockiemu, ale nie przysłużyło się też Stalinowi. Kilka dni przed otwarciem zjazdu Krupska przyniosła władzom partii nazwany później testamentem list Lenina i bolszewiccy przywódcy - z których żaden nie został w tym piśmie dobrze oceniony - musieli szybko coś postanowić. Zdecydowali, iż wbrew prośbie Włodzimierza Iljicza nie odczytają jego listu na zjeździe, ale rozpowszechnią go wśród wybranych delegatów. Stalin zaproponował, że zrezygnuje z funkcji sekretarza generalnego, ale nikt się na to nie zgodził. Był to dla niego pełen napięcia, zły okres. Skarżył się, iż został "niezasłużenie znieważony". Według jednej z relacji w środku zjazdu uciekł z Moskwy, zamknął się na daczy i nie przyjmował nikogo oprócz żony Tomskiego Marii, "która siedziała z nim przez dwa dni i dwie noce, karmiła go łyżką i opiekowała się nim jak dzieckiem", zanim udało się go nakłonić, by wrócił do stolicy. Maria była przyjaciółką jego żony, której nieobecność w tym epizodzie jest znacząca. Józefowi i Nadii się nie układało24.
Nie był to jedyny przejaw niezwykłej słabości przyszłego przywódcy. Kilka miesięcy później Stalin dostał list od siedemnastoletniego komsomolca[20] z północy kraju. Chłopak pisał o swoim żarliwym oddaniu sprawie, nazywał adresata prawdziwym uczniem Lenina i prosił go, by pozwolił mu przyjąć swoje nazwisko. Stalin, o dziwo, odpisał osobiście - zwykle zostawiał takie sprawy sekretarzowi - a jego odpowiedź brzmi prawie jak cri de coeur samotnego człowieka wdzięcznego za dobre słowo: "Nie mam nic przeciwko przyjęciu przez was nazwiska Stalin, wręcz przeciwnie, będę bardzo szczęśliwy, bo dzięki temu zyskam młodszego brata (nie mam braci i nigdy nie miałem)"25. Przyszły radziecki przywódca napisał ten list zaledwie kilka tygodni po tym, jak poprosił, by zwolniono go z funkcji sekretarza Komitetu Centralnego, ponieważ musi wyjechać w celu podreperowania zdrowia. Prosił o przydział "do rejonu turuchańskiego [na północy, w mroźnym Kraju Krasnojarskim, gdzie przed rewolucją przebywał na zesłaniu], do Jakucji albo gdzieś za granicę na jakieś nierzucające się w oczy stanowisko"26. Innymi słowy: najdalej, jak to możliwe, i - skoro chciał, by rozstrzygnięto tę sprawę pod jego nieobecność - tak, żeby nie musiał oglądać kolegów, przed którymi stracił twarz.
Oczywiście nie wysłano Stalina do Turuchańska. Nie odwołano go nawet ze stanowiska sekretarza generalnego. Jesienią, po wakacjach, wrócił do swoich obowiązków. Ale jego przyjaciele i współpracownicy pamiętali, że miał wówczas zły okres i że testament Lenina negatywnie wpłynął na jego samoocenę27. Zwykle zakłada się jednak, iż Stalin już wtedy widział się w roli przyszłego przywódcy i zaczynał systematycznie pozbywać się przeciwników. Mogło tak być, ale to ocena po fakcie, kiedy wiemy, kto zwyciężył. Stalin wspominał później, że to tamci uwzięli się na niego, a nie odwrotnie.
Tak czy owak, niezależnie od tego, jak bardzo czuł się osaczony, przyszły przywódca zaczął gromadzić wokół siebie zwolenników, podobnie jak jego rywale Trocki i Zinowjew. W zespole Stalina brakowało intelektualistów, kosmopolitów, Żydów i dawnych emigrantów, było za to więcej dawnych robotników i Rosjan, a także sporo Kaukazczyków. Proletariacki charakter i rosyjskość tej grupy stanowiły podstawę jej legitymacji. Spierając się z Trockim, Mołotow chwalił się, że ma w swojej drużynie "prawdziwych rosyjskich" proletariuszy, takich jak Kalinin, Woroszyłow i Tomski (w domyśle: a nie żydowskich intelektualistów). Stalin cieszył się z rosnącej pewności siebie "naszych proletariuszy", obok wyliczonych przez Mołotowa nazwisk wymieniając jeszcze Rudzutaka28. W zespole, którego członkowie często znali się z czasów wspólnej pracy na frontach wojny domowej, panowała atmosfera "konspiracji, koleżeństwa i prostego męskiego humoru". Szczególnie ceniono bolszewicką twardość (twierdost?), postrzeganą jako cecha właściwa robotnikom, a nie intelektualistom, ale kapitan drużyny doceniał też kompetencje, energię i zdolność do ciężkiej pracy29.
Wiaczesław Mołotow był pierwszą godną uwagi osobą zrekrutowaną przez Stalina do zespołu. Prywatnie nie utrzymywali zbyt bliskich kontaktów, choć znali się od 1912 roku. W 1917, gdy powrót Stalina i Kamieniewa z zesłania wypchnął Mołotowa z kierownictwa piotrogrodzkiego komitetu partii, wystąpiły pewne tarcia. Podczas wojny domowej Mołotow nie zdziałał tyle co Józef Wissarionowicz, ale za to poślubił interesującą kobietę o silnym charakterze: Perl Karpowską, znaną w partii jako Polina Żemczużyna, córkę krawca, która kiedy się poznali, służyła w Armii Czerwonej jako komisarz polityczny (rodzina Mołotowa, szacowni rosyjscy mieszczanie, nie chciała mieć z tą pozbawioną znaczenia Żydówką nic wspólnego). W 1921 roku Lenin awansował go na sekretarza partii, szybko jednak doszedł do wniosku, że Mołotow, choć dobry organizator, nie jest politycznie dość bystry na tę posadę, i pomijając go, mianował Stalina na nowo utworzone stanowisko sekretarza generalnego. Niewykluczone, że Mołotow miał o to trochę żalu; ton, jaki przybiera w wymienianych z Józefem Wissarionowiczem kilka lat później prywatnych listach o marksizmie, wskazuje na to, iż wciąż obstawał przy tym, że są równi. Wiaczesław Michajłowicz liczył sobie jednak dwanaście lat mniej niż przyszły przywódca i miał krótszy staż w Politbiurze. Choć jak później z dumą wspominał, był najmłodszym w historii członkiem tej instytucji - kiedy w 1922 roku został kandydatem na członka, liczył sobie trzydzieści dwa lata - to Stalin należał do niej jako pełnoprawny członek od chwili, gdy powstała w 1919 roku. Mołotow, ze swoimi binoklami i schludnym wąsikiem, nawet w młodości raczej nie wyglądał na rewolucjonistę; mógłby być urzędnikiem państwowym, do czego uprawniał go zresztą dyplom ze szkoły średniej (uzyskany, gdy Wiaczesław Michajłowicz był już zawodowym rewolucjonistą). Nie wyróżniał się błyskotliwością i myślał dość powoli, ale był dobrze zorganizowany i niezwykle pracowity. Trocki, którego nienawidził, pewnego razu skrytykował go w Politbiurze jako jednego z "bezdusznych partyjnych biurokratów miażdżących swoimi kamiennymi zadkami wszystkie przejawy samodzielnej inicjatywy i kreatywności". Zdruzgotany Mołotow wyjąkał, poprawiając pince-nez: "Nie wszyscy możemy być geniuszami, towarzyszu Trocki". Przezwisko "kamienny zadek" zostało30.
Klimient Woroszyłow, dziarski kawalerzysta wyróżniający się raczej odwagą niż przenikliwym intelektem, znał Stalina od dawna; byli prawie rówieśnikami, mieszkali razem podczas zjazdu partii w Sztokholmie w 1906 roku, a potem razem pracowali w Baku. Ale to w Carycynie, gdzie pierwszy był dowódcą frontu, a drugi komisarzem politycznym, zbliżyli się do siebie, w pewnej mierze w ramach niechęci do Trockiego, którego rozkazom Woroszyłow się przeciwstawiał, korzystając z ochrony, jaką zapewniał mu Stalin. Klimient Jefriemowicz, urodzony na Ukrainie Rosjanin z biednej proletariackiej rodziny, w wieku dziesięciu lat zaczął pracować w kopalniach Donbasu. Od piętnastego roku życia był zatrudniony w fabryce, do ruchu rewolucyjnego dołączył jako siedemnastolatek. Przed rewolucją przebywał na zesłaniu. Ożenił się wtedy z Żydówką urodzoną jako Gołda Gorbman (przed ślubem przyjęła chrzest i imię Jekaterina), także rewolucjonistką. Mimo że później postrzegano go przede wszystkim jako wojskowego, Woroszyłow nie służył w armii carskiej podczas I wojny światowej. Po rewolucji lutowej jako zawodowy rewolucjonista nawiązał kontakt z piotrogrodzkimi żołnierzami i został ich przedstawicielem w Piotrogrodzkiej Radzie Delegatów Robotniczych i Żołnierskich. Podczas wojny domowej zorganizował ukraińską 5 Armię, a później 1 Armię Konną, która wzięła udział w wojnie polsko-bolszewickiej w latach 1920-1921, w 1925 zastąpił Trockiego na stanowisku komisarza spraw wojskowych i morskich, a pod koniec tego samego roku został członkiem Politbiura31.
Łazar Kaganowicz, półtorej dekady młodszy od Stalina i trzy lata młodszy od Mołotowa, pracował z oboma w Komitecie Centralnym, tyle że na niższym stanowisku - oni byli sekretarzami, a on szefem wydziału, choć był to wydział istotny, jeśli chodzi o drogę Stalina do władzy, a mianowicie wydział kadr. Łazar Moisiejewicz, Żyd urodzony w strefie osiedlenia na Ukrainie, jako nastolatek pracował w fabryce butów. Szybko poszedł w ślady swoich braci, Michaiła i Juliusa, i dołączył do ruchu rewolucyjnego. Podczas wojny domowej służył jako komisarz polityczny w Armii Czerwonej, między innymi w Woroneżu, gdzie poznał Stalina, i Turkiestanie, gdzie wraz z innym przyszłym członkiem zespołu, Walerianem Kujbyszewem, walczył z frakcjami w partii i z miejscowymi buntownikami. Prawdopodobnie to rekomendacja Kujbyszewa, który przyjechał później do Moskwy, by objąć stanowisko sekretarza Komitetu Centralnego, sprawiła, że w 1922 roku Stalin zaprosił Kaganowicza do pracy w sekretariacie. Jeden z ówczesnych współpracowników Łazara Moisiejewicza wspominał go jako szybkiego, pełnego energii, pokornego i świadomego braków w swoim wykształceniu. Później częściej niż o pokorze Kaganowicza mówiło się o jego bezwzględności i tendencji do terroryzowania i fizycznego zastraszania podwładnych. Z pewnością jednak Łazar Moisiejewicz pozostał pokorny w stosunku do Stalina; był jego najbardziej oddanym towarzyszem (według Mołotowa "dwustuprocentowym stalinistą"), który nawet w latach dwudziestych, gdy w zespole panowała swobodna, koleżeńska atmosfera, nigdy nie zdobył się na to, by jak pozostali mówić do przywódcy na ty. Współpracował z Mołotowem w sekretariacie; nigdy się nie przyjaźnili, ale potrafili razem działać. Wiaczesław Michajłowicz uważał, że Kaganowicz ma pretensje do całego świata i lubi narzekać ("Dla ciebie to łatwe, bo jesteś intelektualistą, a ja pochodzę z robotniczej rodziny"). W 1923 roku Łazar Moisiejewicz został kandydatem na członka Politbiura, ale w drugiej połowie lat dwudziestych przez większość czasu przebywał poza Moskwą jako człowiek Stalina na Ukrainie, gdzie piastował stanowisko pierwszego sekretarza partii32.
Z punktu widzenia Trockiego, Zinowjewa i Kamieniewa, i z pewnością z punktu widzenia całej partyjnej elity z połowy lat dwudziestych, zespół wyróżniało to, że tworzyli go głównie pracownicy lub byli pracownicy biura Komitetu Centralnego. Dotyczyło to nie tylko Stalina, Mołotowa i Kaganowicza, lecz także Kujbyszewa, Rudzutaka i Andrieja Andriejewa - każdy z nich w pewnym momencie w pierwszej połowie lat dwudziestych pełnił funkcję sekretarza partii.
Walerian Kujbyszew, Rosjanin jak Mołotow, mniej więcej w tym samym wieku, był jednym z najlepiej wykształconych członków zespołu; Wiaczesław Michajłowicz uważał, że Kujbyszew znacząco go przewyższa pod względem kulturalnym i społecznym. Walerian Władimirowicz, syn rosyjskiego wojskowego, szlachcica podobnie jak ojciec Lenina, uczył się w korpusie kadetów, ale rzucił go, by dołączyć do ruchu rewolucyjnego. W latach 1917-1918 kierował komitetem partii w Samarze, a potem służył jako komisarz polityczny w Armii Czerwonej; koniec wojny domowej zastał go w Turkiestanie. W 1921 roku został kandydatem na członka Politbiura. Zajmował się głównie przemysłem i planowaniem gospodarczym, ale w latach dwudziestych piastował też dwa stanowiska w partii: w 1922 pełnił funkcję sekretarza (wraz ze Stalinem i Mołotowem), a w połowie dekady przewodniczył Centralnej Komisji Kontroli[21], gdzie był użytecznym sprzymierzeńcem przyszłego przywódcy w walce z trockistami. Nie należał jednak do najbliższych politycznych popleczników Józefa Wissarionowicza i nie utrzymywał kontaktów towarzyskich z innymi członkami drużyny. Wolał środowiska artystyczne, a życie prywatne w latach dwudziestych układało mu się dość burzliwie: żenił się z kobietami ze środowiska starych bolszewików, ale jego trzecia i czwarta żona były od niego o pokolenie młodsze33.
Łotysz Jan Rudzutak, dziewięć lat młodszy od Stalina, bolszewik od 1905 roku, pracował w fabryce w Rydze. Mimo proletariackiej proweniencji i braku formalnego wykształcenia, po rewolucji stał się znany z kulturalnych zainteresowań i kontaktów z artystami - bez wątpienia między innymi dlatego Mołotow w latach trzydziestych stwierdził, iż Rudzutak nieco skapcaniał. W latach 1923-1924 pracował jako sekretarz partii, potem powierzono mu kolej. Choć Józef Wissarionowicz go lubił, nie utrzymywali relacji towarzyskich i Rudzutaka nie zawsze postrzegano jako człowieka przyszłego przywódcy. W pewnym momencie rozważano go jako neutralnego politycznie kandydata na stanowisko sekretarza generalnego po Stalinie. Rudzutak należał do Politbiura od 1923 roku, w 1926 został pełnoprawnym członkiem. Mołotowa wciąż jednak niepokoiła chwiejność Łotysza. Józef Wissarionowicz powiedział mu, by się nie martwił: Rudzutak ""bawi się w politykę", myśli, że na tym polega bycie "prawdziwym politykiem""34.
Andriej Andriejew, Rosjanin, jeden z najmłodszych członków zespołu, siedemnaście lat młodszy od Stalina, także był proletariuszem. Urodził się w rodzinie chłopskiej, pracował w fabryce amunicji, dołączył do bolszewików jako nastolatek. Swoją żonę Dorę Chazan poznał podczas I wojny światowej, kiedy oboje pracowali w Zakładach Putiłowskich i działali w ruchu rewolucyjnym; później Dora przyjaźniła się i studiowała z Nadią, żoną Stalina. Ponieważ w 1920 roku Andriejew poparł frakcję Trockiego, jako polityk miał swoje za uszami, ale według Mołotowa mimo to był przyjacielem Stalina i jego towarzyszy. W 1926 roku został kandydatem na członka Politbiura. Wyróżniał się bezwarunkowym, ślepym posłuszeństwem, wskutek czego podczas wielkiej czystki pełnił funkcję człowieka od brudnej roboty, którego się bano, ale w latach dwudziestych koledzy traktowali go nieco protekcjonalnie; nawet Woroszyłow, choć nie należał do najwytworniejszych i najbardziej przekonujących mówców w drużynie, miał poczucie, że może pouczać "Andriuszę", jak powinien przemawiać na spotkaniu Komitetu Centralnego w 1928 roku. Przez całe lata dwudzieste Andriejew próbował skończyć szkołę średnią, w wolnym czasie pobierając korepetycje. W latach trzydziestych był lubianym i szanowanym mentorem dobrze się zapowiadających młodych funkcjonariuszy35.
Michaił Kalinin, najstarszy i najbardziej zasłużony robotnik w zespole, był członkiem założycielem powstałej w 1898 roku Socjaldemokratycznej Partii Robotniczej Rosji, z której pięć lat później wyodrębniła się frakcja bolszewików. Kozia bródka nadawała mu nieco szelmowski wygląd, ale już po czterdziestce nazywano go (protekcjonalnie, z szacunkiem lub z sympatią) starostą. Pochodził z rodziny chłopskiej, w młodości był pracownikiem najemnym w Sankt Petersburgu. W swojej późniejszej barwnej karierze, zarówno robotniczej (w przemyśle metalowym i na kolei), jak i rewolucyjnej, bywał w różnych częściach imperium, włączając w to Gruzję, gdzie zaprzyjaźnił się z przyszłym teściem Stalina Siergiejem Alliłujewem, i Rygę, gdzie poznał i poślubił Jekaterinę Lorberg, młodą estońską robotnicę o rewolucyjnych poglądach. Od 1919 roku do śmierci w 1946 był nominalnie głową radzieckiego państwa i jedną z najbardziej lubianych osób w partii; na zjazdach z większym aplauzem spotykał się tylko Stalin. Odgrywał chytrego starego chłopa, chętnie błaznował na partyjnych spotkaniach, wykorzystując swój wiek i swoją popularność, i zwykle uchodziło mu to na sucho. Podczas dyskusji w latach dwudziestych przeważnie zajmował umiarkowane stanowisko i bronił chłopskich interesów, co rzadko się zdarzało w "proletariackiej" partii, w której podejrzewano mieszkańców wsi o burżuazyjną zachłanność; w 1928 roku zirytował Stalina zuchwałą uwagą, że mówi "jako chłop", a nie jako członek przywództwa partii. Choć w końcu dołączył do zespołu, Trocki (z którym Kalininowie podczas wojny domowej dzielili komunałkę na Kremlu) twierdził, iż zrobił to z największą niechęcią; "Ten koń [Stalin] - miał powiedzieć Kalinin - pewnego dnia wciągnie nasz wóz do rowu". Być może Michaił Iwanowicz rzeczywiście był tak przewidujący - ale prawdopodobnie po prostu nie chciał dołączać do żadnej frakcji, dopóki nie musiał36.
Gruzin Grigorij Ordżonikidze, znany pod pseudonimem Sergo, kolejny weteran ruchu rewolucyjnego, był jednym z założycieli frakcji bolszewickiej w 1903 roku i wieloletnim znajomym Lenina. W 1912 został członkiem Komitetu Centralnego. Taki status w latach dwudziestych mieli oprócz niego wyłącznie Lenin i Zinowjew - Stalin dołączył później, a Kalinin był tylko kandydatem na członka. Na początku lat dwudziestych Sergo, wraz z Kirowem, kierował Biurem Kaukaskim Komitetu Centralnego RKP(b) (Kawbiurem). Popierał Stalina w sprawach związanych z polityką narodowościową i wraz z nim w 1922 roku popadł na tym tle w konflikt z Leninem, co prawdopodobnie wyjaśnia, dlaczego nie od razu został sprowadzony do centrum. Lojalny i hojny Ordżonikidze miał wielu przyjaciół, w tym Stalina, Woroszyłowa i Mikojana. W zespole postrzegano go jako typowego Gruzina, zmiennego i drażliwego - "człowieka serca i uczuć", jak to ujął Mołotow. Został wezwany do Moskwy w 1926 roku, by przejąć po Kujbyszewie kluczowe w walkach frakcyjnych stanowisko przewodniczącego Centralnej Komisji Kontroli, choć nie pasowało ono do jego usposobienia. Trocki uważał, że Ordżonikidze jest jedynym wartym wzmianki członkiem drużyny; zgadzał się z Mołotowem co do jego lojalności i przyznawał, że Sergo jest "silny, odważny i nieugięty" mimo pewnego "nieokrzesania" (ale zdaniem Trockiego ogłady brakowało całemu zespołowi)37.
Anastas Mikojan, sympatyczny, towarzyski Ormianin, siedemnaście lat młodszy od przyszłego przywódcy i najmłodszy z trójki przyjaciół (pozostałymi byli Sergo Ordżonikidze i Siergiej Kirow), którzy w 1926 roku przyjechali do Moskwy z Kaukazu, w młodości uczył się w seminarium, tak jak Stalin. Był znany jako jedyny ocalały uczestnik legendarnej ucieczki dwudziestu sześciu bakijskich komisarzy[22]. W Turkiestanie podczas wojny domowej zaprzyjaźnił się z Kujbyszewem, kilka lat później także z Woroszyłowem i Ordżonikidzem, którzy opiekowali się jego żoną Aszchen i nowo narodzonym dzieckiem Mikojanów pod wymuszoną przez sprawy partyjne nieobecność Anastasa. Ze Stalinem od 1923 roku był na ty. Za młodu prezentował się rewolucyjnie i zamaszyście; według ówczesnego zwyczaju nosił się po wojskowemu: wysokie buty, wojskowa czapka, mundurowa kurtka z paskiem. Na początku lat dwudziestych pracował w nadwołżańskim Niżnym Nowogrodzie, gdzie dał się poznać jako zwolennik frakcji Lenina, a potem wrócił na południe, by objąć stanowisko sekretarza partii w Rostowie nad Donem. W 1926 roku został wezwany do Moskwy i mianowany komisarzem handlu zagranicznego i wewnętrznego. Bronił się przed tym przeniesieniem mimo związanego z nim statusu kandydata na członka Politbiura, ponieważ lubił południe i wolał zajmować się pracą partyjną niż handlem, który uważał za burżuazyjny. Radził sobie jednak na nowej posadzie tak dobrze, że przez czterdzieści lat pozostał najlepszym partyjnym specjalistą od wymiany towarowej; w miarę upływu czasu zaczęto uważać, iż jako sprytny Ormianin po prostu z natury zna się na interesach. Mikojan jest wielkim ocaleńcem radzieckiej polityki, choć wiele razy miał kłopoty. Na tle zespołu wyróżniał się niechęcią do zabijania i pozbywania się ludzi - nie żeby się temu co do zasady sprzeciwiał, ale w praktyce starał się tego w miarę możliwości unikać. Odznaczał się także silnym poczuciem rodzinnej lojalności i wielokrotnie łamał zasady drużyny, otaczając opieką bliskich ofiar38.
Ostatni z kaukaskiej trójki, Siergiej Kirow, był w rzeczywistości Rosjaninem. Urodził się w guberni wiackiej, kształcił w Kazaniu, ale większość dorosłego życia spędził na południu. Wciągnięty w działalność rewolucyjną jako uczeń, siedział przez pewien czas w więzieniu (w Tomsku w 1909 roku razem z Kujbyszewem), ale podczas późniejszego pobytu na północnym Kaukazie najwyraźniej zrobił sobie coś w rodzaju przerwy od rewolucyjnych aktywności. Pracował wtedy jako dziennikarz i ożenił się z Marią Markus, która podzielała jego zainteresowanie teatrem i literaturą. Rewolucja sprawiła, że wrócił do gry. Zaprzyjaźnił się ze swoim rówieśnikiem Ordżonikidzem; podczas wojny domowej pracował z nim na Kaukazie, a potem zastępował go na stanowisku szefa Biura Kaukaskiego. Z Mikojanem także zaprzyjaźnił się w tamtym okresie. Na początku lat dwudziestych wspierał Ordżonikidzego i Stalina w walce o status Gruzji (i tylko jemu nie oberwało się za to od Lenina). Od 1921 do 1926 roku pełnił funkcję pierwszego sekretarza Komitetu Centralnego Komunistycznej Partii Azerbejdżanu i blisko współpracował z przebywającym w Gruzji Ordżonikidzem, a następnie przeniósł się na północ - bardzo niechętnie, bo kochał Baku - by zająć stanowisko pierwszego sekretarza Komitetu Obwodowego WKP(b) w Leningradzie (jak po śmierci Lenina nazwano Piotrogród), po tym jak usunięto z tej posady Zinowjewa. Ze względu na okoliczności śmierci Kirowa, który w 1934 roku został zamordowany, przyjęło się go uważać za najbardziej liberalną osobę w drużynie. Nie ma na to konkretnych dowodów, ale Siergiej Mironowicz podobno nie należał do entuzjastów rozlewu krwi, cieszył się sympatią kolegów, był atrakcyjnym mężczyzną i lubił dzieci, choć sam ich nie miał. Stalin i jego żona bardzo się do niego przywiązali, co najmniej od 1922 roku byli z nim na ty, a Kirow zwracał się do Józefa Wissarionowicza, używając jego konspiracyjnego pseudonimu z przedrewolucyjnego kaukaskiego podziemia - Koba39.
Stalin, postrzegany i akceptowany przez tych mężczyzn jako kapitan drużyny, zdecydowanie nie sprawiał wrażenia miernoty, jak chciał Trocki. Mołotow, w rozmowie, którą kilka dekad później przeprowadził z nim Feliks Czujew, wspomina, że przywódca miał "bardzo silny charakter" - był zdecydowany, utalentowany, przejawiał inicjatywę, widział jaśniej niż inni. Miał wokół siebie świetnych ludzi, ale nikt mu nie dorównywał. W porównaniu z nim, mówi Wiaczesław Michajłowicz, byliśmy żółtodziobami. Właśnie takiego człowieka rewolucja potrzebowała po śmierci Lenina - partia miała "ogromne szczęście", iż znalazł się Stalin, by zająć jego miejsce. "Wiele rewolucji upadło - dodaje Mołotow. - W Niemczech, na Węgrzech. Komuna Paryska we Francji. Ale my się utrzymaliśmy". "Był jak ze stali, twardy, spokojny - powiedział Czujewowi Kaganowicz. - Umiał się kontrolować, cały czas był zmobilizowany. Z jego ust nigdy nie wyszło żadne nieprzemyślane słowo. [...] Zawsze widziałem go myślącego. Potrafił mówić do człowieka i jednocześnie myśleć. I to nie bez celu"40.
Reszta tekstu dostępna w regularniej sprzedaży.
Wprowadzenie
1 Adam B. Ulam, Stalin. The Man and His Era, New York: Viking Press, 1973, s. 572, 607; Foreign Relations of the United States Diplomatic Papers. Franklin D. Roosevelt; The Conferences at Malta and Yalta, Washington, DC: Department of State, 1955, s. 666. [Zdecydowana większość przypisów końcowych ma charakter bibliograficzny; wszystkie pochodzą od autorki (przyp. tłum.)].
2 Stephen G. Wheatcroft, From Team-Stalin to Degenerate. Tyranny, w: E. A. Rees ed., The Nature of Stalin's Dictatorship. The Politburo, 1924-1953, Houndsmill: Palgrave Macmillan, 2004.
3 T. H. Rigby, Was Stalin a Disloyal Patron?, "Soviet Studies" 38:3 (July 1986), s. 324.
4 Tamże, s. 311-324.
5 Por. Sheila Fitzpatrick, Ordzhonikidze's Takeover of Vesenkha. A Case Study in Soviet Bureaucratic Politics, "Soviet Studies" 37:2 (1985).
6 Por. Sheila Fitzpatrick, A Spy in the Archives. A Memoir of Cold War Russia, London: I. B. Tauris, 2014, s. 142-163.
7 Simon Sebag Montefiore, Stalin. Dwór czerwonego cara, przeł. Maciej Antosiewicz, Warszawa: Magnum, 2012.
8 Oleg V. Khlevniuk, Master of the House. Stalin and His Inner Circle, New Haven: Yale University Press, 2009; Yoram Gorlizki, Oleg V. Khlevniuk, Cold Peace. Stalin and the Soviet Ruling Circle, 1945-1953, Oxford: Oxford University Press, 2004.
9 Stephen G. Wheatcroft, From Team-Stalin to Degenerate, dz. cyt.
10 Hannah Arendt, Eichmann w Jerozolimie. Rzecz o banalności zła, przeł. Adam Szostkiewicz, Kraków: SIW Znak, 1987.
11 Sheila Fitzpatrick, Demoyte's Grey Suit. Writing Memoirs, Writing History, "Australian Book Review" (czerwiec-lipiec 2014); Thomas Nagel, Widok znikąd, przeł. Cezary Cieśliński, Warszawa: Fundacja "Aletheia", 1997.
12 Por. Sheila Fitzpatrick, Ordzhonikidze's Takeover of Vesenkha, dz. cyt.
13 Sheila Fitzpatrick, Intelligentsia and Power. Client-Patron Relations in Stalin's Russia, w: Manfred Hildermeier ed., Stalinismus vor dem zweiten Weltkrieg. Neue Wege der Forschung, Munich: Oldenbourg, 1998 oraz Sheila Fitzpatrick, Tear Off the Masks! Identity and Imposture in Twentieth-Century Russia, Princeton: Princeton University Press, 2005.
14 Sheila Fitzpatrick, Stalin's Peasants. Resistance and Survival in the Russian Village after Collectivization, Oxford: Oxford University Press, 1994; Sheila Fitzpatrick, Życie codzienne pod rządami Stalina. Rosja radziecka w latach trzydziestych XX wieku, przeł. Joanna Gilewicz, Kraków: Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego, 2012; Sheila Fitzpatrick, Tear Off the Masks!, dz. cyt.
15 E. M. Pospiełow, Imiena gorodow. Wczera i siegodnia (1917-1992); Toponimiczeskij słowar?, Moskwa: Russkije Słowari, 1993.
1 Początki
16 Robert V. Daniels, The Conscience of the Revolution. Communist Opposition in Soviet Russia, New York: Simon and Schuster, 1960, s. 422-433. Podstawowe informacje na temat sekretariatu Komitetu Centralnego czerpałam ze strony en.wikipedia.org/wiki/Category:Secretariat_of_the_Central_Committee_of_the_Communist_Party_of_the_Soviet_Union_members, ale starałam się sprawdzać je z innymi źródłami.
17 Feliks Czujew, Sto sorok biesied s Mołotowym. Iz dniewnika F. Czujewa, Moskwa: Terra, 1991, s. 181; A. I. Mikojan, Mysli i wospominanija o Leninie, Moskwa: Politizdat, 1970, s. 139.
18 Feliks Czujew, Sto sorok biesied s Mołotowym, dz. cyt., s. 227; Łazar Kaganowicz, Pamiatnyje zapiski raboczego, kommunista-bolszewika, profsojuznogo, partijnogo i sowietsko-gosudarstwiennogo rabotnika, Moskwa: Wagrius, 1996, s. 236, 242-247; A. I. Mikojan, Mysli i wospominanija o Leninie, dz. cyt., s. 156; A. I. Mikojan, Tak było. Razmyszlenija o minuwszem, Moskwa: Wagrius, 1999, s. 169-177.
19 Leon Trotsky, Stalin. An Appraisal of the Man and His Influence, ed. and trans. by Charles Malamuth, New York: Grosset & Dunlap, 1941, s. 392, 393; N. Sukhanov, The Russian Revolution, 1917. Eyewitness Account, ed., abridged, and trans. Joel Carmichael, Oxford: Oxford University Press, 1955, s. 229, 230; Victor Serge, Memoirs of a Revolutionary, New York: New York Review of Books, 2012, s. 98 (cytat); Boris Bazhanov, Bazhanov and the Damnation of Stalin, trans. and commentary by David W. Doyle, Athens: Ohio University Press, 1990, s. 104-106; Robert Service, Stalin. A Biography, Cambridge, MA: Belknap Press, 2005, s. 196 (cytat).
20 W. I. Lenin, List do zjazdu, w: Dzieła wszystkie, przeł. Instytut Marksizmu-Leninizmu przy KC KPZR, Warszawa-Moskwa: Książka i Wiedza, Politizdat, 1985-1990, t. 45 (1989), s. 337-349.
21 Moshe Lewin, Lenin's Last Struggle, new ed., Ann Arbor: University of Michigan Press, 2005, s. 43-64 (zwł. kwestia kaukaska); Robert Service, Stalin. A Biography, dz. cyt., s. 211 ("kochał całym sercem"); Feliks Czujew, Mołotow. Połudierżawnyj włastielin, Moskwa: Olma-Press, 2000, s. 272 ("korzysta z tego samego kibla").
22 Feliks Czujew, Sto sorok biesied s Mołotowym, dz. cyt., s. 37.
23 Józef Stalin, Dzieła, Warszawa: Książka i Wiedza, 1949-1954, t. 5, s. 356-372 (O zadaniach partii, 2 grudnia 1923); Robert V. Daniels, The Conscience of the Revolution, dz. cyt., s. 221 (cytat z Zinowjewa), 233; Józef Stalin, Dzieła, dz. cyt., t. 6, s. 24 (cytat), 38; XIII sjezd RKP(b), Maj 1924 g. Stienograficzeskij otczet, Moskwa: Gosudarstwiennoje Izdatielstwo politiczeskoj literatury, 1962, s. 158 (Trocki), s. 224 (Krupska).
24 Michaił Tomski, Wospominanija. Stati; Dokumienty, red. O. I. Goriełow, Moskwa: RGGU, 2001, s. 158, 275, 276.
25 Protiw priswojenija familii Stalin nikakich wozrażenij nie imeju, "Istocznik" 2 (1996), s. 156-160.
26 Robert Service, Stalin. A Biography, dz. cyt., s. 224.
27 Feliks Czujew, Tak goworił Kaganowicz. Ispowied? Stalinskogo apostoła, Moskwa: Otieczestwo, 1992, s. 35.
28 XV konfieriencija Wsiesojuznoj Kommunisticzeskoj Partii (b), 25 oktiabria-3 nojabria 1926 g. Stienograficzeskij otczet, Moskwa-Leningrad: Gosudarstwiennoje Izdatielstwo, 1927, s. 669 (cytat z Mołotowa); Stalin do Mołotowa, 25 września 1926, RGASPI 558/11/70, l. 56, 57. [W opisach rosyjskich dokumentów podaje się fond (zespół), opis? (inwentarz), dieło (teczkę) i list (kartę). W przypisach stosuję wersję skróconą. Np. zamiast RGASPI, f. 17, op. 1, d. 100, l. 1 podaję RGASPI 17/1/100, l. 1. (Objaśnienia skrótów nazw archiwów znajdują się w bibliografii - przyp. tłum.)].
29 Robert Service, Stalin. A Biography, dz. cyt., s. 225.
30 Olga Arosewa, Biez grima, Moskwa: Izdatielstwo AST, 2000, s. 30 (rodzice Mołotowa a Polina); Feliks Czujew, Sto sorok biesied s Mołotowym, dz. cyt., s. 180-181 ("nie dość bystry politycznie"); RGASPI, 558/11/767, l. 15, 26-29, s. 31, 32 (korespondencja Mołotowa ze Stalinem na temat marksizmu); Feliks Czujew, Mołotow. Połudierżawnyj włastielin, dz. cyt., s. 268 (najmłodszy); Boris Bazhanov, Bazhanov and the Damnation of Stalin, Athens: Ohio University Press, 1990, s. 53 ("kamienny zadek").
31 Isaac Deutscher, The Prophet Armed. Trotsky; 1879-1921, London: Oxford University Press, 1970, s. 423-425 (Carycyn); Larissa Vasilieva, Kremlin Wives, ed. and trans. Cathy Porter, London: Weidenfeld & Nicolson, 1994, s. 80, 81 (małżeństwo).
32 Feliks Czujew, Tak goworił Kaganowicz, dz. cyt., s. 78, 129; Bazhanov Boris, Bazhanov and the Damnation of Stalin, dz. cyt., s. 16; Feliks Czujew, Mołotow. Połudierżawnyj włastielin, dz. cyt., s. 384, 385 ("dwieście procent").
33 G. W. Kujbyszewa, Walerian Władimirowicz Kujbyszew. Biografija, Moskwa: Izdatielstwo politiczeskoj literatury, 1966; Feliks Czujew, Sto sorok biesied s Mołotowym, dz. cyt., s. 192, 193; N. Zien?kowicz, Samyje siekrietnyje rodstwienniki. Encikłopedija biografij, Moskwa: Olma-Press, 2005, s. 206-210.
34 RGASPI 558/11/70, l. 56, 57 (proletariackie pochodzenie: Stalin do Mołotowa, 25 września 1926); G. A. Trukan, Jan Rudzutak, Moskwa: Gosudarstwiennoje izdatielstwo politiczeskoj literatury, 1963, s. 58, 144, 145; Feliks Czujew, Sto sorok biesied s Mołotowym, dz. cyt., s. 412; A. I. Mikojan, Tak było, dz. cyt., 268; Pis?ma I. W. Stalina W. M. Mołotowu, 1925-1936 gg., obr. L. Koszelewa i in., New Haven: Yale University Press, 1995, s. 103 ("zabawa w politykę": Stalin do Mołotowa, 24 czerwca 1927).
35 A. A. Andriejew, Wospominanija, pis?ma, obr. N. A. Andriejewa, Moskwa: Politizdat, 1985, s. 225, 286, 289; Feliks Czujew, Mołotow. Połudierżawnyj włastielin, dz. cyt., s. 252; Kak łomali NEP. Stienogrammy plenumow CK WKP(b), 1928-29 w piati tomach, red. W. P. Daniłow, O. W. Chlewniuk, A. J. Watlin i in., Moskwa: Mieżdunarodnyj fond "Demokratija", 2000, t. 1, s. 190 (Woroszyłow); Nikołaj Patoliczew, Egzamin dojrzałości, przeł. Helena Zatorska, Warszawa: Książka i Wiedza, 1984, s. 80-82, 111.
36 Stienogrammy zasiedanij Politbiuro CK RKP(b)-WKP(b), 1923-1938 w triech tomach, Moskwa: Rosspen, 2007, t. 1 (1923-1926), s. 616, 626 ("jako chłop"); N. Zien?kowicz, Samyje siekrietnyje rodstwienniki, dz. cyt., s. 170, 171; Leon Trotsky, Stalin. An Appraisal of the Man and His Influence, dz. cyt., s. 388, 389 (cytat).
37 Feliks Czujew, Mołotow. Połudierżawnyj włastielin, dz. cyt., s. 250 (cytat); Leon Trotsky, Stalin. An Appraisal of the Man and His Influence, dz. cyt., s. 348 (cytat).
38 A. I. Mikojan, Dorogoj bor?by, Moskwa: Izdatielstwo politiczeskoj literatury, 1971, s. 560, 561; A. I. Mikojan, W naczale dwadsatych..., Moskwa: Izdatielstwo politiczeskoj literatury, 1975, s. 204, 208; A. I. Mikojan, Tak było, dz. cyt., s. 272, 273, 352; RGASPI 74/1/429, l. 104 (dziennik Jekateriny Woroszyłowej, wpis z 2 września 1957); Stiepan Anastasewicz Mikojan, Wospominanija wojennogo letczika-ispytatiela, Moskwa: "Technika Mołodioży", 2002, s. 25.
39 O Siergieje Kirowie. Wospominanija, oczerki, stati sowriemennikow, obr. M. I. Władimirow, Moskwa: Izdatielstwo politiczeskoj literatury, 1985, s. 202; Matthew E. Lenoe, The Kirov Murder and Soviet History, New Haven: Yale University Press, 2010, s. 33; Nasz Mironycz. Wospominanija o żizni i diejatielnosti S. M. Kirowa w Leningradie, obr. M. W. Roslakow, W. M. Iwanow, Leningrad: Lenizdat, 1968, s. 257, 258; A. I. Mikojan, Dorogoj bor?by, dz. cyt., s. 534; RGASPI, 80/26/55, l. 1, 2, RGASPI, 80/26/56, l. 1; Bolszewistskoje rukowodstwo. Pieriepiska, 1912-1927, obr. A. W. Kwaszonkin, O. W. Chlewniuk i in., Moskwa: Rosspen, 1996, s. 314, 315 (listy do żony 1926); Siergiej Beria, Beria, mój ojciec. W sercu stalinowskiej władzy, przeł. Józef Waczków, Warszawa: Magnum, 2000, s. 25, 40, 71; RGASPI, 558/11/746 (korespondencja ze Stalinem); Feliks Czujew, Sto sorok biesied s Mołotowym, dz. cyt., s. 311.
40 Feliks Czujew, Sto sorok biesied s Mołotowym, dz. cyt., s. 261; Feliks Czujew, Mołotow. Połudierżawnyj włastielin, dz. cyt., s. 294; Feliks Czujew, Tak goworił Kaganowicz, dz. cyt., s. 154, 155.
[1] W oryginale team, w polskim przekładzie zamiennie "zespół" i "drużyna" (przypisy dolne, których nie oznaczono inaczej, pochodzą od tłumaczki).
[2] W latach 1918-1925 Rosyjska Partia Komunistyczna (bolszewików), RKP(b), w latach 1925-1952 Wszechzwiązkowa Komunistyczna Partia (bolszewików), WKP(b); po 1952 roku Komunistyczna Partia Związku Radzieckiego, KPZR; autorka przeważnie nazywa ją po prostu partią.
[3] Czyli w Ukraińskiej Socjalistycznej Republice Radzieckiej (proklamowana w 1919 roku, pod koniec 1922 wraz z innymi republikami sowieckimi weszła w skład ZSRR).
[4] Objaśnienia skrótów nazw archiwów znajdują się w bibliografii.
[5] Dosł. przebudowa; liberalizacja systemu komunistycznego w latach 1985-1991.
[6] Do 1925 roku Carycyn.
[7] Do 1924 roku Juzowka.
[8] Samozwańcza republika ustanowiona przez prorosyjskich separatystów 27 kwietnia 2014 roku; ogłoszona 12 maja 2014 deklaracja niepodległości nie została uznana przez społeczność międzynarodową.
[9] Czyli w Socjaldemokratycznej Partii Robotniczej Rosji (SDPRR).
[10] Od ros. bolszynstwo - większość.
[11] Od ros. komitietczik - członek komitetu.
[12] Przed lutym 1918 roku w Rosji posługiwano się kalendarzem juliańskim. Daty sprzed lutego 1918 podano według tego kalendarza, późniejsze według gregoriańskiego. Kalendarz gregoriański wyprzedza kalendarz juliański o trzynaście dni. Na przykład według kalendarza gregoriańskiego rewolucja bolszewicka wybuchła na początku listopada 1917 roku, a według juliańskiego pod koniec października - i tak podaje się w niniejszej książce (przyp. aut.).
[13] Stolica Rosji w latach 1712-1918; do 1914 Sankt Petersburg, następnie Piotrogród, w latach 1924-1991 Leningrad, obecnie Petersburg.
[14] Ros. czerta osiedłosti, dosł. granica osiedlenia - ustanowiony w 1791 roku obszar, na którym Żydom w Rosji wolno było mieszkać bez odrębnego zezwolenia; obejmował ziemie polskie przyłączone do Rosji w wyniku rozbiorów oraz niektóre gubernie zachodniej Rosji.
[15] Przewodniczący Rady Komisarzy Ludowych (Sowiet narodnych komissarow, Sownarkom), którą autorka dla wygody często nazywa rządem.
[16] Moskiewska Rada Delegatów Robotniczych i Czerwonogwardyjskich (Moskowskij sowiet raboczich i krasnogwardiejskich dieputatow, Mossowiet).
[17] Związek Socjalistycznych Republik Radzieckich powstał 30 grudnia 1922 roku wskutek połączenia Rosyjskiej Federacyjnej Socjalistycznej Republiki Radzieckiej z Białoruską SRR, Ukraińską SRR i Zakaukaską FSRR, na którą złożyły się Armeńska SRR, Azerbejdżańska SRR i Gruzińska SRR.
[18] Wszechrosyjska Nadzwyczajna Komisja do Walki z Kontrrewolucją i Sabotażem (Wsierossijskaja czriezwyczajnaja komissija po bor?bie s kontrriewolucyjej i sabotażem, WCzK, pot. Czeka) - policja polityczna w sowieckiej Rosji w latach 1917-1922; zajmowała się sprawami bezpieczeństwa państwowego, prowadziła wywiad i kontrwywiad; w 1922 roku przekształcona w Państwowy Zarząd Polityczny (Gosudarstwiennoje politiczeskoje uprawlenije, GPU).
[19] Ros. Nowaja ekonomiczeskaja politika, NEP (1921-1929).
[20] Członek Komunistycznego Związku Młodzieży (ros. Kommunisticzeskij sojuz mołodioży, Komsomoł).
[21] Ros. Centralnaja kontrolnaja komissija - powstała w 1921 roku, w latach 1934-1952 działała jako Komisja Kontroli Partyjnej (Komissija partijnogo kontrola), w latach 1952-1990 jako Komitet Kontroli Partyjnej (Komitiet partijnogo kontrola).
[22] Obejmująca miasto Baku i okolice Komuna Bakijska była pierwszą republiką radziecką na Kaukazie. Powstała w październiku 1917 roku, istniała do sierpnia 1918, gdy podczas rosyjskiej wojny domowej Baku zajęły wojska brytyjskie, a miejscowych komisarzy uwięziono. Mikojan był członkiem grupy, która ich uwolniła, a następnie towarzyszył im w ucieczce. Ucieczka się nie powiodła; komisarze dostali się w ręce Brytyjczyków i zostali rozstrzelani.
W serii ukazały się:
Christian Ingrao Czarni myśliwi. Brygada Dirlewangera
Christopher R. Browning Pamięć przetrwania. Nazistowski obóz pracy oczami więźniów
Gao Ertai W poszukiwaniu ojczyzny. Wspomnienia z chińskiego obozu pracy
Jael Neeman Byliśmy przyszłością
Božidar Jezernik Naga Wyspa. Gułag Tity
Frank Dikötter Wielki głód. Tragiczne skutki polityki Mao 1958-1962
Huszang Asadi Listy do mojego oprawcy. Miłość, rewolucja i irańskie więzienie
Szimon Peres, David Landau Ben Gurion. Żywot polityczny
Christian Ingrao Wierzyć i niszczyć. Intelektualiści w machinie wojennej SS
Julius Margolin Podróż do krainy zeków
Patrick Montague Chełmno. Pierwszy nazistowski obóz zagłady
Calder Walton Imperium tajemnic. Brytyjski wywiad, zimna wojna i upadek imperium
Piotr Osęka My, ludzie z Marca. Autoportret pokolenia '68
Wendy Lower Furie Hitlera. Niemki na froncie wschodnim
John Dinges Czas Kondora. Jak Pinochet i jego sojusznicy zasiali terroryzm na trzech kontynentach
Jacques de Saint Victor Niewidoczna siła. Mafia w społeczeństwach demokratycznych
Gary J. Bass Telegram konsula Blooda. Nixon, Kissinger i zapomniane ludobójstwo
Götz Aly Obciążeni. "Eutanazja" w nazistowskich Niemczech
Ben Urwand Kolaboracja. Pakt Hollywoodu z Hitlerem
Dennis E. Showalter Pancerz i krew. Bitwa pod Kurskiem
Gerald Steinacher Zbiegli naziści. Jak hitlerowscy zbrodniarze uciekli przedsprawiedliwością (wyd. 2)
Frederick Taylor Wypędzanie ducha Hitlera. Okupacja i denazyfikacja Niemiec
Adam Hochschild Pogrzebać kajdany. Wizjonerzy i buntownicy w walce o zniesienieniewolnictwa
Arthur Allen Fantastyczne laboratorium doktora Weigla. Lwowscy uczeni, tyfus i walka z Niemcami
David I. Kertzer Papież i Mussolini. Nieznana historia Piusa XI i rozkwitu faszyzmu w Europie
Frank Dikötter Tragedia wyzwolenia. Historia rewolucji chińskiej 1945-1957
Łukasz Krzyżanowski Dom, którego nie było. Powroty ocalałych do powojennego miasta