Zemsta. Meghan, Harry i wojna Windsorów - Tom Bower

Kup ebooka

55.90 zł
45.28 zł (44,72 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

3

COL­LEGE

Pierw­szym wy­bo­rem Me­ghan był Uni­wer­sy­tet Prin­ce­ton. "To szkoła dla bo­ga­tych dzie­cia­ków", my­ślał Tho­mas, ale zgo­dził się po­pro­sić przy­ja­ciela o po­moc w re­kru­ta­cji. Mimo do­brych ocen Me­ghan się nie do­stała. "Nie kryła nie­za­do­wo­le­nia - za­uwa­żył Tho­mas. - Nie lu­biła spo­ty­kać się z od­mową". Na dru­gim miej­scu wy­brała Uni­wer­sy­tet Nor­th­we­stern w Chi­cago, z jed­nym z naj­lep­szych w kraju kie­run­ków ak­tor­skich. Tym ra­zem się udało.

Miej­sce na wy­dziale te­atral­nym i wy­dziale sto­sun­ków mię­dzy­na­ro­do­wych Uni­wer­sy­tetu Nor­th­we­stern sta­no­wiło prze­pustkę do świata elit. Me­ghan wy­brała pry­watny, eli­tarny col­lege po­pu­larny wśród bo­ga­tych bia­łych stu­den­tów. Ni­kogo tam nie znała. Po przy­ję­ciu na uczel­nię do­łą­czyła do klubu stu­den­tek Kappa Kappa Gamma, sły­ną­cego z ja­sno­wło­sych pięk­no­ści ze Środ­ko­wego Za­chodu. Zło­żyła przy­sięgę, zgod­nie z którą miała an­ga­żo­wać się w dzia­łal­ność do­bro­czynną, trosz­czyć o swoje "sio­stry" i po­stę­po­wać zgod­nie z motto "Dą­żyć do...". Tho­mas od razu za­ofe­ro­wał, że bę­dzie pła­cić roczne cze­sne w wy­so­ko­ści czter­dzie­stu pię­ciu ty­sięcy do­la­rów.

Me­ghan wio­dła przy­jemne ży­cie. Uwiel­biała go­to­wać, oglą­dać filmy i uczyć się ak­tor­stwa. Po­znała no­wych przy­ja­ciół, mię­dzy in­nymi Lind­say Jill Roth, córkę praw­ni­ków z Long Is­land, która zo­stała jej po­wier­niczką na całe ży­cie, oraz Lar­nelle'a Qu­en­tina Fo­stera, Afro­ame­ry­ka­nina, który także stu­dio­wał ak­tor­stwo. Z Fo­ste­rem spę­dzała dużo czasu: uczest­ni­czyli w wielu wy­da­rze­niach, cho­dzili ra­zem na za­ję­cia, brali udział w przed­sta­wie­niach, Me­ghan od­wie­dzała go też czę­sto w jego domu na Wschod­nim Wy­brzeżu. Matka Fo­stera, pa­storka, za­chwy­cona tym, że syn po­znał ide­alną ko­bietę, była nie­świa­doma tego, że jest ge­jem. Pierw­szy chło­pak Me­ghan na stu­diach, Steve Le­pore, bejs­bo­li­sta, nie­długo po tym, jak się po­znali, prze­niósł się na uczel­nię w Ka­ro­li­nie Pół­noc­nej, tym sa­mym koń­cząc ich zwią­zek.

Ko­lej­nych chło­pa­ków oce­niała z per­spek­tywy książki Za­sady, sa­mo­po­mo­co­wej bi­blii rand­ko­wa­nia o pod­ty­tule: Se­kretny po­rad­nik, jak zdo­być męż­czy­znę wła­ści­wego, na­pi­sa­nej z my­ślą o ko­bie­tach, które chcą jak naj­szyb­ciej wyjść za mąż. Me­ghan ku­piła eg­zem­plarz tuż po wy­da­niu książki w 1995 roku i za­brała ją ze sobą na kam­pus. Po­tra­fiła re­cy­to­wać frag­menty z pa­mięci. "Przy każ­dym związku - wspo­mi­nała Priddy - Me­ghan w głębi du­szy my­ślała o mał­żeń­stwie". Wszyst­kich męż­czyzn oce­niała pod ką­tem tego, jak za dzie­sięć lat bę­dzie wy­glą­dało z nim ży­cie ro­dzinne i czy stwo­rzą zgrany ze­spół[1]. Po­dobną ten­den­cję za­uwa­żył Tho­mas Mar­kle. Kiedy od­wie­dzał córkę w Chi­cago, sły­szał, jak prze­po­wiada: "Oto mój na­stępny chło­pak". Gdy już ob­rała cel, z suk­ce­sem uwo­dziła kan­dy­data. "Usta­wiała to - stwier­dził z po­dzi­wem Tho­mas. - Umiała kon­tro­lo­wać męż­czyzn". Za­uwa­żył, że le­piej ra­dziła so­bie, gdy miała w po­bliżu męż­czy­znę, a po­nie­waż wpro­wa­dzała się do miesz­ka­nia chło­paka, oszczę­dzała pie­nią­dze. Tho­mas był jed­nak zdu­miony, gdy na­gle za­ży­czyła so­bie, by mó­wić do niej Ra­chel. Od­mó­wiła wy­ja­śnień, ale ostat­nim krzy­kiem mody był wów­czas se­rial Przy­ja­ciele, w któ­rym Jen­ni­fer Ani­ston grała Ra­chel.

Po­dob­nie jak w szkole, Me­ghan była pra­co­witą młodą ko­bietą, ob­da­rzoną em­pa­tią i za­wsze chętną do po­mocy oso­bom w trud­niej­szym po­ło­że­niu. Przo­do­wała w dzia­łal­no­ści cha­ry­ta­tyw­nej, mię­dzy in­nymi bio­rąc udział w pro­jek­cie Szklany Pan­to­fe­lek, który ofe­ro­wał miej­sco­wym na­sto­lat­kom z ubo­gich ro­dzin su­kienki na bal ma­tu­ralny. Or­ga­ni­zo­wała też trzy­dzie­sto­go­dzinny ma­ra­ton tańca, by ze­brać pie­nią­dze na le­cze­nie osób z cho­ro­bami no­wo­two­ro­wymi. Na za­ję­ciach z ak­tor­stwa ra­dziła so­bie zna­ko­mi­cie, nie tylko dla­tego że miała oczy­wi­sty ta­lent, po pro­stu ciężko pra­co­wała i była pro­fe­sjo­nalna.

Pro­fe­sor Linda Ga­tes, kie­ru­jąca pro­gra­mem pracy z gło­sem, za­chę­cała ją do stu­dio­wa­nia ak­tor­stwa te­atral­nego, lecz Me­ghan się opie­rała. Ga­tes po­wie­działa dziew­czy­nie: "Mo­żesz na­uczyć się być wielką ak­torką". "Ale nie je­stem pewna, czy tego chciała - wspo­mi­nała. - W te­atrze uczysz się, jak się prze­mie­nić i do­trzeć do pu­blicz­no­ści, i ro­bisz to przez sześć czy sie­dem wie­czo­rów w ty­go­dniu. Gwiazda for­matu Me­ryl Streep, która szko­liła się w te­atrze, po­trafi do­ko­nać cał­ko­wi­tej prze­miany, wejść głę­boko w graną po­stać. Ale Me­ghan grała sie­bie, śliczną dziew­czynę, in­te­li­gentną i o uj­mu­ją­cej po­wierz­chow­no­ści. Jej siłą była em­pa­tia"[2]. Me­ghan w ży­ciu nie wspo­mniała o przed­sta­wie­niu te­atral­nym, które wi­działa lub które jej się po­do­bało. Jak wiele po­cząt­ku­ją­cych gwiazd ki­no­wych uwa­żała, że te­atr jest mar­twy. Ale, co cie­kawe, za­przy­jaź­nione osoby nie pa­mię­tają też, by kie­dy­kol­wiek za­chwy­cała się ja­kimś wy­jąt­ko­wym pro­gra­mem te­le­wi­zyj­nym.

Pla­nu­jąc ka­rierę w fil­mie, Me­ghan po­pro­siła Tho­masa, by za­ła­twił jej rolę w se­rialu Szpi­tal miej­ski. Od­ci­nek, w któ­rym wy­stą­piła, wy­emi­to­wano w li­sto­pa­dzie 2002 roku - Me­ghan miała do po­wie­dze­nia pięć li­ni­jek. Póź­niej były dwa inne prze­słu­cha­nia, ale an­gażu nie do­stała. Zdo­łała jed­nak osią­gnąć naj­waż­niej­szy cel. Dzięki krót­kiemu wy­stę­powi otrzy­mała bez­cenną kartę związku za­wo­do­wego Gil­dii Ak­to­rów Ekra­no­wych. Od­tąd mo­gła pra­co­wać jako ak­torka. Tho­mas Mar­kle po­krył opłatę wy­no­szącą sześć ty­sięcy do­la­rów. Jest prze­ko­nany, że w CV córki nie zna­la­zła się wzmianka o mie­sza­nym po­cho­dze­niu.

Me­ghan twier­dziła póź­niej, że na stu­diach ze­tknęła się z kon­ser­wa­tyw­nym po­dej­ściem do swo­jego po­cho­dze­nia i roz­wodu ro­dzi­ców. "Ko­le­żanka z aka­de­mika, którą po­zna­łam w pierw­szym ty­go­dniu - wspo­mi­nała - za­dała mi py­ta­nie, czy moi ro­dzice są ra­zem. "Mó­wisz, że twoja mama jest czarna, a tata biały?", upew­niała się. Uśmiech­nę­łam się po­tul­nie, cze­ka­jąc, co jesz­cze po­wie. Za­ci­snęła wargi. "I są po roz­wo­dzie?" Po­ki­wa­łam głową. "No tak, ma to sens". Zro­zu­mia­łam, do czego pije, i się wy­co­fa­łam. Ba­łam się otwo­rzyć puszkę Pan­dory dys­kry­mi­na­cji, więc sie­dzia­łam, du­sząc się i tłam­sząc swój głos"[3]. Pro­fe­sor Ha­rvey Young, spe­cja­li­zu­jący się na uczelni w te­atrze afro­ame­ry­kań­skim, nie przy­po­mina so­bie prze­ja­wów ra­si­zmu wśród pięt­na­stu ty­sięcy stu­den­tów na kam­pu­sie. Ogra­ni­czył się tylko do neu­tral­nego stwier­dze­nia: "Me­ghan była życz­liwa, ro­zu­miała, co to zna­czy do­świad­czać prze­śla­do­wań i dys­kry­mi­na­cji"[4].

Na dru­gim roku, gdy nie miała jesz­cze pew­no­ści, czy uda jej się zo­stać ak­torką, po­pro­siła wujka Mi­cha­ela Mar­kle'a, który pra­co­wał wów­czas dla ame­ry­kań­skiego rządu jako eks­pert do spraw ko­mu­ni­ka­cji, by za­ła­twił jej pię­cio­ty­go­dniowy staż na sta­no­wi­sku młod­szej rzecz­niczki pra­so­wej w am­ba­sa­dzie ame­ry­kań­skiej w Bu­enos Aires. "Nie mo­głam po­go­dzić się z tą kli­szą: dziew­czyna z Los An­ge­les, która chce zo­stać ak­torką - wy­ja­śniała póź­niej. - Chcia­łam cze­goś wię­cej, a że za­wsze uwiel­bia­łam po­li­tykę, zgło­si­łam się na staż"[5]. Koszty pro­gramu szko­le­nio­wego po­krył Tho­mas. Jej przy­rod­nia sio­stra Sa­man­tha twier­dziła po­tem, że Me­ghan tak na­prawdę nie była za­trud­niona w am­ba­sa­dzie, tylko uczyła się w szkole przy am­ba­sa­dzie, która or­ga­ni­zo­wała tam staże.

Pod ko­niec po­bytu Me­ghan po­de­szła do spraw­dzianu dla pra­cow­ni­ków służby dy­plo­ma­tycz­nej, ma­ją­cego do­ko­nać wstęp­nej oceny, czy dany kan­dy­dat może po­dejść do bar­dziej wy­ma­ga­ją­cego eg­za­minu do­pusz­cza­ją­cego do pracy w De­par­ta­men­cie Stanu. Po­nie­waż Me­ghan ni­gdy nie in­te­re­so­wała się ma­te­ma­tyką - co było pod­sta­wo­wym wy­ma­ga­niem dla przy­szłych dy­plo­ma­tów - ob­lała trzy­go­dzinny eg­za­min. Rok póź­niej wró­ciła do Bu­enos Aires, by spo­tkać się ze swoim chło­pa­kiem. Rów­nież za tę po­dróż za­pła­cił Tho­mas. Gdy Me­ghan za­dzwo­niła z Ar­gen­tyny, mó­wiąc, że po­trze­buje pię­ciu­set do­la­rów, aby wy­do­stać się z ho­telu, po­słał jej pie­nią­dze.

Po po­wro­cie z Ar­gen­tyny osta­tecz­nie po­go­dziła się z kli­szą i po­sta­no­wiła zo­stać ak­torką. Póź­niej wspo­mi­nała pierw­sze spo­tka­nie z agen­tem o imie­niu Drew, który po­noć był pod wiel­kim wra­że­niem jej wy­stępu w fil­mie stu­denc­kim. "Za­ro­bisz dużo pie­nię­dzy - obie­cy­wał - a ja we­zmę dzie­sięć pro­cent. Le­piej się mnie trzy­maj". Jak do­tąd ni­komu nie udało się usta­lić toż­sa­mo­ści owego Drew[6].

Uro­czy­stość roz­da­nia dy­plo­mów na Uni­wer­sy­te­cie Nor­th­we­stern w 2003 roku prze­bie­gała w ra­do­snej at­mos­fe­rze, choć Me­ghan de­ner­wo­wała się po­wro­tem do domu. Los An­ge­les było mekką dla ty­sięcy mło­dych, po­cząt­ku­ją­cych ak­to­rów i ak­to­rek. Zde­cy­do­waną więk­szość cze­kało jed­nak roz­cza­ro­wa­nie i ży­cie bez gro­sza przy du­szy. Me­ghan i tak miała lep­sze szanse. "Tata uczył mnie, jak szu­kać świa­tła", na­pi­sze[7]. Wkła­dem Do­rii w ka­rierę córki były po­rady, jak dbać o skórę. Pij dwa li­try wody dzien­nie, su­ge­ro­wała, uży­waj szczo­teczki so­nicz­nej do oczysz­cza­nia twa­rzy, na­kła­daj krem z fil­trem i chodź do ko­sme­tyczki[8].

Po­zo­sta­jąc na utrzy­ma­niu Tho­masa, Me­ghan wy­na­jęła dom i ku­piła uży­wany sa­mo­chód (za ben­zynę też pła­cił oj­ciec). Za­mie­nił rów­nież jej ła­zienkę w ciem­nię, po­nie­waż Me­ghan chciała na­uczyć się fo­to­gra­fii. Żeby tro­chę do­ro­bić, pa­ko­wała pre­zenty, ka­li­gra­fo­wała za­pro­sze­nia ślubne i pra­co­wała jako ho­stessa w re­stau­ra­cji Mi­ra­belle w West Hol­ly­wood. Za­zwy­czaj kel­ne­ro­wały tam ak­torki bez pracy, szu­ka­jące roli.

Ści­ska­jąc kur­czowo teczkę swo­ich zdjęć, w tym ty­po­wych dla po­cząt­ku­ją­cych ak­to­rek ujęć z głę­bo­kim de­kol­tem i od­sło­nię­tym brzu­chem, Me­ghan roz­glą­dała się za prze­słu­cha­niami. To był ka­wa­łek chleba. W prze­ci­wień­stwie do kon­ku­ren­tek przy­naj­mniej mo­gła się po­chwa­lić wy­stę­pem w Szpi­talu miej­skim. Z en­tu­zja­zmem czy­tała swoje kwe­stie przed skwa­szo­nymi oso­bami z kie­row­nic­twa ob­sady, na ko­niec sły­sząc nie­od­łączne "dzię­ku­jemy", z któ­rego nie dało się nic wy­czy­tać. Na­uczyła się ra­dzić so­bie z uczu­ciem od­rzu­ce­nia.

Dla osób z ze­wnątrz jej po­stępy mo­gły wy­da­wać się zni­kome, lecz w prze­my­śle fil­mo­wym na­wet kilka chwil na ekra­nie ucho­dzi za suk­ces. Nie­wielka rola "go­rą­cej dziew­czyny" w fil­mie Zu­peł­nie jak mi­łość z Ash­to­nem Kut­che­rem i jed­noz­da­niowa kwe­stia w se­rialu Cen­tury City prze­szły bez echa. Ale Me­ghan i tak ra­dziła so­bie le­piej od więk­szo­ści kon­ku­ren­tek[9].

Rów­nie fru­stru­jące oka­zało się po­szu­ki­wa­nie sta­łego związku. Przez pół roku była z Shau­nem, ak­to­rem i sce­na­rzy­stą z Long Is­land, któ­rego po­znała na Uni­wer­sy­te­cie Nor­th­we­stern. Roz­stali się, po­nie­waż Shaun nie chciał się wią­zać. Na­stęp­nie przez pięć mie­sięcy spo­ty­kała się z ak­to­rem Bret­tem Ry­lan­dem. Ten zwią­zek także nie prze­trwał, bo Brett miał po­noć nie­od­po­wiedni cha­rak­ter. Póź­niej byli ko­lejni ak­to­rzy, ma­gnat la­ty­no­skiego po­cho­dze­nia i mało istotne wie­czorne wyj­ście z Si­mo­nem Re­xem, ma­ją­cym w do­robku wy­stępy w fil­mach dla do­ro­słych[10]. Co wie­czór po­wta­rzała so­bie: "Kto wie, może dziś spo­tkam męż­czy­znę, który od­mieni moje ży­cie".

W 2004 roku w ba­rze w West Hol­ly­wood po­znała Tre­vora En­gel­sona. Wy­soki, am­bitny dwu­dzie­sto­sied­mio­la­tek o ru­da­wych wło­sach był ab­sol­wen­tem wy­działu ki­ne­ma­to­gra­fii na Uni­wer­sy­te­cie Po­łu­dnio­wej Ka­li­for­nii i wła­śnie za­czy­nał pra­co­wać jako pro­du­cent fil­mowy. Tre­vor pre­zen­to­wał ka­na­łom ko­me­dio­wym sce­na­riu­sze swo­ich klien­tów. W jed­nym z pod­ka­stów opo­wia­dał, że w wol­nym cza­sie słu­cha hip-hopu, po­chła­nia książki, po­dró­żuje bez końca i bawi się całą dobę. Wy­ja­śnił też: "Mam ży­dow­skie ko­rze­nie i wie­rzę, że w ży­ciu do­sta­jemy tylko jedną szansę. Na­prawdę uwa­żam, że wszystko może się skoń­czyć w jed­nej chwili, choćby za­raz. Dla­tego le­piej się tro­chę za­ba­wić". Za­czy­nał w dziale pocz­to­wym agen­cji ak­tor­skiej, skąd awan­so­wał do pro­duk­cji, ale zo­stał zwol­niony za bra­nie zle­ceń na boku. Nie­długo po­tem sprze­dał wła­sny sce­na­riusz do filmu The Road to Fre­ak­nik i za­ło­żył firmę pro­duk­cyjną Un­der­gro­und Films 5190[11]. Pa­trzył na swo­ich kon­ku­ren­tów, my­śląc: "Pie­przyć ich, te­raz to ja od­niosę suk­ces". Nie za­mie­rzał być prze­cięt­nym zja­da­czem chleba, chciał "wy­grać los na lo­te­rii i zo­stać kimś nie­zwy­kłym".

Gru­bo­skórny i pewny sie­bie En­gel­son po­de­rwał Me­ghan w ha­ła­śli­wym ba­rze. Jego do­pro­wa­dzona do per­fek­cji gadka zro­biła na niej wra­że­nie. Chwa­lił się, że ciężko pra­cuje i ostro się bawi. Na­wet sce­na­riu­sze czy­tał przez szklane drzwi swo­jej ka­biny prysz­ni­co­wej z sauną, dzie­ląc się przy tym ży­cio­wymi mą­dro­ściami: "Na­dzieja to naj­lep­sza wa­luta, jaką mamy w tym biz­ne­sie". I jesz­cze jedną ulu­bioną mak­symą: "Nie po­świę­caj na to pię­ciu mi­nut, je­śli nie za­mie­rzasz po­świę­cić pię­ciu lat". Dzie­sięć lat póź­niej pod­czas wy­stę­pów skie­ro­wa­nych do młod­szej pu­blicz­no­ści Me­ghan po­wta­rzała je jako wła­sne.

En­gel­son był sprytny i po­tra­fił za­cho­wy­wać się grzecz­nie, a jego sta­bilna sy­tu­acja ro­dzinna po­cią­gała Mar­kle. Wy­cho­wy­wał się w spo­łecz­no­ści ży­dow­skiej w za­moż­nym Great Neck, skąd wiele osób do­jeż­dżało do pracy w No­wym Jorku. Jego oj­ciec był or­to­dontą, a matka lo­go­pedką. Tre­vor uczył się w miej­sco­wym li­ceum, gdzie miał zgraną paczkę zna­jo­mych. "Był jedną z osób, z któ­rymi każdy chciał się przy­jaź­nić", wspo­mi­nał Larry Pretto, który także do­ra­stał w Great Neck. Szczery, lo­jalny i pe­łen sza­cunku, miał też sporo po­kory. Pretto po­wie­dział, że w sto­sunku do dziew­czyn Tre­vor za­cho­wy­wał się przy­zwo­icie. "Nie chciał po pro­stu za­li­czać ko­lej­nych pa­nie­nek. Miał bar­dziej tra­dy­cyjne po­dej­ście. Je­śli dziew­czyny, z któ­rymi się spo­ty­kał, chciały iść na za­kupy lub gdzieś wyjść, za­bie­rał je do mia­sta. Chciał, żeby lu­biły sie­bie. Każ­dego po­tra­fił ocza­ro­wać"[12].

Inni ró­wie­śnicy nie wy­ra­żali się tak po­chleb­nie. Wspo­mi­nali, że za­cho­wy­wał się aro­gancko i za­ro­zu­miale, z pew­no­ścią nie był też ge­niu­szem, za ja­kiego się uwa­żał. Ku­sił jed­nak obiet­nicą sta­bi­li­za­cji, na któ­rej tak za­le­żało Me­ghan, choćby miała to być tylko ilu­zja. Jak wiele osób zwa­bio­nych przez Hol­ly­wood, ją także na­pę­dzały ma­rze­nia o przy­szło­ści. Go­niła za szczę­ściem, ale też wie­rzyła w to, że Tre­vor może jej po­móc, uczu­ciowo i za­wo­dowo. Chciała ła­twego ży­cia, wol­nego od trosk fi­nan­so­wych. Z ko­lei dla Tre­vora nowe było wszystko, co sobą re­pre­zen­to­wała.

Ni­naki Priddy jako jedna z pierw­szych po­znała no­wego chło­paka Me­ghan: "Tre­vor wiele dla niej zna­czył. Dą­żył do celu i miał zna­jo­mo­ści. Dla niej to była szansa na na­wią­za­nie sto­sun­ków z agen­tami. Uwiel­biała po­ka­zy­wać się u jego boku, cha­dzać na te wszyst­kie ko­la­cje. Ko­chała go. A on był bar­dzo czuły". Me­ghan była tak za­du­rzona, że nie mo­gła się ode­rwać od Tre­vora. Przy­tu­lała się do niego, ca­ło­wała go przy wszyst­kich i zwra­cała się do niego piesz­czo­tli­wie jak do dziecka: "Tre­vity, Trev, Trev". Priddy wi­działa, że przy­ja­ciółka trium­fuje. W od­po­wie­dzi Tre­vor za­my­kał Me­ghan w moc­nym uści­sku.

Nie mógł uwie­rzyć, że tak mu się po­szczę­ściło, przy­ja­cio­łom opo­wia­dał, że po­znał naj­go­ręt­szą dziew­czynę w Ka­li­for­nii[13]. Kilka mie­sięcy póź­niej Me­ghan wpro­wa­dziła się do jego domu w Hil­l­dale w West Hol­ly­wood. Za­chwy­cona tym, że zła­pała ta­kiego chło­paka, chwa­liła się: "Trzy­mam szczo­teczkę w szafce w jego ła­zience". Tre­vor od­krył, że jego piękna dziew­czyna jest też do­mową bo­gi­nią. "Na pewno przy­kła­dała wagę do pięk­nego ży­cia - po­wie­działa Ni­naki. - Miała bar­dzo wy­raźny styl. Uwiel­biała łóżka jak z ho­telu: piękne czarne la­mówki kon­tra­stu­jące z bielą świeżo wy­pra­so­wa­nej po­ścieli. Ko­chała wszystko w bieli. Meg była per­fek­cjo­nistką. Lu­biła wy­da­wać uro­czy­ste ko­la­cje, na któ­rych zna­ko­mite menu współ­grało z pysz­nym, do­sko­nale do­bra­nym wi­nem"[14].

Ale te wspo­mnie­nia to ra­czej wy­ide­ali­zo­wane mi­gawki z jed­nego wie­czoru niż ob­razki z co­dzien­no­ści Me­ghan. Wy­glą­dało na to, że zna­la­zła part­nera z praw­dzi­wego zda­rze­nia, który ro­zu­miał jej po­czu­cie za­gu­bie­nia, lecz w rze­czy­wi­sto­ści po­ło­że­nie po­cząt­ku­ją­cej ak­torki było nie do po­zaz­drosz­cze­nia. Jeź­dziła po stu­diach fil­mo­wych, za­bie­ga­jąc o apro­batę, po prze­słu­cha­niach sły­szała tylko "dzię­ku­jemy" i do­sta­wała od­mowę bez po­da­nia po­wodu. Wie­działa, że chcąc prze­trwać w Hol­ly­wood, nie można spoj­rzeć praw­dzie w oczy, a od­mowy na­leży spy­chać do pod­świa­do­mo­ści. Nie było in­nej opcji. Tak jak osoby uza­leż­nione od au­to­ma­tów do gier, mu­siała grać da­lej - nie pod­da­wać się, aż wresz­cie zwy­cięży.

"Czas mię­dzy dwu­dziestką a trzy­dziestką - pi­sała - był bru­talny. Cią­gle ze sobą wal­czy­łam, oce­nia­łam swoją wagę, swój styl i pra­gnie­nie, by stać się taką fajną/modną/mą­drą jak inni. Li­sta była długa. Mia­łam chyba dwa­dzie­ścia cztery lata, kiedy ktoś z kie­row­nic­twa ob­sady spoj­rzał na mnie w trak­cie prze­słu­cha­nia i po­wie­dział: "Mu­sisz pa­mię­tać, że ni­czego ci nie bra­kuje. Mniej ma­ki­jażu, a wię­cej Me­ghan""[15].

Jeź­dziła po Los An­ge­les zde­ze­lo­wa­nym for­dem explo­re­rem - przed­nie drzwi się nie otwie­rały, więc Me­ghan mu­siała wsia­dać i wy­sia­dać przez ba­gaż­nik. W końcu udało jej się zdo­być nie­wiel­kie role w pro­duk­cjach te­le­wi­zyj­nych: Mi­łość z o.o., Pa­ję­czyna po­zo­rów i Do­mowy front. Tre­vor nie ob­sa­dził jej w swo­jej ostat­niej ko­me­dii Zoom: Aka­de­mia su­per­bo­ha­te­rów. Film oka­zał się klapą.

Hol­ly­wood, znane z kon­ku­ren­cji i braku współ­czu­cia, nie miało dla Tre­vora i Me­ghan li­to­ści. W 2006 roku oboje za­li­czali się do grona żąd­nych suk­cesu, zde­spe­ro­wa­nych osób, nie­zna­nych i wal­czą­cych o uzna­nie, ze­wsząd sły­szą­cych drwiny i zło­śli­wo­ści. Przy­ci­skali nosy do szyby, za­zdro­śnie bła­ga­jąc o uzna­nie po­ten­ta­tów prze­my­słu fil­mo­wego, sie­dzą­cych po dru­giej stro­nie. Suk­ces za­le­żał wy­łącz­nie od po­łą­cze­nia trzech ele­men­tów: ha­rówki, praw­dzi­wego ta­lentu i nie­ocze­ki­wa­nego szczę­ścia.

W ka­rie­rze Me­ghan w końcu na­stą­pił prze­łom. Jej los się od­mie­nił. Ho­wie Man­del, ko­mik i go­spo­darz pro­gramu te­le­wi­zyj­nego Deal or No Deal, zo­ba­czył na­gra­nia jej po­mniej­szych ról oraz film z prze­słu­cha­nia Me­ghan. Jej ciało i wy­gląd przy­kuły jego uwagę: wła­śnie tego szu­kał. Tak zo­stała jedną z dwu­dzie­stu sze­ściu iden­tycz­nie ubra­nych ho­stess w szpil­kach na dwu­na­sto­cen­ty­me­tro­wym ob­ca­sie, wci­śnię­tych w cia­sne, pod­kre­śla­jące fi­gurę mi­ni­su­kienki, pre­zen­tu­ją­cych wa­lizki z pie­niędzmi[16]. Sa­man­tha, przy­rod­nia sio­stra Me­ghan, była zda­nia, że mu­sieli wy­py­chać jej sta­nik.

Me­ghan za­czy­nała pracę o pią­tej trzy­dzie­ści i zgod­nie z umową pra­co­wała do nocy. W ciągu jed­nego dnia krę­cono sie­dem od­cin­ków. Za każdy pła­cono osiem­set do­la­rów. Mię­dzy od­cin­kami zmie­niała stroje. "To ta­kie że­nu­jące", po­skar­żyła się ojcu. "Przy­naj­mniej je­steś w te­le­wi­zji - po­cie­szał. - Je­śli ktoś cię do­strzeże, do­sta­niesz ko­lejną rolę. Ale osią­gnię­cie suk­cesu tro­chę po­trwa". Tho­mas wie­dział, że aby zo­stać gwiazdą w Hol­ly­wood, Me­ghan bę­dzie mu­siała zgo­dzić się na wszystko. Upo­ko­rze­nie było ceną za zdo­by­cie sławy.

Przed ha­ła­śliwą pu­blicz­no­ścią, w rytm gło­śnej mu­zyki, uwo­dzi­ciel­skie ho­stessy sta­wały w po­bliżu uczest­ni­ków, trzy­ma­jąc wa­lizki z wy­pi­saną sumą od jed­nego centa do mi­liona do­la­rów. Po wy­bra­niu wa­lizki uczest­nik sły­szał ofertę: sprze­daj wa­lizkę za usta­loną kwotę lub graj da­lej, li­cząc, że w środku bę­dzie mi­lion. W stu­dio pa­no­wało sztucz­nie pod­krę­cane na­pię­cie, od uczest­ni­ków ocze­ki­wano, że za­ry­zy­kują.

Jak zwy­kle w Hol­ly­wood, sek­sowne młode ko­biety przy­cią­gały bo­ga­tych, wpły­wo­wych męż­czyzn. Wśród tych by­wa­ją­cych w stu­dio był Do­nald Trump. Na pla­nie mię­dzy uję­ciami no­wo­jor­ski biz­nes­men roz­da­wał wi­zy­tówki i za­pro­sze­nia na swoje pola gol­fowe. Nie­które dziew­czyny je przyj­mo­wały. Póź­niej wspo­mi­nały, że Me­ghan od­mó­wiła Trum­powi oraz że od­rzu­cała wszel­kie po­dobne za­pro­sze­nia. Leyla Mi­lani, jedna z ho­stess, po­wie, że Me­ghan ni­gdy nie wy­cho­dziła z nimi po pro­gra­mie, tylko czy­tała sce­na­riu­sze przed ko­lej­nymi prze­słu­cha­niami[17]. Jej ofi­cjalny bio­graf na­pi­sał wiele lat póź­niej, że ni­gdy nie była za­in­te­re­so­wana przy­god­nymi rand­kami, lecz od po­czątku szu­kała sta­łego związku[18].

Za­prze­czał temu Brett Rat­ner, w tam­tych cza­sach po­pu­larny hol­ly­wo­odzki pro­du­cent. Chwa­lił się, że Hil­ha­ven Lodge, jego po­sia­dłość w Hol­ly­wood - rów­nie słynna co pierw­szy dom In­grid Berg­man w Ame­ryce - była wów­czas "cen­trum wszech­świata". Rat­ner, roz­po­wia­da­jący z dumą, że jest "gru­bym Ży­dem", przez dwa lata spo­ty­kał się z mi­strzy­nią te­ni­sową Se­reną Wil­liams. Kilka razy w ty­go­dniu urzą­dzał ca­ło­nocne im­prezy, na któ­rych ba­wiły ta­kie gwiazdy jak Johnny Depp, Le­onardo Di­Ca­prio czy Pe­nélope Cruz. Zresztą w ogro­dzo­nej re­zy­den­cji na szczy­cie wzgó­rza szyku za­da­wało wiele osób. "Przy­cho­dziło mul­tum pięk­nych dziew­czyn", wspo­mi­nał ktoś z bli­skich przy­ja­ciół Rat­nera. Wśród nich co ty­dzień znaj­do­wały się ho­stessy te­le­wi­zyj­nych kon­kur­sów. "Tu­zin za gro­sze", drwiono czę­sto z im­pre­zu­ją­cych dziew­czyn. Me­ghan też po­ja­wiała się re­gu­lar­nie. W gru­pie za­chwy­ca­ją­cych wy­glą­dem ko­biet nie rzu­cała się w oczy, tylko kil­koro nie­zwy­kle uważ­nych go­ści za­pa­mię­tało ją jako tra­dy­cyj­nie ubraną - była znana z tego, że robi się na nie­wi­niątko. Zwy­kle jed­nak wy­cho­dziła z przy­jęć jako jedna z ostat­nich, gdy już wscho­dziło słońce.

Pod ko­niec wy­stę­pów w pro­gra­mie Deal or No Deal Me­ghan po­rzu­ciła fał­szywą skrom­ność. Ubrana w sek­sowne szorty (i nie­wiele wię­cej), po­ka­zała się w luk­su­so­wym ma­ga­zy­nie "Men's He­alth" - na zdję­ciach smaży bur­gery na grillu[19]. Jako póź­niej­sza orę­dow­niczka wzmac­nia­nia po­zy­cji ko­biet wspo­mi­nała, że te do­świad­cze­nia były uprzed­mio­ta­wia­jące.

Mimo trud­no­ści za­wo­do­wych ży­cie Me­ghan z Tre­vo­rem ukła­dało się do­brze. Oboje lu­bili za­gra­niczne po­dróże i do­bre je­dze­nie. La­tali do Gre­cji, Mek­syku i Taj­lan­dii, gdzie by­wali w re­stau­ra­cjach z po­le­ce­nia. Me­ghan le­d­wie wią­zała ko­niec z koń­cem, ale ostat­nie sce­na­riu­sze fil­mowe Tre­vora przy­nio­sły mu nie­zły do­chód. Nie­stety, para na­dal żyła z dala od hol­ly­wo­odz­kich elit. Osoby roz­da­jące karty w Hol­ly­wood nie wie­działy o ich ist­nie­niu. Me­ghan na ra­zie spo­ty­kała się głów­nie z od­rzu­ce­niem, a jej kró­ciut­kie wy­stępy nie­raz zo­sta­wały wy­cięte na eta­pie mon­tażu. Na­dal cze­kała na wielki prze­łom.

W na­grodę za cier­pli­wość do­cze­kała się prze­słu­cha­nia u Donny Ro­sen­stein, wscho­dzą­cej pro­du­centki te­le­wi­zyj­nej i kie­row­niczki ob­sady. Za­pro­po­no­wano jej rolę w The Apo­stles, gdzie za­grała byłą pro­sty­tutkę ura­to­waną przez po­li­cjanta chrze­ści­ja­nina, który się w niej za­ko­chał, a po­tem z nią oże­nił. W pi­lo­cie se­rialu wcie­liła się w młodą ko­bietę po przej­ściach, która kłóci się z mę­żem i udziela są­sia­dom po­rad sek­su­al­nych. Wy­twór­nia Fox Stu­dios nie była za­in­te­re­so­wana pi­lo­tem. Póź­niej Me­ghan wy­stą­piła jesz­cze w pi­lo­cie Good Be­ha­vior, za­baw­nym se­rialu o ro­dzi­nie prze­stęp­czej z Las Ve­gas, sta­ra­ją­cej się wró­cić na drogę prawa. Se­rial rów­nież zo­stał od­rzu­cony. W ko­lej­nej roli w se­rialu 90210, uda­nym re­make'u Be­verly Hills, ode­grała pa­miętną scenę seksu oral­nego w sa­mo­cho­dzie za­par­ko­wa­nym w miej­scu pu­blicz­nym. Po dwóch od­cin­kach znik­nęła z ekranu bez słowa wy­ja­śnie­nia. Wy­stą­piła jesz­cze w epi­zo­dycz­nej roli w The Boys and Girls Gu­ide to Get­ting Down, gdzie wcią­gała ko­ka­inę. W 2009 roku za­grała w Idolu z pie­kła ro­dem. Ro­ger Ebert na ła­mach "Chi­cago Sun-Ti­mes" uznał film za "za­sad­ni­czo po­rządny", prze­oczył jed­nak wy­stęp Me­ghan, która nie wy­po­wie­działa żad­nej kwe­stii ani nie po­ja­wiła się w na­pi­sach koń­co­wych.

Co gor­sza, wy­cięto też jej wy­stęp w se­rialu science fic­tion Fringe: Na gra­nicy świa­tów. "Zła­mało jej to serce - wspo­mi­nał Nick Col­lins, ów­cze­sny agent Me­ghan i wspól­nik w Gersh Agency. - Nie­któ­rzy się po czymś ta­kim za­ła­mują, ale inni po­wie­dzą: uda mi się, jesz­cze im po­każę. Me­ghan na­leży do tej dru­giej grupy". W hol­ly­wo­odz­kich wskaź­ni­kach oglą­dal­no­ści każde wy­stą­pie­nie na ekra­nie, na­wet w od­rzu­co­nym pro­jek­cie, uwa­żano za suk­ces. Osoby zaj­mu­jące się prze­słu­cha­niami w końcu do­strze­gły, że Me­ghan re­gu­lar­nie gdzieś się po­ja­wiała.

W 2010 roku jej nie­ustę­pli­wość zo­stała na­gro­dzona. Brett Rat­ner za­trud­nił Me­ghan w fil­mie Sze­fo­wie wro­go­wie. Wy­stęp trwał trzy­dzie­ści pięć se­kund, za­grała rolę ku­rierki Fe­dExu, ale po raz pierw­szy miała stycz­ność z człon­kami ro­dziny kró­lew­skiej Hol­ly­wood - Jen­ni­fer Ani­ston, Ke­vi­nem Spa­ceyem i Do­nal­dem Su­ther­lan­dem. Na pla­nie do­cho­do­wego filmu miała szansę się przed­sta­wić: "Pa­nie Su­ther­land, fama głosi, że do lun­chu zdążę się w panu za­ko­chać". Ro­ze­śmiał się. Me­ghan na­pi­sała po­tem: "Mu­sia­łam się po­wstrzy­mać, żeby nie krzyk­nąć z ra­do­ści"[20]. Bry­tyj­ski "Gu­ar­dian" dał fil­mowi dwie gwiazdki, pi­sząc: "Mo­men­tami śmieszna ko­me­dia, ra­czej pro­stacka, po­zba­wiona wdzięku i nie­po­trzebna". W tym cza­sie Tre­vor ob­sa­dził ją w dwóch nie­wiel­kich ro­lach w fil­mach The Can­di­date i Twój na za­wsze. Oba oka­zały się klapą.

Po ośmiu la­tach prób zo­sta­nia gwiazdą Me­ghan za­częła spi­sy­wać swoje kosz­marne do­świad­cze­nia za­wo­dowe na "ano­ni­mo­wym" blogu The Wor­king Ac­tress: "Nie będę kła­mać. Wiele dni spę­dzi­łam w łóżku, zwi­nięta w kłę­bek, z bo­chen­kiem chleba i ja­kimś wi­nem. Uża­la­łam się nad sobą w sa­mot­no­ści. To okropne i śmieszne"[21]. In­nym ra­zem pi­sała: "Mu­sia­łam za­wie­sić człon­ko­stwo w związku ak­tor­skim, po­ży­czyć pie­nią­dze, brać się do ro­boty, któ­rej nie­na­wi­dzi­łam, zno­sić uwła­cza­jące trak­to­wa­nie na pla­nie, ca­ło­wać się z ak­to­rami o nie­świe­żym od­de­chu, a po­tem pła­ka­łam bez końca, prze­ko­nana, że dłu­żej tego nie wy­trzy­mam"[22].

Od­rzu­cano ją z dość po­wszech­nych po­wo­dów. W Hol­ly­wood było mnó­stwo atrak­cyj­nych, am­bit­nych ak­to­rek, lecz mało która miała za­datki na wielką gwiazdę. Do osią­gnię­cia suk­cesu naj­waż­niej­sza była oso­bo­wość. Uro­dzone gwiazdy, jak Me­ryl Streep, Ni­cole Kid­man czy Ra­chel We­isz, miały siłę ra­że­nia, która na du­żym ekra­nie przy­ku­wała uwagę wi­dzów. Me­ghan bra­ko­wało cha­ry­zmy. Nie po­tra­fiła ocza­ro­wać. Choć bez wąt­pie­nia była atrak­cyjna, re­ży­se­rom wy­da­wała się prze­ciętna i nie­zbyt fa­scy­nu­jąca. Uwa­żali, że jej wy­gląd nie wzbu­dzi emo­cji czy za­in­te­re­so­wa­nia wi­downi. Po­dob­nie jak więk­szość nie­do­szłych ak­to­rek, Me­ghan po­ka­zy­wała przed ka­merą wła­sne pra­gnie­nia i po­trzeby, nie speł­nia­jąc wy­mo­gów roli. Po pro­stu była sobą. Nie po­tra­fiła w prze­ko­nu­jący spo­sób stać się kimś in­nym, do­sto­so­wać się do roli. Po­nie­waż bra­ko­wało jej na­tu­ral­nej ta­jem­ni­czo­ści, po­zo­stała ak­torką klasy B i zma­gała się z tym, że jej kró­ciut­kie wy­stępy w każ­dej chwili mogą zo­stać wy­cięte.

"Dzię­ku­jemy, ale nie" - usły­szała po jed­nym z prze­słu­chań i uznała, że kie­row­nik ob­sady jej nie zro­zu­miał. Mu­siała się bar­dziej po­sta­rać, a na­stęp­nym ra­zem bę­dzie ina­czej. W Hol­ly­wood od­rzu­ce­nie nie ozna­czało na­pięt­no­wa­nia czy upo­ko­rze­nia. Po pię­ciu la­tach Me­ghan miała już dość po­kaźne port­fo­lio. Za­pew­niano ją, że na­wet ak­to­rzy pra­cu­jący do­ryw­czo są w sta­nie na sie­bie za­ro­bić, o ile ro­bią to cią­gle.

Pró­bo­wała zro­zu­mieć ko­lejne od­mowy, a było ich co­raz wię­cej. "Nie by­łam dość czarna, by do­sta­wać role czar­nych - na­pi­sała. - Ani dość biała na role bia­łych, przez co zna­la­złam się gdzieś po­środku, et­niczny ka­me­leon, który nie może zna­leźć pracy"[23]. W ar­ty­kule w "Elle" z 2015 roku Me­ghan opo­wia­dała, że co ty­dzień, a cza­sami co­dzien­nie py­tano ją, kim jest i skąd po­cho­dzi, bo lu­dzie mieli trud­no­ści z wła­ści­wym usta­le­niem jej przy­na­leż­no­ści et­nicz­nej. Za­miast przy­jąć do wia­do­mo­ści, że nie jest wy­bitną ak­torką, pod­kre­ślała: "Po raz pierw­szy do­tarło do mnie, że dla czar­nej spo­łecz­no­ści je­stem za ja­sna, a dla bia­łej zbyt mie­szana".

Pięć lat póź­niej ujęła to jed­nak ina­czej. W ma­ga­zy­nie "Al­lure" mó­wiła, że z po­ję­ciem dys­kry­mi­na­cji ze względu na ko­lor skóry ze­tknęła się po raz pierw­szy na za­ję­ciach ze stu­diów afro­ame­ry­kań­skich na Uni­wer­sy­te­cie Nor­th­we­stern[24].

Tho­mas jest in­nego zda­nia. "W dzie­ciń­stwie Me­ghan rasa nie grała roli - za­zna­cza - ani w okre­sie, jaki spę­dziła w Hol­ly­wood. Dzi­wię się, że w ogóle o tym wspo­mniała. Je­śli nie li­czyć pola, które ka­zano jej za­zna­czyć w szkol­nym for­mu­la­rzu, czy tego kie­rowcy, który okrzy­czał Do­rię, Me­ghan ni­gdy nie wspo­mi­nała o ra­sie". Pod­kre­ślał też, że Me­ghan ni­gdy nie była na prze­gra­nej po­zy­cji[25]. Po­dob­nie po prze­słu­cha­niach ni­gdy nie zrzu­cała de­cy­zji od­mow­nych na ra­sizm. "Te­mat nie ist­niał", po­wie­dział.

W po­ło­wie dru­giej de­kady dwu­dzie­stego pierw­szego wieku Nick Col­lins wy­słał swoją klientkę na prze­słu­cha­nie w biu­rowcu w Santa Mo­nica w Los An­ge­les. Ame­ry­kań­scy pro­du­cenci szu­kali atrak­cyj­nej mło­dej ko­biety do roli Ra­chel Zane, po­cząt­ku­ją­cej praw­niczki, która nie może zdać eg­za­mi­nów. W ni­sko­bu­dże­to­wym se­rialu te­le­wi­zyj­nym, któ­rego ak­cja to­czy się w fir­mie praw­ni­czej w No­wym Jorku, Zane miała wdać się w ro­mans z Mi­kiem Ros­sem, bły­sko­tli­wym mło­dym męż­czy­zną ob­da­rzo­nym fo­to­gra­ficzną pa­mię­cią.

Aaron Korsh, czter­dzie­sto­trzy­letni twórca po­ten­cjal­nego se­rialu, oparł po­mysł na pię­ciu la­tach, które spę­dził na Wall Street. Pro­jekt opa­trzył ty­tu­łem W gar­ni­tu­rach. Rzu­cił pracę w banku i przez osiem lat pra­co­wał jako po­moc­nik sce­na­rzy­stów w fir­mie zaj­mu­ją­cej się pro­duk­cją fil­mów. Już miał się pod­dać, ale za­ry­zy­ko­wał i na­pi­sał sce­na­riusz W gar­ni­tu­rach. Te­ma­tem prze­wod­nim była lo­jal­ność w pra­cow­ni­czej "ro­dzi­nie". Ban­kow­ców pro­szono nie­raz, by w pracy ro­bili rze­czy uwła­cza­jące ich mo­ral­no­ści, ale go­dzili się wła­śnie ze względu na lo­jal­ność, która dzia­łała zresztą w obie strony.

Po prze­czy­ta­niu sce­na­riu­sza pro­du­cenci za­su­ge­ro­wali Kor­showi, by osa­dził swój dra­mat w fir­mie praw­ni­czej. Po do­ko­na­niu zmiany roz­po­częto prze­słu­cha­nia do pi­lo­to­wego od­cinka. Korsh nie miał w gło­wie wy­obra­że­nia Ra­chel Zane, chciał tylko, żeby była in­te­li­gentna, sym­pa­tyczna, za­radna ży­ciowo, sek­sowna i, zgod­nie z te­ma­tem prze­wod­nim se­rialu, cał­ko­wi­cie godna za­ufa­nia. W tym du­chu miała zro­bić wszystko, by po­móc współ­pra­cow­ni­kom.

Je­śli cho­dzi o lo­jal­ność, Ra­chel Zane prze­ży­wała głę­bo­kie roz­terki. Tym­cza­sem Mike Ross, wy­ra­cho­wany, urze­ka­jący oszust, nie miał jej za grosz. Jed­nak to do lo­jal­no­ści się od­wo­ły­wał, ocze­ku­jąc, by uczciwa Ra­chel wy­świad­czyła mu przy­sługę. Korsh chciał się prze­ko­nać, jak Zane za­re­aguje na nie­bez­pie­czeń­stwo na­ru­sze­nia swo­ich gra­nic etycz­nych. Jed­no­cze­śnie pró­bo­wał roz­gryźć, czy wy­jąt­kowe zdol­no­ści Mike'a czy­nią go lep­szym czło­wie­kiem.

Przed prze­słu­cha­niem Me­ghan w ostat­niej chwili zrzu­ciła ko­lo­rowy swe­ter i dżinsy, i za trzy­dzie­ści pięć do­la­rów ku­piła so­bie małą czarną. "Chyba nie po­szło mi za do­brze - skar­żyła się po­tem Nic­kowi Col­lin­sowi. - Na­prawdę chcia­łam do­stać tę rolę"[26].

Po po­wro­cie do swo­jego biura w Santa Mo­nica Korsh był pod­eks­cy­to­wany. "Wszy­scy spo­glą­da­li­śmy po so­bie - wspo­mi­nał - prze­ko­nani, że wła­śnie zna­leź­li­śmy wła­ściwą osobę. Chyba dla­tego, że Me­ghan po­tra­fiła być by­stra i silna, nie tra­cąc przy tym uroku". Choć pro­du­cenci zgo­dzili się, że będą szu­kali róż­no­rod­nej ob­sady, Korsh wspo­mina: "Gdy spraw­dza­li­śmy, czy Me­ghan nada się do roli, nie wie­dzia­łem, że ma mie­szane po­cho­dze­nie. Po pro­stu była naj­lep­sza". Na­rze­kała, że ko­lor skóry utrud­niał jej zro­bie­nie ka­riery, ale wy­po­wie­dzi Kor­sha zdają się temu prze­czyć.

Me­ghan zo­stała za­trud­niona 24 sierp­nia 2010 roku, pi­lota krę­cono w No­wym Jorku, a po­tem jak za­wsze trzeba było cze­kać na wie­ści, czy ja­kaś sta­cja te­le­wi­zyjna kupi se­rial. Na po­czątku 2011 roku ak­torka do­wie­działa się, że te­le­wi­zja ka­blowa USA Ne­twork za­mó­wiła pierw­szy se­zon, zło­żony z dwu­na­stu od­cin­ków. Lata wy­sił­ków na­resz­cie przy­nio­sły efekty. Me­ghan miała do­sta­wać pięć­dzie­siąt ty­sięcy do­la­rów za od­ci­nek, a to ozna­czało za­ro­bek w wy­so­ko­ści sze­ściu­set ty­sięcy do­la­rów za dzie­więć mie­sięcy pracy. Póź­niej tak tłu­ma­czyła swój wcze­śniej­szy pe­sy­mizm: "To była na­prawdę do­bra lek­cja, na­bra­łam dy­stansu. Są­dzę, że za­wsze bę­dziemy swo­imi naj­su­row­szymi kry­ty­kami"[27].

Nie obyło się bez nie­spo­dzia­nek. W ra­mach cię­cia kosz­tów na­gra­nia miały się roz­po­cząć w kwiet­niu w To­ronto, a nie w No­wym Jorku, jak pier­wot­nie pla­no­wano. Nie­za­do­wo­leni byli wszy­scy człon­ko­wie ob­sady, oprócz Me­ghan. Pro­du­cen­tów zdzi­wiło, że po­sta­no­wiła tym­cza­sowo prze­nieść się do To­ronto, za­miast do­jeż­dżać z Los An­ge­les jak po­zo­stali ak­to­rzy. Nie­ocze­ki­wa­nie wy­ja­wiła też, że za­mie­rza zo­stać w Ka­na­dzie dłu­żej niż do li­sto­pada, kiedy koń­czyły się zdję­cia. Me­ghan po­wie­działa, że wy­jazd z Los An­ge­les i roz­łąka z Tre­vo­rem to dla niej ża­den kło­pot. Nie wy­ja­śniła, czemu chce wy­je­chać. Ktoś z przy­ja­ciół snuł przy­pusz­cze­nia, że Tre­vor wy­da­wał jej się nie­zwy­kle po­spo­lity. "Jak fa­cet, który wkłada adi­dasy [do gar­ni­turu], idąc na szy­kowne przy­ję­cie"[28]. Ktoś inny za­su­ge­ro­wał, że choć Me­ghan była od­dana Tre­vo­rowi, to nie chciała być ni­czyją wła­sno­ścią.

Po­trze­bo­wała cał­ko­wi­tej kon­troli. W ra­zie ko­niecz­no­ści se­rial W gar­ni­tu­rach mógł uwol­nić ją od związku.

Za­pra­szamy do za­kupu peł­nej wer­sji książki

2

SZKOŁA

W 1990 roku, tuż przed dzie­wią­tymi uro­dzi­nami, ży­cie Me­ghan ule­gło zmia­nie. Do­ria ogło­siła, że stwo­rzy markę odzieży i bi­żu­te­rii Di­stant Tre­asu­res, i bę­dzie pro­wa­dzić wła­sny biz­nes. Ozna­czało to po­dróże po ca­łym kraju, by wejść na jak naj­wię­cej ryn­ków. Tho­mas był nieco za­sko­czony. Nie ro­zu­miał, czemu Do­ria znika nie­kiedy na trzy ty­go­dnie, ale nie zgła­szał za­strze­żeń i zgo­dził się wziąć pełną od­po­wie­dzial­ność za córkę. Me­ghan prze­nio­sła się na stałe do sto­doły prze­ro­bio­nej na dom. Stwier­dze­nie, że miesz­kała "w cia­snym miesz­ka­niu prze­ro­bio­nym z ga­rażu", mija się z prawdą[1].

W szkole Me­ghan ucho­dziła za em­pa­tyczną - sta­wała po stro­nie ofiar ło­bu­zów i źle trak­to­wa­nych uczniów. Choć póź­niej zdra­dziła, że w dzie­ciń­stwie była straszną efek­ciarą, to jed­nak to­wa­rzy­szyła wuj­kowi Jo­se­phowi, gdy od­cho­dziła jego matka Je­anette. Jo­seph za­ob­ser­wo­wał, że sio­strze­nica trzy­mała dłoń babci z praw­dziwą czu­ło­ścią[2].

Ro­dzice szkol­nych przy­ja­ció­łek Me­ghan mieli ogromny wpływ na jej po­czu­cie szczę­ścia i sta­bil­no­ści. Od po­nie­działku do czwartku po lek­cjach Me­ghan wra­cała do domu Ni­naki Priddy lub Su­san Ar­da­kani i zo­sta­wała tam, do­póki nie ode­brał jej oj­ciec. W obu do­mach była świad­kiem szczę­śli­wego ży­cia ro­dzin­nego. W piątki w na­grodę mo­gła oglą­dać Tho­masa przy pracy w stu­dio ABC na pla­nie Szpi­tala miej­skiego lub Świata we­dług Bun­dych. Wpro­wa­dzona w ar­kana świata gwiazd te­le­wi­zyj­nych, uwiel­biała splen­dor, jaki je ota­czał. Co wię­cej, ko­chała ka­merę. Po­zu­jąc dla za­bawy przed obiek­ty­wem, sta­wała się inną osobą. Świa­doma tego, że błysz­czące szkiełko sku­pione jest wła­śnie na niej, po­dob­nie jak wiele dziew­czy­nek w Tin­sel­town ma­rzyła o przy­szło­ści hol­ly­wo­odz­kiej gwiazdy.

Oj­ciec za­chę­cał ją do ta­kich ma­rzeń. Szybko pod­biła serca ak­to­rek, ak­to­rów i ekipy, przy­go­to­wu­jąc ka­napki i pro­sząc o au­to­grafy ce­le­bry­tów. "Nikt jej nie od­ma­wiał", wspo­mi­nał ze śmie­chem po­pu­lar­ność córki Tho­mas Mar­kle. Jako że w stu­dio uczest­ni­czyła w ży­ciu do­ro­słych, zy­skała świa­do­mość po­li­tyczną, szcze­gól­nie w kwe­stiach ame­ry­kań­skiego fe­mi­ni­zmu. W tym cza­sie trwa­jąca dwa­dzie­ścia lat kam­pa­nia pod wo­dzą Betty Frie­dan, An­drei Dwor­kin, Jane Fondy i Glo­rii Ste­inem prze­ro­dziła się w doj­rzały, nie­po­wstrzy­many ruch, głę­boko za­ko­rze­niony w Hol­ly­wood.

W po­ło­wie lat dzie­więć­dzie­sią­tych dwu­dzie­stego wieku re­klamy te­le­wi­zyjne po­ka­zy­wały ko­biety w ste­reo­ty­powy spo­sób. Ame­ry­kań­ska kor­po­ra­cja Proc­ter & Gam­ble do pro­mo­cji płynu do my­cia na­czyń użyła slo­ganu: "Ko­biety w ca­łej Ame­ryce wal­czą z brud­nymi garn­kami i pa­tel­niami". Me­ghan była wście­kła. Dla­czego ko­biety? Czemu nie męż­czyźni? Tho­mas Mar­kle wie­dział, że po­dob­nie wku­rzone po­czuły się ty­siące Ame­ry­ka­nek. Wiele ko­biet słało pro­te­sty do firmy. Me­ghan, za­chę­cona przez ojca, przy­łą­czyła się do nich. Na­pi­sała do pre­zesa Proc­ter & Gam­ble oraz do pierw­szej damy Hil­lary Clin­ton. Po­dob­nie jak inne pro­te­stu­jące osoby, na­kła­niała firmę do zmiany slo­ganu na: "Lu­dzie w ca­łej Ame­ryce...".

Po­nie­waż nie do­stała od­po­wie­dzi, Tho­mas wy­słał ko­lejne pi­sma, w któ­rych do­ma­gał się, by kor­po­ra­cja i Clin­ton od­pi­sały na list córki. Znów bez od­zewu. Tho­mas sko­rzy­stał ze swo­ich kon­tak­tów i po­pro­sił Lindę El­ler­bee, pro­wa­dzącą pro­gramy dla Nic­ke­lo­deon, ka­nału te­le­wi­zyj­nego dla dzieci pod au­spi­cjami Lucky Duck Pro­duc­tions, aby na­krę­ciła szkolny pro­test Me­ghan i prze­pro­wa­dziła z nią wy­wiad[3]. Dziew­czynka mo­gła zo­ba­czyć się w re­por­tażu te­le­wi­zyj­nym, w któ­rym po­now­nie ode­grała scenę pi­sa­nia li­stu do Clin­ton, a to w oczy­wi­sty spo­sób pod­bu­do­wało jej pew­ność sie­bie.

Kilka ty­go­dni póź­niej Proc­ter & Gam­ble ugięła się przed ty­sią­cami pro­te­stu­ją­cych i zmie­niła slo­gan. Tho­mas wie­dział, że list Me­ghan nie wpły­nął na de­cy­zję kie­row­nic­twa - nie było żad­nych do­wo­dów na to, że ktoś go w ogóle prze­czy­tał - mimo to utwier­dzał ją w prze­ko­na­niu, że zmiana była jej oso­bi­stym suk­ce­sem. Po­pu­lar­ność wśród ko­biet w stu­dio ABC Me­ghan zdo­była, wła­śnie opo­wia­da­jąc tę hi­sto­rię. Od­tąd po­zwa­lały jej uży­wać jed­nego z po­miesz­czeń biu­ro­wych do od­ra­bia­nia lek­cji. To do­świad­cze­nie uwa­żała za ka­mień mi­lowy w swoim ży­ciu.

Koń­cówka lat dzie­więć­dzie­sią­tych była dla Mar­kle'ów ła­skawa. Dzięki cięż­kiej pracy Tho­mas na­resz­cie był przy for­sie. Dwa­dzie­ścia sześć lat póź­niej, chcąc wy­ci­snąć tro­chę pie­nię­dzy z ocho­czego dzien­ni­ka­rza, Tom ju­nior wy­my­ślił hi­sto­ryjkę, zgod­nie z którą oj­ciec wy­grał sie­dem­set pięć­dzie­siąt ty­sięcy do­la­rów w ka­li­for­nij­skiej lo­te­rii sta­no­wej. Oczy­wi­ście żad­nej wy­gra­nej nie było. Tho­mas dał jed­nak sy­nowi pie­nią­dze na otwar­cie kwia­ciarni, a Sa­man­cie ku­pił sa­mo­chód. Z ła­two­ścią mógł też opła­cić szkołę Me­ghan.

Na przy­ję­ciu z oka­zji dzie­wią­tych uro­dzin Nikki Priddy Me­ghan zo­stała sfil­mo­wana na czer­wo­nym kocu i w zło­tej ko­ro­nie - na­gra­nie roz­po­czyna za­im­pro­wi­zo­wany przez dziew­czynkę klaps i okrzyk do ka­mery: "Uję­cie dru­gie!". Po obej­rze­niu ka­sety z fil­mem z ba­jecz­nego ślubu księż­nej Diany ka­zała in­nym dziew­czyn­kom kła­niać się i zwra­cać do sie­bie "Wa­sza Kró­lew­ska Wy­so­kość". Nikki Priddy za­uwa­żyła, że przy­ja­ciółka pra­gnęła być oglą­dana: "Me­ghan za­wsze chciała być w cen­trum uwagi. Grała pierw­szo­pla­nową rolę".

Jed­nak w po­rów­na­niu z ży­ciem ro­dzin­nym przy­ja­ció­łek jej wła­sne na­strę­czało trud­no­ści. W póź­nym dzie­ciń­stwie i jako na­sto­latki Nikki i Me­ghan spę­dziły ra­zem wiele week­en­dów i świąt. Priddy po­dzi­wiała Me­ghan za to, że pró­buje utrzy­mać po­kój mię­dzy ro­dzi­cami: "Od kiedy zna­łam Me­ghan, jej ro­dzice nie byli ze sobą. By­wało to dla niej trudne. Cza­sami mu­siała opo­wie­dzieć się po któ­rejś ze stron. Za­wsze sta­rała się uszczę­śli­wić oboje". Priddy ob­ser­wo­wała Me­ghan w roli na­tu­ral­nej me­dia­torki i po­słań­czyni: "Na­prawdę sły­szała tek­sty w stylu: "Po­wiedz swo­jej matce..." czy "Po­wiedz ojcu...". To wtedy na­uczyła się pa­no­wać nad emo­cjami".

Me­ghan twier­dziła, że roz­wód ro­dzi­ców nie był taki kło­po­tliwy, jak się spo­dzie­wała. Jed­nak Nikki wspo­mina: "Cza­sami któ­reś z jej ro­dzi­ców po­trze­bo­wało tro­chę wię­cej uwagi, więc Me­ghan mu się po­świę­cała"[4]. Kur­su­jąc mię­dzy dwoma zu­peł­nie róż­nymi świa­tami, co­raz czę­ściej mu­siała li­czyć na sie­bie. Ale Fa­solka - tak na­zy­wał ją te­raz Tho­mas, po­nie­waż uwiel­biała baśń o Ja­siu i ma­gicz­nej fa­soli - za­wsze mo­gła li­czyć na opiekę ojca.

Po za­miesz­kach, które wy­bu­chły w czę­ści Los An­ge­les w kwiet­niu 1992 roku, Tho­mas od­ru­chowo uru­cho­mił swoją "tar­czę ochronną". Wy­pusz­czono film, na któ­rym wi­dać, jak czte­rech bia­łych po­li­cjan­tów bije Rod­neya Kinga, nie­uzbro­jo­nego czar­nego mo­to­cy­kli­stę. Męż­czyzn unie­win­niła ko­mi­sja ba­da­jąca oko­licz­no­ści na­pa­ści, a w nie­któ­rych czę­ściach mia­sta wy­bu­chły pro­te­sty prze­ciwko tak jaw­nie ra­si­stow­skiemu wy­ro­kowi. Sy­reny po­li­cyjne wyły, pod­czas gdy obu­rzeni Ame­ry­ka­nie pod­kła­dali ogień i plą­dro­wali bu­dynki w swo­ich dziel­ni­cach.

Choć do ak­tów prze­mocy nie do­cho­dziło w po­bliżu ich domu, Tho­mas po­sta­no­wił chro­nić Me­ghan. Po po­łu­dniu w dniu, w któ­rym wy­bu­chły za­mieszki, wy­wiózł córkę do Palm Springs[5]. Do­ria nie chciała do nich do­łą­czyć. "Czuję się wy­star­cza­jąco bez­piecz­nie", po­wie­działa Tho­ma­sowi przez te­le­fon. Wąt­pliwe, by Me­ghan była świad­kiem ja­kichś ak­tów prze­mocy czy choćby drob­nych kra­dzieży, do któ­rych do­szło w skle­pie w po­bliżu stu­dia ABC. Gdy już nie było jej w mie­ście, za­mieszki roz­prze­strze­niły się na Sun­set Bo­ule­vard i Hol­ly­wood Bo­ule­vard. Pięć dni póź­niej znie­siono go­dzinę po­li­cyjną, a oj­ciec z córką wró­cili do Los An­ge­les. Z okien sa­mo­chodu Me­ghan wi­działa spa­lone bu­dynki, ale w jej naj­bliż­szym są­siedz­twie żadne domy nie ucier­piały.

Po­nad dwa­dzie­ścia lat póź­niej Me­ghan wspo­mi­nała tamto do­świad­cze­nie nieco ina­czej: "Pa­mię­tam go­dzinę po­li­cyjną i po­wrót w po­śpie­chu do domu, i jesz­cze to, że gdy je­cha­li­śmy sa­mo­cho­dem, z nieba spa­dał po­piół. Czu­łam za­pach dymu, wi­dzia­łam kłęby ula­tu­jące z bu­dyn­ków i lu­dzi wy­bie­ga­ją­cych stam­tąd z tor­bami, plą­dru­ją­cych, co tylko się da"[6]. Wi­działa też "męż­czyzn na ty­łach fur­go­netki, tak po pro­stu trzy­ma­ją­cych broń". Za­pa­mię­tała rów­nież zna­jome drzewo, ro­snące przed do­mem ojca, "zu­peł­nie zwę­glone - ta­kich rze­czy się nie za­po­mina"[7].

Na­po­mknęła jesz­cze, że pro­te­sty przy­nio­sły wiele do­brego w jej spo­łecz­no­ści, ale miała chyba na my­śli tę naj­bliż­szą spo­łecz­ność, która była głów­nie biała. Jej wer­sja zda­rzeń zmie­niła się po raz ko­lejny w 2017 roku. Dwa­dzie­ścia pięć lat po za­miesz­kach Me­ghan po­wie "Va­nity Fair": "Po­piół z po­ża­rów ulicz­nych opa­dał na pod­miej­skie traw­niki, więc za­wo­ła­łam do mamy: "O Boże, ma­mu­siu, śnieg pada!"". Do­ria od­parła: "Nie, kwia­tuszku, to nie śnieg. Wra­caj do domu""[8].

Tho­mas Mar­kle nie mógł uwie­rzyć, kiedy to prze­czy­tał. Za­pew­niał, że po wy­bu­chu za­mie­szek Me­ghan nie wi­działa się z Do­rią. Ode­brał ją ze szkoły i na­tych­miast po­je­chali do Palm Springs.

Z wcze­śniej­szych re­la­cji Me­ghan wy­nika, że jedno ra­si­stow­skie zda­rze­nie za­pa­mię­tała wy­jąt­kowo wy­raź­nie. Je­chała z matką sa­mo­cho­dem, Do­ria po­kłó­ciła się z ja­kimś bia­łym kie­rowcą, a ten rzu­cił ra­si­stow­skie wy­zwi­ska, co wy­raź­nie ją za­bo­lało. "Pa­trzy­łam na mamę, jej oczy wy­peł­niły się łzami nie­na­wi­ści. Je­cha­ły­śmy do domu w ogłu­sza­ją­cej ci­szy, cze­ko­la­dowe kłyk­cie mamy po­bla­dły, bo tak mocno ści­skała kie­row­nicę"[9]. To je­dyny tego ro­dzaju in­cy­dent z dzie­ciń­stwa, o ja­kim Me­ghan mó­wiła pu­blicz­nie. Wspo­mniała też, że przy­słu­chi­wała się opo­wie­ściom Do­rii i babki o do­świad­cze­niach ro­dzin­nych z da­le­kiej prze­szło­ści.

W przed­szkolu ani w pry­wat­nej ka­to­lic­kiej szkole dla dziew­cząt pod we­zwa­niem Nie­po­ka­la­nego Serca, do któ­rej po­szła tuż przed dwu­na­stymi uro­dzi­nami, nie po­ru­szano kwe­stii ra­so­wych. W trak­cie roz­mowy kwa­li­fi­ka­cyj­nej Tho­mas do­wie­dział się, że Me­ghan zo­stała przy­jęta mię­dzy in­nymi dzięki swo­jej "ba­ta­lii" prze­ciwko Proc­ter & Gam­ble. Do­ria nie po­ja­wiła się na roz­mo­wie, a w szkole, je­śli nie li­czyć uro­czy­sto­ści roz­da­nia dy­plo­mów, była tylko raz[10].

Za­ło­żona w 1906 roku szkoła za swoją mi­sję uwa­żała "sła­wie­nie po­nad stu­let­niej tra­dy­cji du­cho­wego, in­te­lek­tu­al­nego, spo­łecz­nego i mo­ral­nego wy­cho­wa­nia i roz­woju uczen­nic wy­róż­nia­ją­cych się jako ko­biety o wiel­kim sercu i uczci­wym su­mie­niu". Szczy­ciła się rów­nież tym, że przy­ciąga nie­zwy­kle uta­len­to­wane i am­bitne młode ko­biety bez względu na rasę i po­cho­dze­nie spo­łeczne. Na li­ście ab­sol­wen­tek znaj­do­wały się ak­torka Mary Ty­ler Mo­ore i Tyra Banks, oso­bi­stość te­le­wi­zyjna.

Trzy­dzie­ści pro­cent uczen­nic było bia­łych, więk­szość zaś miała mię­dzy­na­ro­dowe, mie­szane lub czarne po­cho­dze­nie. "O ra­sie nie mó­wiło się zbyt czę­sto - wspo­mi­nała Chri­stine Knud­sen, biała na­uczy­cielka. - Nie na­le­żało to do pa­lą­cych kwe­stii, po­nie­waż szkoła była bar­dzo zróż­ni­co­wana". Z uwagi na to, że Do­ria po­ka­zała się tam tylko raz, więk­szość osób uwa­żała Me­ghan za Włoszkę[11]. John Dlu­go­lecki, szkolny fo­to­graf, który czę­sto by­wał w pla­cówce, za­uwa­żył, że Me­ghan ni­gdy nie za­da­wała się z dziećmi po­cho­dze­nia afro­ame­ry­kań­skiego, a ró­wie­śniczki nie uwa­żały jej za osobę mie­sza­nej rasy. Jej naj­bliż­sze przy­ja­ciółki były białe. "Ja sama uwa­ża­łam się po pro­stu za mą­drą", mó­wiła, nim jesz­cze stała się sławna[12]. Do nie­dawna nie wspo­mi­nała, by kie­dy­kol­wiek cier­piała z po­wodu wy­klu­cze­nia.

Kwe­stia rasy stała się istotna, kiedy na lek­cji an­giel­skiego dwu­na­sto­let­nią Me­ghan po­pro­szono o za­zna­cze­nie pola okre­śla­ją­cego jej po­cho­dze­nie et­niczne. "No i tak ja ze swo­imi krę­co­nymi wło­sami, pie­go­watą bu­zią, bladą skórą i mie­sza­nym po­cho­dze­niem ga­pi­łam się na te wszyst­kie pola i mar­twi­łam, że źle wy­biorę. Nie wie­dzia­łam, co ro­bić, bo można było za­zna­czyć tylko jedną od­po­wiedź, czyli mu­sia­łam wy­brać, które z ro­dzi­ców jest dla mnie waż­niej­sze - które pół mnie ma dla mnie więk­sze zna­cze­nie. Na­uczy­cielka po­ra­dziła mi, że­bym za­zna­czyła, że je­stem biała. Po­wie­działa, że prze­cież tak wy­glą­dam. Odło­ży­łam dłu­go­pis. Nie w wy­ra­zie sprze­ciwu, tylko dla­tego, że mia­łam mę­tlik w gło­wie. Nie umia­łam się do tego zmu­sić, wy­obra­zić so­bie doj­mu­ją­cego smutku matki, gdyby się o tym do­wie­działa. No więc nie za­zna­czy­łam żad­nego pola. Moja toż­sa­mość po­zo­stała nie­okre­ślona... znak za­py­ta­nia, zu­peł­nie nic, tak się czu­łam. Wie­czo­rem, po po­wro­cie do domu, opo­wie­dzia­łam o tym ta­cie. Jego od­po­wiedź zo­stała ze mną na za­wsze: "Na przy­szłość do­ry­suj wła­sne pole""[13].

Tho­mas umie­jęt­nie zor­ga­ni­zo­wał so­bie czas. Nie­mal przez dzie­sięć lat co­dzien­nie pod­wo­ził Me­ghan do szkoły, a póź­nym po­po­łu­dniem od­bie­rał ją sam lub po­sy­łał sa­mo­chód z kie­rowcą, który przy­jeż­dżał po nią do Prid­dych i pod­rzu­cał ją do stu­dia lub do domu in­nej ko­le­żanki, gdzie zo­sta­wała, do­póki oj­ciec nie skoń­czył pracy. Ubrana w mun­du­rek ka­to­lic­kiej szkoły dziew­czynka z krę­co­nymi wło­sami i prze­rwą mię­dzy zę­bami sie­działa za ku­li­sami planu fil­mo­wego, gdzie ak­to­rzy i ak­torki nie­kiedy krę­cili sceny ero­tyczne. "Sa­crum i pro­fa­num - po­wie póź­niej. - Do­ra­sta­łam w bar­dzo per­wer­syj­nym miej­scu"[14].

Week­endy miały swój usta­lony po­rzą­dek. W każdą so­botę Me­ghan cho­dziła na lek­cje ba­letu i ak­tor­stwa, a po­tem do lo­dziarni lub do Ham­bur­ger Ham­let na ka­napki klu­bowe i owo­cowe smo­othie. Przed wej­ściem Tho­mas za­wsze ku­po­wał córce jej ulu­biony ko­miks Ar­chie. Bo­ha­ter, pie­go­waty, ru­do­włosy na­sto­la­tek, przy­jaź­nił się z Ve­ro­nicą, bo­gatą dziew­czyną. Przez po­nad dwa lata - od dzie­sią­tego do dwu­na­stego roku ży­cia - Me­ghan czy­tała nie tylko każdy nowy nu­mer ko­miksu za pół­tora do­lara, ale też rzad­kie wy­da­nia ar­chi­walne za dwa­dzie­ścia do­la­rów. Po po­siłku Tho­mas wy­po­ży­czał stare filmy o tańcu, które oglą­dali w domu[15].

W nie­które week­endy jeź­dzili, po­dob­nie jak Tho­mas w dzie­ciń­stwie, ło­wić ryby w rzece Kern lub je­zio­rze Big Bear. Na obiad je­dli po­tem to, co udało się zło­wić. W dłu­gie week­endy ro­bili so­bie wy­cieczki sa­mo­cho­dowe, na przy­kład do Gra­ce­land, po­sia­dło­ści Elvisa w Mem­phis w sta­nie Ten­nes­see. Z tyłu spe­cjal­nie urzą­dzo­nej to­yoty 4 run­ner Tho­masa znaj­do­wał się ma­te­rac dla Me­ghan oraz te­le­wi­zor i ma­gne­to­wid. "Od­kry­li­śmy - wspo­mi­nał Tho­mas - że lu­biła tę samą mu­zykę, co ja w dzie­ciń­stwie. Ze­społy ta­kie jak The Shi­rel­les i grupy so­ulowe, wszyst­kie jej się po­do­bały. Jak tylko za­trzy­my­wa­li­śmy się na po­stoju, żeby coś zjeść, ku­po­wa­łem ka­sety"[16].

Tho­mas za­chę­cał też stale córkę, by zgła­szała się do po­mocy przy wy­da­wa­niu po­sił­ków w ja­dło­daj­niach dla bez­dom­nych[17]. Ma­ria Pol­lia, na­uczy­cielka teo­lo­gii, pa­mięta, że Me­ghan miała w so­bie nie­zwy­kłe po­kłady współ­czu­cia. Za­sługą Tho­masa było też coś, co za­ob­ser­wo­wała Ilise Faye, dy­rek­torka szkoły, wspo­mi­na­jąca Me­ghan jako nie­za­po­mnianą, pewną sie­bie, elo­kwentną i za­an­ga­żo­waną uczen­nicę: "Mó­wiła wła­snym gło­sem. Sta­wała po stro­nie słab­szych, bro­niła wła­snego zda­nia, a wśród przy­ja­ciół grała pierw­sze skrzypce".

We wcze­snym okre­sie na­sto­let­nim ce­cho­wały ją przede wszyst­kim współ­czu­cie i sku­pie­nie na ży­ciu we­wnętrz­nym. La­tem szkoła wy­słała Me­ghan do Agape In­ter­na­tio­nal Spi­ri­tual Cen­tre, mię­dzy­na­ro­do­wego cen­trum du­cho­wego roz­woju. Co­dzien­nie wcze­snym ran­kiem, w du­chu chrze­ści­jań­stwa eku­me­nicz­nego, ucznio­wie me­dy­to­wali i po­wta­rzali man­trę pla­cówki: "Bóg jest po mo­jej stro­nie". Spę­dziła też cztery dni na Ka­iros, re­ko­lek­cjach dla uczniów, pod­czas któ­rych dys­ku­tuje się o ży­ciu i re­li­gii. Po­dob­nie jak w szkole, cie­szyła się tam po­pu­lar­no­ścią i od­no­siła suk­cesy. Jako czter­na­sto­latka w trak­cie uro­czy­sto­ści szkol­nej mó­wiła o re­li­gii i dzia­łal­no­ści cha­ry­ta­tyw­nej[18]. Do ucznia w de­pre­sji na­pi­sała od­ręczną kartkę, w któ­rej za­zna­czyła, że jest "silny i wspa­niały", ob­da­rzony "pięk­nym du­chem". Do­dała jesz­cze, że "do­wo­dzi to jego wy­jąt­ko­wo­ści". "Gdy­byś mnie po­trze­bo­wał, je­stem tu", za­koń­czyła. Na re­ko­lek­cjach wy­brano ją na li­derkę[19].

Me­ghan zo­stała też prze­wod­ni­czącą sa­mo­rządu uczniow­skiego - w ten spo­sób do­ce­niono jej em­pa­tię. Była rów­nież kró­lową zjazdu ab­sol­wen­tów, a przy­ja­ciele otwar­cie mó­wili, że nie­zwy­kły los za­wsze był jej pi­sany. Po la­tach po­ja­wiły się też głosy kry­tyczne. Me­ghan po­strze­gała sie­bie jako out­si­derkę, ale nie­które osoby z klasy uwa­żały, że udaje, bo prze­cież wy­da­wała się do­sko­nała[20]. Wszystko wska­zuje na to, że było ina­czej. Jak za­uwa­żyła So­nia Ar­da­kani, Me­ghan "za­żar­cie wal­czyła o to, czego pra­gnęła w ży­ciu". Suzy, córka So­nii, stwier­dziła: "Me­ghan za­wsze do­sta­wała to, czego chciała"[21]. Nikt nie wąt­pił w jej szcze­rość. Jed­nak oj­ciec z pew­no­ścią po­zwa­lał jej na wszystko. "Roz­pu­ści­łem ją - po­wta­rzał z ża­lem i do­da­wał: - W szkole prze­wo­dziła wszyst­kim uro­czy­sto­ściom i o wszyst­kim de­cy­do­wała. W domu zresztą też".

Po la­tach Me­ghan do­ce­niła od­da­nie ojca: "Ten czło­wiek (który sam do­ra­stał w ubó­stwie w ma­łym mia­steczku w Pen­syl­wa­nii) prze­lał krew, pot i łzy, że­bym mo­gła mieć lep­szą przy­szłość. To dla mo­jego taty - do­dała - mo­jego tro­skli­wego, in­spi­ru­ją­cego, pra­co­wi­tego ta­tu­sia. Wszyst­kiego naj­lep­szego z oka­zji Dnia Ojca". Po­dobną wdzięcz­ność oka­zy­wała też Do­rii. Jako była pra­cow­nica biura po­dróży Do­ria zdo­łała ku­pić ta­nie bi­lety lot­ni­cze do Mek­syku, do­kąd za­brała córkę. Z wy­cieczki Me­ghan naj­le­piej pa­mięta wi­zytę w slum­sach[22]. Za to ni­gdy nie wspo­mniała o wa­ka­cjach z ro­dzi­cami na Ha­wa­jach, za które za­pła­cił Tho­mas: "Na­wet po roz­wo­dzie nie­kiedy wy­jeż­dża­li­śmy ra­zem".

W 2014 roku w swoje trzy­dzie­ste trze­cie uro­dziny Me­ghan wspo­mi­nała swoje dzie­ciń­stwo ina­czej: "Jako na­sto­latka mia­łam pro­blem z tym, żeby się wpa­so­wać. Nie wie­dzia­łam, co to w ogóle zna­czy. W moim li­ceum były różne kliki: czarne dziew­czyny i białe. Fi­li­pinki i La­ty­no­ski. Jako osoba mie­szana zna­la­złam się gdzieś po­mię­dzy. Dla­tego co­dzien­nie pod­czas dłu­giej prze­rwy sta­ra­łam się zaj­mo­wać ja­ki­miś spo­tka­niami: kółka fran­cu­skiego, sa­mo­rządu uczniow­skiego. Co­kol­wiek się działo mię­dzy dwu­na­stą a pierw­szą, na pewno w tym uczest­ni­czy­łam. Nie to że­bym się aż tak an­ga­żo­wała, po pro­stu nie chcia­łam jeść sama"[23]. Tho­mas Mar­kle po­da­wał w wąt­pli­wość wspo­mnie­nia Me­ghan z póź­niej­szych lat szkol­nych.

W 1993 roku bez­pie­czeń­stwo fi­nan­sowe Tho­masa le­gło w gru­zach, po­nie­waż więk­szość oszczęd­no­ści po­ży­czył przy­ja­cie­lowi na roz­krę­ce­nie biz­nesu w branży te­le­wi­zyj­nej. Skar­żył się, że pie­nią­dze zo­stały skra­dzione. Mu­siał też za­pła­cić ogromny po­da­tek. Za radą ame­ry­kań­skiej skar­bówki ogło­sił upa­dłość. Na­dal do­sta­wał wy­soką pen­sję, więc ży­cie Me­ghan nie­wiele się zmie­niło. Twier­dziła jed­nak, że mu­siała pra­co­wać w Hum­ph­rey Yogart w Be­verly Hills za cztery do­lary za go­dzinę[24] i że prze­trwała dzięki ba­rowi sa­łat­ko­wemu w Siz­zler za je­dyne cztery dzie­więć­dzie­siąt dzie­więć[25], lecz Tho­mas sta­now­czo pod­kre­ślał: "W cza­sach szkol­nych ni­gdy nie pra­co­wała. Nie po­zwo­lił­bym na to. Poza tym nie było ta­kiej po­trzeby". Nie prze­trwała też dzięki Siz­zler. Jak sama póź­niej przy­zna, ja­dała świeże or­ga­niczne je­dze­nie i uwiel­biała taco z rybą[26].

Tho­mas nie tylko dbał o to, by do­brze ja­dła, ale też pła­cił za week­en­dowe za­ję­cia i wy­cieczki za mia­sto. Nikt ni­gdy nie wąt­pił w am­bi­cję Me­ghan. Pod wpły­wem czę­stych wi­zyt w stu­diach fil­mo­wych chciała zo­stać sławna. Kiedy w szkole za­przy­jaź­niła się z sy­nem pre­zy­denta Bo­li­wii, przez kilka dni chwa­liła się, że zo­sta­nie bo­li­wij­ską kró­lową[27].

W to­wa­rzy­stwie spra­wiała wra­że­nie skry­tej. Mó­wiła też, że ro­dzice mieli za­sad­ni­cze po­dej­ście do chło­pa­ków. W wy­wia­dzie te­le­wi­zyj­nym zdra­dziła Larry'emu Kin­gowi, że pierw­szy raz ca­ło­wała się w wieku trzy­na­stu lat - na let­nim obo­zie ko­ściel­nym z Jo­shuą Si­lver­ste­inem, który póź­niej zo­stał ra­pe­rem[28]. Po­twier­dził, że to Me­ghan wy­szła z pro­po­zy­cją. Gdy już po­zwo­lono jej spo­ty­kać się z pierw­szym chło­pa­kiem, Lu­isem Se­gurą, to­wa­rzy­szył im jego brat, Danny. Zdaje się, że jako na­sto­latka nie cho­dziła czę­sto na randki, co po­twier­dzają jej przy­ja­ciółki z cza­sów szkol­nych, Suzy Ar­da­kani i Ni­naki Priddy. Z Ar­da­kani jeź­dziła konno i na wrot­kach oraz grała w krę­gle. Ro­dzina Ar­da­ka­nich zżyła się bar­dzo z Me­ghan, kiedy Matt Ar­da­kani, oj­ciec Suzy i wła­ści­ciel warsz­tatu sa­mo­cho­do­wego, zo­stał spa­ra­li­żo­wany po tym, jak po­strze­lił go nie­po­czy­talny we­te­ran z Wiet­namu. Me­ghan re­gu­lar­nie cho­dziła z Suzy do szpi­tala, gdzie czu­wały przy łóżku jej ojca, który po­woli wra­cał do zdro­wia[29].

W tym cza­sie za­cie­śniła się też jej przy­jaźń z Ni­naki Priddy. W 1996 roku Me­ghan wy­brała się z ro­dziną Prid­dych w po­dróż po Eu­ro­pie. Po wi­zy­cie w Pa­ryżu po­je­chali do Lon­dynu. Przy­ja­ciółki zro­biły so­bie zdję­cie na tle pa­łacu Buc­kin­gham. Rok póź­niej księżna Diana zgi­nęła w wy­padku sa­mo­cho­do­wym w Pa­ryżu. Dziew­czyny ze łzami w oczach oglą­dały Wil­liama i Harry'ego kro­czą­cych za trumną w kie­runku opac­twa west­min­ster­skiego, wi­działy też zbli­że­nie ka­mery na znaj­du­jącą się po­śród bia­łych kwia­tów kartkę "Ma­mu­sia" wy­pi­saną przez dwu­na­sto­let­niego Harry'ego. Ob­raz mło­dych sy­nów Diany wrył się głę­boko w pa­mięć Ame­ryki, po­dob­nie jak obu­rze­nie na człon­ków ro­dziny kró­lew­skiej (w szcze­gól­no­ści Ka­rola) za spo­sób, w jaki trak­to­wali Dianę.

Nie­długo po­tem Me­ghan z ro­dziną Ar­da­ka­nich obej­rzała po­now­nie ka­setę z na­gra­niem ślubu Diany z 1981 roku. Suzy po­da­ro­wała przy­ja­ciółce słynną książkę An­drew Mor­tona Diana. Jej hi­sto­ria, ujaw­nia­jącą ku­lisy roz­padu mał­żeń­stwa księż­nej. Jesz­cze jako dwu­dzie­sto­kil­ku­latka Me­ghan trzy­mała na półce eg­zem­plarz pu­bli­ka­cji de­ma­ska­tor­skiej Mor­tona i mó­wiła o tym, że chcia­łaby po­być przez mie­siąc w Lon­dy­nie[30]. Dwa­dzie­ścia lat póź­niej po­wie: "Nie wie­dzia­łam zbyt wiele o Har­rym ani o ro­dzi­nie kró­lew­skiej"[31]. Ni­naki Priddy była in­nego zda­nia. Wspo­mi­nała, że ro­dzina kró­lew­ska za­wsze fa­scy­no­wała Me­ghan, po­dob­nie jak dzia­łal­ność hu­ma­ni­tarna Diany na rzecz osób z HIV i ofiar min lą­do­wych. Me­ghan przy­znała z ko­lei, że po raz pierw­szy po­czuła się jak Kop­ciu­szek na balu, gdy wło­żyła olśnie­wa­jącą bluzkę i na­szy­wane dro­gimi ka­mie­niami pan­to­felki, a było to w trak­cie szkol­nego po­kazu ko­lek­cji Miu Miu. "Ta marka wiele dla mnie zna­czy - mó­wiła - bo po­czu­łam się jak księż­niczka"[32].

Ak­tor­stwo stało się jej ży­cio­wym prio­ry­te­tem. Za na­mową ojca Me­ghan za­an­ga­żo­wała się w szkolne przed­sta­wie­nia. Tho­mas także chciał po­móc - zro­bił pro­fe­sjo­nalne oświe­tle­nie szkol­nej sceny i pod­świe­tlany szyld. Za­pła­cił też za apa­rat or­to­don­tyczny córki, by po­zbyła się szpary mię­dzy przed­nimi zę­bami.

Za radą ojca Me­ghan do upa­dłego ćwi­czyła swoje kwe­stie i su­mien­nie wy­peł­niała po­le­ce­nia re­ży­sera. Tho­mas, który cza­sami wpa­dał na próby, udzie­lił jej też in­nych waż­nych rad: głowę trzy­maj w ten spo­sób, utkwij wzrok w jed­nym punk­cie, po­ka­zuj swój lep­szy pro­fil i, co naj­waż­niej­sze, wy­glą­daj prze­ko­nu­jąco. Pod­kre­ślał, że do­bre ak­tor­stwo wy­daje się au­ten­tyczne. Gigi Per­reau, na­uczy­cielka ak­tor­stwa, zwró­ciła uwagę na etykę za­wo­dową i pew­ność sie­bie Me­ghan w trak­cie wy­stę­pów. W szkol­nych spra­woz­da­niach można zna­leźć in­for­ma­cję, że dziew­czyna za­grała główną rolę w trzech wy­sta­wia­nych dzień po dniu, wy­prze­da­nych przed­sta­wie­niach Króla Edypa, oraz że zo­stała na­gro­dzona bra­wami za wy­stępy w mu­si­ca­lach An­nie, Damn Yan­kees i Ta­jem­nice lasu.

Ciemną stroną suk­cesu była za­zdrość, szcze­gól­nie silna, gdy główną rolę do­sta­wał ktoś inny. Me­ghan strasz­nie się ze­zło­ściła, kiedy hol­ly­wo­odz­kie stu­dio za­an­ga­żo­wało uczen­nicę z jej szkoły, a także gdy dwie inne dziew­czyny do­stały role w fil­mie Ślady czer­wieni. "Na sce­nie pra­gnie być gwiazdą - za­uwa­żył Tho­mas Mar­kle - po­dob­nie jak w ży­ciu". Za­żą­dała, by oj­ciec za­pła­cił pro­fe­sjo­nal­nemu fo­to­gra­fowi za zdję­cia por­tre­towe. Tho­mas roz­da­wał je po­tem pro­du­cen­tom w hol­ly­wo­odz­kich stu­diach. Nie było od­zewu. Mimo to Me­ghan po­wta­rzała, że chce zo­stać ak­torką.

Gdy Tho­mas do­stał no­mi­na­cję dla naj­lep­szego oświe­tle­niowca, w na­grodę za­brał córkę na uro­czy­stość roz­da­nia na­gród Emmy. Prze­szedł­szy się po czer­wo­nym dy­wa­nie, sie­dem­na­sto­latka oznaj­miła: "Ta­tu­siu, chcę być kie­dyś sławna jak ty". Tho­mas po­ki­wał głową. Jak wiele osób w Los An­ge­les, Me­ghan ko­chała sławę i blichtr. Pra­gnęła, by zi­ściły się jej ma­rze­nia. A oj­ciec był go­tów zro­bić wszystko, żeby jej w tym po­móc.

Me­ghan nie miała jesz­cze dwu­dzie­stu lat, gdy jej sto­su­nek do Tho­masa za­czął się zmie­niać. Wio­sną 1999 roku w szkole wy­sta­wiano nowy mu­si­cal - Pi­ża­mową roz­grywkę. Me­ghan chciała za­grać główną rolę, ale też wy­je­chać na ty­dzień na letni obóz szkolny. Gigi Per­reau, na­uczy­cielka ak­tor­stwa, uparła się, że dziew­czyna musi do­ko­nać wy­boru. Me­ghan wy­brała wy­jazd. Obu­rzona, że na­uczy­cielka nie po­zwo­liła jej wy­stą­pić, na­kła­niała Tho­masa, by tym ra­zem nie po­ma­gał z oświe­tle­niem, ale jej nie po­słu­chał. Wspo­mi­nał, że w zło­ści za­częła krzy­czeć, iż po­wi­nien speł­niać jej ży­cze­nia. Po­now­nie od­mó­wił. Me­ghan na kilka ty­go­dni wy­pro­wa­dziła się do Do­rii[33]. "Była na mnie wście­kła - przy­znał Tho­mas. - Nie chciała ze mną roz­ma­wiać".

W tym cza­sie osiem­na­sto­let­nia Me­ghan jeź­dziła po Los An­ge­les z Ni­naki Priddy, która fil­mo­wała przy­ja­ciółkę za kół­kiem sa­mo­chodu z ta­blicą re­je­stra­cyjną "Dziew­czyna z KLASĄ" (do­stała ją w pre­zen­cie od by­łego chło­paka). W oko­li­cach domu Tho­masa Me­ghan po­wie­działa przy­ja­ciółce: "Tam nie je­dziemy, bo nie bar­dzo do­ga­duję się z tatą. Chcia­ła­bym za­je­chać, żeby spraw­dzić, czy nie ma dla mnie poczty, ale szcze­rze wąt­pię"[34]. Me­ghan nie za­pro­siła Tho­masa na swój wy­stęp w mu­si­calu Damn Yan­kees. Mimo za­kazu obej­rzał przed­sta­wie­nie i wy­słał jej kwiaty za ku­lisy. Zi­gno­ro­wała ten gest. Oj­ciec po raz pierw­szy zro­zu­miał, że córka za­mie­rza dyk­to­wać wa­runki. Zda­niem Tho­masa to było je­dyne szkolne przed­sta­wie­nie, na które przy­szła Do­ria. On sam nie tylko zaj­mo­wał się oświe­tle­niem, ale też oglą­dał wszyst­kie wy­stępy córki.

Fil­mik na­krę­cony przez Priddy koń­czy się w chwili, kiedy Me­ghan je­dzie na prze­słu­cha­nie do te­le­dy­sku Sha­kiry. Gdyby do­stała rolę, za dwa dni na pla­nie za­pła­cono by jej sześć­set do­la­rów. Po prze­słu­cha­niu Priddy znów za­częła fil­mo­wać Me­ghan. "Tań­czy­ły­śmy jak dzi­kie - po­wie­działa do ka­mery. - Ru­sza­łam się tak in­ten­syw­nie, że aż się mar­twi­łam, czy coś mi nie wy­sko­czy zza ko­szulki". Roli nie do­stała.

W czerwcu 1999 roku uro­czy­stość roz­da­nia dy­plo­mów w szkole Me­ghan z dumą oglą­dali: Tho­mas Mar­kle, Do­ria i matka Tho­masa. Pod­czas ce­re­mo­nii prze­ka­za­nia obo­wiąz­ków ko­lej­nemu rocz­ni­kowi ma­tu­rzy­stów Me­ghan wy­gło­siła prze­mó­wie­nie, do­stała też na­grodę za suk­cesy w na­uce i na sce­nie[35]. W szkol­nej księ­dze pa­miąt­ko­wej pod zdję­ciem Me­ghan za­miesz­czono cy­tat z Ele­anor Ro­ose­velt, który sama wy­brała: "Ko­biety są jak to­rebki her­baty. Nie po­znają swo­jej mocy, do­póki nie znajdą się w go­rą­cej wo­dzie"[36]. Bez wąt­pie­nia po­dzi­wiała oboje ro­dzi­ców. Do­ria, o któ­rej Me­ghan póź­niej mó­wiła, że no­siła dredy i kol­czyk w no­sie, była opie­kuń­czym wol­nym du­chem. "Po­tra­fimy świet­nie się ra­zem ba­wić, a jej opar­cie przy­nosi mi po­cie­chę"[37].

"Dzięki wszyst­kiemu, co dla mnie ro­bisz - na­pi­sała kie­dyś Tho­ma­sowi w kartce wa­len­tyn­ko­wej - je­stem tym, kim je­stem, bar­dzo ci za to dzię­kuję. Chcę tylko, że­byś był ze mnie dumny, i obie­cuję ci, że bez względu na wszystko osią­gnę ten cel"[38]. Była mu wdzięczna za hoj­ność i za to, że w su­mie za­pła­cił za jej na­ukę sto sześć­dzie­siąt pięć ty­sięcy fun­tów, ale jej wy­jazd na stu­dia psuł i tak już na­pięte sto­sunki. Gdy Me­ghan szy­ko­wała się do opusz­cze­nia Los An­ge­les, Tho­mas po­padł w przy­gnę­bie­nie[39].

Ty­tuł ory­gi­nału Re­venge: Me­ghan, Harry and the War be­tween the Wind­sors
Prze­kład OLGA DZIE­DZIC (wstęp, roz­działy 1-23) PAU­LINA SUR­NIAK (roz­działy 24-44, po­dzię­ko­wa­nia, słowo koń­cowe)
Wy­dawca KA­TA­RZYNA RUDZKA
Re­dak­tor pro­wa­dzący ADAM PLUSZKA
Re­dak­cja IDA ŚWIER­KOCKA
Ko­rekta PIOTR KRÓ­LAK, BE­ATA WÓJ­CIK
Pro­jekt okładki Bon­nier Bo­oks UK Art Dept
Ad­ap­ta­cja pro­jektu okładki, opra­co­wa­nie ty­po­gra­ficzne ANNA POL
Ko­or­dy­na­torka pro­duk­cji PAU­LINA KU­REK
Zdję­cia na fron­cie okładki Książę Wil­liam ? An­war Hus­sein / Alamy Stock Photo; Me­ghan Mar­kle ? Doug Pe­ters / Alamy Stock Photo;Elż­bieta II, książę Ka­rol, Ca­milla, książę Harry i księżna Cam­bridge ? Shut­ter­stock
Ła­ma­nie | ma­nu­faktu-ar.com
Re­venge: Me­ghan, Harry and the War be­tween the Wind­sors Co­py­ri­ght ? by Tom Bo­wer 2022, 2023 Ori­gi­nally pu­bli­shed in the En­glish lan­gu­age in the UK by Blink Pu­bli­shing an im­print of Bon­nier Bo­oks UK Li­mi­ted, Lon­don Co­py­ri­ght ? for the trans­la­tion by Olga Dzie­dzic & Pau­lina Sur­niak Co­py­ri­ght ? for the po­lish edi­tion by Wy­daw­nic­two Mar­gi­nesy, War­szawa 2023
War­szawa 2023 Wy­da­nie pierw­sze
ISBN 978-83-67674-81-2
Wy­daw­nic­two Mar­gi­nesy Sp. z o.o. ul. Mie­ro­sław­skiego 11A 01-527 War­szawa tel. 48 22 663 02 75 re­dak­cja@mar­gi­nesy.com.pl
www.mar­gi­nesy.com.pl
Kon­wer­sja: eLi­tera s.c.

PRZY­PISY

Roz­dział 1

[1] "Da­ily Mail", 15 sierp­nia 2017; "Mail on Sun­day", 21 paź­dzier­nika 2018.
[2] An­drew Mor­ton, A Hol­ly­wood Prin­cess, Lon­don 2018, s. 30.
[3] Wy­wiad au­tora z Tho­ma­sem Mar­kle'em.
[4] "Da­ily Mail", 31 paź­dzier­nika 2016.
[5] "Da­ily Mail", 15 kwiet­nia 2019.
[6] Sa­man­tha Mar­kle, The Diary of Prin­cess Pu­shy's Si­ster, New York 2021, s. 52, 64.
[7] Tamże, s. 72, 73.
[8] Wy­wiad au­tora z Sa­man­thą Mar­kle; wy­wiad au­tora z Tho­ma­sem Mar­kle'em; Sa­man­tha Mar­kle, dz. cyt., s. 73.
[9] Sa­man­tha Mar­kle, dz. cyt., s. 9.
[10] Tamże, s. 31.
[11] "Elle", li­piec 2015; "Da­ily Mail", 31 paź­dzier­nika 2016.
[12] Omid Sco­bie, Ca­ro­lyn Du­rand, Harry i Me­ghan. Chcemy być wolni, przeł. Mo­nika Skow­ron, Wio­letta Do­bosz, Kra­ków 2021.
[13] Wy­wiad au­tora z Tho­ma­sem Mar­kle'em.
[14] "Elle", 2015.
[15] "Da­ily Mail", 2 kwiet­nia 2018.
[16] "Da­ily Mail", 2 grud­nia 2017; "The Sun" 15 lipca 2018.

Roz­dział 2

[1] Omid Sco­bie, Ca­ro­lyn Du­rand, dz. cyt., s. 21.
[2] "Da­ily Mail", 5 li­sto­pada 2016, Ali­son Bo­shoff.
[3] Za: bit.ly/3pL­cqxV, do­stęp: 26.08.2022.
[4] "Da­ily Mail", 2 grud­nia 2017.
[5] Wy­wiad au­tora z Tho­ma­sem Mar­kle'em; Sa­man­tha Mar­kle, dz. cyt., s. 151.
[6] "Da­ily Mail", 5 czerwca 2020.
[7] Za: bit.ly/3PNr­CVT, do­stęp: 26.08.2022.
[8] "Va­nity Fair", paź­dzier­nik 2017.
[9] "Mail on Sun­day", 3 grud­nia 2017.
[10] Wy­wiad au­tora z Tho­ma­sem Mar­kle'em.
[11] An­drew Mor­ton, dz. cyt., s. 56.
[12] "Sharp", 2016; An­drew Mor­ton, dz. cyt., s. 56.
[13] "Da­ily Mail", 31 paź­dzier­nika 2016; "Da­ily Mail", 15 sierp­nia 2017, Da­vid Jo­nes.
[14] Wy­wiad au­tora z SK; Larry King, 8 sierp­nia 2013; "Da­ily Mail", 2 kwiet­nia 2018.
[15] "Da­ily Mail", 25 paź­dzier­nika 2018; wy­wiad au­tora z Tho­ma­sem Mar­kle'em.
[16] "The Sun", 15 lipca 2018.
[17] "Mail on Sun­day", 12 sierp­nia 2018.
[18] Za: bit.ly/3T­d3I9r, do­stęp: 26.08.2022.
[19] "LA Ti­mes", 18 maja 2018.
[20] Omid Sco­bie, Ca­ro­lyn Du­rand, dz. cyt.
[21] "Da­ily Mail", 15 sierp­nia 2017, Da­vid Jo­nes.
[22] "Da­ily Mail", 31 paź­dzier­nika 2016.
[23] Za: bit.ly/3A­Q8faI, do­stęp: 26.08.2022.
[24] Sa­man­tha Brett, Steph Adams, The Game Chan­gers, Au­stra­lia 2017.
[25] Me­ghan Mar­kle, list do Kon­gresu; "Da­ily Mail", 21 paź­dzier­nika 2021.
[26] Za: bit.ly/3P­SNEXe; bit.ly/3CxL­M3i, do­stęp: 26.08.2022.
[27] Wy­wiad au­tora z Lisą 25 marca 2021.
[28] "Da­ily Mail", 30 marca 2018.
[29] "Da­ily Mail", 12 sierp­nia 2017, Da­vid Jo­nes.
[30] "Da­ily Mail", 2 grud­nia 2017.
[31] "Da­ily Mail", 2 kwiet­nia 2018.
[32] "Van­co­uver Sun", 1 li­sto­pada 2016.
[33] Sa­man­tha Mar­kle, dz. cyt., s. 172.
[34] "The Ti­mes", 16 maja 2018, Va­len­tine Low.
[35] An­drew Mor­ton, dz. cyt., s. 64.
[36] An­ce­stry, US School Year­bo­oks, 1900-1999.
[37] "Da­ily Mail", 16 sierp­nia 2017.
[38] "Mail on Sun­day", 9 grud­nia 2018, Ca­ro­line Gra­ham.
[39] "Da­ily Mail", 2 grud­nia 2017, Da­vid Jo­nes; "The Sun", 2 wrze­śnia 2019.

Roz­dział 3

[1] "The Sun", 10 maja 2018.
[2] Wy­wiad au­tora z Lindą Ga­tes.
[3] "Da­ily Mail", 7 maja 2019.
[4] An­drew Mor­ton, dz. cyt., s. 72.
[5] "Mail on Sun­day", 22 kwiet­nia 2018, za: "Ma­rie Cla­ire".
[6] "Da­ily Mail", 2 grud­nia 2017.
[7] The Tig, li­piec 2014.
[8] "Da­ily Mail", 2 grud­nia 2017.
[9] "Da­ily Mail", 11 maja 2018.
[10] "The Sun" 10 maja 2018; "Da­ily Mail", 11 maja 2018.
[11] Za: bit.ly/3QT­Fgbz.
[12] An­drew Mor­ton, dz. cyt., s. 89.
[13] "Da­ily Mail", 21 kwiet­nia 2018, Da­vid Jo­nes.
[14] Tamże.
[15] The Tig, 4 sierp­nia 2014; bit.ly/3w8H47B, do­stęp: 26.08.2022.
[16] Sa­man­tha Mar­kle, dz. cyt., s. 189.
[17] Omid Sco­bie, Ca­ro­lyn Du­rand, dz. cyt., s. 29.
[18] Tamże.
[19] Za: bit.ly/3wxZfnP, do­stęp: 26.08.2022.
[20] An­drew Mor­ton, dz. cyt., s. 101, za: The Wor­king Ac­tress.
[21] Tamże, s. 100.
[22] "The Ti­mes", 19 maja 2018.
[23] "Da­ily Mail", 31 paź­dzier­nika 2016.
[24] "Al­lure", kwie­cień 2020.
[25] Wy­wiad au­tora z Tho­ma­sem Mar­kle'em.
[26] Źró­dło nie­znane.
[27] Źró­dło nie­znane.
[28] Źró­dło nie­znane.

1

THO­MAS

"To była mi­łość od pierw­szego wej­rze­nia", po­wie­dział Tho­mas Mar­kle 4 sierp­nia 1981 roku w szpi­talu West Park w Ca­noga Park w Los An­ge­les po na­ro­dzi­nach swo­jej naj­młod­szej córki Ra­chel Me­ghan Mar­kle. Trzy­dzie­sto­sied­mio­letni oj­ciec z dumą trzy­mał nowo na­ro­dzoną dziew­czynkę, którą na­zy­wał Kwia­tusz­kiem[1].

Do­ria Mar­kle, dwu­dzie­stocz­te­ro­let­nia żona Tho­masa, spała nie­przy­tomna po znie­czu­le­niu, które po­dano jej przed ce­sar­skim cię­ciem. Gdy się wy­bu­dziła i usły­szała, że ma có­reczkę, za­ży­czyła so­bie, by dać jej na imię Ra­chel. Tho­mas wo­lał Me­ghan. W ra­mach kom­pro­misu na­zwali ją Ra­chel Me­ghan. Po kilku dniach nikt już nie pa­mię­tał o Ra­chel. W ję­zyku ir­landz­kim Me­ghan ozna­cza dzielną wo­jow­niczkę, a w wa­lij­skim - perłę.

W pierw­szych ty­go­dniach ży­cia Me­ghan oj­ciec od­no­wił ro­dzinną ła­zienkę wy­god­nego dwu­pię­tro­wego domu w dziel­nicy Wo­odward Hills, ozda­bia­jąc ją anioł­kami i wróż­kami. "Jego mina była bez­cenna", wspo­mi­nał Tom ju­nior, syn Tho­masa z pierw­szego mał­żeń­stwa. Wi­dząc go z Me­ghan na rę­kach, Tom ju­nior nie miał wąt­pli­wo­ści, że oj­ciec stra­cił dla niej głowę: "Tata ko­chał ją naj­bar­dziej na świe­cie, bar­dziej na­wet niż Do­rię. Stała się ca­łym jego ży­ciem, jego małą księż­niczką".

Tho­mas nie­ustan­nie fo­to­gra­fo­wał córkę, usta­lili też z Do­rią, że mała Me­ghan po­winna mieć wszystko, czego za­pra­gnie. Już w dzie­ciń­stwie wszel­kie oznaki nie­za­do­wo­le­nia córki na­tych­miast ła­go­dzono pre­zen­tami. Ubó­stwiana przez ro­dzi­ców, wciąż do­sta­wała do­wody na to, że jest wy­jąt­kowa. Nie­trudno prze­wi­dzieć, że bez­wa­run­kowa mi­łość ro­dzi­ców ukształ­to­wała cha­rak­ter i oso­bo­wość Me­ghan.

Tho­mas i Do­ria po­znali się w 1977 roku w stu­dio fil­mo­wym ABC w Los An­ge­les. Trzy­dzie­sto­trzy­letni Tho­mas do­stał wła­śnie no­mi­na­cję do na­grody Emmy za re­ali­za­cję oświe­tle­nia w te­le­wi­zyj­nej ope­rze my­dla­nej Szpi­tal miej­ski. Trudno się dzi­wić, że w oko wpa­dła mu od­by­wa­jąca staż na pla­nie Do­ria, czarna, szczu­pła i piękna dwu­dzie­sto­jed­no­let­nia cha­rak­te­ry­za­torka z kol­czy­kiem w no­sie.

Po kilku ty­go­dniach Do­ria wpro­wa­dziła się do za­ba­ła­ga­nio­nego domu ro­dzin­nego Tho­masa. "Nie je­stem zbyt schludny", przy­znał Tho­mas. Po­śród pa­pie­rów, pa­mią­tek i licz­nych me­bli wy­cho­wy­wał dwójkę dzieci z po­przed­niego mał­żeń­stwa - Toma ju­niora i Sa­man­thę. Dla Do­rii taki układ oka­zał się wy­zwa­niem. At­mos­fera była jed­nak do­bra. Tom ju­nior pa­mięta, że ro­dzina Mar­kle'ów ob­cho­dziła Święto Dzięk­czy­nie­nia z dziad­kiem, matką i przy­rod­nim bra­tem Do­rii. "Było na­prawdę ser­decz­nie, każdy czuł się czę­ścią ro­dziny - wspo­mi­nał. - Ta­kiej, jaką za­wsze pra­gną­łem mieć"[2].

De­cy­zja o ślu­bie, który wzięli 23 grud­nia 1979 roku, była nie­co­dzienna. W tam­tych cza­sach na mał­żeń­stwo z czarną ko­bietą de­cy­do­wał się mniej niż je­den na ty­siąc bia­łych Ame­ry­ka­nów. "Gdy po­ślu­bi­łem Do­rię - wspo­mi­nał Tho­mas - lu­dzie py­tali, jaki ko­lor skóry bę­dzie mieć na­sze dziecko. Od­po­wia­da­łem, że nie wiem i nic mnie to nie ob­cho­dzi"[3]. Z cza­sem do­szedł do wnio­sku, że w mie­sza­nych mał­żeń­stwach ko­lor skóry dziecka staje się dla ro­dzi­ców kwe­stią wła­snej toż­sa­mo­ści. I sprawą, o któ­rej dys­ku­tuje się przed na­ro­dzi­nami.

Tho­mas obie­cał Do­rii życz­li­wość i sta­bil­ność, szcze­gól­nie gdy nie do­stała pracy cha­rak­te­ry­za­torki. Wszystko wska­zy­wało na to, że Tho­mas może te­raz za­cząć nowe ży­cie. "Lu­bię so­bie wy­obra­żać - pi­sała w 1990 roku ośmio­let­nia Me­ghan - że po­cią­gały go jej uro­cze oczy i fry­zura afro, i jesz­cze to, że oboje uwiel­biali an­tyki"[4].

Jed­nak per­spek­tywa dłu­giego, szczę­śli­wego związku od po­czątku wy­da­wała się nie­pewna. Dwa­na­ście lat młod­sza od Tho­masa Do­ria żyła we wła­snym świe­cie. Za­nu­rzona w mi­stycz­nych re­li­giach i na­ukach hin­du­skiego guru jogi, uparła się, by ślubu udzie­lił ka­płan bud­dyj­ski, brat Bhak­ta­nanda w Świą­tyni Brac­twa Sa­mo­re­ali­za­cji, re­plice in­dyj­skiej świą­tyni, po­ło­żo­nej przy Sun­set Bo­ule­vard. Tho­mas z ra­do­ścią przy­stał na wy­bór na­rze­czo­nej. "Ko­cha­łem Do­rię - po­wie­dział. - Nie za­sta­na­wia­łem się nad tym, ile to po­trwa. Spró­bo­wa­łem, bo pra­gną­łem dziecka. To było pierw­sze dziecko, na które mo­głem so­bie po­zwo­lić. Na po­zo­stałą dwójkę nie było mnie stać".

Aby uła­twić ro­dzi­nie ży­cie, Tho­mas wy­na­jął duży dom w ci­chej, śle­pej uliczce w po­ro­śnię­tej eu­ka­lip­tu­sami Wo­odward Hills, po­pu­lar­nej wśród bia­łej klasy śred­niej dziel­nicy miesz­ka­nio­wej nie­opo­dal parku Bell Ca­nyon. Zdję­cia zro­bione tuż po na­ro­dzi­nach Me­ghan uka­zują ob­raz szczę­śli­wej ro­dziny. Tho­mas, w oto­cze­niu dzieci z po­przed­niego mał­żeń­stwa, trzyma na rę­kach naj­młod­szą córkę - ro­dzina sie­dzi przy stole za­sta­wio­nym je­dze­niem, które przy­go­to­wała Do­ria[5].

Szczę­ście oka­zało się jed­nak krót­ko­trwałe. Kiedy Tho­mas wró­cił do pracy na osiem­na­sto­go­dzin­nych zmia­nach, zwią­zek z Do­rią za­czął prze­cho­dzić trud­no­ści. Ro­dzice Me­ghan wy­raź­nie do sie­bie nie pa­so­wali.

Nim Do­ria zja­wiła się w stu­dio ABC, po­ma­gała ojcu sprze­da­wać sta­ro­cie. Na­stęp­nie prze­pro­wa­dziła się do Ka­li­for­nii, gdzie pra­co­wała w biu­rze po­dróży i w im­por­cie, pró­bo­wała też pro­jek­to­wać ubra­nia, aż wresz­cie zna­la­zła stałą pracę. Tho­mas mówi, że Do­rię za­trud­nił jej chło­pak - miała przy­ci­nać krzaki ma­ri­hu­any w hrab­stwie Hum­boldt. Ob­cięte li­ście i ło­dyżki chło­pak Do­rii do­star­czał klien­tom w ca­łym Los An­ge­les. Tho­mas wspo­mi­nał z ża­lem, że w tam­tych cza­sach w Hol­ly­wood wszy­scy, on także, pa­lili i za­ży­wali nar­ko­tyki, nie tylko w domu, ale też w re­stau­ra­cjach, a na­wet w trak­cie gali osca­ro­wej.

Kiedy Tho­mas był w pracy, Tom ju­nior pa­lił w domu trawkę z przy­ja­ciółmi. Do­ria też re­gu­lar­nie pa­liła ze swo­imi przy­ja­ciół­kami, a nie­kiedy z Jef­freyem, ko­legą z cza­sów li­ce­al­nych. Do­sko­nale ro­zu­miała pro­blem Toma ju­niora. W ra­mach ka­li­for­nij­skiej po­li­tyki in­te­gra­cji mu­siał do­jeż­dżać go­dzinę au­to­bu­sem na drugi kra­niec Los An­ge­les do szkoły dla czar­nych dzieci. Ru­do­włosy chło­pak re­gu­lar­nie zbie­rał cięgi od in­nych uczniów. Do­ria przez rok prze­ko­ny­wała miej­scową ko­mi­sję edu­ka­cji, że Tom do­świad­cza róż­no­rod­no­ści we wła­snym domu. Wresz­cie udało się za­koń­czyć jego ka­tu­sze, ale edu­ka­cja chło­paka ucier­piała na za­wsze.

Po­dob­nego po­ro­zu­mie­nia nie było mię­dzy Do­rią i Sa­man­thą. Do­ria za­częła sprze­da­wać bi­żu­te­rię. Jej nowa firma, Three Che­rubs, draż­niła Sa­man­thę. Trójka w na­zwie sym­bo­li­zo­wała Do­rię, Tho­masa i Me­ghan. "Dla­czego nie pięć?", bu­rzyła się Sa­man­tha. Co­raz bar­dziej za­zdro­sna o młod­szą sio­strę, a do tego sfru­stro­wana nie­po­wo­dze­niami na po­czątku drogi ak­tor­skiej, trzy­na­sto­let­nia Sa­man­tha po­wie­działa Tho­ma­sowi, że Do­ria nie dba na­le­ży­cie o dom[6]. Z re­la­cji dziew­czyny wy­nika, że ma­co­cha ka­zała jej sprzą­tać. Nie­chęć Sa­man­thy ro­sła, zwłasz­cza że Do­ria im­pre­zo­wała w domu z przy­ja­ciół­kami lub jeź­dziła do Hum­boldt pa­lić ma­ri­hu­anę[7].

"Do­ria zmie­niła się po ślu­bie - przy­znał Tho­mas Mar­kle. - Nie po­dej­rze­wa­łem, że na­dal bę­dzie pa­lić tyle trawy". Któ­re­goś po­po­łu­dnia Sa­man­tha wró­ciła ze szkoły z ko­le­żan­kami i za­stała Do­rię na traw­niku przed do­mem, gdzie sie­działa w szla­froku i pa­liła skręta. Tho­mas i Sa­man­tha twier­dzą zgod­nie, że Do­ria nie była czuła ani ła­godna. Tho­mas od­krył też, że nie ra­dziła so­bie z opieką nad Me­ghan, gdy zo­sta­wały same. Na tym jed­nak nie ko­niec.

Sa­man­tha pa­mięta, że w domu wi­siały zro­bione przez Tho­masa zdję­cia Do­rii z róż­nymi ko­bie­tami. Tho­mas zda­wał so­bie rów­nież sprawę z tego, że jego żona sy­piała z in­nymi męż­czy­znami[8]. "Do­ria cię wy­ko­rzy­stuje", po­wie­działa Sa­man­tha ojcu. Roz­złosz­czona na­sto­latka wy­pro­wa­dziła się z domu.

Z po­czątku Tho­mas nie chciał in­ter­we­nio­wać, ale w końcu jego też za­czął zło­ścić styl ży­cia Do­rii. "Cho­dzi­li­śmy róż­nymi dro­gami - wspo­mi­nał z urazą. - Poza tym by­łem po­ślu­biony pracy". Z re­la­cji Tho­masa wy­nika, że to za­mi­ło­wa­nie Do­rii do ma­ri­hu­any, jej ży­cie sek­su­alne oraz wro­gość do Sa­man­thy, u któ­rej nie­dawno zdia­gno­zo­wano stward­nie­nie roz­siane, do­pro­wa­dziły do roz­padu mał­żeń­stwa.

Ugoda, jaką wy­ne­go­cjo­wał wspólny praw­nik, nad­szarp­nęła już i tak ogra­ni­czone oszczęd­no­ści Tho­masa. Para usta­liła, że Tho­mas nie bę­dzie pła­cił ali­men­tów, tylko da­lej utrzy­my­wał Me­ghan. Nie zgło­sił sprze­ciwu, bo na­dal był za­chwy­cony tym, że ma có­reczkę. Do­tąd jego ży­cie ro­dzinne ob­fi­to­wało wy­łącz­nie w pro­blemy.

Tho­mas uro­dził się w 1944 roku w New­port w Pen­syl­wa­nii, a ko­rze­nie jego ro­dzi­ców, Gor­dona i Do­ris, się­gały wiel­kiej mi­gra­cji z An­glii w 1632 roku. Jedną z ga­łęzi drzewa ge­ne­alo­gicz­nego Mar­kle'ów można prze­śle­dzić aż do pa­no­wa­nia króla Edwarda III, zmar­łego w 1377 roku. Po­zo­stali przod­ko­wie przy­byli do Ame­ryki z Nie­miec i Ho­lan­dii do pracy na far­mach, w ko­pal­niach i rze­mio­śle.

Przed II wojną świa­tową Gor­don, oj­ciec Tho­masa, był wła­ści­cie­lem sta­cji ben­zy­no­wej, póź­niej pra­co­wał w fa­bryce obu­wia. W cza­sie wojny od­był służbę woj­skową na Ha­wa­jach i zo­stał dru­ka­rzem w ba­zie lot­ni­czej w Har­ris­burgu. W dro­dze do pracy w New­port i z po­wro­tem po­ko­ny­wał co­dzien­nie nie­mal osiem­dzie­siąt pięć ki­lo­me­trów. Do domu wra­cał przy­gnę­biony. Po obie­dzie, który zja­dał z trzema sy­nami - Mic­kiem, Fre­dem i naj­młod­szym Tho­ma­sem - za­my­kał się w swoim po­koju i oglą­dał cza­so­pi­sma por­no­gra­ficzne.

Mimo po­nu­rego uspo­so­bie­nia Gor­dona Do­ris za­chę­cała sy­nów, by cie­szyli się moż­li­wo­ściami, ja­kie ofe­ro­wała przy­roda No­wej An­glii - ło­wili ryby w rzece, szu­kali po­ży­wie­nia na po­lach i w la­sach. Po­sta­no­wiła też, że do­staną do­bre wy­kształ­ce­nie. Mick do­łą­czył do służby dy­plo­ma­tycz­nej, Fred zo­stał ka­pła­nem.

Tylko Tho­mas miał po­ciąg do ry­zyka. Wy­soki i szczu­pły, na­zy­wany "ko­cia­kiem ło­bu­zia­kiem", uga­niał się za miej­sco­wymi dziew­czy­nami. W każdą nie­dzielę, jako ostatni w sze­regu mi­ni­stran­tów ko­ścioła epi­sko­pal­nego, cze­kał, aż ka­płan wleje mu do ust resztkę wina. Pra­wie za­wsze wy­cho­dził stam­tąd chwiej­nym kro­kiem. Prze­rwał na­ukę, więc nie mógł iść do col­lege'u.

Za­czy­nał jako ma­szy­ni­sta sceny w miej­sco­wym te­atrze i po­sta­no­wił wy­spe­cja­li­zo­wać się w oświe­tle­niu. Po prze­pro­wadzce do Chi­cago pra­co­wał jako młod­szy tech­nik w sta­cji te­le­wi­zyj­nej i w te­atrze. Gdy był na­sto­lat­kiem, pro­wa­dził sza­lone ży­cie to­wa­rzy­skie. Na pry­watce po­znał bez­ro­botną Ro­slyn Lo­ve­less. Za­le­d­wie kilka dni póź­niej oka­zało się, że dziew­czyna jest w ciąży, a Tho­mas "speł­nił swój obo­wią­zek". Po­brali się w 1964 roku. Oboje mieli po dzie­więt­na­ście lat. W tym sa­mym roku na świat przy­szła ich córka Yvonne (póź­niej prze­chrzci się na Sa­man­thę), star­sza sio­stra Toma ju­niora, uro­dzo­nego w 1966 roku. Wiele lat póź­niej Sa­man­tha na­zwie swoją matkę "roz­wią­złą"[9].

Tho­mas Mar­kle ciężko pra­co­wał, ale też lu­bił się za­ba­wić. Po dłu­gim dniu na pla­nie wo­lał iść w tan niż wra­cać do domu. Czas spę­dzony z ro­dziną ogra­ni­czał do za­bie­ra­nia dzieci na me­cze bejs­bo­lowe w week­endy lub do stu­dia te­le­wi­zyj­nego, gdy aku­rat pra­co­wał. "Wiecz­nie się kłó­cili", tak Sa­man­tha wspo­mi­nała nie­udane mał­żeń­stwo ojca. Tho­mas się wy­pro­wa­dził, roz­wiódł i wy­je­chał do Hol­ly­wood, gdzie le­d­wie wią­zał ko­niec z koń­cem, pra­cu­jąc w re­stau­ra­cyj­nych kuch­niach. W końcu jed­nak do­cze­kał się prze­łomu.

Za­miesz­kał w Santa Mo­nica i za­ra­biał przy­zwo­icie, ro­biąc oświe­tle­nie dla ABC. Do­wie­dział się jed­nak o trud­no­ściach swo­ich dzieci. Ro­slyn im­pre­zo­wała z róż­nymi męż­czy­znami i za­przy­jaź­nio­nymi hi­pi­sami gdzieś w Al­bu­qu­erque, w No­wym Mek­syku. Dzieci na­rze­kały, że matka nie daje im pie­nię­dzy, które po­sy­łał oj­ciec[10].

By uciec przed matką, Sa­man­tha prze­nio­sła się do Santa Mo­nica i za­miesz­kała z oj­cem, a nie­długo po­tem wpro­wa­dził się też Tom ju­nior. Jed­nak "bez­pieczna przy­stań" oka­zała się nie­sta­bilna. Tho­mas Mar­kle, któ­remu zda­rzało się pra­co­wać po osiem­na­ście go­dzin na dobę, miał kło­poty z za­pew­nie­niem dzie­ciom lep­szego domu. One jed­nak nie na­rze­kały, choć zda­rzało się, że Tom ju­nior spę­dzał dni na pa­le­niu ma­ri­hu­any, a Sa­man­tha, w go­tyc­kich ciu­chach i ma­ki­jażu, zni­kała w klu­bach noc­nych, z któ­rych rano je­chała pro­sto do li­ceum. Tho­mas ro­bił, co mógł. Sa­man­tha, za­in­spi­ro­wana re­gu­lar­nymi wi­zy­tami w Sun­set Go­wer Stu­dios, do­kąd za­bie­rał ją oj­ciec, chciała zo­stać hol­ly­wo­odzką ak­torką. Tho­mas za­ła­twił córce epi­zo­dyczną rolę w se­rialu te­le­wi­zyj­nym, lecz to nie za­spo­ko­iło jej am­bi­cji.

W 1977 roku burz­liwe ży­cie Tho­masa przy­po­mi­nało nie­sta­bilną sy­tu­ację ro­dzinną Do­rii. Matka Do­rii, roz­wódka, po­now­nie wy­szła za mąż. Póź­niej po­rzu­cali ją ko­lejni part­ne­rzy. Dzieci wy­cho­wy­wała sa­mot­nie, po­ma­gały jej tylko ich bab­cie. Ta­kie ro­dziny nie na­le­żały do wy­jąt­ków.

Pra­pra­dzia­dek Do­rii był nie­wol­ni­kiem Wil­liama Ra­glanda w Jo­nes­boro, w Geo­r­gii. W jego ro­dzi­nie sześć po­ko­leń wstecz było nie­wol­ni­kami. Me­ghan twier­dziła póź­niej, że wy­zwo­liw­szy się, przy­jął na­zwi­sko Wis­dom, ozna­cza­jące "mą­drość". Do­wody wska­zują jed­nak, że po­zo­stał Ra­glan­dem[11]. Wolni Ra­glan­do­wie na­jęli się do pracy w tym sa­mym go­spo­dar­stwie; do­piero na po­czątku dwu­dzie­stego wieku ich dzieci udały się do po­bli­skich mia­ste­czek, gdzie zna­la­zły za­trud­nie­nie w ta­kich za­wo­dach jak por­tier, kel­ner czy pra­so­waczka. W 1954 roku w Cle­ve­land Alvin Ra­gland, póź­niej­szy oj­ciec Do­rii, po­znał Je­anette John­son. Ko­bietę z dwójką dzieci po­rzu­cił mąż. Aby się utrzy­mać, pra­co­wała w ho­telu jako win­dziarka. Alvin i Je­anette wzięli ślub w 1956 roku, na świat przy­szła Do­ria. Nie­długo po­tem ro­dzina, w tym sied­mio­letni syn Je­anette, Jo­seph John­son, spa­ko­wała cały do­by­tek i wy­je­chała do Los An­ge­les.

Jo­seph, przy­rodni brat Do­rii, wspo­mi­nał, jak przy­je­chali w nocy do ma­łego mia­steczka w Tek­sa­sie. Prze­mar­z­nięci i głodni, usły­szeli, że nie ma po­koi dla czar­nych: "Tam jest au­to­strada. Jedź­cie. Tu nie je­ste­ście mile wi­dziani".

Gdy już osie­dlili się w Los An­ge­les, Jo­seph i Do­ria po­szli do li­ceum w ży­dow­skiej dziel­nicy Fa­ir­fax, gdzie więk­szość uczniów sta­no­wili biali. Alvin pro­wa­dził ko­lejne sklepy z an­ty­kami, mię­dzy in­nymi Twas New. Sły­nął z za­mi­ło­wa­nia do szyb­kiego ży­cia, jazdy szpa­ner­skimi sa­mo­cho­dami i uga­nia­nia się za spód­nicz­kami. Na nie­za­do­wo­le­nie Do­rii z ży­cia z Tho­ma­sem w pew­nym stop­niu wpły­nęło to, że jej oj­ciec Alvin po­rzu­cił matkę dla na­uczy­cielki Avy Bur­rows, z którą póź­niej wziął ślub. "Ży­cie jest cięż­kie", po­wie­działa Do­ria, zga­dza­jąc się z matką.

W 1983 roku, po roz­sta­niu z Tho­ma­sem, Do­ria za­brała dwu­let­nią córkę do swo­jej matki. W tym cza­sie Tho­mas wpro­wa­dził się do prze­ro­bio­nej na dom sto­doły przy Vi­sta Del Mar Ave­nue, w sty­lo­wej oko­licy nie­opo­dal Hol­ly­wood Bo­ule­vard. Wy­na­jął też nie­wiel­kie miesz­ka­nie na­prze­ciwko stu­dia ABC. Nie­praw­dziwe są póź­niej­sze po­gło­ski, ja­koby miał kło­poty fi­nan­sowe, od­kąd Me­ghan przy­szła na świat, i że to wła­śnie one do­pro­wa­dziły do roz­sta­nia z Do­rią[12].

Tuż po roz­sta­niu Tho­mas za­pi­sał Me­ghan do Lit­tle Red School Ho­use, przed­szkola po­pu­lar­nego w hol­ly­wo­odz­kich krę­gach. Po­nie­waż znaj­do­wało się nie­opo­dal stu­dia ABC i no­wego domu Do­rii, ro­dzice Me­ghan mo­gli ła­twiej zor­ga­ni­zo­wać so­bie czas i po­dzie­lić się opieką nad córką. Je­śli Tho­mas miał aku­rat osiem­na­sto­go­dzinną zmianę, Me­ghan zaj­mo­wały się Do­ria i Je­anette. W inne dni, po spo­tka­niach w spra­wie przy­szłych fil­mów, Tho­mas sam od­bie­rał Me­ghan z przed­szkola. Opie­ko­wał się nią też w week­endy.

Dziew­czynka try­skała ra­do­ścią, krą­żąc mię­dzy do­mami, w któ­rych styl ży­cia zna­cząco się róż­nił. Ze swoją pie­go­watą, oliw­kową skórą i krę­co­nymi wło­sami nie ucho­dziła za przed­sta­wi­cielkę żad­nej kon­kret­nej rasy czy kul­tury. Nie ze­tknęła się z ra­si­zmem, a już na pewno nie w szkole. Choć w Hol­ly­wood Hills miesz­kało nie­wiele czar­nych osób, Tho­mas Mar­kle pod­kre­śla, że w roz­mo­wach z Me­ghan ni­gdy nie po­ru­szał kwe­stii ra­so­wych. Do­ria wspo­mi­nała je­den przy­kry in­cy­dent, gdy ktoś w Hol­ly­wood Hills przez po­myłkę wziął ją za nia­nię Me­ghan. "Nie za­uwa­ży­łem w oko­licy prze­ja­wów ra­si­zmu - twier­dził Tho­mas. - Je­śli cho­dzi o ży­cie tam, to Do­ria ni­gdy nie skar­żyła się na nie­przy­jem­no­ści wy­ni­ka­jące z tego, że jest czarna"[13]. W 2015 roku, gdy Me­ghan po raz pierw­szy na­pi­sała o swo­ich ko­rze­niach, nie su­ge­ro­wała, by mie­szane po­cho­dze­nie utrud­niało jej ży­cie. Chwa­liła ojca za to, że dzięki niemu czuła się ak­cep­to­wana.

"Roz­czu­la­łam się na wi­dok ze­stawu la­lek Bar­bie - na­pi­sała póź­niej - w któ­rym była mama, tata i dwoje dzieci. Ze­staw no­sił na­zwę "Uko­chana ro­dzina". Ide­alna ro­dzina dwu­po­ko­le­niowa, ale sprze­da­wano go tylko w dwóch wer­sjach: białe lub czarne lalki... W bo­żo­na­ro­dze­niowy po­ra­nek zna­la­złam swoją "Uko­chaną ro­dzinę" owi­niętą w błysz­czący pa­pier, w środku były lalki: czarna mama, biały tata i po jed­nym dziecku w każ­dym ko­lo­rze. Tata roz­pa­ko­wał ze­stawy i stwo­rzył dla mnie wła­sną ro­dzinę"[14].

Tho­mas pa­mięta to ina­czej: "Da­łem jej lalki z oka­zji czwar­tych uro­dzin na przy­ję­ciu w parku, na które za­pro­siła ko­le­żanki ze szkoły. Były tam też Do­ria i jej matka. Jedna z ma­tek za­uwa­żyła, że w skle­pie ni­gdy nie wi­działa ta­kiego ze­stawu". Trzy­dzie­ści lat póź­niej Me­ghan na­gło­śniła sprawę pre­zentu, by zi­lu­stro­wać swoje pro­blemy na tle ra­so­wym - Tho­mas Mar­kle nie pa­mię­tał jed­nak, by wcze­śniej po­ru­szała tę kwe­stię.

W 1986 roku Do­ria prze­stała so­bie ra­dzić z opieką nad pię­cio­let­nią córką. Po lek­cjach Me­ghan co­raz czę­ściej spę­dzała czas w domu Ni­naki "Nikki" Priddy, pierw­szej i naj­lep­szej przy­ja­ciółki z klasy. Cza­sami od­bie­rał ją Tho­mas - wtedy sie­działa w stu­dio te­le­wi­zyj­nym, pod­czas gdy oj­ciec pra­co­wał[15].

Dzięki głę­bo­kiej więzi, jaka łą­czyła dziew­czynki (wspie­rali je w tym zresztą ro­dzice Priddy), Nikki wy­jąt­kowo do­brze zna przy­ja­ciółkę: "Za­wsze chciała być sławna, uwiel­biała znaj­do­wać się w cen­trum uwagi". Priddy za­uwa­żyła, że do­ra­sta­nie na pla­nach fil­mo­wych w ja­kimś stop­niu zro­biło z Me­ghan gwiazdę. "Wy­obra­ża­ły­śmy so­bie, że do­staje Oscara. Ćwi­czyła by­cie wy­wo­ły­waną na scenę. Wie­dzia­łam, że skoń­czy w prze­my­śle roz­ryw­ko­wym. To pro­ste jak drut"[16].

Nie­obec­ność Sa­man­thy w domu utwier­dziła Me­ghan w prze­ko­na­niu, że jest je­dy­naczką. Nikki Priddy na wła­sne oczy wi­działa tego skutki: "By­wała nie­ustę­pliwa. Je­śli na­dep­nę­łaś jej na od­cisk, ka­rała cię mil­cze­niem. Kiedy mia­ły­śmy po sie­dem lat, na­zbie­ra­łam tro­chę owa­dów. Nie chciała się nimi ba­wić. Przez dwie go­dziny sie­dzia­ły­śmy w mil­cze­niu na dwóch krań­cach ogródka, od­wró­cone do sie­bie ple­cami. Za­wsze pierw­sza wy­cią­ga­łam rękę do zgody. Była uparta. Nie chciała iść na ustęp­stwa".

WSTĘP

Przy­je­chała. Była w cen­trum uwagi. Pod­eks­cy­to­wane tłumy wi­wa­to­wały - nie­któ­rzy wręcz krzy­czeli. Dzie­siątki obiek­ty­wów zro­biły zbli­że­nie, trza­skały mi­gawki. Nad gło­wami war­ko­tały he­li­kop­tery. Wszę­dzie krę­ciła się ochrona. Do tego pełno po­li­cji. Nie­ocze­ki­wa­nie wy­bu­chła Me­ghan­ma­nia. Me­ghan Mar­kle w końcu stała się ubó­stwiana. Jej ży­ciowa am­bi­cja speł­niła się.

W mroźny po­ra­nek 1 grud­nia 2017 roku Me­ghan, gwiazda te­le­wi­zji, roz­bły­sła. Zgod­nie z obiet­nicą na­rze­czo­nego odzie­dzi­czyła rolę sym­bo­licz­nej po­staci - jego matki, księż­nej Diany. Pięć po je­de­na­stej trzy­dzie­sto­sze­ścio­let­nia ame­ry­kań­ska ak­torka wy­sia­dła z błysz­czą­cego czar­nego range ro­vera. Od­tąd Bry­tyj­czycy oka­zy­wali jej uwiel­bie­nie.

Not­tin­gham znaj­duje się dwie­ście dzie­sięć ki­lo­me­trów na pół­noc od Lon­dynu i sły­nie ze związ­ków z le­gen­dar­nym Ro­bin Ho­odem. Był to dość nie­co­dzienny wy­bór miej­sca, aby przed­sta­wić Me­ghan Mar­kle jako naj­now­szą człon­ki­nię ro­dziny kró­lew­skiej. Po­ło­żone w re­gio­nie East Mi­dlands mia­sto nie mo­gło rów­nać się ze ską­pa­nymi w słońcu pla­żami Ka­li­for­nii, lecz gdy Me­ghan kro­czyła po­woli, po­ko­nu­jąc od­ci­nek o dłu­go­ści trzy­stu sześć­dzie­się­ciu pię­ciu me­trów, wio­dący przez Lace Mar­ket do ad­mi­ni­stra­cyj­nego i kul­tu­ral­nego cen­trum mia­sta, dla miesz­kań­ców Los An­ge­les chwi­lowo nie miało to zna­cze­nia.

"Jest tam cie­plej", przy­znała ze śmie­chem Cori Burns, cze­ka­jąca w ty­sięcz­nym tłu­mie od po­nad dwóch go­dzin. Ja­kaś młoda osoba z Au­stra­lii na­rze­kała na zimno, więc Me­ghan się­gnęła do kie­szeni i po­dała jej swój ogrze­wacz do rąk.

Cze­ka­jący w po­bliżu Harry nie mógł po­wstrzy­mać uśmie­chu. Me­ghan co rusz gła­skała go po ple­cach i ści­skała za ło­kieć. Jej nie­od­łączny uśmiech i oży­wiony spo­sób po­zdra­wia­nia tłu­mów zna­ko­mi­cie od­da­wały du­cha Hol­ly­wood. Ob­ser­wa­to­rzy byli zgodni: para do­brała się jak w korcu maku.

Przy­by­szom rzu­cano kwiaty, kartki, plu­szowe mi­sie i cze­ko­ladki, były też dwa ma­gnesy na lo­dówkę oraz torby z miej­sco­wymi pa­miąt­kami. "Me­ghan po­de­szła, a ja oto­czy­łam ją ra­mio­nami - za­chwy­cała się osiem­dzie­się­cio­jed­no­let­nia Irene Hard­man, za­go­rzała wiel­bi­cielka ro­dziny kró­lew­skiej. - Tak się cie­szę, że mogę pa­nią po­znać - po­wie­działa przy­szłej księż­nej. - Je­stem pewna, że bę­dzie pani z nim miała cu­downe ży­cie. Pro­szę się nim opie­ko­wać w na­szym imie­niu".

"Jest pani prze­miła", od­rze­kła Me­ghan, nie­świa­doma, że kró­lew­ska ety­kieta za­ka­zuje przy­tu­la­nia się i po­zo­wa­nia do sel­fie. "Po­tem się po­pła­ka­łam - przy­znała Hard­man. - Jest wspa­niała. Są tacy na­tu­ralni".

"Wy­daje się taką uro­czą, cza­ru­jącą osobą - roz­pły­wała się Sian Ro­berts przed ka­merą NBC News. - My­ślę, że bar­dzo się przy­służy ro­dzi­nie kró­lew­skiej". Nie­opo­dal dzien­ni­karz ABC News mó­wił pod­nie­co­nym gło­sem o go­rączce na miarę gwiazd popu. Nic dziw­nego, że nowy zwią­zek z Ko­roną za­fa­scy­no­wał wielu Ame­ry­ka­nów.

Na­wet Rau­shana Nurz­hu­ba­lina, stu­dentka z Ka­zach­stanu, była ocza­ro­wana. Na­sta­wiła bu­dzik na szó­stą, żeby za­jąć jak naj­lep­sze miej­sce. "To taki za­szczyt zo­ba­czyć ro­dzinę kró­lew­ską - wy­znała te­le­wi­zji BBC. - Poza tym je­stem fanką se­rialu W gar­ni­tu­rach, więc to też oka­zja, by zo­ba­czyć ko­goś, kto w nim wy­stę­puje".

"Po­trze­bu­jemy te­raz ma­gii!", krzyk­nął do dzien­ni­ka­rzy ktoś z wiel­bi­cieli, pod­czas gdy opa­no­wana Ame­ry­kanka i Harry wi­tali się z Bell Edis, bur­mi­strzy­nią. "Je­stem pewna, że może pani zo­stać księżną ludu", po­wie­działa sie­dem­dzie­się­cio­let­nia wło­da­rzyni mia­sta. "Harry za­chi­cho­tał i uśmiech­nął się za­wa­diacko, jak to on - wspo­mi­nała Edis. - Zna­czy, że tra­fi­łam w sedno".

"Gra­tu­la­cje!", krzy­czała grupka ko­biet. Cztery dni wcze­śniej para ogło­siła za­rę­czyny. Kró­lowa zła­mała tra­dy­cję i zgo­dziła się, że Me­ghan na­leży jak naj­szyb­ciej wpro­wa­dzić do "firmy". "Ten kraj bę­dzie te­raz jej do­mem - stwier­dził Ja­son Knauf, rzecz­nik księ­cia. - To ozna­cza po­dróże po kraju, po­zna­wa­nie jego miast i mia­ste­czek". Wi­zyta w Not­tin­gham za­po­cząt­ko­wała pół­roczną po­dróż po Wiel­kiej Bry­ta­nii.

Dzien­ni­ka­rze bry­tyj­skiej prasy bru­ko­wej zwró­cili uwagę na modne ubra­nia Me­ghan: gra­na­towy płaszcz z kasz­miru od ka­na­dyj­skiego pro­jek­tanta, au­striacki czarny swe­ter z gol­fem, be­żową spód­nicę w stylu chino i botki po­cho­dzące z Wiel­kiej Bry­ta­nii oraz szkocką to­rebkę z rącz­kami. "Tak po­winna wy­glą­dać no­wo­cze­sna księż­niczka", za­chwy­cała się jedna z mi­ło­śni­czek mody. Kilka go­dzin póź­niej opu­bli­ko­wano li­stę ubrań, które Me­ghan miała na so­bie, a ich wy­twórcy do­no­sili, że za­pasy się wy­prze­dały. Ta wia­do­mość ura­do­wała Jes­sicę Mul­ro­ney, po­cho­dzącą z Ka­nady sty­listkę i przy­ja­ciółkę Me­ghan. Na­to­miast dy­rek­torka kre­atywna lon­dyń­skiego domu mody stwier­dziła: "Styl Me­ghan ma w so­bie nie­wy­mu­szony luz, uosa­bia­jący jej cha­rak­ter". Ko­men­ta­to­rzy, co było nie­unik­nione, po­rów­ny­wali style Me­ghan i księż­nej Cam­bridge. Kate wy­pa­dła nie­ko­rzyst­nie.

Tam­tego dnia udało się od­ha­czyć wszyst­kie punkty. Od­wie­dziny w ośrodku le­cze­nia HIV, w in­sty­tu­cie udzie­la­ją­cym in­for­ma­cji do­ty­czą­cych zdro­wia miej­sco­wej spo­łecz­no­ści po­cho­dze­nia afry­kań­skiego, u grupy zaj­mu­ją­cej się po­ra­dami ży­wie­nio­wymi, a także w miej­sco­wej ga­le­rii sztuki współ­cze­snej, ośrodku "mi­ło­ści, ży­cia i zdro­wia". Pro­gram był za­po­wie­dzią zor­ga­ni­zo­wa­nego ży­cia, ja­kie cze­kało Me­ghan po wej­ściu w sze­regi ro­dziny kró­lew­skiej. Przy­po­mniano jej rów­nież, że księżna Diana w swo­jej dzia­łal­no­ści cha­ry­ta­tyw­nej sku­piała się na oso­bach z AIDS. Kro­cze­nie ścieżką Diany miało szcze­gólne zna­cze­nie dla Harry'ego i Me­ghan.

Po zmroku para wró­ciła do pa­łacu Ken­sing­ton, by udać się na spo­czy­nek w re­zy­den­cji Harry'ego o sto­sow­nej na­zwie Not­tin­gham Cot­tage. Me­ghan nie wy­ra­żała żad­nych obaw ani nie ża­liła się na ży­cie, ja­kie miało ją cze­kać. Wprost prze­ciw­nie - wy­da­wała się za­chwy­cona. Jej prze­zna­cze­niem od za­wsze było wy­róż­niać się z tłumu. Po ukoń­cze­niu stu­diów nie­raz prze­ży­wała fru­stra­cje, ale po­rażki ni­gdy jej nie znie­chę­ciły. Jej upór na­resz­cie zo­stał wy­na­gro­dzony. W końcu na­stą­pił szczę­śliwy prze­łom. Ślub z an­giel­skim księ­ciem był nie­ocze­ki­waną na­grodą dla ko­biety po­dą­ża­ją­cej za ame­ry­kań­skim snem o roz­gło­sie i do­bro­by­cie.

Opo­wia­da­nie swo­jej hi­sto­rii na wła­snych wa­run­kach to nie­odzowny ele­ment ka­riery Me­ghan. Spra­wo­wa­nie wła­dzy nad nar­ra­cją jest ko­nieczne do osią­gnię­cia suk­cesu. Jak na­pi­sał Oscar Wilde: "Prawda rzadko bywa czy­sta, a ni­gdy nie jest pro­sta".

Człon­ko­wie ro­dziny kró­lew­skiej wkrótce się prze­ko­nają, że ocze­ki­wa­nia i am­bi­cje Me­ghan Mar­kle mają nie­wiele wspól­nego z tym, czego spo­dzie­wali się oni sami oraz en­tu­zja­stycz­nie na­sta­wiona bry­tyj­ska opi­nia pu­bliczna. W trak­cie tych pierw­szych "mio­do­wych" ty­go­dni je­dy­nie za­twar­dziali cy­nicy py­tali, czy ist­nieje cień ry­zyka, że nie­znana ame­ry­kań­ska ak­torka za­grozi ty­siąc­let­niej mo­nar­chii.