Zemsta. Lektura z opracowaniem - Aleksander Fredro

Kup ebooka

4.99 zł

-
Proszę czekać

AKT PIERW­SZY

Po­kój w zamku Cze­śnika, drzwi na prawo, lewo i w środku, stoły, krze­sła etc., gi­tara an­giel­ska10 na ścia­nie.

SCENA PIERW­SZA

Cze­śnik, Dyn­dal­ski

Cze­śnik w bia­łym żu­pa­nie11, bez pasa i w szlaf­mycy12 sie­dzi przy stole po pra­wej od ak­to­rów stro­nie, oku­lary na no­sie, czyta pa­piery13 - za sto­łem, tro­chę w głębi, stoi Dyn­dal­ski, ręce w tył za­ło­żone.

CZE­ŚNIK

jakby do sie­bie

Piękne do­bra w każ­dym wzglę­dzie -

Lasy - gleba wy­śmie­nita -

Do­brą żoną pew­nie bę­dzie -

Co za czyn­sze! - To ko­bi­éta!...14

Trzy fol­warki!

DYN­DAL­SKI

Miła wdowa.

CZE­ŚNIK

Ar­cy­miła, ani słowa.

kła­dzie pa­piery

Cóż, po­lewki15 dziś nie da­cie?

Dyn­dal­ski wy­cho­dzi.

Dłu­goż na czczo będę cze­kać?

po krót­kim mil­cze­niu

Nie - nie trzeba rze­czy zwle­kać -

Dyn­dal­ski, spo­tkaw­szy we drzwiach haj­duka nio­są­cego na tacy wazkę, ta­lerz, chleb itd., od­biera od niego i wraca, za­wią­zuje ser­wetą16 pod szyję Cze­śni­kowi, po­tem po­daje ta­lerz z po­lewką, co wszystko nie ta­muje roz­mowy.

Qua opie­kun17 i qua krewny,

Miał­bym z Klarą suk­ces pewny;

Ale Klara młoda, pło­cha,

Cho­ciaż dzi­siaj i po­ko­cha,

Któż za ju­tro mi za­rę­czy!

DYN­DAL­SKI

na­bie­ra­jąc na ta­lerz

Nikt ro­zumny, ja­śnie pa­nie,

Rzecz to śli­ska.

CZE­ŚNIK

ob­ra­ca­jąc się ku niemu

Tu sęk wła­śnie!

Na toż bym się, mo­cium pa­nie,

Ka­wa­ler­stwa dziś wy­rze­kał,

ude­rza­jąc w stół

By kto... niech go pio­run trza­śnie!

Długo bę­dzie na to cze­kał,

po krót­kim mil­cze­niu, bio­rąc ta­lerz

Ma do­chody wpraw­dzie znaczne -

Pod­sto­lina ma znacz­niej­sze;

Z wdówką za­tem dzia­łać za­cznę.

po krót­kim mil­cze­niu

Bawi z nami - w domu Klary,

Bo krew­niaczka jej da­leka,

Ale mnie się wszystko zdaje...

DYN­DAL­SKI

Ona cze­goś wię­cej czeka.

CZE­ŚNIK

par­ska­jąc śmie­chem

Ona cze­goś... wię­cej... czeka...

A bo­dajże cię, Dyn­dalu,

Z tym kon­cep­tem! - Cze­goś czeka!

śmieje się

Tfy!... jak­żem się uśmiał szcze­rze!

Czeka! - bar­dzo temu wie­rzę.

je­dząc i po krót­kiej chwili

Jesz­czeć młoda jest i ona,

Ależ wdowa - do­świad­czona -

Zna pro­por­cją18, mo­cium pa­nie,

I nie każe fir­cy­ko­wać19,

Po ku­li­kach20 ba­lan­so­wać21.

po krót­kiej chwili

No - nie se­kret, żem nie­młody,

Alem także i nie­stary.

Co?

DYN­DAL­SKI

nie­ko­niecz­nie przy­sta­jąc

Tać...

CZE­ŚNIK

ura­żony

Mo­żeś młod­szy?

DYN­DAL­SKI

Miary

Z mego wieku...

CZE­ŚNIK

koń­cząc roz­mowę

Dam do­wody.

Chwila mil­cze­nia.

DYN­DAL­SKI

skro­biąc się poza uszy

Tylko że to, ja­śnie pa­nie -

CZE­ŚNIK

Hę?

DYN­DAL­SKI

W mał­żeń­skim ciężko sta­nie:

Pan zaś, mó­wiąc mię­dzy nami,

Masz pe­do­grę22.

CZE­ŚNIK

nie­kon­tent

Ej, cza­sami.

DYN­DAL­SKI

Kurcz żo­łądka.

CZE­ŚNIK

Po prze­pi­ciu.

DYN­DAL­SKI

Ru­ma­ty­zmy23 ja­kieś łu­pią.

CZE­ŚNIK

znie­cier­pli­wiony

Ot, co po­wiesz, wszystko głu­pio. -

Ten man­ka­ment24 nic nie zna­czy:

Wszak i u niej, co w ukry­ciu,

Bóg to tylko wie­dzieć ra­czy;

I nikt pew­nie się nie spyta,

Byle tylko w dal­szym ży­ciu

Mię­dzy nami była kwita25.

SCENA DRUGA

Cze­śnik, Dyn­dal­ski, Pap­kin

Pap­kin po fran­cu­sku ubrany, przy szpa­dzie, krót­kie spodnie, buty okrą­głe do pół łydki; tu­pet26 i har­copf27, ka­pe­lusz sto­so­wany28, pod pa­chą para pi­sto­le­tów; za­wsze prędko mówi.

PAP­KIN

Bóg z wasz­mo­ścią, mój Cze­śniku.

Pę­dząc cwa­łem na roz­kazy

Za­mę­czy­łem szkap bez liku;

Wy­wró­ci­łem się sto razy,

Tak że z no­wej mej ko­la­ski29

Gdzieś po dro­dze tylko trza­ski30.

CZE­ŚNIK

A ja za to rę­czyć mogę,

Że mój Pap­kin tu pie­chotą

Przy­wę­dro­wał całą drogę;

A na po­dróż dane złoto

Gdzieś zo­sta­wił przy la­be­cie31.

PAP­KIN

po­ka­zu­jąc pi­sto­let

Patrz, Cze­śniku - po­znasz prze­cie...

CZE­ŚNIK

Cóż mam po­znać?

PAP­KIN

Wy­strze­lony.

Wy­pa­lony!

DYN­DAL­SKI

na stro­nie, od­cho­dząc

Gdzieś na wrony.

PAP­KIN

Gdzie, do kogo, mil­czeć mu­szę,

Lecz nie karty są przy­czyną,

Żem się w dro­dze spóź­nił nieco.

Ani ziew­nął, na mą du­szę!

Tak z mej ręki wszy­scy giną!

CZE­ŚNIK

po­pra­wia­jąc w mo­wie

Wszyst­kie.

PAP­KIN

Wszyst­kie?

CZE­ŚNIK

Ćmy, ko­mary.

PAP­KIN

Wasz­mość ni­gdy nie dasz wiary.

CZE­ŚNIK

Bom nie­głupi, mo­cium pa­nie.

PAP­KIN

Ach! co wi­dzę, tu śnia­da­nie.

CZE­ŚNIK

Ha, śnia­da­nie.

PAP­KIN

Ach! Cze­śniku!

Już to sześć dni i sześć nocy

Nic nie mia­łem na ję­zyku.

CZE­ŚNIK

Jedz i słu­chaj!

PAP­KIN

Tak się sta­nie.

siada po dru­giej stro­nie stołu, jak do sie­bie

Strze­lam gracko32, rzecz to znana.

CZE­ŚNIK

Rzecz to znana, iż w mej mocy

Ka­zać za­mknąć wasz­mość pana

Za wia­dome dawne sprawki.

PAP­KIN

za­stra­szony

Za­mknąć! po co?

CZE­ŚNIK

Dla za­bawki.

PAP­KIN

Czyż nie znaj­dziesz lep­szej so­bie?

CZE­ŚNIK

Ci­cho! ci­szej! Ja to mó­wię,

By od­świe­żyć w twej pa­mięci,

Nim po­wie­rzę moje chęci,

Coś mnie wi­nien, a ja to­bie.

PAP­KIN

Ach, co ka­żesz, wszystko zro­bię.

Był­bym za­raz do­padł ko­nia...

Bom jest jeź­dziec do­sko­nały:

Nie­chaj bę­dzie wzięty z bło­nia33,

Dzik to dziki, lew to śmiały -

W moim ręku jak owieczka,

Bom jest jeź­dziec do­sko­nały.

CZE­ŚNIK

A bo­daj­żeś!...

PAP­KIN

Tylko po­zwól...

Kła­dłem na­wet w strze­mię nogę,

Kiedy na­gle wielka sprzeczka

Przed­się­wziętą spaź­nia34 drogę;

A ta była w tym spo­so­bie:

CZE­ŚNIK

Słu­chaj!...

PAP­KIN

Za­raz... Sze­dłem so­bie;

Mina tęga, włos w pier­ście­nie,

Głowa w górę - a wej­rze­nie! -

Niech tru­chleje płeć zdra­dziecka!

CZE­ŚNIK

Słu­chaj!...

PAP­KIN

Za­raz... Idę so­bie;

A wtem ja­kaś księżna grecka;

Anioł! bó­stwo! zerk z ka­rety -

Giną za mną te ko­biety! -

Zerk więc na mnie - zerk ja na nią,

Ko­niec koń­cem po­ko­chała,

Za­wo­łała et ca­etera...35

Książę, ty­grys, lu­dzi zbiera...

CZE­ŚNIK

ude­rza­jąc w stół, aż Pap­kin pod­sko­czył w krze­śle

Ależ ci­cho!

PAP­KIN

Nad­toś żywy.

CZE­ŚNIK

A bez­bożny ty ję­zyku!

I tyr­kotny36, i kłam­liwy.

PAP­KIN

Nad­toś żywy, mój Cze­śniku.

Gdy­bym także, rów­nie to­bie,

Na­mięt­no­ści nie brał w ryzy,

ude­rza­jąc w rę­ko­jeść szpady

Ostrze mo­jej Ar­te­mizy...37

uprze­dza­jąc ude­rze­nie w stół Cze­śnika

Pro­szę mó­wić.

CZE­ŚNIK

po krót­kiej chwili

Oj­ciec Klary

Ku­pił ze wsią za­mek stary...

PAP­KIN

Fiu! - mój oj­ciec miał ich dzie­sięć.

CZE­ŚNIK

ude­rza w stół i mówi da­lej

Tu miesz­kamy, jakby sowy;

Lecz co gor­sza, że po­łowy

Dru­giej zamku - czart dzie­dzi­cem.

Prze­strach Pap­kina.

Czy ina­czej? - Re­jent Mil­czek -

Słodki, ci­chy, z kor­nym li­cem,

Ale z dia­błem, z dia­błem w du­szy!

PAP­KIN

Jed­nak zgod­nie, jak są­siady...

CZE­ŚNIK

Je­śli nie ja mymi psoty,

Nikt go stąd już nie wy­ru­szy38.

Nie ma dnia bez sprzeczki, zwady -

Lecz po­trzebne i układy.

Pi­sać? - nie chcę do nie­cnoty.

Iść tam? - śli­sko, mo­cium pa­nie:

Mógłby otruć, za­bić skry­cie.

A mnie jesz­cze miłe ży­cie,

Więc dla­te­gom wy­brał cie­bie:

Bę­dziesz po­słem tam w po­trze­bie.

PAP­KIN

Za ten ho­nor ści­skam nogi!

Wielki czy­nisz swemu słu­dze,

Ale na­zbyt je­stem srogi:

Za­miast zgody, wojnę wzbu­dzę,

Bo do ry­cer­skiego dzieła

Matka w ło­nie mnie po­częła;

A z po­wi­cia ślub unio­słem39,

Ni­gdy w ży­ciu nie być po­słem.

CZE­ŚNIK

Czym ja ze­chcę, Pap­kin bę­dzie,

Bo mnie Pap­kin słu­chać musi.

PAP­KIN

Lecz po­ryw­czy w każ­dym wzglę­dzie,

Jak są­siada Pap­kin zdusi,

Jak mu kulą łeb prze­wierci,

Jak na bi­gos go po­sieka -

Któż na­ten­czas sprawcą śmierci?

Ko­góż za to kara czeka?

CZE­ŚNIK

Biorę wszystko na su­mie­nie.

PAP­KIN

Chciej roz­wa­żyć.

CZE­ŚNIK

Już się stało.

Te­raz inne dam zle­ce­nie:

Mo­ści Pap­kin - ja się że­nię.

PAP­KIN

Ba!

CZE­ŚNIK

prze­drzeź­nia­jąc

Cóż to: ba?

PAP­KIN

Tak się cie­szę!

I w tę sprawę chęt­nie spie­szę.

Po­wiedz, gdzie mam bły­snąć chwałą;

Mamże zo­stać dzie­wo­słę­bem?40

Mamże zmu­sić zbyt zu­chwałą?

Mamże skło­nić zbyt nie­śmiałą?

Mamże, je­śli cu­dzą żoną,

Jej ty­rana prze­szyć łono?...

CZE­ŚNIK

Cóż, u dia­bła, za sza­leń­stwo!

PAP­KIN

Znasz, Cze­śniku, moje mę­stwo.

CZE­ŚNIK

Słu­chaj: mó­wiąc mię­dzy nami,

Bez mej chluby, twej urazy,

Wię­cej niż ty, mój Pap­ki­nie,

Mam ro­zumu ty­siąc razy.

Pap­kin chce prze­rwać, co Cze­śnik zna­kiem wstrzy­muje.

Lecz roz­pra­wiać z nie­wia­stami,

Owe ja­kieś ba­ła­mut­nie41,

Afek­towe42 świe­go­ta­nie -

Niech mi za­raz łeb kto utnie,

Nie po­tra­fię, mo­cium pa­nie.

Ty więc mu­sisz swą wy­mową...

PAP­KIN

Jest już twoją - daję słowo -

Chcesz, przy­się­gnę - masz już żonę,

Bo ja szczę­ście mam sza­lone:

Tylko spoj­rzę, każda moja,

A na każdą spoj­rzeć umiem.

Idę.

CZE­ŚNIK

Do­kąd?

PAP­KIN

Prawda, nie wiem.

CZE­ŚNIK

Pod­sto­lina...

PAP­KIN

Już ro­zu­miem.

CZE­ŚNIK

za­trzy­mu­jąc go

Tu ją cze­kaj.

PAP­KIN

Ani słowa!

Za go­dzinę jest go­towa.

CZE­ŚNIK

od­cho­dząc

Ja po­tra­fię ci od­wdzię­czyć.

PAP­KIN

Za Cze­śnika można rę­czyć.

10 gi­tara an­giel­ska - ro­dzaj gi­tary, w wy­glą­dzie po­dob­nej do cy­tary, ­po­pu­larny w XVIII i na po­czątku XIX wieku.

11 żu­pan (czes.) - część sta­ro­pol­skiego stroju szla­chec­kiego, ro­dzaj dłu­giej sukni z rę­ka­wami, za­pi­na­nej na gu­ziki lub ha­ftki.

12 szlaf­myca (niem.) - czapka do spa­nia.

13 Pa­piery, które czyta Cze­śnik, to do­ku­menty prawne do­ty­czące ma­jątku Pod­sto­liny.

14 ko­bi­éta - czyt. ko­bita (tu­taj ry­muje się z "wy­śmie­nita"). W tek­ście wy­stę­puje tzw. "e" po­chy­lone, za­pi­sy­wane jako "é".

15 po­lewka - zupa.

16 ser­wetą (dawn.) -dziś po­praw­nie: ser­wetę.

17 qua opie­kun - qua (łac., wy­mowa: kwa) - jako; opie­kun - w pra­wo­daw­stwie sta­ro­pol­skim opie­kun był wy­zna­czany sie­ro­tom, roz­po­rzą­dzał ich ma­jąt­kiem, co czę­sto koń­czyło się nad­uży­ciami wzglę­dem nie­let­niej sie­roty (np. wy­sła­niem pod­opiecz­nego do klasz­toru i za­gar­nię­ciem jego ma­jątku lub zmu­sze­niem pod­opiecz­nego do mał­żeń­stwa z opie­ku­nem - ta­kie roz­wią­za­nie roz­waża Cze­śnik wo­bec Klary).

18 pro­por­cją (dawn.) - dziś po­praw­nie: pro­por­cję, tu w zna­cze­niu: zna umiar.

19 fir­cy­ko­wać - za­cho­wy­wać się jak fir­cyk; fir­cyk to okre­śle­nie zwią­zane z kul­turą dwor­ską XVIII i po­czątku XIX wieku, na­zy­wano tak ­mod­ni­sia, ele­ganta, roz­rzut­nego mło­dzieńca, prze­sad­nie nad­ska­ku­ją­cego da­mom.

20 ku­lik (a. ku­lig) - sta­ro­pol­ski zwy­czaj szla­checki; w kar­na­wale ob­jeż­dżano oko­liczne dwory sa­niami, z akom­pa­nia­men­tem mu­zyki, urzą­dzano huczną za­bawę w od­wie­dza­nym dwo­rze, a na­stęp­nie je­chano do ko­lej­nego dworu, za­bie­ra­jąc ze sobą go­spo­da­rzy.

21 ba­lan­so­wać (fr.) - tu w zna­cze­niu: tań­czyć.

22 pe­do­gra (a. po­da­gra) - ból stopy zwią­zany z ar­tre­ty­zmem.

23 ru­ma­tyzm - reu­ma­tyzm, forma wy­razu znie­kształ­cona.

24 man­ka­ment - wada, usterka.

25 Mię­dzy nami była kwita - była zgoda, nie było pod­staw do wy­rzu­tów.

26 tu­pet (fr.) - mała pe­ruka na sam czu­bek głowy.

27 har­copf (lub har­cap, niem.) - war­kocz przy pe­ruce.

28 ka­pe­lusz sto­so­wany - ka­pe­lusz spłasz­czony, trój­kątny, uży­wany w woj­sku.

29 ko­la­ska - po­wóz, ka­reta.

30 trza­ski (dawn.) - tu w zna­cze­niu: drza­zgi.

31 la­bet (fr.) - ro­dzaj gry kar­cia­nej.

32 gracko (dawn.) - zręcz­nie.

33 wzięty z bło­nia - wzięty z łąki, młody, nie­ujeż­dżony.

34 spaź­nia - dziś po­praw­nie: spóź­nia.

35 et ca­etera (łac) - i tak da­lej.

36 tyr­kotny (a. ter­kotny, od ter­ko­tać) - mó­wiący szybko, jak ter­ko­czący wóz w ru­chu albo mły­nek.

37 Ar­te­miza - imię szpady, ja­kie nadał jej Pap­kin, wzo­rem bo­ha­te­rów książ­ko­wych. Imię Ar­te­miza po­cho­dzi od imie­nia grec­kiej bo­gini Ar­te­midy (Ar­te­mis), pa­tronki ło­wów.

38 nie wy­ru­szy - nie wy­pło­szy, nie wy­pę­dzi; ter­min z żar­gonu my­śliw­skiego.

39 z po­wi­cia ślub unio­słem - jesz­cze w dzie­ciń­stwie ślu­bo­wa­łem, przy­się­ga­łem.

40 dzie­wo­słęb (dawn.) - swat.

41 ba­ła­mut­nie - ba­ła­mu­ce­nie, za­wra­ca­nie głowy.

42 afek­towe - uczu­ciowe, emo­cjo­nalne.

Ze­msta - stresz­cze­nie

Hi­sto­ria opi­sana w Ze­mście jest oparta na praw­dzi­wych wy­da­rze­niach. Alek­san­der Fre­dro po ślu­bie z Zo­fią z Ja­bło­now­skich uzy­skał do­stęp do do­ku­men­ta­cji zamku w Od­rzy­ko­niu, który Zo­fia wnio­sła w po­sagu. Od­na­lazł tam hi­sto­rię z XVII wieku, kiedy spór o za­mek, także są­dowy, to­czyli Piotr Fir­lej, wła­ści­ciel dol­nej czę­ści zamku, i Jan Skot­nicki, wła­ści­ciel gór­nego zamku. Są­sie­dzi spie­rali się o prace mu­rar­skie, wy­rzą­dzali so­bie roz­ma­ite zło­śli­wo­ści oraz się pro­ce­so­wali. Spór za­koń­czyło do­piero mał­żeń­stwo dzie­dzi­ców - Mi­ko­łaja Fir­leja i Zo­fii Skot­nic­kiej.

Główną osią wy­da­rzeń w Ze­mście są pe­ry­pe­tie mi­ło­sne i ma­jąt­kowe, które ści­śle się ze sobą łą­czą. Cze­śnik, któ­rego po­zna­jemy w pierw­szej sce­nie pierw­szego aktu, prze­gląda do­ku­menty prawne i snuje plany do­ty­czące swo­jego mał­żeń­stwa. Cho­ciaż za­rzą­dza spo­rym ma­jąt­kiem, w tym po­łową zamku, w któ­rym to­czy się ak­cja, ma­ją­tek ten nie jest jego wła­sno­ścią - na­leży do Klary Rap­tu­sie­wi­czówny, jego sy­no­wicy, czyli córki jego brata. Kiedy Klara wyj­dzie za mąż, Cze­śnik utraci ma­ją­tek, któ­rym za­rzą­dza. Dla­tego też roz­waża dwa mał­żeń­stwa - z mło­dziutką Klarą i nieco star­szą wdową Pod­sto­liną, która także po­siada po­kaźny ma­ją­tek. Cze­śnik do mał­żeń­stwa pod­cho­dzi "biz­ne­sowo", roz­wa­ża­jąc za­lety po­ten­cjal­nych mał­żo­nek, zwraca uwagę na ich za­soby fi­nan­sowe. De­cy­duje się na mał­żeń­stwo z Pod­sto­liną, po­nie­waż Klara jest dla niego za młoda. O swo­ich pla­nach roz­ma­wia z Dyn­dal­skim, który wska­zuje, że Cze­śnik nie jest już naj­młod­szy i naj­lep­szego zdro­wia (po­da­gra, reu­ma­tyzm, skur­cze żo­łądka). Cze­śnik, nie­zra­żony uwa­gami Dyn­dal­skiego, po­sta­na­wia oże­nić się z Pod­sto­liną.

Do kom­naty, w któ­rej roz­ma­wiają Cze­śnik z Dyn­dal­skim, wkra­cza Pap­kin, barw­nie opo­wia­da­jąc o tym, jak szybko gnał do Cze­śnika i z ja­kimi trud­no­ściami mu­siał się zmie­rzyć po dro­dze. Cze­śnik i Dyn­dal­ski nie do­wie­rzają sło­wom Pap­kina i iro­nicz­nie ko­men­tują jego prze­chwałki. Cze­śnik przy­po­mina Pap­ki­nowi jego dawne prze­winy, a ten zo­bo­wią­zuje się do wy­ko­na­nia za­dań, ja­kie Cze­śnik dla niego ma, ale nie daje mu dojść do słowa - ­do­piero kil­ku­krotne, gwał­towne ude­rze­nie pię­ścią w stół przez Cze­śnika przy­wo­łuje Pap­kina do po­rządku. Cze­śnik ma dla niego dwa za­da­nia - chce go wy­słać z po­sel­stwem do są­siada, Re­jenta Milczka, z któ­rym to­czy cią­gły spór o za­mek oraz do Pod­sto­liny jako swata, aby Pap­kin przed­sta­wił jej pro­po­zy­cję mał­żeń­stwa z Cze­śni­kiem. Pap­kin, wciąż się prze­chwa­la­jąc, przyj­muje za­da­nia. Kiedy zo­staje sam, wy­ja­wia swój wła­sny plan - skoro Cze­śnik chce się że­nić z Pod­sto­liną, sam za­mie­rza uwieść Klarę. Aby zwa­bić do sie­bie damy, śpiewa pio­senkę.

Pod­sto­lina, usły­szaw­szy śpiew Pap­kina, zło­śli­wie ko­men­tuje, że to albo koty, albo Pap­kin wła­śnie wy­daje ta­kie dźwięki. W bar­dzo dwor­ski i barwny spo­sób Pap­kin przed­sta­wia Pod­sto­li­nie pro­po­zy­cję Cze­śnika, py­ta­jąc ją o zgodę. Ko­bieta go­dzi się wyjść za Cze­śnika, nie wy­ja­wia­jąc po­wo­dów swo­jej de­cy­zji. Po jej odej­ściu Pap­kin za­sta­na­wia się, po co Pod­sto­li­nie Cze­śnik za męża.

Wątki ro­man­sowo-mał­żeń­skie prze­rywa awan­tura o mur gra­niczny w zamku - bez wie­dzy Cze­śnika Re­jent zle­cił mu­ra­rzom jego na­prawę, co spra­wia, że Cze­śnik wpada w szał i grozi zbu­rze­niem muru.

W mię­dzy­cza­sie w oko­li­cach na­pra­wia­nego muru spo­ty­kają się po­tom­ko­wie zwa­śnio­nych ro­dów - Klara Rap­tu­sie­wi­czówna i Wa­cław Mil­czek. Bar­dzo chcie­liby się po­brać, ale na prze­szko­dzie stoi kon­flikt ich stryja i ojca. Wa­cław pro­po­nuje Kla­rze ucieczkę i po­ta­jemny ślub, ale Klara nie chce się na to zgo­dzić, po­nie­waż znisz­czy­łoby to jej re­pu­ta­cję. Spo­tka­nie za­ko­cha­nych prze­rywa od­głos kro­ków.

Sy­tu­acja przy mu­rze robi się co­raz bar­dziej na­pięta - Pap­kin usi­łuje prze­ko­nać mu­ra­rzy, aby za­prze­stali na­pra­wiać mur, ale jego słowa są nie­sku­teczne. Woła na po­moc Śmi­giel­skiego, który prze­ga­nia ro­bot­ni­ków. Wtem po­ja­wia się Mil­czek, który zle­cił na­prawę muru i pyta, co tu się dzieje. Śmi­gal­ski wy­ja­śnia, że działa w imie­niu Cze­śnika, który nie chce na­prawy muru. Re­jent z ko­lei upiera się przy swoim - w sce­nie po­ja­wia się Cze­śnik i oby­dwaj wła­ści­ciele kłócą się o na­prawę muru, przy czym Cze­śnik wpada w co­raz więk­szą złość, a Re­jent za­cho­wuje spo­kój, choć jest uparty i nie­prze­jed­nany w swo­ich za­mia­rach od­bu­dowy. Cze­śnik w ner­wach woła, aby po­dać mu strzelbę, na co Re­jent ucieka, a Cze­śnik każe mu­ra­rzom się ro­zejść, pła­cąc im zło­tówkę za fa­tygę. Kiedy kon­flikt chwi­lowo przy­gasł, Pap­kin po­czuł się bez­piecz­nie i na od­chod­nym po­sta­no­wił po­gro­zić ze­bra­nym i po­pi­sać się mę­stwem - przy­naj­mniej w de­kla­ra­cjach.

Sy­tu­ację wy­ko­rzy­stuje Wa­cław, który udaje, że wziął na se­rio prze­chwałki Pap­kina i woli od­dać mu się w nie­wolę niż zgi­nąć z jego ręki. Pap­kin, mile po­łech­tany, bie­rze Wa­cława w nie­wolę, ale nie wie, kim na­prawdę jest jego je­niec - Wa­cław nie mówi, że jest sy­nem Re­jenta, po­daje się za jego ko­mi­sa­rza. Bę­dąc "w nie­woli" chce być bli­żej Klary, Pap­kin z ko­lei jest prze­ko­nany, że taki "je­niec" sprawi ra­dość Cze­śni­kowi.

Akt drugi roz­po­czyna się w kom­na­cie Cze­śnika. Nie­stety, sy­tu­acja przy­biera nie­po­żą­dany przez Pap­kina i Wa­cława ob­rót - Cze­śnik nie chce trzy­mać u sie­bie jeńca i każe Wa­cła­wowi odejść, a Pap­kin nie otrzy­muje spo­dzie­wa­nej na­grody. Po­nadto Wa­cław usi­łuje na­mó­wić Cze­śnika do zgody z Re­jen­tem, ale Cze­śnik sta­now­czo od­ma­wia, mimo próśb i bła­gań Wa­cława.

Po odej­ściu Cze­śnika Pap­kin i Wa­cław zo­stają sami, roz­ma­wiają o nie­moż­li­wej zgo­dzie mię­dzy Cze­śni­kiem i Re­jen­tem. Pap­kin chce wy­pu­ścić "jeńca" w za­mian za mały okup, ale Wa­cław nie chce odejść. Pap­kin stop­niowo zmniej­sza stawkę okupu, aż w końcu każe Wa­cła­wowi odejść bez pła­ce­nia, ale "je­niec" ni­g­dzie się nie wy­biera. Ofe­ruje na­to­miast Pap­ki­nowi inny układ - kusi go sa­kiewką pełną złota w za­mian za moż­li­wość po­zo­sta­nia w tej czę­ści zamku jako sługa. Pap­kin, sku­szony zło­tem, go­dzi się, a wtedy Wa­cław wy­ja­wia mu, że jest sy­nem Re­jenta i ko­cha się w Kla­rze; dla­tego wła­śnie chce zo­stać w tej czę­ści zamku, aby móc być bli­żej uko­cha­nej. Pap­kin oba­wia się gniewu Cze­śnika, kiedy ten od­kryje toż­sa­mość Wa­cława, ale go­dzi się na układ Wa­cława, zwa­biony pie­niędzmi.

Roz­mowę mię­dzy Pap­ki­nem i Wa­cła­wem pod­słu­chała Klara - oba­wia się, że plan jej uko­cha­nego jest zbyt ry­zy­kowny, a Pap­kin może zdra­dzić jego za­miary Cze­śni­kowi. Wa­cław, pe­łen na­dziei, prze­ko­nuje Klarę, żeby za­ufała sile mi­ło­ści i ta zga­dza się, aby uko­chany zo­stał w jej czę­ści zamku. In­for­muje go też o pla­nach mał­żeń­skich Cze­śnika i Pod­sto­liny oraz ra­dzi mu, aby prze­ko­nał do sie­bie Pod­sto­linę, a ona po­może im z ko­lei w prze­ko­na­niu Cze­śnika do ich mał­żeń­stwa. Dziew­czyna od razu idzie do Pod­sto­liny, aby Wa­cław mógł z nią po­roz­ma­wiać. W ocze­ki­wa­niu na Pod­sto­linę ­Wa­cław wy­gła­sza mo­no­log o mi­ło­ści, która daje mu siłę i prze­isto­czyła go z tchó­rza we wzór mę­stwa.

Kiedy Pod­sto­lina spo­tyka się z Wa­cła­wem, oboje są bar­dzo za­sko­czeni - już się znają. Kiedy Wa­cław stu­dio­wał w War­sza­wie, mieli ro­mans. Wtedy chło­pak po­da­wał się za księ­cia Ra­do­sława z Li­twy, a po jego wy­jeź­dzie ze sto­licy Pod­sto­lina go szu­kała, ale nikt żad­nego księ­cia Ra­do­sława nie znał. Ko­bieta wy­po­mina mło­dzień­cowi nie­sta­łość w uczu­ciach, on z ko­lei za­uważa, że sama wy­szła nie­długo po­tem za mąż za Pod­sto­lego. Wa­cław wy­ja­wia jej swoją toż­sa­mość - jest sy­nem Re­jenta i za­mie­rza oże­nić się z Klarą, a ro­mans z Pod­sto­liną uważa je­dy­nie za sza­leń­stwa mło­do­ści. Pod­sto­lina li­czy na od­no­wie­nie ro­mansu i za­pra­sza Wa­cława do swo­ich kom­nat. Do Pod­sto­liny i Wa­cława do­łą­cza Klara, prze­ko­nana, że uko­chany prze­ko­nał do sie­bie wdowę i ta po­może im zre­ali­zo­wać ich plany, nie przy­pusz­cza­jąc, ja­kie re­la­cje łą­czyły wcze­śniej Wa­cława i Pod­sto­linę. Pod­sto­lina obie­cuje póź­niej wy­ja­wić wszystko Kla­rze, a tym­cza­sem za­biera Wa­cława do sie­bie. Klara nie daje się do końca zwieść - wie, że nic nie jest jesz­cze prze­są­dzone, ale cała sy­tu­acja nieco ją bawi.

Kiedy Klara zo­staje sama, zja­wia się Pap­kin. Wita dziew­czynę z prze­sadną kur­tu­azją, a ona po­dej­muje grę - to­czą ze sobą barwną, gór­no­lotną roz­mowę w kon­wen­cji dwor­skiego flirtu. Pap­kin za­pew­nia Klarę o swo­ich uczu­ciach, ona twier­dzi, że przy­sięgi nie­wiele zna­czą. Pap­kin de­kla­ruje, że jest w sta­nie dać do­wody swo­jego mę­stwa, a jego prze­chwałki wzbu­dzają w Kla­rze śmiech, na co Pap­kin prze­ko­nuje, że jest go­dzien mi­ło­ści dziew­czyny. Klara nie od­rzuca za­lo­tów Pap­kina wprost - prosi jed­nak, aby naj­pierw do­wiódł swo­jego przy­wią­za­nia, wy­zna­cza­jąc mu trzy za­da­nia: pół roku mil­cze­nia, rok i sześć dni o chle­bie i wo­dzie oraz zdo­by­cie dla niej praw­dzi­wego kro­ko­dyla. Pap­kin, nieco zmie­szany, przyj­muje jej żą­da­nia, ale po wyj­ściu Klary na­rzeka na jej wy­gó­ro­wane wy­ma­ga­nia. W kom­na­cie po­ja­wia się Wa­cław, który po­ka­zuje Pap­ki­nowi sa­kiewkę, przy­po­mi­na­jąc mu o jego zo­bo­wią­za­niach. Pap­kin zna­lazł się w po­trza­sku mię­dzy Wa­cła­wem a Cze­śni­kiem.

W ko­lej­nej sce­nie roz­ma­wiają Cze­śnik i Pap­kin. Rap­tu­sie­wicz za­rę­czył się z Pod­sto­liną, w czym Pap­kin wi­dzi swoją za­sługę. Jed­no­cze­śnie Cze­śnik ma dla Pap­kina ko­lejne za­da­nie - chce wy­zwać Re­jenta na po­je­dy­nek i jako po­sła w tej spra­wie wy­słać na drugą stronę zamku Pap­kina. Ten pró­buje się wy­mi­gać, twier­dząc, że le­piej na­pi­sać list, ale Cze­śnik jest nie­ugięty. Po­nadto ofe­ruje Pap­ki­nowi wy­na­gro­dze­nie za po­sel­stwo, więc chcąc nie chcąc, Pap­kin udaje się na drugą stronę zamku.

Akt trzeci roz­po­czyna się w kom­na­tach Re­jenta, gdzie ten spi­suje ze­zna­nia mu­ra­rzy. Ma­ni­pu­luje ro­bot­ni­kami, prze­ko­nu­jąc ich, że na­paść lu­dzi Cze­śnika była bru­talna, mu­ra­rze zo­stali po­bici i na­ma­wia ich do wnie­sie­nia sprawy do sądu. Mu­ra­rze nie są prze­ko­nani, nie po­twier­dzają wer­sji Re­jenta, ale on prze­ko­nuje ich do pod­pi­sa­nia do­ku­men­tów, a na­stęp­nie wy­rzuca za drzwi, nie pła­cąc za wy­ko­naną pracę. Re­jent snuje plany ze­msty na Cze­śniku i po­zby­cia się go z zamku.

W na­stęp­nej sce­nie Re­jent roz­ma­wia z Wa­cła­wem - wy­po­mina mu po­ta­jemną mi­łość do Klary. Wa­cław twier­dzi, że chciał ojcu o tym po­wie­dzieć, ale naj­pierw chciał do­pro­wa­dzić do zgody mię­dzy są­sia­dami. Re­jent twier­dzi, że sam jest bo­go­bojny i chęt­nie za­że­gnałby spór, ale to Cze­śnik jest uparty, więc to się na pewno nie uda i do mał­żeń­stwa Wa­cława i Klary nie doj­dzie. Zna­lazł za to sy­nowi inną żonę - Pod­sto­linę. Wa­cław nie chce zgo­dzić się na pro­po­zy­cję ojca, mówi o swo­jej mi­ło­ści do Klary i o za­rę­czy­nach Pod­sto­liny z Cze­śni­kiem, ale oj­ciec po­zo­staje nie­wzru­szony. Re­jent za­warł z Pod­sto­liną umowę do­ty­czącą jej ślubu z Wa­cła­wem i już pod­pi­sali in­ter­cyzę - strona, która nie do­trzyma zo­bo­wią­za­nia, ma za­pła­cić sto ty­sięcy dru­giej stro­nie. Wa­cław pró­buje od­wieść ojca od tego planu, ale Re­jent jest uparty i nie zważa na uczu­cia syna - Wa­cław ma po­ślu­bić Pod­sto­linę, na złość Cze­śni­kowi.

Re­jent nie wie jed­nak, czemu Pod­sto­lina pier­wot­nie zgo­dziła się wyjść za Cze­śnika, ale nie jest to dla niego istotne. Ważne, że za­wie­ra­jąc umowę z Pod­sto­liną i że­niąc z nią Wa­cława, do­pro­wa­dzi do fu­rii Cze­śnika - a z ataku apo­plek­sji jego wróg może zejść z tego świata.

Pap­kin przy­bywa do Re­jenta z po­sel­stwem Cze­śnika. Myl­nie oce­nia go­spo­da­rza jako ła­god­nego i nie­groź­nego, więc swoim zwy­cza­jem z dużą swadą opo­wiada o swoim mę­stwie i żąda lep­szego wina. Z dużą pew­no­ścią sie­bie mówi, że przy­szedł w imie­niu Cze­śnika. Re­jent, który po­cząt­kowo ukry­wał iry­ta­cję i zno­sił za­cho­wa­nie Pap­kina, przy­po­mina mu, że za drzwiami stoją słu­dzy, go­towi wy­rzu­cić Pap­kina za okno. Pap­kin traci re­zon i już po­kor­nie od­po­wiada, że przy­szedł w imie­niu Cze­śnika wy­zwać Re­jenta na po­je­dy­nek, który od­bę­dzie się ju­tro. Re­jent za­uważa, że ju­tro jest ślub Cze­śnika - Pap­kin od­po­wiada, że ślub bę­dzie rano, w po­łu­dnie po­je­dy­nek, a wie­czo­rem we­sele, więc nic nie stoi na prze­szko­dzie. Re­jent z iro­nią pyta o uczu­cia na­rze­czo­nej Cze­śnika, Pap­kin twier­dzi, że Pod­sto­lina jest bar­dzo za­ko­chana. Na te słowa wcho­dzi sama Pod­sto­lina z pod­pi­sa­nymi do­ku­men­tami od Re­jenta - zmie­niła plany i jed­nak za­mie­rza wyjść za Wa­cława, po­rzu­ca­jąc Cze­śnika. Pap­kin, do­wia­du­jąc się o za­mia­rach Pod­sto­liny, jest obu­rzony jej nie­sta­ło­ścią, a za­ra­zem prze­ra­żony gnie­wem Cze­śnika, twier­dząc, że kiedy do­wie się on o ucieczce Pod­sto­liny, w ner­wach roz­nie­sie cały za­mek. Re­jent prze­ka­zuje Pap­ki­nowi list do Cze­śnika z od­po­wie­dzią w spra­wie po­je­dynku, in­for­mu­jąc przy oka­zji o mał­żeń­stwie Pod­sto­liny i Wa­cława.

Akt czwarty roz­po­czy­nają przy­go­to­wa­nia do ślubu Cze­śnika i Pod­sto­liny. Cze­śnik za­rzą­dza przy­go­to­wa­niami i wy­daje dys­po­zy­cje pod­wład­nym, za­sta­na­wia­jąc się, czemu Pap­kin tak długo prze­bywa u Re­jenta.

Kiedy Pap­kin wraca od Re­jenta, opo­wiada, jaki był od­ważny w roz­mo­wie z wro­giem go­spo­da­rza i zna­cząco mija się z prawdą. Cze­śnik su­ge­ruje, że w wi­nie od Re­jenta była tru­ci­zna, co zbija Pap­kina z tropu. Czy­ta­jąc list od Re­jenta, Cze­śnik do­wia­duje się, że Pod­sto­lina ze­rwała ich za­rę­czyny i ma wyjść za Wa­cława Milczka. Zgod­nie z prze­wi­dy­wa­niami Pap­kina Cze­śnik wpada w fu­rię.

Pap­kin po­waż­nie prze­jął się sło­wami Cze­śnika o tru­ciź­nie w wi­nie Re­jenta. Ra­dzi się Dyn­dal­skiego, czy to moż­liwe, że Re­jent go otruł, a Dyn­dal­ski od­po­wiada, że je­śli Cze­śnik tak uważa, to moż­liwe. Pap­kin, szy­ku­jąc się do ry­chłej śmierci, po­sta­na­wia przy­go­to­wać te­sta­ment.

Cze­śnik na­to­miast po­sta­na­wia pod­stę­pem ze­mścić się na Re­jen­cie za ode­bra­nie mu Pod­sto­liny. Pla­nuje zwa­bić do sie­bie syna Re­jenta, po­sy­ła­jąc mu list. Pi­smo ma wy­glą­dać tak, jakby do Wa­cława pi­sała Klara. Treść li­stu Cze­śnik dyk­tuje Dyn­dal­skiemu. Scena pi­sa­nia li­stu jest jedną z naj­słyn­niej­szych w Ze­mście - Dyn­dal­ski czę­sto się myli, a także bez­wied­nie za­pi­suje po­wie­dzonko Cze­śnika, "mo­cium pa­nie", po nie­malże każ­dym sło­wie. Wspólne pi­sa­nie li­stu wy­raź­nie im nie wy­cho­dzi, co de­ner­wuje Cze­śnika co­raz bar­dziej. W końcu re­zy­gnuje z po­my­słu z li­stem i chce oso­bi­ście roz­mó­wić się z sy­nem Re­jenta, ale nie wie, jak on wy­gląda. Wtedy Pap­kin wy­ja­wia Cze­śni­kowi, że wzięty rano "w nie­wolę" ko­mi­sarz to w rze­czy­wi­sto­ści Wa­cław Mil­czek, syn Re­jenta, który prze­ku­pił Pap­kina, aby ten nie wy­ja­wiał Cze­śni­kowi toż­sa­mo­ści jeńca. Pap­kin nie zważa na gniew Cze­śnika, po­nie­waż jest prze­ko­nany, że Re­jent go otruł i nie­ba­wem umrze. Cze­śnik szy­kuje za­sadzkę i po­syła po Wa­cława słu­żącą, ka­żąc jej po­wie­dzieć, że Klara go wzywa.

Pap­kin że­gna się z ży­ciem i wrę­cza swój te­sta­ment Kla­rze - dziew­czyna otrzy­muje cały ma­ją­tek Pap­kina, na który składa się an­giel­ska gi­tara i ko­lek­cja mo­tyli. Sza­blę Ar­te­mizę Pap­kin prze­ka­zuje ry­ce­rzowi, który po­stawi mu po­mnik, a dłu­gów każe nie pła­cić, aby ci, któ­rym jest winny pie­nią­dze, też mieli po nim ­pa­miątkę.

Wa­cław w roz­mo­wie z Klarą wy­ja­wia jej, że ma się że­nić z Pod­sto­liną. Klara mar­twi się, że Wa­cła­wowi grozi nie­bez­pie­czeń­stwo, je­śli Cze­śnik go zo­ba­czy, na co on od­po­wiada, że Cze­śnik ma go za ko­mi­sa­rza Re­jenta, a nie jego syna. Pap­kin, prze­ko­nany o tym, że umiera, wy­ja­wia, że Cze­śnik już wie, że Wa­cław jest sy­nem, a nie ko­mi­sa­rzem Re­jenta. Klara i Pap­kin ra­dzą Wa­cła­wowi, aby ucie­kał, ale Cze­śnik za­stę­puje mu drogę. Wy­ja­wia zgro­ma­dzo­nym swój plan: Wa­cław ma do wy­boru albo umrzeć, albo że­nić się z Klarą, nie­świa­do­mie re­ali­zu­jąc plan mło­dych. W ten spo­sób Cze­śnik chce się ze­mścić na Re­jen­cie i Pod­sto­li­nie. En­tu­zja­styczna re­ak­cja Wa­cława na pro­po­zy­cję ślubu z Klarą uzmy­sła­wia Cze­śni­kowi, że mło­dych już wcze­śniej łą­czyło uczu­cie. Rap­tu­sie­wicz, bar­dzo za­do­wo­lony ze swo­jej ze­msty na Re­jen­cie, od­cho­dzi z Klarą i Wa­cła­wem do ka­plicy, a Pap­kin jest za­ła­many za­mąż­pój­ściem Klary i swoją ­ry­chłą śmier­cią.

Re­jent przy­bywa do czę­ści zamku na­le­żą­cej do Cze­śnika - jego opo­nent nie sta­wił się na po­je­dynku. W tle sły­chać wi­waty na cześć mło­dej pary, Re­jent pyta Dyn­dal­skiego, kto wziął ślub. Dyn­dal­ski od­po­wiada, że jego wła­sny syn, Wa­cław, czemu Re­jent nie do­wie­rza.

Do­cho­dzi do spo­tka­nia Cze­śnika i Re­jenta - po­cząt­kowo obaj wy­cią­gają sza­ble, ale nie do­cho­dzi do po­je­dynku. Re­jent żąda od­da­nia syna, na co Cze­śnik pyta, czy z żoną, czy bez żony. Uznał, że skoro Re­jent ukradł mu na­rze­czoną, to on ukradł mu syna i te­raz są kwita. Re­jent nie go­dzi się na ta­kie roz­wią­za­nie i od­ma­wia swo­jego bło­go­sła­wień­stwa mło­dej pa­rze.

Do ze­bra­nych do­łą­cza Pod­sto­lina. Kiedy wi­dzi no­wo­żeń­ców, wy­ja­wia swój se­kret, który stał za jej de­cy­zjami o za­mąż­pój­ściu: chciała jak naj­szyb­ciej wyjść za mąż, po­nie­waż w dniu ślubu Klary ma­ją­tek Pod­sto­liny prze­cho­dzi w ręce dziew­czyny i wdowa zo­staje z ni­czym. Te­raz jed­nak, zgod­nie z umową, na­leży jej się sto ty­sięcy od Re­jenta za ze­rwa­nie za­rę­czyn z Wa­cła­wem. Klara de­kla­ruje, że po­kryje ten koszt z wła­snego ma­jątku i po­now­nie prosi o bło­go­sła­wień­stwo jej mał­żeń­stwa z Wa­cła­wem. Re­jent się zga­dza i spór koń­czy się zgodą. Pap­kin do­cho­dzi do sie­bie, stwier­dza, że jed­nak nie zo­stał otruty i pro­po­nuje to­ast za młodą parę. Cze­śnik wy­ciąga rękę na zgodę do Re­jenta i za­pra­sza wszyst­kich na we­sele.

Każdy z bo­ha­te­rów ma inną mo­ty­wa­cję do snu­cia in­tryg: Cze­śnik i Re­jent to­czą spór o za­mek i dążą do ze­msty na ry­walu, Klara i Wa­cław chcą się po­brać i za­koń­czyć ro­dowy spór, Pod­sto­lina wie, że nie­ba­wem straci ma­ją­tek i chce po­przez ko­lejne mał­żeń­stwo za­bez­pie­czyć swoją przy­szłość, Pap­kina mo­ty­wują przede wszyst­kim jego oso­bi­ste ko­rzy­ści, ja­kie może wy­cią­gnąć z roz­ma­itych ukła­dów - nie ma wła­snego ma­jątku, więc róż­nymi spo­so­bami zdo­bywa go­tówkę. Cze­śnik, chcąc się ze­mścić na Re­jen­cie, nie­świa­do­mie re­ali­zuje plan Klary i Wa­cława, a ich mał­żeń­stwo koń­czy spór o za­mek, z ko­lei wspa­nia­ło­myśl­ność Klary roz­wią­zuje pro­blemy Pod­sto­liny.

Ważne po­ję­cia:

ko­mizm: ka­te­go­ria es­te­tyczna, okre­śla­jąca zja­wi­ska, które u od­biorcy wy­wo­łują śmiech i we­so­łość; wy­róż­nia się trzy główne ro­dzaje ko­mi­zmu: ko­mizm sy­tu­acyjny, czyli wy­ni­ka­jący z oko­licz­no­ści da­nej sceny czy wy­da­rze­nia, ko­mizm ję­zy­kowy, czyli za­bawne dia­logi czy po­wie­dze­nia bo­ha­te­rów oraz ko­mizm po­staci, po­le­ga­jący na uwy­pu­kle­niu pew­nych cech bo­ha­tera lub ich kom­bi­na­cji ko­me­dia: ga­tu­nek dra­ma­tyczny o po­god­nej te­ma­tyce i ży­wej ak­cji, wy­ko­rzy­stu­jący ko­mizm, za­my­ka­jący się po­myśl­nym dla bo­ha­te­rów za­koń­cze­niem sar­ma­tyzm: kul­tura, oby­czaje i ide­olo­gia szlachty pol­skiej od schyłku XVI wieku do końca XVIII wieku; od­zna­czał się pod­kre­śla­niem wagi tra­dy­cji, wol­no­ści i rów­no­ści w ob­rę­bie stanu szla­chec­kiego, in­dy­wi­du­ali­zmem po­su­wa­ją­cym się do nie­sub­or­dy­na­cji (nie­po­słu­szeń­stwa), przy­wią­za­niem do swoj­sko­ści i wiary ka­to­lic­kiej, upodo­ba­niem do za­bawy i prze­py­chu, kon­ser­wa­ty­zmem prze­ko­nań oraz kul­ty­wo­wa­niem oby­cza­jów i no­sze­niem tzw. stroju pol­skiego (kon­tusz, żu­pan, pas słucki); sar­ma­tyzm przy­pi­sy­wał szlach­cie pol­skiej szcze­gólną rolę dzie­jową, a także za­zna­czał jej od­mien­ność et­niczną i kul­tu­rową od po­zo­sta­łych warstw spo­łe­czeń­stwa

Ze­msta - naj­waż­niej­sze in­for­ma­cje

ko­me­dia w czte­rech ak­tach oparta na au­ten­tycz­nym spo­rze o za­mek z XVII wieku bo­ha­te­ro­wie mają różne mo­ty­wa­cje do snu­cia in­tryg - ze­msta, mi­łość lub ma­ją­tek po­zy­tywne dla bo­ha­te­rów roz­wią­za­nie jest moż­liwe po­przez splot roz­ma­itych in­tryg i zbie­gów oko­licz­no­ści, ale też przez za­śle­pie­nie Re­jenta i Cze­śnika, któ­rzy dążą do ze­msty, wy­my­śla­jąc co­raz to nowe spo­soby na do­ku­cze­nie są­sia­dowi ga­le­ria ty­pów ludz­kich, cha­rak­te­ry­stycz­nych dla pol­skiej szlachty (sar­ma­tyzm) jedna z naj­po­pu­lar­niej­szych ko­me­dii w hi­sto­rii pol­skiej li­te­ra­tury

Nie masz nic tak złego, żeby się na do­bre nie przy­dało. Bywa z węża dry­ja­kiew1, złe czę­sto do­bremu oka­zyją daje.

And. Maks. Fre­dro2

OSOBY:

Cze­śnik3 Rap­tu­sie­wicz

Klara - jego sy­no­wica4

Re­jent5 Mil­czek

Wa­cław - syn Re­jenta

Pod­sto­lina6

Pap­kin

Dyn­dal­ski - mar­sza­łek Cze­śnika

Śmi­gal­ski - dwo­rza­nin Cze­śnika

Pe­rełka - kuch­mistrz Cze­śnika

Mu­la­rze7, haj­duki8, pa­chołki9 etc.

Scena na wsi.

1 dry­ja­kiew (dawn., grek.) - le­kar­stwo.

2 An­drzej Mak­sy­mi­lian Fre­dro (ok. 1620-1679) - hi­sto­ryk, pi­sarz po­li­tyczny, ko­lek­cjo­ner przy­słów. Alek­san­der Fre­dro myl­nie uwa­żał się za jego po­tomka (pi­sarz po­cho­dził z in­nej li­nii Fre­drów). Motto po­cho­dzi z książki Przy­sło­wia mów po­tocz­nych, oby­cza­jowe, radne, wo­jenne... z 1658 roku.

3 cze­śnik - urzęd­nik dwor­ski, od­po­wie­dzialny za piw­nice. W re­aliach Ze­msty to ty­tuł ho­no­rowy.

4 sy­no­wica (dawn.) - córka brata, bra­ta­nica.

5 re­jent (dawn.) - urzęd­nik spo­rzą­dza­jący pi­sma prawne.

6 pod­sto­lina - żona pod­sto­lego; pod­stoli - urzęd­nik dwor­ski, zaj­mu­jący się usłu­gi­wa­niem kró­lowi przy stole. W re­aliach Ze­msty to ty­tuł ho­no­rowy.

7 mu­larz (dawn.) - mu­rarz.

8 haj­duk - tu w zna­cze­niu: lo­kaj, słu­żący.

9 pa­cho­łek (dawn.) - tu w zna­cze­niu: czło­wiek do róż­nych po­sług, słu­żący niż­szy rangą.