Żegnaj, tyranie -- witaj, przyjacielu! - Joanna Zawadzka

Kup ebooka

26.25 zł
21.79 zł (22,31 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

Wprowadzenie

Kochany Czytelniku!

Na wstępie chciałabym Ci się do czegoś przyznać, tak w sekrecie. Zabranie się za pisanie tej książki nie było dla mnie wcale takie łatwe, choć naprawdę bardzo chciałam ją napisać. W mojej głowie krążyło wiele pomysłów, ale nie miałam odwagi, by w końcu przestać rozmyślać i naprawdę zabrać się do pracy. Czułam w sobie pewien opór wynikający z obaw, że książka nie będzie dość dobra, bo oczywiście nie dam rady jej napisać tak, jakbym chciała. Nie jestem psycholożką czy psychoterapeutką, a przecież temat perfekcjonizmu, któremu poświęciłam swój poradnik, ściśle wiąże się z tymi właśnie dziedzinami. Przez moje myśli przewinęło się naprawdę wiele wątpliwości. I zdałam sobie sprawę, że cały ten opór oraz milion obaw przed podjęciem jakiejś aktywności nie są mi wcale obce. Przeciwnie - towarzyszą mi, odkąd pamiętam, kiedy tylko mam zabrać się za coś nowego, w czym jeszcze nie jestem dobra, co jest mi nieznane i czego dopiero muszę się nauczyć. A w mojej głowie pojawiają się wtedy czarne chmury - że tylko się zbłaźnię, że sobie nie poradzę, że nie spodoba się to innym osobom, że to nie dla mnie. I to właśnie te myśli doprowadziły w końcu do tego, że tym bardziej postanowiłam napisać tę książkę, mając przeczucie, że proces jej tworzenia będzie dla mnie również pewną formą autoterapii. Będę mieć bowiem możliwość zmierzenia się ze swoim własnym perfekcjonizmem, z którym (mniej lub bardziej) zmagam się od wczesnego dzieciństwa, a skłonność do perfekcji niekoniecznie jest czymś pozytywnym w naszym życiu. Wręcz przeciwnie - często je nam utrudnia i podcina nam skrzydła.

Choć nie jestem psychoterapeutką, to psychologią interesuję się już od wielu lat: czytam publikacje psychologiczne, oglądam dokumenty, reportaże o życiu i różnych życiowych problemach, śledzę wypowiedzi psychologów i psychiatrów na temat problemów gnębiących ludzi w obecnym świecie, a także ich zachowań, sposobu myślenia, odczuwania i funkcjonowania. A przede wszystkim dysponuję dość szerokim wachlarzem osobistych doświadczeń związanych z perfekcjonizmem, którymi mogę podzielić się z Tobą. Dlatego stwierdziłam, że jestem w stanie napisać wartościową książkę na ten temat, która być może będzie pomocą dla innych. Jednocześnie jednak pragnę podkreślić, że w przypadku problemów, z którymi nie potrafimy sobie poradzić sami, najlepiej jest skorzystać z fachowej pomocy wykwalifikowanego psychoterapeuty czy psychologa.

Książka ta skierowana jest przede wszystkim do osób, które bezpośrednio zmagają się z perfekcjonizmem, ale również do tych, które mają w swoim otoczeniu jakiegoś perfekcjonistę, bowiem zjawisko to wpływa znacznie nie tylko na samą osobę nią dotkniętą, ale również na jej bliskich.

Jest to też książka dedykowana ludziom ciekawym świata i życia, pragnącym dowiedzieć się czegoś więcej na temat perfekcjonizmu, który w dzisiejszych czasach staje się dla nas chlebem powszednim, a nie zawsze tak łatwo można sobie z nim poradzić. Myślę, że moja historia może być także pomocna ludziom generalnie wymagającym dużo od siebie i innych oraz biorącym wszystko za bardzo na serio, przejmującym się nadmiernie. Zapinam zatem pasy i ruszam w podróż w głąb mojej duszy, aby skonfrontować się z moją przeszłością, lękami i innymi trudnymi emocjami - po to, by być w stanie zdrowo podchodzić do moich sukcesów i porażek. Ruszasz ze mną?

Rozdział IPerfekcjonizm - przyjaciel czy wróg?

Czy często zdarza Ci się tracić mnóstwo czasu, ślęcząc nad jakimś zadaniem i dopracowując bez końca najdrobniejsze szczegóły, bo wciąż masz wątpliwości, czy aby na pewno jest ono wykonane dostatecznie dobrze? Ciągle odczuwasz lęk oraz frustrację w Twojej pracy i w życiu prywatnym, bo odnosisz wrażenie, że nadal nie jesteś wystarczająco dobry i to, co robisz, można by było zrobić lepiej albo i znacznie lepiej? Czujesz się winny z powodu maleńkich niedociągnięć, których nikt wokół Ciebie tak naprawdę nawet nie zauważa i zupełnie nie zwraca na nie uwagi? Jeśli odpowiedziałeś twierdząco na powyższe pytania, to bardzo możliwe, że cierpisz na perfekcjonizm.

Żyjemy obecnie w świecie kultu perfekcjonizmu. Niemal każdy z nas chce być perfekcyjny w zawodzie, który wykonuje, mieć perfekcyjną pracę, być perfekcyjną żoną czy perfekcyjnym mężem, idealnym rodzicem, mieć nieskazitelne ciało, perfekcyjną sylwetkę. Można by zapytać - ale cóż w tym złego? To chyba dobrze, że ludzie chcą być w czymś najlepsi, chcą się rozwijać. Otóż - i tak, i nie. Na pierwszy rzut oka oczywiście dobrze. Tylko że diabeł tkwi w szczególe. Perfekcjonizm to pewna tendencja do wyznaczania sobie i/lub innym bardzo, ale to bardzo wysokich standardów funkcjonowania i kładzenie dużego nacisku na dokładność wykonywanych czynności, tak, by ich wyniki były jak najbardziej zbliżone do ideału. Może być naszym sprzymierzeńcem albo wrogiem, który rujnuje nam życie na wszelkich możliwych płaszczyznach. Może być dla nas darem lub przekleństwem, przy czym okazuje się, że częściej jest właśnie tym drugim.

Perfekcjonizm nie zawsze musi być czymś negatywnym, choć często tak właśnie jest postrzegany. Fakt, że chcesz coś robić lepiej, szybciej, chcesz zmienić siebie i otoczenie na lepsze, rozwijać się i doskonalić swoje umiejętności, absolutnie nie jest niczym złym i niepożądanym. Może napędzać nas do rozwoju osobistego i być w naszym życiu istotnym elementem, przydatnym w dążeniu do wzbogacenia samego siebie.

Osoba posiadająca cechy perfekcjonisty ma niezwykle silną wolę, cechuje ją upór w dążeniu do celu, determinacja oraz dokładność. Jest gotowa ciężko pracować, by osiągnąć zamierzony cel i najczęściej jej się to udaje. Jeśli już coś robi, to daje z siebie naprawdę wszystko: zapoznaje się z danym tematem na tyle, na ile tylko jest to możliwe, nie zajmuje się czymś, robiąc to po łebkach. I wciąż dąży do czegoś więcej. Perfekcjonizm może więc pomóc nam w osiągnięciu sukcesu. Kiedy, dajmy na to, jakiś malarz, pisarz czy kompozytor tworzy swoje dzieło i jest jednocześnie perfekcjonistą, to będzie ono dopracowane w najdrobniejszych szczegółach i prawdopodobnie wyraźnie lepsze od dzieł innych twórców. Perfekcjonistom zawdzięczamy często postępy techniczne, różne wynalazki, rozwój sztuki i nauki.

Perfekcjonizm może być dobry, jeśli przynosi nam jakieś realne korzyści. Jeżeli dzięki niemu robimy coś z wielkim entuzjazmem, dbamy o szczegóły, wkładamy w to całe swoje serce i odczuwamy z tego satysfakcję, to będzie postrzegany jako coś pozytywnego. Jeżeli robisz coś najlepiej, jak potrafisz, ale jednocześnie potrafisz też pogodzić się z porażką i w odpowiednim momencie jesteś w stanie powiedzieć "stop", to raczej nie ma powodu do obaw.

Perfekcjonizm może być pomocny, gdyż dzięki niemu możemy poprawić jakość naszego życia. Jakie byłoby ono bez stawiania sobie ciągle nowych celów, dążenia do nich, do samodoskonalenia i rozwijania się na różnych płaszczyznach?

Granica między dobrym, konstruktywnym perfekcjonizmem oraz takim, który nas niszczy, jest jednak dość cienka, choć zarazem i wyraźna. Istnieją bowiem pewne sygnały wskazujące na to, że ta tendencja przestaje być w pewnym momencie pomocna i zaczyna nas tylko wpędzać w kłopoty oraz choroby, stając się czymś negatywnym w naszym życiu - czymś, co podcina nam skrzydła. Gdy nasze powinności stają się dla nas wewnętrznym przymusem, to jest to pierwszy wyraźny znak, nad którym powinniśmy się zastanowić.

Dzieje się tak, jeśli na przykład nie potrafimy powiedzieć "dość" w momencie, gdy jesteśmy już naprawdę wyczerpani lub mamy do wykonania inne obowiązki. Jeśli przedkładamy to, co mamy do zrobienia, ponad własne zdrowie. Sytuacja wygląda podobnie, jeżeli to, co robimy, nie sprawia nam przyjemności, ale mimo wszystko nie potrafimy przestać tego robić i wciąż czujemy jedynie lęk przed porażką, mamy poczucie winy oraz kiedy nie potrafimy zaakceptować i znieść popełnianych błędów. Gdy niewiele rzeczy i osób spełnia nasze oczekiwania i wymagania, a to, czym się zajmujemy, staje się dla nas ogromnym obciążeniem i robimy to jedynie z powodu wyrzutów sumienia, to ten stan rzeczy również może wskazywać na to, że perfekcjonizm przestał być dla nas dobry, tylko wręcz przeciwnie - być może zaczyna nas niszczyć.

Owszem, powinniśmy dawać z siebie wszystko, by osiągnąć określony cel. Ale też nie powinniśmy dawać się ponieść obsesji osiągnięcia czegoś, czego osiągnąć się nie da i po prostu jest poza naszym zasięgiem.

Perfekcjonizm może stać się największym wrogiem ludzi zwłaszcza bardzo ambitnych - blokować nasz rozwój i aktywność, gdyż nigdy nie czujemy się wystarczająco gotowi, by zacząć coś robić. Bo przecież zawsze można byłoby przygotować się jeszcze lepiej, prawda? Jeśli nie mamy idealnego planu, uważamy, że nie warto w ogóle czegoś zaczynać. Czekamy na ten idealny moment, który może niestety nigdy nie nadejść. A gdy już zaczniemy coś robić, to popełniając jakiś błąd, poddajemy się, nie mogąc znieść swojej niedoskonałości, która przecież w procesie nauki jest czymś zupełnie naturalnym. Może on zabijać nasze pomysły i projekty, dusić je w zarodku, a przy okazji dusić również nas samych. Może zrównywać z ziemią naszą samoocenę oraz nasze życie rodzinne i towarzyskie, bo nasze postępowanie staje się zwyczajnie męczące nie tylko dla nas samych, ale i dla naszego otoczenia. Może powodować wypalenie zarówno na polu zawodowym, jak i prywatnym. Może też doprowadzić nas do problemów zdrowotnych - tak fizycznych, jak i psychicznych.

Widzimy więc, że perfekcjonizm często wygląda kusząco, ale jego pozytywny wpływ na człowieka bywa złudny. Można by go wtedy przyrównać do kiepskiego prezentu opakowanego w przepiękny ozdobny papier. Perfekcjonizm na pozór jest cechą ludzi ambitnych, odpowiedzialnych, skupionych na swoich celach i dokładnych. Wydaje się, że jest wręcz cechą pożądaną, bo można dzięki niemu osiągnąć więcej, być lepszym człowiekiem. Ale nie należy zapominać o tym, że może on być dla nas czynnikiem wręcz kontrproduktywnym, ponieważ skupiając się zbytnio na określonym zadaniu i poprzez nieustanne dopracowywanie tak naprawdę niewiele znaczących szczegółów, możemy zaniedbywać nasze inne obowiązki - takie, które są czasem ważniejsze niż te szczegóły, nad którymi tak pracujemy.

Dlatego jeśli nie czujemy się w życiu szczęśliwi, choć według otaczających nas osób wiele osiągnęliśmy, to myślę, że zdecydowanie warto się przyjrzeć bliżej sobie samemu i zastanowić się, czy to przypadkiem nie zapędy do bycia idealnym są przyczyną naszych frustracji, ogólnego zmęczenia wszystkim i innych problemów.