Ze środka do Środka - Grzegorz Pac

-
Proszę czekać

Drogi Czytelniku, dziękuję Ci z całego serca za wsparcie projektu "Książka dla Oli". W ten sposób przybliżyłeś mnie do odwiedzin Oli na Dalekim Wschodzie, która wyjechała na rok studiów w Chinach. O zrealizowaniu planów na pewno dowiesz się jak najszybciej!

Dziękuję również Kamili, która poświęciła swój wolny czas, aby nikt nie łapał się za głowę ze względu na ortografię czy interpunkcję. W trakcie kształtowania treści Kamila bardzo mi pomogła i nigdy Jej tego nie zapomnę.

"Ze środka do Środka" to historia przemiany Grzesia w Grzegorza. Ze środka pisanego małą literą wypływają uczucia, emocje i wszystkie działania, które podejmuje bohater tej książki. Czytając to, co wydarzyło się w roku 2007 i kilku kolejnych możesz stwierdzić jego niedojrzałość i nieświadomość wielu rzeczy. Przerzucając kolejne strony dziennika odkryjesz wiele szczegółów, na co dzień niewidocznych dla oczu. Przechodzenie ze środka do środka stanowi również poszukiwanie sposobu na realizację celu. W Grzesiu nieustannie toczy się walka pomiędzy sercem a rozumem. Jeśli czasem zdarzają Ci się niepowodzenia - nie poddawaj się, bo właściwe rozwiązanie może być bliżej niż myślisz. Spróbuj w danej sytuacji kierować się drugim wewnętrznym środkiem niż dotychczas (sercem lub rozumem), a będziesz zaskoczony rezultatami, patrząc z zupełnie innego punktu widzenia. Środkiem pisanym wielką literą jest serce drugiej osoby - w moim przypadku Oli, a w Twoim - bliskiej osoby, którą kochasz. Napisałem tę książkę w prezencie dla Niej, zarówno jeśli chodzi o samą treść, jak i sposób na spotkanie się z Nią na drugim końcu świata. Wierzę, że znajdzie się wielu dobrych ludzi - takich jak Ty - którzy pomogą mi zrealizować to marzenie. Chciałbym również uczyć się na podstawie własnych błędów i doświadczeń, dlatego wszystko, co się wydarzyło w przeszłości, kieruję z powrotem do środka, aby kolejny raz zrobić coś dużo lepiej niż ostatnio.

Nadanie tytułu książce zostało zainspirowane przede wszystkim Państwem Środka, czyli Chinami. Nigdy jeszcze nie miałem okazji tam pojechać. Zwykle wyznaczam sobie ambitne cele, a kto mi zabroni pojechać do Chin? Mam nadzieję, że się uda, a sam wyjazd będzie kolejną historią, którą opowiem na dobranoc własnym dzieciom.

Wstęp

Jeśli masz chwilę to zachęcam cię do przeczytania tych kilku zdań. Nie będą to może jakieś niezwykłe słowa, ale zawsze coś na dobry początek. W sumie czy dobry, to już tylko od ciebie zależy. Pewnie nie raz się zastanawiałeś, pewnie nie raz przychodziły ci różne myśli do głowy. Ciekawe, o czym teraz myślisz? Jeśli rozważasz, czy przeczytać tę książkę to dobrze, ale jeśli myślisz o czymś innym - też dobrze, a nawet lepiej. Możliwe, że masz dużo lepsze pomysły niż ja, dużo lepsze pomysły na to, co możesz teraz zrobić. Nie będzie zbyt wielką skromnością jeśli napiszę, że nie potrafię dobrze pisać. Nie jestem typem humanistycznego pisarza, nie jestem nawet humanistą. Jest jednak pewna rzecz, która spowodowała, że coś napisałem. To była sama myśl. Do tego nie potrzeba wiele. Potrzeba tylko chęci, by myśl mogła się uwolnić i wyjść na zewnątrz. Pozwól swoim myślom wyjść na zewnątrz, może tego właśnie potrzebują. Pomyśl dobrze, bo może właśnie teraz jest odpowiedni na to moment. Wiesz... żebyś potem nie żałował, że mogłeś coś zrobić, a tego nie zrobiłeś. Nie wiem czy zdajesz sobie sprawę jak wiele sytuacji w życiu po prostu pomijamy, bo wierzymy, że będą następne, całkiem podobne. Otóż okazje są właśnie dlatego okazjami, że nigdy nie mamy pewności, czy pojawią się znów. Jeśli nawet - to czy pojawią się w niedługim czasie. Tak wiele jest sytuacji, w których nic nie mamy do stracenia, a jednak nie działamy. Pozostajemy bierni, bo boimy się odrzucenia czy ogólnie niepowodzenia.

Wróćmy jednak do początku. Wziąłeś tę książkę i co? Może oczekujesz tutaj jakiejś niezwykłej historii, która cię poruszy, która cię czegoś nauczy, która zmrozi ci krew w żyłach. Być może tak się stanie, ale nie chcę niczego obiecywać. Wyjdzie w praniu czy się czegoś dowiesz, czy czegoś nauczysz. Dobrze, żeby tak właśnie było, ale skoro być może nie wiedziałeś, co przeczytać i sięgnąłeś po tę właśnie książkę to znak, że nie szukałeś czegoś konkretnego. Skoro nie szukałeś nic konkretnego to wydaje mi się, że dobrze trafiłeś. W sumie mam jednak taką małą nadzieję, że pod sam koniec dojdziemy razem do wniosku, że będzie to coś konkretnego, coś co rzeczywiście mogło się znaleźć na półce obok innych książek.

Zacznę więc tak: Dawno, dawno temu, za górami, za lasami, za siedmioma dolinami żyło sobie coś lub ktoś - wedle uznania. Nie! To brzmi jak opowieść o Królewnie Śnieżce i 7 krasnoludkach. (Jeśli w tej chwili podrzuciłem ci myśl przeczytania tej właśnie bajki to najmocniej przepraszam, nie miałem takiego zamiaru.) Można też zacząć tak: Pan Brown zastrzelił panią Brown wczoraj w nocy. Okazuje się, że pani Brown znała wiele sekretów, które prawdopodobnie już nigdy nie ujrzą światła dziennego. Myślę, że dobry początek na coś sensacyjnego albo thriller. Można również zacząć tak: Po długiej rozłące John spotkał się w końcu ze swoją ukochaną Laurą, jednak nie dane im było zaznać prawdziwej miłości, bo wojna zmusiła Johna do wyjazdu za granicę, do walki na froncie. Myślę, że skoro można zacząć jakąś historię to i można ją skończyć w sposób następujący: I żyli długo i szczęśliwie... albo: niedługo później Rita urodziła dwójkę pięknych chłopców i razem z Lucasem zamieszkali w małym domku przy plaży.

Skoro można zacząć, można skończyć, to co będzie jeśli ja w ogóle nie będę zaczynał. Pytanie można postawić następująco: jeśli czegoś się nie zaczęło, to czy można to w jakikolwiek sposób skończyć? Moja odpowiedź jest taka, że czasem początek może być na tyle niepozorny, że możemy go po prostu nie dostrzec. Bardzo dobrze odnosi się to do rzeczywistości. Tak wiele rzeczy ma codziennie na nas wpływ. Niektóre z nich wpływają na nas bardziej - inne dużo mniej lub nawet wcale. Nigdy do końca nie wiesz, co będzie ważniejsze, a co mniej istotne dla ciebie i twojego otoczenia. Warto więc mieć oczy i uszy szeroko otwarte na otaczający cię świat. Czasem mały szczegół może znacząco zmienić twoje życie. Mam też dobrą wiadomość jeśli o to chodzi. Możesz sam tworzyć takie małe szczegóły, dostrzegać we wszystkim szansę dla siebie. Nie chodzi mi o to, aby bezwzględnie wykorzystywać sytuację na swoją stronę, bo tu może rodzić się pewnego rodzaju postawa egoistyczna. Podam może dość dobrze obrazujący przykład: Pewna kobieta wraca sama z zakupów. Na dworze jest ślisko, gdyż w tym roku zima jest sroga i większość chodników w twoim mieście jest zamarznięta. Ty biegniesz na przystanek, ale w zasadzie to masz jeszcze sporo czasu. Po prostu przyzwyczaiłeś się do szybkiego tempa życia i nie potrafisz inaczej poruszać się po mieście. Nagle ta kobieta, która nieopodal ciebie przechodzi, przewraca się, rozsypując wszystkie zakupy. Kobieta, nazwijmy ją Kasia, ma około dwudziestu trzech lat, a ty jesteś studentem Uniwersytetu Zielonogórskiego.