Zdrowie na własne życzenie. Tom 1 - Józef Słonecki

Kup ebooka

39.00 zł
31.20 zł (28,90 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

Homo patiens[1]

Zanim weźmiemy swoje zdrowie we własne ręce, najczęściej na własnej skórze musimy się przekonać, że największym dla niego zagrożeniem jest przede wszystkim medycyna. I w zasadzie nie ma co się dziwić, gdyż leczenie ludzi i sprzedawanie im leków jest po prostu zarabianiem na chorobach, więc nikt nie jest zainteresowany zdrowiem społeczeństwa, bo nie ma w tym żadnego interesu. Można zatem powiedzieć, że zdrowe społeczeństwo jest hamulcem rozwoju medycyny jako intratnej branży, pod względem dochodowości ustępującej jedynie przemysłowi zbrojeniowemu. By zapewnić sobie stały i pewny rynek zbytu w przyszłości, farmaceutyczno-medyczne lobby postanowiło stworzyć na swoje potrzeby szczególny gatunek ludzi - pacjentów; nabywców leków i usług medycznych. Przyjrzyjmy się kilku najbardziej spektakularnym przedsięwzięciom, zmierzającym do realizacji tego szatańskiego planu.

1. Służba zdrowia

Instytucję zajmującą się wyłącznie chorobami nazywa się... służbą zdrowia. Czy to pomyłka, czy sprytnie przemyślana intryga, mająca na celu zakamuflowanie rzeczywistości? Ileż to ludzkich nieszczęść można by uniknąć, gdyby rzecz nazwać po imieniu - służba chorób. Wówczas wielu by się zastanowiło, czy aby to jest ta instytucja, na którą powinni liczyć, jeśli zależy im na własnym zdrowiu. A tak... skoro lekarz jest przedstawicielem służby zdrowia to znaczy, że musi mieć odpowiednie kwalifikacje, by zajmować się zdrowiem swoich pacjentów, więc... można zaufać mu bez reszty i powierzyć swój najcenniejszy skarb - zdrowie własne, a także najbliższych. Zwłaszcza że samemu podstawowej wiedzy o zdrowiu się nie ma, bo niby skąd? Przecież nie uczą tego w żadnych szkołach. Naiwni sądzą, że na studiach medycznych jest taki przedmiot, ale go tam nie ma. Zresztą, do czego byłaby potrzebna wiedza o zdrowiu lekarzowi? Przecież jego zadaniem jest wyszukiwanie chorób potrzebnych do wypisywania recept...

W rzeczywistości lekarz jest po prostu wykształconym dystrybutorem leków na receptę, tym skuteczniejszym, im większe zaufanie mają do niego ich nabywcy - pacjenci. Natomiast w kwestii zdrowia lekarz jest absolutnym ignorantem. No, chyba że z własnej inicjatywy zechce pogłębić swoją wiedzę. Trzeba z satysfakcją odnotować, że takie przypadki zdarzają się coraz częściej. I nie chodzi bynajmniej o "przechrzty", czyli lekarzy "przekwalifikowanych" na tak zwaną medycynę alternatywną, lecz tych, którzy zrozumieli, że choroba nie wynika z niedoboru leków.

Podobnie kłamliwie nazwaną instytucją, jak służba zdrowia, jest Ministerstwo Zdrowia, więc nie ma sensu przekonywać, iż w rzeczywistości jest to Ministerstwo Chorób i Dystrybucji Leków.

Inną ciekawą nazwą jest szpital, w którym, jak wiadomo, przebywają wyłącznie chorzy, ale wg definicji "Ministerstwa Zdrowia" jest czymś innym, bo: "Zakład opieki zdrowotnej jest wyodrębnionym organizacyjnie zespołem osób i środków majątkowych, utworzonym i utrzymywanym w celu udzielania świadczeń zdrowotnych i promocji zdrowia". Gdzie tu choroby i chorzy? Samo zdrowie...

Na pierwszy rzut oka takie fałszowanie nazewnictwa może się wydawać mało istotne, ale gdy weźmiemy pod uwagę cel nadrzędny medycyny, tj. stworzenie specjalnego gatunku człowieka - pacjenta całkowicie uzależnionego od leków oraz usług medycznych, to okazuje się, że utożsamianie leczenia ze zdrowiem ma swój sens, gdyż zapewnia farmaceutyczno-medycznemu lobby osiąganie coraz większych zysków. Bez pacjentów ten biznes po prostu szybko by zbankrutował, a tak... sami widzimy, jak jest.

2. Choroby

Kolejnym krokiem w kreowaniu ludzi na pacjentów są choroby. Zwykłe przeziębienie, nowotwór czy też wrodzoną niezdolność do życia nazywa się tak samo - chorobami. A skoro tak, to są one groźne, więc należy z wszelkimi objawami chorobowymi walczyć. Tym sposobem przepisuje się ludziom leki blokujące objawy chorobowe, także w przypadkach, gdy proces chorobowy przebiega prawidłowo, a więc wszelka interwencja w jego przebieg może jedynie zaszkodzić.

Nie informuje się społeczeństwa, że choroby infekcyjne są naturalnym procesem oczyszczania organizmu z toksyn, czyli ich wystąpienie jest korzystne dla naszego zdrowia, więc w naszym interesie jest po prostu je odchorować, by oczyścić organizm z zalegających w nim toksyn, a przy okazji w sposób naturalny nabyć odporność przeciwko drobnoustrojom wywołującym te choroby. Zamiast tego zachęca się, a nierzadko wręcz przymusza ludzi do sztucznego nabywania odporności przy pomocy iniekcji zanieczyszczonymi substancjami, zwanymi szczepionkami.

3. Darmowe badania

To jest szczyt bezczelności koncernów farmaceutycznych z jednej strony, i ludzkiej naiwności z drugiej. Darmowe badania - też coś! Jak to? Nikt nie płaci? Ależ płaci! Kto? Oczywiście... pacjenci.

Na ogół są to akcje nagłaśniane w środkach masowego przekazu, wykorzystujące strach jako główny atut. Same badania mają tylko jeden cel - wykryć nieprawidłowość. Następnie straszy się i tak już wystraszonego pacjenta, że jest źle, albo bardzo źle, a będzie jeszcze gorzej, jeśli nie zastosuje drogich leków - oczywiście tej firmy, która owe rzekomo darmowe badania "sponsoruje".

Innymi słowy: (rzekomo) darmowe badania to tani i niezwykle skuteczny sposób nie tylko na zwiększenie zysków i tak już bardzo dochodowych koncernów farmaceutycznych. To także doskonały sposób na wykreowanie gatunku ludzi całkowicie uzależnionych od farmaceutyków, zdanych na wyniki badań, ci zaś te działania przyjmują z wdzięcznością jako przejaw czyjejś troski o ich zdrowie.

4. Lekarz rodzinny

W rzeczywistości lekarz rodzinny to rzecznik interesów biznesu medycznego, sprytnie usytuowany w newralgicznym punkcie każdego społeczeństwa - rodzinie. Jego zadaniem jest nie tylko bezpośrednia dystrybucja leków i usług medycznych, ale także ważna rola dydaktyczna w wychowaniu młodych członków rodziny na przykładnych pacjentów - nabywców leków i usług medycznych. Żaden inny biznes nie ma tak świetlanej przyszłości.

Dlaczego niektórzy nie mogą wyzdrowieć

Wziąć zdrowie we własne ręce znaczy przestać być pacjentem, bowiem jedno z drugim po prostu się wyklucza. W takim razie należy zdać sobie sprawę, co różni pacjenta, czyli spolegliwego nabywcę leków i usług medycznych, od kogoś, kto postanowił podejmować decyzje dotyczące tej najważniejszej kwestii w życiu każdego z nas samodzielnie, zamiast zdawać się na decyzje specjalisty od chorób i przepisywania leków.

5. Charakterystyka pacjenta

Pacjenta łatwo poznać po tym, że przyczyny choroby zawsze upatruje w niedoborze jakichś substancji - witamin, minerałów, leków, ziół, ekstraktów, wyciągów, preparatów, enzymów, suplementów, czy innych dziwactw wymyślonych przez medycynę. Ze względu na tę charakterystyczną cechę, pacjent w obliczu choroby myśli tylko o jednym: - Jakie badania by tu zrobić, żeby dowiedzieć się co mi jest, i co by tu jeszcze wziąć, żeby jak najszybciej wyzdrowieć.

6. Proces wychodzenia z pacjentyzmu

By przestać myśleć kategoriami pacjenta należy sobie zdać sprawę, że przyczyną choroby nie jest niedobór jakiejkolwiek substancji. Nie jest trudne przyswojenie nowej wiedzy. Ta akurat jest łatwa do przyswojenia, bowiem oparta jest na występujących powszechnie fundamentalnych prawach natury. Największą trudność w procesie wychodzenia z pacjentyzmu sprawia wyzbycie się wielopokoleniowego wpływu farmaceutyczno-medycznej indoktrynacji. Trudno jest po prostu zapomnieć to, czego nam od najwcześniejszych lat życia nałożono do głów jako rzekomą prawdę o zdrowiu, a teraz ma się okazać, że karmiono nas złudą i kłamstwem tylko po to, byśmy powiększali zyski i tak już niezwykle dochodowego biznesu.

Pacjentyzm dotyczy także lekarzy, więc z podobnym problemem spotkał się Paracelsus, zwany ojcem medycyny nowożytnej, i opisał go następująco: - Nie tyle poznać to, czego się nie wie, ile zapomnieć to, co się wie, lub w co się wierzy, że się wie.

7. Co to znaczy - wyzdrowieć

Aby móc wyzdrowieć, trzeba najpierw zachorować. Wniosek stąd, że zaistniała jakaś przyczyna choroby, wyeliminowanie której jest podstawowym warunkiem wyzdrowienia, co wydaje się być oczywiste. Czy zatem niestosowanie mikstury oczyszczającej (rozdział 1) jest przyczyną chorób? Na pewno tak, ale nie jedyną.

Zadaniem mikstury oczyszczającej jest zniwelowanie obiektywnej przyczyny chorób, którą jest wzrost ilości negatywnych czynników jako skutek pojawienia się w środowisku niewystępujących w naturze sztucznych substancji chemicznych. Podstawowym warunkiem zdrowia jest homeostaza, a więc równowaga między ilością czynników szkodliwych a możliwością ich usunięcia. Organizm, rzecz jasna, nie jest bezbronny i dysponuje odpowiednim systemem utrzymania homeostazy. Szkopuł w tym, że układy wydalnicze organizmu mają określoną wydolność. A co się dzieje, gdy wydolność ta zostanie przekroczona? W tej sytuacji organizm będzie zmuszony magazynować nadwyżkę niewydalonych czynników szkodliwych.

Patologiczny stan, w którym organizm staje się niejako śmietnikiem czynników szkodliwych, nazywa się toksemią i jest przyczyną wszystkich chorób. W tej sytuacji choćbyśmy odżywiali się nie wiadomo jak zdrowo, prowadzili najzdrowszy z możliwych tryb życia - na zdrowie nie mamy najmniejszych szans. Wniosek stąd, że mikstura oczyszczająca nie pełni roli leku, leczącego cokolwiek, lecz jest po prostu konieczną odpowiedzią na zaistniałą sytuację.

8. Niedobór z nadmiaru

Poza obiektywną przyczyną wszystkich chorób, jaką jest permanentny wzrost zatrucia środowiska, istnieje także przyczyna subiektywna, którą jest niedobór pewnych substancji wynikający z nadmiaru innych substancji. Typowym przykładem może być biały cukier, otrzymywany z buraków cukrowych. Wszyscy wiedzą, że dzieci jedzące duże ilości słodyczy cierpią na próchnicę, ale większość jest przekonana, iż to dlatego, że cukier uszkadza szkliwo zębów, tworząc w nich dziury, w które wnikają bakterie wywołujące próchnicę.

Uszkadzanie szkliwa przez cukier, który jest węglowodanem, to medyczny mit. W rzeczywistości węglowodany nie mają właściwości destrukcyjnych wobec szkliwa zębów, bowiem wówczas ludzie jedzący owoce, warzywa i produkty skrobiowe byliby bezzębni.

W procesie metabolizmu (tom 2, rozdział 13) powstają substancje zwane produktami przemiany materii. Są to substancje toksyczne, więc należy je unieszkodliwić, a następnie wydalić.

Zobojętnienie aktywnych toksyn następuje w wyniku połączenia ich z substancjami zobojętniającymi, zwykle wapniem, magnezem oraz witaminą B9. Powstałe w ten sposób obojętne związki chemiczne trzeba jeszcze wydalić, do czego niezbędne są inne substancje, głównie witaminy C i E. W naturze wszystkie substancje odżywcze występują niejako w komplecie, czyli że dostarczając organizmowi substancje energetyczne, dostarczamy także substancje niezbędne do unieszkodliwienia i wydalenia produktów przemiany materii.

Inaczej rzecz ma się w przypadku produktów oczyszczonych z pewnych substancji występujących w produktach naturalnych. Producenci cukru szczycą się niebywałą czystością swego produktu, przewyższającą 99%. Z punktu widzenia producenta to sukces, ale ze zdrowotnego punktu widzenia oznacza to, że przeszło 99% substancji niezbędnych do unieszkodliwienia i wydalenia produktów przemiany materii, powstających w metabolizmie zjedzonego cukru, trzeba będzie skądś "pożyczyć". Ale skąd, jeśli nigdzie nie ma ich w nadmiarze? Jedynym wyjściem jest zabranie z tkanek, wpływając tym samym na ich osłabienie.

Kości i zęby są tkankami zawierającymi największe ilości wapnia, więc z nich organizm pobiera ten pierwiastek, jeśli nie jest dostarczony wraz z pożywieniem, co ma miejsce w przypadku produktów oczyszczonych. Ubytku wapnia w kościach zauważyć nie można, za to próchnica zębów jest widocznym objawem tego procesu.

Pacjent niechybnie wyciągnie wniosek, że przyczyną próchnicy jest niedobór wapnia i będzie poszukiwać pigułki zawierającej dużo tego pierwiastka, ale uświadomiony wie, że przyczyna jest zupełnie inna, bo jest nią nadmiar substancji wymagających zużycia wapnia w celu unieszkodliwienia produktów przemiany materii.

W identyczny sposób nadmiar pewnych substancji wymusza niedobory innych. Może to mieć miejsce we wszystkich tkankach, a to oznacza, że w końcu zabraknie w nich substancji niezbędnych do budowy komórek. Ma to znaczenie nie tylko w okresie wzrostu, ale także w nieustającym procesie regeneracji, w którym organizm dąży do wymiany komórek zużytych, a więc niepełnowartościowych, na w pełni sprawne nowe komórki. Niedysponujący odpowiednimi rezerwami tkankowymi organizm nie może wytworzyć komórek pełnowartościowych, toteż coraz liczniej pojawiają się w nim buble, czyli nadające się do wymiany komórki niepełnowartościowe.

Przeznaczeniem komórki jest pełnienie funkcji tkanki, w skład której wchodzi. Jeśli tego nie potrafi, to taka komórka jest jedynie zawadą. Skoro nie ma odpowiedniego budulca, by wymienić ją na lepszą, to w żywotnym interesie organizmu jest pozbycie się jej. Dlatego organizm niejako z musu rzuca je na żer "drapieżnikom" - wirusom, bakteriom, pasożytom - w konsekwencji czego występują typowe kłopoty zdrowotne: infekcje wirusowe, nadkażenia bakteryjne z katarem i kaszlem, choroby pasożytnicze.

Spośród innych przykładów kłopotów zdrowotnych z powodu niedoboru wywołanego nadmiarem można wymienić: - niedobór magnezu w konsekwencji wypijania nadmiernej ilości kawy - szkorbut u średniowiecznych marynarzy jako objaw niedoboru witaminy C wskutek picia stęchłej wody i spożywania nieświeżego pożywienia - pelagra[2] spowodowana spożyciem nadmiernej ilości produktów mącznych.

9. Poganianie organizmu do zdrowienia

Spośród niezliczonych sposobów poganiania organizmu do zdrowienia najmodniejsze są cztery - przyśpieszanie oczyszczania, futrowanie suplementami, usuwanie pasożytów, uprawianie sportu.

Jest mnóstwo metod i specyfików oczyszczających albo wspomagających oczyszczanie. Prawdę mówiąc, obecnie trudno jest znaleźć coś, co by nie miało właściwości oczyszczających. Ponieważ podstawowym warunkiem zdrowia jest oczyszczenie organizmu z toksyn, więc wielu kombinuje, jak by tu przyśpieszyć działanie mikstury oczyszczającej. Wydaje się to logiczne, ale w rzeczywistości skutek jest odwrotny do zamierzonego, ponieważ - po pierwotnej poprawie samopoczucia - następuje totalny zastój. Nie wiadomo, dlaczego tak się dzieje. Być może organizm w jakiś sposób uzależnia się od wspomagania i czeka na kolejne metody? Tego raczej się nie dowiemy, ale fakt pozostaje faktem - wyręczanie organizmu opóźnia proces zdrowienia.

Zażywanie suplementów diety to efekt pacjenckiego postrzegania organizmu ludzkiego jako niespotykanego w naturze bubla, który nie jest w stanie przeżyć bez apteki albo dilerów suplementów. Największy wpływ na takie postrzeganie własnego organizmu wywierają reklamy oferujące specyfiki na wszystko - odporność, trawienie, wchłanianie, zgagę, wzdęcia, zaparcia, cerę, włosy, paznokcie, wzrok, słuch, węch, smak, apetyt, pamięć, koncentrację, młodość, urodę, długowieczność - na co tylko klient sobie zażyczy. Pozornie nie ma w tym nic złego, wszak to tylko suplementy - dodatki do diety, bo tak się nazywają. W rzeczywistości w ulotce każdego z tych specyfików jest długa lista chorób, które one leczą, a to już jest poważna sprawa, ponieważ leczenie to nic innego, jak zwalczanie objawów chorobowych, co znaczy, że owe specyfiki wywierają aktywny wpływ na funkcjonowanie systemu odpornościowego. Organizmy poddane podobnym procederom zaczynają zachowywać się, jakby były zabalsamowane, niczym mumie, które, jak wiadomo, nie psują się, ale życia w nich nie ma. Toteż najczęściej dużo czasu musi upłynąć, zanim zabalsamowany organizm zacznie reagować na prozdrowotne działania profilaktyczne.

Totalna wojna z pasożytami to najnowszy nurt tzw. medycyny naturalnej. Powstało mnóstwo literatury dopatrującej się roli pasożytów we wszystkich możliwych objawach chorobowych - od zaburzeń trawiennych, zaparć i bólów brzucha do kaszlu, uczuleń i astmy oskrzelowej. Owa medycyna naturalna dysponuje mniej już naturalnymi (jeśli w ogóle) elektrycznymi aparatami służącymi do wykrywania pasożytów - rzeczywistych i fikcyjnych. Dysponuje także odpowiednim arsenałem środków do walki z pasożytami, w skład których wchodzą owe elektryczne aparaty, a także rozmaite specyfiki, zarówno pochodzenia naturalnego, jak i chemiczne. Walka z pasożytami na pozór wydaje się być słuszna, w rzeczywistości jednak przysparza więcej kłopotów niż korzyści, jeśli weźmiemy pod uwagę, że owe pasożyty to nie są jakieś stwory mięsożerne, zjadające nas za żywota. One po prosu znalazły sobie w naszym organizmie pożywkę w postaci martwych albo niepełnowartościowych komórek. Jeśli je zlikwidujemy, to pożywka pozostanie, a to znaczy, że pozostanie przyczyna chorób o wiele poważniejszych od parazytozy. Ponadto walka z pasożytami, podobnie jak z wszelkimi innymi drobnoustrojami, podlega pewnej uniwersalnej zasadzie: co nie zabija, to wzmacnia. Tym sposobem sami kręcimy na siebie bat, bowiem przyczyniamy się do powstania szczepów pasożytów opornych na wszelkie metody walki z nimi.

Trzeba sobie zdać sprawę, że hasło: - sport to zdrowie - jest po prostu fałszywe. Sportowcy nie są zdrowi dlatego, że uprawiają sport, bowiem jest akurat odwrotnie - trzeba mieć zdrowie, żeby uprawiać sport. Wzmożony wysiłek wzmaga wprawdzie wydalanie toksyn, gdyż wzmaga wydzielanie potu, ale przyśpiesza także metabolizm, a więc zwiększa ilość produktów przemiany materii, co z kolei zwiększa zapotrzebowanie na substancje niezbędne do ich unieszkodliwienia i wydalenia. Jeśli organizm jest zdrowy, a więc dysponuje zapasem witamin i minerałów, to nic nie stoi na przeszkodzie, by sport uprawiać. Ale w jakich fizjologicznych granicach? Pierwszym sygnałem przekroczenia wydolności fizjologicznej jest potrzeba sztucznej suplementacji. Po przekroczeniu tej granicy uprawianie sportu staje się bardziej patologią niż zdrową rekreacją.

10. Eliminacja jako warunek wyzdrowienia

Według Hipokratesa najważniejszą sprawą jest nie szkodzić: Primum non nocere, czyli przede wszystkim nie czynić niczego, co byłoby szkodliwe. Od tego po prostu trzeba zacząć - od eliminacji czynników szkodliwych. Jednak ludziom dotkniętym pacjentyzmem, jeśli nawet nabyli podstawową wiedzę o zdrowiu, trudno jest przyjąć ten naturalny sposób rozumowania. Dla nich dbać o zdrowie to znaczy coś "brać", coś "zdrowego", a nie eliminować. Są przekonani, że pijąc miksturę oczyszczającą, biorą coś zdrowego (bo mikstura jest zdrowa!), ale czy to nie za mało? Można nieco pokombinować z olejami, ale czy to wystarczy?

Jest wprawdzie koktajl błonnikowy (rozdział 17) jako uzupełnienie substancji brakujących w powszechnie dostępnym pożywieniu, w wyniku zintensyfikowania jego produkcji, ale on też niczego nie leczy. A tu każą wdrożyć dietę prozdrowotną (rozdział 18), w której nic "zdrowego" nie można jeść - zdrowych płatków owsianych, super zdrowych musli, wściekle zdrowego żytniego razowego chleba na naturalnym zakwasie.

- Toż prędzej rozchorować się można na tej diecie - myśli sobie pacjent - niż wyzdrowieć. A jak jestem chudy to co, mam jeszcze bardziej schudnąć?

Zwiedzeni owym pacjenckim trybem rozumowania nie tylko nie wdrożą diety prozdrowotnej, ale wręcz będą się opychać produktami skrobiowymi, by przybrać na wadze, albo przynajmniej więcej nie schudnąć.

- A jak mi brakuje jakichś witamin i minerałów to dopiero sobie zaszkodzę tą dietą - będzie dedukował inny.

Prawda jest taka, że w przypadku kłopotów zdrowotnych dieta prozdrowotna jest płynnym przejściem z dotychczasowego jedzenia byle czego, które doprowadziło do owych kłopotów zdrowotnych, do jedzenia zgodnego z zasadami zdrowego odżywiania. Warunkiem tego przejścia jest "wyzerowanie" w pierwszym etapie diety prozdrowotnej, polegające na wyeliminowaniu składników pożywienia, które najczęściej utrudniają proces zdrowienia, by w następnych etapach, w sposób kontrolowany, wprowadzić je na powrót.

11. Jak długo ma trwać zdrowienie

Zdrowie to homeostaza, a więc dynamiczna równowaga, co znaczy, że nie jest ono stanem stagnacji, a więc nie można ot tak sobie wyzdrowieć i pozostać zdrowym. Zdrowie bowiem, jako wartość użyteczna, podlega tym samym prawom, co wszelkie inne wartości: jak dbasz, tak masz. A zatem jaka to różnica, czy dbamy o zdrowie po to, by wyzdrowieć, czy po to, by być zdrowym? Skoro żadna, to równie dobrze można zapytać, jak długo należy oddychać, nie chorować, robić plany na przyszłość, śmiać się - żyć.

Jest jeszcze druga korzyść wynikająca z dbania o zdrowie, której przecenić nie sposób. Otóż wszechobecna propaganda medyczna wmawia nam, że choroby przychodzą z wiekiem, a więc jest tylko kwestią czasu, by pomoc medyczna stała się koniecznością. Na przeświadczeniu, że człowiek w którymś momencie życia musi zachorować, a potem się leczyć, by w końcu móc "na coś" umrzeć, snuje swoje plany na przyszłość biznes farmaceutyczno-medyczny.

W rzeczywistości przyczyną chorób nie jest czas, lecz to, co się w tym czasie dzieje. Jeśli przez cały ten czas w organizmie następuje kumulacja toksyn, to w którymś momencie muszą one zakłócić funkcjonowanie organów decydujących o prawidłowym funkcjonowaniu organizmu jako nierozłącznej całości. Wtedy można zdać się na medycynę, która dysponuje lekami poprawiającymi wydolność poszczególnych organów, ale czy to może przywrócić zdrowie?

Stawiając na zdrowie, zadajemy kłam propagandzie medycznej, ponieważ z upływem czasu nie tylko nie przychodzą "obiecane" choroby podeszłego wieku, ale - przeciwnie - zdrowiejemy. Im więcej czasu upływa od wzięcia zdrowia we własne ręce, tym jesteśmy zdrowsi - ustępują objawy chorobowe, samopoczucie poprawia się, organizm staje się coraz sprawniejszy; młodniejemy. Czy zatem powinno nam zależeć, by szybko ten proces zakończyć?

Mając zdrowie, możemy zaoszczędzić mnóstwo czasu na wizyty u lekarzy i badania, a także sporo pieniędzy, trwonionych na leki i specjalistów od poszczególnych części naszego ciała i umysłu. Ta inwestycja najbardziej procentuje po przejściu na emeryturę, jeśli zważyć, że emeryci są najliczniejszymi klientami aptek.

Idea mikstury oczyszczającej

Prezentację mikstury oczyszczającej należy rozpocząć od stwierdzenia, że nie jest ona lekiem, ponieważ jej zadaniem nie jest leczenie, czyli usuwanie objawów chorobowych, lecz - wprost przeciwnie - nasilenie, a nierzadko także sprowokowanie mających charakter prozdrowotny objawów chorobowych.

W obecnych czasach coraz częściej występują choroby przewlekłe, które niekoniecznie objawiają się lub dają zdiagnozować. Takie choroby są niczym bomby z opóźnionym zapłonem, z istnienia których nikt nie zdaje sobie sprawy, dopóki nie eksplodują. Spośród licznych chorób przebiegających bezobjawowo najgroźniejsze są wewnętrzne stany zapalne, ponieważ mogą one niejako potajemnie uszkodzić któryś z ważnych organów wewnętrznych, a nierzadko przyczynić się do zainicjowania nowotworu zdolnego przeistoczyć się w zagrażającego życiu złośliwego raka.

Przeciwieństwem chorób przewlekłych są choroby o przebiegu ostrym, które charakteryzują się wystąpieniem stanu przełomowego, zwanego przesileniem lub kryzysem chorobowym. Terminem tym określa się moment wystąpienia najgwałtowniejszych objawów chorobowych (gorączki, bólu, obrzęku), od którego rozpoczyna się proces ustępowania choroby. Innymi słowy: przesilenie chorobowe jest punktem zwrotnym przebiegu choroby - pogorszeniem na drodze ku lepszemu.

Choroby przewlekłe, zwane chronicznymi, świadczą o tym, że w żadnym etapie ich przebiegu nie wystąpiło przesilenie chorobowe. Przyczyny takiego stanu rzeczy mogą być dwie - blokowanie objawów chorobowych lekami lub innymi metodami medycznymi oraz osłabienie ogólnej kondycji organizmu. W drugim przypadku, czyli słabej kondycji organizmu, mamy do czynienia z paradoksem, gdyż jedynie silny organizm, a więc dysponujący sprawnym systemem odpornościowym, może sobie pozwolić na przesilenie chorobowe, natomiast organizm słaby przyjmuje postawę zachowawczą, czyli oczekuje na dogodną sposobność, by dzięki wystąpieniu kryzysu chorobowego usunąć przewlekłe wewnętrzne stany zapalne.

11. Toksemia

Jest wiele przyczyn spadku ogólnej kondycji organizmu, ale najczęściej jest nią toksemia. Jest to stan patologiczny, w którym ilość toksyn przeznaczonych do wydalenia przekracza możliwości układów wydalniczych. Nie trzeba chyba uzasadniać, że sytuacja, gdy poziom zatrucia organizmu wciąż wzrasta, determinuje spadek jego kondycji, w tym także kondycji systemu odpornościowego.

Na wystąpienie toksemii wpływają dwa rodzaje toksyn: endogenne oraz egzogenne. Toksyny endogenne to głównie produkty przemiany materii, czyli odpady powstające w naturalnym procesie przemiany materii na energię albo materię. Są to toksyny przewidziane przez naturę, toteż wszystkie organizmy, nie wyłączając jednokomórkowych, posiadają odpowiednie organy pozwalające wydalić je do środowiska zewnętrznego. Niemniej jednak są to toksyny, czyli substancje angażujące układy wydalnicze.

Egzotoksyny to substancje pochodzące ze środowiska zewnętrznego, a więc niejako nadprogramowe, które w ogóle nie powinny znaleźć się w organizmie. Szczególnie toksyczne są niestrawione kwasy nukleinowe (tom 2: rozdział 15), białka oraz lektyny, czyli antygeny pochodzące z przewodu pokarmowego. Nie chodzi bynajmniej o wchłanianie, ponieważ przez prawidłowo funkcjonujący nabłonek jelitowy nie przenikają żadne niestrawione cząstki pokarmu. Drogą wnikania do organizmu niestrawionego pokarmu są wyrwy w ciągłości nabłonka jelitowego, zwane nadżerkami (tom 2, rozdział 2).

Nadżerka to niewielki, mikroskopijnej wielkości ubytek, najczęściej pojedynczej komórki tkanki nabłonkowej, więc nie może przepuścić do organizmu większej ilości toksyn, toteż tylko w dużej liczbie nadżerki mogą stanowić poważniejszy problem. Główną przyczyną uszkadzania komórek nabłonka jelitowego jest zmora naszych czasów, tj. niewystępujące w naturze sztuczne substancje chemiczne. W naszej żywności pojawiają się one coraz częściej, nie może zatem dziwić, że nabłonek jelitowy współczesnego człowieka coraz częściej przypomina przysłowiowe sito przepuszczające do organizmu substancje, które w normalnych warunkach powinny jako stolec zostać wydalone do środowiska zewnętrznego.

12. Rola mikstury oczyszczającej

Rola mikstury oczyszczającej jest dwojaka - prewencyjna i profilaktyczna. Prewencyjne działanie mikstury oczyszczającej ma miejsce w początkach jej stosowania i polega na oczyszczeniu przewodu pokarmowego z nadżerek, patologicznego śluzu, kamieni kałowych, a także kamieni zalegających w przewodach wątrobowych i trzustkowych. Zabiegi te dają jednocześnie dwa efekty: zahamowanie wnikania z przewodu pokarmowego do organizmu toksyn oraz poprawę wchłaniania substancji odżywczych - głównie witamin i minerałów - zakładając, że pożywienie zawiera wszystkie te substancje, a więc jest zgodne z zasadami zdrowego odżywiania.

I tutaj dochodzi do sytuacji paradoksalnej, bowiem organizm oczyszczony z nadmiaru toksyn i zaopatrzony w dostateczną ilość witamin i substancji mineralnych zaczyna... chorować. I o to właśnie nam chodziło, by usprawnić system odpornościowy. A co robi sprawny system odpornościowy? Likwiduje patologie. Czasami robi to sam, czasami powierza tę rolę zarazkom, zwanym chorobotwórczymi, ale za każdym razem ewidentnym przejawem prawidłowego funkcjonowania systemu odpornościowego są objawy chorobowe. Dlatego nie warto sobie zadawać pytania: czy to są objawy oczyszczania, czy grypa albo inna choroba infekcyjna, bo i jedno i drugie to nic innego, jak objawy oczyszczania, przekładające się na poprawę ogólnej kondycji organizmu, dzięki czemu decyduje się on na zmierzające ku zdrowiu przesilenie chorobowe.

O tym trzeba pamiętać, by nie leczyć procesu zdrowienia, leki bowiem mają tę właściwość, że są toksynami wchłanianymi przez nabłonek jelitowy, a zatem nawet bez nadżerek wywołują toksemię i w efekcie spadek ogólnej kondycji organizmu. W rezultacie zatrucia lekami ustępują gwałtowne objawy chorobowe, a choroba przechodzi w stan bezobjawowy - przewlekły. Jaskrawym dowodem takiego stanu rzeczy jest podanie antybiotyków bakteriobójczych w przypadku choroby wirusowej, na przykład grypy. Antybiotyki, jak wiadomo, nie mają właściwości wirusobójczych, niemniej jednak ich podanie wpływa na ustąpienie objawów grypowych, dając złudne poczucie wyzdrowienia, przynajmniej na jakiś czas...

13. Wyzdrowieć - i co dalej

Teraz narzuca się pytanie: co dalej? Czy gdy już wyzdrowiejemy, to możemy przestać stosować miksturę oczyszczającą i powrócić do poprzedniego postępowania, które przywiodło nas do choroby? Chyba nikogo nie trzeba przekonywać, że o zdrowie trzeba dbać na co dzień po to, by je mieć nie tylko na dziś, ale by starczyło na resztę życia. I tutaj mikstura oczyszczająca zaczyna pełnić swoją podstawową rolę - rolę profilaktyczną.

Drugie pytanie, które się w tym miejscu narzuca, brzmi: czy jest możliwa profilaktyka bez mikstury oczyszczającej? Na to pytanie najłatwiej jest odpowiedzieć innym pytaniem: czy jest możliwe zawrócenie postępu technologicznego i związanych z nim niekorzystnych zmian w środowisku? Niektórym się wydaje, że jeśli będą jeść jakąś hipotetycznie zdrową żywność - ekologiczną i niczym nieskażoną - to mogą obyć się bez mikstury oczyszczającej. Takie rozumowanie to czysta mrzonka. Obecność herbicydów wykrywa się już we krwi niedźwiedzi polarnych, to co można znaleźć w powietrzu, którym oddychają ludzie z krajów uprzemysłowionych? Jeśli do tego dodać wyziewy kominów fabrycznych i spaliny oraz inne zanieczyszczenia wydalane do atmosfery przez samoloty, które w postaci kwaśnych deszczy opadają na pola uprawne, to mamy jasność, że obecnie pojęcie zdrowej żywności jest pojęciem fikcyjnym.

14. Czym jest mikstura oczyszczająca

Wiemy już, że mikstura oczyszczająca nie jest lekiem, bowiem niczego nie leczy. Niemniej jednak odgrywa ona fundamentalną rolę w utrzymaniu organizmu w dobrej kondycji, zarówno fizycznej, jak i psychicznej. Bez mikstury oczyszczającej zdani jesteśmy na leki i usługi medyczne - badania, diagnozy, operacje, chemioterapie, radioterapie, hormonalne kuracje zastępcze, pompki insulinowe, przeszczepy organów i błędy lekarskie. Czym zatem jest mikstura oczyszczająca? Czy jest alternatywą dla medycyny? W pewnym sensie tak, ale nade wszystko mikstura oczyszczająca jest inteligentną odpowiedzią na niekorzystne zmiany w naszym środowisku, będące nieuchronnym następstwem postępu technologicznego.

Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki