Zdrowe dzieciaki - Joel Fuhrman

-
Proszę czekać

SŁOWO WSTĘPNE

Kieruję do autora niniejszej książki, dr. Joela Fuhrmana, wyrazy najwyższego uznania. W ostatnich dziesięcioleciach dużo pisano o związkach między dietą a zdrowiem czy, co istotniejsze, między dietą a chorobami. Autorzy wielu z poświęconych tej tematyce publikacji skupiali się na tak zwanych przewlekłych chorobach zwyrodnieniowych, takich jak choroby układu krążenia, nowotwory, cukrzyca i otyłość. Są to dolegliwości, które najczęściej dotykają osoby dorosłe. One też generują więcej kosztów niż inne choroby, jeśli chodzi o wydatki na leczenie.

Chociaż przywiązywano tak wielką wagę do wspomnianych chorób, jednak nie opracowano wystarczająco zagadnienia żywienia dzieci i jego wpływu, przemożnego przecież, na zdrowie w wieku dojrzałym. Tymczasem dr Fuhrman zajął się tym właśnie problemem. Jestem przekonany, że Czytelnicy to docenią. W przypadku dzieci szczególnie groźne są choroby zakaźne i zaraźliwe. A zatem czy jadłospis, który chroni przed chorobami wieku dojrzałego, takimi jak schorzenia serca czy nowotwory, może uchronić również przed dolegliwościami częstymi w wieku dziecięcym? Mowa przede wszystkim o grypie, zapaleniu gardła czy chorobach uszu, dolegliwościach, na które - jak się wydaje - dzieci nader często zapadają w wieku szkolnym. Trudno zliczyć zawarte w tej publikacji dowody na to, że odpowiedź na postawione pytanie brzmi: "Tak! Jak najbardziej tak!" A prawidłowe nawyki żywieniowe to czynnik, który korzystnie wpłynie nie tylko na zdrowie najmłodszych, lecz także całej rodziny. To, co dobre dla dzieci, jest bowiem również dobre dla dorosłych, to zaś, co pomaga w jednej chorobie, zazwyczaj pomaga i przy innych schorzeniach.

Joel Fuhrman to wysokiej klasy specjalista. Jako lekarz ma bogate doświadczenie w stosowaniu zdrowej diety w leczeniu chorób najczęściej trapiących dzieci, a uznanie ekspertów i Czytelników, jakim cieszyła się jego poprzednia książka - Jeść, by żyć - potwierdza jego wysokie kwalifikacje. Co więcej, jako badacz w zakresie biomedycyny dr Fuhrman nigdy nie zaniedbuje argumentacji naukowej, posługując się nią w popularyzowaniu swoich zaleceń. Wreszcie, jako ojciec czworga dzieci z własnego doświadczenia zna rodzicielskie problemy ze zdrowiem własnych pociech.

Dzieci mają przed sobą całe życie. Zdrowy rozsądek podpowiada, że jako dorośli najchętniej będą jeść to, do czego przywykną w dzieciństwie. Tymczasem dziś większość dzieci jada produkty, które w przyszłości mogą wywołać u nich bardzo poważne choroby, zamiast takich, które minimalizowałyby ryzyko kłopotów zdrowotnych. Co więcej, nie każdego przekonuje zdrowy rozsądek. Szczególnie dociekliwy Czytelnik oczekuje dowodów empirycznych, naukowych. Dr Fuhrman czyni zadość tym oczekiwaniom. Swoje obserwacje popiera wynikami badań, literaturą naukową i własnym doświadczeniem.

Autor niniejszej publikacji niezmiennie kieruje się dobrą praktyką lekarską, w tym zasadą primum non nocere ("Przede wszystkim nie szkodzić"), zawartą w przysiędze Hipokratesa. Tym samym, kiedy tylko to możliwe, zamiast przepisywać pigułki, zaleca zmianę jadłospisu i leczenie za pomocą prawidłowego żywienia. Wyniki, które uzyskuje dzięki tej metodzie, budzą podziw. I to nie tylko za sprawą entuzjastycznych opinii pacjentów, lecz także dowodów naukowych potwierdzających jej skuteczność. Wiedza o właściwych wzorach dietetycznych, jeśli tylko zostanie wykorzystana przez rodziców, może być dla przyszłych pokoleń dobrodziejstwem - rękojmią zdrowego i długiego życia.

Rodziców przyzwyczajonych do tego, że ich pociecha zawsze dostawała receptę na leki przeciw przeziębieniu, anginie czy dolegliwościom uszu wywołanym przez wirusy, metoda żywieniowa może zaskakiwać. A tymczasem kilka zmian w jadłospisie i trybie życia dziecka może zdziałać znacznie więcej niż farmaceutyki. I to w sposób całkowicie bezpieczny dla jego zdrowia. Wysokoodżywcza dieta nie dość, że zwalcza aktualne dolegliwości, to jeszcze chroni przed różnego rodzaju schorzeniami w przyszłości.

Prawidłowe odżywianie przynosi długofalowe korzyści. Jedną z najważniejszych jest ograniczenie leków do minimum. Stara zasada mówi, że jedno jabłko dziennie wystarczy, żeby trzymać lekarzy z dala. Przesłanie dr. Fuhrmana jest identyczne, tyle że poparte naukowymi dowodami. Weźmy na przykład powszechność stosowania antybiotyków. Są one nagminnie przepisywane w sytuacjach, gdy nie jest to konieczne. Ich zużycie dziesięciokrotnie przekracza realne potrzeby. Tymczasem - jak się wydaje - wielu ludzi niestety nadal nie wie, że antybiotyki nie działają na choroby wirusowe. Przyjmowanie antybiotyków często w ogóle nie leczy, a prowadzi do tego, że powstają odporne na nie organizmy, które mogą w przyszłości wywołać poważne kłopoty zdrowotne. Ponadto dr Fuhrman udowadnia, że nieumiarkowane stosowanie antybiotyków może zwiększyć ryzyko zachorowania na astmę lub alergie.

Zalecenia dr. Fuhrmana są równie proste, jak frapujące. Twierdzi, że aby unikać lekarzy i chorób, należy zdrowo się odżywiać. I to jest skuteczne. Wielu stwierdzi zapewne, że nakłonienie dzieci do racjonalnego odżywiania, to jest do stosowania wysokoodżywczej diety opartej na warzywach, owocach, orzechach, nasionach i produktach pełnoziarnistych, jest bardzo trudne, o ile nie niemożliwe. Nie myślę temu zaprzeczać. Ale to właśnie w świetle tych trudności zalecenia dr. Fuhrmana świecą pełnią blasku. Potwierdzam jego wnioski na podstawie obserwacji z własnej praktyki lekarskiej - aby dzieci nabrały odpowiednich przyzwyczajeń żywieniowymi, przede wszystkim muszą ich przestrzegać rodzice i muszą wierzyć w ich skuteczność. Na przykład moich pięcioro wnucząt w wieku od siedmiu do trzynastu lat radzi sobie doskonale i broni przed rówieśnikami swoich wyborów żywieniowych. Tak samo postępują dzieci państwa Fuhrmanów. Zdrowa żywność może stać się niemalże nałogiem! I to zdrowym nałogiem.

Niniejsza książka powinna znaleźć się w biblioteczce każdego lekarza i każdego rodzica. Należy spróbować wprowadzić w życie zawarte w niej porady, a wyniki będą doprawdy zaskakujące. Każde dziecko zasługuje na jak najlepszy start do dorosłego życia.

dr n. med. T. Colin Campbell,

autor badania "The China Study" oraz

Jacob Gould Schurman,

profesor w stanie spoczynku na Wydziale Biochemii Żywieniowej Uniwersytetu im. Cornella

ROZDZIAŁ ICO OZNACZAJĄ ZASADY PRAWIDŁOWEGO ŻYWIENIA

Aby zrozumieć, w jaki sposób organizm ludzki przyswaja substancje odżywcze, należy pochylić się nad budową genetyczną najbliższych krewnych biologicznych człowieka - naczelnych. Z badań wynika, że DNA goryli i ludzi różni się jedynie o 1,8 procenta, a szympansów i ludzi o zaledwie 1,6 procenta. Człowieka i duże małpy naczelne charakteryzuje wiele podobieństw w wyglądzie fizycznym i w zachowaniach społecznych, w budowie ciała samców i samic, sposobie życia w grupach rodzinnych, opiece matki nad potomstwem długo po ukończeniu wieku niemowlęcego. Na przykład młode szympansy są uzależnione od swoich matek aż do siódmego roku życia. Co więcej, naczelne są bardzo inteligentne.

Wszystkie naczelne, w tym ludzie, charakteryzują podobne potrzeby w zakresie żywienia, których zaspokojenie warunkuje prawidłowe funkcjonowanie organizmu i dobre zdrowie. Wszystkie naczelne potrafią odróżniać smak, wszystkie widzą kolory, wszystkie też potrzebują znacznych ilości przeciwutleniaczy, substancji czynnych i innych substancji odżywczych, jak na przykład witaminy C i K lub kwasu foliowego, pochodzących z pokarmów roślinnych. Umiejętności odróżnienia smaku słodkiego od innych oraz postrzegania kolorów umożliwiają rozpoznawanie dojrzałych, świeżych owoców, ważnego składnika naturalnej diety naczelnych. Dzięki skłonności do urozmaicania swojej diety dostarczają organizmowi różnorodnych substancji odżywczych, co przekłada się na długie i zdrowe życie. Ale jeśli organizm nie otrzymuje wystarczających ilości odpowiednio zróżnicowanych substancji odżywczych, system odpornościowy słabnie, co może skutkować częstymi zakażeniami, uczuleniami, a nawet zachorowalnością na nowotwory. Jak więc powiedziano, wszystkie naczelne mają tę samą skłonność do obfitego korzystania ze spiżarni przyrody, jakimi są ogrody i lasy. Substancje odżywcze stanowiące paliwo dla układu odpornościowego pochodzą z roślin: owoców, warzyw, orzechów, nasion, roślin strączkowych oraz, w mniejszym stopniu, ze zbóż. I to właśnie żywność pochodzenia roślinnego powinna stanowić zrąb diety każdego, kto chce skutecznie chronić się przed chorobami.

Weterynarze i wszyscy ci, którzy pracują ze zwierzętami, wiedzą, że każdy gatunek powinien otrzymywać karmę dostosowaną do swoich specyficznych wymagań. Tymczasem wielu ludzi cierpi, ponieważ nie ma pojęcia o wymaganiach żywieniowych własnego organizmu. Człowiek osiągnął taki stopień rozwoju gospodarczego, że uzyskał możliwość przejedzenia się na śmierć. Jadłospis, którego podstawą jest nabiał, makarony, chleb oraz słodzone przekąski i napoje to pierwszy krok do nowotworów, schorzeń serca, cukrzycy i chorób autoimmunologicznych w przyszłości. I wcale nie jest tak, że jedynie cukier i inne substancje słodzące, biała mąka, ser żółty czy masło są dla organizmu szkodliwe. Chodzi nie tylko o to, że człowiek je niezdrową żywność, ale również o to, że w ogóle nie włącza do jadłospisu tego, co zdrowe.

Jeśli policzyć, z jakich produktów pochodzą kalorie dostarczane dzieciom z krajów rozwiniętych, okazuje się, że ze zdrowej żywności, takiej jak świeże owoce i warzywa, rośliny strączkowe, surowe orzechy czy nasiona - nie więcej niż 5 procent. Tak niskie spożycie nieprzetworzonych produktów pochodzenia roślinnego bez wątpienia osłabia układ odpornościowy, a to skutkuje częstszymi chorobami i krótszym życiem.

NIEPRZETWORZONA ŻYWNOŚĆ KLUCZEM DO ZDROWIA

Istnieją tysiące substancji odżywczych pochodzenia roślinnego, niezbędnych do prawidłowego działania układu odpornościowego człowieka. Tu zostanie omówionych zaledwie kilka.

Kwas foliowy (folacyna) znajduje się w warzywach, roślinach strączkowych i owocach, zwłaszcza w warzywach zielonych. Badania wykazały, że niska zawartość kwasu foliowego w amerykańskiej diecie wpływa na zwiększenie ryzyka wystąpienia wad cewy nerwowej6 u płodu. Co więcej, w toku innych niedawno przeprowadzonych badań stwierdzono, iż niski poziom kwasu foliowego w diecie nie pozostaje bez wpływu na pojawienie się takich schorzeń, jak choroby układu krążenia i rak piersi7.

Jest wysoce prawdopodobne, że do ryzyka zachorowania na te dolegliwości przyczynia się nie tylko niedobór kwasu foliowego, lecz także niedobór wielu innych substancji odżywczych zawartych w produktach bogatych w kwas foliowy. Ponieważ amerykańska dieta jest tak uboga w omawianą substancję, zaleca się ciężarnym przyjmowanie suplementów diety zawierających ten kwas. A tymczasem powinno się przede wszystkim ostrzegać o niebezpieczeństwach diety ubogiej w warzywa, ponieważ niedobór kwasu foliowego nie jest bynajmniej jedyną wadą jadłospisu Amerykanek. Gdyby zamiast zażywania tabletek z folacyną, kobiety zdrowo się odżywiały, ich organizmy otrzymywałyby odpowiednią dawkę nie tylko tego kwasu, lecz także wielu innych ważnych dla zdrowia substancji odżywczych. Standardowe porady żywieniowe, kładące nacisk na jeden tylko element diety, a nie na konieczność zmiany całego menu, jedynie utrwalają złe nawyki żywieniowe, przyczyniając się do zachowania status quo.

Witamina K również znajduje się w zielonych warzywach. Naukowcy ustalili, że jeśli brakuje jej matce lub noworodkowi, dziecku tuż po porodzie częściej zagraża wylew krwi do mózgu. Ponieważ amerykańska dieta jest uboga w witaminę K, dzieci urodzone w amerykańskich szpitalach otrzymują jej dawkę tuż po narodzinach. I znowu ten sam błąd - władze traktują problem wybiórczo, zamiast podejść do zagadnienia całościowo i promować zdrowe odżywianie się. Służba zdrowia nie zachęca matek do spożywania większych ilości warzyw, zapewniających nie tylko odpowiednie dawki witaminy K, ale i innych substancji odżywczych, lecz ogranicza się do podawania noworodkom jednorazowej dawki witaminy.

Gdyby kobiety były lepiej wyedukowane pod względem żywieniowym, gdyby rozumiały, jak ważne dla zdrowia są świeże warzywa i owoce, gdyby zamiast zachęcać matki do uzupełniania diety kwasem foliowym i podawać noworodkom witaminę K, uczono właściwych zasad odżywiania się, tysiącom dzieci oszczędzono by cierpień związanych z nowotworami wieku dziecięcego. Ostra białaczka limfoblastyczna (LLA) to najczęstszy nowotwór u dzieci i najczęstsza, obok wypadków, przyczyna ich zgonów. Niewystarczające spożycie warzyw i owoców przed zajściem w ciążę i w jej trakcie to jedna z przyczyn tego stanu rzeczy8.

Organizm ludzki ma określone wymagania, jeśli chodzi o spożycie witamin i związków mineralnych. Naukowcy zidentyfikowali wiele mikroelementów niezbędnych do właściwego funkcjonowania organizmu i ustalili, w jaki sposób wpływają one na zdrowie człowieka. Tymczasem ludzie częściej sięgają po suplementy diety niż po zdrową żywność, zawierającą wiele z tych dobroczynnych substancji w postaci naturalnej. Branża produkcji suplementów diety przeżywa niebywały rozkwit, a jej obroty liczy się w miliardach dolarów. Amerykanie przyjmują te preparaty w nadziei na poprawę stanu zdrowia i ochronę przed chorobami. A tymczasem skuteczność tego typu specyfików jest znikoma. Suplementy diety nie ochronią przed chorobami serca czy nowotworami.

Wiara w to, że przyjmowanie suplementów diety zastąpi zdrowe jedzenie, jest oderwana od rzeczywistości. To myślenie życzeniowe. Nie da się zastąpić określonej substancji odżywczej zawierającym ją suplementem diety, ponieważ produkty pochodzenia roślinnego zawierają całe konfiguracje różnych substancji odżywczych, a nie jedynie wyizolowaną witaminę K czy kwas foliowy. O ile więc przyjmowanie suplementów sprowadza się do tego, by dostarczać organizmowi pojedynczych substancji odżywczych, o tyle spożywanie warzyw i owoców pozwala czerpać z całego ich bogactwa.

Współczesna amerykańska dieta jest niezdrowa. To oczywiste. I chociaż większość Amerykanów przyjmuje suplementy diety, liczba zgonów na skutek chorób wywołanych nieprawidłowym odżywianiem nie spadła przez ostatnie trzydzieści lat. Choroby serca, cukrzyca, wylewy czy nowotwory to wciąż przyczyny ponad 80 procent zgonów. Te same choroby zabijają tych, którzy biorą suplementy, jak i tych, którzy ich nie przyjmują. Należy więc ustalić przyczyny, dla których zachodnie społeczeństwa, wiedzące dużo o witaminach i innych substancjach odżywczych, charakteryzuje tak wysoka zachorowalność na schorzenia wynikające ze złego odżywiania się.

Prawidłowe nawyki żywieniowe to podstawa zdrowia. Suplementy diety to jedynie uzupełnienie zdrowego jadłospisu. Nie mogą zastąpić zdrowej żywności. W końcu to właśnie dlatego noszą nazwę suplementów9. Ale oczywiście preparat multiwitaminowy to dobre rozwiązanie niemal dla każdego, ponieważ niedobory witamin zwiększają ryzyko zachorowania na raka. Jak ustalili naukowcy, dieta człowieka powinna zawierać około czterdziestu witamin i mikroelementów, w tym witaminy z grupy B12 i B6, kwas foliowy, niacynę, żelazo, cynk i selen. Ich brak w diecie prowadzi do szkód podobnych do tych, które wywołuje promieniowanie, a więc uszkodzenia jedno- i dwułańcuchowych fragmentów DNA10. Połowa społeczeństwa Stanów Zjednoczonych cierpi na niedobór witamin i mikroelementów, co przekłada się na większą koncentrację substancji szkodliwych w komórkach. Toksyny, produkty uboczne metabolizmu, gromadząc się w komórkach, przyspieszają starzenie się ustroju i wytwarzają warunki sprzyjające rozwojowi nowotworów. Niskie spożycie substancji odżywczych to jeden z czynników ryzyka choroby nowotworowej i dolegliwości serca. Przyjmowanie suplementów może trochę pomóc, ale nie rozwiąże problemu. Suplementy nie dostarczą bowiem organizmowi wszystkiego, czego potrzebuje.

W ostatnich latach naukowcy odkryli nowy rodzaj mikroelementów, nazwanych substancjami aktywnymi (związkami czynnymi). One również odgrywają kluczową rolę w ochronie organizmu przed rakiem. Liczne badania nad przekraczającymi liczbę dwunastu tysięcy substancjami aktywnymi, odkrytymi niedawno w nieprzetworzonej żywności pochodzenia roślinnego, wywołały niebywałe poruszenie w świecie naukowym, porównywalne tylko z tym, które na początku XX wieku spowodowało odkrycie pierwszych witamin. Substancje te działają wspólnie, usuwając przyczyny nowotworów, unieszkodliwiając wolne rodniki i pobudzając odbudowę DNA. Tych dwanaście tysięcy substancji aktywnych odgrywa kluczową rolę w działaniu układu odpornościowego człowieka. Naukowcy zaobserwowali, że komórki organizmu pozbawionego odpowiednich ilości urozmaiconych substancji czynnych szybciej się starzeją i nie są już w stanie usuwać szkodliwych produktów ubocznych metabolizmu oraz innych toksyn gromadzących się w organizmie. Nowo odkryte związki aktywne są niezbędne do skutecznej ochrony organizmu przed chorobami zwyrodnieniowymi. Nie da się dostarczyć ciału wystarczającej ich ilości, przyjmując jedynie suplementy, choćby dlatego, że wiele z nich nie zostało jeszcze odkrytych. Nie włączać do menu owoców ani warzyw to świadomie odrzucać dobroczynne dla zdrowia substancje odżywcze, które mogą ochronić organizm przed chorobami.

ŹRÓDŁO MŁODOŚCI

To, co człowiek zjada, staje się budulcem komórek jego organizmu. Innymi słowy - człowiek jest tym, co je. Jeśli odżywia się zdrowo, jego organizm będzie odporny na choroby. Jeśli nie lub co gorsza jeśli odżywia się przede wszystkim niezdrowym jedzeniem, może być podatny na schorzenia. Pożywienie dostarcza organizmowi nie tylko energii, lecz także budulca tworzącego jego części, w tym mózg. Najistotniejsze substancje pobierane z pokarmu służą do wytwarzania neuroprzekaźników i komórek receptorowych mózgu, od sprawności których uzależnione są możliwości intelektualne jednostki. Krótko mówiąc - to, co człowiek zjada, stanowi budulec komórek jego ciała. Aby te komórki sprawnie funkcjonowały, muszą otrzymywać odpowiednią ilość zróżnicowanych substancji odżywczych. Jeśli niektórych z nich brakuje, ciało i tak może funkcjonować dalej. Ludzki organizm jest bowiem elastyczny i łatwo przystosowuje się do warunków, w jakich przychodzi mu działać. Jednakże nie jest już tak odporny, jakby był, gdyby dysponował wszystkimi niezbędnymi substancjami. Ich niedobór zaś skutkuje rozwojem przewlekłych schorzeń.

Zdrowa dieta nie dość, że chroni przed chorobami, to wręcz pozwala czerpać z życia pełnymi garściami. Daje doskonałe samopoczucie każdego dnia, uwalniając od bólów żołądka, głowy, niestrawności, zaparć czy kataru. Prawidłowy jadłospis może sprawić, że obudziwszy się, człowiek zawsze jest pełen energii do natychmiastowego działania i że mimo upływu lat wciąż zachowuje świetną formę. Odpowiednie nawyki żywieniowe mogą zapewnić witalność przez całe życie.

Dobre zdrowie to naturalny stan ludzkiego ciała. Organizm człowieka jest zadziwiającym mechanizmem, dysponującym umiejętnościami autonomicznej obrony, leczenia i odbudowy uszkodzonych komórek. Jeśli układ odpornościowy człowieka działa sprawnie, jego organizm jest dobrze chroniony przed chorobami. Ale człowiek jest przy tym konstrukcją szalenie delikatną - łatwo może zapaść na zdrowiu, jeśli w młodości będzie niewłaściwie odżywiany. Przewlekłe choroby przypisywane starzeniu się, takie jak nadciśnienie, choroba wieńcowa, cukrzyca typu II, choroba zwyrodnieniowa stawów, choroby Parkinsona i Alzheimera, a także większość nowotworów, nie są nieuniknionymi skutkami upływu czasu - biorą się z nieprawidłowych wyborów żywieniowych w dzieciństwie i młodości.

Zdrowy styl życia i odpowiednie nawyki żywieniowe mogą spowolnić starzenie się, mogą oszczędzić wielu cierpień, związanych z ciężkimi chorobami, które na lata uzależniają ludzi od badań, leków i operacji. Zabiegi medyczne jedynie nieznacznie spowalniają postępy choroby, a więc stopniową intelektualną i fizyczną degradację organizmu. Jedynym prawdziwym źródłem młodości jest zdrowe odżywianie.

WITAMINY I MINERAŁY TO NIE WSZYSTKO

Dziś większość żywności poddawana jest przetwarzaniu, a to dlatego, że producenci, zmuszeni do wytwarzania na skalę masową, muszą zapewnić produktom długi okres przydatności do spożycia, ograniczać koszty oraz dogadzać wymaganiom smakowym klientów. Taka żywność nie ma nic wspólnego z produktami naturalnymi. Bez względu na to, ile witamin i minerałów doda się do batonika lub płatków śniadaniowych, nie będą one zawierały tej wyjątkowej kombinacji tysięcy substancji odżywczych znajdujących się w truskawce czy liściu sałaty.

Naturalna żywność ma krótki okres przydatności do spożycia i łatwo traci wiele ze swoich wartości odżywczych podczas obróbki termicznej i innych procesów przetwórczych. Na przykład płatki śniadaniowe (które mogą zawierać jedynie nieco syntetycznych substancji odżywczych, ponieważ wartości naturalne zboże utraciło w trakcie przetwarzania) mają taką samą wartość odżywczą, jak kartonowe pudełko, w które są pakowane. W krajach zachodnich przyjęto najgorszy z możliwych model jedzenia - dietę oparto na żywności przetworzonej. Jej nadmierne spożywanie przekłada się na choroby, niepotrzebne cierpienia i w końcu - na przedwczesną śmierć.

Wprawdzie wiele osób myśli, że choroby są następstwem genetycznych uwarunkowań lub pecha, ale prawda jest inna. W większości przypadków chorzy sami sprowadzają na siebie nieszczęście. Jak już wspomniano, człowiek jest tym, co je. Jeśli jego ciało od dziecka odżywia się głównie przetworzoną żywnością, białą mąką, olejami spożywczymi, cukrem i innym oszukańczym, śmieciowym jedzeniem, staje się podatny na uczulenia, choroby autoimmunologiczne (takie jak wrzodziejące zapalenie jelita grubego, łuszczyca, toczeń rumieniowaty, astma), niestrawności, chorobę refluksową żołądkowo-przełykową, bóle głowy, zespół jelita drażliwego, włókniaki, obrzmienia i nieustanne zmęczenie już w młodym wieku. Poważne choroby, które znacznie pogarszają jakość życia człowieka, są skutkami złej diety w dzieciństwie. Śmieciowe jedzenie wcale nie jest tanie. Życie wystawia za nie słony rachunek.

GENETYCZNE PRZYCZYNY CHORÓB

Wprawdzie genetyka odgrywa ważną rolę przy ujawnianiu się wielu chorób, a każdy człowiek ma jakieś obciążenia genetyczne i w związku z tym predyspozycje do określonych schorzeń, jednakże większość chorób, która trapi dziś zwłaszcza społeczeństwa zachodnie, spowodowana jest głównie nieprawidłową dietą i czynnikami środowiskowymi. Na przykład ryzyko zachorowania na schorzenia układu krążenia dla mieszkańców wiejskich rejonów Chin wynosi zaledwie 2 procent. Ale kiedy przeprowadzą się oni do Stanów Zjednoczonych, ich dzieci zagrożone są chorobami mięśnia sercowego w takim samym stopniu co Amerykanie. A tymczasem mniej więcej połowa Amerykanów umiera na atak serca lub wylew. Kiedy nie szanuje się swojego ciała, prowokuje się wiele poważnych dolegliwości. I wówczas genetyka istotnie może tu odegrać pewną rolę.

Choroby serca są stosunkowo niedawno rozpoznanym problemem, biorąc pod uwagę historię gatunku ludzkiego11. Już w 1916 roku ceniony holenderski naukowiec Cornelis D. de Langen sformułował hipotezę, wedle której to dieta bogata w cholesterol była jednym z czynników przyczyniających się do wzrostu liczby zawałów w niektórych europejskich krajach. Nie można postrzegać chorób układu krążenia jako uwarunkowanych przede wszystkim genetycznie, ponieważ przed XX wiekiem zdarzały się rzadko, a i dziś niektóre populacje na świecie są niemal wolne od tego typu schorzeń. W latach pięćdziesiątych XX wieku naukowcy ustalili, że różnice w zachorowalności na choroby serca między poszczególnymi społecznościami wynikają z różnic w spożyciu tłuszczów nasyconych (najważniejszego czynnika wpływającego na poziom cholesterolu w surowicy krwi). Stwierdzono również, że zapadalność na choroby serca jest odwrotnie proporcjonalna do spożycia żywności świeżej, to jest nieprzetworzonej12. Im mniejsze spożycie tłuszczów nasyconych, a większe świeżej żywności, tym mniej przypadków chorób układu krążenia. W ciągu ostatniego półwiecza związek przyczynowo-skutkowy między tłuszczami nasyconymi a chorobami mięśnia sercowego był analizowany i dokumentowany przez autorów tysięcy badań. Wypływające z nich wnioski są następujące: choroby te, główna - obok niektórych nowotworów i udarów mózgu - przyczyna zgonów na świecie, są następstwem współczesnej diety. Bardzo niewielu ludzi jest tak ukształtowanych genetycznie, że mogą jeść wszystko, co chcą, nie obawiając się konsekwencji.

Nie da się uciec od biologicznego prawa przyczyny i skutku. Nieodpowiednie wybory żywieniowe, zwłaszcza dokonywane w dzieciństwie, są głównymi przyczynami chorób i przedwczesnych zgonów. Zdrowie zaś to wynik zdrowego stylu życia. Złe karmienie dzieci doprowadziło do tego, że w krajach Zachodu liczba ludzi cierpiących na przewlekłe schorzenia jest bardzo wysoka, a koszty opieki zdrowotnej rosną w zastraszającym tempie.

CO JEDZĄ AMERYKANIE

Amerykanie pobierają około 40 procent kalorii z produktów pochodzenia zwierzęcego, takich jak mięso, jaja i nabiał.

Produkty pochodzenia zwierzęcego nie zawierają przeciwutleniaczy, flawonoidów, karotenoidów, kwasu foliowego, witaminy C, witaminy K i tysięcy substancji czynnych, niezbędnych do prawidłowego funkcjonowania komórek i zapobiegania uszkodzeniom DNA.

Amerykanie pobierają około 50 procent kalorii z żywności przetworzonej, takiej jak oleje spożywcze, cukier i produkty mączne.

Żywność przetworzona prawie nie zawiera przeciwutleniaczy, flawonoidów, karotenoidów, kwasu foliowego, witaminy C, witaminy K i tysięcy substancji czynnych, niezbędnych do prawidłowego funkcjonowania komórek i zapobiegania uszkodzeniom DNA.

Co gorsza, większość produktów jedzonych przez dzieci, takich jak ser i mleko, zawiera szczególnie dużo tłuszczów nasyconych. Ich znaczące spożycie pokrywa się w skali świata z rozmieszczeniem populacji, w których odnotowuje się najwięcej zachorowań na raka13. Co więcej, przekłada się to również na podwyższenie poziomu cholesterolu i zwiększa ryzyko zachorowania na schorzenia układu krążenia14.

Należy mieć na uwadze, że to rodzaj spożywanego tłuszczu, a nie jego ilość wpływa na zwiększenie ryzyka ataku serca lub zachorowania na nowotwór. Badania epidemiologiczne i eksperymenty kliniczne wykazały, że tłuszcze nasycone i tłuszcze trans są szczególnie szkodliwe dla człowieka15, ponieważ sprzyjają zawałom serca i nowotworom.

Komitet ds. Żywienia Amerykańskiego Towarzystwa Kardiologicznego oświadczył, że: "(...) Istnieją niezbite dowody, z których wynika, że zmniejszenie spożycia produktów bogatych w tłuszcze nasycone i cholesterol oraz redukcja masy ciała są najskuteczniejszymi sposobami na to, by obniżyć poziom cholesterolu, w tym szkodliwego cholesterolu LDL, oraz zmniejszyć ryzyko zapadnięcia na chorobę układu krążenia. Z biologicznego punktu widzenia ludzki organizm nie potrzebuje tłuszczów nasyconych"16.

Rzeczywiście społeczeństwa, w których spożycie tłuszczów nasyconych jest niewielkie lub nie występuje wcale, są wolne od chorób układu krążenia. Tymczasem w innych zbiorowościach rozwijają się one już od dzieciństwa. A niezdrowa dieta, z wysokim udziałem tłuszczów nasyconych i uboga w dobroczynne dla zdrowia substancje odżywcze pochodzące z nieprzetworzonej żywności roślinnej, nie tylko przecież przyczynia się do chorób mięśnia sercowego, lecz także przyspiesza starzenie się komórek oraz sprzyja rozwojowi nowotworów.

SPOŻYCIE TŁUSZCZÓW POCHODZENIA ZWIERZĘCEGO A CHOROBY SERCA

Na domiar złego, żywność, którą podaje się wielu dzieciom, zawiera nie tylko tłuszcze nasycone, lecz także tłuszcze trans, równie szkodliwe dla zdrowia17.

Jadłospis dzieci jest tak szkodliwy, że nawet naukowcom trudno byłoby opracować skuteczniejszą metodę wywoływania nowotworów. Nic nie jest tak niebezpieczne dla zdrowia, jak dieta bogata w tłuszcze nasycone i tłuszcze trans oraz inne szkodliwe substancje pochodzące z żywności przetworzonej, połączona z niewystarczającym spożyciem nieprzetworzonej żywności pochodzenia roślinnego, zawierającej cenne związki aktywne. Nic dziwnego, że współczesne społeczeństwa dotykają epidemie chorób autoimmunologicznych, uczuleń, otyłości, cukrzycy oraz chorób serca i nowotworów.

SPOŻYCIE ŻYWNOŚCI W STANACH ZJEDNOCZONYCH NA OSOBĘ (1996)

Masa w kg

Procent masy całej spożywanej żywności

Procent udziału kalorii w łącznym spożyciu kalorii

Mięso

96

8%

12%

Jaja

118

9%

7%

Nabiał

288

23%

23%

Owoce i warzywa

272

22%

5%

Ziemniaki

77

6%

2%

Oleje spożywcze przetworzone

34

3%

11%

Substancje słodzące

77

6%

13%

Biała mąka

99

8%

9%

Inne produkty przetworzone

189

15%

18%

Źródło: USDA (United States Department of Agriculture). Agriculture fact book. Rozdz. 1-A. Waszyngton 1998.

Zaledwie 5 procent kalorii spożywanych przez Amerykanów pochodzi z owoców, warzyw, roślin strączkowych i nieprzetworzonych orzechów i nasion. A to właśnie te produkty zawierają substancje odżywcze niezbędne do zachowania zdrowia. Dopóki nie zmienią się nawyki żywieniowe społeczeństwa, dopóty trudno będzie się dziwić, że dwudziestopięciolatka może zachorować na toczeń rumieniowaty, a u osiemnastolatka może rozwinąć się zespół jelita drażliwego. Wiele dzieci z wiekiem będzie przybierać na wadze. Kiedy dorosną, będą musiały przyjmować leki przeciwko nadciśnieniu, cukrzycy i chorobom serca. Będą poważnie zagrożone przedwczesnym zgonem w wyniku zawału serca lub wskutek nowotworu. Tego czarnego, ale niestety realnego scenariusza można jednak uniknąć.

Nowotwory i choroby mięśnia sercowego mają podobne przyczyny. Są jednymi z najważniejszych przyczyn śmiertelności w krajach zachodnich. Nowotwory zabijają 35 procent Amerykanów, a choroby serca i udary mózgu - 50 procent. Im dłużej hołduje się złym nawykom żywieniowym oraz im wcześniej zaczyna się niezdrowo odżywiać, tym większe ryzyko przedwczesnej śmierci.

Krótko o tłuszczach

- Tłuszcze nasycone to najważniejsza przyczyna chorób serca i nowotworów.

- Oprócz cukru masło i ser to główne źródła kalorii w diecie amerykańskich dzieci.

- Najbogatsze w tłuszcze nasycone elementy amerykańskiego jadłospisu to masło i ser.

Przez ostatnie trzydzieści lat spożycie sera w Stanach Zjednoczonych wzrosło trzykrotnie. Produkt ten jest składnikiem niemal każdej potrawy. Trafia do hamburgerów, towarzyszy piersi z kurczaka, stanowi dodatek do sałatek i makaronu. Nic dziwnego, że w diecie Amerykanów jest głównym źródłem tłuszczów nasyconych, przyczyniających się między innymi do niedrożności tętnic.

Choroby układu krążenia zaczynają rozwijać się już w młodości. Ich rozwój bardzo trudno zatrzymać. Dlatego nikt nie powinien zjadać dziennie więcej niż 5 gramów tłuszczów nasyconych. Przekraczanie tego poziomu zwiększa ryzyko zagrożeń dla zdrowia i życia.

SPOŻYCIE SERA W STANACH ZJEDNOCZONYCH NA OSOBĘ W KG (1915-2000)

WSTĘPZDROWIE KSZTAŁTUJE SIĘ W DZIECIŃSTWIE

Kiedy nasz syn Elliot miał trzy lata, był bardzo chorowitym dzieckiem. Przechodził już siódme tego roku zapalenie ucha, a od pierwszego roku życia nieprzerwanie dręczyła go ciężka postać skazy wysiękowej. Aby wyleczyć jego szorstką i swędzącą skórę, byliśmy u wielu specjalistów. Na próżno. Nasze poszukiwania doprowadziły nas w końcu do porad dr. Fuhrmana. I rzeczywiście - zaledwie dwa tygodnie po wprowadzeniu zmian do jadłospisu Elliota, choroba ustąpiła. Co więcej, nigdy później nie zachorował na żadną dolegliwość uszu. Do napisania tych słów skłoniła nas, poza radykalną poprawą zdrowia syna, przede wszystkim wdzięczność dla dr. Fuhrmana za wiedzę, którą zawarł w swojej książce. Wzbudziła w nas entuzjazm i dała nam niesamowite poczucie uwolnienia od chorób i kontrolę nad swoim zdrowiem.

Leslie i Stuart Raymondowie

Rodzice chcą dla swoich dzieci jak najlepiej. Nigdy umyślnie im nie szkodzą - wręcz przeciwnie, robią wszystko, co w ich mocy, by otoczyć je jak najstaranniejszą opieką: czytają im, bawią się z nimi i zapewniają im bezpieczeństwo w domu, w szkole czy w trakcie zabawy. Ale jeśli chodzi o żywienie swoich pociech, nie zawsze wiedzą, jak postępować. Dzieci bywają kapryśne i nie chcą jeść nic poza żółtym serem1, makaronem, paluszkami rybnymi czy chipsami z mlekiem. A rodzice na to pozwalają. Okazuje się potem, że dzieci często zapadają na dolegliwości uszu, miewają katar, bóle brzucha i głowy. Zabierają je więc do lekarza, który przepisuje kolejne dawki antybiotyków. Ponieważ z dziećmi bliskich i przyjaciół dzieje się tak samo, rodzice uważają, że widocznie tak ma być, że taki to już los rodzica. Otóż wcale nie.

Owszem, może taka sytuacja jest w dzisiejszych czasach powszechna, co nie oznacza, że jest normalna. Jest nienaturalna dla człowieka - czy jakiegokolwiek innego gatunku - który odpowiednio się odżywia. Badania naukowe wykazały, że człowiek ma bardzo silny układ odpornościowy, skuteczniejszy nawet niż u innych przedstawicieli świata zwierzęcego. Dzięki niemu organizm ludzki ma imponujące możliwości naprawcze i obronne: dysponuje wrodzoną odpornością na zarazki i umie samorzutnie zapobiegać przewlekłym schorzeniom. Ale układ ten działa prawidłowo jedynie wówczas, gdy mu się dostarcza odpowiedniego paliwa. Nic więc dziwnego, że młody organizm, który nie jest właściwie odżywiony, zapada na różne choroby. Ostatnio stwierdzono bezprecedensowy w historii gatunku ludzkiego wzrost liczby zachorowań na raka. Większość z tych przypadków pozostaje w ścisłym związku z niewłaściwym żywieniem.

W dzisiejszych czasach istnieją zagrożenia zdrowotne, na które rodzice wystawiają swoje dzieci mimo najlepszych intencji, nie zdając sobie z tego sprawy. Każdego dnia w niedostrzegalny właściwie sposób mogą szkodzić ich zdrowiu, podejmując wybory żywieniowe.

Otóż większość rodziców nie zdaje sobie sprawy z brzemiennego w skutki faktu: dieta większości współczesnych dzieci stwarza warunki sprzyjające rozwojowi komórek nowotworowych w późniejszych latach. Próby zapobiegania rakowi piersi, prostaty czy innych dorosłych narządów mogą okazać się bezowocne, bo wówczas jest już za późno na wyeliminowanie - niektórych przynajmniej - czynników ryzyka. Chodzi więc o to, aby zacząć działać jak najwcześniej, najlepiej już w pierwszym roku życia. Innymi słowy - nieprawidłowa dieta u dzieci zwiększa ryzyko zachorowania na raka w wieku dojrzałym. Tak więc kiedy dziecko objada się śmieciowym jedzeniem, zamiast sięgać po owoce i warzywa, ziarno nowotworu zostaje zasiane. A wykiełkować mogą z niego i inne dolegliwości.

Wiele dzieci cierpi dziś chronicznie na choroby uszu i uczulenia, które w wieku dojrzałym mogą przerodzić się w poważne choroby autoimmunologiczne, takie jak toczeń rumieniowaty, wrzodziejące zapalenie jelita grubego czy reumatoidalne zapalenie stawów. Główną przyczyną tych schorzeń jest niewłaściwe żywienie. Dzieci chorują nie dlatego, że są zarażone przez drobnoustroje czy ze względu na obciążenia genetyczne, lecz dlatego, że niezdrowo się odżywiają. Leki nie mogą rozwiązać tego problemu. Jedyne wyjście to prawidłowe nawyki żywieniowe.

Wyniki niedawnych badań są przytłaczające i szokujące. Okazuje się bowiem, że wpływ jadłospisu ludzi na ich zachorowalność na nowotwory w dorosłym życiu jest znacznie większy w okresie od urodzin do osiągnięcia dorosłości niż przez pięćdziesiąt kolejnych lat. A tymczasem jedynie 2 procent żywności spożywanej przez dzieci w krajach zachodnich to owoce i warzywa2. W Stanach Zjednoczonych 90 procent kalorii dostarczanych dziecku to nabiał, biała mąka, cukier i oleje spożywcze. Ponadto, o zgrozo, aż 25 procent amerykańskich dzieci w wieku od roku do trzech lat w ogóle nie je warzyw i owoców. W Stanach Zjednoczonych daniem warzywnym najczęściej spożywanym przez dzieci w wieku piętnastu miesięcy są... frytki!

Dziecięce jadłospisy są niezdrowe, ale to nie wszystko. Skala problemu sięga daleko poza kwestie żywienia. Z wyników przeprowadzonych niedawno badań niezbicie wynika, iż istnieje ścisły związek między konkretnymi czynnikami żywieniowymi i dolegliwościami autoimmunologicznymi, takimi jak choroba Leśniowskiego-Crohna3 czy toczeń rumieniowaty, a także nowotworami występującymi przede wszystkim u osób w podeszłym wieku. A to oznacza, że ustalono, co sprawia, że ludzki organizm z czasem staje się coraz bardziej podatny na nowotwory oraz że wiadomo już, co powinny jeść dzieci, aby uniknąć nowotworów w dorosłym życiu. I mimo że istnieją dowody naukowe, rodzice nadal nie wiedzą, jak ważne jest prawidłowe żywienie dzieci ani że pierwsze lata życia dziecka mogą być pod tym względem kluczowe. I nadal wielu rodziców karmi swoje pociechy niezdrową żywnością, grożącą zachorowaniem na raka w wieku dojrzałym. Moim celem jest więc informować rodziców o tym, jak ważne jest zdrowe żywienie, i wskazywać, czym karmić dzieci, aby dać im to, co najważniejsze: szansę na długie i zdrowe życie.

Niniejsza książka stanowi przegląd dowodów naukowych na skuteczność właściwej diety w dzieciństwie i wyjaśnia, że większości nowotworów w późniejszych latach życia można uniknąć. Niestety, pediatrzy i lekarze rodzinni rzadko poruszają w rozmowach z rodzicami temat diety, utrwalając w ten sposób przekonanie, że jadłospis dziecka nie ma wpływu na stan jego zdrowia. Rodzice są również nieświadomi faktu, że stosowanie zdrowej, zapobiegającej nowotworom diety może pozwolić ich pociechom uniknąć niezliczonych wizyt w gabinetach lekarskich, ciągnących się w nieskończoność kuracji antybiotykami czy wreszcie krótkiego, naznaczonego dolegliwościami życia.

Naukowe doniesienia są wprawdzie niepokojące, ale dostępne rozwiązania - proste. Stosowanie diety przeciwdziałającej zarówno powszechnym dolegliwościom, jak i poważnym chorobom jest łatwe i może nawet sprawiać przyjemność. Prawidłowe nawyki żywieniowe naprawdę mogą uchronić przed otyłością, chorobami autoimmunologicznymi, cukrzycą, chorobami układu krążenia i nowotworami. Moją misją i moim pragnieniem jest przekazać tę wiedzę rodzicom. I nie zamierzam lukrować rzeczywistości. Prawda jest najważniejsza. W niniejszej książce zaprezentuję więc twarde naukowe dowody oraz oparte na nich rozwiązania. Może trudno w to uwierzyć, ale zdrowe odżywanie naprawdę może być łatwe i przyjemne.

O PODOBIEŃSTWIE MOICH RÓL LEKARZA I RODZICA

Pracowałem jako lekarz rodzinny przez ponad piętnaście lat. Zdecydowałem się na praktykę rodzinną, ponieważ byłem świadom, że stan zdrowia każdego człowieka jest ściśle powiązany ze zdrowiem pozostałych członków jego rodziny. Zrozumiałem, że aby skutecznie leczyć pacjenta, trzeba wpłynąć na dietę i styl życia jego bliskich.

Postawiłem sobie za cel spotykać się z każdym członkiem powierzonej mojej opiece rodziny i dokładnie go poznać. Zamierzałem być dla nich wszystkich zarówno lekarzem, jak i przyjacielem, kimś z grona najbliższych. Tak jak w starych dobrych czasach, kiedy wszyscy mieszkańcy miasteczka znali swojego eskulapa i płacili mu w naturze, odwdzięczając się dodatkowo kawałkiem jabłecznika. Pomogłem wielu ludziom i rodzinom. Czasy się zmieniły i nie otrzymywałem za swoje usługi płodów rolnych, ale osiągane wyniki były dla mnie najcenniejszym wynagrodzeniem.

Większość rodzin, dowiedziawszy się o skuteczności moich zaleceń, kontaktuje się ze mną, ponieważ jest już zmęczona nieustannymi kłopotami zdrowotnymi swoich pociech. Najczęstszą dolegliwością maluchów są wszelkiego rodzaju zakażenia uszu. Ponadto na pierwszą wizytę wielu rodziców przynosi listę antybiotyków, zawierającą dziesięć, a nawet dwadzieścia pozycji, które lekarz rodzinny czy pediatra zapisywał ich dziecku, rzecz jasna w dobrej wierze, przez ostatni rok. Niektóre z dzieci mają zaplanowane operacje zatok przynosowych, inne umieszczenie drenów w uszach. Jeszcze inne przyjmują leki, takie jak na przykład Ritalin4, mające zapobiegać zaburzeniom zachowania. Ponieważ niemal wszystkie dzieci zmagają się z takimi samymi, powszechnymi dolegliwościami, lekarze i rodzice uznają te środki zapobiegawcze za normalne.

Jeśli dziecko często lub przewlekle choruje, lekarze stosują metody, których ich nauczono - zapisują antybiotyki lub inne leki. Ja patrzę na problem z zupełnie innego punktu widzenia. Otóż jeśli dziecko często lub przewlekle zapada na jakieś dolegliwości, przyczyny tego stanu rzeczy dopatruję się w niewłaściwym funkcjonowaniu układu odpornościowego. A to jest zazwyczaj spowodowane przez niewłaściwy jadłospis. W profilaktyce chorób i w ich leczeniu zawsze najpierw powinny być wzięte pod lupę nawyki żywieniowe, zanim sięgnie się po farmaceutyki. Skuteczność takiego działania obserwowałem wielokrotnie w swojej praktyce lekarskiej. Po wprowadzeniu odpowiednich zmian do jadłospisu niemal wszyscy moi mali pacjenci pozbywali się swoich dolegliwości i nie musieli przy tym przyjmować kolejnych medykamentów.

Tłumaczę rodzicom, że jeśli zastosują się do moich zaleceń, ich dziecko nie będzie musiało odwiedzać lekarza tak często, jak dotychczas. Jeśli maluch często choruje, same wizyty u lekarza nie rozwiążą problemu. Nieustanne odwiedzanie gabinetu lekarskiego świadczy jedynie o dobrych relacjach między pacjentem i jego rodziną a lekarzem, ale nie o ich owocnych skutkach.

Lekarz, który naprawdę troszczy się o swoich pacjentów, poświęca swój czas nie tylko na ich leczenie, lecz także na wytłumaczenie zasad profilaktyki. Ustaliłem, a badania naukowe to potwierdziły, że skuteczna profilaktyka oznacza między innymi zdrowe odżywianie się. Należy pamiętać, że aż 80 procent Amerykanów umiera z powodu chorób układu krążenia, cukrzycy i nowotworów, a więc chorób, które mają swoje przyczyny w złych nawykach żywieniowych.

Nieustannie przybywa dowodów naukowych na to, że przyzwyczajenia żywieniowe z dzieciństwa mają przemożny wpływ na stan zdrowia w okresie dorosłości, a zwłaszcza na ryzyko zachorowania na raka. Nie brak również dowodów na to, że odpowiednia dieta chroni dzieci przed poważnymi przewlekłymi dolegliwościami.

SKUTECZNE ROZWIĄZANIE DLA RODZICÓW

Codziennie jakiś rodzic pyta mnie: "Kiedy wychodzi pańska książka o żywieniu dzieci?". Rodzice mają głód wiedzy. Nie wiedzą, jak karmić swoje dzieci, ale mają świadomość, że ich rodzina odżywia się niezdrowo. Są w kropce - chcą zmienić stan rzeczy, ale nie wiedzą jak. Ta książka zawiera odpowiedzi na ich pytania. Nie tylko wyjaśnia, czym są odpowiednie nawyki żywieniowe, lecz także doradza, jak wprowadzić je do swojego stylu życia, tak aby dziecko je polubiło i aby nimi nasiąkło.

Jako ojciec trzech córek i syna na własnej skórze przekonuję się, jak trudno zdrowo wychowywać dzieci w dzisiejszym głęboko zepsutym świecie. Przynosząc cukierki czy pączki na mecze piłkarskie, a ciasteczka i lody na spotkania klasowe, wielu rodziców nieświadomie szkodzi zarówno swoim pociechom, jak i ich kolegom.

Wprawdzie nie oczekuję, że każda rodzina rychło zmieni swoje nawyki żywieniowe i styl życia, ale jestem przekonany, że niniejsza książka na zawsze zmieni postrzeganie zasad żywienia maluchów w oczach tych, którzy ją przeczytają.

Dzieci w Stanach Zjednoczonych są najcięższe na świecie i tyją szybciej niż ich rówieśnicy w innych krajach świata5. Ta epidemia otyłości poprzedza inną - epidemię chorób zwyrodnieniowych, takich jak cukrzyca, choroby serca i nowotwory. Jeśli rodzice pozostaną bierni, nad ich dziećmi zawiśnie śmiertelne zagrożenie. Ale wspólnymi siłami można temu zapobiec.

DZIECI UWIELBIAJĄ ZDROWE JEDZENIE, A ONO IM SŁUŻY

Ponieważ ludzie przyzwyczajają się do tego, co jedli jako dzieci, zmiana nawyków żywieniowych może wymagać pewnego wysiłku. Jednak dorośli, którzy zmodyfikowali swoje menu, twierdzą, że lubią zdrowe jedzenie. A więc da się je polubić. Wynika z tego, że po prostu trzeba zdobyć się na wysiłek i zmienić przyzwyczajenia. Im człowiek młodszy, tym łatwiej mu to przyjdzie. Dzieci z natury lubią zdrowe jedzenie. Są genetycznie predysponowane do spożywania naturalnych produktów bez kapryszenia i zmuszania się. Owoce i warzywa to ich przysmaki.

Dzieci nie tylko uwielbiają zdrowo się odżywiać - kiedy już zmienią własne nawyki żywieniowe, z własnej woli raz na zawsze odstawiają śmieciowe jedzenie. Przez ostatnich trzynaście lat przekonałem się, że dzieci potrafią być bardziej zdeterminowane niż dorośli. Kiedy rozmawiam z uczniami szkół podstawowych, manifestują oni niezmiennie entuzjazm wobec nauki o zdrowym odżywianiu i zmiany nawyków żywieniowych. Często pytają o to, jak sprawić, żeby i rodzice zaczęli jadać zdrowo, jak mama może nauczyć się gotować, wykorzystując zdrowe składniki. Jeśli podawać im informacje odpowiednio, ich głód wiedzy staje się niepohamowany, zwłaszcza że przedmiotem ich zainteresowania jest własne zdrowie. Skoro już w podstawówce uczą się o szkodliwości tytoniu i narkotyków - i robią to chętnie - z łatwością przyswoją też wiedzę o prawidłowych nawykach żywieniowych. Odpowiednio wychowywane zakochają się w zdrowej żywności i będą dumne z tego, że same potrafią dbać o swoje zdrowie. Moje dzieci są tego doskonałym przykładem.

Kiedy Cara, jedna z moich pacjentek, miała cztery lata, przyniosła do szkoły gotowane brokuły, surowe marchewki, owoce i rodzynki. Nie miała ochoty na przyniesione przez kolegów ciastka, chrupki i chipsy. Miała powiedzieć: "Nigdy nie choruję, ponieważ jem zdrowo". Cara rzeczywiście nigdy nie chorowała, nie cierpiała na uszy, nie miewała kataru. Poza ospą wietrzną, o ile sobie przypominam, w ciągu pierwszych siedmiu lat życia tylko raz zachorowała na chorobę zakaźną.

Kiedy dziewczynka miała siedem lat, zauważyłem ją podczas porannego spotkania w miejscowym ośrodku sportowym. Wszystkie dzieci poza nią jadły śmieciowe jedzenie - zapakowane im przez rodziców przekąski, takie jak chipsy, ciastka czy cukierki. Słowem, to, co zwykle jedzą dzieci w Stanach. Zapytała mnie wówczas: "Czy ich rodzice ich nie kochają?".

Odpowiedziałem: "Ależ owszem, kochają. Tylko nie wiedzą, że to, co im dają do jedzenia, jest tak szkodliwe, że może wywołać opłakane skutki w przyszłości. Jednym z moich zadań na przyszłość jest pomóc tym ludziom zrozumieć, jak mogą chronić swoje dzieci przed chorobami. I może ty mogłabyś mi w tym pomóc". Wiele z pomysłów i porad, które zawarłem na kartach swojej książki, powstało podczas rozmów z Carą i innymi moimi małymi pacjentami.

Dzieci są mądre. W mig chwytają prostą zasadę: jesteś tym, co jesz. Cara ma teraz dziesięć lat, ale już w wieku pięciu wiedziała więcej o tym, jak ważne jest poprawne mycie zębów i dbanie o siebie niż większość znanych mi dorosłych.

Maluchy rozumieją, że kochający rodzic upewnia się, czy zapięły pas bezpieczeństwa, umyły zęby i zjadły zdrowy posiłek. Rozumieją, że wpajanie im przez rodziców tych nawyków to oznaka miłości i że gdyby tego nie robili, to nie dość, że by je zaniedbywali, ale wręcz szkodziliby ich przyszłości.

Moja średnia córka, trzynastoletnia Jenna, uwielbia pomagać mi w opracowywaniu przepisów na potrawy, które mogą smakować dzieciom. Pewnego dnia zapytałem ją: "Jak przekonać dzieci do jedzenia orzechów włoskich? One są tak bogate w substancje odżywcze! Zwłaszcza tak istotne dla zdrowia kwasy tłuszczowe omega-3". Pomogła mi wówczas w przygotowaniu niespodzianki jabłkowo-orzechowej. Jeszcze tego wieczora wszystkie moje pociechy zajadały się jej deserem. Jenna bardzo lubi, gdy jej przyjaciele i znajomi, których zaprasza do domu, pomagają jej w przyrządzaniu zdrowych przekąsek. Jej ulubioną jest koktajl brzoskwiniowy, który przygotowuje, miksując świeże bądź mrożone brzoskwinie z mlekiem sojowym, daktylami i siemieniem lnianym. Jej znajomi również go uwielbiają.

Chciałbym w tym miejscu podziękować córce za pomoc w opracowaniu przepisów włączonych do tej książki i za wypróbowanie ich z przyjaciółmi. Jenna przyczyniła się do powstania tej publikacji, która ma pomóc dzieciom w wyrabianiu odpowiednich nawyków żywieniowych.

NAWYKI ŻYWIENIOWE NA CAŁE ŻYCIE

Moje dzieci codziennie jedzą warzywa, nawet najmłodsze z nich, trzyletni Sean. Jadają tak od niemowlęctwa. Już w wieku pięciu lat wiedziały dużo o warzywach, na przykład to, że są niezbędne do prawidłowego funkcjonowania układu odpornościowego, w związku z czym chronią przed chorobami i umożliwiają dłuższe, zdrowe życie. Wiedziały również, że warzywa zawierają więcej substancji odżywczych niż jakakolwiek inna żywność. Dlatego też na kolację zawsze mamy sałatkę i warzywa gotowane na parze. Cała czwórka lubi jarzyny. Jako przekąski wybierają surowe bądź gotowane na parze warzywa (fasolkę szparagową, karczochy), które zawsze leżą na blacie w naszej kuchni. Dzieci uczą się najskuteczniej, obserwując swoich najbliższych.

Kiedy na przykład rodzina Tajów przeprowadza się do Stanów Zjednoczonych, nadal kupuje i je tajskie jedzenie. Ludzie przyzwyczajają się do smaku potraw. Lubią to, co znają. Dlatego też nawyki żywieniowe dziecka, ukształtowane do mniej więcej dziesiątego roku życia, najczęściej zakorzeniają się w nim na trwałe.

Jenna początkowo nie lubiła jarmużu. Ale kiedy zobaczyła, że wszyscy regularnie jadamy to warzywo i rozmawiamy o jego dobroczynnym wpływie na zdrowie, spróbowała. Dziś jest to jej ulubiona jarzyna. Najchętniej jadamy jarmuż siekany, podany z sosem z orzechów nerkowca. Przyrządza się go, miksując surowe orzechy, mleko sojowe i sproszkowaną cebulę, doprawiając przyprawą warzywną w proszku.

Moja najstarsza córka Talia, uczennica szkoły średniej, jest doskonałym przykładem - zarówno dla dzieci, jak i dla rodziców - na to, jak błędne jest przekonanie o tym, że jeśli od małego będzie się karmić dziecko zdrową żywnością, zbuntuje się i kiedy dorośnie, będzie sobie folgować. Talia sama wybiera zdrowe jedzenie. Została wychowana w kochającej rodzinie, gdzie jada się zdrowo. Otrzymała także podstawowe informacje na temat żywienia, dzięki czemu jest świadoma wpływu jadłospisu na zdrowie człowieka.

Talia jest rozważna. Wprawdzie nie zawsze je zdrowo, ale jeśli pozwala sobie na odstępstwa od zdrowej, opartej na produktach roślinnych diety, to jedynie kilka razy w miesiącu. Rozumie, że jej znajomi nie chcą być pouczani w sprawach żywienia. Nie wywiera na nich presji, po prostu daje przykład swoim postępowaniem. Do niczego ich nie namawiała, jedynie pod wpływem jej nawyków żywieniowych znajomi Talii zaczęli jadać zdrowiej, dokonywać lepszych wyborów żywieniowych i pytać ją o jej jadłospis.

W książce tej zawarłem swoją wiedzę lekarza i doświadczenie rodzica, co przekłada się na aktualne, udokumentowane naukowo informacje i praktyczne porady umożliwiające zastosowanie ich w codziennym życiu. I tak w pierwszym rozdziale wyczerpująco opisałem rozpowszechnione obecnie nawyki żywieniowe i wytłumaczyłem, jak postępować, by chronić swoje dziecko przed chorobami. W rozdziale drugim wyjaśniłem podstawowe zasady zdrowego żywienia, użyteczne nie tylko w profilaktyce chorób, lecz także wówczas, gdy dziecko zachoruje. Ponadto opisałem problematyczne zagadnienia dotyczące konwencjonalnej ochrony zdrowia i tego, jak źle wpływa na zdrowie dzieci niewłaściwe lub nieumiarkowane stosowanie leków. Rozdział trzeci poświęciłem przyczynom nowotworów i chorób autoimmunologicznych oraz wyjaśnieniu, na podstawie dowodów naukowych, dlaczego większość nowotworów w wieku dojrzałym spowodowanych jest złą dietą w dzieciństwie. W rozdziale czwartym zawarłem rozważania na temat problemów, jakie napotykają rodzice pragnący zdrowo żywić swoje dzieci, i porady co do skutecznego ich pokonania. Wreszcie rozdział piąty to zbiór przepisów na zdrowe, łatwe w przygotowaniu, sprawdzone przez dzieci dania, które zapewne przypadną im do gustu.

Być ojcem to najważniejsze i najprzyjemniejsze z tego, co spotkało mnie w życiu. Czwórka naszych dzieci dla mojej żony i dla mnie jest najważniejszą i najukochańszą częścią naszego świata. Zmaksymalizowanie ich szans na szczęśliwe, zdrowe życie to najcenniejsze, co możemy im dać.

NAPISALI O KSIĄŻCE "ZDROWE DZIECIAKI"

Tę książkę powinien przeczytać każdy rodzic.

Howard F. Lyman, autor książek: Szalony kowboj, historia amerykańskiego farmera, który przestał jeść mięso i No more bull: the mad cowboy targets America's worst enemy: our diet

Joel Fuhrman dzieli się z Czytelnikiem swoją wiedzą i doświadczeniem w zakresie żywienia za pośrednictwem przystępnie podanych, praktycznych porad. Dzięki tej książce każdy może zapewnić swoim pociechom zdrowe dorastanie.

lek. med. Michael Klaper, dyrektor Instytutu Nauk i Badań nad Żywieniem w Manhattan Beach w Kalifornii

Ta mądra i przejrzysta książka to godny zaufania przewodnik, pokazujący, jak prawidłowo ukształtować zdrowie swoich dzieci.

John Robbins, autor książek The food revolution: how your diet can

help save your life and our world; Reclaiming our health:

exploding the medical myth and embracing the sources

of true healing oraz Diet for a new America:

how your food choices affect your health, happiness

and the future of life on Earth

Dzieci, czy te najmłodsze, czy już po wejściu w dorosłość, nie muszą być permanentnie chore. W swojej książce dr Fuhrman wzywa rodziców do przemyślenia sposobu, w jaki wychowują swoje latorośle, kładąc szczególny nacisk na kwestię żywienia.

lek. med. James Craner, specjalista ds. zdrowia publicznego, konsultant w zakresie medycyny pracy i medycyny środowiskowej w Reno (Newada) oraz adiunkt nadzorujący na Wydziale Medycyny Uniwersytetu Kalifornijskiego (Szkoła Medyczna w San Francisco)

Ta książka to skuteczne narzędzie służące do zapewnienia ukochanym pociechom zdrowej i szczęśliwej przyszłości.

dr Douglas J. Lisle oraz lek. med. Alan Goldhamer, autorzy książki The pleasure trap: mastering the hidden force

that undermines health and happiness

Książka dr. Fuhrmana to rozwiązanie bolączek związanych z epidemią otyłości i innych chorób, dotykającą niemal wszystkie dzieci, których żywienie opiera się na tłustej, zachodniej diecie.

lek. med. John McDougall, twórca programu żywieniowego "McDougall Live-in Program", Santa Rosa, Kalifornia

Jeśli naprawdę kochasz swoje dzieci i wnuki lub jeśli po prostu leży ci na sercu dobro twojego narodu, przeczytaj tę książkę i zastosuj zdobytą wiedzę w praktyce. To publikacja wizjonerska i umożliwiająca ochronę potomstwa przed najgorszym.

lek. med. Groesbeck P. Parham, profesor onkologii ginekologicznej i medycyny zapobiegawczej, pracownik naukowy Ośrodka Kompleksowych Badań nad Nowotworami Uniwersytetu Alabamy w Birmingham

Naturalność i prostota proponowanych w tej książce rozwiązań umożliwia zdrowe życie dziś i uniknięcie dolegliwości jutro. Związki między nawykami żywieniowymi a chorobami są jak najbardziej realne. Ale istnieje wiele dowodów na to, że zalecane przez dr. Fuhrmana prawidłowe nawyki żywieniowe to skuteczne narzędzia do zwalczania chorób i zapobiegania im, przydatne zarówno dzieciom, jak i dorosłym. Jeśli jako społeczeństwo zdobylibyśmy się na niewielką chociaż zmianę swoich nawyków żywieniowych w duchu propozycji dr. Fuhrmana, rychło przekonalibyśmy się o ich skuteczności i zauważylibyśmy wyraźne polepszenie się stanu zdrowia młodzieży, tak często dziś dotkniętej otyłością i innymi dolegliwościami.

lek. med. Wayne S. Dysinger, specjalista ds. zdrowia publicznego, dziekan Wydziału Medycyny Zapobiegawczej Uniwersytetu Loma Linda

Wojna wypowiedziana nowotworom dopiero się rozpoczyna. Właśnie wytoczono najcięższe działo znajdujące się w naukowym arsenale. Zdrowe dzieciaki to jedna z najważniejszych książek o zdrowiu tego stulecia.

lek. med. Thomas Davenport, członek Massachusetts General Hospital Fellowship (Uniwersytet Harvarda), Microsurgery/Aesthetic Surgery Fellowship (Ośrodek Leczenia Nowotworów Memorial Sloan Kettering) i Webster International Fellowship/Interplast

Naprawdę nie musimy umierać na serce lub nowotwory. Z książki dr. Fuhrmana dowiemy się, jak uniknąć tych chorób. Namawiam do jej przeczytania.

T. Colin Campbell, profesor w stanie spoczynku biochemii żywieniowej na Uniwersytecie Cornell

W swojej książce dr Fuhrman udostępnia uargumentowane naukowo i podane w przystępnej formie informacje, które będą dla każdego rodzica nieocenioną pomocą w prawidłowym żywieniu swoich dzieci, dzięki czemu jako dorośli będą się cieszyć dobrym zdrowiem.

dr Neal Pinckney, założyciel i prezes Fundacji Zdrowego Serca (Healing Hearth Foundation), autor książki Healthy heart handbook: how to prevent and reverse heart disease, lower your risk of heart attack and cancer, reduce stress, lose weight without hunger

Niezbędny przewodnik dla każdego rodzica. Informacje i porady dotyczące żywienia, praktyczne jadłospisy i przepisy oraz porady medyczne od jednego z naszych najlepszych specjalistów w zakresie medycyny zapobiegawczej są bezcenne.

lek. med. John Westerdahl,

specjalista ds. zdrowia publicznego i wykwalifikowany dietetyk, publicysta, wydawca czasopisma "Veggie Life", szef oddziału medycyny stylu życia w Castle Medical Center w Kailua na Hawajach