Piaśnica Wielka
Nr 1
1946 październik 7, Wejherowo - Protokół przesłuchania świadka Waltera Muhlke
Jestem obywatelem niemieckim, a zamieszkuję w Polsce od urodzenia. W okresie kopania ziemniaków w 1939 r. przybył do wsi Oberwachmeister Wittke z Wejherowa z leśniczym Stecklem z leśnictwa Warszkowo i wezwał mnie, mojego syna Wernera, Emila Reimera i Pawła Lietzera, wszystkich rolników z leśnictwa, abyśmy się stawili z zydlami do pracy w lesie. Nie objaśniono nam, do jakiej pracy idziemy. Było to o zmierzchu. Leśniczy doprowadził nas do lasu leśnictwa piaśnickiego i tam odmierzył przestrzeń długości osiem metrów, szerokości z cztery metry i polecił wykopać dół głębokości dwóch i pół metra. Nie objaśnił nam Steckel, do jakiego celu mają służyć te doły, tylko zapowiedział, że mamy zachować w tajemnicy to, iż wykonujemy tę pracę. Dół taki kopaliśmy przez jedną noc przy świetle ogniska. Każdemu z nas wypłacał Steckel raz po dziesięć lub piętnaście złotych od wykopanego dołu. Przy pracy dozorował on nas na zmianę z Wittkem. W tym składzie wykopaliśmy około dziesięciu dołów o powyższych rozmiarach. Pierwszy dół, gdy wykopaliśmy w dwa lub trzy dni później, w porze popołudniowej słychać było strzały karabinowe za następnie [z] karabinów maszynowych. Strzały trwały ponad godzinę. Odgłosy wystrzałów dochodziły od szosy, gdzie właśnie kopałem dół. Domyślałem się, że przy dołach tych odbywa się właśnie rozstrzeliwanie Polaków. Takie było przekonanie ludności niemieckiej z naszej wsi. Wieczorem znów przybył do nas Steckel, przyprowadził nas z zydlami do tego dołu i polecił go zasypywać. Dół był już częściowo zasypany i pozostawało około półtora metra próżni do zasypania. Spod piasku wystawały nieznacznie kończyny ludzkie lub części odzieży cywilnej. Wokół dołu, w promieniu do dziesięciu metrów widziałem krew, kawałki szczęk z zębami, a nawet kawałki kości czaszek ludzkich. Na pniach drzew przy dole widziałem kawałki mózgu, tak na wysokości jednego do półtora metra. Dół zakrywaliśmy nocą. Po tygodniu wyrównywaliśmy powierzchnię grobu, bowiem ta zapadała się, osiadając. Po dwóch, trzech tygodniach grób okładaliśmy darnią wykopaną w innym miejscu lasu, jako też rozrównaną nadwyżką piachu, która do grobu nie zmieściła się przy zasypywaniu. Takim sposobem zasypałem i odarniłem w powyższym składzie wykopane przez nas doły, stwierdzając zawsze te same ślady krwi, mózgu oraz leżące na ziemi zęby i kości ludzkie. Wszystkie te części organizmów ludzkich mieliśmy nakazane pozbierać i rzucać do zasypywanych dołów. Kto zasypywał z grubsza zwłoki w dołach, tego nie wiem. Domyślam się, że robili to esesmani. Warstwa przesypania zwłok przed rozpoczęciem zasypywania, które my wykonywaliśmy, wynosiła nie więcej jak dziesięć centymetrów, bowiem widoczne były dla nas spod niej wystające zwłoki. Tak pracując, widziałem dość często z odległości około stu metrów, jak esesmani i żołnierze armii niemieckiej kopali groby oraz darnili groby. Te groby były powierzchni około 4 x 4 metry, lecz jak głębokie, tego nie widziałem, gdyż blisko nie podchodziłem. U nas we wsi1 ludność niemiecka opowiadała pomiędzy sobą, że w lesie tym rozstrzeliwują i wojskowych polskich. Z momentem, gdy nastały mrozy i śniegi w 1939 r., zaprzestaliśmy prac tych w Lesie Piaśnickim i wtedy ustały odgłosy wystrzałów w lesie tym. Ja niejednokrotnie widziałem jadące w kierunku tego lasu samochody ciężarowe pokryte brezentem.
Przez otwór z tyłu samochodu widziałem, że była w nich ludność cywilna i to wyłącznie mężczyźni, a eskortowali ich uzbrojeni esesmani w czarnych uniformach. Ja osobiście widziałem około dwudziestu takich samochodów jadących w kierunku tego lasu szosą wiodącą od Wejherowa oraz szosą od Pucka. Faktu zabijania ofiar nie widziałem. Pięć lub sześć razy w czasie pracy wieczorem słyszałem wystrzały nieopodal nas. Każda taka egzekucja trwała około godziny czasu. Po odgłosach orientowaliśmy się, że rozstrzeliwują pojedynczo i to prawdopodobnie z pistoletu. Każda egzekucja wyrażała się około pięćdziesięciu pojedynczymi wystrzałami. Do nas dochodziły odgłosy od miejsca egzekucji: "Niech żyje Polska!", natomiast nie słyszeliśmy jęku rannych. O jakieś pięćdziesiąt kroków przed nami rozciągał się łańcuch straży esesmanów, stojących w odległości około 10 metrów jeden od drugiego. My znajdowaliśmy się przeto w zasięgu tego łańcucha. Ponadto w zasięgu łańcucha chodziły patrole. Od tych właśnie dowiedzieliśmy się, pytając, że rozstrzeliwuje się polskich wojskowych, lecz nie wskazano nam, czy to są szeregowi, czy oficerowie. Te patrole pytały nas, co my robimy. Odpowiadaliśmy, że kopiemy groby. W okolicy zasypywanych grobów widziałem jedynie ponadto czapki i kapelusze męskie osób dorosłych. Idąc do pracy, widywałem w lesie wyjeżdżające samochody z esesmanami oraz fakt wsiadania ich do samochodów. Tak szeregowi, jak i oficerowie byli pijani i słaniali się. Na ziemi leżało w pobliżu grobów wiele pustych butelek aod wódkia. Wąchaliśmy te butelki niejednokrotnie i tak stwierdziliśmy, że zawierały one koniak. Za darnienie grobów płacono nam po pięć złotych każdemu. Gdy pytaliśmy się Steckla, kogo rozstrzeliwuje się w lasach piaśnickich, objaśniał on nam, że umysłowo chorych, oraz wenerycznie chorych2. Mówił tak z uśmiechem. Nie słyszałem o wypadku, żeby w czasie egzekucji rzucił się ktoś z ofiar na esesmanów3. Steckel objaśniał nam, że chorych przywożą z Gdyni. Na okazanych mi fotografiach (okazałem fotografię z egzekucji w Oliwieb) nie rozpoznaję nikogo.
Na przełomie lata i jesieni 1944 r. unosiły się nad lasem piaśnickim dymy i dochodził swąd spalenizny. Trwało to przez około trzy tygodnie. We wsi mówili Niemcy między sobą, że to spala się zwłoki dobywane z grobów, aby zatrzeć ślady egzekucji, lecz kto to miał wykonać, nikt nie umiał wskazać. Ja do lasu w owym okresie nie wchodziłem.
W okresie egzekucji las był obstawiony esesmanami i wjazd był wzbroniony. Przy zasypywaniu grobów nie widziałem tam wapna. Czy zrobiono jakieś znaki na drzewach przy grobach, nie widziałem.
Zeznałem wszystko. Odczytano.
Sędzia Zachariasiewicz
Za zgodnośćc:
Źródło: OKŚZpNP w Gdańsku, S 56.2011.Zn, t. 1, Śledztwo w sprawie masowych zbrodni na obywatelach polskich w Lasach Piaśnickich koło Wejherowa dokonanych jesienią 1939 roku przez osoby idące na rękę władzy państwa niemieckiego, k. 91-94, odpis, mps.
a-a W tekście błędnie: z wódki.
1 Walter Muhlke zamieszkiwał w 1939 r. w Leśnictwie, gmina Darzlubie, powiat wejherowski.
2 Osoby chore na choroby weneryczne po 1 IX 1939 r. były leczone w Szpitalu Zakaźnym w Babich Dołach, który przeniesionego na początku września 1939 r. do "Domu Bawełny" w Gdyni. Pacjenci tego szpitala w październiku i listopadzie 1939 r. mieli zostać wywiezieni do Lasów Piaśnickich i tam rozstrzelani. AP Gdynia, 682/1331 Szpital Miejski 1937-1938, k. 13-19.
3 Mowa tu o wójcie gminy Wejherowo-Wieś Edwardzie Łakomym, który złamał rękę w Piaśnicy Hansowi Söhnowi.
b Dopisek przesłuchującego sędziego śledczego Sądu Okręgowego w Gdańsku Antoniego Zachariasiewicza.
c Poniżej nieczytelny podpis i okrągła pieczęć z godłem w otoku: Okręgowa Komisja Badania Zbrodni Hitlerowskich w Gdańsku.
Nr 2
1946 październik 8, Piaśnica - Protokół przesłuchania świadka Jana Angela
Jesieniąa 1944 r., w okresie kiedy nad lasem państwowym piaśnickim unosiły się dymy, jadąc pewnego ranka do pracy drogą leśną rowerem, zauważyłem pięć osób idących do oddziału nr 107. Było to dwóch żandarmów i trzech więźniów1. Więźniowie ci odziani byli w spodnie i bluzy szare z paskami koloru fioletowego. Czy mieli czapki na głowach, nie zauważyłem, bowiem zwróciłem uwagę na ich nogi, które były w kajdanach łańcuchowych. Łańcuchy były krótkie, tak, że więźniowie stawiali małe kroki. Jeden żandarm szedł przed więźniami, a drugi z tyłu za nimi. Więźniowie ci nic nie mieli. Zdążali zapewne do oddziału 107 na przygotowanie drzewa, bowiem z tego oddziału dochodziły nas tamże pracujących, odgłosy piłowania i kłucia drzewa. My pracowaliśmy na jednym końcu oddziału tego, a odgłosy dochodziły z drugiego końca, tj.: z odległości około 800 (osiemset) metrów. My robotnicy rozumowaliśmy, że więźniowie ci spalają zwłoki pomordowanych w tamtejszych lasach, których dobywa się z grobów. W naszej grupie robotników mówiło się powszechnie, że więźniowie ci są z obozu Stutthof. Innych wiadomości nie mam.
Odczytanob.
Źródło: OKŚZpNP w Gdańsku, S 56.2011.Zn, t. 1, Śledztwo w sprawie masowych zbrodni na obywatelach polskich w Lasach Piaśnickich koło Wejherowa dokonanych jesienią 1939 roku przez osoby idące na rękę władzy państwa niemieckiego, k. 29, odpis, mps.
a W lewym górnym rogu nr kat: ZN 13/46. Na środku u góry podłużna pieczęć o treści: odpis.
b Poniżej nieczytelny podpis świadka i pieczęć okrągła z napisem w otoku o treści: Okręgowa Komisja Badania Zbrodni Hitlerowskich w Gdańsku.
1 Byli to więźniowie z KL Stutthof.
Nr 3
1946 październik 24, Wejherowo - Protokół oględzin miejsca przestępstwa i ekshumacji zwłok dokonanych w miejscu masowych zabójstw Polaków przeprowadzonych jesienią 1939 r. przez okupanta niemieckiego w lesie Leśnictwa Państwowego Piaśnica
Wa dniach od 7 do 22 października 1946 r. w Piaśnicy, gmina Wejherowo-Wieś powiatu morskiego, sędzia śledczy S[ądu] O[kręgowego] w Gdańsku Antoni Zachariasiewicz, jako przewodniczący Okręgowej Komisji Badania Zbrodni Niemieckich w Polsce z siedzibą w Gdańsku, na podstawie art. 4 dekretu z dnia 11 XI 1945 r. (Dz.U. RP nr 51, poz. 293) przy udziale biegłych i lekarza dr. Stanisława Stawowiaka i powiatowego kontrolera sanitarnego Stanisława Białasa, obu zamieszkałych w Wejherowie, starostwo morskie, dokonał oględzin miejsca masowych zabójstw Polaków, przeprowadzonych jesienią 1939 r. przez okupanta niemieckiego, oraz ekshumacji zwłok, przy czym stwierdzono, co następuje:
Miejscem przestępstwa jest las Leśnictwa Państwowego Piaśnica, położony w odległości 10 km od miasta Wejherowa, po stronie zachodniej drogi wiodącej do Pucka i rozwidlającej się w tym właśnie miejscu, ponadto i w kierunku do Krokowej. Plan całego lasu w skali 1:25 000 uwzględniający ogólne położenie tegoż i okolicznych miejscowości oraz plan oddziałów, w których dokonano przestępstwa ze szczegółowym oznaczeniem drogi śmierci i położenia masowych grobów w skali 1:5 000 wykonane przez Pawła Kaczyńskiego, leśniczego L[asów] P[aństwowych] w Piaśnicy załącza się.
Oględzinom poddano oddziały lasu nr 74, nr 75, 78, 86 (zrąbb i numer 89, w których według ustaleń prowadzonego dochodzenia, dokonano masowych zabójstw, przy czym osiągnięto następujące wyniki:
I. W Oddziale nr 75 stwierdzono ślady grobu długości 7 m 20 cm i szerokości 4,20. Jedno z przylegających drzew ma ślady pionowego nacięcia długości 30 cm zarastającego korą. Odkopując grób na głębokości około 40 cm w glebie piaszczystej, natrafiono na zwłoki ludzkie przesypane wapnem. Zwłoki wydobyte na powierzchnię i poddane sądowo-lekarskim oględzinom w następującej kolejności:
1. Zwłoki kobiety odzianej w suknię, dwie pary pończoch, dwie pary podwiązek, stanik, koszulę i napierśnik. Zwłoki bardzo dobrze zachowane. Z kształtu piersi należy wnosić, że denatka była w wieku około 45 lat. Czaszka strzaskana od strony kości potylicznej. W lewym uchu znaleziono złoty kolczyk, a w jamie ustnej złote uzębienie, które dołączono do sprawyc1.
2. Zwłoki mężczyzny, odziane w spodnie, piżamę w niebieskie paski i dwie koszule. Na szyi stwierdzono na łańcuszku metalowym takiż medalion, a w jamie ustnej złoty mostek. Ślady postrzału w okolicy żołądka, wątroby i dolnej części prawego płuca. Czaszka przy opukiwaniu wydaje tony wysokie. Medalion z łańcuszkiem i mostek dołączono do sprawy.
3. Zwłoki mężczyzny odziane w spodnie i bieliznę w stanie strupienia, z dużymi ubytkami: Czaszki brak. Maria Sobczak, zamieszkała Gdynia, ul. Szopena nr 8 oświadcza, że po ubraniu i bieliźnie oraz zewnętrznych konturach rozpoznaje w zmarłym swego szwagra Tadeusza Makowicza2.
7. Zwłoki chłopca, odziane w krótkie spodnie, kalesony i dwie koszule, z których zewnętrzna sportowa. Postrzał w okolice serca, żołądka i prawej pachwiny. Czaszka przy opukiwaniu wydaje tonyc rozbitego garnka. W kieszeni spodni znaleziono legitymację, z treści której daje się wyczytać słowa: "Marian l 17", które dołączono do sprawy.
8. Zwłoki mężczyzny bez górnej części kadłuba i czaszki, odziane w spodnie i kalesony. Postrzał w połowie lewego uda i brzuch po lewej stronie. Franciszek Krolek3 - żona Małgorzata, N[owy] Dwór [Wejherowski], p[owiat] Reda.
13. Zwłoki mężczyzny bez czaszki, odziany w spodnie podpasane sznurkiem, kaftan oraz bieliznę. Postrzał w okolice serca i lewego pośladka. Jadwiga Szymczak zamieszkała Gdynia, ul. Morska nr 121 mieszkanie 10 oświadcza, że po ubraniu i bieliźnie oraz zewnętrznych konturach rozpoznaje w zmarłym swego męża Romana Szymczaka4.
15. Zwłoki mężczyzny bez czaszki, odziane w spodnie i bieliznę z widoczną firmą "Matuszewski, Warszawa". Śladów obrażeń na pozostałych częściach ciała nie stwierdzono. Pasek do spodni, krawat i 2 chusteczki do nosa dołączono do sprawy.
20. Zwłoki mężczyzny z czaszką zupełnie strzaskaną, odziane w spodnie, kalesony i 2 koszule, tj. ciepła z wierzchu. Postrzał płuca lewego na wysokości X/XI żebra. Kazimiera Kamińska, zamieszkała Gdynia, ul. Świętojańska nr 46 (Zakład Fryzjerski) oświadcza, że po ubraniu, bieliźnie oraz zewnętrznych konturach rozpoznaje w zmarłym swego męża Alojzego Kamińskiego5.
26. Zwłoki chłopca zupełnie strupieszałe, odziane w spodnie, bieliznę i sweter. Śladów urazów nie udaje się stwierdzić.
27. Zwłoki mężczyzny odziane w spodnie, kamizelkę, sweter i bieliznę. Piersi silnie owłosione. Szczęka górna i dolna rozbita. Gertruda Kurzówna, zamieszkała Gdynia, ul. Żwirki i Wigury nr 6 m. 13 oświadcza[, że] po ubraniu i bieliźnie oraz zewnętrznych konturach rozpoznaje swojego ojca Franciszka Kurza.
33. Zwłoki mężczyzny odziane w spodnie i bieliznę. Lewa ręka zgięta, jak gdyby denat zasłaniał się nią, śladów obrażeń nie stwierdzono. Anna Mrzegocka, zamieszkała Wejherowo, ul. 12 Marca 64 oświadcza, że w zmarłym rozpoznaje swojego męża Pawła Mrzegockiego6.
39. Zwłoki mężczyzny bez górnej części kadłuba, odziane w spodnie i bieliznę. Postrzał w okolice żołądka. Alojzy i Cecylia Klewa, zamieszkali Rekowo, gmina Puck-wieś, powiatu morskiego oświadczają, że w zmarłym rozpoznają swojego brata Władysława Klewę.
42. Zwłoki mężczyzny odziane w spodnie i bieliznę. Postrzał w kość czołową. Medalion na łańcuszku i portmonetka w kształcie podkówki dołączone do sprawy. Józefa Pawlak, zamieszkała Wejherowo, ul. 3 Maja nr 5 oświadcza, że po ubraniu, konturach i znalezionych przedmiotach rozpoznaje w zmarłym swojego męża Jana Pawlaka7.
43. Zwłoki mężczyzny odziane w spodnie i bieliznę. Śladów obrażeń nie udało się stwierdzić. Na piersiach i plecach szkaplerz, który dołączono do sprawy. Hilda Cieślicka, zamieszkała Wejherowo, Klasztorna nr 28 oświadcza, że rozpoznaje w zmarłym swojego męża Władysława Cieślickiego8.
46. Zwłoki mężczyzny bez głowy, odziane w spodnie i bieliznę. Agata Karwasz, zamieszkała Wejherowo, Klasztorna nr 1 parter oświadcza, że po odzieniu zewnętrznym, konturach rozpoznaje w zmarłym swego męża Alojzego Karwasza.
49. Zwłoki mężczyzny bez czaszki, odziane w spodnie i bieliznę. Znaleziony w kieszeni grzebyk, dołączone do sprawy. Waleria Blaszke, zamieszkała Wejherowo, ul. Pucka nr 6, oświadcza, że w zmarłym rozpoznaje swojego męża Leona Blaszke9.
50. Zwłoki mężczyzny odziane w spodnie i bieliznę. Śladów obrażeń nie udało się stwierdzić. Na nitce medalion znaleziony na szyi dołączono do sprawy. Elżbieta Maciejewska, zamieszkała Wejherowo ul. Św. Jana 8, rozpoznaje w zmarłym swojego męża Jana Maciejewskiego10.
51. Zwłoki mężczyzny odziane w spodnie i bieliznę. Śladów obrażeń nie stwierdza się. Na palcu trzecim lewej ręki obrączka. Tryba Anna, zamieszkała Gdańsk Siedlce, ul. Goszczyńskiego 17 m. 4 rozpoznaje w zmarłym swojego brata Pawła Kolke, asystenta pocztowego z Gdańska.
58. Zwłoki mężczyzny odziane w spodnie, kamizelkę i bieliznę. Postrzał w okolicę lewej nerki. Z lewej ręki zdjęty zegarek na metalowej bransoletce. Ponadto znaleziono szkiełko od okularów z częścią oprawy, scyzoryk, chusteczkę do nosa i duży krzyżyk na sznurku, które dołączono do sprawy. Maria Gierdalska, zamieszkała Gdynia, ul. Świętojańska nr 46 (skład) rozpoznaje w zmarłym swojego męża Wacława Gierdalskiego11.
59. Zwłoki mężczyzny odziane w podwójne ubranie i bieliznę. Postrzał w potylicę. Na szyi znaleziono szkaplerz, a ponadto chusteczkę do nosa, które dołączono do sprawy. Teodor Bigott, zamieszkały Stare Obłuże, ul. Wiejska 30, powiatu morskiego, rozpoznaje w zmarłym swojego ojca Augustyna Bigotta12.
63. Zwłoki mężczyzny odziane w spodnie, sweter i bieliznęd. Na czwartym palcu lewej ręki znaleziono obrączkę, a ponadto portmonetkę oraz pęk kluczy, gęsty grzebień, które dołączono do sprawy. Postrzał w prawą kość ciemieniową. Jadwiga Olszewska, zamieszkała Gdańsk-Wrzeszcz, ul. Roosevelta 118 m. 6 rozpoznaje w zmarłym swojego brata Antoniego Olszewskiego.
64. Zwłoki mężczyzny silnej budowy, odziane w spodnie i bieliznę. Postrzał w potylicę. Medalion dołączono do sprawy. Jolanta Stach, zamieszkała Gdynia, ul. Świętojańska nr 99 m. 4 rozpoznaje w zmarłym swojego męża Józefa Stacha13. Ponadto tabliczka rozpoznawcza "Józef Stach, katolik, 75/A, Gdynia 1910".
65. Zwłoki mężczyzny odziane w spodnie i bieliznę. Postrzał płuca prawego. Protezę górneje szczęki i chusteczkę do nosa dołączono do sprawy. Leokadia Bobkowska, zamieszkała Karlikowo, gmina Krokowa, powiatu morskiego, rozpoznaje w zmarłym swojego męża Ottona Bobkowskiego14.
69. Zwłoki mężczyzny odziane w czarne spodnie, kamizelkę, bieliznę. Postrzał w brzuch. Wanda Rykalska, zamieszkała Gdańsk-Wrzeszcz, ul. Niemcewicza nr 10 m. 1 rozpoznaje w zmarłym swojego ojca Augustyna Bluma15.
74. Zwłoki mężczyzny odziane w spodnie, sweter i bieliznę. Brak śladów obrażeń. Czaszka przy opukiwaniu wydaje tony wysokie. Stefania Gondek, zamieszkała w Gdyni, ul. Mickiewicza 33 m. 1 rozpoznaje w zmarłym swojego męża Stanisława Gondka16.
84. Zwłoki mężczyzny odziane w spodnie, bluzę i bieliznę. Brak śladów urazów - czaszka przy opukiwaniu wydaje wysoki ton. Usta charakterystycznie otwarte jak przy duszeniu. Śladów podbiegnięć krwawych stwierdzić nie zdołano.
88. Zwłoki mężczyzny odziane w spodnie i bieliznę. Postrzał w szyję od przodu oraz prawe płuco od przodu. Dołączono do sprawy: grzebień, cygarniczkę, charakterystyczne korony zębów, zegarek wodoszczelny "Omega" Nr 9414949 oraz zdjętą z palca obrączkę z treścią "Hanuś 15.8.1929". Johanna Deutsch, zamieszkała Gdynia, plac Kaszubski 13 (drogeria) rozpoznaje w zmarłym swojego męża Mariana Deutscha17.
97. Zwłoki mężczyzny bez dolnych kończyn. Postrzał w szyję od przodu. Do sprawy dołączono portmonetkę.
100. Zwłoki mężczyzny odziane w spodnie i bieliznę. Czaszka strzaskana. Postrzał klatki piersiowej. Do sprawy dołączono znalezione w kieszeni spodni skarpety i cygarniczkę. Cecylia Cirocka, zamieszkała Wejherowo, ul. Sobieskiego 286, rozpoznaje w zmarłym swojego męża Leona Cirockiego18.
103. Zwłoki mężczyzny odziane w gumowe buty, spodnie, bluzę i bieliznę. Brak śladów urazów. Czaszka przy opukiwaniu wydaje tony wysokie. W kieszeni znaleziono naciągacz do łańcucha rowerowego, który dołączono do sprawy. Maria Jaworska, zamieszkała Gdynia, ul. Tatrzańska 51 m. 2 rozpoznaje w zmarłym swojego szwagra Mariana Tuligowskiego19.
104. Zwłoki mężczyzny odziane w spodnie i bieliznę. Postrzał w głowę od strony ust. Barbara Szulzf, zamieszkała Gdynia, Osada Kolejowa nr 7 m. 2, rozpoznaje w zmarłym swojego męża Adama Szulza20.
108. Zwłoki kobiety, bez głowy i nóg w stanie kompletnego rozkładu. Dołączono do sprawy różaniec w torebce skórzanej i chusteczkę do nosa, znalezione w kieszeni sukni.
II. W Oddziale nr 74 stwierdzono ślady grobów długości 7,50 m, szerokości 4,20 m. Odkopując grób na głębokości 1,80 m, w glebie piaszczystej natrafiono na zwłoki ludzkie, przesypane wapnem. Zwłoki wydobyte na powierzchnię i poddane sądowo-lekarskim oględzinom w następującej kolejności z zachowaniem dalszego ciągu rozpoczętej numeracji porządkowej zwłok.
114. Zwłoki mężczyzny odziane w skarpety z podwiązkami, ciepłe kalesony, koszulę sportową i siatkową. Postrzał w kość ciemieniową lewą. Obok zwłok znaleziono nadpaloną legitymację na nazwisko Lucjan Borysławski - Państwowy Bank Rolny w Gdyni - dyrektor oraz nadpaloną Kartę Ewidencji Wywozu Waluty na nazwisko Lucjan Borysławski wydaną przez Urząd Celny w Kolibkach. Wanda Borysławska (żona), Krystyna Borysławska (córka) i Jerzy Borysławski (syn), zam. Sopot, ul. Boczna nr 1 m. 7 zgodnie rozpoznają w zwłokach Lucjana Borysławskiego, jako też i znalezione dokumenty, które dołączono do sprawy.
118. Zwłoki mężczyzny odziane w spodnie, 2 pary kalesonów, 3 koszule dzienne, na kalesonach monogram "Z.B.". Czaszka przy opukiwaniu wydaje tony niskie; obrażeń stwierdzić nie udało się. Józefa Bar zamieszkała w Gdyni, ul. Abrahama 23 m. 4, rozpoznaje w zmarłym swojego męża Zygmunta Bara21.
120. Zwłoki mężczyzny odziane w bieliznę. Czaszka od przodu strzaskana. Od strony twarzy postrzał. Agnieszka Rietz, zamieszkała Witomino, ul. Krótka 14, powiatu gdyńskiego rozpoznaje w zmarłym swojego ojca Franciszka Gałeckiego22.
129. Zwłoki mężczyzny dużych rozmiarów, odziane w dwie pary skarpet, spodnie do butów jasne w prążki, kalesony, koszulę niebieską. Kości policzkowe zgruchotane, postrzał w prawej dolnej części brzucha, złamanie przedramienia prawego z laksacją stawu barkowego prawego. Do szelek przypięte na agrafce 2 medaliki. Mostek charakterystyczny w wykonaniu. Monika Łakomowa, zam. Wejherowo, ul. Sobieskiego 233 rozpoznaje w zmarłym swojego męża Edwarda Łakomego23 majora W[ojska] P[olskiego] oraz wójta.
130. Zwłoki mężczyzny odziane w spodnie, podwójną bieliznę, skarpety, na prawej nodze kalosze. Stanisław Biliński, zam. Wejherowo, ul. Prezydenta Wilsona 11 rozpoznaje w zmarłym swego ojca Karola Bilińskiego23 - adwokata. Postrzał czaszki.
143. Zwłoki mężczyzny odziane w spodnie, 2 pary kalesonów, 3 koszule. Postrzał w okolice górnej klatki piersiowej po lewej stronie. Pasek od spodni dołączony do sprawy. Helena Szyszkowa, zam. Wejherowo, Św. Jana nr 8 rozpoznaje w zmarłym zwłoki męża Stanisława Szyszki24.
150. Zwłoki mężczyzny odziane w spodnie i bieliznę. Bez głowy - w stanie zupełnego rozkładu. Dołączono do sprawy dowód osobisty francuski, nienadający się na razie do odczytania.
162. Zwłoki mężczyzny w bieliźnie i spodniach. Czaszka roztrzaskana. Stefan Wosik, zam. Gdańsk, Nowy Port, ul. Wolności nr 55 m. 2 rozpoznaje w zmarłym swego ojca Jana Wosika25, przewodnika portowego.
176. Zwłoki mężczyzny dobrej budowy, odziane w bieliznę i koszulę. Czaszka strzaskana. Maria Bukowska, zam. Gdynia, ul. Bema 13 m. 4 rozpoznaje w zmarłym swojego męża inż. Mariana Bukowskiego26.
187. Zwłoki mężczyzny odziane w spodnie i bieliznę. Postrzał w potylicę. Złoty krzyżyk z napisem "Wnukowi 1890 r. w błogosławieństwie" oraz srebrny medalion dołączony do sprawy. Maria Gierdziejewska, zam. w Gdyni, ul. Kasztelańska 20, rozpoznaje w zmarłym swojego męża Wacława Jana Gierdziejewskiego27.
188. Zwłoki mężczyzny odziane w spodnie i bieliznę. Czaszka strzaskana. Janina Kwiatkowska, zam. Gdynia Chylonia, ul. Dachnowskiego nr 24 rozpoznaje w zmarłym swego męża Jana Kwiatkowskiego28.
195. Zwłoki mężczyzny odziane w spodnie i bieliznę. Czaszka od tyłu strzaskana. Cecylia Schwarz (żona) zam. Gdynia, ul. Świętojańska nr 9 m. 11, oraz Stefan Michnik, sędzia okręgowy i Adolf Meyzner, sekretarz, obaj S[ąd] O[kręgowy] Gdynia, rozpoznają w zmarłym Kazimierza Schwarza29, sędziego Sądu Grodzkiego w Gdyni.
197. Zwłoki mężczyzny odziane w buciki czarne do pół łydki, pończochy, pumpy i bieliznę. Postrzał w potylicę. Anna Kuniewska, żona i Witold Kuniewski, syn, oboje zamieszkali Sopot, ul. 3 Maja 26 m. 2 rozpoznają w zmarłym Romana Kuniewskiego, nadleśniczego L[asów] P[aństwowych] Wejherowo.
198. Zwłoki mężczyzny odziane w pumpy koloru zielonkawego, bieliznę i piżamę. Postrzał w potylicę. Waleria Woda, Bydgoszcz, ul. Chłopickiego 6 m. 2 (żona) i Stanisław Woda (syn), zam. Poznań, Al. Przybyszewskiego 7 m. 4 rozpoznaje w zmarłym Stanisława Wodę, dyrektora Banku Polskiego w Gdyni.
201. Zwłoki mężczyzny odziane w pantofle, getry, spodnie i bieliznę. Czaszka strzaskana od tyłu. W kieszeni znaleziono przypinacz do krawata, który dołączono do sprawy. Aleksandra Jagodzińska, zam. Fuga, gmina Nytych, pow. gdański, rozpoznaje w zmarłym swojego męża Stanisława Jagodzińskiego, pracownika Urzędu Morskiego w Gdyni.
202. Zwłoki mężczyzny odziane w spodnie i bieliznę. Czaszka strzaskana. Na szyi medalion na sznurku, który jako też portmonetkę i chusteczkę do nosa dołączono do sprawy. Zofia Łęgowska, Gdynia, Chrzanowskiego 10 m. 2 rozpoznaje w zmarłym swojego męża inż. Stanisława Łęgowskiego, dyrektora Urzędu Morskiego Gdynia.
219. Zwłoki mężczyzny ze szczątkami głowy, odziane w kalesony i 2 koszule. Aniela Naczk, zam. Wejherowo, ul. Jacka 11 (matka) oraz Maria Kotlewska (córka), zam. Luzino, pow. morski, rozpoznaje w zmarłym Teofila Naczka, woźnego P[aństwowego] Gimnazjum Wejherowo.
220. Zwłoki mężczyzny odziane w bieliznę i spodnie. Z czaszki zachowane szczątki Teofil Warczak, zam. Czersk, woj. pomorskie, ul. Królowej Jadwigi 9, tartak państwowy, rozpoznaje w zmarłym swojego brata Augustyna Warczaka, wikarego z Mechowej, pow. morski.
223. Zwłoki mężczyzny odziane w bieliznę i pulower. Czaszka z przodu strzaskana. Eugenia Fałatowicz, zam. Gdynia, ul. Denhoffa 4 m. 1 rozpoznaje w zmarłym swojego męża Wiktora Fałatowicza30. Do sprawy dołączono medalik oraz koronę złotą pierwszego prawego trzonowca.
228. Zwłoki mężczyzny odzianego w spodnie i bieliznę. Czaszka strzaskana. Do sprawy dołączono guziki. Halina Downarowicz, zam. Gdynia, Chrzanowskiego 10, rozpoznaje w zmarłym męża Kazimierza Downarowicza31.
230. Zwłoki mężczyzny odziane w spodnie i bieliznę. Postrzał z lewej strony serca. Anna Ebertowska, zam. Gdynia Obłuże, Kolonia, ul. Rzemieślnicza 3 m. 4 rozpoznaje w zmarłym swojego męża Konrada Ebertowskiego - piekarza.
233. Zwłoki mężczyzny odziane w ciepłe skarpety, wojskowe spodnie do butów, bieliznę i sweter z kołnierzem dużym. Czaszka strzaskana. Władysława Roszczynialska, zam. w Rumi, pow. morskiego, rozpoznaje w zmarłym swojego męża rotmistrza Hipolita Roszczynialskiego32.
238. Zwłoki mężczyzny odziane w pumpy ciemnowiśniowe i bieliznę. Czaszka strzaskana. Ślady krwi na koszuli tuż przy szyi. Jerzy Skubiszewski, zam. Gdynia, Świętojańska 63 m. 8 rozpoznaje w zmarłym ojca Jana Skubiszewskiego33.
240. Zwłoki mężczyzny odziane w skarpety, spodnie i koszulę oraz bieliznę. Czaszka strzaskana. Do sprawy dołączono skarpety wyjęte z kieszeni. Janina Michalska, zam. Gdynia, Chrzanowskiego 10, rozpoznaje w zmarłym swojego męża Lucjana Michalskiego34.
243. Zwłoki mężczyzny odziane w spodnie i bieliznę. Postrzał w potylicę. Do sprawy dołączono chusteczkę do nosa i spinki. Franciszek i Jan Pokrywka, zam. Osowa, pow. morski, rozpoznają w zmarłym ojca swego Leona Pokrywkę35.
271. Zwłoki mężczyzny odziane w bieliznę. Czaszka strzaskana. Do sprawy dołączono medalik na sznurku. Henryk Burkiet zam. Gdynia, Serpentyna 43 m. 8 rozpoznaje w zmarłym swojego brata Aleksandra Burkieta, ucznia warsztatów Marynarki Wojennej w Gdyni.
272. Zwłoki mężczyzny odziane w spodnie i bieliznę. Na piersiach wytatuowana postać kobiety. Czaszka strzaskana. Do sprawy dołączono spinki. Ewa Świerczyńska (żona) i Tadeusz Świerczyński (brat), zam. Gdynia, Dworzec Morski (Zakład Fryzjerski) rozpoznają w zmarłym Kazimierza Świerczyńskiego, fryzjera.
297. Zwłoki mężczyzny odziane w spodnie i bieliznę oraz buty. Proteza lewej nogi zaczynająca się ponad kolanem. Do sprawy dołączono pasek i chusteczkę do nosa. Małgorzata Donarska (żona) i Kazimierz Donarski (syn), zam. Letni Dwór, gm. Wejherowo, rozpoznają w zmarłym Franciszka Donarskiego36.
304. Zwłoki mężczyzny odziane w spodnie i bieliznę. Czaszka strzaskana. Do sprawy dołączono medalik. Helena Pek, zam. Gdynia Grabówek, ul. Dreszera 33a rozpoznaje w zmarłym swego męża Franciszka Peka37.
305. Zwłoki mężczyzny odziane w spodnie i bieliznę. Czaszka strzaskana. Do sprawy dołączono pasek od spodni i chusteczkę do nosa.
Zwłoki rozpoznane wydawano na żądanie rodzinom przez PZZ [w] Wejherowie: pozostałe pogrzebane w dwu masowych grobach wykopanych przez przedłużenie pierwotnych, każdy w oddzielnej trumnie z oznaczeniem punktów niniejszego protokołu, na głębokości 1,50 m.
III. W Oddziale nr 74 znaleziono ponadto ślady grobu, rozmiarów 7,20 m x 4 m. Na 4 drzewach stwierdzono ślady zarośniętych nacięć pionowych. Grób otwarto na głębokości 3,60 m. W grobie stwierdzono istnienie kilkunastu kości kręgosłupa, palców rąk, kawałków kości czaszki (potylicznej): ponadto znaleziono jeden półbucik męski i kilkanaście łusek pocisków karabinowych i części skarpet. Gleba wyraźnie nasiąknięta masą rozłożonych ciał ludzkich, którego specyficzność stwierdzono.
IV. W Oddziale nr 86 znaleziono ślad grobu, rozmiarów 5,40 x 4 m. Grób przekopano na głębokości 2,60 m i napotykano w czasie kopania na dość grube żerdzie świerkowe. Znaleziono części kości potylicznych i kilka kości palców ludzkiej ręki. Gleba wykazuje wyraźny zapach rozłożonych ciał ludzkich, co stwierdzono. Ten oddział lasu nie posiada drzewostanu, który ścięto niedawno.
W oddziale nr 78 stwierdzono następujące groby:
V. Grób rozmiarów 9,50 m x 3,80 m; po przekopaniu na głębokości 3,80 m stwierdzono kilka łusek pocisków karabinowych, kawałek bandaża, 1 ramię nożyczek i tabakierkę z rogu, a ponadto słoje z resztkami maści. Gleba wykazuje wyraźnie zapach rozłożonych ciał ludzkich.
VI. Grób rozmiarów 8,50 m x 3,80 m; po przekopaniu na głębokości 3,80 m znaleziono łyżkę wojskową, kość łokciową, krąg piersiowy, szyjny, kość krzyżową, drugie lub trzecie żebro, oskalpowane owłosienie czaszki ludzkiej oraz kawałek materiału, klamrę od paska i mały ołówek. Gleba wykazuje wyraźnie zapach rozłożonych ciał ludzkich.
VII. Grób rozmiarów 8,50 m x 3,80 m; po przekopaniu na głębokości 3,20 m znaleziono różaniec biały, buteleczkę, pierwsze żebro, kość palucha, nieco włosów ludzkich, kawałek materiału, lusterko, bransoletkę od zegarka metalową, kość obojczykową, kauczukową protezę górnej szczęki, łyżkę do obuwia, pudełko z pudrem do nóg z napisem angielskim na etykiecie, przykrywkę do puderniczki, przykrywkę od pudełka papierosów "Mewa", kawał mięśnia ludzkiego, 10 łusek od pocisków karabinowych i kilka potłuczonych butelek. Gleba wykazuje wyraźnie zapachf rozłożonych ciał ludzkich.
VIII. Grób rozmiarów 8,50 m x 5 m; po przekopaniu na głębokości 2,90 m dotarto do dna grobu. Gleba nie wykazuje zapachu zgniłych ciał ludzkich.
IX. Grób rozmiarów 7,50 m x 4 m; po przekopaniu na głębokości 2,90 m dotarto do dna grobu. Gleba nie wykazuje zapachu zgniłych ciał ludzkich.
W oddziale nr 89 stwierdzono następujące groby:
X. Grób rozmiarów 8,50 m x 3,5 m, który przekopano na głębokości 3,20 m. Gleba wykazuje wyraźnie zapach rozłożonych ciał ludzkich.
XI. Grób rozmiarów 7,20 m x 4,20 m, przekopano na głębokości 3,20 m. Gleba wykazuje wyraźnie zapach rozłożonych ciał ludzkich.
XII. Grób rozmiarów 7,90 m x 3,80 m przekopano na głębokości 2,90 m. Gleba wykazuje wyraźnie zapach rozłożonych ciał ludzkich. W grobie tym znaleziono biały, półlitrowy, emaliowany czerpak do wody oraz sitko do herbaty.
XIII. Grób rozmiarów 9,20 m x 4 m, przekopano na głębokości 3,20 m. Gleba wykazuje wyraźnie zapach rozłożonych ciał ludzkich.
XIV. Grób rozmiarów 9 m x 3,90 m, przekopano na głębokości 2,90 m. Gleba wykazuje wyraźnie zapach rozłożonych ciał ludzkich.
XV. Grób rozmiarów 10,20 m x 3,50 m przekopano na głębokości 3 m. Gleba wykazuje wyraźnie zapach rozłożonych ciał ludzkich.
XVI. Grób rozmiarów 10,50 m x 2,60 m przekopano na głębokości 3,40 m. Gleba wykazuje wyraźnie zapach rozłożonych ciał ludzkich.
XVII. Grób rozmiarów 10 m x 3,80 m przekopano na głębokości 2,90 m. Gleba wykazuje wyraźnie zapach rozłożonych ciał ludzkich.
XVIII. Grób rozmiarów 8,80 m x 3,20 m przekopano na głębokości 3,20 m. Gleba wykazuje wyraźnie zapach rozłożonych ciał ludzkich.
XIX. Grób rozmiarów 9,60 m x 4,20 m przekopano na głębokości 3,20 m. Gleba wykazuje wyraźnie zapach rozłożonych ciał ludzkich.
XX. Grób rozmiarów 8,60 m x 4,50 m przekopano na głębokości 3,50 m. Gleba wykazuje wyraźnie zapach rozłożonych ciał ludzkich.
XXI. Grób rozmiarów 9,80 m x 4 m przekopano na głębokości 3,90 m. Gleba wykazuje wyraźnie zapach rozłożonych ciał ludzkich.
XXII. Grób rozmiarów 12,80 m x 3,60 m przekopano na głębokości 3,80 m. Gleba wykazuje wyraźnie zapach rozłożonych ciał ludzkich.
XXIII. Grób rozmiarów 11,60 m x 3,80 m przekopano na głębokości 3,5 m. Gleba wykazuje wyraźnie zapach rozłożonych ciał ludzkich.
XXIV. Grób rozmiarów 11,60 m x 4,20 m przekopano na głębokości 3,20 m. Znaleziono brązowy bucik męski ze stopą. Gleba wykazuje wyraźnie zapach rozłożonych ciał ludzkich.
XXV. Grób rozmiarów 11,60 m x 3,20 m przekopano na głębokości 3,20 m. Gleba wykazuje wyraźnie odór rozłożonych ciał ludzkich.
XXVI. Grób rozmiarów 8,20 m x 4 m - przesondowano na głębokości 3 m. Gleba wykazuje wyraźnie zapach rozłożonych ciał ludzkich (przez część grobu przebiega usypana symbolicznie mogiła oparkaniona).
XXVII. Grób rozmiarów 6,20 m x 4 m przesondowano na głębokości 6 m. Gleba wykazuje wyraźnie zapach rozłożonych ciał ludzkich (przez część grobu przebiega usypana symboliczna mogiła oparkaniona).
W odległości 12 m w zagajniku na wysokości pomiędzy 21 a 23g grobem stwierdzono ślady latryny urządzonej w ten sposób, że do dwóch młodych świerków umocowana jest ostrugana żerdź gwoździami i drutem, który jest głęboko wbity w korę; po stronie żerdzi dół kloaczny przesypany piachem. Od latryny do linii grobów prowadzi wyraźnie zaznaczająca się dawno wydeptana ścieżka. W okolicach grobów 24 i 25 znaleziono ślady legowiska, wykopane w ziemi rozmiarów 9 x 2,60 m. Przekopując na głębokości 1,20 m, natrafiono na resztki zgniłej słomy. Drzewostan tego oddziału lasu w sąsiedztwie grobów nosi ślady kul. Śladów tych jest tak wiele, że nie sposób jest je spisać. W legowisku znaleziono złote okulary, drewniak, zapalniczkę, dwuzłotówki, zapalniczkę, cygarniczki, buteleczkę z benzyną i igielnik.
Ponadto w tymże oddziale natrafiono na dwa krematoria urządzone w ziemi. Krematoria te przesypane były z wierzchu piachem, spod którego przebijał popiół i miał kostny. Jedno z krematoriów położone jest na linii leśnej. Pierwsze krematorium rozmiarów 5,70 m na 5,30 m. Drugie rozmiarów 6,60 m na 5,50 m. Przez płaszczyznę krematorium przebiegają dwa kanały przecinające się w kształcie krzyża. Gleba na głębokości kanałów jest formalnie skamieniała i przepojona tłuszczem. Następując nogą, ma się wrażenie, że następuje się masę zwartą jak beton.
Wszystkie obiekty poddane oględzinom sfotografowano przy udziale fotografa Nowakowskiego "Matejko" w Wejherowie. Odbitki fotograficzne w załączeniu.
Na tym oględziny zakończono. Odczytano.
Biegli: sędzia śledczyh:
Orzeczenie biegłego
Na podstawie powyższych oględzin przychodzę do wniosku, że:
A. Groby nr 1 i nr II zawierają zwłoki ludzkie zakopane przed około 7 laty. Przyczyną zgonu był postrzał z broni palnej, bliżej nieustalonego kalibru w czaszki od tyłu w okolicę kości potylicznej, względnie od strony przedniej i to z bliskiej odległości, oraz okolicy klatki piersiowej i jamy brzusznej. W wielu wypadkach przyczyną zgonu było rozłupanie czaszki twardym przedmiotem, którym mogła być stopka karabinu. W obu tych wypadkach zgon następował gwałtownie, a to wobec zupełnego rozłupania czaszki i pęknięcia kości podstawy czaszki oraz na skutek postrzału serca. Postrzał w okolicy jamy brzusznej i klatki piersiowej wywoływały przerwanie tych ośrodków i skrwawienie narządów wewnętrznych, co powodowało czasowe zamroczenie, tak, że przyjąć należy, iż zgon następował powolnie na skutek uduszenia w grobie przez przysypanie rannych zwłokami i ziemią. Uszkodzenia kończyn spowodowane są urazami zadanymi twardymi narzędziami.
B. Groby nr III do VII włącznie oraz od nr X do XXVII włącznie zawierają z całą pewnością zwłoki ludzkie, które następnie po dłuższym okresie czasu stamtąd usunięto, a przemawia za tym okoliczność, iż gleba grobów przesiąknięta jest treścią rozłożonych tkanek organizmu ludzkiego; gleba tych grobów ma charakter raczej konserwujący, zatem rozkład zwłok następował wolno.
Groby nr VIII i IX nie zawierały zwłok ludzkich i musiały być po wykopaniu zasypane na powrót bez zwłok ludzkich.
Biegły zrzeka się kosztów.
Biegły:
Sędzia śledczyi:
Postanowienie
Dnia 24 października 1946 r. w Wejherowie, sędzia śledczy S[ądu] O[kręgowego] w Gdańsku A[ntoni] Zachariasiewicz, jako przewodniczący Okręgowej Komisji Badania Zbrodni Niemieckich w Polsce z siedzibą w Gdańsku, mając na uwadze, że przedmioty opisano w protokole oględzin i ekshumacji z dnia 7 do 22 b.m. mogą mieć dla sprawy niniejszej istotne znaczenie, a przeto i na podstawie artykułu 152 kpk
postanowił:
powyższe przedmioty uznać za dowody rzeczowe i pozostawić je na przechowanie w Polskim Związku Zachodnim, Oddział Wejherowo celem zdezynfekowania i umożliwienia identyfikacji dalszych.
Sędziaj:
Potwierdzenie: Wyżej wskazane przedmioty przyjąłem na przechowanie.
Wejherowo, dnia 24 października 1946 r.
Leon Prusiński, delegat PZZk
Źródło: OKŚZpNP w Gdańsku, S 56.2011.Zn, t. 1, Śledztwo w sprawie masowych zbrodni na obywatelach polskich w Lasach Piaśnickich koło Wejherowa dokonanych jesienią 1939 roku przez osoby idące na rękę władzy państwa niemieckiego, k. 2-24, oryginał, mps.
a Ze względu na to, że protokół oględzin liczy 23 strony, zdecydowałam się zamieścić jedynie wybrane fragmenty. Zamieszczone zostały wszystkie opisy osób, które rozpoznano. W związku z tym numeracja jest naruszona.
b Wcześniejszy wyraz zakreślony krzyżykami.
c Wyraz nadpisany powyżej.
1 Przy zwłokach odnaleziono następujące przedmioty codziennego użytku, które zabezpieczono jako materiał dowodowy w sprawie: fragmenty gazet codziennych, okrągłe lusterko kieszonkowe, złoty medalik, dokumenty osobiste, scyzoryki, chusteczki do nosa, złoty pierścień z zielonym kamieniem, obrączki, różaniec, klucze, łuski od pocisków karabinowych. Materiały, o których mowa, nie zachowały się do dnia dzisiejszego. Pomimo kilkunastu apeli wysyłanych za pośrednictwem mediów oraz kwerend w różnych instytucjach Oddziałowa Komisja Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu w Gdańsku nie natrafiła na miejsce ich przechowywania. Ostatnim śladem, który w tej sprawie udało mi się odnaleźć, była informacja z końca 1948 r. pochodząca z zarządu obwodu wejherowskiego Polskiego Związku Zachodniego o przekazaniu przedmiotów odnalezionych w Piaśnicy na wystawę w Bydgoszczy. Zabezpieczone przedmioty były skatalogowane i umieszczone w gablotach, które w trakcie transportu umieszczano w specjalnej skrzyni. Z tego samego okresu pochodzą pisma wzywające do wydania przedmiotów rodzinom pomordowanych lub przekazania do zbiorów Polskiego Czerwonego Krzyża. Brak jednak informacji o wykonaniu tej odezwy. Z chwilą likwidacji Polskiego Związku Zachodniego w kwietniu 1950 r. przez włączenie go do Ligi Morskiej całość mienia i dokumentacji została włączona w zasób nowo utworzonej instytucji. Niedługo po tym Liga Morska została przekształcona w Ligę Obrony Kraju. Kwerenda przeprowadzona w Archiwum Akt Nowych, gdzie przechowywane są akta obu zlikwidowanych instytucji, nie przyniosła oczekiwanych rezultatów. Można przypuszczać, iż materiały te zostały albo zniszczone, albo przywłaszczone przez nieustalone osoby. Niewykluczone też, że przedmioty te są zdeponowane w jakimś archiwum jako "materiał nieustalonego pochodzenia".
2 W książce B. Bojarskiej, Piaśnica. Miejsce martyrologii i pamięci. Z badań nad zbrodniami hitlerowskimi na Pomorzu, Pelplin 2018, na stronie 99 błędny zapis nazwiska: Machowicz Tadeusz, urzędnik z Gdyni.
3 Franciszek Krolek został aresztowany w październiku 1939 r. w Nowym Dworze Wejherowskim, był członkiem Polskiego Związku Zachodniego. Jego zwłoki zostały pochowane na cmentarzu parafialnym w Redzie. OKŚZpNP w Gdańsku, S 56.2011.Zn, t. 1, k. 3; ibidem, t. 3, k. 524.
4 Roman Szymczak, ur. 9 VIII 1906 r. w Czekanowie, kierowca samochodowy z Gdyni. Aresztowany we wrześniu 1939 r. i osadzony początkowo w koszarach wojskowych w Gdyni Redłowie. Pochowany na cmentarzu w Redłowie. OKŚZpNP w Gdańsku, S 56.2011.Zn, t. 1, k. 3; ibidem, t. 2, k. 264; ibidem, t. 5, k. 848.
5 Alojzy Kamiński, ur. 23 VIII 1898 r., aresztowany 7 XI 1939 r. w Gdyni. Fryzjer z Gdyni. OKŚZpNP w Gdańsku, S 56.2011.Zn, t. 1, k. 3; ibidem, t. 2, k. 264.
6 W książce B. Bojarskiej, Piaśnica. Miejsce martyrologii i pamięci..., na stronie 100 błędny zapis nazwiska: Mrzygłocki Paweł, rzemieślnik z Gdyni. W rzeczywistości Paweł Mrzegocki był pracownikiem fabryki beczek z Wejherowa, został aresztowany 10 X 1939 r. i zamordowany w Piaśnicy 11 XI 1939 r. Pochowano go w zbiorowej mogile w Piaśnicy. OKŚZpNP w Gdańsku, S 56.2011.Zn, t. 2, k. 262.
7 Jan Pawlak był urzędnikiem Zarządu Miejskiego w Wejherowie.
d Dalsza część tekstu zakreślona krzyżykami.
8 Władysław Cieślicki, pracownik poczty z Wejherowa, został aresztowany 7 XI 1939 r. i zamordowany w Piaśnicy 11 XI 1939 r. Pogrzebany na cmentarzu komunalnym w Wejherowie. OKŚZpNP w Gdańsku, S 56.2011.Zn, t. 1, k. 5.
9 W książce B. Bojarskiej, Piaśnica. Miejsce martyrologii i pamięci..., na stronie 93 błędny zapis nazwiska: Blaszk Leon, rolnik, sołtys z Rekowa.
10 Jan Maciejewski, nauczyciel z Wejherowa. Aresztowany został 7 XI 1939 r. Pogrzebano go w zbiorowej mogile nr 1 w Piaśnicy. OKŚZpNP w Gdańsku, S 56.2011.Zn, t. 1, k. 5; ibidem, t. 2, k. 227.
11 Wacław Gierdalski był posiadaczem kilku sklepów w Gdyni. 20 X 1939 r. został doprowadzony do budynku gestapo w Gdyni. Stracony w Piaśnicy prawdopodobnie 11 XI 1939 r. i pochowany na cmentarzu w Gdyni Redłowie. OKŚZpNP w Gdańsku, S 56.2011.Zn, t. 2, k. 264, 352.
12 Augustyn Bigott, ur. 11 III 1882 r., Gdynia Obłuże.
e Wyraz poprawiony z: głównej.
13 Józef Stach był kupcem z Gdyni.
14 Otto Bobkowski, szewc z Karlikowa koło Pucka i członek PZZ został aresztowany 27 X 1939 r. przez gestapo. Został pochowany na cmentarzu w Tyłowie. OKŚZpNP w Gdańsku, S 56.2011.Zn, t. 1, k. 7; ibidem, t. 3, k. 445, 453.
15 Augustyn Blum był pracownikiem PKP w Gdańsku.
16 Stanisław Gondek był kupcem lub rzemieślnikiem z Gdyni.
17 Marian Deutsch był właścicielem drogerii z Gdyni i członkiem Polskiego Związku Zachodniego. Został aresztowany w październiku 1939 r. Jego zwłoki pochowano na cmentarzu w Gdyni Redłowie. OKŚZpNP w Gdańsku, S 56.2011.Zn, t. 1, k. 8; ibidem, t. 2, k. 264; ibidem, t. 4, k. 632.
18 W książce B. Bojarskiej, Piaśnica miejsce martyrologii i pamięci..., na stronie 94 błędny zapis nazwiska: Leon Cierocki. Właściwie Leon Cirocki, rolnik z Parszczyc, członek Polskiego Związku Zachodniego. Został aresztowany 1 XI 1939 r. i stracony w Piaśnicy prawdopodobnie 11 XI 1939 r. Został pochowany na cmentarzu w Wejherowie. OKŚZpNP w Gdańsku, S 56.2011.Zn, t. 1, k. 9; ibidem, t. 3, k. 449.
f W oryginale: Szulc.
19 Marian Tuligowski z Gdyni Chyloni. Pracownik rzeźni miejskiej z Gdyni, członek Polskiego Związku Zachodniego. Aresztowany w listopadzie 1939 r. w miejscu pracy. OKŚZpNP w Gdańsku, S 56.2011.Zn, t. 4, k. 724, 744.
20 Adam Szulz pracownik PKP z Gdyni. Aresztowany w październiku 1939 r. Stracony w Piaśnicy prawdopodobnie 11 XI 1939 r. Jego zwłoki pochowano na cmentarzu w Gdyni Redłowie. OKŚZpNP w Gdańsku, S 56.2011.Zn, t. 1, k. 9; ibidem, t. 2, k. 264.
21 Franciszek Gałecki był kierownikiem cegielni w Wysokiej i członkiem PZZ. Został aresztowany w październiku 1939 r. w Wysokiej. OKŚZpNP w Gdańsku, S 56.2011.Zn, t. 1, k. 11.
22 Edward Łakomy, ur. w 1894 r. Od 1935 r. był wójtem gminy Wejherowo-Wieś, należał do PZZ. We wrześniu 1939 r. został aresztowany w Gdyni i przewieziony do więzienia w Wejherowie, a stamtąd do więzienia Schiesstange w Gdańsku. Został zamordowany w Piaśnicy 11 XI 1939 r. strzałem oddanym przez Hansa Söhna lub funkcjonariusza gestapo Palcykowskiego. R. Osowicka, Las piaśnicki. Niemy świadek hitlerowskiej kaźni, Wejherowo 2014, s. 42-44.
23 Karol Biliński, ur. 14 XII 1873 r. w Rudkach, woj. lwowskie - dr, komisaryczny burmistrz Wejherowa w latach 1929-1932. Adwokat Biliński działał w PZZ i przewodniczył Powiatowemu Komitetowi Ligi Obrony Powietrznej Państwa. Został aresztowany 8 IX 1939 r. na podstawie Sonderfahndungsbuch Polen i osadzony jako zakładnik w więzieniu Schiesstange w Gdańsku. Zamordowany w Piaśnicy 11 XI 1939 r., pochowany po ekshumacji na cmentarzu w Wejherowie 19 X 1946 r. OKŚZpNP w Gdańsku, S 56.2011.Zn, t. 1, k. 11; R. Osowicka, Las piaśnicki..., s. 46-48.
24 Stanisław Szyszka był robotnikiem z Wejherowa.
25 Jan Wosik, ur. 20 X 1892 r. w Wancerzowie, pow. częstochowski. Przed wojną zamieszkiwał w Rumi, zatrudniony był jako przewodnik portowy w Gdyni. Został zamordowany 11 XI 1939 r. i uznany za zmarłego postanowieniem Sądu Grodzkiego w Wejherowie z 9 I 1948 r. (4 Zg 142/47). OKŚZpNP w Gdańsku, S 56.2011.Zn, t. 1, k. 13.
26 Marian Bukowski, ur. 6 IX 1902 r. w Rypinie - inżynier, naczelnik Wydziału Urzędu Morskiego z Gdyni. Został zamordowany 11 XI 1939 r. i uznany za zmarłego postanowieniem Sądu Grodzkiego w Gdyni z 15 X 1947 r. (1 Zg 114/47), OKŚZpNP w Gdańsku, S 56.2011.Zn, t. 1, k. 13, ibidem, t. 2, k. 263, ibidem, t. 5, k. 815.
27 Wacław Jan Gierdziejewski, ur. 8 X 1890 r. w Kutaisi - inżynier z Gdyni, prezes na okręg pomorski Ligii Morskiej i Kolonialnej. Został zamordowany 11 XI 1939 r. i uznany za zmarłego postanowieniem Sądu Grodzkiego w Gdyni, 30 X 1947 r. (Zg 223/47), OKŚZpNP w Gdańsku, S 56.2011.Zn, t. 1, k. 14, t. 2, k. 263, t. 5, k. 820.
28 Jan Kwiatkowski, ur. 1903 r. w Gdyni Chyloni - pracownik portowy z Gdyni, członek PZZ w Gdyni. Aresztowany 18 IX 1939 r., zamordowany 11 XI 1939 r. OKŚZpNP w Gdańsku., S 56.2011.Zn, t. 1, k. 14, ibidem, t. 2, k. 263, 355.
29 Kazimierz Schwarz, ur. 27 I 1907 r. w Poznaniu - sędzia Sądu Okręgowego w Gdyni aresztowany 14 IX 1939 r. w Gdyni. Został zamordowany 11 XI 1939 r. i uznany za zmarłego postanowieniem Sądu Grodzkiego w Gdyni 17 IV 1947 r. (Zg 159/47). OKŚZpNP w Gdańsku, S 56.2011.Zn, t. 2, k. 14, ibidem, t. 2, k. 263, 353, ibidem, t. 4, k. 717.
30 Wiktor Fałatowicz był pracownikiem Urzędu Celnego z Gdyni.
31 Kazimierz Downarowicz, ur. 1 VI 1885 r. w Klikawie - pracownik Urzędu Celnego z Gdyni. Został zamordowany 11 XI 1939 r. i uznany za zmarłego postanowieniem Sądu Grodzkiego w Gdyni z 14 IX 1948 r. (4 Zg 102/48), OKŚZpNP w Gdańsku, S 56.2011.Zn, t. 1, k. 17; ibidem, t. 2, k. 264; ibidem, t. 5, k. 817.
32 Hipolit Roszczynialski, ur. 6 IX 1897 r. w Łężycach koło Rumi - dowódca oddziału zwiadowczego kawalerii 18. Pułku Ułanów w wojnie polsko-bolszewickiej 1920 r. Od 1920 r. był sołtysem Łężyc, a potem wójtem gminy Rumia Zagórze. R. Osowicka, Las piaśnicki..., s. 39-40.
33 Jan Skubiszewski, ur. 18 VII 1893 r. w Częstochowie - komisarz Rady Szkolnej przy Komisariacie Rządu z Gdyni, członek PZZ w Gdyni. OKŚZpNP w Gdańsku, S 56.2011.Zn, t. 1, k. 17; ibidem, t. 2, k. 264; ibidem, t. 4, k. 730.
34 Lucjan Piotr Michalski, ur. 25 VII 1896 r. w Duckiej Woli, pow. Kozienice - pracownik Urzędu Morskiego z Gdyni, aresztowany jako zakładnik 14 X 1939 r. w Gdyni i przewieziony do aresztu na ul. Starowiejską. Został zamordowany 11 XI 1939 r. i uznany za zmarłego postanowieniem Sądu Grodzkiego w Gdyni z 30 X 1947 r. (1 Zg 264/47). OKŚZpNP w Gdańsku, S 56.2011.Zn, t. 1, k. 17; ibidem, t. 2, k. 264; ibidem, t. 4, k. 725.
35 W książce B. Bojarskiej, Piaśnica. Miejsce martyrologii i pamięci..., na stronie 102 błędny zapis nazwiska: Pokryfka Leon.
36 Franciszek Donarski był sekretarzem starostwa w Wejherowie.
37 Franciszek Pek był administratorem majątku ziemskiego w Gdyni Grabówku. Został aresztowany 17 XI 1939 r. OKŚZpNP w Gdańsku, S 56.2011.Zn, t. 1, k. 21; ibidem, t. 4, k. 745.
g Liczba słabo czytelna.
h Poniżej nieczytelne podpisy dwóch biegłych i sędziego śledczego.
i Poniżej nieczytelne podpisy biegłego i sędziego śledczego.
j Poniżej nieczytelny podpis sędziego.
k Poniżej nieczytelny podpis i pieczęć okrągła z napisem w otoku o treści: Okręgowa Komisja Badania Zbrodni Hitlerowskich w Gdańsku.
Nr 5
1947 listopad 20, Gdynia - Sentencja wyroku w imieniu Rzeczypospolitej Polskiej Wydziału Karnego Sądu Okręgowego w Gdyni w sprawie Herberta Teuffla
Sąd Okręgowy w Gdyni w Wydziale Karnym
w składzie następującym
Przewodniczący s[ędzia] o[kręgowy] E. Heidrich
Ławnicy: L. Musiał i M. Baczyński
Protokolant: apl[ikant] sąd[owy] Franciszek Prusak
w obecności wiceprokuratora Sądu Okręgowego J. Pieśli
rozpoznawszy dnia 20 listopada 1947 r. sprawę:
Herberta Teuffla, urodzonego 23 VIII 1905 r.
w Gdańsku syna Leopolda i Berty,
oskarżonego o to, że:
I. w czasie od jesieni 1939 r. do marca 1945 r. w Gdyni i na terenie powiatu morskiego, idąc na rękę władzy państwa niemieckiego, brał udział w dokonywaniu masowych zabójstw osób spośród ludności cywilnej,
II. w tymże czasie i miejscu, idąc na rękę władzy państwa niemieckiego, działał na szkodę osób spośród ludności cywilnej przez znęcanie się i bicie więźniów oraz osób zatrzymanych w czasie przesłuchania,
III. w tymże czasie i miejscu, brał udział w przestępczych hitlerowskich organizacjach SS i gestapo.
to jest o czyn przewidziany w punkcie I w art. 1 p. 1
w punkcie II w art. 2
w punkcie III w art. 4 dekretu z dnia 31 sierpnia 1944 r. w brzmieniu dekretu z dnia 10 grudnia 1946 r. (Dz.U. nr 69 poz. 376)1
orzekł:
oskarżonego Herberta Teuffla uznaje się winnym:
I. że w jesieni 1939 r. w Gdyni i na terenie powiatu morskiego, idąc na rękę władzy państwa niemieckiego, przygotował spośród osób uwięzionych transporty przeznaczone na śmierć przez rozstrzelanie, względnie w inny sposób, a więc brał udział w dokonywaniu masowych zabójstw osób spośród ludności cywilnej.
Czynem tym dopuścił się oskarżony przestępstwa z artykułu 1 ustęp 1 dekretu z dnia 10 grudnia 1946 r. (Dz.U. poz. 376/46) i zasądza się go za to na karę śmierci. Po myśli artykułu 7 cytowanego dekretu orzeka się trwałą utratę praw publicznych i obywatelskich praw honorowych oraz przepadek całego mienia skazanego.
II. że w tym czasie i miejscu, idąc na rękę władzy państwa niemieckiego, działał na szkodę osób spośród ludności cywilnej, a to przez znęcanie się i bicie więźniów oraz osób zatrzymanych w czasie przesłuchania.
Czynem tym dopuścił się oskarżony przestępstwa z artykułu 2 cytowanego dekretu i zasądza go się za to na karę śmierci.
Po myśli artykułu 7 cytowanego dekretu orzeka się trwałą utratę praw publicznych i obywatelskich praw honorowych oraz przepadek całego mienia skazanego.
III. że w tymże czasie i miejscu brał udział w przestępczych hitlerowskich organizacjach SS i Tajnej Policji Państwowej (gestapo).
Czynem tym dopuścił się oskarżony przestępstwa z artykułu 4 § 1 i § 3 b, c cytowanego dekretu i zasądza go się za to na karę (10) dziesięciu lat więzienia i utratę praw obywatelskich i honorowych i przepadek mienia.
Z wymierzonych oskarżonemu kar orzeka się karę śmierci2 , a nadto orzeka się utratę praw publicznych i obywatelskich praw honorowych oraz przepadek całego mienia skazanego.
Od opłat sądowych oskarżonego uwalnia się. Koszty postępowania przejąć na rachunek Skarbu Państwa.
Uzasadnienie
Na podstawie wyników przeprowadzonej rozprawy głównej przyjął sąd następujący stan faktyczny za ustalony.
Oskarżony, Herbert Teuffel, ukończył w roku 1923 Szkołę Realną, "Conradinum" w Gdańsku, uzyskując świadectwo dojrzałości niższego stopnia. W lipcu 1939 roku wstąpił do niemieckiej narodowosocjalistycznej partii robotniczej (NSDAP) w Gdańsku. W organizacji tej nie zajmował stanowiska kierowniczego. W roku 1932 wstąpił do służby w sztafetach ochronnych (SS) w Gdańsku, uzyskując w roku 1937 w tej organizacji stopień Untersturmführera, który w armii odpowiada stopniowi podporucznika. We wrześniu 1933 roku został przydzielony do Prezydium Policji w Gdańsku, gdzie pracował w charakterze starszego asystenta. Jesienią 1939 roku został przydzielony do Tajnej Policji Państwowej (gestapo) w Gdańsku, a mianowicie do referatu granicznego, skąd przeniesiony został do Gdyni i tutaj pracował w Tajnej Policji Państwowej3 , a w szczególności w oddziale drugim, do którego należały sprawy wewnętrznopolityczne, tudzież w oddziale trzecim, do którego należały obrona, sprawy mniejszości narodowych oraz sprawy graniczne4. Już jesienią 1939 roku przyjeżdżał oskarżony częściej do więzienia w Wejherowie, celem przesłuchania więzionych tam Polaków. Przesłuchiwania odbywały się ten sposób, że oskarżony znęcał się nad swoimi ofiarami, bijąc je ręką lub pałką gumową po ciele i głowie lub kopiąc je nogami i to aż do utraty przytomności.
W październiku 1939 roku został aresztowany świadek Gniech Józef i osadzony w więzieniu w Wejherowie. Oskarżony przesłuchując świadka, polecił mu zbliżyć się do ściany. Gdy świadek rozkaz ten wykonał - oskarżony począł go bić w głowę tak silnie, że świadek za każdym ciosem uderzał twarzą w ścianę i wskutek tego świadek doznał obrażeń twarzy i nosa, mając całą twarz skaleczoną i pokrwawioną. Na początku 1940 roku został świadek powtórnie aresztowany i osadzony w więzieniu w Wejherowie i znów przesłuchiwany przez oskarżonego, a w czasie tych przesłuchań przez niego dotkliwie pobity.
Na początku 1940 roku przywleczono do celi więziennej na Kamiennej Górze w Gdyni, gdzie mieściła się niemiecka Tajna Policja Państwowa, siedemnastoletniego chłopca o nieznanym nazwisku do tego stopnia zmaltretowanego i zbitego, że nie mógł on o własnych siłach stać ani siedzieć. Tak zbitego młodzieńca ułożyli gestapowcy na podłodze celi więziennej. W pewnej chwili wpadł do tejże celi oskarżony, a ponieważ młodzieniec nie podniósł się z ziemi i nie stanął na baczność przed oskarżonym, tenże począł prawie bezprzytomnie leżącego chłopca kopać nogami.
W tym samym mniej więcej czasie przyaresztował oskarżony świadka Kędzierskiego Franciszka i odstawił do aresztu na Kamiennej Górze. W czasie przesłuchiwania świadka - oskarżony, chcąc na świadku wymusić przyznanie, że tenże jest członkiem [Polskiego] Związku Zachodniego - bił go do tego stopnia pałką gumową, że świadek stracił przytomność. Wtedy oskarżony cucił go wodą, lecz po to tylko, aby go znów bić dalej.
Pewnego razu w 1940 roku wyprowadzono z aresztów na Kamiennej Górze, mieszczących się w piwnicach, pewną grupę osób, należących do Polskiego Komitetu Obywatelskiego. Osobom tym polecono obrócić się twarzą do ściany, założyć ręce na plecy i w ten sposób bokiem posuwać się po schodach ku górze. Gdy osoby te wolno w ten sposób się posuwały, oskarżony przystąpił do kilku z nich, uderzając je ręką silnie w głowę, tak, że rozbijały one sobie nosy i twarze. Jesienią 1940 roku w Gdyni - oskarżony przyaresztował świadka Sendobrego. Odprowadzając go, oskarżony kopał go w tylną część ciała tak silnie, że świadek jeszcze obecnie doznaje częstych krwawień. Nadto uderzył go z taką siłą w twarz, że świadek był zmuszony poddać się operacji.
Świadek Rybicki będąc sam więźniem, widział, jak oskarżony kopał i bił więźniów w piwnicach Tajnej Policji na Kamiennej Górze. Gdy pewnego razu zauważono, że pomaga on współwięźniom - wtrącono go do celi, a przy tej okazji - oskarżony kopnął go nogą, mówiąc: "Ty, psie, tu zdechniesz".
Świadek Grzenkowicz na początku okupacji niemieckiej pełnił funkcję pomocniczego strażnika więziennego w Wejherowie. W tym czasie oskarżony częściej przyjeżdżał do więzienia w Wejherowie, celem przesłuchiwania więzionych. Na polecenie oskarżonego świadek doprowadzał z cel więziennych do specjalnego pokoju, gdzie odbywały się przesłuchy. Z pokoju tego dobywały się jęki osób przesłuchiwanych. Gdy świadek po takich przesłuchaniach odprowadzał uwięzionych z powrotem do cel, byli oni zbici, skatowani i pokrwawieni.
W dniu 11 listopada 1939 roku przybył oskarżony z dwoma innymi gestapowcami do więzienia w Wejherowie. Wywołał on według uprzednio sporządzonej listy około sto pięćdziesiąt osób z poszczególnych cel, a wśród nich dr. Karola Bilińskiego5 , byłego burmistrza Wejherowa i polecił im uszeregować się na podwórzu więziennym. Więźniom polecono wynieść swe walizki z rzeczami z celi i poustawiać je na podwórzu.
Po stwierdzeniu, że wszyscy wywołani więźniowie znajdują się na podwórzu, gestapowcy dali rozkaz załadowania więźniów na pięć samochodów ciężarowych, które koło godziny dwunastej w południe ruszyły drogą w kierunku szosy krokowskiej6 , wiodącej do Piaśnicy.
Z tej podróży więźniowie ci więcej już nie powrócili. Wróciły samochody napełnione, ale tylko odzieżą wywiezionych, która powędrowała do magazynów niemieckich7 , a więźniowie - jak mówiono - zostali rozstrzelani w Piaśnicy.
Oskarżony w kilku przypadkach interweniował na rzecz uwięzionych, którzy na skutek tej interwencji zostali zwolnieni z więzienia lub obozu koncentracyjnego. Nie działał on jednak bezinteresownie, albowiem w jednym wypadku za takie zwolnienie zapłacono około 30 tys. marek, w innym zaś wypadku żona oskarżonego otrzymała kilka sztuk drobiu.
Ten stan faktyczny ustalił sąd na podstawie zeznań świadków przesłuchanych w toku rozprawy głównej - a w szczególności na podstawie zeznań: Gniecha Józefa (karta 8 protokołu z rozprawy głównej), Franciszka Drawca (k. 10), Franciszka Kędzierskiego (k. 11), Józefa Grzenkowicza (k. 12), Feliksa Sendobrego (k. 12), Pawła Rybickiego (k. 13), tudzież oświadczenia oskarżonego.
Oskarżony przyznaje, że należał do sztafet ochronnych (SS) jak również do Tajnej Policji Państwowej (gestapo). Zaprzecza jednak zarzutowi, iż brał udział w dokonywaniu masowych zabójstw osób z pośród ludności cywilnej. O rozstrzelaniu cywilnej ludności polskiej w Piaśnicy dowiedział się dopiero znacznie później, od osób cywilnych8. Równocześnie zaprzecza zarzutowi, że znęcał się i bił więźniów w czasie przesłuchania i twierdzi, że w tym czasie w ogóle w Gdyni jeszcze nie urzędował, a sprowadził się do Gdyni dopiero 8 stycznia 1940 r. i podał na tę okoliczność świadka Łakomą. Sąd odmówił temu wnioskowi, albowiem zeznaniami świadków zostało ustalone, że oskarżony jesienią 1939 roku urzędował w Gdyni i w Wejherowie, a okoliczność, czy wtedy mieszkał w Gdyni i kiedy się oskarżony do Gdyni sprowadził jest dla sprawy bez znaczenia.
I. Sąd dał wiarę oświadczeniu oskarżonego co do należenia do sztafet ochronnych i Tajnej Policji Państwowej, które to oświadczenie zostało oparte również zeznaniami świadków, którzy stwierdzili, że oskarżony chodził w mundurze, przypisanym dla członków sztafet ochronnych.
Natomiast sąd nie dał wiary obronie oskarżonego, który twierdził, że nigdy nie bił osób przez siebie przesłuchiwanych ani się nad nimi nie znęcał.
Sąd wziął pod rozwagę zeznania świadków, przesłuchanych w toku rozprawy głównej, a w szczególności zeznania świadka Gniecha, Drawca, Kędzierskiego, Grzenkowicza, Sondobry i Rybickiego. Wprawdzie większość tych świadków to pokrzywdzeni przez oskarżonego, lecz mimo to zeznawali oni zupełnie obiektywnie, bez chęci jakiejkolwiek zemsty i dlatego sąd co do wiarygodności tych zeznań nie miał żadnych wątpliwości.
II. Sąd, opierając się na zeznaniach tych świadków, przyjął za ustalone, że oskarżony w czasie od jesieni 1939 roku do roku 1945 w Gdyni i na terenie powiatu morskiego bił w czasie przesłuchania osoby z pośród ludności cywilnej i znęcał się nad nimi.
III. Opierając się na zeznaniach świadka Gniecha i Grzenkowicza, przyjął sąd za ustalone, że oskarżony jesienią 1939 roku w Wejherowie brał udział w dokonywaniu zabójstw osób spośród ludności cywilnej przez to, że dnia 11 listopada 1939 roku przybył z dwoma innymi gestapowcami do więzienia w Wejherowie i tutaj wybrał spośród uwięzionych około sto pięćdziesiąt osób, które następnie wywieziono do Piaśnicy i tam rozstrzelano. Czynu tego dopuścił się jako urzędnik gestapo, działając po to, ażeby pójść na rękę swym władzom przełożonym. Co do czynu spod numeru I ustalonegoa - sąd stanął na stanowisku, że w czynie tym mieszczą się znamiona przestępstwa z art. 4 § 1 oraz § 3 litery b, c dekretu z dnia 10 grudnia 1946 r., albowiem oskarżony należał do sztafet ochronnych (SS) oraz Tajnej Policji Państwowej (gestapo), które to organizacje przestępcze były powołane i uznane przez władze Państwa Niemieckiego, co oskarżony potwierdza.
Wobec tego sąd uznał oskarżonego winnym przestępstwa z art. 4 oraz 3 litery b, c cytowanego dekretu i wymierzył mu karę więzienia przez 10 lat, którą uważał za odpowiednią przewinieniu. Nadto sąd orzekł po myśli art. 7 cytowanego dekretu utratę praw publicznych i obywatelskich praw honorowych oraz przepadek całego mienia skazanego.
W czynie pod numerem II mieszczą się zdaniem sądu wszystkie znamiona przestępstwa art. 2 dekretu z dnia 10 grudnia 1946 r. Mianowicie oskarżony, bijąc i znęcając się nad więźniami cywilnymi, a więc nad osobami spośród ludności cywilnej, do tego stopnia, że osoby te doznawały trwałych obrażeń cielesnych, działając na szkodę tych osób. Ponieważ oskarżony był członkiem sztafet ochronnych i urzędnikiem Tajnej Policji Państwowej, działał on po to, aby pójść na rękę swym władzom państwowym.
Wobec tego sąd uznał oskarżonego winnym przestępstwa z art. 2 cytowanego dekretu i wymierzył mu za czyn ten karę śmierci. Sąd, biorąc pod uwagę brutalność, z jaką oskarżony bił uwięzionych, znęcanie się nad osobami bezbronnymi i często nieprzytomnymi oraz mnogość tych wypadków, nie uznał za odpowiednie, aby oskarżonemu wymierzyć karę więzienia, uznając karę śmierci, jako odpowiednią przewinieniu.
Nadto sąd orzekł po myśli art. 7 utratę praw publicznych i obywatelskich praw honorowych oraz przepadek całego mienia skazanego.
Wreszcie co do czynu ad III na podstawie zeznań świadków Gniecha i Grzenkowicza ustalił sąd, że dnia 11 listopada 1939 roku przybył oskarżony z dwoma innymi gestapowcami do więzienia w Wejherowie i czytając nazwiska więźniów z listy, wywoływał ich z cel. Więźniom wywołanym polecił zabrać z sobą ich walizki z rzeczami. Skoro oskarżony stwierdził, że wszyscy wywołani więźniowie znajdują się już na dziedzińcu więziennym, a było ich około 150 osób, a wśród nich dr Biliński, oskarżony i towarzyszący mu gestapowcy wydali rozkaz załadowania więźniów na oczekujące samochody ciężarowe. Następnie samochody ruszyły drogą ku Piaśnicy. Po jakimś czasie samochody wróciły, napełnione odzieżą, więźniów jednak nie było. Opowiadano potem, że więźniowie zostali w Piaśnicy rozstrzelani. Opuszczającym więzienie osobom nie pozwolono zabrać ze sobą walizek.
Sąd wziął pod uwagę okoliczności, że więźniom nie pozwolono zabrać walizek, co wskazuje na to, że oskarżony i jego towarzysze wiedzieli, jaki los spotka w najbliższych godzinach więźniów i dlatego uważali, że rzeczy te nie będą im już potrzebne. Dalej sąd wziął pod uwagę, że po kilku godzinach samochody powróciły, jednak bez więźniów, natomiast wróciła ich odzież. W końcu okoliczność, że opowiadano sobie, że w Piaśnicy więźniów rozstrzelano.
Należy tutaj zauważyć, że fakt rozstrzelania wielkiej ilości osób cywilnych w Piaśnicy dnia 11 listopada 1939 roku jest powszechnie znany i ustalony na Wybrzeżu i w całym kraju. Miedzy innymi ekshumowano i rozpoznano zwłoki dr. Bilińskiego, który również był w tym transporcie.
Sąd zastanawiał się nad zagadnieniem, czy w tym masowym zabójstwie oskarżony brał udział w rozumieniu artykułu 1 ustęp 1 dekretu z dnia 10 grudnia 1946 roku oraz na czym ten udział polegał.
Zastanawiając się nad tym zagadnieniem, sąd doszedł do wniosku, że pojęcie "udziału" w myśl artykułu 1 cytowanego dekretu jest dość obszerne i obejmuje ono nie tylko samego sprawcę, lecz także współsprawcę, pomocnika i podżegacza. Zdaniem sądu oskarżony brał udział w tym masowym zabójstwie i to w rozumieniu artykułu 1 ustęp 1 cytowanego dekretu, a mianowicie w charakterze pomocnika, wykonując pewne czynności przygotowawcze, potrzebne do wykonania tego masowego zabójstwa. Trudno sobie wyobrazić, aby jedna osoba mogła dokonać takiego masowego zabójstwa. Musiano więc role podzielić, jedni ustalali osoby przeznaczone do stracenia, drudzy, do rzędu których należał oskarżony, czuwali nad załadowaniem więźniów na samochody i odtransportowanie na miejsce stracenia, a inni zaś dokonywali tego stracenia. Wszystkie jednak te osoby miały ten sam zamiar, a mianowicie stracenie przeznaczonych na śmierć więźniów i świadomie działały, dążąc do urzeczywistnienia tego zamiaru.
Wobec tego sąd uznał oskarżonego winnym przestępstwa z artykułu 1 ustęp 1 dekretu z dnia 10 grudnia 1946 roku, popełnionego przez to, że jesienią 1939 roku na terenie powiatu morskiego jako urzędnik Tajnej Policji Państwowej, idąc na rękę niemieckiej władzy państwowej przygotowywał spośród osób cywilnych transporty przeznaczone na śmierć przez rozstrzelanie, względnie w inny sposób, a więc brał udział w dokonywaniu masowych zabójstw osób spośród ludności cywilnej i wymierzył mu za czyn ten karę przewidzianą w artykule 1, a mianowicie karę śmierci.
Nadto sąd orzekł po myśli artykułu 7 cytowanego dekretu utratę praw publicznych i obywatelskich praw honorowych oraz przepadek całego mienia skazanego.
Z wymierzonych oskarżonemu kar orzekł sąd po myśli artykułu 33 § 2 kk karę śmierci oraz utratę praw publicznych i obywatelskich praw honorowych oraz przepadek całego mienia skazanego9. Orzeczenie o kosztach polega na przepisie artykułu 598 kpkb.
Źródło: AIPN Gd, Sąd Okręgowy w Gdyni 1945-1950, 607/184, k. 176-179, oryginał, mps.
1 Dekret z 31 VIII 1944 r. o wymiarze kary dla faszystowsko-hitlerowskich zbrodniarzy wojennych i znęcania się nad ludnością cywilną i jeńcami oraz dla zdrajców Narodu Polskiego, Dz. U RP, 1946 r., nr 69, poz. 377, art. 1: "kto, idąc na rękę władzy państwa niemieckiego lub z nim sprzymierzonego: 1. brał udział w dokonywaniu zabójstw osób spośród ludności cywilnej albo osób wojskowych lub jeńców wojennych, 2. przez wskazanie lub ujęcie działał na szkodę osób ze względów politycznych, narodowościowych, wyznaniowych lub rasowych poszukiwanych lub prześladowanych przez władze, podlega karze śmierci, przy stosowaniu przepisów niniejszego dekretu, należy mieć na uwadze, że: zamiast przewidzianej kary śmierci orzeka się karę dożywotniego pozbawienia wolności".
2 Wyrok wykonano w 1948 r. AIPN Gd, 607/184, Sprawa Sądu Okręgowego w Gdyni przeciwko Herbertowi Teuffel, 1947 r., k. 21-191.
3 Herbert Teuffel w Gdyni pozostał do 24 III 1945 r. 8 V 1945 r. dostał się do niewoli amerykańskiej, a od 1 III 1947 r. był osadzony w areszcie śledczym w Gdańsku. AIPN Gd, 607/184, Protokół rozprawy głównej, 20 XI 1947 r., k. 165-173.
4 Placówka gdańskiego gestapo w Gdyni mieściła się w willi na Kamiennej Górze przy Prinz Eugenstrasse 8-10, w dawnym gmachu przedsiębiorstwa żeglugowego "Polskarob". Na czele wydziału drugiego spraw wewnętrznych stał Erwin Fischer, a na czele wydziału trzeciego polityki zagranicznej SS-Untersturmführer Brunon Schönhoff. E. Rojowska, M. Tomkiewicz, Gdynia w latach 1939-1945 w świetle źródeł niemieckich i polskich. Aresztowania, egzekucje, wysiedlenia ludności cywilnej narodowości polskiej, Gdynia 2009, s. 124-125.
5 Zob.: Sonderfahndungsbuch Polen..., s. 11.
6 Dziś ulica ta nazywa się Ofiar Piaśnicy.
7 Odzież i przedmioty wartościowe osób rozstrzelanych w Piaśnicy przewożone były do siedziby gestapo mieszczącej się w willi dr. Franciszka Panka, gdzie były przechowywyane w pomieszczeniach piwnicznych.
a Tak w tekście.
8 Zob. Powiat morski i miejski Gdynia, dok. nr 8 (przesłuchanie Hansa Söhna), a szczególnie fragment: "Ja osobiście jestem przekonany, że Meier wraz z Alvenslebenem i Ebrechtem, nadto także Köpke, Teuffel i Lorenz byli tymi, którzy decydowali o życiu i śmierci".
b Poniżej trzy odręczne nieczytelne podpisy.
9 26 XI 1947 r. obrońca oskarżonego z urzędu Jerzy Hozakowski wniósł wniosek do Sądu Okręgowego w Gdyni o kasację wyroku. Rozprawa kasacyjna odbyła się 20 II 1948 r. przed Sądem Najwyższym. Sąd utrzymał wyrok w mocy. Prezydent RP nie skorzystał z przysługującego mu prawa łaski w stosunku do Herberta Teuffla.
Nr 6
1962 kwiecień 30, Wejherowo - Zeznanie Elżbiety Ellwart
Świadek Elżbieta Ellwart oświadczyła co do osoby: Nazywam się Elżbieta Ellwart z domu Lehmann, mam lat 42, pracuję w pralni szpitala dla zakaźnie chorych w Wejherowie, mieszkam w Wejherowie przy ul. Przemysłowej nr 8.
Do sprawy: W drugiej połowie października lub listopadaa 1939 roku - dokładnej daty nie pamiętam - wybrałam się z Orla, gdzie mieszkałam od urodzenia do Leśniewa. Najkrótsza droga wiodła przez Las Piaśnicki. W Leśniewie mieszkali wówczas moi teściowie (teść mieszka tam do dziś razem z bratem mego męża). Chciałam u nich pozostać przez dłuższy czas. Mąż mój został w końcu sierpnia 1939 roku zmobilizowany. Wyczekiwałam jego powrotu z dnia na dzień. Byłam wówczas w siódmym miesiącu ciąży i czułam się bardzo samotna. Szłam najpierw szeroką drogą leśną, która prowadziła do szosy wejherowsko-krokowskiej. Niedaleko skrzyżowania tej drogi z drogą wiodącą do Pryśniewa do tej samej szosy zobaczyłam w lewo wąską drużkę leśną, ażeby jeszcze bardziej skrócić sobie drogę. Gdy znalazłam się na niewielkim wzniesieniu, przez które dróżka ta prowadzi, usłyszałam nagle głośne zawołanie: "Stehen bleiben!"1. Przede mną stał żołnierz niemiecki. Miał on na sobie zwykły mundur Wehrmachtu i hełm na głowie. Spytał mnie, skąd się tu wzięłam i czy nie widziałam tablic ostrzegawczych na skraju lasu. Odpowiedziałam, że widziałam tablicę przy wejściu do lasu, ale nie przeczytałam napisu znajdującego się na niej. Tak było rzeczywiście. Gdy tak rozmawiałam z tym żołnierzem, nie podnosiłam z przestrachu oczu. Żołnierz w pewnej chwili odszedł ode mnie, nakazując mi stać w miejscu do jego powrotu. Rozejrzałam się wówczas wokół siebie i zobaczyłam w niewielkiej odległości od miejsca, w którym stałam, zwłoki wiszącego na drzewie księdza Stanisława Witkowskiego2, proboszcza z Mechowy. Ksiądz Witkowski wisiał na rękach związanych nad głową, umocowanych do wielkiego drzewa. Miał na sobie długą do stóp szatę kościelną. Poznałam go od razu, bo widziałam go dawniej nie raz. Mąż mój był jego parafianinem. Zobaczyłam też pod innym drzewem dwóch mężczyzn w białych koszulach, czarnych spodniach i butach z cholewami oraz czarnej furażerce3. Obaj byli mocno zakrwawieni, a jeden z nich trzymał dziecko, może dwuletnie, za nóżki, rozdzierał je, a potem uderzył główką kilkakrotnie o drzewo. W tym momencie mężczyźni ci zobaczyli mnie. Jeden z nich rzucił dziecko na ziemię i obaj przybiegli do mnie. Zobaczyłam na ich czarnych furażerkach znaki SS. Spytali mnie oni, czy nie widziałam tablic ostrzegawczych przy drogach prowadzących w las i czy wiem, gdzie się teraz znajduję, czy zdaję sobie sprawę z tego, co się dzieje, czy wiem, kim oni są, jakie noszą mundury, co widzę wokół siebie. Na wszystkie pytania odpowiedziałam, że nic nie widzę i nic nie wiem. Uprzytomniłam sobie bowiem właśnie w tej chwili, że to tu jest miejsce masowych mordów dokonywanych na Polakach, o którym wszyscy w Orlu i sąsiednich wsiach mówili. Jeden z esesmanów powiedział po chwili do drugiego: "Wir nehmen Sie mit"4. Na to odpowiedział drugi: "Wir haben schon nichts mehr zum schiessen"5. Jeden z nich wyjął następnie kartkę i ołówek z kieszeni, wypytał mnie o personalia, imiona i nazwiska rodziców, rodzeństwa i dalszych krewnych. Spisał to wszystko i spytał: "Sind Sie Deutsch?"6. Zastanowiło go moje nazwisko panieńskie (Lehmann), które tak jak obecne jest niemieckie. Odpowiedziałam: "Ich bin hier geboren"7. Po chwili esesmani powiedzieli mi, że jeśli kiedykolwiek powiem coś o tym, co tu widziałam, to zginę nie tylko ja, ale cała moja rodzina i cała wieś. Po tych słowach oddalili się. Widziałam, jak stanęli przy jednym z trzech krytych samochodów ciężarowych znajdujących się w niedalekiej odległości. Rozejrzałam się wokół siebie i zobaczyłam świeżo rozkopany prostokątny dół, a w nim wielu zabitych. Rozpoznałam wśród nich mężczyzn i kobiety. Widziałam także zabitych leżących na ziemi obok dołu, widziałam też kilkanaście osób czołgających się po ziemi. Były one zapewne ciężko ranne, u niektórych zauważyłam już tylko drgawki przedśmiertne. Zabici i ranni byli zalani krwią. Ślady krwi widziałam też na ziemi. Esesmani byli także silnie okrwawieni. Gdy rozmawiali poprzednio ze mną, widziałam ich zakrwawione ręce i koszule. Uprzytomniłam sobie wówczas, że to stąd dochodziły do moich uszu jęki, w chwili, gdy szłam przez las. Tego dnia był bardzo silny wiatr, tak że idąc przez las, nie dziwiłam się odgłosom pochodzącym z głębi lasu. Skojarzyłam z nimi opowiadanie mojego dziadka, który mawiał, że w lesie podczas silnej wichury słychać jęki ludzkie.
Stałam jeszcze przez chwilę sama opodal drzewa, na którym wisiał ksiądz Witkowski. Wybuchnęłam głośnym płaczem. Wówczas żołnierz, który mnie poprzednio zatrzymał i teraz pilnował, bacznie mi się przyglądając, podszedł do mnie, uderzył lekko w ramię i powiedział" "Machen Sie, dass Sie verschwinden"8. Chciałam ruszyć z miejsca, ale nie mogłam zrobić kroku. Żołnierz popchnął mnie ręką i powiedział: "Gehen Sie schneller!"9. Siłą ruszyłam przed siebie, ale nogi mi tak zesztywniały, że chociaż chciałam biec, szłam bardzo wolno, z trudem stawiając kroki. Żołnierz w dalszym ciągu nawoływał: "Schneller, schneller!"10.
Chciałam pójść z powrotem do Orla, ale błądziłam przez długi czas w lesie, bo oszołomiona strachem nie mogłam znaleźć drogi, mimo że las ten znałam bardzo dobrze od najmłodszych lat. Zmęczona usiadłam. Płakałam głośno przez cały czas. Podniosłam się po kilku godzinach, uświadamiając sobie, że mam zostać wkrótce matką, że muszę się opanować i otrząsnąć z przerażenia. Wkrótce znalazłam drogę i wróciłam do Orla.
W styczniu 1940 r. urodziłam córkę Martę. Na dziecku tym niestety odbiło się moje silne przeżycie. Dziecko już w pierwszych latach swojego życia miewało niczym nieuzasadnione stany zalęknienia. W szkole uczyło się stale bardzo źle, w przeciwieństwie do drugiej, później urodzonej córki. Dziś jeszcze starsza córka zachowuje się niekiedy dziwnie. Potrafi na przykład przez cały dzień nie przemówić do nikogo słowa. Jestem przekonana, że jest to skutek silnego wstrząsu, którego doznałam na widok zbrodni piaśnickiej.
Po wojnie wychodziłam nieraz do lasu, a gdy zbliżałam się do miejsca, z którego widziałam egzekucje, nie mogłam z wrażenia ruszyć dalej. Wybierałam się tam kilka razy z mężem i za każdym razem spacer taki silnie przeżywałam.
Podczas ekshumacji w październiku 1946 r. stałam w tym samym miejscu, z którego widziałam we wrześniu 1939 r. zamordowanych. Wokół tego miejsca znajdują się trzy masowe groby. Wśród ekshumowanych rozpoznałam zwłoki Michała Słowika - robotnika, rencisty z Orla. Ostatni raz byłam w tym miejscu pięć lat temu. Stało tam wówczas jeszcze to wielkie drzewo, na którym Niemcy powiesili ks. Witkowskiego.
Szwagier mego męża, Fritz Kormann - gospodarz z Leśniewa - był Niemcem i miał prawo wchodzić do lasu. Opowiadał on mojej teściowej Annie Ellwart z Leśniewa (oboje już nie żyją), że przyglądał się z ukrycia egzekucji w momencie, kiedy zabijano księdza Witkowskiego. Mówił, że podczas rozstrzeliwania skazańców żadna kula nie trafiała w księdza. Poszczuty przez oprawców pies nie chciał się na niego rzucić. Wówczas esesmani powiesili go na drzewie.
Przez cały okupacji mieszkałam w Orlu. Mąż mój - Feliks wrócił już 18 X 1939 r. do domu. Mieszkańcy Orla - Józef Müller i Leon Myszka (obaj nie żyją) mówili mi, że byli również świadkami egzekucji w Lasach Piaśnickich. Obserwowali, siedząc wysoko na drzewie, w jaki sposób Niemcy mordowali tam Polaków. Mówili mi, że skazańcy musieli ustawić się rzędem nad wykopanym długim dołem, następnie rozstrzelani przez Niemców wpadali w ten dół. Niedaleko mojego obecnego domu, przy ul. Przemysłowej nr 1 [w Wejherowie] mieszka Piotr Kemusz, były mieszkaniec Orla. Wiem, że chodził on nieraz z Leonem Myszką do lasu i oglądał groby. Kemusz wie pewnie dużo o tym, co widział Myszka podczas egzekucji.
Protokół został świadkowi przeczytany i przez niego podpisanyb.
Źródło: OKŚZpNP w Gdańsku, S 56.2011.Zn, t. 7, Śledztwo w sprawie masowych zbrodni na obywatelach polskich w Lasach Piaśnickich koło Wejherowa dokonanych jesienią 1939 roku przez osoby idące na rękę władzy państwa niemieckiego, k. 1312-1315, kopia, mps.
a Przekreślony wyraz: września i nadpisane odręcznie w formie skrótu: paźdz. lub listop.
1 Z niem.: "Zatrzymaj się".
2 Był to ks. Bolesław Witkowski, ur. 14 III 1873 w Wałyczu, poseł na Sejm Ustawodawczy, dziekan dekanatu puckiego z parafii Mechowo. Aresztowany 7 IX 1939 r. w swojej parafii. OKŚZpNP w Gdańsku, S 56.2011.Zn, t. 1, k. 69.
3 Byli to członkowie miejscowej grupy Selbstschutzu lub SS-Wachsturmbann "Eimann".
4 Z niem.: "Bierzemy Panią ze sobą".
5 Z niem.: "Nie mamy już czym strzelać".
6 Z niem.: "Jest Pani Niemką?".
7 Z niem.: "Tu się urodziłam".
8 Z niem.: "Spraw, że znikniesz".
9 Z niem.: "Uciekaj stąd".
10 Z niem.: "Szybko, szybko!".
b Poniżej nieczytelne podpisy Elżbiety Ellwart i Barbary Bojarskiej.
Nr 7
1974 wrzesień 30, Perleberg - Protokół przesłuchania świadka Gertrudy Amandy Paschkowski
Poa tym jak zostałam poinformowana, że powinnam złożyć zeznania o zbrodniach popełnionych przez faszystów na terenie powiatu puckiego w 1939 roku, chciałabym podkreślić, iż jestem gotowa do udzielenia prawdziwych informacji.
Mój ojciec zamieszkiwał w 1939 roku w Połczynie, dawnym Polzinie. On miał małe gospodarstwo rolne. Często go tam odwiedzałam. Ja mieszkałam w tym czasie w Gdańsku - Luisenthal1.
Pytanie: Kiedy aresztowano Pani brata Artura Knacka2?
Odpowiedź: O ile pamiętam, mój brat został schwytany około połowy września 1939 r.
Pytanie: Kto aresztował Pani brata?
Odpowiedź: Zatrzymania dokonał niejaki Brose3 i inni, których nazwisk już nie pamiętam. Ojciec powiedział mi, że był to Brose. Młody Brose był członkiem gestapo.
Aresztowania dokonał komisarz z tak zwanego Okręgu Gdańsk. On nazywał się Köpke lub Keрkе4.
Pytanie: Co Pani wie o przyczynach aresztowania?
Odpowiedź: Mój brat był rybakiem. On pływał na kutrze rybackim. Przed aresztowaniem zacumował on w stoczni gdańskiej w celu wykonania naprawy. Kiedy kilka osób w mundurach Hitlerjugend weszło na pokład, to on powiedział: "Chciałbym, aby bandyci z Hitlerjugend stąd wyszli, albo ich zabiję".
Dalszą podstawą, jaką jeszcze widzę, jest to, że pokłócił się on z Niemcem o nazwisku Arndt, który również był zatrudniony na kutrze. Ten Niemiec mieszkał na Hellu, w dawnym Helu.
O powodach aresztowania poinformował mnie brat, gdy byłam go odwiedzić w więzieniu w Pucku. Wizyta ta miała miejsce w miesiącu wrześniu 1939 rokub.
Pytanie: W jakich okolicznościach doszło do aresztowania Pani brata?
Odpowiedź: Brose i inni zabrali mojego brata z mola. Nie znam żadnych dalszych szczegółów. Mój ojciec mówił już później po zamordowaniu mojego brata, że o tym rozmawiał z Köpke. Od Köpke się dowiedział, że Artur został pobity. Köpke powiedział: "Ja nie wiedziałem, że on był twoim synem".
Pytanie: Kto podjął decyzję o rozstrzelaniu Pani brata Artura i która jednostka organizacyjna przeprowadziła rozstrzelanie?
Odpowiedź: Decyzję o rozstrzelaniu mojego brata podjął komisarz Köpke. On był, jak już powiedziałam, kierownikiem gestapo w tak zwanym Okręgu Gdańsk. O zamordowaniu mojego brata w międzyczasie powiadomił nas znajomy Fritz Kreft i kiedy się o tym dowiedziałam, aby mieć pewność co do losu mojego brata, próbowałam porozmawiać z Köpke. Pani Köpke poleciła mi, abym poszła do siedziby służbowej gestapo w Gdańsku, gdyż jej mąż nie może prywatnie prowadzić takich rozmów. Pod tym pretekstem udało mi się do niego pójść. Powiedziałam mu, że inni ludzie mi powiedzieli, że mój brat Artur został zastrzelony w Lesie Piaśnickim.
Köpke na to odpowiedział: "Ludzie nie wszystko wiedzą". On bardzo się zdenerwował i nie dał mi żadnej odpowiedzi. Nie potrafił dokładnie powiedzieć, która jednostka organizacyjna go rozstrzelała. Wciąż jednak pamiętam, że wiedział, co nastąpiło. Wiedział, że brat został aresztowany, o czym jak podałam wyżej, poinformował mnie i mojego ojca, i o tym że więźniowie są przenoszeni do Pucka. Nie pamiętam dokładnie, kiedy my otrzymaliśmy to powiadomienie. Ale to było jeszcze jesienią 1939 roku.
Następnie powozem konnym pojechaliśmy do Pucka. To było około godziny 14.00.
W więzieniu w Pucku widzieliśmy, że mój brat stał w oknie. On nie miał marynarki. Ja do niego krzyknęłam "Dlaczego jesteś w koszuli?". On mi odpowiedział: "Wszyscy będziemy wywiezieni!". Chciałam iść do więzienia, żeby dowiedzieć się więcej na ten temat. Jednak w tym momencie przyjechała duża ciężarówka z budą i motocyklem z dwoma żołnierzami. Kazano nam natychmiast zejść z drogi.
Następnie pojechaliśmy na rynek. Ciężarówka, która wcześniej była w więzieniu, zaparkowała przed ratuszem. Poszłam do ratusza zapytać, dokąd jadą więźniowie. Bałam się, że staną się ofiarami przestępstwa. Kilku oficerów faszystowskiego Wehrmachtu siedziało w większej sali w ratuszu. Zapytałam ich, dokąd pojedzie samochód z więźniami. Chociaż zrobiło się bardzo głośno, nie otrzymałam odpowiedzi.
Po wyjściu z ratusza zobaczyłam burmistrza. On nazywał się Freimann i był uważany za etnicznego Niemca. Kiedy zapytałam, dokąd jadą więźniowie, powiedział, że zostaną przeniesieni do Neustadt. Potem pojechaliśmy z ojcem wozem do Połczyna.
Przejechaliśmy około 2 kilometry, gdy wyprzedziła nas ciężarówka w towarzystwie dwóch motocykli z dwoma żołnierzami. Żołnierze na motocyklach mieli mundury Wehrmachtu. Czy żołnierze w kabinie ciężarówki też nosili ten sam lub inny mundur, nie mogę powiedzieć, bo ich nie widziałam. Mimo to uważałam, że tutaj zostanie popełnione przestępstwo, bo okoliczności wyraźnie przemawiały za tym. Pojazd nie był w drodze do Neustadt, a poza tym słyszałam o wielu rozstrzeliwaniach.
Pytanie: Czy znane są Pani osoby, które zostały rozstrzelane razem z Pani bratem Arturem ?
Odpowiedź: Z relacji Krefta wiem, że z moim bratem zostało rozstrzelanych 50 mężczyzn.
Nie znam jednak żadnych ofiar z nazwiska poza moim bratem.
Pytanie: Jakie informacje może Pani podać o Friedrichu Krefcie?
Odpowiedź: Znałam Krefta. Na niego zawsze wołało się Fritz. Ja go znałam już od dzieciństwa. Uczęszczaliśmy na te same nabożeństwa religijne.
Nie wiem dokładnie, czy on należał do faszystowskiej policji lub Wehrmachtu. Z całą pewnością jednak wiem, że do SS nie należał.
Wiem od mojego ojca, że Kreft pokłócił się z członkami SS, Kreft podobno nosił mundur Wehrmachtu.
Nie posiadam żadnych informacji, czy Kreft należał do niemieckiej policji pomocniczej. Wiem tylko, że Fritz Kreft był zamieszany w akcję, w której zamordowano mojego brata Artura. Kreft powiedział mojemu ojcu w maju 1940 r., że był wykorzystywany jako strażnik podczas rozstrzeliwań. Kreft powiedział też mojemu ojcu, że ofiary były zabijane za pomocą karabinów maszynowych.
Według opowiadania Krefta ofiary były ubrane tylko w bieliznę. Po zabójstwie zepchnięto je do przygotowanych wcześniej dołów i posypano wapnem chlorowanym. Doły zostały następnie zasypane przez inne grupy, które mogły być grupami więźniarskimi.
Zanim wojska sowieckie wkroczyły do Polski, musiało to być jesienią 1944 r., dowiedziałam się od znajomego Koschnitzkiego, że kości były palone przez kilka dni z masowych grobów w pobliżu wsi Piaśnica. Właściwie dowiedziałam się o tym już od mieszkańców wsi Połczyno, którzy prosili mnie, abym nie ujawniała ich nazwisk.
Odnośnie [do] Fritza Krefta mogę jeszcze powiedzieć, że znałam go przez około 10 lat, Kreft powinien mieszkać w NRD. Od tego czasu nic o nim nie słyszałam. Nie wiem, czy on jeszcze żyje.
Pytanie: Co Pani wie z własnych obserwacji o masowych mordach dokonanych w lasach pod Piaśnicą w 1939 roku?
Odpowiedź: Mogę tylko powiedzieć, że duża liczba obywateli została rozstrzelana w kilku egzekucjach, nie mogę podać żadnej informacji o liczbie osób.
Pytanie: Czy Pani wie, skąd przywożono ludzi do rozstrzelania?
Odpowiedź: Nikt mi o tym informacji nie dostarczył. Ja nie wiem.
Pytanie: Czy są Pani znane personalia osób, które od września 1939 roku z byłego "powiatu morskiego" w byłym Wolnym Mieście Gdańsku wcześniej i w tym czasie we wrześniu 1939 roku były członkami formacji SA lub SS i potem powróciły do tego powiatu?
Odpowiedź: Nie znam takich osóbc.
Źródło: BStU Berlin, Ermordung des Artur Knack in November 1939 in der Nähe von Piaschnitz oder Piasnitz (Kreis Putzig), MfS Ha IX/11 RHE Nr. 43/47, k. 43-48, oryginał, mps (tłum. Monika Tomkiewicz).
Dalsza część w wersji pełnej
a W prawym górnym rogu następujące informacje: początek przesłuchania: 10.00, koniec przesłuchania: 15.30. Poniżej informacje o świadku: ur. 24 IX 1910 r. w Połczynie, ostatnio wykonywane zajęcie: gospodyni domowa, adres domowy: Dallmin, powiat Perleberg, narodowości DDR. Poniżej informacja o treści: Świadek został zgodnie z §§ 25, 32 kodeksu postępowania karnego poinformowany o obowiązku składania zeznań, prawie odmowy składania zeznań oraz o karnych skutkach nieprawidłowego lub niepełnego zeznania i uprzedzony o odpowiedzialności karnej.
1 Dziś okolice ulicy Juliusza Kossaka w Gdańsku Wrzeszczu.
2 Artur Knack, rybak z Połczyna, zamordowany 13 XI 1939 r. w Lasach Piaśnickich, data egzekucji ustalona na podstawie meldunku strzelca Fryderyka Krefta, OKŚZpNP w Gdańsku, S 56.2011.Zn, t. 3, Odpis tłumaczenia na j. polski dokumentów z akt Wojewódzkiego Archiwum Państwowego w Gdańsku o sygn. I 34-C/262 pod hasłem Der Landrat der Kreis Neustadt, k. 468, 474.
3 Andreas Brose, ur. 11 IX 1914 r., członek SS w powiecie morskim. OKŚZpNP w Gdańsku, S 56.2011.Zn, t. 1, k. 172.
4 Komisarz SS-Hauptsturmführer Franz Köpke był zastępcą dyrektora kryminalnego gdyńskiego gestapo SS-Sturmbannführera Friedricha Classa.
b Na końcu każdej strony przesłuchania znajduje się podpis świadka.
c Poniżej odręczne podpisy osoby zamykającej sprawę i świadka. Poniżej maszynowo napisana informacja: Protokół sama przeczytałam. Potwierdzam zgodność wszystkich jego części. Są one podane zgodnie z prawdą.
Wstęp
Po wrześniu przyszła straszna jesień 1939 roku [...] Na tej ziemi była ona szczególnie złowroga, objawiła wymiar nieszczęścia idącego od Niemców i ich państwowych oraz partyjnych instytucji terroru, eksterminacji i zniewolenia.
Czesław Niedzielski1
Powstaje jednak pytanie, czym wojna ta jest dla polskiego historyka jako tłumacza przeszłości. Ile zrobiliśmy jako historycy w polskich badaniach nad II wojną światową i okupacją? Jaka jest polska opowieść o II wojnie światowej? Co my, Polacy, robimy z II wojną światową jako wielkim doświadczeniem naszej przeszłości? I co robić powinniśmy?
Marek Kornat2
Wydarzenia na Pomorzu Gdańskim z jesieni 1939 r. były częścią polityki eksterminacyjnej, którą nazistowskie Niemcy zaczęły realizować w całej okupowanej Polsce. Jednak skala terroru niemieckiego na Pomorzu Gdańskim i Kujawach była wyjątkowa i trudno ją porównać z innymi regionami okupowanej Polski. Termin "zbrodnia pomorska 1939" zdefiniowaliśmy jako eksterminację przez Niemców polskiej ludności cywilnej (głównie inteligencji, ale także m.in. rolników i robotników), osób chorych psychicznie oraz pomorskich Żydów, której dokonano głównie od września do grudnia 1939 r. na terenie przedwojennego województwa pomorskiego. Wobec tego termin, który przyjęliśmy, nie obejmuje wszystkich elementów niemieckiej polityki okupacyjnej realizowanej od września 1939 r. na Pomorzu Gdańskim, skupia się natomiast na jej jednym elemencie - eksterminacji. Pojęcie "zbrodnia" nazywa adekwatnie to, co się wtedy wydarzyło, przymiotnik "pomorska" określa cezurę terytorialną - obszar przedwojennego województwa pomorskiego tzw. Wielkiego Pomorza ze stolicą w Toruniu. Obejmowało ono 23 powiaty ziemskie i 5 powiatów miejskich3.
Do zbrodni pomorskiej 1939 doszło, jak określił to jeden z jej sprawców, starosta inowrocławski Otto Hirszfeld, inicjator "makabrycznej nocy" w Inowrocławiu, w "okresie rewolucyjnym, kiedy Pomorze zostało obsadzone, ale nie włączone"4. Teren ten w pierwszych dniach września został zajęty przez Wehrmacht, działania zbrojne się zakończyły, ale obszar ten jeszcze formalnie nie został bezpośrednio wcielony do Rzeszy. W tym czasie wprowadzono tam zarząd wojskowy, jednak już od 5 września rozpoczęto budować administrację cywilną z Albertem Forsterem na czele. Formalnie objął on rządy po 26 października 1939 r., kiedy wszedł w życie dekret Führera o polskich ziemiach zachodnich inkorporowanych do Rzeszy. Masowe zabijanie ludności cywilnej rozpoczęło się więc w okresie, kiedy Okręg Rzeszy Gdańsk-Prusy Zachodnie jeszcze nie istniał, a kluczowa formacja sprawców - Selbstschutz Westpreussen - funkcjonowała od września do listopada 1939 r. niemal w całości w obrębie przedwojennego województwa pomorskiego5.
Rok 1939 w zaproponowanym pojęciu "zbrodnia pomorska 1939" wskazuje cezurę czasową - po agresji Niemiec na Polskę. Nie jest to określenie precyzyjne, ponieważ eksterminacja pacjentów szpitali psychiatrycznych na Pomorzu trwała także na początku roku 1940. Mimo to uznaliśmy, że akcentowanie w terminie tylko roku 1939 jest właściwie, bo to wtedy doszło do popełnienia zbrodni w ponad 400 miejscowościach województwa pomorskiego, a formacje sprawców: Selbstschutz Westpreussen i Einsatzgruppen zostały rozwiązane już pod koniec tego roku. Fala masowego terroru na Pomorzu i Kujawach skończyła się w grudniu 1939 r. i nigdy już nie osiągnęła tam zbliżonych rozmiarów. Niemiecki okupant od początku okupacji świadomie wybrał terror jako narzędzie sprawowania rządów.
Mimo ogromnego dorobku polskiej historiografii na temat okupacji niemieckiej na Pomorzu do tej pory nie stworzono wspólnego naukowego terminu na określenie wszystkich zbrodni niemieckich na tym obszarze. Widziano pojedyncze drzewa, najczęściej te najwyższe, lecz nie cały las zbrodni niemieckich. Historycy najczęściej powielali terminologię sprawców, nazywając masowe zabijanie ludności cywilnej w pierwszych miesiącach okupacji niemieckiej - różnego rodzaju "akcjami" (Intelligenzaktion - "akcja przeciwko inteligencji", Gewaltaktion - akcja siłowa, Säuberungsaktion - "akcja oczyszczania" Ausrottungsaktion - "akcja wytępienia", Direktaktion - "akcja bezpośrednia"). Poza tym termin "akcja przeciwko inteligencji", podobnie jak pojęcie "krwawa pomorska jesień", był najczęściej rozumiany wyłącznie jako eksterminacja polskiej elity6. Z definicji nie obejmował więc istotnych grup ofiar: osób chorych psychicznie, pomorskich Żydów, a także tysięcy polskich robotników i rolników zabitych w tych samych dołach śmierci przez tych samych sprawców. Z kolei mocno zakorzeniony w pamięci mieszkańców Pomorza termin "krwawa pomorska jesień"7 dotyczy pamięci o tych wydarzeniach, a nie ich naukowej analizy. Historycy co prawda również używali tego pojęcia, ale nie doczekało się ono definicji i naukowego uzasadnienia.
Brak jednego naukowego terminu dla określenie wszystkich niemieckich zbrodni na Pomorzu Gdańskim i Kujawach, w naszej ocenie, utrudniał szersze zaistnienie tych wydarzeń w historiografii ogólnopolskiej i powszechnej. Wydarzeniom nienazwanym trudno jest szerzej zaistnieć w historiografii i w świadomości społecznej. Nazwanie wydarzeń historycznych za pomocą prostych pojęć i terminów pozwala możliwie precyzyjnie identyfikować fakty w czasie i przestrzeni. Jesteśmy przekonani, że zbrodnia pomorska 1939 w większym stopniu, niż do tej pory sądzono, powinna być częścią polskiego doświadczenia II wojny światowej. Co więcej, powinna stać się istotną częścią nie tylko polskiej, ale też powszechnej opowieści o II wojnie światowej. To na Pomorzu Gdańskim i Kujawach Niemcy po raz pierwszy dokonali masowej eksterminacji ludności cywilnej podczas II wojny światowej.
Pierwsze miesiące okupacji niemieckiej na Pomorzu Gdańskim to czas terroru. W niemieckiej polityce w okupowanej Polsce pełnił on trzy podstawowe funkcje: eksterminacyjną, prewencyjną i odwetową (represyjną)8. W przypadku zbrodni pomorskiej 1939 istotne były wszystkie trzy, jednak na pierwszym planie była funkcja eksterminacyjna - "odpolszczenie" tego terenu z elity, "odżydzenie" Pomorza, czyli wymordowanie nielicznych miejscowych Żydów oraz rozstrzelanie "osób niegodnych życia". Działania te stanowiły fundament totalitarnej inżynierii społecznej, której celem było przeobrażenie polskiego Pomorza w rasowo czyste niemieckie Prusy9. Miał to być w zamierzeniu sprawców proces nieodwracalny.
Specyfika zbrodni pomorskiej 1939
Publikacja dokumentów nie może zastąpić ich nowej interpretacji i syntetycznego opisu: uwarunkowań, przyczyn przebiegu i skutków zbrodni pomorskiej 1939. To zadanie ma wypełnić inna publikacja, nad którą prace toczyły się równolegle10. Monografia i dwa tomy dokumentów wzajemnie się uzupełniają i stanowią, jak sądzimy, dobre kompendium wiedzy na temat zbrodni pomorskiej 1939. W tym miejscu zasadne wydaje się być tylko wymienienie najważniejszych czynników umożliwiających przeprowadzenie masowej eksterminacji i cech charakterystycznych zbrodni pomorskiej 1939, do których należą:
- pruski i niemiecki dogmat geopolityczny głoszący od końca XVII w., że obszar Prus Zachodnich (Westpreussen) musi stanowić fragment terytorium państwa pruskiego, a później niemieckiego, aby państwo to mogło tworzyć terytorialną całość, a także rozwijać się i funkcjonować jako mocarstwo.
- propaganda niemiecka nazywająca w okresie międzywojennym obszar województwa pomorskiego "korytarzem pomorskim", którego istnienie miało być największą hańbą traktatu wersalskiego i największą krzywdą wyrządzoną narodowi niemieckiemu.
- wykorzystanie śmierci obywateli polskich pochodzenia niemieckiego, rzeczywistych i rzekomych dywersantów zabitych przez Wojsko Polskie przy udziale miejscowej ludności polskiej na początku września 1939 r. oraz śmierci miejscowych Niemców w marszach ewakuacyjnych jako uzasadnienie i usprawiedliwienie masowej akcji eksterminacyjnej. Wydarzenia te przedstawiano także jako dowód zbrodniczego charakteru narodowego wszystkich Polaków.
- zatrzymanie i przetrzymywanie polskiej ludności cywilnej w obozach tymczasowych, znęcanie się, częste torturowanie, a później rozstrzeliwanie w dołach śmierci, najczęściej w lasach, piaskowniach, zlokalizowanych w pobliżu większych miejscowości. W wielu wypadkach ofiary, w tym kobiety i dzieci, zabijano w bardzo brutalny sposób za pomocą tępych narzędzi: łopat i kolb karabinów. Rannych zasypywano ziemią.
- zaangażowanie do przeprowadzenia eksterminacji Polaków na masową skalę obok żołnierzy Wehrmachtu i członków Einsatzgruppen - przedstawicieli mniejszości niemieckiej - członków organizacji Selbstschutz Westpreussen. Zbrodnia pomorska miała często charakter zbrodni sąsiedzkiej. W żadnym innym regionie Polski udział Selbstschutzu w zbrodniach na polskiej ludności cywilnej nie był aż tak znaczący.
- występowanie "sprawiedliwych" na Kresach Zachodnich (województwo pomorskie w II RP nazywano "Kresami Zachodnim" zwłaszcza te powiaty, które graniczyły bezpośrednio z państwem niemieckim, określano jako "powiaty kresowe"), czyli pojedyncze przypadki okazywania pomocy przez miejscowych Niemców, którzy próbowali ratować swoich polskich sąsiadów, kierując się najczęściej (nie)zwykłą ludzką przyzwoitością. Czasami więzi lokalne i międzyludzkie okazywały się silniejsze niż propaganda i demoralizacja wojenna.
- użycie masowej eksterminacji jako pierwszej metody polityki okupacyjnej, której celem było odpolszczenie (Entpolonisierung) polskiego Pomorza i zamienienie go w rasowo "czyste" niemieckie Prusy. W tym celu wymordowano polskie elity, lokalnych przywódców (głównie nauczycieli, duchowieństwo, przedstawicieli służb mundurowych działaczy politycznych i społecznych) uosabiających niepodległość i przynależność Pomorza do odrodzonego państwa polskiego.
- połączenie trzech działań eksterminacyjnych: mordowania polskiej inteligencji, zabijania pacjentów szpitali psychiatrycznych (w tym ofiar przywiezionych również z likwidowanych placówek w Rzeszy) oraz eksterminacji pomorskich Żydów. Tych, których nie rozstrzelano, wkrótce wysiedlono. Tym samym kwestię żydowską na Pomorzu Niemcy "ostatecznie rozwiązali" (Endlösung) już w 1939 r.
- zacieranie śladów zbrodni przez wydobycie i spalenie zwłok w 1944 r. w ramach "akcji 1005" w ponad 30 pomorskich miejscach kaźni, w tym trzech największych: Piaśnicy, Szpęgawsku i Mniszku, co uniemożliwia pełne oszacowanie liczby ofiar.
- uniknięcie odpowiedniości karnej przez zdecydowaną większość ze sprawców, czego symbolem jest dowódca Selbstschutz Westpreussen, były adiutant Heinricha Himmlera, Ludolf von Alvensleben, który zmarł w Argentynie w 1970 r.11
"Dowody obiektywne"
Dla większości badaczy zajmujących się analizą pierwszych miesięcy okupacji niemieckiej na Pomorzu Gdańskim wydawanie źródeł do tego tematu było istotne. Zaraz po wojnie zostało wydane opracowanie dotyczące powiatu chojnickiego, w którym zamieszczono liczne protokoły i zeznania świadków oraz dokumentację ekshumacyjną12. Barbara Bojarska, opisując poszczególne miejsca kaźni w kolejnych powiatach, na końcu artykułów zamieściła wybrane dokumenty źródłowe lub bardzo obszernie cytowała źródła w tekście13. Podobnie postąpiła w monografii o eksterminacji polskiej inteligencji na Pomorzu w pierwszych miesiącach okupacji14 oraz w monografii zbrodni w Piaśnicy15. Autorzy pierwszych opracowań o Selbstschutzu również za zasadne uznali publikację wybranych dokumentów16. Cenne są ponadto dokumenty wydane w języku niemieckim i polskim dotyczące pierwszych miesięcy okupacji niemieckiej w Bydgoszczy, zwłaszcza raporty Einsatzgruppen wydane przez polskich historyków znacznie wcześniej17, niż zrobili to niemieccy historycy, choć ci drudzy zajęli się tematem całościowo, publikując materiały dotyczące całej okupowanej Polski18. Wartościowe są także inne wydane źródła dotyczące eksterminacji na Pomorzu19. Tą drogą podążyło współczesne pokolenie historyków, którzy w najnowszych opracowaniach dotyczących poszczególnych miejsc kaźni zamieścili wybór dokumentów20.
Najważniejszym wydawnictwem źródłowym dotyczącym pierwszych miesięcy okupacji na Pomorzu jest opracowanie Jana Szilinga z 1989 r. Eksterminacji bezpośredniej dotyczy jego trzecia część (27 spośród 88 dokumentów)21. W 2018 r. Sylwia Grochowina i Katarzyna Kącka opublikowały obszerny zbiór dokumentów w języku polskim i niemieckim dotyczący polityki niemieckich władz okupacyjnych na Pomorzu Gdańskim. Celem publikacji było przedstawienie możliwie szerokiego spektrum polityki okupanta, a nie dogłębne przedstawienie jednego zagadnienia, zapewne dlatego na 150 zamieszczonych w pracy dokumentów - tylko dziesięć dotyczy eksterminacji bezpośredniej22. Do tej pory jednak nie powstało wydawnictwo źródłowe obejmujące dokumenty dotyczące terroru niemieckiego we wszystkich powiatach przedwojennego województwa pomorskiego.
Dla większości badaczy zajmujących się tą tematyką publikowanie źródeł do tego tematu było i jest oczywiste, nie wymaga głębszego uzasadnienia. Warto zadać jednak pytanie: w jakim celu publikować dwa bardzo obszerne tomy dokumentów dotyczących zbrodni pomorskiej 1939?
Wybór dokumentów ma przede wszystkim zobrazować mechanizm zbrodni pomorskiej 1939 we wszystkich powiatach przedwojennego województwa pomorskiego i pokazać jej ogromną skalę i wyjątkowość. Dzięki temu badacze i mieszkańcy poszczególnych powiatów będą mogli poznać mechanizm zbrodni pomorskiej 1939 na podstawie wydarzeń, które rozegrały się w ich małych ojczyznach. Masowe egzekucje i zabijanie Polaków nie były jednorazowymi masakrami (jak definiują przemoc fizyczną III Rzeszy wobec Polaków niektórzy badacze)23, które wydarzyły się w kilku miejscach na Pomorzu i Kujawach, ale objęły cały obszar przedwojennego województwa pomorskiego, choć skala zbrodni w poszczególnych powiatach była różna. Opublikowane w tym tomie dokumenty dają czytelnikom możliwość, aby sami stawali się "tłumaczami przeszłości" i "przesłuchiwali" dokumenty, zadając im pytania i szukając odpowiedzi. Dokumenty pozbawione interpretacji historyka to "dowody obiektywne"24. Opublikowanie dokumentów to oddanie głosu uczestnikom wydarzeń, często niedoszłym ofiarom, którym udało się zbiec lub przeżyć egzekucję, a także rodzinom ofiar, które opisują indywidualny los swoich bliskich. Pozwala to zrozumieć złożony proces historyczny. Mikrohistoria powinna być fundamentem i budulcem dla makrohistorii. Mamy także nadzieję, że inni historycy opisujący okupację niemiecką w Polsce sięgną po te materiały i w swoich opracowaniach szerzej uwzględnią eksterminację ludności cywilnej na Pomorzu Gdańskim i Kujawach z jesieni 1939 r. oraz dostrzegą jej wyjątkowość w skali całej okupowanej Polski. Kolejnym argumentem uzasadniającym potrzebę wydania dokumentów dotyczących zbrodni pomorskiej 1939 jest ranga tematu. Materiały dotyczą co najmniej 16 tys. ofiar (liczba "najmniejsza z możliwych") ustalonych na podstawie imiennych list ofiar lub protokołów ekshumacji25.
Ostatni argument jest natury moralnej. Nie ma i chyba nie powinno być historii niewartościującej, co nie oznacza, że każda praca historyczna powinna być nie obiektywna (bo to niemożliwe), ale obiektywizująca, afirmatywna i krytyczna jednocześnie, bez względu na to, jakiej narodowości jest ofiara i sprawca. Wszystkie zbrodnie wymagają opisu i wyjaśnienia. W 1944 r. na Pomorzu i Kujawach oddziały Sonderkommando 1005 wydobyły i zniszczyły zwłoki z co najmniej trzydziestu masowych miejsc kaźni z 1939 r. Ciała ofiar zbezczeszczono, a później spalono. Pamięć o tych ludziach starano się zatrzeć, ukrywając przed rodzinami, co się stało z ich bliskimi. Niemcy, paląc zwłoki, dopuścili się, używając współczesnej terminologii antropologii sądowej, nekroprzemocy (necroviolence)26. Z kolei w świetle studiów nad ludobójstwem, dopuścili się także pamięciobójstwa (memoricide)27. Wydobyli i spalili ciała pomordowanych, pragnąc całkowicie zatrzeć o nich pamięć i uniknąć odpowiedzialności.
Jak pisała Anna Wolff-Powęska: "totalitaryzm i wszelkie odmiany dyktatury uruchomiły i wprowadziły w życie mechanizmy pamięciobójstwa, zbiorowej amnezji jako swoistej racji stanu"28. Sprawcy nie tylko odebrali życie niewinnym ofiarom, ale także zniszczyli ich godność i prawo do grobu oraz pamięci. Prawo do wiedzy o ich losie, prawo do pamięci współcześnie uznaje się za jedno z podstawowych praw człowieka, które powinno zagwarantować każde demokratyczne państwo prawa. Publikacja źródeł do historii zbrodni pomorskiej 1939 ma także pomóc w podtrzymaniu płomienia pamięci o tych wydarzeniach, gdy ostatni świadkowie już odejdą. Pamięć komunikatywna o tych wydarzeniach, przekazywana z pokolenia na pokolenie, zanika. Wskrzeszenie i podtrzymywanie pamięci kulturowej i historycznej o zbrodni pomorskiej 1939 wydaje się powinnością historyków i instytucji demokratycznego państwa polskiego.
Marek Kornat w cytowanym już eseju o "wojnie, która nie chce przeminąć" napisał: "Publikacja źródeł ma zawsze ogromne znaczenie. W tym celu potrzebny jest specjalny ośrodek stawiający sobie za cel podejmowanie i wspieranie takich inicjatyw. Brak ośrodka wydającego źródła do II wojny światowej pozostaje wyraźny. Wypada oczekiwać, iż Instytut Pamięci Narodowej podejmie bardziej czynnie takie zadania"29. Nasza publikacja to próba wypełnienia tego zadania w zakresie dotyczącym najtragiczniejszego okresu okupacji niemieckiej na Pomorzu i Kujawach i najtragiczniejszego wydarzenia w 1939 r. w okupowanej Polsce.
Nota edytorska
Wybór dokumentów jest zawsze wyborem subiektywnym. Nie było możliwe zamieszczenie dokumentów ze wszystkich ponad 400 miejsc kaźni zbrodni pomorskiej, z każdego powiatu. Jesienią 1939 r. przeprowadzono wiele egzekucji, najczęściej w przydrożnych rowach, gdzie zabijano pojedyncze osoby. Wybraliśmy najciekawsze według nas materiały, które dotyczą największych miejsc kaźni ze wszystkich powiatów przedwojennego województwa pomorskiego. Są to materiały, które w największym stopniu opisują terror niemiecki. Dokumenty pochodzą z dwóch źródeł: są to akta śledztw prowadzonych przez Oddziałową Komisję Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu w Gdańsku wraz z Referatem Śledczym w Bydgoszczy oraz akta śledztw Centrum Badań Zbrodni Narodowosocjalistycznych w Ludwigsburgu koło Stuttgartu. Pierwsze - pozwalają poznać perspektywę ofiar, drugie - sprawców.
W pierwszym tomie znalazły się materiały dotyczące powiatów: morskiego z powiatem miejskim Gdynia, kartuskiego, kościerskiego, tczewskiego, starogardzkiego, świeckiego, chojnickiego, tucholskiego oraz sępoleńskiego. Wchodziły one w skład III i V inspektoratu Selbstschutzu Westpreussen. W drugim tomie zamieszczono dokumenty dotyczące powiatów: wyrzyskiego, bydgoskiego (z powiatem miejskim Bydgoszcz), szubińskiego, chełmińskiego, toruńskiego (z powiatem miejskim Toruń), inowrocławskiego (z powiatem miejskim Inowrocław), grudziądzkiego (z powiatem miejskim Grudziądz), wąbrzeskiego, nieszawskiego, lubawskiego, brodnickiego, rypińskiego, lipnowskiego i włocławskiego. Tworzyły one I, II, IV i VI Inspektorat Selbstschutz Westpreussen.
Dokumenty dotyczące poszczególnych powiatów umieściliśmy w kolejności "geograficznej", w tomie pierwszym "z północy na południe", w tomie drugim "z zachodu na wschód". Dzięki temu powiaty tworzące kolejne inspektoraty Selbstschutzu są opisywane bezpośrednio po sobie. Materiały z każdego powiatu poprzedza wstęp charakteryzujący eksterminację na danym obszarze. Dokumenty zostały opracowane zgodnie z instrukcją wydawniczą obowiązującą w Wydawnictwie Instytutu Pamięci Narodowej. Każdy dokument został zaopatrzony w tytuł, który zawiera jego typ oraz datę wytworzenia. Na końcu znajduje się informacja, w jakim archiwum jest on przechowywany i, co się z tym wiąże, nazwa zespołu archiwalnego i sygnatura, numer karty oraz forma.
Dokumenty opatrzyliśmy dwoma rodzajami przypisów: tekstowe oznaczone cyframi wyjaśniają pojęcia, nazwiska, nazwy własne, tak aby ułatwić czytelnikowi lekturę. Natomiast przypisy rzeczowe, oznaczone literami, informują o brakujących fragmentach tekstu, o treści pieczęci i podpisów oraz dopiskach, przekreśleniach czy podkreśleniach dokonanych w tekście przez wytwórcę. Kwestie nieistotne lub drugorzędne w treści dokumentów zostały opuszczone, co zaznaczono nawiasem kwadratowym. Pozwoliło to na skrócenie często obszernej treści dokumentów. Pod względem objętości opracowania dotyczące poszczególnych powiatów znacznie różnią się od siebie, co wynika z różnicy w skali terroru i liczby miejsc masowych zbrodni, zachowanych dokumentów oraz wrażliwości historyka, które je opracowywał. Uznaliśmy, że ich ujednolicenie nie jest celowe.
Na zakończenie chcielibyśmy podziękować recenzentom tomów: dr hab. Sylwii Grochowinie, prof. Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu, oraz dr. hab. Tomaszowi Chincińskiemu, prof. Wyższej Szkoły Administracji i Biznesu w Gdyni oraz prof. Instytutu Pileckiego w Warszawie za liczne uwagi i spostrzeżenia.
Edycja tak obszernych dwóch tomów dokumentów nie byłaby możliwa bez redakcyjnej i korektorskiej pracy dr Doroty Mazek, za którą chcielibyśmy w szczególny sposób podziękować. Jej profesjonalizm budzi najwyższy szacunek. Na pomoc, radę i życzliwość podczas pracy nad publikacją wszystkich opracowań dotyczących zbrodni pomorskiej 1939 zawsze mogliśmy liczyć ze strony Anny Równy z Wydawnictwa IPN.
Izabela Mazanowska, Monika Tomkiewicz, Tomasz Ceran
1 C. Niedzielski, Od wydawcy [w:] Jesień 1939. Dokumentacja pierwszych miesięcy okupacji niemieckiej na Pomorzu Gdańskim, oprac. J. Sziling, Toruń 1989, s. 5-6.
2 M. Kornat, Wojna, która nie chce przeminąć. Dylematy i zadania polskiej polityki pamięci [w:] II wojna światowa. Historia, która nie chce przeminąć. Dyskusje o polskim doświadczeniu w wieku XX i polityce pamięci, Warszawa 2017, s. 18.
3 W skład województwa pomorskiego od 1938 r. wchodziły powiaty ziemskie: brodnicki, bydgoski, chełmiński, chojnicki, grudziądzki, inowrocławski, kartuski, kościerski, lipnowski, lubawski, morski, nieszawski, rypiński, sępoleński, starogardzki, świecki, szubiński, tczewski, toruński, tucholski, wąbrzeski, włocławski, wyrzyski oraz powiaty miejskie: Bydgoszcz, Gdynia, Grudziądz, Inowrocław, Toruń. Znajdowały się tam 64 miasta i 233 gminy.
4 Makabryczna noc. Opis wypadków z nocy z 22/23 października 1939 w więzieniu inowrocławskim na podstawie wyroku I specjalnego sądu niemieckiego w Poznaniu z dnia 23 lipca 1940, tłum. H. Jankowski, Inowrocław 1946, s. 17.
5 Do końca października Selbstschutz Westpreussen działał także w powiecie działdowskim odłączonym od woj. pomorskiego w 1938 r., jednak eksterminacja była tam związana przede wszystkim z aktywnością Selbstschutzu Südostpreussen i działalnością niemieckiego obozu w Działdowie. Zob. M. Przegiętka, Selbstschutz w rejencji ciechanowskiej (Selbstschutz Südostpreussen) oraz w powiatach działdowskim i suwalskim [w:] W cieniu Einsatzgruppen. Volksdeutscher Selbstschutz w okupowanej Polsce 1939-1940, red. I. Mazanowska, T.S. Ceran, M. Przegiętka, Warszawa 2021, s. 277-323.
6 J. Borzyszkowski, Pod okupacją hitlerowskiej III Rzeszy Niemieckiej (1939-1945) [w:] Dzieje Chojnic, red. K. Ostrowski, Chojnice 2010, s. 542.
7 Zob. G. Berendt, Wstęp [w:] Wyniszczyć - wypędzić - wynarodowić. Szkice do dziejów okupacji niemieckiej na Kaszubach i Kociewiu (1939-1945), red. G. Berendt, Gdańsk 2009, s. 7; J. Borzyszkowski, Historia Kaszubów w dziejach Pomorza, t. 4: Kaszubi w II RP i w latach II wojny światowej (1920-1945), Gdańsk 2019, s. 790-792; C. Obracht-Prondzyński, Historia Kaszubów w dziejach Pomorza, t. 5: Dzieje najnowsze (po 1945 r.), Gdańsk 2019, s. 272, 952.
8 K. Radziwończyk, Rola i specyfika terroru fizycznego w hitlerowskim systemie walki z ruchem oporu na okupowanych ziemiach polskich w latach 1939-45 [w:] Zbrodnie i sprawcy. Ludobójstwo hitlerowskie przed sądem ludzkości i historii, red. C. Pilichowski, Warszawa 1980, s. 238-261.
9 J. Böhler, K.M. Mallmann, J. Matthäus, Einsatzgruppen w Polsce, tłum. E. Ziegler-Brodnicka, Warszawa 2009, s. 196-197.
10 Zob. T. Ceran, Zbrodnia pomorska 1939. Początek ludobójstwa niemieckiego w okupowanej Polsce, Bydgoszcz-Warszawa 2024.
11 Por. T. Ceran, Zbrodnia pomorska 1939 jako początek ludobójstwa podczas II wojny światowej/The Pomeranian Crime 1939 - the Onset of Genocide during the Second World War, "Studia nad Totalitaryzmami i Wiekiem XX. Totalitarian and 20th Century Studies" 2020, t. 4, s. 80-91; idem, Zbrodnia pomorska 1939, "Biuletyn IPN" 2023, nr 9, s. 64-74; idem, Intelligenzaktion na Pomorzu. Zbrodnia pomorska 1939 [w:] Zbrodnie niemieckie na inteligencji polskiej w pierwszym okresie okupacji (1939-1940), red. B. Rudawski, Poznań 2023, s. 77-80.
12 Chojnice w latach 1939-1945, Chojnice 1947.
13 B. Bojarska, Eksterminacja ludności polskiej w powiecie Chełmno nad Wisłą w 1939 roku, Przegląd Zachodni" 1965, nr 3-4; eadem, Eksterminacja polskiej ludności powiatu tucholskiego w okresie działalności Selbstschutzu, "Biuletyn Głównej Komisji Badań Zbrodni Hitlerowskich w Polsce" 1968, t. 19; eadem, Piaśnica. Miejsce martyrologii i pamięci. Z badań nad zbrodniami hitlerowskimi na Pomorzu, Wejherowo 2009; eadem, Udział mniejszości niemieckiej w eksterminacji ludności polskiej powiatu wąbrzeskiego w 1939 r., "Zapiski Historyczne" 1971, t. 36, nr 2; eadem, Zbrodnie niemieckie na terenie powiatu Świecie nad Wisłą (1939 r.), "Przegląd Zachodni" 1966, nr 1; eadem, Zbrodnie Selbstschutzu w Łobżenicy, "Przegląd Zachodni" 1963, nr 5.
14 B. Bojarska, Eksterminacja inteligencji polskiej na Pomorzu Gdańskim wrzesień-grudzień 1939, Poznań 1972, s. 142-157 (osiem dokumentów).
15 Eadem, Piaśnica. Miejsce martyrologii i pamięci. Z badań nad zbrodniami hitlerowskimi na Pomorzu, Wejherowo 2009, s. 102-113 (sześć dokumentów).
16 J. Skorzyński, Selbstschutz - V kolumna, "Biuletyn Głównej Komisji Badań Zbrodni Hitlerowskich w Polsce" 1958, t. 10; B. Bojarska, Selbstschutz w Okręgu Gdańsk - Prusy Zachodnie, "Biuletyn Głównej Komisji Badania Zbrodni Hitlerowskich w Polsce" 1979, t. 29, s. 156-170.
17 T. Esman, W. Jastrzębski, Pierwsze miesiące okupacji hitlerowskiej w Bydgoszczy w świetle źródeł niemieckich, Bydgoszcz 1967.
18 Zob. J. Böhler, K.M. Mallmann, J. Matthäus, Einsatzgruppen w Polsce...; Die Berichte der Einsatzgruppen aus Polen 1939, red. S. Lehnstaedt, J. Böhler, Berlin 2013.
19 S. Kamiński, Materiały do działalności SS-Wachsturmbann "Eimann" na terenie Gdańska i Pomorza (wrzesień-grudzień 1939 r.), "Zapiski Historyczne" 1974, t. 39, z. 2, s. 77-87; J. Sziling, Przyczynek do pierwszych dni okupacji hitlerowskiej na Pomorzu Gdańskim w 1939 r., "Biuletyn Głównej Komisji Badań Zbrodni Hitlerowskich w Polsce" 1982, t. 31, s. 295-307. R. Borchers, E. May, Jesień 1939 roku w Kościerzynie, "Acta Cassubiana" 2008, nr 10; T. Ceran, Dzieciństwo w 1939 r. Zbrodnia w Brudzawkach, "Dzieje Najnowsze" 2014, R. 44, nr 2, s. 151-162; G. Berendt, Działalność Einsatzkommando 1005 na Pomorzu Gdańskim [w:] Kaszubi - Pomorze - Gdańsk. W kręgu pytań o kulturę, historię i tożsamość. Księga Jubileuszowa Profesora Józefa Borzyszkowskiego z okazji 70. rocznicy urodzin, red. C. Obracht-Prondzyński, T. Rembalski, K. Lewalski, Gdańsk 2016.
20 T.S. Ceran, "Im Namen des Führers... Selbstschutz Westpreussen i zbrodnia w Łopatkach w 1939 roku, Bydgoszcz-Gdańsk 2014, s. 127-159 (14 dokumentów); I. Mazanowska, Karolewo 1939. Zbrodnie w obozie Selbstschutz Westpreussen, Gdańsk-Warszawa 2017, s. 127-171 (sześć dokumentów); T.S. Ceran, Paterek 1939. Zbrodnia i pamięć/Memory and Crime, Bydgoszcz-Gdańsk-Warszawa 2018, s. 63-79 (pięć dokumentów); M. Damazyn, Zbrodnia pomorska w Sadkach. Dokumenty źródłowe, Sadki 2019; M. Kubicki, Zbrodnia w Lesie Szpęgawskim 1939-1940, Gdańsk-Warszawa 2019, s. 369-386 (sześć dokumentów); I. Mazanowska, Radzim 1939. Zbrodnie w obozie Selbstschutz Westpreussen, Gdańsk-Warszawa 2022, s. 113-136 (sześć dokumentów).
21 Jesień 1939. Dokumentacja pierwszych miesięcy okupacji niemieckiej na Pomorzu Gdańskim, oprac. J. Sziling, Toruń 1989, s. 69-128.
22 S. Grochowina, K. Kącka, Polityka niemieckich władz okupacyjnych na Pomorzu Gdańskim. Dokumentacja wybranych problemów, Toruń 2018.
23 Zob. D. Brewing, W cieniu Auschwitz. Niemieckie masakry polskiej ludności cywilnej 1939-1945, tłum. R. Dziergwa, Poznań 2019, s. 14-17; por. T. Ceran, Masakry czy ludobójstwo? Uwagi w kontekście książki Daniela Brewinga "W cieniu Auschwitz. Niemieckie masakry polskiej ludności cywilnej 1939-1945", "Rocznik Polsko-Niemiecki" 2020, nr 28, s. 265-275.
24 C. Niedzielski, Od wydawcy [w:] Jesień 1939. Dokumentacja..., s. 5.
25 Na temat problemów z ustaleniem wiarygodnej liczby ofiar zob. T. Ceran, Zbrodnia pomorska 1939. Początek ludobójstwa... (rozdział VII - "Skala zbrodni").
26 A. Staniewska, E. Domańska, Ekshumacje polityczne jako zjawisko społeczne i wielodziedzinowe pole badań [w:] Ekshumacje polityczne. Teoria i praktyka, red. A. Staniewska, E. Domańska, Gdańsk-Lublin 2023, s. 40.
27 Zob. A. Jones, Genocide. A comprehensive introduction, London-New York 2011, s. 516-517.
28 A. Wolff-Powęska, Pamięć-brzemię i uwolnienie. Niemcy wobec nazistowskiej przeszłości (1945-2010), Poznań 2011, s. 33.
29 M. Kornat, Wojna, która nie chce przeminąć..., s. 52.
Wstęp
Po utworzeniu na mocy ustawy sejmowej z 1 sierpnia 1919 r. województwa pomorskiego omawiany obszar wybrzeża morskiego był rozgraniczony między powiat wejherowski i powiat pucki z siedzibą władz powiatowych w Pucku (część zachodnia). Gmina Gdynia wchodziła w skład powiatu wejherowskiego, a gmina Oksywie w skład powiatu puckiego. Szybkie tempo rozwoju miasta i portu Gdyni spowodowały, że już w 1926 r. zaczęto myśleć o zorganizowaniu w mieście władz administracyjnych I instancji, a powołanie nowego powiatu ziemskiego miało być wsparciem administracyjnym dla miasta1. Rozporządzeniem Prezydenta RP z 30 października 1926 r. utworzono powiat morski z siedzibą władz powiatowych w Gdyni, likwidując w ten sposób powiaty pucki i wejherowski2. 29 lutego 1928 r. siedzibę powiatu przeniesiono do Wejherowa i ustalono, że w skład powiatu morskiego wejdą obszary obu dotychczasowych powiatów wejherowskiego i puckiego3. W Pucku pozostała jedynie ekspozytura starostwa. Dalszy rozwój Gdyni i jej znaczenia dla Wybrzeża i Rzeczypospolitej, a co za tym idzie rozrost władz samorządowych i agend państwowych, spowodował, że rozporządzeniem Rady Ministrów z 11 stycznia 1929 r. z powiatu morskiego wyodrębniono gminę miejską Gdynia i utworzono z niej powiat miejski4. Na mocy ustaw sejmowych od 1931 r. ujednolicano administrację i samorząd terytorialny, dokonując komasacji gmin. Rozporządzeniem ministra spraw wewnętrznych z 21 lipca 1934 r. o podziale powiatu morskiego w województwie pomorskim na gminy wiejskie wyodrębniono 13 gmin. Były to: Wejherowo, Puck, Krokowa, Strzepcz, Wielki Donimierz, Chwaszczyno, Orłowo Morskie, Luzino, Strzelno, Rumia, Cisowa, Kosakowo i Hel z siedzibą urzędową w Jastarni5.
W okresie międzywojennym w utworzonym przygranicznym powiecie morskim trwała walka inteligencji i działaczy polsko-kaszubskich o odrębność językową, kulturową i wyznaniową w obliczu groźby przyłączenia tych ziem nie do Rzeczypospolitej, ale do Niemiec lub Wolnego Miasta Gdańska. Działające stronnictwa polityczne o charakterze narodowym, takie jak Związek Ludowo-Narodowy i Narodowa Partia Robotnicza, były szczególnie zasłużone w walce o polskość tych ziem. A to przecież właśnie na tym obszarze - w Pucku - 10 lutego 1920 r. odbyły się symboliczne zaślubiny Polski z morzem dokonane przez gen. Józefa Hallera, które stanowiły element oficjalnych uroczystości przyłączenia części Pomorza Gdańskiego do Polski6. Specyfika tego regionu zamieszkanego przez ludność posługującą się językiem polskim, niemieckim i kaszubskim miała swoje odzwierciedlenie w kolejnych spisach powszechnych. Według spisu z 1921 r. w powiatach wejherowskim i puckim zamieszkiwało 71,6 tys. mieszkańców, z czego 7,8 tys. deklarowało narodowość niemiecką (11 proc.). Z kolei według spisu ludności z 1931 r. na omawianym obszarze zamieszkiwało już 118,5 tys. mieszkańców, wśród których było 5,5 tys. Niemców7. Najaktywniejsi, angażujący się w życie polityczne, działacze niemieccy na tym terenie najczęściej wywodzili się z warstw średniozamożnych kupców i rzemieślników, etatowych pracowników organizacji niemieckich oraz nauczycieli szkół niemieckich. Od 3 do 6 grudnia 1939 r. zgodnie z zarządzeniem Gauleitera Alberta Forstera przeprowadzono spis ludności zamieszkującej Pomorze. Ze spisu tego wynikało, że powiat wejherowski zamieszkiwało 92,9 tys. mieszkańców, z czego narodowość polską deklarowało 9,3 tys. osób, kaszubską 73,4 tys., a niemiecką 10,1 tys.8
Objęcie Wejherowa w 1920 r. granicami państwa polskiego spowodowało zmianę struktury demograficznej miasta na korzyść Polaków9. Zgodnie z postanowieniami traktatu wersalskiego obywatelstwo polskie otrzymali wszyscy obywatele niemieccy, którzy urodzili się na terenach przyznanych Polsce bądź zamieszkiwali tam przed 1 stycznia 1908 r. Dodatkowo traktat ustalał prawo wyboru obywatelstwa polskiego lub niemieckiego dla wszystkich dawnych obywateli niemieckich. Na miejsce opuszczających miasto Niemców przybywali Polacy. Sytuacja ta była szczególnie dotkliwa dla Niemców urodzonych w Wejherowie, zżytych z miastem nie tylko pod względem ekonomicznym, ale przede wszystkim emocjonalnym. Na emigrację decydowały się głównie osoby przybyłe do miasta niedawno, mniej z nim związane.
Pozostała w mieście mniejszość niemiecka dość szybko zaczęła być poddawana politycznej indoktrynacji ze strony organizacji niemieckich nieuznających trwałości państwa polskiego. Państwo niemieckie zaczęło materialnie wspierać Niemców osiadłych na Pomorzu, co w dużej mierze wpłynęło na zahamowanie wśród nich tendencji emigracyjnych. Popierano finansowo działalność organizacji politycznych i kulturalnych mniejszości niemieckiej, powstawały różnego rodzaju stowarzyszenia społeczne, związki ziomkowskie, ojczyźniane mające na celu umacnianie niemczyzny za granicą i wstrzymanie emigracji z "ziem utraconych". W marcu 1935 r. w Wejherowie Niemcy zbierali pisemne deklaracje o przynależności całych rodzin do narodowości niemieckiej. Do tego planu starali się również przekonać miejscowych Kaszubów. W ten sposób chciano wykazać, że władza polska na tym terenie ma jedynie tymczasowy charakter. Potajemnie gromadzono broń, przeprowadzano konspiracyjne szkolenia i przygotowania do akcji dywersyjnej. Polska zaś związana przez mocarstwa sojusznicze tzw. traktatem mniejszościowym była zobowiązana zagwarantować przedstawicielom mniejszości narodowych pełnię praw obywatelskich i swobodę rozwoju organizacyjnego10.
Przed rozpoczęciem wojny szczególną rolę w prowadzeniu na terenie powiatu morskiego działalności wywiadowczej na rzecz Niemiec odegrała Partia Młodoniemiecka (Jungdeutsche Partei, JDP)11. Cenna dla Rzeszy okazała się później pomoc członków partii przy tworzeniu list proskrypcyjnych. Do 12 września 1939 r., czyli do czasu utworzenia XX Okręgu Wojskowego Gdańsk-Prusy Zachodnie, gdańskie gestapo wykonywało zadania, które na innych obszarach prowadziły jednostki Einsatzgruppen. 12 września 1939 r. na polecenie Reinharda Heydricha z funkcjonariuszy gdańskiej Tajnej Policji Państwowej utworzono Einsatzkommando 16 pod dowództwem dr. Rudolfa Trögera. Ta jednostka została podzielona na oddziały, z których jeden stacjonował w Gdyni i działał na obszarze dawnych powiatów morskiego, kartuskiego oraz miasto Gdynia12.
Wejherowo zostało zajęte 9 września 1939 r. przez 32. pułk Grenzwache, batalion SS-Heimwehr Danzig, 5. Pułk Kawalerii oraz 207. dywizję piechoty. Po zajęciu Wejherowa przemianowanego na Neustadt Niemcy utworzyli lokalne władze administracyjne powiatu wejherowskiego (Kreis Neustadt) kierowane przez starostę (landrata), które dzieliły się na obwody urzędowe (Amtsbezirk), 11 gmin (Gemeinde) oraz 124 gromady (Kleingemeinde). Zasięg terytorialny Kreis Neustadt był taki sam jak przedwojennego powiatu morskiego. Wejherowo utrzymało swoje znaczenie jako lokalny ośrodek administracyjny, gdzie swoje siedziby miały urzędy i ekspozytury niemieckie. Starostą powiatu wejherowskiego oraz Kreisleiterem NSDAP został Heinz Lorenz13 , który już 10 września przystąpił do tworzenia niemieckiej administracji powiatu14. Podstawowe założenia z procesu kształtowania się władzy niemieckiej w powiecie wejherowskim zaprezentowano w niniejszym opracowaniu w przesłuchaniu dowódcy miejscowych struktur Selbstschutzu Hansa Söhna przez Prokuraturę przy Sądzie Krajowym w Waldshut15.
Bardzo szybko na terenie Kreis Neustadt utworzono również niemieckie struktury policyjne. We wrześniu 1939 r. działalność rozpoczęli funkcjonariusze oddziału operacyjnego policji bezpieczeństwa i służby bezpieczeństwa Einsatzkommando 16, aresztując 40 zakładników, których umieścili w wejherowskim więzieniu. Wśród zatrzymanych byli m.in.: właściciel elektrowni wodnej w Bolszewie Jan Kotłowski, jego dwóch synów Jan Konrad i Kazimierz oraz właściciel tartaku w Luzinie Jan Kąkol. Wszyscy aresztanci zostali zwolnieni w połowie listopada 1939 r.16
Pierwsza pokazowa akcja skierowana przeciwko obywatelom polskim zamieszkującym powiat została przeprowadzona 10 września 1939 r. na wejherowskim rynku oraz dziedzińcu miejscowego więzienia. Po wzięciu przez oddziały niemieckie do niewoli ok. 600 polskich jeńców z I Morskiego Pułku Strzelców biorących udział w obronie terenu między Redą a Białorzeką przeprowadzono ich pod eskortą do Wejherowa. W grupie tej znalazł się funkcjonariusz Policji Państwowej w Wejherowie Aleksander Wikieł17 oraz funkcjonariusz Straży Granicznej w Zamostnem Józef Nowaczyk18. Jeńców doprowadzono na wejherowski rynek, na którym zebrała się ludność cywilna. W wyniku przeprowadzonej selekcji wybrano ośmiu jeńców, którym nakazano wystąpić z szeregu i oddawać honory w czasie grania hymnu Niemiec. Wskutek odmowy zostali pobici przez nadleśniczego lasów majątku Wejherowo-Zamek o nazwisku Schimmelpfenning19 , młodszego z synów hrabiego von Krockowa oraz dwóch młodych gestapowców. Najbardziej znęcano się nad Wikiełem oraz Nowaczykiem, któremu bezpodstawnie zarzucano zastrzelenie w czasie działań wojennych właściciela mleczarni w Luzinie o nazwisku Stucki. Następnie przeprowadzono jeńców do więzienia w Wejherowie, gdzie na dziedzińcu rozstrzelano Wikieła i Nowaczyka, a ich ciała wrzucono do wykopanego na terenie więzienia dołu. W tym samym miejscu wykonano egzekucję na pochodzącym z Wejherowa dwudziestoletnim członku Związku Strzeleckiego.
Jesienią 1945 r. władze polskie podjęły bezskuteczną próbę odszukania zwłok pomordowanych, którzy prawdopodobnie jeszcze w czasie wojny zostali przez Niemców odkopani i przewiezieni do Lasów Piaśnickich i tam spaleni20. Postępowanie sprawdzające o sygn. 7 UJs 2306/89 w sprawie zbrodni popełnionej 10 września 1939 r. na dziedzińcu więziennym prowadziła Prokuratura w Waldshut-Tiengen, która w decyzji końcowej nie wskazała właściwych sprawców tej zbrodni, określając ich jako żołnierzy 207. dywizji piechoty, członków gestapo, policji kryminalnej, służby bezpieczeństwa lub Heimwehry SS w Gdańsku21. Niewątpliwie należy jednak uznać, że zbrodnia ta została popełniona z powodu wrogiego nastawienia funkcjonariuszy niemieckich do polskich jeńców wojennych, niegodzących się na oddawanie honoru symbolom nazistowskim, działających przed wojną w służbach mundurowych, czyli formacjach, które w szczególny sposób utrudniały Niemcom działalność wywiadowczą. Odmowa podniesienia ręki w geście hitlerowskim przez polskich jeńców była jedynie pretekstem do pobicia, a potem zamordowania Wikieła i Nowaczyka.
Obecnie w Wejherowie na budynku przy ul. Sobieskiego 307 znajduje się metalowa tablica o treści: "9 września 1939 roku na dziedzińcu więzienia w Wejherowie zbrodniarze hitlerowscy zapoczątkowali akcję wyniszczania Narodu Polskiego. Ostatnim aktem zbrodniczym oprawców hitlerowskich na tym terenie było zamordowanie w dn. 12 marca 1945 roku 18 więźniów obozu koncentracyjnego Stutthof". W niniejszym tomie dla zobrazowania opisywanych zdarzeń zaprezentowano dyspozycję Krajowego Urzędu Kryminalnego Badenii Wirtembergii do śledztwa Prokuratury w Waldshut w sprawie przeciwko członkom gestapo w Gdańsku w sprawie rozstrzelania trzech polskich obywateli w więzieniu w Wejherowie 10 września 1939 r.22
Na terenie powiatu wejherowskiego w 1939 r. Polacy byli aresztowani z różnych powodów, często wskutek donosów miejscowych Niemców, co zazwyczaj wiązało się z przedwojennymi zatargami sąsiedzkimi, działaniami obronnymi i represjami na przedstawicielach przedwojennych polskich władz. W połowie października 1939 r. w okolicy Góry Zamkowej funkcjonariusze gestapo zamordowali przedwojennego burmistrza Wejherowa Teodora Bolduana. Wielu znamienitych przedstawicieli społeczności wejherowskiej zginęło w Lasach Piaśnickich23.
Oddalony około 10 km od Wejherowa obszar Lasów Piaśnickich stanowił teren eksperymentalny, ponieważ tutaj po raz pierwszy w Polsce zostały przeprowadzone planowane masowe zbrodnie na ludności cywilnej. Zbrodnia ta miała też ścisły związek z celami politycznymi III Rzeszy - zdobyciem nowej przestrzeni życiowej (Lebensraum) i likwidacją elit państwowych do tego stopnia, aby nigdy nie odrodziło się państwo polskie. Pierwsze aresztowania nastąpiły w nocy z 31 sierpnia na 1 września 1939 r. na terenie Wolnego Miasta Gdańska w ramach "Operacji Tannenberg". Ujęto wówczas ok. 1500 osób figurujących na listach proskrypcyjnych. Kolejną, przeprowadzoną na szeroką skalę akcję o kryptonimie "Säuberungsaktion" przeprowadzono 14-30 września 1939 r. Zatrzymano wówczas ok. 20 tys. mężczyzn w wieku od 14 do 70 lat i spośród tej grupy aresztowano 2,5 tys. Aresztanci przetrzymywani byli głównie w prowizorycznie zorganizowanych aresztach w Gdyni, tj.: w kościołach, kinach, halach fabrycznych, dawnych koszarach artylerii przeciwlotniczej, w więzieniu policyjnym i sądowym. Kolejna akcja została przeprowadzona pod koniec października 1939 r. i określana była jako "Intelligenzaktion". W jej wyniku ujęto wielu księży, nauczycieli, kupców, osoby prowadzące działalność polityczną, społeczną i oświatową. Zostali oni przewiezieni do więzienia przy Schiesstange w Gdańsku24 , a następnie 10 listopada 1939 r. do więzienia w Wejherowie. 11 listopada 1939 r., w dzień polskiego święta narodowego, rozstrzelano ich w Lasach Piaśnickich w grupie 314 zakładników, wśród których byli m.in.: przełożona Zgromadzenia Sióstr Zmartwychwstanek w Wejherowie Alicja Kotowska, nauczycielki z Wejherowa Stanisława i Kazimiera Panek, prezes na okręg pomorski Ligi Morskiej i Kolonialnej Wacław Jan Gierdziejewski, sędzia Sądu Okręgowego w Gdyni Kazimierz Schwarz czy wójt gminy Rumia-Zagórze Hipolit Roszczynialski25.
Egzekucje w Lasach Piaśnickich rozpoczęły się na przełomie października i listopada 1939 r. i trwały do pierwszych miesięcy 1940 r. W listopadzie i grudniu 1939 r. rozstrzelano około 2 tys. Polaków i Żydów z Gdyni, Wejherowa i Pucka oraz powiatu kartuskiego i Gdańska. Do Piaśnicy dowożono ofiary z więzień i aresztów w Gdańsku, Gdyni, Sopocie, Tczewie, Pucku, Kartuzach oraz z rampy kolejowej w Wejherowie. W Piaśnicy zginęły również osoby przywożone koleją z terenu Rzeszy. Wśród tych osób byli chorzy psychicznie, przeciwnicy ideologii nazistowskiej oraz Polacy zamieszkujący przed wojną w Niemczech.
Początkowo pluton egzekucyjny składał się z esesmanów z Gdańska, którzy zostali odkomenderowani do Wejherowa. Jednakże po tym, jak odmówili oni uczestnictwa w dalszych egzekucjach ze względu na znaczne obciążenie wykonywanymi rozkazami, utworzono z 36. Pułku SS oddział Wachsturmbann SS pod dowództwem początkowo Sturmführera SS Hansa Söhna i Leopolda Neisa, a następnie Kurta Eimanna. Do ochrony miejsca egzekucji były wykorzystywane oddziały posterunku żandarmerii powiatowej z Wejherowa, która podlegała dowództwu Polizeihauptmanna Carla Lassena. Po każdej akcji dowódca żandarmerii składał raport z działania jego jednostki staroście Wejherowa Heinzowi Lorenzowi. Akcją mordowania w Lasach Piaśnickich kierował też szef gdyńskiego gestapo Friedrich Class26 oraz prezydent gdyńskiej policji Christoph Diehm. Eskortowaniem ofiar na miejsce egzekucji oraz rozstrzeliwaniem zajmowali się funkcjonariusze SS-Wachsturmbann "Eimann" pod nadzorem gdyńskiej policji i gestapo. Kurt Eimann osobiście zatroszczył się o dobór członków plutonu egzekucyjnego, który każdorazowo składał się z ok. 40 do 60 osób.
Ofiary w Piaśnicy były rozstrzeliwane z odległości około pół metra strzałem w tył głowy, w pozycji klęczącej lub stojącej przed wykopanymi grobami w grupach po 5 lub 6 osób. Liczbę ofiar do tej pory badacze szacowali od 6 do 14 tys. Śledztwo prowadzone w Oddziałowej Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu w Gdańsku dane te zweryfikuje. Do dnia dzisiejszego udało się ustalić ok. 1300 nazwisk straconych Polaków i ok. 1200 osób chorych psychicznie przywiezionych transportami z Niemiec27.
Wśród ofiar zbrodni piaśnickiej znalazło się szczególnie wielu przedstawicieli zawodów inteligenckich oraz lokalnych działaczy społecznych. Śmierć poniosło tam co najmniej 40 księży i zakonników. Znane są nazwiska większości z nich. Byli to m.in.: ks. Ludwik Angryk, wikariusz parafii pw. św. Wojciecha w Hallerowie koło Wielkiej Wsi; ks. Jan Bieńkowski, ks. Jan Zakrzewski, ks. Piotr Dunajski, ks. Kazimierz Kalisz, wikariusze parafii NMP Królowej Polski w Gdyni; ks. Teodor Emilian Turzyński, proboszcz parafii NMP Królowej Polski w Gdyni; ks. Józef Mówiński, wikariusz w parafii pw. Podwyższenia Krzyża Świętego w Gdyni Witominie; ks. Feliks Niklewski, dyrektor Krajowego Pomorskiego Zespołu Opieki Społecznej w Wejherowie; ks. Brunon Olkiewicz, proboszcz parafii pw. św. Andrzeja Boboli w Gdyni Obłużu; ks. Wojciech Pronobis, proboszcz parafii Narodzenia Najświętszej Maryi Panny w Swarzewie; ks. Bolesław Witkowski, proboszcz parafii pw. św. Jakuba Apostoła i św. Mikołaja w Mechowie koło Pucka; ks. Edmund Wohlfeil, wikariusz parafii Świętego Krzyża w Rumi; ks. Jan Gliszczyński, nauczyciel religii w bolszewskim Uniwersytecie Ludowym28.
W Lasach Piaśnickich wymordowano również prawie całą inteligencję techniczną z przedwojennego miasta powiatowego Gdyni i powiatu morskiego, do której zaliczyć możemy m.in.: inżynierów, pracowników kapitanatu portu i Urzędu Morskiego w Gdyni, pracowników Urzędu Pocztowo-Telekomunikacyjnego oraz stoczniowców. Zamordowany tam został wspomniany inżynier z Gdyni Wacław Jan Gierdziejewski, pracownik Urzędu Morskiego w Gdyni Roman Klejn, radca tegoż urzędu Stanisław Jagodziński ze wsi Fluga koło Gdańska oraz pracownicy urzędów pocztowych różnego szczebla: począwszy od naczelnika Urzędu Pocztowego w Redzie Lucjana Kellasa, przez pracowników: Władysława Cieślickiego i Jana Formelę z Wejherowa, Jana Pawelczyka z Gdyni Chyloni, a skończywszy na emerytowanym urzędniku pocztowym z Gdyni Leonie Hirszu. W piaśnickich dołach spoczęli również dziennikarze i redaktorzy polskich gazet, jak chociażby założyciel Towarzystwa Wydawniczego Pomorskiego publikującego m.in. "Gazetę Gdańską" i delegat na Polski Sejm Dzielnicowy w Poznaniu z ramienia Tymczasowej Rady Ludowej w Wejherowie bankier Witold Kukowski oraz nauczyciel Władysław Cieszyński z Sopotu zatrudniony w redakcji wspomnianej "Gazety Gdańskiej".
W tych samych grobach pochowano też Kaszubów - ziemian i właścicieli dużych majątków z całego powiatu, często aresztowanych "za wrogą działalność wobec Niemców", tj.: rolnika i przewodniczącego Polskiego Związku Zachodniego (PZZ)29 w Celbowie Władysława Klebbę, sekretarza Związku Robotników Rolnych i Leśnych w Wejherowie Stanisława Szyszkę oraz Alberta Wyndtke z Kielna, Waleriana Pipera z Karwieńskich Błot, Antoniego Biangę ze Strzebielina i Stanisława Lissa z Redy i wielu innych. Wspomnieć należy również o przedstawicielach zawodów prawniczych, jak chociażby adwokacie Zdzisławie Józewiczu z Gdyni, prokuratorze Sądu Okręgowego w Gdyni Adamie Kozłowskim, sekretarzu adwokackim z Wejherowa Antonim Sikorze, referencie prawnym Witoldzie Brzezińskim z Gdyni czy sędzim Sądu Okręgowego w Gdyni i działaczu kaszubskim Władysławie Kiedrowskim. W latach 1939-1945 z życia społecznego i zawodowego Pomorza zostali wyeliminowani też prawie wszyscy lekarze, którzy pracowali tu jeszcze w 1938 r. w liczbie 631 (oraz 159 lekarzy dentystów). Wielu z nich uśmiercono w Piaśnicy, m.in.: Leona Kokoszyńskiego, lekarza powiatowego z Wejherowa, zamordowanego 11 listopada 1939 r.30
W dwóch masowych grobach, które ocalały po wojnie, odnaleziono aż 33 nauczycieli z różnych typów i profili szkół. Większość z nich jeszcze przed wojną należała do Związku Obrony Kresów Zachodnich, a potem do Polskiego Związku Zachodniego, jak również do Związku Weteranów I Wojny Światowej i Związku Nauczycielstwa Polskiego. Największa egzekucja z udziałem nauczycieli została przeprowadzona 11 listopada 1939 r. Wśród zamordowanych w Lasach Piaśnickich pedagogów byli m.in.: Stanisława Panek (również dyrygentka) i Kazimiera Panek (również radca miejski), obie pracujące jako nauczycielki w Państwowym Gimnazjum w Wejherowie; Alojzy Karwasz, nauczyciel z Orla31 ; Antoni Olszewski32 , nauczyciel języka polskiego w szkole Macierzy Szkolnej w Gdańsku; Stefan Pilecki, wykładowca w Polskich Szkołach Handlowych w Gdańsku33 ; Jan Maciejewski, nauczyciel w Pomorskim Krajowym Zakładzie dla Głuchoniemych w Wejherowie; Mieczysław Lorkowski, nauczyciel i organista z Mechowa; Antoni Gelles, nauczyciel Państwowego Liceum Pedagogicznego w Wejherowie; Bolesław Pawłocki, nauczyciel szkoły ludowej w Minkowicach; Feliks Józef Kalewski, nauczyciel szkoły handlowej w Gdańsku oraz Teofil Naczk34 , tercjan w Państwowym Gimnazjum w Wejherowie35 ; Tadeusz Staniewski, przedwojenny dyrektor gimnazjum w Wejherowie36 ; Jan Wadowski, nauczyciel i inspektor szkolny w Wejherowie37. W listopadzie 1939 r. w położonej niedaleko Szemudu miejscowości Wysoka zostały zamordowane kierownik szkoły w Wysokiej Kitecka oraz nauczycielka Czerwonkówna.
Masowo uśmiercani byli tam też pomorscy policjanci, zarówno ci biorący udział w walkach obronnych w Gdyni i na Kępie Oksywskiej, jak też ci, którzy zgłosili się na ochotnika w grupie stu zakładników przetrzymywanych dla zagwarantowania bezpieczeństwa Adolfa Hitlera w czasie jego wizyty w połowie września 1939 r. na Pomorzu. Największe liczebnie egzekucje, w których zginęli funkcjonariusze pomorskiej policji, zostały przeprowadzone w listopadzie 1939 r., a szczególnie 11 listopada 1939 r. Dzień ten był nie tylko najważniejszym świętem narodowym Polaków, ale również dniem święta Policji Państwowej. Według obecnego stanu badań od października 1939 r. do pierwszych miesięcy roku 1940 w Piaśnicy rozstrzelano co najmniej 45 policjantów38 różnych stopni i pełniących służbę w różnych posterunkach. Najliczniejszą grupą byli pracownicy Wydziału Śledczego w Gdyni, m.in.: posterunkowy służby śledczej Stanisław Chojnacki, przodownik służby śledczej Marian Nowakowski. Pozostali policjanci pochodzili z Wejherowa (m.in.: przodownik służby śledczej Anastazy Bartkowski), Sławoszyna, Aleksandrowa Kujawskiego (starszy posterunkowy służby śledczej Stanisław Jakubowski), Kościerzyny (posterunkowy Jan Kliczykowski), Tczewa (posterunkowy służby śledczej Wawrzyniec Olejniczak) i Pelplina (posterunkowy Bolesław Szweda)39.
Na sporządzonych po wojnie spisach osób zamordowanych w Piaśnicy figurują również pracownicy Nadleśnictwa Wejherowo i sąsiadujących leśnictw. Większość z nich w okresie międzywojennym należała do Związku Zawodowego Leśników Polskich, Przysposobienia Wojskowego Leśników oraz Polskiego Związku Zachodniego. Od września 1939 r. byli oni sukcesywnie aresztowani. W grupie gdyńskich zakładników znalazł się inż. Roman Kuniewski40 nadleśniczy Nadleśnictwa Wejherowo. W Gdyni funkcjonariusze gestapo zatrzymali Józefa Stacha, pracownika leśnego, który był też obrońcą Półwyspu Helskiego, organizatorem koła BBWR w Nadleśnictwie Góra i członkiem PZZ. W wyniku donosu aresztowano leśniczego z Wielkiego Kacka Leona Miotka. W miejscu zamieszkania w Luzinie ujęto leśniczego Józefa Wilczka41 , a w gminie Krokowa mieszkańca Sobieńczyc Artura Freyera oraz mieszkańców Domatowa: Józefa i Franciszka Ceynowów oraz Leona Krefta42.
Z grona pracowników służby celnej w Piaśnicy śmierć ponieśli naczelnik Urzędu Celnego z Gdyni Wiktor Fałatowicz i podległy mu pracownik będący kierownikiem działu Kazimierz Downarowicz oraz Andrzej Palaniak; Wacław Zygmanowski, kierownik Urzędu Celnego w Żarnowcu i jednocześnie członek Związku Obrony Kresów i Władysław Bachmann, pracownik Urzędu Celnego z Karlikowa. Spośród przedstawicieli zawodów kolejarskich w Piaśnicy zamordowano: Aleksandra Szulca, kolejarza z Gdyni; naczelnika kolejowego i kierownika ruchu z Wielkiego Kacka Stanisława Danielewicza; jego podwładnego Władysława Pyciaka; kolejarza z Kębłowa Pawła Ellwarta; Jana Sołdeckiego, kolejarza z Krokowej i Leona Chabowskiego z Wejherowa. Masowo uśmiercani byli również urzędnicy związani ze służbą w Poczcie Polskiej: Władysław Cieślicki, kontroler pocztowy z Wejherowa; Jan Pawelczyk, urzędnik Poczty Polskiej w Gdyni Chyloni; Władysław Sokołowski, asystent pocztowy z Wejherowa; Paweł Kolke, harcerz i asystent urzędu Pocztowo-Telegraficznego w Gdańsku; Lucjan Kellas, naczelnik Urzędu Pocztowego w Redzie i emerytowany urzędnik pocztowy Leon Hirsz z Wejherowa43.
Biorąc pod uwagę przynależność do organizacji patriotycznych osób zamordowanych w poszczególnych zbiorowych egzekucjach w Lasach Piaśnickich, to najwięcej zginęło tam osób deklarujących współpracę z Polskim Związkiem Zachodnim. Ginęli tam nie tylko przedstawiciele zawodów inteligenckich, ale również miejscowi rolnicy i robotnicy. Zawsze byli to aktywni działacze organizacyjni i obdarzeni charyzmą polscy patrioci. Większość z nich jeszcze przed wojną została wpisana na listy proskrypcyjne44 , a później aresztowana i stracona. W masowych egzekucjach w Lasach Piaśnickich z pomorskiego Okręgu PZZ zginęły osoby wykonujące rozmaite zawody, m.in.: rolnik Władysław Klebba - przewodniczący PZZ w Celbowie; nauczyciel z Orla Alojzy Karwasz; szewc z Karlikowa Otto Bobkowski - sekretarz PZZ w Pucku; nadleśniczy Lasów Państwowych Wejherowo Roman Kuniewski, komisarz Rady Szkolnej przy Komisariacie Rządu z Gdyni Jan Skubiszewski czy lekarz dentysta z Pucka Ignacy Kramarczyk.
Ogromne straty poniosły również inne organizacje patriotyczne działające z dużym zaangażowaniem na Pomorzu. Spośród ich członków w Piaśnicy rozstrzelano m.in.: z Bractwa Kurkowego małżeństwo z Pucka Pelagię i Ignacego Kramarczyków) ze środowisk piłsudczykowskich i Ligi Morskiej i Kolonialnej mistrza ślusarskiego, który od 1929 r. był radnym miasta Gdynia i Prezesem Towarzystwa Rzemieślników Katolickich Józefa Rataja; spośród członków Związku Polaków w Gdańsku wspomnianego Władysława Cieszyńskiego); z członków Polskiego Związku Kolejowego asystenta kolejowego Adama Szulza; z Towarzystwa Gimnastycznego "Sokół" mistrza piekarskiego i cukierniczego Alfonsa Gańskiego czy wiceprezesa Koła Pracy Kobiet, harcerza Jerzego Augustyńskiego z Gdyni. W Piaśnicy śmierć ponieśli również weterani powstań narodowych, którzy swą postawą mobilizowali do pracy na rzecz kraju miejscową ludność, tj.: urodzony w 1882 r. kierownik szkoły w Szemudzie i prezes Związku Powstańców Emil Kwidzyński; urodzony w 1897 r. elektromonter maszynowy Urzędu Morskiego w Gdyni Konstanty Ostrowski; kupiec Anastazy Kozłowski z Wejherowa czy urodzony w 1872 r. również kupiec z Wejherowa Bolesław Kralewski. W Piaśnicy stracono ponadto co najmniej jednego posła na Sejm II RP ks. Bolesława Witkowskiego reprezentującego Stronnictwo Narodowe45.
Zwłoki osób zamordowanych w Piaśnicy zostały zagrzebane w 35 masowych grobach. Wiosną 1940 r. teren egzekucji został zamaskowany przez Wehrmacht: posadzono krzewy i drzewa, a miejsce zbrodni zostało objęte specjalną kontrolą policji. W końcu sierpnia 1944 r. Niemcy przystąpili do usuwania śladów egzekucji dokonanych na Pomorzu. W Piaśnicy do prac związanych z wydobyciem i paleniem ciał wykorzystanych zostało 36 więźniów KL Stutthof (tzw. komando do nieba). W czasie wykonywania pracy zostali oni zakwaterowani w przygotowanym legowisku usytuowanym w pobliżu masowych grobów. Po zakończeniu prac wszyscy zatrudnieni przy tym więźniowie zostali zamordowani. Zadbano również o usunięcie dokumentacji aktowej w sprawie tej zbrodni.
W 1946 r. z inicjatywy członków Polskiego Związku Zachodniego w Wejherowie oraz Okręgowej Komisji Badania Zbrodni Hitlerowskich w Polsce została powołana specjalna komisja ekshumacyjna w celu ustalenia liczby ofiar pomordowanych w Piaśnicy oraz zidentyfikowania zwłok, które nie zostały spalone w trakcie akcji "zacierania śladów". Prace ekshumacyjne pod przewodnictwem sędziego Sądu Okręgowego w Gdańsku Antoniego Zachariasiewicza były prowadzone od 7 do 22 października 1946 r. Odkryto wówczas miejsca po 26 grobach i dwa groby zawierające niespalone zwłoki 305 osób. Na podstawie identyfikacji zwłok, która była prowadzona z udziałem rodzin pomordowanych, udało się ustalić jedynie personalia 55 osób. Trzydzieści ciał odnalezionych gdynian zostało pogrzebanych 26 października 1946 r. na Cmentarzu Wojskowym w Gdyni-Redłowie, a pozostałe osoby na życzenie rodzin w zbiorowych mogiłach nr 1 i 2 w Piaśnicy46.
Po zakończeniu II wojny światowej rozpoczęły się prace mające na celu odnalezienie, osądzenie i ukaranie zbrodniarzy wojennych winnych zabójstw i znęcania się nad ludnością krajów podbitych. W prace te włączyła się również strona polska. 2 kwietnia 1967 r. wiceprokurator Prokuratury Wojewódzkiej w Gdańsku Marian Multan wydał postanowienie o wszczęciu śledztwa o sygn. Ds. 1/67 w sprawie zamordowania w czasie od września do grudnia 1939 r. ok. 12 tys. Polaków w Lasach Piaśnickich w powiecie Wejherowo. Śledztwo to zostało zawieszone 20 września 1975 r. z powodu niemożności przesłuchania świadków i osób podejrzanych zamieszkujących za "żelazną kurtyną". W 2011 r. prokurator Maciej Schulz naczelnik Oddziałowej Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu w Gdańsku podjął to śledztwo z zawieszenia i prowadzi do dziś47.
Po zakończeniu wojny przeprowadzono kilka procesów karnych, w których na ławie oskarżonych zasiedli "kaci z Piaśnicy". Odpowiedzialność za zbrodnie popełnione w Piaśnicy poniósł były Gauleiter Gdańska Albert Forster, którego Najwyższy Trybunał Narodowy skazał w 1948 r. na karę śmierci. Wyrok wykonano prawdopodobnie 28 lutego 1952 r. w więzieniu mokotowskim w Warszawie. SS-Gruppenführer Richard Hildebrandt, w latach 1939-1943 Wyższy Dowódca SS i Policji w Okręgu Gdańsk-Prusy Zachodnie, stanął przed Amerykańskim Sądem Wojskowym w Norymberdze, w procesie określanym jako Fall VIII. Zarzucono mu głównie przyczynienie się do rozstrzelania w Lasach Piaśnickich 1400 chorych psychicznie, o czym sam pisał w raporcie ze swojej działalności 8 stycznia 1940 r. do RSHA w Berlinie48. Na karę śmierci został dopiero skazany przez sąd polski w Bydgoszczy. Wyrok wykonano 10 marca 1951 r.49 Friedrich Freimann50 , okupacyjny burmistrz Pucka, został skazany zaocznie przez Sąd Okręgowy w Gdyni wyrokiem z 16 maja 1950 r. na karę śmierci, przepadek mienia i pozbawienie obywatelskich praw honorowych na zawsze51. Nigdy nie został odnaleziony i nie odbył zasądzonej kary52. SS-Untersturmführer Herbert Teuffel - esesman z Gdańska, uczestnik brutalnych przesłuchań i "selekcji" przeprowadzanych jesienią 1939 r. w wejherowskim więzieniu - został przez Sąd Okręgowy w Gdyni skazany na karę śmierci, wyrok wykonano w 1948 r.53 Wyrok w sprawie o sygn. 2 Ks 2/67 przeciwko Kurtowi Eimannowi został wydany przez Sąd Przysięgłych przy Sądzie Krajowym w Hanowerze na posiedzeniu 20 grudnia 1968 r. Oskarżony został skazany za udział w eksterminacji psychicznie chorych w ramach akcji T454 i zbiorowe morderstwo na 1200 osobach oraz pojedyncze zbrodnie na 10 osobach łącznie na 4 lata ciężkiego więzienia oraz na 3 lata pozbawienia obywatelskich praw honorowych. Wielu bezpośrednich sprawców tej zbrodni nigdy nie zostało odnalezionych i ukaranych55.
W niniejszym tomie zaprezentowano wybrane dokumenty przedstawiające różne aspekty zbrodni piaśnickiej, poczynając od przesłuchania Niemca Waltera Muhlke uczestniczącego w kopaniu grobów56 , przez relację naocznych świadków Elżbiety Ellwart57 i Jana Angela58 , a kończąc na protokole oględzin miejsca przestępstwa i ekshumacji zwłok i postępowaniach sądowych wobec sprawców59.
***
Od 1938 r. w Gdyni odbywały się manifestacje antyniemieckie, które były związane z powtarzającymi się na terenie Wolnego Miasta Gdańska incydentami antypolskimi i prowokacyjnymi wystąpieniami mniejszości niemieckiej. Po zajęciu Gdyni przez wojska niemieckie 14 września 1939 r. przestała funkcjonować polska administracja, a zaczęła się kształtować okupacyjna administracja cywilna, wojskowa i policyjna miasta. Proces ten trwał stosunkowo długo, bo dopiero 1 stycznia 1940 r. wprowadzono niemiecką legislaturę samorządową. Nadburmistrzem Gdyni został Horst Schlichting60 , który stał na czele samorządu powiatu miejskiego okręgu i sprawował władzę ustawodawczą i wykonawczą podległą szefowi administracji ogólnej. Stanowisko Prezydenta Policji Państwowej (Staatspolizei) objął SS - Brigadeführer Christoph Diehm61.
W Gdyni, przemianowanej 19 września na Gotenhafen, niemalże od pierwszych dni okupacji trwały aresztowania mężczyzn i chłopców w wieku od 14 do 70 lat, w których najbardziej zasłużyli się członkowie gdyńskiego pododdziału (Teilkommando) Einsatzkommando 16 i SS-Wachsturmbann "Eimann". Polacy aresztowani w pierwszych dniach okupacji byli przetrzymywani głównie w prowizorycznie zorganizowanych aresztach w Gdyni: w kościołach, kinach, halach fabrycznych, Etapie Emigracyjnym na Grabówku62 , dawnych koszarach artylerii przeciwlotniczej, w więzieniu policyjnym i sądowym.
W aresztowania te szczególnie mocno zaangażowane było gdyńskie gestapo. Placówka zewnętrzna gdańskiego gestapo w Gdyni mieściła się na Kamiennej Górze przy Prinz Eugenstrasse 8-10 (obecnie ul. Korzeniowskiego 8/10). Na czele gdyńskiego gestapo do grudnia 1939 r. stał dyrektor kryminalny SS-Sturmbannführer Friedrich Class, jego zastępcą był komisarz SS-Hauptsturmführer Franz Köpke. Aresztowani Polacy po przesłuchaniach, w czasie których często ich bito, byli wywożeni do miejsca masowej egzekucji w Lasach Piaśnickich lub do obozu koncentracyjnego Stutthof. 23 października 1939 r. gestapo zwróciło się do ks. kanonika Teodora Turzyńskiego63 , jako dziekana, z zaproszeniem na rzekomą konferencję całego kleru dekanatu gdyńskiego. Konferencję wyznaczono na 24 października na godzinę 10.00 w siedzibie gestapo na Kamiennej Górze. Przybyli tam o wyznaczonej godzinie wszyscy zaproszeni księża. "Konferencja" okazała się oszustwem, gdyż po sprawdzeniu personaliów przystąpiono do szczegółowych badań dotyczących stosunku księży do Niemców, Rzeszy, przynależności do organizacji politycznych. Po długich męczących badaniach wypuszczono wówczas tylko: ks. Klemensa Przeworskiego - proboszcza z Oksywia, jego wikariusza ks. Tadeusza Danielewicza, ks. Pawła Lubińskiego - proboszcza z Małego Kacka, ks. Romana Wiśniewskiego - proboszcza z Orłowa oraz ks. dyrektora "Caritasu" Mieczysława Żurka. Prawdopodobnie uratowały ich listy polecające od miejscowych Niemców. Kilka dni później ponownie aresztowano ks. Mieczysława Żurka64 oraz ks. emeryta Kietermana. Dołączono ich do pozostałych aresztowanych, którzy przebywali już od kilku dni w Etapie Emigracyjnym na gdyńskim Grabówku. Stamtąd przewieziono ich do Nowego Portu, skąd 2 listopada 1939 r. zostali wywiezieni do obozu Stutthof. Część z zatrzymanych księży przewieziono do Piaśnicy i tam zamordowano65. Odnośnie do miejsca zamordowania kanonika Turzyńskiego istnieją przesłanki, że mógł on w grupie księży zostać zamordowany nie w Piaśnicy, a w lesie w pobliżu obozu Stutthof66. Z licznych zeznań świadków wynika, że księża przetrzymywani w wejherowskim więzieniu byli często poniżani. Jedną z najmniej uciążliwych kar było grabienie przez nich opadłych liści gołymi rękoma na dziedzińcu więzienia i sądu67.
Kilku księży posługujących w parafiach położonych na obszarze przedwojennego powiatu morskiego zginęło w innych miejscach. Ksiądz Bronisław Trzciński, wikariusz parafii Św. Marii Magdaleny w Strzepczu (Strepsch), po tym jak został aresztowany 24 października 1939 r., jeszcze tego samego dnia został zamordowany przez funkcjonariuszy gestapo w więzieniu w Wejherowie. Sługa Boży, od 2003 r. objęty procesem beatyfikacyjnym, ks. Edmund Roszczynialski, proboszcz parafii Trójcy Przenajświętszej w Wejherowie został zamordowany w godzinach wieczornych 10 lub 11 listopada 1939 r. w parku znajdującym się przy szkole w Cewicach koło Lęborka68. W niniejszym wydawnictwie źródłowym potwierdzone to zostało protokołem z przeprowadzonej ekshumacji zwłok ks. prałata Edmunda Roszczynialskiego69.
W procesie eksterminacji ludności polskiej bardzo istotną rolę odegrał aparat policyjny. Od 12 października 1939 r. w Gdyni działał sformowany w Kolonii batalion policyjny numer 6470 , a ściślej jego pierwsza kompania pod dowództwem porucznika Grossa i trzecia kompania pod dowództwem porucznika Denkera71. Obie kompanie zostały oddane do dyspozycji prezydenta policji, względnie dowódcy policji porządkowej w Gdańsku. Pierwsza i trzecia kompania batalionu policyjnego nr 64 stacjonowała w Gdyni jedynie miesiąc, ale był to wystarczający czas, aby mrocznie zapisać się w historii miasta. Początkowo pierwsza i trzecia kompania były wykorzystane do przeprowadzenia przez dowództwo niemieckie operacji przesiedlania Polaków z Kraju Warty i Okręgu Rzeszy Gdańsk-Prusy Zachodnie do Generalnego Gubernatorstwa. W skład batalionów stacjonujących w Gdyni wchodzili m.in.: porucznik policji porządkowej, szef trzeciej kompanii 64. batalionu policji Ehrmann72 , podpułkownik Wirth, porucznik i adiutant Wirtha - Belz, porucznik policji porządkowej Denker, Josef Billen73 , Anton Theißen, porucznik i szef I kompanii Adolf Gross74 , Paul Wolff i Kösters.
Pierwsza i trzecia kompania 64. batalionu policyjnego została także wykorzystana podczas ich stacjonowania w Gdyni "do rozstrzelania polskich młodocianych", tj. rozstrzelania 11 listopada 1939 r. na terenie gdyńskiej dzielnicy Obłuże 10 chłopców oraz 26 października 1939 r. szesnastoletnich Józefa Radomskiego i Bolesława Bandzarewicza. Najczęściej powtarzanym powodem akcji odwetowej z 11 listopada 1939 r. było wybicie przez Polaków szyby w budynku posterunku policji niemieckiej na Obłużu, a według innej wersji zdarzeń Polacy mieli nie tylko rzekomo wybić szyby w oknach posterunku, ale również strzelać do niemieckiego policjanta, a nawet zerwać flagę hitlerowską75 . Wówczas to komendant policji prewencyjnej, major Wolter, zgłosił ten incydent jako szczególne wydarzenie, pełniącemu obowiązki prezydenta policji SS-Brigadeführerowi Christophowi Diehmowi. W trakcie odbytej w Gdańsku narady ustalono, że zgodnie z zasadą odpowiedzialności zbiorowej należy zatrzymać polską ludność Oksywia płci męskiej i w obecności zebranych osób rozstrzelać od 10 do 15 młodocianych Polaków. Wykonanie rozkazu na zarządzenie Classa zlecono dowódcom kompanii - Grossowi i Denkerowi. Pierwsza kompania miała poza tym sformować oddział strzelecki w sile dziesięciu funkcjonariuszy. Ze zgromadzonych mężczyzn wybrano dziesięciu w wieku od 15 do 18 lat76. Świadkowie podali, iż bezpośrednimi sprawcami rozstrzelania oprócz członków 64. batalionu policji byli również komendant miejscowego posterunku o nazwisku Kifer77 oraz kasjer firmy "Polskarob - Robór" z Gdyni o nazwisku Damitz lub Damyc, który ubrany był w mundur SS78. Zwłoki rozstrzelanych na polecenie Classa zostały pozostawione na miejscu egzekucji (w okolicach kościoła na gdyńskim Obłużu) do wieczora, jako ostrzeżenie przed podobnymi ekscesami wśród ludności polskiej, a następnie zostały pochowane w zbiorowej mogile, na obrzeżu pobliskiego lasu79.
W rzeczywistości zamordowanie polskiej młodzieży miało na celu zastraszyć ludność polską i pokazać siłę w dzień przypadającego polskiego święta narodowego. Wybór dzielnicy Oksywie wydaje się również nieprzypadkowy. Oksywie, na które we wrześniu 1939 r. uderzył 32. pułk Grenzwache płk. von Bothmera i batalion SS Heimwehr Danzig pod dowództwem mjr. SS von Rittenberga, przysporzyło Niemcom kłopotów80. Opisywane zdarzenia zostały w niniejszym tomie zaprezentowane w protokole przesłuchania naocznego świadka zdarzeń Mieczysława Stencla81 z 1944 r. oraz Tadeusza Palczewskiego82 przesłuchiwanego na okoliczność zdarzeń w 1947 r.
Inna akcja odwetowa, której ofiarą padli Polacy, została przeprowadzona w Gdyni 26 października 1939 r., w godzinach rannych, kiedy to policjanci z posterunku policji w Gdyni Obłużu aresztowali dwóch szesnastoletnich chłopców - Józefa Antoniego Radomskiego oraz Bolesława Bandzarewicza. Prawdopodobną przyczyną aresztowania był fakt, iż chłopcy mieli przy sobie książki autorstwa Henryka Sienkiewicza, Radomski Potop, a Bandzarewicz Ogniem i mieczem. Z posterunku policji w Gdyni Obłużu zostali oni wywiezieni w kierunku Oksywia, w pobliże osiedla "Paged"83 , przy ulicy Knyszyńskiej, gdzie kazano im kopać dół. Gdy ci odmówili, a jeden z nich podjął próbę ucieczki, Niemcy rozstrzelali obydwu chłopców. Ciała zakopali w pobliskim rowie. W wyniku starań ojca Józefa Radomskiego Niemcy zezwolili pochować zwłoki jego syna na cmentarzu parafialnym na Pogórzu. Zwłok Bolesława Bandzarewicza nie zezwolono pochować na żadnym cmentarzu.
10 listopada 1945 r. w trakcie prowadzenia ekshumacji zwłok dziesięciu chłopców rozstrzelanych 11 listopada 1939 r. w pobliżu kościoła na Obłużu, wykopano również zwłoki Józefa Radomskiego. 11 listopada 1945 r. odbyło się uroczyste złożenie do wspólnej mogiły na cmentarzu parafialnym przy kościele zwłok dziesięciu chłopców oraz Józefa Radomskiego. Zwłoki Bolesława Bandzarewicza Niemcy pozwolili złożyć w trumnie, w miejscu, w którym pierwotnie zostały one zakopane. Prawdopodobnie w czasie wojny pracownicy PCK odkopali zwłoki Bolesława Bandzarewicza i pochowali je w nieznanym miejscu84.
Ofiary doczekały się również pomnika postawionego w miejscu egzekucji, po prawej stronie od kościoła pod wezwaniem św. Andrzeja Boboli w Gdyni Obłużu, przy ulicy Frezerów. Na grobie wykuto nazwiska rozstrzelanych: Bolesław Bandzarewicz, Ignacy Bieliński, Edmund Burczyk, Konstanty Kolaska, Franciszek Kosiński, Norbert Piepka85 Józef Radomski, Roman Sadecki, Henryk Walkusz, Czesław Wojciechowski, Franciszek Witczak, Stanisław Zarzycki. W trakcie śledztwa prowadzonego przez gdańską Oddziałową Komisję ustalono, że osoba widniejąca na pomniku jako "nieznany" to Henryk Sobiś. Na nagrobku widnieje natomiast nazwisko Bolesława Bandzarewicza, zamordowanego 26 października 1939 r. w okolicy osiedla Paged w Gdyni Obłużu, którego zwłoki, jak wynika z zeznań świadków, nie spoczęły we wspólnej mogile i ostateczne miejsce ich pochówku nie jest znane. Widnieje również nazwisko Konstantego Kolaski, który zgodnie z ustaleniami śledztwa nie zginął 11 listopada 1939 r., i był przesłuchany w charakterze świadka w 1979 r.
W trakcie postępowań prowadzonych przez stronę niemiecką i polską nie udało się z całą pewnością ustalić wszystkich sprawców czynu z 26 października. W kręgu osób, które w tych wydarzeniach uczestniczyły, byli funkcjonariusze 64., batalionu policji. Niewykluczone jest również współsprawstwo Wehrmachtu. Jedno z takich postępowań prowadzonych przez Prokuraturę przy Sądzie Krajowym w Dortmundzie dotyczyło członków 1. i 3. kompanii 64. batalionu policji, którzy podczas akcji stanowili kordon zabezpieczający Gdynię. W trakcie prowadzonego postępowania ustalono, że policjanci zostali poinformowani, iż prowadzona przez nich akcja jest zgodna z prawem, gdyż stanowi zarządzoną odgórnie akcję odwetową za akt sabotażu dokonany przez Polaków względem niemieckich sił okupacyjnych. Ostatecznie strona niemiecka nie uznała ich jako współsprawców, a jedynie jako pomocników86. Przy tym nie można było jednoznacznie ustalić tego, czy czyn główny nosił znamiona morderstwa87 , czy prawnie należy go uznać za zabójstwo88. Ściganie karne w prawodawstwie niemieckim z tytułu udzielenia pomocy przy dokonaniu zarówno morderstwa, jak i zabójstwa uległo zdaniem strony niemieckiej przedawnieniu. W obydwu przypadkach okres przedawnienia wynosił 15 lat89. Z tych też względów postępowanie w sprawie udziału członków batalionu policyjnego 64. w działaniach karalnych w Polsce zostało umorzone.
Podobnie zostało umorzone kolejne postępowanie Prokuratury w Dortmundzie z 27 czerwca 1974 r. - sygnatura sprawy 10 Js 127/74 w sprawie dokonanego przez funkcjonariuszy III Rzeszy Niemieckiej 26 października 1939 r. w rejonie osiedle "Paged" w Gdyni Obłużu zabójstwa Józefa Radomskiego i Bolesława Bandzarewicza. Odpowiedzialnością za dokonanie tej zbrodni obarczyć można, zdaniem strony niemieckiej, funkcjonariuszy 64. batalionu policji, którego 1. i 3. kompania były dowodzone przez poruczników Grossa i Denkera. W tomie tym okoliczności zbrodni dokonanej na Bandzarewiczu i Radomskim zostały zaprezentowane w postanowieniu końcowym Prokuratury w Dortmundzie z 1974 r. przygotowanym do śledztwa w sprawie przeciwko nieznanemu sprawcy w związku z podejrzeniem popełnienia morderstwa w Gdyni Obłużu w 1939 r.90 Dobrym materiałem poglądowym jest równie przedstawiony w tej części publikacji protokół z wizji lokalnej miejsca rozstrzelania obu chłopców z 1967 r.91
Starcia na terenie Rumi między pododdziałami 207. Dywizji Piechoty Landwehry a I Morskim Pułkiem Strzelców i III Batalionem Rezerwowym trwały od 9 do 11 września 1939 r. Na skutek walk miasto zostało poważnie zniszczone głównie od obstrzału artyleryjskiego, bombardowań i wznieconych pożarów. Odnotowano wówczas również straty wśród ludności cywilnej, która padła ofiarą działań wojennych lub została rozstrzelana w trakcie egzekucji przeprowadzonej przez żołnierzy Wehrmachtu i towarzyszące im oddziały SS. Niemcy od samego początku podejrzewali ludność cywilną o wspieranie polskich oddziałów, dlatego zapadła decyzja o jej wyrywkowym zatrzymywaniu. Ujęci mężczyźni byli bezpodstawnie traktowani jako dywersanci i zostali rozstrzelani na podstawie pojedynczych rozkazów dowódców pododdziałów Wehrmachtu lub Heimwehr Danzig, głównie w akcie zemsty za doznane straty, a nie na podstawie wcześniej przygotowanych list proskrypcyjnych.
W Redzie nad aresztowanymi 11 września 1939 r. na placu przed kościołem Polakami przed ich przeprowadzeniem pieszo do wejherowskiego więzienia znęcał się gajowy lasów prywatnych hrabiego Keyserling. W miejscu aresztowania dokonano selekcji, zwalniając osoby powyżej 50 roku życia. Wśród wypuszczonych byli m.in.: Jan Klawikowski, Józef Konewka, Grzegorz Rzepa i Leon Semmerling. Wszystkich pozostałych posądzono o szpiegostwo i zaprowadzono do ogrodu posesji nr 10 przy ul. Zbychowskiej w Rumi, a następnie rozstrzelano. Zwłoki przez kilka godzin pozostawiono w miejscu zbrodni, a potem nieustaleni cywile lub żołnierze zakopali ciała w zbiorowej mogile. Po odnalezieniu grobu przez Alojzego Semmerlinga rodziny zmarłych dokonały ekshumacji i pogrzebały ciała na cmentarzu w Rumi92.
Dzień wcześniej, 10 września nastawniczy na stacji Rumia Albert Bisha vel Bissa przepuścił polski pociąg pancerny Lądowej Obrony Wybrzeża "Smok Kaszubski" wycofujący się w kierunku Gdyni. Po powrocie do domu, obawiając się represji, załadował swoje mienie na furmankę i wraz z rodziną udał się w kierunku Redy. Nim zdążył wyjechać, został zatrzymany przez patrol niemiecki niedaleko domu i zaprowadzony do dowództwa oddziału niemieckiego. Został zwolniony i udał się do domu, do którego przyjechał kolejarz z Redy Franciszek Matys. Obydwaj zostali zastrzeleni przed domem następnego dnia93.
Z kolei 12 września 1939 r. w piwnicy bloku Bernarda Freitaga przy ul. Kościelnej w Rumi schronili się przed działaniami wojennymi cywile. Żołnierze niemieccy rozkazali wszystkim wyjść i oddzielili mężczyzn, których zaprowadzili do ogrodu na sąsiedniej działce z zamiarem ich rozstrzelania. Większość zatrzymanych podjęła próbę ucieczki, ale zginęli oni na miejscu94 , uciekli jedynie bracia Jan, Józef i Leon Freitag. Zostali jednak dogonieni przez patrol niemiecki i rozstrzelani. Ich ciała zostały pogrzebane przez rodziny na cmentarzu w Rumi. Również 12 września w piwnicy domu przy ul. Lipowej w Rumi schronili się cywile. Zostali wywołani z piwnicy przez Niemców, którzy prawdopodobnie podpalili gospodarstwo. Na miejscu zostali rozstrzelani dwaj bracia, Hilary i Roman Jarzębińscy, a ich ciała pozostawiono przed domem95.
W tym samym dniu w lesie położonym koło Białej Rzeki oddziały niemieckie rozstrzelały osiem osób cywilnych: robotników Augustyna Burke i Roberta Mienika oraz Romana Polasika, Franciszka i Leona Szrederów, a także Leona Ziemanna, Stanisława Borkowicza i Jana Kolpa96.
Kilkunastu mieszkańców Redy rozstrzelano w Piaśnicy, byli wśród nich m.in.: naczelnik poczty i sołtys Lucjan Kellas, nauczyciel F. Goździoł, kowal i członek PZZ z Nowego Dworu Wejherowskiego Franciszek Krolek i leśniczy z Rekowa Stanisław Regulski. Na początku wojny trwały również wysiedlenia do Generalnego Gubernatorstwa mieszkańców Redy, głównie rodzin polskich urzędników, nauczycieli, kolejarzy czy wojskowych97. Po wojnie w Niemczech były prowadzone postępowania w sprawie wyżej opisanych zbrodni. Zentrale Stelle w Ludwigsburgu zakwalifikowała te czyny jako zbrodnie wojenne i przekazała sprawę do Prokuratury w Getyndze, która w 1983 r. umorzyła postępowanie, uznając, że dowody są niewystarczające, gdyż znane są jedynie nazwy jednostek Wehrmachtu z tego terenu, a "nie zostały podane żadnego rodzaju cechy indywidualizujące określonych sprawców, to wyjaśnienie tych czynów po ponad 40 latach jest wykluczone"98. Wszystkie opisane zdarzenia zostały zobrazowane w tym opracowaniu odpowiednimi dokumentami, z których na największą uwagę zasługuje meldunek posterunku żandarmerii w Rumi do władz zwierzchnich w Wejherowie w sprawie aresztowania Klemensa Filipowskiego99 oraz zbiorczy protokół oględzin miejsc zbrodni popełnionych przez Niemców w 1939 r. w Rumi100.
Puck został zajęty przez wojska Wehrmachtu 9 września 1939 r. Miejscowi Niemcy witali wkraczające wojska flagami hitlerowskimi wywieszonymi w oknach swoich domów i tłumnie wylegali na ulice z zielono-białymi opaskami na ramionach świadczącymi o przynależności do Jungdeutsche Partei. Szybko przystąpiono do wyszukiwania przedstawicieli miejscowych elit społecznych odpowiadających za polskość Pucka, szczególnie w środowiskach związanych z Polskim Związkiem Zachodnim. Do identyfikacji osób, które planowano aresztować, służyły przygotowane jeszcze przed wojną listy proskrypcyjne. Do pierwszych aresztowań doszło w Pucku 11 września. Jednakże ujęci wówczas Polacy następnego już dnia zostali zwolnieni. 30 października natomiast zatrzymano 75 mieszkańców Pucka, wśród których większość należała do miejscowej inteligencji (m.in.: proboszcz ks. Edmund Fittkau i ks. wikariusz Bronisław Labuda) i osadzono ich w areszcie, zwanym również w niemieckich meldunkach więzieniem śledczym (funkcjonującym do wiosny 1945 r.) przy budynku sądu. Po przeprowadzonych przesłuchaniach część zatrzymanych zwolniono, innych zaś 13 listopada 1939 r. wywieziono na egzekucję do Lasów Piaśnickich101.
Szczególnie złą sławą wśród miejscowej ludności cieszyło się więzienie w Pucku (Gefängnis Putzig) położone przy ul. Nowej. W pierwszych dwóch miesiącach wojny masowo byli tam doprowadzani przede wszystkim członkowie Polskiego Związku Zachodniego figurujący na listach proskrypcyjnych. Uwięzionych poddawano torturom w trakcie przesłuchań, a także zmuszano do wykonywania prac porządkowych i sanitarnych na terenie więzienia102. W puckim więzieniu od września 1939 r. przetrzymywanych było dziesięciu polskich zakładników (m.in. Józef Karcz, Czesław Czarnecki), którzy mieli zostać natychmiast rozstrzelani na wypadek zamachu na członka Wehrmachtu lub innego funkcjonariusza niemieckiego103. Większość osadzonych w puckim więzieniu została w listopadzie 1939 r. przewieziona na miejsce masowych egzekucji w Lasach Piaśnickich i tam rozstrzelana. Największy transport ruszył z Pucka w kierunku Piaśnicy 3 listopada 1939 r. o godzinie 8.30 rano. Byli w nim m.in.: Belczewski, Derca, Migowski, Mazurkiewicz, Kramarczyk z żoną, Reszke, Grabowski, Czuba, Jankowski, Bojarski, Majkowski i Chmielecki104.
W Pucku szczególnym propagatorem niemieckości był właściciel księgarni i wydawca i rektor puckiego dziennika "Putziger Zeitung" Friedrich Freimann (późniejszy okupacyjny burmistrz miasta), który działał wraz ze swoją żoną, przy pomocy korespondenta i kuriera na obszar Wolnego Miasta Gdańsk Czesława Krausego. Freimann przeznaczał dochody ze sprzedaży na wzmocnienie niemieckiej lokalnej partii Deutschefrontkämpfer, a potem Deutsche Vereinigung i organizacji sportowej (Sportverein) kierowanej przez jego żonę. Jeszcze przed wojną przygotował cały aparat zarządu miejskiego w Pucku, bardzo wspomagał go w tym Paul Salay105 i Hodamen106. Dodatkowo w tym czasie czynnie wspierał działalność organizacji JDP w Pucku, na czele której stanął Liebert107. On też sporządzał listy proskrypcyjne i wydał partyjne polecenie listonoszowi o nazwisku Kujath spisania wszystkich członków PZZ w Pucku108. Gromadził również fotografie Polaków należących do różnych organizacji patriotycznych np.: Bractwa Kurkowego, towarzystw powstańczych, Strzelca, kolejarzy, Stronnictwa Narodowego i BBWR. Fotografie te w "jego kolekcji" były oznaczone liczbą dziennika i podzielone na dwie grupy, jedną opisaną jako ważne i drugą mniej ważne. Wszystkie osoby określone jako "ważne" zostały aresztowane, a następnie rozstrzelane w Piaśnicy. Za skuteczne aresztowania wskazanych osób byli odpowiedzialni następujący funkcjonariusze: Paul Behlau, Karol Busch, Edwin Hodam, Hery Kuhn, Paul Salay, Friedrich Walter oraz komendant policji w Pucku Möller109.
W prezentowanym wyborze na szczególną uwagę zasługują niepublikowane meldunki funkcjonariuszy żandarmerii w Minkowicach i Strzelnie z 1939 r. dotyczące aresztowania poszczególnych Polaków110 , dokumentacja źródłowa dotycząca jednego z kluczowych sprawców wykonawczych w Pucku Paula Salaya111.
Dokumenty zaprezentowane w niniejszym tomie dotyczą także kilku pojedynczych zbrodni. 11 września 1939 r. w Wielkiej Wsi (dziś Władysławowo) Niemcy rozstrzelali 26 polskich zakładników, wśród których byli przedstawiciele ludności cywilnej (głównie rybacy pojmani w wyniku łapanki) oraz marynarze i podoficerowie byłego dywizjonu lotniczego. Wszyscy zostali wyprowadzeni ze swoich domów i zamordowani za rzekome krzywdy wyrządzone miejscowym Niemcom i współpracę z Wojskiem Polskim. Na miejsce egzekucji wyznaczono teren posesji przy ul. Bohaterów Kaszubskich (dziś Męczenników Wielkiej Wsi), gdzie był usytuowany parterowy dom, a za nim duża stodoła. Zwłoki rozstrzelanych początkowo zostały zakopane niedaleko kaplicy św. Wojciecha w Hallerowie. Po wojnie ciała pomordowanych spoczęły na cmentarzu cholerycznym pod Swarzewem112.
7 września 1939 r. do domu położonego w miejscowości Przetoczyno weszło dwóch żołnierzy niemieckich i zatrzymało Józefa Dawidowskiego, Pawła Dawidowskiego i Józefa Uhlemberga, którzy następnie zostali rozstrzelani na łące w pobliżu leśniczówki. Prawdopodobnym powodem ich zatrzymania i egzekucji było udzielenie pomocy żołnierzom plutonu zwiadu I Morskiego Pułku Strzelców pod dowództwem Tadeusza Dworzańskiego. Początkowo zwłoki zostały zakopane w miejscu zbrodni, a po sześciu tygodniach ekshumowano je i pochowano na cmentarzu w Szemudzie. W niniejszym tomie zamieszczono relacje naocznego świadka Anieli Hennig113 oraz udokumentowane w postaci protokołu oględzin miejsca zamordowania trzech Polaków i zakopania ich zwłok114.
Na uwagę zasługuje również protokół przesłuchania świadka Friedy Hebel na okoliczność aresztowania i zamordowania 9 października 1939 r. w Święcinie jej męża Alberta Hebla115. Głównym powodem zabójstwa był odwet za doniesienie złożone przez Hebla przed wojną do polskiej placówki granicznej na Heinza Tilla w związku z prowadzoną przez niego działalnością szpiegowską na rzecz Niemiec. Till został aresztowany i uwięziony do czasu jego uwolnienia przez wkraczające wojska niemieckie we wrześniu 1939 r. W odwecie Hebel został zastrzelony w lesie w miejscowości Święcino w trakcie próby ucieczki. Jego ciało nigdy nie zostało odnalezione i ekshumowane. W sprawie tej zbrodni śledztwo ze strony niemieckiej prowadziła Prokuratura przy Sądzie Krajowym w Stuttgarcie (sygn. 812 Js 1254/69), ale umorzyła je 11 listopada 1970 r. Przesłuchany w postępowaniu Till zaprzeczył swojemu udziałowi w zabójstwie Hebla. Zeznał, iż nie należał do żadnej organizacji faszystowskiej i nie pełnił żadnych funkcji w NSDAP. Obciążające go zeznania świadków określił jako pozbawione podstaw i całkowicie wymyślone. W 2011 r. sprawę wszczęła gdańska Oddziałowa Komisja i w trakcie śledztwa zostały wyjaśnione wszystkie okoliczności zbrodni116.
1 M. Widernik, Główne problemy gospodarczo-społeczne miasta Gdyni w latach 1926-1939, Gdańsk 1970, s. 39; Dzieje gminy Wejherowo, red. B. Breza, Wejherowo 2013, s. 451; Historia Wejherowa, red. J. Borzyszkowski, Wejherowo 1998, s. 241.
2 Dz.U. RP nr 71, poz. 490, Rozporządzenie ministra byłej dzielnicy pruskiej o zmianie ordynacji miejskiej dla sześciu wschodnich prowincji monarchii pruskiej z dnia 30 maja 1853 r. i o przeprowadzeniu wyborów komunalnych w miastach byłej dzielnicy pruskiej z 30 X 1926 r.
3 Dz.U. RP nr 25, poz. 221, Rozporządzenie Prezydenta RP w sprawie zmiany art. 1 rozporządzenia z dnia 30 października 1926 r. o utworzeniu powiatu morskiego w Gdyni z 29 I 1928 r.
4 Dz.U. RP nr 4, poz. 35, Rozporządzenie Rady Ministrów o wyłączeniu gminy miejskiej Gdynia z powiatu morskiego i utworzenie z niej odrębnego powiatu miejskiego z 11 I 1929 r.
5 Dz.U. RP nr 35, poz. 294, Ustawa z dnia 23 marca 1933 r. o częściowej zmianie ustroju samorządu terytorialnego.
6 J. Krauze, Zaślubiny Polski z morzem w Pucku 10 lutego 1920 r., "Pomerania" 1980, nr 6, s. 17-20; Dzieje Gdyni, red. R. Wapiński, Wrocław 1980, s. 72.
7 P. Hauser, Mniejszość niemiecka w województwie pomorskim w latach 1920-1939, Wrocław-Warszawa-Kraków-Łódź-Gdańsk 1981, s. 15.
8 S. Waszak, Liczba Niemców w Polsce w latach 1931-1939, "Przegląd Zachodni" 1959, nr 5-6, s. 338-340.
9 Historia Wejherowa..., s. 336-337.
10 P. Hauser, Mniejszość niemiecka w województwie pomorskim..., s. 40-44.
11 Partia Młodoniemiecka - była to narodowosocjalistyczna partia mniejszości niemieckiej założona w 1939 r. w Bielsku i działająca w granicach II Rzeczypospolitej. W połowie lat 30. XX w. liczyła w Polsce ok. 50 tys. członków. Stała się główną ogólnokrajową prohitlerowską partią polityczną mniejszości niemieckiej w Polsce opartą na ideologii narodowego socjalizmu. W latach 1938-1939 partia wysuwała żądania autonomii dla Niemców w granicach II RP.
12 J. Böhler, K.M. Mallmann, J. Matthäus, Einsatzgruppen in Polen. Darstellung und Dokumentation, Darmstadt 2008, s. 53.
13 Heinz Lorenz, ur. 18 V 1899 r. w Krojanke, powiat złotowski. W NSDAP był od 1 II 1932 r., w SS od 1 VIII 1933 r. 1 I 1936 r. Albert Forster mianował go kierownikiem grupy miejscowej i naczelnikiem urzędu w Langenau (Łęgowo), powiat Gdańsk. Funkcje naczelnika urzędu pełnił do listopada 1938 r. Następnie został powołany na kierownika powiatu i burmistrza Oliwy, gdzie pełnił służbę do 9 IX 1939 r., po czym od 10 IX 1939 r. objął stanowiska starosty i kierownika powiatu Wejherowo Prusy Zachodnie. Do Wejherowa przybył 11 IX 1939 r. i swą funkcję sprawował do marca 1945 r. Prokuratura przy Sądzie Krajowym w Waldshut prowadziła sprawę przeciwko byłemu staroście Wejherowa Heinzowi Lorenzowi i innym o morderstwo (m.in. Gustavowi Bambergerowi i Hansowi Söhnowi). Została ona wszczęta po doniesieniu złożonym 3 III 1959 r. do Zentrale Stelle w Ludwigsburgu przez Vincentego Boyke, który podał listę członków plutonu egzekucyjnego dokonujących zabójstw w Prusach Zachodnich, wskazując Heinza Lorenza, jako osobę udzielającą zezwolenia na dokonywanie zbrodni. Prokuratura uznała jednak, że materiał dowodowy nie jest wystarczający, aby udowodnić mu popełnienie morderstwa na terenie byłego Okręgu Rzeszy Gdańsk-Prusy Zachodnie. BAB, BDC RS D 5162, s. 7, 12, 14, 16, 26; ibidem, RS/Rasse und Siedlungs D 5162 Bild 7, SSO/SS - Fuehr SSO 276 A; BAL, ZStL, B 162/3387, Verfahren gegen Heinz Lorenz wegen Verbrechen, k. 46-68.
14 Dzieje gminy Wejherowo..., s. 468-475.
15 Zob. Powiat morski i miejski Gdynia, dok. nr 8.
16 Z. Milczewski, Wejherowo i powiat morski wrzesień 1939 - maj 1945, Rumia 1996, s. 33.
17 Aleksander Wikieł, ur. 27 XI 1889 r. w Żeleźnikach, woj. lubelskie. W 1920 r. wstąpił ochotniczo do IV Pułku Ułanów armii generała Hallera. Brał udział w walkach z Grenzschutzem w okolicach Chojnic. Następnie został powołany do służby w Straży Granicznej - służbę tę pełnił na granicy polsko-niemieckiej w miejscowości Chorzele, powiat Przasnysz, a następnie został skierowany do Policji Państwowej i przeniesiony na Pomorze. W stopniu plutonowego pełnił służbę najpierw w Gdyni, a później w Wejherowie, gdzie służył do wybuchu II wojny światowej. W kampanii wrześniowej brał udział w walkach w Strzebielinie pod Wejherowem i w Białej Rzece, gdzie w nocy z 9/10 IX 1939 r. dostał się do niewoli niemieckiej. OKŚZpNP w Gdańsku, S 77/10/Zn, t. 1, Protokół przesłuchania świadka Tadeusza Wikieła, k. 58-59.
18 Józef Nowaczyk, ur. 21 X 1895 r. w Czerniejewie, woj. poznańskie. W 1915 r. został powołany do służby czynnej w wojsku niemieckim w II Pułku Piechoty w Świnoujściu. 10 X 1918 r. dostał się do niewoli francuskiej, a po zwolnieniu zgłosił się do armii generała Hallera, z którą w maju 1919 r. wyruszył do Polski. W wojsku pracował jako sekretarz, szef biura i rachunkowy kompanii przy 50. Pułku Strzelców Kresowych. 12 I 1921 r. został zwolniony z wojska jako rocznik niepoborowy i wówczas rozpoczął służbę celną 14 VIII 1921 r. jako strażnik celny Komisariatu w Platenrode (Kochanowo koło Wejherowa). 1 III 1923 r. został przeniesiony do komisariatu Straży Celnej w Górze, a 15 VIII 1926 r. do placówki komisariatu w Zamostnem, celem objęcia stanowiska kierownika tej placówki. Nowaczyk wraz z innymi funkcjonariuszami Straży Granicznej zostali włączeni do I Morskiego Pułku Strzelców. Walczyli prawdopodobnie pod Pieleszewem, gdzie Józef Nowaczyk został ranny w nogę i tam wraz z grupą żołnierzy dostali się do niewoli niemieckiej, a następnie zostali doprowadzeni do Wejherowa. Archiwum Straży Granicznej w Szczecinie, Teczka personalna J. Nowaczyka.
19 Nie udało się ustalić, który z Schimmelpfeninngów należących do Standarte 59 i 72 Gau Danzig-Westpreussen był sprawcą tego czynu. Jako podejrzanych typuje się Alfreda Schimmelpfeninnga (ur. 8 I 1912 r.), Kurta Schimmelpfeninnga (ur. 11 V 1914 r.), Johannesa Schimmelpfeninnga żandarma z Gdańska, Johanna Schimmelpfeninnga (ur. 18 X 1908 r.), Bernarda Schimmelpfeninnga (ur. 20 III 1913 r.).
20 OKŚZpNP w Gdańsku, S 77.2010.Zn, t. 1, Protokół przesłuchania świadka Janiny Szwaluk, k. 15-16; ibidem, t. 1, Protokół przesłuchania świadka Edmunda Mathei, k. 24-26; ibidem, t. 1, Protokół przesłuchania świadka Teodora Wszałka, k. 58-59; ibidem, t. 1, Protokół przesłuchania świadka Alfonsa Milewskiego, k. 30-33; ibidem, t. 1, Protokół przesłuchania Franciszka Małeckiego, k. 44-45; AIPN, GK 172/11, Wykaz osób narodowości polskiej z powiatu morskiego pozbawionych życia przez okupanta niemieckiego w latach 1939- 1945, k. 25-26.
21 OKŚZpNP w Gdańsku, S 77/10/Zn, t. 2, Pismo Zentrale Stelle Ludwigsburg wraz z kopią decyzji końcowej Urzędu Kryminalnego w Badenii Wirtembergii, 16 IX 1991 r. (612-55/89), k. 290-303.
22 Zob. Powiat morski i miejski Gdynia, dok. nr 10.
23 R. Osowicka, Bedeker wejherowski, Gdańsk 2020, s. 35-37; Historia Redy, red. J. Treder, Wejherowo 2006, s. 278-279; Politisches Archiv des Auswärtigen Amts Berlin, R 1010372 Politische Angelegenheiten Polens, Band 11, vom August 1939 - November 1941, k. 294420-294429.
24 Więzienie w tym miejscu powstało w XIX w. Dziś znajduje się tam Areszt Śledczy w Gdańsku przy ul. Kurkowej.
25 APCK, Lista strat PCK 18044, Lista rozstrzelanych w dniu 11 XI 1939 r. w Piaśnicy, passim; AP Poznań, 587, Polski Związek Zachodni 1945-1949, k. 323-324; Z. Milczewski, Wejherowo i powiat morski..., s. 9-21; Historia Wejherowa..., s. 371-376; H. Krausnick, Hitlers Einsatzgruppen. Die Truppe des Weltanschauungskrieges 1938-1942, Frankfurt am Main 1985, s. 26-34.
26 Friedrich Class, ur. 2 V 1899 r. w Blaubeuren/Witenbergia. Do SS wstąpił 15 II 1936 r. z numerem: 272 523; do partii natomiast 1 V 1933 r., z numerem 284 309. Był grawernikiem i cyzelatorem. Jednostką macierzystą w 1939 r. był posterunek policji Gdańsk. Był dowódcą gdyńskiego pododdziału Einsatzkommando 16 oraz radcą kryminalnym i pierwszym kierownikiem komisariatu granicznego w Gdyni. Prawdopodobnie zmarł 12 XII 1945 r. BAL, B 162/15453, passim; W. Jastrzębski, Organizacja policji bezpieczeństwa i służby bezpieczeństwa w Okręgu Rzeszy Gdańsk-Prusy Zachodnie w latach 1939-1945, "Biuletyn Głównej Komisji Badania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu Instytutu Pamięci Narodowej" 1991, t. 33; A. Gąsiorowski, Jan Kaszubowski i służby specjalne. Gestapo, Smiersz, UB..., Gdańsk 2008.
27 Staatsarchiv Nürnberg, N Prozess, B 132/Fall 11; BAL, ZStL203 AR-Z 73/59.
28 OKŚZpNP w Gdańsku, S 56.2011.Zn, Śledztwo w sprawie masowych zbrodni na obywatelach polskich w Lasach Piaśnickich koło Wejherowa dokonanych jesienią 1939 roku przez osoby idące na rękę władzy państwa niemieckiego, passsim; B. Bieszk, Z. Rohde, Bolszewo. Dzieje wsi, parafii i szkoły, Wejherowo-Bolszewo 2000, s. 32.
29 Polski Związek Zachodni to polska organizacja patriotyczna powstała w 1934 r. z przekształcenia Związku Obrony Kresów Zachodnich.
30 OKŚZpNP w Gdańsku, S 56.2011.Zn, t. 55, Dokumentacja procesowa dotycząca Leona Kokoszyńskiego, k. 10936; E. Więckowska, Lekarze jako grupa zawodowa w II Rzeczypospolitej, Wrocław 2004, s. 101-102.
31 Alojzy Karwasz był członkiem PZZ i nauczycielem z Orla, aresztowany 8 XI 1939 r. i stracony w Piaśnicy prawdopodobnie 11 XI 1939 r.
32 Antoni Olszewski - nauczyciel języka polskiego w szkole Macierzy Szkolnej w Gdańsku, kierownik chóru w Gdańsku-Oliwie. Został aresztowany w Gdyni we wrześniu 1939 r. Stracony w Piaśnicy prawdopodobnie 11 XI 1939 r.
33 Stefan Pilecki, ur. 26 XII 1892 r. w Przemyślu - literaturoznawca, współzałożyciel i pierwszy przewodniczący Związku Oficerów Rezerwy Polaków w Gdańsku (1924 r.), wicemarszałek Gminy Polskiej Związku Polaków w WMG. Sonderfahndungsbuch Polen. Specjalna Księga Gończa dla Polski, wstęp G. Bębnik, Katowice-Warszawa 2019 (reprint), s. 123.
34 Teofil Naczk, ur. w 1894 r. w Częstkowie, gm. Szemud - tercjan w Państwowym Gimnazjum w Wejherowie, członek PZZ, Związku Weteranów I Wojny Światowej, Związku Nauczycielstwa Polskiego. Po aresztowaniu przez gestapo, krótko był przetrzymywany w obozie Stutthof. Został zamordowany 11 XI 1939 r. i uznany za zmarłego postanowieniem Sądu Grodzkiego w Wejherowie z 21 V 1949 r. (Zg 52/49).
35 OKŚZpNP w Gdańsku, S 56.2011.Zn, passim.
36 Zob. Sonderfahndungsbuch Polen..., s. 156.
37 Ibidem, s. 173.
38 Według powojennych zeznań Jana Kaszubowskiego tylko 11 XI 1939 r. rozstrzelano 20 funkcjonariuszy służby śledczej Policji Państwowej w Gdyni. Patrz: T. Chinciński, Gdyńscy policjanci w II wojnie światowej - losy funkcjonariuszy po wrześniu 1939 roku, "Dzieje Najnowsze" 2021, z. 3, s. 27-41.
39 OKŚZpNP w Gdańsku, S 56.2011.Zn, t. 63, Wykaz funkcjonariuszy policji państwowej województwa pomorskiego zabitych podczas II wojny światowej na Pomorzu opracowany przez inspektora Pawła Zawadę komendanta Komendy Policji Państwowej w Sępólnie Krajeńskim, k. 12211-12213; Sonderfahndungsbuch Polen..., s. 99.
40 Roman Kuniewski, ur. 4 XII 1888 r. w Morzyskach koło Brzeska, zamordowany 11 XI 1939 r. w Lasach Piaśnickich - inżynier, od 1928 r. pracował w Nadleśnictwie Wejherowo. Został wybrany na radnego miasta Wejherowa i pełnił funkcję prezesa powiatowego Polskiego Związku Strzeleckiego, wiceprezesa Rady Powiatowej BBWR i prezesa Koła Związku Leśników oraz działał aktywnie w Polskim Związku Zachodnim. 14 IX 1939 r. został aresztowany w Gdyni i włączony do grupy zakładników gdyńskich, z którymi kolejno był więziony w kawiarni "Fangrata" w Gdyni, w obozie w budynkach Etapu Emigracyjnego w Gdyni-Grabówku, więzieniu Schiesstange w Gdańsku, więzieniu w Wejherowie. 11 XI 1939 r. został rozstrzelany w Piaśnicy. APP, 587, Lista działaczy PZZ pomordowanych przez okupanta, Zespół PZZ, s. 309; E. Grot, Ludobójstwo w Piaśnicy jesienią 1939 r. ze szczególnym uwzględnieniem losu mieszkańców Gdyni, "Zeszyty Gdyńskie" 2009, nr 4, s. 237-265.
41 Józef Wilczek, ur. 12 VII 1877 r. w Hlubotec w gminie Cierpisz, pow. Opawa, zamordowany 30 X 1939 r. w Piaśnicy. W styczniu 1921 r. został powołany na stanowisko kierownika lasów w Luzinie. W latach międzywojennych pełnił obowiązki komendanta Związku Strzeleckiego i został jednym z założycieli Katolickiego Stowarzyszenia Młodzieży oraz pierwszej biblioteki w Luzinie. Z powodu aktywnej działalności społecznej oraz przynależności do PZZ został aresztowany 10 X 1939 r. i rozstrzelany 30 X 1939 r. w Lasach Piaśnickich; E. Grot, "Leśnicy ofiarami zbrodni ludobójstwa w Piaśnicy", referat wygłoszony na konferencji popularnonaukowej poświęconej pamięci leśników zamordowanych w Piaśnicy, 7 XI 2014 r., tekst niepublikowany.
42 Ibidem.
43 OKŚZpNP w Gdańsku, S 56.2011.Zn, passim.
44 Listy proskrypcyjne to tworzony przed II wojną światową przez funkcjonariuszy służb bezpieczeństwa i mniejszość niemiecką wykaz nazwisk Polaków potencjalnie groźnych dla przyszłej władzy okupacyjnej, przeznaczonych do szybkiego aresztowania i likwidacji.
45 OKŚZpNP w Gdańsku, S 56.2011.Zn, passim; Politisches Archiv des Auswärtigen Amts Berlin, R 1010372 Politische Angelegenheiten Polens, Band 11, vom August 1939 - November 1941, k. 294420-294429; R. Osowicka, Bedeker wejherowski..., s. 35-37; Historia Redy..., s. 278-279.
46 APCK, Lista strat PCK 11901 Protokoły z ekshumacji osób, które zginęły w egzekucjach w latach 1939-1945 i zostały pochowane w lesie w Piaśnicy, 1946 r., passim; M. Tomkiewicz, Zbrodnia w Lasach Piaśnickich jako element zbrodni pomorskiej 1939 roku, "Rocznik Polsko-Niemiecki" 2019, nr 27, z. 1, s. 11-29.
47 OKŚZpNP w Gdańsku, S 56.2011.Zn, passim.
48 RSHA - Reichssicherheitshauptamt (Główny Urząd Bezpieczeństwa Rzeszy).
49 M. Tomkiewicz, Zbrodnia w Lasach Piaśnickich..., s. 26.
50 Friedrich Freimann, ur. 14 VI 1908 r., okupacyjny burmistrz Pucka, volksdeutsch, z zawodu zecer i drukarz. Redaktor gazety niemieckiej, księgarni i drukarni w Pucku. Od IV 1929 do 1 III 1931 r. służył w armii polskiej, od 1944 r. w wojsku niemieckim. Postanowieniem Sądu Rejonowego w Berlinie Charlottenburgu 15 VIII 1961 r. uznany został za zmarłego z datą śmierci 31 XII 1945 r. Od 15 VI 1950 r. poszukiwany listem gończym (W. 464/50). Do NSDAP wstąpił 1 II 1942 r., numer 8831320, w SS miał numer: 36787. Centralna Kartoteka Zbrodniarzy Narodowosocjalistycznych w Bundesarchiv w Ludwigsburgu; OKŚZpNP w Gdańsku, S 56.2011.Zn, t. 13, List gończy za Fryderykiem Freimannem, 15 VI 1950 r., k. 2553; BAB, SS0 220.
51 Przed Wydziałem Karnym Sądu Okręgowego w Gdyni 15 i 16 V 1950 r. toczyła się sprawa o sygn. VI Ds. 118/47, w której na ławie oskarżonych zasiadło osiem osób. Wśród nich Fryderyk Freimann, Paul Salay, Andreas Brose, Karol Busch, Edwin Hodam, Fryderyk Magdzik i Fryderyk Möller. Freimann i Salay zgodnie z art. 1 pkt. 2 dekretu z dnia 10 XII 1946 r. zostali skazani na karę śmierci. OKŚZpNP w Gdańsku, S 56.2011.Zn, t. 1, Sentencja wyroku Sądu Okręgowego w Gdyni w imieniu Rzeczpospolitej Ludowej, 16 V 1950 r., sygn. VI Ds. 118/47, k. 172-173.
52 AIPN Gd, 618/1, Sentencja wyroku Sądu Okręgowego w Gdyni, sygn. K. 284/47 z dnia 16 V 1950 r., k. 24-28.
53 AIPN Gd, 607/184, Sprawa Sądu Okręgowego w Gdyni przeciwko Herbertowi Teuffel, 1947 r., k. 21-191.
54 Akcja T 4 to określenie programu realizowanego w III Rzeszy w latach 1939-1944, polegającego na fizycznej eliminacji osób chorych psychicznie.
55 OKŚZpNP w Gdańsku, S 56.2011.Zn, t. 8, Wyrok Sądu Przysięgłych przy Sądzie Krajowym w Hanowerze w sprawie karnej przeciwko Kurtowi Eimannowi, 20 XII 1968 r., k. 1230-1270; M. Tomkiewicz, Zbrodnia w Lasach Piaśnickich..., s. 26.
56 Zob. Powiat morski i miejski Gdynia, dok. nr 1.
57 Zob. Powiat morski i miejski Gdynia, dok. nr 6.
58 Zob. Powiat morski i miejski Gdynia, dok. nr 2.
59 Zob. Powiat morski i miejski Gdynia, dok. nr 3.
60 Horst Schlichting, ur. 26 X 1903 r. w Laboddzie, do 1939 r. kierował rodzinnym gospodarstwem kupieckim w Sopocie, od 1935 o X 1939 r. był członkiem Rady Miasta Sopotu, a wcześniej pełnił funkcje urzędnika honorowego Wolnego Miasta Gdańska, SS-Brigadeführer, nadburmistrz Gdyni, w 1931 r. wstąpił do NSDAP, nr członkowski 577303, członek NSKK, w 1939 r. został odznaczony Krzyżem Żelaznym II klasy, Bundesarchiv Berlin, BDC, P 98, B. 2519.
61 Christoph Diehm, ur. 1 III 1892 r. w Rottenacker nad Dunajem, od stycznia do lutego 1921 r. służył w Freikorps Wirtembergia Haas, służbę wojskową podjął 4 IV 1932 r., został odznaczony Krzyżem Zasługi I i II klasy i złotym medalem zasługi, członek SS o numerze legitymacji 28 461, członek NSDAP o numerze 212 531, przed 1939 r. pełnił funkcję służbową prezydenta policji w Metz i Saarbrücken, od 1939 do 1941 r. prezydent policji w Gdyni, zmarł w 1960 r., BAB, PK/Parteikorres, B 300 B 1075, RS/Rasse A 5480 B 563.
62 Budynki Etapu Emigracyjnego w Gdyni (zwanego też Obozem Emigracyjnym) były unikatowym założeniem, którego zadaniem miała być profesjonalna, higieniczna i nowoczesna obsługa ludzi zdecydowanych opuścić II RP i wyruszyć w podróż do "nowego świata". Zlokalizowany został w gdyńskiej dzielnicy Grabówek, w pobliżu portu.
63 Ksiądz Teodor Turzyński, ur. 1888, zamordowany 11 XI 1939 r. - proboszcz parafii NMP Królowej Polski w Gdyni, dziekan dekanatu gdyńskiego, członek PZZ. Przetrzymywany jako zakładnik w grupie 100 osób od 14 do 23 IX 1939 r. w budynku Komisariatu Rządu i w kawiarni Fangrata na Skwerze Kościuszki. W trakcie kolejnego aresztowania osadzony w Etapie Emigracyjnym na Grabówku, w obozie Danzig Neufahrwasser i od 2 XI w obozie Stutthof. 11 XI 1939 r. wywieziony ze Stutthofu z grupą księży gdyńskich i zamordowany w Lasach Piaśnickich. J. Sziling, Męczeństwo - służba - walka. Duchowieństwo diecezji chełmińskiej w latach drugiej wojny światowej (1939-1945), Toruń 2019, s. 217.
64 Ksiądz Mieczysław Żurek, ur. 1907 r., zamordowany 11 XI 1939 r. w Lasach Piaśnickich. Był sekretarzem okręgu "Caritas" w Gdyni. Od 14 do 23 IX internowany jako zakładnik i po przesłuchaniu przez gestapo zwolniony. Ponownie aresztowany w październiku 1939 r. i osadzony w obozie Danzig Neufahrwasser, a od 2 XI w obozie Stutthof. 11 XI 1939 r. wywieziony ze Stutthofu z grupą księży gdyńskich i zamordowany w Lasach Piaśnickich. J. Sziling, Męczeństwo - służba - walka..., s. 236.
65 OKŚZpNP w Gdańsku, S 1/72, t. 3, Protokół przesłuchania świadka Marianny Todajewskiej, 27 III 1972 r., k. 249-250.
66 Ibidem, Protokół przesłuchania świadka Marianny Todajewskiej, 27 III 1972 r., s. 249-250; Encyklopedia Gdyni, red. M. Sokołowska, Gdynia 2006, s. 875.
67 BAL, ZStL, B 162/3385, t. 1, Bericht über die Vernehmung des Zeugen Romuald Mühlhoff, 29 IV 1959 r., k. 53-56; J. Sziling, Męczeństwo - służba - walka..., s. 189.
68 B. Męczykowska, M. Tomkiewicz, Sługa Boży Edmund Roszczynialski i rotmistrz Hipolit Roszczynialski [w:] Bohaterowie Niepodległej, Gdańsk 2021; J. Belgrau, Strzepcz. Dzieje wsi i parafii, b.m.w. 2013, s. 84.
69 Zob. Powiat morski i miejski Gdynia, dok. nr 28.
70 Batalion policyjny 64 został sformowany na początku września 1939 r. w Kolonii. W jego skład wchodził początkowo sztab batalionu z plutonem rozpoznawczym i trzema kompaniami oraz kompania transportowa. Jednostka ta przeniosła się, kiedy powstała kolejna, utworzona w chwili wybuchu wojny w Bochum, czwarta kompania, pod dowództwem porucznika policji prewencyjnej Wirtha, do Włocławka. Tu batalion został podzielony: druga kompania pod dowództwem kapitana Hufta przeniosła się do "Libna", a pierwsza i trzecia kompania do Gdyni. We Włocławku pozostały jedynie sztab batalionu i czwarta kompania pod dowództwem porucznika Ehrmanna. 6 XI 1939 r. nowym miejscem stacjonowania został Grudziądz, dokąd najpierw przeniesiono grupę batalionów z Włocławka. Zaraz za nią podążyły druga kompania, a 17 XI 1939 r. obydwie kompanie stacjonujące w Gdyni. 28 V 1940 r. batalion został wycofany z Grudziądza i przeniesiony do nowej placówki w Essen, celem wzmocnienia obrony przeciwlotniczej na terenie Zagłębia Rury, który przybrał wówczas nazwę I batalionu pułku policji SS nr 5. Funkcjonariuszom I batalionu policji SS nr 5 w prowadzonym przez prokuraturę w Dortmundzie postępowaniach zarzucano udział w egzekucjach Polaków i Żydów podczas działań prowadzonych przez batalion w Polsce w okresie od X 1939 do 28 V 1940 r. oraz zabójstwach Żydów, Serbów, Cyganów i Greków w czasie okupacji Jugosławii od VI 1941 r., a później Grecji od połowy 1942 r. M. Tomkiewicz, B. Włodarczyk, Akty terroru hitlerowskiego wobec ludności cywilnej w Gdyni Obłużu w pierwszych miesiącach okupacji, "Rocznik Gdyński" 2011, nr 23, s. 151-169.
71 Denker, porucznik, adiutant batalionu, od dnia 1 VIII 1944 r. uznany za zaginionego. BAL, ZStL, 203 AR-Z 73/59, sygn. 45 Js 50/61 z dnia 3 IV 1964 r., k. 151 nn.
72 Ehrmann pochodził z Bochum, porucznik policji porządkowej, prawdopodobnie zginął pod koniec wojny w czasie walk w Belgradzie. BAL, ZStL, 203 AR-Z 73/59, Ermittlungsverfahren gegen Angehörige des Polizeibatallions 64, Vernehmungsniederschrift von Georg Diefenbach, Postanowienie o umorzeniu śledztwa Prokuratury Krajowej w Dortmundzie w sprawie udziału funkcjonariuszy byłego batalionu policji nr 64 w egzekucji Polaków i Żydów podczas działań prowadzonych przez batalion w Polsce w okresie od X 1939 r. do 28 V 1940 r., 45 Js 50/61 z dnia 3 IV 1964 r., k. 151 nn.
73 Josef Billen, ur. 21 VII 1909 r. w Spich, Siegkreis. BAL, ZStL, 203 AR-Z 73/59, 45 Js 50/61 z dnia 3 IV 1964 r., k. 151 nn.
74 Adolf Gross, ur. 14 VIII 1914 r. w Laichingen, porucznik. Zmarł 13 IV 2011 r.
75 W związku z utworzeniem 30 X 1926 r. powiatu morskiego utworzono Komendę Powiatową Policji Państwowej Powiatu Morskiego z tymczasową siedzibą w Pucku, w składzie posterunku Policji Państwowej w Pogórzu znajdowały się następujące posterunki: gmina Obłuże, Pogórze, Kosakowo, Kazimierz, Dębogórze, Suchy Dwór, Pierwoszyno, Rewa, Mosty, Stefanowo, Mechelinki; Historia gdyńskiej policji, wstęp T. Stegner, Gdynia 2009, s. 13; M. Bodalski, Organizacja i rozwój Policji Państwowej w Gdyni w okresie międzywojennym [w:] Wędrówki po dziejach Gdyni. Zbiór studiów, red. D. Płaza-Opacka i T. Stegner, Gdynia 2004, s. 211-235; OKŚZpNP w Gdańsku, S 31/10/Zn, t. 1, Protokół przesłuchania świadka Czesława Brandta, k. 76-76v.
76 Wśród zatrzymanych byli: Ignacy Bieliński, Edmund Burczyk Franciszek Kosiński, Norbert Pipka, Roman Sadecki, Henryk Sobiś, Henryk Walkusz, Franciszek Witczak, Czesław Wojciechowski i Stanisław Zarzycki. AIPN Gd, 39/8, Ankiety "EGZEKUCJE" [Gdynia], dotyczące zabójstwa w dniu 11 XI 1939 roku 10 chłopców niedaleko kościoła w Gdyni Obłużu; OKŚZpNP w Gdańsku, S 31/10/Zn, t. 1, Protokół przesłuchania świadka Agaty Szlinger, k. 28-29v; Protokół przesłuchania świadka Leona Wensierskiego, k. 32-33v; Protokół przesłuchania świadka Pawła Grabana, k. 58-59; Protokół przesłuchania świadka Klemensa Taube, k. 70-70v.
77 Kiefer vel Kifer od 1939 r. wachmistrz policji w Gdyni. AIPN, GK 159/1515, Akta Ministerstwa Spraw Wewnętrznych Rządu Rzeczypospolitej Polskiej w Londynie - Biuro do Spraw Zbrodni Wojennych, k. 154; AIPN, GK 159/209, Przesłuchania świadków dotyczące zbrodni wojennych popełnionych przez Niemców, k. 12-12v.
78 BAL, Landeskriminalamt Baden-Württemberg, SK. ZSt. I/4-172/60, Bericht über die Vernehmung des Zeugen Paul Wolff, 30 I 1961 r., k. 18-22.
79 OKŚZpNP w Gdańsku, S 31/10/Zn, t. 1, Protokół wizji lokalnej z dnia 15 V 1967 r. przeprowadzonej przez wiceprokuratora Prokuratury Garnizonowej Marynarki Wojennej w Gdyni kmdr. ppor. J. Szewczyka na miejscu rozstrzelania dziesięciu mężczyzn przed kościołem w Gdyni Obłużu, k. 22-25; Główna Komisja Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu w Warszawie (dalej: GKW), IP GK 159/210, Protokół przesłuchania świadka Mieczysława Stencla, k. 187; BAL, ZStL, B 162/7786, Sonderheft Piaśnica, t. 2, Protokół przesłuchania świadka Maxa Franza Janke, 10 VII 1969 r., k. 250.
80 M. Tomkiewicz, B. Włodarczyk, Akty terroru hitlerowskiego..., s. 151-169; M. Odyniec, Gdynia w prasie niemieckiej Wolnego Miasta Gdańska 1920-1939, Gdańsk 1983, s. 162; Dzieje Gdyni..., s. 199; P. Derdej, Westerplatte-Oksywie-Hel 1939, Warszawa 2009, s. 108-144.
81 Zob. Powiat morski i miejski Gdynia, dok. nr 11.
82 Zob. Powiat morski i miejski Gdynia, dok. nr 13.
83 Firma "PAGED" - Polska Agencja Eksportu Drewna sp. z o. o. w Gdyni od 1934 r. na terenie Nowego Oksywia rozpoczęła budowę osiedli mieszkaniowych dla swoich pracowników.
84 OKŚZpNP w Gdańsku, S 39/10/Zn, t. 1-2, Śledztwo w sprawie rozstrzelania przez hitlerowskie organy okupacyjne dwóch szesnastoletnich chłopców: Józefa Radomskiego i Bolesława Bandzarewicza w dniu 26 X 1939 r. w Gdyni Obłużu; BAL, 203 AR-Z 73/59, Ermittlungsverfahren gegen Angehörige des Polizeibatallions 64, Vernehmungsniederschrift von Georg Diefenbach, Postanowienie o umorzeniu śledztwa Prokuratury Krajowej w Dortmundzie w sprawie przeciwko Grossowi i innym podejrzanym o popełnienie zbrodni narodowosocjalistycznej w Gdyni, V 203 AR-Z 31/73 z dnia 1 II 1973 r., k. 163 nn; AIPN, GK 196/221, Najwyższy Trybunał Narodowy, Akta w sprawie oskarżenia Alberta Forstera, t. 6, k. 1672; OKŚZpNP w Gdańsku, S 39/10/Zn, t. 1, Protokół wizji lokalnej z dnia 18 V 1967 r. przeprowadzonej przez wiceprokuratora Prokuratury Garnizonowej Marynarki Wojennej w Gdyni kmdr. ppor. Józefa Szewczyka w miejscu rozstrzelania w dniu 26 X 1939 r. w Gdyni w rejonie osiedla "Paged" Józefa Radomskiego i Bolesława Bandzarewicza, k. 14-15.
85 Prawidłowy zapis nazwiska powinien brzmieć: Norbert Pipka. Ta wersja nazwiska została przyjęta po wielu badaniach w śledztwie Oddziałowej Komisji w Gdańsku o sygn. S 31/10/Zn.
86 BGHSt, t. 8, s. 393, BGHSt - Decyzje Federalnego Trybunału Sprawiedliwości w sprawach karnych.
87 § 211 StGB, StGB - kodeks karny.
88 § 212 StGB.
89 Okres przedawnienia rozpoczął się na podstawie rozporządzenia o zwalczaniu nacjonalistycznych ingerencji w prawo karne z dnia 23 V 1947 roku dopiero 9 V 1945 r., zgodnie z § 67 ust. 1 kodeksu karnego.
90 Zob. Powiat morski i miejski Gdynia, dok. nr 15.
91 Zob. Powiat morski i miejski Gdynia, dok. nr 14.
92 OKŚZpNP w Gdańsku, S 72.2009.Zn, t. 1, Notatka urzędowa z rozpytania Alojzego Semmerlinga, 10 X 1978 r., k. 7-8; ibidem, Protokół przesłuchania świadka Alojzego Semmerlinga, 26 X 1978 r., k. 10-10v; ibidem, Protokół przesłuchania świadka Jadwigi Jankowskiej, 8 XII 1978 r., k. 13-13v; ibidem, Protokół przesłuchania świadka Anny Glombin, 11 XII 1978 r., k. 16-16v; ibidem, Protokół oględzin miejsca zbrodni przy ul. Zbychowskiej w Rumi, 27 IX 1979 r., k. 90-92; H. von Rechling, Mit einer pommerschen Landwehrdivision gegen Gotenhafen und Hela, Riga 1941, s. 23-30.
93 OKŚZpNP w Gdańsku, S 72.2009.Zn, t. 1, Protokół przesłuchania świadka Brunona Bisha, 26 X 1978 r., k. 80-80v; ibidem, t. 2, A. Chudy, Reda - 1939. Tragedia Wejherowskiej Kompanii Ochotniczej. Tajemnica zbiorowej żołnierskiej mogiły w Redzie, b.m.d.w., s. 290.
94 Byli to: Jan Bieszke, lat 16; Franciszek Bieszke, lat 43; Bernard Freitag, lat 43; Jan Kwidzyński, lat 31; Paweł Szewda, lat 34; Józef Wieczorek, lat 31; Leon Wreza, lat 34. OKŚZpNP w Gdańsku, S 72.2009.Zn, t. 1, Protokół przesłuchania świadka Wandy Jachimczak, 12 XII 1978 r., k. 31-32; ibidem, Protokół przesłuchania świadka Marii Kupskiej, 26 I 1979 r., k. 40-41; W. Tym, A. Rzepniewski, Gdynia 1939. Relacje uczestników walk lądowych, Gdańsk 1979, s. 412-427; Zarys dziejów Rumi, red. J. Banach, Toruń 1994, s. 165-172.
95 OKŚZpNP w Gdańsku, S 72.2009.Zn, t. 1, Protokół przesłuchania świadka Stefanii Pieper, 16 II 1979 r., k. 44-44v.
96 W księgach zgonów USC Rumia podana jest data ich ekshumacji 28 II 1940 r. OKŚZpNP w Gdańsku, S 72.2009.Zn, t. 1, A. Chudy, Rumia - 1939 rok, b.m.d.w, s. 150; Z. Milczewski, Wejherowo i powiat morski..., s. 35-36.
97 OKŚZpNP w Gdańsku, S 56.2011.Zn, passim; Historia Redy..., s. 271-283; M. Broszat, Narodowosocjalistyczna polityka w sprawie Polski 1939-1945, Warszawa-Poznań 1966, s. 138-143.
98 OKŚZpNP w Gdańsku, S 72.2009.Zn, t. 2, k. 354.
99 Zob. Powiat morski i miejski Gdynia, dok. nr 18.
100 Zob. Powiat morski i miejski Gdynia, dok. nr 22.
101 J. Godlewski, W. Odyniec, Ziemia Pucka. Przeszłość i teraźniejszość, Gdańsk 1974, s. 171; Historia Pucka, red. A. Groth, Gdańsk 1998, s. 263-264; B. Bojarska, Piaśnica, Gdańsk 1989, s. 22.
102 OKŚZpNP w Gdańsku, S 56/11/Zn, t. 5, Protokół przesłuchania świadka Stanisława Blaszka, 8 III 1946 r., k. 990-991; Protokół przesłuchania świadka Stanisława Byczkowskiego, 18 III 1946 r., k. 994-995; ibidem, t. 6, Protokół przesłuchania świadka Stefana Rzepczyńskiego, 5 III 1946 r., k. 1022-1023; B. Bojarska, Piaśnica..., s. 62-63.
103 OKŚZpNP w Gdańsku, S 56/11/Zn, t. 6, Protokół przesłuchania świadka Józefa Karcza, 4 III 1946 r., k. 1009-1010.
104 OKŚZpNP w Gdańsku, S 56/11/Zn, t. 6, Protokół przesłuchania świadków Jana Hallmanna i Juliusza Abrahama, 8 XI 1946 r., k. 1050-1051; M. Tomkiewicz, Zbrodnia w Lasach Piaśnickich..., s. 11-29.
105 Paul Salay, ur. 27 III 1907 r. w Pucku, zmarł 26 II 1985 r. w Biberach an der Riss. Centralna Kartoteka Zbrodniarzy Narodowosocjalistycznych w Bundesarchiv w Ludwigsburgu. Zentralkartei Ludwigsburg.
106 Edwin Hodam, ur. 11 IV 1907 r. w Pucku, poległ 3 V 1945 r. w Berlinie. Centralna Kartoteka Zbrodniarzy Narodowosocjalistycznych w Bundesarchiv w Ludwigsburgu. Zentralkartei Ludwigsburg.
107 OKŚZpNP w Gdańsku, S 56.2011.Zn, t. 6, Protokół przesłuchania świadka Czesława Krajewskiego, 7 III 1946 r., k. 1013-1014; ibidem, Protokół przesłuchania świadka Franciszka Szulca, 14 III 1946 r., k. 1030; ibidem, Protokół przesłuchania świadka Franciszka Wenty, 6 III 1946 r., k. 1034.
108 Ibidem, Protokół przesłuchania świadka Bernarda Piątka, 28 III 1946 r., k. 1018-1019; ibidem, Protokół przesłuchania świadka Franciszka Wenty, 6 III 1946 r., k. 1034.
109 OKŚZpNP w Gdańsku, S 56.2011.Zn, t. 2, Protokół przesłuchania świadka Pawła Liedera, 5 X 1967 r., k. 328-328v; ibidem, Protokół przesłuchania świadka Konrada Stacheckiego, 16 II 1968 r., k. 374-375; ibidem, t. 5, Protokół przesłuchania świadka Antoniego Budzisza, 5 III 1946 r., k. 988; ibidem, Protokół przesłuchania świadka Alojzego Haftka, 1 III 1946 r., k. 999-1000.
110 Zob. Powiat morski i miejski Gdynia, dok. nr 23 i 24.
111 Zob. Powiat morski i miejski Gdynia, dok. nr 27.
112 Wśród rozstrzelanych byli: Marian Buczkowski vel Baczkowski, Alojzy Bold, Leon Bzik, Paweł Bzik, Franiczek Brzozowski, Wiktor Ceynowa, Józef Derc, Józef Dettlaf, Juliusz Dettlaf, Alfons Gola, Leon Gogolaski vel Gogolastyn, Karol Hasse, Stanisław Janicki, Wacław Jeżewski, Józef Koziróg, Bernard Mielewczyk, Paweł Mielewczyk (lat 8), Józef Nadolski, Stefan Nadolski, Ludwik Nowak, Ludwik Nowakowski, A. Pomieczyński, Stanisław Staniszewski, Franciszek Urban, Leon Wrecza, Franciszek Wrecza. J. Matynia, Na szlakach walk i męczeństwa województwa gdańskiego w latach 1939-1945, Gdynia 1967, s. 54; Z. Milczewski, Wejherowo i powiat morski..., s. 34; Koniec walk i początek represji. Władysławowo ciekawostki sprzed lat, cz. 12, "Ziemia Pucka", 14 V 2014, s. 6.
113 Zob. Powiat morski i miejski Gdynia, dok. nr 16.
114 Zob. Powiat morski i miejski Gdynia, dok. nr 17.
115 Zob. Powiat morski i miejski Gdynia, dok. nr 25.
116 OKŚZpNP w Gdańsku, S 17.2011.Zn, Śledztwo w sprawie dokonanego jesienią 1939 r. przez funkcjonariuszy III Rzeszy Niemieckiej - członków SS Heinza Tilla i Adolfa Müllera zabójstwa Franciszka Alberta Hebel, passim.