Zbożowa głowa. Zaskakująca prawda o mózgu i jego cichych zabójcach: pszenicy, węglowodanach i cukrze - David Perlmutter

-
Proszę czekać

 

CZĘŚĆ III  POŻEGNANIE ZE ZBOŻOWĄ GŁOWĄ

Gratulacje. Wiecie już więcej o obyczajach prawidłowo działającego mózgu niż większość praktykujących lekarzy. Jeśli jeszcze nie wprowadziliście choćby kilku zmian na podstawie tej lektury, to właśnie macie sposobność. W trzeciej części książki podam czterotygodniowy program, który pozwoli wam skierować dietę opartą na węglowodanach na zdrowe tory. Poczujecie pełnię życia, odzyskacie energię i bystrość umysłu. Każdego lekarza, który przejrzy wasze wyniki badań, zachwyci stężenie cukru we krwi, poziom markerów stanów zapalnych, a nawet cholesterolu. To stan, o którym wszyscy marzymy - a macie go na wyciągnięcie dłoni.

Zmiana stylu życia, nawet niewielka, może z początku wydać się przytłaczająca. Pewnie się zastanawiacie, czy uda wam się zrezygnować z przyzwyczajeń. Czy będzie was trapić ciągłe poczucie braku i głód? A może nie dacie rady zrealizować nowych postanowień? Jak stosować się do programu, a jednocześnie dotrzymać wcześniejszych zobowiązań? Czy przyzwyczaicie się do nowego planu i w końcu wejdzie wam w nawyk?

Program sam daje odpowiedź. To nieskomplikowana, zrównoważona strategia, którą można dopasować do własnych preferencji. Gdy przeprowadzicie mój czterotygodniowy program, będziecie wiedzieli, jak pozostać na właściwej drodze przez całe życie. Im skrupulatniej zastosujecie wskazówki, tym szybciej zobaczycie efekty. Program przynosi nie tylko oczywistą poprawę kondycji fizycznej. Na pewno zależy wam na optymalnej kondycji umysłowej (i smuklejszej talii), ale na tym nie kończą się dobrodziejstwa. Spodziewajcie się zmian w każdej dziedzinie życia. Staniecie się pewniejsi siebie i wzrośnie wasza samoocena. Poczujecie się młodzi duchem, zdolni panować nad własnym życiem i przyszłością. Łatwiej wam będzie przetrwać stresujące sytuacje, znaleźć motywację do działania i współpracy z innymi, odczuwać satysfakcję z pracy i życia domowego. Krótko mówiąc, będziecie szczęśliwsi i skuteczniejsi w działaniu, a wasze osiągnięcia pociągną za sobą kolejne sukcesy. Żyjąc pełniej, z nową energią, która wypływa z własnych starań, nie zechcecie powrócić do dawnego, niezdrowego stylu życia. Jestem pewny, że dacie radę - zróbcie to dla siebie i swoich bliskich. Zyski - lub fatalne następstwa, jeśli nie posłuchacie mojej rady - będą olbrzymie.

 

Podziękowania  

Każdy, kto napisał książkę, wie, że aby dokończyć dzieło, trzeba armii ludzi twórczych, bystrych i niestrudzonych. Gdy już nam się wydaje, że osiągnęliśmy cel, pojawia się kolejna grupa błyskotliwych osób, które pomagają przyjrzeć się naszej pracy od nowa, zanim czytelnicy przeczytają pierwszą stronę.

Gdybym mógł, wymieniłbym tu każdego, kto wniósł choćby najmniejszy wkład w mój tok myślenia i wspierał w życiu osobistym i pracy zawodowej. Podziękowania musiałyby wówczas objąć setki ludzi i zająć wiele stron, więc postaram się, żeby były krótkie i miłe. Dziękuję wszystkim naukowcom i lekarzom, którzy zgłębiają tajemnice ludzkiego mózgu i ciała. Jestem także nieskończenie wdzięczny moim pacjentom, dzięki którym codziennie dowiaduję się czegoś nowego. Ta książka jest w równym stopniu dziełem moim i Waszym.

Składam podziękowania mojej przyjaciółce i agentce literackiej, Bonnie Solow. Twoje uznanie dla wagi tego przesłania podziałało katalitycznie na wszystko, co nastąpiło potem. Przede wszystkim zaś przedsięwzięcie przekształciło się w przyjaźń. Dzięki za Twoje uprzejme kierownictwo i troskę o szczegóły. Zdaję sobie sprawę, że wykroczyłaś poza swoje obowiązki, służąc wszelką pomocą, by książka dotarła do masowego odbiorcy.

Dziękuję Kristin Loberg: moje badania i zawodowe doświadczenie stanowią treść tej książki, ale to dzięki Pani maestrii przesłanie nabrało właściwego kształtu.

Jestem wdzięczny niezmordowanemu zespołowi wydawnictwa Little & Brown, który od czasu naszego pierwszego spotkania orędował wydaniu tej pozycji. Szczególne podziękowania kieruję pod adresem redaktorki Tracy Behar, dzięki której miałem pewność, że treść książki pozostanie jasna, zwięzła i praktyczna. Pani niezrównany talent wydawniczy wzbogaca tę książkę we wszystkich kolejnych wydaniach. Podziękowania także dla Michaela Pietscha, Reagana Arthura, Theresy Giacopasi, Nicole Dewey, Heather Fain, Miriam Parker i Gabrielle Gantz. Praca z tak doświadczonym, zaangażowanym zespołem była wielką przyjemnością.

Dziękuję zarządowi Proton Enterprises, który koordynuje elementy towarzyszące projektowi Grain Brain - Zbożowa głowa. Składam podziękowania Jamesowi Murphy, Johnowi D'Orazio i Andrew Luerowi.

Jestem nieskończenie wdzięczny członkom mojego oddanego zespołu w The Perlmutter Health Center, którzy całym sercem i duszą wspierają misję wdrażania zasad przedstawionych w tej książce. Bez nich nic bym nie zdziałał. Podziękowania ślę Karen Davis, Sandrze Diaz, Nancy Griffith, Nancee Lynn Hanes, Fran Lankford, Stephanie McDonald, Josephowi Millerowi, Lisie Notter, Kate Riley, Michaelowi Thomasowi, Jackie Wilcom i Kate Workman.

Pracownikom firmy Digital Natives odpowiedzialnej za działanie strony internetowej towarzyszącej książce.

Całej ekipie naszej kliniki The Perlmutter Health Center za zaangażowanie.

Mojej żonie, Leize. Dziękuję Ci za poświęcony czas, oddanie i troskliwe przygotowanie przepisów kulinarnych. Czuję bezgraniczną wdzięczność, że jesteś ze mną. Podziękowania także dla Dee Harris z działu badań i rozwoju za wnikliwy wkład w kwestie żywieniowe.

I wreszcie pragnę okazać wdzięczność moim dzieciom, Austinowi i Reishy, które nieustannie mnie wspierały i dodawały otuchy.

 

Przypisy  

Poniżej zamieszczam listę książek i publikacji naukowych, które mogą pomóc w pogłębianiu wiedzy na temat niektórych poglądów i koncepcji opisanych w tej książce. Dokumenty te mogą także otworzyć drogę do dalszych badań i dociekań. Aby uzyskać dostęp do większej ilości prac i stale aktualizowanej listy odnośników, zapraszam na stronę internetową www.DrPerlmutter.com.

Wstęp

1.  MetLife Foundation, What America Thinks: MetLife Foundation Alzheimer's Survey, [PDF online] badania przeprowadzone przez Harris Interactive, luty 2011, dostępny w Internecie: https://www.metlife.com/assets/cao/foundation/alzheimers-2011.pdf [dostęp 21 kwietnia 2015].

2.  A. L. Culver i in., Statin Use and Risk of Diabetes Mellitus in Postmenopausal Women in the Women's Health Initiative, "Archives of Internal Medicine" nr 172 (2), (2012), s. 144-152.

3.  ?. Blomström i in, Maternal Antibodies to Dietary Antigens and Risk for Nonaffective Psychosis in Offspring, "American Journal of Psychiatry" nr 169 (2012), s. 625-632.

Rozdział 1

1.  E. Steen i in., Impaired Insulin and Insulin-like Growth Factor Expression and Signaling Mechanisms in Alzheimer's Disease - Is This Type 3 Diabetes?, "Journal of Alzheimer's Disease" 7, nr 1 (2005), s. 63-80.

2.  R. O. Roberts i in., Relative Intake of Macronutrients Impacts Risk of Mild Cognitive Impairment or Dementia, "Journal of Alzheimer's Disease" 32, nr 2 (2012), s. 329-339.

3.  http://www.doctoroz.com/videos/alzheimers-diabetes-brain

4.  M. Bittman, Is Alzheimer's Type 3 Diabetes? [online] "New York Times", 25 września 2012, dostępny w Internecie: http://opinionator.blogs.nytimes.com/2012/09/25/bittman-is-alzheimers-type-3-diabetes. Artykuł Bittmana podaje znakomite wyjaśnienie pojęcia cukrzycy typu 3 [dostęp 24 kwietnia 2015].

5.  http://www.diabetes.webmd.com [dostęp 24 kwietnia 2015]

6.  http://aiafoundation.org/patients-families/facts-figures [dostęp 24 kwietnia 2015]

7.  http://www.rhodeislandhospital.org/wtn/Page.asp?PageID=WTN000249 [strona nieaktywna]

8.  M. Bittman, Is Alzheimer's Type 3 Diabetes?, op.cit. (patrz: rozdz. 1, przypis 4).

9.  http://www.cdc.gov/mmwr/preview/mmwrhtml/mm6145a4.htm [dostęp 24 kwietnia 2015]

10.  http://www.framinghamheartstudy.org

11.  P. K. Elias i in., Serum Cholesterol and Cognitive Performance in the Framingham Heart Study, "Psychosomatic Medicine" 67, nr 1 (2005), s. 24-30.

12.  N. Cherbuin i in., Higher Normal Fasting Plasma Glucose Is Associated with Hippocampal Atrophy: The PATH Study, [online] "Neurology" 79, nr 10 (styczeń/luty 2012), s. 1019-26, dostępny w Internecie: DOI: 10.1212/WNL.0b013e31826846de [dostęp 24 kwietnia 2015]

13.  http://www.sciencedaily.com/releases/2012/09/120904095856.htm [dostęp 24 kwietnia 2015]

14.  W. F. Stewart i in., Risk of Alzheimer's Disease and Duration of NSAID Use, "Neuro-logy" 48, nr 3 (marzec 1997), s. 626-632.

15.  A. D. Wahner i in., Nonsteroidal Anti-inflammatory Drugs May Protect Against Parkinson's Disease, "Neurology" 69, nr 19 (6 listopada 2007), s. 1836-42.

16.  J. M. Rubio-Perez i in., A Review: Inflammatory Process in Alzheimer's Disease, Role of Cytokines, [online] "Scientific World Journal" z 1 kwietnia 2012, dostęp w Internecie: DOI: 10.1100/2012/756357 [dostęp 24 kwietnia 2015]

17.  W. Davis, Wheat Belly, wyd. Rodale Books, Nowy Jork 2011. Tłumaczenie polskie: W. Davis, Dieta bez pszenicy, wyd. Bukowy Las, Wrocław 2013.

Treść dostępna w pełnej wersji eBooka.

 

Wstęp   W niezgodzie z naturą

Prawdziwa mądrość kieruje się zasadą, by utrzymywać porządek, a nie walczyć z nieładem. Leczenie choroby przypomina kopanie studni, kiedy ktoś jest spragniony, albo wykuwanie mieczy, gdy już zaczęła się wojna.

Nei Jing, II w. p.n.e.

Gdybyście zapytali swoich dziadków albo pradziadków, na co umierali ludzie za czasów ich młodości, odpowiedzieliby najpewniej: ze starości. Najwyżej usłyszelibyście o kimś, kto złapał paskudnego bakcyla i zmarł przedwcześnie na gruźlicę, cholerę albo dyzenterię. Nie byłoby za to mowy o cukrzycy, raku, chorobach serca i demencji. Od połowy dwudziestego wieku bezpośrednią przyczyną śmierci przestał być "podeszły wiek", a do aktu zgonu zaczęto wpisywać konkretne schorzenia. Obecnie przechodzą one w stan chroniczny, występują powikłania i powolna degeneracja, pojawiają się kolejne symptomy. Dlatego osiemdziesięcio- i dziewięćdziesięciolatkowie przeważnie nie umierają z powodu żadnej szczególnej choroby. Chylą się ku upadkowi jak stare, zaniedbane domy: materiały wietrzeją i rdzewieją, instalacja hydrauliczna i elektryczna przestaje działać, a na ścianach pojawiają się niewidoczne gołym okiem pęknięcia. Starzejący się dom wymaga niezbędnych reperacji, ale nigdy nie wróci do stanu sprzed lat, chyba że go zburzymy i odbudujemy. Dzięki każdej próbie załatania tej czy innej dziury zyskujemy na czasie, ale w końcu elementów, które rozpaczliwie wymagają remontu albo wymiany, jest za dużo. Tak samo zużywa się ludzkie ciało. Dopada je ta czy inna wycieńczająca choroba, która z wolna postępuje, aż organizm się poddaje.

Ta teoria sprawdza się szczególnie w przypadku chorób mózgu, w tym budzącej największą grozę choroby Alzheimera. To współczesne licho, o którym bez przerwy się mówi. Kiedy się starzejemy, wszyscy boimy się jednego: że padniemy ofiarą choroby Alzheimera albo innego rodzaju demencji, która uniemożliwia myślenie, wyciąganie wniosków i zapamiętywanie. Badania pokazują, jak głęboko sięga lęk. W 2011 roku firma badawcza Harris Interactive przeprowadziła ankietę na zlecenie MetLife Foundation: okazało się, że 31% badanych bardziej obawia się demencji niż śmierci lub raka [1]. Boją się nie tylko ludzie starsi.

Wciąż krążą mity dotyczące schorzeń degeneracyjnych mózgu, w tym choroby Alzheimera: mamy to w genach, to nieuniknione, związane z wiekiem - może dotknąć każdego, kto przekroczy osiemdziesiątkę.

Nie tak prędko.

Chcę wszystkim uświadomić, że los mózgu nie zależy od genów. Nie jest nieuchronny. To, że ktoś cierpi na chroniczne migreny, depresję czy epilepsję albo popada w skrajne nastroje nie oznacza, że sprawca kryje się w DNA.

Może się kryć w jedzeniu.

Właśnie tak: dysfunkcje mózgu zaczynają się od chleba naszego powszedniego, a ja zamierzam to udowodnić. Napiszę jeszcze raz, bo zdaję sobie sprawę, że to niewiarygodne: współcześnie uprawiane zboża niezauważenie niszczą mózg. Nie chodzi mi tylko o białą mąkę, makaron i ryż, demonizowane już nieraz przez wrogów otyłości. Moje twierdzenie odnoszę również do produktów, które wielu z nas uważa za zdrowe: pełnego ziarna pszenicy, chleba wieloziarnistego, mieszanki siedmiu zbóż, mąki mielonej na żarnach itd. Dietetycznych ulubieńców nazywam bandą terrorystów nękających nasz najcenniejszy organ: mózg. Wykażę, jakie zagrożenie dla zdrowia stanowi jedzenie owoców i sięganie do innych źródeł węglowodanów oraz jak dalekosiężne mogą być tego konsekwencje, powodujące szkody w mózgu i przyśpieszające starzenie się organizmu. To nie science fiction, tylko udokumentowany fakt.

Celem tej publikacji jest przedstawienie rozsądnych informacji z perspektywy ewolucji, nowoczesnej nauki i ludzkiej fizjologii. Przy pisaniu tej książki nie stanowiły dla mnie ograniczenia żadne powszechnie akceptowane dogmaty ani korporacyjne interesy. Przedstawia ona nowy sposób pojmowania przyczyny chorób mózgu, a zarazem niesie nadzieję: zaburzeniom można zapobiegać, dokonując właściwych wyborów. Jeśli więc jeszcze nie zdajesz sobie z tego sprawy, powiem jasno: to nie jest kolejny poradnik na temat diety, zdrowia i zapobiegania chorobom. Ta książka zmienia zasady gry.

Bez przerwy docierają do nas nowiny na temat walki z chronicznymi schorzeniami, zwłaszcza tymi, których można uniknąć, wypracowując właściwe nawyki. Trzeba być jednak kompletnie nieświadomym, żeby nie zauważyć, że mimo kolejnych rad, jak być szczupłym i zgrabnym, jako społeczeństwo z roku na rok coraz bardziej tyjemy. Trudno znaleźć kogoś, kto nie wie o rosnącej lawinowo epidemii cukrzycy typu 2. Albo o tym, że choroby serca to zabójca numer jeden, tuż przed rakiem.

Należy jeść warzywa, myć zęby, spocić się raz na jakiś czas. Dużo odpoczywać. Nie palić papierosów. Więcej się śmiać. Dobrze wiemy, że są pewne zdroworozsądkowe zasady zachowania zdrowia, które powinniśmy stosować. Z jakiegoś powodu wydaje nam się jednak, że nie mamy wpływu na dobrą formę i sprawność umysłową - że jesteśmy skazani na rozwój schorzeń mózgu w najlepszych latach życia i starczą niedołężność, a uniknąć takiego losu pozwolą tylko dobre geny, łut szczęścia albo przełom w medycynie. Tymczasem na emeryturze możemy nadal trenować mózg, rozwiązywać krzyżówki, czytać i zwiedzać muzea, ale z jakiegoś względu bezpośrednia zależność pomiędzy trybem życia a chorobami mózgu nie jest oczywista - jak, powiedzmy, między paleniem dwóch paczek papierosów dziennie a rakiem albo objadaniem się frytkami i otyłością. Jak już wspomniałem, zazwyczaj chorób mózgu nie zaliczamy do skutków złych nawyków. Zamierzam zmienić to przekonanie, ukazując związek między stylem życia a ryzykiem zaburzeń pracy mózgu. Niektóre z nich objawią się już we wczesnym dzieciństwie, inne zaś dopiero pod koniec życia. Jestem przekonany, że powszechna zmiana diety w ostatnim stuleciu - z wysokotłuszczowej i niskowęglowodanowej na dzisiejszą, wysokowęglowodanową i niskotłuszczową, składającą się głównie ze zbóż i innych szkodliwych węglowodanów - to źródło współczesnej plagi schorzeń mózgu. Zaliczają się do nich chroniczne bóle głowy, bezsenność, lęki, depresja, epilepsja, zaburzenia ruchowe, schizofrenia, zespół nadpobudliwości psychoruchowej z deficytem uwagi (ADHD), a także rozmaite starcze przypadłości, które zwiastują schyłek możliwości poznawczych i są objawem w pełni rozwiniętej, nieodwracalnej i nieuleczalnej degeneracji. Opiszę dotkliwe skutki działania substancji zawartych w zbożach, które już w tej chwili mogą mieć negatywny, choć nieodczuwalny wpływ na twój mózg.

Informacje o wrażliwości ludzkiego mózgu na spożywane pokarmy powoli zaczynają się pojawiać w prestiżowych wydawnictwach medycznych. Należy je podawać do publicznej wiadomości, ponieważ coraz częściej mami nas przemysł spożywczy, propagujący produkty o rzekomo "odżywczych" wartościach. Tymczasem lekarze i naukowcy tacy jak ja zaczęli się zastanawiać, czym jest "zdrowe" jedzenie. Czy węglowodany i przetworzone wielonienasycone tłuszcze roślinne, takie jak olej rzepakowy, kukurydziany, bawełniany, arachidowy, krokoszowy, sojowy i słonecznikowy są winne epidemii chorób serca, otyłości i demencji? Czy dieta bogata w tłuszcze nasycone i cholesterol jest zdrowa dla serca i mózgu? Czy oprócz genów na budowę DNA ma wpływ to, co jemy? Wiadomo, że niewielka część populacji cierpi na nietolerancję glutenu, czyli białka zawartego w pszenicy, jęczmieniu i życie. Czy to jednak możliwe, żeby mózg dosłownie każdego człowieka negatywnie reagował na ten składnik diety?

Tego rodzaju pytania zaczęły mnie nurtować kilka lat temu, gdy stan zdrowia moich pacjentów ulegał pogorszeniu i coraz gorsze były też ich wyniki badań. Jestem praktykującym neurologiem i stale pracuję z osobami, które chcą znać przyczynę słabnącej kondycji mózgu, a także z rodzinami zmagającymi się z demencją u najbliższych. Chciałbym więc dotrzeć do samych źródeł problemu. Być może mój zapał wynika z tego, że mam dyplom neurologa, a przy tym należę do Amerykańskiego Kolegium ds. Żywienia i jestem jedynym amerykańskim lekarzem o takich referencjach. Należę też do członków-założycieli Amerykańskiej Rady Medycyny Funkcjonalnej i Holistycznej, więc mam nadzwyczajną sposobność obserwowania zależności między pożywieniem a działaniem mózgu. Większość ludzi, włącznie z lekarzami, którzy zdobywali wykształcenie, zanim rozwinęła się nowa gałąź nauki, nie rozumie tego związku. Pora jednak zwrócić na niego uwagę. Już czas, żeby naukowcy tacy jak ja odeszli od mikroskopów, wyszli z gabinetów i zatrąbili na alarm. Statystyki są bowiem wstrząsające.

Po pierwsze, cukrzyca i choroby mózgu są najgroźniejsze w skutkach i najkosztowniejsze w skali kraju, a przy tym można im bez trudu zapobiegać. Rzadko je ze sobą kojarzymy, tymczasem cukrzyca podwaja ryzyko zapadalności na chorobę Alzheimera. Gdybyśmy mieli podać jeden pewnik, który wyjaśnia ta książka, byłby to wspólny mianownik wielu chorób, które dotykają ludzkiego mózgu. Mogłoby się wydawać, że cukrzyca i demencja nie mają ze sobą nic wspólnego, ale ja zamierzam wykazać, jak wiele potencjalnych dysfunkcji mózgu wynika z przyczyn, które rzadko z jego funkcjonowaniem wiążemy. Chcę również przedstawić zaskakujący związek pomiędzy takimi chorobami neurologicznymi jak parkinsonizm i skłonność do zachowań agresywnych a rozmaitymi dysfunkcjami mózgu.

Dowiedziono, że przetworzona żywność i rafinowane węglowodany są przyczyną otyłości i alergii pokarmowych, ale nikt nie wyjaśnił związku między spożywaniem zbóż i węglowodanów a zdrowiem mózgu oraz, w szerszym ujęciu, DNA. Tymczasem zależność jest bardzo prosta: nasze geny determinują to, jak przyswajamy pokarm i jak organizm na niego reaguje. Niewątpliwie jedną z najważniejszych i najpowszechniejszych przyczyn pogorszenia funkcji mózgu w nowoczesnych społeczeństwach jest wprowadzenie do diety ziarna pszenicy. Wprawdzie nasi neolityczni praprzodkowie jadali niewielkie ilości tego zboża, ale dzisiejsza pszenica ma niewiele wspólnego z dziką samopszą znaną naszym protoplastom. Przeciętny Amerykanin pochłania rocznie około 60 kilogramów pszenicy, która z powodu procesów hybrydyzacji i modyfikacji nie przypomina odmiany napotykanej przez dawnych myśliwych i zbieraczy ani pod względem genetycznym, ani strukturalnym, ani chemicznym. W tym właśnie tkwi problem: stawiamy coraz większe wyzwania naszym organizmom, które nie są na to genetycznie przygotowane.

Dla ścisłości, to nie jest książka o celiakii (rzadkiej chorobie autoimmunologicznej związanej z nietolerancją glutenu, którą dotknięta jest niewielka liczba ludzi). Jeśli ktoś jednak sądzi, że nie musi dalej czytać, bo nie zdiagnozowano u niego żadnej choroby ani nie ma nietolerancji glutenu, nalegam, żeby nie przerywał lektury. Poruszany tu temat dotyczy każdego. Nazywam gluten "cichą zarazą", która zupełnie niezauważenie powoduje trwałe szkody.

Należy zdać sobie sprawę, że pożywienie jest silnym modulatorem epigenetycznym - to znaczy, że może wpływać na nasze DNA i zmieniać jego strukturę na lepsze bądź na gorsze. Pokarm dostarcza nam kalorii, tłuszczy, białek i mikroelementów, a także reguluje ekspresję wielu genów. Jednak dopiero zaczynamy się orientować, jak niszczycielski wpływ na ten proces ma spożycie pszenicy.

Wielu ludziom wydaje się, że mogą żyć jak chcą, a gdy pojawią się problemy natury medycznej, wystarczy iść do lekarza, który zapisze najnowszy i najlepszy lek. To wygodny scenariusz wynikający z podejścia skoncentrowanego na chorobie, w którym lekarz pełni rolę dostarczyciela pigułek. Kryje się w nim jednak tragiczna pomyłka: po pierwsze skupiamy się na chorobie zamiast na zdrowiu. Po drugie zaś leczenie często miewa szkodliwe konsekwencje. Jak pokazuje ostatni raport prestiżowego amerykańskiego "Archiwum medycyny wewnętrznej", u kobiet, które w okresie pomenopauzalnym zaczęły przyjmować statyny obniżające poziom cholesterolu, ryzyko cukrzycy wzrosło o 48% w porównaniu z grupą kontrolną, która nie przyjmowała leków [2]. Ten przykład jest szczególnie istotny, bo cukrzyca dwukrotnie zwiększa ryzyko zapadnięcia na chorobę Alzheimera.

Daje się dostrzec rosnącą świadomość wpływu stylu życia na zdrowie i ryzyko chorób. Często słyszymy o diecie "dla serca" i zaleceniach, żeby jeść więcej błonnika i zmniejszyć ryzyko raka jelita grubego. Dlaczego więc tak niewiele wiemy o sposobach zachowania zdrowia mózgu? Czy dlatego, że mózg wiąże się z mglistym pojęciem umysłu i opacznie sądzimy, że nie podlega kontroli? A może to firmy farmaceutyczne z premedytacją zniechęcają do przekonania, że styl życia w znaczący sposób oddziałuje na zdrowie mózgu? Lojalnie ostrzegam: nie mam zbyt wiele dobrego do powiedzenia o przemyśle farmaceutycznym. Znam zbyt wiele historii ludzi, których wykorzystał zamiast im pomóc. Niektóre zamieściłem na stronach tej publikacji.

To książka o zmianie sposobu życia, której można dokonać natychmiast, żeby zachować zdrowy mózg i jasność rozumowania, znacznie zmniejszając ryzyko ciężkiej choroby w przyszłości. Badaniem schorzeń mózgu zajmuję się od prawie czterdziestu lat. Tworzę złożone programy, mające uruchomić funkcje mózgowe u osób dotkniętych groźnymi chorobami. Codziennie spotykam się z rodzinami, których życie wywróciła do góry nogami choroba najbliższych. Ich losy sprawiają, że i mnie ściska się serce. Każdego ranka przed pracą odwiedzam mojego dziewięćdziesięciosześcioletniego ojca. Dawniej genialny neurochirurg zatrudniony przez prestiżową klinikę Lahey'a mieszka teraz w domu pomocy niedaleko mojego gabinetu. Nie zawsze przypomina sobie moje imię, ale pyta, czy byłem na obchodzie u jego pacjentów. Przeszedł na emeryturę ponad ćwierć wieku temu.

Informacje, które zamierzam ujawnić, nie tylko zapierają dech w piersi; mam na nie niezbity dowód. Od razu zaczniecie myśleć o tym, co jadacie. Ujrzycie swoje życie w zupełnie nowym świetle. Zastanawiacie się, czy sprawy zaszły za daleko? Czy przepadł każdy, kto miał ciastko i je zjadł? Bez paniki. Ponad wszystko chcę, żeby ta książka dodała wam sił i służyła jako pilot, którym można przełączyć mózg. Wszystko zależy od tego, czy od dziś zaczniecie coś zmieniać.

W oparciu o trwające dziesiątki lat badania kliniczne i laboratoryjne (między innymi moje), a także na podstawie prowadzonych przez trzydzieści parę lat obserwacji niebywałych zmian w czasie własnej praktyki lekarskiej, udało mi się uzyskać wiedzę, którą mogę się podzielić i podpowiedzieć, jak z niej skorzystać. Podam też zwięzły plan poprawy sprawności poznawczej na kolejne wspaniałe lata życia. Jego zalety nie kończą się na polepszeniu stanu umysłu. Zapewniam, że mój program może pomóc w następujących przypadłościach:

ADHD lęk i chroniczny stres chroniczne bóle głowy i migreny depresja cukrzyca epilepsja problemy z koncentracją stany zapalne, w tym artretyzm bezsenność problemy z trawieniem, w tym celiakia, nadwrażliwość na gluten i zespół jelita drażliwego kłopoty z pamięcią i łagodne zaburzenia poznawcze, często stanowiące wstęp do choroby Alzheimera zaburzenia nastroju nadwaga i otyłość zespół Tourette'a

Nawet jeśli nie cierpicie na żadną z powyższych dolegliwości, niniejsza książka może pomóc wam w zachowaniu zdrowia i sprawności umysłowej. Adresuję ją do starych i młodych, w tym do kobiet w ciąży lub planujących mieć potomstwo. Kiedy pisałem ten wstęp, pojawiły się wyniki kolejnych badań stwierdzające, że dzieci kobiet, które nie tolerują glutenu są obciążone większym ryzykiem rozwoju schizofrenii i innych chorób psychicznych [3]. To niezmiernie ważne i mrożące krew w żyłach odkrycie, o którym powinna wiedzieć każda przyszła mama.

Byłem świadkiem zdumiewających powrotów do zdrowia: dwudziestotrzyletni mężczyzna cierpiał na paraliżujące ataki drgawek, które ustały po wprowadzeniu kilku prostych zmian w diecie; w niezliczonych przypadkach napady epilepsji u pacjentów znikały w dniu, kiedy zastąpili produkty mączne tłuszczami i białkiem. Pewną trzydziestoparoletnią kobietę dręczyły liczne przypadłości medyczne, a następnie jej zdrowie uległo niebywałej poprawie. Zanim się pojawiła w moim gabinecie, cierpiała na silne migreny, depresję, druzgocącą jej życie bezpłodność oraz dystonię - rzadką dolegliwość polegającą na kurczach mięśni, które uniemożliwiały jej normalne funkcjonowanie. Dzięki paru prostym zmianom w diecie jej ciało i mózg powróciły do zdrowia... a kobieta szczęśliwie zaszła w ciążę. Te historie mówią same za siebie; miliony osób niepotrzebnie zmagają się z przypadłościami pogarszającymi ich życiową kondycję. Wielu moich pacjentów "próbowało wszystkiego" i wykonało wszystkie możliwe badania neurologiczne w nadziei, że znajdą lek na swoje niedomagania. Tymczasem kilka prostych wskazówek, które nie wymagają podawania leków, operacji, a nawet psychoterapii pozwala większości z nich powrócić do zdrowia. Wszystkie wskazówki, o których mowa, zawarłem w tej książce.

Kilka słów na tematy organizacyjne: podzieliłem materiał na trzy części, zaczynając od kompleksowego kwestionariusza, który ma wykazać, jak codzienne nawyki wpływają na funkcjonowanie i długofalowe zdrowie mózgu.

Część pierwsza, Cała prawda o pełnym ziarnie, przedstawia sprzymierzeńców i wrogów mózgu. Przez wrogie działania człowiek staje się podatny na dysfunkcje i choroby. Odwracając klasyczną piramidę zdrowego żywienia czubkiem w dół, pokażę, co się dzieje, kiedy mózg musi zmierzyć się z tak zwyczajnymi składnikami diety jak pszenica, fruktoza (naturalny cukier znajdujący się w owocach) i niektóre tłuszcze. Udowodnię, że skrajnie niskowęglowodanowa, bogata w tłuszcze dieta jest idealna (mam na myśli nie więcej niż 60 gramów węglowodanów dziennie - tyle, co w jednej porcji owoców). To się może wydać niedorzeczne, ale zamiast chleba polecam jeść masło i jajka. W ten sposób zwiększycie spożycie tłuszczów nasyconych i cholesterolu, a w sklepie spożywczym wkrótce zaczniecie chadzać innymi alejkami. Każdą osobę ze zdiagnozowanym zbyt wysokim poziomem cholesterolu we krwi, której przepisano statyny, czeka brutalna pobudka: objaśnię procesy zachodzące w organizmie i powiem, jak poradzić sobie z tym problemem: łatwo, ze smakiem i bez użycia leków. Wyczerpująco i szczegółowo, w oparciu o dowody naukowe, omówię temat stanów zapalnych - okaże się, że by kontrolować potencjalnie śmiertelną reakcję, która skutkuje chorobami mózgu (nie wspominając o pozostałych chorobach degeneracyjnych), trzeba zmienić dietę. Wyjaśnię, jak poradzić sobie ze stanem zapalnym i wpływać na ekspresję genów, wybierając odpowiednie jedzenie. Nie ma sensu łykać syntetycznych przeciwutleniaczy. Lepiej dostarczać organizmowi składniki, które wyzwalają naturalne siły antyoksydacyjne i odtruwające. Część pierwsza książki zawiera opis najnowszych badań, pozwalających zmieniać nasze genetyczne przeznaczenie i kontrolować zmiany w budowie DNA. Wyniki tych badań są tak fascynujące, że zainspirują do działania nawet najbardziej niemrawych pochłaniaczy fast foodu. Pierwsza część kończy się pogłębioną analizą powszechnych i dokuczliwych przypadłości, takich jak ADHD, depresja i bóle głowy. Wyjaśnię, że w wielu wypadkach można je pokonać bez użycia leków.

W części drugiej, Mózg na odwyku i powrót do zdrowia, przedstawiam naukowe uzasadnienie nawyków wspierających zdrowie mózgu, obejmujące trzy podstawowe dziedziny: ożywianie i suplementację diety, ćwiczenia fizyczne oraz sen. Po tym kursie można przejść do miesięcznego programu zawartego w części trzeciej pod tytułem Pożegnanie z pszennym mózgiem. Zawarłem w nim menu, przepisy i cele do osiągnięcia w kolejnych tygodniach. Po dodatkowe wsparcie i aktualności zapraszam na stronę internetową www.DrPerlmutter.com. Można tam znaleźć wyniki najnowszych badań, poczytać mój blog i ściągnąć materiały, które pomogą dostosować informacje zawarte w tej książce do waszych preferencji: listy produktów, plan posiłków i przepisy. Niektóre listy produktów z książki (np. Pogotowie antyglutenowe) są dostępne na stronie internetowej, żebyście mogli powiesić je w kuchni.

Zatem czym jest "zbożowa głowa"? Myślę, że już trochę podpowiedziałem. Najłatwiej zrozumieć to pojęcie na przykładzie dawnych kampanii społecznych. W latach osiemdziesiątych widywało się bannery z wizerunkiem sadzonego jajka i podpisem: Twój mózg po narkotykach. Wymowny przekaz: mózg po narkotykach zachowuje się jak jajko na rozgrzanej patelni. Ścina się i skwierczy.

Mniej więcej taki sam wpływ na pracę mózgu ma ziarno zbóż. Mogę tego dowieść. Każdego, kto potraktuje tę informację poważnie, czeka jasna, zdrowsza przyszłość. Mamy wiele do stracenia, jeśli nie przyjmiemy tego do wiadomości, ale też wiele możemy zyskać, jeśli zdecydujemy się uwierzyć.

 

Samoocena   Jakie są czynniki ryzyka?

Wydaje nam się, że choroba mózgu może nas dopaść w każdej chwili, choćby z powodu genetycznych predyspozycji. Choroba serca rozwija się przez jakiś czas, w zależności od genów i stylu życia, ale schorzenia mózgu pozornie przytrafiają się przypadkowo. Niektórym udaje się ich uniknąć, innych zaś "dopadają". To błędny sposób myślenia. Dysfunkcje mózgu niczym się nie różnią od dysfunkcji serca. Rozwijają się zależnie od naszych zachowań i nawyków. To ma swoje dobre strony, bo możemy świadomie zapobiegać chorobom systemu nerwowego, a nawet hamować spadek zdolności poznawczych w ten sam sposób, w jaki bronimy się przed chorobami serca: dobrze się odżywiając i ćwicząc. Badania naukowe potwierdzają, że wiele zaburzeń układu nerwowego, takich jak depresja czy demencja, ściśle wiąże się z naszymi wyborami dietetycznymi i stylem życia. Jednak tylko jedna osoba na sto przechodzi przez życie, nie doświadczając umysłowych niedomagań, ani nawet bólów głowy.

Zanim zagłębię się w naukowe dowodzenie śmiałych tez, między innymi tej, że choroby mózgu bywają skutkiem złego odżywiania, zacznijmy od prostego kwestionariusza, który wskaże, jakie nawyki mogą już w tej chwili przynosić wam szkodę. Celem poniższego wywiadu będzie ocena czynników ryzyka problemów neurologicznych, które już teraz mogą objawiać się migrenami, utratą świadomości, pogorszeniem nastroju, zaburzeniami ruchowymi, obniżeniem libido, nadpobudliwością, a w przyszłości poważnym obniżeniem sprawności intelektualnej. Odpowiadać należy szczerze, nie skupiając się na potencjalnym związku poniższych stwierdzeń z chorobą mózgu. W kolejnych rozdziałach wyjaśnię, dlaczego wymieniłem te, a nie inne stwierdzenia i jak silne są poszczególne czynniki ryzyka. Przy braku pewności, czy stwierdzenie jest prawdziwe czy fałszywe, albo jeśli odpowiedź brzmi "czasami", należy wybrać "prawda".

Jem chleb (dowolnego rodzaju). " PRAWDA / FAŁSZ Piję soki owocowe (dowolnego rodzaju). " PRAWDA / FAŁSZ Jem więcej niż jedną porcję owoców dziennie. " PRAWDA / FAŁSZ Używam syropu z agawy zamiast cukru. " PRAWDA / FAŁSZ Na spacerach dopada mnie zadyszka. " PRAWDA / FAŁSZ Mój poziom cholesterolu wynosi poniżej 150. " PRAWDA / FAŁSZ Mam cukrzycę. " PRAWDA / FAŁSZ Mam nadwagę. " PRAWDA / FAŁSZ Jem ryż albo makaron (dowolnego rodzaju). " PRAWDA / FAŁSZ Piję mleko. " PRAWDA / FAŁSZ Nie ćwiczę regularnie. " PRAWDA / FAŁSZ W mojej rodzinie zdarzają się choroby neurologiczne. " PRAWDA / FAŁSZ Nie biorę suplementu witaminy D. " PRAWDA / FAŁSZ Jestem na diecie niskotłuszczowej. " PRAWDA / FAŁSZ Biorę statyny. " PRAWDA / FAŁSZ Unikam jedzenia o dużej zawartości cholesterolu. " PRAWDA / FAŁSZ Piję napoje gazowane (zwykłe albo bez cukru). " PRAWDA / FAŁSZ Nie piję wina. " PRAWDA / FAŁSZ Piję piwo. " PRAWDA / FAŁSZ Jem płatki zbożowe (dowolnego rodzaju). " PRAWDA / FAŁSZ

Najlepszy wynik testu to zero odpowiedzi "prawda". Jeśli choć jedno stwierdzenie jest prawdziwe, mózg - i cały system nerwowy - znajduje się w większym niebezpieczeństwie, niż gdyby wynik równał się zero. Im więcej odpowiedzi "prawda", tym wyższe ryzyko. Jeśli wynik przekracza dziesięć, zagrożenie poważnymi schorzeniami neurologicznymi jest tak duże, że choć jeszcze można im zapobiec, niekoniecznie da się im zaradzić, gdy już zostaną zdiagnozowane.

TESTY, TESTY, RAZ - DWA - TRZY

"Jakie jest ryzyko, że zachoruję?" - słyszę to pytanie wiele razy dziennie. Dobra wiadomość jest taka, że w dzisiejszych czasach można stworzyć medyczny profil pacjenta określający ryzyko rozwoju pewnych chorób - na przykład choroby Alzheimera czy otyłości (wykazano, że stanowi ona czynnik ryzyka chorób mózgu) - i śledzić ich rozwój. Dostępne badania laboratoryjne wymienione poniżej nie są kosztowne i większość można zrobić w państwowych przychodniach. W kolejnych rozdziałach opiszę je bardziej szczegółowo i podam sposoby, jak poprawić swoje wyniki. Wymieniam je jednak tutaj, bo na pewno wielu czytelników zechce się dowiedzieć, co można zrobić, by określić czynniki ryzyka chorób mózgu. Tę listę można wziąć ze sobą do lekarza i poprosić o skierowanie na poniższe badania laboratoryjne:

Stężenie glukozy na czczo: Powszechnie stosowany sposób diagnozowania cukrzycy; polega na badaniu poziomu cukru (glukozy) we krwi co najmniej po ośmiu godzinach od ostatniego posiłku. Norma wynosi 70 do 100 mg/dl (miligramów na decylitr); wyższy poziom świadczy o oporności insulinowej i cukrzycy, a co za tym idzie, zwiększonym ryzyku choroby mózgu. Hemoglobina A1C: Ten test odzwierciedla średni poziom glukozy we krwi z ostatnich 90 dni i stanowi o wiele dokładniejszy wskaźnik w diagnostyce cukrzycy niż badanie glukozy na czczo. Wykazuje obecność uszkodzonych białek w mózgu spowodowaną wysokim poziomem glikohemoglobiny (tzw. hemoglobiny glikowanej) i pozwala przewidzieć atrofię, czyli obkurczanie się tkanek mózgu. Fruktozamina: Podobnie jak badanie hemoglobiny A1C, test określa stężenie glukozy we krwi, ale w krótszym okresie, mianowicie minionych dwóch-trzech tygodni. Badanie poziomu insuliny na czczo: Na długo zanim poziom cukru we krwi diabetyka zaczyna rosnąć, na czczo podnosi się stężenie insuliny. Ten objaw świadczy o nadmiernej aktywności trzustki, która próbuje sobie radzić z nadmiarem węglowodanów. To skuteczny system wczesnego ostrzegania pozwalający wyznaczyć krzywą cukrową; ma również niezwykle istotne znaczenie w zapobieganiu chorobom mózgu. Homocysteina: Podwyższony poziom tego aminokwasu produkowanego w organizmie stanowi czynnik ryzyka rozwoju miażdżycy (zwężenia i stwardnienia tętnic), chorób serca, udaru mózgu i demencji; często można go bez trudu obniżyć, podając suplementy niektórych witamin z grupy B. Witamina D: Obecnie traktowana jest jako substancja pośrednia między witaminą a hormonem istotnym dla pracy mózgu. Białko C-reaktywne (CRP) - marker stanów zapalnych. CYREX ARRAY 3 - najdokładniejszy marker nietolerancji glutenu. CYREX ARRAY 4 (opcjonalnie): Test pomiaru nietolerancji pokarmowej i reakcji krzyżowych na 24 produkty spożywcze u osób z nietolerancją glutenu.

Nawet jeśli nie zdecydujecie się wykonać tych testów od razu, ogólne pojęcie o nich pozwoli wam lepiej zrozumieć wpływ pożywienia na pracę mózgu. W niniejszej książce będę się odwoływał do tych badań i ich wyników.

 

ROZDZIAŁ 1  Przyczyny chorób mózgu: czego nie wiecie o stanach zapalnych

Głównym zadaniem ciała jest noszenie mózgu.

- Thomas A. Edison

Wyobraźmy sobie, że przenosimy się w przeszłość, o dziesiątki tysięcy lat, do ery paleolitycznej, gdy pierwsi ludzie żyli w jaskiniach i przemierzali sawanny. Spróbujmy udawać, że język nie stanowi przeszkody i możemy się z nimi bez trudu komunikować. Możemy im opowiedzieć, jak będzie wyglądała przyszłość. Siedząc po turecku na gołej ziemi przy ogniu, zaczynamy opisywać cuda techniki: samoloty, pociągi, samochody, drapacze chmur, komputery, telewizję, smartfony, no i informacyjną autostradę - internet. Człowiekowi udało się wylądować na Księżycu i wrócić. W końcu rozmowa przenosi się na inne tematy dotyczące stylu życia w XXI wieku. Opisujemy osiągnięcia współczesnej medycyny, ogromne ilości leków zwalczających każdą chorobę i zarazki. Poważne zagrożenie życia zdarza się niezwykle rzadko. Tylko niewielka część ludzkości musi się zmagać z tygrysami, głodem i pomorem. Tłumaczymy kompletnie niezrozumiałą rzecz: jak się kupuje w sklepach spożywczych. Jedzenia jest dużo, na przykład cheeseburgery, frytki, napoje gazowane, pizza, bajgle, chleb, bułeczki z cynamonem, placuszki, gofry, ciastka, makarony, torty, chrupkie pieczywo i płatki zbożowe, lody i cukierki. Owoce można jeść przez cały rok, wszystko jest w zasięgu ręki - wystarczy złożyć zamówienie albo podjechać do sklepu. Wodę i soki kupuje się w wygodnych butelkach. Nie ma sensu wymieniać nazw marek, ale trudno nie wspomnieć o Starbucksie, Skittlesach, pizzy Domino's, Subway'u, McDonaldzie, napojach Gatorade, lodach Häagen-Dazs, płatkach Cheerios, Coca Coli i Budweiserze.

Nasi przodkowie są oszołomieni, trudno im to sobie wyobrazić. Większość pojęć jest dla nich niezrozumiała: nie wiedzą, jak wygląda bar szybkiej obsługi z kanapkami na wynos. Trudno im wyjaśnić pojęcie "śmieciowe jedzenie". Zanim zdążymy wspomnieć o momentach zwrotnych w historii ludzkości i takich osiągnięciach jak rolnictwo, hodowla bydła i produkcja żywności na skalę masową, nasi rozmówcy zaczynają pytać, z czym w takim razie musimy się zmagać. Od razu przychodzi na myśl epidemia otyłości, o której tyle mówi się w mediach. Szczupłym i dobrze zbudowanym zbieraczom trudno pojąć ten problem, podobnie jak inne przypadłości nękające nasze społeczeństwo: choroby serca, cukrzycę, depresję, choroby autoimmunologiczne, nowotwory i demencję. Nie mają o nich pojęcia, więc zaczynają dopytywać: co to jest ta choroba autoimmunologiczna? Skąd się bierze cukrzyca? A demencja? Od tej chwili czujemy, że zaczynamy mówić w obcym języku. Starając się opisać przyczyny śmierci ludzi w przyszłości, napotykamy podejrzliwe, pełne niedowierzania spojrzenia. Zdążyliśmy właśnie odmalować piękny, egzotyczny obraz przyszłości i natychmiast zaciemniamy go wizją śmierci, która przeraża bardziej niż nagły pomór albo atak drapieżnika. Perspektywa przewlekłej, ciężkiej choroby wiodącej do nieuchronnej śmierci wydaje się straszną torturą. Kiedy próbujemy tłumaczyć, że chroniczne choroby degeneracyjne to cena, którą trzeba zapłacić za dłuższe życie, nasi praprzodkowie nie dają się przekonać. Po chwili my też tracimy przekonanie. Coś tu nie pasuje.

Gatunkowo niczym nie różnimy się od ludzi, którzy żyli na Ziemi przed rozwojem rolnictwa. Jesteśmy produktem optymalnie zaprojektowanym przez naturę, kształtowanym przez tysiące pokoleń. Nie nazywamy się już myśliwymi ani zbieraczami, ale z perspektywy biologicznej jesteśmy identyczni. Podczas powrotnej podróży w czasie zaczynamy się zastanawiać nad spotkaniem z przodkami. Oczywiście, to zdumiewające, jak dalece rozwinęliśmy technologię, ale ewidentne jest również to, że miliony współczesnych nam ludzi niepotrzebnie zmaga się z cierpieniem. Przytłacza nas myśl, że niezakaźne schorzenia, którym można zapobiegać, pochłaniają więcej istnień niż wszystkie pozostałe choroby razem wzięte. Trudno to przełknąć. Może i żyjemy dłużej niż nasi praprzodkowie, ale jakość tego życia mogłaby być o wiele wyższa - gdybyśmy mogli cieszyć się zdrowiem - zwłaszcza w jego drugiej połowie, gdy wzrasta ryzyko zachorowań. Żyjemy dłużej niż poprzednie pokolenia, ale nasze główne osiągnięcia to zmniejszenie śmiertelności noworodków i umiejętność leczenia chorób wieku dziecięcego. Umiemy zaradzić chorobom dzieci, nie radzimy sobie jednak z zapobieganiem i pokonywaniem dolegliwości, które dopadają nas, gdy jesteśmy starsi. Wprawdzie leki są coraz skuteczniejsze, ale i tak miliony ludzi bezsensownie cierpią z powodu schorzeń, których mogli uniknąć. Cieszy nas rosnąca długość życia, ale nie powinniśmy zapominać o jego jakości.

Studiując medycynę kilkadziesiąt lat temu, uczyłem się diagnozować i leczyć choroby za pomocą rozmaitych specyfików i terapii. Poznawałem symptomy i stosowne kuracje. Od tamtej pory wiele się zmieniło, bo pacjenci coraz rzadziej zapadają na choroby, które łatwo wyleczyć, za to na wiele chronicznych przypadłości można spojrzeć przez pryzmat stanu zapalnego. Zamiast więc wykrywać infekcje i odpowiednio traktować ich sprawców, czyli bakterie albo wirusy, lekarze muszą stawić czoło niezliczonym problemom, na które nie ma jasnej odpowiedzi. Nie znam recepty na nowotwory, nie umiem uśmierzyć bólu o nieznanej przyczynie ani wyleczyć zaawansowanej cukrzycy; nie potrafię przywrócić pamięci startej przez chorobę Alzheimera. Próbuję maskować i osłabiać symptomy choroby, staram się radzić sobie z reakcjami organizmu, ale jest zasadnicza różnica między leczeniem przyczyn choroby a łagodzeniem jej objawów. Teraz, gdy jedno z moich dzieci studiuje medycynę, widzę wyraźnie, jak zmienił się styl uczenia. Młodzi adepci uczą się nie tylko diagnozy i sposobów leczenia; uczą się myśleć i radzić sobie ze współczesnymi epidemiami, których źródłem jest szalejąca reakcja zapalna.

Zanim przejdę do omówienia wpływu stanów zapalnych na mózg, zatrzymajmy się przy jednym z najważniejszych odkryć naszej ery: w wielu przypadkach choroby mózgu biorą się z zaniedbań dietetycznych. Choć na genezę i rozwój dolegliwości neurologicznych ma wpływ kilka czynników, często są one skutkiem spożycia zbyt dużej ilości węglowodanów w stosunku do zdrowych tłuszczów. Najłatwiej będzie zrozumieć ten proces na przykładzie schorzenia budzącego największe obawy - choroby Alzheimera - i przeanalizować procesy zachodzące w mózgu w kontekście cukrzycy spowodowanej wyłącznie dietą. Zdajemy sobie sprawę, że zła dieta może doprowadzić do otyłości i cukrzycy, ale żeby atakowała mózg?

CHOROBA ALZHEIMERA - CUKRZYCA TYPU 3?

Wróćmy do spotkania z myśliwymi i zbieraczami. Ich mózgi nie różnią się tak bardzo od naszych. Ich ewolucja jest nastawiona na poszukiwanie pokarmu bogatego w tłuszcz i cukier. To mechanizm przetrwania. Problem w tym, że nasze polowanie nie trwa długo, bo żyjemy w erze obfitości i najłatwiej nam znaleźć tłuszcze i cukry przetworzone. Z kolei jaskiniowcy spędzali dużo czasu na poszukiwaniach i trafiał im się wyłącznie tłuszcz zwierzęcy i cukier z owoców, jeśli akurat był na nie sezon. Nasze mózgi wprawdzie działają podobnie, ale źródła pożywienia są zupełnie różne. Przyjrzyjmy się poniższym diagramom, które pokazują główne różnice między dietą naszą i naszych przodków:

A właściwie co wspólnego ma różnica w nawykach żywieniowych z naszym starzeniem i zapadalnością na choroby neurologiczne?

Bardzo dużo.

Badania opisujące chorobę Alzheimera jako trzeci typ cukrzycy zaczęły się pojawiać w 2005 roku [1], ale związek między niewłaściwą dietą a chorobą Alzheimera potwierdzono dopiero w trakcie najnowszych studiów [2], [3]. Wyniki badań budzą zarazem grozę i nadzieję. Myśl, że moglibyśmy zapobiegać chorobie Alzheimera, po prostu zmieniając sposób odżywiania, jest oszałamiająca. W ten sposób chronilibyśmy mózg również przed innymi schorzeniami, które omówię w kolejnych rozdziałach. Najpierw jednak kilka słów o tym, jaki jest związek cukrzycy z mózgiem.

W toku ewolucji nasze ciała stworzyły doskonałą metodę pobierania z jedzenia życiodajnej energii. W całym okresie istnienia gatunku ludzkiego glukozy - głównego źródła energii większości komórek naszego organizmu - brakowało. Dlatego wypracowaliśmy sposoby przetwarzania innych substancji na glukozę i magazynowania jej. Organizm potrafi w razie potrzeby wyprodukować glukozę z tłuszczu lub białka w procesie zwanym glukoneogenezą. Wymaga ona jednak większego nakładu energii niż prostsza reakcja przetwarzania skrobi i cukru.

Proces, w którym nasze komórki przyjmują i zużywają glukozę jest złożony. Nie wchłaniają jej tak po prostu z przepływającej krwi. Cząsteczki glukozy przenikają do komórek pod wpływem insuliny, hormonu produkowanego przez trzustkę. Insulina, jak zapewne wiadomo, to jedna z najważniejszych substancji biologicznych biorących udział w metabolizmie komórkowym. Transportuje glukozę z krwi do tkanki mięśniowej, tłuszczowej i wątroby. Stamtąd organizm czerpie energię. Zdrowe komórki są wrażliwe na insulinę. Kiedy jednak poziom insuliny jest stale za wysoki w wyniku ciągłej dostawy glukozy (głównie przez nadmierne spożycie produktów wysoko przetworzonych zawierających cukier rafinowany, który wywołuje nienaturalny wzrost poziomu insuliny), nasze komórki zmniejszają liczbę receptorów wrażliwych na insulinę. Stają się insulinooporne - nie pobierają insuliny, wskutek czego nie wiążą glukozy. Trzustka reaguje zwiększonym wydzielaniem insuliny, bo tego wymaga przyswojenie i zmagazynowanie wystarczającej ilości glukozy. Pojawia się stały problem, który przeradza się stopniowo w cukrzycę typu 2. Diabetycy mają wysoki poziom cukru we krwi, ponieważ zaburzony jest system transportu do komórek, gdzie glukoza może być bezpiecznie przechowywana jako źródło energii. Cukier we krwi sieje spustoszenie i powoduje wiele nieprawidłowości: ślepotę, infekcje, uszkodzenia nerwów, choroby serca i - tak, właśnie - chorobę Alzheimera. Reakcja łańcuchowa prowadzi do powstania stanu zapalnego w organizmie.

Należy również nadmienić, że insulina jest sprawcą kolejnych komplikacji, które pojawiają się, gdy organizm nie jest w stanie kontrolować poziomu cukru. Niestety insulina odpowiada nie tylko za transport glukozy do komórek. To hormon anaboliczny: stymuluje wzrost, bierze udział w produkcji i magazynowaniu tkanki tłuszczowej, a w nadmiarze powoduje stany zapalne. Gdy poziom insuliny jest za wysoki, destabilizuje się cała gospodarka hormonalna - poziom innych hormonów spada albo rośnie. W efekcie upośledzone zostaje działanie całego organizmu, który nie może już przeprowadzać prawidłowych procesów metabolicznych.

Oczywiście na pojawienie się cukrzycy mają wpływ również geny. To one decydują, kiedy uruchomi się reakcja organizmu, którego komórki nie są już w stanie tolerować wysokiego poziomu cukru we krwi. Należy pamiętać, że inaczej działa mechanizm cukrzycy typu 1, która jest chorobą autoimmunologiczną i stanowi tylko 5% zachorowań. Osoby dotknięte tą przypadłością nie wytwarzają insuliny lub wytwarzają jej za mało, ponieważ ich system odpornościowy atakuje i niszczy komórki trzustki produkujące ten hormon. Żeby utrzymać właściwy poziom cukru we krwi, niezbędne są codzienne zastrzyki insulinowe. Cukrzycę typu 2 najczęściej diagnozuje się u osób dorosłych, które przez dłuższy czas dostarczały organizmowi nadmierną ilość glukozy; na cukrzycę typu 1 zapadają zazwyczaj dzieci i młodzież. Cukrzyca typu 2 jest odwracalna i można ją leczyć, zmieniając dietę i styl życia, natomiast na cukrzycę typu 1 nie ma lekarstwa. Warto jednak pamiętać, że chociaż geny mają wielki wpływ na rozwój cukrzycy typu 1, istotną rolę pełnią też czynniki środowiskowe. O tym wiadomo od dawna, ale rosnąca od kilku dziesięcioleci zapadalność skłania badaczy do konkluzji, że środowisko ma większy wpływ na rozwój cukrzycy typu 1, niż sądzono.

SMUTNA PRAWDA

Liczba osób poniżej dwudziestego roku życia chorujących na cukrzycę typu 1 lub 2 w samych Stanach Zjednoczonych przekracza 186 tysięcy [5]. Jeszcze dziesięć lat temu cukrzycę typu 2 nazywano "cukrzycą dorosłych", ale porzucono ten termin, gdy się okazało, że zapada na nią coraz więcej młodych ludzi. Najnowsze badania pokazują, że choroba postępuje znacznie szybciej u dzieci niż u dorosłych, a leczenie młodszego pokolenia nastręcza więcej problemów.

Wiemy już, że oporność insulinowa inicjuje formowanie płytek miażdżycowych w mózgu, obecnych przy chorobie Alzheimera. To narastające złogi białkowe, które opanowują mózg i wypierają normalne komórki. Dzięki skojarzeniu wysokiego poziomu insuliny z chorobami mózgu wśród badaczy zaczęło krążyć pojęcie "cukrzycy typu 3". Warto zauważyć, że ryzyko zaburzeń funkcji mózgu rośnie u osób otyłych, a u diabetyków dwa razy częściej rozwija się choroba Alzheimera.[4]

Nie zamierzam sugerować, że cukrzyca powoduje chorobę Alzheimera, twierdzę jednak, że mają to samo źródło: rodzaj pokarmu, który spycha organizm na ścieżkę zaburzonego rozwoju, a w konsekwencji ku chorobie. Choć chory na cukrzycę wygląda i zachowuje się inaczej niż człowiek z demencją, mają oni ze sobą więcej wspólnego, niż moglibyśmy przypuszczać.

W ciągu ostatniego dziesięciolecia byliśmy świadkami wzrostu liczby zachorowań na cukrzycę typu 2 oraz odsetka osób otyłych. Tak samo z cierpiącymi na demencję - ich liczba rośnie porównywalnie z liczbą chorych na cukrzycę typu 2. To nie jest arbitralne spostrzeżenie. To rzeczywistość, z którą musimy się zmierzyć, ponosząc rosnące koszty opieki zdrowotnej w starzejącym się społeczeństwie. Ocenia się, że do 2050 roku choroba Alzheimera dotknie około 100 milionów osób. Dla systemu opieki zdrowotnej to porażająca liczba, która przyćmi nawet obecną epidemię otyłości [6]. Występowanie cukrzycy typu 2, która stanowi 90-95% przypadków cukrzycy w USA, wzrosło trzykrotnie w ciągu ostatnich czterdziestu lat. Nic dziwnego, że rząd z obawą oczekuje od naukowców lepszych prognoz, które pozwolą uniknąć katastrofy. W ciągu kolejnych czterdziestu lat należy się spodziewać kolejnych 115 milionów zachorowań, które będą kosztowały państwo ponad trylion dolarów [7], [8]. Według Centrum ds. Zapobiegania i Kontroli Chorób w 2010 roku w Stanach Zjednoczonych stwierdzono 18,8 milionów przypadków zachorowań na cukrzycę; zakłada się, że 7 milionów pozostało niezdiagnozowanych. W latach 1995-2010 liczba chorych w czterdziestu dwóch stanach wzrosła o 50% lub więcej, a w osiemnastu o 100% lub więcej [9].

MÓZG PŁONIE W CISZY

Jedno z częstszych pytań, które słyszę w mojej klinice od rodzin pacjentów z chorobą Alzheimera, brzmi: "Jak to się mogło stać? Co moja mama (tata, brat, siostra) zrobiła nie tak?". W tak dramatycznych chwilach staram się odpowiadać powściągliwie. Obserwuję codziennie, jak mój własny ojciec niknie w oczach, więc rozumiem uczucia, które targają bliskimi chorego. To mieszanina frustracji i bezsilności, cierpienia i żalu. Gdybym jednak miał być szczery wobec tych rodzin (mojej także), musiałbym powiedzieć, że ich ukochany krewny spełniał przynajmniej jeden z poniższych warunków:

miał stale podwyższony poziom cukru, nawet jeśli nie stwierdzono u niego cukrzycy jadł za dużo węglowodanów stosował dietę niskotłuszczową, obniżającą poziom cholesterolu miał niezdiagnozowaną nietolerancję glutenu, czyli białka obecnego w ziarnie pszenicy, żyta i jęczmienia

Gdy mówię, że nietolerancja glutenu stanowi najpoważniejsze i wciąż nierozpoznane zagrożenie ludzkiego zdrowia, przeważnie słyszę tę samą odpowiedź: "Niemożliwe, przecież nie każdy ma problemy z tolerancją glutenu. Celiakia się zdarza, ale cierpi na nią niewiele osób". Kiedy przytaczam wyniki najnowszych badań wskazujące, że gluten to zmora, która powoduje demencję, epilepsję, bóle głowy, depresję, schizofrenię, ADHD, a nawet obniżenie poziomu libido, moi rozmówcy nie rozumieją. Wszystko, co wiedzą o glutenie, wiąże się ze zdrowiem układu trawiennego - nie nerwowego.

Gluten poznamy bliżej w kolejnym rozdziale. Nie jest to problem wyłącznie osób ze stwierdzoną celiakią, chorobą autoimmunologiczną dotykającą małą część społeczeństwa. Aż czterdzieści procent ludzi nie trawi glutenu, a pozostałym sześćdziesięciu procentom może szkodzić. Powinniśmy zadać sobie pytanie: a jeśli z perspektywy mózgu gluten szkodzi każdemu? Niestety, gluten zawierają nie tylko produkty pszenne, ale też najbardziej zaskakujące - od lodów po krem do rąk. Coraz więcej badań potwierdza związek między nietolerancją glutenu a dysfunkcjami neurologicznymi, nawet gdy trawienie glutenu nie stwarza kłopotu, a wynik testu nietolerancji tego białka jest negatywny. Widzę to w codziennej praktyce. Wielu moich pacjentów "próbowało wszystkiego" i szukało pomocy u rozmaitych lekarzy. Bez względu na to, czy chodzi o bóle głowy i migreny, o zespół Tourette'a, zaniki świadomości, bezsenność, stany lękowe, ADHD, depresję czy o inne symptomy neurologiczne o niezidentyfikowanym pochodzeniu, przede wszystkim zalecam eliminację glutenu z diety. Wyniki nieustannie mnie zdumiewają.

Od pewnego czasu naukowcy zdają sobie sprawę, że u podstaw wszelkich chorób degeneracyjnych, w tym chorób mózgu, leży stan zapalny. Jednak nie pochwycono jeszcze na gorącym uczynku inicjatorów zapaleń i nie wiadomo dokładnie, jakie są pierwsze fałszywe kroki na drodze ku niebezpieczeństwu. Okazuje się, że gluten, a zatem dieta wysokowęglowodanowa, to jeden z bardziej znaczących stymulatorów stanów zapalnych mózgu. Niepokojące jest, że często nie wiadomo, kiedy mózg zaczyna chorować. Problemy z trawieniem i alergie łatwiej zidentyfikować po objawach takich jak gazy, wzdęcia, ból, zaparcia i biegunka, które pojawiają się stosunkowo szybko. Mózg jednak wymyka się prostym diagnozom. Może znosić ataki na poziomie molekularnym bez odczuwalnych objawów. Trudno stwierdzić, co jest nie tak, dopóki nie zaczniemy cierpieć na bóle głowy albo ewidentne problemy neurologiczne, a wtedy może już być za późno. Jeśli chodzi o choroby mózgu, po diagnozie demencji trudno odwrócić bieg zdarzeń.

Dobra wiadomość jest jednak taka, że każdy może wpływać na swoje genetyczne przeznaczenie, nawet przy wrodzonej tendencji do schorzeń neurologicznych. Trzeba się tylko uwolnić od kilku mitów, których tak wiele osób lubi się trzymać. Należy do nich przekonanie, że dieta niskotłuszczowa i bogata w węglowodany jest dobra, a cholesterol zły.

Nie wystarczy wyeliminować gluten. To tylko kawałek układanki. W kolejnych rozdziałach wyjaśnię, dlaczego cholesterol należy do najważniejszych czynników w utrzymywaniu zdrowia i prawidłowego funkcjonowania mózgu. Kolejne badania dowodzą, że wysoki poziom cholesterolu pomaga obniżyć ryzyko chorób mózgu i wpływa na wydłużenie życia. Spożycie dużej ilości tłuszczów (dobrych, nie tłuszczów trans) to klucz do zdrowia i doskonałej pracy mózgu.

Jak to?! Zdaję sobie sprawę, że można wątpić w słuszność tej teorii, ponieważ zupełnie przeczy temu, czego nas do tej pory uczono. Tymczasem jedno z najpoważniejszych i najbardziej cenionych amerykańskich badań klinicznych, wybitne Framingham Heart Study, to całe tomy danych pozwalających zrozumieć czynniki ryzyka poszczególnych chorób, w tym demencji. Badania prowadzono od 1948 roku na 5209 mężczyznach i kobietach w wieku 30-62 lat, pochodzących z Framingham w Massachusetts, niedotkniętych jeszcze symptomami żadnej choroby układu krążenia, zawałem serca ani udarem mózgu [10]. Od tamtej pory studia objęły kolejne pokolenia wywodzące się z badanej grupy, co pozwoliło naukowcom prześledzić dzieje tej populacji i udokumentować jej kondycję w licznych kontekstach - wieku, płci, warunków psychosocjalnych, cech fizycznych i wzorów dziedziczenia. W połowie pierwszego dziesięciolecia XXI wieku badacze z Uniwersytetu Bostońskiego postanowili sprawdzić zależność poziomu cholesterolu i zdolności poznawczych. Zbadano 789 mężczyzn i 1105 kobiet z pierwotnej grupy. Na początku żadna z tych osób nie chorowała na demencję ani udar, a obserwacje trwały 16-18 lat. Co 4-6 lat przeprowadzano testy i oceniano pamięć, szybkość uczenia się, zdolność wyciągania wniosków, koncentrację, uwagę, myślenie abstrakcyjne i zdolności organizacyjne - umiejętności, które szwankują u pacjentów z chorobą Alzheimera.

Według wyników badań opublikowanych w 2005 roku, "zauważono znaczny pozytywny związek między poziomem cholesterolu a płynnością wypowiedzi, koncentracją uwagi, myśleniem abstrakcyjnym i łącznym wynikiem pomiaru w licznych dziedzinach poznawczych" [11]. Co więcej, "uczestnicy z "pożądanym" poziomem cholesterolu (poniżej 200) radzili sobie gorzej niż ci, których poziom cholesterolu wahał się w górnych granicach normy (200-239) i ci, których poziom cholesterolu był wysoki (przekraczał 240)". Wniosek z badań był następujący: "niższy poziom cholesterolu wiąże się ze słabszym wynikiem pomiaru zdolności poznawczych, zwłaszcza abstrakcyjnego rozumowania, koncentracji uwagi, płynności wypowiedzi i funkcjonowania poznawczego". Innymi słowy, osoby z najwyższym poziomem cholesterolu uzyskały lepszy wynik testów. Cholesterol ma więc zdecydowanie ochronny wpływ na mózg. W trzecim rozdziale przyjrzymy się, jak to jest możliwe.

Wyniki badań prowadzonych przez rozmaite ośrodki na całym świecie wywracają konwencjonalną wiedzę do góry nogami. W czasie, gdy piszę te słowa, badacze z Australijskiego Uniwersytetu Narodowego w Canberrze opublikowali wyniki badań w piśmie "Neurology" (periodyku Amerykańskiej Akademii Neurologicznej), wskazujące, że u osób z wysokim poziomem cukru we krwi (w górnych rejestrach stanów uważanych za prawidłowe) ryzyko obkurczania tkanek mózgu jest podwyższone [12]. Ma to ścisły związek z wnioskami dotyczącymi cukrzycy typu 3. Od dawna wiadomo, że choroby mózgu i demencja wiążą się z obkurczaniem tkanek. Ponieważ bywa ono rezultatem skoków poziomu cukru w "prawidłowym" zakresie, może dotyczyć każdego, kto je pokarmy bogate w cukry (czyli węglowodany). Moi pacjenci często mówią, że nic im nie jest, bo cukier mają w normie. Ale czym jest norma? Badania laboratoryjne mogą wskazywać, że według przyjętych standardów wynik jest "w normie", ale najnowsza wiedza zmusza nas do ponownego rozważenia norm. Poziom cukru we krwi może być "w normie", ale przeraziłby nas wysiłek, z jakim trzustka stara się wyprodukować wystarczającą ilość insuliny, żeby tę normę utrzymać. Z tego powodu niezwykle ważne jest badanie poziomu insuliny na czczo, przed pierwszym porannym posiłkiem. Podwyższony poziom insuliny we krwi to znak, że nasz metabolizm nie radzi sobie najlepiej. Może świadczyć o zagrożeniu cukrzycą, które już w tej chwili pozbawia mózg przyszłej sprawności.

Australijskie badania objęły 249 osób w wieku od 60 do 64 lat z poziomem cukru w tak zwanej normie. Na początku badań i po czterech latach poddano je neuroobrazowaniu. U osób z wyższym poziomem cukru we krwi w ramach tzw. normy często pojawiała się utrata objętości mózgu w rejonach odpowiedzialnych za pamięć i zdolności poznawcze. Badacze wyznaczyli też inne czynniki ryzyka, jak wiek, wysokie ciśnienie krwi, palenie papierosów i picie alkoholu. Ustalili jednak, że poziom cukru we krwi zbliżony do górnej granicy normy w największym stopniu przyczynia się do obkurczania mózgu o 6-10%. Wniosek jest taki, że poziom cukru we krwi może wpływać na sprawność mózgu nawet u osób, które nie chorują na cukrzycę.

Powszechny brak równowagi poziomu cukru i insuliny nosi już znamiona epidemii. W najbliższym dziesięcioleciu co drugi Amerykanin będzie cierpiał z powodu zaburzeń metabolicznych, od umiarkowanej oporności insulinowej, przez stan wskazujący na skłonność do zmian cukrzycowych, aż po pełnoobjawową cukrzycę. Najtrudniej zaakceptować fakt, że aż 90% chorych nie zostanie zdiagnozowanych. Nie zmienią swoich nawyków i o wiele za późno zorientują się, co im dolega. Chciałbym zapobiec ich niefortunnemu przeznaczeniu. Nie chodzi jednak o to, żeby wzywać na odsiecz wszystkich dworzan i konnych, lecz by Humpty Dumpty zszedł z muru, zanim stanie się nieszczęście. To wymaga zmiany kilku nawyków.

Jeśli pomysł przejścia na dietę niskowęglowodanową was przeraża (ogryzacie paznokcie na samą myśl o porzuceniu wszystkich uwielbianych pyszności), jeszcze się nie poddawajcie. Postaram się, żeby to nie było trudne. Wprawdzie zabiorę ze stołu koszyk z pieczywem, ale zastąpię go innymi produktami, których unika się w błędnym mniemaniu, że są niezdrowe: masłem, serem, jajkami i mnóstwem dobroczynnych warzyw. Na szczęście, gdy organizm przestawi się z diety opartej na węglowodanach na tłuszcz i białko, o wiele łatwiej osiągnąć pożądane cele: bez wysiłku i trwale traci się na wadze, zyskuje energię do działania na cały dzień, lepiej się śpi, jest się bardziej twórczym i efektywnym. Pamięć i uwaga się wyostrzają, a życie seksualne staje się udane. No i oczywiście mózg jest zabezpieczony przed potencjalną chorobą.

Treść dostępna w pełnej wersji eBooka.