Zbiór wierszy. Tom 2 - Bogdan Podstawka
Kup ebooka
10.10 zł
8.38 zł
(8,59 zł najniższa cena z 30 dni)
«
»
Wysoka poprzeczka
Mamy wobec swych dzieci
wysokie oczekiwania
Że zajdą dalej niż my
stąd w tym kierunku działania
Liczymy na to że skończą
uczelnię z wyróżnieniem
Do pewnych elit dołączą
za jednym palca skinieniem
Nam się to nie udało
lecz dzieci radę dać muszą
Inaczej ambitni rodzice
winorośl swą do tego zmuszą
Nawet gdy dziecko ma inne
na świat swój zapatrywania
Ma brnąć wytyczoną drogą
raz dwa i bez gadania
A jeśli nie dadzą rady
szlaban na wszystko i basta
Już poczynione są wkłady
a nam tutaj leń wyrasta!
Chore ambicje to jedno
marzenia dziecka - to drugie
Dlatego rzeczą powszechną
są konflikty w rodzinie
Dajmy więc wolną rękę
swoim dzieciom zawczasu
A oszczędzimy udręki
nauka nie pójdzie do lasu
Perypetie Tomka
Tomek wrócił z sanatorium
był tam dwa miesiące
Pobladł strasznie bo przez kraty
ledwo dochodziło słońce
Schudł biedaczek dziewięć kilo
spodnie wiszą mu na tyłku
Żal biedaka że aż miło
jakby życia był u schyłku
Cichy skromny nic nie gada
wręcz nie do poznania
Z picia; woda oranżada
jakby nie miał swego zdania
Co oni tam z nim zrobili
czyżby mózg wyprali?
Na swą modłę przerobili
jakieś tabletki podali
Czy otrząśnie się z tej traumy
i będzie jak dawniej?
Myślę że ten Tomek stary
już nie wróci - amen
Opłata za kwaterę
Każdy człowiek ma prawo
do darmowego pochówku
Trzeba to poprzeć ustawą
o zakopywaniu trupów
Bo człowiek raz pochowany
ma tam leżeć na wieki
Nie ważne czy grób zadbany
lub często odwiedzany
Opłata za miejsce spoczynku
to dla mnie zwyczajna granda
Jak można usunąć pomnik
bo nie uiszczona opłata?
Jeszcze po śmierci biedaka
chcecie ciągnąć profity?
To bezbożności oznaka
a jaki szok dla rodziny
Kiedy przychodzą na cmentarz
z kupionym zniczem w ręce
A tam już nie ma biedaka
jedynie puste miejsce
Bo zarząd zdecydował
że zmarły jest nierentowny
I kości jego wykopał
poszły gdzieś w kąt dosłowny
Tak się nie godzi na Boga
pieniądze to nie wszystko
Na nich też przyjdzie pora
kostucha jest już blisko
Maluje się ......
Maluje się na twej twarzy
rumieniec
Czy sprawcą jest tego zdarzenia
młodzieniec?
Co patrzy na ciebie ukradkiem
od dawna
Zapyta o twoje myśli
zapewne
Buzują już twoje hormony
w ciele
Spodziewasz się pewnie rozmowy
szczerej
Lecz jemu wystarcza samo
patrzenie
Choć w myślach już z ciebie zdziera
odzienie
Kto pierwszy z was zrobi ten
krok
Odwagi pewnie nabiorą gdy
mrok
Ogarnie już całą
okolicę
Za dnia - rzekła ona
się wstydzę ...
Kazirodztwo
Temat trudny i wstydliwy
lecz się go podjąłem
W życiu już mnie nic nie zdziwi
czy to przewidziałem?
Są na mapie takie kraje
w których to jest normą
Nam się to dziwactwem zdaje
i zwykłą "" Sodomą""
Bo jak może ojciec z córką
albo matka z synem?
I to nie są w tym przypadku
przykłady jedyne
Bo i może siostra z bratem
w łóżku wylądować
Tylko dzieci będą potem
zrodzone chorować
Związek po najbliższej linii
zdrowej krwi nie zrodzi
Potem wkoło krąg debili
jeśli o to chodzi
Łańcuch DNA zmieszany
lecz bezwartościowy
Jakby stawiać dom bez ściany
wypadek gotowy
Dobrze że się u nas praktyk
takich nie stosuje
I dlatego jako tako
kraj nasz funkcjonuje
Internet
Kiedyś kompendium wiedzy
encyklopedie były
Nim człowiek do nich zajrzał
latami się kurzyły
Czasy się jednak zmieniły
dzisiaj kopalnią wiedzy
Stał się powszechny internet
więc tam się głównie siedzi
Znajdziesz w nim rzeczy o których
nie miałeś w ogóle pojęcia
Po za tym inne bzdury
za jednym palca kliknięciem
Nie trzeba wdychać kurzu
z pożółkłych stronic księgi
Placu też nie zajmuje
telefon bierzesz do ręki
Jednak ja wolę stary
zwyczaj wchłaniania wiedzy
I wkładam swoją głowę
w stronice - pomiędzy
Czy jeszcze ktoś tak robi?
A może to tylko wyjątek
Grubaśne encyklopedie
nie czyta się w świątek czy w piątek
Kropla
Mówią że kropla drąży skałę
przez to efekty ma niemałe
Systematyczne jej opadanie
po latach dziurę zrobić jest w stanie
Mała kropelka - a ile może
kapie i kapie o każdej porze
Nikt na poważnie jej nie bierze
aż będzie efekt - powiem szczerze
Tak samo w naszym życiu się dzieje
malutkich kropel jest zatrzęsienie
To one pchają wszystko do przodu
tak machinalnie - bez powodu
Nie sztuka zrobić coś na siłę
szybko i mocno - to nieuczciwe
Każdy powinien mieć równe szanse
więc kapią krople z pewnym dystansem
Po co się spieszyć - efekt tak będzie
ujrzą go nawet w ostatnim rzędzie
Systematyczność i mocna wiara
góry przenosi - żyć nam pozwala
Docenisz to gdy przyjdzie pora
patrz w przyszłość - nie myśl co było wczoraj
A czas zadziała na naszą korzyść
wystarczy tylko tego dożyć
Współczesna księżniczka
Dziewczyna mojego kolegi
ma nietypowe zachcianki
Lubi nocować w zamkach
jak dawniej szlachcianki
Co tydzień inna komnata
no i rzecz jasna zamek
Drogie ma upodobania
panna do złotych klamek
Zamki - te zamieszkałe
świadczą takie usługi
Kwoty za nocleg niemałe
no i tamtejsze warunki
Na własnej skórze można
poczuć dworski klimat
Zjeść królika z rożna
i napić się wina
Łóżko z baldachimem
ma dookoła kotary
Więc we dwoje przez noc
można robić tam czary
Wcześniej był zamek "" Czocha""
a ostatnio "" Moszna""
Jak się ma kasę w portfelu
w zasadzie wszystko można
Nawałnica
Znów w okolicy
przeszła nawałnica
Zwalone drzewa
w błocie brnie ulica
Zerwane dachy
wyłożone zboże
W tysiącach straty
sprząta ten - kto może
Deszcz leje z góry
studzienki niedrożne
Była melioracja?
Życzenie pobożne!
Od trzydziestu lat
nikt tego nie robi
Taki nowy ład
okolicę zdobi
Coraz częstsze są
takie anomalia
Grad wytłucze to
co burza zostawia
A ubezpieczenie?
Nie każdego stać
Przyjdzie co do czego
nie ma z czego brać!
Dzień ojca
Różni ojcowie się nam trafiają
tacy co swoje dzieci kochają
Chcą im przychylić kawałek nieba
dbają by w domu nie brakło chleba
Bawią się z nimi w wolnej chwili
jazdy rowerem ich nauczyli
Szanują matkę co je zrodziła
wzorowy ojciec - rodziny siła
Są jednak tacy którym dzieci
kulą u nogi - jak zbędne śmieci
Matka się nimi tylko zajmuje
dziecko niechciane - świetnie to czuje
Chowane często przez swych dziadków
cierpią miłości niedostatki
Winien alkohol lub kariera
dzieciństwo dzieciom tutaj odbiera
Oby najmniej takich przypadków
wiem - dobry ojciec to dzisiaj rzadkość
Lecz się starajmy ze wszystkich sił
by w domu z dziećmi jakiś był
Skąd wezmą wzorce w dorosłym życiu
gdy brak takowych w domu na zbyciu
Matka dwóch ról grać nie podoła
życie to jednak ciężka jest szkoła
Maska
Po założeniu maski
czujesz się nieswojo
Już pracownice banku
ciebie się w niej nie boją
Stałeś się więc nijaki
bez twarzy - tożsamości
I nikt nie zauważy
że smutek na niej gości
Zlałeś się w szarym tłumie
w jedno tło i idziesz
W tej masce nie spostrzeżesz
czy minął dzień lub tydzień
Gdy nikt nie patrzy - zsuwasz
sobie ją na brodę
Nieświadomie lansujesz
taką właśnie modę
Wiatr zamiast liśćmi
miota już maseczkami
Które się walają
pod każdymi krzakami
Mieliśmy ograniczać
produkcję owych śmieci
Czas zacznie nas rozliczać
nim dorosną dzieci
Zrozumieć swój błąd