Rozmowa przy kompie
(dla K.N.)
Jakiś nastoletni grubas za oknem
Z dziewczyną chudą łazi
Mnie zimno jest żadne marzenie nie przyłazi
Wspomnienie znów jakieś jest
I tylko Ty gdzieś tam przy kompie
Piszesz ze mną i wiem że istnieje że jestem
Oczy pieką puste bez łez
Powiedz człowieku powiedz czego chcesz
Miałem Cię nie czarować tak sobie przyrzekałem
Ale naszło mnie i o wszystkim zapomniałem
Świat taki jakiś ciężki i nie do zniesienia
Tak jak by nie chciał mnie i mówił do widzenia
Miałem być konkret gaduła słodki przemiły i uroczy lecz
Lecz coś mnie dręczy jak bym w inny wymiar skoczył
I tylko Ty mnie mocno trzymaj
Bym nie wpadł w suchy dół
I mimo wszystko się nie zamoczył
Tylko wspomnień ciężkie westchnienie
Na nie już wpływu nie mam
A dalej w życiu czy coś zmienię czy warto czy trzeba?
Smutek ogarnia gdzie ta muzyka
Lampka wina gdzie kawiarnia?
Ściany wokół tylko i okno za oknem widno
Mnie przed oczami ciemno piszesz mi że jestem kochany
Tak jak by rozwalić chciał te moje ściany
Mówi pisze i słów mu brak i tylko uśmiech jego słyszę
Choć tak daleko kamery brak
Oj Ty mam przestać? Ale jak? Ale jak...
Normalnie mówisz? Normalnie tak mam przestać
A mnie sił na to brak sam nie wiem czemu
I sam nie wiem jak
Oj ale wariat Ci się trafił, oj tak tak
27.06.2012r.
Rybim obiektywem
Rybim obiektywem patrzę, okiem pełnym łez
Na pusty ekran ciebie wypatrując.
Każda minuta jak pocisk rozrywa me serce
By przez następną chwilę powracać do życia
Nie ma śladu twej obecności
Najmniejszego śladu pozostawionego tak od niechcenia.
I telefon głuchy, żadnego sygnału.
Czy za mało wysyłałem do Ciebie,
To wszystko mało? Mój Boże.
Mój Boże właśnie w tej chwili uświadomiłem sobie.
Przecież ty żyjesz swoim życiem
I chcesz mieć spokój po całym dniu, nim zaśniesz
Tylko łzy nie chcą przestać, nie chcą. One nie rozumieją.
A myśl uporczywa ta myśl - niech skonam
Niech zniknę i ślad wszelki ze mną
Bym wymazał się z pamięci każdego
Miłej nocy mi życzysz, miła przydałaby się.
Ale pewnie będzie pełna myśli,
Myśli, które nie pozostaną obojętne dla serca
Czas tylko dłużył będzie się i potęgował ból
Z każdą minutą każdym tyknięciem zegara
Praca fizyczna nie pomoże,
Nie odgoni tego krwiożerczego
Pragnącego mięsa, szarpiącego szakala.
Miłej nocy? Dziękuję, przydałaby się noc miła.
Lecz jak wyłączyć myśli,
One spokoju nie dają kołacząc się w ciąż
Markotny tak jakoś jestem, jakoś tak.
Mam małego doła i chciałbym by on skonał,
Ten dół nie ja. A może ja? Sam już nie wiem.
Przestraszyłem się tego
I że Ty będziesz w smutku.
Proszę daj mi przeżywać radość
I smutek, rozpacz i szczęście.
Niech słony deszcz pada i spływa po policzkach obficie,
Jesteś radością moją, moim życiem.
Przerażam Cię? Tak piszesz, a ja proszę.
Proszę nie przestrasz się tego i nie zniknij mi.
Jestem wariat, ale nie szkodliwy
Jeśli się kocha kogoś tak naprawdę, tak bardzo...
To nie chce się robić tej osobie krzywdy
I smucić ją, dlatego nie posunę się do żadnych rzeczy
Które by sprawiły tobie przykrość
Tylko na kolację bym zaprosił, na kolację romantyczną.
I tak na chwile, maleńką chwilę palcami się po dotykać,
Potrzymać za rękę i patrzeć sobie w oczy
Pieścić twarz i lekko rozchylone usta wzrokiem
I trwać tak chwilę a może i kilka.
Tak zasłuchani w sobie
Muzyka ta ciągle niech gra, niech gra.
Siedzę rozmyślając o przeżytych chwilach
O tym co uleciało bezpowrotnie pozostawiając pustkę
Tęsknotę i nadzieję że jednak jeszcze może uda się
Uda się to wszystko naprawić
Już nie w takiej formie jak było
Ale za to bogatszej, o doświadczenie pełniejszej
Może trzeba myśleć pozytywnie radzą inni.
Jak myśleć gdy niebieska mgła przed oczyma
W szarą się zmienia niczym chmury jesienne
Chmury przysłaniające błękit nieba swoją szarością
Nabrzmiewają by stać się czarnymi i spaść ulewą
Tworząc jednostajną czarą poświatę uwypuklając
Gołe konary drzew miotane wichrem
I broczyć szarość swą jak rana krwią zbroczona
Gdzie jest jej kres? Zmierzch kontury rozmywa
Tylko pamięć, pamięć jest wciąż taka żywa
09.07.2012r.
Masz rację
Gwiazd zbyt wiele i nie tylko na niebie
Nocną, bezchmurną porą.
Nigdy do gwiazd nie miałem zaufania.
Zwyczajni ludzie są szczerzy i dają bardzo dużo od siebie.
Życzę normalnego kogoś do wszystkiego,
A przede wszystkim do bycia i długich pogaduch i...
Ciszy razem przebywanej,
Do myśli w lot łapanej,
Nie koniecznie tej o miłości,
Ale tej zwykłej tej najprościej przekazanej
Ciężko tu o kogoś w miarę normalnego,
Wrażliwego a zarazem zwyczajnego zwariowanego...
Ech, pozostaje być samemu
Oj ciężko tu o kogoś... Zwyczajnie zwariowanego,
Ale bywają diamenty i na tym padole,
Które chcą być dla samego bycia razem
I siąść chcą przy stole,
By ten dzień zwyczajny garściami jeść
Dobrze, że poukładane wszystkie tamte sprawy,
Tak by to, co najmilsze pozostało,
W pamięć w zamyśleniu,
W jakiejś chwili w przypomnieniu,
Jakiś zapach, czy pogoda, wspomnienie napłynie
I wypełni po najodleglejsze zakamarki
By rozweselić i jednocześnie zasmucić.
Może nie... A może tak, czasem nie wyczuwam sytuacji,
Zbyt dużo myśli
Tak to jest, że ma się czasami mętlik
I tysiące myśli, którym nie ogarniamy...
Staramy się myśleć do przodu
Ale jednak ciężko nie porównywać
Nie da się przejść do codzienności,
Przecież ta codzienność razem była wypełniana,
Że jej nie odczuwało się.
Była inna, zwyczajna wspaniała
Mimo lat wszystko tak świeże,
Tak dzisiejsze dałoby się powiedzieć,
Jeszcze słyszy się głos,
Słowa, które ciągle same przychodzą
I zapach w nozdrzach czuć
Szczery i nic więcej nie trzeba...
Szczerość nie w cenie,
Każdy jak ćma do ułudy czegoś lgnie
A szczerość go przeraża, a raczej przerasta.