Zbiór kryminałów o przygodach Adriana i Kacpra - Adrian Ciepał

-
Proszę czekać

Tajemnicza przesyłka

Będąc już w klubie Adrian podszedł do pierwszego lepszego stołu usiadł przy nim i zaczął rozglądać się dookoła i obserwować, czy gdzieś w pobliżu nie znajduje się mężczyzna, który przypominałby z opisu faceta, z którym mięli się spotkać.

Po kwadransie rozglądania się na boki w końcu Adrian zauważył człowieka mogącego być tym kogo właśnie poszukiwał. Z wyglądu sprawiał wrażenie przeciętnego mężczyzny o szczupłej budowie ciała. Wysoki prawie całkiem łysy facet mający dokładnie na sobie czarny garnitur oraz ledwo widoczną pod nim koszulę, z napisem kto nie ryzykuje ten nie wygrywa. Właśnie z takim samym napisem jaki wcześniej został opisany w liście. Wtedy Adrian postanowił zaryzykować, po czym podszedł do niego, po chwili pytając.

- Przepraszam pana moglibyśmy porozmawiać? - zapytał pewnym siebie głosem Adrian, patrząc prosto w oczy facetowi będąc prawie pewnym, że to właśnie on jest tą osobą, której szuka gdyż poznał go po napisie na koszuli.

- Przepraszam znamy się może? - zapytał facet w międzyczasie grzebiąc w torbie.

- Może usiądźmy to wyjaśnię spokojnie w jakiej sprawię tu jestem. - powiedział Adrian mimo drobnych wątpliwości proponując jednak, żeby najpierw usiedli i porozmawiali spokojnie.

- Posiada pan pewną przesyłkę, którą miałem dzisiaj odebrać.

- wyjaśnił Adrian, po czym zamówił alkohol, aby jakoś móc gościa przechytrzyć oraz stał się bardziej wyrywny do rozmowy.

No więc usiedli powoli, po czym następnie facet powiedział.

- Przekaże panu paczkę, ale pierwsze proszę podać hasło.

- niespodziewanie oznajmił mężczyzna patrząc Adrianowi w oczy.

- Kurczę jakie hasło. - pomyślał naglę Adrian nie mając zielonego pojęcia, o jakimkolwiek haśle.

- To hasło, które pan otrzymał na samym początku, gdy umawiał się z moim szefem przed otrzymaniem listu. - odparł mężczyzna odrobinę zdziwiony taką reakcją Adriana, lecz nie przeczuwając w pierwszej chwili, że on może być inną osobą, niż tą która miała odebrać przesyłkę.

- Kurcze trzeba szybko coś wymyślić, bo zaraz się kapnie, że nie jestem tym za kogo się podaję. - pomyślał Adrian odrobinę przestraszony mimo wszystko próbując nie dać tego po sobie poznać również starał się nie odrywać wzroku z oczu gangstera.

Lecz dzięki temu, że zwykle w głowie ma wiele pomysłów, to i jeden przyszedł mu dość szybko do głowy zwłaszcza gdy jego organizm troszkę się rozluźnił po spożyciu alkoholu.

Postanowił improwizować w obecnej sytuacji, po chwili znajdował się na ziemi. Na nic innego nie zdążył w tak krótkim czasie wpaść jak udawać, że zemdlał. Okazało się później, że przyniosło to dość zaskakujący, a zarazem pozytywny efekt.

Doręczyciel złapał haczyk. Zostawił przesyłkę na krześle, po drugiej stronie stołu. Wstał i postanowił podejść w Adriana kierunku i sprawdzić co się dzieję.

Gdy już się zaczął pochylać nad nim i sprawdzać mu puls. Wtedy do stołu podleciał Kacper chwycił teczkę, która leżała na krześle przy stole. Niestety doręczyciel szybko zauważył, że coś się dzieje, za jego plecami. W momencie gdy wstawał i skierował się w stronę Kacpra Adrian szybko powstał i od tyłu zręcznym i zgrabnym ruchem uderzył go w głowę, a że był pod wpływem upojenia alkoholowego nie trudno było go położyć na łopatki. W tym samym czasie Adrian szybko poleciał za Kacprem trzymającym paczkę.

Na szczęście ten numer się im udał. Przechwycili przesyłkę i udali się do mieszkania zostawiając oszołomionego po uderzeniu oraz pijanego doręczyciela w klubie.

- Kurcze, ale żeśmy go załatwili. Nie wiem jak się to nam udało tak łatwo go przechytrzyć? - zapytał ucieszony z wykiwania bandziora Adrian siedząc przy stole.

- No przechytrzyć się udało, ale co teraz będzie jak nas zechcą szukać i się zemścić.? - stwierdził z żalem Kacper mając drobne obawy na samą myśl o bandytach chcących odszukać straconą przesyłkę.

- Nie ma się co przejmować. Ważniejsze na razie jest sprawdzić, co w ogóle jest w tej paczce i czy to coś jest na tyle warte, aby się tak poświęcać. - odpowiedział Adrian chcąc uspokoić przyjaciela oraz biorąc paczkę do rąk, o której w obecnej chwili była mowa.

Następnie co przyjaciele postanowili zrobić, to wrócić jak najszybciej do mieszkania i otworzyć na spokojnie paczkę, której byli w posiadaniu. Otwarli ją dopiero po dotarciu do mieszkania. Oboje rozsiedli się przy stole, a resztę można już łatwo przewidzieć co się w mieszkaniu wydarzyło.

- Jesteśmy już na miejscu. Proszę otwórz już tą paczkę, bo ciekaw jestem, co jest w środku. - poprosił Kacper wpatrując się w nią, jakby znajdowały się w niej co najmniej jakieś wielkie skarby,

po chwili otworzył ją Adrian. W środku znajdowały się klucze i kartka z wypisanym szyfrem i mapa, a na niej punkt z dokładnym adresem gdzie znajduje się sejf, który zapewne można otworzyć tym kluczem przy pomocy szyfru.

- No to co jedziemy tam? - zapytał Kacper zerkając na przemian, to na paczkę, to w stronę Adriana.

- Dobrze tylko muszę wyskoczyć jeszcze gdzieś na chwilkę. To bardzo ważne. - powiedział Adrian zostawiając Kacpra i wychodząc z budynku, za jakieś piętnaście minut był już w progu przed Kacpra mieszkaniem.

- Gdzie byłeś? Szkoda czasu skoro mamy taką ważną sprawę do załatwienia. - zapytał Kacper będąc przygotowanym już do wyjścia.

- Nie interesuj się. Jak będzie trzeba, to tobie wszystko wyjaśnię. - odpowiedział Adrian prosząc przyjaciela o cierpliwość.

- W końcu ktoś z nas musi być ostrożny. Robiąc wszystko, by ratować nam obydwu tyłki z opresji. - dodał po chwili znowu Adrian.

- No dobrze. Już się nie czepiam, ale chodźmy to sprawdzić.

- powiedział Kacper. Poddając się i więcej nie wypytując Adriana o tą sprawę, którą był załatwić przed odjazdem.

Po chwili przyjaciele znowu postanowili zamówić taksówkę i jak najszybciej dotrzeć w miejsce, które było podane na mapie.

Jadąc taksówką troszkę wypytali kierowcę o okolicę, w którą ich wiezie. Czy ją zna i kojarzy miejsce, gdzie chcą zajechać.

- Najciekawsza okolica to nie jest, ale jeśli panowie tam potrzebują jechać to nie ma sprawy. - rzekł kierowca ciągle pilnując dokładnie drogi i starając się jechać zgodnie z przepisami ruchu.

Z dalszych opowiadań taksówkarza wynikało również, że miejsce do którego się wybierają przyjaciele nie jest zbyt bezpieczne, następnie kierowca stwierdził, że szczerze nie zna tam nikogo i nie miałby nawet najmniejszej ochoty kogokolwiek stamtąd znać, gdyż nie przyjemni faceci się kręcą w tej okolicy.

Niestety był dość przekonujący w tym co mówił. Przyjaciele zaczynali powoli mieć jednak obawy, czy potrzebnie zadarli z tymi ludźmi. Wyłącznie dla tego, żeby móc przeżyć jakąś ciekawą w życiu historię, ale jeżeli powiedziało się a, to już trzeba powiedzieć i b. Zwłaszcza, że właśnie dojechali na miejsce.

Wysiedli z samochodu i naprzeciwko drogi stał wielki budynek.

Postanowili do niego wejść. Następnie chcieli się podzielić, aby jedna osoba trzymała klucz, a druga szyfr.

Nie mogli się zdecydować, która osoba zostanie czego właścicielem. Dlatego też postanowili rzucać monetą. Rzucał nią Adrian. Wyrzucenie przez niego reszki oznaczało, że będzie właścicielem klucza. Zaś wyrzucenie przez niego orła oznaczało przyjęcie tajnego szyfru, lecz z jego decyzją nie zgodził się Kacper. Postanowił, że jeśli to orzeł, czy reszka decyduje o tym co ma zabrać Adrian. To on będzie rzucał monetą i tak też uczynił. Okazało się, że wypadł orzeł z czego jak wcześniej ustalili wynikało, że posiadaczem szyfru zostanie Adrian, a Kacper posiadaczem klucza.

Będąc już przed samym budynkiem, coś zwróciło ich uwagę. A dokładnie to, że z jednej strony było troszkę za cicho. Jak na wielką willę, w której miał być ukryty wielki skarb. Zamknięty w sejfie i zabezpieczony specjalnym szyfrem.

Niestety intuicja ich nie zawiodła i czuć było w powietrzu, że się coś święci nie zbyt przyjemnego.

Zasadzka

Otwierając bramę przy drzwiach przyjaciele zobaczyli trzech zamaskowanych wielkich facetów, więc się nie zastanawiając pobiegli oboje jak najszybciej każdy w innym kierunku, żeby im było ich łatwiej zgubić. Kacper uciekał przez jakieś piętnaście minut, po czym postanowił, że wskoczy na najbliższe drzewo i jakoś im ucieknie. Niestety to nie był zbyt mądry pomysł, ponieważ wystarczyło, że minęło piętnaście minut wiszenia na drzewie, a Kacper się zmęczył, po czym spuścił się z drzewa i wpadł prosto w ramiona dwóch bandytów. Adrian miał odrobinę więcej szczęścia i lepszy pomysł, gdyż był goniony tylko przez jednego z trzech gangsterów, aby uniknąć złapania pobiegł przed siebie zauważając naprzeciwko szyny kolejowe, na które miał zaraz wjechać pociąg. Co zapowiadały zaczynające się spuszczać barierki. Mimo obawy przed rozjechaniem Adrian postanowił jednak zaryzykować i przelecieć przed pędzącym pociągiem. Na szczęście prawie przeleciał na drugą stronę, a pociąg przysłonił drogę intruzowi co dało mu troszkę czasu na dalszą ucieczkę i zgubienie oprawcy. Ostatecznie udało mu się go w końcu zgubić, lecz mimo wszystko Adrian zaczął martwić się o los przyjaciela oraz co miałby w takiej sytuacji zrobić, czy sam działać, czy zadzwonić na policję. To była bardzo poważna sprawa nie cierpiąca zwłoki, lecz na szybkiego nie zdążył nic wymyślić. Postanowił pójść odpocząć, a następnie wymyślić co zrobi jutro w tej sytuacji.

Następnego dnia Adrian wypoczął i od razu przyszło mu do głowy pewne bardzo mądre powiedzenie.

- "Gdy mamy silnego wroga należy poszukać silniejszego sprzymierzeńca", ale kim mogłaby być taka osoba, która pomogłaby mi uwolnić przyjaciela. - pomyślał Adrian.

Niestety nikogo takiego nie znał, lecz kto wie może jeszcze uda mu się kogoś poznać. Kto pomógłby mu uwolnić przyjaciela i uporać się z tymi gangsterami.

I właśnie w chwili gdy zastanawiał się nad tym, odezwał się telefon. Spojrzał na niego i nie dowierzając zobaczył, że dzwoni do niego Kacper. Odebrał go i powiedział.

- To ty Kacper co się stało? Udało się tobie uwolnić? - zapytał Adrian.

- Nie łudź się nawet. Mamy twojego przyjaciela i tak szybko go nie wypuścimy. Póki nie odzyskamy szyfru, który posiadasz, więc jak oddajesz nam szyfr? Jeśli tak, to my obiecujemy zwrócić tobie przyjaciela w całości. Tylko bez żadnych numerów, bo pogadamy inaczej. - odpowiedział dzwoniący do Adriana gangster. Ostrzegając przed konsekwencjami związanymi z nie oddaniem szyfru.

- Nie ma sprawy. Dogadamy się. Gdzie i kiedy mam przekazać ten szyfr? - zapytał Adrian.

- Niech będzie jutro o ósmej. Najlepiej przed budynkiem gdzie porwaliśmy twojego przyjaciela. - odpowiedział gangster.

- Dobrze niech tak się stanie. Na pewno zrobię wszystko co sobie życzycie. - odparł zasmucony Adrian zamartwiając się o los porwanego przyjaciela.

Ucieczka

Pokój, w którym przebywali był wyjątkowo skromny. Wewnątrz znajdowały się jedynie dwa krzesła, a na ścianach widniały niebieskie tapety. Posiadał tylko jedno okno na zewnątrz, lecz to, że znajdował się on na czwartym piętrze w pewny sposób utrudniało możliwość wydostania się z niego.

Jednak po dłuższym zastanowieniu Adrian doszedł do wniosku, że to ich jedyna możliwość, by uratować swoje życie jak i przyjaciela.

- Raz się żyje. - pomyślał wtedy Adrian czując resztki optymizmu w nim tkwiące. Mając nadzieję, że może jednak się udać.

Otworzyli wspólnie okno i postanowili jakimś sposobem zejść piętro niżej. Wyglądając przez nie zauważyli pod nim balkon.

- Może uda nam się razem jakoś zejść na ten balkon.

- zaproponował Kacper. Nie do końca przekonany co do słów jakie w obecnej chwili wypowiedział, ponieważ posiadał lęk wysokości i nie na rękę były mu takie akrobacje.

- Musimy spróbować. Chodź idziemy. - odpowiedział Adrian zachęcając do zejścia przyjaciela.

Musieli uciekać jak najszybciej póki nie zorientują się, że ich nie ma. Jednak z pewnym trudem udało się obydwu przyjaciołom zeskoczyć na balkon, następnie zeszli znowu w podobny sposób na niższe piętro, lecz pozostały jeszcze dwa, a tu lada moment mogą zauważyć, że ich niema.

- Choć dalej Kacper nie guzdraj się, bo nas złapią. - pośpieszył Adrian mając w głowie świadomość, że w każdej chwili bandyci mogą dostrzec, że nie ma ich już w pokoju.

- Już idę nie pośpieszaj mnie. - odparł przestraszony Kacper. Starając się dzielnie dotrzymywać kroku przyjacielowi.

I jak się okazało jednak pośpiech nie był zbyt dobrym doradcą, ponieważ schodząc Kacper zawadził nogą o parapet i lewą nogą zaklinował się wisząc nad pierwszym piętrem.

- Adrian ratuj mnie nie chce umierać. - krzyczał Kacper przerażony obecną sytuacją.

- Nie wrzeszcz tak głośno, bo nas usłyszą. Uspokój się i nie panikuj. To już prawie parter najwyżej sobie coś połamiesz. Żeby umrzeć musiałbyś mieć wyjątkowe szczęście przy spadaniu z tak niskiego piętra. Nie marudź już cie trzymam. - stwierdził Adrian uciszając przyjaciela oraz próbując podtrzymać go na duchu. W między czasie ratując go z opresji.

Na szczęście dość szybko udało się Adrianowi wyciągnąć jego nogę, która utkwiła pomiędzy kratami chroniącymi dzieci przed wypadnięciem z balkonu.

- Dzięki za pomoc teraz musimy dalej pędzić na duł. - podziękował Kacper uśmiechając się do przyjaciela. Będąc wdzięcznym za wyciągnięcie go z tarapatów.

Popędzili znowu jak najszybciej na pierwsze piętro, a potem od razu na parter. Na szczęście już bez żadnych ekscesów, lecz po chwili będąc na parterze usłyszeli pewien hałas dochodzący z góry.

- Kurcze wiejmy. Pewnie już zauważyli, że czmychnęliśmy z tego pokoju. - stwierdził przestraszony Kacper zerkając to w górę to w stronę przyjaciela.

- Ten hałas z góry nie wróży nic dobrego. Więc skup się i uciekaj jak najszybciej. - powiedział Adrian przyznając rację przyjacielowi, równocześnie go pośpieszając.

- No teraz to już pestka z parteru zwiać. Lećmy ile sił w nogach. - powiedział pewny swego Adrian.

Zejście z parteru nie sprawiło im najmniejszych trudności. Dokładnie tak jak przypuszczał wcześniej Adrian.

Następnie postanowili lecieć nie w stronę ulicy, lecz w stronę lasu, żeby łatwiej móc się w nim skryć.

To rozwiązanie uważali za najlepszy i najszybszy sposób na pozbycie się intruzów, którzy zapewne będą ich gonić.

- No i widzisz zachciało ci się przygód, a teraz mamy na głowie dwie szajki gangsterów. - stwierdził z ironią Adrian w głębi duszy się ciesząc, że w końcu coś zaczyna się dziać w ich nudnym dotychczasowym życiu. Jednocześnie uśmiechając się do przyjaciela.

- Mi się zachciało? A kto mnie wyciągnął po przeczytaniu listu mówiąc choć sprawdzimy ten sejf przecież może być to przygoda życia? - z pretensjami zapytał retorycznie Kacper okazując to ponurym wyrazem twarzy. Chcąc mimo wszystko sprostować to komu tak naprawdę pierwsze się śpieszyło do tego, by wpakować ich w tak wielkie tarapaty.

- Przecież dokładnie o tym wiem. Żartowałem ośle.

Nie ma teraz czasu, by się nad tym rozczulać. - odparł Adrian próbując mimo wszystko cały czas się przemieszczać.

- Ty chyba nie jesteś zbyt normalny? Jak możesz w takiej trudnej sytuacji jeszcze żartować? - zapytał poirytowany zachowaniem przyjaciela Kacper również cały czas dotrzymując kroku Adrianowi.

- Nie znasz się na żartach? Poza tym chcę żebyś się troszkę odprężył, a nie cały czas bardzo stresował obecną sytuacją, ale się nie rozpraszaj zbytnio tylko biegnij. - wyjaśnił Adrian swoje dobre intencje w stosunku do Kacpra.

- No dobrze. - odpowiedział krótko Kacper dalej wspólnie z przyjacielem biegnąc przed siebie.

Jednak na moment przystanęli po czym postanowili uciekać przez las jak najdalej przed siebie, lecz niestety okazało się, że również dwa gangi potrafią nie być jedynym napotkanym na ich drodze problemem, gdyż tak biegnąc w końcu skręcili gdzieś w głąb lasu, aż tu nagle za krzaków dobiegł ich pewien przeraźliwy głos.

- Adrian co to u licha jest? - zapytał Kacper w pełni nie dowierzając w to, co w obecnej chwili zauważył.

- Nie pytaj tylko uciekaj ile masz sił. To stado dzików.

- rozkazał stanowczo Adrian popędzając przyjaciela.

I tak w parę króciutkich minut wskoczyli na pierwsze lepsze drzewo.

- I co my teraz zrobimy? Będziemy tak wisieć, aż ci bandyci bądź dziki nas nie załatwią? - zapytał Kacper będąc nie zadowolonym z obecnej nie komfortowej sytuacji jaka ich spotkała.

- Proszę zamilcz. Daj mi się skupić i pomyśleć nad naszą nie najlepszą sytuacją. - oświadczył oburzony Adrian. Uciszając przyjaciela, gdyż nie mógł się w obecnej chwili skupić nad tym jaki wymyślić sposób na to, by móc ich wspólnie wyciągnąć z tej opresji.

Tak siedzieli razem na tym drzewie jakieś pół godziny, po czym Adrian wpadł na pewien pomysł.

- Widzisz jaka ta gałąź jest duża i giętka? - zapytał Adrian zwracając uwagę Kacprowi na pewien szczegół.

- I co w związku z tym? - zapytał nie rozumiejąc przesłania Kacper.

- Może spróbujemy się z niej wybić jak z procy, żeby wystrzeliła nas jak najdalej. - zaproponował przekonany o swojej racji Adrian.

- Co ty chcesz nas obu pozabijać? - zapytał Kacper patrząc z niedowierzaniem na przyjaciela.

- Nie panikuj tak. Po pierwsze uważam, że warto w obecnej sytuacji zaryzykować, a po drugie wierzę w to, że może się nam udać. - powiedział Adrian chcący mimo wszystko zaryzykować.

- Weź wyciągnij sznurówki z butów. Ja również je wyciągnę. Następnie je zwiążemy, po czym rzucimy w stronę byków i spróbujemy je czymś przestraszyć. - zaproponował Adrian.

Po chwili Adrian odebrał sznurki od przyjaciela związał je, a następnie rzucił swoim wynalazkiem w kierunku dzików. Rzut okazał się być idealny, gdyż trafił prosto w róg dzika, do którego się przymocował.

- I co teraz? - zapytał Kacper rozglądając się nerwowo dokoła.

- Ty to nigdy nic nie wiesz. No wrzeszcz przeraźliwie. - rozkazał Adrian krytykując przyjaciela jednocześnie grożąc przy tym palcem.

I ta metoda przyniosła efekty. Całe stado tak ruszyło do ucieczki, że aż ich przeciągnęły na tej gałęzi.

- Kacper puszczaj już je! - krzyknął Adrian obserwując zaistniałą sytuacje.

Posłuchał, po czym puścił gałąź czego skutek był następujący. Tak wywróciło mocno gałąź, że polecieli razem w odwrotnym kierunku jak uciekały byki oraz w przeciwnym gdzie grasowali bandyci.

Niestety ich lądowanie nie było zbyt miękkie. Troszkę się potłukli, ale czego się nie robi, by uniknąć śmierci z ręki stada dzików lub groźnej mafii.

Na szczęście bandziorom nie udało się ich dogonić, gdyż trafili prosto na spłoszone przez przyjaciół stado dzików.Co skutecznie utrudniło im na jakiś czas pościg.

Następnie Adrian wspólnie z Kacprem Wydostali się z lasu i udali na najbliższą ławkę, by przedyskutować co w obecnej sytuacji należałoby zrobić, gdyż powrót do domu nie był zbyt bezpieczny, ponieważ mogli tam na nich czekać bandyci. Natomiast z drugiej strony powrót do domu prędzej czy później musiał się zdarzyć, ponieważ przy sobie posiadali ograniczony budżet, który niedługo im się skończy.

Po krótkiej naradzie przyjaciele postanowili, jednak zaryzykować i skierowali się jak najszybszą drogą w stronę mieszkania.

Przypadkowe spotkanie

Następnego dnia była piękna słoneczna pogoda. Idealna do rozmyślania nad tym jak można własne ciężko zarobione miliony wydać, choć Adrian sam nie miał potrzeby, by ten cały milion od razu przepuścić. Kacper za to posiadał całkiem inne zdanie w tym temacie i gdyby nie Adrian, i to że w jakikolwiek sposób próbował przyjaciela odciągnąć od swoich zamiarów.To już za parę godzin nic nie zostałoby z miliona jaki posiadał Kacper.

Jednym z jego nie za mądrych pomysłów było wykupienie wszystkich udziałów PKN Orlen SA. Mimo iż nawet zapewne nie był świadomy tego, że i ten milion co posiada mógłby do tego nie wystarczyć.

Następnie wspólnie udali się na spacer i każdy z przyjaciół zaczął dawać własne luźne sugestie dotyczące najefektywniejszego rozdysponowania własnego majątku.

- Może by tak jakąś super imprezkę urządzić? - zaproponował Kacper mając wizję miło spędzonego wieczoru w towarzystwie kolegi jak i zapewne nowo poznanych dziewczyn.

- A może lepiej byłoby wybrać się w jakąś ciekawą podróż za granicę? - zapytał Adrian marząc, jakby było pięknie choć raz wybrać się poza terytorium kraju. Tym bardziej, że nigdy wcześniej nie miał możliwości wyjechać po za granice Polski.

- No no fajny pomysł. To może przejdźmy się do biura podróży popatrzeć na jakieś ciekawe oferty? - zapytał Kacper, któremu pomysł Adriana się również spodobał.

No i jak postanowili tak zrobili. Wybrali się w stronę najbliższego biura podróży.

- Wiesz co mimo wszystko coś nie daje mi spokoju. - powiedział zamyślony Adrian chcąc podzielić się swoimi przemyśleniami z przyjacielem.

- Za co oni zapłacili tym gangsterom tyle forsy. Ciebie to nie interesuje? -zapytał Adrian. Chcąc zainteresować przyjaciela.

Idąc obok i spoglądając w prawą stronę w kierunku Kacpra.

- I po co mnie o to pytasz? Teraz będę umierał z ciekawości, bo rzeczywiście to interesujące za co ci gangsterzy zapłacili taką kupę pieniędzy. - powiedział Kacper przyznając przyjacielowi rację. Sam teraz będąc bardzo ciekawym co to może być. Cały czas idąc prosto przed siebie.

Będąc już prawie przy samych drzwiach coś zwróciło ich uwagę.

- Popatrz Kacper kto tam siedzi w środku. - powiedział Adrian pokazując palcem.

- To jest niemożliwe przecież to znowu ta Zofia, ale jakim cudem. - stwierdził zdziwiony Kacper dokładniej się jej przyglądając i nie wierząc własnym oczom.

- No właśnie ja również sam widziałem jak policja ją zakuła w kajdanki i do ciupy zawiozła. - zdziwiony stwierdził Adrian podchodząc bliżej w kierunku Kacpra.

- To pójdźmy ją śledzić. Może znowu coś ciekawego usłyszymy.

- zaproponował Kacper ciągle nie dowierzając w to co razem zobaczyli, lecz powoli się już do tego przekonując, że nie mogliby wspólnie z Adrianem paść ofiarą zbiorowej halucynacji.

Po chwili zastanowienia podeszli bliżej i ukryli się niedaleko miejsca gdzie przebywała Zofia podsłuchując następującą rozmowę, z której wynikało, że Zofia zamierza się wybrać do Niemiec odebrać jakiś następny towar.

- Nie możemy tego przegapić. Musimy jechać za nią.

- stwierdził Kacper zaciekawiony tym co się będzie działo dalej podczas rozmowy.

- Tylko musimy pójść wykupić ten sam bilet, żeby czasem ich nie zgubić. - powiedział Adrian namawiając Kacpra, aby dalej śledzić Zofię w drodze do Niemiec.

Podsłuchując kobietę przyjaciele zapamiętali ten sam kurs, którym miała lecieć, a gdy ona się oddaliła pojechali wykupić te same linie, którymi zamierzała podróżować ich znajoma, gdy już im się to udało postanowili wrócić do domu przespać się z tym oraz troszkę odpocząć.

Zaraz następnego dnia wspólnie z Kacprem udali się na lotnisko gdzie czekał już na nich samolot, którym mieli polecieć do Berlina. Na lotnisku również zauważyli znajomą obserwowaną przez nich kobietę za którą postanowili iść, aż do środka samolotu.

Wewnątrz było dość dużo ludzi pogoda idealna do podróżowania. Bezchmurne czyste niebo z drobnym wiatrem, który co jakiś czas dawał o sobie znać nie utrudniając zbytnio podróży.

Przyjaciele usiedli sobie obok siebie w tym samolocie około cztery miejsca od śledzonej przez nich Zofii, żeby ich czasem tylko nie zauważyła i nie rozpoznała. Adrian i Kacper zabrali ze sobą dobry sprzęt tropiący mający zamiar niebawem użyć. Podobny jak wcześniej przy nagrywaniu Zofii będącej z mężczyzną umawiającym się z nią na przekazanie listu przyklejonego pod stołem w klubie. Po chwili udało się Adrianowi umieścić go w miejscu, by wystarczająco dobrze móc słyszeć wszystko co działo się w obszarze gdzie przebywała Zofia. Tuż po chwili dzięki niemu zdołali się dowiedzieć, że Zofie wypuszczono za kaucją, która została opłacona przez samego Zenona ukrywającego się w Niemczech przed policją oraz, że pierwszym miejscem gdzie ma się zjawić po wylądowaniu w Niemczech jest Bayerischer Platz gdzie aktualnie przebywał.

- To co ona poleciała z podziękowaniami i odwiedzinami do szefa? - retorycznie zapytał Kacper zaciekawionym wizytą Zofii w Niemczech.

- No ciekawe, ale zapewne niedługo się dowiemy choć sam myślę, że tu nie tylko o to w tym chodzi. - powiedział Adrian wyczuwając drugie dno w zaistniałej sytuacji.

- Pewnie tak, ale chciałbym się już przekonać co oni knują.

- potwierdził zniecierpliwiony Kacper. Pragnąc jak najszybciej wylądować w Niemczech oraz dowiedzieć się co kryje przed nimi Zofia.