- Kupiłaś prezenty gwiazdkowe dla Odysa i Tygryski? - spytała Maja, drapiąc Odysa pod szyją.
To było ulubione miejsce do drapania czarnego kota, który siedział na sofie z nosem zwróconym w stronę sufitu i mruczał radośnie.
Ala zachichotała.
- Popatrz, Tygryska jest zazdrosna. Chciałaby, żebyś i nią się zajęła.
Tygryska siedziała na kolanach Ali, ale właśnie zauważyła, ile uwagi Maja poświęcała Odysowi. Kotka podniosła się i przeszła na drugą stronę sofy, żeby wtulić się głową w Maję, domagając się pieszczot.
- Hej, już dobrze, Tygrysko, mogę cię dotykać drugą ręką - powiedziała Maja i zaczęła drapać oba śliczne czarne kotki.
Ich wzajemna zazdrość była zabawna.
- Czasami mam wrażenie, że kochają ciebie bardziej niż mnie - stwierdziła Ala i wywróciła oczami. - Są już dla nich prezenty gwiazdkowe. Mama znalazła takie zabawkowe rybki z kocimiętki. Wyglądają jak prawdziwe. Tygryska dostała sardynkę, a Odys - pstrąga. Kiedy Tygryska zostawiła swoją zabawkę na podłodze w przedpokoju, moja babcia pomyślała, że to prawdziwa martwa ryba. Przestraszyła się, że koty podkradły komuś obiad. To wcale nie taka szalona myśl, bo Odys pewnego razu naprawdę wszedł przez kocie drzwiczki z ugotowaną kiełbaską w pyszczku, którą gdzieś wykradł.
- Ale z ciebie łobuz! - zawołała Maja do Odysa, ale kotek tylko przymknął oczka i zamruczał głośniej.
Maja uśmiechnęła się i popatrzyła na kotki leżące na jej kolanach. Ala miała szczęście, że jest właścicielką dwóch kotów, zwłaszcza takich przyjaznych i uroczych. Maja oddałaby wszystko za choćby jednego. Jej rodzice lubili zwierzęta, ale mama powiedziała, że są zbyt zajęci nią i jej młodszą siostrą Laurą, dlatego w ich domu nie ma miejsca na zwierzaka.
- Zastanowimy się nad tym, kiedy Laura będzie miała jakieś cztery, pięć lat - obiecała jej mama.
Na razie jej siostrzyczka miała dwa latka i Maja miała wrażenie, że będzie czekała całą wieczność na spełnienie tej obietnicy.
Do tego czasu dziewczynce musiała wystarczyć zabawa z Odysem i Tygryską. Na szczęście Ala lubiła się nimi dzielić. Oprócz tego Maja korzystała także z każdej nadarzającej się okazji, żeby pogłaskać czy choćby pooglądać każdego napotkanego kota na ulicy. Znała imiona wszystkich kotów, które mijała w drodze do szkoły.
- O, widzę twoją mamę z Laurą po drugiej stronie ulicy - odezwała się Ala, wyglądając przez okno. - Myślałam, że zostaniesz dłużej.
- Ja też - westchnęła Maja. - Uwielbiam początek Bożego Narodzenia, ale te kolejne dni ciągną się w nieskończoność. Zwłaszcza w taką deszczową pogodę. Nie ma co robić w domu! - Wtuliła policzek w miękką główkę Odysa. - Pójdę się ubrać.
Zadzwonił dzwonek i Odys oraz Tygryska zeskoczyli z kolan Mai, a następnie ruszyli w stronę drzwi, żeby się przekonać, kto przyszedł.
Koty były niezwykle ciekawskie.
Przyjaciółki niechętnie podążyły za nimi. Maja włożyła buty, podczas gdy mamy dziewczynek rozmawiały na temat świąt, a siedząca w wózku Laura próbowała wyciągnąć rękę i pogłaskać Odysa i Tygryskę.
- Twoja siostrzyczka lubi kotki równie mocno jak ty! - zauważyła Ala, śmiejąc się na widok Tygryski kładącej przednie łapki na siedzisku wózka.
Kotka pozwoliła Laurze, żeby pociągnęła ją za uszy.
- Hej, Laura, bądź delikatna! - zdenerwowała się mama.
- Nie martw się, ona nie gryzie - zapewniła mama Ali. - Jest bardzo towarzyska. A gdyby przeszkadzała jej obecność Laury, uciekłaby. Prawdę mówiąc, jestem zdziwiona, że jeszcze nie wskoczyła do tego wózka.
- Mamo, jestem gotowa! - zawołała Maja, pochylając się, żeby pogłaskać kotki na pożegnanie. - Dziękuję za gościnę - zwróciła się do mamy Ali. - Do zobaczenia, Alu! Mamo, czy Ala może niedługo mnie odwiedzić?
- Oczywiście. Ale chodźmy już, kochanie. Chcę wracać do domu, bo znowu zaczyna padać. Zaraz będzie ulewa.
Maja i jej mama z wózkiem ruszyły szybkim tempem chodnikiem. Mieszkały na tej samej ulicy co Ala, ale na jej drugim końcu, na tyle daleko, żeby całkiem przemoknąć w drodze do domu.
- No dalej, gdzie on się podział? - mruczała pod nosem mama, szukając w torbie klucza, podczas gdy Maja podskakiwała, żeby się ogrzać, i kołysała wózkiem Laury.
Laura zmarzła i zaczęła marudzić, więc Maja obróciła jej wózek i próbowała ją rozweselić.
- Spójrz, jakie wielkie kałuże! Zobacz, zaraz wjedzie w nią ten samochód. Widziałaś, jak chlapnęło?
Dziewczynka śledziła wzrokiem samochód, żeby sprawdzić, czy wjedzie w kolejną wielką kałużę, i w tym momencie zauważyła w sąsiednim ogrodzie coś jasnego. Początkowo myślała, że to foliowa torebka zawieszona na żywopłocie, ale nagle dostrzegła łapki.
- Mamo, popatrz! Kotek! W ogrodzie sąsiadów jest kot! Wydaje mi się, że to młody kotek.
Zwierzątko najwyraźniej usłyszało podekscytowany głos Mai, bo położyło po sobie uszy i zaczęło panicznie się rozglądać. Po chwili kotek uciekł spod żywopłotu, pod którym się ukrywał, a potem pobiegł ciemnym przejściem prowadzącym do ogrodu za domem.
Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki