Zaopiekuj się mną. Czaruś, mały uciekinier - Holly Webb

-
Proszę czekać

Czaruś, mały uciekinier

Czytaj inne książki Holly Webb:

Biedna, mała Luna 

Czaruś, mały uciekinier 

Figa tęskni za domem 

Gdzie jest Rudek? 

Gwiazdko, gdzie jesteś? 

Kora jest samotna 

Kto pokocha Psotkę? 

Ktoś ukradł Prążka! 

Łezka, przerażona kotka 

Mały Rubi w tarapatach 

Mgiełka, porzucona kotka 

Na ratunek Rufiemu! 

Pusia, zagubiona kotka 

Samotne święta Oskara 

Smyk, uprowadzony szczeniak 

Wąsik, niechciany kotek 

W poszukiwaniu domu 

Wróć, Alfiku! 

Zagubiona w śniegu

Czaruś, mały uciekinier

Holly Webb 

Ilustracje: Sophy Williams 

Przekład: Jacek Drewnowski

Dla Phoebe

Tytuł oryginału: Buttons the Runaway Puppy

Przekład: Jacek Drewnowski

Redaktor prowadząca: Sylwia Burdek

Korekta: Marzena Kwietniewska-Talarczyk

Typografia: Stefan Łaskawiec

Skład i łamanie: GF Project s.c.

Copyright ? for the Polish edition 

by Wydawnictwo Zielona Sowa, Warszawa 2013

Wszystkie prawa zastrzeżone.

Text copyright ? Holly Webb, 2009

Illustrations copyright ? Sophy Williams, 2009

ISBN  978-83-7983-487-7

Wydawnictwo Zielona Sowa Sp. z o.o.

00-807 Warszawa, Al. Jerozolimskie 96

tel. 22 576 25 50, fax 22 576 25 51

www.zielonasowa.pl

wydawnictwo@zielonasowa.pl

Rozdział pierwszy

- Zaczekajcie na mnie! - zawołała Zosia za swoimi braćmi bliźniakami. Pedałowała najszybciej, jak umiała, ale byli od niej znacznie więksi, a na urodziny w zeszłym miesiącu dostali nowe, duże rowery górskie. Nie miała szans ich dogonić, o ile trochę nie zwolnią.

- Tomek! Michał! Zaczekajcie na mnie! Proszę!

Tomek i Michał zatoczyli koło, popędzili z powrotem w jej stronę, po czym zahamowali, wzbijając chmurę pyłu.

- Szybciej, Zosiu! Na pewno umiesz pedałować chociaż trochę szybciej - zwrócił się do niej ze śmiechem Michał.

- Oj, to nie w porządku, ona ma krótkie nóżki - Tomek uśmiechnął się do niej, a ona wykrzywiła się z niezadowoleniem.

- Możemy chwilę odpocząć? - poprosiła. - Chcę popatrzeć na psy, a to najlepsze miejsce na ścieżce rowerowej. Zobaczę, czy jakieś znajome pieski wyszły dziś na spacer.

- Nie mam nic przeciwko temu - zgodził się Tomek. 

Michał przewrócił oczami.

- Ale tylko chwilę! Uwielbiasz psy i potrafisz je obserwować godzinami, Zosiu! - powiedział do niej z uśmiechem.

Przetoczyli rowery poza alejkę, po czym usiedli na ławce. Cała trójka patrzyła na łąkę, pełną psów pod opieką właścicieli. Było to bez wątpienia najlepsze miejsce na obserwację. Z niewielkiego pagórka rozciągał się widok na całą łąkę.

- Zobacz, Zosiu, jest ten rudy seter, którego tak lubisz - Michał wskazał psa, o ciemnej, rudawej sierści, połyskującej w promieniach słońca, który bawił się na jednej z alejek.

Dziewczynka zachichotała, patrząc, jak biega w kółko i aportuje patyki. Jego pan próbował nakłonić go do aportowania piłki, ale wielki pies w ogóle na to nie zważał.

Tomek westchnął rozmarzony.

- Gdybym miał psa, wytresowałbym go o wiele lepiej. Biedaczek nie wie, co ma robić.

- Myślę, ze nie tak łatwo wytresować psa - stwierdziła Zosia.