Zanim zamkną się drzwi - Katarzyna Fidyt
Kup ebooka
32.31 zł
26.82 zł
(32,31 zł najniższa cena z 30 dni)
«
»
Wstęp
Prezes wyszedł z sali narad, a przeciąg zatrzasnął za nim drzwi tak gwałtownie, że nikt nie miał wątpliwości, iż to dobitny znak potwierdzający znaczenie wypowiedzianych przez niego słów.
Od jakiegoś czasu po firmie chodziła plotka, że z uwagi na kryzys w branży szykują się potężne zwolnienia. Dziś ta informacja potwierdziła się.
Konrad spojrzał na koleżanką siedzącą po drugiej stronie stołu i pomyślał: "Biedna Anita, tak bardzo się starała, tyle wysiłku włożyła w pracę, aby piąć się po szczeblach kariery, doszła naprawdę wysoko, a teraz taki cios. Upadek z wysokiego konia jest bardzo bolesny. Anita chciała rozbić szklany sufit nad swoją głową, ale ten prawie niewidzialny materiał okazał się z pleksi i odbił ją, upada na dno. Będzie musiała szukać nowej pracy, co wcale nie jest łatwe. Poznański rynek się kurczy. Pewnie będzie musiała wrócić do Krakowa, ale i tam nie będzie łatwo."
Wtedy naszła go niepokojąca myśl, co się stanie z nim? Nigdy nie byli parą, ale od zawsze wynajmowali razem mieszkanie. Jak on utrzyma piękny apartament na ostatnim piętrze wieżowca na nowoczesnym strzeżonym osiedlu w modnej dzielnicy? Będzie musiał poszukać nowego współlokatora, bo przecież Anity nie będzie teraz stać na czynsz. A może zwolnienia jednych w praktyce, będą oznaczać awanse innych? Wtedy on, Konrad rozwinie skrzydła i nie będzie już musiał szukać nikogo do mieszkania. Z jednego z kilku menedżerów stanie się kierownikiem regionalnym, a potem może nawet dyrektorem. Z takim wykształceniem, z jego doświadczeniem, kolejne szczeble kariery w ich firmie układają się dla niego jak schody do nieba. Odetchnął z ulgą.
Po wyjściu prezesa Anita rozejrzała się po pomieszczeniu. Grupa ludzi w nim zgromadzona była mocno zaskoczona, choć nie powinna. To inteligentni młodzi ludzie, którzy nawet jeżeli nie wierzyli plotkom, mieli oczy i uszy, musieli widzieć i słyszeć co się dzieje na rynku. Tworzyli zespół, do którego każdy wnosił coś innego. Wszyscy mieli wyższe wykształcenie, ale nikt jako podstawy, nie miał kierunkowego.
Trafili tu z Konradem 5 lat temu, zaraz po studiach. Wtedy był boom na ubezpieczenia. Odnaleźli się w tej branży doskonale. Mieli ukończone technikum ze specjalizacją mechatronika, później ukończyli prawo. Zrobili też licencjat z ekonomii. Obecnie jako licencjonowani agenci ubezpieczeniowi pracowali w jednym z największych towarzystw ubezpieczeniowych. Zajmowali menedżerskie stanowiska - ona w dziale kontroli wypłat świadczeń pogwarancyjnych, a on w dziale współpracy z departamentami leasingowymi banków. Rynek był chwiejny. Pandemia zahamowała dobrze naoliwioną maszynę, którą był rozwój gospodarczy. Jakby ktoś uznał, że ludziom żyje się zbyt dobrze. Wszystko zwolniło. Na świecie zapanował kryzys. Banki, firmy motoryzacyjne i rynek nieruchomości padały. Nie wyglądało to dobrze. Prezes nie pozostawił złudzeń. Będą cięcia personelu i 30-40 % zespołu poleci. Od przyszłego tygodnia miały się zacząć indywidualne rozmowy z "górą".
- Jest czwartek, mam jeszcze parę dni. Do odważnych świat należy! - pomyślała Anita. Wstała, wyprostowała plecy i pewnym krokiem wyszła z sali. Przy drzwiach poczuła na sobie spojrzenie Konrada, które mówiło "szkoda mi Ciebie".
- Nie boję się zmiany, a Ty? - rzuciła w myślach.
Okiem konsultantki:
W życiu, oprócz śmierci, jedną pewną jest zmiana. Czasami przychodzi ona do nas znienacka kompletnie nas zaskakując, a innym razem mamy czas, aby się na nią przygotować. Każdy ze zmianą radzi sobie inaczej i dostrzega w niej coś innego. Wszyscy, których dotyczy, próbują się w niej odnaleźć.
Rozdział 2
Nadszedł tydzień grozy.
Za przeszklonymi drzwiami siedzą: prezes zarządu, dyrektor generalny i kierownik regionalny oraz pani od HR.
Cała kadra menedżerska zostaje zaproszona na indywidualne rozmowy. Jedne spotkania trwają dłużej, inne krócej. Zespół zostaje mocno przerzedzony.
Dla Anity godzina zero przychodzi w środę. Wchodząc do gabinetu w głowie układa sobie co do tej pory zrobiła dla firmy, jakie ma plany na dalszy jej rozwój i na co zdecydowała się w weekend, aby urealnić to, o czym będzie mówiła.
- Proszę usiąść pani Anito! - odezwał się dyrektor.
Usiadła, zrobiła łyk wody i uśmiechnęła się do osób siedzących po przeciwnej stronie stołu.
- Pani Anito... - zaczął prezes - spotkaliśmy się tu, bo tak jak mówiłem w zeszłym tygodniu, branżę dotknął kryzys, który nie ominie naszej firmy, dlatego zawczasu chcemy ograniczyć w niej ilość etatów i przeprowadzić restrukturyzację we wszystkich oddziałach.
- Rozumiem - Anita odpowiedziała spokojnie.
- Jesteśmy bardzo zadowoleni z pani pracy - dopowiedział kierownik regionu.
- Jak wyobraża sobie pani siebie za 5 lat? - zapytała specjalistka od HR.
I to był właśnie ten moment! 5 minut, aby opowiedzieć o swoich dokonaniach i korzyściach z ich kontynuacji w jej wydaniu. Anita dobrze o tym wiedziała.
- Jestem świadoma zmian jakie są nieuniknione i jestem gotowa im sprostać. - powiedziała - Przez ostatnie lata przyczyniłam się do zdobycia kilku kluczowych klientów, a przedstawiciele dużych firm motoryzacyjnych są zadowoleni z naszej współpracy. Realizuję duże projekty i mam pomysły na rozwój naszej oferty. Dodatkowo od momentu, gdy redukcje etatów stały się faktem, przez weekend zapisałam się na kurs: innowacyjne rozwiązania w branży motoryzacyjnej. Będę go robić wieczorami, przez kilka najbliższych tygodni. Od października zacznę zaocznie studia podyplomowe z zarządzania zasobami ludzkimi. W weekend wpłaciłam już wpisowe.
- Spokojnie, pani Anito - przerwał jej dyrektor generalny - naprawdę jesteśmy bardzo zadowoleni z pani wyników i doceniamy to, iż mimo tak solidnego wykształcenia nadal chce się pani rozwijać. Wierzymy, że utrzymanie pani w naszych strukturach byłoby dla nas wielką korzyścią, ale...
- Ale nie możecie mnie zatrzymać - Anita wtrąciła trochę niegrzecznie zanim ugryzła się w język.