Rozdział I. Mąż
I
Mąż
-?Czyli nie można nic zrobić, żeby zmienić teraźniejszość?
Monji Kadokura z zaciekawieniem przechylił szpakowatą głowę, zrzucając
płatek kwiatu wiśni, który opadł na ziemię. W ciemnym świetle w kolorze
sepii, które dawały lampy z abażurami -?jedyne oświetlenie w kawiarni -
mężczyzna wpatrywał się zmrużonymi oczami w zapiski w swoim notesie z tak bliska, że jego twarz niemal przylegała do kartki.
-?Co to dokładnie znaczy?
-?No cóż, chyba mogę wyjaśnić to tak...
Na pytanie Kadokury udzielił odpowiedzi Nagare Tokita, potężny,
ponaddwumetrowy mężczyzna z długimi, wąskimi oczami. Był właścicielem
kawiarni i zawsze nosił biały strój kucharski.
-?Na przykład ta kasa. Trudno byłoby znaleźć w Japonii starszą.
Słyszałem, że to bardzo rzadki model. Swoją drogą, nawet kiedy jest
pusta, jest bardzo ciężka, żeby powstrzymać złodziei. Waży czterdzieści
kilogramów. Ale powiedzmy, że mimo to pewnego dnia ta kasa została
skradziona.
Nagare klepnął dłonią kasę fiskalną stojącą na barze.
-?Gdyby tak się stało, naturalnie chciałby pan cofnąć się w czasie i gdzieś ją schować albo poprosić kogoś, by stał na straży i nie wpuścił
złodzieja do kawiarni, prawda?
-?Jasne, to brzmi rozsądnie. -?Kadokura pokiwał głową na znak, że zgadza
się z Nagarem.
-?Ale widzi pan, to niemożliwe. Choćby nie wiem, jak bardzo starał się
pan zapobiec kradzieży, złodziej i tak dostałby się do kawiarni i ukradł
kasę, nawet gdyby była dobrze schowana.
-?Rety, to fascynujące. Jak można to wyjaśnić naukowo? Chciałbym poznać
relację przyczynowo-skutkową, która za tym stoi, jeśli wie pan, co mam
na myśli. Może to swego rodzaju efekt motyla? -?Kadokura podniósł głowę
i z ekscytacją w oczach spojrzał na Nagarego.
-?Efekt motyla?
Tym razem to Nagare przechylił głowę zdezorientowany.
-?To teoria, którą przedstawił meteorolog Edward Lorenz podczas wykładu
wygłoszonego w tysiąc dziewięćset siedemdziesiątym drugim roku podczas
konferencji Amerykańskiego Towarzystwa Rozwoju Nauki. Jest też japońskie
powiedzenie o podobnym znaczeniu: "Kiedy wieje wiatr, bednarze się
bogacą".
-?Aha, ee, no dobrze.
-?Tylko że brak zmian w teraźniejszości to nie efekt. Raczej korekta,
nie sądzi pan? Jeśli tak, to efekt motyla jest wykluczony. To wszystko
coraz bardziej mnie fascynuje -?wymamrotał entuzjastycznie, zapisując
coś w notesie.
-?Cóż, szczerze mówiąc, jedyne wyjaśnienie, które usłyszeliśmy, brzmi:
"bo taka jest zasada", prawda, Kazu? -?Nagare spojrzał na Kazu Tokitę,
która stała obok niego, i czekał na potwierdzenie.
-?Tak, to prawda -?odparła Kazu, nie podnosząc wzroku.
Kazu była kuzynką Nagarego i pracowała w kawiarni jako kelnerka. Miała
na sobie białą koszulę, czarną kamizelkę i fartuch sommelierski. Była
ładna, miała jasną cerę i długie, wąskie, migdałowe oczy, ale poza tym
nie wyróżniała się żadną inną cechą w wyglądzie. Gdyby na nią spojrzeć,
a potem zamknąć oczy, byłoby trudno opisać jej twarz. Nawet Kadokura
musiał podążyć za wzrokiem Nagarego, by przypomnieć sobie, że w kawiarni
jest jeszcze jedna osoba. Rzucała słaby cień, a jej obecność miała
niewielką siłę oddziaływania.
Polerowała szklankę i wciąż miała neutralny wyraz twarzy.
Do rozmowy włączyła się Fumiko Kiyokawa.
-?A tak w ogóle, panie profesorze, z kim chciał się pan spotkać w tej
kawiarni? -?zwróciła się do Kadokury.
-?Proszę mnie nie tytułować profesorem, pani Kiyokawa. Już nie pracuję
na uczelni. -?Uśmiechnął się niezręcznie i podrapał po głowie.
Fumiko już kiedyś wróciła do przeszłości w tej kawiarni. Przeniosła się
w czasie, by spotkać się z ukochanym, z którym się rozstała. Teraz była
tu stałą bywalczynią i wpadała prawie codziennie po pracy.
-?O, państwo się znają? -?zapytał Nagare.
-?Chodziłam do profesora Kadokury na zajęcia z archeologii na studiach.
Ale profesor Kadokura nie tylko wykładał archeologię. Zwiedził cały
świat jako podróżnik. Dlatego na zajęciach omawiał tak wiele tematów!
Były przez to niezwykle cenne -?odparła Fumiko.
-?Chyba jest pani jedyną osobą, która tak uważa. A muszę powiedzieć, że
była pani znakomitą studentką, zawsze najlepszą w grupie.
-?Proszę mnie tak nie chwalić... Po prostu nie lubię przegrywać. -?Fumiko
skromnie machnęła ręką.
Powiedziała prawdę, ale jeszcze w liceum samodzielnie nauczyła się
sześciu języków, a studia ukończyła z najlepszym wynikiem na roku.
Kadokura wciąż miał w pamięci jej wybitną inteligencję, choć już nie
uczył. Zdecydowanie nie chodziło tylko o to, że nie znosiła przegrywać.
-?Panie profesorze, nie odpowiedział pan na pytanie.
-?Ach, no tak, oczywiście, chciała pani usłyszeć moją historię, tak? No
cóż... -?Kadokura odwrócił wzrok od Fumiko, która siedziała obok niego
przy barze, i spojrzał na swoje złożone dłonie. -?Chcę się spotkać z żoną... żeby po prostu jeszcze raz z nią porozmawiać -?powiedział cicho.
-?Z żoną? Och, tylko proszę nie mówić, że pańska żona... -?Fumiko nie
musiała kończyć pytania. Widząc jej przerażenie, Kadokura domyślił się,
o co jej chodzi.
-?Och, nie, nie umarła.
Usłyszawszy odpowiedź Kadokury, Fumiko złagodniała. Ale Kadokura wciąż
miał ponurą minę.
Czując, że coś jest nie tak, Fumiko i Nagare czekali z zapartym tchem na
następne słowa profesora.
-?Żyje, ale w wyniku wypadku doznała uszkodzenia mózgu i teraz jest w stanie wegetatywnym. Już od prawie dwóch i pół roku. Pacjenci w stanie
wegetatywnym przeżywają zwykle od trzech do maksymalnie pięciu lat.
Lekarze powiedzieli mi, że prawdopodobnie niedługo umrze, zważywszy na
jej wiek.
-?Przykro mi. Czy w takim razie planował pan wrócić do przeszłości, by
zapobiec wypadkowi żony? Jeśli tak, to przykro mi, ale jak już mówiliśmy
wcześniej...
Kadokura lekko pokręcił głową i odpowiedział:
-?Nie, rozumiem. Muszę się przyznać, że myślałem trochę życzeniowo, ale
teraz, prawdę mówiąc... -?Podrapał się nad brwią. -?Teraz naprawdę jestem
zaciekawiony -?powiedział i nerwowo się zaśmiał.
-?Co ma pan na myśli? -?zapytała zdumiona Fumiko.
-?Ta idea niemożności zmiany teraźniejszości, mimo że można cofnąć się w czasie. Jakie to intrygujące, prawda?
Jego oczy zabłyszczały jak u dziecka, ale po chwili pociemniały.
-?To z pewnością zabrzmiało dość niestosownie, biorąc pod uwagę to, że
moja żona jest w stanie wegetatywnym.
-?Och, nie, wcale nie. -?Fumiko próbowała się uśmiechnąć, ale wyszło jej
to nienaturalnie. Tak naprawdę faktycznie pomyślała: "Jakie to
niestosowne".
-?Ta strona mojej osobowości doprowadzała moją żonę do rozpaczy. Kocham
archeologię od czasów młodości i zawsze skupiałem się tylko na swoich
zainteresowaniach. Jeździłem po całym świecie w poszukiwaniu przygód i miesiącami nie wracałem do domu. Żona nigdy się nie żaliła na to, że
taki jestem. Dbała o dom i wychowywała nasze dzieci. Potem one wyfrunęły
z gniazda jedno po drugim i ani się obejrzeliśmy, jak zostaliśmy tylko
my dwoje. Jednak wciąż zostawiałem żonę samą i podróżowałem po świecie.
Aż pewnego razu, gdy wróciłem do domu, zastałem ją w stanie
wegetatywnym.
Kadokura wyjął z notesu małe zdjęcie. Przedstawiało młodą parę. Nagare i Fumiko od razu rozpoznali, że to Kadokura z żoną. Gdy przyjrzeli się
nieco dokładniej, po chwili zauważyli w tle duży zegar wahadłowy na
ścianie, który wyglądał dokładnie tak, jak jeden z trzech zegarów
wiszących w kawiarni.
-?To nasze zdjęcie zrobione w tej kawiarni, jakieś dwadzieścia cztery,
może dwadzieścia pięć lat temu. Słyszeli państwo o aparacie
natychmiastowym?
-?Ma pan na myśli instax? -?odpowiedziała pytaniem Fumiko.
-?Tak, dzisiaj tak się na nie mówi. W tamtych czasach aparaty, które
pozwalały zrobić zdjęcie i od razu je wywołać, były wielkim hitem.
Kobieta, która zarządzała wówczas tą kawiarnią, również taki miała.
Zrobiła nam to zdjęcie, stwierdziwszy, że powinniśmy mieć pamiątkę.
-?To była moja matka. Mama uwielbiała mieć najnowsze, najmodniejsze
gadżety. Podejrzewam, że powiedziała, że chodzi o pamiątkę, ale tak
naprawdę po prostu chciała się pochwalić -?powiedział lekceważąco
Nagare, krzywo się uśmiechając.
-?Żona kazała mi je nosić zawsze przy sobie. Powiedziała, że to amulet,
który będzie mnie chronił. Oczywiście nie ma naukowych dowodów na to, że
zdjęcie może przynosić człowiekowi szczęście -?powiedział Kadokura,
machając fotografią.
-?Chce pan wrócić do dnia, w którym zostało zrobione to zdjęcie?
-?Nie. Ja nie byłem w tej kawiarni od tamtego dnia, ale moja żona chyba
spotykała się tu od czasu do czasu z naszymi dziećmi. Jeśli przeniosę
się do przeszłości, chciałbym wrócić do okresu mniej więcej na dwa lub
trzy lata przed wypadkiem.
-?W porządku -?odparł Nagare i na moment zerknął na kobietę w białej
sukience siedzącą w najdalszym kącie kawiarni. Kobieta ta miała długie,
czarne włosy i tak jasną skórę, że zdawała się niemal prześwitywać.
Czytała w milczeniu książkę.
-?Ma pan jeszcze jakieś pytania?
-?Pomyślmy. -?Kadokura włożył zdjęcie z powrotem do notesu, a potem
otworzył go na stronie, na której chwilę wcześniej zapisał zasady
podróży w czasie. Znowu zbliżył twarz do notesu, wpatrując się w tę
stronę.
-?To chyba ma związek z zasadą, którą dopiero co omówiliśmy. Że nie
sposób zmienić teraźniejszości. Ale...
-?O co chodzi?
-?Jak to się dzieje, że słowa wypowiedziane przez kogoś z przyszłości
pozostają we wspomnieniach osób, które ten ktoś odwiedza?
-?Hę? No cóż, to, ee... -?Nagare nie mógł pojąć, o co pyta Kadokura.
Ściągnął brwi i przechylił głowę. -?Co ma pan na myśli?
-?Przepraszam, nie za dobrze to wyjaśniłem. -?Kadokura podrapał się po
czole. -?Rozumiem, że istnieje jakaś siła, którą nazywają państwo
zasadą, i ona zapobiega zmianom teraźniejszości. A ja chciałbym się
dowiedzieć, czy ta zasada wpływa nie tylko na teraźniejszość, lecz
również na wspomnienia.
Nagare wciąż miał wątpliwości.
-?Mówiąc inaczej, chciałbym się dowiedzieć, czy gdyby ktoś usłyszał, że
kasa padnie łupem złodziei, to jego wspomnienia zostałyby usunięte albo
zmienione w wyniku działania tej zasady.
-?Aha, teraz rozumiem -?powiedział Nagare i skrzyżował ręce.
-?No i? Co by się stało? -?zamiast Kadokury wtrąciła się Fumiko.
-?No cóż, niech no się zastanowię. -?Nagare nie miał gotowej odpowiedzi.
A to dlatego, że przeszedł od myśli: "Nigdy się nad tym nie
zastanawiałem" do: "O co chodzi Kadokurze? Dlaczego go to interesuje?".
Z tego, co było mu wiadomo, nikt wcześniej nie zajmował się tym tematem.
Teraz razem do Kadokury dołączyła również Fumiko, wpatrując się z ciekawością w twarz Nagarego, jakby też była tym głęboko zainteresowana.
Fumiko przeniosła się kiedyś do przeszłości, by spotkać się z chłopakiem, z którym rozstała się w tej kawiarni. Jednak inna z obowiązujących tu zasad mówiła, że osoby, które już cofnęły się w czasie, nie mogą tego zrobić ponownie. Dlatego Fumiko nie powinna być
zainteresowana tą rozmową. A jednak teraz dopytywała się tak, jakby była
asystentką Kadokury.
Między brwiami Nagarego pojawiły się nowe zmarszczki. Otarł pot z czoła
i zmrużył długie, wąskie oczy.
-?Niech no się zastanowię -?tylko tyle był w stanie wyjąkać.
-?Ta zasada nie wpływa na wspomnienia.
Tego zwięzłego wyjaśnienia nie udzielił Nagare, lecz Kazu, która stała
obok niego. Skończyła właśnie wycierać szklanki i zajęła się składaniem
papierowych serwetek. Nie zrobiła choćby najkrótszej pauzy i przenikliwym głosem podawała dalej kluczowe informacje.
-?Zdarzają się przypadki, kiedy ludzie znają prawdę, ale w rozmowach z innymi zachowują się tak, jakby jej nie znali. Mogą się dowiedzieć, że
ktoś ukradnie kasę. Mogą wiedzieć, że ktoś ją ukradnie, a mimo to i tak
udawać do dnia kradzieży, że nie wiedzą. Tak działa ta zasada. Poprzez
utrzymywanie pozorów. Ale nie wpływa na wspomnienia. Nie zdarza się, by
ktoś zapomniał o swoim doświadczeniu. Wręcz przeciwnie, osoba, która
wie, że kasa zostanie skradziona, martwi się każdego dnia, aż dojdzie do
kradzieży. Ale to od danego człowieka zależy, w jaki sposób będzie
postrzegał tę informację i jak na nią zareaguje. Wszystko zależy od
tego, jak ją przyjmie. Wspomnienia i emocje, które z niej wynikają,
należą do tej osoby. Pozostają poza obszarem wpływu tej zasady.
Gdy Kadokura usłyszał wyjaśnienie Kazu, wyraźnie się rozpogodził. Wstał.
-?Cieszę się, że tak jest. Kamień spadł mi z serca. Chciałbym teraz
zwrócić się do państwa z prośbą. Czy mógłbym przenieść się do czasu,
kiedy moja żona jeszcze nie była w stanie wegetatywnym? -?powiedział, po
czym nisko się ukłonił.
-?Jak pan sobie życzy -?spokojnie odparła Kazu.
Fumiko popatrzyła na Kazu i głośno klasnęła w dłonie, Nagare natomiast
wyglądał na kompletnie osłupiałego. To nie była nowa zasada, tylko fakt.
Krył się w cieniu drugiej zasady, a światło rzuciły na niego pytania
Kadokury. Gdy ktoś wróci do przeszłości, jego teraźniejszość się nie
zmieni, choćby nie wiadomo, jak mocno się starał. Istniało jednak pewne
zastrzeżenie: zasada ta miała wpływ na wszelkie okoliczności, tak by
zapobiec zmianom w teraźniejszości, ale nie ingerowała we wspomnienia.
Kadokura nie skupiał się na zasadzie mówiącej, że teraźniejszość się nie
zmieni, lecz na wpływie na wspomnienia. "To może być ważny aspekt całej
tej sytuacji".
Dostrzegając istotne skutki tej zasady, Nagare jeszcze mocniej zmrużył
długie, wąskie oczy i popatrzył w sufit.
-?A jeśli chodzi o inne zasady... -?Kazu kontynuowała wyjaśnienia. Ale
inne zasady zdawały się mieć dużo mniejsze znaczenie dla Kadokury. Gdy
usłyszał, że będąc w przeszłości, nie wolno wstawać z krzesła oraz że
obowiązuje limit czasu, odparł po prostu:
-?Rozumiem.
Kiedy jednak Kazu poruszyła temat kobiety w białej sukience i wspomniała, że to duch, a także że jeśli ktoś spróbuje ją zmusić do
zmiany miejsca, zostanie przeklęty, Kadokura chłonął te informacje z błyskiem dziecięcej fascynacji w oczach.
-?No cóż, i tak nie wierzę, że ona jest duchem. Ale muszę przyznać, że
fascynują mnie klątwy. W świecie archeologii krążą różne niesamowite
historie, które ludzie powtarzają, jakby były prawdziwe. Przeczytałem
również wiele książek o zjawiskach nadprzyrodzonych. Żadna jednak nie
trzymała się rygorystycznie zasad obowiązujących w nauce. Właściwie to
nigdy nie spotkałem człowieka, na którego rzucono klątwę. Chciałbym tego
doświadczyć i sprawdzić, jakie to uczucie.
-?Co? -?krzyknęła Fumiko. -?Mówi pan poważnie?
-?Tak, oczywiście. Bardzo chętnie spróbuję. Wspomniała pani wcześniej,
że ta kobieta kiedyś panią przeklęła, prawda? Ciekawi mnie, jakie to
było wrażenie. Może na mnie też rzuciłaby klątwę, gdybym spróbował ją
zepchnąć z krzesła?
Nie wiedząc, co sądzić o zachowaniu Kadokury, Nagare i Fumiko spojrzeli
po sobie i wzruszyli ramionami. Jednocześnie Nagare pomyślał: "Ten
człowiek przypomina moją mamę".
Matka Nagarego również była niezależna i owładnięta żądzą podróżowania.
Pewnego razu określiła samą siebie jako poszukiwaczkę przygód. Z zapałem
oddawała się swoim zainteresowaniom i dlatego nie poświęcała uwagi
rodzinie. Była całkowicie zdystansowana. Dlatego rozwiodła się z ojcem
Nagarego jeszcze przed narodzinami syna.
Gdy urodził się Nagare, zostawiła go pod opieką młodszej siostry, matki
Kazu, a sama przeprowadziła się za morze. Nagare słyszał, że mieszka na
Hokkaido, ale nie mógł mieć pewności, bo zawsze robiła, co chciała, i nie przekazywała nikomu danych kontaktowych.
"Pani Kadokura niewątpliwie musiała znosić to samo".
Gdy Nagare patrzył na Kadokurę, który wydawał się równie ekscentryczny
jak matka Nagarego, siłą rzeczy było mu trochę szkoda żony i dzieci
profesora.
-?No cóż, myślę, że może pan doświadczyć klątwy, ale stanowczo to panu
odradzam -?chłodno oznajmił Nagare.
Kadokura był niewzruszony.
-?Ale mimo wszystko, jeśli to możliwe... -?błagał z niepokojąco wyraźną
determinacją w oczach.
"O, nie. Nie sposób go powstrzymać. Nie zmieni zdania niezależnie od
tego, co powiem".
Nagare westchnął w duchu.
-?Tylko ten jeden raz, dobrze?
-?Bardzo panu dziękuję!
Choć Nagare uważał, że to dziwaczna sytuacja, mimo wszystko niechętnie
zaprowadził Kadokurę do kobiety w białej sukience. Kadokura nerwowo
wyjął chusteczkę z kieszeni. Stojąc obok kobiety w białej sukience,
otarł pot z czoła i rąk.
-?Przepraszam, czy można?
Kadokura spojrzał w twarz kobiety w białej sukience. Kobieta dalej
czytała książkę i nic nie odpowiedziała, a jej wyraz twarzy w ogóle się
nie zmienił. Dzisiaj czytała powieść pod tytułem Pies, który chciał być
kotem, i kot, który chciał być psem.
-?Hę? Ona naprawdę... -?wymamrotał Kadokura, wpatrując się w twarz
kobiety.
-?Czy coś jest nie tak?
-?Ee, nie. Wszystko w porządku. Czyli mogę ją teraz zmusić, żeby się
przesiadła?
-?Tak.
-?No dobrze, w takim razie tak zrobię.
Kadokura wziął głęboki oddech i zbliżył się do kobiety w białej
sukience.
-?Przepraszam panią. Czy mogłaby się pani przesiąść? -?zapytał,
potrząsając jej ramieniem.
Kobieta nie odpowiedziała, więc Kadokura popatrzył na Nagarego, by ten
mu coś poradził.
-?Proszę spróbować trochę mocniej.
-?Ee, dobrze.
W nagłym przypływie zdecydowania Kadokura chwycił ramię kobiety i mocno
szarpnął, mówiąc:
-?Przepraszam! Proszę się przesiąść!
Nagle kobieta w białej sukience szeroko otworzyła oczy i spiorunowała go
wzrokiem.
-?Pff.
W jednej chwili ugięły się pod nim kolana. Lampy w kawiarni zaczęły
migotać jak płomienie świec, a po całej sali rozszedł się nagle upiorny
głos, jakby wycie ducha. Blada twarz kobiety uległa przemianie. Postać
nachyliła się nad stołem i gniewnie spojrzała na Kadokurę potwornymi,
okrągłymi oczami.
-?A więc to jest klątwa! Moje ciało jest takie ciężkie i... aaj... i boli.
Czuję się, jakby mi ktoś wykręcał kości. Więc klątwa to takie uczucie!
Doświadczyłem go po raz pierwszy! Czuję się tak ciężko, że ledwo się
ruszam. Mam wrażenie, jakbym był przykryty ołowianym kocem. Ooch, co za
ciężar!
Kadokura czołgał się po podłodze z wyrazem rozkoszy na twarzy.
-?Już wystarczy? -?zapytał Nagare.
Obok niego czekała Kazu, trzymając srebrny czajniczek.
Kadokura wysapał:
-?Nie, jeszcze chwilkę. Właśnie odczuwam, jak to jest paść ofiarą
klątwy. Tak cenne doświadczenie nie zdarza się codziennie...
-?Skoro pan tak mówi. -?Nagare westchnął ciężko.
Fumiko siedząca przy barze spuściła wzrok na czołgającego się po
podłodze Kadokurę i zachichotała.
-?Uuu!
Wkrótce Kadokura leżał plackiem na podłodze z rozłożonymi rękami i nogami. Dziwne, niezrozumiałe, chrapliwe dźwięki wydobywające się z jego
gardła wskazywały na to, że ma trudności z oddychaniem. Być może stracił
mowę.
-?Kazu -?odezwał się Nagare, by dać kuzynce sygnał. Uznał, że
przeciąganie obecnej sytuacji byłoby niebezpieczne.
Kazu podeszła do kobiety w białej sukience, która miała mocno
rozczochrane włosy i zwracała wykrzywioną twarz w stronę Kadokury.
-?Może filiżankę świeżej kawy? -?zaproponowała cicho.
Jeszcze przed chwilą kobieta w białej sukience była niemal gotowa
przejść przez stół i zaatakować Kadokurę, a teraz łagodnie
odpowiedziała: "Tak, poproszę", po czym usiadła na krześle. Jednocześnie
lampy w kawiarni znowu zaczęły świecić normalnie, a wycie przywodzące na
myśl ducha ucichło.
-?Uff.
Działanie klątwy ustało. Kadokura odzyskał oddech. Mocno dyszał, ale gdy
podniósł głowę, pozostali ujrzeli na jego twarzy dziecięcą ekscytację.
Kobieta w białej sukience popijała kawę i w milczeniu czytała książkę.
-?Już rozumiem. Teraz rozumiem. A więc tak działa klątwa. Jakie to
ciekawe.
Kadokura natychmiast się podniósł, wrócił na swoje miejsce przy barze i otworzył notes. Zaczął coś pisać w niezwykle szybkim tempie.
Nagare był zupełnie osłupiały, a Fumiko chichotała, obserwując sytuację
z rozbawieniem.
Tylko Kazu zachowała spokój, jak gdyby nic się nie stało.
Gdy Kadokura był pochłonięty notowaniem, Fumiko nagle powiedziała:
-?Ojej, Nagare, zapomniałam zapytać. Jak się miewa mała Miki? Przyszłam
ją zobaczyć.
Miki była maleńką córeczką Nagarego i jego żony Kei.
-?O czym ty mówisz? Dopiero co ją widziałaś wczoraj.
-?Tak, wiem, ale...
-?Ile razy chcesz ją oglądać?
-?A jakie to ma znaczenie? Jest taka urocza! Mogłabym patrzeć na nią
cały dzień i by mi się nie znudziło.
-?To trochę dziwne.
Choć jego słowa tego nie wyraziły, jego długie, migdałowe oczy wygięły
się w uśmiechu. Był szczęśliwy.
-?Miki śpi?
-?Na zapleczu.
-?Mogę ją zobaczyć?
-?Oczywiście.
-?Dziękuję.
Fumiko zeskoczyła ze stołka przy barze i wyjęła telefon z torebki.
-?Nie uważasz, że zrobiłaś już wystarczająco dużo zdjęć?
-?Dzisiaj chcę nagrać film.
Z szelmowskim uśmiechem wyszła na zaplecze.
-?Niemowlęta naprawdę są takie urocze? -?mruknął Kadokura. Skończył
notować i teraz spoglądał w kierunku zaplecza, gdzie zniknęła Fumiko. -
Och, przepraszam. Nie chciałem sugerować, że pana dziecko nie jest
urocze. Sam mam dwie córki i jednego syna. Wszyscy są już dorośli i mam
nawet wnuki.
-?Nie byli uroczy? -?z niedowierzaniem zapytał Nagare.
-?Cóż, nie wiem. Kiedy urodziły się moje dzieci, przebywałem głównie za
granicą. Zawsze, gdy wracałem, zauważałem, że urosły. Pewnego razu moja
młodsza córka powiedziała do mnie nawet: "Odwiedź nas jeszcze kiedyś" -
odparł Kadokura z krzywym uśmiechem. -?Z perspektywy czasu myślę, że nie
powinienem był zakładać rodziny. Zanim się obejrzałem, dzieci dorosły.
Gdy były w gimnazjum i liceum, już nie potrafiłem z nimi rozmawiać. Mimo
to żona nigdy mi nic nie powiedziała. Zawsze żegnała mnie z uśmiechem.
-?Żałuje pan?
Kadokura w milczeniu zastanowił się nad pytaniem Nagarego, a potem
odpowiedział:
-?Być może najbardziej żałuję tego, że niczego nie żałuję. Chciałbym być
zdolny do tego uczucia.
Po chwili dodał:
-?I co mam teraz zrobić?
-?Hę? -?Nagare szeroko otworzył migdałowe oczy. -?Ee, w tej sprawie tak
naprawdę chyba nie mogę...
Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki