NOLA, JERZY.
NOLA
Zamykając okno. Burza idzie.
Błysk, grzmot. JERZY
Siedzi w fotelu, przegląda pisma. Pocóż zamykasz okna? NOLA Będzie okropny przeciąg.
Deszcz poczyna szumieć. JERZY To właśnie dobrze. W Anglji otwierają naoścież
wszystkie okna, gdy jest burza. Dlaczego wy, kobiety, tak nie
znosicie silniejszego powiewu. NOLA Bo może zawiać w szyję. To bardzo nieprzyjemne... JERZY Hm... No tak, tak. To się zdarza, taka wrażliwość,
przy dyspareunji konstytucjonalnej. Zapalno światło, kochanie.
Ciemno jest - NOLA
Zapala światło, lampę kontaktową. Przy czem? JERZY Nazwijmy to - dysharmonją małżeńską na niektórych
punktach. Jest to choroba, jak każda inna. NOLA
Z uśmiechem. Ty to mówisz na serjo? JERZY Jak najbardziej serjo... Uważam, że twoja oziębłość
jest stanem patologicznym.
Wzdycha. Frigidatas! Nie jesteś zdrowa, kochanie. Myślę,
czy nie zrobiłaby ci dobrze Folliculina! Żeński hormon. Gdybyś ty
dała sobie zastrzyknąć tej follikuliny, choć pięć ampułek, po dwa
centymetry, odpowiadające 500 jednostkom mysim... Zbudziłabyś się
na nowo do życia, do miłości.
Śmieje się dziwacznie. NOLA
Po chwili namysłu - jakby się przygotowywała do wyznania.
Miłość - to właśnie sen i obawiam się przebudzenia... Słuchaj - czy
ty się nie domyślasz, że ja... JERZY
Szybko zasłania się książką i mówi. Dosyć, dosyć! - Ja nie
chcę żadnych zwierzeń! Wiesz o tem! Nie jestem konfesjonałem. Już
ci nieraz mówiłem. Samoanalizą pogarszasz tylko swój stan. NOLA Wolałabym abyś wiedział prawdę... JERZY
Zmięszany. Hyperaestezja! Nerwy! Mówię ci - folliculina. NOLA
Gorzko. Dziękuję ci. Ach, żebyś ty wiedział, jaki jesteś
zabawny! Nie wybierzesz się do kasyna na pikietę? JERZY Na taki deszcz trudno przejść kilka kroków! Ale
wracając do poprzedniej kwestji; weź naprzykład oziębłą erotycznie
świnkę morską i spróbuj preparatu, o którym... NOLA
Przerywa, gwałtownie jak na nią. Nie nudź mnie już! Nie
mogę słuchać - - JERZY
Dobrodusznie. Chcę przecież tylko twojego dobra! Medycyna
stoi dzisiaj tak wysoko, że najbardziej skomplikowane stany duszy
umie sprowadzić do bardzo prostej, fizjologicznej przyczyny i
leczyć je najskuteczniej w świecie. Twój stan somatyczny i
psychiczny nie jest nieprawidłowy... Wzdychasz, milczysz całymi
dniami! Folliculina, dziecko, cała moja nadzieja w folliculinie!
Śmieje się po swojemu.
Błysk, grzmot, wzmożona ulewa. NOLA
Patrząc w okno. Patrz, jak ciemno się robi! JERZY
Odkłada książkę, wstaje. Zaczną się dni już nie "lotne",
ale "lotnicze", to znaczy, że nasi kochani chłopcy będą sobie
próżnować w kasynie! Tylko że oni zamiast wypoczywać, zrywają sobie
nerwy przy bridge'u. A na moje zakazy pozostają głusi. Niewiem,
doprawdy, na co mnie tu zakontraktowano! Zwykły lekarz wojskowy
wystarczyłby najzupełniej! No, przecież chciałbym z całej duszy,
aby mogli latać długo, jak najdłużej, ale na to muszą się przecież
szanować! Co? a tam niejeden powinien już przejść w stan spoczynku.
W sercach tony głuche, aż miło! NOLA
Podparłszy głowę na dłoni patrzy wdal. Imponują mi ci
ludzie!... Podobnych przykładów odwagi i poświęcenia należałoby
szukać aż gdzieś chyba w starożytnej Grecji... JERZY
Chodzi po pokoju, przeciąga się. Tak, ale za to po
trzydziestce nerwy często zerwane jak włókna w przepalonej
żarówce!! Nieraz mam wrażenie, że jestem lekarzem w domu warjatów.
Co ja się nasłuchałem tych historyj! A to jeden siadł przymusowo na
las. "Panie kapitanie" - mówię mu - któżby inaczej na lesie siadał?
Przecież to kłuje! - "Przymusowo" - powiada - Drugi znowu opowiada,
że mu się urwał ogon. Widać za wiele nim kręcił! Wesołe chłopaki!
Kto ich pozna bliżej, ten już na innych ludzi patrzeć nie może! NOLA Byłeś dzisiaj w dowództwie? Cóż tam słychać? JERZY
Chodząc po pokoju z rękami w kieszeniach. Nic
szczególnego. Dwóch wystartowało w stronę gór, choć
meteorologicznie, dzień jest fatalny. NOLA Meteorologicznie - ja tego jeszcze nie umiem wymówić.
Więc powiadasz że dwóch poleciało? Jeszcze im się co stanie... JERZY No, oni twierdzą, że pilot powinien sobie dawać radę
przy każdej pogodzie, ale, niestety, nie zawsze tak bywa... Mnie
się zdaje, że ja tu chyba sam zwarjuję i zacznę latać. NOLA Tego to już sobie nie wyobrażam! JERZY Ale jeszcze z tem poczekam, aż rozwieszą wielkie
sieci między niebem a ziemią, aby w nią łapać spadających w
korkociągu. NOLA Przesadzasz! Wypadków jest podobno z roku na rok
coraz mniej! Postęp w konstrukcji.
Błyskawica. JERZY
Przerywa jej, z nieco sztuczną swobodą. Poczekaj,
poczekaj, niech tylko Jastramb cało dzisiaj wróci, to już dobrze
będzie!
Nie patrzy na Nolę. NOLA
Otwiera usta, zakołysała się, ścisnęła ręką poręcz
krzesła. Ach, więc to Jastramb poleciał! Nie wiedziałam... JERZY On i Brodziec. NOLA
Białym głosem, siląc się na spokojny ton. I myślisz, że
oni nie wrócą? JERZY No, no, uspokój się! To są za dobrzy piloci, aby
narażać siebie i maszyny. Gdy będzie źle, Jastramb siądzie na
jakiej hali i zabawi się w Janosika. Co innego, że na taki czas
tylko polski lotnik odważa się lecieć. Niemcy nazywają to: "Das
Polnische Flugwetter"...
Błyskawica. NOLA
Oparta, zwieszona prawie na oknie. Błyska się... gdzie oni
mogą być teraz? ...Mam najgorsze przeczucia... JERZY
Układa się na kanapie. Pod głowę podsuwa sobie jedwabną
poduszkę, przeciąga się znowu. Masz złe przeczucia? To
depresja wywołana przez burzę. Mam pacjentkę, zresztą bardzo miłą,
która też ma "przeczucia" i tak ci się boi grzmotów, że włazi
wówczas pod łóżko, ale tam znowu mdleje, usłyszawszy chrobotanie
myszy. To jest bardzo sympatyczne, lecz nie sprzyja
równouprawnieniu kobiet, bo tam pod łóżkiem nie spotka się nigdy z
mężczyzną. NOLA
Zapatrzona w okno. Nie powinno być drzew tej wysokości w
pobliżu lotniska - jak one dzisiaj groźnie szumią...
Wiatr wyje, drzewa huczą. JERZY Za mojej pamięci nie było jeszcze wypadku z temi
drzewami! A ten groźny szum, to już tylko twoja imaginacja, wrogo
nastawiona do całego świata. NOLA
Wzrusza ramionami. Wiesz, że to wszystko nieprawda... JERZY
Z uwagą przeciera okulary. Nagle. Milan żeni się.
Słyszałaś o tem? NOLA
Zimno. Nie. JERZY
Z lekkim naciskiem. Nic cię to nie obchodzi, oczywiście! NOLA
j. w. Owszem, cieszę się dla niego - bardzo dobrze robi! JERZY Mam nadzieję, że wyleci z niebezpiecznej służby w
tych myśliwcach. Małżeństwo jest już samo przez się dostatecznem
bohaterstwem. Ciekaw jestem, kiedy mi się i Jastramb ożeni. Świetny
chłopak. Nietylko mistrz w akrobacji, ale i myśliciel! Ho, ho!
Siedzi jak jaki Diogenes powietrzny w tych swoich "beczkach". Ale
ty go nie lubisz... co? NOLA
W oknie odwraca się zwolna. Chcesz wiedzieć!? JERZY
Prędko. No, no, no, właściwie nie powinnaś go lubić, bo to
jest pełnowartościowy mężczyzna, a tacy, podług Müllermanna, zawsze
budzą odrazę w kobietach upośledzonych pod względem fizjologicznym.
Przeczytaj sobie dzieło mojego sławnego kolegi: "Die Frauenkälte".
Śmieje się. NOLA
Rozdrażniona. Zawsze to samo! Nudzą mnie już te koncepta! JERZY
Podchodząc ku niej. No dobrze, więc już nie będę tak
mówił, ale uściskaj mnie, gorąco, z przekonaniem.
Chwyta ją w objęcia. Daj mi usta... Pokaż źrenice, czy ci
się rozszerzają... i puls czy ci się przyśpieszył.
Przyciska ją do piersi. NOLA
Wyzwalając się skwapliwie z jego ramion. Nie, nie! Ach,
rozburzysz mi włosy... No, nie żartuj, bo żarty, żartami, a
pognieciesz mi świeżo odprasowaną suknię...
Szarpnąwszy się mocno. Nie, no puść - naprawdę, cóż za
pomysł, mój drogi.
JERZY
Pobłażliwie i z pewnym tryumfem. A widzisz, czy ja nie mam
racji? Czy tak nie jest oddawna? Niedorzeczne teorje, co? Djagnoza,
nic więcej? Muljer frigida! Gdybyś wiedziała, jak reagują w takiej
chwili inne kobiety! Za oknem, po którem deszcz spływa mignęła się
przechodząca, ciemna sylwetka. O! Milan właśnie przechodzi.
Puka w szybę, daje znaki. Chcę z nim pomówić, może coś wie
o naszych lotnikach.