Zalety bycia niewidzialnym - Stephen Chbosky

Kup ebooka

40.90 zł
32.72 zł (29,90 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

 

Tytuł oryginału: The Perks of Being a Wallflower

Copyright ? 1999 by Stephen Chbosky

All rights reserved.

 

 

Copyright ? for the Polish translation by Artur Łuksza, 2024

Copyright ? Wydawnictwo Poznańskie sp. z o.o., 2024

 

Redaktorka prowadząca: Oliwia Łuksza

Marketing i promocja: Aleksandra Kotlewska, Anna Fiałkowska

 

Redakcja: Patryk Białczak

Korekta: Katarzyna Dragan, Iga Wiśniewska

Skład i łamanie: Stanisław Tuchołka | panbook.pl

Ilustracje na okładce: Aleksandra Leśniak

Adaptacja okładki i stron tytułowych: Magda Bloch

Konwersja publikacji do wersji elektronicznej: Dariusz Nowacki

 

Zezwalamy na udostępnianie okładki książki w internecie.

 

eISBN 978-83-67974-35-6

 

Niniejsza praca jest dziełem fikcji. Wszelkie nazwy, postaci, miejsca i wydarzenia są wytworem wyobraźni osoby autorskiej. Wszelkie podobieństwo do osób prawdziwych jest całkowicie przypadkowe i niezamierzone.

 

WE NEED YA

Grupa Wydawnictwa Poznańskiego sp. z o.o.

ul. Fredry 8, 61-701 Poznań

tel.: 61 853-99-10

redakcja@weneedya.pl

marketing@weneedya.pl

www.weneedya.pl

 

 

 

 

 

 

 

 

 

25 sierpnia 1991

 

 

 

Drogi Przyjacielu,

 

piszę do Ciebie, bo ona powiedziała, że mnie wysłuchasz i zrozumiesz, ale też dlatego, że podczas tamtej imprezy nie poszedłeś do łóżka z tamtą osobą, chociaż mogłeś. Nie próbuj, proszę, ustalać, kim jest dziewczyna, która to powiedziała, bo możesz przypadkiem dojść do tego, kim jestem ja, a naprawdę nie chcę, żeby tak się stało. W odniesieniu do ludzi będę się posługiwał zmienionymi imionami albo nic niemówiącymi nazwami, bo nie chcę, żebyś mnie odszukał. Z tego samego powodu na kopercie nie znajdziesz adresu nadawcy. Nie mam jednak żadnych złych zamiarów. Przysięgam.

Po prostu muszę wiedzieć, że gdzieś na świecie jest osoba, która słucha, rozumie i nie próbuje się z kimś przespać, nawet jeśli może. Muszę wiedzieć, że tacy ludzie istnieją.

Sądzę, że akurat Ty to zrozumiesz, bo myślę, że ze wszystkich ludzi Ty jesteś żywy i docenisz to, co to oznacza. A przynajmniej taką mam nadzieję, bo inni szukają u Ciebie siły i przyjaźni, i dlatego właśnie piszę. Tak przynajmniej słyszałem.

No więc opowiem Ci o swoim życiu. Wiedz, że jestem zarówno szczęśliwy, jak i smutny, i nadal próbuję zrozumieć, jak to jest możliwe.

W mojej rodzinie szukam wytłumaczenia dla tego, jaki jestem, zwłaszcza po tym, jak zeszłej wiosny pewnego dnia mój przyjaciel Michael nie przyszedł do szkoły i z głośników odezwał się do nas pan Vaughn:

- Chłopcy i dziewczęta, z żalem zawiadamiam was, że odszedł od nas jeden z naszych uczniów. Nabożeństwo pogrzebowe za Michaela Dubsona odbędzie się w piątek na apelu.

Nie wiem, w jaki sposób wieści rozchodzą się po szkole i dlaczego tak często okazują się prawdziwe. Możliwe, że było to podczas przerwy lunchowej. Trudno mi sobie przypomnieć. Ale Dave, chłopak w okularach z grubymi szkłami, powiedział nam, że Michael się zabił. Mama Dave'a grała w brydża u sąsiadki Michaela i wtedy usłyszeli wystrzał.

Niewiele pamiętam z tego, co było później, oprócz tego, że mój starszy brat przyjechał do mojego gimnazjum i w gabinecie pana Vaughna powiedział, że mam przestać płakać. Położył dłoń na moim ramieniu i kazał mi to wyrzucić z głowy, zanim tata wróci do domu. Potem pojechaliśmy do McDonalda na frytki i nauczył mnie grać w paintball. Zażartował nawet, że dzięki mnie nie musiał być na paru lekcjach, i zapytał, czy nie chcę mu pomóc pogrzebać przy jego camaro. Chyba byłem w niezłej rozsypce, bo nigdy wcześniej nie pozwolił mi grzebać przy swoim camaro.

Podczas grupowego spotkania ze szkolnymi pedagogami poproszono kilkoro z nas - tych, którzy naprawdę lubili Michaela - żebyśmy powiedzieli o nim kilka słów. Chyba bali się, że niektórzy z nas spróbują się zabić albo coś, bo wyglądali na bardzo spiętych i jeden z nich ciągle dotykał swojej brody.

Bridget, która jest szalona, powiedziała, że zdarzyło jej się myśleć o samobójstwie podczas przerw reklamowych w telewizji. Była szczera i zaskoczyła tym pedagogów. Carl, który jest dla wszystkich miły, powiedział, że jest bardzo smutny, ale nie mógłby popełnić samobójstwa, bo to grzech.

Jeden z pedagogów przepytał całą grupę i w końcu nadeszła moja kolej.

- A ty co myślisz, Charlie?

W tym wszystkim dziwne było to, że nigdy nie spotkałem tego mężczyzny, a jednak znał moje imię, chociaż nie miałem plakietki z imieniem, jakie noszą ludzie podczas drzwi otwartych w szkole.

- Cóż, myślę, że Michael był miłym chłopakiem, i nie rozumiem, dlaczego to zrobił. Chociaż jest mi smutno, to chyba właśnie niewiedza najbardziej mnie dręczy.

Przeczytałem to zdanie jeszcze raz i nie brzmi jak coś, co bym powiedział. Zwłaszcza w tamtej sali, bo nadal płakałem. Cały czas płakałem.

Pedagog stwierdził, że podejrzewa, że Michael miał "problemy w domu" i czuł, że nie ma z kim o nich porozmawiać, i pewnie dlatego poczuł się osamotniony i się zabił.

Zacząłem na niego krzyczeć, że Michael mógł porozmawiać ze mną. A potem rozpłakałem się jeszcze bardziej. Próbował mnie uspokoić, mówiąc, że chodziło mu o osobę dorosłą jak nauczyciel albo pedagog. Ale to nie podziałało i w końcu mój brat przyjechał po mnie do gimnazjum swoim camaro.

Przez resztę roku szkolnego nauczyciele traktowali mnie inaczej i dawali mi lepsze oceny, chociaż wcale nie zrobiłem się mądrzejszy. Prawdę mówiąc, myślę, że się przeze mnie stresowali.

Pogrzeb Michaela był dziwny, bo jego tata nie płakał. A trzy miesiące później zostawił mamę Michaela. Przynajmniej według Dave'a, który opowiedział nam to na przerwie lunchowej. Czasami o tym rozmyślam. Myślę o tym, co działo się w domu Michaela podczas obiadów i oglądania telewizji. Michael nie zostawił żadnego listu, a przynajmniej jego rodzice nie pozwolili go nikomu zobaczyć. Może rzeczywiście to przez "problemy w domu". Szkoda, że nie wiem. Może tęskniłbym za nim bardziej wyraźnie. Może miałoby to jakiś smutny sens.

Jedyne, co wiem, to że z tego powodu sam zastanawiam się nad tym, czy nie mam "problemów w domu", ale wydaje mi się, że wiele osób ma w życiu dużo gorzej. Jak wtedy, gdy pierwszy chłopak mojej siostry zaczął chodzić z inną dziewczyną i moja siostra płakała cały weekend.

Mój tata powiedział:

- Wiele osób ma w życiu dużo gorzej.

A mama nic nie powiedziała. I to by było na tyle. Miesiąc później moja siostra poznała innego chłopaka i znowu zaczęła słuchać radosnych piosenek. A tata nadal pracował. A mama nadal sprzątała. A mój brat nadal grzebał przy swoim camaro. W sensie do czasu, aż nie wyjechał na studia na początku lata. Gra w futbol dla Uniwersytetu Penn State, ale przez lato musiał poprawiać swoje oceny, żeby móc grać.

W naszej rodzinie chyba nie ma faworyzowanego dziecka. Jest nas troje, a ja jestem najmłodszy. Brat jest najstarszy. Jest bardzo dobrym futbolistą i lubi swój samochód. Siostra jest średniaczką, jest bardzo ładna i niemiła dla chłopaków. Podobnie jak siostra dostaję teraz same szóstki i dlatego mam spokój.

Mama dużo płacze podczas oglądania telewizji. Tata z kolei dużo pracuje i jest uczciwym człowiekiem. Ciocia Helen mawiała, że tata będzie zbyt dumny na kryzys wieku średniego. Dopiero teraz rozumiem, co miała na myśli, bo niedawno skończył czterdzieści lat i nic się nie zmieniło.

Ciocia Helen była moją ulubioną osobą na świecie. Była siostrą mamy. Gdy była nastolatką, dostawała same szóstki i przynosiła mi książki do czytania. Tata mówił, że są dla mnie trochę za dojrzałe, ale lubiłem je, więc tylko wzruszał ramionami i pozwalał mi je czytać.

Ciocia Helen mieszkała u nas przez ostatnie parę lat swojego życia, bo przytrafiło jej się coś bardzo złego. Nikt nie chciał mi powiedzieć, co się stało, chociaż zawsze chciałem wiedzieć. Gdy miałem jakieś siedem lat, przestałem o to pytać, bo pytałem o to, jak zazwyczaj pytają dzieci, lecz ciocia Helen zaczęła wówczas bardzo mocno płakać.

Wtedy właśnie tata mnie klepnął w tyłek i powiedział:

- Ranisz uczucia cioci Helen!

Nie chciałem tego robić, więc przestałem. Ciocia Helen powiedziała tacie, żeby już nigdy mnie nie bił na jej oczach, a tata odpowiedział, że to jego dom i że może robić, co chce, na co mama nic nie powiedziała, tak samo jak moi brat i siostra.

Nie pamiętam wiele oprócz tego, bo zacząłem bardzo mocno płakać i po jakimś czasie tata kazał mamie zabrać mnie do mojego pokoju. Dopiero dużo później, po paru kieliszkach białego wina, mama powiedziała mi, co się przydarzyło jej siostrze. Niektóre osoby rzeczywiście mają w życiu dużo gorzej niż ja. Naprawdę.

Pewnie powinienem już iść spać. Jest bardzo późno. Nie wiem, dlaczego tak dużo napisałem Ci do przeczytania. Napisałem ten list, ponieważ jutro zaczynam liceum i bardzo boję się tam iść.

Ściskam

Charlie

 

 

 

 

 

 

 

 

 

7 września 1991

 

 

 

Drogi Przyjacielu,

 

nie lubię liceum. Stołówkę nazywa się tu Centrum Odżywiania, co jest dziwne. Na mojej lekcji rozszerzonego angielskiego jest dziewczyna o imieniu Susan. W gimnazjum bardzo lubiłem spędzać z nią czas. Lubiła filmy, a jej brat Frank robił dla niej składanki wspaniałych piosenek, którymi się z nami dzieliła. Ale przez lato zdjęto jej aparat na zęby i zrobiła się trochę wyższa, ładniejsza, no i urosły jej piersi. Teraz na korytarzu zachowuje się dużo głupiej, zwłaszcza gdy w okolicy są chłopacy. I moim zdaniem to smutne, bo Susan nie wygląda obecnie na szczęśliwą. O dziwo, nie chce się nawet przyznawać, że chodzi na rozszerzony angielski, i nie chce mi mówić "cześć" na korytarzu.

Podczas spotkania z pedagogami wyznała, że Michael powiedział jej kiedyś, że jest najładniejszą dziewczyną na świecie, nawet z aparatem. Potem zapytał ją, czy chce z nim "chodzić", co było wielką sprawą w każdej szkole. W liceum nazywają to "umawianiem się". I całowali się, i rozmawiali o filmach, i teraz okropnie za nim tęskni, bo był jej najlepszym przyjacielem.

Zabawne, bo w mojej szkole chłopacy i dziewczyny zazwyczaj nie bywali najlepszymi przyjaciółmi. Ale Michael i Susan byli. W każdym bądź razie ja i ciocia Helen też byliśmy jakby najlepszymi przyjaciółmi. O, sorki. "W każdym razie". Nauczyłem się tego w tym tygodniu. Tego i bardziej konsekwentnej interpunkcji.

Większość czasu siedzę cicho i tylko jeden chłopak, Sean, zwrócił na mnie uwagę. Czekał na mnie po wuefie i powiedział mi bardzo niedojrzałe rzeczy, jak chociażby to, że zrobi mi "spłuczkę", czyli że wsadzi moją głowę do toalety i spuści wodę, by moje włosy zawirowały wraz z wodą. Wydawał mi się zresztą dość nieszczęśliwy, co też mu powiedziałem. Wkurzył się i zaczął mnie bić, więc zwyczajnie zrobiłem to, czego nauczył mnie mój brat. Mój brat się naprawdę dobrze bije.

- Celuj w kolana, gardło i oczy.

I tak postąpiłem. I zrobiłem krzywdę Seanowi. I zacząłem płakać. I moja siostra musiała opuścić swoją lekcję dla uzdolnionych czwartoklasistów i odwieźć mnie do domu. Zostałem wezwany na dywanik pana Smalla, ale nie zawiesił mnie ani nic, bo jakiś chłopak powiedział mu, co się naprawdę stało.

- Sean zaczął. Tylko się broniłem.

I tak było. Nie rozumiem tylko, dlaczego Sean chciał mnie skrzywdzić. Nic mu nie zrobiłem. Jestem bardzo drobny. Taka prawda. Nie wiedział jednak, że potrafię się bić. W gruncie rzeczy mogłem mu zrobić coś dużo gorszego. I może powinienem był. Pomyślałem, że może jeszcze będę musiał, jeśli będzie chciał się zemścić na tym chłopaku, który powiedział dyrektorowi prawdę, ale tego nie zrobił. Wszystko poszło więc w niepamięć.

Niektórzy uczniowie na korytarzu dziwnie na mnie patrzą, bo nie przystrajam swojej szafki i jestem tym, który pobił Seana i nie mógł przestać płakać po tym, jak to zrobił. Chyba jestem dość emocjonalny.

Ostatnio czuję się bardzo samotnie, bo moja siostra zajęta jest byciem najstarszym dzieckiem w domu. Mój brat z kolei zajęty jest graniem w futbol dla Penn State. Po obozie treningowym jego trener powiedział, że będzie graczem rezerwowym, ale jeśli się przyłoży, trafi do pierwszego składu.

Tata naprawdę liczy na to, że mój brat przedrze się do zawodowego futbolu i będzie grał dla Pittsburgh Steelers. Mama cieszy się głównie z tego, że udało mu się pójść do college'u za darmo, bo moja siostra z kolei nie gra w futbol, a nie byłoby pieniędzy, żeby wysłać ich oboje. Dlatego chce, żebym uczył się na tyle dobrze, abym dostał stypendium akademickie.

Więc tak, taki jest właśnie plan, póki nie znajdę w liceum przyjaciela. Miałem nadzieję, że ten chłopak, który powiedział prawdę, się nim stanie, ale chyba po prostu zrobił to, co uważał w tej sytuacji za słuszne.

Ściskam

Charlie

 

 

 

 

 

 

 

 

 

16 września 1991

 

 

 

Drogi Przyjacielu,

 

skończyłem Zabić drozda. To moja nowa ulubiona książka wszech czasów, ale w sumie zawsze tak myślę, aż nie przeczytam kolejnej. Nauczyciel angielskiego poprosił mnie, żebym poza lekcjami zwracał się do niego Bill, po imieniu, i dał mi następną książkę do przeczytania. Mówi, że moja umiejętność czytania i rozumienia tekstu jest na wysokim poziomie, i poprosił mnie, żebym napisał wypracowanie na temat Zabić drozda.

Wspomniałem o tym mojej mamie i zapytała, czemu nie zaproponował w takim razie, żebym chodził na rozszerzony angielski z drugo- albo trzecioklasistami. Odpowiedziałem jej, że zdaniem Billa te lekcje różnią się tylko tym, że czyta się bardziej skomplikowane książki, i że nic by mi to nie dało. Mama stwierdziła, że wcale nie jest tego taka pewna i że porozmawia z nim na wywiadówce. Następnie poprosiła, żebym jej pomógł i pozmywał naczynia, co zrobiłem.

Tak szczerze, to nie lubię zmywać naczyń. Lubię jeść z serwetek palcami, ale moja siostra mówi, że to złe dla środowiska. Należy do kółka ekologicznego w naszym liceum i właśnie tam poznaje chłopaków. Każdy z nich jest dla niej bardzo miły i naprawdę nie rozumiem dlaczego, może nie licząc tego, że jest ładna. Jest naprawdę wredna dla tych chłopaków.

Jednemu z nich obrywa się wyjątkowo mocno. Nie powiem Ci, jak ma na imię, ale opowiem wszystko, co o nim wiem. Ma bardzo ładne, długie, brązowe włosy, które nosi po części rozpuszczone, a po części spięte w kucyk. Myślę, że w przyszłości będzie tego żałował. Robi dla mojej siostry składanki z określonym motywem przewodnim. Jedną nazwał Jesienne liście. Wrzucił do niej dużo piosenek The Smiths. Narysował do niej nawet kolorową okładkę. Po tym, jak obejrzeliśmy film, który wypożyczył, moja siostra dała mi tę kasetę, kiedy chłopak już wyszedł z naszego domu.

- Chcesz to, Charlie?

Wziąłem, choć czułem się z tym dziwnie, bo zrobił ją przecież dla niej. Ale przesłuchałem ją i bardzo mi się spodobała. Jest tam taka piosenka zatytułowana Asleep, którą chciałbym, żebyś przesłuchał. Powiedziałem o niej siostrze i tydzień później mi za to podziękowała, bo gdy ten chłopak zapytał ją o kasetę, powtórzyła moje słowa o Asleep i był bardzo poruszony tym, jak wiele dla niej znaczyła ta składanka. Mam nadzieję, że to znaczy, że gdy przyjdzie na to czas, będę dobry w randkowaniu.

Powinienem jednak trzymać się tematu. Tak twierdzi mój nauczyciel, Bill, bo według niego piszę tak, jak mówię. Myślę, że właśnie dlatego chce, żebym napisał wypracowanie o Zabić drozda.

Ten chłopak, który lubi moją siostrę, zawsze odnosi się do moich rodziców z szacunkiem. Mama bardzo go z tego powodu lubi. Tata z kolei uważa go za mięczaka. Myślę, że właśnie dlatego moja siostra traktuje go tak, a nie inaczej.

Jednego wieczoru mówiła mu bardzo niemiłe rzeczy o tym, jak nie postawił się szkolnemu prześladowcy, gdy miał piętnaście lat, czy coś w tym stylu. Prawdę mówiąc, oglądałem film, który wypożyczył, więc nie przysłuchiwałem się ich kłótni. Ciągle się o coś kłócą, więc pomyślałem, że film będzie przynajmniej czymś nowym, ale wcale nie, bo to była druga część tego poprzedniego.

W każdym razie po tym, jak najeżdżała na niego przez jakieś cztery sceny, czyli w sumie około dziesięciu minut, zaczął płakać. Naprawdę mocno płakać. Odwróciłem się wtedy do nich i moja siostra wskazała na mnie.

- Wiesz? Nawet Charlie postawił się tamtemu chłopakowi.

I wtedy on zrobił się czerwony z wściekłości, spojrzał na mnie, na nią, wziął zamach i uderzył ją mocno w twarz otwartą dłonią. Serio mocno. Zwyczajnie zamarłem, bo nie mogłem uwierzyć, że to zrobił. Bicie innych zupełnie do niego nie pasowało. Był przecież chłopakiem, który robił składanki z motywem i własnoręcznie rysowanymi okładkami, przynajmniej do czasu, aż nie uderzył mojej siostry, dopiero wtedy przestał płakać.

Co najdziwniejsze, moja siostra nie zareagowała. Po prostu patrzyła na niego w ciszy. To było takie dziwne. Dostaje szału, gdy zje nieodpowiedni typ tuńczyka, tymczasem ten chłopak ją bije, a ona nic na to nie mówi. Zrobiła się tylko taka łagodna i miła. I poprosiła, żebym wyszedł, co też zrobiłem. Po tym, jak ten chłopak sobie poszedł, powiedziała, że "umawiają się" i żebym nie mówił rodzicom o tym, co się stało.

Wygląda na to, że postawił się swojej prześladowczyni. I to chyba miało sens.

W ten weekend spędzili ze sobą dużo czasu. I śmiali się dużo więcej niż zwykle. W piątek wieczór czytałem nową książkę, ale mój mózg się zmęczył, więc postanowiłem pooglądać telewizję. I gdy otworzyłem drzwi do piwnicy, moja siostra i ten chłopak byli tam nadzy.

On był na niej, a jej nogi rozłożone były po obu stronach kanapy. Krzyknęła do mnie szeptem:

- Wynoś się, zboku.

Więc wyszedłem. Następnego dnia wszyscy oglądaliśmy, jak mój brat gra w futbol. Siostra zaprosiła swojego chłopaka. Trzymali się za ręce i zachowywali tak, jakby wszystko było super. Ten chłopak powiedział coś o tym, że szkolna drużyna futbolowa bez mojego brata to już nie to samo, a tata mu podziękował. A gdy wyszedł, tata stwierdził, że chłopak wyrasta na porządnego młodzieńca, który potrafi się zachować. A mama nic nie powiedziała. A moja siostra spojrzała na mnie, by dopilnować, że nic nie powiem. I tak to wyglądało.

- Tak. Wyrasta. - To wszystko, co moja siostra mogła powiedzieć.

A ja wyobrażałem sobie, jak ten chłopak odrabia zadanie domowe przy swoim biurku i myśli o mojej nagiej siostrze. I widziałem, jak trzymają się za ręce na meczu futbolowym, którego nie oglądają. I widziałem, jak ten chłopak wymiotuje w krzakach na domówce. I widziałem, jak moja siostra musi to znosić.

I zrobiło mi się ich obojga bardzo żal.

Ściskam

Charlie

 

 

 

 

 

 

 

 

 

18 września 1991

 

 

 

Drogi Przyjacielu,

 

nie mówiłem ci o tym, że chodzę na technikę, prawda? Cóż, no to chodzę na nią i nie licząc angielskiego z Billem, to moja ulubiona lekcja. Wczoraj wieczorem napisałem wypracowanie o Zabić drozda i dzisiaj rano oddałem je Billowi. Mamy je omówić jutro na przerwie lunchowej.

Rzecz jednak w tym, że na technikę chodzi też chłopak o imieniu "Wogóle". Wcale nie żartuję. Ma na imię "Wogóle". I jest prześmieszny. "Wogóle" dostał swoje imię po tym, jak inni dokuczali mu w gimnazjum. Teraz chyba chodzi do czwartej klasy. Dzieciaki zaczęły go przezywać Patty, choć tak naprawdę nazywa się Patrick. I "Wogóle" powiedział im:

- Dobra, albo mówicie mi Patrick, albo w ogóle.

No i inni zaczęli mówić mu "Wogóle". I tak już zostało. Był wtedy nowy w szkole, bo jego tata ożenił się z kobietą z naszej okolicy. Chyba przestanę brać imię Wogóle w cudzysłów, bo to denerwujące i zaburza mój rytm. Mam nadzieję, że nie utrudni Ci to lektury. Jeśli zauważę, że coś jest niezrozumiałe, to postaram się to wyjaśnić.

Tak więc na technice Wogóle w bardzo zabawny sposób naśladował naszego nauczyciela, pana Callahana. Dorysował sobie nawet pokaźne bokobrody kredką olejną. Prześmieszne. Gdy pan Callahan zobaczył, jak Wogóle naśladuje go przy szlifierce taśmowej, tylko się zaśmiał, bo Wogóle nie robił tego w sposób złośliwy. To po prostu było naprawdę śmieszne. Szkoda, że Cię przy tym nie było, bo nie śmiałem się tak mocno, od kiedy wyjechał mój brat. Często opowiadał żarty o Polakach. Wiem, że to złe, ale po prostu pomijałem część o Polakach i słuchałem żartów. Prześmieszne.

A tak w ogóle, to moja siostra poprosiła z powrotem o kasetę Jesiennych liści. Ciągle jej teraz słucha.

Ściskam

Charlie

 

 

 

 

 

 

 

 

 

SPIS TREŚCI

 

 

 

Dedykacja

Ostrzeżenia o treści

 

Przedsłowie

 

Część PIERWSZA

25 sierpnia 1991

7 września 1991

11 września 1991

16 września 1991

18 września 1991

29 września 1991

6 października 1991

14 października 1991

15 października 1991

28 października 1991

 

Część DRUGA

7 listopada 1991

8 listopada 1991

12 listopada 1991

15 listopada 1991

18 listopada 1991

23 listopada 1991

7 grudnia 1991

11 grudnia 1991

19 grudnia 1991

21 grudnia 1991

23 grudnia 1991

25 grudnia 1991

26 grudnia 1991

30 grudnia 1991

1 stycznia 1992

 

Część TRZECIA

4 stycznia 1992

14 stycznia 1992

25 stycznia 1992

2 lutego 1992

8 lutego 1992

9 lutego 1992

15 lutego 1992

23 lutego 1992

7 marca 1992

28 marca 1992

18 kwietnia 1992

26 kwietnia 1992

 

Część CZWARTA

29 kwietnia 1992

2 maja 1992

8 maja 1992

11 maja 1992

17 maja 1992

21 maja 1992

27 maja 1992

2 czerwca 1992

5 czerwca 1992

9 czerwca 1992

10 czerwca 1992

13 czerwca 1992

16 czerwca 1992

22 czerwca 1992

 

EPILOG

23 sierpnia 1992

 

POSŁOWIE

18 września 2012