Atakduszności
Proceswyżerania ego trwa latami. Archeologia wybijania dziur kilofem wmurze płaczu oraz ścianie snu, kucia i dobijania się do istotyzagadnienia, turbulencja wiru, górnicze fedrowanie w strachu, lęku itrującym pyle, gorszym niż smog, przynajmniej bardziej szkodliwym.Pozostanie w ustach posmak toksycznego dymu, gdzieś na końcu języczkauvula,na skraju podniebienia miękkiego, tam już nie dociera iskrzeniemalarstwa użytkowego. Podobnie jak progres wypalania bezsensownychakt, selektywne traktowanie sztuki i ksiąg (odrzut i odstrzałzbędnych"artystów"i"poetów"),by poznać prawdziwą naturę konsekracji, konwersji (dysocjacji) czyprojekcji biologicznej. To jest tak, jakby wbić się pazurami pod korędrzewa, aż do żywicy, po czym pić, ssać, obracać językiem rógobfitości, szarpać zębami włókna tętnic, obierać żyły z liści iigliwia niczym kozioł w szale przewodu pokarmowego, obłędzie łańcuchacyklu faz księżyca. Rewelacyjny brak jaźni przy zachowanej zasadziemomentu pędu. Melanie Klein uważała, że ego istnieje od momentunarodzin człowieka i już od samego początku jest zdolne do działania.Przykładem wyrazu takiego działania jest poszukiwanie pierwotnegoobiektu - piersi. Jacques Lacan umieszcza moment rozwoju "ja"w fazie lustra - etapie rozwoju, w którym następujeutożsamienie pierwotnie niezintegrowanego zespołu części z idealnymobrazem, jaki dziecko widzi w lustrze. Jest to zarazem momentpierwszego złudzenia co do własnej natury. Stąd w koncepcji Lacanawszelkie przekonania osoby na własny temat są li tylko złudzeniem.Faza lustra jest momentem fundacji rejestru wyobrażeniowego. Niejesteśmy oddzielnymi podmiotami, wypełniamy tylko wszechświatróżnorodną formą fizyczną. Poczuć byt mówiony. Nie zaprzątać sobiełba bytem mówiącym. Wtedy uruchomimy krwiobieg.
ZasadySigmunda Freuda formułują, co następuje: Nie należy jednak popełniaćbłędu utożsamiając "ego" ze "świadomością".Nie wszystkie obszary ego są świadome. Według definicji Carla GustavaJunga, ego koncentruje większość treści świadomości, jednakże znacznajego część pozostaje nieświadoma. Ego to złudzenie stworzone przezspołeczeństwo, religię i kulturę w celu fałszywej identyfikacji.Podstawą formowania się ego jest utożsamianie się z czymś (narzuconemaski tożsamości), które podtrzymuje zniewolenie i iluzorycznąfałszywą identyfikację, albowiem poznanie prawdziwej natury usuwaego.Całeżycie jesteś całkowicie szalony, ponieważ myślisz, że istniejesz 'ty'i 'inni'. Starasz się wyróżnić z tłumu, ale wrzeczywistości nie ma ani 'ciebie', ani 'innych'.'Brak jaźni' znaczy, że 'ja' nie jestoddzielnym podmiotem. Kiedy 'ja' nie jestem oddzielnympodmiotem, wtedy wypełniam cały wszechświat. To, że wypełniam caływszechświat, jest tym, co mam na myśli mówiąc: wszystkie rzeczy sąprawdziwą formą, powiada K?d? Sawaki, jeden znajważniejszych nauczycieli japońskiego buddyzmu Zen XX wieku.
Punktwyjścia, czyli kadencja dochodzenia do brzegu przepaści
Nigdynie należałem do harcerstwa ani nie byłem żołnierzem pierdolonejarmii, to znaczy nie byłem mordercą, który jest usprawiedliwiony.Wychowały mnie ulice Niebuszewa, stąd znam cichociemnych handlarzyśmiercią, z którymi czasem pracuję za ciężkie pieniądze, pomagając imnapierdalać takich, jak wy. Znam, kogo znam. Doskonale zdaję sobiesprawę, iż nie są to ludzie święci ani czyści, ani też cisi. Aleprzynajmniej życie w pudle nauczyło ich lojalności, okrucieństwa iwięziennego honoru. Prawdziwych "przyjaciół" zliczyłbymna palcach lewej dłoni, gdybym wcześniej nie poobcinał ich sobienożem myśliwskim pod patronatem i auspicjami Księżniczki Świtu.Większość z nich bowiem li tylko uważa się za takowych, mając łby igęby pełne pustych, psychoterapeutycznych frazesów w stylu mistrzawstrząśniętego, wymieszanego hochsztaplera i oszusta Osho. Większośćz nich zatańczyłaby na mym grobie z radością. A ja? Skoro nie żyję,to zapewne też nie umieram. Przeważnie jestem niczym. Wobec tegozerżnę z odbytnicy na ich katafalki sztywną, twardą kiełbasęprzepełnioną pierwiastkami kałowymi. Na ich pogrzebach wprowadzę wgłąb glinianej ziemi gazrurki z wyziewami siarkowodoru. Tak będziewyglądało moje podziękowanie. Miłości, odkąd pamiętam, spluwam wtwarz, prosto między oczy. Torsje zachwytu. Swoje lewe oko wydłubałemcałkiem niedawno nożyczkami do paznokci. W miejscu oczodołu spoczywateraz aksamitna, czarna powłoka. Uczyniłem tak, gdyż tryskał mi spodpowiek spirytus salicylowy, jak psom i krowom spuszczają spomiędzydługich rzęs łańcuchy. Uwalniają je. To moja zemsta. Prawą rękęobmywam wodą utlenioną, po czym biorę prysznic z kwasu solnego. Pompęssąco-tłoczącą przerżnąłem na pół piłą tarczową, która funkcjonujedzięki silnikowi spalinowemu, posiadam ją, ponieważ odziedziczyłem wspadku z zakładu stolarskiego nieżyjącego dawno dziadka ze stronyAlzheimera matki. Wiem, jak zatkać sobie dwie zastępcze tętnice wlewej komorze serca. Za mało mam krwi.
Odkądpamiętam, drażniło, irytowało, wkurwiało mnie nadmierne, natrętne,namolne lewactwo i tożsame z nim, upierdliwe prawactwo. W obliczuwalki, wręcz wojny o prawa kobiet do zalegalizowanej aborcji,suwerenności w podejmowaniu decyzji, które dotyczą własnego ciała,macicy, pochwy, układu żeńskiego krążenia, co poniektórzy dezyderacimuszą wtrącić swoje cztery litery. Wynika to z potrzeby posiedzeniana kiblu w rytmie biegunki mózgowia. Mniejsza w tym momencie opoglądy purpurowych z wściekłości biskupów, których opinię należałobyposiadać w najgłębszych czeluściach odbytu, ze względu chociażby nacelibat, obowiązujący w katolicyzmie, ponieważ ksiądz ma penisa litylko na wszelki wypadek, o oddawaniu moczu nie wspomnę, ponieważdojrzałość do kremacji w pewnym aspekcie egzystencji wymagała odemnie skutecznego aktu apostazji. Otóż niegdyś, w trakcie odpłyniętejpracy nauczyciela polonisty w publicznym liceum ogólnokształcącym,otrzymałem w pakiecie bonus, w postaci bełkoczącego gówniarza,sepleniącego, jąkającego się typa o niewydarzonej wadzie wymowy,który zwykł był wypowiadać się nerwowo, wymiatając przy tym łbem nibyCharles Manson. Kaziu był rozpieszczonym bękartem, ukochanym bachoremswojej mamusi, która pieszczotliwie nazywała syna "Kaziulkiem"podczas nader częstych wizyt u mnie, w trakcie długiej przerwymiędzylekcyjnej, czyli w moim prywatnym wolnym czasie na kawę ipapierosa, dalece wykraczając poza zakres spotkań z rodzicami. Fakt,iż pozwalałem sobie na te peregrynacje wciskania mi życia rodzinnegojakiegoś gówniaka, wynikał z tego, że zaufałem naiwnie jego cielęcejbezczelności, mało tego, postanowiłem roztoczyć nad nią skrzydełkaopieki merytorycznej, stwierdziłem, jako rasowy belfer, że okażępomoc w dydaktyce mówienia, metodyce pisania tudzież oczytania,albowiem delikwent sugerował głęboko osadzonymi węgielkami woczodołach oraz malutkimi pieńkami przećpanego amfetaminą układuzębnego, ponadprzeciętną inteligencję eksperymentalną, zdradzałzainteresowanie muzyką ekstremum funkcji metalowej, a, co za tymidzie, Księciem Ciemności. Nawet nie spodziewałem się, jakiegorodzaju karalucha wyhoduję na własnym, że się tak wyrażę, łonie.Szczyl ów uważał mnie za swojego mentora, ojca duchowego, wpóźniejszym okresie, zaślepiony jego wazeliniarskimi komplementami,nawet pisałem recenzje płyt grup z pograniczanarodowo-socjalistycznego black metalu, w których to indywiduumprzygrywało do nazistowskiego pulpeta na gitarze. Było to działanieku pokrzepieniu serc. Sens ekspiacji pozostawał dla mnie nieznany,nie miałem świadomości, że miast wzniecać kryształ, doprowadzałem dozgnilizny, do korozji kadłuba, rdza objęła panowanie nad płomieniem,który jednak jeszcze się tlił. Kaziu okazał się zwykłym oszustem,złodziejem, który okradł moich kumpli, skrzywdził kobiety,manipulował nimi, niczym przywódca sekty, sam będąc kryptopedałem,który nie ma pojęcia o swojej seksualności. Dowodem na to byłyzdjęcia, jakie kiedyś ujrzałem, przedstawiające gnojka w damskiejbieliźnie, pończoszkach, fatałaszkach, z parówką na wierzchu, z minąkurwy, która robi buziaczka do selfie, z wibratorem w dupie, zodczynnikami masturbatora, onanisty, niezdolnego do aktu seksualnegoz partnerką. Transpłciowość została mu podyktowana dziękiniezrozumieniu teorii Animy i Animusa Carla Gustava Junga,zarysowanej w eseju Onaturze kobiety,wtedy odkrył w sobie dziwkę, pospolitą kurtyzanę, która analniedoprowadza się do rozkoszy, spuszcza się na dildo, po czym zlizujeswoją spermę niczym z gumowej lalki dla oziębłych, którym nie stajeprzy dziewczynie, podczas gdy wyobraźnia miała w pamięcinapęczniałego, nabrzmiałego skurwysyna w gniewie, jaki niegdyśpozował dla betonowych fotografów na tle cmentarzy, grobowców,odwróconych krzyży, hycli z wężem w kieszeni, w typowo mrocznejscenerii dla idiotów. Jakby tego było mało, wysłuchałem nagranej nadyktafonie, oczywiście bez jego wiedzy, rozmowy z siedmioletnią córkąjednej z kobiet Kaziulka, która miała posłużyć jako dowód w celuzałożenia mu Niebieskiej Karty. W trakcie tego krótkiego dialogu zzastraszoną dziewczynką, objawiła się kolejna cecha narcysty, amianowicie epifania stuprocentowego, rasowego pedofila, który,sepleniąc, czyni podjazdy w kierunku odwłoku nieletniej, manipulując,ograbia ją z wnętrzności. Nikt tak się nie ślini, jak nasz Bartolini.Swoistym apogeum był sam fakt sposobu na życie, typ okradałdziewczyny z pieniędzy i biżuterii, niczym przysłowiowy Kalibabka,zresztą kreowany w słynnym serialu Tulipan("Słodka dręczycielko uwiedź mnie") przez Jana Monczkę,nawiasem mówiąc, stryja byłej partnerki Kazia. Nie dość na tym,przecież sprawy toczą się, zakrawając, zahaczając o poglądypolityczne. Omówiliśmy już szereg wyszynków lewackich, ze sprawamiLGBT+ włącznie, cytując zarzewie transwestytyzmu. Teraz kolej nawyzysk człowieka przez człowieka, wytrysk człowieka w człowieku wsensie prawackim, narodowym, neonazistowskim, otóż nasz Kaziulek,niby Maxi Kaz, który tylko jeden raz był orędownikiem ideiKonfederacji, a za Boga postawił sobie pod napletkiem KrzysztofaBosaka. Partia tego chłoptasia była jednym ze zwolenników zaostrzeniaustawy antyaborcyjnej. Wraz z Młodzieżą Wszechpolską (dla historykównie jest tajemnicą, iż przedwojenni Wszechpolacy czasów RomanaDmowskiego i dziadka Romana Giertycha, stali się wzorcem dla doktorafilozofii i szefa propagandy NSDAP Josepha Goebbelsa przy stworzeniuHitlerjugend) i ONR-em maszerowała co roku 11 listopada z okazjiodzyskania niepodległości, wysławiając rolę k.k. w kształtowaniunarodowego tępactwa, ksenofobii, rasizmu, antysemityzmu i inszejzarazy. Ciekaw jestem, jak by zareagowali Konfederaci, gdyby okazałosię, że mają w swoich szeregach kretyna, który w stringach ipończoszkach kabaretkach wkłada sobie w odbyt wibrator, doprowadzasię do orgazmu analnego na baterię, mając przy tym minę śledziapłynącego pod prąd? Przypomina mi się dylemat proboszcza z Gryfina,który onego czasu zaprosił do swojej plebanii dwie damy z agencjitowarzyskiej na nocne zabawy i spekulacje. Polaków rozmowy zakończyłysię wizytą księdza w szpitalu na nocnym dyżurze, otóż starszemu panuw sutannie, parówie w sukience, utknął wkręcony w czeluści odbytnicywibrator, któremu padła bateria i nie można było go w żaden sposóbwykręcić ani odkręcić. Wydobyć z kopalni odkrywkowej z górnicząprecyzją z pomarszczonej dupy proboszcza. Konieczna była interwencjapogotowia. Dzień bez wazeliny oraz bez medycyny jest dniem straconym.
Istotnebyło zdarcie zasłony iluzji, zniszczenie hipokryzji, samowyniszczenie ego, jedyny ratunek, by podjąć autonomię, bez pobudki zręką w metalowym nocniku. Stawić się gotowym do wojny. Wyzwolić się,uwolnić od gnojówki upodlenia przez pizdowatą rozpadlinę zakłamania,od ugniatania w mackach cioty samooszustwa. Przyznać się do swoichsłabych punktów, dzięki którym dajemy sobą manipulować, pozwalamyzdobywać nasze zaufanie, stajemy się pozbawieni instynktusamozachowawczego, znikamy, bez cech osobowości we Wrocławiu, odarcinawet z niepokoju metafizycznego, z pierwotnego lęku, bólu istnienia.Stanąć pod rękę z ukochaną, nie czuć strachu o przetrwanie, walki olepsze jutro, ponieważ będzie to, co ma się stać, istnieje tylkopotrzeba płynięcia zgodnie z rytmem fali absurdu. Dać się ponieśćnieskończonemu strumieniowi żywego życia.
Zauważampewną prawidłowość: mianowicie im bardziej ktoś występuje publicznie(klecha, polityk, rodzimowierca, satanista teistyczny, narodowiec,wszechpolak, wszechbosak) przeciwko homoseksualistom, tym mocniejjest niedookreślony pod względem własnej seksualności, ma problem zsamookreśleniem, nie jest pewny swojej płci. Przy tym jestzatwardziałym, skostniałym mizoginem. Stąd płynie zdziwienie tudzieżprzerażenie zsynchronizowane z solidarnością jajników z postaciami"Kaziulków" w stringach oraz kabaretkach i z wibratorkiemw odbycie. Tak wygląda kryptogejoza.
wserii kwadratukazały się:
„2008”,„2011”, „2014”, „2017”, „2020”– antologie współczesnych polskich opowiadań
Andrzej Ballo„Made in Roland”
MarcinBałczewski„Eva Morales de Nacho Lima”, „Malone”
WaldemarBawołek„To co obok”
KostiaBerezin (Paweł Laufer)„Buty Mesjasza”
JacekBielawa „Kościelec”
JarosławBłahy „Rzeźnikz Niebuszewa”, „Zaklęty w szerszenim gnieździe”
DariuszBitner„Książka”
RomanCiepliński„Diabelski młyn” , „Ukryte myśli” , „Życiezastępcze”
TomaszDalasiński„Nieopowiadania”
JerzyFranczak„Święto odległości”
KrzysztofGedroyć„Przygody K”
AndrzejGrodecki„Iluzje”
BrygidaHelbig„Anioły i świnie. W Berlinie!!”, „Enerdowce i inneludzie”
LechM. Jakób„Ciemna materia”
JarosławJakubowski„Ciemna Dolina”, „Wojna”
BogusławKierc„Bazgroły dla składacza modeli latających”
WojciechKlęczar„Wielopole”
BogusławaLatawiec„Ciemnia”
RyszardLenc„Chimera”
ArturDaniel Liskowacki„Capcarap”, „Eine kleine”, „Mariasz”,„Skerco”, „Spowiadania i wypowieści”
MiłkaO. Malzahn„Fronasz”, „Kosmos w Ritzu“
AgnieszkaMasłowiecka„Pyszne ciało”, „Splątanie”
JarosławMaślanek„Ferma ciał”
DariuszMuszer„Homepage Boga”, „Niebieski”, „Wolnośćpachnie wanilią”
KrzysztofNiewrzęda„Czas przeprowadzki”, „Poszukiwanie całości”,„Second life”, „Wariant do sprawdzenia”,„Zamęt”
EwaElżbieta Nowakowska„Apero na moście”
Cezary Nowakowski,Jakub Nowakowski„Błogosławieni”
PawełOrzeł„Arkusz [^pi^gmalion]”, „Nic a nic”,„Ostatnie myśli (sen nie przyjdzie)”
PawełPrzywara„Ricochette”,„Zgrzewka Pandory”
KrystynaSakowicz„Księga ocalonych snów”, „Praobrazy”
AlanSasinowski„Pełna kontrola”, „Rupieć”, „Szczeryfacet”
GrzegorzStrumyk„Kra”, „Nierozpoznani”, „Wyjście”
ŁukaszSuskiewicz„Egri bikaver”, „Mikroelementy”, „Zależności”
LeszekSzaruga„Dane elementarne”, „Podróż mego życia”,„Zdjęcie”
IzabelaSzolc„Śmierć w hotelu Haffner”
ŁukaszSzopa„Kawa w samo południe”
Michał Trusewicz „Przednówki”
AndrzejTurczyński„Bruliony Starej Ziemi”, „Brzemię”, „Koncertmuzyki dawnej”, „Zgorszenie”, „Żywioły”
AnatolUlman„Cigi de Montbazon i Robalium Platona”
EmiliaWalczak„Hey,Jude!”
MiłoszWaligórski„Ktoto widział”
Henryk Waniek „Miastoniebieskich tramwajów”
MaciejWasilewski„Jednodniowyspacer po dwudziestu kilku głowach”, „Rozmowy młodejPolski w latach dwa tysiące coś tam dwa tysiące coś”
BartoszWójcik„Christiania. Historie z tamtej strony dobra”
GrzegorzWróblewski„Nowa Kolonia”
MaciejWróblewski„Historie Jakuba Blottona z widokiem na Toruń”
Tadeusz Zubiński „Rzymskawojna”