Zakazana magia. Szkoła Astromagów. Tom 2 - Anna Włodarkiewicz

Kup ebooka

35.99 zł
25.94 zł (24,79 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

- 1 -

Światła na niebie

Księżyc świecił raźno zza chmury, gdy z ciemnej norki wynurzył się jasny łebek. Króliczek poruszył noskiem, nadstawił oklapnięte uszy.

Już od rana wyczuwał w powietrzu napięcie, które rozchodziło się po Górze Astromagów jak kręgi na zmąconej kamieniem tafli jeziora i wprawiało jego drobne ciałko w drżenie. Po zachodzie słońca wrażenie jeszcze się nasiliło. Króliczek potarł łapką pyszczek, potrząsnął uszami. Nie, to nie był dobry dzień dla małego, strachliwego zwierzaczka. Wolał te zwyczajne, ciche godziny, gdy w spokoju podgryzał kawałki sałaty lub spał skulony w odnóżce tunelu, przytulony do braci i sióstr.

Wyskoczył z norki, wspiął się na tylne nogi i węszył.

Czuł się dziwnie. Futerko go swędziało, jakby oblazły go mrówki, więc przez chwilę pieczołowicie je czyścił.

Wtem przerwał i stanął słupka. Coś tu było nie tak. I to jeszcze bardziej nie tak, niż do tej pory.

Intuicja nakazywała mu wskoczyć do norki i udawać, że go nie ma, ale już drugi raz w ciągu tego dnia nie zamierzał jej posłuchać. Tak jak wtedy, gdy za ich ogrodzenie weszła ta głośna istotka z włosami pachnącymi suchą trawą.

Och, z jaką ochotą wskoczyłby jej teraz na kolana! Gdyby była obok, chyba nie czułby takiego niepokoju, jak teraz.

Pokicał wokół, przystanął, wibrysy czujnie mu zadrgały.

I nagle w ciemności nocy rozległ się potężny huk. Ziemia zadrżała pod łapkami króliczka. Jednocześnie na niebie rozbłysły różnobarwne światła.

Z jego norki i pozostałych tuneli poniosło się rytmiczne tap-tap-tap małych stóp. Rodzina króliczka drżała z trwogi i tupała ostrzegawczo, ale mimo przerażenia do niej nie dołączył.

Błyszczącymi oczyma śledził eksplodujące na niebie rozmazane plamy. Gdy jego nozdrzy dosięgnął drażniący zapach siarki, przetarł pyszczek łapką.

W końcu huk ucichł, zapadła cisza, a z oddali napłynęły kojące dźwięki melodii w sam raz do tańca. Króliczek zasłuchał się, a nawet... trochę pokołysał? Co też się z nim dzisiaj dzieje?

Niedługo potem drzwi prowadzące do Wieży Astromagów otworzyły się i obok ogrodzenia przemknęły dwie postacie. Światło księżyca srebrzyło się w jasnych włosach mniejszej z nich. Króliczek przyskoczył do siatki i wsparł się łapkami o metalowe oczko. Powęszył.

A potem wrócił do norki, znalazł właściwy korytarz i zaczął kopać. Tak szybko przebierał łapkami, jakby od tego zależało jego życie.