ISTOTA ZAJĘĆ TWÓRCZYCH
Pomysł zajęć twórczych wpadł mi do głowy, kiedy ukończyłem kurs aktorski. Nie wymagało to wielkiej bystrości, bo dobrze zorganizowany kurs obejmuje takie zadania, jak:
zabawę aktorską, czyli to, co dawniej było standardem: zabawę w dom, zabawę w sklep, przebieranki i tym podobne; śpiewanie piosenek, łącznie z uczeniem interpretacji; tańczenie, czyli uruchomienie ciała; głośne i wyraźnie mówienie, często nazywane dykcją; poznawanie literatury, zarówno prozy, jak i poezji (dramat jest oczywisty); zadania pantomimiczne, czyli naukę o możliwościach ciała; improwizację, czyli podstawową formę rozmów czy działania, szczególnie u dzieci; robienie scenek, czyli ulubioną zabawę twórczą dzieci i młodzieży; pracę w grupie, czyli podstawową umiejętność w życiu społecznym; umiejętność robienia przedstawień, potrzebną zarówno w szkołach, na każdym poziomie, jak i w życiu zawodowym (prelekcje, reklama).
Poza tymi przedmiotami na zajęciach aktorskich człowiek uczy się umiejętności podstawowych, które w życiu są niezbędne. Nie są one nazwane, ale każdy, kto przeżył trochę życia, wie, że są niezbędne. Są to:
umiejętność pracy w grupie; rozwój wyobraźni; otwarcie twórcze; otwarcie na twórczość; poznanie swojego ciała; relaks poprzez zwykłą zabawę ruchową, w warunkach pokojowych czy klasowych; pokonywanie barier cielesnych; fascynacja człowiekiem; swobodne posługiwanie się językiem; swoboda w improwizacji; poznawanie emocji i obeznanie się z nimi.
Szkoła ma dziwne korzenie, tkwiące w poprzednich wiekach, oparte na tym, że wiedza to klucz do nauki. Innymi słowy dzieciom trzeba zapełniać głowę konkretami, które łatwo można sprawdzić. Pomija się umiejętności i sprawność myślenia. Nauczyciele są rozliczani z tego, czy ta wiedza dotarła do głowy, czy nie. Metoda testów jeszcze konserwuje ten typ myślenia. Właśnie dlatego zajęcia, które mają inny charakter, a uczą nieuchwytnych albo trudno sprawdzalnych umiejętności, są tak potrzebne. Można wymienić zawody, w których wiedza ma takie samo znaczenie jak umiejętność obycia związana z twórczością:
handel: są jego dziedziny, które wymagają niewielkiej wiedzy, a wdzięk i umiejętność rozmowy z klientem są o wiele ważniejsze; usługi: tu z całą pewnością często ważniejszy jest człowiek niż wiedza; kultura i sztuka: z założenia twórczość jest ważniejsza; budownictwo: umiejętność pracy w grupie jest najważniejsza, a wiedzę można nabyć z czasem; służba zdrowia: szczególnie średni personel medyczny musi posiąść umiejętność rozmowy z pacjentem; kierowcy: kultura osobista nie jest uczona na specjalnych zajęciach, w przeciwieństwie do zajęć twórczych; nauczyciele: wiadomo; urzędnicy: zakres wiedzy urzędnika jest na pewno równy obyciu z klientem.
Pewnie można by tak ciągnąć tę listę. Myślę, że to tylko kwestia czasu, by szkoła wiedzą zajęła się dopiero wtedy, gdy uczeń czy student będą już wiedzieli, co chcą robić, bo to umiejętność przygotowania osobowości do dorosłości jest podstawowa. Na szczęście jest wielu nauczycieli, którzy nie nastawiają się na zapisywanie książek z ćwiczeniami, ale uczą uczenia się i pokazują świat, który nas otacza, a do tego mówią o nas w tym świecie.
Jestem oczywiście wrogiem przesady. Zajęcia twórcze powinny uzupełniać wiedzę, którą mamy zamiar dzieciom podać. Klasyczna nauka jest potrzebna, bo uczy logicznego myślenia (matematyka), wprowadza do pojęć dziecka estetykę (plastyka), pokazuje największe dzieła literackie na świecie ("Kubuś Puchatek"), zapoznaje z podstawowymi umiejętnościami ludzi (internet, sport czy ochrona przyrody) - i to jest konieczne. Myślę, że tego rodzaju zajęcia dwa razy w miesiącu by wystarczyły. Dlatego jestem wrogiem rewolucji w szkolnictwie. Poprawiajmy, a nie niszczmy wszystkiego.
Najlepiej, gdyby zajęcia twórcze prowadziły osoby z zewnątrz. Dzieci powinny się spotykać z różnymi ludźmi, by mieć świadomość tego, że ludzie są różni. Sytuacja, gdy w klasach od I do III mamy tylko jednego nauczyciela, nie jest korzystna. Dobrze, by same dzieci odpoczęły od swojej pani (dotyczy to też nauczycieli, którzy chętnie odpoczną od uczniów).