Aiden narzucił nam lekkie tempo, co początkowo bardzo mnie zdziwiło. Z reguły pierwszy trening oznaczał totalny wycisk i większość z nas padała tuż po kolacji, bo zmęczenie i obolałe mięśnie nie pozwalały na dalszą aktywność. Jednak gdy przyłapałem go, jak zerkał na koniec grupy, gdzie biegły dwie przymusowe ochotniczki, wszystko zrozumiałem. Aiden był dobrym trenerem i dawał nam wycisk, bo wiedział, że sobie z tym poradzimy, ale teraz miał też pod opieką dziewczyny, które nie pisały się na intensywny trening sportowy. Nie miałem zamiaru narzekać na wolniejsze tempo biegu, gdyż byłem pewien, że popołudniowy trening okaże się prawdziwą szkołą przetrwania, więc cieszyłem się z forów, póki mogłem.
Gdy dobiegliśmy na plażę, mieliśmy dwie minuty przerwy, skorzystałem więc z okazji i postanowiłem zagadać do dziewczyn.
– Nie tak źle jak na tancerki – palnąłem bez zastanowienia. – Wydaje mi się, że ty się powstrzymywałaś, by dotrzymać towarzystwa koleżance – powiedziałem do tej, która od samego początku przyciągała moją uwagę.
– Całkiem nieźle jak na bezmózgiego sportowca – odgryzła się ta pyskata.
Parsknąłem śmiechem, bo to był stereotypowy tekst, tyle razy powtarzany w mojej obecności, że nie robił na mnie wrażenia.
– Może zaczniemy od nowa? – zaproponowałem, nie chcąc kłótni, a wręcz przeciwnie. – Jestem Caspian – powiedziałem, podając im dłoń.
– Margot, a to moja przyjaciółka, Ava. – Dziewczyna uśmiechnęła się delikatnie, a mój żołądek fiknął koziołka.
Miała naprawdę piękny uśmiech i dopiero gdy Ava cicho parsknęła, dotarło do mnie, że wpatrywałem się w jej przyjaciółkę odrobinę zbyt długo.
– Co was sprowadza na ten obóz? – zapytałem, chcąc odwrócić uwagę od mojej małej wtopy.
– Mnie skuszono plażą, słońcem i sportowcami – stwierdziła Ava.
Pomyślałem, że szybko dogadałaby się z moimi współlokatorami, i jeśli wszystko pójdzie po mojej myśli, przedstawię ich sobie, zyskując szansę bliższego poznania Margot.
– A ty? – zwróciłem się do drugiej dziewczyny.
– Oferta obozu i najlepsi trenerzy tańca w kraju. W normalnych okolicznościach dostanie się do nich na warsztaty graniczy z cudem – wyjaśniła, uśmiechając się szeroko. – A jak jest z tobą, Caspianie?
Nie musiałem się nawet zastanawiać nad odpowiedzią.
– Przyjeżdżam na ten obóz co roku. Pomaga mi to w utrzymaniu formy w wakacje, no i odpoczywam. – Zdobyłem się na prawdę.
– Jesteś jakimś masochistą czy co? Odpoczynek na treningach? – zapytała zdumiona Ava.
– Może i tak. – Zaśmiałem się. – Dostaję wycisk fizyczny, ale psychicznie odpoczywam. Moi rodzice rozstali się parę lat temu, ale ciągle się kłócą i próbują mnie w to wciągać. Tutaj nie muszę stawać po którejś ze stron.
Widziałem, że Margot chce coś powiedzieć, lecz nagle Aiden krzyknął i kazał nam zebrać się obok niego. Ruszyliśmy we trójkę; dziewczyny szeptały coś między sobą, więc spojrzałem na nie pytająco.
– Piękny widok – powiedziała Margot, ale nie wierzyłem, że chodziło tylko o to.
– Powinnyście zobaczyć wschód słońca, dosłownie zapiera dech w piersiach.
Ustawiliśmy się wokół Aidena wpatrującego się w nas ze złośliwym uśmieszkiem.
– Właśnie usłyszałem, że chcecie jutro zobaczyć wschód słońca, spełnię więc wasze marzenie, zbiórka o piątej rano. A teraz zabieramy się za ćwiczenia.
Miałem ochotę jednocześnie palnąć sobie w łeb i uciąć język, jednak starałem się nie okazać, jak bardzo nie chciałem zrywać się jutro przed świtem. Doskonale wiedziałem, że Aiden wykorzysta to przeciwko mnie.
– Nienawidzę cię, Margot – wysapała Ava, wykonując ćwiczenia pokazane przez Aidena. – Obiecałaś mi flirt, plażę i odpoczynek, a muszę ćwiczyć. A wiesz, jak ja tego nienawidzę.
Zaśmiałem się cicho, co wzbudziło zainteresowanie Adama i Josha; zdawałem sobie sprawę, że później wypytają mnie o moje nowe znajome. Musiałem się upewnić, że od razu zrozumieją, iż Margot jest poza ich zasięgiem. Ta dziewczyna mi się podobała i miałem zamiar dobrze wykorzystać czas, który dawał nam ten obóz.
Po półgodzinnych ćwiczeniach Aiden zarządził kilka minut odpoczynku, a później wróciliśmy, a raczej pobiegliśmy do ośrodka. Mniej więcej w połowie drogi Ava zaczęła tak bardzo narzekać, że nawet zaoferowałem, iż ją zaniosę, byleby nie musieć dłużej słuchać jej jęczenia.
– O, ty mój rycerzu – parsknęła, nie korzystając z propozycji.
Zamiast tego obie dziewczyny przestały biec i spacerowym krokiem zmierzały w stronę naszego ośrodka. Oczywiście od razu wzbudziły czujność Aidena, który nie pozwalał, by ktoś odłączał się od grupy.
– Przypilnuję ich – powiedziałem. – Znam tę okolicę równie dobrze, co ty, i zadbam, by bezpiecznie dotarły na miejsce.
– Będę na was czekał, macie dwadzieścia minut, po tym czasie przypadnie wam zaszczyt sprzątania łazienek na waszym piętrze.
Skrzywiłem się, bo to ostatnie, czego chciałem. Dosłownie ostatnie. Wspólne łazienki były obleśne, o czym miały przekonać się Margot i Ava, gdy tylko pójdą skorzystać z nich po treningu.
– Czemu się tak krzywisz? Nie lubisz sprzątać? – zapytała Margot.
– Nie mam nic przeciwko sprzątaniu, ale te wspólne łazienki… Powiedzmy, że wolałbym ich nie ogarniać – odpowiedziałem, prawie wzdrygając się na myśl o bałaganie, jaki potrafili robić uczestnicy obozu. I o rzeczach, jakie potrafili zostawiać w tych łazienkach...
– Ale korzystać z nich już możesz? – spytała sarkastycznie Ava.
Zaśmiałem się, zyskując czas na szybkie przemyślenie mojej odpowiedzi.
– Mam to szczęście, że nasz pokój posiada prywatną łazienkę. – Postawiłem na szczerość, bo przecież i tak by się dowiedziały.
– Świat nie zna sprawiedliwości – mruknęła Margot.
Później szepnęła coś do koleżanki i chyba przekonała ją, by spróbować pokonać pozostały dystans i się nie spóźnić.
Aiden był wyraźnie zadowolony, gdy dobiegliśmy do ośrodka, bo spojrzał na stoper, kiwnął głową i zniknął wewnątrz budynku.
Pożegnałem się z dziewczynami i wróciłem do pokoju, licząc, że Adam i Josh zdążyli wziąć szybki prysznic.