Wstęp
Czym jest Zagłada?
Nie ma ludzi czystych ani nieczystych, przynajmniej co do zasady. Nie ma
narodów wybranych. Są jednak tacy, którzy znają granicę między tym, co
dozwolone, a tym, co niedozwolone, i tacy, którzy nie tylko jej nie
znają, ale też nie chcą jej znać.
Abel Jacob Herzberg1
Program akcji antyżydowskiej obejmował pozbawienie Żydów praw
obywatelskich, napiętnowanie, pozbawienie prawa głosowania, poddanie ich
systemowi gwałtów skierowanych przeciw osobom i własności, deportację,
ujarzmienie, pracę przymusową, wygłodzenie, mord i masową eksterminację.
W jak dużym stopniu spiskowcom udało się cel ten osiągnąć, można ocenić
tylko w przybliżeniu, lecz w wielu miejscach w Europie wytępienie było
niemal zupełne. Spośród 9 600 000 Żydów, którzy mieszkali w krajach
Europy znajdujących się pod panowaniem hitlerowskim, wedle ostrożnej
oceny straciło życie 5 700 000, z czego największa część zginęła z rąk
spiskowców hitlerowskich. W Europie pozostały tylko resztki ludności
żydowskiej.
Akt oskarżenia, Międzynarodowy Trybunał Wojskowy, Norymberga, 7 czerwca
1946 roku2
W prowadzonym w Bergen-Belsen dzienniku młoda jugosłowiańska Żydówka
Hanna Lévy-Hass pisze o chłopcu, którego oblazły pchły i został
odtrącony przez rodzinę:
[N]ie potrafił wybić robactwa, które go obsiadło, ponieważ go nie
widział. Okopały się w jego skórze, a w jego brwiach aż się od nich
roiło. Pierś aż mu poczerniała od tych pcheł i ich gniazd. Nigdy czegoś
takiego nie widzieliśmy. W ogóle nie zdawaliśmy sobie sprawy, że coś
takiego jest możliwe. (...) Wszyscy go unikają. Jego bracia i siostra drżą
na sam jego widok, boją się jego pcheł, skowytu. (...) Którejś nocy zwlókł
swoje bezużyteczne ciało z jednej pryczy na inną, (...) błagając, by mu
zrobili miejsce. Wszyscy odpychali go z obrzydzeniem. (...) Bolesna
historia. Jego przypadek nie jest wyjątkowy3.
To niezwykły opis stopienia się człowieczeństwa ze zwierzęcością,
głęboko traumatycznego zniweczenia własnego ja i odrazy, jaką to wzbudza
u innych, którzy obawiają się, że może ich spotkać to samo. Widać w nim
przerażające konsekwencje nazistowskich prześladowań.
Jeszajahu Szpigel w jednym ze swoich opowiadań z getta łódzkiego opisuje
starszego Żyda, z którego naigrawają się niemieccy żołnierze, wskutek
czego podczas porannych modlitw mężczyzna zachowuje się, jakby postradał
zmysły:
Ze wstydu i z mdłości reb Bunem na chwilę zdrętwiał. Krew odpłynęła mu z serca do rąk, które zaczęły drżeć. Oczy rozbłysły mu niesamowitym
zielonym płomieniem. W przypływie nieziemskiej siły odwrócił się nagle
do modlących się Żydów i jął wydzierać im z rąk modlitewniki. Ci,
przerażeni, odsunęli się na bok, a reb Bunem dalej wyrywał im księgi
psalmów i obrzucał ich przekleństwami. Krzyczał głosem opętanego, a jego
sczerwieniała broda lśniła w mrokach synagogi boskim gniewem:
-?Żydzi!!! Przestańcie recytować psalmy! Bóg jest po stronie naszego
wroga! (...) Bóg jest z Niemcami! (...) Zaklinam was, nie recytujcie więcej
psalmów! (...) Nasz świat spowił mrok!4
Rabin bezcześci święte księgi i błaga zgromadzonych, by porzucili
modlitwy.
Pewnych ważnych obszarów historii Zagłady nadal nie ujmuje się w powszechnej narracji. W okupowanym przez Rumunów regionie Ukrainy, który
zwali Transnistrią, Żydów zaganiano do chlewów, gdzie zamarzali na
śmierć i cierpieli z powodu nieuchronnych epidemii. Nie płacono im za
pracę, choć obiecywano zapłatę. Okradano ich i często podstępem
nakłaniano do oddawania kosztowności i odzieży w zamian za żywność,
która nigdy nie docierała. W obozie Acmecetca (ukr. Akmeczetka, dziś
Prybużżia) "[w]iększość Żydów, morzona głodem, była już naga po kilku
tygodniach, przewiązując biodra szmatami lub przykrywając papierem".
Prefekt Modest Isopescu, "który z wszystkich obozów w Golta judeţ
[okręgu Golta] upodobał sobie właśnie ten, kilkukrotnie przeprowadzał
w nim inspekcję, za każdym razem bawiąc się niedolą więźniów, na
przykład robiąc im zdjęcia, gdy "paśli się" w trawie na czworaka". W obozie Pecioara (ukr. Peczera) "skrajny głód szybko pchnął więźniów do
jedzenia korzeni roślin, gałązek, liści, ludzkich odchodów, a nawet
zwłok. Rumuńscy i ukraińscy strażnicy gwałcili młode Żydówki, które z kolei same odbierały sobie życie. Takie warunki sprzyjały chorobom
psychicznym i samobójstwom"5.
Te opisy są bardzo odległe od pojęcia "przemysłowego mordu", nadal
dominującego w powszechnej świadomości. Zresztą obraz "fabrycznego"
ludobójstwa jest mylący nawet w przypadku nazistowskich obozów śmierci.
Jak bowiem zobaczymy, proces mordowania był brutalny i mało skuteczny
nawet w Auschwitz.
Zagłada wywróciła świat ofiar do góry nogami, nie tylko niszcząc ich
domy i rodziny, czym większości z nielicznych ocalałych uniemożliwiła
powrót do krajów urodzenia, ale także przenicowując wartości. Jak
pokazują powyższe przykłady, wskutek nazistowskiej napaści wielu Żydów -
tak w czasie wojny, jak i po jej zakończeniu -?nie było w stanie
kierować się w życiu moralnością ani przyjętymi normami. Więźniowie
nazistowskich gett i obozów tkwili nie na "innej planecie", ale w anus
mundi, gdzie ludzką egzystencją władały dosłowne i metaforyczne
nieczystości6. To ludzie stworzyli te miejsca do
niszczenia innych ludzi. Być może Zagłada, jak stwierdziła Hannah
Arendt, była próbą wyplenienia samego pojęcia człowieka7.
Arendt dobitnie przypomina nam, że w pewnym sensie zapomnieliśmy, czym
była Zagłada i jak niszczycielskie były jej skutki, lub też zupełnie to
zlekceważyliśmy. Trauma wywołana Holocaustem jest tak głęboka, że trzeba
wyjść poza jego mechanistyczną interpretację jako "przemysłowego
ludobójstwa". Z kolei kolaboracja, wynikająca ze zbieżności
ideologicznych dążeń nazistów do uwolnienia świata od Żydów oraz marzeń
przywódców wielu państw narodowych o stworzeniu etnicznie jednorodnych
społeczeństw, była w Europie tak powszechna, że musimy przestać myśleć o Zagładzie jako o wyłącznie niemieckim przedsięwzięciu. Wywołali je
jednak i w dużej mierze zrealizowali Niemcy (włącznie z Austriakami),
dlatego trzeba nam również skupić się na ideologii, pojmowanej jako
rodzaj fantasmagorycznej teorii spiskowej, bo to ona stanowiła sedno
nazistowskiego myślenia i działania. Musimy też wreszcie zrozumieć
następstwa Zagłady, które ukształtowały lata powojenne i są odczuwalne
do dziś.
Z historii Holocaustu w dużej mierze usunięto wywołaną nim traumę.
Zdecydowanie też wyłączono ją z uroczystości upamiętniających i z dyskusji prowadzonych na jego temat w sferze publicznej. Rzecz jednak
nie w tym, że ludzie nie są poruszeni, nie mają wiedzy czy też nie
uważają tych wydarzeń za straszne, lecz w tym, że prawdziwa otchłań
cierpienia, sięgająca poza poziom jednostki czy rodziny, oraz jego
daleko idące implikacje dla natury współczesnego państwa i współczesnego
świata w ogóle, są po prostu bardzo nieprzyjemne i niekomfortowe i ludzie sobie z nimi nie radzą -?a przynajmniej tak się wydaje. Problem
ten po części jest wynikiem stosowanego słownictwa. W swojej doniosłej
pracy na temat świadectw Zagłady pisze o tym badacz literatury
Holocaustu Lawrence Langer:
Słowa takie jak przeżycie i wyzwolenie, utworzone z rdzeni odwołujących
się do życia i wolności, wabią nas pewnym rodzajem werbalnego
zauroczenia, które zbyt łatwo rozwiewa miazmat obozowej męki i utrzymujący się po niej odór (...). Dostępne słownictwo kształtuje
jednolity obraz jaźni, co skłania nas, by doświadczenie Zagłady
dostosowywać do wyobrażeń o heroizmie w czasie jej trwania oraz o późniejszym procesie dochodzenia do siebie, które są niezgodne z jej
realiami8.
Choć może to zabrzmieć dziwnie -?biorąc pod uwagę, jak bardzo
przedstawienia Zagłady przenikają kulturę popularną -?to powszechne jest
również odwracanie wzroku. Argument ten dotyczy nie tylko ckliwego
traktowania Holocaustu w popularnych książkach i filmach, ale także
podstaw edukacji o Zagładzie i nabożnych ceremonii komemoratywnych. Może
i wyciskają one łzy, lecz zarazem pomijają milczeniem prawdziwie
niszczycielską naturę Zagłady -?dla jej ofiar i dla społeczeństw, z których się one wywodziły -?oraz jej daleko idące następstwa dla naszego
współczesnego świata.
Musimy również pamiętać, że Zagłada nie była wyłącznie sprawą
niemiecką9. Jednym z korzeni odrodzenia faszyzmu w dzisiejszej Europie jest fakt, że ludobójstwo Żydów było tak gruntowne i brutalne wskutek niemal powszechnej kolaboracji w wielu krajach
kontynentu. Historycy wiedzą o tym od dawna, ale kolejne rządy państw
europejskich tuszowały prawdziwy zakres tej kolaboracji. Powoli
pojawiają się nowe ustalenia i zaczynają padać słowa przeprosin, ale
wciąż jeszcze nie oceniliśmy w pełni, do czego tak naprawdę doszło w okresie II wojny światowej na kontynencie, który tylko częściowo można
nazwać "Europą Hitlera", lecz z całą pewnością "Europą antysemicką".
Trzeci tom Encyklopedii obozów i gett (Encyclopedia of Camps and
Ghettos) waszyngtońskiego Muzeum Holocaustu (United States Holocaust
Memorial Museum) obejmuje miejsca stworzone przez reżimy sprzymierzone z nazistowskimi Niemcami. Tom ten liczy ponad dziewięćset stron i zawiera
informacje o prawie siedmiuset miejscach, od dalekiej północy Norwegii
po góry Atlas i od Bretanii po Ukrainę, z których żadne nie było obozem
zarządzanym przez Niemców. Nie do wszystkich z tych miejsc wysyłano
Żydów na śmierć. Jednak większość z nich była obozami, w których Żydów
przetrzymywano i gdzie umierali wskutek pracy przymusowej, niedostatku,
braku żywności i leków bądź też skąd ich deportowano na śmierć. W niektórych przypadkach, zwłaszcza w Transnistrii, Żydów mordowano
dziesiątkami tysięcy lub zostawiano na pastwę losu, by zmarli "śmiercią
naturalną". Te miejsca i wydarzenia pokazują nie tylko, że powojenna
narracja o niemieckim sprawstwie Zagłady była jedynie częściowo
poprawna, ale też że koncepcja ludobójstwa przemysłowego -?choć po
części z pewnością właściwa -?nie oddaje doświadczeń wielu ofiar. Niemal
połowa z nich zmarła bowiem z głodu w gettach lub zginęła rozstrzelana w bezpośrednich masowych egzekucjach, a ponadto -?jak zobaczymy -?brutalna
była nawet śmierć w komorach gazowych, które nie stanowiły przykładów
technologicznej wydajności, gdyż ofiary umierały w mękach, doznawszy
wcześniej terroru i deportacji w potwornych warunkach, w których wiele z nich traciło zmysły, zanim jeszcze ujrzało wejście do komory gazowej.
Zagłada była wydarzeniem prawdziwie transnarodowym. Działania wdrażane
przez nazistów powielali bowiem ich sojusznicy i na odwrót -?to państwa
kolaborujące z III Rzeszą często wywierały na nią presję, same
przejmując inicjatywę w prześladowaniu Żydów. Na przykład rząd Vichy
uprzedził nazistów i swój pierwszy Statut des Juifs wprowadził, nie
czekając na ich sygnał. Prześladowania w jednym miejscu ośmielały
innych, a te wzajemne powiązania ułatwiała podzielana na kontynencie
ideologia faszystowska. Umożliwiło to ogólnoeuropejską zbrodnię, której
bez niczyjej pomocy byłoby Niemcom znacznie trudniej dokonać.
Podobnie wygląda to z perspektywy ofiar. Historycy dopiero dziś
szczegółowo przyglądają się doświadczeniom Żydów, którzy w nazistowską
sieć nie wpadli bezpośrednio. Wielokrotnie opisywano już deportację i zagładę Żydów z Francji, Holandii, Belgii, Słowacji, Polski, Węgier,
Grecji i innych krajów. Niemniej jednak wciąż pojawiają się nowe
odkrycia, zwłaszcza dotyczące ról odgrywanych przez lokalnych,
nieniemieckich aktorów oraz doświadczania Zagłady jako ciągłego ruchu.
Wielu wschodnioeuropejskich Żydów zabito w miejscu zamieszkania latem i jesienią 1941 roku, wielu innych pojmano w obławach i deportowano na
śmierć, ale często pomija się cały proces aresztowania, gromadzenia,
przetrzymywania, deportacji, podróży i dotarcia na miejsce, a dla wielu
ofiar, przewożonych z obozu do obozu, historia była nawet dużo bardziej
złożona. Jak zobaczymy, niektóre ofiary przetrwały pięć, sześć lub
więcej obozów koncentracyjnych, zwłaszcza w późniejszych etapach wojny,
kiedy Żydów wykorzystywano jako niewolniczą siłę roboczą w małych
obozach powiązanych z konkretnymi firmami, najmującymi od SS tak zwanych
Arbeitsjuden, czyli Żydów przeznaczonych do pracy.
Także dopiero dziś historycy opisują fakt, że Zagłada wykroczyła poza
granice Europy. W większości publikacji o historii Holocaustu niemal
całkowicie pomijano Afrykę Północną, choć w szerszym ujęciu obejmuje on
również prześladowania Żydów w kontrolowanym przez Vichy Maghrebie oraz
na obszarach okupowanych przez Niemców i Włochów. Żydzi w Afryce
Północnej podlegali bowiem francuskim i włoskim prawom rasowym, ich
własność konfiskowano, a ich samych internowano i zmuszano do pracy
przymusowej. Niektórych deportowano do obozów zagłady w Europie. Podobny
los spotkał mieszkających we Francji Żydów
północnoafrykańskich10. Rosnąca liczba badań nad
doświadczeniami Żydów w Afryce Północnej każe zrewidować nasze myślenie
o Zagładzie, gdyż określanie jej jako "zbrodni ogólnoeuropejskiej" nie
wydaje się już całkowicie adekwatne, nawet jeśli uznamy, że kraje dziś
uważane za "Afrykę Północną" były wówczas w pewnym sensie częścią
"Europy" jako kolonie europejskie11. Ponadto kilkaset
tysięcy Żydów jesienią 1941 roku uciekło lub zostało deportowanych ze
wschodniej Polski i lata wojny spędziło jako uchodźcy w Związku
Radzieckim. Chociaż nie odczuli oni w pełni ciężaru nazistowskiej
okupacji, to ich historie również wiążą się z wieloma ofiarami
śmiertelnymi. Pod koniec wojny powrócili do kraju, lecz szybko się
okazało, że z powodu niesłabnącego antysemityzmu nie mogą w nim
pozostać. O tych Żydach niewiele wiadomo. Część z nich walczyła w polskim wojsku i wróciła do Europy przez Iran, a wielu innych przeżyło w Azji Środkowej lub na Syberii. Ich historie są niezwykłe, bo choć są
wdzięczni Sowietom za uratowanie życia, to musieli zmagać się z kafkowską biurokracją sowiecką i ograniczeniami swoich praw12. Na
przykład Linę, ciotkę Marii Tumarkin, deportowano jako dziecko z rodziną
z Kijowa do Uzbekistanu, gdzie wszyscy zachorowali na malarię i wykonywali ciężką pracę, starając się mimo wszystko utrzymać się przy
życiu. Uratował ich przypadek. Otóż w Samarkandzie ciotka Liny Tamara
spotkała swojego byłego profesora z Charkowskiego Instytutu Medycznego,
dzięki czemu dostali przydział do osady Maliutinskaja, gdzie mieli
założyć punkt medyczny13. Okrutną rzeczywistość Związku
Radzieckiego wielu polsko-żydowskich uchodźców przetrwało właśnie dzięki
takim przypadkowym zdarzeniom. Żydzi byli rozproszeni po całym świecie,
od Mauritiusa po okupowaną przez Japończyków Mandżurię, od Boliwii po
Filipiny. I mimo że centrum ludobójstwa była okupowana przez nazistów
Europa, to jego skutki dało się odczuć na całym świecie14.
Choć zatem prześladowania Żydów, które doprowadziły do Zagłady, były -
co trzeba z naciskiem podkreślić -?przedsięwzięciem niemieckim, to
współbrzmiały one z programami wielu europejskich reżimów faszystowskich
i autorytarnych. Bez tego parasolowego projektu niemieckiego Holocaust w Europie by się nie wydarzył. W odróżnieniu od Niemców sojusznicy III
Rzeszy nie byli owładnięci taką obsesją na punkcie "historycznego
zagrożenia dla świata" ze strony Żydów, choć niektórzy byli jej bliscy,
zwłaszcza pewne postaci w chorwackich, rumuńskich i francuskich
warstwach przywódczych. Jednak bez skwapliwej współpracy licznych
kolaborantów w całej Europie Niemcom byłoby znacznie trudniej zabić tak
wielu Żydów. W Norwegii, Francji i Węgrzech to bowiem lokalna policja
łapała, strzegła i deportowała Żydów. Z kolei w Słowacji impuls do
deportacji Żydów pochodził nie tyle od Niemców, ile od miejscowego
reżimu "klerykalno-faszystowskiego". To samo dotyczy kraju oświecenia, w którym to francuscy urzędnicy opracowali antyżydowskie ustawodawstwo i zapewnili personel do aresztowań i deportacji Żydów -?"jedynego kraju w Europie Zachodniej, w którym Żydów deportowano ze strefy niebędącej pod
bezpośrednią okupacją niemiecką"15. W Rumunii conducător
(przywódca) Ion Antonescu i jego reżim skorzystali z okazji, jaką dały
im niemieckie plany, i przeprowadzili własną Zagładę, deportując Żydów z niedawno zaanektowanych obszarów do Transnistrii i zabijając ich tam, a wraz z nimi także miejscowych Żydów i Romów.
W Holocaust uwikłana jest cała Europa, a nie tylko reżim nazistowski i kilku kolaborantów. Spuścizna kolaboracyjnej Europy widoczna jest w oporze wobec badań, które z nacjonalistycznego punktu widzenia
"szkalują" dobre imię narodu, czego przykładem są próby ścigania przez
polski rząd tych historyków, którzy opublikowali informacje o Polakach
wydających Żydów nazistowskim okupantom, czy we wznoszeniu pomników i wspieraniu muzeów, które wybiórczo interpretują przeszłość tak, by
własny naród ukazać jako niewinną ofiarę lub jako wspólnotę ratującą
Żydów, tak jak w przypadku kontrowersyjnych pomników odsłoniętych
niedawno w Węgrzech. Najbardziej jednak uwidacznia tę spuściznę
niepokojąca łatwość, z jaką coraz większa część społeczeństwa
europejskiego sięga po idee, obrazy i słownictwo związane z faszyzmem, o czym świadczy na przykład łączenie migrantów z przestępczością czy
chorobami.
Sporo ludzi "ostateczne rozwiązanie" odczytuje jako proces mechaniczny -
jako plan przemysłowego ludobójstwa -?lecz to odciąga naszą uwagę od
losu większości ofiar. Żydów zabijano bowiem w brutalnych bezpośrednich
egzekucjach, głodzono na śmierć w gettach, mordowano w obozach zagłady.
Pojęcie "przemysłowego ludobójstwa" to zatem utarty zwrot, który nie
tylko uniemożliwia myślenie, lecz również nie oddaje procesu, który był
okrutny, bezwzględny i głęboko traumatyczny -?i to bez względu na to,
czy mowa o dołach śmierci w zachodniej części Związku Radzieckiego, czy
też o ośrodkach zagłady, gdzie w szczytowym okresie proces mordowania
był niezwykle szybki.
Trzecim aspektem, na który chcę zwrócić uwagę, jest potrzeba "powrotu do
ideologii". Kilka ostatnich dużych syntetycznych historii Zagłady
odeszło bowiem od tej kwestii, kładąc nacisk na reaktywny charakter
niemieckiego procesu decyzyjnego, w którym główną rolę odgrywały
wydarzenia militarne16. Przez powrót do ideologii należy
rozumieć nie tyle prostą interpretację "intencjonalistyczną", według
której naziści wymordowali Żydów, ponieważ taki zamiar mieli od samego
początku, ile wskazanie na kulturowe imaginarium oddające nazistowskie
marzenia o świecie bez Żydów, snute na długo przed wdrożeniem programu
ludobójstwa. W niniejszej książce opieram się oczywiście na
nazistowskich dokumentach, ale także na pisanych podczas Zagłady
pamiętnikach, na powojennych zeznaniach i zapiskach oraz na literaturze
pięknej. Jeśli bowiem uważnie się im wszystkim przyjrzeć, to pozwalają
one uświadomić sobie straszliwe zniszczenia dokonane przez Holocaust.
Niestety tylko nieliczni badacze w swych badaniach przyglądają się
emocjom. Naukowcy zbyt często się od nich odgradzają, zapominając o pierwotnych powodach, dla których zajęli się Zagładą17.
Chociaż przed II wojną światową nie było planu wymordowania europejskich
Żydów, to Holocaust rozpoczął się od pojawienia się ludobójczej fantazji
na długo przed samymi mordami. O "świecie bez Żydów" naziści marzyli
bowiem już od chwili powstania partii nazistowskiej18.
Podobne marzenia miało wiele europejskich państw narodowych. W państwach
powstałych po rozpadzie monarchii austro-węgierskiej, w nieco
wcześniejszych tworach, takich jak zjednoczone Włochy czy Belgia, a także w państwach istniejących znacznie dłużej, takich jak Francja, w epoce nacjonalizmów pojawiły się na wielką skalę ruchy natywistyczne,
których marzenia o stworzeniu czystych etnicznie narodów współgrały z nazistowskimi celami pozbycia się Żydów i innych grup mniejszościowych.
Sam proces dochodzenia do ludobójstwa pod wieloma względami przebiegał
ad hoc i -?jak sugerują najnowsze badania -?był silnie uzależniony od
sytuacji militarnej: naziści nie mogli deportować Żydów z krajów,
których jeszcze nie zajęli, ani z krajów Osi, których przywódcy nie
chcieli ich deportować, takich jak Włochy przed rokiem 1943 czy
Finlandia. Nie oznacza to jednak, że zagłada Żydów była dziełem
przypadku19. Nienawiść i, co ważniejsze, strach przed Żydami
były w nazistowskim myśleniu głęboko zakorzenione. Zagłada nie była
określona z góry przez jakiś rzeczywisty, konkretny plan, jednak
stwierdzenie, że ludobójstwo Żydów już od lat dwudziestych XX wieku
zwiastowały teksty, przemowy i działania nazistów, nie oznacza
odczytywania historii wstecz. Obecnie trzeba ponownie położyć nacisk na
ideologię nazistowską, a w szczególności na szeroko rozumiane myślenie w kategoriach rasy: nie tylko na naukę o rasie, ale też na mistycyzm
rasowy, którym nazistowscy ideolodzy wyjaśniali metafizykę i antropologię niemieckiej wyższości, utrzymując, że ruch dziejów dokonuje
się w wyniku starcia między dobrem a złem, reprezentowanym z jednej
strony przez Niemców, a z drugiej przez niszczycieli ras -
Żydów20. Takie teksty o rasie rozbrzmiewały echem w całej
Europie, a ich cechą wspólną we wszystkich krajach była demonizacja
Żydów21.
Szeroko rozumiana ideologia -?nie tylko jako świadome stanowisko
polityczne, ale jako "całościowy sposób życia" -?wiąże się również z nazistowskimi mrzonkami o pozyskaniu w Europie Wschodniej Lebensraum
(przestrzeni życiowej) i o stworzeniu w Rzeszy "wspólnoty rasy"
(Volksgemeinschaft). Marzenia te właściwie były ze sobą ściśle
powiązane. Koncepcja jednolitego i harmonijnego społeczeństwa Aryjczyków
wymagała bowiem "usunięcia" tych, którzy jego powstaniu stali na
przeszkodzie22. W szczególności oznaczało to Żydów,
ponieważ nie byli oni jedynie niemiłymi estetycznie oznakami
niedoskonałości wspólnoty, takimi jak niepełnosprawni, ale -?jak
wierzyli naziści -?czynnie dążyli do zniszczenia Niemców. Choć każde z trzech zagadnień -?antysemityzm, imperium i wspólnotę rasy -?można by
rozpatrywać z osobna i po kolei analizować, jak każde z nich przyczyniło
się do rozwoju Zagłady, to dla nazistów były one
nierozłączne23. Nazistowskie imperium na wschodzie -?w umyśle Hitlera stanowiące replikę Imperium Brytyjskiego w Indiach bądź
też ekspansji "białej" cywilizacji w Stanach Zjednoczonych -?było z konieczności antysemickie, ponieważ dla nazistów radziecki komunizm był
równoznaczny z Żydami ("żydokomuna"), a w kraju wspólnota rasy opierała
się na całkowitym wykluczeniu Żydów. Ideologia oznacza tu zatem wiarę w immanentną wspólnotę -?oraz działania na rzecz jej stworzenia -?której
konstrukcji można dokonać jedynie poprzez ludobójczą destrukcję.
Do pewnego stopnia między tym a poprzednim stwierdzeniem -?o paneuropejskości Zagłady -?występuje pewne napięcie, ponieważ skupienie
się na ideologii ukazuje różnicę między reżimem nazistowskim a jego
kolaborantami. Nie ma wątpliwości co do antysemickich obsesji przywódców
takich jak Tiso, Antonescu czy Horthy, ale Żydów uważali oni przede
wszystkim za przebiegłych konkurentów, uniemożliwiających narodowi
tytularnemu osiągnięcie jego potencjału, a nie -?jak pojmowali to
czołowi naziści -?za wcielenie zła czy za zagrażającego światu
metafizycznego wroga. Kolaborowano z wielu powodów. Najbardziej
oczywiste z nich to konsolidacja narodu oraz chciwość i przekupność. Na
poziomie bardziej lokalnym wymienić jednak należy również strach,
desperację i chytrość. Historyk Peter Hayes, komentując zbiorowe
zaangażowanie niemieckich korporacji w Holocaust, pisze, że "jeśli
paliwem napędzającym nazistowskie Niemcy na drodze do Zagłady była
nienawiść, to droga ta wybrukowana była nie tylko obojętnością, jak
wskazywał Ian Kershaw, ale i własną korzyścią"24. Ponieważ
jednak Holocaust -?przedsięwzięcie przede wszystkim niemieckie -
wszędzie znajdował skwapliwych kolaborantów, to należy podkreślić, że
wspólne milczące ramy, konsensus czy wartą przyjęcia ofertę stanowiła tu
ideologia, a zwłaszcza antysemityzm25. Poza tym we
wszystkich krajach okupowanych przez nazistowskie Niemcy, a także ich
sojuszników nietrudno znaleźć zaciekle antysemickie teksty i przykłady
kolaborantów, których poglądy były bardzo bliskie nazizmowi. Kolaboracja
nie wynikała jedynie z oportunizmu.
Należy też wreszcie pamiętać, że Zagłada nie skończyła się w maju 1945
roku wraz z wyzwoleniem obozów. Nieliczni ocalali Żydzi europejscy,
wstrząśnięci i wściekli, zostali bez dachu nad głową (z wyjątkiem
niewielkiej liczby zachodnioeuropejskich Żydów, którzy mogli stosunkowo
łatwo wrócić do domu), bez rodzin, społeczności i ojczyzn. W Polsce
powracający Żydzi -?w tym wielu po latach uchodźczej poniewierki w Związku Radzieckim -?doświadczyli pogromów, w Węgrzech spotkali się z niedowierzaniem i pogardą ze strony tych, którzy zajęli ich mieszkania,
a w Holandii w ich opowieści nie chciano wierzyć, bo Holendrzy zajęci
byli własnym cierpieniem podczas "głodowej zimy" 1944-1945. Utworzenie
obozów dla dipisów (przesiedleńców)26 -?i to akurat w Niemczech i Austrii (a w mniejszym stopniu także we Włoszech) -?oraz
uwięzienie przez Brytyjczyków na Cyprze "nielegalnych" żydowskich
migrantów (alija bet27) wzbudziły u wielu ocalałych Żydów
poczucie, że w Europie nie ma już dla nich przyszłości. Oczekiwali, że
alianci pomogą im się osiedlić tam, gdzie zechcą, lecz znów zostali
zatrzymani, a przejawem ich gorzkiego rozczarowania był odruchowy
syjonizm. I chociaż blisko połowa wszystkich ocalałych trafiła
ostatecznie do Stanów Zjednoczonych, to dla większości z nich pierwszym
wyborem była Palestyna. Wkrótce potem doszło do powstania państwa
Izrael, co nastąpiło w kontekście wojny, w której znaczną część
żołnierzy stanowili ocalali z Zagłady, i wskutek szeregu wydarzeń, do
których bez Zagłady mogłoby nigdy nie dojść.
W następnych dziesięcioleciach pamięć o Zagładzie była w wydarzeniach na
świecie nadal obecna: w walce o prawa obywatelskie oraz przeciw
apartheidowi, w antykolonializmie oraz w wojnach w Algierii i innych
koloniach. Przywoływano wspomnienia kolaboracji, odświeżano
faszystowskie interpretacje historii i aktywizowano antyfaszyzm, co
razem tworzyło złożoną, a w niektórych wypadkach wręcz toksyczną
mieszankę28. W Izraelu za prekursorów IDF (Sił Obronnych
Izraela) oraz militarnego nastawienia nowego państwa uważano bojowników
z warszawskiego getta. W 1953 roku powołano do życia Yad Vashem,
izraelski ośrodek pamięci i badań nad Zagładą, w wyniku czego, jak można
się było spodziewać, Holocaust znalazł się w centrum autopercepcji
nowego państwa -?to był właśnie ów instynktowny dipisowski syjonizm w działaniu, odrzucany przez Europę i Stany Zjednoczone. Potrzeba było
kilkudziesięciu lat, by na izraelskich intelektualistach i izraelskiej
opinii publicznej ślad odcisnęły wydarzenia towarzyszące powstaniu ich
państwa, a zwłaszcza Nakbie, czyli palestyńskiej katastrofie, w ramach
której Palestyńczyków wypędzano z miast i wsi, zajętych później przez
żydowskich osadników29. W 1968 roku uczestnicy protestów
studenckich w Europie i obu Amerykach instrumentalizowali pamięć o Zagładzie, wykorzystując ją do krytyki starszych pokoleń, a sposób, w jaki to często czynili, wskazywał, że pomimo swoich antyfaszystowskich
deklaracji nie rozumieli prawdziwej grozy Zagłady30. Wielce
niegodziwym tego przykładem jest porwanie w 1976 roku samolotu Air
France lecącego z Izraela do Francji. Po wylądowaniu w Entebbe w Ugandzie zachodnioniemieccy i palestyńscy porywacze dokonali "selekcji",
wybierając na zakładników wszystkich pasażerów żydowskich i izraelskich,
a uwalniając pozostałych. Ta akcja wyraźnie pokazała, że porywacze nie
przepracowali faszyzmu swoich rodziców. Była ona "kompulsywnym
powieleniem nazistowskich zbrodni przez tych, którzy próbowali się od
nich zdystansować", jak ujął to później przywódca studencki Joschka
Fischer31.
Jednak skutki Zagłady były również odczuwalne globalnie -?od szlaków
umożliwiających nazistom ucieczkę do Ameryki Południowej po stworzenie
międzynarodowych ram prawnych dotyczących praw uchodźców. Pewną rolę
odegrał też Holocaust w staraniach podejmowanych przez Niemcy Zachodnie,
by na nowo stać się suwerennym narodem, na przykład w negocjacjach
porozumień dotyczących reparacji wojennych, a także w międzynarodowych
debatach na temat ludobójstwa Ormian i problemu terroryzmu ormiańskiego
w latach osiemdziesiątych XX wieku oraz w zimnowojennych stosunkach
między Wschodem a Zachodem32. Od zakończenia zimnej wojny
obalono wiele powojennych mitów, lecz równolegle zaczęły się pojawiać
liczne narracje rewizjonistyczne. Obecnie wiemy na przykład więcej o lokalnej kolaboracji w różnych krajach europejskich, ale jednocześnie
jesteśmy świadkami nowych faszystowskich interpretacji przeszłości,
których jeszcze kilkadziesiąt lat temu -?tak ze względów prawnych, jak i marketingowych -?nikt nie ośmieliłby się drukować. Obrazy Zagłady, a zwłaszcza odniesienia do Kindertransportów, stały się powszechne w prowadzonych od 2015 roku debatach na temat rozwiązań "kryzysu
uchodźczego" w Europie oraz w sporach o pozycję islamu w społeczeństwach
wielokulturowych33. Jest coś niezwykłego w tym, że
radykalnie prawicowe partie i ruchy europejskie sprzymierzają się z premierem Izraela Binjaminem Netanjahu. Nic dziwnego zatem, że zdaniem
niektórych badaczy, szukających sposobu na odtrucie współczesnych
stosunków międzygrupowych, należy podkreślać, iż w czasach nazizmu los
muzułmanów i Żydów był do pewnego stopnia podobny, czego przykładem były
mordy na muzułmańskich Romach34.
W polityce międzynarodowej, w zmaganiach międzypokoleniowych i kryzysach
geopolitycznych wpływ Zagłady stał się zatem widoczny, jeszcze zanim
upamiętnianie, popularna reprezentacja oraz stosowna edukacja stworzyły
jej "świadomość". Ludobójstwo Żydów do sfery publicznej wprowadziły na
przykład podjęte w 1950 roku negocjacje w sprawie reparacji Niemiec
Zachodnich dla Izraela, jerozolimski proces Adolfa Eichmanna z 1961 roku
oraz proces strażników z Auschwitz we Frankfurcie z lat 1963-1964, a do
jego opisania zaczęto wówczas używać określenia "Holocaust". W latach
osiemdziesiątych, a zwłaszcza w latach dziewięćdziesiątych minionego
wieku pojawiło się mnóstwo filmów fabularnych i dokumentalnych, książek
oraz innych form przedstawiania Zagłady. Wszystkie one, począwszy od
serialu telewizyjnego Holocaust z 1978 roku, a skończywszy na
nagrodzonej wieloma Oscarami Liście Schindlera z 1993 roku,
przyczyniły się do gwałtownego wzrostu świadomości Zagłady, głównie w Stanach Zjednoczonych, w Niemczech Zachodnich (na różne złożone sposoby)
i w całej Europie Zachodniej. Proces ten miał wiele etapów. Kiedy w maju
1985 roku Ronald Reagan odwiedził cmentarz w Bitburgu, ocalali z Zagłady
z Eliem Wieselem na czele wyrazili swoje oburzenie, zwłaszcza gdy
odkryto, że obok zwykłych żołnierzy Wehrmachtu pochowano tam też
esesmanów (tak jakby w porządku było oddawać hołd samemu Wehrmachtowi).
Podczas Historikerstreit, czyli debaty historyków w Niemczech
Zachodnich, w prasie rozgorzał spór o to, czy Zagładę można porównywać
do stalinowskich gułagów. A obawy o odbudowę niemieckiej potęgi po
zjednoczeniu pod koniec zimnej wojny wzmocniło poruszenie wywołane
wystawą Zbrodnie Wehrmachtu z 1995 roku, która ujawniła, że w zbrodnie
wojenne w znacznym stopniu zaangażowani byli także zwykli
żołnierze35. Wtedy też ruszyła niepowstrzymana fala
przedstawień Zagłady, a zdaniem niektórych krytyków prawie wszystkie z nich -?od butelek piwa z faszystowskimi przywódcami na etykietkach po
strony internetowe z "kotami wyglądającymi jak Hitler", od gier
komputerowych po debaty naukowe na temat analizy porównawczej ludobójstw
-?trywializują temat36. W rzeczywistości wszechobecność ta
wskazuje na powszechność świadomości Holocaustu. Obrazy obozów i inna
ikonografia Zagłady stały się bowiem natychmiast rozpoznawalne. Należy
poza tym zachować pewną ostrożność i nie potępiać zbyt łatwo wszystkich
pozostałych sposobów zajmowania się Holocaustem oprócz tych uznawanych
za stosowne przez samozwańczych strażników moralności. Innymi słowy,
fakt, że te dyskusje się toczą, pokazuje, iż częścią historii Zagłady
jest również historia okresu po niej. Niniejsza publikacja jest próbą
nie tyle zajęcia stanowiska w tych debatach, ile ich analizy pod kątem
tego, co mówią nam one o zmieniającym się postrzeganiu Zagłady w czasie.
Kształt niniejszej książce nadają jej cztery główne wątki: trauma,
kolaboracja, ludobójcza fantazja oraz powojenne konsekwencje. Zostają
one wplecione w narrację, która porusza się między polityką nazistowską
a jej wpływem na jednostki, między ogromną skalą zbrodni na całym
kontynencie a mikrohistoriami z różnych krajów Europy i spoza niej.
Wszystkie one pomagają z kolei wyjaśnić ogromną traumę spowodowaną przez
Zagładę i jej straszliwą wszechobecność. Omówiony zostanie także
niezwykły fakt, że obecną epokę charakteryzują zarówno "świadomość
Holocaustu", jak i wzrost ksenofobicznych nacjonalizmów. Pomimo
najlepszych intencji krzewicieli wiedzy o Zagładzie wzrost notowań
populistycznej prawicy wskazuje, że w obliczu szerszych wyzwań
społeczno-gospodarczych nauczanie o Holocauście jest w dużej mierze
nieistotne.
W 2005 roku Organizacja Narodów Zjednoczonych zinstytucjonalizowała
upamiętnianie Zagłady i dziś wiele krajów na świecie za Międzynarodowy
Dzień Pamięci o Ofiarach Holocaustu uznaje 27 stycznia -?dzień
wyzwolenia Auschwitz przez Armię Czerwoną. W krajach europejskich oraz w krajach angielskojęzycznych temat Zagłady włączono do szkolnych
programów nauczania. Organizacje takie jak Holocaust Educational
Trust37 cieszą się uznaniem polityków, którzy z kolei promują
nauczanie o Zagładzie i jej upamiętnianie. Muzea Holocaustu istnieją nie
tylko w Stanach Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii, Izraelu i Australii,
ale także w Norwegii, Macedonii, Brazylii, Urugwaju, a nawet na
Zachodnim Brzegu Jordanu. O Zagładzie tworzy się filmy, powieści
graficzne, sztuki teatralne, filmy dokumentalne, strony internetowe oraz
obrazy. Są one wszechobecne. Można by zatem pomyśleć, że świadomość
Holocaustu spełniła swoje zadanie.
A jednak. Otóż żyjemy w epoce rosnących nacjonalizmów, prawicowego
populizmu i ksenofobii, które sprzeciwiają się głoszonym przez główny
nurt ideom współpracy międzynarodowej i wielokulturowości, cechującym
powojenny świat Zachodu -?nawet jeśli nie w pełni i niedoskonale.
Jakżeby inaczej wytłumaczyć wyborcze wygrane Donalda Trumpa i Jaira
Bolsonaro, decyzję o brexicie, poparcie dla radykalnie prawicowych
ugrupowań współtworzących rządy Austrii i Włoch, sukces samozwańczej
demokracji nieliberalnej w Węgrzech i w Polsce czy też powstanie ruchów
radykalnej prawicy? Ruchy te występują nie tylko w krajach takich jak
Grecja, które dopiero niedawno "odkryły" swoją rolę w Zagładzie, ale
również w Niemczech, gdzie działa Alternative für Deutschland, w Hiszpanii, gdzie radykalne idee głosi Vox, oraz we Francji, gdzie to
samo czyni Zjednoczenie Narodowe (wcześniej pod nazwą Frontu
Narodowego). Nie są od nich wolne także kraje od dawna i głęboko
zaangażowane w edukację i upamiętnianie Holocaustu, takie jak Stany
Zjednoczone czy Wielka Brytania. W krajach takich jak Austria, Węgry i Polska powstałe niedawno miejsca pamięci i muzea poświęcone Zagładzie
wywołały ogólnokrajowe dyskusje na temat Holocaustu.
Odpowiedź po części wynika z faktu, że badania nad Zagładą i jej
popularne przedstawienia upowszechniły świadomość, że za Holocaust
odpowiadają nie tylko Niemcy. W krajach, których to dotyczy, wzrosła
niechęć wobec "pamięci kosmopolitycznej", mającej promować wartości
demokratyczne, tolerancję, wielokulturowość i internacjonalizm38. Ustalenia mówiące o tym, że Żydów
zabijały państwa i organizacje nacjonalistyczne od dawna dążące do
utworzenia etnicznie homogenicznych państw narodowych, zwłaszcza w Węgrzech, Rumunii, Chorwacji i Francji, wywołały u wielu poczucie
rozgoryczenia i gniewu -?pewnie przede wszystkim u potomków tych, którzy
walczyli po stronie Osi, lub u tych, którzy nacjonalizm uznają za
antykomunistyczny obowiązek -?niezadowolonych z ich zdaniem publicznego
prania narodowych brudów. Nawet w Polsce, w której nie było oficjalnej
organizacji kolaboracyjnej, Żydów mordowali nie tylko niemieccy
okupanci, ale także ich polscy sąsiedzi. Mówienie dziś jednak o tym w Polsce wiąże się z ryzykiem oskarżenia o zniesławienie narodu polskiego.
W państwach bałtyckich teoria "podwójnego ludobójstwa" zrównuje ofiary
Zagłady z ofiarami stalinizmu, lecz zbyt często stara się przy tym
przesłaniać te pierwsze, a eksponować te drugie, odwołując się do mitu
żydokomuny -?teorii spiskowej, według której to Żydzi sprowadzili
komunizm do Europy Wschodniej39. W Węgrzech sponsorowane
przez rząd pomniki i muzea przedstawiają osaczony naród węgierski jako
ofiarę większych, złowrogich sił zewnętrznych, co z jednej strony
zakłamuje przeszłość, a z drugiej -?wobec obsesji rządu na punkcie
finansisty George'a Sorosa, który rzekomo sam jeden zagraża
integralności narodowej Węgier -?tworzy nową wersję dobrze znanej
antysemickiej fantazji40. We Francji zaś da się poprowadzić
linię wiodącą bezpośrednio od krytyków Dreyfusa, poprzez kolaborantów z Vichy i oprawców z wojny algierskiej (1954-1962), aż do Frontu
Narodowego Jeana-Marie Le Pena i jego następców.
Błędem byłoby jednak utrzymywać, że za obecny wzrost ruchów prawicowych
i nastrojów nacjonalistycznych na całym świecie bezpośrednio odpowiadają
badania nad Zagładą i jej upamiętnianie. Takie przekonanie de facto
graniczyłoby z antysemityzmem, ponieważ wiara w dominujący wpływ Żydów
na sprawy świata jest jednym z najstarszych tropów antysemickich.
Bardziej prawdopodobne jest to, że ci, którzy zajmują się tym tematem,
przecenili zdolność świadomości Zagłady do zmiany świata na lepsze. Duże
znaczenie, podobnie jak w latach trzydziestych XX wieku, ma tu raczej
szeroko ujęta sytuacja społeczno-gospodarcza. Wiedza o przeszłości może
być ostrzeżeniem i hamulcem, ale nie stanowi lekcji zdolnej zmienić bieg
wydarzeń. Siłami napędowymi są dziś recesja gospodarcza, konieczność
cięcia wydatków publicznych oraz poczucie, jakie mają ludzie "z trudem
wiążący koniec z końcem", że imigracja niesie ze sobą islamski
fundamentalizm. Okazję do obwiniania innych za rozprzestrzenianie się
wirusa i powód do wprowadzenia kontroli granicznych przeciwko tym,
których się boimy, stwarza też pandemia covid. Częścią tej mieszanki są
wreszcie także wojenne wspomnienia tych, którzy walczyli po przegranej
stronie, również w krajach kolaborujących lub okupowanych. To one
dostarczają słownictwa i estetyki, tak łatwo dziś i bezmyślnie
wykorzystywanych41. Tak naprawdę edukacja poświęcona
Zagładzie przestaje działać, jeśli ludzie czują, że ich życiowe szanse
maleją. Często podchodzimy do tego niewłaściwie: otóż odpowiedzią na
rosnący poziom nienawiści nie jest więcej nauczania o Zagładzie, bo to
wymóg, któremu edukacja nie może sprostać. Jeśli chcemy, aby nauczanie o Zagładzie okazało się skuteczne, to musimy najpierw zbudować
społeczeństwo, które pragnie równości i tolerancji i w którym szerzone
przez tę edukację wartości współgrają z wartościami całego
społeczeństwa.
Tak to się zaczyna -?od recesji gospodarczej, protekcjonizmu, ruchów
natywistycznych obiecujących chronić "naród". A gdy takie działania
wpychają ludzi w jeszcze większą biedę, gdy zwiększają ich strach przed
innymi i skupienie na sobie samych, to stają się nawet bardziej
intensywne i natarczywe, bo ci, którzy je podejmują, swą porażkę mogą
wytłumaczyć jedynie tym, że ich zamiary udaremniła niewidzialna ręka. Na
tym etapie wciąż nie jesteśmy. Faszyzm nie jest na razie u władzy. Ale
puka już do drzwi, a okoliczności, które mu na to pozwalają -?przede
wszystkim zubożenie dużych rzesz ludności przez czterdzieści lat
neoliberalnej ekonomii i konsekwencje ograniczeń wydatków publicznych od
2008 roku -?pozostają nierozwiązane. Przedłużanie tej sytuacji może
jedynie doprowadzić do tego, że ci, którzy stosują uproszczone,
protekcjonistyczne rozwiązania, jeszcze bardziej zyskają na
popularności. Jeśli temu wyzwaniu nie stawimy czoła, to powojenny
porządek zbudowany na internacjonalizmie i indywidualnej wolności, który
w ciągu ostatnich trzydziestu lat i tak już uległ osłabieniu, dobiegnie
końca i jak lunatycy wkroczymy w autorytaryzm czy wręcz w pełnoobjawowy
faszyzm42. Zagłada nie jest lekcją o niebezpieczeństwach
zastraszania i nękania ani nawet opowieścią o niebezpieczeństwach
nienawiści. To ostrzeżenie, że państwa są w stanie robić rzeczy straszne
i traumatyczne, gdy ich elity starają się za wszelką cenę utrzymać się
przy władzy, i że głęboka psychologia nowoczesności wytwarza potwory,
które trudno byłoby obudzić nawet uśpionemu rozumowi. Zagadnienia te są
dziś bardziej palące niż kiedykolwiek wcześniej, odkąd tylko pod koniec
II wojny światowej historycy zaczęli pisać o Zagładzie. Powrócę do nich
w dalszej części książki.
Czym jest Zagłada?
Rozpocznijmy od zwartego przedstawienia treści książki, ponieważ tę
bardzo złożoną historię można opowiedzieć na wiele różnych sposobów.
Nazizm zrodził się z impasu Europy po I wojnie światowej oraz wielkiego
kryzysu gospodarczego. Naziści uważali, że prowadzą walkę
"antykolonialną": odwrócenie "dyktatu" wersalskiego i ukazanie go jako
dzieła "niewidzialnej ręki" międzynarodowego żydostwa miało ich zdaniem
wyzwolić Niemcy spod obcej kontroli. Kluczowe są tutaj: kontekst
powojennej przemocy, nie tylko na wschodnich rubieżach Niemiec,
działalność freikorpsów, zwiastująca istnienie pozaprawnych sił
zbrojnych, a także ogólnie wpływ I wojny światowej na społeczeństwa
europejskie43. Rewolucja bolszewicka napędziła wzrost
faszyzmu we Włoszech i innych krajach, a nieodłącznymi elementami
europejskiego krajobrazu po raz pierwszy stały się pojęcia takie jak
"bezpaństwowość", obozy dla uchodźców czy "stan wyjątkowy". Przy opisie
kryzysu weimarskiego nacisk kładzie się zazwyczaj na odrzucenie
republiki i polaryzację polityki, ale kluczowe okazało się załamanie
gospodarcze po roku 1929, ponieważ to wówczas nazizm zyskał na znaczeniu
-?to wtedy bowiem klasa średnia poczuła, że ziemia usuwa się jej spod
nóg. Najważniejszą rzeczą jest jednak to, że nazizm był częścią
szerszych europejskich trendów i nie pojawił się znikąd. Do jego
popularności przyczyniły się masowa polityka, bezrobocie, przemoc po
1918 roku, włoski faszyzm, antykomunizm, polityka appeasementu oraz
niedocenianie Hitlera i jego idei, a zwłaszcza znaczenia "rasy",
tradycyjna chrześcijańska nienawiść do Żydów i jej mutacja w postaci
nowoczesnego antysemityzmu, pojęcie faszyzmu jako "kolonializmu
sprowadzonego do domu". Nazizm nie był po prostu eksplozją "zbiorowego
szaleństwa", niepowiązanego z niczym, co miało miejsce wcześniej w historii Europy. Był raczej najskrajniejszym przejawem dość powszechnych
nastrojów, dla których Hitler stał się swego rodzaju zaklinaczem deszczu
czy też szamanem. Dobrze byłoby móc stwierdzić, że nazizm to po prostu
powrót barbarzyńców, bo wtedy można by zgodzić się z Peterem Viereckiem,
który w 1941 roku utrzymywał, że nazizm to wytwór niemieckiego
romantyzmu, co wyraził zwięźle w następujący sposób: "Rezultatem są
małpy w strojach wieczorowych, neandertalczycy w samolotach wyładowanych
bombami, bardzo sprawni i inteligentni barbarzyńcy mknący beztrosko
najnowszymi modelami samochodów: do osiągnięcia niecywilizowanych celów
stosujący największe osiągnięcia techniczne cywilizacji"44.
Jednak nazizm, jak stwierdziła Arendt, może i pochodził z rynsztoka, ale
w końcu rynsztok też jest częścią cywilizacji
europejskiej45.
Charakterystyczne dla pierwszych lat rządów nazistów były antysemickie
ustawodawstwo i napaści na Żydów, próba "skoordynowania" niemieckiego
społeczeństwa oraz atak na wrogów politycznych. Kluczowe znaczenie dla
tego procesu miały wczesne obozy koncentracyjne, zakładane nie dla
Żydów, lecz dla "wrogów politycznych", a w latach 1936-1938 dla
"aspołecznych" -?innymi słowy, dla "aryjskich" Niemców, którzy nie
odpowiadali nazistowskim ideałom zachowań społecznych i politycznych. W obozach więziono też oczywiście Żydów, których na ogół traktowano gorzej
niż innych więźniów46. Jednak wówczas jeszcze Żydzi nie
łączyli się z obozami koncentracyjnymi tak, jak zaczęto to obrazować już
po wojnie, co do dziś zresztą jest źródłem pomyłek. System obozów
koncentracyjnych SS i Zagłada skrzyżowały się bowiem dopiero na
późniejszym etapie wojny, choć istnienie obozów koncentracyjnych
pobudzało pewnie brutalną wyobraźnię nazistów i ich marzenia o oczyszczonym społeczeństwie.
Niemniej jednak brutalną nagonkę na Żydów rozpoczęli naziści od razu po
przejęciu władzy i Żydzi musieli codziennie stawiać czoła atakom
wymierzonym w ich sposób życia i członkostwo w społeczeństwie. Punktem
zwrotnym w prześladowaniach Żydów w Niemczech był pogrom listopadowy
(Kristallnacht), gdyż wtedy po raz pierwszy osadzono w obozach sporą
ich liczbę, choć większość z nich po wyjściu z obozu była w stanie
wyemigrować, a właściwie została do tego zmuszona. Na froncie
wewnętrznym III Rzeszy, która obejmowała już wówczas także Austrię,
Żydów poddano izolacji. Na froncie międzynarodowym zaś pakt
Hitler-Stalin (z sierpnia 1939 roku) oraz izolacja Wielkiej Brytanii
oznaczały, że Żydów, uwięzionych w coraz bardziej nazistowskiej Europie,
pozostawiono na pastwę losu.
Wraz z wybuchem wojny doszło do zmiany w nazistowskiej Judenpolitik.
Zwiększyła się bowiem dynamika przemocy, a zmienne losy działań
wojennych wystawiały na niebezpieczeństwo coraz więcej społeczności
żydowskich. Jeszcze przed utworzeniem w okupowanej Polsce gett -?zanim
powstał plan wymordowania zamkniętych w nich Żydów -?do wyłapywania i zabijania członków polskich elit (księży, polityków, naukowców itp.)
wykorzystano Einsatzgruppen (oddziały operacyjne). Ten radykalny atak
na Polskę pogłębił rozłamy w polskim społeczeństwie, istniejące już
przed wojną, i wskazał, jak na nazistowskie prześladowania Żydów
zareaguje kraj, który przed wrześniem 1939 roku sam był bliski
wprowadzenia własnego ustawodawstwa antysemickiego. Przygotował też
grunt pod gorszą przemoc.
Kluczowa jest tu sytuacja militarna. Otóż z działaniami wojennymi
nazistowską politykę antyżydowską wyraźnie łączyły próby zdławienia
Wielkiej Brytanii i utrzymania z dala od wojny Stanów Zjednoczonych,
takie jak choćby zawarta w "proroctwie" Hitlera z 30 stycznia 1939 roku
groźba ogólnoświatowego konfliktu, ponieważ w wyobrażeniu nazistów
Roosevelt i Churchill, a także "żydokomunistyczny" Stalin byli tylko
marionetkami, za którymi stał pociągający za sznurki "Żyd". Na przykład
brak możliwości kontrolowania Oceanu Indyjskiego pokrzyżował plany
niemieckiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych dotyczące deportacji Żydów
na Madagaskar w ramach "rozwiązania terytorialnego". Jednak powiązania
między praktycznymi możliwościami działań antyżydowskich a sytuacją
militarną nie wyjaśniają wszystkiego. Wybór Żydów jako ofiar oraz spory
między różnymi ciałami decyzyjnymi o to, co zrobić z Żydami w gettach
okupowanej Polski, uświadamiają nam bowiem, że wojna kształtowała rozwój
Zagłady, ale go nie determinowała.
Wraz z rozpoczętą 22 czerwca 1941 roku inwazją na ZSRR wojna przeciwko
Żydom zlała się w jedno z wojną militarną, ponieważ w oczach nazistów
synonimem systemu radzieckiego była "żydokomuna", stanowiąca antytezę
wszystkiego, co sami głosili i chcieli osiągnąć. Nastąpił nowy etap
prześladowań Żydów, znacznie krwawszy niż wszystko, co wydarzyło się do
tamtej pory: tak zwana Zagłada od kul w której Einsatzgruppen w dwóch
"obławach" -?jesienią 1941 roku i wiosną 1942 roku -?rozstrzelały około
półtora miliona Żydów. Nie było to jeszcze ludobójstwo na skalę
ogólnoeuropejską, ale szybko się takie stało. Planowano już bowiem -
jeszcze przed konferencją w Wannsee z 20 stycznia 1942 roku -?ośrodki
śmierci w ramach akcji "Reinhardt" (w Bełżcu, Sobiborze i Treblince), w których zamierzano wymordować polskich Żydów. W Chełmnie, a na początku
1942 roku w Serbii dokonywano masowych mordów w furgonetkach z gazem bez
konieczności bezpośrednich egzekucji. Z unicestwieniem miejscowych Żydów
szybko uporano się w Łotwie, a przygotowania do deportacji Żydów trwały
już również we Francji -?i to jeszcze zanim SS odebrało Göringowi,
Frankowi, Rosenbergowi i innym rywalizującym stronom pełną kontrolę nad
polityką żydowską. To, co dziś znamy pod nazwą "ostatecznego
rozwiązania", nie było wynikiem pojedynczej decyzji, lecz szeregu
kroków, których kulminacja nastąpiła wiosną 1942 roku, kiedy to program
uznano za gotowy.
Dla esesmańskiego systemu obozów Żydzi nadal nie byli jeszcze istotni,
ponieważ zabijano ich w bezpośrednich egzekucjach w Europie Wschodniej
lub w ośrodkach śmierci w okupowanej przez nazistów Polsce. Kluczowy był
rok 1942: w marcu przy życiu pozostawało jeszcze około 75-80 procent
przyszłych ofiar Zagłady, natomiast w połowie lutego 1943 roku 80
procent spośród nich już nie żyło47. Na tym etapie ofiarami byli
głównie religijni Żydzi z Europy Wschodniej. Ich próby zrozumienia tego,
co ich spotyka, pokazują ważną rzecz. Otóż wobec faktu, że nie było
jednej formy prześladowań, różni ludzie w różnych miejscach reagowali na
ataki w różny sposób.
Zagłada była jednak zjawiskiem europejskim z wieloma sprawcami, nie
tylko Niemcami. Kolaboracja jest najbardziej widoczna w krajach takich
jak Francja, Norwegia, Chorwacja, Słowacja, Węgry i Rumunia, gdzie
zabijanie Żydów wpisywało się w długotrwałe nacjonalistyczne dążenia do
utworzenia etnicznie jednorodnych państw narodowych. Dotyczy ona również
organizacji, od OUN w Ukrainie, która w nadziei na powstanie państwa
ukraińskiego sprzymierzyła się z nazistowskimi Niemcami, po ruchy
nazistowskie, takie jak norweski Nasjonal Samling czy holenderski NSB.
Te ideologicznie pokrewne grupy wierzyły w nazistowską wizję rasowo
oczyszczonej Europy i uważały, że swoje interesy narodowe najprędzej
osiągną w ramach niemieckiej hegemonii. Kolaborowały też wreszcie
miliony pojedynczych ludzi, takich jak ci, którzy przystąpili do
Waffen-SS, od Danii po Bośnię, a także ukraińscy i bałtyccy strażnicy
obozowi, a na poziomie lokalnym tak zwani szmalcownicy w Polsce
(wyłudzający od Żydów łapówki lub donoszący na nich do SS)48.
Kolaboracja przybierała rozmaite formy z rozmaitych powodów -?od
fascynacji ideologią po decyzję rozstrzygającą o życiu lub śmierci w przypadku radzieckich jeńców wojennych -?a jej porażający zakres ukazał
się wyraźniej po zakończeniu zimnej wojny. Odkrycie to wywołało
resentyment, który aż nadto uwidacznia się w odrodzonych ruchach
skrajnej prawicy.
Do najbardziej oczywistych przykładów kolaboracji należą Holocaust w Rumunii oraz deportacja Żydów z Węgier wiosną 1944 roku. Pierwszy
przypadek to niepodległe państwo, które decyduje się na udział w Zagładzie, a drugi -?okupowane państwo kolaborujące, pomagające w bardzo
krótkim czasie przeprowadzić deportację na śmierć setek tysięcy Żydów.
Widzimy tu poziom determinacji reżimu nazistowskiego, pragnącego
"dokończyć robotę" nawet w obliczu zbliżającej się klęski militarnej.
Dostrzegamy też, że państwa kolaborujące cieszyły się znaczną swobodą
manewru (na przykład powszechne określanie NDH49 jako "państwa
marionetkowego" nie oddaje niezależnego wkładu reżimu ustaszy Ante
Pavelicia w Holocaust), i rozumiemy, dlaczego naziści byli w stanie
deportować Żydów z całej Europy, od Norwegii po Kretę, od Alderney po
Kaukaz, od państw bałtyckich po Afrykę Północną. Do Zagłady doszło nie
tylko tam, gdzie państwo zostało zniszczone, jak w Polsce50.
Rumunia stanowi bowiem przykład czegoś dokładnie przeciwnego. Otóż jeśli
funkcjonujące państwo chce przeprowadzić zbrodnicze działania na ogromną
skalę, to zawsze znajdzie ku temu powody i środki.
Ta ogromna ogólnoeuropejska zbrodnia napotkała w reakcji "wolnego
świata" coś w rodzaju lustrzanego odbicia. Rada ds. Uchodźców Wojennych,
Karta Atlantycka oraz powołanie Organizacji Narodów Zjednoczonych pomimo
najlepszych intencji ich twórców nie stanowiły właściwej odpowiedzi na
skalę zbrodni, która doprowadziła do ich powstania. Ta niezdolność do
właściwej oceny nazizmu była echem międzywojennej polityki appeasementu
oraz niedowierzania -?nawet jeszcze w roku 1943 -?że naziści naprawdę
uczynią to, co zapowiadali w swoich apokaliptycznych deklaracjach. To
dlatego alianci, pomimo wnikliwej sieci wywiadowczej oraz istniejącej
już od lat trzydziestych XX wieku obszernej literatury na temat
nazistowskich obozów, nie byli przygotowani na to, co zastali w końcowych fazach Zagłady.
W ostatnich etapach wojny coraz bardziej palące potrzeby gospodarki
wojennej skłoniły nazistowskich przywódców do zrewidowania programu
zabijania, co jest faktem zdumiewającym, jeśli weźmiemy pod uwagę, że
dążenie do mordowania Żydów było centralnym elementem nazizmu. Począwszy
od roku 1943 Żydzi i inni mogli zatem z równym prawdopodobieństwem
zostać od razu zamordowani, jak i trafić do podobozów pracy niewolniczej
przy głównych obozach SS. Popularne historie Zagłady często nie
wyjaśniają gwałtownego rozwoju systemu podobozów, który jednak nie
umniejsza nazistowskich planów ludobójstwa i nie oznacza, że przez
ostatnie półtora roku wojny uległy one niewielkiemu złagodzeniu. Jeśli
bowiem wziąć pod uwagę sposób traktowania wykonujących niewolniczą pracę
więźniów, to okazuje się, że było dokładnie odwrotnie. Co prawda nie
zawsze można tu mówić o "wyniszczaniu przez pracę" (w źródłach
określenie to nie pojawia się zbyt często), lecz dla nazistów nawet w przypadku ogromnego zapotrzebowania na siłę roboczą Żydzi byli spisani
na straty i nie uznawano za konieczne podejmować żadnych wysiłków w celu
utrzymania produktywności na poziomie zbliżonym do poziomu normalnych
robotników.
Podobozy te były często bardzo małe, a ci, którzy ich doświadczyli,
niekiedy przebywali w więcej niż jednym. Wielu ocalałych przeszło przez
szereg małych podobozów, których nazwy dziś rzadko coś komuś mówią (kto
słyszał o Neu-Dachs, Eintrachthütte, Christianstadt, Überlingen czy
Dondangen?). Wraz ze wzrostem zapotrzebowania na siłę roboczą oraz wobec
konieczności przenoszenia obozów z powodu zbliżających się aliantów
Holocaust stawał się coraz bardziej "mobilny". O Zagładzie myślimy jako
o wydarzeniu, które miało miejsce w stałych obiektach, lecz ten aspekt
to tylko niewielka część jej doświadczenia. Tymczasem od deportacji
różnymi środkami transportu, poprzez przerzucanie z obozu do obozu, aż
po "marsze śmierci" pod koniec wojny, odbywała się ona w ruchu, i to po
całej Europie. Doszło do niej na bardzo różnych rodzajach terenu i obejmowała ona bardzo różne formy (getta, obozy, pociągi, statki),
rodzaje klimatu, języki, rozmaite okupacje czy różnie kolaborujące
reżimy, jednak wszystko zmierzało w kierunku jednolitego finału:
wymordowania Żydów. Wyjątki od tej reguły, takie jak Bułgaria czy Dania,
wymagają starannego rozważenia, a nie uproszczonych haseł o "dobrych
Włochach" i tym podobnych, które nie uwzględniają różnic między
działaniami jednostek a polityką państwa. Dla ofiar owa mobilność była
ogromnie oszałamiająca, a więźniowie podobozów często nie wiedzieli
nawet, gdzie się znajdują. Jednak wykorzystanie Żydów do pracy
niewolniczej tak naprawdę wielu z nich uratowało życie, bo inaczej po
prostu by ich zabito. I choć jedynie odroczono ich śmierć, to
nieoczekiwane uelastycznienie nazistowskich praw rasowych od końca 1943
roku wydłużyło im życie. Dzięki pobytowi w podobozach niektórzy Żydzi
byli w nieco lepszej kondycji fizycznej i to dlatego zdołali dotrwać do
wyzwolenia.
W zbiorowej pamięci Zagłady wciąż dominują obrazy z wyzwolenia obozów,
zwłaszcza z leżących w Niemczech Belsen, Buchenwaldu i Dachau. Jednak w obozach tych Żydzi przebywali tak licznie tylko z powodu "marszów
śmierci". Gdy bowiem od wschodu zaczęła się zbliżać Armia Czerwona,
Himmler wydał rozkaz, by nie pozwolić żywym więźniom wpaść w ręce wroga,
co doprowadziło do dziwacznego zjawiska ewakuacji obozów, czyli "marszów
śmierci" właśnie51. Więźniowie przeszli przez prawie każdą małą
miejscowość w Europie Środkowej, a zwłaszcza na Śląsku, w Turyngii,
Czechach i Bawarii, więc obóz koncentracyjny i Niemcy stały się poniekąd
synonimami. Oznaczało to też współwinę ogółu ludności, więc powszechne
po wojnie twierdzenia, że "nikt nie wiedział", stały się niemożliwe do
obrony. Co jednak ważniejsze, w marszach zginęło lub zmarło wielu ich
uczestników: z ponad siedmiuset czternastu tysięcy więźniów osadzonych w obozach koncentracyjnych w styczniu 1945 roku do końca wojny życie
straciło około jednej trzeciej. Umierali z wycieńczenia lub ginęli
rozstrzeliwani po drodze, a ich ciała grzebano często w nieoznaczonych
przydrożnych grobach lub na lokalnych cmentarzach.
Choć zatem obozów takich jak Belsen czy Dachau nie utworzono dla Żydów i do końca 1944 roku raczej nie kojarzono ich z Zagładą (z wyjątkiem
szkolenia strażników obozowych w przypadku Dachau), to w 1945 roku obozy
te faktycznie funkcjonowały jako obozy śmierci. Jest to szczególnie
widoczne w przypadku Belsen, gdzie po wyzwoleniu obozu 15 kwietnia
Brytyjczycy znaleźli około sześćdziesięciu tysięcy umierających
więźniów. Groza Belsen pozostaje blizną na sumieniu świata, a źródła
związane z tym miejscem do dziś z trudem się czyta, ogląda czy słucha.
"Wyzwolenie" należy zatem rozumieć w cudzysłowie: wielu więźniów wkrótce
po nim zmarło, gdyż byli tak chorzy, że nie udało im się pomóc. Inni z kolei, zdumieni, że przeżyli reżim nazistowski, odkrywali w osłupieniu,
że nadal tkwią w niewoli, nie mogąc udać się tam, dokąd chcą -?głęboko
rozczarowani, że teraz, gdy wszystko, co cechowało ich dawne życie,
legło w gruzach, a "wolny świat" nie dawał im prawa do rozpoczęcia życia
na własnych warunkach. Samotność ocalałych była bezbrzeżna, stąd też
przy najwątlejszej nawet pogłosce o losie krewnych natychmiast wyruszali
ich szukać. Z czasem jednak obozy dla dipisów stały się funkcjonującymi
społeczeństwami, w których działały kluby i organizacje polityczne,
religijne, społeczne i sportowe, prasa, teatr, szkoły oraz placówki
przysposobienia zawodowego, przygotowujące nowych imigrantów do życia
poza obozem. Wśród tych ludzi syjonizm był nieunikniony, ponieważ czuli
się odrzuceni przez Europę, którą z kolei sami też odrzucali. Mimo to
tak zwany trzon dipisów -?ci, którzy nie mogli lub nie chcieli opuścić
Niemiec -?tkwił w obozach przez wiele lat, aż do 1957 roku, kiedy to
zamknięto ostatni z nich, w Föhrenwaldzie pod Monachium, gdyż dla
Niemiec Zachodnich, starających się zaistnieć we wspólnocie narodów jako
suwerenne państwo, był on już wówczas kłopotliwy.
Holocaustowe "życie po życiu" (czy też, jak trafnie nazywa to Lawrence
Langer, "życie po śmierci") jest więc rzeczywiście niezaprzeczalną
częścią historii Zagłady, zwłaszcza gdy weźmiemy pod uwagę, że rok 1945
wcale nie był końcem tej opowieści, czego zresztą można się spodziewać,
ponieważ mówimy o wydarzeniu o światowym znaczeniu historycznym. Ponadto
etapy "pamięci zbiorowej", przez które przeszła "świadomość Zagłady", są
w ogóle ważnymi wyznacznikami powojennego społeczeństwa europejskiego i jego kultury. Wzrost "świadomości Zagłady" można prześledzić za pomocą
wielu mediów: filmu, prawa, edukacji i kultury w jej najszerszym
rozumieniu. Holocaust, jak ujmuje to Jeffrey Alexander, przeszedł od
"zbrodni wojennej do dramatu traumy", a jednym z bodaj najbardziej
żenujących widowisk -?wskazującym na prawo niezamierzonych konsekwencji
-?jest banalizacja i nadużywanie, do czego doprowadziła jego zwiększona
świadomość52. Nic zatem dziwnego, że dla radykalnej prawicy
na całym świecie pozostaje on kluczowym tematem sporu i barometrem
kultury politycznej, czy to w Izraelu, czy w Polsce. Najbardziej
problematyczne jest chyba jednak występujące w zachodnim świecie
zjawisko, które można by nazwać "upiększaniem" Zagłady: wychwalanie
ocalałych i ich poruszających historii oraz chęć "uczenia się" z Zagłady. Holocaust zaś niczego nie uczy poza tym, że głębokie
namiętności, którym nie po drodze z racjonalną polityką, mogą skłonić
ludzi do robienia strasznych rzeczy. Inaczej mówiąc, Holocaust niczego
nas nie uczy, bo koniec końców nic nie jest w stanie powstrzymać ludzi
przed wspieraniem w czasach kryzysu tych mrocznych sił.
Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki
Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki
Abel Jacob Herzberg, Amor Fati: Seven Essays on Bergen-Belsen, Go?ttingen: Wallstein Verlag 2016 [holenderski oryginał 1946], s. 68-69. [wróć]
Materiały norymberskie. Umowa -?statut -?akt oskarżenia -?wyrok -?radzieckie votum, oprac. i wstęp Tadeusz Cyprian, Jerzy Sawicki, Warszawa: Spółdzielnia Wydawnicza "Książka" 1948, s. 72-73 (dalej MTW). [wróć]
Hanna Le?vy-Hass, Diary of Bergen-Belsen, 1944-1945, Chicago: Haymarket 2009, styczeń 1945, s. 103. [wróć]
Isaiah Spiegel, In the Dark (1941), [w:] Ghetto Kingdom: Tales of the Łódź Ghetto, Evanston: Northwestern University Press 1998, s. 15. [wróć]
Ovidiu Creanga?, Acmecetca oraz Pecioara, [w:] Joseph R. White, Mel Hecker (red.), United States Holocaust Memorial Museum Encyclopedia of Camps and Ghettos 1933-1945, t. 3: Camps and Ghettos under European Regimes Aligned with Nazi Germany, Bloomington: Indiana University Press, we współpracy z United States Holocaust Memorial Museum, 2018, s. 588 (Acmecetca), s. 742 (Pecioara). Zob. mój artykuł: A Continent of Camps and Collaboration, "Yad Vashem Studies", 46:2 (2019), s. 217-228. [wróć]
Zob. Terence Des Pres, Excremental Assault, [w:] The Survivor: An Anatomy of Life in the Death Camps, New York: Oxford University Press 1976, rozdz. 3. [wróć]
Hannah Arendt w liście do Karla Jaspersa, 17 grudnia 1946 roku: "Być może za tym wszystkim kryje się nie to, że pojedynczy ludzie zabijali innych pojedynczych ludzi z ludzkich powodów, ale że podjęto zorganizowaną próbę wyplenienia egzystencji człowieka". Arendt / Jaspers Correspondence 1926-1949, red. Lotte Kohler, Hans Saner, San Diego: Harcourt Brace 1992, s. 69. [wróć]
Lawrence L. Langer, Holocaust Testimonies: The Ruins of Memory, New Haven: Yale University Press 1991, s. 171. [wróć]
Zob. ważny artykuł Jana Grabowskiego, Germany Is Fueling a False History of the Holocaust across Europe, "Haaretz", 22 czerwca 2020, oraz Go?tz Aly, Europe against the Jews 1880-1945, New York: Metropolitan Books 2020. [wróć]
Aomar Boum, Sarah Abrevaya Stein (red.), The Holocaust and North Africa, Stanford: Stanford University Press 2019; Aomar Boum, Redrawing Holocaust Geographies: A Cartography of Vichy and Nazi Reach into North Africa, [w:] Simone Gigliotti, Hilary Earl (red.), A Companion to the Holocaust, Hoboken, NJ: Wiley 2020, s. 431-448; Yvonne Kozlovsky-Golan, Childhood Memories from the Giado Detention Camp in Libya: Fragments from the Oeuvre of Nava T. Barazani, "Shofar", 38:1 (2020), s. 1-37. [wróć]
Susan Rubin Suleiman, Paradigms and Differences, [w:] Boum, Stein (red.), The Holocaust and North Africa, s. 217-218. [wróć]
Mark Edele, Sheila Fitzpatrick, Atina Grossmann (red.), Shelter from the Holocaust: Rethinking Jewish Survival in the Soviet Union, Detroit: Wayne State University Press 2017; Markus Nesselrodt, Dem Holocaust entkommen: Polnische Juden in der Sowjetunion 1939-1946, Berlin: De Gruyter 2019. [wróć]
Maria Tumarkin, Epilogue, [w:] Edele, Fitzpatrick, Grossmann (red.), Shelter from the Holocaust, s. 275-279. [wróć]
Simone Gigliotti, On the Trail of the Homeseeker: The Holocaust and the Cinema of the Displaced, Bloomington: Indiana University Press 2023. [wróć]
Diane F. Afoumado, France / Vichy, [w:] White, Hecker (red.), United States Holocaust Memorial Museum Encyclopedia of Camps and Ghettos 1933-1945, t. 3, s. 96. [wróć]
Zob. zwłaszcza Christian Gerlach, The Extermination of the European Jews, Cambridge: Cambridge University Press 2016; oraz David Cesarani, Ostateczne rozwiązanie. Losy Żydów w latach 1933-1949, przeł. P. Chojnacki, K. Bażyńska-Chojnacka, Warszawa: Prószyński i S-ka 2019. [wróć]
Des Pres, The Survivor; Langer, Holocaust Testimonies; Lawrence L. Langer, Admitting the Holocaust: Collected Essays, New York: Oxford University Press 1995; Amos Goldberg, Trauma in First Person: Diary Writing during the Holocaust, Bloomington: Indiana University Press 2017. [wróć]
Alon Confino, A World without Jews: The Nazi Imagination from Persecution to Genocide, New Haven: Yale University Press 2014. [wróć]
Zob. zwłaszcza Cesarani, Ostateczne rozwiązanie. [wróć]
Dan Stone, Race Science, Race Mysticism, and the Racial State, [w:] Devin O. Pendas, Mark Roseman, Richard F. Wetzell (red.), Beyond the Racial State: Rethinking Nazi Germany, New York: Cambridge University Press 2017, s. 176-196; Johann Chapoutot, The Law of Blood: Thinking and Acting as a Nazi, Cambridge, Mass.: The Belknap Press of Harvard University Press 2018. Jedną z najbardziej wnikliwych ocen nazistowskiej obsesji na punkcie rasy pozostaje książka z 1938 roku: Aurel Kolnai, The War Against the West, London: Victor Gollancz 1938. Zob. jej analizę: Wolfgang Bialas (red.), Aurel Kolnai's "War against the West" Reconsidered, London: Routledge 2019. Zob. moje artykuły na ten temat w: Fascism, Nazism and the Holocaust: Challenging Histories, London: Routledge 2021. [wróć]
Zob. np. Anton Weiss-Wendt, Rory Yeomans (red.), Racial Science in Hitler's New Europe 1938-1945, Lincoln: University of Nebraska Press 2013; Marius Turda (red.), The History of East-Central European Eugenics, 1900-1945: Sources and Commentaries, London: Bloomsbury 2015; Marius Turda, Paul J. Weindling (red.), Blood and Homeland: Eugenics and Racial Nationalism in Central and Southeast Europe 1900-1940, Budapest: Central European University Press 2007. [wróć]
Thomas Ku?hne, Belonging and Genocide: Hitler's Community, 1918-1945, New Haven: Yale University Press 2010. [wróć]
Dobry przykład tego argumentu: zob. William W. Hagen, The Three Horsemen of the Holocaust: Anti-Semitism, East European Empire, Aryan Folk Community, [w:] Helmut Walser Smith (red.), The Oxford Handbook of Modern German History, Oxford: Oxford University Press 2011, s. 548-572. [wróć]
Peter Hayes, Profits and Persecution: Corporate Involvement in the Holocaust, [w:] James S. Pacy, Alan P. Wertheimer (red.), Perspectives on the Holocaust: Essays in Honor of Raul Hilberg, Boulder: Westview Press 1995, s. 64. [wróć]
Ju?rgen Matthäus, Anti-Semitism as an Offer: The Function of Ideological Indoctrination in the SS and Police Corps during the Holocaust, [w:] Dagmar Herzog (red.), Lessons and Legacies, t. 7: The Holocaust in International Perspective, Evanston: Northwestern University Press 2006, s. 116-128; Frank Bajohr, Vom antiju?dischen Konsens zum schlechten Gewissen. Die deutsche Gesellschaft und die Judenverfolgung 1933-1945, [w:] Frank Bajohr, Dieter Pohl, Massenmord und schlechtes Gewissen: Die deutsche Bevo?lkerung, die NS-Fu?hrung und der Holocaust, Frankfurt am Main: Suhrkamp Taschenbuch Verlag 2008, s. 34-45; Jeffrey Herf, The Jewish Enemy: Nazi Propaganda during World War II and the Holocaust, Cambridge, Mass.: The Belknap Press of Harvard University Press 2006, rozdz. 2: Building the Anti-Semitic Consensus. [wróć]
Chodzi o tzw. DP camps, gdzie skrót DP oznacza displaced persons, czyli przesiedleńców. Stąd też potocznie obozy te nazywano po polsku obozami dla dipisów (przyp. tłum.). [wróć]
Hebrajska nazwa oznaczająca nielegalną imigrację Żydów do Palestyny -?wbrew woli sprawujących tam kontrolę Brytyjczyków -?w latach 1920-1948, a zwłaszcza w okresie II wojny światowej i tuż po niej (przyp. tłum.). [wróć]
Dan Stone, Goodbye to All That? The Story of Europe since 1945, Oxford: Oxford University Press 2014; Emma Kuby, Political Survivors: The Resistance, the Cold War, and the Fight against Concentration Camps after 1945, Ithaca: Cornell University Press 2019. [wróć]
Shirli Gilbert, Avril Alba (red.), Holocaust Memory and Racism in the Postwar World, Detroit: Wayne State University Press 2019; Michael Rothberg, Multidirectional Memory: Remembering the Holocaust in the Age of Decolonization, Stanford: Stanford University Press 2009; Bashir Bashir, Amos Goldberg (red.), The Holocaust and the Nakba: A New Grammar of Trauma and History, New York: Columbia University Press 2018. [wróć]
Harold Marcuse, The Revival of Holocaust Awareness in West Germany, Israel, and the United States, [w:] Carole Fink, Philipp Gassert, Detlef Junker (red.), 1968: The World Transformed, Cambridge: Cambridge University Press 1998, s. 421-438; Sebastian Gehrig, Sympathizing Subcultures? The Milieus of West German Terrorism, [w:] Martin Klimke, Jacco Pekelder, Joachim Scharloth (red.), Between Prague Spring and French May: Opposition and Revolt in Europe, 1960-1980, New York: Berghahn Books 2011; Michael Schmidtke, The German New Left and National Socialism, [w:] Philipp Gassert, Alan E. Steinweis (red.), Coping with the Nazi Past: West German Debates on Nazism and Generational Conflict, 1955-1975, New York: Berghahn Books 2006, s. 176-193; Christoph Schmidt, The Israel of the Spirit: The German Student Movement of the 1960s and Its Attitude to the Holocaust, "Dapim: Studies on the Shoah", 24 (2010), s. 269-318. [wróć]
Cyt. za: Hans Kundnani, Utopia or Auschwitz: Germany's 1968 Generation and the Holocaust, London: C. Hurst & Co. 2009, s. 145. Zob. moje omówienie: Stone, Goodbye to All That?, rozdz. 3, oraz Jan-Werner Mu?ller, What Did They Think They Were Doing? The Political Thought of the (West European) 1968 Revisited, [w:] Vladimir Tismaneanu (red.), Promises of 1968: Crisis, Illusion, and Utopia, Budapest: Central European University Press 2011. [wróć]
Norbert Frei, Vergangenheitspolitik: Die Anfänge der Bundesrepublik und die NS-Vergangenheit, Munich: C. H. Beck 2012; Jacob S. Eder, Holocaust Angst: The Federal Republic of Germany and American Holocaust Memory since the 1970s, New York: Oxford University Press 2016; Carole Fink, West Germany and Israel: Foreign Relations, Domestic Politics, and the Cold War, 1965-1974, Cambridge: Cambridge University Press 2019; Eldad Ben-Aharon, The Geopolitics of Genocide in the Middle East and the Second Cold War: Israeli-?Turkish-American Relations and the Contested Memories of the Armenian Genocide (1978-1988), rozprawa doktorska, Royal Holloway, University of London 2020. [wróć]
Dan Stone, On Neighbours and Those Knocking at the Door: Holocaust Memory and Europe's Refugee Crisis, "Patterns of Prejudice", 52:2-3 (2018), s. 231-243. [wróć]
David Motadel, Veiled Survivors: Jews, Roma and Muslims in the Years of the Holocaust, [w:] Jan Ru?ger, Nikolaus Wachsmann (red.), Rewriting German History: New Perspectives on Modern Germany, Houndmills: Palgrave Macmillan 2015, s. 288-305. [wróć]
Anson Rabinbach, Jack Zipes (red.), Germans and Jews since the Holocaust: The Changing Situation in West Germany, New York: Holmes & Meier 1986; Geoffrey Hartman (red.), Bitburg in Moral and Political Perspective, Bloomington: Indiana University Press 1986. Na temat Historikerstreit zob. zwłaszcza Charles S. Maier, The Unmasterable Past: History, Holocaust, and German National Identity, Cambridge, Mass.: Harvard University Press 1988. [wróć]
Gavriel D. Rosenfeld, Hi Hitler! How the Nazi Past is Being Normalized in Contemporary Culture, New York: Cambridge University Press 2014. [wróć]
Brytyjska organizacja z siedzibą w Londynie zajmująca się nauczaniem młodzieży o Zagładzie (przyp. tłum.). [wróć]
Carolyn J. Dean, Recent French Discourses on Stalinism, Nazism, and 'Exorbitant' Jewish Memory, "History & Memory", 18:1 (2006), s. 43-85; Sarah Gensburger, Sandrine Lefranc, Beyond Memory: Can We Really Learn from the Past?, Houndmills: Palgrave Macmillan 2020; Wulf Kansteiner, Censorship and Memory: Thinking Outside the Box with Facebook, Goebbels, and Xi Jinping, "Journal of Perpetrator Research", 4:1 (2021), s. 35-58. [wróć]
Zob. np. Maria Mälksoo, A Baltic Struggle for a 'European Memory': The Militant Mnemopolitics of The Soviet Story, "Journal of Genocide Research", 20:4 (2018), s. 530-544; Aline Sierp, 1939 versus 1989 -?A Missed Opportunity to Create a European Lieu de Me?moire?, "East European Politics and Societies and Cultures", 31:3 (2017), s. 439-455. [wróć]
Istva?n Re?v, Liberty Square, Budapest: How Hungary Won the Second World War, "Journal of Genocide Research", 20:4 (2018), s. 607-623. [wróć]
Wspomnienia radykalnej prawicy nie doczekały się jeszcze odpowiednich badań. Zob. np. Madeleine Hurd, Steffen Werther: Go East, Old Man: The Ritual Spaces of SS Veterans' Memory Work, "Culture Unbound", 6:2 (2014), s. 327-359; Retelling the Past, Inspiring the Future: Waffen-SS Commemorations and the Creation of a 'European' Far-Right Counter-Narrative, "Patterns of Prejudice", 50:4-5 (2016), s. 420-444. [wróć]
Zob. Geoff Eley, Nazism as Fascism: Violence, Ideology and the Ground of Consent in Germany 1930-1945, London: Routledge 2013, rozdz. 7; Stone, Goodbye to All That?; Dan Stone, The Return of Fascism in Europe? Reflections on History and the Current Situation, [w:] Eleni Braat, Pepijn Corduwener (red.), 1989 and the West: Western Europe and the End of the Cold War, London: Routledge 2020, s. 266-284. [wróć]
Robert Gerwarth, John Horne (red.), War in Peace: Paramilitary Violence in Europe after the Great War, Oxford: Oxford University Press 2012. [wróć]
Peter Viereck, Meta-Politics: The Roots of the Nazi Mind, wyd. popr., New York: Capricorn Books 1965 [1941], s. 313. [wróć]
Hannah Arendt, Fernsehgespräch mit Thilo Koch (1964), [w:] Arendt, Ich will verstehen: Selbstausku?nfte zu Leben und Werk, red. Ursula Ludz, Monachium: Piper 1996, s. 40. [wróć]
Kim Wu?nschmann, Before Auschwitz: Jewish Prisoners in the Prewar Concentration Camps, Cambridge, Mass.: Harvard University Press 2015; Christopher Dillon, Dachau and the SS: A Schooling in Violence, Oxford: Oxford University Press 2015. [wróć]
Christopher R. Browning, Zwykli ludzie. 101. Rezerwowy Batalion Policji i "ostateczne rozwiązanie" w Polsce, przeł. Piotr Budkiewicz, Poznań: Dom Wydawniczy Rebis 2019, s. 14. [wróć]
Jochen Bo?hler, Robert Gerwarth (red.), The Waffen-SS: A European History, Oxford: Oxford University Press 2017. [wróć]
NDH -?Nezavisna Država Hrvatska, czyli Niepodległe Państwo Chorwackie (przyp. tłum.). [wróć]
Pokazuje to Timothy Snyder. Zob. Czarna ziemia. Holokaust jako ostrzeżenie, przeł. Bartłomiej Pietrzyk, Kraków: Znak Horyzont 2015, zwłaszcza rozdz. 9. [wróć]
Stanislav Za?mec?ni?k, "Kein Häftling darf lebend in die Hände des Feindes fallen": Zur Existenz des Himmler-Befehls vom 14./18. April 1945, "Dachauer Hefte", 1 (1985), s. 219-231. [wróć]
Jeffrey C. Alexander, On the Social Construction of Moral Universals: The 'Holocaust' from War Crime to Trauma Drama, [w:] Alexander i in., Cultural Trauma and Collective Identity, Berkeley: University of California Press 2000, s. 196-263. [wróć]