"Tajemnica tajemnic"
Erasmus leżał na kanapie, przeglądając swój ulubiony album z fotografiami z dzieciństwa. Właśnie przewracał stronę ze zdjęciem, na
którym siedział na szczycie drzewa, kiedy drzwi wejściowe otworzyły się
i wpadła przez nie profesor Win Wiggles.
-?Skradziono je! -?krzyknęła. -?Skradziono, mówię ci! Zniknęły!
Przepadły!
-?Co skradziono, mamo? -?zapytał Erasmus, trochę wystraszony.
-?Włącz telewizor -?odpowiedziała, siadając obok niego na kanapie.
Na ekranie pojawiła się główna bibliotekarka Uniwersytetu Cambridge,
doktor Jessica Gardner, która właśnie przekazywała światu szokujące
wieści.
-?Z bólem serca muszę państwa poinformować, że lokalizacja dwóch
notatników Darwina, w tym jednego zawierającego jego słynne drzewo
życia, jest obecnie nieznana -?oświadczyła bibliotekarka, po czym z trudem powstrzymując łzy, dodała: -?Może jest gdzieś ktoś, kto ma
wiedzę, która pomoże nam je odnaleźć...?
Erasmus spojrzał na mamę i zauważył, że również jej łzy napływają do
oczu.
"Po co płakać z powodu jakichś zagubionych notatników?" -?pomyślał.
-?Notatniki Darwina są bezcenne -?powiedziała Win Wiggles, jakby czytała
mu w myślach. -?Ktoś musiał przyjść do biblioteki i najzwyczajniej je
ukraść! To potworne, Erasmus! Czy masz pojęcie, jak cenne są dla świata
notatniki Darwina?
Ale zanim Erasmus zdążył odpowiedzieć, rozległo się głośne pukanie do
drzwi wejściowych.
-?Otwierać! Policja!
Erasmus w mgnieniu oka zeskoczył z kanapy i schował się za nią.
Win Wiggles otworzyła drzwi. Jej oczom ukazał się niski, pulchny
funkcjonariusz w mundurze. Zza kanapy Erasmus widział jego krzaczaste
brwi i przekrzywioną czapkę policyjną.
-?Pani profesor Winifred Wigglesworth, jak sądzę? -?odezwał się
policjant do wysokiej kobiety stojącej przed nim.
-?Ludzie nazywają mnie Win Wiggles.
-?Detektyw Dolittle z policji Cambridgeshire, kłaniam się -?przedstawił
się mężczyzna piskliwym, żabim głosem. -?Podejrzewam, że słyszała już
pani o zniknięciu notatników Darwina?
-?Tak -?odparła Win Wiggles, skubiąc płatek ucha. -?Mówili o tym w wiadomościach. Prawda, że to okropne?
-?Z całą pewnością -?zgodził się policjant -?ale jesteśmy zdeterminowani
rozwiązać tę zagadkę i zwrócić notatniki bibliotece.
-?Mam nadzieję... -?Pani profesor odkaszlnęła. -?Tak kocham Darwina, że
sama marzyłam o posiadaniu tych notatników. Ale to jest po prostu
straszne! Te zapiski były darem Darwina dla nas wszystkich. Jak ktoś
miał czelność tak po prostu je sobie wziąć?
-?To właśnie mnie tu sprowadza, pani profesor. Myślę bowiem, że może
pani pomóc nam znaleźć złodzieja.
Detektyw Dolittle rozejrzał się wokół swoim zawodowo podejrzliwym
wzrokiem. W salonie na niskim mahoniowym stoliku znajdowała się
skamielina olbrzymiego trylobita, a nad nią na ścianie wisiało
czarno-białe zdjęcie mężczyzny z długą białą brodą. Policjant rozpoznał
twarz Charlesa Darwina z brytyjskiego banknotu dziesięciofuntowego.
-?Będę potrzebował pomocy eksperta w tym śledztwie -?odchrząknął -?a ponieważ pani jest światowej sławy specjalistką od tych wszystkich
naukowych rzeczy... No cóż, powiedzmy, że chętnie skorzystałbym z pani
wsparcia.
-?Bardzo proszę -?Win Wiggles gestem zaprosiła detektywa do środka. -?Co
chce pan wiedzieć?
-?Eee... no cóż... -?Mężczyzna wydawał się odrobinę zakłopotany. -?Uczyłem
się o Darwinie w szkole podstawowej, ale to było dawno temu. Proszę
odświeżyć mi pamięć, pani profesor. Dlaczego Darwin i jego notatniki
mają tak doniosłe znaczenie?
"Ten detektyw naprawdę nic nie wie" -?pomyślał Erasmus, przewracając
oczami.
-?Darwin był naukowcem, który żył dwieście lat temu w Anglii -?zaczęła
Win Wiggles. -?Ludzie mówią, że jest najwybitniejszym biologiem, jakiego
znał świat.
-?Dwieście lat temu? -?powtórzył policjant, podnosząc krzaczastą brew i pisząc coś w czarnym zeszyciku. -?Poproszę o datę urodzenia.
Teraz Win Wiggles wyglądała na skonfundowaną.
-?Dwudziesty piąty stycznia 1975 roku.
-?To nie jest dwieście lat temu, pani profesor.
-?Och! Chodziło panu o Darwina! -?zrozumiała Win Wiggles. -?On urodził
się 12 lutego 1809 roku, dokładnie tego samego dnia, co Abraham Lincoln,
słynny prezydent Stanów Zjednoczonych.
Erasmus uśmiechnął się, ciągle schowany za kanapą. Wiedział, że nie ma
na świecie drugiej rzeczy, o której jego mama lubiłaby mówić tak bardzo,
jak o Charlesie Darwinie.
-?Ale Darwin nie urodził się, aby zostać politykiem -?ciągnęła. -?Był na
to zbyt nieśmiały. Jego ojciec chciał, żeby został lekarzem, tak samo
jak on, ale Darwin wolał badać naturę i zbierać motyle, ptaki i rośliny.
Pewnego razu, gdy zabrakło mu rąk do trzymania wszystkich owadów, które
znalazł w lesie, włożył sobie chrząszcza do ust!
-?Czy to ma znaczenie dla śledztwa? -?Detektyw Dolittle zmarszczył brwi.
-?Wróćmy do notatników.
-?Notatniki... -?Oczy Win Wiggles zaszły mgłą, jakby się rozmarzyła. -
Kiedy Darwin miał dwadzieścia dwa lata, wypłynął statkiem o nazwie
Beagle na Pacyfik w stronę równika i dalej na południe i wschód, aby
badać przyrodę Brazylii i Afryki Południowej, a potem Australii i Nowej
Zelandii. Kiedy wrócił do Anglii, zaczął spisywać swoje myśli w małych
notatnikach. Widzi pan, Darwin postanowił rozwiązać problem, z którym
nie mogły się uporać najwybitniejsze umysły przed nim. Nazwał ten
problem "tajemnica tajemnic".
-?"Tajemnica tajemnic"! -?Detektyw Dolittle ożywił się wyraźnie. -?Czy
to było jakieś oszustwo? Zbrodnia? Kradzież ubezpieczenia samochodowego?
-?Och, nie, nic z tych rzeczy! Darwin chciał wiedzieć, dlaczego na
świecie istnieje tak wiele różnych gatunków żywych stworzeń i skąd się
one wzięły -?odpowiedziała Win Wiggles. -?Dlaczego istnieją miliony
żuków, dżdżownic czy ryb, podczas gdy inne gatunki wymierają.
-?Jak dinozaury! -?zawołał Erasmus, wyskakując nagle zza kanapy.
Detektyw Dolittle zachwiał się i upuścił swój czarny zeszycik.
-?Małpa w mieszkaniu! Małpa w mieszkaniu!!! -?wrzasnął policjant, po
czym zaczął co sił dmuchać w gwizdek i biegać w kółko.
Miał tak krótkie nogi i pulchny brzuch, że na kanapę musiał się wspiąć
na czworakach.
-?Proszę się uspokoić! -?zawołała Win Wiggles. -?Nie ma się czego bać.
To jest Erasmus. Szympans, nie małpa. Znalazłam go na drzewie w Afryce.
-?A co pani robiła w Afryce? -?zapytał detektyw Dolittle, poruszając
nerwowo palcami u rąk i stóp.
-?Moja mama jest światowej sławy ekspertką od Darwina! -?zawołał
Erasmus. -?Była na ekspedycji w dżungli!
Detektyw Dolittle zamarł. Był teraz zbyt zszokowany, żeby poruszać
czymkolwiek.
-?Tak -?potwierdziła Win Wiggles i przeszła na środek salonu. Usiadła na
krześle naprzeciwko policjanta. -?To było niemal dokładnie dziesięć lat
temu. Siedział tam, porzucony na czubku drzewa, całkiem sam. Nie mam
własnych dzieci i kiedy zobaczyłam to maleństwo, moje serce stopniało.
Zabrałam go ze sobą do domu, do Cambridge, adoptowałam go i nauczyłam
wszystkiego, co jest mu potrzebne do życia.
-?Na przykład jak się włącza telewizor i jak się podlewa rośliny w ogrodzie -?wtrącił z dumą Erasmus. -?I jeszcze różnych rzeczy o Charlesie Darwinie!
Detektyw Dolittle odzyskał oddech na tyle, by znów wydać z siebie krzyk:
-?Dlaczego ta małpa umie mówić?!
-?Ach, to... -?Win Wiggles nonszalancko machnęła ręką. -?Nauczyłam go,
oczywiście. A przy okazji, to ja też nadałam mu imię. Widzi pan, i brat
Darwina, i jego dziadek mieli na imię Erasmus.
Funkcjonariusz i szympans wpatrywali się w siebie podejrzliwie, aż w końcu ten drugi prychnął i znów wskoczył za kanapę.
-?Uważaj! -?krzyknęła Win Wiggles, gdy niemal przewrócił cenny chiński
wazon stojący na kominku.
Potrząsnęła głową i mruknęła:
-?Naprawdę, nie mieścisz się już w tym domu...
Erasmus zacisnął pięści i spuścił wzrok.
-?Na czym to stanęliśmy? -?zastanowiła się Win Wiggles, podchodząc do
detektywa i wyciągając rękę, żeby pomóc mu podnieść się z kanapy. -?Ach
tak, na dinozaurach. Wymarły miliony lat temu, ale potem pojawiły się
inne stworzenia. Darwin chciał wiedzieć, jak rodzą się nowe gatunki i czy organizmy kiedykolwiek zmieniają się w naturze. To właśnie była dla
niego "tajemnica tajemnic".
Detektyw Dolittle ze świstem nabrał powietrza, gdy Erasmus wskoczył na
stół kuchenny, chwycił banana z miski z owocami i włożył go sobie do
ust.
-?Widzi pan -?mówiła dalej Win Wiggles, nie zwracając zbytniej uwagi ani
na Erasmusa, ani na detektywa -?po powrocie z podróży na statku Beagle
Darwin rozwiązał tę zagadkę.
-?Jagjorozwiozał? -?wymamrotał Erasmus z buzią pełną banana.
Detektyw Dolittle nadal wpatrywał się w Erasmusa, ale Win Wiggles po
prostu jak zwykle wyjęła chusteczkę i wytarła bananową papkę z buzi
szympansa.
-?Jak ją rozwiązał? -?powtórzyła pytanie. -?No cóż, czytał dużo książek,
zadawał dużo pytań i przeprowadzał dużo eksperymentów. I cały czas robił
notatki w swoich małych notatnikach. Robił to w zoo, w ogrodzie
botanicznym albo w bibliotece. A nawet... -?Win Wiggles nie mogła
powstrzymać się od chichotu. -?Nawet kiedy siedział na toalecie!
Detektyw Dolittle nagle przypomniał sobie o własnym notatniku. Podniósł
go i drżącym czarnym długopisem wskazał na Erasmusa. W końcu, wciąż
oszołomiony, zwrócił się do Win Wiggles.
-?Dlaczego ktoś miałby chcieć ukraść dwustuletnie notatniki Darwnia? -
zapytał.
Win Wiggles wydawała się jednak w tej sprawie równie zdezorientowana co
on.
-?Naprawdę, nie wiem, kto mógłby je ukraść -?powiedziała, a do jej oczu
nagle znów napłynęły łzy. -?Wiem tylko tyle, że zniknęły z biblioteki. I to jest naprawdę straszne, potworne i okropne!
Detektyw Dolittle ostrożnie schował czarny zeszycik i długopis do
kieszeni.
-?Niech pani nie płacze -?powiedział swoim żabim głosem. -?Przecież po
to tu jestem. Pani jest światowej sławy ekspertką od Darwina i razem
złapiemy tego złodzieja!
Dotknął lekko swojej policyjnej czapki i spojrzał na Erasmusa.
-?Ale wszystko po kolei, pani profesor -?wychrypiał. -?Czy zechciałaby
pani pójść ze mną na miejsce zbrodni?
Miejsce zbrodni
Od miejsca zbrodni dzieliło ich tylko kilka kroków. Win Wiggles i Erasmus mieszkali blisko biblioteki uniwersyteckiej, bo profesor
chodziła tam prawie codziennie, żeby czytać książki Charlesa Darwina.
Szli ulicą Grange Road -?Win Wiggles z chusteczką, którą wciąż osuszała
łzy, a detektyw Dolittle w jak zwykle przekrzywionej czapce policyjnej.
Erasmus miał na głowie swoją ulubioną czerwoną czapeczkę. Wkrótce ich
oczom ukazała się ceglana wieża, która zdawała się sięgać nieba.
Erasmus uwielbiał chodzić do biblioteki ze swoją mamą, a ona chętnie go
tam zabierała, ale w głębi serca wiedział, że tym razem wszystko jest
inaczej.
Erasmus wszedł do Czytelni Głównej i oszołomiony spojrzał w górę -
dokładnie tak, jak robił to zawsze. To miejsce było cudowne. Pod pięknie
zaokrąglonymi oknami ciągnęły się regały pełne książek. W całej sali
panowała cisza, która kojarzyła mu się z przebywaniem w brzuchu
gigantycznego wieloryba.
-?My na miejsce zbrodni -?zadudnił donośnie detektyw Dolittle, gdy
mijali stareńką bibliotekarkę w gigantycznych okularach.
Następnie zaczął mówić do siebie odrobinę za głośno:
-?W lewo, a potem w prawo. Skręcić na rogu, potem znowu w prawo i w górę
po schodkach. To tu!
Kiedy zatrzymali się przed potężnymi starymi drewnianymi drzwiami,
detektyw z poważną miną skinął głową ochroniarzowi, po czym zerwał taśmę
policyjną z napisem "ZAKAZ WSTĘPU". Mała tabliczka informowała, że
znajduje się tutaj Czytelnia Starodruków, gdzie przechowywane są
najrzadsze i najcenniejsze eksponaty.
Drzwi skrzypnęły, gdy detektyw Dolittle powoli je otworzył. Win Wiggles
i Erasmus weszli za nim do środka.
-?Ostrożnie! -?krzyknął policjant.
Włączył światło i wtedy na podłodze tuż przy drzwiach ujrzeli kałużę
wody.
-?To dość dziwne, prawda? -?zapytał.
Wszyscy troje ostrożnie obeszli kałużę.
Następnie ich oczom ukazały się regały zapełnione starymi książkami i rękopisami. Wszystko tu wyglądało na bardzo uporządkowane, a publikacje
stały ściśle obok siebie -?z jednym wyjątkiem.
Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki