ROZDZIAŁ 0,NAZYWANY TAKŻE LUSTRZANYM
DLACZEGO CIĄGLE CZUJĘ NIEPOKÓJ, LĘK I ZMĘCZENIE, CZYLI O TYM, ŻE TO NIE JEST ŚWIAT DLA MUMINKÓW
Jej świat rozpadł się dwa razy.
Najpierw był wypadek z lustrem, w którym utknęła. Długa rehabilitacja nie przywróciła ciału Ofelii dawnej harmonii. Mimo że posiadła wyjątkowo rzadką moc - przechodzenia przez lustra - została jakby rozregulowana: potykała się, przewracała, tłukła przedmioty i wpadała na wszystko, co akurat znajdowało się w jej zasięgu. Z czasem pogodziła się z tym, że jest niezdarą, zwłaszcza że wypadek nie odebrał jej fundamentalnej mocy rodzinnej, czyli czytania, dzięki której dotykając przedmioty, poznawała ich przeszłość.
Dlatego tak dobrze czuła się w swojej pracy w muzeum. Tam była w pełni sobą. Rodzinie nie udało się wyswatać jej z żadnym z kuzynów. Miała życie, które może i nie było szczególnie widowiskowe, ale które należało do niej.
Pewnego dnia wszystko się zmieniło, a jej świat rozpadł się po raz drugi. Nestorki rodziny poinformowały Ofelię, że wkrótce opuści swoją rodzinną arkę Animę, żeby na odległej arce zwanej Biegunem wyjść za mąż. Miała poślubić niejakiego Thorna, wysoko postawionego urzędnika. Małżeństwo zostało zaaranżowane w imię politycznych interesów i nie było miejsca na protesty.
Świat wykreowany przez Christelle Dabos w jej bestsellerowej serii Lustrzanna jest światem postapokaliptycznym, ale zupełnie innym niż te, które znamy z historii o zabójczych wirusach czy nuklearnych pustkowiach. Dabos stworzyła postapokalipsę baśniową, barokową, steampunkową. Za samo światotwórstwo należałby jej się złoty medal. Mamy oto planetę, która dawno temu uległa katastrofie nazywanej Rozdarciem. Większość globu zniknęła w otchłani, kontynenty przestały istnieć, a życie przetrwało jedynie na oderwanych szczątkach dawnego świata, tzw. arkach. Zawisły one w powietrzu i dryfowały z dala od siebie. Arki zamieszkiwały klany rodzinne posiadające odmienne moce, a nad każdą czuwał nieśmiertelny przodek - duch rodziny.
postapo
Podgatunek science fiction, którego akcja dzieje się w świecie po wielkim kataklizmie. Często ma on charakter końca znanego nam świata, czyli apokalipsy. Bohaterxami są osoby, które po zagładzie cywilizacji (spowodowanej np. pandemią, uderzeniem asteroidy, wojną jądrową) próbują nie tylko przetrwać, ale też odbudować swoje życie. Niejednokrotnie podejmują wręcz próby odbudowania świata. Tytuły takie jak: Terminator, Mad Max, Igrzyska Śmierci, The Last of Us, Fallout, i stworzone na ich podstawie dzieła kultury to przykłady tego popularnego podgatunku, jakim jest postapo.
Powiedzieć, że Ofelia i Thorn do siebie nie pasowali, to nic nie powiedzieć. Ofelia była niewysoka, cicha i niepozorna. Nosiła okulary zmieniające odcień pod wpływem przeżywanych przez nią emocji i szalik, który zdawał się żyć własnym życiem. Thorn był postawny, zasadniczy i tak uporządkowany, jakby ktoś, stwarzając go, pomylił model człowieka z projektem wieżowca. Jego twarz pokrywały blizny, ciało ukrywał pod uniformem, a całe życie podporządkował pracy. Od początku traktował Ofelię oficjalnie. Wiedział, że ich związek ma charakter polityczny, i nie próbował nawet udawać, że mogłoby się w nim pojawić coś więcej. Ofelia także nie oczekiwała miłości, liczyła jednak przynajmniej na odrobinę szacunku. Co otrzymała? Chłód, dystans i lekceważenie. Powiedział jej, że jest "zbyt wątła, nierozgarnięta, rozpieszczona" i nie przetrwa na jego arce nawet jednej zimy.
światotwórstwo (światotworzenie)
Projektowanie i kreowanie fikcyjnego uniwersum. Osoby zajmujące się światotwórstwem tworzą na potrzeby książek, filmów, seriali czy gier. Światotwórstwo może wyglądać tak jak w dziełach Tolkiena, który stworzył nawet nowe języki! Może też mieć o wiele skromniejszy charakter. Szczegółowo przemyślany worldbuilding obejmuje: prawa fizyki, warunki geograficzne, historię, kulturę, mitologię i wiele innych. Najważniejsze jest to, aby wykreowany świat był wewnętrznie spójny, co pozwala na to, aby prawa rządzące nim były w jego ramach logiczne. System wiedzy o takim świecie określa się jako lore.
Moja uczennica ze Szkoły w Chmurze Zuza Szwagulińska nie tylko jest światowórczynią, ale także prowadzi zajęcia ze światotwórstwa. "Dokładnie rozbudowany świat pozwala odbiorcy dużo lepiej wczuć się w historię, którą chcemy opowiedzieć" - mówi i dodaje: "Tworzenie światów może być również oddzielną pasją twórczą, angażującą wyobraźnię i kreatywność".
Dziewczyna nie miała wyboru i poleciała wraz z Thornem na Biegun. Trafiła do zawieszonego w powietrzu Niebiasta. Przypuszczenia mężczyzny się sprawdziły, nie było to miejsce stworzone dla Ofelii. Mylił się jednak, sądząc, że ona tam nie przetrwa. Początkowo wszystko zdawało się potwierdzać jego przewidywania. W Niebieście Ofelia była obca, nie znała obowiązujących tam zasad i nie rozumiała ukrytych hierarchii. Przez pewien czas musiała nawet ukrywać swoją tożsamość, przebrana za lokaja. Zamiast pojawić się na dworze jako przyszła żona wpływowego urzędnika, była zmuszona poruszać się po nim niemal niewidzialna.
Ale dzięki temu mogła przyglądać się Niebiastu od środka i obserwować ludzi, którzy nie podejrzewali, kim naprawdę jest. Stopniowo odkrywała, że olśniewający przepych miasta to w znacznej mierze dzieło tkaczy iluzji - olśniewające pałace, sale, ogrody i stroje nie były prawdziwe. Mało tego, pod warstwą pozornego piękna kryły się polityczne układy, bezwzględna rywalizacja i przemoc. Klany rodzinne walczyły o wpływy, a dworzanie szukali ucieczki od rzeczywistości podczas seansów, w których iluzje pozwalały im doświadczać ekstatycznych stanów. Ofelia w pewnym momencie poczuła, że ją to przerasta, że tego wszystkiego jest dla niej za dużo. Miała wrażenie, że jej ciało jest dwa razy cięższe niż zazwyczaj.
Thorn nie zauważał, że Ofelia przechodzi przemianę. A może raczej... że coraz wyraźniej staje się sobą. Dziewczyna w końcu zdobyła uznanie ducha rodziny i została mianowana młodszą bajarką na jego dworze. Niestety, nie poczuła się dzięki temu bezpieczniejsza. Wręcz przeciwnie. W Niebieście zaczęli znikać ludzie, a na dodatek coś działo się z samą arką. Od Bieguna zaczęły się odrywać niewielkie fragmenty lądu. Ofelia przypuszczała, że pod powierzchnią wydarzeń kryje się mechanizm znacznie większy niż wszystko, z czym dotąd się zetknęła, potężniejszy niż tkane na Biegunie iluzje razem wzięte. Jakby cała rzeczywistość zaczynała pękać.
Jednocześnie pękało coś jeszcze: mur między nią a Thornem. Ich relacja zmieniała się powoli, niemal niezauważalnie. Kiedy w końcu Thorn wyznał Ofelii, że ją kocha, zaskoczył prawdopodobnie nie tylko ją, lecz także samego siebie. Niestety, w wyniku nieszczęśliwego splotu okoliczności musiał uciekać z Bieguna. Odnaleźli się dopiero po kilku latach. Tylko że ten silny mężczyzna, który potrafił stawiać czoła politycznym przeciwnikom, przestraszył się, że Ofelia go odrzuci. Całe jego ciało było pokryte bliznami, które ukrywał pod uniformem. Ofelia zaczęła jednak ten uniform rozpinać, mówiąc mu, że chce poznać każdą z jego blizn.
Sytuacja, w której pragniemy drugiego człowieka i jednocześnie odkrywamy, że on pragnie nas, należy do najbardziej intensywnych doświadczeń, jakie można sobie wyobrazić. Część z nas ma już takie doświadczenie. Część wciąż na nie czeka. (Oczywiście nie jest ono uniwersalnym pragnieniem każdego człowieka. Osoby znajdujące się w spektrum aseksualności i/lub aromantyczności mogą przeżywać bliskość inaczej i lokować swoje najważniejsze pragnienia w innych przestrzeniach. Nie istnieje jeden obowiązujący sposób kochania ani jedna forma relacji, która miałaby czynić życie pełnym).
Mimo licznych przeciwności losu nadeszła chwila, gdy Ofelia i Thorn stali się wreszcie jednością: sercem, umysłem i ciałem. Rzeczywistość miała jednak dla nich przykrą niespodziankę. Bo właśnie wtedy, kiedy Ofelia i Thorn zatracali się w sobie, rozległ się komunikat o kataklizmie. Od arki, na której wtedy przebywali - Babel - oderwał się fragment mieszczący ogrody botaniczne. Ogrody zniknęły. Całkowicie. Zostały pochłonięte przez otchłań. Tak samo jak przed laty niemal cały ich dawny świat.
Nadchodziło kolejne Rozdarcie - albo tamto sprzed wieków wcale się nie skończyło.
Kiedy myślę o tej scenie, przypominają mi się sytuacje, gdy ktoś mi bliski sięgał wreszcie po coś, czego bardzo pragnął, a wtedy świat robił fikołka. Mam przed oczyma moje osoby uczniowskie, które nie zostały dopuszczone do matury. Osoby z Zakonu Feniksa, którym zabrakło punktu na olimpiadzie. Moich uczniów i moje uczennice, gdy w marcu 2020 roku uświadomix sobie, że w następny weekend nie pojadą na wyczekiwaną imprezę. Przyjaciół, których dopiero co otwarte biznesy runęły w kolejnych falach pandemii. Uczniów i uczennice, którzy przyjechax do Polski, bo musix uciec z kraju, na który ktoś postanowił zrzucać bomby. Mam przed oczyma to, co Ty masz w swoim sercu. Nie wiem, co to dokładnie jest, ale czuję, że może to być coraz większe Rozdarcie.
Stan każdej z tych osób kojarzy mi się z cytatem z Zimy Muminków Tove Jansson: "Umarł. Cały świat umarł, kiedy spałem. Ten świat należy do kogoś innego, kogo nie znam. Może do Buki. I nie został zrobiony po to, aby żyły w nim Muminki".
Zakon Feniksa
Fenomen, który wyrósł z prowadzonych przeze mnie zajęć dla licealistx biorących udział w Olimpiadzie Filozoficznej. Wiele lat temu studentki Uniwersytetu Trzeciego Wieku Bogusia "Bodziarek" Bartnik, Danuta Kamińska, nazwana później Ciocią Daną, oraz Elżbieta Tatarkiewicz-Skrzyńska zaproponowały, że możemy uczyć się filozofii wspólnie - osoby z liceum i te z UTW. W ciągu paru lat nasz fakultet z kilkunastu osób rozrósł się do kilkudziesięciu, powstały niesamowite więzi, także międzypokoleniowe. Do Zakonu Feniksa dołączyli uczniowie i uczennice z innych szkół oraz osoby spoza szkoły, które chciały wspólnie poznawać filozofię jako metodę podążania ścieżką mądrości. Zakon Feniksa stał się prawdziwą wspólnotą, a moje osoby uczniowskie zdobyły ponad pięćdziesiąt tytułów laureatów, finalistów i finalistek Olimpiady Filozoficznej. Nazwa "Zakon Feniksa" wyłoniła się naturalnie - jako nawiązanie do grupy czarodziejów i czarodziejek z uniwersum Harry'ego Pottera, walczących z czarną magią. Od początku bowiem osoby przychodzące na fakultet mówiły, że my też walczymy z czarną magią, rozumianą jako ignorancja, głupota, manipulacja i dyskryminacja.
Przyjrzyjmy się elementom tego fragmentu. "Cały świat umarł, kiedy spałem" - brzmi bardzo emocjonalnie, hiperbolicznie, ale możemy to uznać za ekspresję uczuć. Nieraz przecież mówimy czy choćby myślimy "to już koniec" bądź "to nie ma sensu". Z kolei "Ten świat należy do kogoś innego, kogo nie znam" dobrze oddaje poczucie obcości, również nam znane.
W tym cytacie pada jeszcze jedno zdanie. I jest to zdanie zupełnie innego kalibru: "Nie został zrobiony po to, aby żyły w nim Muminki". Mam wrażenie, że coraz więcej z nas właśnie to czuje gdzieś głęboko w sobie - jakby ten świat nie został zrobiony po to, aby żyli w nim ludzie.
Czy to możliwe? Może to przesada? Przecież sytuacje, które przywołuję, to przypadki rozczarowań i zawiedzionych oczekiwań. Z pewnością trudne, ale będące częścią ludzkiego doświadczenia. Mówienie, że świat nie został stworzony, by żyli w nim ludzie, wydaje się nadużyciem. Świat od zawsze wywraca nasze plany do góry nogami i średnio go obchodzi, co o tym myślimy. I ludzkość w tym świecie żyje już całkiem długo. Cały proces ewolucji zachodzi dzięki adaptowaniu się do trudnych warunków życia. Poza tym nie czarujmy się - kiedyś było dużo gorzej. Pisałem wyżej o tym, jak pandemia koronawirusa zrujnowała nasze plany, ale przecież COVID to pikuś przy pandemii dżumy. Jeśli pojawiłaby się możliwość wyboru i zamiany życia w roku 2020 na życie w XIV wieku, szczerze wątpię, aby chętne osoby waliły drzwiami i oknami.
Może więc nie ma co narzekać i się nad sobą roztkliwiać. Może jesteśmy rozpieszczeni i roszczeniowi. Jesteśmy płatkami śniegu. Jesteśmy po prostu słabi. I słabe. W ogóle słabx. Chociaż nie wiem, czy jest sens używać feminatywów i neutratywów. To przecież kolejny przykład przesady i roztkliwiania się nad sobą. Kiedyś tego nie było i jakoś żyliśmy. Wyszliśmy na ludzi.
Czujecie, że powyższy akapit to nie jest narracja z naszej Szkoły Bohaterek i Bohaterów, prawda? No chyba że byłby to tryb advocatus diaboli. Ten tryb - w którym wysuwam pozorne kontrargumenty - w naszej szkole pojawia się bardzo często i absolutnie celowo.
Powiedzmy sobie szczerze: przekonanie, że rzeczywistość nie jest od spełniania naszych pragnień, towarzyszy nam od tysiącleci. Każda osoba chodząca na terapię wie o tym doskonale, wszak wszelkie formy psychoterapii pomagają nam w urealnianiu naszego obrazu świata. Narzekanie na czasy, w których żyjemy, to aktywność również znana nam od wieków. A jednak myśl, że powyższy cytat z Muminków opisuje świat, w którym żyjemy w drugiej połowie trzeciej dekady XXI wieku, nie chce mnie opuścić od dawna. Przekonanie, że żyjemy w szczególnie problematycznej rzeczywistości, uderza mnie za każdym razem, gdy widzę dane dotyczące skali zaburzeń zdrowia psychicznego. Gdy czytam doniesienia o statystykach prób samobójczych i samobójstw. Te dane spływają zewsząd. Przez pół książki mógłbym cytować badania, metaanalizy i raporty. Ale spokojnie, nie zrobię tego. Jeśli tu jesteś, to prawdopodobnie je znasz. Przywołajmy jednak kilka faktów.
Znaczna część mieszkańców i mieszkanek wielu krajów Europy mierzy się z wysokim poziomem stresu, który w kontekście objawów i odczuć można interpretować jako stres chroniczny. Nie dotyczy to tylko Europy - skala odczuwanego stresu oraz doznawanych obciążeń psychicznych wzrosła w ostatnich latach w wielu krajach świata. Ponad miliard osób żyje z zaburzeniami psychicznymi.
A jak to wygląda na naszym podwórku? Niezliczone raporty pokazują, że kryzys psychiczny w Polsce dotyka także młode osoby. Przywołam kilka mniej znanych liczb.
Pierwsza: Prawie jedna czwarta Polek i Polaków może zmagać się z objawami PTSD. To kilkakrotnie przewyższa średnią europejską.
PTSD (zespół stresu pourazowego)
Jest to reakcja psychiki na wydarzenie wiążące się z tak dużym stresem i zagrożeniem, że przekracza to możliwości poradzenia sobie. I choć wydarzenie traumogenne należy już do przeszłości, mózg nadal zachowuje się tak, jakby niebezpieczeństwo było tuż obok. Wspomnienia dotyczące m.in. doświadczeń wojennych, katastrof naturalnych, poważnych wypadków komunikacyjnych, pożarów, przemocy fizycznej, seksualnej lub psychicznej, napadów, porwań, doświadczeń uchodźczych, nagłej śmierci bliskiej osoby w tragicznych okolicznościach, potrafią wracać niespodziewanie. Zwykłe sytuacje mogą wywoływać silny lęk, poczucie bezpieczeństwa zostaje zachwiane. PTSD wpływa na nasze emocje, relacje, poczucie bezpieczeństwa i codzienne funkcjonowanie. Jednak dzięki odpowiedniemu wsparciu i leczeniu można stopniowo odzyskać poczucie kontroli nad swoim życiem i przestać cierpieć.
Druga: 80% aktywnych zawodowo obywateli i obywatelek Polski zgłasza co najmniej jeden symptom wypalenia zawodowego. Jest to wzrost o kilkanaście punktów procentowych w ciągu ostatnich kilku lat.
wypalenie zawodowe
Jest to stan przewlekłego wyczerpania związanego z pracą, który rozwija się w wyniku długotrwałego stresu zawodowego, z którym nie udało się skutecznie poradzić. Nie jest zaburzeniem psychicznym ani chorobą. Zgodnie z klasyfikacją ICD-11 (Międzynarodowa Klasyfikacja Chorób i Zaburzeń) WHO, czyli Światowej Organizacji Zdrowia, wypalenie zawodowe obejmuje trzy komponenty: wyczerpanie, dystans psychiczny lub cynizm wobec pracy oraz obniżone poczucie skuteczności zawodowej.
Trzecia: W 2024 roku w naszym kraju 1,9 mln osób wykupiło refundowane leki przeciwdepresyjne. To wzrost o 97% w ciągu 11 lat.
Czwarta: W obejmującej ponad pół miliona polskich pracowników i pracowniczek analizie Medicover wykazano, że w latach 2022-2024 liczba konsultacji psychiatrycznych wzrosła o prawie 90%.
Piąta: W tej samej analizie wykazano, że liczba pracowników i pracowniczek ze zwolnieniem lekarskim z powodu zaburzeń lękowych wzrosła o 81%, a liczba dni zwolnienia lekarskiego z powodu zaburzeń lękowych - o 89%.
Takich przykładów można podać dużo, dużo więcej. Najważniejsze jest to, że cierpimy wszyscy, niezależnie od uwarunkowań.
Ale chwila, stop. Może mamy tu do czynienia z tzw. detection bias, czyli błędem detekcji - wiemy więcej, rośnie wiedza o zdrowiu psychicznym, częściej się diagnozujemy - stąd liczby szybują. Jeśli dziś wykrywamy więcej nowotworów, to również dlatego, że nasza zdolność ich wykrywania ogromnie wzrosła. Gdy w mieście inwestującym w kampanię przeciwdziałania przemocy domowej rośnie liczba zgłoszeń, często oznacza to, że mieszkańcy lepiej rozpoznają, czym jest przemoc, i odważniej o niej mówią.
Czyżby to tłumaczyło zatrważające dane o zdrowiu psychicznym?
Przywołajmy przykład rzeki, a konkretnie powodzi z 1997 roku. Kiedyś nie mieliśmy odpowiednich metod pomiaru stanu rzek. Dziś dysponujemy precyzyjnymi narzędziami, gęstą siecią czujników, stałym monitoringiem. A jednak fakt, że lepiej mierzymy poziom rzeki, nie oznacza, że rzeka nie wzbiera. Nie oznacza, że nie może zbliżać się powódź. Mamy dokładniejsze pomiary, to prawda, lecz równie dobrze może być tak, że nurt staje się silniejszy. Podobnie było z pandemią koronawirusa. Rosnąca świadomość objawów i coraz lepsza diagnostyka nie zmieniły tego, że rok 2021 przyniósł w Polsce rekordową liczbę zgonów. Najwyższą od czasów II wojny światowej.
[...]
Książka do nabycia na kulturalnysklep.pl, w formie ebooka i audiobooka na Publio.pl